Dodaj do ulubionych

No więc jednak będzie " Chucherko".

17.11.21, 20:10
MM wlaśnie oglosiła to na swojej stronie. Że zaraz po Świętach Bożego Narodzenia zabiera się za pisanie, bo czytelnicy czekają. Ma już jakieś dwie koncepcje jak napisać o pandemii. No ciekawa jestem, co z tego wyjdzie.
Wiemy, że wszystkie siostry Borejko będą mieszkać na wsi, że Józin z Dorcią dorobią się dzieci. Ciekawe co jeszcze? Może Ignaś Stryba zrobi coming-out?
Obserwuj wątek
    • bupu Re: No więc jednak będzie " Chucherko". 17.11.21, 22:35
      miodowocytrynowa napisała:

      > MM wlaśnie oglosiła to na swojej stronie. Że zaraz po Świętach Bożego Narodzeni
      > a zabiera się za pisanie, bo czytelnicy czekają. Ma już jakieś dwie koncepcje j
      > ak napisać o pandemii. No ciekawa jestem, co z tego wyjdzie.

      Obie sprowadzają się zapewne do tego, żeby wyciągnać to, co autorka już spłodziła i chlapnąć tu i tam coś o pandemii, nieważne czy z sensem, czy bez.

      > Wiemy, że wszystkie siostry Borejko będą mieszkać na wsi, że Józin z Dorcią dor
      > obią się dzieci. Ciekawe co jeszcze? Może Ignaś Stryba zrobi coming-out?

      Eee... nie lubię jazdy na stereotypach, w żadnym kierunku. To że IGS jest nieżyciową fajtłapą bez żadnych inklinacji do twardzielstwa, nie znaczy, że jest gejem. I w drugą stronę, to że ktoś jest gejem, nie znaczy, że jest niemęski, czy miękki.
      Pomijam fakt, że w tym konkretnym uniwersum IGS może co najwyżej dokonać coming-outu jako ceniony literat, bo to jest raczej jasne.

      Co do innych nowości z Klanu B, to spodziewałabym się mnóstwa nowin prokreacyjnych (kolejne IGSiątka? Kolejne Jóżworotki? Łucja z wypełnionymi ramiony? Może następne Maszpanię?), doniesień o olśniewającej karierze architektonicznej Józefa, opisów kolejnych remontów kolejnych siedzib (teraz dom będzie wszak remontować Nutria zapewne, rękami i wąsami Robroja), oraz co najmniej zaręczyn Mileny Szopówny (dziewusze siedemnastka w tym roku cyknęła to i za chłopa jej trza) oraz obu Rojków ( Jędrzych dziewiętnaście, Szymek dwadzieścia jeden, Mamłalia już winna wnuków wypatrywać). Ania jako wyrodne różowe mydełko może pozostać płochą singielką. A tytułowe Chucherko to będzie sympatia Kazimierza Ulej-Pałysa, aktualnie lat 14.
      • ako17 Re: No więc jednak będzie " Chucherko". 18.11.21, 14:49
        bupu napisała:


        >
        > Co do innych nowości z Klanu B, to spodziewałabym się mnóstwa nowin prokreacyjn
        > ych (kolejne IGSiątka? Kolejne Jóżworotki? Łucja z wypełnionymi ramiony? Może n
        > astępne Maszpanię?), doniesień o olśniewającej karierze architektonicznej Józef
        > a, opisów kolejnych remontów kolejnych siedzib (teraz dom będzie wszak remontow
        > ać Nutria zapewne, rękami i wąsami Robroja), oraz co najmniej zaręczyn Mileny S
        > zopówny (dziewusze siedemnastka w tym roku cyknęła to i za chłopa jej trza) ora
        > z obu Rojków ( Jędrzych dziewiętnaście, Szymek dwadzieścia jeden, Mamłalia już
        > winna wnuków wypatrywać). Ania jako wyrodne różowe mydełko może pozostać płochą
        > singielką. A tytułowe Chucherko to będzie sympatia Kazimierza Ulej-Pałysa, akt
        > ualnie lat 14.
        >
        >
        To najbardziej prawdopodobna opcja. A może to jednak będzie coś innego? Obstawiamy? ;)
      • przymrozki Re: No więc jednak będzie " Chucherko". 18.11.21, 21:47
        bupu napisała:

        > Co do innych nowości z Klanu B, to spodziewałabym się mnóstwa nowin prokreacyjn
        > ych (kolejne IGSiątka? Kolejne Jóżworotki? Łucja z wypełnionymi ramiony? Może n
        > astępne Maszpanię?),

        Jestem bardzo przywiązana do mojej wizy Laury, która po ciemku brodząc po kostki w błocie pośniegowym wraca do szaletu miłości z zaospowanym Juleczkiem, marudzącym Kamilkiem żądającym gazetki z plastikowym badziewkiem i Cypriankiem z pełną pieluchą. Tygrys w botkach godnych pracownicy chlewni wciela się wtedy swojej głowie w dowolną baśniową sierotę i skręca się z zazdrości, że Kopciuszek nawet w najgorszym okresie życia nie mieszkał w ogrodowej altanie z rodziną wielodzietną i mężem psychopatą.

        Dlatego kibicuję prokreacji Naszpańatwa. Reszta niech robi co chce.


        doniesień o olśniewającej karierze architektonicznej Józef
        > a, opisów kolejnych remontów kolejnych siedzib (teraz dom będzie wszak remontow
        > ać Nutria zapewne, rękami i wąsami Robroja),

        A Rojki nie przejmą nieruchomości rodziców Dentysty? To by była raczej wychuchana nowobagacka rezydencja niż ruina wymagająca malowania klepiska na turkusowo. Chyba że remont byłby właśnie w drugą stronę i służyłby zamienieniu pretensjonalnej willi w przyjemną, swojską, tradycyjną, inteligencką acz biedną, bo umiejącą zarabiać tylko w uczciwy sposób chałupę ze szklanym dachem.


        > Ania jako wyrodne różowe mydełko może pozostać płochą
        > singielką.

        Z międzynarodowymi sukcesami w dowolnej dziedzinie. Rodzina mogłaby wciąż wyrażać zdziwienie, że ktoś tak gruby i głupi w ogóle opanował literki, mogłaby uparcie stawiać Ani za wzór Łucję piorącą właśnie pieluchy w piwnicy, a Ania nic by sobie z tego nie robiła, jeszcze by sobie kupiła perfumy o zapachy mydlin, żeby się z nimi droczyć.


        A tytułowe Chucherko to będzie sympatia Kazimierza Ulej-Pałysa, akt
        > ualnie lat 14.

        A MM nie zapomniała, że go stworzyła?
        • kocynder Re: No więc jednak będzie " Chucherko". 18.11.21, 22:08
          "Jestem bardzo przywiązana do mojej wizy Laury, która po ciemku brodząc po kostki w błocie pośniegowym wraca do szaletu miłości z zaospowanym Juleczkiem, marudzącym Kamilkiem żądającym gazetki z plastikowym badziewkiem i Cypriankiem z pełną pieluchą. Tygrys w botkach godnych pracownicy chlewni wciela się wtedy swojej głowie w dowolną baśniową sierotę i skręca się z zazdrości, że Kopciuszek nawet w najgorszym okresie życia nie mieszkał w ogrodowej altanie z rodziną wielodzietną i mężem psychopatą. "

          Sadystyczne masz wizje, waćpani, zaprawdę... Acz ja bym jeszcze chętnie do tego czarownego obrazka dołożyła wyjącą, że jej śnieg wpadł do bucika Elizkę, na cześć Orzeszkowej ochrzczoną. A Laurze bym życzyła, by dotarłszy do miasta w oczy ją dźgnął ogromniasty artykuł, jak to jej koleżanka z roku, nie mająca co prawda szaletu, męża, licznej progenitury, ani nawet tak słodkiego sopranu, za to mająca chęć do pracy i serio profesjonalne przygotowanie - podpisała właśnie wyjątkowy kontrakt na coś tam z kimś tam. Na co i z kim wymagałoby "riserczu", a ja w muzyce operowej jestem głupsza niż w fizyce, a o fizyce wiem tyle, że jest coś, co się tak nazywa i nic więcej...
          Wizja Ani mi się bardzo podoba. Z tym, że perfumki o zapachu mydełka powinna sprezentować rodzinnej amebie czyli tej tam... Różanej pyzie. Bo tak na prawdę to właśnie w Róży jest tyle potencjału co w mydle - Ania byłaby świetna do napisania, aby tylko zechcieć, zwłaszcza, że dotąd w sumie autorka nie napisała o niej NIC. :) I chwała wszystkim Bogom, których imiona dawno już popadły w zapomnienie!
        • bupu Re: No więc jednak będzie " Chucherko". 19.11.21, 12:53
          przymrozki napisała:

          > bupu napisała:
          >
          > > Co do innych nowości z Klanu B, to spodziewałabym się mnóstwa nowin prokr
          > eacyjn
          > > ych (kolejne IGSiątka? Kolejne Jóżworotki? Łucja z wypełnionymi ramiony?
          > Może n
          > > astępne Maszpanię?),
          >
          > Jestem bardzo przywiązana do mojej wizy Laury, która po ciemku brodząc po kostk
          > i w błocie pośniegowym wraca do szaletu miłości z zaospowanym Juleczkiem, marud
          > zącym Kamilkiem żądającym gazetki z plastikowym badziewkiem i Cypriankiem z peł
          > ną pieluchą. Tygrys w botkach godnych pracownicy chlewni wciela się wtedy swoje
          > j głowie w dowolną baśniową sierotę i skręca się z zazdrości, że Kopciuszek naw
          > et w najgorszym okresie życia nie mieszkał w ogrodowej altanie z rodziną wielod
          > zietną i mężem psychopatą.
          >
          > Dlatego kibicuję prokreacji Naszpańatwa. Reszta niech robi co chce.

          Żądam dodania do tej wizji Nadszympansa, domagającego się natychmiastowego obiadu i czystej koszuli, bo zaraz musi jechać na radę szkoleniową, a Oskarek z trzeciej de potrącił go na przerwie i się Jadam oblał kawą.


          > doniesień o olśniewającej karierze architektonicznej Józef
          > > a, opisów kolejnych remontów kolejnych siedzib (teraz dom będzie wszak re
          > montow
          > > ać Nutria zapewne, rękami i wąsami Robroja),
          >
          > A Rojki nie przejmą nieruchomości rodziców Dentysty? To by była raczej wychucha
          > na nowobagacka rezydencja niż ruina wymagająca malowania klepiska na turkusowo.
          > Chyba że remont byłby właśnie w drugą stronę i służyłby zamienieniu pretensjon
          > alnej willi w przyjemną, swojską, tradycyjną, inteligencką acz biedną, bo umiej
          > ącą zarabiać tylko w uczciwy sposób chałupę ze szklanym dachem.

          Sądząc z opisu w CZ gniazdo po Dentyście nadaje się do remontu w trybie pilnym. Poza tym Rojki nigdy by nie nabyły wychuchanej nowobogackiej rezydencji. Ponadto skoro Ida moze mieć odpicowaną Ruinkę i turkusy na granatach, Gaba nowiuśkie gniazdko bezmiłości w pawilonie Flobrych, to Mamłalia nie gorsza i też będzie miała swój remont generalny zrobiony, nawet prawie siedemdziesiecioletnim Rojkiem Robertem.

          >
          > > Ania jako wyrodne różowe mydełko może pozostać płochą
          > > singielką.
          >
          > Z międzynarodowymi sukcesami w dowolnej dziedzinie. Rodzina mogłaby wciąż wyraż
          > ać zdziwienie, że ktoś tak gruby i głupi w ogóle opanował literki, mogłaby upar
          > cie stawiać Ani za wzór Łucję piorącą właśnie pieluchy w piwnicy, a Ania nic by
          > sobie z tego nie robiła, jeszcze by sobie kupiła perfumy o zapachy mydlin, żeb
          > y się z nimi droczyć.
          >

          Pisarka. Autorka powieści rozchwytywanych, a jednak ambitnych, ktorych przepiekną polszczyzną zachwycają się największe autorytety polonistyczne w kraju.

          > A tytułowe Chucherko to będzie sympatia Kazimierza Ulej-Pałysa, akt
          > > ualnie lat 14.
          >
          > A MM nie zapomniała, że go stworzyła?


          W CZ wystąpił wszakże, jako nieletni mizogin, męsplikujący Dorocie jak ma się ubrać do ślubu.
          • armari Re: No więc jednak będzie " Chucherko". 19.11.21, 15:56
            bupu napisała:

            > Mamłalia nie gorsza i też będzie
            > miała swój remont generalny zrobiony, nawet prawie siedemdziesiecioletnim Rojki
            > em Robertem.

            Robroj powinien mieć teraz koło sześćdziesiątki, siedemdziesiątka stuknęła Kalarepie. Nie, żeby to miało znaczenie, w uniwersum Jeżycjady starzeć mogą się (konsekwentnie gdzieś od czterdziestych urodzin) wyłącznie Mila i Ignac, reszcie co najwyżej marszczą się kostiumy; jakichkolwiek dolegliwości i inszych oznak starzenia się nie stwierdzono.
            • bupu Re: No więc jednak będzie " Chucherko". 19.11.21, 16:28
              armari napisał(a):

              > bupu napisała:
              >
              > > Mamłalia nie gorsza i też będzie
              > > miała swój remont generalny zrobiony, nawet prawie siedemdziesiecioletnim
              > Rojki
              > > em Robertem.
              >
              > Robroj powinien mieć teraz koło sześćdziesiątki, siedemdziesiątka stuknęła Kala
              > repie. Nie, żeby to miało znaczenie, w uniwersum Jeżycjady starzeć mogą się (ko
              > nsekwentnie gdzieś od czterdziestych urodzin) wyłącznie Mila i Ignac, reszcie c
              > o najwyżej marszczą się kostiumy; jakichkolwiek dolegliwości i inszych oznak st
              > arzenia się nie stwierdzono.

              Ups, faktycznie, Robwąsek dopiero szescdziesiątke skończył. Mój błąd.
              • tt-tka Re: No więc jednak będzie " Chucherko". 19.11.21, 16:49
                W sumie bez znaczenia, on na te szescdziesiatke wygladal juz wtedy, gdy liczyl sobie trzydziesci cztery latka jak obszyl. Uprawnione jest przypuszczenie, ze z uplywem czasu sie postarzal, a juz na pewno usprawiedliwiona pomylka :)

                choc, jak wiemy, starszy od niego o ponad dekade Grzendron dziarsko bierze sie za remont
                • iwoniaw Re: No więc jednak będzie " Chucherko". 19.11.21, 21:21

                  >
                  > choc, jak wiemy, starszy od niego o ponad dekade Grzendron dziarsko bierze sie
                  > za remont
                  >

                  Skoro ok. 80-letni dr Kowalik moze pacyfikować na weselu Józka i Doroty pijanego Igora lat 20+, to co tam jakieś Remonty dla Robroja ledwo dobijajacego do wieku emerytalnego...
          • przymrozki Re: No więc jednak będzie " Chucherko". 19.11.21, 19:57
            bupu napisała:

            > Żądam dodania do tej wizji Nadszympansa, domagającego się natychmiastowego obia
            > du i czystej koszuli, bo zaraz musi jechać na radę szkoleniową, a Oskarek z trz
            > eciej de potrącił go na przerwie i się Jadam oblał kawą.

            Ależ proszę bardzo. I niech jeszcze w Szalecie Miłości za deskę do prasowania służy ten sam wysuwany ze ściany stolik, na którym aktualnie Kamilek układa klocki oraz który Cyprianek pokrył papką buraczaną w głośnym proteście przeciwko niekarmieniu go Nutellą, którą właśnie, mimo zakazu, wyjada Juleczek.


            > Sądząc z opisu w CZ gniazdo po Dentyście nadaje się do remontu w trybie pilnym.
            > Poza tym Rojki nigdy by nie nabyły wychuchanej nowobogackiej rezydencji. Ponad
            > to skoro Ida moze mieć odpicowaną Ruinkę i turkusy na granatach, Gaba nowiuśkie
            > gniazdko bezmiłości w pawilonie Flobrych, to Mamłalia nie gorsza i też będzie
            > miała swój remont generalny zrobiony, nawet prawie siedemdziesiecioletnim Rojki
            > em Robertem.

            Ja jej nie żałuję remontu, nie ma. Niech go sobie nawet wypierze w pralce wraz z komórką synowej (Szymon to już chyba co najmniej zaręczony).


            > > > Ania jako wyrodne różowe mydełko może pozostać płochą
            > > > singielką.
            > Pisarka. Autorka powieści rozchwytywanych, a jednak ambitnych, ktorych przepiek
            > ną polszczyzną zachwycają się największe autorytety polonistyczne w kraju.

            Autorytety mogą sobie mówić, co chcą. Mila wie lepiej.


            > > A tytułowe Chucherko to będzie sympatia Kazimierza Ulej-Pałysa, akt
            > > > ualnie lat 14.
            > >
            > > A MM nie zapomniała, że go stworzyła?
            > W CZ wystąpił wszakże, jako nieletni mizogin, męsplikujący Dorocie jak ma się u
            > brać do ślubu.

            No patrzcie państwo, dokumentnie wyparłam to dziecię z pamięci.
            • armari Re: No więc jednak będzie " Chucherko". 19.11.21, 21:14
              przymrozki napisała:

              > I niech jeszcze w Szalecie Miłości za deskę do prasowania s
              > łuży ten sam wysuwany ze ściany stolik, na którym aktualnie Kamilek układa kloc
              > ki.

              Bardzo lubię wizje przyszłości naszpańskiej, więc dokładam własny klocek do wieży: Sarenka cieszy się, że przynajmniej Kamilka będzie mieć na chwilę z głowy; ciotka Pulpa obiecała zabrać go na popołudnie do siebie, tylko Laura musi go podrzucić, bo nie może wyjść z kuchni, robią z Gabrysią przetwory (czytaj: Pulpa robi, a Gabon ogrzewa kuchnię swoim Miłym CIepłem, popijając herbatkę i spoglądając czule Miłymi Oczami na zarobioną siostrę). Tygrys wygląda przez okno, a tam niespodzianka, godzinę temu zaczął padać śnieg. Bardzo dużo śniegu.
            • bupu Re: No więc jednak będzie " Chucherko". 19.11.21, 21:15
              przymrozki napisała:

              > bupu napisała:
              >
              > > Żądam dodania do tej wizji Nadszympansa, domagającego się natychmiastoweg
              > o obia
              > > du i czystej koszuli, bo zaraz musi jechać na radę szkoleniową, a Oskarek
              > z trz
              > > eciej de potrącił go na przerwie i się Jadam oblał kawą.
              >
              > Ależ proszę bardzo. I niech jeszcze w Szalecie Miłości za deskę do prasowania s
              > łuży ten sam wysuwany ze ściany stolik, na którym aktualnie Kamilek układa kloc
              > ki oraz który Cyprianek pokrył papką buraczaną w głośnym proteście przeciwko ni
              > ekarmieniu go Nutellą, którą właśnie, mimo zakazu, wyjada Juleczek.

              I teraz wizja jest kompletna.



              > Ja jej nie żałuję remontu, nie ma. Niech go sobie nawet wypierze w pralce wraz
              > z komórką synowej (Szymon to już chyba co najmniej zaręczony).

              No a jakże. Data ślubu już pewnie ustanowiona i na zapowiedzi dane, chłop 21 lat, najwyższy czas do żeniaczki.

              > > > > Ania jako wyrodne różowe mydełko może pozostać płochą
              > > > > singielką.
              > > Pisarka. Autorka powieści rozchwytywanych, a jednak ambitnych, ktorych pr
              > zepiek
              > > ną polszczyzną zachwycają się największe autorytety polonistyczne w kraju
              > .
              >
              > Autorytety mogą sobie mówić, co chcą. Mila wie lepiej.

              Ale ty sobie wyobraź jak Milicję w środku skręca, że dramatami Burka Skalanego pies z kulawą nogą się nie interesuje, a dzieła Mydełka rozchwytują jak świeże bułeczki, a może nawet, GASP! adaptują na scenę, wystawiają i tłumy przylatują oglądać!



              > > > A MM nie zapomniała, że go stworzyła?
              > > W CZ wystąpił wszakże, jako nieletni mizogin, męsplikujący Dorocie jak ma
              > się u
              > > brać do ślubu.
              >
              > No patrzcie państwo, dokumentnie wyparłam to dziecię z pamięci.


              I bardzo słusznie. Nie ma w nim nic do pamiętania.
        • ako17 Re: No więc jednak będzie " Chucherko". 20.11.21, 16:53
          przymrozki napisała:


          > Jestem bardzo przywiązana do mojej wizy Laury, która po ciemku brodząc po kostk
          > i w błocie pośniegowym wraca do szaletu miłości z zaospowanym Juleczkiem, marud
          > zącym Kamilkiem żądającym gazetki z plastikowym badziewkiem i Cypriankiem z peł
          > ną pieluchą. Tygrys w botkach godnych pracownicy chlewni wciela się wtedy swoje
          > j głowie w dowolną baśniową sierotę i skręca się z zazdrości, że Kopciuszek naw
          > et w najgorszym okresie życia nie mieszkał w ogrodowej altanie z rodziną wielod
          > zietną i mężem psychopatą.
          >
          > Dlatego kibicuję prokreacji Naszpańatwa. Reszta niech robi co chce.

          Oświadczam, że Przymrozki są najlepszą i najgróbszą partią dla robin huda we wszechświecie. Kto się sprzeciwia, niech stanie na bobrowym sadle.



          > A tytułowe Chucherko to będzie sympatia Kazimierza Ulej-Pałysa, akt
          > > ualnie lat 14.
          >
          > A MM nie zapomniała, że go stworzyła?

          Od prawdopodobności tego aż mnie zatchnęło. A ile lat ma Jędrek? I co się podziało z Szymonem?
          • bupu Re: No więc jednak będzie " Chucherko". 21.11.21, 09:48
            ako17 napisała:


            > > A tytułowe Chucherko to będzie sympatia Kazimierza Ulej-Pałysa, akt
            > > > ualnie lat 14.
            > >
            > > A MM nie zapomniała, że go stworzyła?
            >
            > Od prawdopodobności tego aż mnie zatchnęło.

            MM pamięta, wszak w CZ mizogin młodszy miał swój epizod. A swoją drogą skąd Pałysowicze czerpią te mundrości o prostocie stroju weselnego? Od mamusi, która do ołtarza leciała w wypasionej kiecce za kilka pensji?


            A ile lat ma Jędrek? I co się podzi
            > ało z Szymonem?

            Jędrzych w tym roku kończy lat 17, co mam nadzieję oznacza koniec wdrapywania się na kolanka. Czyjekolwiek. Szymkowi stuknęło 21 lat, więc niechybnie jakaś narzeczona czeka w blokach startowych, gotowa wdziać giezło i polecieć do ołtarza. Zapewne jest to ta panienka, z którą Szymek zaczął kręcić w CZ, mając wtedy lat 17.
            • przymrozki Re: No więc jednak będzie " Chucherko". 21.11.21, 20:14
              bupu napisała:

              > MM pamięta, wszak w CZ mizogin młodszy miał swój epizod. A swoją drogą skąd Pał
              > ysowicze czerpią te mundrości o prostocie stroju weselnego? Od mamusi, która do
              > ołtarza leciała w wypasionej kiecce za kilka pensji?

              Ze słynnym, przepysznym welonem.

              Kaziutek zapewne czerpie pełnymi wiadrami z jeżyckiej krynicy samczej mądrości, to znaczy z Józinka. Ale to rzeczywiście ciekawe, skąd w Józinku taka pewność, co kobieta powinna, a czego kobiecie nie wypada. Przecież nie wyniósł tego z domu - ani tego w suterenie, ani tego na pierwszym piętrze. Wyobrażacie sobie, co by było, gdyby Grzegorz, Marek lub Ignacy autorytatywnie oświadczył żonie, co by sobie życzył widzieć wciągniętym na jej grzbiet?

              W ogóle interesujący temat poboczny - skąd w pokoleniu wnuków wziął się taki taki dziaderski konserwatyzm obyczajowy. Rozumiem, że Józek mógł wpaść w wiadome środowisko haratając w gałę z przypadkowymi chłopcami o brzydkich czaszkach, ale reszta nie ma przecież żadnych znajomych. Powinna zatem nasiąkać tym, co widzi w domu.

              > Szymkowi stuknęło 21 lat, więc niechybnie jakaś na
              > rzeczona czeka w blokach startowych, gotowa wdziać giezło i polecieć do ołtarza
              > . Zapewne jest to ta panienka, z którą Szymek zaczął kręcić w CZ, mając wtedy l
              > at 17.

              Natalię już nazywano w siostrzanych mailach "teściową", bo nastoletni Szymon widziany był w towarzystwie dziewczyny. Pewnie jest już mężem i ojcem.
              • tt-tka Re: No więc jednak będzie " Chucherko". 21.11.21, 20:37
                przymrozki napisała:



                > W ogóle interesujący temat poboczny - skąd w pokoleniu wnuków wziął się taki ta
                > ki dziaderski konserwatyzm obyczajowy. Rozumiem, że Józek mógł wpaść w wiadome
                > środowisko haratając w gałę z przypadkowymi chłopcami o brzydkich czaszkach, al
                > e reszta nie ma przecież żadnych znajomych. Powinna zatem nasiąkać tym, co widz
                > i w domu.

                No to widza... Gabona jak duzy zaniedbany chlopak, Milicje jak szara mysz pokryta kurzem i Ygnaca w rozwleczonym swetrze. Raczej skad u Igstryby wziely sie takie fanaberie jak szlafroczek z wylogami ? :)

                Tak ogolnie to posadzam rodzinnych starcow. Abnegaci i niechluje, juz od czasow swiezo poslubnego bardaku w chalupie i "jest tak, jak byc powinno, Ignasiu", kiedy Ygnac na wlasny slub przylecial spozniony, bez krawata i bez bukietu. A w dorabianiu ideolo do wlasnego niechlujstwa i niechciejstwa to oni sa bezkonkurencyjni.
                • bupu Re: No więc jednak będzie " Chucherko". 21.11.21, 21:17
                  tt-tka napisała:

                  > przymrozki napisała:
                  >
                  >
                  >
                  > > W ogóle interesujący temat poboczny - skąd w pokoleniu wnuków wziął się t
                  > aki ta
                  > > ki dziaderski konserwatyzm obyczajowy. Rozumiem, że Józek mógł wpaść w wi
                  > adome
                  > > środowisko haratając w gałę z przypadkowymi chłopcami o brzydkich czaszka
                  > ch, al
                  > > e reszta nie ma przecież żadnych znajomych. Powinna zatem nasiąkać tym, c
                  > o widz
                  > > i w domu.
                  >
                  > No to widza... Gabona jak duzy zaniedbany chlopak, Milicje jak szara mysz pokry
                  > ta kurzem i Ygnaca w rozwleczonym swetrze.

                  Młode Pałysy widzą także, a może przede wszystkim, własną matkę, umalowaną i gustownie odzianą. Dlaczego zatem makijaż i ozdoby kobiecego stroju jawią się Józwie jako Zuo 666?
                  • kocynder Re: No więc jednak będzie " Chucherko". 21.11.21, 21:30
                    A to akurat proste: Idusia od lat jest przedstawiana/opisywana jako ta postrzelona, niezrównoważona, lekceważąco podchodząca do macierzyństwa i domu... Nawet te jej opowieści dziwnej treści o przypadkach zawodowych są... Jakby to ująć... Dosyć tak... Z góry. Ot, plecie ta Idusia trzy po trzy, to o camembertach, to o frytkach w nosie, taki element lekko żenujący lekko komiczny. Nie to co Gabbini Wielka, ona wszak ideałem jest zawsze i wszędzie, jest dzielna, och, taka dzielna, nawet jak siąpi w grzywkę to robi to dzielnie! I jest mądra, mądrością wielką i dobra dobrocią wielką. I kocha swoich mamusię i tatusia (dla młodszego pokolenia: babunię i dziadunia) jak bóstwa na ołtarzu. I zamiast po etetogodzinach jeszcze jakieś prywaty zawodowe uprawiać jak niecna Ida (ich mać wyrodna) dla jakichś, za przeproszeniem, pieniędzy, to kurcgalopkiem wraca do chałupy by zagrać z seniorami w warcaby. No ideał wprost. I dziatwa ma to powtarzane i wdrukowywane. A przecież Ida swoje dzieci widuje od przypadku do przypadku, chowają je, de facto, dziadkowie i atmosferą domu tychże dziadków dziecięta nasiąkają.
                    • bupu Re: No więc jednak będzie " Chucherko". 21.11.21, 22:06
                      kocynder napisała:


                      > A przecież Ida swoje dzieci widuje od przypadku do przypadku, chowaj
                      > ą je, de facto, dziadkowie i atmosferą domu tychże dziadków dziecięta nasiąkają

                      No tak... Wzdycha ciężko, wspominając Ignaca, bredzącego o czarnych polewkach i niemowlętach opłakujacych swą nieślubność oraz zabijającego gwoździami okna.
                  • tt-tka Re: No więc jednak będzie " Chucherko". 21.11.21, 22:20
                    bupu napisała:

                    >
                    > Młode Pałysy widzą także, a może przede wszystkim, własną matkę, umalowaną i gu
                    > stownie odzianą. Dlaczego zatem makijaż i ozdoby kobiecego stroju jawią się Józ
                    > wie jako Zuo 666?

                    Obrzydliwie umalowana. I o wiele za duzo gadajaca. Jak mozna wzorowac sie na takiej matce, gdy znacznie czesciej ma sie jakze dzielna ciotke i babcie z jakze sekata dlonia ? Jak mozna tolerowac u siostry smieci we wlosach, gdy dzielna ciotka i wspaniala babka wygladaja jakby spod kosiarki wypadly ?

                    Mlode Palysy matke widuja "takze", przede wszystkim to one widuja jednak Milicje i Gabona, a co wazniejsze przez nie sa karmione. Bigos u babuni kontra matczyne nalesniki, ktore stanowczo nie sa pozywieniem dla mezczyzny, a ty sie zastanawiasz ???
                    • haszyszymora Re: No więc jednak będzie " Chucherko". 22.11.21, 05:10
                      Polećmy Freudem: Ida jest matką przemocową i dominującą, a jednocześnie zaniedbującą. Józwa kojarzy więc atrakcyjne, umalowane panie - a dalej: wszelkie stereotypowe atrybuty kobiecości - z zagrożeniem i upokorzeniem. O własnej matce nie wypada mu myśleć źle, więc przenosi resentyment na inne kobiety.
                      • przymrozki Re: No więc jednak będzie " Chucherko". 22.11.21, 19:30
                        haszyszymora napisał(a):

                        > Polećmy Freudem: Ida jest matką przemocową i dominującą, a jednocześnie zaniedb
                        > ującą. Józwa kojarzy więc atrakcyjne, umalowane panie - a dalej: wszelkie stere
                        > otypowe atrybuty kobiecości - z zagrożeniem i upokorzeniem. O własnej matce nie
                        > wypada mu myśleć źle, więc przenosi resentyment na inne kobiety.

                        To kupuję, to OK. W ogóle Józinek jak zgred-mizogin w ciele nastolatka mi nawet pasuje. Nieśmiały syn dominującej, nieobecnej w domu matki, odrzucony przez pierwszą miłość i spędzający dnie na podwórku, z kolegami. Zgadza się. Powiedzmy też, że jako starszy brat silnie promieniował swoim świropoglądem na młodsze rodzeństwo.

                        Ale bardzo podobnie patrzą na świat wszystkie znane nam bliżej wnuczęta Ignaca.
            • ako17 Re: No więc jednak będzie " Chucherko". 23.11.21, 10:23
              przymrozki napisała:

              > A nie takie było najnowsze doniesienie? że Natalia z mężem kupują dom rodziców
              > Dentysty i przeprowadzają się na wieś?


              Może i było (gdzie? na stronie MM, czy w jakichś innych zapowiedziach?), ale mnie zastanawia logiczne uzasadnienie - jak miałoby do tego dojść. W sensie - wierzę, że Rojki chcieliby się przenieść na wieś i akurat trafili na dom Dentysty, który został wystawiony na sprzedaż. Ale niby dlaczego akurat miałoby tak być? Bo tak po prawdzie, to akurat Robert i Natalia, oraz ich potomstwo, ma niewiele punktów stycznych z Dentym. Ot, córka siostry chodzi z nim do szkoły czy klasy, nawet się jej podobał przez chwilę, ale nie zostali parą. Gdyby mieli kupić dom akurat od jego rodziców, to powinno mieć to jakieś konsekwencje w fabule. Jakoś połączyć dzieje rodu Rojków z rodem Dentysty (on ma w ogóle jakieś nazwisko? czy takie imię już wystarczy?) i może też trochę Nory i jej, póki co, przyjaciela Augusta. Który, niejako z automatu, przestałby być akolitą Dentysty.

              Dobrze mówię?

              A do Roksany wrócę niebawem, tylko się zacukałam, bo uświadomiłam sobie, że obdarowałam nieszczęsne dziewczę nie tym imieniem ;D. Tak to jest, jak się pisze popijając wino (z wodą, ale jednak).
              • iwoniaw Re: No więc jednak będzie " Chucherko". 23.11.21, 10:57
                Akurat kupno domu w okolicy, gdzie rodzina już ma włości, wydaje mi się jak najbardziej prawdopodobne, nawet jeśli ta rodzina nie xna osobiśvie sprzedających, że my sami nie, to już nie mowię. No kogoś tam Pulpowie przevież w okolicy znają (tzn. my wiemy, że tak sobie, ale w prawdziwym świecie by znali), zatem rozpuszczenie wici, że siostra by kupiła dom/działkę po sąsiedzku, więc jeśli ktoś coś wie, niech da sygnał, jest raczej normalną praktyką, podobnie jak puszczenie wśród sasiadów wieści przez Dentystów, że ich chata na sprzedaż. Pytanie raczej, dlaczego Dentyści się zwijają i dokąd?
                • tt-tka Re: No więc jednak będzie " Chucherko". 23.11.21, 12:21
                  iwoniaw napisała:

                  > Akurat kupno domu w okolicy, gdzie rodzina już ma włości, wydaje mi się jak naj
                  > bardziej prawdopodobne

                  W zasadzie tak, ale akurat w przypadku Rojkow ? Oni, poza wakacjami, raczej sie dystansowali od rodziny, sami wpadali od przypadku do przypadku, nie goscili nikogo... a teraz, gdy beda mieli DOM, nie opedza sie od reszty stada.


                  do ako - czekam :)
                • bupu Re: No więc jednak będzie " Chucherko". 23.11.21, 16:06
                  iwoniaw napisała:

                  > Pytanie raczej, dlaczego Dentyści się zwijają i dokąd?

                  Po pierwsze primo Dentyści są miastowi, a przyszła Nutriówka stanowi ich siedzibę letnią tudzież rekreacyjną. Po drugie primo, Dentyści się zwijają, bo autorka chce upchnąć na wsi Nutriostwo, a nie ma ochoty wymyślać nowej lokalizacji. Dobrze będzie jeśli Dentyści nie znikną jak Gadomscy z Łuczakami na parterze oraz Lewandowscy w piwnicy na Rusfelta.
                    • bupu Re: No więc jednak będzie " Chucherko". 23.11.21, 16:50
                      iwoniaw napisała:

                      > Chwila chwila, jak to letnia rezydencja? I dziecię swe posyłają do rejonowej sz
                      > koly tejże rezydencji letniej, zamiast w mieście, gdzie żyją?

                      Aż wstałam i sięgnęłam na półkę, po CZ. Ojciec Dentego nazywa się Czekała, kiedyś był nauczycielem fizyki w Swarzędzu, w liceum do którego chodziła Derotka. Wedle babci Andzi pracuje w jakimś ważnym zakładzie "w mieście", zapewne w Pobiedziskach. I nie wiem skąd mi się wziął ten letni dom, teraz nic takiego w tekście znaleźć nie mogę...
                        • bupu Re: No więc jednak będzie " Chucherko". 23.11.21, 17:17
                          ako17 napisała:

                          > a ta stodoła, w której utknęła Nora to była częścią tej letniej rezydencji?
                          >

                          Tak. To było kiedys gospodarstwo starej Kiczkowej, ciotki Chrobota. Po śmierci Kiczkowej siedlisko odziedziczył Chrobot, który sprzedał je Czekałom. Stąd w zestawie stodoła. Dlaczego wciaż jest tam pachnące siano nie mam pojęcia, zapewne zbroja fabularna ochroniła je przed stęchlizną i pleśnią przez te wszystkie lata od ostatnich sianokosów Kiczkowej.
                      • przymrozki Re: No więc jednak będzie " Chucherko". 23.11.21, 18:26
                        bupu napisała:

                        > Aż wstałam i sięgnęłam na półkę, po CZ. Ojciec Dentego nazywa się Czekała, kied
                        > yś był nauczycielem fizyki w Swarzędzu, w liceum do którego chodziła Derotka. W
                        > edle babci Andzi pracuje w jakimś ważnym zakładzie "w mieście", zapewne w Pobie
                        > dziskach. I nie wiem skąd mi się wziął ten letni dom, teraz nic takiego w tekśc
                        > ie znaleźć nie mogę...

                        Gaudenty Czekała (może szkoda, że Nora jednak za niego nie wyjdzie, Nora Górska-Czekała mogłaby bez kompleksów czesać się u Esmeraldy Kopiec-Mrówek) chodził do szkoły z Norą. Stąd podejrzenie, że sprzedawana rezydencja musiała być głównym miejscem zamieszkania rodziny.
                        • herbacianasaszetka Re: No więc jednak będzie " Chucherko". 23.11.21, 21:41
                          > Gaudenty Czekała (może szkoda, że Nora jednak za niego nie wyjdzie, Nora Górska
                          > -Czekała mogłaby bez kompleksów czesać się u Esmeraldy Kopiec-Mrówek) chodził d
                          > o szkoły z Norą. Stąd podejrzenie, że sprzedawana rezydencja musiała być główny
                          > m miejscem zamieszkania rodziny.

                          A Nora Górska-Piechota już się czesać tam nie może? Mnie bawi bardziej. :D
                          • bupu Re: No więc jednak będzie " Chucherko". 23.11.21, 21:49
                            herbacianasaszetka napisała:

                            > > Gaudenty Czekała (może szkoda, że Nora jednak za niego nie wyjdzie, Nora
                            > Górska
                            > > -Czekała mogłaby bez kompleksów czesać się u Esmeraldy Kopiec-Mrówek) cho
                            > dził d
                            > > o szkoły z Norą. Stąd podejrzenie, że sprzedawana rezydencja musiała być
                            > główny
                            > > m miejscem zamieszkania rodziny.
                            >
                            > A Nora Górska-Piechota już się czesać tam nie może? Mnie bawi bardziej. :D

                            Idzie a w słońcu kołysze się szal
                            Kopcówny zerkają zza płota
                            A oczy jej dumnie utkwione są w dal
                            To Nora jest Górska - Piechota!

                            Pardonnez moi. Głupawka.
                            • herbacianasaszetka Re: No więc jednak będzie " Chucherko". 24.11.21, 13:17
                              bupu napisała:

                              > herbacianasaszetka napisała:
                              >
                              > > > Gaudenty Czekała (może szkoda, że Nora jednak za niego nie wyjdzie,
                              > Nora
                              > > Górska
                              > > > -Czekała mogłaby bez kompleksów czesać się u Esmeraldy Kopiec-Mrówe
                              > k) cho
                              > > dził d
                              > > > o szkoły z Norą. Stąd podejrzenie, że sprzedawana rezydencja musiał
                              > a być
                              > > główny
                              > > > m miejscem zamieszkania rodziny.
                              > >
                              > > A Nora Górska-Piechota już się czesać tam nie może? Mnie bawi bardziej. :
                              > D
                              >
                              > Idzie a w słońcu kołysze się szal
                              > Kopcówny zerkają zza płota
                              > A oczy jej dumnie utkwione są w dal
                              > To Nora jest Górska - Piechota!
                              >
                              > Pardonnez moi. Głupawka.
                              >

                              Zadławiłam się herbatą. :D Boskie!

                              Była raz sobie Górska Nora
                              Niechęć do nazwiska cechowała ją spora
                              Z doświadczenia wiedziała, że wraz z jej imieniem
                              Wywoływało ono śmiechu karuzelę
                              Dlatego uznała, że wyjść za mąż pora




                              • przymrozki Re: No więc jednak będzie " Chucherko". 24.11.21, 17:47
                                herbacianasaszetka napisała:

                                > bupu napisała:
                                zie a w słońcu kołysze się szal
                                > > Kopcówny zerkają zza płota
                                > > A oczy jej dumnie utkwione są w dal
                                > > To Nora jest Górska - Piechota!
                                > >
                                > > Pardonnez moi. Głupawka.
                                > >
                                >
                                > Zadławiłam się herbatą. :D Boskie!
                                >
                                > Była raz sobie Górska Nora
                                > Niechęć do nazwiska cechowała ją spora
                                > Z doświadczenia wiedziała, że wraz z jej imieniem
                                > Wywoływało ono śmiechu karuzelę
                                > Dlatego uznała, że wyjść za mąż pora


                                Przeszła świat na Piechotę,
                                W białych rajstopkach cała,
                                Ktoś na nią czekał pod płotem,
                                To Nora Górska-Czakała!
                                • ako17 Re: No więc jednak będzie " Chucherko". 25.11.21, 00:38
                                  Nie był pewien, czy to dziecko, czy nastolatka, a nawet - czy chłopiec, czy dziewczyna. Niskie, chudziutkie stworzenie z wielkimi, chabrowymi oczami. I ciągle w tym berecie. Nawet się zastanawiał, czy nie musi jeść, pić, nie mówiąc o innych potrzebach?

                                  02 lipca 2021. Piątek
                                  Obudził go hałas. Jak zwykle. W domu zawsze ktoś trzaskał drzwiami, głośno mówił, śmiał się. Odczekał aż odgłosy porannej krzątaniny ustaną. Może wszyscy wyjdą i zapanuje spokój? Gorąco było niemiłosiernie, od leżenia pociły się plecy. Uff… trzeba wstawać.
                                  Rozejrzał się ostrożnie po mieszkaniu, ale chyba nikogo nie było. Wziął chłodny prysznic i rozejrzał się za śniadaniem. Nie żadne nowomodne jogurty, otręby czy kiełki... Zgrabnym cięciem otworzył paczkę swojskich kiełbas wielkopolskich JBB Bałdyga, wydobył dorodną sztukę i z namaszczeniem począł ją spożywać, krojąc scyzorykiem. Musztardy nie było, widocznie matka rzuciła ostatnim słoikiem i zapomniała kupić.. Po przechorowanym wczesną wiosną covidzie miewała kłopoty z pamięcią. Trudno, wystarczy sama kiełbasa. Ketchup był, ale Kulej go nie jadał, uważał, że ketchupy są dobre dla bab. Albo dzieci. Ale nie dla prawie 15-letniego mężczyzny. Którym, bez wątpienia, był.
                                  Imię miał męskie, i gorzkie – Kazimierz. Przypuszczał, że na cześć króla Kazimierza Wielkiego, bo wśród jego przodków nikogo o takim imieniu nie znał. Rodzinne przezwisko Kulej brało się stąd, że długo, bardzo długo zdarzało mu się „ulewać” po posiłkach. Właściwie nadal mu się to zdarzało (zwłaszcza gdy, wzorem matki, połykał pierogi z mięsem in toto). A jego rodzinę nadal to bawiło i prowokowało do finezyjnych, pełnych elokwencji przekomarzań. Dziadek rzucał cytatami, bardzo a propos starożytnych uczt, np. Lukullusa, babcia odrzucała mianem autora. na wyścigi z ciotkami.
                                  Tak czy inaczej, nie zawsze miał ochotę na rodzinne posiłki. Czasami lubił zjeść sam. Jak teraz.
                                  Ach, ta jego rodzina! Jeszcze niedawno próbowali nazywać go „Ulej”. Józef zaprotestował - rzekł, że kojarzy się z imieniem „Ula”, a to babskie imię. Będzie Kulej, brzmi po męsku. Był pięściarz o takim nazwisku, oto wzorzec dla Kazimierza! Tak, jak starszy brat.... Który, de facto, wychował Kuleja (i ich siostrę, Łucję). Miał też niebagatelny wkład w wychowanie kuzyna Ignacego na prawdziwego mężczyznę. Gdyby nie Józef, Ignacy na pewno wyrósłby na miągwę. Albo zgoła wrażliwca.
                                  Przełknął ostatni kawał kiełbasy i pociągnął rzetelny łyk napoju Orange z dużej butli. Wyjrzał przez okno. A! przed domem znów była ta osobliwa postać.
                                  Stała tak godzinami, to bezpośrednio pod domem, to po drugiej stronie ulicy i szeroko otwartymi oczyma wpatrywała się w elewację. Co ciekawego widziała? Trudno powiedzieć – ot secesyjna kamienica, niegdyś elegancka, obecnie cała pokryta swojskim kurzem, a miejscami nawet miłym liszajem. Czasem ktoś otworzył okno, albo wyszedł na balkon, ale właściwe nie działo się nic, co mogłoby wyjaśniać tak długie i wytrwałe obserwacje.
                                  Postanowił sam zrobić rozeznanie. Od początku wakacji nie wychodził z domu, bo i po co? Miał tu swój pokój, pełną lodówkę, towarzystwo rodziny i bibliotekę pełną książek. A teraz…? Poczuł wibracje, jakby coś nakazywało mu wyjść.
                                  Wyszedł niby na spacer, ot tak, przejść się po dzielni. Za pozwoleniem! Mógł był udawać, że zamierza zrobić zakupy, ale nie przyszło mu to do głowy. Zakupy robiła mama, czasem Łuśka, czy może Anka. Uważał, że zakupy, podobnie jak gotowanie czy sprzątanie, to typowo babskie zajęcie.
                                  • ako17 Re: No więc jednak będzie " Chucherko". 25.11.21, 23:05
                                    Z bliska okazało się, że tajemnicza postać to jednak dziewczyna. Niespecjalnie ładna, jakaś taka smutna, przyczajona, czy przygarbiona… ale co tam, trzeba się dowiedzieć o co chodzi. Tego też nauczył go Józef – z babami trzeba stanowczo. Inaczej wlezą człowiekowi na głowę. Przystanął obok i huknął młodzieńczym basem, w którym pobrzmiewały echa mutacji:
                                    - Cześć!
                                    - Cześć – odpowiedziała. Ale jakoś tak śpiewnie, miękko… „czeeść?” Jakby zadawała pytanie.
                                    - Co tu robisz?
                                    Właściwie to chciał zapytać bardziej obcesowo: „czego tu sterczysz?” ale coś, jakby złota nić, znienacka ścisnęła go za gardło. A może za serce? Nigdy nic takiego go nie spotkało. To musiało mieć związek z tymi tajemniczymi sygnałami czy wibracjami. Tak, na pewno.
                                    - Czekam na panią Gabrysię – odpowiedziała po prostu.
                                    - Czekasz na ciocię Gabrysię? – powtórzył, trochę głupio. Zaczął czuć się jak niemota, zatem szybciutko skierował rozmowę na bardziej rzeczowe tory.
                                    - Jak się nazywasz?
                                    - Roksana. A ty?
                                    - Kul… Kazimierz
                                    - Kulka? Zimierz?
                                    - Nie, normalnie. Kazimierz.
                                    - Aha
                                    Przez chwilę milczeli i Kulej zaczął myśleć, że rozmowa kuleje (he, he). Spróbował jeszcze raz.
                                    - Dlaczego czekasz na ciocię Gabrysię?
                                    - Chcę się z nią zobaczyć.
                                    No masz. W życiu by na to nie wpadł!
                                    - A dlaczego chcesz się z nią zobaczyć? – dopytywał cierpliwie.
                                    - Mama mi opowiedziała mi najpiękniejszą wigilijną historię. Jak to żebrała pod kościołem, z siostrą i były brudne, zmarznięte i głodne. A ta pani je zabrała do domu, dała im jeść, umyła i dała czyste, ciepłe ubrania. To było najpiękniejszy dzień mamy w całym jej życiu. Mama chciała tu zostać na zawsze i ciocia też, ale przyszli rodzice i je zabrali siłą. I jeszcze nakrzyczeli na panią Gabrysię, a ona była taka dobra. I taka dzielna.
                                    I mama jeszcze mówiła, żebym postarała się poznać panią Gabrysię, to ona na pewno pozwoli mi tu zostać. Że to jest najlepszy dom na świecie!
                                    - Ale dlaczego chcesz tu zostać? Nie możesz mieszkać z rodziną? Z mamą?
                                    - Ja… nie mam rodziny. Wszyscy umarli.
                                    - Wszyscy?
                                    - Tak. Na bronchit.
              • ciotka.scholastyka Re: No więc jednak będzie " Chucherko". 23.11.21, 11:49
                ako17 napisała:

                > Robert i Natalia, oraz ich potomstwo, ma niewiel
                > e punktów stycznych z Dentym. Ot, córka siostry chodzi z nim do szkoły czy klas
                > y, nawet się jej podobał przez chwilę, ale nie zostali parą. Gdyby mieli kupić
                > dom akurat od jego rodziców, to powinno mieć to jakieś konsekwencje w fabule. J
                > akoś połączyć dzieje rodu Rojków z rodem Dentysty

                A dlaczego? Dom można kupić także od obcych osób, nie trzeba być z nimi w żaden sposób związanym.
                • ako17 Re: No więc jednak będzie " Chucherko". 23.11.21, 15:15
                  ciotka.scholastyka napisała:


                  > A dlaczego? Dom można kupić także od obcych osób, nie trzeba być z nimi w żaden
                  > sposób związanym.

                  no pewnie, że można - ja zresztą nie mam problemu, że Rojkowie przenoszą się na wieś tak W OGÓLE - mogą zachcieć nagle świergotu ptaków o poranku, a dzieci już odchowane to po co siedzieć w mieście. To do tt-tki.

                  Tylko się pytam dlaczego akurat mają kupić dom rodziców Dentysty? Jak to fabularnie zostanie uzasadnione? W sensie - mogliby kupić od jakiejś "pani Trak". Skoro kupują od rodziny kogoś, kto miał niebagatelny udział w innym tomie, to spodziewam się, że wygeneruje to jakiś ruch w akcji. W końcu fakt, że panią Trak okazała się przybrana matka Mili, a nie było to w żaden sposób spójne z opisem zamiany mieszkań Borejków w KK, spowodował duże zamieszanie fabularne.
                  Ja wiem, że to trochę inna sytuacja, ale rozumiecie o co mi chodzi? Jeśli dom będzie kupiony od ludzi, których już jakoś znamy, to chciałabym wiedzieć jaki był fabularny zamysł. To, że akurat rodzina Dentysty sprzedaje dom, to żadne uzasadnienie. Chyba, że Nutria chce mieszkać blisko sióstr, a w promieniu kilku kilometrów brak innych zabudowań, no to ok.
                  • bupu Re: No więc jednak będzie " Chucherko". 23.11.21, 16:03
                    ako17 napisała:


                    > Tylko się pytam dlaczego akurat mają kupić dom rodziców Dentysty? Jak to fabula
                    > rnie zostanie uzasadnione?

                    Po pierwsze, nijakiego uzasadnienia nie trzeba, Dentystom znudziła się letnia chałupa, to i sprzedali, a że akurat Nutria była chętna, to i kupiła.

                    Po drugie, ostatnio autorka ma jedno uzasadnienie podręczne na wszelkie chwyty fabularne i nie tylko: w wyobraźni wszystko się mieści!
                    • ako17 Re: No więc jednak będzie " Chucherko". 23.11.21, 17:20
                      bupu napisała:


                      >
                      > Po pierwsze, nijakiego uzasadnienia nie trzeba, Dentystom znudziła się letnia c
                      > hałupa, to i sprzedali, a że akurat Nutria była chętna, to i kupiła.

                      No niby tak, ale też mi chodzi właśnie o taki chów wsobny, że dyrektorem Adama koniecznie musi być Dambo. Po czym go widzimy na weselu Józefa.Więc jak kupujemy dom na wsi, to koniecznie musi to być od kogoś, kogo już znamy. A potem się robi jakiś misz-masz fabularny.

                      >
                      > Po drugie, ostatnio autorka ma jedno uzasadnienie podręczne na wszelkie chwyty
                      > fabularne i nie tylko: w wyobraźni wszystko się mieści!
                      ja rozumiem, a kupno od tych akurat ludzi nieruchomości mieści się absolutnie w zakresie prawdopodobieństwa, tylko się zastanawiam po co to robić, czy coś z tego wyniknie. Z faktu, że tę rodzinę już znamy...
                      • tt-tka Re: No więc jednak będzie " Chucherko". 23.11.21, 17:40
                        Nie, ako, z tego nic kompletnie nie wyniknie, a sensu to ma mniej wiecej tyle, co Cesia na weselu Jozwy. Alteressa przypomniala sobie, wzglednie przypomina czytelnikom, ze kiedys taka postac byla, to ja upycha, bo po co wymyslac nowa, po co opisywac nowy dom czy inne siedlisko, skoro ten dety juz mamy opisany i wiadomo, ze on tam jest...
                        • herbacianasaszetka Re: No więc jednak będzie " Chucherko". 24.11.21, 13:26
                          tt-tka napisała:

                          > Nie, ako, z tego nic kompletnie nie wyniknie, a sensu to ma mniej wiecej tyle,
                          > co Cesia na weselu Jozwy. Alteressa przypomniala sobie, wzglednie przypomina cz
                          > ytelnikom, ze kiedys taka postac byla, to ja upycha, bo po co wymyslac nowa, po
                          > co opisywac nowy dom czy inne siedlisko, skoro ten dety juz mamy opisany i wia
                          > domo, ze on tam jest...
                          >

                          Myślę, że to jest rodzaj odpowiedzi na prośby czytelników o powrót starych bohaterów lub chociaż krótkie opisanie ich losów. Inna sprawa, że zrealizowana została fatalnie, bo nadal nie wiemy nic o interesujących nas rzeczy (ilość dzieci już dawno przestała mnie interesować. Resztę forum, z tego co czytam, również). To w sprawie starych bohaterów.

                          Co do Dentysty - może to będzie miało uzasadnienie fabularne? Zaczekałabym do ukazania się Chucherka.
                          • ako17 Re: No więc jednak będzie " Chucherko". 24.11.21, 15:09
                            herbacianasaszetka napisała:


                            >
                            > Myślę, że to jest rodzaj odpowiedzi na prośby czytelników o powrót starych boha
                            > terów lub chociaż krótkie opisanie ich losów. Inna sprawa, że zrealizowana zost
                            > ała fatalnie, bo nadal nie wiemy nic o interesujących nas rzeczy (ilość dzieci
                            > już dawno przestała mnie interesować. Resztę forum, z tego co czytam, również).
                            > To w sprawie starych bohaterów.
                            >
                            > Co do Dentysty - może to będzie miało uzasadnienie fabularne? Zaczekałabym do u
                            > kazania się Chucherka.

                            No i właśnie o to mi chodzi! Zadając pytanie najpierw się zastanawiałam, czy już na etapie CZ powstały jakieś związki pomiędzy pp. Czekała a pp. Rojek - bo po prostu nie wiem, nie pamiętam. No to skoro nie, to czy będzie jakiś ciąg dalszy, jakaś interakcja pomiędzy tymi dwiema rodzinami
    • herbacianasaszetka Re: No więc jednak będzie " Chucherko". 18.11.21, 16:23
      Jeśli akcja książki będzie miała miejsce w 2021 roku, to może być zabawnie. Mam nawet koncepcję.

      - Nora postanowiła ukręcić biznes z bezsensownie zakupionych przez prababcię róż i założyła "różową planetę". Można kupić kwiaty oraz umówić się na sesję zdjęciową w artystycznym różanym ogrodzie. Zbija kokosy na instagramerkach
      - Jadam skorzystał z okazji i wszedł z nią w interes. Połączyli się z Diaglezją - Nora może wypożyczać od nich kwiaty na sesje, a firma ma promocję w sieci
      - Laura proponuje usługi jednej z sióstr Kopiec, która zaczęła produkować suknie stylizowane Dowton Abbey. Biznes kwitnie
      - Frobry chlipie w rękaw, jaka to córka jest do niego podobna z charakteru
      - Stary Borej kręci nosem nad "próżności planetą" i nie może znieść obecności młodych ludzi ze smartfonami i panien młodych w pełnym makijażu pozujących do wyuzdanych zdjęć. Zaczyna im dogadywać. Nora powoli traci klientów
      - Gaba płacze
      - Józef postanawia uratować sytuację i buduje gigantyczną wieżę, która ma zachęcić ludzi do odwiedzania "różowej planety". Rusza promocja "sesji Roszpunki", ludzie rezerwują terminy jak szaleni
      - Dziadek zamyka Józefa na górze wieży i zabija gwoździami drzwi, by nie mógł dokończyć budowy
      - Po 7 dniach bez wody i jedzenie Józek umiera. Jego duch zaczyna straszyć na wieży
      - Nora jest załamana, ale IGS postanawia się jej odwdzięczyć i uratować interes. Przeprowadza się z Agnieszką i Norcią na wieś i zaczyna pracę przewodnika po nawiedzonym ogrodzie
      - Razem z Agnieszką i małą Norą zamieszkują w pokoju Gabrysi i Grzesia, śpią za regałem
      - Gabrysia płacze ze wzruszenia
      - Nora czuje się wyrolowana. Przeprowadza się na Roosevelta
      - Róża, której mąż zabrał dzieci i wywiózł do Anglii po uprzednim odebraniu praw rodzicielskich, zaczyna chorować. Nora otacza ją opieką
      - Wraca wkurzona warunkami życia Agnieszka. Zawiązuje się spisek przeciwko Gabie, którą kobiety zaczynają obwiniać o obecną sytuację
      - Róża się wyłamuje i chce powiedzieć wszystko mamie. Jednak plany psuje rodzinna tragedia - stary Borej umarł

      I wsio.
      • ako17 Re: No więc jednak będzie " Chucherko". 18.11.21, 17:17
        Łał!!! jakby to powiedział Bodzio. Zdemolowałaś system.
        Saszetka wysoko ustawiła poprzeczkę, ale może jeszcze jakieś pomysły? Choćby na tytułowe Chucherko :D.
        Ja chwilowo nic nie wymyślę, bo mi mózg zlasowało od tych powyższych opcji. Zwłaszcza od spania za regałem
        • minerwamcg Re: No więc jednak będzie " Chucherko". 18.11.21, 18:39
          Ja już dawno powiedziałam, że Chucherko to mała Norcia, omal nie zamyta na śmierć w niemowlęctwie przez obsesyjnie-kompulsywną matkę. Słaniająca się na nogach półtora miesiąca po porodzie Agnieszka do lekarza oczywiście nie poszła i zeszła, a Ignacy Grzegorz samotnie wychowujący córkę jest nazywany w rodzinie Melepetatą. Chucherko od przesadnej sterylności w początkach życia jest obecnie słabowitą alergiczką, neurotyczką i neurasteniczką. I geniuszem, obowiązkowo.
          • iwoniaw Re: No więc jednak będzie " Chucherko". 18.11.21, 20:45
            Chucherko od przesadnej sterylności w początkach życia jest obecnie słab
            > owitą alergiczką, neurotyczką i neurasteniczką.

            Wraz z ojcem, mającymi także sklonność do rozlicznych fobii, z okazji pandemii od stóp do głów się dezynfekują, maskują i poddają kwarantannie zakupy. Wchodzą w ten sposob w konflikt z Idą, która zapomniała już o swej germofobii i po włączeniu myślenia głosi wszem i wobec, że nie da sobie wciskać żadnych Pasteurowskich świństw.
          • bez_zarzutu Re: No więc jednak będzie " Chucherko". 19.11.21, 21:49
            minerwamcg napisała:

            > Ja już dawno powiedziałam, że Chucherko to mała Norcia, omal nie zamyta na śmie
            > rć w niemowlęctwie przez obsesyjnie-kompulsywną matkę. Słaniająca się na nogach
            > półtora miesiąca po porodzie Agnieszka do lekarza oczywiście nie poszła i zesz
            > ła, a Ignacy Grzegorz samotnie wychowujący córkę jest nazywany w rodzinie Melep
            > etatą. Chucherko od przesadnej sterylności w początkach życia jest obecnie słab
            > owitą alergiczką, neurotyczką i neurasteniczką. I geniuszem, obowiązkowo.
            >


            Za mało snu. Przeczytawszy "Meletapeta" uznałam, że blisko Kalarepy i pasuje.
      • ako17 Re: No więc jednak będzie " Chucherko". 20.11.21, 17:04
        Upał rozlewał się po Poznaniu i okolicach niczym gęsty miód lipowy, który już zaczyna się cukrzyć. Roksana zdmuchnęła z siebie złoty pył (od którego przecież zaczynał się miód!) i poszybowała w niebiosa. W cieple rozkwitała. Niestety, na razie tylko we śnie.
        Ale już przynajmniej koniec szkoły. Teraz wakacje: ogniska, tańce, kąpiele w jeziorze, spotkania z rozśpiewaną rodziną.
        A! nie. Jeszcze nie. Jeszcze rozdanie świadectw.
        Szkoła nie była zgodna z jej naturą. Roksana od zawsze była swobodną istotą, wiecznie rozmarzoną i zagubioną w miejskim świecie pędzących ludzi, samochodów, tramwajów, jadłodajni, internetu i telefonów komórkowych. Dziwnie czuła się w przepełnionych klasach, wśród tych ekspansywnych kokietek na obcasach, gadających o chłopakach i głośnych chłopaków, gadających w kółko tylko o piłce nożnej i hip-hopie.
        Ona nie należała do tego świata.
        Z początku, gdy trafiła do liceum Żeromskiego, myślała, że chodzi o serial o Kangurku Hip-Hop. Widziała go parę razy w telewizji, może tylko jakieś pojedyncze, powtarzane odcinki. A może nawet nie widziała. Może opowiadała jej o tym mama? I ona to sobie tylko wyobraziła? Tajemnica. W wyobraźni wszystko się mieści.
        Nawet wyglądała, jakby pochodziła z innego świata. Jej koleżanki ze szkoły były głośne, nosiły stringi i tłuste makijaże. Większość z nich była rosłymi blondynkami o długich włosach, jakby z plemienia mitycznego boga Odyna. Jakieś takie… silne, nordyckie plemię. Roksana była drobna, miała szczupłe, skośne ramiona, a jej głowa chwiała się na szyi niczym kwiat tulipana na cienkiej łodyżce. Jakby w celu podkreślenia tej głowy, nosiła zawsze chabrowy berecik z antenką. Pasował do koloru jej oczu – głęboko niebieskich, zawsze szeroko rozwartych, jakby nie mogła nadziwić się temu światu. Już kiedyś wychowawczyni, pani Zajęczyk, wezwała jej mamę do szkoły w sprawie tego beretu. Mama akurat nie mogła przyjść, bo była zajęta. Bardzo zajęta.
        Ale przyszedł wujek i z całą swoją dzielnością wyjaśnił, że ona beretu nie zdejma. Dzieciaki były zachwycone, bo cała sprawa rozegrała się w czasie długiej przerwy przed pokojem nauczycielskim, a wujek wyglądał, jak zawsze, bardzo malowniczo. I zachowywał się zgoła inaczej niż standardowy opiekun, wezwany do placówki oświatowej w sprawie krnąbrnego ucznia. Może dlatego, że lubił publiczność. Jak wszyscy prawdziwi artyści rozkwitał na scenie, jakby aplauz zgromadzonych dodawał mu skrzydeł. Ona to rozumiała. Nie rozumiała za to, dlaczego ta rozmowa nie odbyła się w jakimś gabinecie, czy choćby pokoju nauczycielskim.

        Tak widocznie miało być!

        Przez chwilę myślała nawet, że wujek coś zaśpiewa, ale najwyraźniej pani Zajęczyk nie była w nastroju do odbioru prawdziwej Sztuki.
        Jednak nikt, nawet ten dzielny, kolorowy wujek-artysta nie domyślał się, dlaczego ten berecik jest tak ważny. Po prostu zaakceptowali to – cała jej duża, wielopokoleniowa rodzina – fakt, że widocznie beret jest nieodłączną jej częścią. Nikt nie wiedział, że nie chodziło tak naprawdę o beret.
        Chodziło o antenkę.
        • tt-tka Re: No więc jednak będzie " Chucherko". 22.11.21, 18:46
          ako17 napisała:


          > Ona nie należała do tego świata(...)
          > Jednak nikt, nawet ten dzielny, kolorowy wujek-artysta nie domyślał się, dlacze
          > go ten berecik jest tak ważny. Po prostu zaakceptowali to – cała jej duża, wiel
          > opokoleniowa rodzina – fakt, że widocznie beret jest nieodłączną jej częścią. N
          > ikt nie wiedział, że nie chodziło tak naprawdę o beret.
          > Chodziło o antenkę.

          Mozna prosic dalej o Roksanie ?
          • ako17 Re: No więc jednak będzie " Chucherko". 23.11.21, 22:37
            01 lipca 2021. Czwartek
            Kulej od początku wakacji czuł jakieś szczególne wibracje. Jakby zakurzone, dyszące w upale miasto dawało mu coś do zrozumienia.
            Ale co? I skąd pochodziły te sygnały? Kto je nadawał?
            Tajemnica.
            Od paru dni widywał osobliwą postać w okolicach kamienicy przy Roosevelta 5, gdzie mieszkał z bliższą i dalszą rodziną.
            Właściwie to nie do końca wiedział kto w danej chwili mieszka w ich podziemnym lofcie (przerobionym z wytwórni kołder), bo skład jego rodziny nabrał w ostatnich latach jakiejś nietypowej dynamiki. Ojca nie widywał praktycznie wcale, przynajmniej nie w stanie czuwania – albo spał, jeśli był w domu, albo był w drugim domu, czyli tzw. Ruince (był to niewielki, lecz wytworny domek na wsi - co prawda bez podłogi, ale ściany miał pomalowane na piękny turkusowy kolor).
            Matka, owszem, wpadała do domu, ale trudno było powiedzieć jak często i na jak długo, bowiem jej obecność była zwykle tak hałaśliwa i intensywna, że Kulej natychmiast popadał w coś w rodzaju emocjonalnego odrętwienia. Wyłączał fonię, zostawiał jedynie wizję. Nigdy nie wiadomo było, czy nadaktywna rodzicielka nie zacznie znienacka krzyczeć lub rzucać, np. słoikiem. Bezpieczniej było przeczekać jej obecność w stanie bliskim mimikry.
            Teoretycznie w suterenie mieszkała też siostra Kuleja, Łucja, ale coraz częściej jej nie było, z kolei chyba na dłużej zagnieździła się tu kuzynka Ania. Jednego był pewien – ostatecznie z ich domu wyprowadził się jego starszy brat Józef i zamieszkał wraz z żoną na poddaszu, zbudowanym z resztek po jakiejś szklarni.
            Do rodziny należał też apartament na parterze, położony bezpośrednio nad sutereną pp. Pałysów, gdzie mieszkali kolejni kuzyni – Róża i Ignacy, wraz z licznym przychówkiem. Ich płeć, a także imiona trochę się Kulejowi myliły. Czasami na Roosevelta pojawiał się także mąż Róży, Fryderyk, co do którego kompletnie nie było wiadomo czy tam mieszka czy nie (on chyba tego też nie wiedział).
            Odłamy rodziny mieszkające „na górze” i „na dole” przepływały pomiędzy obydwoma poziomami, choćby z tego powodu, że duża i w zasadzie nieokreślona liczba mieszkańców popadała w częste konflikty, głównie na tlej korzystania z łazienki. Szczególnie Agnieszka, żona Ignacego, artystyczna dusza, miała skłonność do zbyt długiego przesiadywania w kąpieli, ignorując potrzeby współlokatorów. Kulej podejrzewał u niej silną nerwicę natręctw. Na tym polu trwała zresztą cicha, lecz zajadła rywalizacja z kuzynką Laurą, która regularnie wpadała wraz z mężem i dziećmi - niby w odwiedziny, czasem połączone z noclegiem, do siostry (no bo raczej nie do przyrodniego brata, ani tym bardziej jego żony…), a tak naprawdę to chyba chodziło jej o to, by posiedzieć w wannie. Chyba nie miała tego w swoim domu. Tak czy inaczej, nie należała do rzadkości sytuacja, gdy ktoś z góry gwałtownie wpadał na dół, aby wziąć prysznic, umyć zęby lub też zrobić coś zgoła innego.
            Poza tym często osoba pokłócona z kimś „z góry”, trzaskała drzwiami i szła nocować do nich, do sutereny, czasem na kilka nocy, a żeby zwolnić posłanie, ktoś od nich szedł z kolei na górę. Dlatego Kulej naprawdę nie miał pojęcia z kim tak naprawdę mieszka. Ale za to było miło, gwarno i wesoło.
            Niezależnie od zawirowań rodzinnych, Kulej odbierał szóstym zmysłem ni to dźwięki, ni to drgania.
            Może miało to związek z osobliwą istotą, którą ostatnio ciągle widywał w okolicy swojego domu?
                • ako17 Re: No więc jednak będzie " Chucherko". 24.11.21, 13:19
                  w nagrodę Ciotka otrzymuje przywilej zatańczenia wolnego z wybranym przedstawicielem rodu Borejków z przyległościami (płeć dowolna) na najbliższym weselu.
                  Dodatkowo, piętrowy toast w wyszczerbionym kubku z krasnalkiem. Bez alkoholu, bo wesele bezalkoholowe :D
                  • herbacianasaszetka Re: No więc jednak będzie " Chucherko". 24.11.21, 13:29
                    "Czasami na Roosevelta pojawiał się także mąż Róży, Fryderyk, co do którego kompletnie nie było wiadomo czy tam mieszka czy nie (on chyba tego też nie wiedział)". Nie wiem czemu, ale wybitnie mnie to rozbawiło. :D

                    A Laura nie ma jedynie wanny czy prysznica także? I latem obmywa stopy w strumieniu, a zimą i jesienią i okupuje Roosevelta?
                    • bupu Re: No więc jednak będzie " Chucherko". 24.11.21, 13:48
                      herbacianasaszetka napisała:

                      > "Czasami na Roosevelta pojawiał się także mąż Róży, Fryderyk, co do którego kom
                      > pletnie nie było wiadomo czy tam mieszka czy nie (on chyba tego też nie wiedzia
                      > ł)". Nie wiem czemu, ale wybitnie mnie to rozbawiło. :D
                      >
                      > A Laura nie ma jedynie wanny czy prysznica także? I latem obmywa stopy w strumi
                      > eniu, a zimą i jesienią i okupuje Roosevelta?

                      Łazienka w szalecie jest, ale jako że tam wszystko takie tycie, maleńkie i mini, to obstawiałabym raczej istnienie prysznica. No chyba, że Maszpan poleciał na pełnym gazie w XIX stulecie i w łazience ustawił gustowną szafkę z porcelanowym zestawem umywalnym miednica plus dzbanek (bez lustra, wszak Larwa po poskromieniu malować się już nie będzie, skomplikowanych koafiur układać też nie). I teraz o poranku młoda pani domu pocina z dzbankiem do tej romąticznej studni z żurawiem, napełnia i zimną wodą zeń dokonuje porannych ablucji nad miednicą w łazience. Maszpan dostaje przydział gorącej wody, albowiem musi się ogolić, sagowersum wyklucza bowiem z całą stanowczością brody u bohaterów pozytywnych.
                      • ako17 Re: No więc jednak będzie " Chucherko". 24.11.21, 15:14
                        bupu napisała:


                        >
                        > Łazienka w szalecie jest, ale jako że tam wszystko takie tycie, maleńkie i mini
                        > , to obstawiałabym raczej istnienie prysznica. No chyba, że Maszpan poleciał na
                        > pełnym gazie w XIX stulecie i w łazience ustawił gustowną szafkę z porcelanowy
                        > m zestawem umywalnym miednica plus dzbanek (bez lustra, wszak Larwa po poskromi
                        > eniu malować się już nie będzie, skomplikowanych koafiur układać też nie). I te
                        > raz o poranku młoda pani domu pocina z dzbankiem do tej romąticznej studni z żu
                        > rawiem, napełnia i zimną wodą zeń dokonuje porannych ablucji nad miednicą w łaz
                        > ience. Maszpan dostaje przydział gorącej wody, albowiem musi się ogolić, sagowe
                        > rsum wyklucza bowiem z całą stanowczością brody u bohaterów pozytywnych.
                        >
                        >

                        Mój zamysł był taki, że domek Laury jawi mi się, mimo wszystko, jako coś w rodzaju letniego pawiloniku, ocieplonego na szybko - trochę tak jak obecne lokum pp. Strybów u Patrycji. Nie za bardzo widzę tam długie kąpiele, bo albo nie ma miejsca na wannę i jest tylko prysznic (nie wiem, bo nie widzę tych wnętrz zupełnie), albo nawet jeśli jest jakaś teoretyczna wanna, to trzeba wodę oszczędzać, albo prąd, bo przepływowy ogrzewacz, albo szambo albo cokolwiek.
                        No, jak to na działce :) Na działce, jeśli jest łazienka z ciepłą wodą, to też nikt w wannie godzinami się nie moczy, c'nie?
                • ako17 Re: No więc jednak będzie " Chucherko". 24.11.21, 15:16
                  ciotka.scholastyka napisała:

                  > tt-tka napisała:
                  >
                  > > *cichutko* o Ziutku mowa ? on jest Ulej, od ulewania
                  >
                  > Kazimierz Ulej, zdrobniale Kaziulej, ksywka Kulej :D
                  > >
                  ups, źle mi się odpowiedziało. Tu powinno być:
                  w nagrodę Ciotka otrzymuje przywilej zatańczenia wolnego z wybranym przedstawicielem rodu Borejków z przyległościami (płeć dowolna) na najbliższym weselu.
                  Dodatkowo, piętrowy toast w wyszczerbionym kubku z krasnalkiem. Bez alkoholu, bo wesele bezalkoholowe :D
        • bupu Re: No więc jednak będzie " Chucherko". 20.11.21, 17:35
          nadhumus napisał(a):

          > I tu historia saszetki się domyka, Truchełko Jóźwy tkwi na wieżyczce, truchełko
          > Boreja spoczywa na katafalku w pawilonie, truchełek mrowie a mrowie.

          Truchełko Ignaca widziałabym raczej w szklanej skrzyni, której wieko stanowi blat stołu jadalnego w Pulpetowie. W ten sposób nestor rodziny nawet po zgonie nie straci żadnego familijnego posiłku i będzie mógł szeptem zagrobowym skandować łacińskie sentencje. A Mila, jak zawsze, odpowiadać będzie machinalnie:
          - Seneka.
        • dziabka1 Re: No więc jednak będzie " Chucherko". 25.11.21, 10:56
          nadhumus napisał(a):

          > I tu historia saszetki się domyka, Truchełko Jóźwy tkwi na wieżyczce, truchełko
          > Boreja spoczywa na katafalku w pawilonie, truchełek mrowie a mrowie.

          Uch. To takie zapasy na czarną godzinę? A dlaczego nie spoczywają w przepastnej zamrażarce Pulpecji? A może... to jest własnie za zamrażarka, wersja salonowa?

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka