Dodaj do ulubionych

Męczący bezokolicznik

30.08.22, 06:38
Ponieważ nowości wydawniczych z "M jak Borejko" na razie niet, to cofając się w czasie...
Chodzi mi mianowicie o ten zachwyt Ignaca, że Baltona prawidłowo zaakcentował bezokolicznik. Łacinę miałam w szkole średniej przez lat dwa. Nie żebym się czegoś na niej nauczyła, bo łacinnicę miałam wredną, złośliwą i bez poczucia humoru, no ale nie o tym. Po pierwsze łacina w owym czasie wcale nie była przedmiotem obowiązkowym w liceach. Może w klasach biol-chem, jako przygotowujących medyków. Może w specyficznie profilowych, jak moja, ale na pewno nie wszędzie. W ŻADNYM z równoległych liceów łaciny nie było. Na ile jest prawdopodobne, że Florian był akurat w LO/klasie z łaciną w programie? No i druga kwestia, tu już po prostu pytam, bo nie mam wiedzy. Co jest takiego niezwykłego w bezokoliczniku, że jego zaakcentowanie rzuciło się Ignacemu na umysł? Bo wszak emocje wzbudził nie sam fakt, że nastoletni absztyfikant córki zna i umie dokończyć wcale nie oczywistą sentencję, a właśnie ten bezokolicznik. On jest jakiś trudny, nietypowy? Bezokolicznik, a nie absztyfikant, oczywiście. Bo mnie bardziej zdziwiłby sam fakt, że chłopak zna myśl starożytnego po łacinie, niż czy na pewno melodykę tegoż cytatu ma stosowną. Łacinniczki bądź osoby znające łacinę proszone o głos!
Obserwuj wątek
    • sayoasiel Re: Męczący bezokolicznik 30.08.22, 09:23
      Nie wiem co jest nadzwyczaj trudnego w bezokoliczniku, mogę mniemać, że dziadek zwyczajnie cieszył się, że Baltona nie zwraca tylko uwagi na to, co mówi, ale i jak mówi oraz, skoro obawiał się nieokrzesanego skina, że musi być z tą łaciną osłuchany, a znajomość sentencji nie jest przypadkowa. Dla mnie to zbieranie okruszków - oświadczyny były sporym szokiem, zwłaszcza z ust kogoś, kogo miał wcześniej za napastnika, więc szuka pozytywów we wszystkim, co może ocenić na pierwszy rzut oka. Tu bym go nie demonizowała. Te jego jazdy z cytatami wg mnie wyglądają niefajnie w kontekście neo i to jakoś działa na sceny wstecz.
      Spieszę, Kocyndrze, z przypomnieniem, że dziadkowi Borejko jak najbardziej imponowało to, że Florek ZNA cytat i umie go dokończyć. Cyt. " Baltona nie wiedział, że jego akcje poszły o oczko w górę. Nie tylko znał sentencję łacińską i umiał ją dokończyć, ale też prawidłowo zaakcentował bezokolicznik. Ignacy Borejko odetchnął. Nie miał do czynienia z nieokrzesanym skinem." Oczywiście może tu być mały błąd, bo czytałam wszystkie Jeżycjady lata temu, ale jestem pewna, że treść była taka, nawet jeśli narrator nazwał tam Ignacego Borejko "ojcem Patrycji" czy jakoś inaczej. Wynika z tego, że jak najbardziej znajomość cytatu mu zaimponowała, a nawet przede wszystkim, ten bezokolicznik to dodatkowa rzecz.
    • kon.zrzeda Re: Męczący bezokolicznik 30.08.22, 13:51
      E tam, bezokolicznik, ja bym się zdziwiła, gdyby prawidłowo zaakcentował "Nivea" albo "femina" ;)
      • cysia.b Re: Męczący bezokolicznik 30.08.22, 14:10
        Z tego co pamiętam, z mrocznych lat nauki łaciny, w którejś koniugacji łacińskiej, bodaj 3, czasownik akcentuje się na inną sylabę niż w pozostałych. Baltona to wiedział, ergo musiał uczyć się łaciny w szkole. Kiedy w humanistycznych klasach była chyba obowiązkowa.
        Przy okazji witam się po dłuuugiej nieobecności na forum

        • bupu Re: Męczący bezokolicznik 30.08.22, 14:55
          cysia.b napisała:

          > Z tego co pamiętam, z mrocznych lat nauki łaciny, w którejś koniugacji łacińsk
          > iej, bodaj 3, czasownik akcentuje się na inną sylabę niż w pozostałych. Baltona
          > to wiedział, ergo musiał uczyć się łaciny w szkole. Kiedy w humanistycznych kl
          > asach była chyba obowiązkowa.

          Jestem siedem lat młodsza od Baltony i za moich czasów humana jeszcze miała obowiązkową łacinę.


          > Przy okazji witam się po dłuuugiej nieobecności na forum
          >

          A witaj, herbatki w niebieskim kubku?
          • kocynder Re: Męczący bezokolicznik 30.08.22, 19:41
            Bupu, skoro Baltona jest rocznik, o ile pamiętam, 1969, a tyś o siedm lat mlodsza to byś się plasowała rocznikowo blisko mnie. I łacina wówczas nie była obowiązkowa w LO. Moja osobista siostra, dwa lata starsza ode mnie, w humanistycznej liceum łaciny nie miała, a nie chodziła do szkoły - ogona.
        • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Męczący bezokolicznik 30.08.22, 15:14
          cysia.b napisała:
          >Przy okazji witam się po dłuuugiej
          >nieobecności na forum

          To się od razu zapoznamy, bo ja tu jestem od niedawna, ale szybko się zadomowiłam. tajna_kryjówka_pyziaka, do usług!

          bupu napisała:
          >A witaj, herbatki w niebieskim kubku?

          Z krasnalem. A herbatki Jeliptona, koniecznie z barbituranami!
          • cysia.b Re: Męczący bezokolicznik 30.08.22, 16:25
            Dziękuję, herbatkę chętnie wypiję

            Ja miałam łacinę 4 lata w LO i 2 lata na studiach. Mogłabym się starać o wszystkie siostry Borejko hurtem.
            • sulika Re: Męczący bezokolicznik 24.10.22, 23:17
              cysia.b napisała:

              > Dziękuję, herbatkę chętnie wypiję
              >
              > Ja miałam łacinę 4 lata w LO i 2 lata na studiach. Mogłabym się starać o wszyst
              > kie siostry Borejko hurtem.
              Jakbyś tam przyszła i się starała, toby stary Borej padł na apopleksję.
              • ako17 Re: Męczący bezokolicznik 25.10.22, 09:57
                sulika napisał(a):


                > Jakbyś tam przyszła i się starała, toby stary Borej padł na apopleksję.


                Po pierwsze: nawet gdyby, to wcale nie byłoby takie złe
                Po drugie: nie, jeśli prawidłowo zaakcentowałaby bezokolicznik.
        • kocynder Re: Męczący bezokolicznik 30.08.22, 19:43
          Herbatkę już ci powitalną podano, więc mogę tylko służyć naleweczką. Przyda się do akcentowania. I koniugowania. ;)
    • angazetka Re: Męczący bezokolicznik 30.08.22, 19:03
      U mnie w liceum łacina była w biol-chemie i humanie. Dzięki temu byłam potem zwolniona z lektoratu z łaciny na studiach, o którego koszmarności chodziły legendy.
      A moja znajomość łaciny po trzech (chyba? wydaje mi się, że w pierwszej klasie nie mieliśmy) latach nauki jest na tyle żadna, że o bezokoliczniku nie mam nic do powiedzenia.
    • neandertalka Re: Męczący bezokolicznik 02.09.22, 22:19
      Łaciny się nie uczyłam, ale w ciągu długich lat życia siłą rzeczy się o nią otarłam. Więc wiem, że w w wielu bezokolicznikach akcent ma padać na sylabę trzecią od końca, a nie drugą od końca, jak w polszczyźnie. A więc: VIvere non est necesse, a nie: viVEre. Uczniowie prawdopodobnie często robią ten błąd, więc nic dziwnego, że uradowało się łacinolubne borejkowe serce. Moje nb. też by się uradowało 🙂

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka