Dodaj do ulubionych

Nie to stulecie

29.08.21, 16:44
Tak sobie myślę, że Derotka, oprócz bycia archetypiczną baśniową ubogą sierotką, co to ją xiążę pan do rangi małżonki wynosi, jest też perfekcyjną dziewiętnastowieczną panienką z dobrego domu. Czego bowiem wymagano od takiej panienki?

1. Pracowitości. Panience nie wypadało siedzieć z pustymi rękami, powinna była te ręce zapełniać robótkami ręcznymi, książką (ale nic frywolnego, wyłącznie odpowiednie lektury!), albo chociaż modlitewnikiem. No to Derotka nie siedzi, tylko albo się uwija w gospodarstwie, albo czyta dzieła tak pasjonujące jak podręcznik do biologii.

2. Skromności. Cnotliwa dziewiętnastowieczna panienka winna była owszem, dbać o wygląd i strój, ale ze szlachetnym umiarem. Gonienie za modą, nadmiar ozdóbek i falbanek (o kolorowych kosmetykach nie wspominając), zbyt częste przeglądanie się w lustrze, uznawane były za objaw próżności i płochości, które należało tępić. Dorotka, dziewczę idealne, stroje ma proste i w nader ograniczonej liczbie, modę ma w nosie, w lustro nie zagląda. I nie nosi portek, zwłaszcza zaś do świątyni. Do ślubu zaś udaje się w gieźle i bez makijażu.

3. Opiekuńczości. Dziewiętnastowieczne dziewczę idealne winne było dbać o bliskich i pielęgnować ich w chorobie bez słowa skargi. Derotka dba, chorą babcię w powózkach i kołdrach zawozi do domu, teściową in spe wyciąga z rowu i udziela pierwszej pomocy (która cudem tylko nie okazała się ostatnim namaszczeniem), kolejny punkt zaliczony.

4. Posłuszeństwa starszym. Pokorne cielę dwie matki i tak dalej, panienka idealna rączki składa w małdrzyk a buzię w ciup i robi co jej kazano. Dorotka robi. Bez mrugnięcia okiem.

5. Oczywiście wstrzemięźliwości w departamencie miłosnym. Żadnego trzymania się za rękę ani spacerków z mężczyznami przed zaręczynami. Potem wyłącznie z przyzwoitką aż do ślubu. Derotka i Józwa pierwszy raz chwycili się za rączęta w trakcie zaręczyn, potem Józwa nawet pod jednym dachem z Derocią nie zanocował.

Tak na marginesie, czy tylko mnie biblioteczka Derotki niepomiernie irytuje? Dziewczę tam nie ma ani jednej współczesnej książki. Lektury szkolne, Capek, Orwell, dziewiętnastowieczne obyczajówki i Christie. Nic młodszego niż 40 lat. Rany boskie, nawet moja siedemdziesięcioletnia matka z upodobaniem czytuje współczesną litteraturę...
Obserwuj wątek
      • tt-tka Re: Nie to stulecie 29.08.21, 17:23
        Ja przepraszam, ale akurat literature XIX-wieczna (polska) czytuje namietnie. I roi sie tam od panien dbalych o urode, z wlasnym zdaniem, z humorami, nieposlusznych, niepokornych, smialych w swoich milosnych pragnieniach, a niekiedy i w postepowaniu, w kazdym aspekcie Derotki nieszczesnej czyste zaprzeczenie. Nawet u Rodziewiczowny, bogomatkopolskiej programowo, panny, w tym takze bohaterki pozytywne, sa/bywaja obdarzone wlasnym zdaniem, nieposluszne, rogate i pyskate.

        Ta wizja to raczej postulat niz rzeczywista odbitka, albo stereotyp zamiast znajomosci literatury, cos jak Hicio jako rhomantyczny kochanek

        nie z tego stulecia jest oczywiscie Mamert, a tez Ida i Mareczek, lekarze-omnibusy na kazde zawolanie, za to ni hu nieksztalcace sie; prefesor Gabriela zgola nieobecna w zyciu naukowym; kalajacy Burek, co jak Blizinski czy Fredro (pozny, juz obrazony na teatr i rezyserow) siedzi w kuchni jak tamci na zapadlej wsi i dramatopisze nie troszczac sie zgola o wystawienia (Blizinski jednak troskal sie, choc na probach nie bywal, a pozny Fredro pisal wylacznie do szuflady); Miagwa, nieudany synek dobrej rodziny, co sie go pod kloszem trzyma, zeby sobie szkody, a rodzinie wstydu nie narobil;
        • bupu Re: Nie to stulecie 29.08.21, 19:05
          tt-tka napisała:

          > Ja przepraszam, ale akurat literature XIX-wieczna (polska) czytuje namietnie. I
          > roi sie tam od panien dbalych o urode, z wlasnym zdaniem, z humorami, nieposlu
          > sznych, niepokornych, smialych w swoich milosnych pragnieniach, a niekiedy i w
          > postepowaniu, w kazdym aspekcie Derotki nieszczesnej czyste zaprzeczenie. Nawet
          > u Rodziewiczowny, bogomatkopolskiej programowo, panny, w tym takze bohaterki p
          > ozytywne, sa/bywaja obdarzone wlasnym zdaniem, nieposluszne, rogate i pyskate.
          >
          > Ta wizja to raczej postulat niz rzeczywista odbitka, albo stereotyp zamiast zna
          > jomosci literatury, cos jak Hicio jako rhomantyczny kochanek

          No postulat. Idealne cnotliwe panienki tak MIAŁY się zachowywać. A bogomatkopolska Rodziewiczówna jak na ówczesne standardy to skandalistka i buntowniczka była, z męską fryzurą, w męskim odzieniu (ba, był okres w jej życiu, że odziewała się po chłopsku), bez męża, za to z partnerką płci jak najbardziej żeńskiej, samodzielnie zarządzająca odziedziczonym majątkiem... Daleko było Rodziewiczównie do standardowej panienki z dobrego domu, toteż i jej bohaterki nie są grzecznymi dziewczątkami z rączkami w małdrzyk i buzią w ciup.
          • tt-tka Re: Nie to stulecie 29.08.21, 19:14
            Idealnie cnotliwe panienki tak MIALY sie zachowywac chyba tylko u Sienkiewicza. Bo nawet u o dwa pokolenia wczesniejszej Hoffmanowej nie. Pisarki i pisarze epoki postromantycznej jak najbardziej odrzucali buzie w ciup, rece w maldrzyk i bezmozgowie w glowie :)
              • tt-tka Re: Nie to stulecie 30.08.21, 12:28
                No ale to w powiesciach historycznych, czy raczej kostiumowych :)
                we wspolczesnych sobie Sienkiewicz postulowal wlasnie takie blamdzie jak Marynia, czy inne ofermy, ktore schodzily na sniadanie "majac jeszcze w sobie cieplo snu" i o higiene nie dbaly calkiem jak Derotka, albo braly sie za pielegnacje chorych nie majac o tym pojecia, calkiem jak Derotka, i sluchaly starszych az do zamazpojscia, a po zamesciu sluchaly meza.
            • bupu Re: Nie to stulecie 30.08.21, 15:14
              tt-tka napisała:

              > Idealnie cnotliwe panienki tak MIALY sie zachowywac chyba tylko u Sienkiewicza.
              > Bo nawet u o dwa pokolenia wczesniejszej Hoffmanowej nie. Pisarki i pisarze ep
              > oki postromantycznej jak najbardziej odrzucali buzie w ciup, rece w maldrzyk i
              > bezmozgowie w glowie :)

              Primo, XIX stulecie to nie tylko epoka postromantyczna. Secundo, co do Klementyny z Tańskich, to rzucę ci paroma cytatami z jej najbardziej znanego dzieła, czyli "Pamiatki po dobrej matce".

              Kobieta słodka, cierpliwa, uprzejma, skromna, rozsądna, kobieta taka, jaką być każda powinna, cechę
              niebieskiej Istoty na sobie nosi


              Oraz:

              Amelio! czuwaj pilnie nad twojem zdrowiem; w młodości ugruntować je , albo osłabić na zawsze można.
              Wiesz, jaki ma związek stan nasz fizyczny z moralnym,
              staraj się więc być zawsze wesołego i jednostajnego humoru ; nie bierz za żywo życia tego przykrości, bądź
              umiarkowana we wszystkiem, chroń się namiętności gwałtownych, a nadewszystko unikaj zbytecznej czułości!


              No czy ci to Borejków nie przypomina? Gabuchna z Milicyą jako żywe. Derotka zresztą też nieźle pasuje.

              Bez szkodliwych pachnideł, szczególniej też piżma, łatw o obejść się możesz; niech ubiór twój tak będzie niewyszukany, jak cały sposób życia twego. Bądź zaw sze w tej mierze dzieckiem przyrodzenia, a zdrową i swobodną będziesz!

              Giezło i zero makijażu, o pompadurach nie wspominając!

              Cóż więcej zachwyca w dobrze urządzonym domu, jak młoda i wesoła jego gospodyni, czynna bez ustanku? Z upodobaniem patrzymy na nią. Nad wszystkiem czuwa baczne jej oko. Duszą jest całego domu, wzorem dla
              sąsiadów i służących, rozkoszą męża, ozdobą rodziny swojej, Bogu i ludziom się podoba.


              Zaczynam poważnie podejrzewać, że MM tę Derotkę z Tańską w dłoni pisała...

              Paulina prześw iadczona o zachwycającej swej urodzie, dumne rościła nadzieje, i jak najświetniejszą przewidywała przyszłość; Karolina zaś, przekonana o szpetności swojej, ze strachem myślała o dalszym swym losie, prawie z odrazą o sobie; a lubo ani lepsza, ani rozumniejsza była od siostry, przecież pokorna, potulna, nieśmiała, więcej była kochaną.

              Jak Tygrys i Róża, wypisz wymaluj. Koniec historii jest taki, iż potulna Karolina zdobywa bogatego męża, a robaczywa Paulinka więdnie w staropanieństwie.

              Druga cnota, w łaściw a płci naszej, jest słodycz, rzadka w mężczyźnie; kobiecie obejść się bez niej zdaje
              się niepodobną rzeczą. Ta, której przeznaczeniem kochać i być kochaną, ulegać, łagodzić, jakżeby bez niej doskonałą i szczęśliwą być mogła? Słodycz nietylko wdziękiem, ale i bronią jest naszą; lepiej nam posłuży w każdem zdarzeniu, niż kiedy, naśladując mężczyzn, wolęnaszą we wszystkiem mieć chcemy, i nie staramy się
              uczyć z młodu tak nam potrzebnej sztuki ulegania.


              Potulną trza być! Jak Pyza! Albo jak Derotka!

              Jeśli w mężczyźnie razi wielkie zarozumienie o sobie, chęć okazania swych przymiotów, nauk i umiejętności,
              tem więcej odstręcza to w kobiecie. Jej wdzięki, rozum, talenta, cnoty, w szystko zagadywanem być powinno. Skrom na tylko niewiasta bezkarnie umiejętną być może; i jeżeli wielu mężczyzn sprzeciwia się oświacie naszej, chroni od uczonych kobiet, najwięcej to przypisać należy, że rzadko która połączyć umie naukę ze skromnością.


              Innymi słowy, miłe panie, róbcie karierę chyłkiem i bezobjawowo, jak Kal Amburka albo prof. grzywkologii stosowanej Gaba.

              Młoda panienka słuchać rozmowy starszych powinna, i wtedy tylko odpowiadać kiedy kio do niej przemówi; a choć na uczynione pytanie, rumieniec okryje jej lice, niech się nie miesza; wszak rumienić się jest podług Diogenesa barw ę cnoty nosić.

              Jesli to nie jest postulat, że prawdziwie cnotliwa panienka ma być potulna cielęciną, to nie wiem co to jest...
              • tt-tka Re: Nie to stulecie 30.08.21, 15:29
                A to ja ci zalece jej najlepsza rzecz, mianowicie "Dziennik Franciszki Krasinskiej" :) - masz tam samowolna panne, potajemny slub, uczestnictwo w zyciu publicznym, nieposluszenstwo, krnabrnosc i szczescie osobiste na przekor wszystkim i wszystkiemu.
                Tudziez pisany na biezaco wlasny dziennik Hoffmanowej, corki kochajacej i dbalej, ale nieposlusznej, z wlasnym zdaniem, wlasna praca, o ktorej mowi duzo (jak Ida) ale i madrze, przemyslenia, samoksztalcenie, oraz udzial w roznych dziedzinach zycia spolecznego od nastolecia.
                • ananke666 Re: Nie to stulecie 31.08.21, 13:20
                  Tt-ka wszystko prawda, ale z zastrzeżeniem. Bupu ma rację, taki lansowano wzorzec wychowania. Te wszystkie Rodziewiczówny i Żmichowskie do niego nie należały i dlatego było o nich głośno. A że mnóstwo bohaterek powieści wzorzec łamie - cóż, bez tego po prostu nie byłoby powieści, tylko nad wyraz poprawny i nudny "Wzorcowy żywot niewiasty polskiej". Te bohaterki to wyjątki i dlatego są bohaterkami powieści.

                  Taka dobra panna jak Justyna Orzelska też przecież przełamała wzorzec. Nawiasem mówiąc, nigdy nie wierzyłam w jej późniejsze szczęście. Wakacyjna zabawa w żniwa to trochę co innego niż codzienny poranny udój w grudniu, że o takich rozrywkach jak przerzucanie ściółki nie wspomnę. A nie minie wiele czasu, aż jej Adonis przestanie jej kieckę całować, za to będzie go bardziej interesowało, czy zadała paszę świniom i dobrze wymyła wieprzowe kiszki przed robieniem kiełbas. Takie rzeczy w Korczynie robiła służba, a tu pannie wypadnie samej wiadra wyparzać i brać do ręki widły.
                  Dlaczego Justysia się obijała przez lata i nikt nie znalazł jej zajęcia, dlaczego chociaż sama nie powiedziała wujowi i Marcie, że kobiecego gospodarstwa chce i musi się nauczyć, tego nie pojmuję do dziś. Najbardziej prawdopodobne - po prostu jej się nie chciało, wygodniej było być panienką ze dworu niż powiedzieć jasno, że bycie dobrą gospodynią na przykład zwiększa jej szanse na zamążpójście.
                  • tt-tka Re: Nie to stulecie 31.08.21, 14:49
                    Sorry, ale mowimy o dwoch roznych sprawach - lansowany wzorzec vs realia, czyli przedstawianie w literaturze panny takiej, jaka jest, a nie jaka byc powinna wedle niektorych wzorcow. Ten wychowawczy poradnik Hoffmanowej traktuje jako blad mlodosci :), juz jej ksiazki o kilka lat pozniejsze przedstawiaja postacie nie przystajace do wzorca. Zmichowska zarzucala Klementynie zachowawczosc i konserwatyzm, ale wychowanki Klementyny z Instytutu Guwernantek i w ogole pokolenie wychowane na "Pamiatce", sprawdzilo sie w zyciu publicznym, spolecznym o wiele bardziej, niz powinno, gdyby bylo zgodne z wzorcem :P i czesto to sprawdzanie sie bylo kosztem zycia rodzinnego i domowego.


                    I mnie nie chodzi o autorki, ktore wlasciwie jak jedna zyly o wiele bardziej rewolucyjnie niz zalecaly innym, tylko o kobiete w literaturze XIX-wiecznej. U Orzeszkowej, Zmichowskiej, Hoffmanowej, Rodziewiczowny ale tez u Prusa, Lama, Blizinskiego, Fredry za pozwoleniem :), Korzeniowskiego, Baluckiego, Langego, Kraszewskiego, ze ogranicze sie do najbardziej znanych - bohaterki, w tym te dobrze ulozone, starannie wychowane i z manierami wiedza, czego chca, w ogole czegos chca i daza do tego, a robienie dobrego wrazenia jest na dosc dalekim miejscu i na pewno nie kosztem wazniejszych zyciowych spraw.

                    Oraz mimochodem zupelnym napomkne o takich pozycjach jak "Sztuka oblapiania" (niezalecana, ale istniejaca i czytana), gdzie erotyczne potrzeby i zachowania panien wlasnie autor odnotowal dosc szczegolowo czy obecny nawet na salonach Eugeniusz Oniegin, w ktorym autor mowi wprost o lamaniu przesadow i kruszeniu oporow, ktorych "jak nie miala, tak nie ma dzis trzynastolatka" :)
                    • kooreczka Re: Nie to stulecie 31.08.21, 15:54
                      Myślę, że lansowanych wzorców prędzej szukać w pismach i poradnikach niż w literaturze. Tutaj segregują zagadnienia tematami i można prześledzić jak zmieniało się podejście.

                      czasemancypantek.pl/w-rodzinie/jako-corka-i-siostra/164-posluszenstwo
                      czasemancypantek.pl/w-rodzinie/jako-dorosla-panna/67-szkodliwe-lektury
                      • tt-tka Re: Nie to stulecie 31.08.21, 16:12
                        Caly ten lans byl jak stepfordzkich zon - nigdy nie zrealizowany w pelni :)

                        Moralistom chcialo sie miec panny posluszne, niewinne, mysla nieskalane i tak dalej - a panny byly, jakie byly. Ni cholehy nie wzorcowe.
                    • bupu Re: Nie to stulecie 31.08.21, 16:21
                      tt-tka napisała:

                      > Sorry, ale mowimy o dwoch roznych sprawach - lansowany wzorzec vs realia, czyli
                      > przedstawianie w literaturze panny takiej, jaka jest, a nie jaka byc powinna w
                      > edle niektorych wzorcow.

                      No mnie własnie od początku chodzi nie o faktyczne zachowanie dziewiętnastoletnich panienek, tylko o lansowane naonczas wzorce, do których najnowsze bohaterki Borejczady dziwnie przystają, Derocia zaś zwłaszcza. A te, które nie przystają, są piętnowane z całą stanowczością, jak Janicka, Magdusia, czy choćby dziewczyna z autobusu w Febliku.
          • pi.asia Re: Nie to stulecie 30.08.21, 15:30
            bupu napisała:


            > No postulat. Idealne cnotliwe panienki tak MIAŁY się zachowywać. A bogomatkopol
            > ska Rodziewiczówna jak na ówczesne standardy to skandalistka i buntowniczka był
            > a, (...) toteż i jej bohaterki nie są grzeczny
            > mi dziewczątkami z rączkami w małdrzyk i buzią w ciup.

            Najciekawszą postacią była chyba Magda Pokotynka, która szła totalnie pod prąd oficjalnej obyczajowości. Najpierw wywędrowała z domu w ślad za ukochanym (z którym nie tylko w oczęta sobie patrzyli), potem stała się kobietą publiczną, a potem, gdy zaszła w ciążę ze Szczepańskim, który ją uratował i przygarnął, oświadczyła twardo "Memu dziecku starczy macierz".
              • tt-tka Re: Nie to stulecie 30.08.21, 21:52
                ako17 napisała:

                > pi.asia napisała:
                >
                > oświa
                > > dczyła twardo "Memu dziecku starczy macierz".
                >
                > w sumie podobnie jak Róża...

                No jednak nie. Realia byly takie, ze ojciec, jesli istnial wpisany w dokumenty dziecka, sprawowal wladze rodzicielska. Mogl decydowac samowolnie o wychowywaniu, ksztalceniu lub jego braku, karaniu wedle wlasnych pogladow i upodoban, mogl rowniez matce dziecko calkiem odebrac. Decyzja, ze bedzie sie samotna matka, choc narazala na ostracyzm (na ogol, bo i tu bywaly wyjatki) dawala matce gwarancje, ze nikt jej dziecka nie zabierze ni nie pokieruje nim bez jej zgody.
                >
                >
    • jontrew Re: Nie to stulecie 29.08.21, 17:47
      Neojeżycjada w ogóle jest z innego stulecia. Natalia- stara panna bez widoku na dzidziusia- kto tak myśli? Na litość, ona nie miała wtedy nawet jeszcze 30 lat. Wszyscy biorą śluby jak najęci, od razu fundują sobie dzieci, domy budują. Nikt nie podróżuje, jak gdzieś jadą, to tylko na tajemnicze "stypendia". Nie chodzą po knajpach i restauracjach, nie jeżdżą na wakacje, nie są uzależnieni od internetu i smartfonów, nie imprezują, nie chodzą na grille/koncerty/imprezy/wystawy. Wszyscy czytają, a nikt nie ma czytnika. Pracują mimochodem, nikt się nie dorabia, nikomu nie brakuje do pierwszego. Nikomu nie brakuje czasu! A do podpoznańskiej miejscowości jeździ się przez lasy i pola, najlepiej konnym wozem, a nie pociągiem czy autobusem. To, i mnóstwo innych rzeczy, w ogóle nie jest współczesne. Mam oczy i widzę współczesne nastolatki, młode studentki. I raczej nie widuję takich na wozie konnym, w chodakach i zniszczonej sukience, co to od razu po "cześć" planują ślub z jakim rudym, co się na nie gapił pod sklepem. Ile współczesnych dzieciaków buduje sobie domy jeszcze na studiach? I po co, skoro większość ani nie ma na to pieniędzy, ani nie chce tak żyć. Skąd w ogóle pomysł, że ktoś będzie mieszkać na tej samej wsi, z której pochodzi jego rodzina? Dorota, no dobra- ona nie:) Ale każda inna studentka medycyny wie, że musi zrobić jakąś specjalizację, nie na wsi, bo na wsi się nie da. Pewnie trzeba będzie poszukać, może wyjechać dalej, gdzie są miejsca. Można pojechać na wolontariat, można i do pracy za granicę. Albo chociaż na staż. A Erazmus? A w Jeżycjadzie wszyscy żyją tak samo- studia, dzieci, domy i siedzenie w tych domach z rodziną na B. I tyle. Straszna nuda. A oni nawet telewizji biedni nie mogą pooglądać, bo im się od tej nowoczesności mózgi lasują.
    • przymrozki Re: Nie to stulecie 29.08.21, 21:23
      Dorotka uciekła z XIX wieku, zgoda, ale nie wszystkie bohaterki są z tej epoki. Aż się prosi o stworzenie stosownego wykresu - na osi odciętych data urodzenia dziewczęcia, na osi rzędnych czasy, z których się urwała. Mam wrażenie, że taki wykres przedstawiłby następującą tendencję:

      1. bohaterki urodzone w latach '60 zachowują się najzupełniej nowocześnie. Panienki śmieją się twarz małdrzykom i ciupom, Gabriela jest haratającą w kosza chłopczycą, w Czaplinku całuje się z Januszem jakby patrzenie w oczy jej nie wystarczało (kulturalnie przemilczam okoliczność, że istnienie Róży wskazuje, że nawet całowania było jej mało), na wakacjach w Łebie bierze udział we fryzjerskim przewrocie, u którego podstaw leży feministyczny bunt przeciwko rolom stereotypowo kobiecym, a potem wychodzi za mąż za mężczyznę, który po partnersku dzieli z nią obowiązki okołokuchenne. Grześ boi się odezwać do własnego syna bez zgody rodziny żony i w ogóle nie ma za wiele do powiedzenia w domu. Z kolei Ida dba o bieliznę dla Waldusia, stroi się i upiększa także kosztem dobrostanu własnego narządu wzroku, prowadzi bujne życie uczuciowe, robi karierę, wychodzi za mąż w okolicach trzydziestki, a pierwsze dziecko rodzi po trzydziestce. Mamy powody przypuszczać, że gdyby Marek wsadził twarz zmartwionej Idy pod bieżącą wodę i wymył mydłem, zostałby bez palców a być może nawet łokci;

      2. panienki urodzone w latach '70 mniej więcej mieszczą się w normie. Patrycja bardzo wcześnie wychodzi za mąż, ale otoczenie raczej ją do tego zniechęca. Natalia samotnie podróżuje, żegluje i jeździ na nartach. Zarabia na własne mieszkanie (po czym najwyraźniej w tajemniczych okolicznościach te pieniądze traci). Ucieka sprzed ołtarza dwóm kolejnym narzeczonym, wychodzi za mąż koło trzydziestki. Żadna w wewnętrznych monologach nie wiąże swojej wartości z szybkim zamążpójściem;

      3. rozjazd zaczyna się w latach '80. Różę i Laurę datuję na początki XX wieku. Czasy, w których panience z dobrego domu już wypada być kształconą, nie obawiać się elektryczności i rozumieć, że z gramofonu nie wyskoczy dybuk, ale jeszcze nie wypada nie chcieć młodo wyjść za mąż. Mężatka może nawet ewentualnie pracować, ale lepiej nie i jeżeli już, to nie kosztem domu. Decydujący głos męża jest oczywisty, nakaz "szanowania się" do ślubu wciąż silnie zakorzeniony w mentalności, a kobiecie porzuconej oferuje się kącik w domu brata w zamian za opieranie jego rodziny;

      4. a potem wybuchają nam w twarz lata '90, które przynoszą w darach:
      - XIX-wieczna sierotkę Dorotkę;
      - eteryczną artystkę, Agę, która nie wierzy w medycynę;
      - Anię, która jest nieudana i nikt, łącznie z własną matką, nie spodziewa się po niej niczego dobrego, bo jako czterolatka była gruba i płakała, kiedy zassała sobie kieliszek do języka, przez co dożywotnio została różowym mydłem (zdarza się);
      (- no i Łucję, ale ona jest kosmitą, a nie wiadomo jak w kosmosie liczy się epoki).

      • tt-tka Re: Nie to stulecie 29.08.21, 21:38
        Ej no, Ania, czy to podstepem, czy w inny sposob, zdobywa dokladnie to, czego chce - liceum w Poznaniu, studia wg wlasnego wyboru, mieszkanie poza rodzinnym domem. Jesli jest XIX-wieczna, to na wzor Narcyzy Zmichowskiej, ktora palila cygara nie baczac na lamenty w domu, a do Paryza pojechala (ksztalcic sie, ale i poznac troche swiata, i pozarobkowac) jako 19-latka :)
        • przymrozki Re: Nie to stulecie 29.08.21, 22:13
          tt-tka napisała:

          > Ej no, Ania, czy to podstepem, czy w inny sposob, zdobywa dokladnie to, czego c
          > hce - liceum w Poznaniu, studia wg wlasnego wyboru, mieszkanie poza rodzinnym d
          > omem. Jesli jest XIX-wieczna, to na wzor Narcyzy Zmichowskiej, ktora palila cyg
          > ara nie baczac na lamenty w domu, a do Paryza pojechala (ksztalcic sie, ale i p
          > oznac troche swiata, i pozarobkowac) jako 19-latka :)

          Ania jest chyba poza czasem, ona jest takim uniwersalnym "najmniej udanym dzieckiem w rodzinie, ciemnym tłem dla blasku ulubionej wnuczki". Można ją przebierać stosownie do epoki i przestawiać. W każdej pasuje równie dobrze.
          • tt-tka Re: Nie to stulecie 29.08.21, 22:21
            Dla mnie Ania jest nieodrodna corka Pulpy, tej z lat 70-tych, czyli jeszcze w miare normalnej. Sliczna i apetyczna, samowolna, studia wybiera wbrew wszelkim kanonom, jak na borejland szalenie egzotyczne (prawie jak lesnictwo, kto w tej rodzinie lasem sie interesowal !) i mlodo wywiewa z domu.
            mam gleboka nadzieje, ze przyszlosc jednak bedzie miala nie pulpiana.
      • bupu Re: Nie to stulecie 29.08.21, 21:51
        przymrozki napisała:


        > 4. a potem wybuchają nam w twarz lata '90, które przynoszą w darach:
        > - XIX-wieczna sierotkę Dorotkę;
        > - eteryczną artystkę, Agę, która nie wierzy w medycynę;
        > - Anię, która jest nieudana i nikt, łącznie z własną matką, nie spodziewa się p
        > o niej niczego dobrego, bo jako czterolatka była gruba i płakała, kiedy zassała
        > sobie kieliszek do języka, przez co dożywotnio została różowym mydłem (zdarza
        > się);
        > (- no i Łucję, ale ona jest kosmitą, a nie wiadomo jak w kosmosie liczy się epo
        > ki).
        >

        No i Norę, która w pąsach ucieka z kina na widok "momentów", doznaje objawienia na widok noworodka, ubiera się jak przedwojenna pensjonarka (białe rajty, mosterdzieju...), dla zmyłki udaje, że jej zależy na karierze, po czym potulnie zaślubia Podeszwę i rodzi cztery kilo, 10 w skali Apgar, jak cnotliwej białogłowie przystało.
        • przymrozki Re: Nie to stulecie 29.08.21, 22:18
          Nora jest już dzieckiem XXI-wieku i chętnie bym ją jakoś scharakteryzowała, ale zabrakło materiału źródłowego. Tzn. niby jest cała książka, ale nic z niej nie wynika ponad to, że to siedmiolatka w ciele piętnastolatki w ciuchach siedmiolatki.
    • haszyszymora Re: Nie to stulecie 30.08.21, 12:09
      Ignacy to stanowczo wczesne średniowiecze, z gębą pełną łaciny, przekonaniem o nadrzędnej wyższości mężczyzny, przyjmujący hołdy od swoich niewiast i wymagający pełnej obsługi, sam z dala od garów - przy czym z racji położenia geograficznego i ograniczenia żaden z niego rzymski pater familias, a schowany w głębokim lesie Słowianin (z dala od traktów, że o grodach nie wspomnę), trzęsący swoją zagrodą i podejrzliwy wobec każdej nowości, bo kto wie, czy licho nie atakuje.
      • bupu Re: Nie to stulecie 30.08.21, 15:35
        haszyszymora napisał(a):

        > Ignacy to stanowczo wczesne średniowiecze, z gębą pełną łaciny, przekonaniem o
        > nadrzędnej wyższości mężczyzny, przyjmujący hołdy od swoich niewiast i wymagaj
        > ący pełnej obsługi, sam z dala od garów - przy czym z racji położenia geografi
        > cznego i ograniczenia żaden z niego rzymski pater familias, a schowany w głębo
        > kim lesie Słowianin (z dala od traktów, że o grodach nie wspomnę), trzęsący swo
        > ją zagrodą i podejrzliwy wobec każdej nowości, bo kto wie, czy licho nie atakuj
        > e.


        O, totalnie widzę Ignaca jako jakiegoś Żegotę, pana na podupadającym gródku wśród bagien i rozlewisk, którego nikt w okolicy nie traktuje poważnie, ale nikomu nie chce się wysilać na podbijanie żegocinego gródka, bo na co komu piaski a moczary, ze spróchniałym dworzyszczem w bonusie?
        • kooreczka Re: Nie to stulecie 30.08.21, 18:06
          Totalnie go nie widzę- głównie dlatego, że wówczas ceniono tężyznę fizyczną i charyzmę, zwłaszcza, że władza dziedziczna była bardzo krucha. Od nauk byli księża i arystokraci z ambicjami.

          Ignac to podupadły właściciel dworku z przełomu wieków- nie widzący, że z włości został ogród warzywny i dwie alejki. Poświęca czas bibliotece i rozmyślaniu, podczas gdy żona na wydatki zarabia po nocach tłumaczeniami, co by pana na włościach nie urazić

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka