Dodaj do ulubionych

Irytacje literackie (offtop)

16.08.21, 09:51
Przeczytałam właśnie "Pozycję trupa" Magdy Kuydowicz. Zirytowalo mnie to dzielo niemilosiernie, dwiema rzeczami zaś zwłaszcza.

Po pierwsze, autorka zapewnia nas co chwilę ustami narratorki (i zarazem głównej bohaterki) jaka ta główna bohaterka jest niezależna, inteligentna, i w ogóle, tymczasem z opisu jej czynów wyłania się obraz egoistycznej paniusi, oczekującej że wszyscy będą zaspokajać jej potrzeby, do tego, przykro mi niezmiernie, durnej jak próchno. A ubawila mnie niemozebnie scena, w której bohaterka odkrywa, że jej eks narzeczony związał się z jej przyjaciółką, ktora tez swiezo zakończyła związek, oskarża w myślach tę przyjaciółkę o skakanie z chłopa na chłopa, wychodzi z lokalu i natychmiast wiesza się na nowym facecie. Z którym notabene planowała się związać jeszcze będąc oficjalnie zaręczoną z innym. A autorka myśli, że taką fajną bohaterkę napisała...

Druga irytacja to stosunek autorki i bohaterki do mieszkańców wsi. Wszyscy, którzy mieszkają na wsi, a nie są transplantem z Warszawy, określani są eleganckim mianem chłopstwa. Chłopstwo się na pola wyroiło, na przykład. Żeńska część populacji to baby, domostwa, bez wyjątku, to chałupy, a mieszkańcy pazerni i zacofani. Jako żem wsiowa baba z urodzenia i wychowania, taki syndrom miesckiego głupka nieodmiennie robi mi czerwono przed oczyma.

A co was ostatnio wkurzyło literacko?
Obserwuj wątek
    • kooreczka Re: Irytacje literackie (offtop) 16.08.21, 10:23
      Saxon Stories/Wojny Wikingów.
      Autor pamięta, że kobiece postacie są ważne, zwłaszcza jak piszesz długa Sage historyczna. W związku z czym wprowadza "Dziewczyny Bonda/Urhreda". Teoretycznie różnią się jakaś cecha- teoretycznie, bo przykładowo pierwsza żoną i fajna drugą różnią się tylko komentarzem autorskim. Niby ta pierwsza głupia i ograniczona, druga oh ah i wspaniala- ale dowodów na to w tekście brak. A przepraszam, druga lubi seks. Ale ogólnie wszystkie rozkładają przed bohaterem nogi. A sorry, jedna zwiała w małżeństwo z księdzem, ale to przyszywaną siostra była.

      Po trzech tomach autor zbiera się i wprowadza kobieca postać z charakterystyka. Żeby pokazać jaka jest zajebista robi z jej męża (o którym wiadomo, że istniał i umarł szybko) kompletnego gnoja. Z jej ojca ( który do tej pory był mądry, przenikliwy i kochający) tez- nagle wierzy zięciowi, któremu za grosz w innych sprawach nie ufa bo po latach wychowania córki na mądra władczynię nagle włącza mu się Średniowieczny Mizogin i nie zainterweniuje w żadnej sprawie, choć wszyscy tego oczekują, bo imperatyw narracyjny i jeszcze zabralby Uthredowi jedna scenę.

      Urhred zna bohaterkę od dziecka jest starszy jakieś 30 lat, chroni ją lepiej niż własny ojciec... I zgadliscie, w końcu sypiają ze sobą.
      Ale rozumiecie, ona jest Inna niż Wszystkie. Nienawidzi innych kobiet, łącznie z własną córka, która jest głupia bo ona tak mówi.

      Wróć, lubi córkę głównego bohatera, która jest dzielna, mądra i wspaniala- co wiemy z jednej sceny w której atakujący wódz nagle się w niej zakochują rażony promieniem zajebistości.

      I Murakami za całokształt. Nie, nie odpisujesz "bohatera z którym 12 latka rozmawiała by o swoim biuście", jesteś podstarzałym pisarzyną, który marzy o tym, żeby dwunastolatki zwierząt mu się z problemów z biustem.

      Rust On the Hinges of History: How Neither the Irish Nor the Jews Saved Civilizatio
    • tt-tka Re: Irytacje literackie (offtop) 16.08.21, 10:47
      Ostatnio to akurat malo, jakos instynktownie omijam irytujace lektury... ale przeczytalam Anne Boleyn niejakiej Erickson Carolly, ksiazka przedstawiana jako, za przeproszeniem, biografia. pomijam wartsoci biograficzne, raczej ujemne, ale wkuropatwil mnie jezyk. Przykladowo slowo druhna uzywane na okreslenie damy dworu. Inne tez, ale nie pamietam, a wracac nie bede, ksiazka poszla w dluga.

      Nie ostatnio - sporo bohaterek Rodziewiczowny. Takie odautorsko och i ach, i madre, i z charakterem, i z sukcesami, a czytelnik widzi zarozumiale, ograniczone babsko lamiace cudze charaktery. Oraz to, ze bohaterki w zalozeniu i z przedstawienia pozytywwne wlasciwie w ogole nie czytaja. Co odautorsko jest ich ogromna zaleta.
      • armari Re: Irytacje literackie (offtop) 16.08.21, 18:38
        tt-tka napisała:

        > Ostatnio to akurat malo, jakos instynktownie omijam irytujace lektury... ale pr
        > zeczytalam Anne Boleyn niejakiej Erickson Carolly, ksiazka przedstawiana jako,
        > za przeproszeniem, biografia. pomijam wartsoci biograficzne, raczej ujemne, ale
        > wkuropatwil mnie jezyk. Przykladowo slowo druhna uzywane na okreslenie damy dw
        > oru. Inne tez, ale nie pamietam, a wracac nie bede, ksiazka poszla w dluga.
        >

        Czytałam kiedyś autorstwa Erickson jakieś fikcyjne pamiętniki Marii Antoniny i kogoś tam jeszcze, marne to było straszliwie. Tt-tko, jakbyś chciała coś fajnego o Boleyn (biografie i losy żon Henryka VIII to była kiedyś moja pasja), to polecam "Życie i śmierć Anny Boleyn" Ivesa albo 'The Creation of Anne Boleyn' Susan Bordo.
        • tt-tka Re: Irytacje literackie (offtop) 16.08.21, 18:51
          Dzieki, skorzystam :), po angielsku nie czytam, tlumaczenie chetnie przytule, a w ogole polecono mi na ematce Alison Weir, juz czeka w kolejce; tak zasadniczo to z zon Henryka Boleyn interesuje mnie najmniej, ale akurat o niej jest sporo, wiec sila rzeczy...

          PS nie mam nic przeiw fantazjom na motywach historycznych, tylko niech to nie udaje historii, na litosc ! a Carolly nie dosc, ze udaje, to jeszcze kiepawo pisze. A moze to wina tlumaczenia ? tak czy siak irrrytujace
          • bupu Re: Irytacje literackie (offtop) 16.08.21, 20:41
            tt-tka napisała:

            > Dzieki, skorzystam :), po angielsku nie czytam, tlumaczenie chetnie przytule, a
            > w ogole polecono mi na ematce Alison Weir, juz czeka w kolejce; tak zasadniczo
            > to z zon Henryka Boleyn interesuje mnie najmniej, ale akurat o niej jest sporo
            > , wiec sila rzeczy...
            >
            > PS nie mam nic przeiw fantazjom na motywach historycznych, tylko niech to nie u
            > daje historii, na litosc ! a Carolly nie dosc, ze udaje, to jeszcze kiepawo pis
            > ze. A moze to wina tlumaczenia ? tak czy siak irrrytujace
            >

            To z tego nurtu odradzam ci stanowczo dzieła Philippy Gregory. Bardzo stanowczo odradzam. Przeczytałam powieść jej autorstwa o Elżbiecie I, Dudleyu i Amy Robsart. Słów mnie zabrakło. Nie wiem co mnie rozwaliło bardziej, Elżbieta w postaci rozhisteryzowanej idiotki, uwieszonej opętańczo na Dudziaczku, czy Amy Robsart, arystokratka, własnoręcznie dojąca krowy.
            • armari Re: Irytacje literackie (offtop) 16.08.21, 20:46
              bupu napisała:

              > To z tego nurtu odradzam ci stanowczo dzieła Philippy Gregory. Bardzo stanowczo
              > odradzam. Przeczytałam powieść jej autorstwa o Elżbiecie I, Dudleyu i Amy Robs
              > art. Słów mnie zabrakło. Nie wiem co mnie rozwaliło bardziej, Elżbieta w postac
              > i rozhisteryzowanej idiotki, uwieszonej opętańczo na Dudziaczku, czy Amy Robsar
              > t, arystokratka, własnoręcznie dojąca krowy.

              "Kochanek dziewicy" to zło, ale IMO "The Other Boleyn Girl" jest jeszcze gorsze, Gregory, gdyby mogła, przykleiłaby Annie diabelskie rogi i ogonek, żeby czytelnik nie miał wątpliwości, jaka jest zUa. "Dwie królowe" też cierpią na syndrom zohydzania protagonistki, tym razem dostaje się Jane Boleyn.
            • tt-tka Re: Irytacje literackie (offtop) 16.08.21, 20:50
              F. Gregory nie znalam nawet ze slyszenia. teraz juz znam (ze slyszenia), za ostrzezenie dziekuje, poslucham dobrej rady.

              Nb - Elzbieta jako histerycznie uwieszona na Dudleyu jest bardzo fajnie napisana w Ja, Elzbieta R. Miles. I nawet dosc trafnie, jako ta "nie wiem, czy chce go miec, nie chce, by on mnie mial, ale na pewno nie dam go zadnej innej" - z tym ze autorka wyraznie zaznacza, ze to jej widzenie Elzbiety, ladna kostiumowa opera mydlana, nie udaje biografki
            • lord_vmordevol Re: Irytacje literackie (offtop) 17.08.21, 09:40
              bupu napisała:

              > To z tego nurtu odradzam ci stanowczo dzieła Philippy Gregory. Bardzo stanowczo
              > odradzam. Przeczytałam powieść jej autorstwa o Elżbiecie I, Dudleyu i Amy Robs
              > art. Słów mnie zabrakło. Nie wiem co mnie rozwaliło bardziej, Elżbieta w postac
              > i rozhisteryzowanej idiotki, uwieszonej opętańczo na Dudziaczku, czy Amy Robsar
              > t, arystokratka, własnoręcznie dojąca krowy.

              O, z takich rzeczy to "Kobiety, które latały dla Hitlera" są osłabiające. Pani autorka chyba tylko po to napisała tę książkę, żeby udowodnić, jak to Hanna Reitsch do niczego się nie nadawała i miała krzywe zęby, a Melitta Stauffenberg była z takiej dobrej rodziny i wmężona w taką dobrą rodzinę.
          • armari Re: Irytacje literackie (offtop) 16.08.21, 19:27
            Bordo po polsku z tego co wiem nie ma, ale Ives napisał naprawdę porządną biografię. O reszcie żon czytałam zbiorówki, więc materiałów o konkretnej królowej niestety nie podsunę - "Historie kobiet Henryka VIII" Licence i "W łożu z Tudorami" tej samej autorki (to jest generalnie o życiu seksualno-ciążowo-porodowym kobiet w czasach Tudorów, ale sporo uwagi poświęca się tu żonom Henryka). Plus jeszcze ewentualnie "Tudorowie" Meyer, ale tu żony są raczej elementem ogólnej historii.
    • pi.asia Re: Irytacje literackie (offtop) 16.08.21, 19:58
      bupu napisała:


      > A co was ostatnio wkurzyło literacko?

      Nie literacko, a filmowo, za to tak potężnie, że muszę, bo się uduszę.

      Mianowicie "Tajemniczy ogród" w ekranizacji Netflixa.
      Najpierw wstrząsnął mną widok Colina (panicza Colina), który siedzi w łóżku odziany li i jedynie w przybrudzony podkoszulek, a łóżko to stoi w jakimś ponurym, odrapanym pokoju, gdzie na gołych dechach podłogi leży wydeptany, wypłowiały dywan.
      A nie, pierwszy wstrząs to była ciemnoskóra Martha. Dziewczyna z chaty na wrzosowiskach.
      Gdy zobaczyłam ciemnoskórego Dicka, zaklęłam grubym słowem i wyłączyłam film. Potem włączyłam, by zobaczyć jeszcze upiornego, agresywnego wuja Archibalda Cravena (w tej roli obsadzono uwielbianego przeze mnie Colina Firtha) i ogród przypominający tropikalną dżunglę i lasy deszczowe Amazonii.

      W ogóle Netflix jest jakiś dziwny. Z jednej strony fantastyczny "Outlander", a z drugiej Murzynka w roli Anny Boleyn.
      • tt-tka Re: Irytacje literackie (offtop) 18.08.21, 15:10
        To dla rozladowania irytacji wspomne o smaczkach lekturowych - Piotr I Tolstoja, poza tym ze porywajacy sam w sobie (jedna z tych ksiazek, ktore bezwzglednie wzielabym na bezludna wyspe) ma tyle cudownych perelek obyczajowo-jezykowych, ze lomatulu. Przykladowo - wiecie, jakimi slowy kupiec w tamtych czasach proponowal lapowke urzednikowi ? "Pragne sie waszej milosci poklonic ze swego chudego mieszka" :)
        • bupu Re: Irytacje literackie (offtop) 18.08.21, 19:50
          tt-tka napisała:

          > To dla rozladowania irytacji wspomne o smaczkach lekturowych - Piotr I Tolstoja
          > , poza tym ze porywajacy sam w sobie (jedna z tych ksiazek, ktore bezwzglednie
          > wzielabym na bezludna wyspe) ma tyle cudownych perelek obyczajowo-jezykowych, z
          > e lomatulu. Przykladowo - wiecie, jakimi slowy kupiec w tamtych czasach propono
          > wal lapowke urzednikowi ? "Pragne sie waszej milosci poklonic ze swego chudego
          > mieszka" :)
          >

          Co Tołstoj, to Tołstoj. Nie mówiąc o tym, że mam potężną słabość do literatury rosyjskiej.
    • mamuka_z_boru Re: Irytacje literackie (offtop) 18.08.21, 22:12
      bupu napisała:

      > Przeczytałam właśnie "Pozycję trupa" Magdy Kuydowicz. Zirytowalo mnie to dzielo
      > niemilosiernie, dwiema rzeczami zaś zwłaszcza.
      >
      Nie wiem, czy o tym samym dziele myślimy, bo czytałam coś o chyba tym tytule z biblioteki, więc nie mam możliwości sprawdzenia. Ale bohaterka, klasyczna merysujka, o imieniu bodaj Marianka, jest detektywem amatorem bijącym na głowę całą KGP. No i jak zdarza się morderstwo, to prowadzący sprawę zaprzyjaźniony policjant robi wszystko, by z heroiny wydobyć perły jej spostrzeżeń, ale ona milczy jak grób, bo wszak sama złapie mordercę. No więc ów policjant posuwa się NAWET i AŻ do pójścia za nią na jogę, prostoduszny funkcjonariusz na jogę, rozumiecie - cha, cha, cha! No i ona dobrze wie, że to tylko po to, żeby ją wysondować, więc nie daje się nabrać ani sprowokować do zwierzeń. Tylko że w opisanej scenie rzeczony policjant ani razu nie zbliża się do bohaterki, więc jak on niby według autorki miał wydobyć z niej te perły? Telepatycznie? No i właściwie w danym momencie to bohaterka nie miała żadnych istotnych informacji i buka jedna wie dlaczego policja miałaby się czegokolwiek po niej
      spodziewać.
      Druga scena, to gdy znika fatygant bohaterki (wobec którego zachowywała się jak rozkapryszona nastolatka), a ona nie pomnę dokładnie - wywala jego rzeczy na korytarz, albo coś w tym stylu. Bo oczywiście na pewno ją zostawił i jest fują i fubrawcem. Bo myśl szalona, że osoba depcząca mordercom po piętach mogła zostać porwana lub zamordowana, naszej genialnej detektywce do głowy nie przyjdzie. I nie chodzi o to, że takie głupiutkie a zarozumiałe samochwały nie istnieją, bo istnieją. I nawet psim swędem mogą osiągnąć przypadkowy sukces. Ale na boginię, tam się aż prosi o jakiś komentarz odautorski. Niestety, kiedy autor podziela nieuzasadniony a nieograniczony samozachwyt bohaterki, to czytelnik moźe tylko cierpieć.
      Czytałam to dwa lata temu, ale do dziś czuję niesmak, jak można aż tak bezkrytycznie pokochać stworzoną przez siebie postać. No i gdzie była redakcja.
      • bupu Re: Irytacje literackie (offtop) 19.08.21, 09:17
        mamuka_z_boru napisała:

        > bupu napisała:
        >
        > > Przeczytałam właśnie "Pozycję trupa" Magdy Kuydowicz. Zirytowalo mnie to
        > dzielo
        > > niemilosiernie, dwiema rzeczami zaś zwłaszcza.
        > >
        > Nie wiem, czy o tym samym dziele myślimy, bo czytałam coś o chyba tym tytule z
        > biblioteki, więc nie mam możliwości sprawdzenia. Ale bohaterka, klasyczna mery
        > sujka, o imieniu bodaj Marianka, jest detektywem amatorem bijącym na głowę całą
        > KGP.

        Tak, o tym samym dziele. Reklamowanym, notabene, jako klimat Chmielewskiej w najlepszym wydaniu. Chmiekewska za to powinna straszyć wydawców po nocach, może nawet podzwaniając łańcuchami. Albo tłuczkiem do mięsa.

        > No i jak zdarza się morderstwo, to prowadzący sprawę zaprzyjaźniony polic
        > jant robi wszystko, by z heroiny wydobyć perły jej spostrzeżeń, ale ona milczy
        > jak grób, bo wszak sama złapie mordercę. No więc ów policjant posuwa się NAWET
        > i AŻ do pójścia za nią na jogę, prostoduszny funkcjonariusz na jogę, rozumiecie
        > - cha, cha, cha! No i ona dobrze wie, że to tylko po to, żeby ją wysondować, w
        > ięc nie daje się nabrać ani sprowokować do zwierzeń. Tylko że w opisanej scenie
        > rzeczony policjant ani razu nie zbliża się do bohaterki, więc jak on niby wedł
        > ug autorki miał wydobyć z niej te perły? Telepatycznie? No i właściwie w danym
        > momencie to bohaterka nie miała żadnych istotnych informacji i buka jedna wie d
        > laczego policja miałaby się czegokolwiek po niej
        > spodziewać.

        No jak to czego, buyskotliwych przemyśleń na temat zbrodni!!! Marianka wprawdzie nie ma żadnych, albowiem zasadniczo jest zdolna wyłącznie do myślenia o sobie, ale autorce to w niczym nie przeszkadza.


        > Druga scena, to gdy znika fatygant bohaterki (wobec którego zachowywała się jak
        > rozkapryszona nastolatka), a ona nie pomnę dokładnie - wywala jego rzeczy na k
        > orytarz, albo coś w tym stylu. Bo oczywiście na pewno ją zostawił i jest fują i
        > fubrawcem. Bo myśl szalona, że osoba depcząca mordercom po piętach mogła zosta
        > ć porwana lub zamordowana, naszej genialnej detektywce do głowy nie przyjdzie.
        > I nie chodzi o to, że takie głupiutkie a zarozumiałe samochwały nie istnieją, b
        > o istnieją. I nawet psim swędem mogą osiągnąć przypadkowy sukces. Ale na bogini
        > ę, tam się aż prosi o jakiś komentarz odautorski. Niestety, kiedy autor podzie
        > la nieuzasadniony a nieograniczony samozachwyt bohaterki, to czytelnik moźe tyl
        > ko cierpieć.

        O Boginio, stosunek Marianki do Narzecza był obrzydliwy. Bo jej wolno manipulować narzeczonym, wykorzystywać go i traktować jak ścierkę do podłogi, ba, jej wolno nawet podrywać jawnie innego faceta, to jest okej i spoko. Ale niech no ten kantowany i poniewierany Narzecz zakrzywi tylko palec w niewłaściwą stronę, to wtedy ooooo... fuja on i fubrawiec, a może nawet i CKNUK. Bueee. Ohyda.

        > Czytałam to dwa lata temu, ale do dziś czuję niesmak, jak można aż tak bezkryty
        > cznie pokochać stworzoną przez siebie postać. No i gdzie była redakcja.


        Nie było. Gdyby jakikolwiek redaktor miał to w rękach, nie byłoby tam kwiatków typu: heroina odkrywa u nieprzytomnego Narzecza ślad po zastrzyku na dużym palcu u nogi, a potem oprzytomniały Narzecz opowiada jak to wszedł do pokoju i ktoś go z zaskoczenia dziabnął strzykawką od tyłu. W co, ja się pytam, autorko, w duży paluch go dziabnął znienacka i od tyłu?

        W sumie, to ja podejrzewam gorszą rzecz, mianowicie taką, że autorka ten tekst spłodziła, ucieszyła się i wysłała wydawcy, nie przeczytawszy go bodaj raz.
        • lord_vmordevol Re: Irytacje literackie (offtop) 19.08.21, 10:35
          bupu napisała:

          > jlepszym wydaniu. Chmiekewska za to powinna straszyć wydawców po nocach, może n
          > awet podzwaniając łańcuchami. Albo tłuczkiem do mięsa.

          To jeszcze musiałaby mieć jakąś miskę, albo coś. Bo dzwoniący sam tłuczek do mięsa to coś jak ten dźwięk jednej klaszczącej dłoni.
          • bupu Re: Irytacje literackie (offtop) 19.08.21, 11:01
            lord_vmordevol napisał:

            > bupu napisała:
            >
            > > jlepszym wydaniu. Chmiekewska za to powinna straszyć wydawców po nocach,
            > może n
            > > awet podzwaniając łańcuchami. Albo tłuczkiem do mięsa.
            >
            > To jeszcze musiałaby mieć jakąś miskę, albo coś. Bo dzwoniący sam tłuczek do mi
            > ęsa to coś jak ten dźwięk jednej klaszczącej dłoni.

            Kierowniku, to duch. Jednostka nadprzyrodzona, której prawa fizyki nie obowiązują. Kto duchowi zabroni dzwonić tluczkiem, skoro może przenikać przez ściany?
            • lord_vmordevol Re: Irytacje literackie (offtop) 19.08.21, 11:03
              bupu napisała:

              > lord_vmordevol napisał:
              > > ęsa to coś jak ten dźwięk jednej klaszczącej dłoni.
              >
              > Kierowniku, to duch. Jednostka nadprzyrodzona, której prawa fizyki nie obowiązu
              > ją. Kto duchowi zabroni dzwonić tluczkiem, skoro może przenikać przez ściany?

              Może i racja, zwłaszcza, że to duch Chmielewskiej.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka