Dodaj do ulubionych

Chucherko którego nie będzie

01.09.22, 20:54
Autorka objawiła się wreszcie na swojej stronie i takie oto wieści przyniosła na temat "Chucherka":

Są w wakacyjnej Księdze Gości głosy [...], dopytujące się o „Chucherko”. Przykro mi, że nie mam dobrych wieści: inter arma silent Musae, mawiali Rzymianie, i oczywiście mieli rację, podczas wojny Muzy milczą, a wojna jest przecież tuż obok nas. Trudno udawać, że się tego nie widzi, kłamać nie zamierzam, i niegodziwym mi się wydaje żartować – a z żartów przecież składa się w dużej mierze moja niepoważna twórczość – w czasie tak złym. Wolę pomilczeć.

No cóż, Chucherko chyba jednak jest Truchełkiem...
Obserwuj wątek
    • ako17 Re: Chucherko którego nie będzie 01.09.22, 22:01
      same napiszemy :D. Ja już nawet poczyniłam pierwszą próbę ;).

      Ale poważnie - to już przecież pandemii (która teraz - z perspektywy prawie trzech lat, przynajmniej mnie, jawi się jako trudny, ale w sumie nie aż tak potworny epizod w dziejach, jak żeśmy się obawiali), Autorka postanowiła unikać w swoim dziele.
      Gdyby było powstało zgodnie z zapowiedziami, to by się Autorka wyrobiła przed marcem 2020. I można było wtedy napisać kronikę miłości między dowolnie mocno związanymi z Borejklanem postaciami, bez światowej epidemii w tle.

      Jak napisać rzetelną książkę obyczajową, dziejącą się w czasie rzeczywistym, bez jakichś koszmarności, jak to widzicie? Pandemię można było próbować przeczekać (dzielnie abstrahuję od komentarzy MM na jej temat), żeby nie była negatywnym bohaterem powieści. Rok-dwa, trzy już mijają. No ok. Nie covid jest teraz naszym największym problemem, chociaż ciągle problemem jest.

      Ale wojny się przeczekać nie da. Zatem, jeśli Pani MM miała jakiś w miarę gotowy materiał, w którym nie było miejsca na pandemiczną rzeczywistość (bo opowiadał o ciepłych i miłych Borejkach, w drugiej kolejności o jakiejś Dziewczynie o Chabrowych Oczach oraz pasującym do oczu berecie), to jak ona ma wydać powieść teraz??? Kiedy sytuacja w Polsce się tak diametralnie zmieniła, że nie da się uniknąć tła bez posądzenia o ignorancję?
      • kloi0505 Re: Chucherko którego nie będzie 02.09.22, 09:39
        <Gdyby było powstało zgodnie z zapowiedziami, to by się Autorka wyrobiła przed marcem 2020. I można było wtedy napisać kronikę miłości między dowolnie mocno związanymi z Borejklanem postaciami, bez światowej epidemii w tle.>

        Właśnie.
    • jakgdyby.nigdynic Re: Chucherko którego nie będzie 01.09.22, 22:38
      To piękny dzień dla Jeżycjady, lecz smutny dla Forum.
    • angazetka Re: Chucherko którego nie będzie 02.09.22, 00:44
      "Opium w rosole" dawno, dawno temu potrafiła napisać (razem, jak pamiętamy, z redaktorkami). Może po prostu już nie chce?
      • kocynder Re: Chucherko którego nie będzie 04.09.22, 15:30
        Może wtedy po prostu WIEDZIAŁA, że ma mądre redaktorki, które ją wspierają i zrobią wszystko, żeby książka była dobra, realna, miejscami mocna, ale i nie pozbawiona światła? A teraz WIE, że ma dość hajsu i córeczkę, a nie redakcję...
    • kloi0505 Re: Chucherko którego nie będzie 02.09.22, 09:37
      Szkoda. Przyznam się, że ja czekałam z utęsknieniem.
    • ciotka.scholastyka Re: Chucherko którego nie będzie 02.09.22, 12:41
      bupu napisała:

      > Są w wakacyjnej Księdze Gości głosy [...], dopytujące się o „Chucherko”. Prz
      > ykro mi, że nie mam dobrych wieści: inter arma silent Musae, mawiali Rzymianie
      > , i oczywiście mieli rację, podczas wojny Muzy milczą, a wojna jest przecież tu
      > ż obok nas. Trudno udawać, że się tego nie widzi, kłamać nie zamierzam, i niego
      > dziwym mi się wydaje żartować – a z żartów przecież składa się w dużej mierze m
      > oja niepoważna twórczość – w czasie tak złym. Wolę pomilczeć.


      Złej tanecznicy przeszkadza rąbek u spódnicy. Najpierw pandemia, teraz wojna jej stoi na drodze. Czy ona w ogóle cokolwiek napisała o tej wojnie u siebie? O ukraińskich dzieciach? Przecież ona tak kocha dzieci.

      A zakończenie CZ i tak moim zdaniem świadczy o tym, że żadnego Chucherka nie miało być.
    • przymrozki Re: Chucherko którego nie będzie 02.09.22, 15:47
      Może i nie będzie Chucherka, ale mają być jeżycjadowe audiobooki czytane osobiście przez Autorkę. Widać one nie silent inter arma.
      • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Chucherko którego nie będzie 02.09.22, 16:12
        Osobiście czytane? MUSZĘ usłyszeć jak ona robi głosy postaci!
        • przymrozki Re: Chucherko którego nie będzie 02.09.22, 18:35
          tajna_kryjowka_pyziaka napisała:

          > Osobiście czytane?

          No tak by wynikało. Ale zobaczymy, co z tego wyjdzie.
          • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Chucherko którego nie będzie 02.09.22, 19:02
            przymrozki napisała:
            >tajna_kryjowka_pyziaka napisała:
            > Osobiście czytane?

            >No tak by wynikało. Ale zobaczymy, co
            >z tego wyjdzie.

            Mam nadzieję, że wyjdzie kresowe zaciąganie, "elll" zamiast "eł" i odpowiednio manieryczny ton u Ignaca.

            Bardzo też jestem ciekawa jak będzie brzmieć kultowe "chlip, chlip, chlip, Pypypy..." w wykonaniu MM
            (może czytając to na głos zorientuje się, że to wcale nie brzmi tak dzielnie jak myślała?)
            • piotr7777 Re: Chucherko którego nie będzie 03.09.22, 10:05
              Miałem okazję słuchać audiobooków czytanych przez zawodowych aktorów, lektorów czy nawet internautów - amatorów i raczej nikt się nie wygłupiał z modulowaniem głosu pod określone postaci.
              WPo prostu całość była czytana tym samym głosem, co najwyżej oddawano emocje bohaterów.
              MM jakoś w tej roli nie widzę - no chyba, że chce wziąć kasę podwójnie jako autor i wykonawca.
              Nie ma doświadczenia w tym zakresie a nagrywanie jest dość pracochłonne. I tyle.
              • jakgdyby.nigdynic Re: Chucherko którego nie będzie 03.09.22, 19:20
                piotr7777 napisał:

                > raczej nikt się nie wygłupiał z modulowaniem
                > głosu pod określone postaci.

                Jestem fanką audiobooków. Słucham w trzech językach. Co najmniej kilkadziesiąt książek w roku. Generalnie lektorzy ZAWSZE modulują głos "pod postać". Inaczej nie byłoby można zrozumieć dialogów. Zazwyczaj modulacja jest delikatna, czasem wyrazista.
                Generalnie nie wyobrażam sobie starszej pani bez przygotowania nagrywającej audiobooki i to nie jednego, a kilkunastu tomów. To trzeba mieć siłę, głos, dykcję, emisję i warsztat. To nie kwadransik dla wnusia do poduszki.
                • ako17 Re: Chucherko którego nie będzie 03.09.22, 19:57
                  jakgdyby.nigdynic napisała:

                  > piotr7777 napisał:
                  >
                  > > raczej nikt się nie wygłupiał z modulowaniem
                  > > głosu pod określone postaci.
                  >
                  > Jestem fanką audiobooków. Słucham w trzech językach. Co najmniej kilkadziesiąt
                  > książek w roku. Generalnie lektorzy ZAWSZE modulują głos "pod postać". Inaczej
                  > nie byłoby można zrozumieć dialogów. Zazwyczaj modulacja jest delikatna, czasem
                  > wyrazista.
                  > Generalnie nie wyobrażam sobie starszej pani bez przygotowania nagrywającej aud
                  > iobooki i to nie jednego, a kilkunastu tomów. To trzeba mieć siłę, głos, dykcję
                  > , emisję i warsztat. To nie kwadransik dla wnusia do poduszki.

                  Ale zawsze ktoś to kupi. Skoro nowa książka na razie nie powstanie, to jakoś trzeba podtrzymać zainteresowanie i utrzymać cashflow. Ja się w sumie Autorce nie dziwię. Myślę, że już jej się nie chce pisać. Nawet skończyć tego, co już ma zaczęte, bo realia się bardzo zmieniły i, aby uniknąć totalnej krytyki, musiałaby dostosować to co ma do nowego obrazu w kraju.
                  To trochę tak, jak w przypadku Przyjaciół. Już się nie dało ciągnąć serii, z różnych powodów, to zrobiono spin-off Joey. Nie wypalił, ale na pewno jakaś część widzów wróciła, zaczęła oglądać stare odcinki, wyprodukowano nowe gadżety, które znowu się zaczęły sprzedawać.
                  Trzeba coś ruszyć, żeby dalej się koło kręciło. Skoro Autorka nie daje rady skończyć i oddać do druku kolejnego dzieła, to zróbmy chociaż audiobooki. pykną-nie pykną, ale coś się przynajmniej będzie działo.
                  • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Chucherko którego nie będzie 03.09.22, 21:59
                    ako17 napisała:
                    >To trochę tak, jak w przypadku
                    >Przyjaciół. Już się nie dało ciągnąć
                    >serii, z różnych powodów, to
                    >zrobiono spin-off Joey. Nie wypalił,
                    >ale na pewno jakaś część widzów
                    >wróciła, zaczęła oglądać stare
                    >odcinki, wyprodukowano nowe
                    >gadżety, które znowu się zaczęły
                    >sprzedawać.
                    >Trzeba coś ruszyć, żeby dalej się
                    >koło kręciło. Skoro Autorka nie daje
                    >rady skończyć i oddać do druku
                    >kolejnego dzieła, to zróbmy chociaż
                    >audiobooki. pykną-nie pykną, ale coś
                    >się przynajmniej będzie działo.

                    Też chcę, żeby coś się działo. Choćby żeby urządzono w Poznaniu taki jeżycjadowy Pyrkon. Oczywiście też z cosplayem (wyobraźcie sobie ten tłum Ignaców...). I trochę fanowskiego merczu do kupienia, np. tiszerty z nadrukowanymi ilustracjami z J w formie memów albo napisami "Dorota ma jelito..." z przodu i "To jelito Inki" z tyłu, kubki z krasnalkiem, bukiety z kwiatów jabłoni i kalafiorów, nerwusie kajdanki. Nie mam pomysłu na atrakcje, może sesje zdjęciowe z krasnalami ogrodowymi, warsztaty szycia sukienek z firanek, coś á la gra w podchody, gdzie np. grupa szukająca to Nerwusy ścigające grupę Nutrii albo Tygrysy szukające Pyziaków?
                    • ako17 Re: Chucherko którego nie będzie 04.09.22, 11:42
                      tajna_kryjowka_pyziaka napisała:


                      >
                      > Też chcę, żeby coś się działo. Choćby żeby urządzono w Poznaniu taki jeżycjadow
                      > y Pyrkon. Oczywiście też z cosplayem (wyobraźcie sobie ten tłum Ignaców...). I
                      > trochę fanowskiego merczu do kupienia, np. tiszerty z nadrukowanymi ilustracjam
                      > i z J w formie memów albo napisami "Dorota ma jelito..." z przodu i "To jelito
                      > Inki" z tyłu, kubki z krasnalkiem, bukiety z kwiatów jabłoni i kalafiorów, nerw
                      > usie kajdanki. Nie mam pomysłu na atrakcje, może sesje zdjęciowe z krasnalami o
                      > grodowymi, warsztaty szycia sukienek z firanek, coś á la gra w podchody, gdzie
                      > np. grupa szukająca to Nerwusy ścigające grupę Nutrii albo Tygrysy szukające Py
                      > ziaków?

                      Fantastyczny pomysł!
                      Jeszcze - picie herbatki, jedzenie śniadania, leżaczkowanie z książką (Patrycja donosi a to lody, a to lemoniadę), ratowanie tonącego Józefa, zumba, przedstawienie Jasełek i Hamleta oraz Kopciuszka. Albo w ogóle można zrobić grupę rekonstrukcyjną i odtworzyć wesele Dorotki :D
                      Ja mogę być Moniką i cały czas tańczyć.
                    • bupu Re: Chucherko którego nie będzie 04.09.22, 11:50
                      tajna_kryjowka_pyziaka napisała:

                      >
                      > Też chcę, żeby coś się działo. Choćby żeby urządzono w Poznaniu taki jeżycjadow
                      > y Pyrkon. Oczywiście też z cosplayem (wyobraźcie sobie ten tłum Ignaców...). I
                      > trochę fanowskiego merczu do kupienia, np. tiszerty z nadrukowanymi ilustracjam
                      > i z J w formie memów albo napisami "Dorota ma jelito..." z przodu i "To jelito
                      > Inki" z tyłu

                      W razie gdyby ktoś zamierzał takowe wyprodukować, proszę uprzejmie wpisać mnie na listę oczekujących. Totalnie i absolutnie pożądam takiej koszulki z jelitkiem!
                      • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Chucherko którego nie będzie 04.09.22, 21:43
                        ako17 napisała:
                        >Fantastyczny pomysł!
                        >Jeszcze - picie herbatki, jedzenie
                        >śniadania, leżaczkowanie z książką
                        >(Patrycja donosi a to lody, a to
                        >lemoniadę), ratowanie tonącego
                        >Józefa, zumba, przedstawienie
                        >Jasełek i Hamleta oraz Kopciuszka.
                        >Albo w ogóle można zrobić grupę
                        >rekonstrukcyjną i odtworzyć wesele
                        >Dorotki :D
                        >Ja mogę być Moniką i cały czas
                        >tańczyć.
                        bupu napisała:
                        >W razie gdyby ktoś zamierzał
                        >takowe wyprodukować, proszę
                        >uprzejmie wpisać mnie na listę
                        >oczekujących. Totalnie i absolutnie
                        >pożądam takiej koszulki z jelitkiem!

                        A cosplay by wyszedł, jesteście podobne wizualnie do kogoś z Jeżycjady? Ja mam dylemat, bo urodę mam jak fuzja Anieli i Pyzy (obu z okładek), a fryzurę noszę á la Janusz z KK
                        • bupu Re: Chucherko którego nie będzie 04.09.22, 21:50
                          tajna_kryjowka_pyziaka napisała:


                          > A cosplay by wyszedł, jesteście podobne wizualnie do kogoś z Jeżycjady? Ja mam
                          > dylemat, bo urodę mam jak fuzja Anieli i Pyzy (obu z okładek), a fryzurę noszę
                          > á la Janusz z KK

                          Jako korpulentna okularnica mogę się najwyżej przebrać za Almę.
                        • ako17 Re: Chucherko którego nie będzie 04.09.22, 22:56
                          tajna_kryjowka_pyziaka napisała:

                          > A cosplay by wyszedł, jesteście podobne wizualnie do kogoś z Jeżycjady? Ja mam
                          > dylemat, bo urodę mam jak fuzja Anieli i Pyzy (obu z okładek), a fryzurę noszę
                          > á la Janusz z KK

                          Hmm, obiecuję, że się rzetelnie zastanowię. Po tym co napisała Bupu, to też widzę że w zasadzie tylko Alma (też jestem korpulentną okularnicą), ale przecież już zajęta.
                    • cysia.b Re: Chucherko którego nie będzie 05.09.22, 10:54
                      tajna_kryjowka_pyziaka napisała:


                      > Też chcę, żeby coś się działo. Choćby żeby urządzono w Poznaniu taki jeżycjadow
                      > y Pyrkon

                      Genialny pomysł! Jadę!
                      • bupu Re: Chucherko którego nie będzie 05.09.22, 11:03
                        cysia.b napisała:

                        > tajna_kryjowka_pyziaka napisała:
                        >
                        >
                        > > Też chcę, żeby coś się działo. Choćby żeby urządzono w Poznaniu taki jeży
                        > cjadow
                        > > y Pyrkon
                        >
                        > Genialny pomysł! Jadę!
                        >

                        Borejkon. Niech to się nazywa Borejkon.
                    • ciotka.scholastyka Re: Chucherko którego nie będzie 06.09.22, 12:17
                      tajna_kryjowka_pyziaka napisała:


                      > Też chcę, żeby coś się działo. Choćby żeby urządzono w Poznaniu taki jeżycjadow
                      > y Pyrkon. Oczywiście też z cosplayem (wyobraźcie sobie ten tłum Ignaców...).

                      Zawyłam z zachwytu!


                      > I
                      > trochę fanowskiego merczu do kupienia, np. tiszerty z nadrukowanymi ilustracjam
                      > i z J w formie memów albo napisami "Dorota ma jelito..." z przodu i "To jelito
                      > Inki" z tyłu, kubki z krasnalkiem, bukiety z kwiatów jabłoni i kalafiorów, nerw
                      > usie kajdanki. Nie mam pomysłu na atrakcje, może sesje zdjęciowe z krasnalami o
                      > grodowymi, warsztaty szycia sukienek z firanek, coś á la gra w podchody, gdzie
                      > np. grupa szukająca to Nerwusy ścigające grupę Nutrii albo Tygrysy szukające Py
                      > ziaków?

                      No to jazda! Każdy może zorganizować jakis -con! Borejkon!
                  • jakgdyby.nigdynic Re: Chucherko którego nie będzie 05.09.22, 11:32
                    ako17 napisała:



                    > Trzeba coś ruszyć, żeby dalej się koło kręciło. Skoro Autorka nie daje rady sko
                    > ńczyć i oddać do druku kolejnego dzieła, to zróbmy chociaż audiobooki. pykną-ni
                    > e pykną, ale coś się przynajmniej będzie działo.
                    >
                    Tylko, że nagranie audiobooków nawet niskiej jakości jest nierealne. IMHO to o wiele większy wysiłek, niż siedzenie i pisanie. Chodzi mi o wysiłek fizyczny dla osoby, która tego nigdy nie robiła. Serio, przeczytać kilka tysięcy stron na głos to nie jest coś, co można se pyknąć, jak drożdżówka wyrasta. Pomysł nagrywania audio to dla mnie kolejny przykład oderwania autorki od rzeczywistości.
                    Ale jak najbardziej mogę uwierzyć, że w pomyśle chodzi o to, żeby hajs się zgadzał, a uwielbienie i lukier płynęły od wiernych fanów.
                    • cysia.b Re: Chucherko którego nie będzie 06.09.22, 10:55
                      jakgdyby.nigdynic napisała:

                      > ako17 napisała:


                      > Tylko, że nagranie audiobooków nawet niskiej jakości jest nierealne. IMHO to o
                      > wiele większy wysiłek, niż siedzenie i pisanie. Chodzi mi o wysiłek fizyczny dl
                      > a osoby, która tego nigdy nie robiła. Serio, przeczytać kilka tysięcy stron na
                      > głos to nie jest coś, co można se pyknąć, jak drożdżówka wyrasta.

                      Zgadzam się w 100%. To jest ciężka praca i robią to zawodowcy.
                • ciotka.scholastyka Re: Chucherko którego nie będzie 06.09.22, 12:08
                  jakgdyby.nigdynic napisała:

                  > Generalnie nie wyobrażam sobie starszej pani bez przygotowania nagrywającej aud
                  > iobooki i to nie jednego, a kilkunastu tomów. To trzeba mieć siłę, głos, dykcję
                  > , emisję i warsztat. To nie kwadransik dla wnusia do poduszki.

                  Wyobrażacie sobie to nagrywanie?

                  "Pani Małgorzato... Gdyby pani mogła.. Ja przepraszam, ale to nie tak... Gdyby pani mogła, tak trochę wyraźniej i mocniej akcentować te podkreślone słowa..." *ociera pot z czoła* "I tak... troszeczkę szybciej, bo pani te słowa cedzi..."
                  "Ja wiem lepiej, słodka istoto, jak czytać moje własne książki! Hm-hm-hm!"
      • ciotka.scholastyka Re: Chucherko którego nie będzie 02.09.22, 22:42
        przymrozki napisała:

        > Może i nie będzie Chucherka, ale mają być jeżycjadowe audiobooki czytane osobiś
        > cie przez Autorkę. Widać one nie silent inter arma.

        Skąd ten news?
        • piotr7777 Re: Chucherko którego nie będzie 03.09.22, 10:16
          Trochę to słaba argumentacja.
          Po pierwsze nawet jeśli w Jażycjadzie są sceny (w zamierzeniu autorki, bo niekoniecznie naprawdę) żartobliwe nie stanowią one istoty tych powieści.
          Po drugie w czasie II wojny światowej wychodziły normalne powieści, gdzie wojna miała wpływ na fabułę albo i nie. Można umieścić akcję książki w 2022 r., wprowadzić do fabuły uchoadźców z Ukrainy i można też tego nie robić. Pandemia była mimo wszystko trudniejsza, bo w 2020 r. nie dało się od tego tematu uciec.
          I wreszcie po trzecie - ostatnio autorka często umieszczała kację ksiażki parę lat wstecz w stosunku do okresu pisania (McDusia, Feblik), dlaczego nie chce zrobić tego teraz?
          • verdana Re: Chucherko którego nie będzie 04.09.22, 17:11
            Świetnie bym zrozumiała argumenty "Chyba nie mam nastroju do pisania", "Niestety, Chucherko jakoś mi nie wychodzi. Moje pomysły nie obejmowały ani pandemii, ani wojny", natomiast argumenty, ze podczas wojny milkną muzy dotyczą raczej frontu, słowo daję, a nie kraju w którym wojny nie ma. A i to nie prawda, taki Baczyński pisał, Brzechwa pisał ("Pana Kleksa") , nie mówiąc już o aktorach występujących dla żołnierzy i wtedy i obecnie. Czyli absolutnie nie. Poza tym tak, jak najbardziej, wolno żartować, nie wolno się wyśmiewać. Pani MM polecam śledzenie postów Sztabu Generalnego Ukrainy i komentarzy. Zarączam, że nie wszystko jest tam powazne, mimo, ze Sztab Generalny walczacego kraju ma mniej powodów do śmiechu niż polska pisarka spod Poznania. I dlatego uważam ten wpis za poniekąd nieuczciwy - bo zamiast przyznać, że jej nie idzie, albo nie ma ochoty, ma wywołać poczucie winy "Jakże możecie oczekiwać, ze ja, osoba szlachetna, coś napiszą w takich czasach".
            • ako17 Re: Chucherko którego nie będzie 04.09.22, 17:14
              verdana napisała:

              > Świetnie bym zrozumiała argumenty "Chyba nie mam nastroju do pisania", "Niestet
              > y, Chucherko jakoś mi nie wychodzi. Moje pomysły nie obejmowały ani pandemii, a
              > ni wojny", natomiast argumenty, ze podczas wojny milkną muzy dotyczą raczej fro
              > ntu, słowo daję, a nie kraju w którym wojny nie ma. A i to nie prawda, taki Bac
              > zyński pisał, Brzechwa pisał ("Pana Kleksa") , nie mówiąc już o aktorach występ
              > ujących dla żołnierzy i wtedy i obecnie. Czyli absolutnie nie. Poza tym tak, ja
              > k najbardziej, wolno żartować, nie wolno się wyśmiewać. Pani MM polecam śledzen
              > ie postów Sztabu Generalnego Ukrainy i komentarzy. Zarączam, że nie wszystko je
              > st tam powazne, mimo, ze Sztab Generalny walczacego kraju ma mniej powodów do ś
              > miechu niż polska pisarka spod Poznania. I dlatego uważam ten wpis za poniekąd
              > nieuczciwy - bo zamiast przyznać, że jej nie idzie, albo nie ma ochoty, ma wywo
              > łać poczucie winy "Jakże możecie oczekiwać, ze ja, osoba szlachetna, coś napisz
              > ą w takich czasach".

              A no właśnie...
          • mamuka_z_boru Re: Chucherko którego nie będzie 06.09.22, 11:34
            piotr7777 napisał:


            > Po drugie w czasie II wojny światowej wychodziły normalne powieści, gdzie wojna
            > miała wpływ na fabułę albo i nie. Można umieścić akcję książki w 2022 r., wpr
            > owadzić do fabuły uchoadźców z Ukrainy i można też tego nie robić. Pandemia był
            > a mimo wszystko trudniejsza, bo w 2020 r. nie dało się od tego tematu uciec.
            >
            No otóż. I - jak to gdzieś forumowicze pisali - wystarczyłoby zrobić okołopandemiczne wtręty typu powrót po zapomnianą maseczkę czy praca zdalna, by umiejscowić dowolną część neo w czasie pandemii. Tam i tak większość akcji rozgrywa się w domowym zaciszu, więc takie dosztukowanie realiów zajęłoby autorce raptem parę dni.
            I takoż z wojną. Nikt się nie spodziewał w Chucherku relacji z masakry w Buczy, na Ichneumona!
            Można wspomnieć o dzieciach ukraińskich w klasie któregoś z szeroko rozumianych Borejcząt (mój umysł się zamyka na dokładniejsze personalia najmłodszego pokolenia, wybaczcie), co dałoby asumpt do rozważań Ignacowych nad własną wojenną tułaczką w dzieciństwie; Łusia i Ania, jak wiele poznańskich studentek, mogłyby zostać wolontariuszkami w centrum dystrybucji pomocy humanitarnej na MTP, nawiązując jakieś przydatne dla fabuły przyjaźnie; Dzielna Gaba, snując wewnętrzne monologi o pomocy i solidarności, wiozłaby swoją Astrą torby z jedzeniem i pieluchami do punktu PCK, itp, itd.

            • przymrozki Re: Chucherko którego nie będzie 06.09.22, 19:06
              mamuka_z_boru napisała:

              > >
              > No otóż. I - jak to gdzieś forumowicze pisali - wystarczyłoby zrobić okołopande
              > miczne wtręty typu powrót po zapomnianą maseczkę czy praca zdalna, by umiejscow
              > ić dowolną część neo w czasie pandemii.

              Akurat problem z pisaniem o pandemii jestem w stanie zrozumieć. Większość NeoJeżycjady to wieloosobowe spędy i smęty rodzinne, więc MM musiałaby opisać Borejków albo dostosowującej się do zaleceń nieurządzania większych imprez (i komunikujących się wyłącznie mailowo), albo wręcz przeciwnie, jawnie sobie bimbających w obliczu zagrożenia i siedzących tłumnie na kupie w stajni Patrycji. Na dodatek w obu przypadkach autorka musiałaby się liczyć z jękiem zawodu jakiejś grupy czytelników lub potencjalnych czytelników, którzy niniejszym oświadczają, że bardzo się na Borejkach zawiedli. Przede wszystkim zaś Jędrek miał spotkać Chucherko na zajęciach muzycznych czy innym koncercie w lokalnym domu kultury, więc akcja musiałaby zostać przeniesiona na czasy przedpandemiczne. To teoretycznie brzmi jak coś, co można łatwo zrobić, ale przy opisywaniu życia nastolatków dwa late wte lub wewte potrafi jednak robić ogromną różnicę fabularną. Być może jakiś plan na książkę się MM zawalił i nie miała już serca tworzyć nowego.

              Natomiast zupełnie nie rozumiem problemu wojny. Posen znajduje się na tyle daleko od linii frontu, że doprawdy nie ma powodu, by szczęk broni i wycie syren alarmowych miały uciszać akurat jeżyckie muzy. Nie ma też w tym temacie niczego szczególnie kontrowersyjnego albo nieprzystającego do atmosfery serii, wręcz przeciwnie, aż się prosi, żeby Borejkowie wspominali, że w lutym nocowała u nich pani Lesia z małą Poliną albo żeby niepotrzebni w kuchni bohaterowi znikali nie w czarnej dziurze, ale w sortowali dary dla uchodźców choćby i u Dominikanów.

              Poza tym przypominam, że temat oszczędzania gazu na złość Gazpromowi już się w Jeżycjadzie pojawił. Można by go kontynuować.
              • ako17 Re: Chucherko którego nie będzie 06.09.22, 22:36
                przymrozki napisała:


                >
                > Natomiast zupełnie nie rozumiem problemu wojny. Posen znajduje się na tyle dale
                > ko od linii frontu, że doprawdy nie ma powodu, by szczęk broni i wycie syren al
                > armowych miały uciszać akurat jeżyckie muzy. Nie ma też w tym temacie niczego s
                > zczególnie kontrowersyjnego albo nieprzystającego do atmosfery serii, wręcz prz
                > eciwnie, aż się prosi, żeby Borejkowie wspominali, że w lutym nocowała u nich p
                > ani Lesia z małą Poliną albo żeby niepotrzebni w kuchni bohaterowi znikali nie
                > w czarnej dziurze, ale w sortowali dary dla uchodźców choćby i u Dominikanów.
                >
                A ja rozumiem. Mimo wszystko, uważam, że atmosfera wojny nie sprzyja takiemu lekkiemu potraktowaniu tematu jak piszesz. Moim zdaniem, łatwiej było pandemię pokazać w taki sposób, jak napisałaś.

                Pisałam już zresztą ze 2 lata temu o powieści kryminalnej dziejącej się w czasach pandemii - tam po prostu pandemia została wspomniana, główny bohater zapadł na covid, trochę to miało wpływu na akcję (działania się opóźniły), trochę nie. W końcu się wykaraskał i ujął mordercę "with a little help of my friends". Jakoś się to dało elegancko przejść, nadal czyniąc fabułę wiarygodną, ale z nawiązaniami do nowej rzeczywistości. Jak dla mnie - wszystko się zgadzało.
                Mnie wojna na Ukrainie wydaje się bardziej przytłaczająca, bardziej wciskająca się we wszystkie codzienne sprawy niż Covid-Sars2. Obostrzenia pandemiczne już minęły i to kilka razy. Można się było zmieścić w wiosenno-letnim okienku, ze wspomnieniem maseczek, które obowiązują nadal gdzieś, a gdzieś już nie obowiązują, czy szczepień (bolało, ale Gaba była dzielna-b. dzielna, a Łusia była bystra i zwróciła uwagę, że szczepiący nadużywał zaimka osobowego itd).
                Btw, Ida by pewnie była za, w kontrze do kogoś z rodziny? Ignaca, bo Marek Aureliusz się nie szczepił? Może i pomysł na fanfik :D.
                Wydaje mi się, że po przejściu 2020 i 2021 można już pisać powieści młodzieżowe z pandemią w tle. Już tak bardzo się jej nie boimy.
                Ale wojna w Ukrainie jest sprawą jakoś bardziej społeczno-polityczną. Nawet, jeśli nie pomagamy osobowo jakiejś konkretnej Natalii czy Olenie, czy nie jeździmy na Dworzec Główny z zupą, to coś tu trzeba powiedzieć.
                Można by tu zrobić akcję w stylu: zabieramy do domu Rumunki spod katedry (w tle żul się wydziera, że Ukraińcom pomagamy, a rodak przymiera głodem i nie ma gdzie spać), ale dalej coś trzeba z tym dalej zrobić. Małe Rumunki zabrali z powrotem rodzice (i to nawet po avanti, że zostały zabrane, umyte i nakarmione - więc MY się zachowaliśmy cudownie, to tamci nie docenili), a co dalej z tą Oksaną, z Mariną, z małym Olegiem?
                • przymrozki Re: Chucherko którego nie będzie 07.09.22, 17:38
                  ako17 napisała:

                  > A ja rozumiem. Mimo wszystko, uważam, że atmosfera wojny nie sprzyja takiemu le
                  > kkiemu potraktowaniu tematu jak piszesz. Moim zdaniem, łatwiej było pandemię po
                  > kazać w taki sposób, jak napisałaś.
                  > Pisałam już zresztą ze 2 lata temu o powieści kryminalnej dziejącej się w czasa
                  > ch pandemii - tam po prostu pandemia została wspomniana, główny bohater zapadł
                  > na covid, trochę to miało wpływu na akcję (działania się opóźniły), trochę nie.

                  No to tutaj się nie zgadzam. To prawda, że dla osoby przeciętnie wrażliwej wojna jest okolicznością trudniejszą do przyjęcia do wiadomości. Trudniej pogodzić się z tym, co się dzieje w Ukrainie niż z tym, że jakiś wirus krąży nad światem. Ale trudność ta u Borejków nie istnieje, jako i oni nie istnieją. Liczy się to, o czym MM łatwiej jest napisać, a o pandemii napisać trudniej z co najmniej trzech powodów.

                  Po pierwsze, ze względów fabularnych. Akcja Jeżycjady dzieje się w środowisku, w którym aż roi się od uczniów, studentów, nauczycieli, wykładowców akademickich, rodziców małych dzieci i lekarzy. Czyli środowisk, którym koronawirus wywrócił codzienność na tyle, że nie da się opisać ich dnia bez uwzględniania skutków pandemii. Norci zamknęli żłobek, mała Mila siedzi na zdalnej i nie może wyjść do kina z koleżanką, Gaba prowadzi wykłady online, Ida nie wychodzi z pracy, a Karolka roznosi, bo od miesiąca siedzi w czterech ścianach ze starszą siostrą. To nie jest tło wydarzeń, tylko ich centrum. Za to wojna spokojnie mogłaby toczyć się na trzecim planie i, jeżeli MM nie miałaby melodii, żeby napisać coś więcej, z tego trzeciego planu w ogóle mogłaby nie wychodzić.

                  Po drugie, ze względów faktograficznych. Żeby pisać o pandemii trzeba sprawdzić, kiedy otworzyli lasy, kiedy uczniowie wrócili do przedszkoli, a kiedy do szkół podstawowych, a kiedy do liceów. Kupa drobnych rzeczy, na których można się wyłożyć. Z wojną nie ma tego problemu.

                  Po trzecie, ze względów politycznych. Jakiekolwiek podejście do kwestii pandemii przyjmie MM, komuś się narazi. Ktoś ją będzie krytykował, pytał, dyskutował z nią i podejmował polemikę. Nie dziwię się, że autorka nie ma to ochoty. A, przynajmniej z punktu widzenia polskiego czytelnika, wojna w Ukrainie, w zakresie, w jakim miałaby się pojawić w książce dla młodzieży, jest w zasadzie niekontrowersyjna.
                • kocynder Re: Chucherko którego nie będzie 07.09.22, 22:13
                  A ja się nie zgadzam, że4 "coś tu trzeba powiedzieć". Bo nie, nie trzeba! Wyobraźmy sobie, że jakieś Chucherko imieniem chrzestnym Ariadna Klotylda dołącza do grupy studenckiej któregoś z Rojków (za Chiny Ludowe nie pomnę który jest starszy, a który młodszy,. ani tez ile sobie lat liczą, ale załóżmy dla dobra narracji, że chodzi o Szymona. Jest październik, 2021. (Trzeba by sprawdzić, czy zajęcia wówczas były on-line czy w realu). Zaczynają się spotykać. Coś się dzieje, w dopiero rodzące się uczucie Szymka i Ariadny "wtrąca się wysoki, przystojny brunet, Łukasz, student czwartego roku medycyny. Coś tam, coś tam. W okresie przedświątecznym Łukasz jakoś tam znika, a Szymek i Ariadna razem wyszukują prezenty gwiazdkowe dla całej rodziny. Voila! Wojny na Ukrainie nie ma (bo jeszcze nie wybuchła), a książka jest. O pandemii można właśnie napisać w drobiazgach, ktoś zapomniał maseczki i musi się wrócić do domu, albo w radio debata o szczepieniach i co o tym myślał Seneka itp.
                  A nawet i gdyby akcja "Chucherka" miała się toczyć w roku 2022, czyli już w czasie wojny rosyjsko-ukraińskiej - nadal nie ma konieczności w żaden sposób o niej pisać (tu, zgodzę się z tobą, nie pasuje mi pisanie "lekko"), ale można pominąć kwestię niemal całkowicie! Wiele ważnych spraw politycznych czy ogólniej - publicznych, wydarzyło się w trakcie trwania sagi i MM kompletnie o nich nie pisała. I dało się! Nie wspominała o wojnie w Czeczenii (nie m,niej krwawej!), nie wspominała o rozwodzie Karola i Diany, ani o milionie innych kwestii. Więc czemu niby nagle MUSI pisać o Ukrainie? Mogłaby napomknąć dokładnie tak jak to sugerujemy o pandemii: czyli właśnie np Gaba mówi do Milicji, że jej kolega, Piotr, bardzo przeżywa sytuację, bo we wrześniu 2021 wrócił z trzyletniego kontraktu z Uniwersytetem Kijowskim, albo że Nutria siedziała skulona na tapczanie i akompaniując sobie na gitarze śpiewała smutno piosenkę Jurija Tokara... MM kiedyś to świetnie umiała...
                  • przymrozki Re: Chucherko którego nie będzie 10.09.22, 19:12
                    kocynder napisała:

                    > A ja się nie zgadzam, że4 "coś tu trzeba powiedzieć". Bo nie, nie trzeba! Wyobr
                    > aźmy sobie, że jakieś Chucherko imieniem chrzestnym Ariadna Klotylda dołącza do
                    > grupy studenckiej któregoś z Rojków

                    Pierwotna wersja była taka, że Ten Młodszy Rojek Chyba Szymon, rocznik 2002, a zatem rówieśnik Nory, spotyka Chucherko, uczennicę szkoły muzycznej lub aktywną członkinię młodzieżowego ogniska muzycznego w podmiejskim domu kultury.

                    Jest październik, 2021. (Trzeba by sprawdzić, czy zaj
                    > ęcia wówczas były on-line czy w realu).

                    No właśnie o to chodzi. Strasznie dużo rzeczy trzeba by tak sprawdzać, chyba żeby celowo i skrupulatnie zabezpieczyć fabułę przed ryzykiem wtopy np. przenosząc akcję na wakacje, czyniąc z Chucherka sąsiadkę przez płot, a randki młodych zakochanych planować w lesie. Świat zewnętrzny i wszystkich dorosłych trzymać w dalekim tle. Rozmów o sytuacji pandemicznej pedantycznie unikać.

                    > Wiele ważnych spraw politycznych czy ogólniej - p
                    > ublicznych, wydarzyło się w trakcie trwania sagi i MM kompletnie o nich nie pis
                    > ała. I dało się! Nie wspominała o wojnie w Czeczenii (nie m,niej krwawej!), nie
                    > wspominała o rozwodzie Karola i Diany, ani o milionie innych kwestii. Więc cze
                    > mu niby nagle MUSI pisać o Ukrainie?

                    Nie musi, Ukrainę faktycznie da się łatwo wypchnąć poza akcję. Tu pełna zgoda. Z pandemią jednak, jak sądzę, byłoby znacznie trudniej. Trudny do napisania byłby zwłaszcza ten pierwszy rok, kiedy rząd zmieniał jak rękawiczki rozporządzenia z obostrzeniami - a to jakieś wprowadzając, a to znosząc.

                    Natomiast zupełnie nie rozumiem, dlaczego akcja Chucherka nie mogłaby toczyć się przed wiosną 2020 - najwyraźniej Szymon miał być jeszcze uczniem (starszy brat nie mieszkał z rodzicami na wsi, tylko w mieszkaniu Rojków w Poznaniu, młodszy po dostaniu się na studia pewnie podzieliłby jego los), czyli w sam raz akcja powinna dziać się przed wybuchem pandemii.
            • kocynder Re: Chucherko którego nie będzie 06.09.22, 20:27
              "Można wspomnieć o dzieciach ukraińskich w klasie któregoś z szeroko rozumianych Borejcząt (mój umysł się zamyka na dokładniejsze personalia najmłodszego pokolenia, wybaczcie), co dałoby asumpt do rozważań Ignacowych nad własną wojenną tułaczką w dzieciństwie; Łusia i Ania, jak wiele poznańskich studentek, mogłyby zostać wolontariuszkami w centrum dystrybucji pomocy humanitarnej na MTP, nawiązując jakieś przydatne dla fabuły przyjaźnie; Dzielna Gaba, snując wewnętrzne monologi o pomocy i solidarności, wiozłaby swoją Astrą torby z jedzeniem i pieluchami do punktu PCK"

              Albo i to nie. Realnie: znam całe stada młodych ludzi i 1 (słownie: JEDNA) dziewczyna jest wolontariuszką. Poza nią - nikt. Null. Nada. Czyli de facto można by się ograniczyć do martyrologii Ignacego seniora. A i to ewentualnie, bo u nas wojny nie ma. W Poznaniu nikomu bomby na łeb nie lecą. Spokojnie dałoby się napisać książkę z zupełnym pominięciem sytuacji na Ukrainie.
              Trudniej byłoby pominąć pandemię, chociaż... Czytałam w ubiegłym roku kryminał - nówka sztuka, akcja się toczyła już po wybuchu Covid. I co? Ano autor absolutnie nie pisał o pandemii, bo nie o to w kryminale chodzi. Zbrodnia, fałszywe alibi, ucieczka itd. A pandemia? No cóż, po prostu była w tle. A to dzieciaki nie chodziły do szkoły tylko siedziały na zdalnym, więc widziały to czy tamto, a to sąsiad nosił maseczkę jednorazową wyglądającą, jakby jej nie zmieniał od trzech miesięcy, a to w tramwaju wybuchła awantura, bo ktoś wsiadł bez maseczki czy tam nie zachował dystansu... Ot, takie scenki w tle. I MM kiedyś to świ8etnie potrafiła!
              • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Chucherko którego nie będzie 06.09.22, 20:44
                kocynder napisała:
                >Czytałam w ubiegłym roku
                >kryminał - nówka sztuka, akcja się
                >toczyła już po wybuchu Covid. I co?
                >Ano autor absolutnie nie pisał o
                >pandemii, bo nie o to w kryminale
                >chodzi. Zbrodnia, fałszywe alibi,
                >ucieczka itd. A pandemia? No cóż,
                >po prostu była w tle. A to dzieciaki
                >nie chodziły do szkoły tylko
                >siedziały na zdalnym, więc widziały
                >to czy tamto, a to sąsiad nosił
                >maseczkę jednorazową
                >wyglądającą, jakby jej nie zmieniał
                >od trzech miesięcy, a to w tramwaju
                >wybuchła awantura, bo ktoś wsiadł
                >bez maseczki czy tam nie zachował
                >dystansu... Ot, takie scenki w tle. I
                >MM kiedyś to świ8etnie potrafiła!

                Wyobraziłam sobie kryminał, w którym z powodu pandemii Larwa i Naszpan utykają w swoim maciupcim tojtoju i przy okazji pracy zdalnej na jaw wychodzi kolekcja naszpańskich zdjęć nagich dzieci i saren
                • bupu Re: Chucherko którego nie będzie 06.09.22, 23:11
                  tajna_kryjowka_pyziaka napisała:



                  > Wyobraziłam sobie kryminał, w którym z powodu pandemii Larwa i Naszpan utykają
                  > w swoim maciupcim tojtoju i przy okazji pracy zdalnej na jaw wychodzi kolekcja
                  > naszpańskich zdjęć nagich dzieci i saren

                  Albo kolekcja niewieścich zwłok na plantacji wokół tojtoja. Juleczek niechcący wykopał. Ups...
                  • kocynder Re: Chucherko którego nie będzie 07.09.22, 21:51
                    Ja już pisałam, że odmawiam produkcji akcji kryminalnych z Nadszympansem w roli głównego niemilca, ponieważ nieznosząc typa jestem w stanie przypisać mu zło wszelkie, od wywołania epidemii hiszpanki zaczynając, przez zamach na JFK, aż po współautorstwo podręcznika do HiT-u... Także ten...
                    • bupu Re: Chucherko którego nie będzie 10.09.22, 20:03
                      kocynder napisała:

                      > Ja już pisałam, że odmawiam produkcji akcji kryminalnych z Nadszympansem w roli
                      > głównego niemilca, ponieważ nieznosząc typa jestem w stanie przypisać mu zło w
                      > szelkie, od wywołania epidemii hiszpanki zaczynając, przez zamach na JFK, aż po
                      > współautorstwo podręcznika do HiT-u... Także ten...
                      >

                      Skoro Hajduk mógł panieministrować w telefon, prężąc się służbiście, to Maszpan mógł współautorzyć podręcznik do HiTu, czemuż nie...
                      • przymrozki Re: Chucherko którego nie będzie 11.09.22, 13:23
                        bupu napisała:

                        > Skoro Hajduk mógł panieministrować w telefon, prężąc się służbiście, to Maszpan
                        > mógł współautorzyć podręcznik do HiTu, czemuż nie...

                        Gdybym w realnym świecie usłyszała o kimś to, co przeczytałam o Adaaaaaamie (przy założeniu, że usłyszałabym to ze źródła, które uważam za wiarygodne i nie byłabym zmuszona brać poprawki na możliwość przekłamań, przeinaczeń i wyolbrzmień), to dałabym sobie rękę uciąć, że drogi Witalis jest jednostką przemocową. Tzn. on niekoniecznie leje żonę tak, że ona potem musi udawać, że spadła z huśtawki (chociaż kto wie), ale raczej takim, który kontroluje każdy jej ruch, bierną agresją wymusza posłuszeństwo i systematycznie obniża jej samoocenę do poziomu, w którym ona staje się od niego całkowicie uzależniona.

                        Jakie on sobie pod to dośpiewuje uzasadnienie filozoficzne, to kto wie, ale zupełnie możliwe, że poszedł w dziaderski patriarchat spod znaku "kiedyś to były czasy, a teraz to nie ma czasów". W sam raz do pisania podręczników.

                        • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Chucherko którego nie będzie 11.09.22, 14:27
                          przymrozki napisała:
                          >Tzn. on niekoniecznie leje żonę tak,
                          >że ona potem musi udawać, że
                          >spadła z huśtawki (chociaż kto wie),
                          >ale raczej takim, który kontroluje
                          >każdy jej ruch, bierną agresją
                          >wymusza posłuszeństwo i
                          >systematycznie obniża jej
                          >samoocenę do poziomu, w którym
                          >ona staje się od niego całkowicie
                          >uzależniona

                          Mógłby na przykład uprawiać gaslighting
                        • kloi0505 Re: Chucherko którego nie będzie 12.09.22, 07:53
                          Też odnoszę wrażenie, że Jadam jest przemocowcem, także ekonomiczym. Dla Laury, która lubiła się stroić nadeszły kiepskie czasy.
                          • bupu Re: Chucherko którego nie będzie 16.09.22, 21:17
                            kloi0505 napisał(a):

                            > Też odnoszę wrażenie, że Jadam jest przemocowcem, także ekonomiczym. Dla Laury,
                            > która lubiła się stroić nadeszły kiepskie czasy.

                            No przecież. Czemu Larwa miałaby się stroić, skoro Maszpan o kiecki nie dba...
                            • kocynder Re: Chucherko którego nie będzie 16.09.22, 21:33
                              O kiecki nie dba. Ujdzie. Nie znam wielu facetów, którzy dbają. Ale pytanie czy on dba o Larwę? Bo moim zdaniem niezbyt. A właściwie to wcale. I to jest dużo bardziej niepokojące!
                              By daleko nie szukać: mój własny, osobisty mąż nie odróżnia fioletowej sukienki od dżinsowej princesski. Ale poza tym kompletnym niedbaniem o kiecki - dba O MNIE. A Adam...?
                              • bupu Re: Chucherko którego nie będzie 16.09.22, 22:27
                                kocynder napisała:

                                > O kiecki nie dba. Ujdzie. Nie znam wielu facetów, którzy dbają. Ale pytanie czy
                                > on dba o Larwę? Bo moim zdaniem niezbyt. A właściwie to wcale. I to jest dużo
                                > bardziej niepokojące!
                                > By daleko nie szukać: mój własny, osobisty mąż nie odróżnia fioletowej sukienki
                                > od dżinsowej princesski. Ale poza tym kompletnym niedbaniem o kiecki - dba O M
                                > NIE. A Adam...?

                                Za pozwoleniem, coś ci zacytuję.

                                -Zastanowiłem się już dawno - rzekł gorąco Adam, próbując zajrzeć jej w oczy. - I
                                czekałem na ciebie tak długo, że... Jakie tu znaczenie ma suknia? To ty mi jesteś potrzebna. I
                                nieważne, jak wyglądasz.
                                Zapadła zupełna cisza. Laura stała i stała ze spuszczoną głową, a Adam się wzburzył.
                                -Nie widzisz, że nie mogę bez ciebie oddychać? Co może być ważniejszego od ciebie? -
                                rzucił, potrząsając ją za ramiona.- No, co? Jakaś kiecka?


                                To jest spicz Jadama po wyciągnięciu Larwy z kibla. Przesłanie jest takie, że Larwa ma się nie przejmować kiecką, ponieważ Jadamowi kiecka jest niepotrzebna, potrzeby Larwy w tym temacie są nieistotne najwyraźniej. A skoro tak, to zapewne skoro Jadam nie dba o stroje, to Larwa stroić się nie będzie, bo JEMU to nie jest potrzebne. I tak dalej w ten deseń, Jadamowi brzydko fryzjer wania, to Larwa się u fryzjera czesać nie będzie, Jadama nie kręcą mejkapy, to Larwa się malować nie będzie. Najważniejsze są potrzeby Jadama, koniec, kropka.

                                I drugi cytat, nieco wcześniejszy moment akcji, Maszpan postanowił przeprowadzić mienie Larwy do szaletu.

                                Adam (och, z chwili na chwilę coraz bardziej przystojny!) na wstępie zaczął się
                                tłumaczyć i przepraszać, że im psuje świętowanie, ale urządzał dziś wszystko w domku i
                                dopinał na ostatni guzik, i w końcu pomyślał, że lepiej wszystko to teraz spakować,
                                przewieźć, a nawet ustawić i poukładać.
                                -Chciałbym, żebyś nie musiała już więcej myśleć o przeprowadzce - dodał, ogarniając
                                Laurę ramionami i chowając nos za jej uchem. - Jutro masz się niczym nie martwić i
                                wszystko ma być gotowe, i wieczorem masz się już znaleźć pod własnym dachem, we
                                własnym nowym domu, i nie czuć się obco, i dlatego masz tam już mieć nuty i nawet swoje
                                ulubione lusterko, i ulubioną książkę. I nawet ulubioną zakładkę do książki... i...


                                Znowu lecimy w tę samą nutę. Adam chce, więc Larwa ma zrobić, mieć i być. Nieważne co ona chce i co woli. Jadam postanowił w przeddzień ślubu wieczorem, że Larwa ma się przeprowadzić, nieważne, że może by wolała odpocząć, przed dość istotnym dniem w życiu, albo co. On postanowił, wydał polecenie służbowe, nie pytając o zdanie, więc Larwa ma się natentychmiast rzucić do pakowania tobołów. Baczność, spocznij, odmaszerować.

                                Ten facet ma nie tylko wyrąbane z hukiem na poglądy i potrzeby swojej narzeczonej, one dla niego w ogóle nie istnieją. Ten facet uważa, że ważne są jedynie jego potrzeby i zachcianki, zatem narzeczona może paść na zapuchnięty ze zmęczenia dziób w przeddzień ślubu, bo do późnej nocy rozpakowywała i układała bambetle. Gdyż on postanowił, że ona ma mieć przewiezione i poukładane.

                                Zatem jeśli Adam uważa, że Larwa wygląda pięknie nawet w worku po kartoflach, to Larwa się stroić nie będzie. Adamowi to wszakże niepotrzebne.
                                • kocynder Re: Chucherko którego nie będzie 17.09.22, 00:32
                                  A ja to wiem, Bupu najmilsza! Temu też i napisałam "gdyby to tylko o kiecki chodziło, to by problemu nie było". Bo, serio, facet może nie doceniać kolorów ziemi, nie odróżniać aksamitu od jedwabiu i przypuszczać, że w modzie richelieu oznacza kolor purpurowy a nie haft. I jeśli jego niewiedza i brak zainteresowania dotyczą tylko tego czy suknia ma baskinkę czy kokardę na kształt pomidora, czy jest w kolorze szampana czy ecru - ale liczy się, że ten pomidor czy szampan podobają się wybrance - to ok. W przypadku Nadszympansa problemem nie jest to, że nie liczy się dlań kiecka, a to, że nie liczy się dlań panna. Z jego ust ani razu nie słyszymy już nawet nie "skoro ty wolisz, to niech będzie", ale nawet "umówmy się, podejmijmy decyzję razem". Nie. Jest tylko "Ego, Mei, Mihi, Me, Nie". Ja mój moje... A wystarczyło by na prawdę kilka kosmetycznych znam, żeby było inaczej. "Postanowiliśmy (RAZEM!!!), że od razu wszystkie rzeczy przewieziemy do Szaletu, żeby po ślubie nie myśleć o przeprowadzce". "Postanowiliśmy w podróż poślubną pojechać do Wilna. Adam zaproponował Kretę, Tajlandię albo Marsa, ale ja wolę Wilno". "Nie kiecka jest najważniejsza, tylko ty. Umyj buzię, jest jeszcze czas. Dojedziemy do najbliższej galerii, jest czynna, jadąc widziałem, i kupimy ci suknię. Wiem, nie taką, jak sobie wymarzyłaś, nie tak piękną, ale też ładną. Albo zadzwonię do Krzyśka, Basia (nie pamiętam ani jak się zwie brat Adama, ani też żona wspomnianego, imiona należałoby sprawdzić, ale ja za leniwa, więc przykładowe) skoczy do Szaletu. Wyjaśnisz jej przez telefon jak znaleźć suknię, tą, w której występowałaś w Traviatcie/Wodzie/Carmen/Halce/Czymkolwiek. Ona jest śliczna (suknia, nie opera) i będzie pasować.". O, coś takiego. I, dla jasności, ja WIEM, że Adam nie liczy się z Laur wcale i w żadnej kwestii. I z tym nie polemizuję. :)
                                  • kocynder Re: Chucherko którego nie będzie 17.09.22, 00:34
                                    Aidzie nie wodzie! Głupi telefon!
                                • kloi0505 Re: Chucherko którego nie będzie 17.09.22, 08:41
                                  Odpowiadam bez cytowania na wpis bupu, bo mi telefon nie chce cytować ☹️.

                                  Wypisz, wymaluj narcyz. To by tłumaczyło zmianę charakteru u Laury. Dziewczyna jest wrakiem człowieka reagującym histerycznie na stresujące sytuacje jak np. utrata sukienki czy przyjazd Janusza (zaproszonego). Uspokoiła się kiedy przyjechał Jadam i zgodziła na wszystko, żeby tylko Jadam się nie obrazł i nie zaczął robić jazd.
                                  • ako17 Re: Chucherko którego nie będzie 17.09.22, 12:17
                                    > zgodziła na wszystko, żeby tylko Jadam się nie obrazł i nie zaczął robić jazd

                                    a jakie jazdy mógłby zacząć robić Jadam? Wyjść, trzaskając drzwiami i nie pójść do ślubu? Czy stawić się na nim w brudnych butach i drelichowej bluzie? Zacząć wrzeszczeć na Laurę, żeby się wreszcie, do k..y n..y ogarnęła, bo inaczej... co? Przylutować z liścia?
                                    Puśćmy wodze fantazji. Co mógłby najgorszego zrobić Adam?
                                    • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Chucherko którego nie będzie 17.09.22, 12:34
                                      ako17 napisała:
                                      >a jakie jazdy mógłby zacząć robić
                                      >Jadam? Wyjść, trzaskając drzwiami
                                      >i nie pójść do ślubu? Czy stawić
                                      >się na nim w brudnych butach i
                                      >drelichowej bluzie?
                                      Zacząć
                                      >wrzeszczeć na Laurę, żeby się
                                      >wreszcie, do k..y n..y ogarnęła, bo
                                      >inaczej... co? Przylutować z liścia?

                                      On właśnie przyszedł wtedy do niej w bluzie (było napisane)! Kto wie jaki miał plan...

                                      >Puśćmy wodze fantazji. Co mógłby najgorszego zrobić Adam?

                                      Pamiętajmy przy tym, że jest pół-pedofilem, pół-zoofilem.
                                    • bupu Re: Chucherko którego nie będzie 17.09.22, 12:49
                                      ako17 napisała:

                                      > > zgodziła na wszystko, żeby tylko Jadam się nie obrazł i nie zaczął robić
                                      > jazd
                                      >
                                      > a jakie jazdy mógłby zacząć robić Jadam? Wyjść, trzaskając drzwiami i nie pójść
                                      > do ślubu?

                                      No to sobie wyobraź co by było gdyby Jadam jednak wyszedł, trzaskając drzwiami. Ten Jadam, uwielbiany nieprzytomnie przez cały Klan. Laura zostałaby Złoczyńczynią Roku, bo Gaba niewątpliwie słaniałaby się w bólu długo i z upodobaniem, natomiast reszta rodziny, w chwilach wolnych od pocieszania Gabona, gniotlaby Laurę potępieniem jak prasą hydrauliczną. A zważ że Laura wątpiła, czy zasługuje na Maszpana i czy on ją naprawdę chce ("może chcesz się jeszcze namyślić"), więc taki scenariusz mógłby jej w głowie wykiełkować.
                                    • przymrozki Re: Chucherko którego nie będzie 17.09.22, 15:03
                                      ako17 napisała:

                                      > Puśćmy wodze fantazji. Co mógłby najgorszego zrobić Adam?

                                      Na etapie dramy w temacie sukni porwanej na wschód? Gdyby Laura była postawiła na swoim i np. przeniosła ślub na później, żeby móc wystąpić w pompadurze? Oczywiście, on ostentacyjnie zacisnąłby zęby (zrobiłby z tymi zębami ze trzy rundy honorowe, żeby obie rodziny na pewno widziały, jak go okrutnie udręczono), a potem wzdychał boleśnie, że jaka szkoda, że Laura wszystkim zepsuła ten piękny dzień, że jak to on to dla Laury wszystko, więc się chętnie poświęcił w imię jej idiotycznych, płytkich, niskich, babskich, chamskich, wrednych, małostkowych, popapranych wizji, ale że trochę mu przykro, że ona w ogóle nie docenia jego poświęcenia i że żaden inny mężczyzna nigdy nie kochał kobiety tak jak on i że on nic nie mówi, ale trochę żal, że Laura go nie docenia. On to przecież wszystko dla niej, tylko dla niej, zawsze dla niej.

                                    • kloi0505 Re: Chucherko którego nie będzie 17.09.22, 17:11
                                      ako17 napisała:


                                      > a jakie jazdy mógłby zacząć robić Jadam? Wyjść, trzaskając drzwiami i nie pójść
                                      > do ślubu? Czy stawić się na nim w brudnych butach i drelichowej bluzie? Zacząć
                                      > wrzeszczeć na Laurę, żeby się wreszcie, do k..y n..y ogarnęła, bo inaczej... c
                                      > o? Przylutować z liścia?
                                      > Puśćmy wodze fantazji. Co mógłby najgorszego zrobić Adam?
                                      >

                                      Wyjść bez słowa. Zapłakana Laura musiałaby go przepraszać praktycznie na kolanach. Koniec końców nadęty Jadam stanąłby na ślubnym kobiercu a potem przez całe przyjęcie ignorował Laurę .
                                      • ako17 Re: Chucherko którego nie będzie 18.09.22, 11:25
                                        kloi0505 napisał(a):

                                        Koniec końców nadęty Jadam stanąłby na ślubnym kobiercu a potem przez całe
                                        > przyjęcie ignorował Laurę .

                                        pozwolę sobie pójść o krok dalej. Potem przez całe zycie ignorował Laurę .
                                      • ako17 Re: Chucherko którego nie będzie 18.09.22, 17:58
                                        kloi0505 napisał(a):

                                        > Wyjść bez słowa.

                                        Wygrałaś!

                                        Adam wyszedł bez słowa.
                                        - Co teraz będzie? - Gabrysia załamała ręce. Na jej miłej, piegowatej twarzy malował się wyraz takiego udręczenia, że Józefowi ścisnęło się serce.

                                        Laura wyszła z łazienki z czerwoną, zapuchniętą twarzą, do której doskonale pasowała kompletnie potargana, usztywniona toną lakieru i spinek, post-fryzura ślubna. Atmosfera była bardzo napięta, bowiem do zdenerwowania, spowodowanego uwiezieniem sukni przez Bernarda, doszedł jeszcze palący niepokój o to, co zamierza Adam. Nikt tego w tej chwili nie wiedział.

                                        Babcia, chcąc ratować sytuację wydobyła spod folii swój kostium z piki, w którym brała ślub przed ponad 50 laty.
                                        - Lauro, spójrz. Mamy rozwiązanie – powiedziała, zachęcająco podsuwając Tygryskowi przedpotopowy strój.
                                        - Jest bardzo ładny, matuś - jak z Grace Kelly zdjęty! - oceniła Gabriela - Lata pięćdziesiąte znów są w modzie.
                                        - Jakie rozwiązanie, jakie znowu rozwiązanie?!!! - zawyła Laura histerycznie
                                        - To ślubny kostium babci. Skromny, elegancki, ponadczasowy. Możesz go przecież włożyć.
                                        - Do jasnej cholery!!! - wściekła się Laura – jeśli myślicie, że ubiorę się w ten pożółkły rzęch, to chyba upadłyście wszystkie na głowę.
                                        - Ależ Tygrysku. Dałam go do czyszczenia – broniła się babcia. - Po prostu przymierz, daj mu szansę!
                                        - Pogrzało was? Idźcie do diabła z tym łachem!!!
                                        - Tygrysku, jak ty się odzywasz? Ta rozmowa jest jakaś niestosowna.
                                        - A jaka ma być? Wszystko mi się rozpieprza, dziś ślub, a nie mam stroju, narzeczony uciekł, twarz mam spuchniętą i wyglądam jak potwór!!! I co – mam być miła, dzielna i uprzejma? Jak mamusia? Jak Róża?

                                        Wszystkich zatkało. Nikt nie odważył się odezwać. A Laura dopiero się rozkręcała.
                                        - Do jasnej cholery!!! Dlaczego nikt mnie nie podwiózł po suknię? Dlaczego musiałam jechać z tym przygłupem Bernardem w jego flejtuchowatej furgonetce? Gdyby się akurat dziś nie napatoczył, to co, szłabym pieszo w tej śnieżycy? Czy jechała tramwajem? Czy miałam sobie zamówić taksówkę? Nikt się nie ruszył, nikt!

                                        To przynajmniej było coś, z czym dało się dyskutować.

                                        - Nie no, kochanie, ktoś z nas by cię na pewno podwiózł. Po prostu Bernard akurat się zaoferował, a my mogliśmy w tym czasie robić co innego.
                                        - Jakiego innego, co robiliście? Przecież wszystko jest gotowe, pan Gruszka zrobił. Ty się, mamusiu, zainteresowałaś moim ślubem i weselem na tydzień przed! Wy tylko siedzicie, pijecie herbatę i czytacie książki, a ja muszę sama ganiać po mieście w taką pogodę!

                                        - O, imitatores, servum pecus, ut mihi saepe bilem, saepe iocum vestri movere tumultus – wtrącił się dziadek, jak zwykle nie na temat.
                                        - Horacy – dopowiedziała babcia, tym bardziej bez sensu.

                                        - I spuściliście wszystko na Bernarda? Przecież on się bardzo spieszył, a ja potrzebowałam w spokoju wszystko przymierzyć. I dlaczego nikt za nim natychmiast nie pojechał? Nie mogliście zadzwonić do ciotki Natalii? Ona się fantastycznie sprawdza w takich sytuacjach!
                                        - No, jakoś nikt nie pomyślał. Za to teraz próbujemy ci pomóc
                                        - Wyciągając z szafy stare giezło z naftaliną?
                                        - Mam pomysł - rzekł praktyczny Józef Pałys, którego właśnie olśniło niewiarygodnie proste rozwiązanie. - Niech ona włoży inną białą suknię. Do tego się jej dorobi z czegoś białego jakiś welon czy coś. Przecież ma pełną szafę ciuchów.
                                        - Ni chu...steczki!!! Wczoraj Adam powiedział, że mam się spakować i wywiózł wszystko do Kostrzyna! Boże, Boże, czemu ja go posłuchałam? Akurat mi ta przeprowadzka była potrzebna, akurat w tym momencie. Gdyby nie to, to może byłabym dzisiaj bardziej skupiona, ale nie, dzień przed ślubem musiałam się spakować!
                                        - Ale ślub jest przecież w Kostrzynie. Po prostu tam się przed ślubem przebierzesz.
                                        - Nie wyjdę z tamtego domu do ślubu!!! Chcę wyjść z domu rodzinnego!!! A poza tym wszystkie moje stroje sceniczne są w żywych kolorach! Nie mam nic nawet żółtego czy kremowego. Ani, tym bardziej, białego.
                                        • ako17 Re: Chucherko którego nie będzie 18.09.22, 18:08
                                          Józef poczuł, że jego obecność jest tu zbędna. Postanowił odważnie wziąć się z problemem za bary. Nie zauważony przez nikogo, włożył kurtkę i buty i cicho opuścił mieszkanie.

                                          - No to co robimy? - zapytała Gabrysia.
                                          - A może spróbujmy coś zorganizować. Wypożyczyć z teatru, albo kupić – galerie handlowe są jeszcze czynne. Może znajdzie się jakaś ładna, jasna suknia. - zaproponowała Magda, która czuła się odpowiedzialna za ten krytyczny stan rzeczy.
                                          - Nie. Mam już dosyć. Żadnego ślubu nie będzie – powiedziała Laura całkiem spokojnie. I ten spokój wszystkich jeszcze bardziej przeraził.
                                          - Tygrysku, ale myśmy chcieli, żebyś ten ślub już wzięła. - babcia spróbowała przemówić Laurze do rozsądku.
                                          - Bo co? Chcecie się mnie pozbyć z domu?
                                          - Nie, to nie tak. Uspokój się kochanie, posłuchaj!

                                          Tymczasem Józef wrócił, ciągnąć za sobą opornego Adama. Posadził go na krześle obok Pyziaka i zabrał się do pracy. Zaplótł kuzynce włosy w gładki warkocz, a na głowę nasadził jej spleciony na poczekaniu gruby, równy wianek z białych róż, poprzycinanych łazienkowymi nożyczkami do paznokci. Kostium babci, bardzo ładnie skrojony i elegancki, leżał na pannie młodej całkiem nieźle, choć żakiet był troszkę za luźny. Spódnica lekko obwisała i sięgała Laurze prawie do kostek, całość jednak wyglądała nadspodziewanie dobrze i stylowo w zestawieniu z warkoczem i grubym wiankiem z róż, nasuniętym nisko, niemal na brwi.

                                          - Boże, wyglądam jak bezdomna.

                                          Wszyscy zaczęli ją na wyścigi zapewniać, że skąd, że wręcz przeciwnie a dziadek jął nawet z zapałem deklamować, wyciągając prawicę:
                                          - Dziewczęta jak wiosny kwiatki
                                          Sam oddajesz z objęć matki
                                          Wyrwane, o Hymenaju!
                                          O Hymenaju, Hymenie!
                                          Wonnym kwieciem majeranku
                                          Uwieńcz dzisiaj swoje skronie,
                                          Przyjdź radosny i w welonie,
                                          Przyjdź obuwszy stopy białe
                                          Odświętnie żółtym sandałem.
                                          Przywołany w dzień radości,
                                          Pieśń weselną z nami śpiewaj!

                                          - W życiu! Może Magda i ma rację. Może ja naprawdę podświadomie się bałam tej sukni, tej wspaniałości, tego ślubu na wieki.. może ci, Magda, jeszcze podziękuję. I Bernardowi. Może rzeczywiście lepiej się zastanowić. Coś mi się wydaje, Adamie, że z ciebie typ kontrolujący. I co ja będę robiła w tej mikro-chatce pośrodku plantacji? Mało tego – pierwszy kryzys, a ty sobie wychodzisz. Nie widzę, żebym miała w tobie wsparcie. Kochasz mnie, kiedy ładnie wyglądam i zgadzam się z twoimi pomysłami, ale jak ci się przeciwstawiam, albo wysuwam swoje propozycje, to zaraz masz focha. I co, za każdym razem jak się pokłócimy, ty będziesz znikał, a Józek cię szukał i przyprowadzał? Dawajcie, dzwonimy, odwołujemy catering i w ogóle wszystko. Do diabła, mogę przecież zostać starą panną!
                                          - Ależ... nie możesz! Co ty wygadujesz! Będziesz nieszczęśliwa. Musisz mieć męża... i dzieci...
                                          - Dzieci tak ładnie pachną – powiedziała Babi w rozmarzeniu.
                                          - Dzieci mam tam, gdzie ty kolory ziemi, mamusiu. Wystarczą mi siostrzeńcy i dzieci kuzynów. Nigdy nie chciałam mieć swojego. Poza tym widzę teraz, że chciałam wyjść za mąż, bo desperacko pragnęłam, żeby ktoś mnie kochał, żebym mogła go być pewna. A ciebie, Adamie, chyba nie jestem...
                                          - Nie wiesz, co mówisz...
                                          - Ależ wiem. A teraz dajcie mi się umyć i wszyscy się wynoście.
                                          • kloi0505 Re: Chucherko którego nie będzie 22.09.22, 19:19
                                            Szkoda, że Laura nie jest taka jak w twoim fanfiku. Takich kobiet nam potrzeba w powieściach MM.
                                            • ako17 Re: Chucherko którego nie będzie 22.09.22, 22:24
                                              kloi0505 napisał(a):

                                              > Szkoda, że Laura nie jest taka jak w twoim fanfiku. Takich kobiet nam potrzeba
                                              > w powieściach MM.

                                              Mój fanfik zawdzięczam Tobie :))).
                                              A czy nam ich potrzeba... w sumie już sama nie wiem. Po pierwsze, są pewnie jakieś inne cykle powieściowe, gdzie taki kobiety występują.
                                              Po drugie - o czym byśmy tu dyskutowały?

                                              Mnie po prostu to wkręciło i bawi :). Nie znam innej serii, o której by mi się tak cudownie dyskutowało :)
                                              • kloi0505 Re: Chucherko którego nie będzie 23.09.22, 06:14
                                                ako17 napisała:

                                                >
                                                > Mój fanfik zawdzięczam Tobie :))).

                                                To jest bardzo miłe :).
                                              • kloi0505 Re: Chucherko którego nie będzie 23.09.22, 06:22
                                                ako17 napisała:

                                                > A czy nam ich potrzeba... w sumie już sama nie wiem. Po pierwsze, są pewnie jak
                                                > ieś inne cykle powieściowe, gdzie taki kobiety występują.

                                                >

                                                Ale Laura zapowiadała się na taką charakterną kobietę, która jak każda mogła się wkręcić w takiego Adama, ale koniec końców dojść do wniosku "że tak dalej nie może być". Jak w twoim fanfiku. Taka edukacja dla kobiet, że nie możemy pozwolić, żeby mężczyźni nas tak traktowali jak Adam Laurę. No ale u pani MM Adam jest bohaterem pozytywnym, niestety.
              • kloi0505 Re: Chucherko którego nie będzie 07.09.22, 20:01
                Wojna zaczęła się w tym roku. Przecież akcja książki i tak miałaby miejsce w zeszłym roku albo wcześniej.
        • przymrozki Re: Chucherko którego nie będzie 05.09.22, 07:57
          ciotka.scholastyka napisała:

          > > Może i nie będzie Chucherka, ale mają być jeżycjadowe audiobooki czytane
          > osobiś
          > > cie przez Autorkę. Widać one nie silent inter arma.
          >
          > Skąd ten news?

          Była informacja na stronie Małgorzaty Musierowicz, w księdze gości. Teraz widzę, że posta nie ma, dyskusja o wielkiej nowinie została ocenzurowana, jest za to informacja od autorki, że bardzo przeprasza za "korekty" w niektórych postach, ale wydawnictwo poprosiło o nieujawnianie niespodzianki przed czasem.

          Ale o ile nie miałam omamów wzrokowych przed wizytą cenzora, to wielka niespodzianka jest właśnie taka.

    • haszyszymora Re: Chucherko którego nie będzie 05.09.22, 03:18
      Nareszcie. Ta seria już i tak ma osiem tomów za dużo.
    • minerwamcg Re: Chucherko którego nie będzie 06.09.22, 13:45
      Kto nie ma chęci, zawsze wykręci.
      • kocynder Re: Chucherko którego nie będzie 07.09.22, 21:52
        Jak mawiał mój dziadek, przedwojenny ułan: "Kto nie chce - znajdzie powód, kto chce - znajdzie sposób.". I to jest prawda!
    • minerwamcg Re: Chucherko którego nie będzie 16.09.22, 21:05
      Za poprzedniego lodowca był w Płomyczku dział humorystyczny, którego częstym bohaterem był niejaki Henio Lenio. Tenże kiedyś nie posprzątał piwnicy, bo padał deszcz. Wprawdzie nie w piwnicy, ale za to rzęsisty.
      Nie miałabym pretensji, gdyby MM napisała uczciwie "nie chce mi się, mam dość, należy mi się emerytura, Chucherko spadło z planu, proszę się odczepić" - zamiast fanzolić o muzach. Jeszcze gdyby jej samej to jakkolwiek dotyczyło, nie wiem, miała na froncie syna, siostrzeńca, przyjaciół... Ale i wtedy ładniej by wyglądało napisać wprost co jest, a nie traktować czytelników jak kretynów.
    • srebrny_lisek Re: Chucherko którego nie będzie 22.09.22, 15:17
      Prawdę mówiąc, to właśnie teraz stara Jeżycjada przydałaby się jak nigdy. Właśnie po to, by pokazać, że mimo niepokojów społecznych, trudności, absurdów, życie toczy się dalej. Ale że dawnych Borejków już nie ma, MM się zmieniła i zapuściła sumiasty, osiemnastowieczny wąs, to i rosołku nie będzie.
    • tokyocat Re: Chucherko którego nie będzie 03.11.22, 00:02
      Tak to sie konczy, wypuszczanie okladki bez napisanej ksiazki. Glupio to wyszlo.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka