Dodaj do ulubionych

Najwięksi egoiści cyklu

28.08.21, 09:12
Niniejszym otwieram plebiscyt na największego egoistę cyklu. I od razu oferuję dwie nominacje: Ignac, parazyt jeden, ktory sam palcem w domu nie kiwnie, ale zrobi dziką awanturę o sprzęt AGD i który z czystego lenistwa kisiłby coraz liczniejszą rodzinę w jednej klitce, gdyby Gizela nie ogarniała mu regularnie sytuacji lokalowej.

Druga nominacja wędruje do Gaby, grającej z powodzeniem rolę wszechuczynnego betonowego centrum i męczennicy od CKNUKa, która to rola zapewnia jej święty spokój od wszelkiej odpowiedzialności, nawet za własne dziatki. O których dobru myśli we wznioslych pier... ten tego w wolnej chwili, ale gdy się trzeba tym dobrem zająć, Gabuchny nie ma.

Kogo nominujecie wy?
Obserwuj wątek
    • tt-tka Re: Najwięksi egoiści cyklu 28.08.21, 09:36
      Jak wyzej. Ygnac jest poza konkurencja.

      W scislej czolowce (jednak za Ygnacem) postawilabym obok Gabona Nutrie. Kochane malenstwo, ktore w ogole nie zauwaza ludzi i ich potrzeb. Chociaz moze to egotyzm, a nie egoizm ? sama nie wiem.
    • blada_twarz3 Re: Najwięksi egoiści cyklu 28.08.21, 10:26
      Podpisuję się pod kandydaturą Ignaca. Co do tej zmywarki jeszcze, w Imieninach najpierw zrobił o nią awanturę, a potem nie pozwalał się do niej nikomu dotykać. Pamiętam jeszcze jego tekst, że jak on nie pójdzie po zakupy, to w domu jest czerstwy chleb i nieświeże produkty, bo kobiety dają sobie wszystko wcisnąć. No a kiedy on chodził po te zakupy, bo jakoś poza KK to chyba nie mieliśmy zbytnio żadnej wzmianki o tym. Raz jedyny może kupił bułki, żeby zaprezentować się Larwie jako jedyny kochający ją krewny.
      Jakby się tak zastanowić, to Milę też bym do tego plebiscytu załatwiła. Niby kochająca matka i babcia, tylko jakoś tego nie widać. Wszyscy muszą bezwzględnie jej słuchać i podziwiać, a jak ktoś się nie podporządkuje, od razu się robi z niego tego zuego wnuka czy zięcia.
      Waham się nad kandydaturą Róży, bo moim skromnym zdaniem ona faktycznie tę pułapkę na Fryca zastawiła, żeby nie wyjechał i jej nie zostawił, w późniejszych tonach słucha się we wszystkim rodzinki. Bardziej chyba jest jednak zdominowana i ma na tyle niskie poczucie wartości, że strach o utracie kogoś, kto podejmuje za nią wszelkie decyzje, skłania ją do robienia głupstw.
      Absolutnym egoistą jest za to Józin. Tutaj chyba wyjaśniać nie muszę.
      • tt-tka Re: Najwięksi egoiści cyklu 28.08.21, 10:58
        A nie, ja bym Jozwy egoista nie nazwala. Czemu uwazasz, ze nim jest ?

        jest mizoginicznym bucem, bez dwoch zdan, ale i rodzenstwem sie zajmuje, i Roze pociesza, i narzeczona obskakuje ciezko przy tym harujac...
        • blada_twarz3 Re: Najwięksi egoiści cyklu 28.08.21, 22:23
          Jak już ktoś chyba w sąsiednim wątku napisał, Józek jako dziecko potrafił jeszcze wykazać się empatią, pomóc komuś. Ale jak się przyjrzeć mu już w wieku nastoletnim? Baby są durne, miągwowaci powinni się wziąć za siebie albo po prostu zejść z drogi "prawdziwym mężczyznom", takim jak on. Sposób myślenia Józina o samym sobie właśnie taki był: on tutaj jest maczo, jego punkt widzenia jest jedynym słusznym, on tu jest najpraktyczniejszą osobą, inni dramatyzują i ulegają bezsensownym porywom emocji. Należy też wspomnieć fakt, jak potraktował Magdę i Janicką. Magdą potrząsnął jak szczurem, bo ta uwłaczyła jego nieskazitelności rycerza, co to czeka na swoją jedyną. Janicka mu się rzekomo narzucała, więc niech spada sobie na bambus, on ma lepsze rzeczy do roboty. Nastoletni Józwa miał dość wysokie mniemanie o sobie, uważał się za kogoś nieomylnego, za jakiś kreowany zapewne przez jego podwórkowe towarzystwo ideał, dlatego traktował innych albo z drwiną, albo z pogardą.
            • pi.asia Re: Najwięksi egoiści cyklu 30.08.21, 15:02
              Typuję - co oczywiste - Ygnaca i Larwę. Z tym, że Larwę na miejscu pierwszym.

              Już wyjaśniam, czemu to właśnie jej należy się niezaszczytny złoty medal.
              Otóż Ygnac jest bezsprzecznie egoistą koszmarnym, ale egoistą, powiedziałabym, bezwiednym. On NIE ZDAJE sobie sprawy ze swego egoizmu, żyje w innym świecie, i jest kompletnie oderwany od rzeczywistości.
              Postawa, którą prezentuje w KK, nie bierze się ze świadomego egoizmu, tylko z kompletnego nierozeznania życiowych problemów. Gaba mówi, że chyba zwolni się ze szkoły - ok, on nie pomyśli co to znaczy; Fela gotuje obiady - ok, jemu przez myśl nie przejdzie, że żywienie pięcioosobowej rodziny to wydatek i czasu, i pieniędzy.
              Tak było już wcześniej, gdy Gizela zrozpaczona zapytała "A z czego będziecie żyli???". Ygnac nawet nie pomyślał, że jest to podstawowe pytanie. Odpowiedzialność za jego bezmyślność ponosi, zdaniem Gizeli, Hanna Borejko, matka Ygnaca. "Jakim cudem udało się jej wychować dwóch synów bez odrobiny zmysłu praktycznego?"
              Rzadko bo rzadko, ale widzimy także Ygnaca jako kochającego ojca, który zaprasza na kolację Pyziaka, który staje po stronie Gabrysi oskarżanej o narkotyki; który martwi się, że zawiódł Gabę w kwestii wychowania Tygrysa; który potrafi przeprosić.

              Gorszym egoistą jest, moim zdaniem, Laura. To egoistka i egocentryczka, która świadomie i z premedytacją jest skupiona wyłącznie na sobie. Jej ma być dobrze, inni się nie liczą. Tych innych traktuje z lekceważeniem a niekiedy wręcz pogardą. Podkrada im perfumy, czyta ich listy, rozwala im noc poślubną, za ich pieniądze kupuje sobie lody, wciska się na imprezę, na którą nie była zaproszona (wręczając cudzy prezent jako kupiony przez siebie), obiecuje i nie dotrzymuje obietnic, manipuluje, histeryzuje, kłamie i poniża. Dla mnie egoistka modelowa.
              • bupu Re: Najwięksi egoiści cyklu 30.08.21, 15:31
                pi.asia napisała:

                > Typuję - co oczywiste - Ygnaca i Larwę. Z tym, że Larwę na miejscu pierwszym.
                >
                > Już wyjaśniam, czemu to właśnie jej należy się niezaszczytny złoty medal.
                > Otóż Ygnac jest bezsprzecznie egoistą koszmarnym, ale egoistą, powiedziałabym,
                > bezwiednym. On NIE ZDAJE sobie sprawy ze swego egoizmu, żyje w innym świecie, i
                > jest kompletnie oderwany od rzeczywistości.
                > Postawa, którą prezentuje w KK, nie bierze się ze świadomego egoizmu, tylko z k
                > ompletnego nierozeznania życiowych problemów. Gaba mówi, że chyba zwolni się ze
                > szkoły - ok, on nie pomyśli co to znaczy; Fela gotuje obiady - ok, jemu przez
                > myśl nie przejdzie, że żywienie pięcioosobowej rodziny to wydatek i czasu, i pi
                > eniędzy.

                No błagam... Nieskrępowane przyjmowanie wszystkiego od Gizeli, przy jednoczesnej zerowej wdzięczności dla tejże to tez skutek oderwania od rzeczywistości? A programowe założenie "będziemy niebogaci" pachnie mi na kilometr lenistwem i premedytacją. To nie to, że biedny Ignaś nie ogarnia, on ogarniać nie zamierza, bo mu się zwyczajnie nie chce.


                > Gorszym egoistą jest, moim zdaniem, Laura. To egoistka i egocentryczka, która ś
                > wiadomie i z premedytacją jest skupiona wyłącznie na sobie. Jej ma być dobrze,
                > inni się nie liczą. Tych innych traktuje z lekceważeniem a niekiedy wręcz pogar
                > dą. Podkrada im perfumy, czyta ich listy, rozwala im noc poślubną, za ich pien
                > iądze kupuje sobie lody, wciska się na imprezę, na którą nie była zaproszona (w
                > ręczając cudzy prezent jako kupiony przez siebie), obiecuje i nie dotrzymuje ob
                > ietnic, manipuluje, histeryzuje, kłamie i poniża. Dla mnie egoistka modelowa.

                Tak w kwestii formalnej:

                - noc poślubną Idy rozwalala synchronicznie cała rodzina. I najmniej tu jest winna Laura z Różą, które miały wtedy siedem i dziesięć lat, odpowiednio. Dzieciaki w tym wieku mają prawo nie wiedzieć, że nie czyta się cudzych listów, a nowożeńcy życzyliby sobie chwili prywatności, oraz co to ta prywatność jest. Od tego są rodzice, żeby dzieciątka od nowożeńców wywlec i uświadomić w powyższych kwestiach.

                - Gdy podkradała perfumy, Laura również była dzieciakiem. To samo jeśli chodzi o defraudację składek klasowych. Oczywiście, wiedziała że postępuje źle, ale nie świadczy to o jej zgniliźnie moralnej, tylko o tym, że z jej wychowaniem były nader głębokie problemy. Nie jest to dziwne, gdy przypomnimy sobie, że po wypłynięciu kwestii perfum mamunia zadowoliła się pitoleniem o łyżkach, zamiast rzetelnym rozwiązywaniem problemu.

                To co nastąpiło później jest konsekwencją kompletnej wychowawczej bezczynności jej matki, która mimo narastających problemów nie kiwnęła paluchem. To ja się pytam, kto jest większym egoistą, kompletnie zaniedbane emocjonalnie i wychowawczo dziecko, czy mamusia, programowo olewająca wychowanie tego dziecka (i pozostałej dwójki też?).
                • pi.asia Re: Najwięksi egoiści cyklu 06.09.21, 15:54
                  bupu napisała:


                  > - Gdy podkradała perfumy, Laura również była dzieciakiem. To samo jeśli chodzi
                  > o defraudację składek klasowych. Oczywiście, wiedziała że postępuje źle, ale ni
                  > e świadczy to o jej zgniliźnie moralnej, tylko o tym, że z jej wychowaniem były
                  > nader głębokie problemy. Nie jest to dziwne, gdy przypomnimy sobie, że po wypł
                  > ynięciu kwestii perfum mamunia zadowoliła się pitoleniem o łyżkach, zamiast rze
                  > telnym rozwiązywaniem problemu.

                  Chwila. Gaba mówi Larwie, że nie powinna używać cudzych perfum. Na to Larwa stwierdza, że ona LUBI ładnie pachnieć. I kradnie te perfumy dalej, bo "ona lubi". Kilka tomów później Larwa rozmyśla, że ciotka Ida niestety wyprowadziła się wraz ze swymi perfumami, zbyt ciężkimi, bo zawsze wyczuwała je na siostrzenicy i dostawała piany na ustach.
                  Czyli Larwa nie raz i nie dwa obrywała werbalnie za kradzież perfum. Przestała je podkradać dopiero wtedy, gdy znikły z pola widzenia. Będziemy to tłumaczyć łacińską sentencją Occasio facit furem? Czy zaniedbaniem emocjonalnym?


                  > To co nastąpiło później jest konsekwencją kompletnej wychowawczej bezczynności
                  > jej matki, która mimo narastających problemów nie kiwnęła paluchem. To ja się p
                  > ytam, kto jest większym egoistą, kompletnie zaniedbane emocjonalnie i wychowawc
                  > zo dziecko, czy mamusia, programowo olewająca wychowanie tego dziecka (i pozost
                  > ałej dwójki też?).

                  Faktem jest, że Gaba nie wychowuje swoich dzieci. Ale faktem jest też to, że Larwa postępuje paskudnie nie tylko dlatego, że NIE WIE bo jej nikt nie powiedział, lecz równie często dlatego, że LUBI tak postępować. Bez oglądania się na potrzeby i prośby innych.
                  • blada_twarz3 Re: Najwięksi egoiści cyklu 06.09.21, 18:38
                    Moim zdaniem w przypadku tej sytuacji z podkradaniem perfum przez Larwę brakuje zachowania konsekwencji. Wydaje się, że Gaba, kiedy raz ją upomniała i zobaczyła, że nie przyniosło to żadnego efektu i dziecko dalej sobie robi, co chce, machnęła na to ręką, mówiąc zapewne, że "to przecież żadne przestępstwo". A potem narzekanie przez Milę, że Larwa jest złym dzieckiem i Gaba, która na każdym kroku manifestuje swoje udręczenie. Nie wiem, ale ja postąpiłabym w taki sposób: upominam dziecko za podkradanie perfum ciotkom, mówiąc jednocześnie, że jeśli sytuacja się powtórzy, wtedy będzie z własnego kieszonkowego musiało odkupić ciotkom perfumy i przeprosić je za tykanie nie swojej własności. Taki przykład, który jako pierwszy mi się nasunął. Laura po prostu wiedziała, że za swoje występki nie poniesie żadnych konsekwencji, bo mama uraczy ją jakimiś opowiastkami o łyżkach, albo wystarczy spytać ją o ojca, wtedy wycofa się ze łzami w oczach i będzie z głowy. Z tego też wynika jej satysfakcja z bycia wredną. Ona wie, że nikt jej za nic nie ukarze, co daje jej komunikat, że nie musi się trzymać właściwie żadnych granic i że może sobie tym samym rozstawiać innych po kątach.
              • kpinkaa Re: Najwięksi egoiści cyklu 30.08.21, 22:23
                Pozwolę sobie nie zgodzić z linią obrony Ignaca. On również wykazuje pogardę dla innych i do tego bez oporów ich wyzyskuje, dotyczy to zarówno Gizeli jak i Feli. Przez pół Kalamburki widać jego poczucie wyższości i przekonanie o własnej wyjątkowości, przypomnijcie sobie jego komentarze na temat koleżanek na studiach czy kolegów ze szkoły Mili.
                On też uważa, że to jemu ma być dobrze i to on się liczy. To pozorna nieświadomość swojego egoizmu, bardzo wygodna. Dorosły facet, ojciec i mąż żyje jak motylek, oderwany od rzeczywistości, bo mu tak dobrze.
                • kocynder Re: Najwięksi egoiści cyklu 07.09.21, 20:18
                  A ja bym powiedziała, że w samym KK ta linia obrony jeszcze się jakoś trzyma. Bo Ygnac właśnie nie przyswaja, że to ON powinien wziąć urlop czy zwolnienie/opiekę nad dziećmi a nie Gaba opuszczać lekcje itd. Jeszcze nie traktuje wszystkich i wszystkiego z megalomanią. Ale później już równia pochyła i nic go nie broni, to już jest w jego wydaniu wyłącznie "ja, mój, moje" i nic poza tym.
                  • tt-tka Re: Najwięksi egoiści cyklu 07.09.21, 20:32
                    Ygnac jest cwana gapa, a nie nie przyswaja. Dostal wyrazne wytyczne "zakupy beda domena Ignasia" i co, zrobil je choc raz ? A kiedy Fela, karmiaca wtedy to stado za swoje napomknela o tym, ze wszystko drozeje Ygnac "zrobil wdzieczna wolte" i do tematu juz nie wrocono. A gdy po skonczeniu jej L4 Fela usilowala wbic 43-letniemu (!) dziadydze, co w domu trzeba zrobic, uslyszala "a teraz juz idz".
                    "Dziekuje" nie uslyszala ani razu.
                    I to wszystko w KK, tak.
                    • kocynder Re: Najwięksi egoiści cyklu 07.09.21, 21:32
                      A to też fakt. Że Felę potraktował paskudnie i nie ma dla tego usprawiedliwienia żadnego. Z tym, że jeszcze w KK nie powiedziałabym, że "cwana gapa". Gapa i buc, owszem, zwłaszcza mnie "telepało" zawsze to jego (przy Feli i zżeraniu przez nią sponsorowanego i przyrządzonego posiłku!) wyrzygiwanie, że on nie ma bo on umie TYLKO uczciwie zarabiać! Uh, tak jakby sugerował, że Fela i Józeczek kradną czy oszukują, w każdym razie skoro mają = są nieuczciwi! A nie, że mając dwie pełne, przyzwoite pensje (Józef, o ile pamiętam, był chemikiem? Mógł pracować w zakładach chemicznych na dość wysokim szczeblu, a Fela za Teutatesa nie pomnę gdzie pracowała, ale skoro miała brać "lewe L4 to musiała mieć etat) mają jedną córkę, zamiast na jednej mizernej pensyjce (+ dorabianie Mili - do Kalania Burka Al się nie przyznawał i kasy z tego na dom nie było) mieć czwórkę dzieci... Natomiast wówczas jeszcze nie ma tego "cwaniactwa". Czyli ŚWIADOMEGO wykalkulowania, że ktoś zrobi, zapłaci i ogarnie a ja mogę mieć w zadku, albo wręcz robić wbrew i co mi zrobisz. Później się to zaczęło (znaczy zostało opisane). Jego relacje (obrzydliwe!) z Gizelą, koszmarna kłótnia o zmywarkę obiboka, który w życiu nie zhańbił się umyciem łyżeczki od herbatki itd.
                      Zaś co do tematu głównego: Kto największym egoistą jest? Moim zdaniem na czele Ygnac i jego nieodrodna córeczka - Grzywka Najjaśniejsza. Przy czym o ile egoizm Ygnaca jest zwykłym, prostackim nieróbstwem i zwalaniem wszystkiego na co się nie ma ochoty na innych - egoizm Gaby jest znacznie bardziej wyrafinowany. Ona nie żąda niczego, o nie, ona jest wszak biedna, nieszczęsna, porzucona i cierpiąca... Ona tylko siądzie sobie tu w kąciku (ale tak, żeby się o nią każdy potykał) i będzie subtelnie chlipać w grzywkę. Bo Pypypyziak ją porzucił. Więc mamusia musi się zająć jej dziećmi, bo ona wszak cierpi. Tak strasznie cierpi. Ona nic nie chce. Ona tylko... Chlip, chlip, ona zaraz jakoś załatwi ten koszmarny wyjazd dzieci, chlip chlip, chlip, ach, ona taka biedna i już Nutria chcąca samotnie przemyśleć swoje sprawy zostaje obarczona dwiema smarkulami, bez nadprogramowej kasy. Ona nie oczekuje szczęścia, wszak jest taka rozpaczliwie porzucona... Itd. To wyższa szkoła jazdy egoizmu - tak ustawić całe swoje otoczenia, żeby tańcowało według granej melodii a nikt się nie zorientował, że to wszystko pic na wodę.
                      • tt-tka Re: Najwięksi egoiści cyklu 07.09.21, 21:56
                        Imo nagla zmiana tematu, gdy na tapete wchodza koszty, byla jak najbardziej swiadoma. I wyraznie okazane znudzenie i zniecierpliwienie, gdy ktos mu mowi o jego obowiazkach. To nie tylko bucerka, to cwaniactwo i egoizm.
      • bupu Re: Najwięksi egoiści cyklu 28.08.21, 13:40
        blada_twarz3 napisał(a):


        > Waham się nad kandydaturą Róży, bo moim skromnym zdaniem ona faktycznie tę puła
        > pkę na Fryca zastawiła, żeby nie wyjechał i jej nie zostawił, w późniejszych to
        > nach słucha się we wszystkim rodzinki. Bardziej chyba jest jednak zdominowana i
        > ma na tyle niskie poczucie wartości, że strach o utracie kogoś, kto podejmuje
        > za nią wszelkie decyzje, skłania ją do robienia głupstw.

        Wiesz co, też bym się zawahała nad Różyczką. Zauważ, Blada Twarzy, iż Róża nigdy nie zastanawia się nad tym czego chce i pragnie Fryderyk, wszelkie kryzysy w ich związku wynikają z tego, że Fryc nie robi tego, czego chce Róża. To ona wszak ma parcie na założenie rodziny, nie Fryc, ona ma w pompie karierę męża, ona oczekuje, żeby ktoś się nią zajmował i zaspokajał potrzeby.

        Wymowny jest też stosunek Róży do dzieci. W CZ Różyczka ma dobrostan własnych dzieci głeboko tam, gdzie słońce nie zagląda. Nieważne, że Karolowi i Mili świat się wywrócił do góry nogami, nieważne że śpią w pokoju niemowlęcia, nie mając szafki, łóżka czy biurka, grunt, że mamunia ma dzidziusia do przytulania i ubranka do prasowania.

        > Absolutnym egoistą jest za to Józin. Tutaj chyba wyjaśniać nie muszę.

        A tu bym się nie zgodziła. Cham bez manier - owszem. Mizogin stuprocentowy. Ale egoista raczej nie. Zajmuje się rodzeństwem, tyra dla narzeczonej...
        • przymrozki Re: Najwięksi egoiści cyklu 28.08.21, 14:36
          bupu napisała:

          > Wiesz co, też bym się zawahała nad Różyczką

          Nie wiem, czy Róży należy się laur (czy Laurze róże) za zajęcie pierwszego miejsca, ale samej kandydatury Pyzy w plebiscycie broniłabym zaciekle. Róża jest egoistyczna takim czystym, bezrefleksyjnym egoizmem dziecka, które chce, żeby wszyscy się o nie troszczyli i żeby mu wszyscy ciumkali pochwały za to, że tak ładnie wyprasowało śpioszki.

          Róża była młoda, ale nie była już dzieckiem, kiedy będąc w pierwszej ciąży założyła, że życie samo ułoży jej się według jednego z dwóch scenariuszy 1. dostanie wszystko co chce - to znaczy ślub z Frycem, jego dożywotnią opiekę i zachwyt nad cudownością jej wypełnianych ramion 2. zostanie sama, rzuci studia, przy kuchennym stole odziana w szlafrok będzie bajać o pracy w budkach z kurczakami, a nią i jej dzieckiem niech się zajmie rodzina. Nawet nie powstał w różanej głowie pomysł, że istnieje jakiś trzeci scenariusz, że wiele w tej układance zależy od niej (jej woli, jej wysiłku, jej decyzji) i że nie jest ona jedynym podmiotem, którego interesom należy się ochrona, bo i Fryderyk, i rodzina mają tutaj prawo głosu. Ba! Pyza uznała, że skoro Fryderyk nie zechciał się z nią ożenić natychmiast w momencie, w którym ona postanowiła, że nadszedł czas, to znaczy, że dziecko jest tylko jej i ani Fryc, ani dziecko nie ma w tej kwestii żadnych wartych wspomnienia praw.
    • guineapigs Re: Najwięksi egoiści cyklu 28.08.21, 20:14
      Ja zaczne od podstaw. Co to znaczy 'egoista'? czy to ktos, kto ma w sempiternie cudze uczucia/potrzeby? Czy ktos, kto po prostu z jakicgs powodow tych uczuc/potrzeb u innych nie dostrzega? Ja wiem, ze wspolnym mianownikiem jest 'ja', ale jednak licznik jest inny....
      No coz, psychologia to nie matematyka. Gdyby psychologia byla tak prosta jak rozniczki czy pochodne, to wszyscy bylibysmy zyli w siodmym niebie (lub na dziewiatej chmurce - jak to mowia w UK).
      Niewatpliwie czlowiekiem, ktory wie, ze inni ludzie maja rozne/inne potrzeby niz ON - jest Ygnac. Wie to od Starozytnych, ktorych czyta namietnie. Jest wspaniala scena, gdy Ygnac mowi cos o tym, ze 'kobiety uwielbiaja blyskotki, to wiadomo' - i Mila zaczyna sie smiac. Ygnac zupelnie nie rozumie jej rozbawienia! A jakos potem sie dziwi, gdy wrecza jej jakas blyskotke i Mila sie cieszy. Mowi: naprawde nie rozumiem, dlaczego tak cieszysz sie z tego wisiorka/broszki/cokolwiek to bylo.
      Noa juz scena ze starej, dobrej Jezycjady: spadaj, Fela, ze swoja ksiazka kucharska, ja tu Plutarcha czytam, co mi tam corki w wieku 6-17 lat i ich szkola, co mi tam zona w szpitalu' - to mistrzostwo swiata w kategorii egoizmu. To trudno przeskoczyc. Nawet Aniela nie dala rady (patrz: zaadoptowane dzieci i dentysta).
      Nutria to inna sprawa IMHO. Ona nie umiala bronic wlasnych potrzeb, ona doprowadzala sprawy na ostrza noza (jesli tak moge to ujac) i wtedy dzialala, bo juz nie mogla wytrzymac. Nie umiala zapobiegac kluczowej sytuacji, ale
      w kluczowej sytucji robila tak, by bylo 'na jej dobro'. Mysle, ze czula potrzeby innych (co nie znaczy, ze je rozumiala, czula po prostu) i pozwalala sobie bardzo dlugo na naruszanie wlasnych granic - ale do TEGO momentu. W TYM momencie mowila: dosc. I koniec, i mogila. Nutria jest dobra i mila, ale do czasu. Po tym deadline'e - nie ma zmiluj, nie ma przebacz. Koniec. A byl czas, by sluchac Nutrii. Tylko, ze nikt nie sluchal, bo taka ona dobra i mila...
      Natomiast za takie typowe, popkulturowe i coachingowe przyklady egoistow to bym uznala Aniele i Bernarda. Tu nie ma co gdybac i sie rozwodzic: ci dwoje robia co chca i tyle. Wyrzuty sumienia w jedna kieszen, wstyd w druga - i jakos leci. Aniela co prawda stanela w obronie nieswoich dzieci - ale wyloze dolary przeciwko orzechom, ze to bylo z pobudek osobistych a nie altruistycznych (urazona duma etc.). Bernard stawil sie Lisieckim - ale nie dlatego, ze tak uwazal, ale ze tak wypadalo/spoleczenstwo oczekuje heroizmu/tak trzeba/tak wypada.
      Jakis czas wczesniej molestowal bowiem i ponizal Izabele o guziki. Tak sie honorowy mezczyzna zachowuje? Nie.
      A tak zupelnie 'ceterum censeo Carthaginem delendam esse'* - to mysle, ze najwiekszym egoista w sadze jest Sama Autorka.

      PS*. Jak to jest, do kroscset i jasnego pioruna, z tymi 'Esse' i innymi czasownikami w funkci rzeczownika w lacinie? Mnie lat 30 nazad uczono, ze na koncu sie stawia, a teraz widze, ze wcale nie. Nie sadze, ze cos przegapilam, bo jestem chyba - mimo wszystko - za mloda by przegapic cos co sie zadzialo na przestrzeni kilku tysiecy lat... Jakis proces musial trwac przez ostatnie 30 lat? Quomodo?
        • kangur_rudy Re: Najwięksi egoiści cyklu 30.08.21, 19:20
          Myślę, że Nutria jest dobra w tym sensie, w jakim dobra bywała Róża (zanim jej uwagę całkowicie pochłonęły dzieci i Fryderyk). Dostrzega, że ktoś cierpi, łatwo jej się robi żal, Gabę pocieszy (TiR), z Pulpecją porozmawia (Pulpecja), z Różą też (NiN). Jest przy tym zupełnie nieasertywna i dlatego jeśli ktoś już mocno przekroczy jej granice (o których istnieniu sam nie wiedział), robi się bezwzględna. Trudno mi powiedzieć, na ile to rzeczywista dobroć, a na ile...hm, sposób bycia?

          Ale przyznaję, że z tą postacią jest problem. Na ogół działa niemrawo, przedtem się długo namyśla, a czasem działa zupełnie impulsywnie i egoistycznie - jak wtedy, kiedy chce się wepchnąć na trzeciego w podróż poślubną Marka i Idy albo kiedy "pożycza" sobie furgonetkę Tomcia.
      • kangur_rudy Re: Najwięksi egoiści cyklu 30.08.21, 19:45
        guineapigs napisała:

        > Ja zaczne od podstaw. Co to znaczy 'egoista'? czy to ktos, kto ma w sempiternie
        > cudze uczucia/potrzeby? Czy ktos, kto po prostu z jakicgs powodow tych uczuc/p
        > otrzeb u innych nie dostrzega? Ja wiem, ze wspolnym mianownikiem jest 'ja', ale
        > jednak licznik jest inny....

        No właśnie, bo są w cyklu postaci, które zachowują się egoistycznie, ale to wynika z tego, że mają duże problemy emocjonalne i one im całkowicie przesłaniają potrzeby innych. Jak np. Ewa Jedwabińska czy Laura.

        Ale są też postaci, które są egoistyczne, bo jest im tak wygodnie (jak Ignacy czy Grzegorz - ten ostatni przed ożenkiem z Gabrielą, choć później też się nie wysilał, jeśli chodzi np. o rolę ojca czy ojczyma).

        Do największych egoistów w cyklu dodałabym też Idę. To ciągłe podrzucanie innym swoich dzieci z powoływaniem się na przysięgę Hipokratesa jest irytujące.
        • kangur_rudy Re: Najwięksi egoiści cyklu 30.08.21, 20:06
          Aha, i jeszcze Metody. Nie dość, że zrujnował życie młodszemu bratu - tłamsząc go od dzieciństwa, odbijając mu wszystkie "co ciekawsze panienki" (nie wiem, jak można choć raz zrobić coś takiego bratu), w tym dziewczynę, w której Cyryjek był poważnie zakochany, to jeszcze na koniec zrujnował mu bigos.
          • ciotka.scholastyka Re: Najwięksi egoiści cyklu 07.09.21, 09:42
            kangur_rudy napisała:

            > Aha, i jeszcze Metody. Nie dość, że zrujnował życie młodszemu bratu - tłamsząc
            > go od dzieciństwa, odbijając mu wszystkie "co ciekawsze panienki" (nie wiem, ja
            > k można choć raz zrobić coś takiego bratu), w tym dziewczynę, w której Cyryjek
            > był poważnie zakochany

            E-e. Metody NIE odbił Cyryjkowi Terpentuli. Terpentula nigdy nie traktowała Metodego poważnie, to zazdrosny Cyryjek zrobił jej awanturę domagając się, żeby wybrała jednego z nich. A Terpentula, zamiast rozwiać jego wątpliwości, uniosła się honorem i poszła w siną dal.
            To, że Metody próbował, zapewne jak to on, dla sportu, to jedna rzecz, ale mu się nie udało.

            (Inna sprawa, że tak ogólnie, to owszem, Metody jest egoistą.)
    • rose-burton Re: Najwięksi egoiści cyklu 28.08.21, 23:11
      Gabon zaszczytne pierwsze miejsce – przerzucanie całej odpowiedzialności za dzieci na rodzinę, konsekwentne trwanie w roli męczennicy i przekładanie swojego bólu nad wszystko inne to jednak osiągnięcie.
      Larwa – skupiona tylko na sobie, koszmar jako dziecko.
      Ignac, z powodów wymienionych wyżej.
    • jontrew Re: Najwięksi egoiści cyklu 29.08.21, 17:26
      Nie napisze nic nowego. Dla mnie egoistą, takim wprost i najbardziej oczywistym, jest Ignacy. Jego obchodzi tylko on sam. Tak samo Laura, zakochana w sobie i zajęta tylko i wyłącznie sobą. Gaba jest egoistką zamaskowaną- stworzyła sobie wygodną pozycję w rodzinie i robi wszystko, żeby ją utrzymać. Podobnie Nutria, też zamaskowana, ale w inny sposób. Ona nie potrafi się komunikować, stworzyła więc sobie rolę małej, biednej i roztrzepanej niedojdy, od której się po prostu nie wymaga. Róża jest podobna do Gaby- niby nie grabi wszystkiego do siebie, niby wyrywa się z pomocą, ale i tak wszystko to robi mając na uwadze tylko swoje potrzeby. Świetnie to widać i przy okazji jej pierwszej ciąży, a jeszcze lepiej przy okazji kolejnego "porzucenia" przez Fryderyka. Egoistą zakamuflowanym jest też Grzegorz- niby empata, a własną rodzinę odciął od siebie jak razowy psychol. A i synowi z nowej, lepszej rodziny, nigdy nie pomógł. Choć on to przynajmniej zauważył, a Gaba patrzyła, widziała i nie zarejestrowała, że jej syn jest regularnie bity i dręczony w swoim własnym domu. Nie wiem, co gorsze, serio.
      Za egoistki, potem nawrócone, mamy według narratora uznawać Pulpecję i Elkę, ale dla mnie one nie są egoistkami, tylko czasem po prostu zachowują się egoistycznie i nieładnie, jak i reszta bohaterów.
    • marutax Re: Najwięksi egoiści cyklu 30.08.21, 20:34
      Dla porządku zerknęłam do wiki. I wyszło mi, że spora część bohaterów Jeżycjady, zwłaszcza Borejków, to przedstawiciele jakiegoś ego-

      "Egocentryzm (łac. ego – ja + centrum – środek) – postrzeganie świata zewnętrznego polegające na centralnym umiejscowieniu własnej osoby w świecie. Niezdolność do tolerowania innych poglądów i postaw niż własne.

      W życiu człowieka egocentryzm jest naturalną postawą rozwojową, zarówno umysłową jak i moralną, na określonym etapie rozwoju dziecka (okres przedszkolny). Później, a szczególnie w życiu dorosłym, jest objawem niedojrzałości, a co za tym idzie niedostosowania do życia w społeczeństwie. Występuje również w niektórych stanach psychotycznych.

      Egocentryk postrzega świat wyłącznie z własnego punktu widzenia, poprzez absolutyzowanie własnych doświadczeń, obserwacji i przemyśleń, przy równoczesnym marginalizowaniu opinii pochodzących od innych osób. Nie przyjmuje do wiadomości innych opinii nawet w sytuacji, gdy są o wiele lepiej uzasadnione niż jego własne. Jest głęboko przekonany, że świat funkcjonuje zgodnie z jego mniemaniem lub że najlepiej by było, gdyby tak właśnie funkcjonował – na tej podstawie określa własne relacje z otoczeniem. Wynikiem takiego rozumowania egocentryka jest pogląd, iż wszyscy ludzie powinni postępować zgodnie z jego wolą i przekonaniami. " - Ignac jak żywy, łącznie z niedojrzałością i przekonaniem, że dzieci wolą Plutarcha od czekolady, bo ON woli. Także Nutria (ta burza jako JEJ dramat) i Róża (która ma swoją wizję życia, wisi jej zdanie męża i dzieci, a każde zejście z kursu to powód do tragedii).

      "Egotyzm (łac. ego – ja) – pęd do utrzymywania i rozwijania korzystnej opinii o własnej osobie. Zazwyczaj towarzyszy mu wyolbrzymiona pozytywna opinia o swoich cechach osobistych i własnej ważności. Zazwyczaj zawiera intelektualne, fizyczne, społeczne i inne typy przeszacowania.

      Egotysta ma obezwładniające poczucie centralności własnego 'Ja' i swoich przymiotów. Egotyzm oznacza umieszczanie siebie w centrum własnego świata, bez baczenia na innych - nawet osoby kochane lub uważane za bliskie - chyba że na warunkach ustalonych przez egotystę. (...) Koncept egotyzmu opisuje osobę, która dąży do uzyskiwania od innych wartości takich jak uczucia, pochwały lub wyrazy uznania w ilości znacząco większej, niż sama udziela innym. W związkach partnerskich egotysta wprowadzać może podwójne standardy: egotysta czuje się wtedy uprawniony do zachowań, które u drugiej osoby postrzega jako niedopuszczalne. Egotyzm może być realizowany poprzez wykorzystywanie sympatii, miłości, irracjonalności lub ignorancji innych, a także poprzez uciekanie się do przymusu siłowego lub psychicznego oraz oszustwa. " Gaba świetnie pasuje, ale też Józin. Egotyk jest też narcystyczny, co u Gaby nie występuje w postaci "czystej", ale objawia się obnoszeniem z traumą.

      "Egoizm (łac. ego – ja) – nadmierna albo wyłączna miłość do siebie. Egoista kieruje się przeważnie własnym dobrem i interesem, nie zwracając zbytniej uwagi na potrzeby i oczekiwania innych. Odnosi wszystko do siebie, patrzy na świat poprzez pryzmat „ja”, nie uznaje wewnętrznie systemu wartości społecznie akceptowanych."
      - chyba najprostsza kategoria, ale w późnej Jeżycjadzie słabo reprezentowana. Wcześniej była Aniela, Julia, Józefina czy nawet Patrycja - osoby, które dbały o własny interes, zdawały sobie sprawę, że cudzym kosztem, ale uznawały, że to problem "ofiary". Później taką podręcznikową egoistką była Laura, z tym że trudno powiedzieć, na ile wynikało to z jej wychowania, a ile z charakteru.

      Oczywiście wszystko to się przeplata, ale ogólnie mam wrażenie, że wspólnym mianownikiem jest brak empatii, dość powszechny w najnowszych dziełach MM.

      • tt-tka Re: Najwięksi egoiści cyklu 06.09.21, 18:46
        kajaanna napisała:

        > Ignac - wiadomo, kubka po sobie nie umyje, ale czy nie lepszy jest Marek?

        Chyba jednak troche lepszy... kubka po sobie nie umyje, ale poslany przez zone po kostium czy tam kapelusz pojechal :)
        i do remontu piwnic wlasnymi recami neurochirurga sie dokladal
        i zarabia na rodzine, ani mu zagraniczne wyjazdy dzieci niestraszne, ani nawet zamierzone przez corke studia w Oksfordzie

        PS gdybym od wspolmalzonka odbierala komunikaty glownie o tym, co ugotowala tesciowa, co powiedzial tesc i z jakiego powodu tym razem lala slozy szwagierka, to tez w domu wolalabym glownie spac lub symulowac sen !
        • kocynder Re: Najwięksi egoiści cyklu 07.09.21, 21:46
          Ale neurochirurga czy neurologa? Bo on zdaje się dwojga specjalizacji jest... Insza inszość, że w ogóle ta cała "neurocośtam" Marka jest z nie wiadomo czego wzięta. Pomijając tu detal iż podobno Mareczek jest ordynatorem w szpitalu Raszei a forumki zorientowane twierdziły (i wierze im bardziej niż MM!), że Raszeja W OGÓLE nie ma ani neurologii ani neurochirurgii - Mareczek zaczynał, zdaje się, jako neurolog. No fajnie, ale żeby z neurologa zostać neurochirurgiem to nie palcem w bucie przekiwać. To, o ile w ogóle, co najmniej kilka lat solidnej, ciężkiej pracy, egzaminy specjalizacyjne i licho wie co jeszcze. Nie da się tego zrobić spokojnie pracując w szpitalu (z dodatkowymi dyżurami!) i śpiąc. Już pal licho takie poważne specjalizacje - pamiętam wieki temu jak mój własny, osobisty ojciec będąc pracującym nauczycielem robił dodatkowe uprawnienia z uczonej przez siebie dziedziny (coś jakby "geograf" wyrabiał certyfikat przewodnika turystycznego, czy W-Fista trenera koszykówki). Serio, oprócz normalnej pracy zawodowej miał mnóstwo nauki, takiego zwykłego, szkolnego "kucia", pisania prac zaliczeniowych itd, a na koniec kilka egzaminów. A Marek co? Czy jest choć JEDNA scena, w której Marek robi cokolwiek w związku z pracą? Przekwalifikowaniem? Dodatkową specjalizacją? Bo ja sobie nie przypominam...
          • bupu Re: Najwięksi egoiści cyklu 07.09.21, 22:26
            kocynder napisała:

            > Ale neurochirurga czy neurologa? Bo on zdaje się dwojga specjalizacji jest... I
            > nsza inszość, że w ogóle ta cała "neurocośtam" Marka jest z nie wiadomo czego w
            > zięta. Pomijając tu detal iż podobno Mareczek jest ordynatorem w szpitalu Rasze
            > i a forumki zorientowane twierdziły (i wierze im bardziej niż MM!), że Raszeja
            > W OGÓLE nie ma ani neurologii ani neurochirurgii - Mareczek zaczynał, zdaje się
            > , jako neurolog. No fajnie, ale żeby z neurologa zostać neurochirurgiem to nie
            > palcem w bucie przekiwać. To, o ile w ogóle, co najmniej kilka lat solidnej, ci
            > ężkiej pracy, egzaminy specjalizacyjne i licho wie co jeszcze.

            To są dwie specjalizacje do zrobienia, tak właściwie. Najpierw bowiem Mareczek neurolog musiałby zrobić specjalizację z chirurgii, a potem dopiero subspecjalizację z neurochirurgii. Roboty po kokardę chirurgicznego czepeczka.

            > Nie da się tego
            > zrobić spokojnie pracując w szpitalu (z dodatkowymi dyżurami!) i śpiąc. Już pal
            > licho takie poważne specjalizacje - pamiętam wieki temu jak mój własny, osobis
            > ty ojciec będąc pracującym nauczycielem robił dodatkowe uprawnienia z uczonej p
            > rzez siebie dziedziny (coś jakby "geograf" wyrabiał certyfikat przewodnika tury
            > stycznego, czy W-Fista trenera koszykówki). Serio, oprócz normalnej pracy zawod
            > owej miał mnóstwo nauki, takiego zwykłego, szkolnego "kucia", pisania prac zali
            > czeniowych itd, a na koniec kilka egzaminów. A Marek co? Czy jest choć JEDNA sc
            > ena, w której Marek robi cokolwiek w związku z pracą? Przekwalifikowaniem? Doda
            > tkową specjalizacją? Bo ja sobie nie przypominam...
            >

            Jedyne czynności przy jakich widzimy Mareczka po zaIdępójściu to żarcie i spanie. Czynności zawodowych na oczach czytelników nie wykonuje on żadnych. Czynności rodzicielskich i małżeńskich w sumie też nie. Co nasuwa mi niecne podejrzenia, że w tej Brazylii też zasnął jak kamień, a Ida utonęła w objęciach jakiegoś lokalnego amanta, co zaowocowało Ziutkiem...
            • kocynder Re: Najwięksi egoiści cyklu 07.09.21, 22:45
              Znalazłam wykaz specjalizacji z uwzględnieniem minimalnego czasu: i otóż wynika z niego, że neurologia to pięć lat. Kropka. Czas minimalny, podkreślę. Chirurgia - 4 lata. A neurochirurgia - 6. Nawet załóżmy łaskawie, że Mareczek ma znajomości, układy i moce przerobowe nauki jak Hermiona Granger (oraz "zmieniacz czasu" w kieszeni). Niechby neurologię zrobił najpierw i tu nie ma bata, pięć lat, bez odwołania. Potem chirurgia. Cztery. Razem dziewięć. Niechby go z łaski na uciechę do tej neurochirurgi z części zwolnili, nie sześć lat, a dajmy na to zrobił w cztery. Ostaje się bite lat dwanaście. Kiedy on tam te specki zmieniał? Minęło te x lat? Już pal sześć, ze NIE DA SIĘ zrobić specjalizacji żrąc i śpiąc, nie da się i już. Ale czy te lata on ma? Bo to strona oficjalna, z tego tam... Zdrowia. Ministerstwa. I podająca MINIMALNY czas pracy, żeby daną specjalizację osiągnąć - czyli de facto można założyć, że czasem ten czas jest dłuższy...
              • bupu Re: Najwięksi egoiści cyklu 08.09.21, 08:49
                kocynder napisała:

                > Znalazłam wykaz specjalizacji z uwzględnieniem minimalnego czasu: i otóż wynika
                > z niego, że neurologia to pięć lat. Kropka. Czas minimalny, podkreślę. Chirurg
                > ia - 4 lata. A neurochirurgia - 6. Nawet załóżmy łaskawie, że Mareczek ma znajo
                > mości, układy i moce przerobowe nauki jak Hermiona Granger (oraz "zmieniacz cza
                > su" w kieszeni). Niechby neurologię zrobił najpierw i tu nie ma bata, pięć lat,
                > bez odwołania. Potem chirurgia. Cztery. Razem dziewięć. Niechby go z łaski na
                > uciechę do tej neurochirurgi z części zwolnili, nie sześć lat, a dajmy na to zr
                > obił w cztery. Ostaje się bite lat dwanaście. Kiedy on tam te specki zmieniał?
                > Minęło te x lat? Już pal sześć, ze NIE DA SIĘ zrobić specjalizacji żrąc i śpiąc
                > , nie da się i już. Ale czy te lata on ma? Bo to strona oficjalna, z tego tam..
                > . Zdrowia. Ministerstwa. I podająca MINIMALNY czas pracy, żeby daną specjalizac
                > ję osiągnąć - czyli de facto można założyć, że czasem ten czas jest dłuższy...
                >


                Well, z treści zawartych w Borejczadzie wynika, iż pierwszą specjalizacją komatycznego Mareczka była neurologia. Z taka bowiem objawia się u boku Idusi w Pulpecji (Noelki nie jestem pewna). Nie pamiętam natomiast kiedy po raz pierwszy wkracza na scenę neurochirurgia. Wymieniny? Język Trolli? No nie pomnę...

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka