Dodaj do ulubionych

Magnes w sprężynie, opium w mydełku

17.06.22, 18:58
„Nie masz teraz prawdziwej przyjaźni w Jeżycjadzie”, napisałby poeta, ale nie do końca miałby rację. Na drugim planie, w tle matrymonialno-prokreacyjnych osiągnięć pozostałych członków rodziny, dzieje się bowiem, najwyraźniej, przyjaźń Ani Górskiej i Łucji Pałys.

Ania, przypomnijmy, jest w oczach rodziny uważana za towar niepełnowartościowy. Jest albo wyjącą grubaską, albo tępawą dziouszką czekającą na bardziej udaną kuzynkę, żeby móc wreszcie bawić się w fajne zabawy, a proces dojrzewania kończy efektownym telemarkiem i zostaje różowym mydełkiem. Kiedy Ania wyjeżdża na studia do samiuśkiego Posen, matka z przykrością konstatuje, że wyprowadzka starszej córki boli ją mniej niż przyszła wyprowadzka Nory. Tyle dobrego, uznaje Patrycja, że pierworodna, wbrew obawom rodziny, w ogóle zdała maturę, a cud ten przypisywany jest dobremu wpływowi Łucji.

No właśnie, Łucji. Ukochanej wnuczce, zawsze szczupłej, nigdy niewyjącej, temu jeżyckiemu Prometeuszowi, który stękającej grubasce przyniósł w olimpijskim darze dobre zabawy utrzymane w stanie najwyższej poprawności gramatycznej. Cóż za Łucja z tej Łucji, proszę państwa. Nie dość, że bystra, bardzo bystra, to żadna z niej kokietka, nic w niej z mydła, Ignacy wręcz nadziwić się nie może, że Ida urodziła kogoś takiego.

Co zatem Łucja zobaczyła w Ani, a Ania w Łucji, że narodziła się między nimi przyjaźń? Jak bardzo Anię musiało ciągnąć do Łucji, że tej bezmyślnej kokietce, temu nieukowi i tłukowi chciało się przysiąść fałdów, żeby zdać na najbardziej oblegany kierunek w Polsce z jednym z najwyższych, jeżeli nie najwyższym, progiem przyjęcia? A wszystko to, najwyraźniej, tylko po to, żeby być bliżej mężologii Łucji? Wreszcie jak bardzo Łucję musiało uzależnić towarzystwo Ani, że oddała swój cenny czas dziewczynie, w której zalet nie doszukała się nawet jej własna rodzona matka?
Obserwuj wątek
    • mika_p Re: Magnes w sprężynie, opium w mydełku 17.06.22, 20:16
      Instynkt samozachowawczy. Towarzystwo bezpieczne, bo to rodzina, i nikt nie westchnie ze zgrozą "och, jakie to dziecko ma koleżanki!". Wychowywały się na tyle daleko, żeby się nie znienawidzieć, jak Józef i Ignacy, na tyle blisko, żeby się dobrze znać. Mogły tworzyć wspólny front przeciwko starszym braciom/kuzynom i młodszemu rodzeństwu/kuzynostwu. Mogły mieć wspólne tematy, a nawet sekrety (wiemy, co Józef myślał o spineczkach siostry). Obie są córkami tych Borejkówien, ktore nie pozwoliłyby, żeby inne dziecko tłukło ich dziecko. Są na tyle różne, żeby się uzupełniac, a nie rywalizować.
      Takie coś między siostrą a koleżanką to przyjaciółka.

      W tym pokoleniu mamy 3 pary równolatków:
      - IGS i Józef - wiadomo jak jest
      - Nora i Jędrek - nie obserwujemy żadnej interakcji,
      - Ania i Łucja - największa szansa na pozytywną relację.
      • bupu Re: Magnes w sprężynie, opium w mydełku 18.06.22, 10:21
        mika_p napisała:


        > W tym pokoleniu mamy 3 pary równolatków:
        > - IGS i Józef - wiadomo jak jest
        > - Nora i Jędrek - nie obserwujemy żadnej interakcji,
        > - Ania i Łucja - największa szansa na pozytywną relację.
        >

        Nora jest rok starsza od Jędrka. W rozpisce na tylnej okładce JT Nora figuruje jako rocznik 2001, Jędrek 2002.
      • przymrozki Re: Magnes w sprężynie, opium w mydełku 18.06.22, 11:59
        mika_p napisała:

        > Instynkt samozachowawczy.

        To by tłumaczyło ich związek tak mniej więcej do dziesiątego roku życia, potem obie powinny znaleźć przyjaciół w swoim środowisku. Zwłaszcza, że nie chodziły razem do szkoły i widywały się tylko, gdy ktoś dorosły zawiózł jedną do drugiej lub odwrotnie, drugą do pierwszej.

        I nawet jeżeli Łucja była zbyt niezwykła, żeby podły i wulgarny świat mógł wygenerować godnego jej przyjaciela (podły i wulgarny świat generuje Borejczątkom tylko godnych ich małżonków), ale Ania, jak nam zasugerowano, była ekstrawertyczną słodką idiotką gotową dopasować się do dowolnego środowiska. Czemu ona miałaby podporządkowywać swoje życiowe wybory kuzynce, z którą, oprócz daty urodzenia i jednej pary dziadków, nie miała nic wspólnego?

        > Towarzystwo bezpieczne, bo to rodzina, i nikt nie wes
        > tchnie ze zgrozą "och, jakie to dziecko ma koleżanki!".

        Z tym, że ani Ida, ani Patrycja akurat takiego snobizmu nie wykazywały. Przykład - wydany przez Idę na świat ideał męskości haratał w gałę z kim popadnie, znosił tych przypadkowych kolegów Idzie do gabinetu, a ona rwała im zęby, aż jej się uszy trzęsły. U Pałysów nikt nigdy nie szkalował Dziuby, nie sprawdzał go w Dixit, ani nie przepytywał z łaciny. Wręcz przeciwnie, Ida dosyć jawnie kpiła z Ignasia, który zamiast wycierać kolana na boisku z podwórkowymi chłopakami, spacerował z babcią po lesie w poszukiwaniu konwalii.


        Wychowywały się na tyle
        > daleko, żeby się nie znienawidzieć, jak Józef i Ignacy, na tyle blisko, żeby s
        > ię dobrze znać.

        To z kolei tłumaczyłoby, dlaczego z całej rodziny Ania najbardziej lubi Łucję, a może nawet tłumaczyłoby dlaczego Łucja Anię (chociaż, tak na logikę, doskonała Łucja powinna trzymać się raczej z fantastyczną Norą i jej słuchem absolutnym, a nie z ograniczoną sybarytką Anią i jej lakierem do paznokci). Ale czemu Ania miałaby wielbić Łucję aż tak, żeby iść za nią na studia? Nie było tam w okolicy żadnej Hanki czy innej Zośki, z którą Ania mogłaby gadać o chłopakach i o tym, że się jej paznokieć złamał?

        Owszem, my wiemy, że w przedstawieniu Ani jako czarnej owcy o złotych włosach coś się nie zgadza - ta dziewczyna ewidentnie nie mogła być tak tępa, wredna i pozbawiona charakteru jak malowano ją w rodzinie, ale z drugiej wszelako strony narrator wszechwiedzący oraz autor ustami rodziców Ani uparcie tak właśnie nam ją przedstawia, jako nudne byle co.
        • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Magnes w sprężynie, opium w mydełku 18.06.22, 13:13
          przymrozki napisała:
          >Owszem, my wiemy, że w przedstawieniu >Ani jako czarnej owcy o złotych włosach >coś się nie zgadza - ta dziewczyna >ewidentnie nie mogła być tak tępa, wredna >i pozbawiona charakteru jak malowano ją >w rodzinie, ale z drugiej wszelako strony >narrator wszechwiedzący oraz autor >ustami rodziców Ani uparcie tak właśnie >nam ją przedstawia, jako nudne byle co.

          Może właśnie taki miała plan, po to zaczęła się z nią kumplować i czerpać z tego profity typu japonistyka, żeby podwyższyć swoją pozycję w oczach rodziny? Lepszy wierny naśladowca Łucji (który też osiąga dobre wyniki), niż tępa grubaska (która jest tępa)
          • przymrozki Re: Magnes w sprężynie, opium w mydełku 18.06.22, 17:46
            tajna_kryjowka_pyziaka napisała:

            > Może właśnie taki miała plan, po to zaczęła się z nią kumplować i czerpać z teg
            > o profity typu japonistyka,

            Ale przecież UAM nie przyjmuje studentów na podstawie rekomendacji Łucji Pałys, tylko wyników matur. Łucja nie mogła załatwić Ani studiów.
            • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Magnes w sprężynie, opium w mydełku 18.06.22, 17:57
              >>tajna_kryjowka_pyziaka napisała:

              >> Może właśnie taki miała plan, po to zaczęła się z nią kumplować i czerpać z teg
              >> o profity typu japonistyka,
              >Ale przecież UAM nie przyjmuje >studentów na podstawie >rekomendacji Łucji Pałys, tylko >wyników matur. Łucja nie mogła >załatwić Ani studiów

              Ale mogła jej udzielać darmowych korepetycji
              • bupu Re: Magnes w sprężynie, opium w mydełku 18.06.22, 18:09
                tajna_kryjowka_pyziaka napisała:

                > >>tajna_kryjowka_pyziaka napisała:
                >
                > >> Może właśnie taki miała plan, po to zaczęła się z nią kumplować i cz
                > erpać z teg
                > >> o profity typu japonistyka,
                > >Ale przecież UAM nie przyjmuje >studentów na podstawie >rekomendac
                > ji Łucji Pałys, tylko >wyników matur. Łucja nie mogła >załatwić Ani stu
                > diów
                >
                > Ale mogła jej udzielać darmowych korepetycji

                Japonistyka to piekielnie oblegany kierunek. Żeby się tam dostać nie wystarczą korki od kuzynki, tam naprawdę trzeba mieć świetne wyniki matury i lśniące świadectwo. Innymi słowy pogardzane różowe mydełko musi być jednostką inteligentną i pracowitą, wbrew temu co mniema rodzina. Do tego wiemy, że jest skora do pomocy i miła (w przeciwieństwie do św. Łucji od Słownika), więc nie wiem o co tej rodzinie tak naprawdę chodzi. Co oni do tej Ani nieszczęsnej mają, Mickiewicza nie lubi? Odmawia rzucania łacińskimi cytatami względnie ich autorami? Napluła na popiersie Platona?
                • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Magnes w sprężynie, opium w mydełku 18.06.22, 19:20
                  Mi właśnie o to chodzi, że Ania przede wszystkim mogła chcieć zmienić ten czerownogrubaśny/różowomydlany sposób w jaki rodzina ją postrzega.
                  Nie mówię, że nie jest inteligentna, na pewno jest skoro się tam dostała (korki to w moim pokoleniu douczanie do jeszcze wyższego poziomu, a nie wyciąganie z dwój), ale że już przyklejoną łatkę ciężko odkleić...
                  • bupu Re: Magnes w sprężynie, opium w mydełku 18.06.22, 19:44
                    tajna_kryjowka_pyziaka napisała:

                    > Mi właśnie o to chodzi, że Ania przede wszystkim mogła chcieć zmienić ten czero
                    > wnogrubaśny/różowomydlany sposób w jaki rodzina ją postrzega.
                    > Nie mówię, że nie jest inteligentna, na pewno jest skoro się tam dostała (korki
                    > to w moim pokoleniu douczanie do jeszcze wyższego poziomu, a nie wyciąganie z
                    > dwój), ale że już przyklejoną łatkę ciężko odkleić...

                    W tej rodzinie łatki są przyspawane na zawsze, co Ania chyba powinna zauważyć. Raz dostaniesz, masz na zawsze, co byś nie robił.
              • przymrozki Re: Magnes w sprężynie, opium w mydełku 18.06.22, 22:08
                tajna_kryjowka_pyziaka napisała:

                > Ale mogła jej udzielać darmowych korepetycji

                Już pomijam to, że Ania niechybnie musiała być zdolna i pracowita, żeby takie korepetycje mogły przynieść skutek w postaci wyników kwalifikujących na japonistykę w Poznaniu. Ale przede wszystkim w tekście nie ma ani słowa o tym, żeby Łucja pomogła Ani w nauce. Mowa tylko o dziękczynnych modłach Górskich, że ich nudna córka ma taką cudowną, niezwykłą kuzynkę jak Łucja. I że to doprawdy cud, że Łucja z Anią są sobie tak bliskie jak bliźniaczki, bo gdyby nie to, Ania na pewno nie byłaby studentką. Jest nawet scena, w której Patrycja otwiera drzwi do pokoju starszej córki i to z jej punktu widzenia opisywane są Ania i Łucja - Ania w loczkach i falbankach maluje paznokcie, za to Łucja, bystra, piękna, tajemnicza, intelektualistka, błysk w oku, książka w ręku, wow, wow, czy wszyscy zanotowali, że nawet kochające oczy matki widzą, jak bardzo Łucja jest lepsza niż Ania. Potem jeszcze co najmniej dwa razy w tekście któreś z Górskich wspomina o Ani, wyłącznie w takim kontekście, że to gorsza, mniej udana córka, przewidywalna konformistka.

                I tutaj właśnie rzecz się nie skleja. Do przyjaźni trzeba dwojga ludzi, których coś ze sobą łączy. A co mogło połączyć tępą, banalną ślicznotkę i wyrafinowaną, nietuzinkową erudytkę? O czym one ze sobą rozmawiały? Jak spędzały wspólnie czas? Co o tej przyjaźni sądzili znajomi Ani (Łucja jako wzorcowa Borejkówna mogła żadnych nie mieć)?
                • 3piota Re: Magnes w sprężynie, opium w mydełku 19.06.22, 09:54
                  przymrozki napisała:
                  > A co mogło połączyć tępą, banalną ślicznotkę i wyrafinowaną,
                  > nietuzinkową erudytkę? O czym one ze sobą rozmawiały? Jak spędzały wspólnie
                  > czas?

                  Ania - wychowana na zapadłej wsi tępa grubaska - nie dość, że strrrrrasznie kaleczyła język ojczysty, to miała bardzo ubogie słownictwo. To przecież zrozumiałe! Dopiero Łucja - w końcu uczennica Naszegopana - wykorzeniła z niej tautologie, pleonazmy i nauczyła poprawnej polszczyzny. Oraz wpoiła jej łacińskie cytaty. Biedna Ania nie miała na co dzień dziada nad sufitem.
                • latarnia_umarlych Re: Magnes w sprężynie, opium w mydełku 27.06.22, 21:18
                  "Jest nawet scena, w której Patrycja otwiera drzwi do pokoju starszej córki i to z jej punktu widzenia opisywane są Ania i Łucja - Ania w loczkach i falbankach maluje paznokcie, za to Łucja, bystra, piękna, tajemnicza, intelektualistka, błysk w oku, książka w ręku, wow, wow, czy wszyscy zanotowali, że nawet kochające oczy matki widzą, jak bardzo Łucja jest lepsza niż Ania"

                  Też mnie uderzyła ta scena, w której nawet matka postrzega Anię jako mdłe ciasteczko i zachwyca się bardziej udaną siostrzenicą.
                  "Patrycja uchyliła drzwi różowego pokoiku i zajrzała. Jej pierworodna – krągła, śmietankowo-rumiana i cała w falbankach oraz loczkach – siedziała na łóżku, starannie lakierując na różowo paznokcie u różowych stóp i wyglądała, jak zwykle, rozkosznie. Natomiast córkę Idy spowijała tajemniczość oraz aura intelektualnego napięcia. Odziana w ascetyczną czarną piżamę, spoczywała z laptopem na wersalce, wsparta plecami o stos poduszek. Chmura wspaniałych miedzianych włosów, wijących się jak węże, otaczała bladą i piegowatą twarz Łusi. W uszach miała słuchawki z poskręcanymi, czarnymi kabelkami. Szczupłe nogi podciągnęła wysoko, a po obu ich stronach ułożyła fortyfikacje z książek i notatników. Ciemne jej oczy miały wyraz niesamowity: były zarazem uważne i zamyślone."
                  Chwilę wcześniej jest wspomniana jedyna zaleta Ani: nauczyła się nie sprawiać kłopoty i nie mówić prawdy w oczy.
                  Przygnębiające.
                  Jest jeszcze list Patrycji do Idy, w którym wprost pisze:
                  "Po drugie, dopilnujecie, żeby Ania nie narobiła w mieście żadnych głupstw, a po trzecie – nasze japonistki będą się uczyły razem także w domu, czy może być lepszy układ? (Oboje sądzimy po cichu, że gdyby Łusi nie było w pobliżu, Ania nie uczyłaby się wcale – dzień i noc Bogu dziękujmy, że Twoja córka przestała marzyć o studiach w Oksfordzie, dzięki czemu Ty nie masz nowych wydatków, a ja mam córkę studentkę!)"
                  To smutne, ile razy Ania musiała dostawać komunikat, że nie dorasta genialnej Łucji do pięt. Nic dziwnego, że aby zasłużyć na miłość i uwagę, naśladuje kuzynkę. Jest w tym coś rozpaczliwego.
                  • milstar Re: Magnes w sprężynie, opium w mydełku 29.06.22, 00:07
                    latarnia_umarlych napisał(a):

                    > "Jest nawet scena, w której Patrycja otwiera drzwi do pokoju starszej córki i t
                    > o z jej punktu widzenia opisywane są Ania i Łucja - Ania w loczkach i falbankac
                    > h maluje paznokcie, za to Łucja, bystra, piękna, tajemnicza, intelektualistka,
                    > błysk w oku, książka w ręku, wow, wow, czy wszyscy zanotowali, że nawet kochają
                    > ce oczy matki widzą, jak bardzo Łucja jest lepsza niż Ania"
                    >
                    > Też mnie uderzyła ta scena, w której nawet matka postrzega Anię jako mdłe ciast
                    > eczko i zachwyca się bardziej udaną siostrzenicą.

                    Z tej historii może też wynikać, pewnie bez zamierzenia autorki, że Ania jest tak zdolna i ma tak dobrą pamięć, że ma czas i na książki, i na malowanie paznokci, a Łusia to kujon pospolity, który poświęca dnie i noce na naukę, żeby dorównać kuzynce.
                    • iwoniaw Re: Magnes w sprężynie, opium w mydełku 29.06.22, 07:58
                      > Z tej historii może też wynikać, pewnie bez zamierzenia autorki, że Ania jest t
                      > ak zdolna i ma tak dobrą pamięć, że ma czas i na książki, i na malowanie paznok
                      > ci, a Łusia to kujon pospolity, który poświęca dnie i noce na naukę, żeby dorów
                      > nać kuzynce.

                      O, że bez zamierzenia autorki, to pewne, MM od 20+lat sprawia wrażenie, że nawet jej się nie chce sprawdzić zasad rekrutacji i nie wątpię, że nie widzi, co napisala: a napisała własnie, jak słusznie zauważasz, dziewczynę, która, skupiona na falbankach i manikiurach, na książki rzuca okiem tylko dla towarzystwa, po czym zdaje maturę tak doskonale, że z marszu dostaje się na jeden z najbardziej obleganych w Polsce kierunków 🤣 No geniuszka, proszę Panstwa, prawdziwa geniuszka!
                      • latarnia_umarlych Re: Magnes w sprężynie, opium w mydełku 29.06.22, 09:25

                        > a napisała własnie, jak słusznie zauważasz, dziewczynę, która, skupiona
                        > na falbankach i manikiurach, na książki rzuca okiem tylko dla towarzystwa, po
                        > czym zdaje maturę tak doskonale, że z marszu dostaje się na jeden z najbardziej
                        > obleganych w Polsce kierunków 🤣 No geniuszka, proszę Panstwa, prawdziwa geniu
                        > szka!
                        >

                        Dokładnie tak to wygląda. Ania, ta "beztroska flirciarka", dostaje się na japonistykę zupełnie mimochodem i od niechcenia, musi być niesamowicie zdolna.
                        Tym bardziej mnie wkurza zachowanie rodziny. MM pisze, że Ania chodziła w glorii chwały po tym wyczynie. Ta chwała wygląda tak, że jej własna matka dziękuje niebiosom za mądrzejszą kuzynkę, bez której Ania niczego by nie przeczytała. Do tego cieszy się, że córka nauczyła się nie zwracać na sobie uwagi.
                        Ania po prostu, jako najmądrzejsza w domu, odcięła się od reszty, oni jej w ogóle nie znają.
                        Tak, MM opisała to wszystko spójnie i logicznie, tylko z jej interpretacją rodzinnych stosunków się zupełnie nie zgadzam.
                          • bupu Re: Magnes w sprężynie, opium w mydełku 29.06.22, 15:23
                            briar_rose napisał(a):

                            > "Natomiast córkę Idy spowijała tajemniczość oraz aura intelektualnego napięc
                            > ia"

                            >
                            > Ho ho, a czym się owa "aura intelektualnego napięcia" w jej wyglądzie objawia?
                            > :-D


                            Książką w jej rękach. Ciężkie tomiszcze, więc Łucja musiała napiąć wątłe muskułki.
                            • przymrozki Re: Magnes w sprężynie, opium w mydełku 30.06.22, 17:31
                              bupu napisała:

                              > Książką w jej rękach. Ciężkie tomiszcze, więc Łucja musiała napiąć wątłe muskuł
                              > ki.

                              Nie jedną książką. Łucja była obłożona książkami i notatkami. Poza tym miała w oczach jednocześnie skupienie i nieobecność (nie wiem, jak to wygląda, ale pewnie zezowała po prostu).
                              • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Magnes w sprężynie, opium w mydełku 30.06.22, 17:38
                                przymrozki napisała:
                                >>Nie jedną książką. Łucja była >>obłożona książkami i notatkami. >>Poza tym miała w oczach >>jednocześnie skupienie i >>nieobecność (nie wiem, jak to >>wygląda, ale pewnie zezowała po >>prostu).

                                Miała też:
                                - laptop
                                - wijące się kabelki słuchawek
                                - oraz przede wszystkim: rude loki wijące się jak węże, ascetyczną czarną piżamę i podciągnięte szczupłe nogi
                                (znaczy spełniała kryteria borejkowskiej yntelektualystky, nie to co Ania i jej różowe paznokcie różowych stóp!)
                                • przymrozki Re: Magnes w sprężynie, opium w mydełku 01.07.22, 08:13
                                  tajna_kryjowka_pyziaka napisała:

                                  > Miała też:
                                  > - laptop
                                  > - wijące się kabelki słuchawek
                                  > - oraz przede wszystkim: rude loki wijące się jak węże, ascetyczną czarną piżam
                                  > ę i podciągnięte szczupłe nogi
                                  > (znaczy spełniała kryteria borejkowskiej yntelektualystky, nie to co Ania i jej
                                  > różowe paznokcie różowych stóp!)

                                  Czyli na arsenał intelektualistki borejczej składają się włosy oraz słuchawki (a kto wie, co jeszcze) wijące się jak wunsz. Widać linie proste są estetyką Kopców.

                                  Swoją droga, czy Ania nie ma obecnie kręconych włosów? Czemu jej się nic inteligencko nie wije? I tutaj wracamy do dawno zaobserwowanej prawidłowości - MM jest dla Ani jak wredna ciotka dla wnuczki nielubianej kuzynki. Co Ania zrobi, zawsze będzie źle. Łucja zaś promieniuje taką doskonałości, że nawet jej piżama ma więcej zalet niż Ania.
                                  • bupu Re: Magnes w sprężynie, opium w mydełku 01.07.22, 09:31
                                    przymrozki napisała:

                                    > tajna_kryjowka_pyziaka napisała:
                                    >
                                    > > Miała też:
                                    > > - laptop
                                    > > - wijące się kabelki słuchawek
                                    > > - oraz przede wszystkim: rude loki wijące się jak węże, ascetyczną czarną
                                    > piżam
                                    > > ę i podciągnięte szczupłe nogi
                                    > > (znaczy spełniała kryteria borejkowskiej yntelektualystky, nie to co Ania
                                    > i jej
                                    > > różowe paznokcie różowych stóp!)
                                    >
                                    > Czyli na arsenał intelektualistki borejczej składają się włosy oraz słuchawki (
                                    > a kto wie, co jeszcze) wijące się jak wunsz. Widać linie proste są estetyką Kop
                                    > ców.
                                    >
                                    > Swoją droga, czy Ania nie ma obecnie kręconych włosów? Czemu jej się nic inteli
                                    > gencko nie wije?

                                    Bo Ania ma plebejskie, rozkoszne loczki, które emitują różowomydelkowatość, a nie napięcie intelektualne.


                                    > I tutaj wracamy do dawno zaobserwowanej prawidłowości - MM jes
                                    > t dla Ani jak wredna ciotka dla wnuczki nielubianej kuzynki. Co Ania zrobi, zaw
                                    > sze będzie źle. Łucja zaś promieniuje taką doskonałości, że nawet jej piżama ma
                                    > więcej zalet niż Ania.

                                    A tak, nawet gdyby Ania dostała Nobla, Borejkowie polecieliby hurmem dziękować za to Łucji, a narrator rąbnąłby dwie strony soczystych zachwytów nad córką Idy i jej dobroczynnym wpływem na to tępe mydełko Anię.
      • briar_rose Re: Magnes w sprężynie, opium w mydełku 25.06.22, 14:27
        Miałam właśnie to samo skojarzenie. Ania jest dla Łucji doskonałym tłem ( i coś czuję, że ruda sama dobrze o tym wie i celowo się jej trzyma, by podnieść swoje walory! :P ). Ta historia jest dość powszechna, bo zawsze gdzieś ktoś jest koleżanką kogoś, na kogo wszyscy patrzą. To z jednej strony bardzo wdzięczna rola, bo taka wspierająca i bezpieczna – bycie taką towarzyszką życia. Ale z drugiej strony jest w niej smutek. Taka drugoplanowość. Z kolei dla Patrycji takim tłem, na którym mogła błyszczeć, była Roma. No i tak jak pisze haszymora, Milicja miała do tego Monikę i Lonię.
        • mircja Re: Magnes w sprężynie, opium w mydełku 25.06.22, 15:54
          briar_rose napisał(a):

          > Miałam właśnie to samo skojarzenie. Ania jest dla Łucji doskonałym tłem ( i coś
          > czuję, że ruda sama dobrze o tym wie i celowo się jej trzyma, by podnieść swoj
          > e walory! :P ). Ta historia jest dość powszechna, bo zawsze gdzieś ktoś jest ko
          > leżanką kogoś, na kogo wszyscy patrzą. To z jednej strony bardzo wdzięczna rola
          > , bo taka wspierająca i bezpieczna – bycie taką towarzyszką życia. Ale z drugie
          > j strony jest w niej smutek. Taka drugoplanowość. Z kolei dla Patrycji takim tł
          > em, na którym mogła błyszczeć, była Roma. No i tak jak pisze haszymora, Milicja
          > miała do tego Monikę i Lonię.

          A co właściwie miała nastoletnia Patrycja, czego nie miała nastoletnia Ania? Ania też zachwycałą mężczyzn swoją urodą. No a jak porównamy finał edukacji w szkole średniej: niezdana matura / dostanie się z marszu na oblegane studia, to Ania bije Patrycję na głowę. Tak więc obecnie Ania zupełnie mi nie pasuje do roli "tła".
          • przymrozki Re: Magnes w sprężynie, opium w mydełku 25.06.22, 18:01
            mircja napisała:

            > Tak więc obecnie Ania zupełnie mi nie pasuje do roli
            > "tła".

            A nawet jeżeli nadawała się na ciemne tło dla blasku Łucji, to dziać się to mogło jedynie w oczach rodziny. Świat powinien widać to w lustrzanym odwróceniu. Jak bowiem wiemy świat pozaborejkowski przeniknięty jest wyłącznie prostactwem, chamstwem i ogólną degrengoladą, ludzie mają brzydkie czaszki, są wulgarni w mowie i czynie, a ESD umarło i nie ma sensu. Nudna, tępa konformistka, do tego ładna i zadbana, powinna być przez ten ohydny świat ceniona bardziej niż wyrafinowana Łucja, a sama Ania powinna bardziej pasować do tego świata niż do chodzącej doskonałości Łucji.

            Wracamy zatem do mojej tezy - albo Łucja wcale nie była taka doskonała, albo Ania wcale nie była taka nieudana. No albo trzymano Anię do pełnoletności pod kamieniem, ale to wiemy, że miejsca nie miało. Ania chodziła do szkoły w mieście i jeździła na zagraniczne wojaże, gdzie zachwycała swoją urodą Hiszpanów.
            • mircja Re: Magnes w sprężynie, opium w mydełku 25.06.22, 18:49
              przymrozki napisała:


              > Nudna, tępa konformistka, do tego ła
              > dna i zadbana, powinna być przez ten ohydny świat ceniona bardziej niż wyrafino
              > wana Łucja, a sama Ania powinna bardziej pasować do tego świata niż do chodzące
              > j doskonałości Łucji.

              Tak nawiasem mówiąc, to Patrycja też moim zdaniem była raczej konformistyczna zanim się tak jakoś nieco bardziej uczuciowo nie poukładała i nie stała się trochę dojrzalsza, co nastąpiło dopiero kiedy była mniej więcej w wieku Ani, kiedy ją ostatnio widzieliśmy. Błyskotliwa też jakoś specjalnie nie była, no i jeszcze ta oblana matura.
          • bupu Re: Magnes w sprężynie, opium w mydełku 25.06.22, 18:05
            mircja napisała:


            > A co właściwie miała nastoletnia Patrycja, czego nie miała nastoletnia Ania? An
            > ia też zachwycałą mężczyzn swoją urodą. No a jak porównamy finał edukacji w szk
            > ole średniej: niezdana matura / dostanie się z marszu na oblegane studia, to An
            > ia bije Patrycję na głowę. Tak więc obecnie Ania zupełnie mi nie pasuje do roli
            > "tła".

            ...bo może to Łucja jest tłem dla zjawiskowej Ani :>
            • przymrozki Re: Magnes w sprężynie, opium w mydełku 26.06.22, 09:20
              bupu napisała:

              > ...bo może to Łucja jest tłem dla zjawiskowej Ani :>
              >

              Tej możliwości nie rozważałam nawet teoretycznie. Łucja by nie strzimała ani minuty w roli "tej brzydszej", "tej dziwnej", "a to kto? ja zapraszałem tego kocmołucha? a, nie, to ta stuknięta kuzynka Anki, dajcie jej słownik, to zamknie się w łazience i przestanie smęcić" . Raz potraktowana w ten sposób dołączyłaby do grona nienawistników Ani.
              • mika_p Re: Magnes w sprężynie, opium w mydełku 26.06.22, 18:25
                A Łucja ma jakieś występy mówione po McD? W CZ pociesza Patrycję wspomnieniem matki Jana z Czarnolasu ("pomyśl, co musiała czuć Anna Kochanowska"), a poza tym? Może z wiekiem trochę znormalniała, a przynajmniej nauczyla się nie wymądrzać przy ludziach spoza rodziny, na przykład pod wpływem poprawnie zsocjalizowanej kuzynki.
                • ako17 Re: Magnes w sprężynie, opium w mydełku 27.06.22, 16:17
                  mika_p napisała:

                  > A Łucja ma jakieś występy mówione po McD? Może z wiekiem trochę znormalniała, a przynajmniej nauczyla się nie wymądrza
                  > ć przy ludziach spoza rodziny, na przykład pod wpływem poprawnie zsocjalizowane
                  > j kuzynki.
                  >
                  Dobre :). Strasznie mi się podobają takie głębokie i logiczne rozważania totalnie wbrew temu co pisze Autorka :D
    • jakgdyby.nigdynic Re: Magnes w sprężynie, opium w mydełku 27.06.22, 14:53
      przymrozki napisała:

      > Co zatem Łucja zobaczyła w Ani, a Ania w Łucji, że narodziła się między nimi pr
      > zyjaźń? Jak bardzo Anię musiało ciągnąć do Łucji, że tej bezmyślnej kokietce, t
      > emu nieukowi i tłukowi chciało się przysiąść fałdów, żeby zdać na najbardziej o
      > blegany kierunek w Polsce z jednym z najwyższych, jeżeli nie najwyższym, progie
      > m przyjęcia? A wszystko to, najwyraźniej, tylko po to, żeby być bliżej mężologi
      > i Łucji? Wreszcie jak bardzo Łucję musiało uzależnić towarzystwo Ani, że oddała
      > swój cenny czas dziewczynie, w której zalet nie doszukała się nawet jej własna
      > rodzona matka?

      Ale czy mamy gdzieś w sadze jakikolwiek opis tej przyjaźni? Poza autorską deklaracją, że istnieje? No nie wydaje mi się. Jak dla mnie, to taki sam poziom prawdopodobieństwa, jak Pyziaczek w niemieckim mamrze, Robrojek płodzący dzieci przed maturą i matka w Środzie.
      Jeśli już koniecznie trzeba by szukać wytłumaczeń, to widziałabym takie: Łucja jest w spektrum, więc jej potrzeby społeczne są specyficzne. Kontakt z kuzynką raz w tygodniu i nawijanie jej o gramatyce historycznej przez dwie godziny może spokojnie styknąć jako relacja emocjonalna. Ania z kolei wie, że będzie jej w rodzinie łatwiej, jeśli będzie pozorować "przyjaźń" z Łucją. Ot, na przykład można kuzynkę namówić na wspólne zamieszkanie. Rodzice się zgodzą, bo Łucja wzorem cnót jest i ozdobą familii. Łucję można wmanewrować w nietypowe studia, o jakich Ania marzy od gimnazjum. Rodzina kręciłaby nosem na wybór Ani (a fe! co to już filologii polskiej studiować nie można?), ale z wyboru Łucji jest dumna (gdyż Łucja jest bystra, bardzo bystra). I tak to się toczy. Korzyści obopólne są znaczne. Sympatia pewnie jakaś też. Ale pola do głębokiej emocjonalnej więzi nie widać.
      • przymrozki Re: Magnes w sprężynie, opium w mydełku 27.06.22, 18:33
        jakgdyby.nigdynic napisała:

        > Ale czy mamy gdzieś w sadze jakikolwiek opis tej przyjaźni? Poza autorską dekla
        > racją, że istnieje? No nie wydaje mi się. Jak dla mnie, to taki sam poziom praw
        > dopodobieństwa, jak Pyziaczek w niemieckim mamrze, Robrojek płodzący dzieci prz
        > ed maturą i matka w Środzie.

        Mamy odautorskie zapewnienie, że Łucja i Ania są sobie bliskie jak bliźniaczki. Patrycja zaś ma głębokie przekonanie, że wpływ Łucji na jej pierworodną jest do tego stopnia przemożny, że dziewczę, które nie powinno było zdać matury, zostało studentką japonistyki. Jeżeli mnie pamięć nie myli, to nierozłączność Łucji i Ani potwierdza także Nora.
    • ciotka.scholastyka Re: Magnes w sprężynie, opium w mydełku 28.06.22, 10:43
      przymrozki napisała:


      > Co zatem Łucja zobaczyła w Ani, a Ania w Łucji, że narodziła się między nimi pr
      > zyjaźń? Jak bardzo Anię musiało ciągnąć do Łucji, że tej bezmyślnej kokietce, t
      > emu nieukowi i tłukowi chciało się przysiąść fałdów, żeby zdać na najbardziej o
      > blegany kierunek w Polsce z jednym z najwyższych, jeżeli nie najwyższym, progie
      > m przyjęcia? A wszystko to, najwyraźniej, tylko po to, żeby być bliżej mężologi
      > i Łucji? Wreszcie jak bardzo Łucję musiało uzależnić towarzystwo Ani, że oddała
      > swój cenny czas dziewczynie, w której zalet nie doszukała się nawet jej własna
      > rodzona matka?

      Ano, nic i nijak. Po prostu MM uznała, że skoro wymyśliła im wspólny dzień urodzin, to muszą się zaprzyjaźnić, a takie drobiazgi, jak rzekoma przepaść intelektualna między nimi to drobiazgi niewarte uwagi. No i przecież nie ma pojęcia, że teraz nie ma egzaminów, a japonistyka jest oblegana jak ho, ho. Bo po co sprawdzać także i takie drobiazgi.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka