Dodaj do ulubionych

W kwestii zwierząt.

24.09.21, 00:52
Wiem, że było milion pięćset sto dziewięćset razy, ale... O ile rozumiem, że MM twierdziła, że ona zwierząt nie zna i nie będzie ich opisywała (słusznie, niech pisze o tym, na czym się zna!), o tyle zawsze mnie zastanawiał nie tyle brak zwierząt domowych - bo i owszem, znam domy, w których zwierząt nie ma - to fakt, że ŻADNE z małolatów nigdy nie marzyło o piesku czy tam kotku. Że nie ma ani razu skomlenia, żeby... Że poza tymi wirtualnymi bezdomnymi psami i kotami, co to je Gabbini upycha w szufladzie komody, obok równie realnych przyjaciół poza psem pomalowanym przez Lisieckich czy występuje JAKIEŚ zwierzę? Albo nawet nie występuje osobiście, ale czy ktoś pamięta, by Nutria jęczała, że ona jest taka samotna, a gdyby miała kota, to by jej mruczał? Że Ida wygłasza mądrości, jak to dzieci się lepiej chowają ze zwierzętami? Że cokolwiek?
Wykluczmy tu relację Ignaca - seniora z psem w ostatnim tomie - bo choć opisana jest w miarę ładnie, to za głowę się złapać można: pomijając już dokarmianie nie głodzonego wszak psa bez wiedzy właścicieli w sposób, który dziadyga NIGDY nie mający żadnych kontaktów ze zwierzętami uznał za słuszny - puszczanie tegoż starszego mocno i zdecydowanie nie będącego w kondycji sportowca Ignaca na spacer z młodym i nieułożonym psem dużej, silnej i mającej tendencję do samowolki rasy...
No, były te konie hodowlane Floryanów. Takoż opisane tak, że siedzieć i płakać. Ja się na koniach nie znam, ale wiem na pewno, że hodowla konia, już pal licho, nie arabów, ani nawet folblutów, to nie hobby dla leśnika zalesiającego bezpańskie nieużytki, bo jest to jakby dość kosztowna rozrywka, wymagająca też, oprócz nakładów finansowych, sporej wiedzy, najlepiej idącej w parze z doświadczeniem...
Obserwuj wątek
    • iwoniaw Re: W kwestii zwierząt. 24.09.21, 10:11
      Wystepuje na tzw. drugim planie nieznana z imienia psina pana Maciołki (upodabniajaca się do właściciela z natury, co imo jest trafną obserwacją) oraz Pusia dyrektor Dąbek-Nowackiej (zdaniem Gaby męczona, jako i inne psy trzymane w mieście - z czym mogłabym się zgodzić, gdyby była ona jakimś amstaffem czy innym malamutem, ale z opisu to jakiś mini piesek typowo pokojowy)
      • agafiatichonowna Re: W kwestii zwierząt. 24.09.21, 14:52
        Był jeszcze Feluś Szwendalski babci Jedwabińskiej. A tak na marginesie - nieprawda że małe psy to poduszkowce pokojowe, a duże to ogrodowce. Mieliśmy kiedyś nowofunlanda, 65 nr kołnierzyka, łeb jak ceber, łapa szersza od sporej ludzkiej pięści. To był klasyczny przykład kanapowca - na siku, owszem , wyjdę, ale pozwolisz,że poszukam jakiegoś pnia czy kamienia do podparcia tylnej łapy. Przeciez nie będe jej tak w powietrzu trzymał, nieprawdaż? . Woda? O chętnie, ale to ty popływasz, a ja sobie poleżę i popatrzę. Mimo tak niehigienicznego trybu życia odszedł w wieku 16 lat, co takim gigantom rzadko jest dane.Z kolei mikroskopijny piesek naszych sąsiadów nie cierpi siedzieć w domu i całymi dniami, niezależnie od pogody, lata po ogrodzie, a zanęca go do powrotu cała rodzina. Co kot to osobowość, co pies to indywidualność. Tylko Gaba wie o tym tyleż samo co o wychowaniu dzieci
        • kocynder Re: W kwestii zwierząt. 24.09.21, 15:51
          Ale mnie zastanawia, Agafio, czemu nigdy żadne z dziatwy nie jęczało o pieska. Czy tam kotka. Serio, znam x domów z dziećmi i WSZĘDZIE były boję "ja będę o niego dbać", "ja zrezygnuję z kieszonkowego", "a jeśli dostanę na koniec roku czwórkę z matematyki to się zgodzicie".... Oraz wszelkie odmiany powyższych. Zastanawia mnie to, że o ile pamiętam w Jeżycjadzie żadne dziecko NIE CHCE mieć zwierzaka. Nie to, że nie ma, ale że nie chce. :)
          Ten psiak Flobrych to o ile pamiętam był gończy? Czy źle zapamiętałam rasę?
          • tt-tka Re: W kwestii zwierząt. 24.09.21, 16:07
            Gonczy.
            I co wiecej, to mial byc pies Nory, jej, a nie ogolnowojskowy. Ale skoro dziadyga go sobie zawlaszczyl, i nie ma nawet wybuchu "ten pies byl dla mnie !!!", to moze lepszy (perspektywicznie) Podeszwa z niemowlem p cztery kilo plus niz dom z ta kichana familia.
            • pi.asia Re: W kwestii zwierząt. 24.09.21, 17:04
              Jeszcze były u Flobrych psy goniące zająca po sadzie, co było takim, he he, fajnym urozmaiceniem nudnego życia.
              ALE!!!
              Było w Jeżycjadzie dziecko napraszające się o zwierzątko! Mały Bobcio, który płakał, że ani pieska, ani kotka, ani nawet myszek od Nowakowskiego nie wolno mu mieć...
              Tu trzeba oddać sprawiedliwość autorce, że przynajmniej ta jedna postać jest konsekwentna w swych upodobaniach. Dorosły Florian nadal kocha zwierzęta i trochę ich ma. Aczkolwiek zna się na nich jak kura na pieprzu.
                • ako17 Re: W kwestii zwierząt. 25.09.21, 14:28
                  kocynder napisała:

                  > O. Bobcio i jego myszki! Właśnie tego mi brakuje u borejdzieci.
                  >

                  taaa... ostatnio dziecko chciało zwierzaka w epoce Niemena :)
                  Bardzo dobrze jest przedstawione przywiązanie Bobcia do tych myszy. Tak właśnie dzieci pragną zwierząt i kochają je :)
                  A kogo jeszcze zaskoczyło, że Bobcio ma na imię Florian?
                  Czytając SK byłam przekonana, że to Robert
            • kocynder Re: W kwestii zwierząt. 24.09.21, 20:36
              To czyj pies być miał ma znaczenie drugorzędne. Mój szacowny małżonek nabył kiedyś dla SIEBIE szczeniaka, owczarka niemieckiego. Dla siebie. Ja się od psa stanowczo odżegnałam. I co? Ano i jajco, bo pies uznał, że mąż jest kumplem do zabawy, a szefową, panią i boginią jestem ja. To mnie słuchał, na mój powrót z pracy czekał, za mną tęsknił jak wyjeżdżałam. Męża lubił, słuchał, ale sam uznał, że jest mój i co mu zrobisz?
              Z tym, że gończy? Ja tam nie kynolog, ale z tego co wiem, to psy myśliwskie, z ogromną ilością energii, a do tego skłonne do samowoli i ucieczek, jeśli nie są prawidłowo układane. Sorry, nie wierzę w układanie czegokolwiek (a zwłaszcza szczeniaka gończego) przez dziada Boreja. Nie wierzę i już. I wiele by trzeba, żeby mnie przekonać o tym, że coś takiego jest możliwe...
          • agafiatichonowna Re: W kwestii zwierząt. 24.09.21, 17:40
            A czemu miałoby jęczeć? Przecież mają co jeść, mają ciepło i mają książki, czyli wg drogiej babuni wszystko czego potrzebuje dziecko. Ze zwierzątka pożytek zerowy. Bo czy taki piesek zacytuje Senekę, a kanarek zaćwierka Platonem ? .Swoją ścieżką, chciałabyś być pieskiem Gabuni? Bo ja w życiu. Ale te dzieciaki nie tylko nie przymawiają się o jakąkolwiek żywinę,, one w ogóle nie artykułują żadnych swoich potrzeb, o nic nie proszą, o nic nie przynudzają. Żadne, panie tego, szmatki, żadne wyjścia do Zoo czy do kina, żadne modne gadżety. Potomstwo idealne. No, kiedyś tam Pyza molestowała Nutrię spożywczo, ale to chyba wyjątek. Aż łza się w oku kręci na wspomnienie Tomcia, Romy i ich suchej buły z musztardą, takie to było normalne i prawdziwe.
            • jontrew Re: W kwestii zwierząt. 25.09.21, 19:29
              agafiatichonowna napisała:
              Ale te dzieciaki nie
              > tylko nie przymawiają się o jakąkolwiek żywinę,, one w ogóle nie artykułują ż
              > adnych swoich potrzeb, o nic nie proszą, o nic nie przynudzają. Żadne, panie te
              > go, szmatki, żadne wyjścia do Zoo czy do kina, żadne modne gadżety. Potomstwo i
              > dealne.

              Tak mógłby się wydawać, że idealne, ale to tylko potomstwo bardzo wygodne dla mamuni. Nie dziwię im się wcale, że o nic nie proszą, wszak nie chcą krzywdzić matki jak ten podły Pyyyy...zzz....Pewnie mało kto zniósłby matkę, która na prośbę o nowy szalik wybucha płaczem i jęczy, że Pyyyy...zzz... też miał szalik!
          • wszystkopozajmowane Re: W kwestii zwierząt. 10.10.21, 23:35
            Na moje oko na Roosevelta mieszka za dużo osób, w tym dzieci, "na kupie". Gdzie tam jeszcze miałaby być miska i posłanie dla jakiegoś Mruczusia? I kuweta we wspólnej łazience? Piesek podlewający księgozbiory na korytarzu?

            A co do listy zwierząt, czy wspomniano już słynnego kotka małej Mili? ;)

            Natomiast bezdomne psy i koty Gaby akurat nie są wcale tak nielogiczne. To zdanie padło chyba w latach 90? Na podwórzach kamienic szwendały się psy, koty rozmnażały się w piwnicach. Dokarmianie ich przez wystawienie miski na dwór było powszechną praktyką, a nikt nie brał ich do domów.

            • tt-tka Re: W kwestii zwierząt. 11.10.21, 07:00
              wszystkopozajmowane napisała:

              > Na moje oko na Roosevelta mieszka za dużo osób, w tym dzieci, "na kupie". Gdzie
              > tam jeszcze miałaby być miska i posłanie dla jakiegoś Mruczusia? I kuweta we w
              > spólnej łazience? Piesek podlewający księgozbiory na korytarzu?

              Nie jest dziwne to, ze zwierzaka nie ma, tylko to, ze zadne dziecko i nigdy o zwierzaka nie nudzi.

              >
              > A co do listy zwierząt, czy wspomniano już słynnego kotka małej Mili? ;)

              Owszem. Jak go wyespediowano w sierpniu czy na poczatku wrzesnia, tak do pazdziernika nie dotarl...
              Mila miala kotka nie na Rusfelta...


              >
              > Natomiast bezdomne psy i koty Gaby akurat nie są wcale tak nielogiczne. To zdan
              > ie padło chyba w latach 90? Na podwórzach kamienic szwendały się psy, koty rozm
              > nażały się w piwnicach. Dokarmianie ich przez wystawienie miski na dwór było po
              > wszechną praktyką, a nikt nie brał ich do domów.

              MM wyraznie napisala "przygarniala", a nie "dokarmiala"...
              >
              • wszystkopozajmowane Re: W kwestii zwierząt. 11.10.21, 08:19
                "Gromadziła wokół siebie rodzinę, przyjaciół, nawet obcych, nawet psy i koty zabłąkane na ulicy." Czyli wychodziła na ulicę i gromadziła, nie wprowadzała na pokoje. Pomijam śmieszność tego zdania, ale ciągle przypisuje się MM słowa, których akurat nie napisała.
                  • mircja Re: W kwestii zwierząt. 11.10.21, 19:18
                    tt-tka napisała:

                    > Nie no, daj spokoj - w kontekscie gromadzonej wokol siebie rodziny i przyjaciol
                    > oczywiste jest, ze mowa o domu, a nie o ulicznych zgromadzeniach !
                    >
                    A może to nie były zwierzęta bezpańskie. "Zabłąkane" może też oznaczać takie, które zgubiły się opiekunowi.
                    W takim przypadku mogły zostać chwilowo przygarnięte, nakarmione, a potem zwrócone do opiekuna po jego odnalezieniu.
                    • ako17 Re: W kwestii zwierząt. 11.10.21, 21:57
                      mircja napisała:
                      . "Zabłąkane" może też oznaczać takie, k
                      > tóre zgubiły się opiekunowi.
                      > W takim przypadku mogły zostać chwilowo przygarnięte, nakarmione, a potem zwróc
                      > one do opiekuna po jego odnalezieniu.

                      wypisz-wymaluj jak Rumunki... Mam nadzieję, że nikogo nie uraziłam
                  • kocynder Re: W kwestii zwierząt. 12.10.21, 20:55
                    Swoją drogą - jeśli ona tak gromadziła te bezpańskie psy i koty jak przyjaciół to ja nie mam zastrzeżeń. Ktoś tam w ostatnich latach widział jakiegoś PRZYJACIELA? Tak ciut później, niż Niemen łkał? Prawdziwego przyjaciela, nie kogoś, kto ostatnio pojawił się w epoce kamienia łupanego, ale tak kocha Gabunię, ze pomimo niewidywania i nie kontaktowania ani nawet nie myślenia o powyższej przez ostatnie lata świetlne - nadal mieni sie przyjacielem...
                  • wszystkopozajmowane Re: W kwestii zwierząt. 12.10.21, 21:36
                    Gdy czytałam ten fragment, było dla mnie oczywiste, że nie chodzi o przygarnianie zwierząt do domu. Bo są to zwierzęta "na ulicy" a nie "z ulicy". W stylu scenki, że Gaba wystawia za kamienicę miskę z jadłem i poświęca 15 minut na głaskanie przybłęd (zwierzęcych ;). Podobnie z obcymi - magnetyzm Gaby miał sprawiać, że lgnęli do niej tam, gdzie ich spotykała, nie w domu. MM się stanowczo zapędziła w peanach na cześć bohaterki, ale nie jest to babol tego rodzaju, by ciągle go przywoływać jako dowód na zaginione domowe psy i koty...
                • kon.zrzeda Re: W kwestii zwierząt. 12.10.21, 21:51
                  A mnie ciekawi, tak czysto branżowo, bo trochę się zajmuję kocimi adopcjami- czy Gaba zajmowała się tą widmową zwierzyną z jakimkolwiek sensem. Ludzie opiekujący się bezdomnymi kotami wykonują kawał roboty- wypatrują chore dzikusy, łapią w klatki-łapki, jeżdżą do weta, dbają o sterylizacje, robią ogłoszenia, szukają domów itp. Zajmowanie się bezdomnymi psami trudniej mi sobie w jej wykonaniu wyobrazić, jeśli ktoś nie działa w wolontariacie, bo takowe jednak albo są odławiane i wędrują do schronu, albo ktoś zabiera je do hotelu, zajmującego się bezdomniakami, bądź upycha u osób prywatnych i dalej działa aktywnie w sprawie szukania domu. A Gaba co właściwie robiła? Coś w stylu, przepraszam, zajęcia się Rumunkami? Szła na spacer i podzieliła się akurat kupioną szynką? Czy jak to niby miało wyglądać?
                  • la_felicja Re: W kwestii zwierząt. 12.10.21, 22:59
                    kon.zrzeda napisała:

                    > A mnie ciekawi, tak czysto branżowo, bo trochę się zajmuję kocimi adopcjami-
                    Czy jak to ni
                    > by miało wyglądać?
                    Miało wyglądać jak koń w porzeczkach - malowniczo.
                    Pani MM sama przyznała, że zwierząt nie lubi, nie interesuje się nimi - skąd więc miałaby wiedzieć COKOLWIEK o pomaganiu bezdomnym kotom?
                  • wszystkopozajmowane Re: W kwestii zwierząt. 12.10.21, 23:26
                    Jakkolwiek by to miało wyglądać, we wczesnych latach 90. mało kto myślał o szukaniu domów dla tych zwierząt (chyba, że sąsiadka przygarnęła jednego kociaka) czy nawet o sterylizacji. Szynka na spacerze albo miska na podwórzu była bardziej prawdopodobna.
                    • kon.zrzeda Re: W kwestii zwierząt. 12.10.21, 23:46
                      A w której książce się te bezdomne psy i koty pojawiły i w jakim kontekście? Już słabo pamiętam, a przeszukiwać dzieł bardzo bym nie chciała ;) Czemu to akurat miałyby być wczesne lata dziewięćdziesiąte?
                    • tt-tka Re: W kwestii zwierząt. 13.10.21, 09:38
                      wszystkopozajmowane napisała:

                      > Jakkolwiek by to miało wyglądać, we wczesnych latach 90. mało kto myślał o szuk
                      > aniu domów dla tych zwierząt (chyba, że sąsiadka przygarnęła jednego kociaka) c
                      > zy nawet o sterylizacji. Szynka na spacerze albo miska na podwórzu była bardzie
                      > j prawdopodobna.

                      jednakze "dokarmianie" nie jest synonimem "gromadzenia wokol siebie"
                  • pi.asia Re: W kwestii zwierząt. 13.10.21, 08:31
                    kon.zrzeda napisała:

                    > trochę się zajmuję kocimi adopcjami

                    Szacun, uściski i wyrazy uznania oraz uwielbienia :*


                    > A Gaba co właściwie robiła? Coś w stylu, przepraszam, zajęcia się
                    > Rumunkami?

                    Cudny pomysł! Widzę to po prostu - Gaba zgarnia z ulicy jakiegoś yorka czy maine coona, a w godzinę później wpada do Borejków rozjuszony właściciel zwierzaka i robi awanturę.

                    Po Noelce nie znajdujemy już nigdzie wzmianki o tym gromadzeniu wokół siebie zbłąkanych psów i kotów i ja wiem dlaczego!
                    Otóż Gabie od tamtej pory bez przerwy ktoś towarzyszy, pilnując, by nie narobiła głupot. A to studenci za nią biegną, a to Bernard się przyczepia i nie chce odczepić...


Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka