Dodaj do ulubionych

Bo Gabrysia wielką bigamistką była!

29.05.22, 17:47
Mam nadzieję, że nie zdublowałam niczyjego wątku, jeśli tak, to poproszę link, bo serio nic podobnego na forum nie znalazłam.
Pytanie do prawnika (sama żadnych nie znam): Jak wyglądał rozwód zza kratek i to zagranicznych w latach 80.? Czy w ówczesnych czasach obywatel PRL zapudełkowany w Niemczech mógł ot tak sobie wysłać pozew o rozwód i już po sprawie? Serio nie był potrzebny żaden proces czy cokolwiek podobnego wymagające jego obecności? I jakie działania musiała podjąć druga strona, żeby ten rozwód był prawomocny, czy jak to się tam mówi? Bo nie wierzę, że przyszła paczka-od-Pyziaczka z bolesną zawartością i już pozamiatane, finite, adieu. Rozwód tak jak ślub dotyczy prawnie dwóch osób, nawet jest tą drugą jest ktoś taki jak Głąba.

Jak jest tu ktoś, kto chociaż trochę się na tym zna, to proszę o rozwianie moich wątpliwości.

Bo mam wrażenie, że ślubiąc zestaw do mieszania sałat z dodatkową funkcją obierania kalarepy Gabeton popełnił bigamię?

#justiceforpyziak!!!
Obserwuj wątek
    • tt-tka Re: Bo Gabrysia wielką bigamistką była! 29.05.22, 19:17
      Wnioskowac o rozwiazanie malzenstwa mozna bylo zawsze i zewszad. Oczywiscie rozprawa musiala byc. Obecnosc nie byla konieczna w danych okolicznosciach, mozna dzialac przez adwokata czy innego ustawowego przedstawiciela.

      Z wiezienia nawet latwiej byloby uzyskac zgode sadu na rozwiazanie malzenstwa - mloda kobieta, chlopa nie bedzie szesc lat itd. Plus samotna matka (wtedy, teraz zreszta tez, choc w praktyce roznie bywa) miala wieksze benefity, np pierwszenstwo przy zapisach do przedszkola.

      natomiast - uwaga ! - Pyziak nie dostalby rozwodu na wlasne zadanie z wlasnej winy. Czyli - albo wnioskowal o rozwod z winy Gaby, albo orzeczono ustanie malzenstwa bez orzekania o winie. W tym drugim wypadku zgoda Gaby byla konieczna, a w pierwszym - jej obecnosc na rozprawie.

      Nb - wersja jest niejednolita. W jednej Pyziak przyslal papiery rozwodowe z zagranicy, w drugiej zlozyl pozew i dopiero wtedy wyjechal. Ale to w sumie bez znaczenia.
      • bupu Re: Bo Gabrysia wielką bigamistką była! 29.05.22, 19:33
        tt-tka napisała:


        > natomiast - uwaga ! - Pyziak nie dostalby rozwodu na wlasne zadanie z wlasnej w
        > iny. Czyli - albo wnioskowal o rozwod z winy Gaby, albo orzeczono ustanie malze
        > nstwa bez orzekania o winie. W tym drugim wypadku zgoda Gaby byla konieczna, a
        > w pierwszym - jej obecnosc na rozprawie.

        Rozwodu bez orzekania o winie nie da się przeprowadzić bez stawiennictwa obojga małżonków przed obliczem sądu. Sprawdzone w praktyce, bliska rodzina mi się rozwodziła w taki sposób.
        • tt-tka Re: Bo Gabrysia wielką bigamistką była! 29.05.22, 19:42
          Da sie. Kiedy stawiennictwo jednej ze stron jest niemozliwe, np ze wzgledu na pobyt w zagranicznym wiezieniu :)
          a tez, nawiasem mowiac, w placowce medycznej, przykladowo. Po to wlasnie jest ustawowy przedstawiciel, czy moznosc przesluchania/wysluchania strony nieobecnej w jej miejscu pobytu przez upelnomocnionego prawnika. Przynajmniej wtedy tak bylo i wiazalo sie to m. in. z niepowrotami z wyjazdow w zalozeniu czasowych. Lata 80-te wlasnie, niejeden i niejedna wtedy dmuchnal/dmuchnela zostawiajac na miejscu uwiazanego urzedowo wspolmalzonka, no i siebie poniekad uwiazanego.
        • przymrozki Re: Bo Gabrysia wielką bigamistką była! 29.05.22, 20:07
          Tutaj w ogóle ten problem nie wystąpił, bo Pyziak przed obliczem sądu zapewne stawił się ochoczo. W ogóle skazany jest powodem/pozwanym/świadkiem idealnym. Łatwo go i wezwać, i przesłuchać w miejscu pobytu. Nigdy się nie spóźnia, nigdy nie wnosi o zwrot kosztów dojazdu i zmianę terminu posiedzenia.

          Z tych samych powodów w postępowaniu karnym prokuratorzy tak lubią umieszczać podejrzanych w areszcie.

          • bupu Re: Bo Gabrysia wielką bigamistką była! 29.05.22, 20:11
            przymrozki napisała:

            > Tutaj w ogóle ten problem nie wystąpił, bo Pyziak przed obliczem sądu zapewne s
            > tawił się ochoczo. W ogóle skazany jest powodem/pozwanym/świadkiem idealnym. Ła
            > two go i wezwać, i przesłuchać w miejscu pobytu. Nigdy się nie spóźnia, nigdy n
            > ie wnosi o zwrot kosztów dojazdu i zmianę terminu posiedzenia.

            W zachodnioniemieckim pudle w latach 80 było łatwo go przesłuchać? No jakoś mnie się nie wydaje.
            • przymrozki Re: Bo Gabrysia wielką bigamistką była! 29.05.22, 20:32
              Sądy zachodnioniemieckie mogły odmawiać wydania (choćby i na przesłuchanie) Polaków w sprawach karnych. Ale współpraca w sprawach cywilnych i rodzinnych musiała się odbywać. Małżeństwa, rozwody, spadki, opieka nad dziećmi, znoszenie współwłasności i ustanawianie służebności przecież nie ustały wraz ze stanem wojennym.
              • kocynder Re: Bo Gabrysia wielką bigamistką była! 29.05.22, 22:21
                Mogła a nie musiała. Współpraca. Baaardzo wiele zależy od kwestii, o których nie wiemy, jak np czy Janusz miał czy nie obywatelstwo niemieckie (mógł mieć a mógł nie). Oczywiście te wszystkie kwestie administracyjno - prawno - cywilne nie ustały, ale... Bywały utrudniane. A choćby i nie ułatwiane. :)
            • tt-tka Re: Bo Gabrysia wielką bigamistką była! 29.05.22, 20:49
              bupu napisała:


              > W zachodnioniemieckim pudle w latach 80 było łatwo go przesłuchać? No jakoś mni
              > e się nie wydaje.

              We wschodnioniemieckim tez nie byloby latwo... ale mozliwe to bylo. Po obu stronach granicy niemiecko-niemieckiej. Zwlaszcza jesli powod/pozwany wyrazil zgode. Konsulaty w Niemczech pracowaly podowczas.
    • bupu Re: Bo Gabrysia wielką bigamistką była! 29.05.22, 19:30
      tajna_kryjowka_pyziaka napisała:

      > Mam nadzieję, że nie zdublowałam niczyjego wątku, jeśli tak, to poproszę link,
      > bo serio nic podobnego na forum nie znalazłam.
      > Pytanie do prawnika (sama żadnych nie znam): Jak wyglądał rozwód zza kratek i t
      > o zagranicznych w latach 80.? Czy w ówczesnych czasach obywatel PRL zapudełkowa
      > ny w Niemczech mógł ot tak sobie wysłać pozew o rozwód i już po sprawie? Serio
      > nie był potrzebny żaden proces czy cokolwiek podobnego wymagające jego obecnośc
      > i? I jakie działania musiała podjąć druga strona, żeby ten rozwód był prawomocn
      > y, czy jak to się tam mówi? Bo nie wierzę, że przyszła paczka-od-Pyziaczka z bo
      > lesną zawartością i już pozamiatane, finite, adieu. Rozwód tak jak ślub dotyczy
      > prawnie dwóch osób, nawet jest tą drugą jest ktoś taki jak Głąba.

      Ha! Też mam niejakie wątpliwości co do rozwodu z Pyziaczkiem. Otóż wedle Sagi o rozwód wniósł Janusz, co stwarza taki drobny problemik. Otóż nie ma wątpliwości, że Pyziaczek, który wybył w świat daleki i odmówił powrotu na łono ślubnego Gabetonu, był stroną winną rozkładu pożycia. A wtedy sąd nie mógłby w myśl ówczesnego (jak i obecnego, zdaje się) prawa rozwodu udzielić, skoro jedynie Pyziak takowego żądał. Co innego, gdyby o rozwód wniosły obie strony.

      Natomiast co do obecności na procesie rozwodowym, to obecnie można orzec rozwód bez obecności strony pozwanej, pozywający jednak być musi. I podejrzewam, że wtedy było tak samo.

      > Jak jest tu ktoś, kto chociaż trochę się na tym zna, to proszę o rozwianie moic
      > h wątpliwości.
      >
      > Bo mam wrażenie, że ślubiąc zestaw do mieszania sałat z dodatkową funkcją obier
      > ania kalarepy Gabeton popełnił bigamię?
      >
      > #justiceforpyziak!!!

      Well, mnie wychodzi, że Pyziaczek miał na Gabetona tajemniczego haka, za pomocą którego zmusił ją do wniesienia pozwu o rozwód, i to zmusił zdalnie, z niemieckiego pudła. Albo to, albo faktycznie Gaba jest bigamistką.
    • przymrozki Re: Bo Gabrysia wielką bigamistką była! 29.05.22, 19:59
      Bogate orzecznictwo dotyczące standardu celi więziennej nie wzięło się znikąd. Osadzony może zasypywać dowolny sąd dowolną liczbą powództw (oczywiście, o ile mówimy o osadzonym w więzieniu spełniającym standardy europejskie). Jeżeli Pyziak chciał się rozwodzić zza niemieckich krat, to mógł. Z tekstu wiemy tylko tyle, że rozwód nastąpił per procura i że nastąpił. I że Gabriela o tym wiedziała, czyli nie odbyło się to w podziemnym sądzie kapturowym, Gabriela lub jej pełnomocnik zostali wezwani i pewnie nawet stawili się w sądzie.

      Zupełnie inną rzeczą jest, że Gabriela musiała wiedzieć, że Pyziak siedzi. Nawet jeżeli Niemcy mszcząc się za przyszłą krzywdę swojego pobratymca, któremu Florek sprzątnął sprzed nosa działkę budowlaną, nie powiadomili prawowitej jeszcze małżonki o zapuszkowaniu męża, to zrobiłaby to albo ojczyzna ludowa, albo, w ostatecznej ostateczności, sprawa ujawniłaby się w momencie doręczenia pozwu o rozwód. Gaba kręci zatem twierdząc, że nie wie nic o losach Pyziaka ponad to, że "się rozwiódł".
      • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Bo Gabrysia wielką bigamistką była! 29.05.22, 20:33
        >>Gaba kręci zatem twierdząc, że nie wie nic o >>losach Pyziaka ponad to, że "się rozwiódł".

        Gaba na pewno wie więcej (i prawdziwiej) niż "dobrze poinformowane źródło" z "Tygrysa i Róży". Alma Pyziak nie wygląda mi na amatorkę zwierzeń sąsiadowi z prywatnych spraw, a pan Wi(e)śniak, owszem, wygląda mi na ten typ sąsiada, co to podgląda i podsłuchuje cały blok, ale nie z gatunku "osiedlowego monitoringu" który ma na wszystkich teczki. To raczej "wścibus tabloidowy", co to źle usłyszał, jeszcze gorzej zrozumiał, a resztę sobie dopowiedział. Czytając te jego głodne kawałki byłam do końca przekonana, że to miały być takie ploteczki z podsłuchu, odpowiednio przez pana W. podkolorowane, żeby się popisać wiedzą ekspercką przed Robdziadem.

        Może nasz Jasieńko tak naprawdę nigdy nie poszedł siedzieć?
        • tt-tka Re: Bo Gabrysia wielką bigamistką była! 29.05.22, 20:56
          Osobiscie wole, zeby poszedl siedziec... bo mam do niego slabosc, a pobyt w mamrze usprawiedliwia jego dluga nieobecnosc.

          natomiast mam pytanie do forumek z lepsza pamiecia, ewentualnie egzemplarzami - czy kiedykolwiek padlo "janusz wystapil o rozwod" w sensie, ze to on zlozyl pozew? Bo jak pamietam, bylo, ze zazadal rozwodu, przyslal papiery - i z kontekstu mi wynika, ze raczej Gabie niz sadowi przyslal - moze zatem o rozwod wystapila ona ? na jego zadanie i pod przymusem, skoro "wymuszony przez niego rozwod", ale ona ?

          I niezmiennie mnie ciekawi, jak on wymusil ? kolegami z zagranicznego spacerniaka ja postraszyl ?
          • bupu Re: Bo Gabrysia wielką bigamistką była! 29.05.22, 22:33
            tt-tka napisała:

            > Osobiscie wole, zeby poszedl siedziec... bo mam do niego slabosc, a pobyt w mam
            > rze usprawiedliwia jego dluga nieobecnosc.
            >
            > natomiast mam pytanie do forumek z lepsza pamiecia, ewentualnie egzemplarzami -
            > czy kiedykolwiek padlo "janusz wystapil o rozwod" w sensie, ze to on zlozyl po
            > zew? Bo jak pamietam, bylo, ze zazadal rozwodu, przyslal papiery - i z kontekst
            > u mi wynika, ze raczej Gabie niz sadowi przyslal - moze zatem o rozwod wystapil
            > a ona ? na jego zadanie i pod przymusem, skoro "wymuszony przez niego rozwod",
            > ale ona ?

            Noelka:

            Janusz Pyziak znikł przecież z jej życia już po raz drugi, tym razem na dobre. Zażądał rozwodu i wyjechał do Alzacji, po czym przepadł na dobre.

            Pulpecja: Ku jej utrapieniu, Gaba miała za sobą tylko ślub cywilny, na którym poprzestał Janusz Pyziak, twierdząc, że kościelny nałożyłby mu więzy zbyt już nieznośne. I rzeczywiście. Cywilne rozwiązał bez trudu.

            Makabrusia: A miała za sobą mocne wstrząsy: porzucenie przez Janusza Pyziaka, potem wymuszony przez niego rozwód;
            • tt-tka Re: Bo Gabrysia wielką bigamistką była! 30.05.22, 08:11
              Dzieki za cytata, ale to nadal nie rozstrzyga kwestii ... jesli zazadal, to raczej od malzonki, niz od sadu :)
              i nadal nie wiemy, kto skladal pozew - chyba ze jednak Pyzial przed wyjazdem do Alzacji i orzeczenie o rozwodzie zapadlo tez przed jego wyjazdem.
              przysieglabym, ze bylo cos takiego jak "przyslal papiery rozwodowe", czyli ze z zagranicy i czasowo to pasowalo do jego odsiadki, ale w ktorym tomie byla ta wzmianka, zabijcie...
            • ready4freddy Re: Bo Gabrysia wielką bigamistką była! 30.05.22, 15:45
              "Janusz Pyziak znikł przecież z jej życia już po raz drugi, tym razem na dobre. Zażądał rozwodu i wyjechał do Alzacji, po czym przepadł na dobre." - do Alzacji, a potem stamtąd do Niemiec Zachodnich? czy autorka może zasugerowała się owczarkiem i Alzację umieściła w RFN?
    • ako17 Re: Bo Gabrysia wielką bigamistką była! 30.05.22, 13:29
      Szczerze, to mnie nigdy związek Janusza z Gabą nie przekonał. Jakoś wydawało mi się, że jeden wysoki, przystojny chłopak niekoniecznie pokocha "dużego zaniedbanego chłopaka" na jakiego wyglądała Gaba. Niby wiem, że ona w tym wszystkim była i ładna i zgrabna, ale nie dbała o siebie i dlatego nie mogłam zrozumieć jej atrakcyjności.
      Podkreślam, że czytałam KK w wieku lat nastu, kiedy to kierowałam się wyłącznie takimi fizycznymi kryteriami. Albo ktoś jest atrakcyjny fizycznie (to się można w nim zakochać) albo nie. To wtedy nie :)
      I jakoś zawsze mi się wydawało, że Janusz mógł mieć bardziej wystrzałową dziewczynę.
    • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Bo Gabrysia wielką bigamistką była! 18.06.22, 15:27
      Dorzucam jeszcze pytanie o Bezimiennego Bitnera, bo właśnie wpadł mi w ręce Brulion i zauważyłam, że rozwody metodą pyziacką są w tym uniwersum dość modne.
      Napisane tam jest: Kiedy Konrad miał się urodzić, ich ojciec wyjechał do Brazylii i tam już pozostał. Przeprowadził rozwód per procura, założył nową rodzinę i po prostu nie dawał znaku życia.
      Już pomijając, że nie wiem co to jest per procura, powtarzam pytanie, tyle, że w miejsce nazwiska "Pyziak" wstawiam nazwisko "Bitner". Jak on to zrobił?
      • bupu Re: Bo Gabrysia wielką bigamistką była! 18.06.22, 17:18
        tajna_kryjowka_pyziaka napisała:

        > Dorzucam jeszcze pytanie o Bezimiennego Bitnera, bo właśnie wpadł mi w ręce Bru
        > lion i zauważyłam, że rozwody metodą pyziacką są w tym uniwersum dość modne.
        > Napisane tam jest: Kiedy Konrad miał się urodzić, ich ojciec wyjechał do Bra
        > zylii i tam już pozostał. Przeprowadził rozwód per procura, założył nową rodzin
        > ę i po prostu nie dawał znaku życia.

        > Już pomijając, że nie wiem co to jest per procura, powtarzam pytanie, tyle, że
        > w miejsce nazwiska "Pyziak" wstawiam nazwisko "Bitner". Jak on to zrobił?

        Przez pełnomocnika. Per procura to procedura prawna dokonana nie osobiście, lecz poprzez prawnego pełnomocnika. Mnie się nasuwa inne pytanie: czy Brazylia jest mekką ojców wyrodnych?
        • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Bo Gabrysia wielką bigamistką była! 18.06.22, 17:34
          bupu napisała:
          >Mnie się nasuwa inne pytanie: czy Brazylia >jest mekką ojców wyrodnych?

          No jak to, nie widzisz tego tłumu Pyziaków w piórkowych kostiumach i cekinowych stringach, tańczących na karnawale w Rio w rytmie przetłumaczonego na portugalski "niech żyje wooolnoooość, wolność i swobooodaaa!!!"?

          Dobrze pamiętam, że o pobycie Tego, Którego Imienia Nie Wolno Wymawiać w Brazylii opowiadał Wiśniok w TiR?
        • guineapigs Re: Bo Gabrysia wielką bigamistką była! 18.06.22, 19:16
          Bupu nasuwa sie pytanie z dziedziny geografii spolecznej:
          '/.../ czy Brazylia jest mekką ojców wyrodnych?'

          Niezaleznie od odpowiedzi na to pytanie dodam, ze Brazylia jest takze miejscem bardzo udanego tete a tete.
          Ale Brazylia jest ogromna, i jak ojce wyrodne pewno grasuja w amazonskich ostepach, tak poczecie odbylo sie na najbardziej znanej plazy, na ktorej - jak przypuszczam - nawet noca jest ludniej niz na Jezycach za dnia. Szanowne Doktorostwo naprawde musialo poczuc niezle atmosfere otaczajacej ich seksualnosci. Ale, jak pisalam gdzies indziej, moze nawet tam bylo wiecej prywatnosci niz na Rusfelta.
          Swoja droga, to CKNUK zobaczyl kawal swiata: Australia, Niemcy, Francja, Brazylia...
            • bupu Re: Bo Gabrysia wielką bigamistką była! 19.06.22, 14:36
              kocynder napisała:

              > A kwiat borejczy zobaczył co? Wilno w podróży poślubnej, Oxford za mężem...
              >


              Lozannę śladami Micka, Włochy poślubnie (gdzie to Gabostwo pod namiotem siedziało, bo nie pomnę?), motel przydrożny też poślubnie, Barcelonę bodaj - na obozie językowym, Cypr w charakterze pilotki. Coś pominęłam?
              • kocynder Re: Bo Gabrysia wielką bigamistką była! 19.06.22, 17:10
                Ale to na CAŁY klan. A tu jeden zły Py...Py...Py... ma takie obieżyświatostwo we krwi... :D
                Poza tym w borejklanie, w którym Janusz nie chciał robić za skrzyżowanie zmywarki z filodendronem większość tych jazd jest albo "za mężem", jak Oxford Kalafiora bis, albo w podróży poślubnej (Wilno FSO Syrenki, przydrożny motel Józkiniowców)... Normalnych wyjazdów - to właśnie Barcelona młodych Pulpetówien, może te Włochy Gabogrzendronów i Cypr Matolii, choć napisany tak, że zęby bolą. Nutria na pilota wycieczek jest jak... Z tylnej części kozy instrument blaszany dęty. Zarówno charakterologicznie (osoba zamknięta w sobie, nieśmiała, zakompleksiona i w gruncie rzeczy nie lubiąca ludzi i bojąca się ich jako rezydent biura podróży? Serio?!), biologicznie (rudowłosa o "porcelanowej" skórze na Cyprze by zbankrutowała na olejki z filtrami albo non-stop chodziła poparzona) jak i... W kontekście skutków tego wyjazdu. Czy COKOLWIEK z tego jej Cypru wynikło? Choć jedną scena, nie wiem, oglądania wspólnego zdjęć czy durnowatej rozmowy z Iseniorem o Platonie czy innym starożytnym, który coś tam z Cyprem miał wspólnego?
                Już abstrahując od koszmarnej, moim zdaniem, sytuacji na dworcu, gdzie WSZYSCY mają rozwolnienie mentalne, bo Gabunia na trzy dni się urwała, a jej, po ROCZNEJ nieobecności w sumie nikt nie zauważa... Podłe to i parszywe ze strony wszystkich.
                • bupu Re: Bo Gabrysia wielką bigamistką była! 19.06.22, 17:43
                  kocynder napisała:

                  > Ale to na CAŁY klan. A tu jeden zły Py...Py...Py... ma takie obieżyświatostwo w
                  > e krwi... :D
                  > Poza tym w borejklanie, w którym Janusz nie chciał robić za skrzyżowanie zmywar
                  > ki z filodendronem większość tych jazd jest albo "za mężem", jak Oxford Kalafio
                  > ra bis, albo w podróży poślubnej (Wilno FSO Syrenki, przydrożny motel Józkiniow
                  > ców)... Normalnych wyjazdów - to właśnie Barcelona młodych Pulpet ówien, może te
                  > Włochy Gabogrzendronów

                  Wlochy Gabonów były poślubne przecie. O, jeszcze Rio de Janeiro Pałysostwa, wycieczka stricte rozrywkowa, uwieńczona poczęciem w pięknych okolicznościach przyrody.

                  > Nutria
                  > na pilota wycieczek jest jak... Z tylnej części kozy instrument blaszany dęty.
                  > Zarówno charakterologicznie (osoba zamknięta w sobie, nieśmiała, zakompleksion
                  > a i w gruncie rzeczy nie lubiąca ludzi i bojąca się ich jako rezydent biura pod
                  > róży? Serio?!), biologicznie (rudowłosa o "porcelanowej" skórze na Cyprze by zb
                  > ankrutowała na olejki z filtrami albo non-stop chodziła poparzona) jak i...

                  Nutria na pilota gdziekolwiek nadaje się jak Bernard na kamedułę (śluby milczenia and all that jazz).

                  > W kontekście skutków tego wyjazdu. Czy COKOLWIEK z tego jej Cypru wynikło? Choć je
                  > dną scena, nie wiem, oglądania wspólnego zdjęć czy durnowatej rozmowy z Isenior
                  > em o Platonie czy innym starożytnym, który coś tam z Cyprem miał wspólnego?

                  Nie. Najpierw trzeba było ufetować Gabunię, potem młodego Jozkiniowca za tłuczenie kuzyna, a potem Flobre z Idą wyjechali z nowinami prokreacyjnymi i o Nutrii zapomniano.


                  > Już abstrahując od koszmarnej, moim zdaniem, sytuacji na dworcu, gdzie WSZYSCY
                  > mają rozwolnienie mentalne, bo Gabunia na trzy dni się urwała, a jej, po ROCZNE
                  > J nieobecności w sumie nikt nie zauważa... Podłe to i parszywe ze strony wszyst
                  > kich.

                  A Pyza przy stole się zastanawia, czy Nutrii jest przykro bo może żaden dzidziuś na nią nie czeka. Nie, czy nie jest jej przykro, że rodzina ma w d... d... dnie otchłani zapomnienia jej roczną nieobecność. Nie. Dzidzius, dzidziuś na nią nie czeka! <wchodzi chór grecki z lamentem>
                  • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Bo Gabrysia wielką bigamistką była! 19.06.22, 17:55
                    bupu napisała:
                    >Nutria na pilota gdziekolwiek nadaje >się jak Bernard na kamedułę (śluby >milczenia and all that jazz).

                    Od dziś zwrot "nadaje się jak Bernard na kamedułę" wchodzi na stałe do mojego słownika!
                    Słowo daję, niektóre powiedzonka na tym forum, są bardziej poetyckie a dosadne, niż Berniego własne teksty (choć wciąż się zastanawiam dlaczego w McD chcąc ośmieszyć Pyziaka nie powiedział "Człowieku z januszem", tylko silił się na jakiegoś "Człowieka z życiorysem"...)
                    • bupu Re: Bo Gabrysia wielką bigamistką była! 19.06.22, 18:03
                      tajna_kryjowka_pyziaka napisała:


                      > Od dziś zwrot "nadaje się jak Bernard na kamedułę" wchodzi na stałe do mojego s
                      > łownika!
                      > Słowo daję, niektóre powiedzonka na tym forum, są bardziej poetyckie a dosadne,
                      > niż Berniego własne teksty (choć wciąż się zastanawiam dlaczego w McD chcąc oś
                      > mieszyć Pyziaka nie powiedział "Człowieku z januszem", tylko silił się na jakie
                      > goś "Człowieka z życiorysem"...)


                      Mnie to nurtuje dogłębnie skąd Bernard wiedział o życiorysie Pyziaka. Gaba w najgłebszym zaufaniu zwierzała sie całym Jeżycom jaki to ten Py-py-pyziak podły i w niemieckiej puszce siedział?
                      • kocynder Re: Bo Gabrysia wielką bigamistką była! 19.06.22, 18:11
                        Janusz miał taki wyraz twarzy że było widać wyrok? A swoją drogą, zawsze mnie śmieszyło, gdy ktoś mówił "po niej/po nim od razu widać, że...". Może dlatego, że znam kilku ludzi, po których "od razu widać" a są dokładnie odwrotnie niż widać?
                      • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Bo Gabrysia wielką bigamistką była! 19.06.22, 18:15
                        bupu napisała:
                        >>Mnie to nurtuje dogłębnie skąd Bernard wiedział o życiorysie Pyziaka. Gaba w najgłebszym zaufaniu zwierzała sie całym Jeżycom jaki to ten Py-py-pyziak podły i w niemieckiej puszce siedział?<<

                        Na podstawie treści "Imienin", można podejrzewać, że Bernardyn (nie Kameduła!) to Gaby najlepszy kumpel, nie zdziwiłabym się gdyby mu czasem szlochała w rękaw i pomstowała przy nim na CKNUKa, wyciągając przy tym różne januszowe brudy, żeby się wyżyć.

                        Jakby dostateczną karą dla Pyziaka nie był fakt, że jego imię stało się w Polsce memem...
                  • kocynder Re: Bo Gabrysia wielką bigamistką była! 19.06.22, 18:00
                    Pyzuni rozważania dzidziusiowe mi, chwała Bogu, umknęły. Co nie zmienia faktów, że dla rodziców i siostrzyczek Nutria spokojnie mogła położyć się na torach zamiast wsiadać z Gabunią do pociągu.... A, nie! Wróć! Gdyby się położyła na torach to pociąg byłby opóźniony i Gabuni by dłużej nie było w domciu! Bezmyślna! No to mogła się powiesić na wierzbie. A nie! Wróć! Pod wierzbą zły Py...Py...Py... całował Betonową Grzywkę, więc wieszanie się tam byłoby złośliwością i udręczaniem Gabuni. Żyły by sobie mogła ciachnąć, byle tak, by nie zabryzgać łazienki i nie dokładać pracy tej umęczonej najdzielniejszego z dzielnych...
                    Takie miałam wrażenie, że ten Cypr to taki więcej jak psy i koty Gabuni...
                    Fakt, Copacabana była. Ale nadal - czy jest jedna osoba z klanu B., która opuściła by ojczyzny łono więcej niż raz w celach rozrywkowych? Bo Grzendron oprócz wojażu włoskiego był jeszcze, zdaje się, zawodowo za granicą? Albo mi się cuś myli...
                    • bupu Re: Bo Gabrysia wielką bigamistką była! 19.06.22, 18:11
                      kocynder napisała:

                      ...
                      > Takie miałam wrażenie, że ten Cypr to taki więcej jak psy i koty Gabuni...
                      > Fakt, Copacabana była. Ale nadal - czy jest jedna osoba z klanu B., która opuśc
                      > iła by ojczyzny łono więcej niż raz w celach rozrywkowych? Bo Grzendron oprócz
                      > wojażu włoskiego był jeszcze, zdaje się, zawodowo za granicą? Albo mi się cuś m
                      > yli...
                      >

                      Grzendron był na stypendium, wybrawszy sobie świetny moment w którym jego żona zapadła na zagrażającą życiu chorobę, mając na stanie kilkumiesięczne niemowlę. And the award for The Husband of the Year goes to... Grzegorz! Oklaski na stojąco!

                      Ale rozrywkowo... Rozrywkowo to w zasadzie nikt nie wyjeżdżał więcej niż raz. A nie, przepraszam, Pałysowie! Wyjechali w podróż poślubną na narty, a już półtorej dekady później podjęli śmiałą decyzję by jechać na Copacabanę.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka