Dodaj do ulubionych

Korowód gości, myszy i tortów, czyli Imieniny

02.11.21, 22:57
Zastanawiam się, dlaczego Gabriela nie zdecydowała się spławić Bernarda, który to wbił najpierw do auta (chyba maluch to był, tak w ogóle?) a następnie do chatki, gdzie skrzaty napaliły w piecu, schłodziły wino i przygotowały wieczerzę imieninową. Przecież jego udział w tym przedsięwzięciu był co najmniej bez sensu, żeby tego nie nazwać dosadniej. Nie pamiętam czy Grzegorz próbował się go pozbyć, zresztą mógł był uznać, że to znajomy jego małżonki i że to raczej ona powinna go odciąć. No bo umówmy się, gdyby nie było tam Gaby, gdyby był np. sam Grzegorz, tudzież Grzegorz z Ignacym Grzegorzem, to Żeromski by się chyba nie narzucał ze swym bujnym towarzystwem.
Przychodzą mi do głowy możliwe uzasadnienia:
1. Gabrieli dogadzało zainteresowanie Bernarda. Mimo, że nie była typową kokietką, to jednak podobało się jej, że jest obiektem adoracji ze strony jeszcze jakiegoś mężczyzny
2. Chciała zrobić Kalarepie na złość i bawiło ją, że mąż się gotuje z irytacji.
3. Za nic w świecie nie chciała zostać sam na sam z mężem.

Wersji, ze było jej żal Bernarda, albo że nie umiała znaleźć odpowiednich słów, by go nie urazić, nie kupuję żadną miarą. Nie przekonuje mnie także to, że po prostu lubiła towarzystwo Żeromskiego i świetnie się w nim czuła, bo gdyby chciała, to spokojnie mogła się z nim spotykać dowolnie często. A niekoniecznie akurat wtedy, gdy widziała, że wyraźnie Grzegorzowi to nie pasuje.

Co sądzicie? Znajdujecie jakieś inne uzasadnienie dla tak irracjonalnego zachowania?
Obserwuj wątek
    • iwoniaw Re: Korowód gości, myszy i tortów, czyli Imieniny 02.11.21, 23:15
      Z opisanych zachowań Gabrieli wynika, że opcja 3 (jeszcze przed wyjściem z domu szukała pretekstu, by tę chwilę odwlec, sprawdzając w lodówce, czy aby na pewno jest tam właściwa zupka dla kilkuletniego (!) IGS, ktory zostawał nie z przypadkową nastoletnią nianią, tylko z tabunem rodziny, z własną babką karmiącą pokolenia i całe podwórko na czele), a potem opcja 2 (atak śmiechu i dowcipkowanie, gdy B. już totalnie rozwalił Grzegorzowi plany i ten ostatni został pomywaczem, gdy jego żona bawiła się wyśmienicie w towarzystwie kumpla- nachalnego idioty.

      Cała ta "przygoda" miała chyba być w zamierzeniu odautorskim humorystyczna, niestety pokazuje tylko nieprzeciętne chamstwo Bernarda i kompletne lekceważenie męża przez Gabrielę. Normalni ludzie po wpakowaniu się B. do auta powiedzieliby wprost "dobra, stary, to podrzucimy cię po drodze do domu i wpadnijcie w sobotę z Anielką, to pogadamy, a teraz arrivederci, pragniemy oddalić się na randkę bez osób trzecich".
      • armari Re: Korowód gości, myszy i tortów, czyli Imieniny 03.11.21, 10:48
        iwoniaw napisała:

        > Normalni ludzie po wpakowaniu się B. do auta powiedzieliby
        > wprost "dobra, stary, to podrzucimy cię po drodze do domu i wpadnijcie w sobotę
        > z Anielką, to pogadamy, a teraz arrivederci, pragniemy oddalić się na randkę b
        > ez osób trzecich".

        Ta scena w ogóle rozpisana jest tak, jakby G&G powstrzymywał od pozbycia się Żeromskiego wyłącznie Imperatyw z Rzyci:

        "- (...)Serdecznie ci dziękuję, Bernardzie. Dokąd cię podrzucić?
        - A dokąd jedziecie?
        - My? - rzekł Grzegorz z wahaniem. - A - w nieznane.
        - Świetnie - ucieszył się Bernard. - Szedłem właśnie w tym samym kierunku. Czy można zabrać się z wami?
        Grzegorz przygryzł wąsa.
        Bernard był człowiekiem delikatnym i zaraz coś wyczuł.
        - A może wy chcielibyście być sami i stary przyjaciel, który pomógł wam uruchomić samochód, będzie was wyłącznie drażnił, irytował i złościł, będzie wam przeszkadzał i sprawi, że stracicie niepowtarzalną okazję do miłego tete-a-tete? - spytał żałośnie.
        - Skądże, Bernardzie - odparli jednym głosem Gabriela i Grzegorz.
        "

        Tak na moje oko tylko w tym krótkim dialogu Kalarepa miał co najmniej trzy okazje aby oznajmić: "Jedziemy z Gabrysią na randkę, wpadnij do nas na dniach, pogadamy". Dlaczego nie wykorzystał żadnej, wie tylko on sam.
        • ciotka.scholastyka Re: Korowód gości, myszy i tortów, czyli Imieniny 03.11.21, 12:50

          > Bernard był człowiekiem delikatnym i zaraz coś wyczuł.
          > - A może wy chcielibyście być sami i stary przyjaciel, który pomógł wam uruchom
          > ić samochód, będzie was wyłącznie drażnił, irytował i złościł, będzie wam przes
          > zkadzał i sprawi, że stracicie niepowtarzalną okazję do miłego tete-a-tete? - s
          > pytał żałośnie.


          Wstrętny, cwany manipulant.
          • la_felicja Re: Korowód gości, myszy i tortów, czyli Imieniny 07.11.21, 22:28
            ciotka.scholastyka napisała:

            >
            > > Bernard był człowiekiem delikatnym i zaraz coś wyczuł.
            > > - A może wy chcielibyście być sami i stary przyjaciel, który pomógł wam u
            > ruchom
            > > ić samochód, będzie was wyłącznie drażnił, irytował i złościł, będzie wam
            > przes
            > > zkadzał i sprawi, że stracicie niepowtarzalną okazję do miłego tete-a-tet
            > e? - s
            > > pytał żałośnie.

            >
            > Wstrętny, cwany manipulant.

            To jest tak ohydne, że słów brak. Jakoś wyparłam to z pamięci, a książki w domu nie mam.
            Po czymś takim to do najbardziej lubianej osoby natychmiast straciłabym całą sympatię.

            I dlaczego Bernard - żonaty, ojciec dwóch fajnych chłopców - tu jest przedstawiany - i traktowany - jak owdowiały bezdomny inwalida? Czemu tak żebrze o towarzystwo?
            • ako17 Re: Korowód gości, myszy i tortów, czyli Imieniny 08.11.21, 20:51
              la_felicja napisała:



              >
              > To jest tak ohydne, że słów brak. Jakoś wyparłam to z pamięci, a książki w domu
              > nie mam.
              > Po czymś takim to do najbardziej lubianej osoby natychmiast straciłabym całą sy
              > mpatię.
              >
              > I dlaczego Bernard - żonaty, ojciec dwóch fajnych chłopców - tu jest przedstawi
              > any - i traktowany - jak owdowiały bezdomny inwalida? Czemu tak żebrze o towarz
              > ystwo?

              właśnie też chciałabym wiedzieć. Czemu ten delikatny artysta się tak do nich przyssał? Przecież widział, że przeszkadza, czy to go jakoś rajcowało? A to jego dalsze zachowanie, dogryzanie Grzegorzowi, umoszczenie się na pozycji gościa honorowego... kogo ta MM opisała? Co to za człowiek?
              A i tak dla mnie najgorsze jest to, ze Gaba się dobrze w tej sytuacji bawiła. No po prostu dusiła się ze śmiechu, widząc jak cały misterny plan też w...
              Kurcze, ten biedny Kalarepa jeszcze dostał od teścia zmywarką po powrocie... cóż że Borej przeprosił, jakby go Bernard przeprosił to też by to nic nie zmieniło. Gościu miał bardzo dobitnie pokazane, że nie ma dla niego miejsca w życiu Gabrieli. Ani w domu (w sensie, ma jakiś kącik, z którego ma się nie wychylać i w ogóle być cichym i bezwonnym), ani w jej myślach, czy uczuciach (samopoczucie Bernarda ważniejsze). Ostatni w kolejce dziobania.
        • tt-tka Re: Korowód gości, myszy i tortów, czyli Imieniny 03.11.21, 12:54
          armari napisał(a):



          > Tak na moje oko tylko w tym krótkim dialogu Kalarepa miał co najmniej trzy okaz
          > je aby oznajmić: "Jedziemy z Gabrysią na randkę, wpadnij do nas na dniach, poga
          > damy". Dlaczego nie wykorzystał żadnej, wie tylko on sam.

          Coz, nie wiem oczywiscie, ale moge zgadywac. I zgaduje, ze przez te kilka lat zycia z borejkolchozem Grzegorz juz sie dowiedzial, ze w tym zwiazku on ma rodzine Gabuni i znajomych Gabuni, a nie wspolnych. A zatem rzecza Gabuni bylo splawic SWOJEGO dobrego znajomego, ze nie powiem starego przyjaciela...
    • jontrew Re: Korowód gości, myszy i tortów, czyli Imieniny 03.11.21, 13:34
      Motywów Gaby nie znam, nie potrafię się w nie nijak wczuć. Też wydaje mi się, że to miała być w zamyśle autorki prześmieszna scenka, ale mnie w ogóle nie bawi, wręcz irytuje.
      Nie zgodzę się się w dwóch miejscach:
      1. że to Gaba powinna pozbyć się Bernarda. Grześ wiedział, co zaplanował, znał i Bernarda i swoją żonę, więc powinien był Bernarda wyprosić.
      2. nie nazwałabym pozbycia się Bernarda "spławieniem". Wystarczyło mu wytłumaczyć i tyle, skąd on miał wiedzieć, czego oni od niego chcą, skoro mu nie powiedzieli? I ja wiem, że każdy normalny człowiek by się domyślił. o co chodzi. Ale rozmawiamy o Bernardzie, a nie o kimś normalnym.
      • tt-tka Re: Korowód gości, myszy i tortów, czyli Imieniny 03.11.21, 14:26
        jak to skad mial wiedziec ? sam na to wpadl ! cytuje "a moze wy chcielibyscie byc sami ? (...) stracicie niepowtarzalna okazje do milego tete-a-tete"

        co do Grzesia - on naprawde mial dosc czasu, kilka lat, by dowiedziec sie, co on w tym ukladzie moze i ze nic. No wyobraz sobie, ze grzes mowi "spadaj, przyjacielu" a gabon w tym samym czasie "alez skad !"
        • jontrew Re: Korowód gości, myszy i tortów, czyli Imieniny 03.11.21, 15:43
          tt-tka napisała:

          > jak to skad mial wiedziec ? sam na to wpadl ! cytuje "a moze wy chcielibyscie b
          > yc sami ? (...) stracicie niepowtarzalna okazje do milego tete-a-tete"
          "Dokładnie tak, Bernardzie"- odparł spokojnie Grześ, zdeterminowany, bo przerywanie Bernardowi, gdy się już rozpędził, byłoby jeszcze trudniejsze. "Zdzwonimy się"- rzucił parkując auto na poboczu i odchylając fotel tak, by Bernard mógł wreszcie sobie pójść.
          > co do Grzesia - on naprawde mial dosc czasu, kilka lat, by dowiedziec sie, co o
          > n w tym ukladzie moze i ze nic. No wyobraz sobie, ze grzes mowi "spadaj, przyja
          > cielu" a gabon w tym samym czasie "alez skad !"
          "Gaba, dziś jest NASZ dzień, przygotowałem dla ciebie niespodziankę! Bernard- zdzwonimy się! Pa!"
          Bernard nie był strasznym teściem ani teściową, był kolegą i tyle. Grześ nie mieszkał w jego domu, nie był jego pracownikiem, niczego od niego nie potrzebował, mógł więc zachować się normalnie, tylko wybrał, żeby nie. Czemu? Pojęcia nie mam.
          • tt-tka Re: Korowód gości, myszy i tortów, czyli Imieniny 03.11.21, 15:54
            jontrew napisała:

            "a moze wy chcieliby
            > scie b
            > > yc sami ? (...) stracicie niepowtarzalna okazje do milego tete-a-tete"
            > "Dokładnie tak, Bernardzie"- odparł spokojnie Grześ, zdeterminowany, bo przeryw
            > anie Bernardowi, gdy się już rozpędził, byłoby jeszcze trudniejsze. "Zdzwonimy
            > się"- rzucił parkując auto na poboczu i odchylając fotel tak, by Bernard mógł w
            > reszcie sobie pójść.

            Alez skad ! - wykrzyknela Gaba przytrzymujac Bernarda za rekaw (niepotrzebnie, bo tenze wcale nie zamierzal wysiadac) - jak mozesz, Grzesiu - dodala z wyrzutem i broda zadrgala jej wprawnym, od lat wycwiczonym grymasem - no, jedziemy !
            > > co do Grzesia - on naprawde mial dosc czasu, kilka lat, by dowiedziec sie
            > , co o
            > > n w tym ukladzie moze i ze nic. No wyobraz sobie, ze grzes mowi "spadaj,
            > przyja
            > > cielu" a gabon w tym samym czasie "alez skad !"
            > "Gaba, dziś jest NASZ dzień, przygotowałem dla ciebie niespodziankę! Bernard- z
            > dzwonimy się! Pa!"
            > Bernard nie był strasznym teściem ani teściową, był kolegą i tyle. Grześ nie mi
            > eszkał w jego domu, nie był jego pracownikiem, niczego od niego nie potrzebował
            > , mógł więc zachować się normalnie, tylko wybrał, żeby nie. Czemu? Pojęcia nie
            > mam.
            • tt-tka Re: Korowód gości, myszy i tortów, czyli Imieniny 03.11.21, 15:59
              ...ucieklo


              > Alez skad ! - wykrzyknela Gaba przytrzymujac Bernarda za rekaw (niepotrzebnie,
              > bo tenze wcale nie zamierzal wysiadac) - jak mozesz, Grzesiu - dodala z wyrzute
              > m i broda zadrgala jej wprawnym, od lat wycwiczonym grymasem - no, jedziemy !


              > > "Gaba, dziś jest NASZ dzień, przygotowałem dla ciebie niespodziankę! Bern
              > ard- z
              > > dzwonimy się! Pa!"

              - Alez nie, alez nie ! Zostan z nami, bedzie weselej, ruszaj, Grzesiu !

              opcjonalnie

              - to wy tu sobie pogadajcie, a ja jednak wpadne do domj, zobacze, co z ta zupka dla Ignasia !


              > > Bernard nie był strasznym teściem ani teściową, był kolegą i tyle. Grześ
              > nie mi
              > > eszkał w jego domu, nie był jego pracownikiem, niczego od niego nie potrz
              > ebował
              > > , mógł więc zachować się normalnie, tylko wybrał, żeby nie. Czemu? Pojęci
              > a nie
              > > mam.

              Byl elementem zycia Gabuni. I to zupelnie wystarczy, by Grzegorz nic nie mogl, bo cokolwiek powie czy zrobi, ani Gaba, ani Bernard nie beda sie z tym liczyc. Po prostu.
        • ako17 Re: Korowód gości, myszy i tortów, czyli Imieniny 03.11.21, 15:45
          tt-tka napisała:

          No wyobraz sobie, ze grzes mowi "spadaj, przyja
          > cielu" a gabon w tym samym czasie "alez skad !"
          >
          >

          :DDDDD. A mogło tak być, rzeczywiście. I wtedy Bernard by i tak został, a Grzegorzowi byłoby jeszcze bardziej głupio.
          Ale rzecz nie w tym, jak się zachował Bernard - no zaraz, to nie jest skrzywdzona Dziewczynka z Zapałkami, która zostaje porzucona samotna na mrozie, ani Kopciuszek, którego nie biorą na bal. To nie jest też człowiek stary, owdowiały, czy schorowany. Jest w sile wieku i ma rodzinę. A ze lubi towarzystwo... cóż, nie znaczy to, że zawsze trzeba mu to towarzystwo zapewniać. Odmówienie w tej sytuacji Bernardowi sprawiłoby mniejszą szkodę niż zabranie go ze sobą, bo Grzegorzowi było naprawdę źle z tą sytuacją. Żeromski miałby chwilową przykrość - Grzegorz miał zepsuty cały misterny plan popołudnia, które było dla niego ważne.
          Mój problem z odbiorem tej historii polega na tym, że Gaba ewidentnie dobrze się bawiła. Skwaszona mina Kalarepy chyba nawet poprawiała jej nastrój :(
          • tt-tka Re: Korowód gości, myszy i tortów, czyli Imieniny 03.11.21, 15:51
            No otoz. Tam w domku, gdy Grzegorz juz ledwo wydzierza, ona prycha smiechem w zlewozmywak. I swietnie sie bawi, gdy pognebiony maz krzata sie i sprzeta po Bernardzie. A wieczorem, juz na Rusfelta, takze smieje sie przypominajac sobie, co bylo wczesniej.

            I jestem dziwnie spokojna, ze bez wzgledu na to, co zrobilby czy powiedzial Grzegorz, Bernard uczestniczylby w randewu Strybow - bo Gabonowi tak pasowalo.
          • kpinkaa Re: Korowód gości, myszy i tortów, czyli Imieniny 05.11.21, 23:54
            ako17 napisała:
            >Odmówienie w tej sytu
            > acji Bernardowi sprawiłoby mniejszą szkodę niż zabranie go ze sobą, bo Grzegorz
            > owi było naprawdę źle z tą sytuacją. Żeromski miałby chwilową przykrość - Grzeg
            > orz miał zepsuty cały misterny plan popołudnia, które było dla niego ważne.

            Takie podejście Gaby do tematu by oznaczało, że uczucia Grzegorza w tym związku też się liczą, a przecież na podstawie wielu sytuacji widać, że nie. Grzegorz nie jest pełnoprawnym partnerem, wskoczył po prostu na wolne miejsce po Januszu. Nie liczy się jako mąż i ojczym. I tak sobie funkcjonuje do końca jezycjady.
            • bupu Re: Korowód gości, myszy i tortów, czyli Imieniny 07.11.21, 23:45
              kpinkaa napisała:

              > ako17 napisała:
              > >Odmówienie w tej sytu
              > > acji Bernardowi sprawiłoby mniejszą szkodę niż zabranie go ze sobą, bo Gr
              > zegorz
              > > owi było naprawdę źle z tą sytuacją. Żeromski miałby chwilową przykrość -
              > Grzeg
              > > orz miał zepsuty cały misterny plan popołudnia, które było dla niego ważn
              > e.
              >
              > Takie podejście Gaby do tematu by oznaczało, że uczucia Grzegorza w tym związku
              > też się liczą, a przecież na podstawie wielu sytuacji widać, że nie. Grzegorz
              > nie jest pełnoprawnym partnerem, wskoczył po prostu na wolne miejsce po Januszu
              > . Nie liczy się jako mąż i ojczym. I tak sobie funkcjonuje do końca jezycjady.


              A nie, na miejsce po Pyziaku nie wskoczył. Wszak Gaba wciąż łzy roni po Januszu, będąc już (podobno) szczęśliwą żoną Grzesia i matką ich wspólnego dziecka. Grzendron funkcjonuje mało, że nie jako pełnoprawny partner, ale nawet nie jako pełnoprawna osoba w tym domostwie i w tym związku. On jest funkcjonalnym dodatkiem do Gaby, który może sobie sałatę pomieszać i koszul kraciastych dostarczyć, ale jego uczucia i poglądy na cokolwiek obchodzą całą familię dokładnie w tym samym stopniu, co poglądy dendrona z pokoju seniorów. Albo kuchennego stołka. Stołka nikt o uczucia nie pyta, stołek ma służyć do siedzenia i cześć. Tak samo Grzendron, on ma służyć do ukompletniania Gaby (bo wiadomo, singielki w Neo to albo samotne nieszczęśnice, albo Ciotki Samo Zuo), gotowania, zmywania i wożenia seniorów. Kropka.
              • armari Re: Korowód gości, myszy i tortów, czyli Imieniny 08.11.21, 16:51
                bupu napisała:

                > On jest funkcjonalnym dodatkiem do Gaby, który może sobie sałatę pomieszać i koszul kraciastych dostarczyć,
                > ale jego uczucia i poglądy na cokolwiek obchodzą całą familię dokładnie w tym s
                > amym stopniu, co poglądy dendrona z pokoju seniorów. Albo kuchennego stołka. St
                > ołka nikt o uczucia nie pyta, stołek ma służyć do siedzenia i cześć.

                W sumie reszta małżonków ma na tym polu niewiele lepiej: Marek zapadł w sen zimowy gdzieś tak w okolicach "Imienin" i nie wybudził się po dziś dzień, Robrojek wyewoluował w parzące herbatę wąsy, a Flobry musi chować się z końmi między porzeczkami, żeby móc w spokoju poczytać Kinga. Zięciowie w Borejklanie to nie są niezależne byty funkcjonujące na prawach równych domowników (choćby formalnie byli częścią tej rodziny od trzydziestu lat), to są dodatki do panien B.
                • bupu Re: Korowód gości, myszy i tortów, czyli Imieniny 08.11.21, 17:51
                  armari napisał(a):


                  > W sumie reszta małżonków ma na tym polu niewiele lepiej: Marek zapadł w sen zim
                  > owy gdzieś tak w okolicach "Imienin" i nie wybudził się po dziś dzień

                  Ale przynajmniej miał swoją chwilę w Pulpecji, gdzie Maman B wysłuchiwała cierpliwie jego opowieści z pracy. Grzegorz natomiast od początku zostaje ustawiony na pozycji dendrona, buzia w ciup, liście w małdrzyk, sałatę mieszać i nie zawracać głowy. Jeszcze ślubu z Gabuchną wziąć nie zdążył, a został wtłoczony do pokoju poszczepańskiego bez pytania o zdanie.

                  > Robrojek
                  > wyewoluował w parzące herbatę wąsy, a Flobry musi chować się z końmi między po
                  > rzeczkami, żeby móc w spokoju poczytać Kinga. Zięciowie w Borejklanie to nie są
                  > niezależne byty funkcjonujące na prawach równych domowników (choćby formalnie
                  > byli częścią tej rodziny od trzydziestu lat), to są dodatki do panien B.

                  A owszem, są. Najwięcej osobowości zostało Flobremu, reszta się równo zzombifikowała.
    • bupu Re: Korowód gości, myszy i tortów, czyli Imieniny 03.11.21, 19:25
      ako17 napisała:

      > Zastanawiam się, dlaczego Gabriela nie zdecydowała się spławić Bernarda, który
      > to wbił najpierw do auta (chyba maluch to był, tak w ogóle?) a następnie do cha
      > tki, gdzie skrzaty napaliły w piecu, schłodziły wino i przygotowały wieczerzę i
      > mieninową.

      > 1. Gabrieli dogadzało zainteresowanie Bernarda. Mimo, że nie była typową kokiet
      > ką, to jednak podobało się jej, że jest obiektem adoracji ze strony jeszcze jak
      > iegoś mężczyzny
      > 2. Chciała zrobić Kalarepie na złość i bawiło ją, że mąż się gotuje z irytacji.
      > 3. Za nic w świecie nie chciała zostać sam na sam z mężem.

      Ależ oczywiście, że bramka nr 3! Przecierz Grzegorz musiał ją prawie siłą wywlekać z domu, a jeszcze mu się wyrywała z samochodu pod pretekstem zupki dla IGSa, naonczas lat 4, a więc w takim wieku że mógł jeść to co reszta rodziny.

      Gabriela panicznie się boi intymności fizycznej z własnym mężem. Zainstalowała syna za szafą na 14 lat, jednym ruchem uniemozliwiając jakiekolwiek ekscesy erotyczne w sypialni, jedynym miejscu w kołchozie które Gabowie mieli dla siebie. A gdy ją Grzendron próbował wywieźć w niecnych celach, odwinęła mu taki numer z Bernardem, że się Grzendronowi romantycznych porwań odechciało na następne dwie dekady.
      • tt-tka Re: Korowód gości, myszy i tortów, czyli Imieniny 03.11.21, 19:38
        Tam ekscesy erotyczne... przeciez oni nawet pogadac ze soba spokojnie nie moga, bo stale ktos rozwiesza uszy. Co to krzyczal Grzes ? Ze on o niczym tak nie marzy, jak by moc porozmawiac z wlasna zona i kto mu w tym przeszkadza, przeciez nie zmywarka ! :P

        Nb - Gaba bez pudla wybrala sobie gostka, ktory nie potrafi powiedziec "nie". Tak po prostu. Proba generalna - pozostawienie corki polsieroty i ojca wdowca w Wigilie, by spedzic ten czas z rodzina kobiety, co do ktorej nawet nie jest jeszcze pewny, czy chce sie z nia zenic - powiodla sie koncertowo i ustawila jej Grzegorza jako podnozek na reszte ich wspolnego zycia.
      • minerwamcg Re: Korowód gości, myszy i tortów, czyli Imieniny 10.11.21, 09:43
        Ekscesy erotyczne to oni mają w pakiecie co wieczór - przecież, nie fizycznie co prawda, ale mentalnie - zabierają ze sobą do łóżka cały borejklan. Orgia na sto dwa, gerontofilia, pedofilia, kazirodztwo - i do tego wszystkiego jeszcze wyskakujący spod poduszki Pypypy-chlip-chlip-ziak, no seks grupowy z efektami specjalnymi.
        A Pyziak jak Pyziak, poligraf bez wyższego wykształcenia - seks lubił, ale nie aż tak wyrafinowany - to i zwiał, fubrawiec.
    • rashida Re: Korowód gości, myszy i tortów, czyli Imieniny 07.11.21, 20:30
      Nie znoszę tej sceny i nie wiem czy bardziej cierpi Grzegorz czy czytelnik. Tak czy śmak mam przynajmniej parę alternatywnych scenariuszy tej rozmowy.

      będąc Grzegorzem:
      -w chwili pytań Bernarda czy przeszkadza też mogłabym odpowiedzieć "Ależ skąd", ale dopełniłabym to komentarzem, że "nie przeszkadzasz.... ale widzisz... mamy taki czas dla siebie dzisiaj akurat... powiedz, gdzie Ciebie podrzucić"
      -kiedy moja żona żartowałaby sobie z kolegą, który zepsuł mój romantyczny wieczór na pewno nie myłabym naczyń w momentach kiedy spodziewałabym się hm, innych rodzajów aktywności. Usiadłabym znudzona i pełna pretensji w fotelu. Może to nie jest najlepszy sposób na rozwiązanie takich kwestii ale bardzo ludzki.
      -ewentualnie: no wiesz Bernard.... chciałem żonę zabrać na fajną randkę, pewnie rozumiesz o co chodzi, jak tam Piotrek i Paweł?

      jako Gabriela:
      -"Bernard super, że sie widzimy, akurat jedziemy z Grzesiem w pewne miejsce, przyjdź w piątek/środę(cokolwiek) to się nagadamy"
      -zdecydowanie milczałabym w samochodzie żeby dać do zrozumienia że coś jest nie tak


      a nawet gdyby nikt nie zareagował, to chciałabym przeczytać o sprzeczce między nimi później. Udawali że wszystko było okej? Bycie razem to nie tylko dzieci, idylla i ciasto, chyba każdy zaznał gorszych momentów w związku takich, które nie przekreślają dobrej relacji. Wydaje mi się, że M. Musierowicz to pomija. Nie robiła tego Siesicka na przykład, Nepomucka też. Zakończę trochę patetycznie: "życie jest, jakie jest, a nie takie, jakie byśmy chcieli". I w zrozumieniu tego faktu najlepiej mi pomogła literatura.





      • tt-tka Re: Korowód gości, myszy i tortów, czyli Imieniny 07.11.21, 22:08
        Nie wiem, czy umialabym zareagowac w pore. Zwlaszcza gdy swietujacy wlasnie imieniny wspolmalzonek najwyrazniej nie ma nic przeciwko.
        Natomiast tam na miejscu - to trwalo kilka godzin - juz bym sie i pozbierala, i wkuropatwila jak nalezy. I do sprzatania pogonilabym te rozkoszna parke. A gdyby mnie zlekcewazyli, co wiecej niz pewne, wygasilabym ogien na kominku i zabralabym tylek w troki razem z autem. Niech sobie wracaja na piechote.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka