Dodaj do ulubionych

Dlaczego Laura nie zadzwoniła do domu?

07.07.22, 11:52

Zastanawiam się, dlaczego Laura, gdy już została na noc w Toruniu u ciotki, nie uparła się, by jednak zadzwonić do domu? Owszem, zapytała Oleńki, czy może zadzwonić, ale gdy ta odpowiedziała, że to drogie, Laura nie podjęła dyskusji. Gdyby powiedziała "Zwialam z domu, rodzice mogą zawiadomić policję", zapewne Oleńka poświęciłaby się, bojąc się konsekwencji.
Czy Laura czula sie tak niekochana, że nie sądziła, iż ktoś się o nią martwi? Czy raczej było to na zasadzie "dobrze im tak"?
Obserwuj wątek
    • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Dlaczego Laura nie zadzwoniła do domu? 07.07.22, 13:10
      >Czy Laura czula sie tak niekochana, że nie >sądziła, iż ktoś się o nią martwi? Czy raczej >było to na zasadzie "dobrze im tak"?

      Pewnie i to i to. Zwłaszcza, że w książce widzieliśmy jak wygląda "martwienie się" jej własnej matki. Pozostali krewni też nie lepsi
    • iwoniaw Re: Dlaczego Laura nie zadzwoniła do domu? 07.07.22, 17:05
      Laura jak Laura, ona zawsze miala sklonność do zachowań "jak cię złapią na goracym uczynku za rekę, to mów, że to nie twoja ręka", więc do niej nawet pasuje zagranie w stylu "dopóki jestem poza domem, to nie ma się co martwić o to, co powiem w domu". Poza tym miała goraczkę i to jej też moglo przytepić i myślenie i przebojowość. Natomiast zachowanie doroslych - Oleńki i Almy, ale i Robrojka, jest doprawdy zadziwiające. Widzą, że dziecko jest ewidentnie bez opieki w obcym mieście i zamiast wręcz naciskać na telefon do matki (wykonany przez nich, nie przez Laurę), to się oddają dziwnym rozważaniom wewnętrznym, co tez moglo sie wydarzyć i skąd i po co ta Laura przyjechała. W sumie Alma podejrzewając Gabrielę o Bóg Wie Co, to powinna wręcz na policję dzwonić, żeby w razie czego miec podkładkę na to, jak beznadziejną matką jest Gaba, a Robrojek, który nie zadzwonił od razu z prostym przekazem "natknąłem się na twą Laurę na gigancie w Toruniu, juz ja wioze z powrotem do was, będziemy około godziny xyz", to naprawdę nie wiem, co miał na myśli. Nie wpadł na to, że ktos się może martwić, policję wzywać? Hm, no w sumie nic takiego się nie działo, więc nie wpadł na to poniekąd znając Borejków?
    • przymrozki Re: Dlaczego Laura nie zadzwoniła do domu? 07.07.22, 18:13
      Pewnie nie chciała przerywać matce gambitów.

    • ciotka.scholastyka Re: Dlaczego Laura nie zadzwoniła do domu? 07.07.22, 20:11
      Bo by się MM akcja nie skleiła. Pamiętam, jak już przy pierwszym czytaniu mnie to zdumiało - owszem, było wtedy drogo, ale nie chodziło przecież o towarzyskie pogawędki, ale o poinformowanie rodziny, że wszystko w porządku. Na miejscu Oleńki sama bym zaproponowała Laurze, żeby zadzwoniła.
      • sowca Re: Dlaczego Laura nie zadzwoniła do domu? 08.07.22, 09:06
        No ja bym się zwyczajnie bała mieć pod opieką nieletnią, która uciekła z domu i nie poinformować o tym jej rodziny. Oleńka nie mogła wiedzieć, że rodzina Borejków jest ... specyficzna i mogła sądzić, że policja jest postawiona na nogi, matka mdleje, ojciec panikuje itp.
        • ako17 Re: Dlaczego Laura nie zadzwoniła do domu? 08.07.22, 10:37
          ja myślę, że nie zadzwoniła, bo przedstawiła wizję Domu jednoznacznie Złego, z którego uciekła by ratować życie i cześć i do tego by nie pasował telefon do domu. Wszak nie miała swojego aparatu, musiałaby dzwonić od Oleńki i nie mogła wykonać połączenia ukradkiem. Czyli bałaby się, że Oleńka się domyśli, że ten jej dom nie taki zły, skoro Laura jednak myśli o tym by się rodzina nie martwiła
    • sanfran_84 Re: Dlaczego Laura nie zadzwoniła do domu? 08.07.22, 11:48
      sowca napisała:

      > Czy Laura czula sie tak niekochana, że nie sądziła, iż ktoś się o nią martwi? C
      > zy raczej było to na zasadzie "dobrze im tak"?
      >

      Myślę, że mogła odpuścić temat z chęci pokazania, że dobrze im tak. Niech się martwią! Niech matka płacze, jak woli tego małego konfidenta! Laura mogła nie wiedzieć, że matka trzaska w szachy z seniorami, tylko myślała, że Centrum stawia już Poznań na nogi (stąd ten zalążek myśli, że pasowałoby zadzwonić). W końcu jak już doszło do jakichś rozmów między Gabą a Laurą (poza tymi o Pyziaku, bo te się raczej szybko kończyły), to Gabriela robiła tam za kochaną mamusię (ten zielony tygrysek w żółte kropki, czy jak to tam było z krzesłami, ten brak kary za kradzież, brak konsekwencji wobec podbierania perfum, koszmarnej nocy poślubnej Idy i zrujnowania wyjazdu Natalii - z punktu widzenia dziecka to są rzeczy na plus i dobra mama, a nie porażki wychowawcze ;)).
      Natomiast dorośli to tutaj pojechali po całości. Alma i Oleńka powinny w te pędy zgłaszać na policję, nawet jeśli dziecko opowiada straszne rzeczy o złych potworach w domu - powiedzieć im i to, i niech sprawdzą, czy to rzeczywiście jakaś patologia, czy dziewczyna z jakiegoś powodu kłamie w żywe oczy. Dziecko na gigancie będzie przecież mówić różne rzeczy, żeby tylko obronić siebie i swój pomysł (coś jak zdradzający mąż, który mówi kochance, że żona go nie rozumie i on jest tuż tuż, by złożyć papiery o rozwód). Robrojek - ojciec córki! - zamiast raz dwa dzwonić do matki i łapać dziecko, to zachowuje się jak tajny agent i oczywiście wie, że "hocki-klocki", a nie że może coś jest nie tak, a dziewczyna w niebezpieczeństwie. Już nie mówiąc o tym, że skoro hocki-klocki, to tym bardziej trzeba się pilnie kontaktować z matką ("Gabrysiu, jestem w Toruniu i widzę Laurę. Czy ma ona tutaj jakąś wycieczkę szkolną?").O zachowaniu na Roosevelta i łażeniu po koleżankach, gdy Robert ma przywieźć dziecko nie wspominając.
      Wiem, że MM lubi sobie ponaciągać, żeby do strumienia fabuły pasowało i wszystkie morały wybrzmiały, ale to, co się dzieje po wyjeździe Laury do Torunia, to już za duże naciągnięcie dla mnie jest. A służyć ma tylko temu, żeby Laura zrozumiała kto jest zły (ojciec i ona), a kto dobry (wiadomo).
      • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Dlaczego Laura nie zadzwoniła do domu? 08.07.22, 12:10
        > A służyć ma tylko temu, żeby Laura zrozumiała
        > kto jest zły (ojciec i ona), a kto dobry
        > (wiadomo).

        Tu aż się prosiło, by Laura się zorientowała kim są ci ludzie ze zdjęć! Tej pseudomorał byłby o niebo wiarygodniejszy, gdyby popatrzyła na tę nową żonę, nowe dzieci i pomyślała z goryczą, że ojciec zamienił ją, siostrę i matkę na lepszy model. I potem, wiedziona impulsem, sama stamtąd odeszła, zanim ktokolwiek zdążyłby zadzwonić na policję/do Borejków
        • sanfran_84 Re: Dlaczego Laura nie zadzwoniła do domu? 08.07.22, 13:37
          tajna_kryjowka_pyziaka napisała:

          > Tu aż się prosiło, by Laura się zorientowała kim są ci ludzie ze zdjęć! Tej pse
          > udomorał byłby o niebo wiarygodniejszy, gdyby popatrzyła na tę nową żonę, nowe
          > dzieci i pomyślała z goryczą, że ojciec zamienił ją, siostrę i matkę na lepszy
          > model. I potem, wiedziona impulsem, sama stamtąd odeszła, zanim ktokolwiek zdąż
          > yłby zadzwonić na policję/do Borejków

          Odeszła w sensie - rozczarowana wróciła do domu? A to, to tak. Tylko że rodzina ze zdjęcia zrobiła za jednorazowy rekwizyt, który się już potem nigdy (z podkreśleniem) nie pojawia w fabule. Ani przy okazji zaproszenia na ślub (nie że mieli zapraszać go z nową rodziną, ale jakoś tak w formie rozważania), ani przy okazji rozliczeń z przeszłością, ani przy okazji CKNUKa (jak taki CKNUK, to co powiedział tej drugiej? Jej przecież też nie kochał. Są razem, czy nie?). Po rodzinie ze zdjęcia w TiR Pyziaka widzimy w:
          - JT (w korku z Almą, o ile dobrze pamiętam);
          - CP (pierwszy ślub Laury)
          - McD (drugi ślub Laury)
          (Kalamburki nie liczę, bo tam to chyba jedynie w retrospekcjach jest wspominany) i w żadnym momencie nie ma niczego na temat tamtej rodziny. W McD aż się prosiło o jakieś słówko na temat, że niby myślał, że im z Gabrielą po prostu nie wyszło, założył więc drugą rodzinę, a tam to samo: pustka w sercu, mutry w oczach, zero czucia (wiem, że niezbyt to mądre, ale niech będzie), więc po tym doszedł do wniosku, że to nie była wina jego żon ani dzieci, tylko jego i jego cknukowatości. Nawet by to się jakoś tam spięło. Tymczasem nic nie wynika z faktu, że u Almy jest to zdjęcie, ani dla fabuły TiR, ani dla dalszych losów Laury, Gabrieli, Janusza.
          OT: I wkurza mnie Robroj oceniający Almę po wyglądzie. Naprawdę słabe, przystojniak sam jeden się odezwał.
          • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Dlaczego Laura nie zadzwoniła do domu? 08.07.22, 13:54
            Dokładnie, nie wiadomo właściwie po co były te zdjęcia, skoro i tak nic nie wniosły. A mogły dużo, zwłaszcza, że byli na nich nie tylko potencjalni żona i dzieci, ale też jacyś starsi państwo. Czyżby nowi, lepsi teściowie?

            >OT: I wkurza mnie Robroj oceniający >Almę po wyglądzie. Naprawdę słabe, >przystojniak sam jeden się odezwał

            W CR sam jęczał, że jest nieatrakcyjnym przegrywem, więc teraz pewnie to sobie odbija na innych. A że Alma to siostra CKNUKa (CKNUKini?), jest dobry pretekst by wieszać na niej psy
            • sanfran_84 Re: Dlaczego Laura nie zadzwoniła do domu? 08.07.22, 14:05
              tajna_kryjowka_pyziaka napisała:

              > W CR sam jęczał, że jest nieatrakcyjnym przegrywem, więc teraz pewnie to sobie
              > odbija na innych. A że Alma to siostra CKNUKa (CKNUKini?), jest dobry pretekst
              > by wieszać na niej psy

              Jęczał chyba i nad córką, albo przynajmniej sugerował, że się o to boi, że i ona też nie będzie należała do czołówki najatrakcyjniejszych. A tu ni stąd ni z owąd jedzie po wyglądzie Almy - to naprawdę do takiego Robroja nie pasuje, nawet do wersji "zwąsiałem, zdziadziałem i jestem przegrywem". To, że odbija na innych, to może być prawda, MM już się niejeden taki bohater napisał (np. Ida i jej zachowanie wobec Magdy).
              Co jest natomiast dziwne to to, że z uznaniem wypowiada się o urodzie Janusza, porównując ją z CKNUKinią (ładne określenie ;)), więc tu już obiektywizm zachował, cyt.: "Wielkie nieba, ależ ona była wściekła! Niepodobna do Janusza, trzeba powiedzieć. Janusz był to chłop przystojny, a ta tutaj – szkoda gadać."
              No pewnie, o brzydkich ludziach to szkoda gadać.
              • iwoniaw Re: Dlaczego Laura nie zadzwoniła do domu? 08.07.22, 14:13

                > No pewnie, o brzydkich ludziach to szkoda gadać.

                No a młody Ignac w Kalamburce? W którym "brzydkie zetempówki" budziły wstręt z powodu braku fizycznych walorów? Następny mister universum z mandatem do wydawania opinii o ludziach na podstawie ich wyglądu...
                • sanfran_84 Re: Dlaczego Laura nie zadzwoniła do domu? 08.07.22, 14:37
                  iwoniaw napisała:

                  >
                  > No a młody Ignac w Kalamburce? W którym "brzydkie zetempówki" budziły wstręt z
                  > powodu braku fizycznych walorów? Następny mister universum z mandatem do wydawa
                  > nia opinii o ludziach na podstawie ich wyglądu...
                  >
                  O to, to. Skąd u bohaterów pozytywnych tyle jadu i oceniania ludzi po wyglądzie? Mister universum mógł chociaż narzekać, że zetempówki nie znają łaciny, czy operują prymitywnym językiem, czy mają płytkie zainteresowania, i to by było spójne z jego charakterystyką. A nie, że brzydkie.
                  • haszyszymora Re: Dlaczego Laura nie zadzwoniła do domu? 08.07.22, 15:36
                    >Skąd u bohaterów pozytywnych tyle jadu i oceniania ludzi po wyglądzie?

                    Od autorki. Nawet Bogu ducha winny Elvis obrywa za "ciężką twarz, znamionującą brak inteligencji" - co więcej, MM uważa swoją jędzowatość za przejaw znania się na ludziach, przenikliwości, intuicji, wuj wie czego jeszcze.
                    • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Dlaczego Laura nie zadzwoniła do domu? 08.07.22, 15:44
                      haszyszymora napisała:
                      >Od autorki. Nawet Bogu ducha
                      >winny Elvis obrywa za "ciężką twarz,
                      >znamionującą brak inteligencji"

                      Nie tylko on:
                      "Shrek jest tak brzydko narysowany, że za nic bym nie wysiedziała dwu godzin w kinie, patrząc na tę zieloną, nieinteligentną twarz" - Małgorzata Musierowicz
                      • ciotka.scholastyka Re: Dlaczego Laura nie zadzwoniła do domu? 12.07.22, 11:06

                        > "Shrek jest tak brzydko narysowany, że za nic bym nie wysiedziała dwu godzin w
                        > kinie, patrząc na tę zieloną, nieinteligentną twarz" - Małgorzata Musierowicz

                        Odezwała się ta, co ładnie rysuje :D
                    • sanfran_84 Re: Dlaczego Laura nie zadzwoniła do domu? 08.07.22, 15:51
                      haszyszymora napisał(a):

                      co więcej, MM uważa swoją jędzowatość za przejaw znania si
                      > ę na ludziach, przenikliwości, intuicji, wuj wie czego jeszcze.

                      Kreowanej na znawcę ludzi i superdramaturga Mili dostało się kilka tych cech, z intuicją i wujem włącznie ;)

                      tajna_kryjowka_pyziaka napisała:

                      > "Shrek jest tak brzydko narysowany, że za nic bym nie wysiedziała dwu godzin w
                      > kinie, patrząc na tę zieloną, nieinteligentną twarz" - Małgorzata Musierowicz

                      No pewnie - Shrek jest brzydki bez powodu przecież, ładny powinien być! A taki na przykład Florian ze "Sprężyny" jest z kolei narysowany estetycznie, z wdziękiem i inteligentną twarzą ;) Ale fakt, nie musimy oglądać go przez 2 godziny, wystarczy zamknąć oczy, nie patrzeć na ilustrację lub szybciutko przerzucić stronę.
                      • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Dlaczego Laura nie zadzwoniła do domu? 08.07.22, 16:20
                        sanfran_84 napisała:
                        >tajna_kryjowka_pyziaka napisała:

                        > "Shrek jest tak brzydko narysowany, że za nic bym nie wysiedziała dwu godzin w
                        > kinie, patrząc na tę zieloną, nieinteligentną twarz" - Małgorzata
                        >Musierowicz

                        >No pewnie - Shrek jest brzydki bez
                        >powodu przecież, ładny powinien
                        >być! A taki na przykład Florian ze
                        >"Sprężyny" jest z kolei narysowany
                        >estetycznie, z wdziękiem i
                        >inteligentną twarzą ;) Ale fakt, nie >musimy oglądać go przez 2 godziny,
                        >wystarczy zamknąć oczy, nie
                        >patrzeć na ilustrację lub szybciutko
                        >przerzucić stronę.

                        Tylko po to, by móc otworzyć zobaczyć inną stronę z ilustracją:
                        - ciężkiego klopsa o oczach jak mutry
                        - Jedwabińskiego, który wygląda jakby razem z powyższym chlał i kradł
                        - niemniej obrzękniętego bernardyna, znaczy przepraszam, Bernarda
                        - oraz zdziadziałego wąsa, piętnem nieatrakcyjności naznaczonego
                        Kogoś pominęłam?
                        • haszyszymora Re: Dlaczego Laura nie zadzwoniła do domu? 08.07.22, 16:41
                          Fryca, dwudziestolatka o aparycji łysiejącego wujka.
                          • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Dlaczego Laura nie zadzwoniła do domu? 08.07.22, 16:58
                            haszyszymora napisała:
                            >Fryca, dwudziestolatka o aparycji >łysiejącego wujka.

                            Ano, choć i tak wygląda lepiej niż liceum, z "Imienin" zapamiętałam taką ilustrację jego twarzy w całości, gdzie wyglądał jak fuzja łysego starca z niemowlakiem, brr.
                        • bupu Re: Dlaczego Laura nie zadzwoniła do domu? 08.07.22, 16:56
                          tajna_kryjowka_pyziaka napisała:


                          > >wystarczy zamknąć oczy, nie
                          > >patrzeć na ilustrację lub szybciutko
                          > >przerzucić stronę.
                          >
                          > Tylko po to, by móc otworzyć zobaczyć inną stronę z ilustracją:
                          > - ciężkiego klopsa o oczach jak mutry
                          > - Jedwabińskiego, który wygląda jakby razem z powyższym chlał i kradł
                          > - niemniej obrzękniętego bernardyna, znaczy przepraszam, Bernarda
                          > - oraz zdziadziałego wąsa, piętnem nieatrakcyjności naznaczonego
                          > Kogoś pominęłam?

                          Niespełna czterdziestoletnich Tomcia i Elkę, spróchniałych jak ślubny kostiumik Milicji.
                      • ciotka.scholastyka Re: Dlaczego Laura nie zadzwoniła do domu? 12.07.22, 11:09
                        sanfran_84 napisał(a):


                        > No pewnie - Shrek jest brzydki bez powodu przecież, ładny powinien być!

                        Ale zobacz, zarzutem MM nie jest to, że Shrek jest BRZYDKI, tylko, że jest BRZYDKO NARYSOWANY.
                    • guineapigs Re: Dlaczego Laura nie zadzwoniła do domu? 08.07.22, 19:25
                      Haszyszymora pisze, co MM mysli o Elvisie:
                      'Nawet Bogu ducha winny Elvis obrywa za "ciężką twarz, znamionującą brak inteligencji"

                      Moje pytanie jest takie: o jakiego Elvisa sie rozchodzi? Czy o znanego piosenkarza zwanego Krolem R'n'R?
                      A jesli o niego, to w ktorym etapie zycia? Bo jak wiadomo, jego 'ciezka twarz' pod koniec zywota znamionowala raczej tzw. hulaszczy tryb zycia. Natomiast Elvis Mlody IMHO ciezkiej twarzy nie mial. A gdyby nawet mial, to czy 'ciezka twarz' naprawde oznacza brak inteligencji? Taki Churchill, moim zdaniem, twarz mial 'ciezka', ale bylabym ostatnia osoba, ktora przypisalaby mu ceche: malo inteligentny.
                      Fakt, jest cos takiego jak 'efekt aureoli' - czyli przypisywanie ludziom urodziwym (o twarzach lekkich?) cech pozytywnych, jak madrosc czy altruizm, ale wiadomo, ze to tylko efekt aureoli.
                      Pewnie bez problemu kazdy z nas znalazlby ad hoc lub niemal ad hoc z 10 przykladow ludzi inteligentnych, a o twarzach ciezkich. I na odwrot.
                      Zreszta, co tu gadac: waga twarzy zmienia sie wraz z uplywem czasu. Oczywiscie nie zawsze, ale na obrazkach MM jakos zawsze. No, prawie. Taka zona Majchrzaka/matka Przeszczepa jest chuda, glupia i zla. A chudy Przeszczep jest madry i wrazliwy (chociaz troszku potluczony). Sam Robroj-dziad i Belle tez wydaja sie miec twarze ciezkie - a jednak uchodza w oczach MM za i madrych, i dobrych.
                      Jak jeszcze studiowalam, to byl taki profesor, co byl ciezki, przysadzisty, i twarz mial ciezka - a byl jedynym w Polsce specjalista od penych rzeczy w geografii, byl tzw. ekspertem, a jego wiedza a przede wszystkim intuicja (bo jest taki level, ze wiedza to za malo, trzeba jeszcze 'to czuc' by isc dalej, ryzykowac i odkrywac, jak Tesla, Sklodowska-Curie czy Kopernik) byly na najwyzszym poziomie
                      Niestety, skojarzylo mi sie to bardzo zle... Kiedy w czasach nazistowskich Niemiec okreslano wartosc czlowieka za pomoca koloru wlosow, oczu i ksztaltu czaszki. Nie wiem, co antropologia na to i co medycyna zwiazana z DNA - ale czy naprawde wyglad twarzy i glowy moze okreslac inteligencje?
                      • mircja Re: Dlaczego Laura nie zadzwoniła do domu? 08.07.22, 19:57
                        guineapigs napisała:

                        > Haszyszymora pisze, co MM mysli o Elvisie:
                        > 'Nawet Bogu ducha winny Elvis obrywa za "ciężką twarz, znamionującą brak inteli
                        > gencji"
                        >
                        > Moje pytanie jest takie: o jakiego Elvisa sie rozchodzi? Czy o znanego piosenka
                        > rza zwanego Krolem R'n'R?
                        > A jesli o niego, to w ktorym etapie zycia? Bo jak wiadomo, jego 'ciezka twarz'
                        > pod koniec zywota znamionowala raczej tzw. hulaszczy tryb zycia. Natomiast Elvi
                        > s Mlody IMHO ciezkiej twarzy nie mial. A gdyby nawet mial, to czy 'ciezka twarz
                        > ' naprawde oznacza brak inteligencji? Taki Churchill, moim zdaniem, twarz mial
                        > 'ciezka', ale bylabym ostatnia osoba, ktora przypisalaby mu ceche: malo intelig
                        > entny.

                        Elvis miał zawsze taką typową ciężką szczękę, która dosyć często pojawia się u Amerykanów (płci obojga zresztą, choć u kobiet jest mniej wyraźnie zaznaczona). U Polaków takie szczęki pojawiają się rzadziej, ale oczywiście byłoby absurdalne uważać z tego powodu, że przewyższają oni inteligencją Amerykanów.
          • mircja Re: Dlaczego Laura nie zadzwoniła do domu? 08.07.22, 19:45
            sanfran_84 napisał(a):


            > (Kalamburki nie liczę, bo tam to chyba jedynie w retrospekcjach jest wspominany
            > ) i w żadnym momencie nie ma niczego na temat tamtej rodziny. W McD aż się pros
            > iło o jakieś słówko na temat, że niby myślał, że im z Gabrielą po prostu nie wy
            > szło, założył więc drugą rodzinę, a tam to samo: pustka w sercu, mutry w oczach
            > , zero czucia (wiem, że niezbyt to mądre, ale niech będzie), więc po tym doszed
            > ł do wniosku, że to nie była wina jego żon ani dzieci, tylko jego i jego cknuko
            > watości. Nawet by to się jakoś tam spięło. Tymczasem nic nie wynika z faktu, że
            > u Almy jest to zdjęcie, ani dla fabuły TiR, ani dla dalszych losów Laury, Gabr
            > ieli, Janusza.

            Czytając o tych zdjęciach wyobraziłam sobie od razu, że Janusz związał się z kobietą z przychówkiem i na zdjęciu są jej dzieci, a nie jego rodzone (tylko adoptowane w związku z małżeństwem). Oczywiście była to tylko moja własna wewnętrzna interpretacja, która w niczym nie jest lepsza (ani chyba gorsza) od takiej, że dzieci są jednak jego własne, ale tak mi to jakoś pasowało do stylu pani Musierowicz, żeby Janusz postąpił trochę jak Eugeniusz Jedwabiński oraz żeby już nie chciał mieć więcej własnych dzieci.

            • bupu Re: Dlaczego Laura nie zadzwoniła do domu? 08.07.22, 20:47
              mircja napisała:

              > Czytając o tych zdjęciach wyobraziłam sobie od razu, że Janusz związał się z ko
              > bietą z przychówkiem i na zdjęciu są jej dzieci, a nie jego rodzone (tylko adop
              > towane w związku z małżeństwem). Oczywiście była to tylko moja własna wewnętrzn
              > a interpretacja, która w niczym nie jest lepsza (ani chyba gorsza) od takiej, ż
              > e dzieci są jednak jego własne, ale tak mi to jakoś pasowało do stylu pani Musi
              > erowicz, żeby Janusz postąpił trochę jak Eugeniusz Jedwabiński oraz żeby już ni
              > e chciał mieć więcej własnych dzieci.

              A, no tak, przeciez w tym uniwersum tylko podłe, fubrawe CKNUKi mogą nie chcieć mieć dzieci...
            • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Dlaczego Laura nie zadzwoniła do domu? 08.07.22, 20:51
              mircja napisała:
              >Czytając o tych zdjęciach
              >wyobraziłam sobie od razu, że
              >Janusz związał się z kobietą z
              >przychówkiem i na zdjęciu są jej
              >dzieci, a nie jego rodzone (tylko
              >adoptowane w związku z
              >małżeństwem). Oczywiście była to
              >tylko moja własna wewnętrzna
              >interpretacja, która w niczym nie jest
              >lepsza (ani chyba gorsza) od takiej,
              >że dzieci są jednak jego własne, ale
              >tak mi to jakoś pasowało do stylu
              >pani Musierowicz, żeby Janusz
              >postąpił trochę jak Eugeniusz
              >Jedwabiński oraz żeby już nie chciał
              >mieć więcej własnych dzieci.

              Mi też to by pasowało, Janusz nie wyglądał mi na wziętego dziecioroba.
              Zwłaszcza, gdy tyle podróżuje (Australia, Brazylia, Niemcy) i robi skoki czasoprzestrzenne, to nie są warunki na ojcostwo
              • mircja Re: Dlaczego Laura nie zadzwoniła do domu? 10.07.22, 18:13
                tajna_kryjowka_pyziaka napisała:


                >
                > Mi też to by pasowało, Janusz nie wyglądał mi na wziętego dziecioroba.
                > Zwłaszcza, gdy tyle podróżuje (Australia, Brazylia, Niemcy) i robi skoki czasop
                > rzestrzenne, to nie są warunki na ojcostwo

                No i do tego ta sześcioletnia odsiadka.
        • angazetka Re: Dlaczego Laura nie zadzwoniła do domu? 08.07.22, 23:29
          BTW jakim cudem Laura się NIE domyśliła, kim są? Gorączka ją tak otępiła?
          • przymrozki Re: Dlaczego Laura nie zadzwoniła do domu? 09.07.22, 12:55
            angazetka napisała:

            > BTW jakim cudem Laura się NIE domyśliła, kim są? Gorączka ją tak otępiła?
            >

            Poza gorączką jest jeszcze i to, że Laura bardzo idealizowała ojca. W wyobraźni prowadziła z nim przyjemne pogawędki utrzymane w tonie kpiącym i pewnie czuła, jakby go znała.
            • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Dlaczego Laura nie zadzwoniła do domu? 10.07.22, 17:10
              przymrozki napisała:
              >Poza gorączką jest jeszcze i to, że
              >Laura bardzo idealizowała ojca. W
              >wyobraźni prowadziła z nim
              >przyjemne pogawędki utrzymane w
              >tonie kpiącym i pewnie czuła, jakby
              >go znała.

              Strasznie jej tego zazdrościłam i kibicowałam, że w końcu czegoś się o nim dowie - ja po swoim Pyziaku nie mam absolutnie żadnych śladów, ani nikogo, kto by go znał poza moją Gaboidą (a to wyjątkowo nieprzyjemna krzyżówka charakterologiczna).

              Sorry, że tak się tu uzewnętrzniam, ale kupiłam właśnie TiR i jak wróciłam do tych scen u Almy i Oleńki, to wiele rzeczy mnie ponownie rozdrażniło. Przede wszystkim to, że o ile wcześniej tygrysie poszukiwania szły nieźle, o tyle będąc już u ciotki i mając szansę zdobyć więcej info niż kiedykolwiek, Laura nie dowiaduje się prawie nic. A mogła.
              I owszem, gorączka raczej nie motywuje do działania, ale spodziewałam się (liczyłam?), że po odmówieniu przez Almę współpracy, Tygrys sam przekopie całe mieszkanie w poszukiwaniu numeru telefonu Janusza, jakichś listów z adresem, czy czegoś podobnego. Albo chociaż ukradnie ciotce te zdjęcia i potem wykorzysta do "podręczenia" Gaby lub wyciągnięcia czegoś z Robrojzaura, (który przecież Pyziaka dobrze znał). Albo, ewentualnie, zrobi to, o czym pisałam wyżej - skapnie się kto jest na tych zdjęciach, załamie się i ucieknie, niekoniecznie do domu, ale np. Dziadoj znajdzie ją skuloną pod jakimś mostem (jeśli już musimy iść w ten tragiczny antypyziaczy moralitet).
              • kloi0505 Re: Dlaczego Laura nie zadzwoniła do domu? 11.07.22, 07:07
                <Strasznie jej tego zazdrościłam i kibicowałam, że w końcu czegoś się o nim dowie >

                Ja się cieszę, że pani MM nie uśmierciła Pyziaka i że Laura w końcu go poznała.

                < ja po swoim Pyziaku nie mam absolutnie żadnych śladów, ani nikogo, kto by go znał>

                Tzn. nawet nie wiesz czy żyje?

                I owszem, gorączka raczej nie motywuje do działania, ale spodziewałam się (liczyłam?), że po odmówieniu przez Almę współpracy, Tygrys sam przekopie całe mieszkanie w poszukiwaniu numeru telefonu Janusza, jakichś listów z adresem, czy czegoś podobnego. Albo chociaż ukradnie ciotce te zdjęcia i potem wykorzysta do "podręczenia" Gaby lub wyciągnięcia czegoś z Robrojzaura, (który przecież Pyziaka dobrze znał).

                Bardzo lubię TiR (czytałam kilka razy) ale nigdy nie pomyślałam, że Laura mogła coś więcej zrobić w temacie ojca. Chodzi mi o to, że takie osoby jak ty sięgnęły "głębiej" niż te, które znają ojców (pani MM to też jak widać dotyczy).

                <Sorry, że tak się tu uzewnętrzniam, >

                Nie ty jedna się uzewnętrzniasz. Po też są m.in. wszelkie fora. No i dodałaś coś od siebie w temacie TiR. Od lat czytam to forum ale nie kojarzę, żeby ktoś napisał że Laura mogła zrobić więcej. Masz rację, za łatwo się poddała. Ale wg mnie z Robroja też by nic nie wyciągnęła, bo Robroj robi za postać pozytywną (tzn. dyskretną) i niestety w temacie Pyziaka (w każdym innym też) dobro Gaby a nie Laury jest najważniejsze.
                • kloi0505 Re: Dlaczego Laura nie zadzwoniła do domu? 11.07.22, 07:09
                  <Po też są m.in. wszelkie fora.>

                  Po to są m.in. wszelkie fora.
                • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Dlaczego Laura nie zadzwoniła do domu? 11.07.22, 10:38
                  kloi0505:

                  >Tzn. nawet nie wiesz czy żyje?<

                  Nie, jakichkolwiek danych brak, z personalnymi na czele. A że jestem nieślubna, to żadnych "pamiątek" też nie mam skąd wytrzasnąć. Pozostaje mi tylko rwanie włosia każdemu napotkanemu facetowi i latanie z tym do laboratorium😝

                  >Ale wg mnie z Robroja też by nic nie
                  >wyciągnęła, bo Robroj robi za
                  >postać pozytywną (tzn. dyskretną) i
                  >niestety w temacie Pyziaka (w
                  >każdym innym też) dobro Gaby a nie
                  >Laury jest najważniejsze.

                  To nawet ciekawe, że w otoczeniu Borejków jest trochę osób "z zewnątrz", które znały podłego CKNUKa, a mimo to żadne z nich nie posłużyło za źródło informacji. Robwąsek, Aniellllllllla. No i Ida, która nie tylko była ze szwagrem w ESD, ale też mieszkała z nim pod jednym dachem (a w odróżnieniu od Nutrii i Pulpy była na tyle duża, by go dobrze pamiętać i rozumieć pewne rzeczy). Tygrys pewnie nawet nie wie kto znał jej ojca poza Najwyższą Gabinią i dziadkami. Może nawet Gaba sama zakazała "wtajemniczonym puszczać farbę"?

                  Aż sobie wyobraziłam, co by było, gdyby Pyziakówny poznały ojca i spotykały się z nim potajemnie (znając mamunię, na jawność nie mogłyby sobie pozwolić, już widzę jej minę cierpiętnicy-szantażystki, za każdym razem, gdy do niego idą).
                  • bupu Re: Dlaczego Laura nie zadzwoniła do domu? 11.07.22, 11:11
                    tajna_kryjowka_pyziaka napisała:

                    >
                    > To nawet ciekawe, że w otoczeniu Borejków jest trochę osób "z zewnątrz", które
                    > znały podłego CKNUKa, a mimo to żadne z nich nie posłużyło za źródło informacji
                    > . Robwąsek, Aniellllllllla. No i Ida, która nie tylko była ze szwagrem w ESD, a
                    > le też mieszkała z nim pod jednym dachem (a w odróżnieniu od Nutrii i Pulpy był
                    > a na tyle duża, by go dobrze pamiętać i rozumieć pewne rzeczy). Tygrys pewnie n
                    > awet nie wie kto znał jej ojca poza Najwyższą Gabinią i dziadkami. Może nawet G
                    > aba sama zakazała "wtajemniczonym puszczać farbę"?

                    No toż Gaba tryska łzami, jak Fontanna di Trevi wodą, na sam dźwięk nazwiska Janusza. Nikt nawet nie śmiał zapewne wspomnieć imienia CKNUKa.

                    A swoją drogą życie codzienne Gaby musiało wyglądać dość ciekawie. Poszła z dzieckiem do przychodni, pielęgniarka wywołuje: - Róża Pyziak proszę!
                    A Gaba w ryk.
                    Zapisuje dzieci do przedszkola.
                    - Jak nazwisko dziecka?
                    - Py... Py... Buuuuu! Uuuuhuuuu! Py...! Ziaaaaaaak!
                    Gaba wraca do domu.
                    - O Gabusiu, pyz... Co, nie, nie rycz, pyzy będą na obiad!
                    • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Dlaczego Laura nie zadzwoniła do domu? 11.07.22, 11:26
                      bupu napisała:
                      >A swoją drogą życie codzienne Gaby
                      >musiało wyglądać dość ciekawie.
                      >Poszła z dzieckiem do przychodni,
                      >pielęgniarka wywołuje: - Róża Pyziak
                      >proszę!
                      >A Gaba w ryk.
                      >Zapisuje dzieci do przedszkola.
                      >- Jak nazwisko dziecka?
                      >- Py... Py... Buuuuu! Uuuuhuuuu! Py...! Ziaaaaaaak!
                      >Gaba wraca do domu.
                      >- O Gabusiu, pyz... Co, nie, nie rycz, pyzy będą na obiad!

                      Pierworodną Pyzunię jakoś przetrzymała. Może dlatego, że w ogóle niepodobna do porzuciciela. Ale dziwne, że Gabuchna sama nie zrzuciła po rozwodzie znienawidzonego nazwiska.

                      • haszyszymora Re: Dlaczego Laura nie zadzwoniła do domu? 11.07.22, 11:48
                        "Aż sobie wyobraziłam, co by było, gdyby Pyziakówny poznały ojca i spotykały się z nim potajemnie (znając mamunię, na jawność nie mogłyby sobie pozwolić, już widzę jej minę cierpiętnicy-szantażystki, za każdym razem, gdy do niego idą)"


                        Lubię sobie wyobrażać, że Laura w McD dowiedziała się o wylewie, odwiedziła chorego potajemnie, pogadali na spokojnie i coś tam się między nimi zaczęło rozjaśniać... Na tyle, że Juliusz Fidelis to puszczenie oka do Janusza.
                        • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Dlaczego Laura nie zadzwoniła do domu? 11.07.22, 12:15
                          >Lubię sobie wyobrażać, że Laura w
                          >McD dowiedziała się o wylewie,
                          >odwiedziła chorego potajemnie,
                          >pogadali na spokojnie i coś tam się
                          >między nimi zaczęło rozjaśniać... Na
                          >tyle, że Juliusz Fidelis to puszczenie
                          >oka do Janusza.

                          A Ignac będzie się zwracać do stalowookiego wnusia "Januszu"!
                      • bupu Re: Dlaczego Laura nie zadzwoniła do domu? 11.07.22, 13:46
                        tajna_kryjowka_pyziaka napisała:

                        > bupu napisała:
                        > >A swoją drogą życie codzienne Gaby
                        > >musiało wyglądać dość ciekawie.
                        > >Poszła z dzieckiem do przychodni,
                        > >pielęgniarka wywołuje: - Róża Pyziak
                        > >proszę!
                        > >A Gaba w ryk.
                        > >Zapisuje dzieci do przedszkola.
                        > >- Jak nazwisko dziecka?
                        > >- Py... Py... Buuuuu! Uuuuhuuuu! Py...! Ziaaaaaaak!
                        > >Gaba wraca do domu.
                        > >- O Gabusiu, pyz... Co, nie, nie rycz, pyzy będą na obiad!
                        >
                        > Pierworodną Pyzunię jakoś przetrzymała. Może dlatego, że w ogóle niepodobna do
                        > porzuciciela. Ale dziwne, że Gabuchna sama nie zrzuciła po rozwodzie znienawidz
                        > onego nazwiska.
                        >

                        A w sumie to nie wiem jak było z tym nazwiskiem Voldemorta Jeżyc po rozwodzie. W każdym razie Gaba nie wystąpiła ani razu jako Gabrysia Pyziak. Tylko jako Borejko, albo jako Stryba.
                        • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Dlaczego Laura nie zadzwoniła do domu? 11.07.22, 14:04
                          bupu napisała:
                          >A w sumie to nie wiem jak było z
                          >tym nazwiskiem Voldemorta Jeżyc
                          >po rozwodzie. W każdym razie Gaba
                          >nie wystąpiła ani razu jako Gabrysia
                          >Pyziak. Tylko jako Borejko, albo jako
                          >Stryba.

                          W późniejszych tomach występuje jako "Gabriela Stryba de domo Borejko primo voto Pyziak". Mogłaby po rozwodzie wrócić do panieńskiego, ale chyba nazwisko inne niż u córek komplikowałoby niektóre sprawy, np. podpisywanie im zgody na coś? W salonach tatuażu zdarzają się sytuacje, że nieletni klient ma przyprowadzić rodzica (zgodę na piśmie można podrobić) i wtedy brak zbieżności nazwisk budzi podejrzenia, że może to nie matka, tylko np. starsza siostra koleżanki. I Laura nie mogłaby sobie przed 18-stką wytatuować "pyziacze nasienie" na plecach (gotykiem)😆
                  • kloi0505 Re: Dlaczego Laura nie zadzwoniła do domu? 11.07.22, 12:29
                    < Może nawet Gaba sama zakazała "wtajemniczonym puszczać farbę"?>

                    Gaba albo Milicja. Tylko nie widzę w tym sensu a dziecka szkoda.


                    • iwoniaw Re: Dlaczego Laura nie zadzwoniła do domu? 11.07.22, 12:45
                      kloi0505 napisał(a):

                      > < Może nawet Gaba sama zakazała "wtajemniczonym puszczać farbę"?>
                      >
                      > Gaba albo Milicja. Tylko nie widzę w tym sensu a dziecka szkoda.
                      >
                      >
                      Milicja. Gaba się dostosowała, mając do wyboru opcje 1- G. skrzywdzona i cierpiąca, nie wolno jej ranić, 2
                    • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Dlaczego Laura nie zadzwoniła do domu? 11.07.22, 12:45
                      >Gaba albo Milicja. Tylko nie widzę w
                      >tym sensu a dziecka szkoda.

                      Sens jest taki, że cierpiąca mamunia ze swoją kruchą samooceną, nie musi tłumaczyć się z błędów młodości, ani nawet przyznawać, że je popełniła. I nie ma konfrontacji, nie ma przepracowania traumy, tylko (też nieprzyjemne, ale łatwiejsze i wygodniejsze) tkwienie w roli pokrzywdzonego biedactwa. Mogę to potwierdzić z doświadczenia.

                      A dziecka, owszem, szkoda, bo nawet jeśli mu nie zależy na poznaniu ojca (jak Pyzie), to i tak nie powinno się przed nim ukrywać prawdy. Choćby dlatego, że można w ten sposób niechcący dzieciaka nauczyć, że kręcenie i wymijanie jest w porządku. Oraz, że mama to psychiczny delikates, z którym trzeba się cackać (prosta droga do parentyfikacji i innych takich kwiatków).
                      • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Dlaczego Laura nie zadzwoniła do domu? 11.07.22, 12:53
                        Zapomniałam jeszcze dodać: gdy dziecko nic nie wie o ojcu, może próbować wypełnić tę pustkę informacyjną swoimi wyobrażeniami i dopowiedzeniami. I różne mogą być tego efekty. Takie jak laurza ucieczka w poszukiwaniu idealizowanego tatusia, ale też bardziej drastyczne, typu myślenie "tata mnie zostawił, bo jest ze mną coś nie tak", albo, nie daj Boże, "może jestem dzieckiem g***tu?"
                        • kloi0505 Re: Dlaczego Laura nie zadzwoniła do domu? 11.07.22, 21:15
                          Życie mnie nauczyło, że życie pisze najlepsze i często nieoczekiwane scenariusze. Jak już poznasz swojego ojca koniecznie napisz o tym na forum 🙂. A może Gaboida łaskawie ci powie. Na pocieszenie ci powiem, że niektórzy mają takich ojców, że już lepiej nie mieć żadnego (szczególnie w dzieciństwie jak jesteś bezbronna i zależna od rodziców).
    • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Dlaczego Laura nie zadzwoniła do domu? 21.08.22, 14:47
      Jeszcze w kwestii nieodpowiedzialności dorosłych w TiR, coś mnie właśnie walnęło: skoro Gaba w trosce o dziecko jest mocna tylko w gębie, a w czynie do dupy, zaś reszta rodziny (poza Natką i Babką) nawet nie wie o tym zaginięciu, to co by się stało, gdyby Robrojzaur nie znalazł Laury w Toruniu?

      Czy ktokolwiek z Borejków wreszcie by zauważył, że dziewczyna nie wróciła do domu i łaskawie się tym przejął (dziadzio jedyny kochający na przykład)? Czy cokolwiek by w tej sprawie zrobili? No i co Alma z Oleńką zrobiłyby z Laurą? Też nie zadzwoniły na policję, wiedząc, że młoda zwiała z domu. Puściłyby ją samopas po wyzdrowieniu?
      • bupu Re: Dlaczego Laura nie zadzwoniła do domu? 21.08.22, 16:16
        tajna_kryjowka_pyziaka napisała:

        > Jeszcze w kwestii nieodpowiedzialności dorosłych w TiR, coś mnie właśnie walnęł
        > o: skoro Gaba w trosce o dziecko jest mocna tylko w gębie, a w czynie do dupy,
        > zaś reszta rodziny (poza Natką i Babką) nawet nie wie o tym zaginięciu, to co b
        > y się stało, gdyby Robrojzaur nie znalazł Laury w Toruniu?

        Róża wiedziała, wykazując wyjątkową, jak na nią, bystrość. Problemem jest tu kto inny. Laury nie było w domu ponad dobę. Mogę uwierzyć, że nie zauważył jej nieobecności Ignac, bo on mało co poza sobą samym rejestruje, natomiast mam pytanie jakim cudem zniknięcie pasierbicy ominęło Grzegorza. Wyłączył mózg? Zadekował się na ten czas w szafie, żeby nie widzieć omdlewającego Gabona?

        > Czy ktokolwiek z Borejków wreszcie by zauważył, że dziewczyna nie wróciła do do
        > mu i łaskawie się tym przejął (dziadzio jedyny kochający na przykład)? Czy cok
        > olwiek by w tej sprawie zrobili?

        Zapewne to, co zrobili, gdy Ignaś, goniony przez szerszenie, puścił się na oślep przed siebie, niknąc wszystkim z oczu na wiele godzin. Czyli nic.
        • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Dlaczego Laura nie zadzwoniła do domu? 21.08.22, 16:22
          bupu napisała:
          >(...) Mogę uwierzyć, że nie zauważył jej
          >nieobecności Ignac, bo on mało co poza
          >sobą samym rejestruje, natomiast mam
          >pytanie jakim cudem zniknięcie pasierbicy
          >ominęło Grzegorza. Wyłączył mózg?
          >Zadekował się na ten czas w szafie, żeby
          >nie widzieć omdlewającego Gabona?

          No jak to jakim cudem, przecież reagowanie gdy dziecku dzieje się krzywda jest wbrew grzesiowej naturze. Jak mu lata wcześniej zrozpaczona córka wybiegła z domu i zniknęła na całą noc, typ olał sprawę. Jak lata później jego drugie dziecko będzie regularnie bite i obrażane przez kuzyna, też to oleje.
          • briar_rose Re: Dlaczego Laura nie zadzwoniła do domu? 23.08.22, 00:12
            tajna_kryjowka_pyziaka napisała:

            >
            > No jak to jakim cudem, przecież reagowanie gdy dziecku dzieje się krzywda jest
            > wbrew grzesiowej naturze. Jak mu lata wcześniej zrozpaczona córka wybiegła z do
            > mu i zniknęła na całą noc, typ olał sprawę.

            I tego mu darować nie mogę. Na forum on często uchodzi za safandułę sierotę, ale dla mnie to już objaw zimnego draństwa. Nastoletnia córka ucieka w wigilijny wieczór z płaczem, nie ma jej całe godziny, a on sobie o ósmej jakby nigdy nic wychodzi do nowej dziewczyny, siedzi tam aż do pasterki... I nie przyjdzie mu do głowy że nastolatka w nerwach może zrobić coś głupiego, albo jej samej coś się może stać. Nawet nie dzwoni do domu sprawdzić, czy ona już wróciła. Do tego planując w myślach życie z Gabrielą, ANI RAZU nie myśli o jej córkach xD Zero refleksji.
            • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Dlaczego Laura nie zadzwoniła do domu? 23.08.22, 00:56
              briar_rose napisała:
              >(...) Do tego planując w myślach
              >życie z Gabrielą, ANI RAZU nie myśli
              >o jej córkach xD Zero refleksji.

              On chyba w ogóle nie wiedział o ich istnieniu idąc na tę wizytę. Martwił się tylko rodzicami Gabuni i jakimiś nieistniejącymi ciotkami (nie ma jak planować ślub z obcą osobą, o której nic nie wiesz...)

              W ogóle dziwny tam mają stosunek do Pyziakówien, trochę jakby żyły poza nawiasem rodziny, oddzielnie. Dlatego zastanawiam się co by było, gdyby Laury nie udało się odnaleźć. Kto wie, może przy odpowiednich okolicznościach (brak Dziadoja-ratownika -> dłuższy pobyt u Almy -> większa szansa na zdobycie informacji o ojcu -> kolejne próby odnalezienia go -> wszelkie kłopoty czyhające po drodze) skończyłoby się tak, że Laura w ogóle by nie wróciła do domu i zniknęła na lata
              • przymrozki Re: Dlaczego Laura nie zadzwoniła do domu? 23.08.22, 08:38
                tajna_kryjowka_pyziaka napisała:

                > On chyba w ogóle nie wiedział o ich istnieniu idąc na tę wizytę. Martwił się ty
                > lko rodzicami Gabuni i jakimiś nieistniejącymi ciotkami (nie ma jak planować śl
                > ub z obcą osobą, o której nic nie wiesz...)

                Albo nie wiedział, albo zapomniał, w zasadzie nie ma innego wytłumaczenia.

                W ogóle obie strony tego związku, zwłaszcza na tym etapie znajomości, ale potem jest niewiele lepiej, zachowują się jakby Elka, Pyza i Laura były ich młodszymi siostrami, a nie dziećmi pod ich opieką i władza rodzicielską. Czyli samo istnienie zauważają, jakoś tam swoje rodzinne i opiekuńcze zadania widzą, ale zdecydowanie nie mają wrażenia, że te dzieci są przede wszystkim ich odpowiedzialnością.
                • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Dlaczego Laura nie zadzwoniła do domu? 23.08.22, 16:26
                  przymrozki napisała:
                  >W ogóle obie strony tego związku,
                  >zwłaszcza na tym etapie
                  >znajomości, ale potem jest niewiele
                  >lepiej, zachowują się jakby Elka,
                  >Pyza i Laura były ich młodszymi
                  >siostrami, a nie dziećmi pod ich
                  >opieką i władza rodzicielską. Czyli
                  >samo istnienie zauważają, jakoś
                  >tam swoje rodzinne i opiekuńcze
                  >zadania widzą, ale zdecydowanie
                  >nie mają wrażenia, że te dzieci są
                  >przede wszystkim ich
                  >odpowiedzialnością.

                  To dobre określenie na ich relację z dziećmi, że jest bardziej jak z młodszym rodzeństwem. Gdzieś na forum widziałam taki cytat (nie kojarzę z którego tomu) jak Gaba szykuje się na rozmowę wychowawczą z Laurą - zachowywała się tam właśnie jak taka starsza siostra, która ma się zajmować młodszą pod nieobecność rodziców. Nie miała pomysłu co małej powiedzieć, jak się do tego zabrać, strasznie się tym stresowała - było widać, że ją to przerasta. Serio, to ma być matka z kilku(nasto?)letnim stażem? Nie znalazłam już tego cytatu, ale pamiętam czyjś komentarz, że Gaba się zachowuje, jakby pierwszy raz w życiu zabierała się za taką rozmowę wychowawczą. To gdzie ona była przez wszystkie dotychczasowe lata?!

                  Ten nierodzicielski stosunek do Pyziakówien wychodzi też w JT i Żaby, gdzie wszelkie rozmowy na temat ciąży Róży poszczególne Szopy odbywają z jej dziadkami, pomimo, że Gabogrzegostwo byli wtedy w domu, z tego co pamiętam.
                  • sanfran_84 Re: Dlaczego Laura nie zadzwoniła do domu? 23.08.22, 17:32
                    tajna_kryjowka_pyziaka napisała:

                    > To dobre określenie na ich relację z dziećmi, że jest bardziej jak z młodszym r
                    > odzeństwem. Gdzieś na forum widziałam taki cytat (nie kojarzę z którego tomu) j
                    > ak Gaba szykuje się na rozmowę wychowawczą z Laurą - zachowywała się tam właśni
                    > e jak taka starsza siostra, która ma się zajmować młodszą pod nieobecność rodzi
                    > ców.

                    > Ten nierodzicielski stosunek do Pyziakówien wychodzi też w JT i Żaby, gdzie wsz
                    > elkie rozmowy na temat ciąży Róży poszczególne Szopy odbywają z jej dziadkami,
                    > pomimo, że Gabogrzegostwo byli wtedy w domu, z tego co pamiętam.

                    Również ktoś na forum (nie znajdę na szybko cytatu) bardzo dobrze to podsumował: Róża i Laura są w praktyce piątą i szóstą Borejkówną, a nie córkami Gaby.
                    • mika_p Re: Dlaczego Laura nie zadzwoniła do domu? 23.08.22, 18:28
                      > Róża i Laura są w praktyce piątą i szóstą Borejkówną, a nie córkami Gaby.

                      To żem ja była!
                      • sanfran_84 Re: Dlaczego Laura nie zadzwoniła do domu? 23.08.22, 18:47
                        mika_p napisała:

                        > > Róża i Laura są w praktyce piątą i szóstą Borejkówną, a nie córkami Gaby.
                        >
                        >
                        > To żem ja była!
                        >

                        Super, dzięki za przypomnienie :) A Twoje spostrzeżenie rozwiązuje nam większość problemów z powyższej dyskusji, choćby dlaczego Grzegorz zawracał sobie łepetynę jakimiś wyimaginowanymi ciotkami, zamiast córkami Gabrieli - skoro to kolejne Borejkówny, to się nimi tak przejmował, jak Idą, Nutrią i Pulpą. Dlaczego dziadkowie rozmawiają z Frycem o ciąży? Bo to ciąża jakby ich piątej córki. Ba, nawet czemu Gaba trzaska z seniorami w szachy, gdy Laura jest w Toruniu - bo to ona się nie sprawdziła w opiece nad młodszą "siostrą", więc trochę ma wyrzuty (wobec nich) i się przede wszystkim nimi zajmuje.
                        Może to i nie jest aż tak psychologicznie niemożliwe - Gaba została matką w stosunkowo młodym wieku, przy braku wsparcia (a potem po prostu braku) męża, oczywistym jest, że jej rodzice ją mocno w macierzyństwie wspomagali, zwłaszcza że mieszkali na jednej kupie. Mila trzymała twardą ręką cały dom, to przejęła decyzyjność, a Ignac był jedynym mężczyzną w tym gronie, to oczywiste, że małe do niego lgnęły, gdy nie miały kontaktu z ojcem tudzież innym męskim osobnikiem (że potrzebowały, to widzimy co się działo, gdy pojawił się Marek. Za to dziwne, że przestały potrzebować, gdy pojawił się Grzegorz).
                        • przymrozki Re: Dlaczego Laura nie zadzwoniła do domu? 23.08.22, 19:47
                          sanfran_84 napisał(a):

                          > mika_p napisała:

                          > Może to i nie jest aż tak psychologicznie niemożliwe - Gaba została matką w sto
                          > sunkowo młodym wieku,

                          Tak po prawdzie, to ona nie była wtedy dużo młodsza niż Mila, gdy urodziła Gabrysię.

                          I zgoda, że zwłaszcza po urodzeniu Laury Gabrysia była zależna od pomocy rodziców i że oni przez to mieli większy udział w wychowaniu wnuczek niż przeciętni dziadkowie. To by nawet można było zrozumieć, ale przecież Mila i Ignacy tak samo wychowywali Ignasia (bezceremonialnie wysadzając przy tym z siodła jego rodzonego ojca).

                          Na dodatek trochę podobną relację Ignacy i Mila mają z dziećmi Idy. I o ile jeszcze w przypadku Józka, a może trochę Łucji, można powiedzieć, że rodzicami młodych Pałysów są bardziej Ida z Markiem niż ktokolwiek inny, to w przypadku Kazika Uleja rzecz się ma już zgoła inaczej. Ida uważa siebie za jedną z wielu osób odpowiedzialnych za Ziutka, ale wcale nie bardziej odpowiedzialną niż jej rodzice, Józek i Łucja. Marek z kolei ewidentnie zakłada, że zajmowanie się beniaminkiem jest ekscesem, na który może ewentualnie przystać, kiedy w domu nie ma akurat kogokolwiek innego (z maili Idy wynika, że w kolejce osób zobowiązanych do zajmowania się Ziutkiem Marka wyprzedza nawet Ania Górska).
                          • mika_p Re: Dlaczego Laura nie zadzwoniła do domu? 25.08.22, 00:57
                            przymrozki napisała:

                            > sanfran_84 napisał(a):
                            >
                            > > mika_p napisała:
                            >
                            > > Może to i nie jest aż tak psychologicznie niemożliwe - Gaba została matką
                            > w stosunkowo młodym wieku,
                            >

                            Ej, ale to nie ja napisałam!

                            I ja akurat nie w wieku Gaby dopatrywałabym się źródła problemu. Raczej w otoczeniu.
                            Mama Borejko była malym domowym tyranem, zdaje się że tak doslownie stoi w KK. Apodyktyczna i niecierpliwa. Do tego, nie dosć, że została babcią w stosunkowo młodym wieku, to ostatnie swoje niemowlę miała niecałą dekadę wcześniej. I jakby tego było malo, nie pracowała zawodowo, to znaczy nie znikała z domu na 8 godzin plus dojazd.

                            Jak najbardziej widzę Gabę w hormonalnym dołku (baby blues), przerażoną perspektywą wykąpania noworodka (niczym Krystyna w SK) czy faktem, że ów noworodek płacze, chociaż najedzony i sucho ma.
                            I Milę, która odruchowo mówi "Daj mi małą, ja się nią zajmę" z mniej lub bardziej wyraźnie wyrażonym podtekstem "bo ty nie umiesz"

                            I tak nastąpił u Gaby imprinting przekonania, że to mama Borejko najlepiej wie i decyduje, co zrobić z Gabinym dzieckiem. A że mama Borejko nie pracowała zawodowo, to Gaba nie miala kiedy nauczyć się swojej córeczki i wypracować własnych metod.

                            Zastanawiam się przy tym, gdzie był Pyziak. Nie żebym go koniecznie chciała widzieć jako zaangażowanego ojca, ale oprócz dziecka miał na Roosevelta żonę, a nie widzę go w roli uciekającego do kanciapy Grzegorza. A widzimy, że w konfliktowych sytuacjach na linii Grzegorz - reszta rodziny Gaba nie ma odruchu zajęcia stanowiska.
                            Za niemowlęctwa Pyzuni układ był dynamiczny, dwoje rodziców, dorastające panny, układające sobie pozycje w rodzinie i przestrzeń. Pojawienie się dodatkowych osób - Janusza i Różyczki - musiało spowodować napięcia skumulowane w punkcie wspólnym, czyli Gabie. O ile niemowlę można ignorować, bo cudze i ktoś inny ma się nim zajmować, o tyle z dorosłym facetem trudniej, łazienkę zajmuje, nie chce się bawić, dogaduje, czas tatusia zajmuje, etc.
                            A jednak Pyziak, poza tym, że spłodził córki i porzucił Gabę, nie docisnął żadnego piętna na mieszkańcach Roosevelta.

                            Może nie mieszkał na Roosevelta?
                            Zastanawialiśmy się, jak wyglądąła koegzystencja, z może jej nie było? Może Pyziak mieszkał po ślubie tam, gdzie wcześniej (i, np. próbował tam ściągnąć Gabę z dzieckiem, ale jej było wygodniej przy rodzicach) albo poszedł w kamasze? Potemw yjechał, potem się rozwiódł i tyle Pyziaka było
                            • ciotka.scholastyka Re: Dlaczego Laura nie zadzwoniła do domu? 25.08.22, 10:13
                              mika_p napisała:


                              > Jak najbardziej widzę Gabę w hormonalnym dołku (baby blues), przerażoną perspek
                              > tywą wykąpania noworodka (niczym Krystyna w SK) czy faktem, że ów noworodek pła
                              > cze, chociaż najedzony i sucho ma.
                              > I Milę, która odruchowo mówi "Daj mi małą, ja się nią zajmę" z mniej lub bardzi
                              > ej wyraźnie wyrażonym podtekstem "bo ty nie umiesz"
                              >
                              > I tak nastąpił u Gaby imprinting przekonania, że to mama Borejko najlepiej wie
                              > i decyduje, co zrobić z Gabinym dzieckiem. A że mama Borejko nie pracowała zawo
                              > dowo, to Gaba nie miala kiedy nauczyć się swojej córeczki i wypracować własnych
                              > metod.
                              >

                              I to jest tak zwane "this". Doskonałe podsumowanie :)
                            • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Dlaczego Laura nie zadzwoniła do domu? 25.08.22, 13:24
                              milka_p napisała:
                              >Zastanawiam się przy tym, gdzie był
                              >Pyziak. Nie żebym go koniecznie
                              >chciała widzieć jako
                              >zaangażowanego ojca, ale oprócz
                              >dziecka miał na Roosevelta żonę, a >nie widzę go w roli uciekającego do >kanciapy Grzegorza. (...). Pojawienie
                              >się dodatkowych osób - Janusza i
                              >Różyczki - musiało spowodować
                              >napięcia skumulowane w punkcie
                              wspólnym, czyli Gabie. O ile niemowlę można ignorować, bo cudze i ktoś inny ma się nim zajmować, o tyle z dorosłym facetem trudniej, łazienkę zajmuje, nie chce się bawić, dogaduje, czas tatusia zajmuje, etc.
                              A jednak Pyziak, poza tym, że spłodził córki i porzucił Gabę, nie docisnął żadnego piętna na mieszkańcach Roosevelta.
                              Może nie mieszkał na Roosevelta?
                              Zastanawialiśmy się, jak wyglądąła koegzystencja, z może jej nie było?
                              >Może Pyziak mieszkał po ślubie
                              >tam, gdzie wcześniej (i, np. próbował tam ściągnąć Gabę z
                              >dzieckiem, ale jej
                              >było wygodniej przy rodzicach) albo
                              >poszedł w kamasze? (...)<

                              Ano właśnie, czy było bezpośrednio powiedziane, że wprowadził się do teściów (np. w OwR, rzućta cytata kto mata)?
                              Pyziak na czas nauki w poligrafiku mieszkał w bursie, więc nie mógł mieć nic własnego, ale możliwe, że po ślubie udało mu się coś załatwić, bo młode małżeństwo z dzieckiem, itd. Może przez jakiś czas mieszkali tam z Gabą i Pyzą, ale gdy wyjechał, to Gaba przeniosła się z powrotem do rodziców? I nieużywane mieszkanie trafił szlag?
                              • bupu Re: Dlaczego Laura nie zadzwoniła do domu? 25.08.22, 13:55
                                tajna_kryjowka_pyziaka napisała:


                                > Ano właśnie, czy było bezpośrednio powiedziane, że wprowadził się do teściów (n
                                > p. w OwR, rzućta cytata kto mata)?

                                Z ręką na sercu i szablą w dłoni mogę przysiąc, że nie ma w OwR cytatu sugerującego, że młodzi państwo Pyziakowie mieszkali gdziekolwiek indziej niż na Roosevelta.

                                > Pyziak na czas nauki w poligrafiku mieszkał w bursie, więc nie mógł mieć nic wł
                                > asnego, ale możliwe, że po ślubie udało mu się coś załatwić, bo młode małżeństw
                                > o z dzieckiem, itd. Może przez jakiś czas mieszkali tam z Gabą i Pyzą, ale gdy
                                > wyjechał, to Gaba przeniosła się z powrotem do rodziców? I nieużywane mieszkani
                                > e trafił szlag?

                                W realiach onego czasu załatwić szybko mieszkanie mógł albo ktoś dysponujący wystarczającą ilością gotówki na tłuste łapówy dla właściwych osób, albo też posiadający koneksje z partyjnymi i urzędowymi bonzami rozmaitego szczebla. Pyziaczek ani groszem nie śmierdział, ani nie miał ciotecznego kumpla brata stryjecznej babki we właściwym miejscu, więc mógł załatwić mysi bobek, nawet gdyby posiadał pięcioraczki na stanie, a nie jedną Pyzę.
                                • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Dlaczego Laura nie zadzwoniła do domu? 25.08.22, 14:01
                                  bupu napisała:
                                  >(...) Pyziaczek ani groszem nie
                                  >śmierdział, ani nie miał ciotecznego
                                  >kumpla brata stryjecznej babki we
                                  >właściwym miejscu, więc mógł
                                  >załatwić mysi bobek, nawet gdyby
                                  >posiadał pięcioraczki na stanie, a
                                  >nie jedną Pyzę.

                                  Mysi bobek to raczej Florian Górski mógł załatwić...
                                • mika_p Re: Dlaczego Laura nie zadzwoniła do domu? 30.08.22, 22:30
                                  bupu napisała:

                                  > Z ręką na sercu i szablą w dłoni mogę przysiąc, że nie ma w OwR cytatu
                                  > sugerującego, że młodzi państwo Pyziakowie mieszkali gdziekolwiek indziej
                                  > niż na Roosevelta.
                                  >
                                  Nie ma też, że nie :) W OwR widzimy Gabę i Pyzunię zadomowione, a Pyziak jest w Australii.
                                  Jeżeli coś się działo, to dwa lata wcześniej. Może młode malżeństwo wynajęło sobie pokój, a jak urodziła się Pyzunia, to Gaba coraz więcej czasu spędzała na Roosevelta, może mamusia wpadała o poranku i zabierala je obie aż do wieczora. Albo i na noce, a bo to wiadomo, jak Pyziak pracował i czy w ogóle? Stan wojenny był, różne utrudnienia w życiu codziennym.

                                  Btw, czytałam kiedyś ksiażkę, dziejącą się gdzieś na przelomie XIX i XX wieku - dziewczyna wyszła za mąż za dużo biedniejszego chłopaka, wbrew rodzinie, oczywiście z nim zamieszkala, urodzilo się dziecko, przyszła zima i okazalo się, że u mamuni w domu jest po prostu wygodniej, cieplej, dziewczyna przeniosła się tam z dzieckiem tylko na zimę i do wiosny malzeństwo się rozpadło. Zastanawialam się, czy to nie u Montgomery było, przejrzałam Jane z Lantern Hill, ale tam Robina chyba po prostu nie wróciła z wizyty u matki, nie trafiłam na fragment o zimnych piecach.
                  • bupu Re: Dlaczego Laura nie zadzwoniła do domu? 23.08.22, 18:51
                    tajna_kryjowka_pyziaka napisała:




                    > Ten nierodzicielski stosunek do Pyziakówien wychodzi też w JT i Żaby, gdzie wsz
                    > elkie rozmowy na temat ciąży Róży poszczególne Szopy odbywają z jej dziadkami,
                    > pomimo, że Gabogrzegostwo byli wtedy w domu, z tego co pamiętam.

                    Ale dlaczego, na litość boską, Fryc miałby rozmawiać na temat ciąży Róży z kimkolwiek innym niż Róża? To jest dorosła, dwudziestodwuletnia kobieta, nie ubezwłasnowolniona, więc o własnej ciąży, z jej współautorem, powinna rozmawiać ona sama. Nie mamunia z macochem, nie dziadunio z babunią, Róża Pyziak! O-SO-BIŚ-CIE!
                    • sanfran_84 Re: Dlaczego Laura nie zadzwoniła do domu? 23.08.22, 19:08
                      bupu napisała:

                      > tajna_kryjowka_pyziaka napisała:
                      >
                      >
                      >
                      >
                      > > Ten nierodzicielski stosunek do Pyziakówien wychodzi też w JT i Żaby, gdz
                      > ie wsz
                      > > elkie rozmowy na temat ciąży Róży poszczególne Szopy odbywają z jej dziad
                      > kami,
                      > > pomimo, że Gabogrzegostwo byli wtedy w domu, z tego co pamiętam.
                      >
                      > Ale dlaczego, na litość boską, Fryc miałby rozmawiać na temat ciąży Róży z kimk
                      > olwiek innym niż Róża? To jest dorosła, dwudziestodwuletnia kobieta, nie ubezwł
                      > asnowolniona, więc o własnej ciąży, z jej współautorem, powinna rozmawiać ona s
                      > ama. Nie mamunia z macochem, nie dziadunio z babunią, Róża Pyziak! O-SO-BIŚ-CIE
                      > !
                      >

                      No ona najpierw rozmawiała osobiście i widzisz, co z tego wyszło - oburzyła się, że on nie leci do ołtarza, tylko do Stanów :D
                    • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Dlaczego Laura nie zadzwoniła do domu? 23.08.22, 20:33
                      bupu napisała:
                      >Ale dlaczego, na litość boską, Fryc
                      >miałby rozmawiać na temat ciąży
                      >Róży z kimkolwiek innym niż Róża?
                      >To jest dorosła,
                      >dwudziestodwuletnia kobieta, nie
                      >ubezwłasnowolniona, więc o
                      >własnej ciąży, z jej współautorem,
                      >powinna rozmawiać ona sama. Nie
                      >mamunia z macochem, nie
                      >dziadunio z babunią, Róża Pyziak! O-
                      >SO-BIŚ-CIE!

                      Ignaca spytaj, Fryc chciał z nią rozmawiać osobiście, to został przez niego zamonologowany na śmierć. A jak świetnie Róży idzie rozmawianie o poważnych sprawach to już żal komentować.

                      Odnosiłam się głównie do rozmów z rodzicami Fryca, jak przychodzili z matką dziecka ich syna coś ustalać. Stara Szopowa wprost pyta czy nie potrzeba pieniędzy. A potrzeba, bo ani Fryc, ani Róża nie mają pracy, na dodatek ona rzuciła studia, więc najprawdopodobniej oboje będą na razie na utrzymaniu swoich rodziców (a wydaje mi się, że emerytury Mili i Ignaca są ciut niższe niż zarobki Strybów)
          • sowca Re: Dlaczego Laura nie zadzwoniła do domu? 24.08.22, 11:34

            >
            > No jak to jakim cudem, przecież reagowanie gdy dziecku dzieje się krzywda jest
            > wbrew grzesiowej naturze. Jak mu lata wcześniej zrozpaczona córka wybiegła z do
            > mu i zniknęła na całą noc, typ olał sprawę. Jak lata później jego drugie dzieck
            > o będzie regularnie bite i obrażane przez kuzyna, też to oleje.


            Tylko przypomnę, że kiedy Grześ dzień wcześniej próbował reagować na zachowanie Laury, został spacyfikowany przez opowieści o wyjeździe Róży i nikt go nie wsparł. Ewidentnie uznał, że nie życzą sobie jego wtrącania się, no to się nie wtrącał, nawet gdy mała zniknęła.
            • ciotka.scholastyka Re: Dlaczego Laura nie zadzwoniła do domu? 24.08.22, 12:45
              sowca napisała:

              > Ewidentnie uznał, że nie życzą sobie jego wtrącania się, no to się nie wtr
              > ącał, nawet gdy mała zniknęła.

              Szkoda, że jednego zdania na ten temat nie dorzucono, prawda? Jak to pięknie dodałoby smaku całej sytuacji.

              I łzy Gabrieli, drgający podbródek: "Grzesiu, jesteś zupełnie jak... jak P... P... P...." I te empatyczne brązowe oczy pełne bólu....
              • sowca Re: Dlaczego Laura nie zadzwoniła do domu? 25.08.22, 11:14
                Dopełniłoby obrazu. Swoją drogą, ta scena przy stole mnie tak okropnie wkurza! Cholerna Gaba, cholerna Róża!
      • jakgdyby.nigdynic Re: Dlaczego Laura nie zadzwoniła do domu? 30.08.22, 21:53
        tajna_kryjowka_pyziaka napisała:

        No i co Alma z Oleńką zrobiłyby z Laurą? Też n
        > ie zadzwoniły na policję, wiedząc, że młoda zwiała z domu. Puściłyby ją samopas
        > po wyzdrowieniu?

        Czytałam TiR w wieku nastoletnim i nie dostrzegałam wtedy kuriozalności postaci i ich zachowań. Ale myślę tym teraz i robi mi się słabo. Rozumiem jeszcze akcję z Oleńką, może zbyt naiwną, którą Laura urobiła łzawą opowieścią o swoich cierpieniach. Oleńka jest dość konsekwentnie przedstawiana jako ta, którą łatwo urobić.
        Ale Alma? Baba nie w ciemię bita przecież i nie każe dziecku natychmiast podawać numeru telefonu matki, żeby z nią porozmawiać o tym, gdzie jest dziecko?? kto i kiedy je odbierze?? że jest chore?? Już bardziej dojrzałe byłoby odwiezienie Laury do izby dziecka/na policję, zwłaszcza, że podejrzewała spisek. Gdyby nie pojawił się Robroj, to co Alma miała zamiar zrobić z Laurą? Wystawić na ulicę? Zamknąć w piwnicy?
        Zachowanie wszystkich dorosłych jest w tej książce absolutnie koszmarne. Zaprawdę powiadam wam, nie masz dobrego i złego bohatera, Wszyscy siebie warci.
        • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Dlaczego Laura nie zadzwoniła do domu? 30.08.22, 22:40
          jakgdyby.nigdynic napisała:
          >Ale Alma? Baba nie w ciemię bita przecież i
          >nie każe dziecku natychmiast podawać
          >numeru telefonu matki, żeby z nią
          >porozmawiać o tym, gdzie jest dziecko??
          >kto i kiedy je odbierze?? że jest chore?? Już
          >bardziej dojrzałe byłoby odwiezienie Laury
          >do izby dziecka/na policję, zwłaszcza, że
          >podejrzewała spisek.

          Może właśnie dlatego, że podejrzewała spisek nie planowała nic robić, przynajmniej początkowo? Jeśli Alma spodziewała się, że Laurę matka przysłała po forsę, to mogła pomyśleć, że Gabriela też jest w Toruniu, ale nie pokazuje się osobiście, tylko wysyła dziecko, np. żeby wzbudzić litość. Może Alma podejrzewała, że tę historyjkę o złym macochu (nie pamiętam, czy ona też ją słyszała, czy tylko Oleńka?) Laura opowiada z polecenia Gaby, żeby zmiękczyć ciotce serce i łatwiej wysępić kasę?

          >Gdyby nie pojawił się Robroj, to co Alma
          >miała zamiar zrobić z Laurą? Wystawić na
          >ulicę? Zamknąć w piwnicy?

          Jeśli podejrzewała to o czym pisałam, to może by i wystawiła?
          • mircja Re: Dlaczego Laura nie zadzwoniła do domu? 30.08.22, 23:57
            tajna_kryjowka_pyziaka napisała:

            Może Alma podejrzewała, że
            > tę historyjkę o złym macochu (nie pamiętam, czy ona też ją słyszała, czy tylko
            > Oleńka?) Laura opowiada z polecenia Gaby, żeby zmiękczyć ciotce serce i łatwiej
            > wysępić kasę?
            >

            Tę historię Laura opowiadała już w mieszkaniu Oleńki, Almy przy tym nie było, nawet nie była świadoma tego, że Oleńka zabrała Laurę do siebie, zamiast pojechać z nią prosto na dworzec, jak to było wcześniej ustalone.
            Rozmowa Almy z Laurą była krótka, oschła; Laura była spięta i urażona, a Alma trzymała ją na dystans. Dla Laury nie były to warunki dogodne do tego rodzaju zwierzeń.
          • jakgdyby.nigdynic Re: Dlaczego Laura nie zadzwoniła do domu? 31.08.22, 17:53
            tajna_kryjowka_pyziaka napisała:

            >
            > Może właśnie dlatego, że podejrzewała spisek nie planowała nic robić, przynajmn
            > iej początkowo? Jeśli Alma spodziewała się, że Laurę matka przysłała po forsę,
            > to mogła pomyśleć, że Gabriela też jest w Toruniu, ale nie pokazuje się osobiśc
            > ie, tylko wysyła dziecko, np. żeby wzbudzić litość. Może Alma podejrzewała, że
            > tę historyjkę o złym macochu (nie pamiętam, czy ona też ją słyszała, czy tylko
            > Oleńka?) Laura opowiada z polecenia Gaby, żeby zmiękczyć ciotce serce i łatwiej
            > wysępić kasę?
            >
            > >Gdyby nie pojawił się Robroj, to co Alma
            > >miała zamiar zrobić z Laurą? Wystawić na
            > >ulicę? Zamknąć w piwnicy?
            >
            > Jeśli podejrzewała to o czym pisałam, to może by i wystawiła?

            Jak dla mnie kompletnie nieadekwatne zachowanie. Otóż, załóżmy, jestem Almą - inteligencją (lecz bez serca i bez czółka), mój mózg pracuje na wysokich obrotach i mam jako takie pojęcie o otaczającym mnie świecie. Oceniłam pojawienie się bratanicy w moim domu jako próbę wyłudzenia, ergo podejrzewam byłą rodzinę brata o niecne zamiary. I co robię? Zamiast dwóch pieczeni na jednym ogniu wybieram najgorszą możliwą opcję? Przecież telefon na policję umieszczenie Laury w izbie dziecka to, z punktu widzenia Almy, same plusy. Pozbywa się problemu asap. Gabon i Laura dostają solidnie "za swoje". A poza tym Alma jest czysta jak łza. Nikt jej nie może zarzucić, że postąpiła nieodpowiednio. Nie ma żadnej odpowiedzialności ani prawnej, ani moralnej. Dziecko pod opieką służb i szlus. Nie wierzę, że Alma - cwana baba - nie myślała o tym, co dla niej najkorzystniejsze w tej chwili. Konstrukcja tej postaci jest do... niczego.
        • mircja Re: Dlaczego Laura nie zadzwoniła do domu? 30.08.22, 23:42
          jakgdyby.nigdynic napisała:

          Gdyby ni
          > e pojawił się Robroj, to co Alma miała zamiar zrobić z Laurą? Wystawić na ulicę
          > ? Zamknąć w piwnicy?

          Przecież Alma wysłała wcześniej Oleńkę z Laurą na dworzec, gdzie ta miała zapewne wsadzić ją do pociągu, nawet nie wiedziała, że z tego planu nic nie wyszło. Dopiero potem zjawił się Robert i po wyjściu od Almy natknął się na pana Wiśniaka, który przypadkiem wcześniej usłyszał, jak Oleńka mówi do Laury, że chwilowo zabiera ją do swojego mieszkania.
          • jakgdyby.nigdynic Re: Dlaczego Laura nie zadzwoniła do domu? 31.08.22, 17:45
            mircja napisała:

            >
            > Przecież Alma wysłała wcześniej Oleńkę z Laurą na dworzec, gdzie ta miała zapew
            > ne wsadzić ją do pociągu, nawet nie wiedziała, że z tego planu nic nie wyszło.
            > Dopiero potem zjawił się Robert i po wyjściu od Almy natknął się na pana Wiśni
            > aka, który przypadkiem wcześniej usłyszał, jak Oleńka mówi do Laury, że chwilow
            > o zabiera ją do swojego mieszkania.

            Zupełnie nie pamiętałam tego wątku. Koszmar jakiś. Już pisałam, że jako nastolatki mnie ta sytuacja w ogóle nie ruszała, ale - boziunachmurce - jako dorosła baba jestem przerażona jej nieodpowiedzialnością i głupotą. Wątpię, czy jest na to jakiś paragraf, ale gdyby Laurze cokolwiek się stało Alma chyba miałaby jakieś nieprzyjemności, skoro wiedziała, że Laura uciekła z domu. No nie wiem, chyba niepowiadomienie odpowiednich organów w takiej sytuacji to też jakiś obowiązek. Czy się mylę?
            Haaaalo??? Jest na sali pracownica społeczna?

            • przymrozki Re: Dlaczego Laura nie zadzwoniła do domu? 31.08.22, 18:58
              jakgdyby.nigdynic napisała:

              > ale gdyby Laurze cokolwiek się stało Alma chyba miałaby jaki
              > eś nieprzyjemności,

              W ogóle gdyby Laurze coś się stało, to Policja mocno by się zdziwiła przesłuchując dorosłych zaangażowanych w historię.

              - Halo, tu Policja, czy rozmawiam z matką Laury Pyziak, lat 14? Pani córka została potrącona przez tramwaj, dziś popołudniu, na Sikorskiego.
              - Co pan chrzani, panie Policja, nie ma takiej ulicy. Ja dobrze znam Poznań, proszę pana, a Jeżyce to już zwłaszcza. Kiszę się tutaj nieprzerwanie od czterdziestu lat. Nawet nosa nie wyściubię.
              - Być może, ale córkę potrącono w Toruniu.
              - Jak w Toruniu, jak jeszcze wczoraj rano moja córka była w Poznaniu. Wyglądała na chorą, nie wzięła kanapki, wyszła podając niewiarygodne wyjaśnienie, dokąd idzie i od tej pory jak kamień w wodę. Założyłam zatem rozsądnie, że wszystko jest w porządku, a ona jest w Poznaniu niepotrącona przez żaden tramwaj.

              - Pan Robert Rojek, tak?
              - Tak.
              - Spotkał pan wczoraj na ulicy nieletnią córkę koleżanki, która wedle wszelkiego prawdopodobieństwa uciekła z domu, było ciemno, ona słaniała się jakby była chora lub odurzona i widział pan, że próbowała sprzedać podręczniki, bo była głodna i nie miała przy sobie ani grosza. Co pan zrobił?
              - Najpierw anonimowo podrzuciłem jej dwie dychy, potem ją trochę śledziłem, a potem poszedłem do siebie. Ale nie czuję się bohaterem, każdy na moim miejscu zrobiłby to samo.

              • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Dlaczego Laura nie zadzwoniła do domu? 31.08.22, 19:26
                przymrozki napisała:
                >- Najpierw anonimowo podrzuciłem
                >jej dwie dychy, potem ją trochę
                >śledziłem, a potem poszedłem do
                >siebie. Ale nie czuję się bohaterem,
                >każdy na moim miejscu zrobiłby to
                >samo.

                Trzymajcie mniehehehe🤣.

                A przy rozmowie z Gapcią, gdzie słynne "Pypypy..."? To przecież jej standardowa reakcja, gdy ktoś wymaga od niej odpowiedzialności.
              • piotr7777 Re: Dlaczego Laura nie zadzwoniła do domu? 01.09.22, 19:37
                przymrozki napisała:

                > jakgdyby.nigdynic napisała:
                >
                > > ale gdyby Laurze cokolwiek się stało Alma chyba miałaby jaki
                > > eś nieprzyjemności,
                >
                > W ogóle gdyby Laurze coś się stało, to Policja mocno by się zdziwiła przesłuchu
                > jąc dorosłych zaangażowanych w historię.
                >
                > - Halo, tu Policja, czy rozmawiam z matką Laury Pyziak, lat 14? Pani córka zost
                > ała potrącona przez tramwaj, dziś popołudniu, na Sikorskiego.
                > - Co pan chrzani, panie Policja, nie ma takiej ulicy. Ja dobrze znam Poznań, pr
                > oszę pana, a Jeżyce to już zwłaszcza. Kiszę się tutaj nieprzerwanie od czterdzi
                > estu lat. Nawet nosa nie wyściubię.
                > - Być może, ale córkę potrącono w Toruniu.
                > - Jak w Toruniu, jak jeszcze wczoraj rano moja córka była w Poznaniu. Wyglądała
                > na chorą, nie wzięła kanapki, wyszła podając niewiarygodne wyjaśnienie, dokąd
                > idzie i od tej pory jak kamień w wodę. Założyłam zatem rozsądnie, że wszystko j
                > est w porządku, a ona jest w Poznaniu niepotrącona przez żaden tramwaj.
                Ulica Sikorskiego w Poznaniu jak najbardziej jest, na Wildzie.
                Aczkolwiek faktycznie nie jeżdża nią tramwaje (ani autobusy), więc dla osoby znającej miasto taka informacja byłaby niewiarygodna.
                Nie znam Poznania - oparłem się na wikipedii/

                • ciotka.scholastyka Re: Dlaczego Laura nie zadzwoniła do domu? 02.09.22, 12:44
                  piotr7777 napisał:


                  > Ulica Sikorskiego w Poznaniu jak najbardziej jest, na Wildzie.

                  Przecież to był tylko przykład.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka