Dodaj do ulubionych

Może inny casting by pomógł?

17.08.22, 19:15
Nie zliczę ile razy przewijały się przez forum uwagi, na temat kierunku w którym niektóre postacie wyewoluowały, że ich osobowości zmieniły się o 180°. Np. Laura, Mila, Gaba, Nutria, kochany Robrojcio. Powody ich przemian, które podaje treść książek (o ile w ogóle podaje) zwykle są zbyt naciągane. Np. "Aniela dała mi kosza kilkanaście lat temu, więc jestem nieatrakcyjnym przegrywem, dla którego nie ma miejsca na tym padole i dla mojego nieatrakcyjnego dziecka też. I ten kosz to jedyny powód mojej deprechy, wczesne wdowieństwo, samotne rodzicielstwo, czy wyrolowanie przez wspólnika nie mają z tym nic wspólnego (zauważyliście, że nawet po odbudowaniu firmy i wyjściu na prostą, wciąż gadam jak potłuczony?). A swoją żonę, jak jej tam, poślubiłem, bo to była pierwsza lepsza z ulicy, która mnie zechciała." Brrr…
I wszelkie logiczne, spójne wyjaśnienia tych drastycznych przemian musimy dośpiewywać sobie sami. Z jednej strony fajnie, bo jest o czym dyskutować i co rozkminiać. Tylko jak ta konieczność dopowiadania sobie tylu rzeczy przez czytelników świadczy o warsztacie autorki?

Myślałam sobie, czy nie byłoby rozsądniej ze strony MM, gdyby zamiast zmieniać osobowości bohaterom by pasowali do wymyślonego przez nią wątku, najzwyczajniej w świecie przypisała ów wątek innym postaciom "z obsady"? Takim, które ze swoimi cechami bardziej by do niego pasowały?

Nie mam pomysłu kto lepiej się nadaje do roli Robdziada Nieatrakcyjnego, ale na przykład wątek legendarnego już Porzucenia - czy nie pasowałby bardziej do Danki i Pawlizatora? Czy zblazowana Danuta, ze swoimi wierszami nie byłaby lepszą kandydatką na Świętą Boleściwą? O Pawła jako potencjalnego porzucacza nawet nie pytam, bo w starszych dyskusjach wiele razy powracał temat, kto tu się tak naprawdę "od początku źle zapowiadał". A ptysiowe wykładanie na zagranicznych uczelniach to niezły pretekst, by zwiać od ślubnej w świat daleki.

Co o tym myślicie?
Obserwuj wątek
    • kocynder Re: Może inny casting by pomógł? 17.08.22, 19:47
      Duet Ptyś - Alienacja w roli Pyziakogabów odpada. Danka, owszem, siała suche trupki iluzyjnych begonii czy co to tam było, ale poza pozą poetki tragicznej - była trzeźwą, cwaną babką. Zaś piękny Pawełek był zbyt wygodnicki, żeby uciekać do tej Alzacji czy na Antypody. Owszem, puścić się, jak prawowita nie ma możliwości tego obczaić spokojnie, nawet jakiś dłuższy romans, ale z zachowaniem wszelkich środków ostrożności. I nie z miłości do partnerki, a właśnie... Bo w domu wygodne dresy i kapcie, a przy kochance tylko exlusive garniak, w domu może te plastry smażonego sera, a z kochanką tylko sushi, w domu może cały wieczór oglądać mecz Realu z Barcą, a u kochanki najnowsza sztuka feministycznej psycholożki, ewentualnie najnowszy film niszowej irańskiej reżyserki itd. Tak, z kochanką o ćwierć wieku młodszą fajnie jest się pokazać, że on taki samiec Alfa, zdobywca i w ogóle żadna mu się nie oprze, ale nie na życie.
      I tak, ja nie widzę Pawła nawiewającego od ślubnej w świat. Natomiast doskonale widzę go w roli dyrektora, mającego stałą kochankę w filii firmy dwa miasta dalej. A nawet raczej mającego kochanki. Liczne i zmieniane dość często, tak, by żadnej nie przyszło do głowy budowanie czegokolwiek.
      • hanuszka189 Re: Może inny casting by pomógł? 21.08.22, 02:39
        Idealnym moim zdaniem kandydatem na Porzucacza (płci żeńskiej, ale Hamleta ma w dorobku) jest Aniela. Aż się prosi, żeby w pewnym momencie zostawiła Bernarda z rękoma wypełnionymi bliźniaczymi niemowlętami, w poszukiwaniu wolności i kariery w wielkim świecie. Karierę zrobić trudno, więc i do kieliszka mogłaby zacząć zaglądać. Bernard natomiast świetnie odnalazłby się w roli cierpiącej matki.
        • kocynder Re: Może inny casting by pomógł? 22.08.22, 10:35
          I tu popieram!
    • bupu Re: Może inny casting by pomógł? 17.08.22, 21:39
      tajna_kryjowka_pyziaka napisała:


      > Myślałam sobie, czy nie byłoby rozsądniej ze strony MM, gdyby zamiast zmieniać
      > osobowości bohaterom by pasowali do wymyślonego przez nią wątku, najzwyczajniej
      > w świecie przypisała ów wątek innym postaciom "z obsady"? Takim, które ze swoi
      > mi cechami bardziej by do niego pasowały?
      >
      > Nie mam pomysłu kto lepiej się nadaje do roli Robdziada Nieatrakcyjnego, ale na
      > przykład wątek legendarnego już Porzucenia - czy nie pasowałby bardziej do Dan
      > ki i Pawlizatora? Czy zblazowana Danuta, ze swoimi wierszami nie byłaby lepszą
      > kandydatką na Świętą Boleściwą? O Pawła jako potencjalnego porzucacza nawet nie
      > pytam, bo w starszych dyskusjach wiele razy powracał temat, kto tu się tak nap
      > rawdę "od początku źle zapowiadał". A ptysiowe wykładanie na zagranicznych ucze
      > lniach to niezły pretekst, by zwiać od ślubnej w świat daleki.

      Kochana, Pawełek Ptyś kochliwy świetnie się nadaje na porzucacza, któren zamienia żonę na nowszy model, bo mu kryzys wieku pod rzednący złoty włos walnął, natomiast Danusia absolutnie nie ma zadatków na zbolałą mimozę. Danusia bowiem, gdyby ją mąż porzucił, grzmotnęłaby w sądzie soczystym pozwem o rozwód z winy Ptysia, następnie wycisnęłaby z rzeczonego Prysia, fachowo jak wyżymaczka, należną część małżeńskiego wspólnego majątku, plus ewentualne alimenty na siebie i obowiązkowe alimenty na dzieciątka, gdyby były jeszcze w odpowiednim wieku. Po czym odjechałaby w stronę zachodzącego słońca, układać sobie życie od nowa. Uduchowiona poetessa to był sztafaż jeno, pod którym kryło się dziewczę dokładnie wiedzące czego chce i potrafiące się o siebie zatroszczyć.
      • kocynder Re: Może inny casting by pomógł? 17.08.22, 23:51
        Co do Pawełka - porzucacza to pozwolę sobie się nie zgodzić. On był na to za wygodnicki i... Za tchórzliwy. Poflirtować - owszem. Zdradzić oficjalną partnerkę (pal już licho czy ślubną czy na kartę rowerową) - jasne. Ale tak, żeby się rzecz nie wydała. Jako smarkacz kłamał głupio. Ale ponieważ nie był zakamieniałym idiotą - to zakładam, że z czasem nauczył się łgać lepiej. I to nie tylko potencjalnym podrywkom, ale i rzeczonej ślubnej.
        Ba, nawet w Danusi widziałabym typ babki, która świetnie WIE o zdradach męża, ale po prostu nie opłaca jej się rozwodzić, więc patrzy przez palce. Ewentualnie (ponieważ była cwana) zabezpiecza siebie i swój majątek (swoją część majątku) na wypadek, gdyby jakaś podrywka okazałą się być bardziej uparta i postanowiła zostać panią Nowacką nr 2. I owszem, wówczas - z całym zdecydowaniem i arsenałem przeczołgałaby małżonka i wygrała wszystko. Ale sama chęć odejścia ze strony Pawełka - mało prawdopodobna - zwłaszcza, gdyby z Danką łączył go nie tylko ślub, ale i wspólne inwestycje firmowe.
    • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Może inny casting by pomógł? 17.08.22, 22:51
      Łokej, z Danką mój błąd😁
    • kooreczka Re: Może inny casting by pomógł? 17.08.22, 23:38
      Mam wrażenie, że sporo problemów Jezycjady bierze się z tego, że MM wymyśla fabułę i dokleja ją do postaci, nie bacząc czy jest to sensowne pod względem charakteru.

      Kandydatka do porzucenia zawsze wydawała mi się Pyza. Fryderyk nie czuje do niej wielkiej miłości i jak najbardziej może czuć się wrobiony w ten związek. Żony kolegów albo robią karierę same albo ich karierą jest dbanie o karierę męża i to nie tylko w zakresie prasowania koszul tylko szeroko pojętego networkingu. Z Pyzą nie ma o czym gadać, do niczego nie jest mu potrzebna, w dodatku w pakiecie zwala się upiorna rodzinka. Naprawdę widzę Fryderyka który pewnego dnia sądza Pyzę i oświadcza, że to nie ma sensu, dzieci są sprawie dorosłe i nic ich nie łączy.
      • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Może inny casting by pomógł? 18.08.22, 10:24
        Ototototo!
        Zwłaszcza, że przez parę tomów śledziliśmy ewolucję ich związku i było widać, że ta relacja raczej nie wypali, Fryc chyba w ogóle nie był pewien co do niej czuje. Najpierw nią gardzi, potem nagle wielbi i się zaręcza, potem chodzi z nią dwie godziny w tygodniu i ukrywa związek przed starymi Szoppami, potem zgadza się na nadziewanie jej pyz w obserwatorium, następnie wyzywa od pułapek biologicznych, po wyjeździe wysyła długiego maila, ale sam nie odbiera... Róża też nie lepsza, przez całą jego nieobecność się na niego wścieka i popisuje budką z kurczakami (czyżby chciała usłyszeć, że jest dzielna jak Gaba?), a jak małż wraca, to mu wybacza w sekundę. Nie nadążam za obojgiem
    • jakgdyby.nigdynic Re: Może inny casting by pomógł? 20.08.22, 11:33
      tajna_kryjowka_pyziaka napisała:

      >
      > Myślałam sobie, czy nie byłoby rozsądniej ze strony MM, gdyby zamiast zmieniać
      > osobowości bohaterom by pasowali do wymyślonego przez nią wątku, najzwyczajniej
      > w świecie przypisała ów wątek innym postaciom "z obsady"? Takim, które ze swoi
      > mi cechami bardziej by do niego pasowały?
      >
      > Co o tym myślicie?


      Myślę, że to w ogóle niewykonalne. "Nowe" charaktery starych postaci są odstręczające i paskudne. GabaNaZawszeCierpiąca, GrzegorzZapomniałemoCórce, IgnacWstrętnyDziadunio, RobrojDziad, PulpaRobotKuchenny.... Aż nie chce się pisać. Te podłe kreatury nie mają startu nawet do dawnych szwarccharakterów Jeżycjadowych. Taka Danusia, może i zaborcza, leniwa, egotyczna ale porzucona właściwie przez rodziców i wydaje się być w depresji. Robaczywa Paulinka oraz Matylda Stągiewka też mają jakieś ludzkie cechy. Nawet Lisiecka (sic!) przychodzi oddać pieniądze.
      Nie wiem, może pan Maciołka albo Pieróg mogliby przejąć te wszystkie paskudności, które autorka z takim zawzięciem przypisuje pozytywnym charakterom.
      • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Może inny casting by pomógł? 20.08.22, 12:24
        >Myślę, że to w ogóle niewykonalne. "Nowe"
        >charaktery starych postaci są odstręczające i
        >paskudne. GabaNaZawszeCierpiąca,
        >GrzegorzZapomniałemoCórce,
        >IgnacWstrętnyDziadunio, RobrojDziad,
        >PulpaRobotKuchenny.... Aż nie chce się pisać.
        >Te podłe kreatury nie mają startu nawet do
        >dawnych szwarccharakterów Jeżycjadowych.

        Ano właśnie, MM upaskudziła ich, żeby pasowali jej do historii. Przy czym w niektórych przypadkach to upaskudzanie nawet nie było konieczne. Np. depresyjny wątek robwąsaty. Zastanawiam się czy nie uratowałoby go, gdyby jego bohaterem był nie Robrojzaur, a… Grzegorz. To akurat nie jest dopasowanie charakterologiczne, ale wiemy o jego życiu wewnętrznym na tyle mało, że chyba ujdzie, przynajmniej bardziej niż z Robciem. Bo wydaje mi się, że gdyby ten wątek z CR przenieść do "Noelki" i tego pozbawionego empatii grzmota zastąpić zakompleksionym, zrezygnowanym mężczyzną, którego ulecza miłość, to i Grzechu, i Gaba i cały wątek ich związku wypadliby trochę sympatyczniej. Może Grześ wzbudzałby większą sympatię jako postać, a Gapcia, wspierając go, byłaby bardziej wiarygodna jako Betonowe Centrum? O ocaleniu Robrojka i jego zdrowia psychicznego przed kompletną degrengoladą nie wspomnę.

        >Nie wiem, może pan Maciołka albo Pieróg
        >mogliby przejąć te wszystkie paskudności,
        >które autorka z takim zawzięciem przypisuje
        >pozytywnym charakterom

        Człowieka z Pierogiem też upaskudzono, początkowo był "normalnym" surowym i ciut wrednym nauczycielem, ale, jak to ktoś ładnie na forum ujął, grał z Dmuchawcem w jednej drużynie. A potem został psychopatycznym aparatczykiem
      • bupu Re: Może inny casting by pomógł? 20.08.22, 15:02
        jakgdyby.nigdynic napisała:


        > Myślę, że to w ogóle niewykonalne. "Nowe" charaktery starych postaci są odstręc
        > zające i paskudne. GabaNaZawszeCierpiąca, GrzegorzZapomniałemoCórce


        Nie wiem jak dla innych, ale dla mnie Grzegorz, kładący lachę na wychowaniu córki, gdyż bo za trudno, wybywający do nowej podrywki na wieczerzę wigilijną (i w nosie mający ojca oraz córkę), oraz traktujący pierwszą żonę jako mało istotny epizod dawnego życia, jest postacią szalenie odpychającą od pierwszego siępojawienia w Jeżycjadzie. Egoistyczny, wygodnicki bałwan i dobrze mu tak, że został sprzętem AGD.
    • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Może inny casting by pomógł? 26.08.22, 13:36
      W "Pulpecji" występuje niejaki Marceli alias Marcello, jeden z absztyfikantów Patrycji. I początkowo jest pokazany jako generalnie równy gość, trochę nerd, ale nie jakiś aspołeczny, wręcz przeciwnie, całkiem dobrze wychowany. I choć w oczach Pulpy był nudziarzem (po kiego się z nim prowadzała w takim razie?), to uważam, że obiektywnie został przedstawiony dość sympatycznie.

      A potem nadchodzi niedziela palmowa i z Marcelka wychodzi jajko-niespodzianka. Z normalnego chłopaka nagle zmienia się w psychola, który porywa Patrycję, pruje z nią autem, które specjalnie(?) prowadzi jak Nutria furgonetkę (w sensie ryzykując wypadek) i wygraża przy tym, że znienawidził Pulpę po tym jak go zlała i chce jej zrobić krzywdę… tylko jeszcze odwiezie Baltonie rachunek za kwiatki.

      Nie możnaby go jakimś Nerwusem zastąpić? Nutria miałaby bardziej wiarygodny powód, żeby od niego wiać, nie musiałby stawać się przesadnie kontrolujący jak jego brat, by ją zniechęcić?

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka