Dodaj do ulubionych

Skąd u Józina kasa na remont?

09.03.22, 19:45
Czy ktoś wie, skąd Józin i Dorcia mają kasę na tak gruntowny remont starej, poniemieckiej chałupy? Pytam z ciekawości, bo sama ostatnio remontowałam gruntownie łazienkę i wyniosło mnie to circa about 10-11 tys, zatem mniemam, że te wszystkie szklane ściany, nowe schody itp musiały kosztować chyba pół miliona? No więc pytam skąd? Oni nie pracują, u babć bida aż piszczy ( przynajmniej tak twierdzi MM, skoro ich nie stać na nowe buty dla Dorotki) . Ida z Markiem miliarderami nie są ( a tym czasie prowadzą swój kosztowny remont), Teresa też nie. No więc skąd? Dorka z kieszonkowego za kurczaki i jaja odłożyła? Macie jakieś koncepcje?
Obserwuj wątek
    • kloi0505 Re: Skąd u Józina kasa na remont? 10.03.22, 08:18
      <Macie jakieś koncepcje?>

      Jedyny pomysł jaki przychodzi mi do głowy to taki, że Ida z Markiem wzięli kredyt dla Jóźwy na 40 lat. Spłacali go dopóki Jóźwa i Dorcia nie poszli do pracy i zaczęli spłacać sami.
      • kloi0505 Re: Skąd u Józina kasa na remont? 10.03.22, 08:38
        Uświadomiłam sobie, że z racji wieku nie mogli wziąć kredytu na 40 lat :). W takim razie wg mnie wzięli kredyt na 15 lat.
    • tt-tka Re: Skąd u Józina kasa na remont? 10.03.22, 11:35
      Moze ta, co kala burka wylozyla na ukochanego wnuka zaskorniaki chomikowane przez lata ? choc nie sadze...
    • bupu Re: Skąd u Józina kasa na remont? 10.03.22, 18:48
      Józwa dorabia rekietem po zajęciach na uczelni. W końcu bezczółkowi bogacze, posiadający sklepy i inne biznesy i tak nie zasługują na te... te piniążki, a oddając borejczemu Marianowi Słojowi na jego gniazdko miełości spełniają dobry uczynek.
      • angazetka Re: Skąd u Józina kasa na remont? 11.03.22, 16:23
        Poznałam nowe słowo (rekiet)!
        • kocynder Re: Skąd u Józina kasa na remont? 12.03.22, 15:07
          Też poznałam! Też nowe. :D Podoba mnie się!
    • jontrew Re: Skąd u Józina kasa na remont? 11.03.22, 16:18
      No nie mogli mieć, jeżeli wierzyć książkom o Borejkach. Ida mieszka w piwnicy, ma na utrzymaniu jeszcze dwoje dzieci i remontuje dla siebie inną ruinę. Nawet gdyby była zamożna odpowiednio do zasług, tj. tylu lat w lukratywnym zawodzie, to wątpię, żeby chciała utopić oszczędności w realizacji idiotycznych pomysłów synalka. Odautorsko wiemy jednak, że Ida jest szlachetnie ubożuchna, więc tak czy siak pieniędzy nie ma i pewnie mieć nie będzie.
      Józek, lekarskie dziecko, a jednak ubogie, studiuje, Dorota też, babce są niezamożne. Matka Doroty też ledwo daje radę w tej Norwegii, skoro córa ma jedną sukienkę, chodaki i biednego, zaniedbanego i wykorzystywanego niezgodnie z przeznaczeniem konia. Czyli ani młodzi, ani nikt z ich bliskich pieniędzy nie ma. Legalne możliwości zarobienia takiej góry kasy są żadne. Ale skoro jest remont, to muszą być i pieniądze. I tu można już typować, jak kto lubi: lekarskie łapówki zbierane latami, hazard, rozboje i kradzieże, handel niedozwolonymi substancjami, giełda, kryptowaluty. Albo Józek odnalazł tajną skrzynkę z wynagrodzeniami geniusza teatralnego. Poza tym, w wyobraźni wszystko się mieści, c'nie?
      • bupu Re: Skąd u Józina kasa na remont? 11.03.22, 22:06
        jontrew napisała:

        > No nie mogli mieć, jeżeli wierzyć książkom o Borejkach. Ida mieszka w piwnicy,
        > ma na utrzymaniu jeszcze dwoje dzieci i remontuje dla siebie inną ruinę. Nawet
        > gdyby była zamożna odpowiednio do zasług, tj. tylu lat w lukratywnym zawodzie,
        > to wątpię, żeby chciała utopić oszczędności w realizacji idiotycznych pomysłów
        > synalka.

        Khem. Mówimy tu o osobie, która maluje klepisko, czy wykonuje wykończeniówkę we wnętrzach, nie remontując uprzednio stropów, dachu, ni komina. Kto jak kto, ale Ida do oceny czyichkolwiek pomysłów remontowych kwalifikacji nie posiada żadnych. Ani nawet odpowiedniej ilości zdrowego rozsądku.

        > Józek, lekarskie dziecko, a jednak ubogie, studiuje, Dorota też, babce są nieza
        > możne. Matka Doroty też ledwo daje radę w tej Norwegii, skoro córa ma jedną suk
        > ienkę, chodaki i biednego, zaniedbanego i wykorzystywanego niezgodnie z przezna
        > czeniem konia. Czyli ani młodzi, ani nikt z ich bliskich pieniędzy nie ma. Leg
        > alne możliwości zarobienia takiej góry kasy są żadne. Ale skoro jest remont, to
        > muszą być i pieniądze. I tu można już typować, jak kto lubi: lekarskie łapówki
        > zbierane latami, hazard, rozboje i kradzieże, handel niedozwolonymi substancja
        > mi, giełda, kryptowaluty. Albo Józek odnalazł tajną skrzynkę z wynagrodzeniami
        > geniusza teatralnego. Poza tym, w wyobraźni wszystko się mieści, c'nie?

        Mówię, Józek po godzinach dorabia jako rekietier. Ewentualnie doktorostwo Pałysowie powiększyli swoją suterenę o parę dobrze ukrytych pomieszczeń i produkują w nich rozmaite substancje rozrywkowe. Dlatego właśnie Mareczek ciągle śpi, oparów nawąchany to i senny. Jako pralnię pieniędzy wykorzystują spółdzielnię lekarską Idy, tę która pożarła sąsiadujący z Borejkami lokum. To wyjaśnia też czemu Pałysowie uparli się mieszkać w suterenie - takiego dobrego lokalu na fabrykę ze świecą szukać. Piwnice i parter kamienicy na Roosevelta 5 kontroluje Klan B, więc produkcję można rozwijać bez przeszkód, do centrum blisko, pod nosem dworzec kolejowy z przechowalnią bagażu, która może służyć jako wygodne miejsce wymiany produktu na pieniądze, żyć nie umierać.
        • przymrozki Re: Skąd u Józina kasa na remont? 12.03.22, 10:42
          To tłumaczy też, czemu ostatnia lokatorka kamienicy spoza klanu, pani Dąbek-Nowacka, tak panicznie boi się Borejków i tak bezsensownie wierzy w ich nieograniczoną moc sprawczą. W normalnym układzie nie miałoby to żadnego sensu - pani Dąbek-Nowacka była kobietą władczą i zaradną, na dodatek matką kolegi z klasy Gabrysi, więc, zgodnie z logiką psychologii ludzkiej, nawet sześćdziesięcioletnią Gabrielę winna była traktować jako dzieciaka w krótkich gaciach, a nie kobietę, która jednym telefonem do "władzy" może położyć kres niesprawiedliwościom tego świata.
        • kocynder Re: Skąd u Józina kasa na remont? 12.03.22, 15:49
          To ja tam sądzę, że to jedno gniazdo przestępcze, że Don Corleone by się obwiesił z rozpaczy, że on tak nie umie... Jadam kolportujący podobno róże samolotami do Norwegii. Mamusia Rumiankowa tyż w Norwegii, ponoć pielęgniarkuje, ale patrząc na opisy realiów, to tak jakoś nie do końca. O! Idusia z Mareczkiem - produkcja. Jadamostwo - transport. Józworotki z mamusią Rumiankową - zbyt w detalu. I gra muzyka. Otwórzcie drzwi percepcji!
          • bupu Re: Skąd u Józina kasa na remont? 12.03.22, 21:54
            kocynder napisała:

            > To ja tam sądzę, że to jedno gniazdo przestępcze, że Don Corleone by się obwies
            > ił z rozpaczy, że on tak nie umie... Jadam kolportujący podobno róże samolotami
            > do Norwegii. Mamusia Rumiankowa tyż w Norwegii, ponoć pielęgniarkuje, ale patr
            > ząc na opisy realiów, to tak jakoś nie do końca. O! Idusia z Mareczkiem - produ
            > kcja. Jadamostwo - transport. Józworotki z mamusią Rumiankową - zbyt w detalu.
            > I gra muzyka. Otwórzcie drzwi percepcji!
            >

            Nie zapominaj o Pulpetostwie goszczącym i żywiącym niezliczone zastępy krewnych, mimo nader znikomej aktywności na niwie rolniczo-turystycznej. Do koni się więcej dokłada niż na nich zarabia, na pasiekę towarową Flobry nie ma czasu, bo bawi rodzinę, ziemi nie uprawia, a sad prosperuje tak znakomicie, że Pulpet kupuje wiśnie w Promnie. No to z czego biorą kasę na te codzienne uczty Lukullusa dla 10+ konsumentów i wykup ojczystych morgów z rąk niemieckich opra... biznesmenów? Jak nic dostają swoją dolę za udział w rodzinnym syndykacie zbrodni. Pulpa jako mistrzyni papierologii wszelakiej ogarnia księgowość wewnętrzną i organizację prania zysków, Flobry... nie wiem co robi, ale coś na pewno.

            Tymczasem w Poznaniu Robert, jako złota rączka, stanowi jednoosobową ekipę techniczną od napraw i rozbudowy piwnicznej infrastruktury, Matalia, pozornie nieogarnięta, a w istocie bezwzględna i świetnie zorganizowana (przypominam, że robiła uczniom mordercze klasówki tuż przed świętami, a także była pilotką na Cyprze!) nadzoruje punkty przerzutowe, Ignaś udając, że wyjeżdża kręcić filmy, dystrybuuje produkty na terenach wiejskich, Gaba i Kalarepa zaś dyskretnie rozprowadzają je wśród kadry akademickiej. Łucja za pośrednictwem Tanaki nawiązuje kontakty z yakuzą (mafią japońską), a Agnieszka wysyła w świat produkty BorejSyndykatu, ukryte w naczyniach Tekli.
            • kocynder Re: Skąd u Józina kasa na remont? 13.03.22, 13:10
              "Gaba i Kalarepa zaś dyskretnie rozprowadzają je wśród kadry akademickiej."
              Wśród studentów większy zbyt, zwłaszcza przy sesji. I to tez uzasadnia tych studentów ganiających za Gabunią - profesorunią. Źródełko...
      • ako17 Re: Skąd u Józina kasa na remont? 12.03.22, 15:39
        jontrew napisała:


        > to wątpię, żeby chciała utopić oszczędności w realizacji idiotycznych pomysłów
        > synalka.
        Ale to są przecież świetne pomysły!!!
        W świecie, w którym dla nowego domostwa priorytetem jest wyrzeźbienie aniołków laubzegą a nie zrobienie pralki, te szklane szczyty to par excellance, szczyt rozsądku.
    • przymrozki Re: Skąd u Józina kasa na remont? 11.03.22, 19:06
      Ida z Markiem mieli jakieś znaczniejsze oszczędności, a w każdym razie mieć je musieli jeszcze na etapie "Czarnej polewki". W końcu chcieli lekką ręką pożyczyć Róży pieniądze na budowę prekursora Szaletu Miłości na działce Florków. Inna rzecz, że te zasoby prawdopodobnie pakowane są aktualne w malowanie klepiska w Ruince Miłości, czyli, jak można przypuszczać, inwestowane są w majątek osobisty Dorotki. Jeżeli oprócz tego Pałysowie sfinansowali Rumiankolandii remont, to trzeba przyznać, że uczynili synowej bardzo drogi prezent kosztem wszystkich swoich dzieci.

      Swoją drogą, patrzcie państwo, rodzina taka biedna, taka ubożuchna jako ta mysz kościelna, wspólnymi siłami połączonych majątków gospodarstw domowych dziadków, ich czterech córek i być może także kilkorga wnucząt, jest w stanie wydusić z siebie tylko używanego fiacika w charakterze prezentu. A synowa in spe dostaje przed ślubem przysporzenie majątkowe warte co najmniej kilkadziesiąt tysi (jakby jej się zamążpójście odwidziało przed ślubem, byłby ambaras).
    • turzyca Re: Skąd u Józina kasa na remont? 12.03.22, 12:26
      Klasyką byłaby sprzedaż kawałka pola przez babcie.
      • bupu Re: Skąd u Józina kasa na remont? 12.03.22, 14:50
        turzyca napisała:

        > Klasyką byłaby sprzedaż kawałka pola przez babcie.
        >

        Pole jest Doroty. Pełnoletniej Doroty. Babcie mogą najwyżej sobie na nie popatrzeć. Poza tym na sprzedaży kawałka pola klasy, sądząc z opisu, czwartej, panna Dorota kokosów nie zrobi.
        • kocynder Re: Skąd u Józina kasa na remont? 12.03.22, 15:14
          Na kieckę ślubną marzeń, taką za trzy pensje raczej nie, ale na giezło w typie "prosto jak drut" ze zgrzebnego płótna może?
          • kocynder Re: Skąd u Józina kasa na remont? 12.03.22, 15:16
            No, nie o kieckę chodzi, ale o ten... Siłę nabywczą. Na te szklane szczyty może niekoniecznie, ale kilka wiader farby?
        • przymrozki Re: Skąd u Józina kasa na remont? 12.03.22, 15:19
          Zwłaszcza, że ile oni tej ziemi mieli - dwa hektary pól (aktualnie wydzierżawionych), pół hektara łąki i trochę lasu. Tymczasem (dane podaję za ARiMR, stan na 2021 r.) przeciętne gospodarstwo rolne w Wielkopolsce ma ponad 14 hektarów.

          A tak pomijając tę kwestię, szukając danych liczbowych na temat gospodarstwa Rumianków, znalazłam ciekawe zakrzywienie systemu prawa cywilnego, który wokół Rumiankolandii wygięty jest w sposób nienotowany na innych terenach kraju. Po pierwsze, w tym uniwersum spadek po zstępnym jest wysoko opodatkowany, także jeżeli dziedziczone jest gospodarstwo rolne. Tymczasem w świecie rzeczywistym, podatek od spadku za Rumiankoland wyniósłby okrągłe 0 złotych 0 groszy. Po drugie, opiekunami prawnymi nieletniej Doroty są obie babcie, co w pozostałych częściach Polski byłoby niemożliwe (chyba że babcie byłyby małżeństwem).
          • kocynder Re: Skąd u Józina kasa na remont? 12.03.22, 15:44
            Abstrahując od faktu, że Dorota ma mamusię. Ergo = babcie mogą pełnić czasową opiekę, mogą nawet mieć prawo do decydowania o leczeniu itp, ale nieletniej Doroty opiekunem prawnym jest jej rodzic (jedyny jaki funkcjonuje czyli mama, czasowo bytująca w Norwegii. Nie, wyjazd zagraniczny w celach zarobkowych (a nawet i na stałe) nijak nie jest odebraniem praw rodzicielskich i rodzic "wyjechany" nadal pozostaje pełnoprawnym opiekunem nieletniego. Między innymi stąd częste problemy par, które się rozstały, jedno z rodziców (częściej ojciec) wyjechał we świat i kontakt jest sporadyczny, ale praw pozbawiony nie został, i np matka nie może przeprowadzić się do innego kraju bez jego zgody. Znaczy nie wiem jak teraz, nie mam aktualnych danych prawnych, ale wiem, że kilka wieków temu, jakoś w czasie gdy ja studiowałam w klasie mojej mamy (była nauczycielką klas I - III) był taki problem: właśnie rodzice się rozstali (rozwodu nie brali, bo żyli bez ślubu, oboje mięli pełnię praw rodzicielskich), córka została z matką, tatuś wyjechał był na tzw zachód. W czas jakiś później matka poznała pana ze Szwecji ale gdy chciała wyjechać z nim i (oczywiście) z córką - to okazało się, że musi mieć na to zgodę ojca dziecka. Krzyż pański z tym miała, w końcu jakoś to załatwili, ale nie mam pojęcia jak. Więc formalnie biorąc to opiekunem prawnym Doroty jest jej mamusia, a nie babcia. A już kompletnie nic do "opieki prawnej" nie ma druga "babcia", czyli de facto chyba siostra babci? Czy kto to tam był?
            • przymrozki Re: Skąd u Józina kasa na remont? 12.03.22, 17:26
              kocynder napisała:

              > Abstrahując od faktu, że Dorota ma mamusię. Ergo = babcie mogą pełnić czasową o
              > piekę, mogą nawet mieć prawo do decydowania o leczeniu itp, ale nieletniej Doro
              > ty opiekunem prawnym jest jej rodzic

              Jak rozumiem, Teresie ograniczono prawa rodzicielskie. I akurat to nawet miałoby sens. Jeżeli matki nie ma na miejscu, nie może sprawować faktycznej opieki, więc dobrze by było, żeby uprawnienia opiekuńcze takie jak np. zapisanie Doroty do szkoły czy zgoda na zabieg medyczny przekazać w ręce dorosłej osoby, która rzeczywiście będzie reprezentować dziecko w starciu z machiną medyczno-urzędniczą. Tyle że tym opiekunem powinna być babcia, ewentualnie ciocia-babcia, a nie one obie.
              • kocynder Re: Skąd u Józina kasa na remont? 12.03.22, 17:41
                A o ile pamiętam to w książce nie było ani słóweczka, jakoby Teresa miała odebrane/ograniczone prawa rodzicielskie. I owszem, mogłaby je scedować na swoją matkę bądź inną osobę sprawującą faktyczną pieczę nad małoletnią, ale jeśli nie została pozbawiona praw - to de facto powinna to zrobić notarialnie, gdyż takie "Mamo, to ty się zaopiekujesz" nijak się nie sprawdzi w przypadku konieczności zabiegu medycznego, problemów wychowawczych w szkole itp. I tak, gdyby Dorocia sprawiała problemy wychowawcze to wychowawczyni chciałaby rozmawiać z matką i babcia (czy tez jej siostra) mogłyby sobie iść na pieszą pielgrzymkę do Częstochowy, a nic by to nie zmieniło. Podobnie i w szpitalu, nawet gdyby w sytuacji ratowania życia lekarze wykonali operację itd - to babcia by nie uzyskała ŻADNYCH informacji o zdrowiu wnuczki - bo na jakiej podstawie?
              • bupu Re: Skąd u Józina kasa na remont? 12.03.22, 17:57
                przymrozki napisała:


                > Jak rozumiem, Teresie ograniczono prawa rodzicielskie. I akurat to nawet miałob
                > y sens. Jeżeli matki nie ma na miejscu, nie może sprawować faktycznej opieki, w
                > ięc dobrze by było, żeby uprawnienia opiekuńcze takie jak np. zapisanie Doroty
                > do szkoły czy zgoda na zabieg medyczny przekazać w ręce dorosłej osoby, która r
                > zeczywiście będzie reprezentować dziecko w starciu z machiną medyczno-urzędnicz
                > ą. Tyle że tym opiekunem powinna być babcia, ewentualnie ciocia-babcia, a nie o
                > ne obie.

                W takiej sytuacji mówimy o zawieszeniu praw rodzicielskich, nie o ich ograniczeniu.
          • bupu Re: Skąd u Józina kasa na remont? 12.03.22, 16:04
            przymrozki napisała:


            > A tak pomijając tę kwestię, szukając danych liczbowych na temat gospodarstwa Ru
            > mianków, znalazłam ciekawe zakrzywienie systemu prawa cywilnego, który wokół Ru
            > miankolandii wygięty jest w sposób nienotowany na innych terenach kraju. Po pie
            > rwsze, w tym uniwersum spadek po zstępnym jest wysoko opodatkowany, także jeżel
            > i dziedziczone jest gospodarstwo rolne. Tymczasem w świecie rzeczywistym, podat
            > ek od spadku za Rumiankoland wyniósłby okrągłe 0 złotych 0 groszy.

            Jest jeszcze śmieszniej. Otóż Rumianek zdecydował się na darowiznę, chcąc unikać kosztów notariusza. W rzeczywistości testamentu wcale nie trzeba spisywać notarialnie, żeby był ważny, można osobiście. No ale dobrze, w Borejlandii widać nie można, zatem Rumianek z Andzią zawnioskowalii do... sądu opiekuńczego, żeby gospodarkę przepisać na Derotę. Sąd opiekuńczy w rzeczywistości nie zajmuje się takimi rzeczami, od tego jest notariusz. Czyli autorce wyszło najdoskonalej odwrotnie niż jest naprawdę. Ponieważ zaś Dorota była nieletnia, reprezentować ją u notariusza musiałaby Teresa, jako jej przedstawiciel ustawowy.

            Co się tyczy opieki prawnej, to opiekunem prawnym Doroty jest jej matka. Żeby nie musieć latać z fiordów i z powrotem przez każdą drobnostkę, jak zgoda na wycieczkę szkolną, czy wizyta Doroty u dentysty, Teresa powinna była notarialnie udzielić dziadkom Rumiankom pełnomocnictwa do sprawowania opieki nad jej dzieckiem.
            • przymrozki Re: Skąd u Józina kasa na remont? 12.03.22, 17:42
              bupu napisała:

              > Jest jeszcze śmieszniej. Otóż Rumianek zdecydował się na darowiznę, chcąc unika
              > ć kosztów notariusza. W rzeczywistości testamentu wcale nie trzeba spisywać not
              > arialnie, żeby był ważny, można osobiście.

              A jednocześnie Rumianek ten testament sformułował sam, skoro był napisany tak serdecznie, że aż Dorotka się wzruszyła. Czyli Rumianek poszedł był do notariusza, mówi, "pani/panie notariusz, ja tu napisałem serdeczny list do wnuczki, że ona jest moim spadkobiercą, a żonę i córkę wydziedziczam. Pani/pan zobaczy, jakie to serdecznie napisane" (faktycznie, serdecznie, przytaknął zaskoczony notariusz) "no właśnie, to proszę mi to teraz przyjąć i to teraz jest mój testament, do widzenia".


              No ale dobrze, w Borejlandii widać
              > nie można, zatem Rumianek z Andzią zawnioskowalii do... sądu opiekuńczego, żeby
              > gospodarkę przepisać na Derotę. Sąd opiekuńczy w rzeczywistości nie zajmuje si
              > ę takimi rzeczami, od tego jest notariusz. Czyli autorce wyszło najdoskonalej o
              > dwrotnie niż jest naprawdę. Ponieważ zaś Dorota była nieletnia, reprezentować j
              > ą u notariusza musiałaby Teresa, jako jej przedstawiciel ustawowy.

              No właśnie tego fragmentu nie rozumiem. Tego z sądem. Nie jest potrzebna zgoda sądu na zapisanie dziecku majątku w testamencie. Ba. Nie jest nawet potrzebna zgoda jego opiekuna (podobnie jak nie jest potrzebna zgoda dorosłego spadkobiercy). Być może MM pomieszała spadkobranie z darowizną, wtedy faktycznie rzecz działaby się u notariusza i ktoś nieletnią Dorotkę musiałby reprezentować. I być może wtedy potrzebny byłby ten sąd, żeby ustanowić babcię opiekunem prawnym Doroty.

              > Co się tyczy opieki prawnej, to opiekunem prawnym Doroty jest jej matka. Żeby n
              > ie musieć latać z fiordów i z powrotem przez każdą drobnostkę, jak zgoda na wyc
              > ieczkę szkolną, czy wizyta Doroty u dentysty, Teresa powinna była notarialnie u
              > dzielić dziadkom Rumiankom pełnomocnictwa do sprawowania opieki nad jej dziecki
              > em.

              Akurat takie pełnomocnictwo to, w naszym systemie prawnym, umarłemu kadzidło. Na pewno nie daje uprawnienia do decydowania o sprawach dziecka, co najwyżej wystarcza, żeby poznać oceny dziecka na wywiadówce. Jeżeli Rumianki zdecydowały sie, że w związku z sytuacją trzeba ograniczyć prawa Teresy, to to była słuszna i rozsądna decyzja.
              • bupu Re: Skąd u Józina kasa na remont? 12.03.22, 17:56
                przymrozki napisała:

                > bupu napisała:
                >
                > > Jest jeszcze śmieszniej. Otóż Rumianek zdecydował się na darowiznę, chcąc
                > unika
                > > ć kosztów notariusza. W rzeczywistości testamentu wcale nie trzeba spisyw
                > ać not
                > > arialnie, żeby był ważny, można osobiście.
                >
                > A jednocześnie Rumianek ten testament sformułował sam, skoro był napisany tak s
                > erdecznie, że aż Dorotka się wzruszyła. Czyli Rumianek poszedł był do notariusz
                > a, mówi, "pani/panie notariusz, ja tu napisałem serdeczny list do wnuczki, że o
                > na jest moim spadkobiercą, a żonę i córkę wydziedziczam. Pani/pan zobaczy, jaki
                > e to serdecznie napisane" (faktycznie, serdecznie, przytaknął zaskoczony notari
                > usz) "no właśnie, to proszę mi to teraz przyjąć i to teraz jest mój testament,
                > do widzenia".

                Ale tak naprawdę to nie wydziedziczam, bo jużem przepisał gospodarkę na wnuczkę, no. Ale napiszę, że jej zapisuję w testamencie, bo inaczej smarkata mogłaby fiksum dyrdum od nagłego wzbogacenia dwoma hektarami piachu dostać. Logiczne, prawdaż.



                > No właśnie tego fragmentu nie rozumiem. Tego z sądem. Nie jest potrzebna zgoda
                > sądu na zapisanie dziecku majątku w testamencie. Ba. Nie jest nawet potrzebna z
                > goda jego opiekuna (podobnie jak nie jest potrzebna zgoda dorosłego spadkobierc
                > y). Być może MM pomieszała spadkobranie z darowizną, wtedy faktycznie rzecz dzi
                > ałaby się u notariusza i ktoś nieletnią Dorotkę musiałby reprezentować. I być m
                > oże wtedy potrzebny byłby ten sąd, żeby ustanowić babcię opiekunem prawnym Doro
                > ty.

                Toż jest napisane, że Rumianki PRZEPISAŁY na Dorotę gospodarstwo, rok przed śmiercią starego Rumianka. O co chodziło z tym testamentem od serca to ja nie wiem, odnoszę za to wrażenie, iż autorka mniema, że testament to taki tekst liryczny, który się odczytuje po zgonie autora, żeby rodzina płakała. A do ustanowienia czasowego opiekuna prawnego Doroty sąd byłby potrzebny jak dziura w moście, wystarczyłby notariusz.


                > Akurat takie pełnomocnictwo to, w naszym systemie prawnym, umarłemu kadzidło. N
                > a pewno nie daje uprawnienia do decydowania o sprawach dziecka, co najwyżej wys
                > tarcza, żeby poznać oceny dziecka na wywiadówce. Jeżeli Rumianki zdecydowały si
                > e, że w związku z sytuacją trzeba ograniczyć prawa Teresy, to to była słuszna i
                > rozsądna decyzja.

                Nie ograniczyć, zawiesić.
                • przymrozki Re: Skąd u Józina kasa na remont? 13.03.22, 09:20
                  bupu napisała:


                  > Toż jest napisane, że Rumianki PRZEPISAŁY na Dorotę gospodarstwo, rok przed śmi
                  > ercią starego Rumianka. O co chodziło z tym testamentem od serca to ja nie wiem
                  > , odnoszę za to wrażenie, iż autorka mniema, że testament to taki tekst liryczn
                  > y, który się odczytuje po zgonie autora, żeby rodzina płakała.

                  No właśnie ja to zrozumiałam tak, że to "przepisanie" to testament. Jeżeli babcia Rumiankowa nazywa "przepisaniem" rozporządzenie majątkiem na wypadek śmierci, to jest to pojęcie użyte nieprawidłowo, ale że używa go starsza pani, gospodyni na gospodarstwie rolnym, a nie prawniczka, to na to można by przymknąć oko. Pani Rumiankowa może nie ogarniać prawnych zawiłości i tłumaczyć sobie wszystko zwrotami potocznymi, które miały sensu w stanie prawnym obowiązującym w czasie jej młodości (wtedy istniało coś, co można było nazwać "przepisaniem" i było to dość trafne określenie tego, co się z majątkiem dzieje).

                  Natomiast kołderka zawsze będzie za krótka, bo jeżeli to był testament, czemu swoimi skutkami objął cały majątek Rumianków. Czyżby żadna jego część nie wchodziła do wspólności majątkowej?


                  A do ustanowieni
                  > a czasowego opiekuna prawnego Doroty sąd byłby potrzebny jak dziura w moście, w
                  > ystarczyłby notariusz.


                  No właśnie tak się nie da. Nie można skutecznie przekazać komuś praw opiekuńczych do swojego dziecka. Nawet tymczasowo. Wszelka ingerencja we władzę rodzicielską wymaga sądu, który ma obowiązek zbadać, czy "rozporządzenie" dzieckiem nie jest niezgodne z jego interesem (np. oddanie do terminu albo oddanie szajce pedofilów albo oddanie ciotce, która leży w śpiączce od pięciu lat i raczej już się nie wybudzi). Czyli w tym wypadku babcia Doroty mogła wnosić o ograniczenie praw rodzicielskich Teresy i przyznanie ich sobie, ale musiała w tym celu iść do sądu.

                  Pełnomocnictwo, nawet notarialne, daje tyle, że babcia mogłaby wnieść za wnuczkę wniosek o pozwolenie na budowę. Albo mogłaby za nią wnieść powództwo przeciwko Chrobotowi za uszkodzenie płotu. Ale nie daje prawa do decydowania w sprawach dziecka.

          • ako17 Re: Skąd u Józina kasa na remont? 12.03.22, 19:44
            przymrozki napisała:


            > chyba że babcie byłyby małżeństwem.


            Ciekawa wizja. Bardzo ciekawa :D
            • piotr7777 Re: Skąd u Józina kasa na remont? 13.03.22, 08:49
              Kilka uwag.
              Po pierwsze - zstępny to potomek w linii prostej.A przodek to wstępny. Zatem mówimy o spadku po wstępnym - ten rzeczywiście jest wolny od podatku bodaj od 2007 r. Pod warunkiem złozenia stosownego oświadczenia w urzędzie skarbowym.
              Po drugie - owszem często obchodzi się przpeisy spadkwoe przez darowiznę za życie spadkodawcy.
              Ale nie chodzi tu ani o ominięcie formy aktu notarialnego (bo ten do darowizny jest jak najbardziej potrzebny) ani o kwestie podatkowe (bo darowizna tak samo podlega opodatkowaniu jak spadek). Powód jest inny - najbliżsi spadkodawcy mają prawo do tzw. zachowku (czyli części spadku, który by dostali z mocy ustawy) i moga pozwać spadkobiercę, jeżeli w testamencie zostali pominięci. Gdy natomiast spadkodawca za żcyia pozbył się majątku w drodze darowizny wówczas nie ma problemu.
              Po trzecie - darowizna jest w formie aktu notarialnego. To znaczy oświadczenie darczyńcy, bo obdarowany nie musi nawet składać oświadczenia. Ale - w wypadku darowizny nieruchomości (a w sklad gospdoarstwa rolnego zawsze wchodzi grunt) - wymagany jest akt notarialny.dla obu stron.
              Po czwarte - ilekroć rodzice bądź opiekunowie chcą wykonać czynność przekraczającą zakres zwykłego zarządu majątkiem dziecka potrzebują zgody sądu opiekuńczego. Darowizna nieruchomości pozornnie jest dla dziecka korzystna, ale wiąże się z powstaniem licznych zobowiązań. Dlatego w tym wypadku raczej bez sądu by się nie obeszło.
              Po piąte - jeżeli gospodarstwo było przedmałżeńską własnością dziadka Rumianka wtedy mógł sam przepisać je na wnuczkę. Gdy natomiast nabyto je po zawarciu małżeństwa potrzebne było oświadczenie obojga dziadków.
              Po szóste - jeżeli matka Doroty przebywa za granicą, nie jest to przesłanka ograniczenia władzy rodzicelskiej. Władzę rodzicielską ogranicza się, gdy najogólniej rzecz biorąc rodzice sobie z dzieckiem nie radzą a nie jest jeszcze tak źle, żeby ich całkiem tej władzy pozbawić. Natomiast długi wyjazd zagraniczny i owszem może się wiązać z zawieszeniem włądzy rodzicielskiej.
              Teoretycznie mogło być tak - dziadkowie Doroty wystąpili o zawieszenie włądzy rodzicielskiej Teresy i o ustanowienie ichopiekunami prawnymi Doroty. Potem poszli do sądu opiekuńczego o zgodę na przepisanie nieruchomości. Potem do notariusza i tam złożyli oświadczenie o darowiżnie gospodarstwa na rzecz wnuckzi, jednocześnie przyjmując w jej imieniu darowiznę (To akurat można). Wtedy testament już nie był potrzebny (chyba tylko po to, żeby Dorocie zrobić przyjemność).
              A i na koniec - obowiązki alimentacyjne mamy tylko wobec krewnych w linii prostej i rodzeństwa. Czyli Dorota nie może wyrzucić swojej babci z domu, ale już jej siostrę a swoją babkę cioteczną teoretycznie tak.
              • przymrozki Re: Skąd u Józina kasa na remont? 13.03.22, 09:49
                piotr7777 napisał:


                > Ale nie chodzi tu ani o ominięcie formy aktu notarialnego (bo ten do darowizny
                > jest jak najbardziej potrzebny) ani o kwestie podatkowe (bo darowizna tak samo
                > podlega opodatkowaniu jak spadek). Powód jest inny - najbliżsi spadkodawcy ma
                > ją prawo do tzw. zachowku (czyli części spadku, który by dostali z mocy ustawy)
                > i moga pozwać spadkobiercę, jeżeli w testamencie zostali pominięci. Gdy natom
                > iast spadkodawca za żcyia pozbył się majątku w drodze darowizny wówczas nie ma
                > problemu.

                To akurat nie jest prawda. Wartość darowizny uwzględnia się przy obliczaniu wartości zachowku. Więc oddanie majątku w formie darowizny nie zabezpiecza przed roszczeniami o zachowek.

                > Po czwarte - ilekroć rodzice bądź opiekunowie chcą wykonać czynność przekraczaj
                > ącą zakres zwykłego zarządu majątkiem dziecka potrzebują zgody sądu opiekuńczeg
                > o. Darowizna nieruchomości pozornnie jest dla dziecka korzystna, ale wiąże się
                > z powstaniem licznych zobowiązań. Dlatego w tym wypadku raczej bez sądu by się
                > nie obeszło.

                Nabycie w drodze darowizny do majątku dziecka nieruchomości nieobciążonej dodatkowymi zobowiązania nie jest czynnością przekraczającą zwykły zarząd. Więc o ile Rumiankowie nie mieli kredytu, sąd był niepotrzebny.


                > Po szóste - jeżeli matka Doroty przebywa za granicą, nie jest to przesłanka ogr
                > aniczenia władzy rodzicelskiej. Władzę rodzicielską ogranicza się, gdy najogóln
                > iej rzecz biorąc rodzice sobie z dzieckiem nie radzą a nie jest jeszcze tak źle
                > , żeby ich całkiem tej władzy pozbawić. Natomiast długi wyjazd zagraniczny i ow
                > szem może się wiązać z zawieszeniem włądzy rodzicielskiej.

                Przesłanką ograniczenia praw rodzicielskich jest dobro dziecka. Zdarza się, i to nader często, niestety, że ograniczane są prawa rodziców całkowicie wydolnych, ale np. niezdolnych do podjęcia konstruktywnej współpracy z drugim rodzicem dziecka.

                Zawieszenie to jest trochę podobna instytucja, tyle że odnosząca się do okoliczności tymczasowych, przemijających (np. choroba albo więzienie). Teresa, jak wiemy, raczej opuściła Polskę na stałe (opinia Rumianka), a w każdym razie na pewno nie planowała powrotu przed osiągnięciem przez Dorotę pełnoletności. Sąd powinien ograniczyć jej prawa, a nie je zawieszać.


              • bupu Re: Skąd u Józina kasa na remont? 13.03.22, 09:56
                piotr7777 napisał:

                > Kilka uwag.
                > Po pierwsze - zstępny to potomek w linii prostej.A przodek to wstępny. Zatem mó
                > wimy o spadku po wstępnym - ten rzeczywiście jest wolny od podatku bodaj od 20
                > 07 r. Pod warunkiem złozenia stosownego oświadczenia w urzędzie skarbowym.

                Zawsze był wolny od podatku.

                > Po drugie - owszem często obchodzi się przpeisy spadkwoe przez darowiznę za życ
                > ie spadkodawcy.
                > Ale nie chodzi tu ani o ominięcie formy aktu notarialnego (bo ten do darowizny
                > jest jak najbardziej potrzebny) ani o kwestie podatkowe (bo darowizna tak samo
                > podlega opodatkowaniu jak spadek). Powód jest inny - najbliżsi spadkodawcy ma
                > ją prawo do tzw. zachowku (czyli części spadku, który by dostali z mocy ustawy)
                > i moga pozwać spadkobiercę, jeżeli w testamencie zostali pominięci. Gdy natom
                > iast spadkodawca za żcyia pozbył się majątku w drodze darowizny wówczas nie ma
                > problemu.

                Ale w tym konkretnym przypadku autorka napisała, że Rumianki wybrały darowiznę, żeby uniknąć płacenia za notariusza. Zachowek nie ma tu nic do rzeczy.


                > Po trzecie - darowizna jest w formie aktu notarialnego. To znaczy oświadczenie
                > darczyńcy, bo obdarowany nie musi nawet składać oświadczenia. Ale - w wypadku d
                > arowizny nieruchomości (a w sklad gospdoarstwa rolnego zawsze wchodzi grunt) -
                > wymagany jest akt notarialny.dla obu stron.

                Budynki to też nieruchomość.


                > Po czwarte - ilekroć rodzice bądź opiekunowie chcą wykonać czynność przekraczaj
                > ącą zakres zwykłego zarządu majątkiem dziecka potrzebują zgody sądu opiekuńczeg
                > o. Darowizna nieruchomości pozornnie jest dla dziecka korzystna, ale wiąże się
                > z powstaniem licznych zobowiązań. Dlatego w tym wypadku raczej bez sądu by się
                > nie obeszło.

                Nie. Zrobienie darowizny na rzecz nieletniego nie wymaga udziału sądu. Wystarczy notariusz.


                > Po piąte - jeżeli gospodarstwo było przedmałżeńską własnością dziadka Rumianka
                > wtedy mógł sam przepisać je na wnuczkę. Gdy natomiast nabyto je po zawarciu mał
                > żeństwa potrzebne było oświadczenie obojga dziadków.

                Oczywiście.


                > Po szóste - jeżeli matka Doroty przebywa za granicą, nie jest to przesłanka ogr
                > aniczenia władzy rodzicelskiej. Władzę rodzicielską ogranicza się, gdy najogóln
                > iej rzecz biorąc rodzice sobie z dzieckiem nie radzą a nie jest jeszcze tak źle
                > , żeby ich całkiem tej władzy pozbawić. Natomiast długi wyjazd zagraniczny i ow
                > szem może się wiązać z zawieszeniem włądzy rodzicielskiej.


                Zgadza się, też o tym pisałam.

                > Teoretycznie mogło być tak - dziadkowie Doroty wystąpili o zawieszenie włądzy r
                > odzicielskiej Teresy i o ustanowienie ichopiekunami prawnymi Doroty. Potem posz
                > li do sądu opiekuńczego o zgodę na przepisanie nieruchomości. Potem do notarius
                > za i tam złożyli oświadczenie o darowiżnie gospodarstwa na rzecz wnuckzi, jedn
                > ocześnie przyjmując w jej imieniu darowiznę (To akurat można). Wtedy testament
                > już nie był potrzebny (chyba tylko po to, żeby Dorocie zrobić przyjemność).

                Zawiesić Teresie prawa powinni byli dużo wcześniej akurat, żeby móc sprawować opiekę nad Dorotą. Natomiast do przepisania na wnuczkę gospodarstwa zawieszanie praw Teresy jest radośnie niepotrzebne.
                • kocynder Re: Skąd u Józina kasa na remont? 13.03.22, 10:16
                  A kto pamięta ile lat sobie Dorocia liczyła kiedy jej mamusia wybyła? Bo ja pamiętam, jakie były problemy chociażby szkolne w przypadku "eurosierot" (czyli dzieci rodziców "wyjechanych" za granice na czas dłuższy i pozostawionych pod nieformalną opieką dziadków)... Zgoda na wyjazd na tzw "zieloną szkołę". Zgoda na wycieczkę klasową dłuższą niż czas trwania lekcji (czyli np z noclegiem, albo choćby powrotem wieczorem). Wypadek na terenie szkoły (typu skręcenie kostki na w-fie, czy stłuczenie po upadku ze schodów. To wszystko wymaga zgody bądź powiadomienia opiekuna dziecka. A opiekunem prawnym jest mamusia/tatuś będący od pół roku w Holandii/Irlandii/na Madagaskarze... I nie, babcia, która z dzieckiem mieszka i faktycznie tą opiekę sprawuje - nie może być osoba decyzyjną w powyższych kwestiach.
                  Inna kwestia, że często nauczyciel, znając sytuację "naginał" przepisy i honorował tą babciną zgodę, ale postępował wbrew przepisom, i gdyby coś się stało, to odpowiadałby karnie...
                  • bupu Re: Skąd u Józina kasa na remont? 13.03.22, 10:54
                    kocynder napisała:

                    > A kto pamięta ile lat sobie Dorocia liczyła kiedy jej mamusia wybyła? Bo ja pam
                    > iętam, jakie były problemy chociażby szkolne w przypadku "eurosierot" (czyli dz
                    > ieci rodziców "wyjechanych" za granice na czas dłuższy i pozostawionych pod nie
                    > formalną opieką dziadków)... Zgoda na wyjazd na tzw "zieloną szkołę". Zgoda na
                    > wycieczkę klasową dłuższą niż czas trwania lekcji (czyli np z noclegiem, albo c
                    > hoćby powrotem wieczorem). Wypadek na terenie szkoły (typu skręcenie kostki na
                    > w-fie, czy stłuczenie po upadku ze schodów. To wszystko wymaga zgody bądź powia
                    > domienia opiekuna dziecka. A opiekunem prawnym jest mamusia/tatuś będący od pół
                    > roku w Holandii/Irlandii/na Madagaskarze... I nie, babcia, która z dzieckiem m
                    > ieszka i faktycznie tą opiekę sprawuje - nie może być osoba decyzyjną w powyższ
                    > ych kwestiach.
                    > Inna kwestia, że często nauczyciel, znając sytuację "naginał" przepisy i honoro
                    > wał tą babciną zgodę, ale postępował wbrew przepisom, i gdyby coś się stało, to
                    > odpowiadałby karnie...
                    >

                    No toteż właśnie dlatego kwestia opieki nad Dorotą powinna była być ogarnięta prawnie już w momencie wyjazdu Teresy.
                    • kocynder Re: Skąd u Józina kasa na remont? 13.03.22, 11:58
                      A najdalej w momencie, kiedy Teresa zadecydowała, że jej pobyt "tam" potrwa dłużej niż dwa - trzy miesiące. Czyli kiedy dostała tam pracę/podpisała kontrakt czy jak to tam nazwać. No, chyba, że Dorocia w chwili wyjazdu matuli dobiegała powoli osiemnastki, wówczas można uznać, że założono, iż przez te pół roku czy cztery miesiące do osiągnięcia pełnoletności przez dziewczę wypadek żaden raczej (miejmy nadzieję) nie nastąpi, nauczyciele właśnie ciut nagną przepisy i jakoś do osiemnastki "doleci", a potem to już dziewczę dorosłe formalnie i może sobie samo decydować.
                      Ale mam wrażenie, że gdy Teresa wybywała, to jej córeczka jeszcze mocno małoletnia była? Dzieła nie pamiętam i stanowczo odmawiam powrotu, nawet celem wyłącznie sprawdzenia danych kalendarzowych.
                      • przymrozki Re: Skąd u Józina kasa na remont? 13.03.22, 12:17
                        kocynder napisała:

                        > Ale mam wrażenie, że gdy Teresa wybywała, to jej córeczka jeszcze mocno małolet
                        > nia była?

                        Tak raczej było, ale skoro opiekunkami prawnymi miały być obie babcie (tak stoi napisane w tekście, więc musimy uznać, że w Rumiankolandii się zdarzyło), to zapewne ostatnia wypowiedź sądu w temacie opieki nad Dorotką musiała mieć miejsce po śmierci dziadka. Być może były jakieś wcześniejsze, a może Teresa początkowo nie spodziewała się, że opuszcza Polskę na długie lata i postawiła na staropolskie "jakoś to będzie, może przez te pół roku nic się nie stanie i nikt się nie przyczepi". To z tekstu nie wynika.
                        • tt-tka Re: Skąd u Józina kasa na remont? 13.03.22, 12:38
                          przymrozki napisała:

                          > kocynder napisała:
                          >
                          > > Ale mam wrażenie, że gdy Teresa wybywała, to jej córeczka jeszcze mocno m
                          > ałolet
                          > > nia była?
                          >
                          > Tak raczej było, ale skoro opiekunkami prawnymi miały być obie babcie (tak stoi
                          > napisane w tekście, więc musimy uznać, że w Rumiankolandii się zdarzyło), to z
                          > apewne ostatnia wypowiedź sądu w temacie opieki nad Dorotką musiała mieć miejsc
                          > e po śmierci dziadka. Być może były jakieś wcześniejsze, a może Teresa początko
                          > wo nie spodziewała się, że opuszcza Polskę na długie lata i postawiła na starop
                          > olskie "jakoś to będzie, może przez te pół roku nic się nie stanie i nikt się n
                          > ie przyczepi". To z tekstu nie wynika.

                          I nie wyniknie, bo takim drobiazgiem jak zapisanie dziecka do szkoly czy do lekarza, a raczej niemoznoscia zapisania altoressa glowy sobie zawracac nie bedzie.
                          Dziadek takze nie byl z automatu opiekunem prawnym Deroty, formalnie musialaby to zalatwic Teresa przed wyjazdem lub dziadkowie musieliby wystapic o ustanowienie opieki po jej wyjezdzie i WTEDY to przeprowadzic przez sad. Nic nie wskazuje, by takie dzialania zostaly podjete. A Teresa wyjechala co najmniej trzy lata przed akcja WdO, czyli zostawiajac corke 14-letnia...
                          • tt-tka Re: Skąd u Józina kasa na remont? 13.03.22, 12:44
                            PS byla tu kiedys, nie pamietam czyjego autorstwa (czy nie Guin ?), wizja Ygnaca jako capo di tutti capi litewskiej mafii, cudne to bylo :)
                          • bupu Re: Skąd u Józina kasa na remont? 13.03.22, 13:09
                            tt-tka napisała:

                            >
                            > Dziadek takze nie byl z automatu opiekunem prawnym Deroty, formalnie musialaby
                            > to zalatwic Teresa przed wyjazdem lub dziadkowie musieliby wystapic o ustanowie
                            > nie opieki po jej wyjezdzie i WTEDY to przeprowadzic przez sad. Nic nie wskazuj
                            > e, by takie dzialania zostaly podjete. A Teresa wyjechala co najmniej trzy lata
                            > przed akcja WdO, czyli zostawiajac corke 14-letnia...

                            Trzy lata przed akcją WdO Teresa była już tak zadomowiona w Norwegii, że stary Rumianek uznał, że ona stamtąd nie wróci. I dlatego postanowił gospodarstwo przepisać na Dorotę. Teresa musiała zatem wyjechać sporo wcześniej.
                      • piotr7777 Re: Skąd u Józina kasa na remont? 13.03.22, 12:29
                        OK, biję się w piersi - rzeczywiście darowizna nie uwalnia od roszczenia z tytułu zachowku. To, przed czym rzeczywiście chroni darowizna to postępowanie przed sądem (ewentualnie notariuszem) o stwierdzenie nabycia spadku.
                        Co do ograniczenia władzy rodzicielskiej - tu jednak trzeba wykazać przed sądem zagrożenie dobra dziecka. W wypadku zawieszenia wystarczy powołać się na obiektywny fakt istnienia przeszkody.
                        Budynek sam w sobie nie jest nieruchomością - zawsze lezy na gruncie. JEst to dalej nieruchomość gruntowa tyle że zabudowana. Owszem, budynek może być odrębnym przedmiotem własności (przy użytkowaniu wieczystym), ale to nie ten przypadek.
                        Natomiast Dorota, gdy ją poznajemy, ma 17 lat, czyli jest ograniczona w zdolności do czynności prawnych. Taka osoba może sama zawierać umowy, ale potem muszą być potwierdzone przez przedstawiciela ustawowego. W styuacji, gdy matka mieszka za granicą to trochę trudne.
                        • przymrozki Re: Skąd u Józina kasa na remont? 13.03.22, 13:34
                          piotr7777 napisał:

                          > Co do ograniczenia władzy rodzicielskiej - tu jednak trzeba wykazać przed sądem
                          > zagrożenie dobra dziecka. W wypadku zawieszenia wystarczy powołać się na obiek
                          > tywny fakt istnienia przeszkody.

                          Wystarczy, że rodzic nie mieszka z dzieckiem, bo pracuje za granicą i bywa w kraju dwa razy w roku, żeby sąd stwierdził, że dobro dziecka wymaga ustanowienia opiekuna. Tutaj nie ma nic do dowodzenia, Teresa przyjeżdża, poświadcza, że pracuje w Norwegii i tyle.

                          Ograniczenie praw rodzicielskich to nie jest instytucja prawa karnego, to nie jest sankcja dla rodzica, który się nie wywiązuje z obowiązków, bo jest fują i fubrawcem. Ono służy wyłącznie zapewnieniu, że dziecko jest pod opieką osoby uprawnionej do decydowania o jego sprawach i może zostać zapisane do szkoły, lekarza i że będzie komu podjąć natychmiastowa interwencję wychowawczą, jeżeli zacznie wagarować.
                          • kocynder Re: Skąd u Józina kasa na remont? 13.03.22, 13:38
                            Dokładnie. Ale jak to Rumiankowie rozwiązali? Bo samo powiedzenie Teresy "Matka, jakby co to zaopiekujesz się Derocią" przed wyjazdem to jakby ciut mało. I nijak nie uprawnia to babci do decyzji medycznych, wychowawczych itp.
    • haszyszymora Re: Skąd u Józina kasa na remont? 15.03.22, 18:02
      Rozbił namiot na Placu Wolności i brał dychę od osoby za możliwość oglądania żywej syrenkosarenki.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka