Dodaj do ulubionych

Niesamowity Miągwamen

20.06.22, 00:37
Wojujący kłódką na szaliku niczym nunchaku. Zastanawia mnie czy skuteczne grzmocenie zbirów za pomocą takiej broni jest fizycznie możliwe?

Z fizyki nigdy nie byłam orłem, a jedyne co jestem w stanie sobie wyobrazić o użyciu takiej broni, to jednorazowe ciosy wymierzane z odległości.
Wydaje mi się, że jakkolwiek ciężka nie byłaby ta kłódka, zawiesiwszy ją na czymś tak giętkim jak szalik, Ignacek nie mógłby szybko zadawać nią jednego ciosu po drugim. A już na pewno nie potrafię sobie wyobrazić jak on jej używa w zwarciu (śnić o Majchrzaku w kabaretkach zamówionym na męską imprezę było zdecydowanie łatwiej). Bo chyba ten oprych, którego Ignaś lał, nie stał cały czas w odpowiednio dużej odległości od przeciwnika, by być w zasięgu jego kłódki? No, chyba, że ten szalik był z tych grubych, wykrochmalonych, skrajnie sztywnych szalików, które można było trzymać pionowo jak cep i w efekcie tłuc końcówką również z bliska…
Niech mi ktoś wyjaśni czy te heroiczne wygibasy IGSa w McD miały rację bytu. Bo ten fragment książki był dla mnie tak nierealny, że aż zaczęłam się zastanawiać czy Miągwa prywatnie nie jest jakimś superbohaterem, któremu prawa fizyki niestraszne…

(W sumie i to nie byłoby całkiem niemożliwe, w końcu jest synem Człowieka z Kalarepy, który sztukę niewidzialności opanował do perfekcji)
Obserwuj wątek
    • bupu Re: Niesamowity Miągwamen 20.06.22, 13:20
      Siła odśrodkowa. Kłódka w szaliku działa na tej samej zasadzie co kiścień (trzonek + łańcuch+kula z kolcami/ciężarki). Jak tym machasz siła odśrodkowa napina szalik/sznurek/łańcuch i uwiązany na nim ciężar tłucze wrogów jak talala. Ciężarek na długim sznurku jednakowoż nie bardzo się nadaje na krótkie dystanse,
      • sanfran_84 Re: Niesamowity Miągwamen 20.06.22, 13:51
        bupu napisała:

        Cięża
        > rek na długim sznurku jednakowoż nie bardzo się nadaje na krótkie dystanse,

        Nie mówiąc o tym, że jeśli banda łysych podeszła do IGSa i Magdy, by ich zaatakować w jakimkolwiek celu (być może natarcia ich śniegiem na przykład, zakładam, że to raczej miało być coś w rodzaju bardzo głupiego i mało bezpiecznego dla zaatakowanych wygłupu niż np. w celach rabunkowych), to musieli oni - zamiast zbierać się do ataku - stać i patrzeć jak:
        a) Miągwa zakłada kłódkę na szalik,
        b) następnie składa szalik na pół, by kłódka mogła opaść w jego połowie,
        c) podnosi urządzenie do góry i przynajmniej kilka razy okręca, by nadać jemu odpowiednią prędkość, pozwalającą na to, by faktycznie móc kogoś zdzielić przez łeb.
        A oni musieli być przy tym na tyle daleko, że żaden z nich nie dostałby kłódką, a za to baliby się podejść w jej zasięg.
        Gdyby to jeszcze Józinator wykonywał tego typu broń obronną, to może bym była w stanie uwierzyć, że zrobił to dostatecznie szybko i faktycznie machał z takim zapałem, że zaskoczeni napastnicy odpuścili uznając, że nastraszenie małolatów albo wytarzanie ich w śniegu nie jest tego warte. Natomiast IGSa mamy konsekwentnie opisywanego jako lekko niezdarnego poetę, który nigdy nie ma na tyle refleksu ani pomyślunku, by uniknąć maltretującego go kuzyna. Więc on z szalikiem to by się raczej tych kilkadziesiąt sekund mocował, podczas których to sekund napastnicy nie staliby bez ruchu podziwiając, cóż to ten łepek wyczynia z szalikiem i kłódką.
        Bardziej prawdopodobne byłoby, gdyby Ignaś zerknął za nich i krzyknął ile sił w płucach "Uwaga, policja!!!" (co nie byłoby takie niezwykłe w noc sylwestrową, jest wtedy wiele patroli) i korzystając z momentu, w którym napastnicy odwróciliby się, pociągnął Magdę biegiem za sobą.
        No ale nie wydając z siebie tego pierwotnego ryku chyba nie dałby rady zauroczyć Magdy ;)
        • ako17 Re: Niesamowity Miągwamen 21.06.22, 15:09
          sanfran_84 napisał(a):

          Natomiast IGSa mamy konsekwen
          > tnie opisywanego jako lekko niezdarnego poetę, który nigdy nie ma na tyle refle
          > ksu ani pomyślunku, by uniknąć maltretującego go kuzyna
          >
          Może dlatego, że w większości napaści kuzyna odbywały się w pomieszczeniach zamkniętych? Gdyby Józef atakował Miągwę na świeżym powietrzu, to może Ignaś wcześniej wpadłby na taki świetny pomysł?
          A może to i lepiej, bo, znając Józefa, mógłby sobie ten sposób "zaczepiania" (żeby nie powiedzieć RYWALIZACJI) kuzyna przyswoić. I w końcu by naprawdę doszło do tragedii.
          • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Niesamowity Miągwamen 21.06.22, 15:43
            ako17 napisała:
            >>A może to i lepiej, bo, znając Józefa, mógłby sobie ten sposób "zaczepiania" (żeby nie powiedzieć RYWALIZACJI) kuzyna przyswoić. I w końcu by naprawdę doszło do tragedii.<<

            A zważywszy, że według paru forumowiczów niektóre wewnętrzne monologi Ignasia brzmiały jak przemyślenia seryjnego mordercy...

            Ej, to nawet niezły pomysł na fanfiction, gdzie Ignaś jest wyrafinowanym zabójcą poszukiwanym w całej Polsce, znanym jako Dusiciel z Jeżyc czy jakoś tak
            • haszyszymora Re: Niesamowity Miągwamen 21.06.22, 16:08
              Hehe, ja od dawna przypisuję morderczy wariant Józwie z jego pogardą, narcyzmem i kultem piąchy. Pasuje na mordercę-seksualnego maniaka, "karzącego" kobiety.

              Ignaś IMHO jest neurotykiem jak z Nabokova. Albo prologiem do Dnia Świra. Ale i tak jestem ciekawa: które monologi wskazują na kryminalne skłonności?
              • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Niesamowity Miągwamen 21.06.22, 16:34
                haszyszymora napisała:
                >>Hehe, ja od dawna przypisuję morderczy wariant Józwie z jego pogardą, narcyzmem i kultem piąchy. Pasuje na mordercę-seksualnego maniaka, "karzącego" kobiety.<<

                To może "50 twarzy Józkiniowca" albo jakiś opis procesu karnego Józwy morderco-zboczeńca?

                >>Ignaś IMHO jest neurotykiem jak z Nabokova. Albo prologiem do Dnia Świra. Ale i tak jestem ciekawa: które monologi wskazują na kryminalne skłonności?<<

                Niestety nie pamiętam ani cytatu ani wątku w którym go znalazłam, a już na pewno nie pamiętam do którego fragmentu której książki to się odnosiło. Pamiętam jedynie, że ktoś pisał, że Ignaś w swoich przemyśleniach brzmi jak wyrafinowany zabójca i została mu tam nadana jakaś ksywka, analogiczna do pseudonimów różnych słynnych morderców.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka