Dodaj do ulubionych

Noi stalo sie. Pesymisci contra optymisci

01.05.22, 21:33
Pesymisci mowili: gorzej byc juz nie moze, na co Optymisci odpowiadali: alez moze byc gorzej!
I ci ostatni mieli racje.
Ukazal sie kolejny odcinek 365. O podtytule: ten dzien.
Chodzi o slub, co widzowie dostaja niejako jako spojler, bo juz na poczatku. Nie ma to jak zaczac od konca, prawda?
Absolutnie jestem przeciwna wycinaniu sfery erotycznej z zycia na filmie czy w ksiazce - bo to tak, jakbu wyciac odzywianie sie, oddychanie i ogolnie biologie. No ale nie mozna - z drugiej strony - sprowadzac egzystencji ludzkiej tylko do seksu. A co najlepsze, to w tym filmie podobno wcale o seks jako taki nie chodzi, a o reklamy rzeczy potrzebnych do tego seksu, czyli luksusowe marki. Bez nich nie ma seksu. Czyli na lozku z ikei, w bieliznie z sieciowki i z tluszczykiem na bioderkach to nie zaden seks a zzwykle r****anie. Juz wielu pisalo: jakby On byl maly i brzydki, to bylaby przemoc i gwalt a nie milosc i erotyzm.
Wydaje mi sie, ze dobre a nawet bardzo dobre kino oraz teatr posuneli granice na tyle, ze mozna pokazywac seks i wyuzdanie w formie innej niz wyzelowany pornhub. Przede wszystkim 'chlopi' - to jest ta powiesc, ktora pokazuje seks - nie bojmy sie tego poroiwnania - zwierzecy, i to my Polacy to zrobilismy.
Po kolejne: Faraon,
PO kolejne: Zeromski
Po nastepne: matka Joanna Od Aniolow.
Juz, do k nedzy, nawet Sienkiewicz potrafil napisac cos bardzo erotycvznego, ze sie czlowiek rumianil za uszami jak czytal. Chocby postac Jagienki. Chyba jedna z najbardziej erotycznych postacu kobiecych.#
Laura z Blanki to jest tylko czyms ledwo widocznym,, taka mimoza.
Obserwuj wątek
    • bupu Re: Noi stalo sie. Pesymisci contra optymisci 01.05.22, 22:12
      O Boru, Gaju i Gruszo Śródpolna, Netflix uparł się mnie straszyć reklamą tego dzieła. Dziękuję, wolę sobie wydłubać oczy łyżeczką do lodów, wystarczy, że kiedyś usiłowałam przeczytać ten, za przeproszeniem, literacki pierwowzór i miałam potem ochotę wyprać sobie mózg. Ale tak solidnie, z namaczaniem, we wiodącym proszku i z wybielaczem.
        • bupu Re: Noi stalo sie. Pesymisci contra optymisci 07.05.22, 09:01
          turzyca napisała:

          > Nawet dodanie "za przeproszeniem" nie daje przepustki do nazywania tego "dzieła
          > " literackim, literatura ma z definicji jakąś wartość artystyczną.
          > Może więc raczej "ten napisany pierwowzór"? Albo "ten wydrukowany pierwowzór"?
          >
          >


          Ta drukowana kupa chłamu. Ta marnacja papieru. Ta żałosna imitacja literatury. Ta...
          • pi.asia Re: Noi stalo sie. Pesymisci contra optymisci 12.05.22, 14:37
            bupu napisała:


            > Ta drukowana kupa chłamu. Ta marnacja papieru. Ta żałosna imitacja literatury.
            > Ta...
            >

            Bardzo, bardzo gorąco polecam posłuchanie i obejrzenie recenzji na YT. Wielu recenzji. Wszyscy jak jeden mąż drą łacha niemiłosiernie. Cudownie się tego słucha. Przyjemność porównywalna z czytaniem analizy Armady, a nawet większa, bo nie musimy oglądać filmu, mamy wyłącznie komentarze.
            Np. taki: ten film jest taki, bo powstał na podstawie książki, wiadomo jakiej. (cytat niedokładny, chodziło o to, że film jest szmirą, bo książka była do d**y.
            Urzekło mnie określenie: "365 dni. Ten dzień" jest tworem audiowizualnym, niezasługującym na miano filmu.
            I urzekł mnie tytuł jednej z recenzji: "365 dni. Ten paździerz"
    • tt-tka Re: Noi stalo sie. Pesymisci contra optymisci 02.05.22, 11:50
      Nie ogladalam ani pierwszej czesci, ani drugiej i nie zamierzam. Ale na ematce watek "no przyznawac sie !" (ktora obejrzala) ma spory rozrzut opinii, zacytuje dwie "jesli zamierzasz to ogladac jako w miare spojny film fabularny, to nawet pierwszej czesci nie powinnas kijem tknac" i "u Lipinskiej najgorsza jest uboga wyobraznia erotyczna - moge erotykowi wybaczyc slaby styl, slabe dialogi i slabe postacie, ale nie slaby seks". Ogolnie klimat - to jest do d..., slabe, bzdurne, idiotycznie wymyslone, kiepsko grane, MUSISZ TO OBEJRZEC !
      czesc tych, ktore obejrzaly, twierdzi, ze smiala sie bez przerwy, na tej zasadzie ofkors, na jakiej ja przeczytalam Lipinska. W Analizatorni Armady :)
        • tt-tka Re: Noi stalo sie. Pesymisci contra optymisci 03.05.22, 16:09
          jednak watpliwa... komentarze Armady super, ale to cos, bo nie powiesc przeciez, jest tak strasznie zle, zle, zle napisane i juz nawet nie o fabule (? tam glownie jest monotonne rzniecie, a nie fabula) chodzi, tylko o sam tekst. Probka "jego rytmicznie zaciskajace sie szczeki prawie rozrywaly mu boki twarzy" (bohater jest wsciekly, gdyby ktos nie wiedzial, o co kaman), reszta podobna. Uboga wyobraznia, ubogie slownictwo i do tego nieporadnosc jezykowa, bueeee
    • kocynder Re: Noi stalo sie. Pesymisci contra optymisci 05.05.22, 14:53
      Nie wiem co tracę nie czytając ani nie oglądając Blanki. I chętnie pozostanę w niewiedzy. Całkiem zupełnie serio - seks lubię, ale jako jeden z elementów składowych akcji a nie jako jej clou. Dla jasności - sceny seksu, nawet i opisane "ostro", nie gorszą mnie w żaden sposób, ale niech te sceny CZEMUŚ służą, a nie tylko i wyłącznie kotłowaniu się w pościeli czy tam na tylnym siedzeniu auta. Niech pokazują coś o bohaterach, ich relacji, niech jakkolwiek określają, nie wiem, morale bohaterów, niech będą pokazaniem zła i przestępstwa, albo też piękna i miłości, ale, na wszystkich możliwych bogów - pieprzenie dla samego pieprzenia jest dla mnie nie do przyjęcia w szeroko pojętej sztuce (podciągając pod to pojęcie zarówno literaturę, jak scenę oraz kinematografię).
      Tak nieco analogicznie mam ze słownictwem. Nie razi w "Psach" - bo opis konkretnego środowiska, mało ceniącego wersalskie uprzejmości. Ba, nawet i w moim ukochanym Vabank - Kramer (Leonard Pietraszak) o swoim antagoniście mówi na głos per "Kwinto, ty skurwysynu". I co? Ano i nic. Nie razi. I to pomimo posiadania banku. I nie odbiera filmowi klasy. A to dlatego, że w TAMTEJ sytuacji - raczej by raziło "Kwinto, mój były przyjacielu, którego posłałem za kratki i który postanowił się zemścić". A nawet "Kwinto, ty łajzo!". Za lekko. Ten "przecinek" - idealnie oddaje emocje, dynamikę... A ostatnio oglądałam fragment jakiegoś naszego (w sensie polskiego) filmu kryminalnego - fragment, gdyż "wymiękłam" słysząc rozmowę dwojga prawników (śmiało, przy klientach) w której nie było jednego zdania bez "przecinków". Ja wiem, że adwokat nie święty, czasem bluźnie, bo tylko człowiek, ale jednak, zwłaszcza publicznie, nie sadzi wiązanek z łaciny podwórkowej...
      Inaczej mówiąc "wszystko jest dla ludzi (seks i przekleństwa też), ale zależy gdzie, jak z kim i po co". :)
      • bupu Re: Noi stalo sie. Pesymisci contra optymisci 05.05.22, 15:05
        kocynder napisała:

        > Nie wiem co tracę nie czytając ani nie oglądając Blanki. I chętnie pozostanę w
        > niewiedzy. Całkiem zupełnie serio - seks lubię, ale jako jeden z elementów skła
        > dowych akcji a nie jako jej clou. Dla jasności - sceny seksu, nawet i opisane "
        > ostro", nie gorszą mnie w żaden sposób, ale niech te sceny CZEMUŚ służą, a nie
        > tylko i wyłącznie kotłowaniu się w pościeli czy tam na tylnym siedzeniu auta. N
        > iech pokazują coś o bohaterach, ich relacji, niech jakkolwiek określają, nie wi
        > em, morale bohaterów, niech będą pokazaniem zła i przestępstwa, albo też piękna
        > i miłości, ale, na wszystkich możliwych bogów - pieprzenie dla samego pieprzen
        > ia jest dla mnie nie do przyjęcia w szeroko pojętej sztuce (podciągając pod to
        > pojęcie zarówno literaturę, jak scenę oraz kinematografię).

        W wypadku dzieła Lipińskiej jest to ponadto rżnięcie niewymownie toporne i obleśne. Brrrrr.

        > Tak nieco analogicznie mam ze słownictwem. Nie razi w "Psach" - bo opis konkret
        > nego środowiska, mało ceniącego wersalskie uprzejmości. Ba, nawet i w moim ukoc
        > hanym Vabank - Kramer (Leonard Pietraszak) o swoim antagoniście mówi na głos pe
        > r "Kwinto, ty skurwysynu". I co? Ano i nic. Nie razi. I to pomimo posiadania ba
        > nku. I nie odbiera filmowi klasy. A to dlatego, że w TAMTEJ sytuacji - raczej b
        > y raziło "Kwinto, mój były przyjacielu, którego posłałem za kratki i który post
        > anowił się zemścić". A nawet "Kwinto, ty łajzo!". Za lekko. Ten "przecinek" - i
        > dealnie oddaje emocje, dynamikę...

        A wisienkę na torcie stawia kamerdyner Kramera, który na ryk chlebodawcy wpływa do pokoju z kamiennym obliczem i ze służbowym spokojem pyta:
        - Pan mnie wzywał?

        Analogicznie, uwielbiałam gdy bluzgał Radziwiłłowicz w serialu policyjnym... No jakże ten serial się nazywał? W każdym razie bluzgał on tam rzadko, a każdy bluzg był tak nasycony emocjami, że stanowił sobą aktorski poemat.


        A ostatnio oglądałam fragment jakiegoś nasze
        > go (w sensie polskiego) filmu kryminalnego - fragment, gdyż "wymiękłam" słysząc
        > rozmowę dwojga prawników (śmiało, przy klientach) w której nie było jednego zd
        > ania bez "przecinków". Ja wiem, że adwokat nie święty, czasem bluźnie, bo tylko
        > człowiek, ale jednak, zwłaszcza publicznie, nie sadzi wiązanek z łaciny podwór
        > kowej...

        Otóż.

        > Inaczej mówiąc "wszystko jest dla ludzi (seks i przekleństwa też), ale zależy g
        > dzie, jak z kim i po co". :)
        >


        Nic dodać, nic ująć, madame.
        • kocynder Re: Noi stalo sie. Pesymisci contra optymisci 05.05.22, 19:04
          W wypadku dzieła Lipińskiej jest to ponadto rżnięcie niewymownie toporne i obleśne. Brrrrr.

          Tym bardziej odmawiam kontaktu bliższego niż dzieło na półce, którą mijam nie biorąc tegoż do ręki.

          A wisienkę na torcie stawia kamerdyner Kramera, który na ryk chlebodawcy wpływa do pokoju z kamiennym obliczem i ze służbowym spokojem pyta:
          - Pan mnie wzywał?

          Kamerdyner wymiata. Ogólnie listę dialogową VaBank mogłabym odtworzyć z pamięci. Niestety, nie da się podrobić charakterystycznego tonu Duńczyka, zapału szopenfeldziarzy i elegancji Henryka Kwinto...

          Analogicznie, uwielbiałam gdy bluzgał Radziwiłłowicz w serialu policyjnym... No jakże ten serial się nazywał? W każdym razie bluzgał on tam rzadko, a każdy bluzg był tak nasycony emocjami, że stanowił sobą aktorski poemat.

          To nie był serial "Glina"? Faktycznie, mięsem rzucał nieczęsto, ale właśnie... Z sensem. Nie jako przecinek, ani tym bardziej cała wypowiedź. A podkreślnik emocji.
          Pamiętam jakiś wywiad z dwiema gwiazdami. Byli Paweł Deląg i bodajże Maciek Sthur. I w pewnym momencie Deląg zapytał Sthura, czy zdarzyło mu się kiedyś na planie wkur... Wkur... Wkurzyć na planie. ;) Dosłownie. Z takim znaczącym zawieszeniem po "wkur". Na co młody Sthur odparł gwiazdorsko i pretensjonalnie, że on się na planie nigdy nie denerwuje, bo jest profesjonalistą, a profesjonaliści blablabla. Głupie to było. Bo po pierwsze z niego profesjonalistą jak że mnie aktorka, po drugie nie wierzę, że się nigdy na planie nie wkurzdenerwował, a po trzecie była to dość chamowata sugestia, że Deląg profesjonalistą nie jest, bo przyznał się, że bywa, że go coś wkur... Wkurza.
          • bupu Re: Noi stalo sie. Pesymisci contra optymisci 05.05.22, 19:17
            kocynder napisała:

            >
            > A wisienkę na torcie stawia kamerdyner Kramera, który na ryk chlebodawcy wpływa
            > do pokoju z kamiennym obliczem i ze służbowym spokojem pyta:
            > - Pan mnie wzywał?
            >
            > Kamerdyner wymiata. Ogólnie listę dialogową VaBank mogłabym odtworzyć z pamięci
            > . Niestety, nie da się podrobić charakterystycznego tonu Duńczyka, zapału szope
            > nfeldziarzy i elegancji Henryka Kwinto...

            Ano nie da się. Niepowtarzalna z nich ekipa.


            > Analogicznie, uwielbiałam gdy bluzgał Radziwiłłowicz w serialu policyjnym... No
            > jakże ten serial się nazywał? W każdym razie bluzgał on tam rzadko, a każdy bl
            > uzg był tak nasycony emocjami, że stanowił sobą aktorski poemat.
            >
            > To nie był serial "Glina"? Faktycznie, mięsem rzucał nieczęsto, ale właśnie...
            > Z sensem. Nie jako przecinek, ani tym bardziej cała wypowiedź. A podkreślnik em
            > ocji.

            O właśnie, "Glina". Dzięki, jakieś zaćmienie na mnie spadło.

            > Pamiętam jakiś wywiad z dwiema gwiazdami. Byli Paweł Deląg i bodajże Maciek Sth
            > ur. I w pewnym momencie Deląg zapytał Sthura, czy zdarzyło mu się kiedyś na pla
            > nie wkur... Wkur... Wkurzyć na planie. ;) Dosłownie. Z takim znaczącym zawiesze
            > niem po "wkur". Na co młody Sthur odparł gwiazdorsko i pretensjonalnie, że on s
            > ię na planie nigdy nie denerwuje, bo jest profesjonalistą, a profesjonaliści bl
            > ablabla. Głupie to było. Bo po pierwsze z niego profesjonalistą jak że mnie akt
            > orka, po drugie nie wierzę, że się nigdy na planie nie wkurzdenerwował, a po tr
            > zecie była to dość chamowata sugestia, że Deląg profesjonalistą nie jest, bo pr
            > zyznał się, że bywa, że go coś wkur... Wkurza.
            >


            Każdego coś wkurza, nawet takiego profesjonalistę jak kamerdyner Kramera ;) Bardziej serio aktor też człowiek, to czemu ma się nie wkurwkurzac?
            • kocynder Re: Noi stalo sie. Pesymisci contra optymisci 05.05.22, 22:45
              Każdego coś wkurza, nawet takiego profesjonalistę jak kamerdyner Kramera ;) Bardziej serio aktor też człowiek, to czemu ma się nie wkurwkurzac?
              Bo pan Maciej Sthur jest PROFESJONALISTĄ! Wiesz, gdyby powiedział, że nawet jak go coś wkurwkurza to podświadomie "gra" spokojnego, że jakoś umie panować i nie okazywać, że w sytuacjach tego typu powtarza sobie w duchu mantry, różaniec albo inwokacje z "Pana Tadeusza" - to ok. Że nie okazuje wkurwkurzenia. Ale nie - jakbyś był profesjonalistą, to by cię nic nie wkurwkurzało, bo profesjonaliści się nie wkurwkurzają.
              Nie jestem profesjonalistką, bo mnie wkurwkurzają gwiazdorzy pitolący takie głupoty... [nie umiem zrobić emotikony "uśmiechniętego diabełka"! :( Na messengerze to 3:) a na forum nie4... :( ]
      • tt-tka Re: Noi stalo sie. Pesymisci contra optymisci 05.05.22, 16:20
        "Sceny seksu, nawet opisane ostro" - tam nie ma seksu, ani ostrosci nawet. Tam jest monotonne rzniecie nudno i jednostajnie opisane. To, co Lipinskiej dolega poza wszystkim innym to nader uboga wyobrazna erotyczna. Pierwszy lepszy pornol klasy B ma wiecej urozmaicen i napiecia niz to cos.
        • guineapigs Re: Noi stalo sie. Pesymisci contra optymisci 05.05.22, 19:13
          tt-tka napisala, o czym jest stare i nowe 365 dni:
          'Tam jest monotonne rzniecie nudno i jednostajnie opisane.'

          Moze i tak, ale jak poczytalam opinie, to tam jest glownie reklama luksusowych marek jako gra wstepna.

          tt-tka pochwalila sie tez znajomoscia rynku filmow ze tak powiem branzowych:
          'Pierwszy lepszy pornol klasy B ma wiecej urozmaicen i napiecia niz to cos.'

          Nobo - bazuje tylko na recenzjach - to wbrew pozorom film bardzo przyzwoity: nie ma tam zadnych pokazow meskich organow, za to sa zenskich (zieeeewwww....). Nie ma tam wiecej niz 3-4 pozycje (a i te podobno bardzo z tych 'typowych', zadna nowa ameryka) a niektorzy krytycy nawet podejrzewaja, ze z cz.1 do cz.2 zostaly one wprowadzone na zasadzie kopiuj-wklej, w zwiazku z czym oni maja deja vu ('ale to juz bylo w czesci 1!')
          Mysle, ze tam wcale o seks nie chodzi, a ze o 'Marian, tu jest jakby luksusowo' - tam seks to tylko przykrywka zeby pokazac ladnego faceta i szanele.
          Aha! Ta literatura zoetala wykorzystana przez arbiturientow na maturze 2022. Mam tylko nadzieje, ze pytanie dotyczylo kiczu.
          • tt-tka Re: Noi stalo sie. Pesymisci contra optymisci 05.05.22, 20:10
            guineapigs napisała:


            > Moze i tak, ale jak poczytalam opinie, to tam jest glownie reklama luksusowych
            > marek jako gra wstepna.

            A to tak. Jako gra wstepna, zastepcza i clou :)
            7/8 tego, co w glowie bohaterki, to luksusowe szmaty. I dodatki, jako to auto czy piesio.



            > Nobo - bazuje tylko na recenzjach - to wbrew pozorom film bardzo przyzwoity: ni
            > e ma tam zadnych pokazow meskich organow, za to sa zenskich (zieeeewwww....). N
            > ie ma tam wiecej niz 3-4 pozycje (a i te podobno bardzo z tych 'typowych', zadn
            > a nowa ameryka) a niektorzy krytycy nawet podejrzewaja, ze z cz.1 do cz.2 zosta
            > ly one wprowadzone na zasadzie kopiuj-wklej, w zwiazku z czym oni maja deja vu

            Czy przyzwoity - w sensie pokazu anatomicznych dateli i pozycji, to nie wiem, bo nie ogladalam, natomiast dla mnie erotyka, a nawet porno NIEUMIEJETNIE I NIEZACHECAJACO pokazane/opisane jest wlasnie, no, nieprzyzwoite.


            > Aha! Ta literatura zoetala wykorzystana przez arbiturientow na maturze 2022. Ma
            > m tylko nadzieje, ze pytanie dotyczylo kiczu.

            RANY JULEK. Blagam, dopytaj o szczegoly

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka