Dodaj do ulubionych

A Wszechmocny się cieszy- wg Idusi

24.09.21, 16:41
W " Febliku" mam barwnego maila Idusi, w którym bogobojna Idusia rozprawia z zaangażowaniem, jak to " Wszechmocny się cieszy, że w kościółku tyle zacnego ludu". No to ja mam pytanie, czy Wszechmocny się cieszy, gdy widzi dwie gorliwe parafianki babcie Dorotki, które z lubością kantują Idusię na wynajmie pokoi, cwaniakują przy używaniu wody i łazienki, na lewo handlują jajkami i kurczakami okradając państwo, ale do kościółka ciągną nawet biedną, kontuzjowaną Dorotkę o kulach? Czy tenże Wszechmocny cieszy się, że bogobojna Idusia w kolejnym mailu obrabia d.. pani Bogatkowej i wtrąca się w nie swoje sprawy?
I dlaczego oni wszyscy biegają do kościoła w upał, deszcz, ze złamanymi nogami, mdleją w tych kościołach ( vide p. Bogatka, babcia Andzia czy Nora) czy tam naprawdę nie ma kogoś, kto by nie chodził do kościoła?
PS. Siedzialam teraz długo na Warmii na zapadłej wsi. tam już mało kto z wiejskich mieszkańców chodzi na msze.
Obserwuj wątek
    • pi.asia Re: A Wszechmocny się cieszy- wg Idusi 24.09.21, 17:11
      miodowocytrynowa napisała:

      > I dlaczego oni wszyscy biegają do kościoła w upał, deszcz, ze złamanymi nogami,
      > mdleją w tych kościołach

      Bo tak rozumieją wiarę - nie to, co w środku, nie dobre uczynki czy miłość bliźniego tylko ŻEBY LUDZIE WIDZIELI.

      To mi przypomina moją mamę, która na emeryturze codziennie latała do kościoła, aż raz poślizgnęła się na schodach i złamała rękę. I poszła do kościoła z tą złamaną ręką, a tam prawie zemdlała i dopiero ktos ją doprowadził do domu (czy tez wezwał pogotowie, nie pamiętam, bo to sporo lat temu było).
      Żartem powiedziałam, że może Pan Bóg chciał, żeby trochę odpoczęła od tego chodzenia i dlatego spadła z tych schodów. Oj, nasłuchałam się za ten żart....

      MM sama jest bogobojną starszą panią, która wyznaje zapewne zasadę "nie ma złej drogi, gdy w boskie progi" i ten światopogląd zaszczepia swoim bohaterkom.
    • kpinkaa Re: A Wszechmocny się cieszy- wg Idusi 29.09.21, 15:33
      Wszechmocny w Idusiowym rozumieniu wcale taki Wszechmocny nie jest i nie opuszcza kościółka. To akurat podejście do religii jaskrawo się przejawia na wsiach, gdzie tuż po mszy stary kupuje flaszkę, a trzy godziny później awanturuje się z żoną, ale to już nikogo nie razi, bo na świeże konto można sobie trochę nagrzeszyć :P w ogóle religijność w jezycjadzie jest przedstawiona w jakimś krzywym zwierciadle, płasko i bez sensu. Od razu przypomniała mi się spowiedź Laury w McDusi. Tyle samo miało to sensu, co ciesząca się z pełnego kościółka bozia. Taka wiara bardzo prostych ludzi, którzy owszem, w niedzielę się do kościoła bujną, ale nie rozumieją z tej mszy zupełnie nic.
    • jontrew Re: A Wszechmocny się cieszy- wg Idusi 29.09.21, 17:23
      Religijność przedstawiana w Jeżycjadzie jest kuriozalna- ta "bogobojność zacnego ludku", fasadowość, niezrozumienie istoty duchowości, za to celebrowanie pustych gestów. Poza tym ta jakże oryginalna rodzina, dbająca o tradycje antyczne klepaniem cytatów, mogłaby pielęgnować piękną wiarę w bogów greckich lub, ewentualnie, rzymskich. A nie tak, idą z tłumem, jak ci bez czółka.
          • guineapigs Re: A Wszechmocny się cieszy- wg Idusi 30.09.21, 21:01
            W to, ze wierzy w Odyna to uwierze. Ale ze jest wikingiem to juz nie. Bo niby jak teraz byc wikingiem? No chyba, ze jest agresywnym akwizytorem i 'sprzedaje' emerytom garnki za 5 kola albo podpala i rabuje klasztory (dzis tez sie to pewnie zdarza, jak w pre-feudalizmie), albo jest tzw. patodeweloperem - czyli zaklada osiedla w srodku niczego i sprzedaje za miliony, albo jest lobbysta i i za hajs zaklada sobie prywatne enklawy ekonomiczne/polityczne/prawne. W takich przypadkach faktycznie fajniej jest mowic 'jestem wikingiem' niz 'jestem oszustem/patodeweloperem/lobbysta/rabusiem/podpalaczem.

            Historia kolem sie toczy, pewne zjawiska wystepuja od zawsze i zawsze beda wystepowac - tylko nomenklatura i otoczka prawno-kulturowo-ekonomiczno-polityczna sie zmienia.

            Ale to juz temat dla historykow, ekonomistow, socjologow i prawnikow. Zreszta bardzo ciekawy IMHO. Ha! Jakbym jakims cudem miala teraz myslec o pracy magisterskiej to bym zatytulowala: 'Dzisiejsi Wikingowie - lobbysci, patodeweloperzy, oszusci, politycy, ksiegowi'. I porownywalabym sposoby i EFEKTY/REZULTATY dzialania wikingow ze sposobami dzialania wyzej wymienionych 'elit'. Pewnie wyszloby mi na koniec, ze hajsem, sila i dzialaniem z zaskoczenia - sie nie roznia, a jedyna roznice to okolicznosci stricte geo-polityczne, balistyczne/militarne/techniczne i fejsbuk.
            A moze to bylby 'temat' raczej na psychologie lub cos z polityki?
            Juz A. Christei napisala, ze ludzie sie nie zmieniaja - zmieniaja sie tylko okolicznosci/mozliwosci dzialania.
            PS1.Bardzo czesto spotykam sie z opinia historykow, ze Wiking to nie byla 'narodowosc'/pochodzenie, a wlasnie profesja, czyli tzw. 'zawod'.
            PS2. My, Polacy, tez mielismy swoich 'wikingow', nazywali sie 'chasnicy'. Warto pogoglowac - temat naprawde 'cud, miod i orzeszki'.
            • tt-tka Re: A Wszechmocny się cieszy- wg Idusi 01.10.21, 00:13
              ze zacytuje mojego ukochanego Prusa, z dialogow historyczno-obyczajowych "- Podobno panski dziadek rozbijal na goscincach ? - Moj panie, moj znakomitej pamieci dziad pracowal nad przebudowa stosunkow ekonomicznych ! uzywal zas takich srodkow, jakie najlepiej odpowiadaly duchowi czasu !"
              • guineapigs Re: A Wszechmocny się cieszy- wg Idusi 02.10.21, 13:07
                No coz, moze mam po prostu umysl klasy prusowskiej/na poziomie Prusa?
                Zatem powinnam chyba skontaktowac sie z Mensa? Powinni o mnie wiedziec, chociazby dla statystyki...
                Aczkolwiek sequela 'Faraona' nie podejmuje sie napisac, mimo niewatpliwego geniuszu swego umyslu. Pozostawmy idealy nietkniete. Tak bedzie lepiej.

                A bez zartow: to naprawde fajnie, jak tak cos sobie myslisz na jakis temat przed snem dla relaksu i dochodzisz do jakichs wnioskow - a tu sie okazuje, ze juz jakis spec doszedl do tego samego 100 lat wczesniej.
                Kiedys, w czasach tzw. komuny gdy nie bylo towarow w sklepach i kupno zarowki bylo sukcesem, przedstawilam mojemu papie pomysl na oswietlenie mieszkania bez kupnej zarowki a na zasadzie 'zrob to sam' (drucik, sloik itp). Papa wysluchal, po czym rzekl ironicznie: 'gratuluje, wlasnie opisalas dzialanie zarowki, jestes jakies 100 lat do tylu z wiedza techniczna'.
                Mam wrazenie, ze moi rodzice bardzo starali sie mie zdolowac lub przynajmniej umniejszyc moj potencjal. Koszmar. Ze ja po czyms takim wogole zyje - to cud. A propos tematu: chyba tylko Wszechmogacy trzyma mie przy zyciu, gdyby nie On to nie wiem, co bym zrobila.,
                • pi.asia Re: A Wszechmocny się cieszy- wg Idusi 02.10.21, 21:25
                  guineapigs napisała:


                  > A bez zartow: to naprawde fajnie, jak tak cos sobie myslisz na jakis temat prze
                  > d snem dla relaksu i dochodzisz do jakichs wnioskow - a tu sie okazuje, ze juz
                  > jakis spec doszedl do tego samego 100 lat wczesniej.

                  Nie jesteś w tym sama.
                  Dowiedziawszy się na lekcjach biologii w ogólniaku, że adrenalina, zwana hormonem walki i ucieczki, sprawia, że mięśnie dostają więcej cukru i tlenu, i stąd niezwykłe umiejętności w zetknięciu z niebezpieczeństwem, wysnułam sobie teorię, że doskonale wiedzą o tym koty, bawiąc się z myszą. Bo takie docukrzone i natlenione mięśnie myszy są na pewno o wiele smaczniejsze niż te niedocukrzone i niedotlenione.
                  A pół roku później, w pracowni biologicznej, znalazłam jakieś stare pismo fachowe (nie pomnę tytułu), w którym był artykuł właśnie o tym, co sobie sama wykombinowałam. No i zonk. Moje epokowe (choć tylko teoretyczne) odkrycie poszło płakać w krzaczki.
                  • guineapigs Re: A Wszechmocny się cieszy- wg Idusi 03.10.21, 21:28
                    Kuma, ja mialam jeszcze lepiej!
                    Otoz ja jestem taki historyk-amator. Interesuje mnie historia ale jako wydarzenia/ciag wydarzen/polityka/socjologia, a nie mam ani pojecia ani zamilowania do samego warsztatu i metodologii. Dokladnie interesuja mnie tylko dwa procesy historyczne, i to od sasa do lasa: historia pld-wsch i wsch Polski, w tym kwestia UPA oraz historia Wysp brytyjskich ale tak do XIII wieku, a najbardziej Anglo-Sasi.
                    Wiem, ze u zawodowych historykow jest tak, ze musza miec dwa niezalezne zrodla, by uznac jakis fakt oraz jak nie ma zrodla - nie ma faktu. Moim zdaniem to strasznie rygorystyczne podejscie i w zasadzie uniemozliwiajace stosowanie wlasnej intuicji popartej doswiadczeniem czy wiedza z innych dziedzin, ale nie bede sie tu klocic z profesorami.
                    Do ad remu.
                    Znam swietnie taktyke i organizacje UPA na terenach Polski, i na podstawie tej wiedzy wysnulam kiedys, w kregach historykow temetu, ze 'tam pod Krynica cos musialo byc co nie pozwalalo sie UPA rozwijac i dzialac'. Tam bylo oczywiscie to, ze tamtejsi Lemkowie nie mieli z UPA po drodze, ale moim zdaniem tam musialo byc jeszcze cos innego. Nie wiedzialam co, ale wysnulam, ze moze dzialanie tzw. Ognia (postac delikatnie mowiac bardzo kontrowersyjna moralnie, aczkolwiek pomijajac to - naprawde postac ktora mogla rywalizowac z UPA).
                    Historycy mnie zakrzyczeli, ze nie, ze Ogien to nie tam, ze nie ma dokumentow, dowodow na pismie itp. No niby fakt, dzie Podhale a dzie Beskid Sadecki? No tez mialam dysonanse tej natury, ale intuicja mi mowila: 'trzymaj sie tego, cos w tym jest'.
                    I calkiem niedawno, bo jakies 2 lata temu, przeczytalam rozkaz Ognia wlasnie: za cene zycia i smierci nie wpuszczac UPA za Poprad. I opisy polowan ludzi Ognia na UPOwcow zapuszczajacych sie w te tereny, takze podstepow typu zwabianie UPOwcow pod pretekstem rozmow czy udawanie UPOwcow przez ludzi Ognia. By zabic.
                    Ognia nie usprawiedliwiam, ale w tamtych czasach to chyba tylko jego ludzie mogli stawic czola UPA. Po prostu byli tak samo bezwgledni i nie mieli rozkazow typu: nie strzelac do kobiet i dzieci.
                    Pomijajac juz te wszystkie problemy historyczne ktore sa za trudne by tu rozstrzasac, to chce podkreslic, ze moja amatorska intuicja mowila mi to, co sie okazalo prawda historyczna.
                    Nobla mi?
                    Ja rozumiem historykow, oni nie moga snuc opowiesci ze moze cos bo im sie tak kroi i roi, ale takie podejscie: jak nie ma papieru to nie ma faktu jest troche ograniczajace. A juz w skrajnej sytuacji: nie sztuka jest opisac fakt poswiadczony w stu niezaleznych zrodlach, sztuka jest poszukiwac poswiadczen faktu a przede wszystkim miec pewnosc, ze taki fakt musial byc, bo inaczej sie historia nie klei - tylko ktos zniszczyl dokumenty lub je ukryl (np. na Kremlu ...)
                    Mam jeszcze jedna teorie, dotyczaca OUN a konkretnie Bandery oraz Wolynia, ale to juz poczekam jeszcze te 10 - 15 lat az sie dokumenty 'znajda'. Bo wierze a wrecz wiem, ze sa.
                    Przepraszam, musze otworzyc dzrzwi bo ktos puka...
                    • verdana Re: A Wszechmocny się cieszy- wg Idusi 03.10.21, 21:42
                      Nie, naprawdę, zawodowym historykom często wystarcza jedno żródło. Niekoniecznie na piśmie. Starożytnicy i mediewiści musieliby przerzucić sie na sprzedaż pietruszki, gdyby istniała taka zasada. Ale intuicja jest dobra w interpretacji żródła, a i to bardzo rzadko, a nigdy - w wymyślaniu faktów. Twoje wyobrażenia o historykach są li i jedynie intuicją, co gorsza błędną.
                    • kooreczka Re: A Wszechmocny się cieszy- wg Idusi 04.10.21, 15:45
                      Guineapigs, to co opisujesz, "poszukiwanie poświadczeń faktu" jest dopasowywaniem faktów do teorii i zaprzeczeniem wszystkiego co jest pracą historyka.

                      I nie, nie trzeba "dwóch źródeł", pracuje się na tym co jest. Historyk zbiera dostępne źródła- materialne, niematerialne, pisemne, niepisemne i stara się zebrać do kupy i stawia hipotezy, wiedząc, że w świetle nowych badań mogą zostać potwierdzone albo obalone, a najczęściej zmienione.

                      Inaczej masz szanownych panów naukowców, co najpierw nie badają płci szkieletu znalezionego w grobie z bronią, a jak okażę się, ze to baba to piszą, ze na pewno to niewolnica mająca służyć swojemu panu- mimo, że drugiego szkieletu ni śladu. Bo tak mówi im intuicja, uprzedzenia, mizoginia i niechęć przyznania się do błędów. Albo Wielką Lechię- bo na pewno istniała tylko ONI zniszczyli dokumenty.

                      Poza tym chwalenie Ognia, że nie przeszkadzało mu mordowanie kobiet i dzieci- sorry, ale fizycznie mi niedobrze od gloryfikowania bandytyzmu. Nie tylko on walczył z UPA, tylko inni w tym celu nie palili żywcem całych rodzin.
                    • fistasz Re: A Wszechmocny się cieszy- wg Idusi 11.10.21, 20:23
                      guineapigs napisała:

                      > Pomijajac juz te wszystkie problemy historyczne ktore sa za trudne by tu rozst
                      > rzasac, to chce podkreslic, ze moja amatorska intuicja mowila mi to, co sie oka
                      > zalo prawda historyczna.
                      > Nobla mi?
                      >
                      Z historii? To już z literatury erotycznej nie kandydujesz?
                • kocynder Re: A Wszechmocny się cieszy- wg Idusi 04.10.21, 21:31
                  Przepraszam, że tak offtopem pojadę. Ponieważ dla mnie słoik i drucik to magia i to czarna - to gdyby mi dziecko coś takiego zademonstrowało to bym szczęki szukała na podłodze i uznała, żem wychowała geniusza. ;)
                  Nota bene: żarówka to też magia. A że to-to dział i świeci na pstryczek - to już strach się bać po prostu...
                  P.S. Coś ze dwieście lat temu czytałam książkę, której akcja działa się jakoś w trakcie elektryfikacji. Treści nie pomnę, oczywiście, ale utkwiła mi w pamięci scena, gdy jedna z bohaterek tłumaczy drugiej, że jak jest sama w domu to się boi tej elektryki, żeby jakiegoś zwarcia czy pożaru nie zrobić i... Zawsze ma w sypialni kilka świec! I jak jest sama - to "elektryki" nie tyka, a wszystko ze świecą.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka