Dodaj do ulubionych

Czy coś na plus z Ignacym?

21.04.22, 23:15
Od samego, samiutkiego początku śledzę Ignacego Borejkę. Nigdy, w żadnej książce nie udało mi się znaleźć nic pozytywnego o tym człowieku.
Zaczęło się od KK - tam gościa znielubiłam. A był to czas, gdy naprawdę łykałam J z ogromną sympatią.
Potem nie dał żadnych podstaw do zmiany zdania (IS).
Tym bardziej w Kalamburce (która mi się w ogóle podobała - mimo wszystko, była ciekawa i wzruszająca) się, w mych oczach, pogrążył.
Dalsze tomy: Pulpecja, JT, CzP, Imieniny, McD - wszystko przemawiało przeciwko niemu, jako ojcu, dziadkowi, ogólnie członkowi (niby-głowie) rodziny.
Jest tu kto, kto przytoczy jakieś argumetnta za? Czy on był dobrym ojcem, człowiekiem, a może naukowcem? Bratem, kolegą? Choćby na początku serii?
Obserwuj wątek
    • piotr7777 Re: Czy coś na plus z Ignacym? 22.04.22, 09:03
      To chyba zbyt surowy osąd zwłaszcza, że niepoparty faktami.
      W KK Ignacy pokazany jest jako człowiek skrajnie nieodpowiedzialny i w sumie dysfunkcyjny rodzic. To jest model, gdzie prowadzenie rodziny bierze na siebie Mila a Ignacy jest po prostu najstarszym dzieckiem (zresztą wykazuje wiele cech spektrum autyzmu, ale to temat na inną dyskusję). Dlatego, gdy Mila nagle trafia do szpitala Ignacy nie umie się odnaleźć i co ważniejsze nie chce.
      Z tym, że jeżeli Mila de facto zwolniła męża z bieżących obowiązków przyznając mu wyłącznie rolę Najwyższego Autorytetu.
      I z tej roli Ignacy się wywiązuje - potrafi zarazić córki swoją pasją, spędza z nimi czas (na przykład regularnie czyta im mitologię - po polsku, żeby było jasne). Staje po stronie córki i jej przyjaciół, gdy zostają bezpodstawnie oskarżeni o rozprowadzanie narkotyków. Nawiązuje dobry kontakt z młodzieżą z grupy ESD, a to wcale nie takie oczywiste.
      O Idzie sieprniowej się za bardzo nie mogę wypowiadać, ale i tu są pozytywy, np. w kontakcie z panią Lisiecką. Ignacy także wspiera Idę, gdy ta ratuje młodego Lisieckiego.
      W Kalamburce Ignacy jest o tyle niekorzystnie przedstawiony, że to, co kiedyś było jego wadą, w sumie sympatyczną, ale wadą czyli życiowa niezaradność, staje się cnotą. To znaczy, Ignacy staje się po prostu cwanym gapą. Ale to inna historia.
      Ignacego poza rodziną nie widzimy, ale
      -raczej był dobrym pracownikiem, skoro powierzono mu merytroryczną opiekę nad zagraniczną delegacją
      -jest ceniony jako naukowiec, bo dostał odznaczenie a Pieróg komplementuje go w liście do dyrekcji szkoły
      -jest lubiany przez kolegów, skoro odwiedzają go w czasie choroby
      -zaangażował się w działalność podziemną, co nie było wcale oczywiste.
      Także trochę tych pozytywów jest.

        • kooreczka Re: Czy coś na plus z Ignacym? 22.04.22, 10:54
          Stawanie po stronie dziecka bez rozmowy i zbadania sprawy to wyraz skrajnego zacietrzewienia, a w tym wypadku podejrzewam i lenistwa. Ojciec dręczycielki z Carrie zapierał się, że jego córeczka na pewno nikogo nie krzywdzi, tak, że tego
        • agnieszka_azj Re: Czy coś na plus z Ignacym? 22.04.22, 12:06
          tt-tka napisała:

          > "Stawanie po stronie corki" bez sprawdzenia, gdy chodzi o narkotyki, to nie jes
          > t zaleta.
          >

          Mówimy o roku (o ile pamiętam) 1977. Wtedy to było trochę jak oskarżenie o konszachty z kosmitami, równie absurdalne
          • tt-tka Re: Czy coś na plus z Ignacym? 22.04.22, 12:12
            Akurat. Dokladnie w roku szkolnym 1976/77 wychowawczyni sciagnela nam na wychowawcza speca od narkomanii z komendy miejskiej.
            Dzialalnosc Kotanskiego, Monar, Gloskow to druga polowa lat 70-tych.
            Ygnac nie twierdzil, ze to kosmiczny pomysl, tylko ze "sjkoro jego corka twierdzi, ze nie ma z tym nic wspolnego, to nie ma".
            • agnieszka_azj Re: Czy coś na plus z Ignacym? 22.04.22, 18:11
              tt-tka napisała:

              > Akurat. Dokladnie w roku szkolnym 1976/77 wychowawczyni sciagnela nam na wychow
              > awcza speca od narkomanii z komendy miejskiej.
              > Dzialalnosc Kotanskiego, Monar, Gloskow to druga polowa lat 70-tych.
              > Ygnac nie twierdzil, ze to kosmiczny pomysl, tylko ze "sjkoro jego corka twierd
              > zi, ze nie ma z tym nic wspolnego, to nie ma".

              To miałaś wychowawczynię wyprzedzającą epokę - może miała jakieś własne (np. rodzinne) doświadczenia w tej sprawie ?
              Ośrodek w Głoskowie powstał w 1978 roku, a Monar w 1981. W latach siedemdziesiątych władze nie przyznawały, że taki problem w ogóle w PRL istnieje, w prasie zaczęto o tym pisać szerzej dopiero po sierpniu 1980.
              Nadal uważam zachowanie Ignacego za normalne. Gabrysia dotychczas nie nadużywała zaufania rodziców - uczyła się nieźle, nie wagarowała, nie znikała po nocach, nie było powodów, żeby przypuszczać, że wpadła w jakiekolwiek uzależnienie. W tej sytuacji ojciec, który bez wahania staje po stronie córki jest dla mnie przykładem jak najbardziej pozytywnym. Moi też by tak zrobili, i ja w stosunku dl swoich córek także.
              • tt-tka Re: Czy coś na plus z Ignacym? 22.04.22, 18:14
                Tja, nie pisalo sie i nie mowilo, a sasiadke duch swiety oswiecil. I altorke tez.
                Pisalo sie, mowilo sie, widywalo sie cpunow.

                ja bym nie twierdzila w ciemno. Ani wobec wlasnych dzieci, ani cudzych. Zapytalabym o podstawe do takich podejrzen. I wtedy, i teraz.
              • kooreczka Re: Czy coś na plus z Ignacym? 22.04.22, 18:41
                Akcje uświadamiające i gazetki o szkodliwości narkotyków to lata 70. Zresztą skąd pani Szczepańska miała o LSD wiedzieć jak nie z mediów?

                Takie uczące się niezle i niewychodzace po nocach zaskakująco często wpadają do kroniki kryminalnej. Gaba była w stresującej sytuacji, mogła dać się namówić na głupi wyskok. Tylko Ignacemu nawet nie chce się sprawdzić.

                Wielu rodziców wzywanych do szkoły zacietrzewia się podobnie jak Ignacy. I ciekawe czy gdyby rodzice dręczycielki twojej córki twierdzili, że ona nigdy bo się dobrze uczy to uważałabym ich za wzór?
                • ciotka.scholastyka Re: Czy coś na plus z Ignacym? 22.04.22, 19:52
                  kooreczka napisał:

                  > Akcje uświadamiające i gazetki o szkodliwości narkotyków to lata 70. Zresztą sk
                  > ąd pani Szczepańska miała o LSD wiedzieć jak nie z mediów?

                  Pani Szczepańska słyszała o LSD, że jest na Zachodzie, i martwi się, że "widać i u nas już pojawił się ten problem", czy jakoś tak.
                  W Polsce oczywiście wtedy żadnych narkomanów nie było, bo jak to ładnie ujęła moja znajoma, "nie wolno było być".
                  • tt-tka Re: Czy coś na plus z Ignacym? 22.04.22, 20:19
                    "Nie wolno bylo byc", ale bylo. Jak wiele innych niedozwolonych rzeczy i zjawisk. Ktorych istnienie bylo tajemnica poliszynela.
                    Tak, i nawet mozna bylo z przekonaniem udawac/wierzyc, ze ten z nieprzytomnym wzrokiem na trawniku to napity albo chory. Ale do czasu, a przelomem byla wlasnie ostatnia cwiartka lat 70-tych.
                  • agnieszka_azj Re: Czy coś na plus z Ignacym? 22.04.22, 22:20
                    ciotka.scholastyka napisała:

                    > kooreczka napisał:
                    >
                    > > Akcje uświadamiające i gazetki o szkodliwości narkotyków to lata 70. Zres
                    > ztą sk
                    > > ąd pani Szczepańska miała o LSD wiedzieć jak nie z mediów?
                    >
                    > Pani Szczepańska słyszała o LSD, że jest na Zachodzie, i martwi się, że "widać
                    > i u nas już pojawił się ten problem", czy jakoś tak.
                    > W Polsce oczywiście wtedy żadnych narkomanów nie było, bo jak to ładnie ujęła m
                    > oja znajoma, "nie wolno było być".

                    I nie wolno im było być także w książkach adresowanych do młodzieży - a taką był "Kwiat kalafiora", który był wydany co prawda na początku 1981 roku, ale (na 99%, bo nie mam już swojego pierwszego egzemplarza, więc nie sprawdzę) podpisany do druku gdzieś na przełomie 1979/80, a przez cenzurę przechodził jeszcze wcześniej.

                    Więc nawet gdyby MM chciała zasugerować jakiś związek grupy ESD z narkotykami, to raczej by to wtedy nie przeszło. A nie chciała.
                    • agnieszka_azj Re: Czy coś na plus z Ignacym? 22.04.22, 23:23
                      A w ogóle - im dłużej myślę o całej sytuacji, tym bardziej uważam, że Ignacy zachował się jak najbardziej w porządku.
                      Odtwarzam to z pamięci, więc poprawcie mnie, jeśli się mylę. W dzień wolny od pracy i szkoły (bo to chyba sobota była ?), a na pewno w godzinach od tego wolnych, w dodatku w czasie, kiedy on sam jest chory, zjawiają się w jego domu niezapowiedziani przedstawiciele szkoły. Wparowują do mieszkania i oskarżają jego córkę i jej znajomych, także uczniów innych szkół, o narkotyki. Jako jedyną podstawę togo oskarżenia mają donos sąsiadki.

                      Nawet w PRL to była przesada i ojciec miał święte prawo spuścić ich na bambus. Potem ewentualnie mógł rozmawiać z córką na temat tego, czy w tych oskarżeniach była choć odrobina sensu.
                      Córka nigdy wcześniej nie dała mu powodów do jakichkolwiek podejrzeń, nie nadużyła zaufania, nie kłamała.
                      • tt-tka Re: Czy coś na plus z Ignacym? 23.04.22, 00:07
                        Delegowany przez szkole nauczyciel, a tym bardziej wychowawca mial prawo isc do domu ucznia. A gdyby sprawa nie zostala wyjasniona, mial prawo i obowiazek przekazac sprawe milicji, wyobraz sobie. Sasiadka nie wymyslila sobie tego, co uslyszala - przeslyszala sie, ale oni mieli obowiazek sprawdzic. No i sprawdzili, co wiecej, doczekali sie - choc nie od Ygnaca - szczegolowego i wiarygodnego wyjasnienia.

                        Ygnac, przypomne, nie wie, co robia jego corki, nie wie, czy klamia, nigdy sie nie zajmowal ich szkolnymi ani pozaszkolnymi sprawami. Jego oswiadczenie jest akurat tyle samo warte, co niepoparte niczym oswiadczenie Gaby - i koniec koncow sprawe wyjasnia Aniela, nawet dokumentujac protokolami grupy.
                        • tt-tka Re: Czy coś na plus z Ignacym? 23.04.22, 01:41
                          Niewpuszczenie jak niewpuszczenie, ale wyrzucenie z domu nauczyciela, ktory przyszedl sluzbowo, a nie z wizytka towarzyska... a tu mamy do czynienia z zarzutem dilerki, mowa byla o "rozprowadzaniu" tego, co pani Szczepanska uslyszala jako LSD, a to juz nie zagrozenie, tylko kryminal. W wypadku siedemnastolatkow nawet nie poprawczak.
                          Bywac nauczyciel mial prawo swoja droga, Ewy tez nikt z mieszkania nie wypraszal, kiedy chodzila po uczniach. A mogla wezwac rodzica/ow do szkoly... ale wolala rozmowy w naturalnym srodowisku ucznia. Widac Pierog tez wolal.
                          • tt-tka Re: Czy coś na plus z Ignacym? 23.04.22, 08:26
                            OT, ale tak dla przykladu, czym sie konczy nieograniczone zaufanie - pozycja juz klasyczna My, dzieci z dworca ZOO. Czas zblizony, ustroj inny, narkomania wsrod mlodziezy juz o wiele bardziej zaawansowana niz u nas wtedy, wiedza rodzicow i pracownikow szkolnictwa obszerniejsza i Babsi, najmlodsza wtedy smiertelna ofiara heroiny. Dziewczynka z porzadnego domu, 14-letnia heroinistka i prostytutka, ktorej nikt o nic nie podejrzewal, bo ustrzelila (czy raczej on ja) stalego klienta, ktorego odwiedzala zaraz po szkole i ktory placil narkotykiem, wiec nie musiala ryzykowac ani tracic czasu szukajac dobrego towaru. Dziecko wracalo do domu o wymaganej przez rodzicow godzinie, szlo do szkoly wyspane, problemow nie stwarzalo, nikt jej nie przylapal na klamstwie, a moze nawet nie klamala, tylko meldowala "bede u Christiane/z Christiane". Nie budzila niczyich podejrzen. Az do smierci z przedawkowania.
        • aniadm Re: Czy coś na plus z Ignacym? 22.04.22, 15:03
          tt-tka napisała:

          > "Stawanie po stronie corki" bez sprawdzenia, gdy chodzi o narkotyki, to nie jes
          > t zaleta.
          >
          Tu bym się nie zgodziła. Znaczy w życiu pewnie tak, ale nie w tej książce. Tam doskonale znamy sytuację z młodzieżą. Tak, jak wszystko jest opisane, gdyby rodzice - na podstawie oskarżeń sąsiadki, która już dała się poznać z nie najlepszej strony - zaczęli urządzać śledztwo, przeszukiwać pokoje, wypytywać, wyszłoby to jako niesprawiedliwość, niezrozumienie i tragiczny brak zaufania. Po prostu nie widzę możliwości, jak można by to przedstawić w sposób pozytywny. (W tej książce. W innej może tak).

          I owszem, narkotyki w latach 70. istniały (w końcu sąsiadka dowiedziała się dość z radia albo z gazet, żeby takie podejrzenie wysnuć), ale ja nawet z późniejszych lat pamiętam, że w powszechnym odczuciu był to problem jakiejś blokowiskowej patologii. Samo podejrzenie wobec inteligenckiej młodzieży z kamienicy miało tu raczej być totalnym absurdem. Raczej rehabilitacja pani Szczepańskiej wydaje mi się po czym takim naciągnięta.

          • tt-tka Re: Czy coś na plus z Ignacym? 22.04.22, 15:18
            aniadm napisała:

            > tt-tka napisała:
            >
            > > "Stawanie po stronie corki" bez sprawdzenia, gdy chodzi o narkotyki, to n
            > ie jes
            > > t zaleta.
            > >
            > Tu bym się nie zgodziła. Znaczy w życiu pewnie tak, ale nie w tej książce. Tam
            > doskonale znamy sytuację z młodzieżą. Tak, jak wszystko jest opisane, gdyby rod
            > zice - na podstawie oskarżeń sąsiadki, która już dała się poznać z nie najlepsz
            > ej strony

            A konkretnie z jakiej ? czy sasiadka dala sie poznac jako klamczucha, intrygantka czy cos takiego ?

            - zaczęli urządzać śledztwo, przeszukiwać pokoje, wypytywać, wyszłoby
            > to jako niesprawiedliwość, niezrozumienie i tragiczny brak zaufania. Po prostu
            > nie widzę możliwości, jak można by to przedstawić w sposób pozytywny. (W tej k
            > siążce. W innej może tak).

            Kiedy wlasnie w sprawach z narkotykami zaufanie w ciemno jest bardzo niebezpieczne, a zaden cpun, diler czy producent na pytanie, czy ma cos wspolnego z narkotykami nie odpowie przeciez, ze ma.
            W sposob pozytywny to Ygnac powinien byl sie zachowac tak, jak zachowal sie Pyziak, czyli zapytac Pieroga o podstawy tych podejrzen. I sprawa wyjasnilaby sie od reki, jak i wyjasnila sie. Tyle ze dojrzale i odpowiedzialnie zachowali sie 18-letni Janusz i 15-letnia Aniela, a nie stary pryk i ojciec dzieciom.


            >
            > I owszem, narkotyki w latach 70. istniały (w końcu sąsiadka dowiedziała się doś
            > ć z radia albo z gazet, żeby takie podejrzenie wysnuć), ale ja nawet z późniejs
            > zych lat pamiętam, że w powszechnym odczuciu był to problem jakiejś blokowiskow
            > ej patologii. Samo podejrzenie wobec inteligenckiej młodzieży z kamienicy miało
            > tu raczej być totalnym absurdem. Raczej rehabilitacja pani Szczepańskiej wydaj
            > e mi się po czym takim naciągnięta.

            Patologia raczej chlala. Po uzywki odurzajace siegaly wlasnie dzieci z inteligenckich domow czesciej niz inne. A pani Szczepanska nie wymagala rehabilitacji, zachowala sie imo bardzo ladnie i odpowiedzialnie - podstawy do obaw miala, podstawy do podejrzen miala, zawiadomila szkole, a nie milicje.
      • ako17 Re: Czy coś na plus z Ignacym? 22.04.22, 13:29
        piotr7777 napisał:


        > W KK Ignacy pokazany jest jako człowiek skrajnie nieodpowiedzialny i w sumie dy
        > sfunkcyjny rodzic. To jest model, gdzie prowadzenie rodziny bierze na siebie Mi
        > la a Ignacy jest po prostu najstarszym dzieckiem (zresztą wykazuje wiele cech s
        > pektrum autyzmu, ale to temat na inną dyskusję). Dlatego, gdy Mila nagle trafia
        > do szpitala Ignacy nie umie się odnaleźć i co ważniejsze nie chce.
        > Z tym, że jeżeli Mila de facto zwolniła męża z bieżących obowiązków przyznając
        > mu wyłącznie rolę Najwyższego Autorytetu.

        Córki też zwolniła z bieżących obowiązków. sytuacja była podbramkowa, a jednak Gabrysia wzięła się w garść, a rzeczywistość była, jak na siły nastoletniej uczennicy, przytłaczająca. Przy tym wszystkim, to ojciec jest do kroćset odpowiedzialny za dzieci - ich poczęcie, urodzenie i wychowanie. Nie dzieci za rodzeństwo.

        > I z tej roli Ignacy się wywiązuje - potrafi zarazić córki swoją pasją, spędza z
        > nimi czas (na przykład regularnie czyta im mitologię - po polsku, żeby było ja
        > sne).

        to jest ok. Ale wciąż jest to działanie ze spektrum zainteresowania Ignacego. Czyta córkom to, co jego interesuje. Niekoniecznie to, co jest im potrzebne.

        Staje po stronie córki i jej przyjaciół, gdy zostają bezpodstawnie oskarż
        > eni o rozprowadzanie narkotyków.

        Tu się zgadzam. Chociaż jestem skłonna przychylać się do opinii Przedpiśczyń, że mu się nie chciało zareagować inaczej. W ten sposób miał po prostu spokój.

        Nawiązuje dobry kontakt z młodzieżą z grupy ES
        > D, a to wcale nie takie oczywiste.

        To mnie zawsze dziwiło. Co ta grupa młodzieży, buzująca hormonami, widziała w tym gościu? Ale podziw i sympatia dla Ignaca ze strony kolegów Gabrysi są opisane bardzo wiarygodnie.

        > O Idzie sieprniowej się za bardzo nie mogę wypowiadać, ale i tu są pozytywy, np
        > . w kontakcie z panią Lisiecką. Ignacy także wspiera Idę, gdy ta ratuje młodego
        > Lisieckiego.

        Trudno, żeby zrobił inaczej. W końcu to jego córka. Może to trochę tak, jakby uważać, że ktoś jest dobrym ojcem bo raz czy dwa w życiu dziecka zmienił mu pieluchę albo dał jeść.
        Za to robił jakieś idiotyczne uwagi, gdy Mila przerobiła swoją kieckę dla Idy. O ile pamiętam, pytał przy ludziach "dlaczego ona nosi twoje sukienki". Tym bardziej dziwne, że tom wcześniej nie widział, jak jego najstarsza córka pada na twarz pod naporem opieki nad młodszym rodzeństwem, nim samym, a także problemów ze szkołą. Ale zauważył, że Ida ma na sobie sukienkę Mili???


        > -raczej był dobrym pracownikiem, skoro powierzono mu merytroryczną opiekę nad z
        > agraniczną delegacją

        Może po prostu nie było nikogo bardziej ogarniętego.

        > -jest ceniony jako naukowiec, bo dostał odznaczenie a Pieróg komplementuje go w
        > liście do dyrekcji szkoły

        Mam wrażenie, że odznaczenia państwowe o niczym szczególnym nie świadczą. Ale mogę się mylić.

        > -jest lubiany przez kolegów, skoro odwiedzają go w czasie choroby
        > -zaangażował się w działalność podziemną, co nie było wcale oczywiste.
        No, te 2 ostatnie punkty to rzeczywiście na plus. Chociaż nie jest to coś nadzwyczajnie rzadkiego.

        > Także
        >
        Tak że. :*
    • kooreczka Re: Czy coś na plus z Ignacym? 22.04.22, 11:04
      Kwiat Kalafiora jest w dużej części kalka z "Kamieńcy pod Magnolią" tylko tam ojciec był skrajnie zapracowany, bo chorą matka licznej rodziny oprócz opieki nad dziećmi (prawdziwej, a nie celebrowanej)zarabiała i na jednej pensji chwytał każdą nadgodzinę.

      Jako dziecko którego mama wiele miesięcy leżała w szpitalu Ignacy był dla mnie antagonistą w typie pana Benneta- cholerny wygodniś, który bezwstydnie faworyzuje dzieci które spełnią jego wyobrażenie, ale palcem nie kiwnie mając im pomóc (I tak widzę jego bronienie w sprawie o narkotyki- jeszcze by coś zrobić musiał, łatwiej powiedzieć, że się nie da).

      Zainteresowania dzieci kultura antyczna to żadna zasluga- raz, że robił to co lubi, dwa że widziałam w tym dom, gdzie dziecko zainteresowanie od ojca dostanie jak ładnie powie wierszyk. Niczym się nie różnił od ojca który zabiera syna na ryby i warczy, żeby się nie odzywał, a syn idzie bo szuka kontaktu.


      Zaś wisienka na torcie jest żenująca.proba zapisania dzieci do przedszkola i polinternatu. Gaba zostaje splawiona bo jest młoda i nie jest opiekunką- normalny ojciec poszedłby sam, bo- jak w podobnym okresie udowodnił niejeden znajomy mi facet- samotny pan z dzieckiem na ręku wzruszał każdą dyrektorkę, która dla twojego bohatera poruszy niebo i ziemię.
      • tt-tka Re: Czy coś na plus z Ignacym? 22.04.22, 15:05
        Wisienka na torcie, a wlasciwie gnieciuchem pod tortem to jest drugi stycznia - Ygnac wie, ze w domu nie ma prawie nic do jedzenia. Wie, co trzeba zrobic, bo mu to bratowa lopatologicznie wylozyla poprzedniego dnia. I on po prostu wychodzi sobie do pracy, bez ustalen z corkami, nawet bez sprawdzenia, czy one maja jakiekolwiek pieniadze (nie mialy). Co gorsza podejrzewam, ze celowo wyszedl wczesniej, gdy Gaba wstaje i budzi Ide, a obie do szkoly szly zapewne na osma, czyli wstawaly kolo siodmej, Ygnaca juz nie ma (nawet ich nie pobudzil przed wyjsciem), a od siebie do pracy ilez on docieral, godzine ?
        • bupu Re: Czy coś na plus z Ignacym? 23.04.22, 08:54
          tt-tka napisała:

          > Wisienka na torcie, a wlasciwie gnieciuchem pod tortem to jest drugi stycznia -
          > Ygnac wie, ze w domu nie ma prawie nic do jedzenia. Wie, co trzeba zrobic, bo
          > mu to bratowa lopatologicznie wylozyla poprzedniego dnia. I on po prostu wyc
          > hodzi sobie do pracy
          , bez ustalen z corkami, nawet bez sprawdzenia, czy on
          > e maja jakiekolwiek pieniadze (nie mialy). Co gorsza podejrzewam, ze celowo wys
          > zedl wczesniej, gdy Gaba wstaje i budzi Ide, a obie do szkoly szly zapewne na o
          > sma, czyli wstawaly kolo siodmej, Ygnaca juz nie ma (nawet ich nie pobudzil prz
          > ed wyjsciem), a od siebie do pracy ilez on docieral, godzine ?
          >


          Kwadrans. Z Rusfelta do Biblioteki Raczyńskich idzie się piętnaście minut. I nie sądzę żeby jej pracownicy zaczynali pracę bladym świtem, przed 7 rano (Ignac wychodzi z domu o 6:30).

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka