Dodaj do ulubionych

Jedno zdanie, które mnie osłupiło.

18.08.22, 14:31
Czytam "Żabę". I nagle zobaczyłam jedno zdanie, które sprawiło, że osłupiałam. Zaniemówiłam. I w ogóle mnie ómarło.

- Jak to dobrze, że ja nie mam dla niego tyle miłosierdzia– zirytował się dziadzio. – Gdybym był młodszy! Gdybym miał szpadę! Gdyby on miał szpadę!

Powiedzcie mi, jak to jest możliwe, że po takiej kwestii - wygłoszonej serio! - starszy pan nie został odwieziony (przynajmniej na gruntowne badania) do lokalnego odpowiednika Tworek?
Obserwuj wątek
    • briar_rose Re: Jedno zdanie, które mnie osłupiło. 18.08.22, 15:43
      O, można wpisywać własne propozycje? Ja miałam takie osłupienie ( i obrzydzenie ) po tym:

      "(...) Ostatnio Gizela właściwie usunęła się z ich rodzinnego życia (...), Ignacy pomyślał teraz, że usuwając się tak, Gizela dała kolejny dowód wielkiej delikatności uczuć".

      Gizela nie tylko opiekuje się osieroconą Milą, ale i skrycie adoruje niezwykłą wychowankę – świętą córkę świętych dobroczyńców. Całe życie podporządkowała dziecku, a na starość została sama, zerwano kontakty, ukazując to jako coś godnego pochwały? O.o Po śmierci starszej pani rozpacz Mili wydaje się wynikać nie tylko ze zrozumiałego smutku po utracie przybranej matki, ale także z poczucia, że za opiekę i wychowanie odpłaciła zaniedbaniem i czarną niewdzięcznością.
    • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Jedno zdanie, które mnie osłupiło. 18.08.22, 16:12
      Mnie w JT osłupiło to:

      – A tu klops – rzekł jędrnie dziadek.

      JAK rzekł?!
      • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Jedno zdanie, które mnie osłupiło. 04.10.22, 10:20
        Zmieniłam zdanie. Bardziej od dziwactw językowych autorki osłupiło mnie to:

        - Nie było cię tak długo! - z wyrzutem rzekł dziadek, przechodząc mimo.
        - Tak, całe trzy doby! - dodała babcia. -Gabrysiu, dom bez ciebie jest okropnie pusty.
        - Okropnie, Gabuniu - przytwierdził dziadek, kiwając głową, oto czoną wianuszkiem kędziorków, z których niektóre były jeszcze rudawe. Jego pociągła twarz, w której dominowały linie pionowe, ułożyła się w wyraz pretensji. – Postaraj się już nigdy nie wyjeżdżać, dobrze? Witaj, witaj, moja Nutrio kochana!
        - Robiłam, co się dało - wytłumaczyła się Pyza w odpowiedzi na spoj rzenie mamy, podczas gdy dziadkowie już byli w epicentrum wydarzeń i obcałowywali Natalię. - Przez cały czas ktoś był w domu z dziadkami. Ale wiesz, jak to jest...


        Co się z tymi dziadkami działo, że Pyza czuła się w obowiązku nieustannie ich doglądać i mieć "zmienników", którzy zajmą się nimi, gdy ona nie będzie mogła???
        • ciotka.scholastyka Re: Jedno zdanie, które mnie osłupiło. 04.10.22, 11:52
          "wytłumaczyła się Pyza w odpowiedzi na spojrzenie mamy"

          AAAAAAAAAAAAAAAAAAAA......
        • kooreczka Re: Jedno zdanie, które mnie osłupiło. 04.10.22, 12:15
          To jest reakcja osoby z demencją, przerażonej nieobecnością opiekuna. Tylko w tym wypadku powinien ze starszym państwem zostać ktoś dorosły, nie dziecko.
        • sanfran_84 Re: Jedno zdanie, które mnie osłupiło. 04.10.22, 15:24

          Ja to się w ogóle dziwię, że scena nie zakończyła się tak:


          > [i]- Nie było cię tak długo! - z wyrzutem rzekł dziadek, przechodząc mimo.
          > - Tak, całe trzy doby! - dodała babcia. -Gabrysiu, dom bez ciebie jest okropnie
          > pusty.
          > - Okropnie, Gabuniu - przytwierdził dziadek, kiwając głową, oto czoną wianuszki
          > em kędziorków, z których niektóre były jeszcze rudawe. Jego pociągła twarz, w k
          > tórej dominowały linie pionowe, ułożyła się w wyraz pretensji. – Postaraj się j
          > uż nigdy nie wyjeżdżać, dobrze? Witaj, witaj, moja Nu.... Nutrio? Nutrio?! Nutrio, na Jowisza, no gdzież ona się podziała?!

          Nie wiem, czemu MM nie napisała tego w odwrotnej kolejności: najpierw Mila i Ignac witają Nutrię, a gdy ta jest obcałowywana przez resztę witaczy robią wymówki o nieobecność Gabrieli, czego zaaferowana powitaniami Natalia mogłaby już nawet nie słyszeć. I Nutria byłaby należycie przywitana, i czytelnik by rozumiał, którą córkę Mila i Ignacy kochają najbardziej.
          • kooreczka Re: Jedno zdanie, które mnie osłupiło. 04.10.22, 19:56
            Większość rozmów na temat tej sceny kończyła się wnioskiem, że po takim powitaniu Nutria powinna była wskoczyć do pierwszego wehikułu i odjechać w siną dal. Ew następnego dnia zniknąć z domu, zadzwonić z budki telefonicznej, żeby jej nie szukali.



            Dla mnie to jedna z tych scen, gdzie nie wiem, co autorka chciała przekazać- u mnie jak ktoś wraca z takiej podróży to obładowany prezentami jak Święty Mikołaj i przez pierwsze dni jest na prawach gościa, którego się fetuje i słucha co ma się do powiedzenia i cieszy jego obecnością. A tu Nutrię i jej Cypr wszyscy mają gdzieś i unikają tematu do tego stopnia, że można pomyśleć, że ten Cypr to jakiś kod, a Nutria była rezydentką bynajmniej nie biura podróży. Popularne pomysły to leczenie zamknięte/ urodzenie i oddanie dziecka, ale moja wersja to romans z Uczciwym Rosyjskim Biznesmenem. Po roku żona się zwiedziła, więc potulnie wrócił do Petersburga z przeprosinowymi brylantami w zębach. Telefonicznie kazał szoferowi wyjąć drobne z sejfu, wsadzić rudą w pierwszy samolot, resztę dając jej na otarcie łez. To by tłumaczyło dlaczego milczy się o tym pobycie, a Gaba pojechała odebrać siostrę z lotniska, trzy dni poświęcając na uspokajanie jej.
            • sanfran_84 Re: Jedno zdanie, które mnie osłupiło. 05.10.22, 13:35
              kooreczka napisał:

              > Większość rozmów na temat tej sceny kończyła się wnioskiem, że po takim powitan
              > iu Nutria powinna była wskoczyć do pierwszego wehikułu i odjechać w siną dal. E
              > w następnego dnia zniknąć z domu, zadzwonić z budki telefonicznej, żeby jej nie
              > szukali.

              To tak, wiadomo. Natomiast jeśli już MM się uparła zrobić z Mili i Ignacego jakieś bluszcze niemogące oddychać bez Gabrieli, które to bluszcze koniecznie musiały oplatać się ponownie z okazji z Gabą niezwiązanej (a raczej związanej tylko pośrednio, przez te nieszczęsne trzy dni zabierania siostry z Warszawy), to prosta zmiana kolejności (najpierw należyte zajęcie się cypryjską rezydentką, "oddanie" Nutrii w ręce kolejnych witających, a potem wyrzuty do Gabrieli), znacznie zmienia (na plus) tę scenę, choćby z punktu widzenia empatycznego czytelnika. Ba, nawet empatyczna Natalia (któraś z jej mnogich osobowości miała empatii w nadmiarze) pewnie nie miała problemu z tym, że starszym (i ewidentnie niedołężniejącym, przy których zawsze musiał ktoś siedzieć) rodzicom bardziej tęskno za kręcącą się przy nich non stop Gabrielą, niż latającą po świecie młodszą córką. Wystarczyło tylko zacząć od witania tej drugiej, skoro to podobno po nią wyszedł cały orszak.

              >
              > Dla mnie to jedna z tych scen, gdzie nie wiem, co autorka chciała przekazać- u
              > mnie jak ktoś wraca z takiej podróży to obładowany prezentami jak Święty Mikoła
              > j i przez pierwsze dni jest na prawach gościa, którego się fetuje i słucha co m
              > a się do powiedzenia i cieszy jego obecnością. A tu Nutrię i jej Cypr wszyscy m
              > ają gdzieś i unikają tematu do tego stopnia, że można pomyśleć, że ten Cypr to
              > jakiś kod, a Nutria była rezydentką bynajmniej nie biura podróży. Popularne pom
              > ysły to leczenie zamknięte/ urodzenie i oddanie dziecka, ale moja wersja to ro
              > mans z Uczciwym Rosyjskim Biznesmenem. Po roku żona się zwiedziła, więc potulni
              > e wrócił do Petersburga z przeprosinowymi brylantami w zębach. Telefonicznie ka
              > zał szoferowi wyjąć drobne z sejfu, wsadzić rudą w pierwszy samolot, resztę daj
              > ąc jej na otarcie łez. To by tłumaczyło dlaczego milczy się o tym pobycie, a Ga
              > ba pojechała odebrać siostrę z lotniska, trzy dni poświęcając na uspokajanie je
              > j.

              W którymś z nowszych wątków wyszedł nam też pomysł, że rodzinie zależało na kasie Natalii, a raczej na tym, żeby jej przypadkiem nie wpłaciła na konto/nie zakupiła za nią mieszkania, stąd Gabriela pilnowała Nutrii przez te trzy dni w Warszawie. Można to rozwinąć jako: skoro się już udało, to co tam Cypr, witaj kochana Gabrysiu i dawajcie nowiny ciążowe.
              Ale faktem jest, że ten wyjazd jest tak odosobnionym "wypadkiem przy pracy" Natalii, tak nic z niego nie wynika (poza usunięciem jej z fabuły na odpowiedni czas), że można uwierzyć w to, że to taki rodzinny szyfr, oznaczający coś całkiem innego, coś o czym się jeszcze mniej wspomina, niż o Pyziaku, o czym się mówi "Gdy ciocia Natalia była NA CYPRZE..." akcentując to odpowiednio i wymawiając z miną "już wy wiecie, o co mi chodzi", ewentualnie mrugając przy tym porozumiewawczo okiem.
    • bupu Re: Jedno zdanie, które mnie osłupiło. 18.08.22, 18:59
      Mnie osłupiło to. Radykalnie, do tego stopnia, że w pierwszej chwili nie rozumiałam co czytam i o co chodzi:

      - Milu, nie pojmuję twojego wzburzenia. Co w tym złego, że Monika przyszła mi z pomocą.
      Powiedziałbym, że to bardzo szlachetnie z jej strony.
      - Bez wątpienia - warknęła Babi. - Mnie chodzi o to, żeś tak bezsensownie milczał! Złamać rękę i nic
      nie powiedzieć żonie! A potem sobie zemdleć przy innej kobiecie! I z nią jechać sobie do rentgena!
      To prawie jak zdrada!


      Miluchna nie zauważyła, przezkolejne godziny slubu i weseliska, że Ignac jest zielonkawy z bólu, a potem zamiast pluć sobie w brodę, obsztorcowała Ignaca, że śmiał jechać do rentgena z inną. Ogarniacie to?
      • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Jedno zdanie, które mnie osłupiło. 18.08.22, 19:24
        Dla mnie to ogarnialne, bo takie akcje wydają mi się właśnie w jej stylu. To samo odwala lata później w CZ, gdy Ignac tymczasowo ginie z psem. Gada o tym z Lonią, a właściwie monologuje, że jak ten Ignac mógł. Nie martwi się przy tym, że coś mu się mogło wtedy stać, ale rozwleka się nad swoimi uczuciami, jak to on jej nie szanuje i właściwie jej nie zna (borejkowska dyskrecja zawiodła?). I jeszcze dodaje, że nie powiedziała mu o Kalamburku, bo prawdziwy kochający mąż sam by się domyślił!
        • briar_rose Re: Jedno zdanie, które mnie osłupiło. 18.08.22, 22:08
          tajna_kryjowka_pyziaka napisała:

          > I je
          > szcze dodaje, że nie powiedziała mu o Kalamburku, bo prawdziwy kochający mąż sa
          > m by się domyślił!

          O matko! Musiałam wyrzucić to z głowy O.O Posłuży ktoś cytatem?
          • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Jedno zdanie, które mnie osłupiło. 18.08.22, 22:31
            briar_rose napisała:
            >O matko! Musiałam wyrzucić to z głowy
            >O.O Posłuży ktoś cytatem?<

            Ależ proszę bardzo:

            "– Ale nie ukryłaś – bąknęła Lonia, oblizując z łyżeczki resztkę bitej śmietany z jeżynami.

            – Owszem, ukryłam. Zwłaszcza z początku, kiedy nie byłam siebie pewna. Ale potem to już może po cichu chciałam, żeby sam na to wpadł? Prawdziwie, głęboko, świadomie kochający mąż na pewno by się domyślił."
            • jakgdyby.nigdynic Re: Jedno zdanie, które mnie osłupiło. 20.08.22, 22:13
              tajna_kryjowka_pyziaka napisała:

              Ale pote
              > m to już może po cichu chciałam, żeby sam na to wpadł? Prawdziwie, głęboko, świ
              > adomie kochający mąż na pewno by się domyślił."

              To jest smutne na tak wielu poziomach... Święta Katapulto, jakiż to ma być niby przykład dla młodzieży?!
          • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Jedno zdanie, które mnie osłupiło. 18.08.22, 22:33
            Ojć, nie skopiowałam pierwszego zdania:

            "(...)Nie przeczę, sama chciałam, żeby nie wiedział o mnie wszystkiego, ukrywałam Kala Amburkę..."
            • briar_rose Re: Jedno zdanie, które mnie osłupiło. 27.08.22, 22:15
              To ja już, szczerze mówiąc, nic z motywacji Mili nie rozumiem. Ja myślałam, że ona tą tożsamość Kala Amburki zataiła celowo, żeby wreszcie mieć coś tylko swojego. Kiedyś dom był jej królestwem, ale w natłoku nowych domowników później się to już zmieniło. A tu jednak Mila się focha, bo chciała, żeby Ignac się domyślił. Do tego powiedziała córkom a ukryła przed mężem. A według komentarza odautorskiego to taka kochająca się i rozumiejąca para... Przecież w praktyce ona nim pogardza, w zasadzie to odnosi się do niego jak do osoby upośledzonej, z którą nie ma sensu dyskutować... Z drugiej strony taka oburzona, a tu: „Ojciec do dziś nie wiedział kto to jest Kal Amburka. Mama twierdziła, że gdyby tata odkrył, iż pseudonim ten skrywa jego własną, wieloletnią małżonkę skutki mogłyby być opłakane". Nie wiem, jak to rozumieć. Czyli co może się zdarzyć? :P
              • haszyszymora Re: Jedno zdanie, które mnie osłupiło. 28.08.22, 09:34
                Znając Ignaca, byłby foch i dzika awantura, że połowica ośmieliła się coś robić bez jego zgody. I to jeszcze go przyćmiewając! Tak jakby bycie żoną TEGO Borejki nie wystarczało!

                Przypomnę, że ten buc urządził jej awanturę o obcięcie włosów bez pytania o pozwolenie. Jak wzięła udział w konkursie piękności, mało nie zerwali - dopiero odkrycie, że wzięła udział dla lodówki, czyli pro Ignaco bono, udobruchało panicza.
                • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Jedno zdanie, które mnie osłupiło. 28.08.22, 15:08
                  haszyszymora napisała:
                  >Znając Ignaca, byłby foch i dzika
                  >awantura, że połowica ośmieliła się
                  >coś robić bez jego zgody. I to
                  >jeszcze go przyćmiewając! Tak
                  >jakby bycie żoną TEGO Borejki nie
                  >wystarczało!<

                  Jak na ironię podczas tej samej rozmowy okazało się, że Ignacjusz w rzeczywistości dawno się domyślił kim jest Kalamburka. Raz byli we trójkę na jednoaktówce i spytał Lonię czy to autorstwa Mili. Samej Mili nic o tym nie powiedział, bo sądził, że ma tremę, a w ogóle to jak będzie gotowa sama mu powie.

                  Ma ktoś pomysł jak to wszystko skomentować?
    • ciotka.scholastyka Re: Jedno zdanie, które mnie osłupiło. 19.08.22, 09:02
      Scena powrotu Nutrii z Cypru i Gaby z Okęcia.

      "Nie było cię tak długo! Całe trzy dni! Postaraj się już nigdy nie wyjeżdżać, dobrze?"
      • ako17 Re: Jedno zdanie, które mnie osłupiło. 19.08.22, 09:24
        ciotka.scholastyka napisała:

        > Scena powrotu Nutrii z Cypru i Gaby z Okęcia.
        >
        > "Nie było cię tak długo! Całe trzy dni! Postaraj się już nigdy nie wyjeżdżać, d
        > obrze?"

        Samo to zdanie w sobie nie jest złe. Ważny jest kontekst. Jakby nie zauważyli, to ich druga córka, dla przypomnienia: Natalia, wracała po rocznej nieobecności. Ale od tego nie pocierpieli, więc luzik.
        Btw, ciągle się zastanawiam, co mianowicie Gabriela robiła w Wawie przez 3 dni. Gdzie spała? Na kempingu pod namiotem?
        Dałoby się to w 1 dzień oblecieć, bez nocowania, no ale powiedzmy, że jeden nocleg mogła sobie zrobić.
        Jakieś pomysły? Bo może fanfik mi się ukaże :)
        • ciotka.scholastyka Re: Jedno zdanie, które mnie osłupiło. 19.08.22, 09:41
          ako17 napisała:


          > Samo to zdanie w sobie nie jest złe. Ważny jest kontekst.

          Mam tu obecnych za na tyle inteligentnych, że nie uznałam za stosowne tego przypominać :)
        • przymrozki Re: Jedno zdanie, które mnie osłupiło. 19.08.22, 09:58
          ako17 napisała:

          > ciotka.scholastyka napisała:
          >
          > > Scena powrotu Nutrii z Cypru i Gaby z Okęcia.
          > >
          > > "Nie było cię tak długo! Całe trzy dni! Postaraj się już nigdy nie wyjeżd
          > żać, d
          > > obrze?"
          >
          > Samo to zdanie w sobie nie jest złe. Ważny jest kontekst.

          Kontekst sprawę wyraźnie pogarsza, ale samo zdanie "nie opuszczaj nas na dłużej niż dzień!" wypowiedziane wobec czterdziestoletniej córki, pracownika naukowego, żony i matki trójki dzieci też pachnie toksyną. Tęsknota za ukochanym domownikiem to jedno, ale granie mu na poczuciu winy, gdy opuszcza rodziców na trzy dni to jest trochę co innego.

          > Btw, ciągle się zastanawiam, co mianowicie Gabriela robiła w Wawie przez 3 dni.
          > Gdzie spała? Na kempingu pod namiotem?
          > Dałoby się to w 1 dzień oblecieć, bez nocowania, no ale powiedzmy, że jeden noc
          > leg mogła sobie zrobić.
          > Jakieś pomysły? Bo może fanfik mi się ukukaże

          Pewnie wspomnienie czasów gdy z Posen do stolycy jechało się końmi 12 godzin i z przesiadką. W ogóle cała ta wyprawa jest dziwna, jej celem, jak rozumiem, miało być powitanie Natalii na lotnisku, żeby było jej miło i żeby czuła się kochana (bo cóż innego? Natalia nie ogarnie sama dojazdu do Poznania, ktoś jej musi pomoc trafić na odpowiedni peron? Jest ryzyko, że zbiegnie z oszczędnościami na swoje mieszkanie i wyzwoli sie spod kurateli rodziny?), ale po co, skoro najwyraźniej nikt za nią jakoś szczególnie nie tęsknił, a wyjazd i przyjazd Gabrieli odebrał jej tę resztkę ciepła powitania, na którą mogłaby liczyć, gdyby wracała sama (i tu wracamy do forumowej tezy, że narcyz Gaba musi być panną młodą na każdym ślubie i nieboszczykiem na każdym pogrzebie).
          • ako17 Re: Jedno zdanie, które mnie osłupiło. 19.08.22, 12:20
            przymrozki napisała:


            >
            > Kontekst sprawę wyraźnie pogarsza, ale samo zdanie "nie opuszczaj nas na dłużej
            > niż dzień!" wypowiedziane wobec czterdziestoletniej córki, pracownika naukoweg
            > o, żony i matki trójki dzieci też pachnie toksyną.

            Zdecydowanie tak, jeżeli traktować to zdanie bardzo poważnie. Zwłaszcza biorąc pod uwagę dzieci - mają nigdy nie pojechać z mamą na wczasy, bo dziadkom będzie brakowało córeczki???
            Ale ja to biorę raczej jako taki emocjonalny wyraz tęsknoty i radości z powrotu, niż autentyczne granie na poczuciu winy.

            Bardziej mi się nie podoba nierówne potraktowanie obu córek - ewidentne zlekceważenie powrotu Nutrii. I powrót z dłuższego wyjazdu, i z bardzo ciekawego (z punktu widzenia miłośnika starożytności) miejsca nie zrobiły wrażenia na rodzicach. Po prostu Natalia mogłaby sobie spokojnie nie wracać. Bez względu na to, gdzie i jak długo była.
    • przymrozki Re: Jedno zdanie, które mnie osłupiło. 19.08.22, 09:18
      Pierwsze jedno zdanie, które mnie osłupiło - gdy Laura płacze, że jej suknia ślubna jedzie z Bernardem na zatracenie, Gaba widowiskowo cierpi, a Józek, odautorsko przedstawiany nam za wzór cnót, cmoka zdegustowan, że Tygrys znów udrecza matkę. Aż nie mogłam uwierzyć, że to tekst książki, a nie fragment któregoś z forumowych prześmiewczych fanfików.

      Drugie jedno osłupiające zdanie, to to, w którym wzburzony Ignac wyrzuca Róży, że to Gabrysia, nie Róża, ma Pyziakowi coś do ewentualnego wybaczenia.

      • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Jedno zdanie, które mnie osłupiło. 19.08.22, 09:53
        Gabrysia bez cierpienia jest jak kwiat bez wody😑

        >Drugie jedno osłupiające zdanie, to to, w
        >którym wzburzony Ignac wyrzuca Róży, że to
        >Gabrysia, nie Róża, ma Pyziakowi coś do
        >ewentualnego wybaczenia

        To jest okropne na tak wielu poziomach. To i w ogóle większość cytatów o Tym Zuym. Jak nie lubię Pyziakówien jako osób, tak przy tego typu fragmentach autentycznie mi ich szkoda i mam ochotę dać w mordę temu, kto im to mówi.
        Od razu mi się wtedy przypomina, jak sama dostałam wykład, że to (w sensie wiedza o ojcu) nie ma żadnego celu i nie jest mi do niczego potrzebna w rozwoju, połączony z dramatyczną przemową, że nikt nie wie i nikt się dowie, chyba, że na łóżu śmierci, plus histerycznymi przytykami, że skoro się nim interesuję, to jestem zaściankowa "tylko mamusia i tatuś", takie sugerowanie, że niby ludzie postępowi nie pytają o takie rzeczy (GÓWNO PRAWDA).
        Ech, idę coś rozwalić
      • bupu Re: Jedno zdanie, które mnie osłupiło. 19.08.22, 18:55
        przymrozki napisała:


        > Drugie jedno osłupiające zdanie, to to, w którym wzburzony Ignac wyrzuca Róży,
        > że to Gabrysia, nie Róża, ma Pyziakowi coś do ewentualnego wybaczenia.
        >

        No ale przecież od "Noelki", mówione jest wprost, że Janusz porzucił Gabrielę. Nie dzieci, stroną porzuconą jest li i jedynie Gaba. Ten tekst strasznego dziadunia jest logiczną konsekwencją takiej narracji: skoro Janusz porzucił Gabona, nie dzieci, to jedynie Gabon ma cokolwiek Januszowi do wybaczania.

        Gorzej, że ten sam rodzaj narracji jest teraz stosowany do Róży i jej sytuacji, FryCKNUK mianowicie porzuca wyłącznie Różę, nie Milę i Karola. Nad Różą trzęsie się Gabon, nad Różą użala się rodzina, o komfort Róży wszyscy dbają gdy Szoppy zjeżdżają wreszcie z Oksfordu do Poznania, dzieci zaś cała rodzina jak jeden mąż i jedna żona ma w... No, wiecie gdzie. One porzucone nie są i trudnej sytuacji najwyraźniej nie mają.

        Aaaa i Betonowa Święta Bis też będzie miała To Niedobre Dziecko do dalszej martyrologii, Karolka mianowicie, który, podobnie jak Laura, ma tego pecha, że przypomina z wyglądu swego ojca.
        • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Jedno zdanie, które mnie osłupiło. 19.08.22, 19:13
          przymrozki napisała:
          >Gorzej, że ten sam rodzaj narracji jest teraz
          >stosowany do Róży i jej sytuacji, FryCKNUK
          >mianowicie porzuca wyłącznie Różę, nie
          >Milę i Karola. Nad Różą trzęsie się Gabon,
          >nad Różą użala się rodzina, o komfort Róży
          >wszyscy dbają gdy Szoppy zjeżdżają
          >wreszcie z Oksfordu do Poznania, dzieci
          >zaś cała rodzina jak jeden mąż i jedna żona
          >ma w... No, wiecie gdzie. One porzucone
          >nie są i trudnej sytuacji najwyraźniej nie
          >mają.

          FryCKNUK! Dobre!
          • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Jedno zdanie, które mnie osłupiło. 19.08.22, 21:43
            A nie, sorry, dopiero teraz zauważyłam, że to napisała bupu. Posypuję głowę czarnoziemiem z szufli Ignaca!
        • ako17 Re: Jedno zdanie, które mnie osłupiło. 19.08.22, 20:16
          >Gorzej, że ten sam rodzaj narracji jest teraz stosowany do Róży i jej sytuacji, FryCKNUK mianowicie porzuca wyłącznie Różę, nie Milę i Karola. Nad Różą trzęsie się Gabon, nad Różą użala się rodzina, o komfort Róży wszyscy dbają gdy Szoppy zjeżdżają wreszcie z Oksfordu do Poznania, dzieci zaś cała rodzina jak jeden mąż i jedna żona ma w... No, wiecie gdzie. One porzucone nie są i trudnej sytuacji najwyraźniej nie mają.

          Dzieci są same sobie winne, bo niesympatyczne i plują gumą. Więc nie muszą mieć dobrych warunków mieszkaniowych. Ani innych. Zasłużyły na brak pozytywnych uczuć ze strony Świętej Rodziny
      • ako17 Re: Jedno zdanie, które mnie osłupiło. 19.08.22, 20:28
        przymrozki napisała:

        > Laura płacze, że jej suknia śl
        > ubna jedzie z Bernardem na zatracenie, (...) Józek (...) cmoka zdegustowan, że Tygrys znów udrecza
        > matkę.
        >

        trochę OT, nawet się zastanawiałam, czy by nie założyć odrębnego wątku i nie zapytać czy Wy nie macie jakiegoś "skrzywienia", jakiejś obsesji wynikłej z lektury Jeżycjady.
        Po akcji z suknią Laury w McD mam taką drobną obsesję. :D. Widać, bardzo mną ta cała sytuacja wstrząsnęła.

        Jak jestem gdzieś na wyjeździe w niewielkim mieście (ostatnio Szczytno, rok temu Mrągowo), to patrzę po wystawach czy jest gdzieś jakaś suknia, która w razie W mogłaby robić za ślubną??? Czy gdybym musiała w ciągu godziny-dwóch załatwić sobie kieckę na własny ślub, to by się dało? Nie wchodzę do sklepów, aż tak głęboko ta schiza nie sięga, chyba że wchodzimy do sklepu bo czegoś konkretnego szukamy, np. córce się podarły wszystkie majtki i trzeba kupić.

        I to, mając na względzie, że żyję w kohabitacie i żadnego ślubu nie mam zamiaru brać. Nawet cywilnego.
    • hanuszka189 Re: Jedno zdanie, które mnie osłupiło. 20.08.22, 10:18
      minerwamcg napisała:

      > Czytam "Żabę". I nagle zobaczyłam jedno zdanie, które sprawiło, że osłupiałam.
      > Zaniemówiłam. I w ogóle mnie ómarło.
      >
      > - Jak to dobrze, że ja nie mam dla niego tyle miłosierdzia– zirytował się dziad
      > zio. – Gdybym był młodszy! Gdybym miał szpadę! Gdyby on miał szpadę!
      >
      > Powiedzcie mi, jak to jest możliwe, że po takiej kwestii - wygłoszonej serio! -
      > starszy pan nie został odwieziony (przynajmniej na gruntowne badania) do lokal
      > nego odpowiednika Tworek?

      Chodzi o to, że stary Ignac chciał się bić z Frycem o cnotę damy?
      Mnie to nie wadzi. Cały tom jest kiepsko napisany, niestety, ale... wyobraźmy sobie, że jest napisany dobrze i płynnie, i znajdujemy w nim takie zdanie (albo omawiane już na forum - o biednym niemowlęciu, wciąż nie ochrzczonym, czy inne tego typu). Czy trzeba wpadać w osłupienie?

      Styl, w jakim jest pisana Neoeżycjada zawsze kojarzył mi się z amerykańskim sitcomem z przełomu lat 90 i 2000. Może Friends. Bardziej nawet How i Met Your Mother. Innych nie oglądałam, więc się nie wypowiem ;) Wszystkie takie wstawki to takie "gagi". My się zupełnie serio zastanawiamy, czy z Ignacem wszystko w porządku, a to hiperbola, która ładnie ma wyglądać jako scena komediowa. W dobrych sitcomach każda postać ma jakieś określone cechy, które ją wyróżniają i w pewnych sytuacjach te cechy zostają wyolbrzymione, co daje efekt humorystyczny. Gdyby rozkładać te postaci na czynniki pierwsze, wyjmując z akcji same cytaty, wszyscy okazaliby się zupełnie spaczeni.

      MM pisze Neojeżycjadę na identycznej zasadzie. Więc mamy dziadka B., który przybije gwoździe na balkonie wnuczki, matkę Agi, która przywali sztalugą, Bernarda gadułę i Gabę, która nic z tym nie zrobi, Karolka strzelającego gumą we własny but. A szanowne forum bierze te fragmenty pod lupę i bada - szok! To nie miało prawa się wydarzyć, chyba że to mentalny przypadek jest!

      Ano nie miało prawa się wydarzyć. Ale to jest książkowy sitcom z serio potraktowaną przyrodą i serio potraktowanym morałem (co się wcale z częścią sitcomową nie wyklucza - bardziej się możemy spierać o zasadność tych morałów).

      Czy to autorce stylistycznie wyszło, to inna sprawa.
      • minerwamcg Re: Jedno zdanie, które mnie osłupiło. 21.08.22, 00:26
        Nie. Chodziło mi zupełnie o co innego. O stopień odklejenia starszego pana od rzeczywistości i o totalną nieprzystawalność jego literackich zabaw do sytuacji, obiektywnie trudnej. Gdyby Dziad Borej powiedział to żartem, byłby to kiepski żart. Ale on tak na serio!
      • ciotka.scholastyka Re: Jedno zdanie, które mnie osłupiło. 28.09.22, 19:59

        > Styl, w jakim jest pisana Neoeżycjada zawsze kojarzył mi się z amerykańskim sit
        > comem z przełomu lat 90 i 2000. Może Friends. Bardziej nawet How i Met Your Mot
        > her. Innych nie oglądałam, więc się nie wypowiem ;) Wszystkie takie wstawki to
        > takie "gagi". My się zupełnie serio zastanawiamy, czy z Ignacem wszystko w porz
        > ądku, a to hiperbola, która ładnie ma wyglądać jako scena komediowa. W dobrych
        > sitcomach każda postać ma jakieś określone cechy, które ją wyróżniają i w pewny
        > ch sytuacjach te cechy zostają wyolbrzymione, co daje efekt humorystyczny. Gdyb
        > y rozkładać te postaci na czynniki pierwsze, wyjmując z akcji same cytaty, wszy
        > scy okazaliby się zupełnie spaczeni.

        Ogromnie podoba mi się ta interpretacja, jednak pytanie końcowe mam inne: czy autorka pisze tak świadomie, czy tylko jej tak niechcący wyszło?
    • pi.asia Re: Jedno zdanie, które mnie osłupiło. 20.08.22, 18:32
      Mnie osłupiły dwa zdania.
      Jedno z Imienin:
      - Pójdę - oświadczyła twardo Laura. I o dziwo, nikt nie zaprotestował.

      Drugie z Noelki
      - Mamuś, powiedz Tygrysowi, że nie wolno czytac cudzych listów!
      - Nie wolno, Tygrysku, nie wolno - machinalnie odpowiedziała Gabrysia


      Gaba w dooopie wychowanie dzieci, nauczenie ich podstawowych zasad współżycia, absolutnie elementarnych.
      Takich zdań jest więcej, choćby to z Patrycji, gdy młodzi szykują się do nocy poślubnej, a Pyziakówny organizują grę w makao. Gaba tylko stała w drzwiach, z uśmiechem przyglądając się żywiołowemu
      finałowi partyjki makao i powtarzając co chwila: - No, już chodźmy.


      To ostatnie to mnie nawet nie tyle osłupiło, co doprowadziło do totalnego wqrwu.
      • piotr7777 Re: Jedno zdanie, które mnie osłupiło. 21.08.22, 09:59
        Zwracam tylko uwagę, że
        1) określenie "o dziwo" sugeruje, że to sytuacja nietypowa, normalnie protest by był (inna rzecz by skuteczny)
        2) Gabriela odpowiada "machinalnie", bo ma myśli zajęte czym innym, to też jednostkowa sytuacja a nie reguła
        3) tu z kolei sytuacja jest niezręczna, bo z jednej strony Gabriela wie, że powinna wyegzekwować opuszczenie pokoju nowożeńców przez młode a z drugiej strony boi się doprowadzić do awantury.
        • bupu Re: Jedno zdanie, które mnie osłupiło. 21.08.22, 16:01
          piotr7777 napisał:


          > 3) tu z kolei sytuacja jest niezręczna, bo z jednej strony Gabriela wie, że pow
          > inna wyegzekwować opuszczenie pokoju nowożeńców przez młode a z drugiej strony
          > boi się doprowadzić do awantury.

          Awantury z kim? Z własnymi dziećmi? A nie bała się jakoś, że awanturę zaraz zrobi jej nader słusznie wkurzona Ida?
      • ciotka.scholastyka Re: Jedno zdanie, które mnie osłupiło. 28.09.22, 20:05
        pi.asia napisała:


        > Drugie z Noelki
        > - Mamuś, powiedz Tygrysowi, że nie wolno czytac cudzych listów!
        > - Nie wolno, Tygrysku, nie wolno - machinalnie odpowiedziała Gabrysia

        > ]
        >
        > Gaba w dooopie wychowanie dzieci, nauczenie ich podstawowych zasad współżycia,
        > absolutnie elementarnych.

        Matka, która 24/7 pozostawałaby w trybie skanująco-analizującym wypowiedzi i zachowanie dzieci i także 24/7 na takowe adekwatnie reagowała, albo wylądowałaby w psychiatryku, albo musiałaby zostać poddana rozbiórce i analizie, co to za obca cywilizacja podrzuca nam tak genialnie wykonane androidy.
    • la_felicja Re: Jedno zdanie, które mnie osłupiło. 21.08.22, 20:22
      Już to chyba gdzieś pisałam, ale mnie oslupiło w Imieninach wyznanie Natalii (do Róży bodajże) że zgromadziła już tyle oszczędności (odłozonych na Cyprze i przedtem) że wystarczy jej na "wynajęcie malutkiej kawalerki".
      Wydawać oszczędności na czynsz? Ale wynajem to nie jest jednorazowy wydatek, oszczędności się skończą i co wtedy???
      • ako17 Re: Jedno zdanie, które mnie osłupiło. 21.08.22, 20:43
        nie nie, ja rozumiem, że ona sobie to mieszkanko zamierza kupić.
        "Wiesz, ja zarobiłam całkiem sporo
        pieniędzy. Może mi wystarczy na malutkie - malutkie mieszkanko"

        Nie ma mowy o wynajmie
      • bupu Re: Jedno zdanie, które mnie osłupiło. 21.08.22, 20:55
        la_felicja napisała:

        > Już to chyba gdzieś pisałam, ale mnie oslupiło w Imieninach wyznanie Natalii (d
        > o Róży bodajże) że zgromadziła już tyle oszczędności (odłozonych na Cyprze i pr
        > zedtem) że wystarczy jej na "wynajęcie malutkiej kawalerki".
        > Wydawać oszczędności na czynsz? Ale wynajem to nie jest jednorazowy wydatek, os
        > zczędności się skończą i co wtedy???

        Ależ tam o wynajmie nie ma ni słowa, kontekst zaś wskazuje na zamiar nabycia przez Nutrię mieszkania.
        • la_felicja Re: Jedno zdanie, które mnie osłupiło. 24.08.22, 22:09
          To ja nie wiem, dlaczego tak to zrozumiałam i zapamiętałam.
    • haszyszymora Re: Jedno zdanie, które mnie osłupiło. 24.08.22, 13:11
      To zdanie z NiN, w którym Nutria odkryła, że jest przykuta kajdankami. Aż musiałam na chwilę odłożyć książkę, by to przeprocesować.
      • la_felicja Re: Jedno zdanie, które mnie osłupiło. 24.08.22, 22:14
        O, to mnie też zamurowało.
        W ogóle, czytałam i nie wierzyłam, że to czytam. Ta ucieczka z pociągu bez sensu - to bronienie Nerwusa przed konduktorem ("to mój znajomy, on tylko tak żartuje"), rodzące się pomału uczucie do przemocowca...no ludzie...
        • ciotka.scholastyka Re: Jedno zdanie, które mnie osłupiło. 28.09.22, 20:02
          la_felicja napisała:


          > rodzące się pomału uczucie do przemocowca...no ludzie...

          to niestety nie jest wcale rzadkość :(
    • hanuszka189 Re: Jedno zdanie, które mnie osłupiło. 25.09.22, 22:17
      Podkusiło mnie, żeby ostatnio sobie poczytać Zgryzotkę i niestety...
      Na pytanie Ignacego Grzegorza, czy cieszy się, że jego rodzice wyprowadzają się:
      " Cóż - odrzekła Aga - To naturalna kolej rzeczy, no nie? Przecież z moją mamą też nie mieszkamy"

      Doszło do mnie, że lubiana przeze mnie Agnieszka uważa tu za całkiem naturalne, że wielometrowe mieszkanie w centrum Poznania, będące własnością żyjących dziadków jej męża i żyjących rodziców jej męża, przypada zupełnie za darmo jej i IGS, bo pojawia się u nich noworodek. Róży tu na serio nie liczę, bo ma zajmować jeden pokój, zawsze zadziwiająco traktowany jako odrębna całość, zresztą nie trzeba się spodziewać, by miała tam zostać na zawsze (zastanawiają się, czy przylatuje na długo i że "jakoś Ignacy wytrzyma").
      To jest napisane bardzo, bardzo kiepsko. Równie kiepsko wypada opinia IGS o siostrzenicy z tej samej rozmowy:

      "Prawdę mówiąc, znacznie mniej mi się podoba teraz, kiedy podrosła i nie jest ani pomarszczona, ani łysa. Ciągle ma katar i wciąż jakieś zęby jej wypadają. I stale żuje gumę. I tak głośno się śmieje. Jak koń"

      Wyznaje esteta Ignacy Grzegorz, za chwilę dumny ojciec, który mógłby pamiętać jak to było być dręczonym kiedyś w szkole. I nie, Mila nie jest złośliwa ani nie podpaliła mu biurka. Ona śmie mieć KATAR. Przyznaję, że wszystko mi opadło. Przy pierwszym czytaniu jakoś ominęłam tę rozmowę...
      • ciotka.scholastyka Re: Jedno zdanie, które mnie osłupiło. 28.09.22, 20:11
        hanuszka189 napisał(a):


        > To jest napisane bardzo, bardzo kiepsko. Równie kiepsko wypada opinia IGS o sio
        > strzenicy z tej samej rozmowy:
        >
        > "Prawdę mówiąc, znacznie mniej mi się podoba teraz, kiedy podrosła i nie jest a
        > ni pomarszczona, ani łysa. Ciągle ma katar i wciąż jakieś zęby jej wypadają.

        Mila ma w tym tomie ile lat, dwanaście? Na szkorbut choruje?
        Oraz, jakie ciągle ma katar, skoro jest tam dopiero od kilku, no, kilkunastu dni?

        • ako17 Re: Jedno zdanie, które mnie osłupiło. 28.09.22, 22:31
          ciotka.scholastyka napisała:

          > hanuszka189 napisał(a):
          >
          >
          > > To jest napisane bardzo, bardzo kiepsko. Równie kiepsko wypada opinia IGS
          > o sio
          > > strzenicy z tej samej rozmowy:
          > >
          > > "Prawdę mówiąc, znacznie mniej mi się podoba teraz, kiedy podrosła i nie
          > jest a
          > > ni pomarszczona, ani łysa. Ciągle ma katar i wciąż jakieś zęby jej wyp
          > adają
          .
          >
          > Mila ma w tym tomie ile lat, dwanaście? Na szkorbut choruje?
          > Oraz, jakie ciągle ma katar, skoro jest tam dopiero od kilku, no, kilkunastu dn
          > i?
          >


          Mnie by po kilku dniach katar u współmieszkańca też zaczął irytować.
          A zęby no to nie wiem. Może jeden wypadł na samym początku pobytu, drugi po kilku(-nastu) dniach zaczął wypadać, ale trzeba było przy tym pomóc i się wszystko to jakoś nieprzyjemnie zapisało.
          Zaprawdę, cudowny start mają dzieci Róży w tym poznańskim świecie
          • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Jedno zdanie, które mnie osłupiło. 28.09.22, 22:40
            ako17 napisała:
            >Zaprawdę, cudowny start mają dzieci
            >Róży w tym poznańskim świecie

            Nie zapominajmy o Karolu, od razu naznaczonym na Marudę Jak Ojciec.
            Powtórka z pyziaczego nasienia. Nie tylko czepianie się dziecka, że podobne do niegodnego rodzina, ale w dodatku tych jego cech, które akurat o podobieństwie nie świadczą (vide Laura Kłamiąca Jak Ojciec Z Którego Kłamstw Nie Mamy Ani Jednego Przykładu)
            • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Jedno zdanie, które mnie osłupiło. 28.09.22, 22:40
              *niegodnego rodzica
          • ciotka.scholastyka Re: Jedno zdanie, które mnie osłupiło. 28.09.22, 23:33
            ako17 napisała:


            > A zęby no to nie wiem. Może jeden wypadł na samym początku pobytu, drugi po kil
            > ku(-nastu) dniach zaczął wypadać, ale trzeba było przy tym pomóc i się wszystko
            > to jakoś nieprzyjemnie zapisało.

            Ale JAKIE ZĘBY?! Jeśli Mila ma lat 12, to problem z wypadającymi zębami ogarnęła co najmniej dwa lata wcześniej, i ma już zęby stałe. Jakiej zdrowej dwunastolatce wypadają zęby? :D
          • hanuszka189 Re: Jedno zdanie, które mnie osłupiło. 29.09.22, 08:06

            > Mnie by po kilku dniach katar u współmieszkańca też zaczął irytować.
            > A zęby no to nie wiem. Może jeden wypadł na samym początku pobytu, drugi po kil
            > ku(-nastu) dniach zaczął wypadać, ale trzeba było przy tym pomóc i się wszystko
            > to jakoś nieprzyjemnie zapisało.
            > Zaprawdę, cudowny start mają dzieci Róży w tym poznańskim świecie
            >
            Rozmowa miała miejsce zanim jeszcze Mila przyjechała. Ignasia irytuje więc katar tak na wszelki wypadek. Sytuacje z zębami musiały też mieć miejsce wcześniej, gdy Mila była młodsza. Nawiasem mówiąc, 12 lat na wypadanie zębów to późno, ale moja własna siostra borykała się z jakimś jeszcze pod sam koniec podstawówki (gdy jeszcze istniały gimnazja). Po prostu pierwsze zaczęły wypadać bardzo późno, więc ostatnie tym bardziej.
            • ako17 Re: Jedno zdanie, które mnie osłupiło. 29.09.22, 13:40
              hanuszka189 napisał(a):


              > Rozmowa miała miejsce zanim jeszcze Mila przyjechała. Ignasia irytuje więc kata
              > r tak na wszelki wypadek. Sytuacje z zębami musiały też mieć miejsce wcześniej,
              > gdy Mila była młodsza. Nawiasem mówiąc, 12 lat na wypadanie zębów to późno, al
              > e moja własna siostra borykała się z jakimś jeszcze pod sam koniec podstawówki
              > (gdy jeszcze istniały gimnazja). Po prostu pierwsze zaczęły wypadać bardzo późn
              > o, więc ostatnie tym bardziej.


              aha, czyli on ten katar i zęby zapamiętał z Oxfordu? I odczuwał dyskomfort, że taka "wadliwa" osoba z nimi zamieszka?
              Moja córka, lat 13, miała wczoraj usuwany mleczak, bo stały nie mógł wyjść. To z jednej strony, bo z drugiej ten kieł jeszcze mleczny jest.
        • sulika Re: Jedno zdanie, które mnie osłupiło. 29.09.22, 13:03
          A propos zębów, to mi wypadały mleczne do 14 roku życia. Po prostu miałam mocne żeby, które zaczęły mi późno wypadać. I tyle.
    • milstar Re: Jedno zdanie, które mnie osłupiło. 04.10.22, 21:53
      Odświeżałam ostatnio OwR. Osłupiła mnie scena następująca: Kreska przybiega do Borejków z informacją, że jest u niej Geniusia, która chyba uciekła z domu, sama leci do szkoły (Kreska, nie Geniusia) i prosi Gabę, żeby jak najszybciej poszła do małej. Po czym Gaba zbiera się GODZINĘ. No kurcze, ja rozumiem, że Kreska młoda i do szkoły musi (albo tak uważa), ale Gaba jest dorosła, Mila będąca w domu takoż i żadna nie rozumie powagi sytuacji. Ważniejszy jest prysznic, śniadanko i nie pamiętam co tam jeszcze, bo książki się pozbyłam.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka