Dodaj do ulubionych

Sekta li to?

14.10.22, 18:53

Pozwoliłam sobie pożyczyć ze strony Dominikanów zestaw pytań, pozwalających określić, czy dana grupa jest sektą, czy nie. I zaraz będę testować Borejków.

1. Czy grupa (lider) uważa się za nieomylną?

No ba. Oczywiście, że tak. Czy Ignac albo Milicja kiedykolwiek przyznali się do błędu?

2. Czy lider domaga się całkowitego posłuszeństwa od członków grupy?

Domaga się. W razie potrzeby na przykład zabijając okna gwoździami.


3. Czy władza lidera nad twoim życiem jest nieograniczona? Czy lider ingeruje w twoje życie osobiste, np.: sugeruje ci z kim powinieneś zawrzeć związek małżeński, gdzie mieszkać, jaką pracę podjąć, czy jak dysponować pieniędzmi?

Tak, tak i jeszcze raz tak. Patrz: pchanie Nutrii w objęcia Rojka, cała akcja Gaby z Różą w CZ, czy "oni nie lubią gdy się odchodzi".

4.Czy istnieje przekonanie, że tylko grupa/lider posiada monopol na prawdę, a inni ludzie pogrążeni są w błędzie? Czy tylko w tej grupie możesz osiągnąć zbawienie?

O, no przeż. Tylko Borejkowie są oświeceni i kroczą drogą stoickiej prawdy, wśród bezczółkowego motłochu, przeżartego konsumpcjonizmem...

5. Czy grupa/lider krytykuje i upokarza publicznie bądź prywatnie osoby należące do grupy?

No-to-rycz-nie. Patrz: całe życie Ignacego Grzegorza Stryby.

6. Czy lider przekraczał w relacji z tobą granice intymności?

No, tu raczej odpowiedź będzie przecząca, chociaż granice prywatności w kołchozie są nader mgliste.

7. Czy grupa/lider ogranicza dopływ informacji z zewnątrz np.: zabrania korzystania z mediów, czytania materiałów innych niż te proponowane przez grupę?

Tu od razu widzę Milę, czytającą braciszka Cadfaela ukradkiem w parku, oraz Sałaciarza chyłkiem podsuwającego synowi dzieła Conan Doyle'a. W obu wypadkach by uniknąć awantury ze strony Ignaca.

8. Czy twoi bliscy zwracają ci uwagę, że poświęcasz zbyt dużo czasu na grupę, zaniedbując obowiązki rodzinne (kontakty z rodziną, przyjaciółmi, troskę o współmałżonka, opiekę nad dziećmi itp.) lub zawodowe/szkolne ?

Borejkowie nie mają przyjaciół, rodzina ma im starczyć, ot co.

9. Czy przynależność do grupy jest ważniejsza niż relacje rodzinne i małżeńskie?

Niż małżeńskie owszem. Niż rodzinne w sumie też, wszak małżonkowie Borejkówien swoje biorodziny porzucili ze szczętem. Sałaciarz zapomniał jak dojść na Krasińskiego i że ma wnuki-dzieci Elki, Mareczek Neuroleptyk zapomniał w ogóle, że ma matkę, Wąsiarz zdaje się już nie pamięta, że posiadał siostrę, jeden Flobry jeszcze nie doznał kompletnej amnezji.

10. Czy grupa/lider sugeruje odcięcie się od osób, które krytykują grupę lub nie chcą się do niej przyłączyć?

A był wypadek żeby ktoś w którejś książce skrytykował Borejków?

11. Czy grupa/lider wzbudza w tobie poczucie winy, kiedy nie uczestniczysz we wszystkich spotkaniach organizowanych przez grupę?

Nikt tam nie usiłuje nie uczestniczyć więc...

12.Czy rezygnacja z grupy jest równoznaczna z całkowitym wykluczeniem i zerwaniem kontaktów z jej członkami?

Jedynym który zrezygnował, był zdaje się Pyziaczek. I w sumie to by się zgadzało, teraz piastuje na Roosevelta stanowisko Lorda Vadera, Voldemorta i Szatana w jednym.


13. Czy oficjalne nauczanie grupy jest inne dla nowicjuszy, a inne dla osób z dłuższym stażem przynależności?

W sensie, że co wolno wojewodzie...? Ło panie...

14. Czy grupa/lider domaga się od ciebie, abyś wyznawał publicznie swoje grzechy, słabości, sprawy, których się wstydzisz? Czy ta wiedza jest wykorzystywana przeciw tobie?

No nie, publicznych spowiedzi to tam jeszcze nie ma chyba.

15. Czy boisz się odejść z grupy wierząc, że jeśli to zrobisz, spotka cię kara?

Oni nie lubią gdy się odchodzi...

16. Czy pracując na rzecz grupy pozbawiony jesteś opieki społecznej i medycznej. Czy liderzy namawiają cię do pracy na czarno, omijając obowiązujące przepisy?

Na czarno, w Ruince i na Roosevelta, to zdaje się Chrobot z funflem robili. Ktoś jeszcze?

17. Czy przy pozyskiwaniu nowych adeptów grupa/lider zataja istotne informacje o charakterze grupy, przez stosowanie kłamstw, półprawd?

Nowych adeptów to tam się pozyskuje poprzez małżeństwa i rozmnażanie, więc hmmmm...

19. Czy rozpoczynając kurs prowadzony przez grupę musisz zobowiązać się do jego ukończenia?

Borejkowie kursów nie prowadzą. No chyba, że tu się liczy konieczność cierpliwego wysłuchiwania oracyj Ignaca.

20. Czy byłeś namawiany do osobistego i finansowego zaangażowania się w grupę, zanim zapoznałeś się z nauczaniem, zasadami i zwyczajami, które obowiązują jej członków?

Zważywszy na fakt, że oni się notorycznie zaręczają z ludźmi o których nic nie wiedzą, to odpowiedź tutaj chyba będzie twierdząca.

21. Czy rozmawianie o tym, co ci się nie podoba w grupie, jest zakazane?

A wspomnijcie se rozmówki, inicjowane przez Laurę. Albo te wszystkie momenty, kiedy próba krytyki rodzicielskich praktyk Gabryjeli świątobliwej kończyła się łzotryskiem z krynic jej ócz kasztanowych.

22. Czy grupa jest wrogo nastawiona wobec świata i ludzi, którzy myślą i wierzą inaczej?

Od bardzo dawna.

23. Czy w grupie byłeś namawiany do przekraczania prawa (np. podczas zbierania funduszy na cele grupy)?

Ida kradnie prąd przez nielegalne przyłącze, Józwa napitala samowolkę budowlaną w Rumiankowie, Fidelisy to w ogóle odstawiły na plantacji samowolkę do sześcianu, Nutria rąbnęła samochód Tomciowi Kowalikowi, coś jeszcze przeoczyłam?
Obserwuj wątek
    • mircja Re: Sekta li to? 14.10.22, 19:57
      bupu napisała:


      > 13. Czy oficjalne nauczanie grupy jest inne dla nowicjuszy, a inne dla osób
      > z dłuższym stażem przynależności?

      >
      > W sensie, że co wolno wojewodzie...? Ło panie...

      Tu chyba chodzi o to, że nowicjuszom mówi się głównie o radościach i blaskach przynależności do grupy, a dopiero kiedy klamka zapadnie informuje się ich o bardziej brutalnych aspektach. Np. nowicjuszom nie mówi się o tym, że być może w późniejszym czasie zostaną zmuszeni do zerwania kontaktów z rodziną.
    • przymrozki Re: Sekta li to? 14.10.22, 20:45
      bupu napisała:

      > Pozwoliłam sobie pożyczyć ze strony Dominikanów zestaw pytań, pozwalających okr
      > eślić, czy dana grupa jest sektą, czy nie. I zaraz będę testować Borejków.

      No pięknie, nawet Dominikanie przeciwko Borejkom. Cóż za cios w plecy.

      > 1. Czy grupa (lider) uważa się za nieomylną?

      I tutaj wkroczę z osobistym wspomnieniem, jak do mojej szkoły przyszła grupa edukatorów uczyć nas, jak nie wstąpić do sekty. Twierdzili oni, że ludzie mają przed oczami obraz sekty jako lidera (guru) i wpatrzonych w niego wyznawców, a tymczasem bardzo mało która sekta tak wygląda. Wiele z tych naprawdę groźnych sekt jednego konkretnego lidera nie ma albo w ogóle, albo z jakichś względów jest on fizycznie nieobecny przy wyznawcach. Sektę poznać po tym, że jest wyraźna choć niekoniecznie sformalizowana hierarchia wśród członków (tzn. są ci najlepsi, których się podziwia, ci, którzy są neutralni oraz kozły ofiarne), ale sama przemoc psychologiczna często pochodzi od grupy jako całości, lider nie jest do niczego potrzebny. I tutaj widzę pole dla Borejków. Tam hierarchia jest, że jak cię mogę. Męski, bardzo męski Józef są zupełnie na innym poziomie życia rodzinnego niż byle Szymon, a mydlanej Ani nie wolno nawet pomarzyć o pozycji Szymona.

      > 3. Czy władza lidera nad twoim życiem jest nieograniczona? Czy lider ingeruj
      > e w twoje życie osobiste, np.: sugeruje ci z kim powinieneś zawrzeć związek mał
      > żeński, gdzie mieszkać, jaką pracę podjąć, czy jak dysponować pieniędzmi?

      > Tak, tak i jeszcze raz tak. Patrz: pchanie Nutrii w objęcia Rojka, cała akcja G
      > aby z Różą w CZ, czy "oni nie lubią gdy się odchodzi".

      I swatanie Laury z Adaaaaamem. Ignacy żądał obudzenia Tygrysa kiełbasą w piątek, żeby Tygrys poznał Naszpana, zakochał się w nim i wyszedł za mąż. Ignacy przeprowadził nawet dyskretnie wywiad w sprawie stanu cywilnego Adaaaaama.

      > 4.Czy istnieje przekonanie, że tylko grupa/lider posiada monopol na prawdę,
      > a inni ludzie pogrążeni są w błędzie? Czy tylko w tej grupie możesz osiągnąć zb
      > awienie?


      No to się nie zgadza tylko o tyle, że Borejkowie nie oferują zbawienia. Reszta pasuje.

      > 7. Czy grupa/lider ogranicza dopływ informacji z zewnątrz np.: zabrania korz
      > ystania z mediów, czytania materiałów innych niż te proponowane przez grupę?

      > ]
      > Tu od razu widzę Milę, czytającą braciszka Cadfaela ukradkiem w parku, oraz Sał
      > aciarza chyłkiem podsuwającego synowi dzieła Conan Doyle'a. W obu wypadkach by
      > uniknąć awantury ze strony Ignaca.

      Na Roosevelta nie ma też telewizora, a kiedy był, na wyraźne życzenie seniorów wyłączano wiadomości z kraju i ze świata. Fakt, co najmniej Laura, Ignaś i Gabriela mają internet. Ale Gaba jest najmocniejszym ogniwem i strażnikiem systemu, Laura gra internetem w Scrabble'a, a Ignaś jest zastraszon na tyle, że nie przyjdzie mu do głowy szukać odstępczych materiałów.

      > 8. Czy twoi bliscy zwracają ci uwagę, że poświęcasz zbyt dużo czasu na grupę
      > , zaniedbując obowiązki rodzinne (kontakty z rodziną, przyjaciółmi, troskę o ws
      > półmałżonka, opiekę nad dziećmi itp.) lub zawodowe/szkolne ?


      Nie, ale przynajmniej dzieci Gaby, mąż Gaby powinni zwrócić jej uwagę właśnie na to, co jak wyżej.

      > 11. Czy grupa/lider wzbudza w tobie poczucie winy, kiedy nie uczestniczysz w
      > e wszystkich spotkaniach organizowanych przez grupę?

      >
      > Nikt tam nie usiłuje nie uczestniczyć więc...

      Ale jest wzbudzanie poczucia winy w małym Jędrku, kiedy skarży się na to, że koledzy go nie lubią. A po cóż ci koledzy, nieprawdaż, prawdziwi rycerze są samotni, siedź z rodziną i nie marz o nieuczestniczeniu w naszym miłym spotkaniu.

      > 13. Czy oficjalne nauczanie grupy jest inne dla nowicjuszy, a inne dla osób
      > z dłuższym stażem przynależności?


      No ba. "Wyjdź za mnie, Grzegorzu, będziemy mieszkać sami w osobnym mieszkaniu, twoja córka z pierwszego małżeństwa i reszta rodziny zostaną w twoim życiu. My tu wszystkich szanujemy, my tu o wszystkich dbamy, każdy czyta, co chce! Tylko wstąp do nas". "Wyjdź za mnie, Marku, ja wcale nie jestem uwiązana do rodziców w sposób, który fizycznie wyklucza odseparowanie mnie od nich, nawet jeżeli to oznacza, że do naszej sypialni ciągle będą dobijały się jakieś niewychowane smarkule albo że spędzimy życie mieszkając w piwnicy".


      > 20. Czy byłeś namawiany do osobistego i finansowego zaangażowania się w grup
      > ę, zanim zapoznałeś się z nauczaniem, zasadami i zwyczajami, które obowiązują j
      > ej członków?


      No tutaj w pewnym sensie odwrotnie. Pałysowie wpakowali kupę kasy w majątek adeptki, zanim ta wstąpiła do rodziny.


    • ako17 Re: Sekta li to? 15.10.22, 15:23
      bupu napisała:


      > 1. Czy grupa (lider) uważa się za nieomylną?
      >
      > No ba. Oczywiście, że tak. Czy Ignac albo Milicja kiedykolwiek przyznali się do
      > błędu?
      >
      Ignacy się przyznał raz. W sprawie zmywarki. No i chyba w kwestii oceny dra Kowalika, ale nie jestem pewna
      • verdana Re: Sekta li to? 15.10.22, 16:45
        "No nie, publicznych spowiedzi to tam jeszcze nie ma chyba."
        Ależ są, są. Chyba Laura publicznie przeprasza Gabrielę w szpitalu za to, ze pozwoliła sobie na jakieś własne myśli i uczucia?
    • la_felicja Re: Sekta li to? 15.10.22, 19:09

      3. Czy władza lidera nad twoim życiem jest nieograniczona? Czy lider ingeruje w twoje życie osobiste, np.: sugeruje ci z kim powinieneś zawrzeć związek małżeński, gdzie mieszkać, jaką pracę podjąć, czy jak dysponować pieniędzmi?

      Tak, tak i jeszcze raz tak. Patrz: pchanie Nutrii w objęcia Rojka,

      Nie zgadzam się - całe to "pchanie" to była jedna wzmianka Gaby "Żal nam tylko Roberta" Owszem, mało taktowna, ale tylko wzmianka.
      Nutria sama zakochała się w Robrojku, była zakochana w dwóch facetach na raz - to się zdarza na początku, a potem Filip ją zmęczył swoim neurotycznym zachowaniem.

      8. Czy twoi bliscy zwracają ci uwagę, że poświęcasz zbyt dużo czasu na grupę, zaniedbując obowiązki rodzinne (kontakty z rodziną, przyjaciółmi, troskę o współmałżonka, opiekę nad dziećmi itp.) lub zawodowe/szkolne ?

      Grzegorz próbował, za pomocą kupna zmywarki, zasugerować, że on i Gabriela powinni mieć więcej czasu dla siebie.

      Wąsiarz zdaje się już nie pamięta, że posiadał siostrę, jeden Flobry jeszcze nie doznał kompletnej amnezji.

      Jakiegoś zaćmienia doznałam - jaki Wąsiarz? Tzn który Wąsiarz, tam wszyscy uwąsieni.
      A jeśli chodzi o Flobrego - to czy on przypadkiem nie zapomniał o Wiesi?

      19. Czy rozpoczynając kurs prowadzony przez grupę musisz zobowiązać się do jego ukończenia?

      Borejkowie kursów nie prowadzą. No chyba, że tu się liczy konieczność cierpliwego wysłuchiwania oracyj Ignaca.


      W jakimś sensie prowadzą kursy - cała rodzina ma znać starożytne cytaty i umieć szybko i bezbłędnie dokończyć rozpoczętą przez Ignaca sentencję i podać autora.

      O, no przeż. Tylko Borejkowie są oświeceni i kroczą drogą stoickiej prawdy, wśród bezczółkowego motłochu, przeżartego konsumpcjonizmem...

      Natomiast kupowanie dwóch egzemplarzy nowej książki tylko dlatego, że absolutnie, w żadnym wypadku nie może się poczekać, aż wspólmałżonek skończy czytać, to nie jest konsumpcjonizm...
      • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Sekta li to? 15.10.22, 19:51
        la_felicja napisała:
        >3. Czy władza lidera nad twoim życiem jest
        >nieograniczona? Czy lider ingeruje w twoje
        >życie osobiste, np.: sugeruje ci z kim
        >powinieneś zawrzeć związek małżeński, gdzie
        >mieszkać, jaką pracę podjąć, czy jak
        >dysponować pieniędzmi?

        >Tak, tak i jeszcze raz tak. Patrz: pchanie Nutrii
        >w objęcia Rojka,


        >Nie zgadzam się - całe to "pchanie" to była
        >jedna wzmianka Gaby "Żal nam tylko Roberta"
        >Owszem, mało taktowna, ale tylko wzmianka.
        >Nutria sama zakochała się w Robrojku, była
        >zakochana w dwóch facetach na raz - to się
        >zdarza na początku, a potem Filip ją zmęczył
        >swoim neurotycznym zachowaniem.

        Nie jedna, kiedy w "Imieninach" Dziadojek źle trafił z kwiatami, bo akurat psychopianista przyszedł, to Gaba z Pyzą zalały dzielnych ócz kasztany łzami nad jego niedolą. I ok, sama Natalia tego nie widziała, ale czytelnik już tak - można powiedzieć, że to narrator ją pcha w wąsate objęcia.
        A z tym zakochaniem Nutrii w dwóch naraz to trochę przesada, ona dochodzi do ładu i składu ze swoimi uczuciami do Robdziada dopiero w TiR - wtedy goni go furgonetką, on sam wcześniej twierdzi, że od roku ze sobą nie rozmawiali.

        >Wąsiarz zdaje się już nie pamięta, że
        >posiadał siostrę, jeden Flobry jeszcze nie
        >doznał kompletnej amnezji.


        >Jakiegoś zaćmienia doznałam - jaki Wąsiarz?
        >Tzn który Wąsiarz, tam wszyscy uwąsieni.

        Nie wiem który, ale wiem, że Robwąsiarz ma siostrę,. która próbowała go swatać z jakąś babą o spoconych rękach, która głosowała na Kwaśniewskiego, bo taki przystojny. Czy jakoś tak to szło.
        No jak tak można, obraza jaśnie wąsatego majestatu!
      • bupu Re: Sekta li to? 15.10.22, 20:04
        la_felicja napisała:





        > Jakiegoś zaćmienia doznałam - jaki Wąsiarz? Tzn który Wąsiarz, tam wszyscy uwąs
        > ieni.

        Robwąsiarz, w ostatnich tomach zredukowany do serwujących herbatkę wąsów z uśmiechem pod.

        > A jeśli chodzi o Flobrego - to czy on przypadkiem nie zapomniał o Wiesi?

        Od czasu do czasu sobie o niej przypominał, tak przynajmniej wnioskuję z tego, że Wiesia przebywała we Floplicowie na rekonwalescencji (wg. WdO oraz F). Potem pojechała do sanatorium, a w jej dawnym pokoju we floplicowskim dworku zalęgli się seniorzy Borejkowie, z dendronem i Platonem.
      • bupu Re: Sekta li to? 15.10.22, 20:16
        la_felicja napisała:



        > Nie zgadzam się - całe to "pchanie" to była jedna wzmianka Gaby "Żal nam tylko
        > Roberta" Owszem, mało taktowna, ale tylko wzmianka.

        Udało mi się tę kwastię pominąć w pierwszej odpowiedzi. Otóż nie tylko, nie tylko. Gdy Nutria zaczęła się jąkać, po cytowanej wyżej erupcji taktu ze strony Gaby, że ona nigdy oraz wcale, Gaba docisnęła poczuciem winy, udającym pociechę - "któryś musiał przegrać, szkoda, że to on" - w sensie, że Robert. Tak piekna manipulacja emocjonalna i gra na poczucie winy u Nutrii, że nic, ino brawo bić. A jeszcze mamy supertaktowne komentarze rodziny przy imieninowym stole, wygłaszane pełną piersią w zasięgu słuchu zarówno Robroja jak i Nutrii. Notabene Wąsiarz ma w tej scenie atak amnezji, bo pyta Gabę kim jest Filip, chociaż widział go w towarzystwie Nutrii w Córce Robrojka.
        • przymrozki Re: Sekta li to? 15.10.22, 21:02
          bupu napisała:

          > la_felicja napisała:
          > > Nie zgadzam się - całe to "pchanie" to była jedna wzmianka Gaby "Żal nam
          > tylko
          > > Roberta" Owszem, mało taktowna, ale tylko wzmianka.
          >
          > Udało mi się tę kwastię pominąć w pierwszej odpowiedzi. Otóż nie tylko, nie tyl
          > ko. Gdy Nutria zaczęła się jąkać, po cytowanej wyżej erupcji taktu ze strony G
          > aby, że ona nigdy oraz wcale, Gaba docisnęła poczuciem winy, udającym pociechę
          > - "któryś musiał przegrać, szkoda, że to on" - w sensie, że Robert. Tak piekna
          > manipulacja emocjonalna i gra na poczucie winy u Nutrii,

          To jest akurat typowy przedstawiciel szkoły gabrysinej manipulacji, tak samo wrobiła Nutrię w wakacje życia z Pyziakównami u nogi. Ale oprócz starego dobrego urabiania miał też przecież miejsce podstęp z podmianą telefonów (który pokazano nam jako uroczy dowód mądrości i życzliwości Pyzy, która słusznie nie mogła już patrzeć na męki dwudziestosiedmioletniej starej panny, na którą nie czeka w przyszłości żodyn dzidziuś. Żodyn.)(o, przy okazji wyszło mi kolejne "co wolno wojewodzie", kiedy to Laura mąciła na rzecz Filipa, było to pokazane zgoła inaczej, jako dowód na pyziaczość Tygrysa, który knuje podstępnie wrabiając ciotkę w małżeństwo, że tak nie wolno i w ogóle gupia Laura, bo tonie, bo to nie Filipa sekta wybrała na ojca nowego narybku).
          • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Sekta li to? 15.10.22, 21:28
            przymrozki napisała:
            >(...) (o, przy okazji wyszło mi kolejne "co
            >wolno wojewodzie", kiedy to Laura
            >mąciła na rzecz Filipa, było to pokazane
            >zgoła inaczej, jako dowód na
            >pyziaczość Tygrysa, który knuje
            >podstępnie wrabiając ciotkę w
            >małżeństwo, że tak nie wolno i w ogóle
            >gupia Laura, bo tonie, bo to nie Filipa
            >sekta wybrała na ojca nowego
            >narybku).

            Bo tylko on jeden jest w stanie zapewnić narybek, który również starzeje się z podwójną szybkością. Mały Jędrek ewidentnie odziedziczył po ojcu ten przyspieszony rozwój, bo jak inaczej wytłumaczyć fakt, że mając półtora roku mówi pełnymi wyraźnymi zdaniami i nosi brudne naczynia do zlewu?
            • piotr7777 Re: Sekta li to? 16.10.22, 09:09
              Dostrzegam jednak sporą przesadę.
              Zacznijmy od tego, że motyw ze swataniem dwojga osób wbrew ich wiedzy i woli to motyw wielu książek dla dzieci i młodzieży, filmów i seriali familijnych etc. I z reguły jest tak, że plan powstaje, kiedy zainteresowane osoby się nie znają/znają słabo/nie lubią. I ostatecznie na końcu okazuje się, że tych dwoje było sobie pisanych, więc w sumie wszystko OK. To może naiwne, ale czy to jakaś patologia.
              Ad rem - rodzina nie naciska Natalii :"albo wyjdizesz za Roberta albo zrywamy z tobą kontakty". Gabriela stosuje raczej miękkie formy manipulacji, bo chciałaby aby jej najlepszy kumpel z młodosci został jej szwagrem. Nawiasem mówiąc reszta rodziny, nawet jeśli woli Roberta, wyraźnie stanowiska nie wyraża.
              • bupu Re: Sekta li to? 16.10.22, 09:43
                piotr7777 napisał:

                > Dostrzegam jednak sporą przesadę.
                > Zacznijmy od tego, że motyw ze swataniem dwojga osób wbrew ich wiedzy i woli t
                > o motyw wielu książek dla dzieci i młodzieży, filmów i seriali familijnych etc.
                > I z reguły jest tak, że plan powstaje, kiedy zainteresowane osoby się nie znaj
                > ą/znają słabo/nie lubią. I ostatecznie na końcu okazuje się, że tych dwoje było
                > sobie pisanych, więc w sumie wszystko OK. To może naiwne, ale czy to jakaś pat
                > ologia.

                Mnóstwo popularnych w popkulturze motywów to czysta patologia i toksyczność (z uwielbianym przez pisarzy i reżyserów "stalkuj dziewczynę póki nie ulegnie" na czele).

                Swatanie ludzi wbrew ich woli i chęci to słaby pomysł, w wykonaniu borejkowskim wręcz koszmarny.


                > Ad rem - rodzina nie naciska Natalii :"albo wyjdizesz za Roberta albo zrywamy z
                > tobą kontakty". Gabriela stosuje raczej miękkie formy manipulacji, bo chciałab
                > y aby jej najlepszy kumpel z młodosci został jej szwagrem.

                A nie powinna stosować żadnych! To za kogo wyjdzie Nutria, to sprawa li i jedynie Nutrii, pobożne życzenia Gabuchny nie powinny tu mieć nic do rzeczy. Poza tym nazwijmy rzeczy po imieniu, ciśnięcie świeżo zaręczonej i płaczącej że szczęścia poczuciem winy, że wybrała nie tego, którego by rodzina chciała, to jest zwyczajne, podłe świństwo.


                > Nawiasem mówiąc resz
                > ta rodziny, nawet jeśli woli Roberta, wyraźnie stanowiska nie wyraża.

                Reszta rodziny nader dobitnie wyraża swoje sympatie, mam wrażenie. Nawet jeśli nie mówią Nutrii wprost "rzuć Nerwusa, wyjdź za Rojka".
              • przymrozki Re: Sekta li to? 16.10.22, 15:19
                piotr7777 napisał:

                > Zacznijmy od tego, że motyw ze swataniem dwojga osób wbrew ich wiedzy i woli t
                > o motyw wielu książek dla dzieci i młodzieży, filmów i seriali familijnych etc.

                No może, ale powiedziałabym, że w popkulturze efekty takiego swatania często okazują się opłakane, a młoda bohaterka wyciąga z całego ambarasu lekcję, żeby nie wtrącać się w cudze sprawy.
    • ciotka.scholastyka Re: Sekta li to? 15.10.22, 21:52
      KOHAM CIEM BÓPÓ.
    • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Sekta li to? 16.10.22, 11:43
      Patrzcie, co znalazłam w "Czarnej Polewce":
      - Zupełnie nie umiesz postępować ze swoją wnuczką. Laura musi mieć wrażenie, że to ona trzyma stery. Wtedy dopiero można nią pokierować.
      - Bardzo ciekawa strategia - zauważył Ignacy Borejko z udanym zastanowieniem. - Stosujesz ją tylko wobec Laury?
      - Wiesz, że nie tylko wobec niej.
      - Wiem, Milu. Uwielbiam te wszystkie twoje strategie.
      - Wiem, Ignasiu.
      - Są takie czytelne.


      Takie tam pogaduchy przy herbatce przywódczyni sekty i jej zaufanego półgłówka

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka