Dodaj do ulubionych

Inspiracje, cz.2 - Ile waży koń trojański?

25.07.22, 17:08
Odzew był, wprawdzie jednoosobowy, ale za to głosów "na nie" pojawiło się zero. Więc tworzę kolejny wątek, bo kto mi zabroni.

Tak jak bohaterka filmu, Gaba cofa się w czasie. Tylko, że ona robi to celowo (macie pomysł jakim sposobem?). Przenosi się do czasu KK, w nadziei, że spotka swojego spokojnego i udanego Grzesia jeszcze przed Januszem, ułoży swoje życie na nowo i raz na zawsze wyleczy się z pypypyziakowania (już pomijając fakt, że jej córki mogą się nigdy nie urodzić, akurat by się tym przejęła).

I teraz pytanie: co dalej?
Co będzie gdy nasza bohaterka skapnie się, że Grzegorz jest od niej o dekadę starszy i w czasie gdy ona jest jeszcze licealistką, on jest już prawie trzydziestoletnim facetem? No i jego pierwsza żona może jeszcze żyć?

Czekać parę lat aż ukochany celofanuś owdowieje, a ona dorośnie? Dać drugą szansę Pyziakowi? A może pojawi się ktoś inny, trzeci? Albo, Jowiszu uchowaj, Gabuchna zostanie szczęśliwą singielką?

No i jak gabine mieszanie w czasoprzestrzeni wpłynie na los innych postaci? Czy Gaba np. niechcący rozbije komuś związek? Pozbawi się jakiegoś przyjaciela? A może zyska paru nowych (np. Lisiecką, z którą ma więcej wspólnego niż by chciała, albo przekona się, że Kopce wcale nie są osiedlową patologią)? I jak to się wszystko skończy dla szachetnego i starożytnego rodu Boreyków? Może gdyby dać Betoniarce drugą szansę i pozwolić napisać swoją historię od nowa, to by nas zaskoczyła...
Obserwuj wątek
    • bupu Re: Inspiracje, cz.2 - Ile waży koń trojański? 25.07.22, 18:58
      tajna_kryjowka_pyziaka napisała:

      > Odzew był, wprawdzie jednoosobowy, ale za to głosów "na nie" pojawiło się zero.
      > Więc tworzę kolejny wątek, bo kto mi zabroni.

      Nikt. Ja na przykład nawet gorąco zachęcam, twórz wąteczki, twórz, żeby się coś na forumie naszym działo.

      > Tak jak bohaterka filmu, Gaba cofa się w czasie. Tylko, że ona robi to celowo (
      > macie pomysł jakim sposobem?). Przenosi się do czasu KK, w nadziei, że spotka s
      > wojego spokojnego i udanego Grzesia jeszcze przed Januszem, ułoży swoje życie n
      > a nowo i raz na zawsze wyleczy się z pypypyziakowania (już pomijając fakt, że j
      > ej córki mogą się nigdy nie urodzić, akurat by się tym przejęła).
      >
      > I teraz pytanie: co dalej?
      > Co będzie gdy nasza bohaterka skapnie się, że Grzegorz jest od niej o dekadę st
      > arszy i w czasie gdy ona jest jeszcze licealistką, on jest już prawie trzydzies
      > toletnim facetem? No i jego pierwsza żona może jeszcze żyć?

      Wedle wewnętrznego monologu Grzegorza z Noelki żona jego umarła, gdy Elka miała lat dwa, zatem w roku 1976. KK zaczyna sie w roku 1977, zatem na tym etapie Celofanowa Sałata jest świeżo upieczonym wdowcem.

      > Czekać parę lat aż ukochany celofanuś owdowieje, a ona dorośnie? Dać drugą szan
      > sę Pyziakowi? A może pojawi się ktoś inny, trzeci? Albo, Jowiszu uchowaj, Gabuc
      > hna zostanie szczęśliwą singielką?

      Już owdowiał, gdyż patrz wyżej. Ja bym raczej chciała wiedzieć, co Gabunia zrobi, jak odkryje, że warzywo jej życia nie jest zainteresowane romantycznymi kontaktami z nastolatką. No i Gaba jako uwodzicielka? Już to widzę.

      > No i jak gabine mieszanie w czasoprzestrzeni wpłynie na los innych postaci? Czy
      > Gaba np. niechcący rozbije komuś związek? Pozbawi się jakiegoś przyjaciela? A
      > może zyska paru nowych (np. Lisiecką, z którą ma więcej wspólnego niż by chciał
      > a, albo przekona się, że Kopce wcale nie są osiedlową patologią)? I jak to się
      > wszystko skończy dla szachetnego i starożytnego rodu Boreyków? Może gdyby dać B
      > etoniarce drugą szansę i pozwolić napisać swoją historię od nowa, to by nas zas
      > koczyła...

      Musiałaby wyjść poza wdrukowane jej w rodzinie schematy. Pytanie czy by potrafiła.
      • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Inspiracje, cz.2 - Ile waży koń trojański? 25.07.22, 20:11
        >Już owdowiał, gdyż patrz wyżej. Ja bym raczej
        >chciała wiedzieć, co Gabunia zrobi, jak odkryje,
        >że warzywo jej życia nie jest zainteresowane
        >romantycznymi kontaktami z nastolatką. No i
        >Gaba jako uwodzicielka? Już to widzę.

        Czego by nie zrobiła, biedne warzywo będzie miało przerąbane - Gaba biegnie do jego domu na Krasińskiego (?) z miłosną serenadą na ustach. Drzwi otwiera jej Metody lub Cyryl.

        Wariant A: Gabryś szybko myśli i wykręca się, że Hajduk jej go polecił do korków z matmy, czy cuś, po czym, uświadomiona, że Grześ jest jej niedostępny, wybywa stamtąd i załamuje się ("dobra Pyziak, już dawaj ten kwiat jabłoni!")

        Wariant B: Gaba nie wymyśla dobrego wytłumaczenia czego chce od Grzesia, jej mina mówi sama za siebie i tak oto boru ducha winny Kalarepek dorabia się wątpliwej reputacji.


        >Musiałaby wyjść poza wdrukowane jej w
        >rodzinie schematy. Pytanie czy by potrafiła.

        Nawet jeśliby nie wyszła, to i tak pewnie sporo by zmieniła w swojej historii, nawet niezamierzenie - pamiętajmy, że Gaba obecna jest inną osobą, niże Gaba z czasów KK. Są duże szanse, że teraz zachowa się inaczej niż "za pierwszym razem", a to automatycznie wpłynie na jej przyszłość. Może np. przy ponownym spotkaniu z Pyziakiem odruchowo rozszlochać się na jego widok i już taką drobnostką zmienić to i owo w ich przyszłej relacji (o ile w ogóle by do niej doszło)
        • bupu Re: Inspiracje, cz.2 - Ile waży koń trojański? 26.07.22, 15:20
          tajna_kryjowka_pyziaka napisała:



          > Nawet jeśliby nie wyszła, to i tak pewnie sporo by zmieniła w swojej historii,
          > nawet niezamierzenie - pamiętajmy, że Gaba obecna jest inną osobą, niże Gaba z
          > czasów KK. Są duże szanse, że teraz zachowa się inaczej niż "za pierwszym razem
          > ", a to automatycznie wpłynie na jej przyszłość. Może np. przy ponownym spotkan
          > iu z Pyziakiem odruchowo rozszlochać się na jego widok i już taką drobnostką zm
          > ienić to i owo w ich przyszłej relacji (o ile w ogóle by do niej doszło)

          W sumie... <Zamyśla się> Widzę tu taką opcję, że Pyziaczek, zakochany wszak w Gabrysi energicznej, radosnej i zamaszystej, zwieje z okrzykami paniki przed firaną, domagającą się bycia betonowym centrum uwagi w każdych okolicznościach.
          • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Inspiracje, cz.2 - Ile waży koń trojański? 26.07.22, 17:17
            >W sumie... <Zamyśla się> Widzę tu taką
            >opcję, że Pyziaczek, zakochany wszak
            >w Gabrysi energicznej, radosnej i
            >zamaszystej, zwieje z okrzykami paniki
            >przed firaną, domagającą się bycia
            >betonowym centrum uwagi w każdych
            >okolicznościach.

            Fakt, taka Gaba Gabetonowa mogłaby Pyziaka spłoszyć, a może nawet popchnąć w ramiona kogoś innego. Przykładowo:

            - Hej, Robertino? Tak sobie pomyślałem, ty jesteś taki energiczny, radosny, piegowaty, grzywka też by się znalazła... Mówił ci już ktoś, że przypominasz kwiat kalafiora?
            (slasz już się pisze, haszyszymoro, za jakiś czas się pojawi!)

            Tylko z kim teraz tę biedną Gabę zeswatać? Czy w swojej betonowości zniosłaby singielstwo?
    • la_felicja Re: Inspiracje, cz.2 - Ile waży koń trojański? 26.07.22, 12:29
      No, ale jak to działa?
      Pięścdziesięcioletnia Gaba przenosi się do przeszłości i z miejsca staje się szesnastolatką?
      A jakby ją przypadkowo przeniosło trochę dalej, do czasów przedwojennych na przykład - to w co by się przemieniła?

      Ja myślę, że Gaba musiałaby spotkać siebie sprzed lat i zeswatać tę siebie szesnastoletnią z Grzegorzem.
      • sanfran_84 Re: Inspiracje, cz.2 - Ile waży koń trojański? 26.07.22, 14:00
        la_felicja napisała:

        > No, ale jak to działa?
        > Pięścdziesięcioletnia Gaba przenosi się do przeszłości i z miejsca staje się sz
        > esnastolatką?

        Chyba w filmie chodziło o to, że świadomość bohaterki z teraźniejszości przeniosła się do jej ciała w przeszłości (na skutek rozmyślań, że tyle życia zmarnowała, zanim poznała swojego obecnego, drugiego męża, czy coś takiego). Z jednej strony, bogatsza o przyszłe doświadczenia, bohaterka mogła pokierować swoim losem inaczej (szybciej umknąć pierwszemu i spotkać drugiego) z drugiej - jeszcze się nie urodziła jej córka, którą miała z byłym i niezbyt udanym mężem, a córki się pozbywać nie chciała.
        Z Gabą musiałyby być inne założenia. W filmie cała akcja zaczyna się od tego, że główna bohaterka chwali (podkreślmy: CHWALI) sobie swoje życie i drugiego męża, a powrót do przeszłości następuje w wyniku rozmyślań o tym, że gdyby mogła cofnąć czas, to by się z obecnym szybciej spiknęli, a ona nie męczyłaby się tyle z byłym. Przy lamentach Gaby o Wielkim Porzuceniu i nikłej radości z iluś lat życia z drugim mężem, Gaba marzyłaby o powrocie do przeszłości tylko z jednego powodu i jak nic pofrunęłaby w ramiona CKNUKa z mutrami, gdyby go mogła usidlić jeszcze raz. W końcu nawet w CZ pobrzmiewają echa jej "ja jedna wiem, jak to boli". Zero dylematów, no może coś tam o Ignasiu, którego by w takim wypadku nie poczęła, ale w końcu wyszedł jej taki nie-Józef, to co go będzie zbyt długo żałować ;)
        Ciekawe, jakby się układały jej stosunki z Laurą, gdyby Janusz się nie rozwiódł. Myślę, że też by dała popalić mamusi, a tatuś byłby jej, jej i tylko jej. Gabriela płakałaby w melisę, gdyby Laura po raz kolejny powiedziała głośne "ja nie pozwalam" na wieść o wyjściu rodziców tylko we dwoje i zaangażowała niezbyt protestującego tatę w granie w coś tam, w co się dobrze gra w karty w dwie osoby, przez cały wieczór. Mamusię pocieszałaby Róża, którą tata by tak mocno średnio obchodził.
    • przymrozki Re: Inspiracje, cz.2 - Ile waży koń trojański? 26.07.22, 17:43
      Myślę, że cofnięta w czasie Gabriela pedantycznie zrobiłaby dokładnie to samo, co zrobiła za pierwszym razem (dla pewności pewnie sporządziłaby listę, żeby na pewno nic w swym losie nieopacznie nie zmienić), bo Gaba żyje dokładnie tak, jak chciałaby najbardziej. O ile bowiem pewnie by przebolała brak Róży i Laury (a może i Ignasia, bo wraz z o dekadę wcześniejszym ślubem kalendarium prokreacji mogłoby się Strybom zmienić), to konieczność rozpoczęcia dorosłego życia na własny rachunek, bez taryfy ulgowej spowodowanej rozdętym do granic absurdu poczuciem krzywdy i brak ciągłej obecności rodzinnego stada zobowiązanego do nieprzerwanego adorowania jej dzielności pewnie by Gabę zabiły.

      O zgrozo, przecież ona musiałaby wyprowadzić się z Roosevelta! I naprawdę wychowywać dziecko, na dodatek nie własne!
      • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Inspiracje, cz.2 - Ile waży koń trojański? 27.07.22, 13:22
        Czytam, czytam i orientuję się, że nie uwzględniłam w tej historii Elki! Też ją olałam, a Grzecha to się czepiam...
        Rzeczywiście, gdyby Gąbka dorwała wcześniej swojego MrCellophane, to Elka byłaby jeszcze za młoda, żeby Grześ mógł się na nią bezkarnie wypiąć. Stąd wynikłaby nowa sytuacja rodzinna, o której piszesz i faktycznie, to się wydaje nie na gabine nerwy.

        Heeej, a może w związku z powyższym Gaba, stchórzywszy, zwiałaby na jakieś antypody i sama zostałaby naznaczona jako CKNUK, a Grzesiu by po niej dzielnie betonował? To by dopiero był zwrot akcji!

        Lepszy, niż ten, który mi ostatnio chodził po głowie (utraciwszy i Grzesia i Jasia, Gabryella samotnie szwendając się po przystanku autobusowym i opłakując swoje nieszczęścia, nagle obrywa jabłkiem w głowę i słyszy "Dziewczyno w Betonie, chcesz żebym zburzył twój mur?"😈)
        • apersona Re: Inspiracje, cz.2 - Ile waży koń trojański? 30.07.22, 22:06
          tajna_kryjowka_pyziaka napisała:

          > Czytam, czytam i orientuję się, że nie uwzględniłam w tej historii Elki! Też ją
          > olałam, a Grzecha to się czepiam...
          > Rzeczywiście, gdyby Gąbka dorwała wcześniej swojego MrCellophane, to Elka byłab
          > y jeszcze za młoda, żeby Grześ mógł się na nią bezkarnie wypiąć. Stąd wynikłaby
          > nowa sytuacja rodzinna, o której piszesz i faktycznie, to się wydaje nie na ga
          > bine nerwy.
          >
          > Heeej, a może w związku z powyższym Gaba, stchórzywszy, zwiałaby na jakieś anty
          > pody i sama zostałaby naznaczona jako CKNUK, a Grzesiu by po niej dzielnie beto
          > nował? To by dopiero był zwrot akcji!

          Mogłaby nawet zwiać na antypody z Pyziakiem
    • mika_p Re: Inspiracje, cz.2 - Ile waży koń trojański? 26.07.22, 18:04
      Ale przecież w filmie bardzo ważnym motywem było to, że bohaterka _chciała_ mieć swoją córkę, której jeszcze nie było w czasie, do którego się przeniosła. Przy założeniu, że Róży i Laury może nie być, porównanie do tego konkretnego filmu traci sens i to może być dowolna podróż w czasie.
      • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Inspiracje, cz.2 - Ile waży koń trojański? 26.07.22, 18:30
        >Ale przecież w filmie bardzo ważnym
        >motywem było to, że bohaterka _chciała_ mieć
        >swoją córkę, której jeszcze nie było w czasie,
        >do którego się przeniosła. Przy założeniu, że
        >Róży i Laury może nie być, porównanie do tego
        >konkretnego filmu traci sens i to może być
        >dowolna podróż w czasie.

        Ale tu nie było żadnego porównania, ani sugerowania, że z Gabą byłoby podobnie, co z bohaterką filmu.
        W poście założycielskim pytam jak filmowa podróż w czasie by wyglądała, gdyby przydarzyła się Gabrysi - czyli jest założenie z góry, że będzie inna niż u bohaterki filmu, również pod względem motywacji. Pytam o to właśnie dlatego, że Gaba, mimo podobnej sytuacji sercowej, bardzo się od bohaterki filmu różni i jestem ciekawa jak by się zachowała w podobnej sytuacji
    • piotr7777 Re: Inspiracje, cz.2 - Ile waży koń trojański? 27.07.22, 18:51
      Z całym szacunkiem, ale problem jest nieco na siłę.
      Po pierwsze Grzegorz nie jest mężczyzną życia Gabrieli, na którego by czekała. To raczej taki związek - spokojna przystań. Grzegorz jest dla Gabrieli ważny, daje jej poczucie bezpieczeństwa i komfortu, ale - z jej punktu widzenia - ojawił się w odpowiednim momencie.
      Po wtóre - Gabriela może i nie jest idealną matką, ale niewielu jest rodziców - i to nawet wśród tych, którzy maja z dziećmi o wiele trudniejsze relacje niż Gabriela z Laurą - którzy są sobie w stanie wyobrazić alternatywne życie bez tych dzieci. Nie ma sensu takie dorabianie gęby postaci.
      I wreszcie po trzecie - bohaterka filmu Machulskiego ma co zmieniać w przeszłości - nie tylko przyspiesza swój związek życia i wcześniej eliminuje ze swojego zycia pierwszego mężą (który w altertnatywnej rzeczywistości nawet nie wie, że ma córkę) ale także ratuje babcię przed śmiercią w wypadku i przyjaciółkę przed związkiem z przemocowcem. A Gabrysia właściwie w życiu swoim ani innych osób niczego nie musi poprawiać - tam jednak wszyscy w założeniu są szczęśliwi.
      • ciotka.scholastyka Re: Inspiracje, cz.2 - Ile waży koń trojański? 02.08.22, 12:12
        Też uważam, że wątek wydumany i na siłę.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka