Dodaj do ulubionych

Ja będę z wami szczery, wybrałem drogę kariery

19.10.22, 13:00
...czyli rzecz o jeżycjadowych karierach równie trafnie wybranych, co w wypadku bohatera cytowanego w tytule utworu. Prym w tej kategorii wiedzie zdecydowanie pilotka wycieczek Nutria, o której tu już kilometry bieżące zapisano, jako pedagoga jej też nie widzę, zwłaszcza w liceum, młodzież by tę bojaźliwą istotę pożarła na surowo. Drugie miejsce to Aurelia jako szemrzące pedagogiczne widmo, o niej też było już sporo.

Dorzuciłabym tu jeszcze Larwę primadonnę, leniwą glajzę, której nijak nie widzę wykonującej systematycznie ćwiczenia wokalne i tyrającej od rana do nocy, jak to ze śpiewaczkami na dorobku bywa. Problem mam także z Czarkiem, robiącym karierę jako szef firmy przeprowadzkowej, Czarek bowiem z CR jest chimeryczny, impulsywny i niezorganizowany, co oznacza, że brakuje mu dokładnie tych cech, które powinien mieć odnoszący sukcesy człowiek od przeprowadzek. Czarek, jak go autorka napisała, pogubiłby klientowi połowę gratów, no ale nie wiem, może chłopię wzięło i niesłychanie dojrzało od tamtych czasów.

W sumie mam również potężny problem ze zwizualizowaniem sobie Obwisłych Rojkowąsów w Drewniakach jako szefa firmy odnoszącej jakiekolwiek sukcesy. Siłę przebicia toto ma taką, że nawet mokrego papieru by nie przebił, asertywność Dziadoja wyraża się chyba w wartościach ujemnych, już go idę widzieć jako rekina biznesu poligraficznego. Nie wiem, może w pracy z Rojkowąsów wychodzi pan WąsoHyde, twardy, dynamiczny i błyskotliwy?

O, jeszcze IGS również moim zdaniem wstąpił na najzupełniej nieodpowiednią ścieżkę kariery. Wiedzy ma on mnóstwo, ale nie umie jej sprzedać, ględząc niemiłosiernie i nudząc słuchaczy do łez, jego monologi z Feblika są tego dobitnym przykładem. Dlatego też nie wyobrażam sobie, żeby filmy, w których IGS się produkuje, czy przed kamerą, czy z offu, mogłyby zdobyć zainteresowanie publiczności. Sukces mógłby ewentualnie odnieść tymi dziełami, gdyby je sprzedawał do aptek, jako środki nasenne.

Komu jeszcze, waszym zdaniem, ścieżki kariery się kompletnie pomyliły?
Obserwuj wątek
    • przymrozki Re: Ja będę z wami szczery, wybrałem drogę karier 19.10.22, 14:15
      Pomysł z IGSem żyjącym z kręcenia z kolegą filmów o ołtarzach uważam za kończący wszelkie dyskusje na temat tego, która ścieżka kariery jest najmniej prawdopodobna. W tej historii nic nie ma sensu, ona się rozsypuje w pył już na tym etapie, że IGS ma żadnego kolegi, a jeżeli nawet ma i nie jest to kolega od początku do końca wymyślony, to jest to chłopię, które po złapaniu gumy siedzi w samochodzie i czeka na ratunek godzinami, mimo że ma przy sobie działający telefon komórkowy i jest w odległości spaceru od zabudowań. Ale jasne, umie nakręcić film i opchnąć go szołbiznesowi w kraju, w którym kultura upadła, a poza domem Borejków książki służą jedynie do ozdabiania nimi pizzerii. Żaden problem. Do tego poziomu absurdu zbliża się tylko Laura, zawodowy muzyk po ognisku muzycznym dla młodzieży (to świetna rzecz, ale nie kuźnia kadr dla oper i filharmonii) i po kilku godzinach bezobjawowych ćwiczeń.

      Ale jeżeli mamy kompletować wyróżnienia w tym konkursie to:
      1. Józef architekt. Facet uważający za "obrzydliwie babskie" wszystko, co nie jest ubrudzone smarem, czerpiący radość z dłubania w kablach i pogardzania tym, z czym się nie zgadza, idzie do zawodu, który polega na wykonywaniu różnorakich żmudnych obliczeń po to, żeby możliwie najpełniej zrealizować wizję klienta;
      2. Patrycja mistrz funduszów europejskich. Tutaj ulepi idealne bułki, tutaj obrodzą jej warzywa, tu owoce, tu ma pszczoły, tam kunie, tam dalej zaś letników w swojej agroturystyce. Ale jak ma chwilę wolnego to bam! służy doradztwem w dziedzinie słusznie uchodzącej za trudną, wymagającą bardzo wąskiej specjalizacji i ciągłego doszkalania;
      3. Mila, korektorka władająca biegle językiem francuskim i rosyjskim. Znamy bardzo dokładnie dzieje edukacji Mili, a także ścieżki jej życia zawodowego i rodzinnego, wszystko to sprowadza nas do wniosku, że buahahahahaha.

      Natomiast, wbrew części forum, uważam, że japonistyka doskonale pasuje do Łucji. Bardzo prestiżowy kierunek na prestiżowym wydziale oraz mnóstwo hipsterskiego czaru wokół samego przedmiotu studiów to akurat ta syrena, która zwabiłaby w swoje sidła Łucję.
      • bupu Re: Ja będę z wami szczery, wybrałem drogę karier 19.10.22, 14:30
        przymrozki napisała:


        > Ale jeżeli mamy kompletować wyróżnienia w tym konkursie to:
        > 1. Józef architekt. Facet uważający za "obrzydliwie babskie" wszystko, co nie j
        > est ubrudzone smarem, czerpiący radość z dłubania w kablach i pogardzania tym,
        > z czym się nie zgadza, idzie do zawodu, który polega na wykonywaniu różnorakich
        > żmudnych obliczeń po to, żeby możliwie najpełniej zrealizować wizję klienta;

        Dodajmy jeszcze, że zawód architekta wymaga kontaktu i rozmów z klientem, w końcu żeby tę wizję klienta zrealizować, najpierw trzeba ją poznać, a potem często się okazuje, że nie da się tak, jak sobie pani Grażynka wymarzyła i trzeba pani Grazynce delikatnie i dyplomatycznie wytłumaczyć dlaczego tak jak ona chce, to nie można i co można zamiast. Wyobrażasz sobie rudego pitekantropa, tłumaczącego delikatnie?


        > 2. Patrycja mistrz funduszów europejskich. Tutaj ulepi idealne bułki, tutaj obr
        > odzą jej warzywa, tu owoce, tu ma pszczoły, tam kunie, tam dalej zaś letników w
        > swojej agroturystyce. Ale jak ma chwilę wolnego to bam! służy doradztwem w dzi
        > edzinie słusznie uchodzącej za trudną, wymagającą bardzo wąskiej specjalizacji
        > i ciągłego doszkalania;

        Luz, Flobry czyta do poduszki Kinga, a Pulpet przepisy europejskie.



        > Natomiast, wbrew części forum, uważam, że japonistyka doskonale pasuje do Łucji
        > . Bardzo prestiżowy kierunek na prestiżowym wydziale oraz mnóstwo hipsterskiego
        > czaru wokół samego przedmiotu studiów to akurat ta syrena, która zwabiłaby w s
        > woje sidła Łucję.

        Łucja akurat, mam wrażenie, studiuje raczej tanakologię, a nie japonistykę...
        • sayoasiel Re: Ja będę z wami szczery, wybrałem drogę karier 19.10.22, 18:55
          bupu napisała:


          >
          > Łucja akurat, mam wrażenie, studiuje raczej tanakologię, a nie japonistykę...
          A ja mam wrażenie, że to jest szukanie dziury w całym, żeby można było wołać jak to bohaterki Jeżycjady to już tylko chcą złapać mężów i Łucja nie pasuje do tego obrazka, więc się ją przytnie. Serio, czy to nie jest przesada ? Fakt, że chłopak Łucji jest w połowie Japończykiem o niczym nie świadczy. Nie każdy Japończyk, czy ktoś z japońskimi korzeniami jest też japonistą, to jasne, prawda ? Nie ma powiedziane, że Tanaka na japonistyce też jest. Łusia naprawdę nie musi kończyć japonistyki, żeby móc być w związku z tym jej Jackiem, ani nawet mówić po japońsku, tak, jak Hildegarda nie musiała kończyć anglistyki by poślubić Walijczyka, ani żaden prawdziwy człowiek nie musi robić czegoś takiego. Nie ma żadnego dowodu w tekście, że to Jacek ją namówił, ani, że postawił jej ultimatum "idziesz na japonistykę, albo zrywamy". Albo nawet gdyby ją namówił, to co w tym złego ? Skąd się wzięło to uparte twierdzenie, że jeśli ktoś nie wybierze czegoś sam, tylko zrobi to zainspirowany przez kogoś, to już jest jakaś tam logia? W realnym życiu, uważam, że byłoby całkiem prawdopodobne, że najbliższa mi osoba mnie czymś zainteresuje. To raz. Jacek jest niepostacią. Nic o nim nie wiemy i to się raczej nie zmieni. Jednak sensowne jest to,że rodzina, która Jacka w ogóle nie zna, widzi w nim tylko osobę z domieszką egzotycznej krwi, więc myśli o nim tylko w kategoriach "Japończyk", ale domyślnie, Łuśka, która z nim chodzi na pewno nie musiała zakładać, że tym,co pomoże jej w związku jest właśnie studiowanie tego aspektu Jacka - naradowości. Gdyby wybrała co innego, związanego z Jackiem, forum by się nie wściekał, bo by nie zrobił takiego powiązania, choć mogłoby chodzić też o "mężologię" i inne jej niecne zamiary.
          I serio,czemu akurat Łusia ? To jest postać, która jest konsekwentnie pokazywana jako zafascynowana językiem, dobra, pilna uczennica, intelektualistka. Można jej nie lubić. Można uznać, że jest nieznośna. Że za mało rozwinięta (jak większość postaci w neo, nie ma dla nich miejsca), ale wygląda to na rozpaczliwe robienie dziury w całym. Czego MM by nie napisała, mam wrażenie, to by było źle, śmichy "bystra, bardzo bystra" I spoko. Ale zakładać, że ta interpretacja jest jedyną możliwą ? Po co ? W Języcjadzie jest czego się czepiać, czemu wszystko interpretować zawsze na niekorzyść? Łusia jest pokazywana czy wspominana, że czyta o historii Japonii (Himiko). Że jest obładowana książkami. Biorąc pod uwagę jak rzadko się pojawia, to ja nie wiem, co MM miałaby o niej napisać, żeby nie było to na siłę ? Czy Łusia, dziewczę dobrze się uczące, oczytane, naprawdę byłaby osobą, która absolutnie nie wiedziała,co robić ze swoim życiem i dopóki nie spotkała chłopaka, to nie wybrałaby żadnych studiów ? Sprawia wrażenie kogoś,kto poradzi sobie na każdym kierunku.
          • sayoasiel Re: Ja będę z wami szczery, wybrałem drogę karier 19.10.22, 19:42
            EDIT: Przypomniało mi się coś niezwykle ironicznego. Otóż, kiedy ja sama zaczynałam japonistykę i padło sławetne "Naze nihon gakka ?" to dwie dziewczyny z naszej grupy, najlepsze przyjaciółki, wyznały właśnie, że są zdeterminowane poślubić Japończyków. Nie jakichś konkretnych, których już znały, tylko takich wymarzonych, spełniających zapewne i inne kryteria, ale podstawowe właśnie to, że mają być Japończykami i basta. Muszą skończyć do tego japonistykę warszawską, mieć licencjat, magistra i może nawet doktorat. Było to zupełnie serio, zaraz rozpoczęły regularne i konsekwentne łowy. Piszę o tym z sympatią oraz humorem. Świetnie się uczyły, bardzo płynnie mówiły, były oddane wszystkim tematom i w ogóle, bardzo fajne (jak wszyscy w mojej grupie). No, ale właśnie gdybym miała coś nazwać mężologią to to. Nie to,że ktoś studiuje japonistykę jednocześnie mając chłopaka o japońskich korzeniach.
          • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Ja będę z wami szczery, wybrałem drogę karier 19.10.22, 19:55
            sayoasiel napisała:
            >A ja mam wrażenie, że to jest szukanie
            >dziury w całym, żeby można było wołać
            >jak to bohaterki Jeżycjady to już tylko
            >chcą złapać mężów i Łucja nie pasuje
            >do tego obrazka, więc się ją przytnie.
            >Serio, czy to nie jest przesada ? Fakt, że
            >chłopak Łucji jest w połowie
            >Japończykiem o niczym nie świadczy

            A w CZ nie było, że ktoś z rodziny właśnie to sugerował? Że "teraz już wiemy skąd ta japonistyka"? Coś takiego mi się kołacze po głowie, ale nie pamiętam dokładnie.

            >(...)Łusia jest pokazywana czy
            >wspominana, że czyta o historii Japonii
            >(Himiko).

            Jest, ale robi to już jako studentka, ex post, nigdzie wcześniej nie było wspomniane jej zainteresowanie Japonią.
            Za to wielokrotnie mieliśmy okazję podziwiać jej hysia na punkcie polskiego.
            Jej zainteresowania językami ogólnie natomiast nijak nie mogę sobie przypomnieć (ma ktoś książki pod ręką ?).
            I myślę, że stąd wynika problem z jej studiami, że nie było żadnych przesłanek żeby interesowała się japonistyką i ten kierunek wziął się niemniej znikąd niż ignasiowa reżyseria czy józkiniowa architektura
            • przymrozki Re: Ja będę z wami szczery, wybrałem drogę karier 19.10.22, 20:30
              tajna_kryjowka_pyziaka napisała:

              > A w CZ nie było, że ktoś z rodziny właśnie to sugerował? Że "teraz już wiemy sk
              > ąd ta japonistyka"? Coś takiego mi się kołacze po głowie, ale nie pamiętam dokł
              > adnie.

              Było coś takiego. Mam wrażenie, że to Ida w którymś ze swoich maili ujawniła, że fakt całowania się z Japończykiem w czapce z daszkiem wreszcie jest jakimś uzasadnieniem dla wyboru Łucji. Stąd wniosek o mężologii.

              Co nie zmienia faktu, że ta japonistyka pasuje mi do Łucji.
              • sayoasiel Re: Ja będę z wami szczery, wybrałem drogę karier 19.10.22, 20:37
                przymrozki napisała:

                >
                > Było coś takiego. Mam wrażenie, że to Ida w którymś ze swoich maili ujawniła, ż
                > e fakt całowania się z Japończykiem w czapce z daszkiem wreszcie jest jakimś uz
                > asadnieniem dla wyboru Łucji. Stąd wniosek o mężologii.
                >
                > Co nie zmienia faktu, że ta japonistyka pasuje mi do Łucji.

                Czy my na forum, nie zgodziliśmy się też jednogłośnie, że Borejkowie w ogóle ze sobą nie rozmawiają ? A rodzice puszczają dzieci samopas ? Nie traktowałabym komentarzy Idy, czy kogokolwiek o tym,że coś nie ma uzasadnienia jako wyroków, ponieważ dla niej życie wewnętrzne, hobby itd. Łucji (i wstawcie sobie jakiekolwiek inne dziecko) w ogóle może nie istnieć i czego by nie wybrała, to matka by się dziwowała. Już nie wspomnę o tym, że rodzice i krewni gdy się wybiera drogę życiową, przeważnie się nie zgadzają i choćby się zasypywało argumentami, to mogą powiedzieć " Z sufitu to wziąłeś, nie rozumiem po co chcesz tam iść,a w ogóle to nigdy nie widziałam cię z pędzelkiem".
                No i Ida uważała,że dla Józka MEDYCYNA jest uzasadniona, bo ONA chce.
            • sayoasiel Re: Ja będę z wami szczery, wybrałem drogę karier 19.10.22, 20:31
              Nie widzę problemu. Dlatego, że postaci jest pełno i trudno śledzić je wszystkie. Wątpię, żeby, tak jak i prawdziwi ludzie, MM miała zaplanowane od poczęcia, co te postaci będą robić i na jakim etapie je zostawi. To nie jest nic złego nawet u lepszych autorów, zwłaszcza jeśli pisze się sagę rodzinną.

              Tak, pamiętałam, że był taki komentarz, ale to mówią ludzie, którzy się ekscytują życiem sercowym dzieciaków, mówią Norze, że przestanie głupio gadać i problemy jej się skończą gdy się zakocha, że syna trzeba oddać pod opiekę żony (w sensie, żeby przypilnowała,bo sobie ałka zrobi), że zaraz któraś zostanie teściową, bo licealista ma koleżankę. To takie ploty, chichoty, a z punktu widzenia samej postaci może to wyglądać inaczej. Wątpię by ktoś, kto mówi "a,to przez niego ta japonistka" miał na myśli, że poszła na te studia, żeby złapać/pilnować męża jak forum to interpretuje. Raczej właśnie jak ja powiedziałam, że ją tym zainteresował. Łucja to nie jest Pyza.
              Uważam oczekiwanie by kariery były skądś, za kompletnie nierealne. Co rozumiem to to kiedy widzimy, że wybrana ścieżka życiowa w ogóle nie zgadza się z tym,czego ta postać pragnęła, jaki miała rozwój, czego doświadczyła, czego nie lubiła. Ale w przypadku postaci dalekoplanowych ? Prze-sa-da. Czy jeśli się dowiemy, że Jędrek studiuje coś innego niż kury,albo kręcenie lodów to się będziemy denerwować, że żonologia ? Bo nic oprócz tego, że straszył kury i nudził o lody o nim nie wiemy...
              • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Ja będę z wami szczery, wybrałem drogę karier 19.10.22, 21:49
                sayoasiel napisała:
                >Uważam oczekiwanie by kariery były
                >skądś, za kompletnie nierealne. Co
                >rozumiem to to kiedy widzimy, że
                >wybrana ścieżka życiowa w ogóle
                >nie zgadza się z tym,czego ta
                >postać pragnęła, jaki miała rozwój,
                >czego doświadczyła, czego nie
                >lubiła. Ale w przypadku postaci
                >dalekoplanowych ? Prze-sa-da.

                Występy Łusi w "Sprężynie" i "McDusi" to był daleki plan, pozbawiony opisu co lubiła?

                >Czy jeśli się dowiemy, że Jędrek
                >studiuje coś innego niż kury,albo
                >kręcenie lodów to się będziemy
                >denerwować, że żonologia ? Bo nic
                >oprócz tego, że straszył kury i nudził
                >o lody o nim nie wiemy...

                Mogę uwierzyć, że Łuśce przez lata zmieniły się zainteresowania. Ale w porównanie do dziesiątoplanowego Jędrka nie uwierzę
                • sayoasiel Re: Ja będę z wami szczery, wybrałem drogę karier 20.10.22, 10:19
                  Lubiła zajmować się językiem, gramatyką, fonetyką, bawić się słowem i lubiła czytać (no i poprawiać gości). Gdzie tu jest zmiana ? Na japonistyce, jeśli chcesz się dostać wymagają właśnie tego, dowodu na to,że ma się zdolności lingwistyczne, nie, że wcześniej zna się japoński czy ma o Japonii jakąś wiedzę. Uważam to za anaglioczne. Zdają na nią pasjonaci samej Japonii, zdają amatorzy egzotyki, zdają ci, co chcą prestiżu i lubią wyzwania i zdają po prostu fani języków. Kiedy ja miałam 6-10 lat (ten wiek,w którym Łusia występuje od Języka Tolli do Spreżyny, a nawet mniej, bo w Sprężynie nawet tych 10-ciu nie skończyła) lubiłam już Japonię, ale nikt kto by się zapytał, to by o tym nie usłyszał, bo ginęło pod całą masą moich innych dziecięcych mniej i bardziej fascynacji. Dalej nie widzę tutaj niekonsekwencji ani nic dziwacznego. Gdyby mi ktoś napisał, że Łusia skończy w przyszłości jakąś orientalistykę, uwierzyłabym. I super, że nie znów ta polonistyka, albo filologia klasyczna.
                  • bupu Re: Ja będę z wami szczery, wybrałem drogę karier 20.10.22, 10:36
                    sayoasiel napisał(a):

                    > Lubiła zajmować się językiem, gramatyką, fonetyką, bawić się słowem i lubiła cz
                    > ytać (no i poprawiać gości). Gdzie tu jest zmiana ? Na japonistyce, jeśli chces
                    > z się dostać wymagają właśnie tego, dowodu na to,że ma się zdolności lingwistyc
                    > zne, nie, że wcześniej zna się japoński czy ma o Japonii jakąś wiedzę.


                    Nikomu nie chodzi o wymagania na japonistyce, odnoszę wrażenie. Tylko o to że myśli kolejnego dziewczęcia w tym cyklu orbitują wokół chłopa.


                    Uważam t
                    > o za anaglioczne. Zdają na nią pasjonaci samej Japonii, zdają amatorzy egzotyki
                    > , zdają ci, co chcą prestiżu i lubią wyzwania i zdają po prostu fani języków. K
                    > iedy ja miałam 6-10 lat (ten wiek,w którym Łusia występuje od Języka Tolli do S
                    > preżyny, a nawet mniej, bo w Sprężynie nawet tych 10-ciu nie skończyła) lubiłam
                    > już Japonię, ale nikt kto by się zapytał, to by o tym nie usłyszał, bo ginęło
                    > pod całą masą moich innych dziecięcych mniej i bardziej fascynacji.

                    Łucję widzimy też jako jedenastolatke w Makabrusi. Wciąż nie zainteresowaną Japonią. Monologuje o literaturze polskiej, o Majach i Aztekach, ale nic o Japonii.
                    • sayoasiel Re: Ja będę z wami szczery, wybrałem drogę karier 20.10.22, 10:58
                      bupu napisała:

                      > Uważam t
                      > > o za anaglioczne. Zdają na nią pasjonaci samej Japonii, zdają amatorzy eg
                      > zotyki
                      > > , zdają ci, co chcą prestiżu i lubią wyzwania i zdają po prostu fani języ
                      > ków. K
                      > > iedy ja miałam 6-10 lat (ten wiek,w którym Łusia występuje od Języka Toll
                      > i do S
                      > > preżyny, a nawet mniej, bo w Sprężynie nawet tych 10-ciu nie skończyła) l
                      > ubiłam
                      > > już Japonię, ale nikt kto by się zapytał, to by o tym nie usłyszał, bo g
                      > inęło
                      > > pod całą masą moich innych dziecięcych mniej i bardziej fascynacji.
                      >
                      > Łucję widzimy też jako jedenastolatke w Makabrusi. Wciąż nie zainteresowaną Jap
                      > onią. Monologuje o literaturze polskiej, o Majach i Aztekach, ale nic o Japonii
                      > .
                      Przecież o Majach czy Aztekach też nie pisze dlatego, że interesuje się konkretnie ich kulturą, tylko jako ciekawostkę historyczną na temat piłki nożnej. Jak ktoś, kto jest oczytany i lubi gromadzić wiedzę, tak ogólnie.
                      Mam wrażenie, że celowo jestem nierozumiana. Nie chodziło o wymagania na japce per se, tylko o to, że one odzwierciedlają dobrze realia, bo to nie są studia TYLKO dla miłośników Japonii, ludzie chodzą na nie z różnych powodów, a radzą sobie świetnie nie tylko ci, co kochają Kraj Kwitnącej Wiśni, ale też Ci, co mają zwyczajnie zdolności językowe i lubią czytać. Na początku każdych zajęć przez pierwsze mniej-więcej dwa tygodnie rozmawialiśmy o tym, dlaczego ktoś poszedł akurat na japonistykę, grożono, że to nie są łatwe studia, że jak ktoś nie potraktuje poważnie, to szybko poleci, że nie ma życia studenckiego etc., ale ile się przy tym nasłuchałam powodów pójścia, to spokojnie można by napisać cykl felietonów. Mało kto się od dziecka interesował. Niektórzy ( tu już nie piszę tylko o japonistyce) podejmują decyzje dosłownie w ostatniej chwili, moi uczniowie co roku przez to przechodzą. I często wybierają coś, co w ogóle nie ma związku z ich hobby, to by było za piękne, często kompletnie na "spontana".
                      Dyskusja, widzę, nie ma sensu. Orbitują myśli Łucji wokół chłopa. I basta. Poddaję się.
                      • bupu Re: Ja będę z wami szczery, wybrałem drogę karier 20.10.22, 11:35
                        sayoasiel napisał(a):


                        > Dyskusja, widzę, nie ma sensu. Orbitują myśli Łucji wokół chłopa. I basta. Podd
                        > aję się.


                        Zainteresowanie Łucji Japonią pojawia się w jej życiu razem z Tanaką (jeszcze na etapie WdO/F Łucja planowała anglistykę na Oksfordzie). Nawet rodzina Łucji widzi tu dosyć oczywisty związek, delikatnie mówiąc. Ale okej, to my tutaj nadinterpretujemy, umyślnie cię nie rozumiemy i wyciągamy chłopologie z powietrza. Sayoasiel, za pozwoleniem, chyba się zagalopowałaś.

                        Można by interpretować wybór Łucji inaczej niż chłopologie, gdyby nie to, co przytoczyłam powyżej i gdyby nie to, że mówimy o Jezycjadzie. Tej Jeżycjadzie, w której najważniejszym zadaniem kobiety jest prokreacja i wachlowanie ogniska domowego. Ba, informacja o japonistyce i Tanace pochodzi z tego samego tomu, w którym autorka w zakończeniu skwitowała zawodowe plany swojej bohaterki zjadliwym " hehe, i tak wyjdziesz za Podeszwę i urodzisz mu dziecko, kiedy on będzie robił karierę, hehe." W świetle tego zakończenia trudno interpretować wybór Łucji inaczej niż jako mężologie.

                        Na koniec - zwróć uwagę, że planów Łucji związanych z Oksfordem, nikt się na forum nie czepiał, chociaż nie wykazywała wcześniej objawów zainteresowania angielskim, czy jego literaturą. Dowcip polega na tym, że za tęsknymi spojrzeniami Łucji w kierunku Oksfordu nie stał żaden Jack Thanakow. To był jej własny wybór, wynikający z jej własnych wizji kariery i przyszłości. W sumie może dlatego nas tak ta japonistyka wkurza, bo Łucja jest konsekwentnie opisywana jako osoba inteligentna, o własnych, silnych zainteresowaniach. Zatem o ile można sobie wyobrazić Różę, istotę o intelekcie rozgotowanej pyzy, idącą na mężologie, o tyle w wypadku Łucji motywacja "idę na japonistykę bo durze się w Japończyku" wydaje się spektakularnie kretyńska.
                        • sayoasiel Re: Ja będę z wami szczery, wybrałem drogę karier 20.10.22, 13:17

                          >

                          bupu napisała:

                          > Zainteresowanie Łucji Japonią pojawia się w jej życiu razem z Tanaką (jeszcze n
                          > a etapie WdO/F Łucja planowała anglistykę na Oksfordzie). Nawet rodzina Łucji w
                          > idzi tu dosyć oczywisty związek, delikatnie mówiąc. Ale okej, to my tutaj nadin
                          > terpretujemy, umyślnie cię nie rozumiemy i wyciągamy chłopologie z powietrza. S
                          > ayoasiel, za pozwoleniem, chyba się zagalopowałaś.
                          >
                          Nie uważam, że się zagalopowałam. Nie piszę, że ktoś mnie nie chce zrozumieć obstając przy swoim zdaniu z mężologią, tylko, że ktoś celowo nie chce zrozumieć moich postów samych w sobie, np. kiedy piszę o tym, że wymagania na japonistykę mają odbicie w realiach - nikt nie oczekuje tam samych fanów Japonii, faktycznie nigdy nie było kompletu ich miłośników, na żadnym roku, że nikt nikogo nie wyrzuca tylko dlatego, że zdecydował się na te studia w ostatniej chwili i, że ludzie mają tam rozmaite motywacje. Niektórzy zdobyli dyplom do końca pozostając na Japonię obojętnymi poza tym, czego potrzebują do zaliczenia, a tu, że to nie ma z tym nic wspólnego i ,że nie o tym mówimy...może to być i moja wina, bo nie piszę dość jasno.

                          Ja się już wypowiedziałam i czuję,że mogę się tylko powtarzać. Na japkę nie idą tylko fani Japonii, nadal uważam za nierealne aby oczekiwać, że dziecko literackie będzie wykazywało zainteresowanie przyszłą karierą, która się pojawi dopiero za kilka tomów i ,że jeśli autor tego nie napisze wcześniej, to już nie można tego zaakceptować. Łuśka wg mnie wykazywała stosowne predyspozycje i absolutnie żadna filologia w jej wykonaniu mnie nie zaskoczy. Sinologia, turkologia, arabistyka, italianistyka. No, zwyczajnie nie mam nic do powiedzenia więcej, nie przekonałam nikogo i nie przekonam, a sama nie zmieniłam zdania.


                          Co to w ogóle jest ta mężologia ? Bo ja nie rozumiem, serio. Jak można to studiować ? Przecież każdy, kto jest na studiach, musi się na nich skoncentrować, jeśli zamierza je zdać. Nieważne co było jego pierwszym impulsem, czy niecną motywacją. Nie wyobrażam sobie tego na takiej japce, że ktoś kończy te studia, chociaż przyszedł na nie tylko dla towarzystwa. ( to jest poważne pytanie, bo kojarzę, że pojęcie zrodziło się od Pyzy, ale jak to właściwie rozumieć ? )

                          Bupu, to już nie w kwestii wykłócania się kto ma rację, tylko dla ścisłości: Łusia nie chciała iść na anglistykę (chyba, bo może potem dopisali, że anglistyka ?), ale chciała studiować w Oxfordzie i tego akurat jestem pewna, że było napisane, że nie wybrała sobie tego sama. KOLEGA ją namówił. Więc jeśli jest jakaś mężologia w jej przypadku, to zaczęło się to wyjątkowo wcześnie.


                          • przymrozki Re: Ja będę z wami szczery, wybrałem drogę karier 20.10.22, 13:49
                            sayoasiel napisał(a):

                            > Co to w ogóle jest ta mężologia ? Bo ja nie rozumiem, serio. Jak można to studi
                            > ować ? Przecież każdy, kto jest na studiach, musi się na nich skoncentrować, je
                            > śli zamierza je zdać. Nieważne co było jego pierwszym impulsem, czy niecną moty
                            > wacją.

                            Jak mniemam, w tym kontekście "mężologia" oznacza tyle, że kiedy dziewczę z klanu podejmuje decyzję o kierunku kształcenia, to cherchez l'homme, że tak sobie pozwolę sparafrazować. Nieważne, czym ona sie interesuje, o czym marzy i jak widzi swoją przyszłość. Betonowym centrum jej priorytetów i kołem zamachowym jej aspiracji edukacyjnych jest para spodni. Dodatkowo, dla pełni obrazu, to się ostatnio kończy tym, że on ma doktoraty i prestiże na skalę naukową, a ona najwyżej na skalę Apgar (kazus Nory Górskiej-Piechoty).

                            • bupu Re: Ja będę z wami szczery, wybrałem drogę karier 20.10.22, 15:22
                              przymrozki napisała:


                              > Jak mniemam, w tym kontekście "mężologia" oznacza tyle, że kiedy dziewczę z kla
                              > nu podejmuje decyzję o kierunku kształcenia, to cherchez l'homme, że ta
                              > k sobie pozwolę sparafrazować. Nieważne, czym ona sie interesuje, o czym marzy
                              > i jak widzi swoją przyszłość. Betonowym centrum jej priorytetów i kołem zamacho
                              > wym jej aspiracji edukacyjnych jest para spodni. Dodatkowo, dla pełni obrazu, t
                              > o się ostatnio kończy tym, że on ma doktoraty i prestiże na skalę naukową, a on
                              > a najwyżej na skalę Apgar (kazus Nory Górskiej-Piechoty).
                              >

                              Słusznie mniemasz. Przy czym tym klimatem w Sadze o Ludziach Emocjonalnego Lodu zawiewa od dawna i od wielu tomów najważniejszą ścieżką damskiej kariery jest wypełnianie ramion. Na ten przykład o Cesi, Bebe, Belli czy Elce wiemy dokładnie tyle, że mają dzieci, słowo jedno nie pada na temat tego, co robią zawodowo, ani nawet co studiowały. Dla porównania o ich mężach wiemy sporo. Tomcio prowadził kwiaciarnię i skończył japonistykę, Czarek ma prężną firmę przeprowadzkowa, Dambo skończył historię, uczy i jest dyrektorem podstawówki, którego chwalą wszyscy, Hajduk zaś, po fizyce, uczy i dyrektoruje w liceum, a nawet wdrażał dzielnie reformę edukacji. Ten sam trynd co w tym paskudnym epilogu CZ, sukcesy faceta są mierzone w osiągnięciach zawodowych, sukcesy kobiety w punktach Apgar.

                              Z czterech Borejkowien natomiast trzy konsekwentnie oglądamy tylko jako matki, córki i żony, nie jako kobiety pracujące. Wyłamuje się tylko Ida. O niewidzialnej pracy Gabona napisano tu już hektary postów, tak samo niewidzialna jednak jest praca Nutrii, czy Pulpy. A Pulpę widujemy ostatnio poniekąd w jej miejscu pracy, we Floplicowie, jednak jedyne co tam robi to kompleksowa obsługa własnej rodziny. A przecież to współwłaścicielka podobno kwitnącego gospodarstwa rolnego! Flobry chociaż pryska porzeczki (i konia), czy buduje stajnie, natomiast nie pamiętam, żeby Pulpa zajmowała się kiedykolwiek czymkolwiek związanym z produkcją rolną w ich gospodarstwie. Nie wiem, rachunki niech by ogarniała, uzgadniała dostawę nawozu, czy termin sianokosu, czy konia pojechała kupić, cokolwiek! Ale nie, Pulpa tylko z uśmiechem gotuje i zbiera brudne szklanki. Le sigh.
                              • przymrozki Re: Ja będę z wami szczery, wybrałem drogę karier 20.10.22, 21:07
                                bupu napisała:

                                > Przy czym tym klimatem w Sadze o Ludziach Emocjonalnego Lodu
                                > zawiewa od dawna i od wielu tomów najważniejszą ścieżką damskiej kariery jest
                                > wypełnianie ramion. Na ten przykład o Cesi, Bebe, Belli czy Elce wiemy dokładni
                                > e tyle, że mają dzieci, słowo jedno nie pada na temat tego, co robią zawodowo,
                                > ani nawet co studiowały. Dla porównania o ich mężach wiemy sporo.

                                No to po kolei, bierzmy się za pokolenie wnuków.
                                1. Róża. Klasyczna spodniologia z ewidentną nadzieją na awans na mężologię. Kiedy narzeczony prysnął w siną dal (jak się wówczas wydawało), Róża natychmiast sobie te studia odpuściła. Innych, z tego co nam wiadomo, nie podjęła. Póki Fryc był w łaskach, słyszeliśmy istne peany na cześć jego naukowych sukcesów, ona zaś gruchała o wypełnianiu ramion.
                                2. Laura. Nie do końca znamy ścieżki jej rekrutacji na studia artystyczne, ale po maturze złożyła papiery bez przekonania na kilka przypadkowych ogólnohumanistycznych kierunków. Natomiast rzeczywiście w jej wyborze chyba nie było odcisków palców mężczyzny.
                                3. Ignaś studia wybrał wedle własnych zainteresowań. Pojawia się także schemat - on kręci filmy, żeby zarobić na rodzinę, a jego żona maluje hobbystycznie obrazy, kredensy i sufity.
                                4. Józef. Bez żalu rezygnuje z medycyny, żeby mieć czas dla przyszłej żony. Powiało równością płciową? A taką figę. Józef na trzecim roku architektury buduje szklane domy, Dorota coś studiuje (nawet nam nie napisano, co), ale zza pieluch.
                                5. Łucja. Wiadomo.
                                6. Kazimierz, Szymon i Jędrzej - nieznane losy.
                                7. Ania. Ciekawy wyłom ze schematu, bo idzie na Łucjologię.
                                8. Nora. Nie wiadomo, jakie studia wybiera i czy Piechota maczał w tym podeszwy, ale wiadomo, że jej mąż robi karierę, a ona ma dziecko, he he.

                                • bupu Re: Ja będę z wami szczery, wybrałem drogę karier 20.10.22, 21:31
                                  przymrozki napisała:


                                  .
                                  > 2. Laura. Nie do końca znamy ścieżki jej rekrutacji na studia artystyczne, ale
                                  > po maturze złożyła papiery bez przekonania na kilka przypadkowych ogólnohumanis
                                  > tycznych kierunków. Natomiast rzeczywiście w jej wyborze chyba nie było odciskó
                                  > w palców mężczyzny.
                                  > 3. Ignaś studia wybrał wedle własnych zainteresowań. Pojawia się także schemat
                                  > - on kręci filmy, żeby zarobić na rodzinę, a jego żona maluje hobbystycznie obr
                                  > azy, kredensy i sufity.

                                  Aga w Febliku była studentką ASP. Natomiast w CZ, o ile pamiętam, nie ma żadnej informacji czy Aga studia kontynuuje, ukończyła, wylali ją, pracuje gdziekolwiek, nic. Wiemy, tak jak piszesz, że maluje kredensy, sufity i obrazy.




                                  > 8. Nora. Nie wiadomo, jakie studia wybiera i czy Piechota maczał w tym podeszwy
                                  > , ale wiadomo, że jej mąż robi karierę, a ona ma dziecko, he he.

                                  He he.
                                  Zakończenie CZ doprowadza mnie do furii.
                                  AAAARGH.
                            • sayoasiel Re: Ja będę z wami szczery, wybrałem drogę karier 20.10.22, 21:28
                              przymrozki napisała:

                              > Jak mniemam, w tym kontekście "mężologia" oznacza tyle, że kiedy dziewczę z kla
                              > nu podejmuje decyzję o kierunku kształcenia, to cherchez l'homme, że ta
                              > k sobie pozwolę sparafrazować. Nieważne, czym ona sie interesuje, o czym marzy
                              > i jak widzi swoją przyszłość. Betonowym centrum jej priorytetów i kołem zamacho
                              > wym jej aspiracji edukacyjnych jest para spodni. Dodatkowo, dla pełni obrazu, t
                              > o się ostatnio kończy tym, że on ma doktoraty i prestiże na skalę naukową, a on
                              > a najwyżej na skalę Apgar (kazus Nory Górskiej-Piechoty).
                              >

                              Okej, zdaje się, że pojmuję. Najbardziej to mnie boli Cesia. Nie jako postać, oczywiście, która miała niewłaściwie zarysowane zainteresowania oraz ścieżkę kariery, tylko to, że nic o tej jej karierze nie wiemy. Nic mnie tak nie frustruje w Jeżycjadzie. Dlatego, że pomiędzy Szóstą Klepką a Brulionem upłynęło dużo czasu, MM musiała dostać całą masę zapytań o Cesię, a kiedy się wreszcie pojawiła, uparcie przemilczała tę kwestię. W Noelce, kiedy na chwilę jesteśmy w domu Cesi na świętach, też nic. W ogóle, Florian jest z Ceśką spokrewniony, gdyby MM chciała, to by mogła o niej wspomnieć, to są sąsiedzi. Raz też może ktoś zawitać nie do doktora Kowalika, doktor Idy Pałys, tylko właśnie do Cesi. Tj. mógł, bo pewnie teraz na emeryturze. Tak, jakby MM nie tylko nie uznała za ważne, czy plany Cesi się powiodły, ale wręcz chciała im umniejszyć. To co innego niż Nora (chociaż też szkoda!), Cesia nie tylko mówi o swoich planach, ale faktycznie się tą medycyną interesuje i to nie jak Dorota.
                              Co w takim razie powiecie na ojcologię ? Gaba idzie na filologię, ponieważ ojciec był filologiem,ale sama nie ma entuzjazmu co do tej dziedziny, co przejawia się w tym, co nazwano "bezobjawowym" wykładaniem. Gaba musi być filologiem, albowiem ojciec nie ma upragnionego chłopca, za to ona jest pierworodna i ojciec podziwiał ją za jej precyzyjny, męski umysł. Co może wiązać się z konkretnymi oczekiwaniami wobec jej osoby. Ida wzdycha smutno u pana Paszkieta, że ona nie ma zdolności lingwistycznych, tylko Gaba, która może jako jedyna zadowolić ojca, a ona, Ida, która czuje, że jest najmniej kochana przez swoich rodziców, nie może zwrócić na siebie uwagi swoim niemęskim umysłem i zdolnościami, więc i nic jej nie zostało jak tylko poszukać sobie uznania u doktora Kowalika.
                              To samo Natalia, która co prawda kariery nie planuje by zadowolić ojca, ale też miała zapał by zastąpić ojcu syna, ale rozumie, że to nie o tego, co się bawi autkami i zachowuje jak dziecko ojciec pragnął, więc szybko porzuca ten pomysł. W domyśle ojciec pragnął syna, który już od małego przejawiał cechy małego myśliciela i zapowiadał się na świetnego filologa.
                              Takiego znajduje w osobie małego geniusza-Motyla-Ignasia. Ignaś w wieku lat 11-stu boi się co na jego dziecięce fantazje o posiadaniu biura detektywistycznego powie dziadek, bo przecież już wie,że oczekuje się od niego by był filolologiem.
                              Z tym,że to nic takiego, bo presji nie poddaje się nikt poza Gabą, od której ostatecznie po prostu się chce by była 24 godziny na dobę w domu.
                              • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Ja będę z wami szczery, wybrałem drogę karier 20.10.22, 22:36
                                sayoasiel napisała:
                                >Co w takim razie powiecie na
                                >ojcologię ?
                                >(...)
                                >Takiego znajduje w osobie małego
                                >geniusza-Motyla-Ignasia. Ignaś w
                                >wieku lat 11-stu boi się co na jego
                                >dziecięce fantazje o posiadaniu
                                >biura detektywistycznego powie
                                >dziadek, bo przecież już wie,że
                                >oczekuje się od niego by był
                                >filolologiem.

                                Całości nie mogę wkleić bo mi utnie.
                                Słuszna uwaga z tą ignacologią. Chyba tylko jedna Pulpa nie ulega jego oczekiwaniom (choć koszty też ponosi).

                                W kwestii ignacowych marzeń można nawet posunąć się dalej - że Ignac nie pragnie syna, a przedłużenia samego siebie.
                                Przecież nawet zięciowie ponoszą konsekwencje jego oczekiwań, przymusowo kując łacińskie bezkoliczniki. Albo kajając się przed nim za rzekome promowanie niestoickiego konsumpcjonizmu
                                • kooreczka Re: Ja będę z wami szczery, wybrałem drogę karier 21.10.22, 08:10
                                  O, to przedłużenie siebie, albo dziecko wyobrażone jest bardzo częste- zobaczcie fora gdzie rodzice anonimowo skarżą się, że same córki/synowie, a oni chcieliby (wstaw stereotypowo męskie/damskie zajęcie). I zawsze zostaje pytanie- co by było gdyby wymarzony potomek tych rzeczy konkretnie nie polubił
                              • bupu Re: Ja będę z wami szczery, wybrałem drogę karier 20.10.22, 22:54
                                sayoasiel napisał(a):


                                >
                                > Okej, zdaje się, że pojmuję. Najbardziej to mnie boli Cesia. Nie jako postać, o
                                > czywiście, która miała niewłaściwie zarysowane zainteresowania oraz ścieżkę kar
                                > iery, tylko to, że nic o tej jej karierze nie wiemy. Nic mnie tak nie frustruje
                                > w Jeżycjadzie. Dlatego, że pomiędzy Szóstą Klepką a Brulionem upłynęło dużo c
                                > zasu, MM musiała dostać całą masę zapytań o Cesię, a kiedy się wreszcie pojawił
                                > a, uparcie przemilczała tę kwestię. W Noelce, kiedy na chwilę jesteśmy w domu C
                                > esi na świętach, też nic.

                                W CZ Cielęcina jest wszakże gościem na weselu Józworotków, ale autorka uznaje za stosowne wspomnieć tylko o liczbie jej dzieci i wnuków. Co Cesia robi poza wypełnianiem ramion kolejnymi generacjami? Aaaa, nieważne...


                                > Co w takim razie powiecie na ojcologię ? Gaba idzie na filologię, ponieważ o
                                > jciec był filologiem,ale sama nie ma entuzjazmu co do tej dziedziny, co przejaw
                                > ia się w tym, co nazwano "bezobjawowym" wykładaniem. Gaba musi być filologiem,
                                > albowiem ojciec nie ma upragnionego chłopca, za to ona jest pierworodna i ojcie
                                > c podziwiał ją za jej precyzyjny, męski umysł. Co może wiązać się z konkretnymi
                                > oczekiwaniami wobec jej osoby. Ida wzdycha smutno u pana Paszkieta, że ona nie
                                > ma zdolności lingwistycznych, tylko Gaba, która może jako jedyna zadowolić ojc
                                > a, a ona, Ida, która czuje, że jest najmniej kochana przez swoich rodziców, nie
                                > może zwrócić na siebie uwagi swoim niemęskim umysłem i zdolnościami, więc i ni
                                > c jej nie zostało jak tylko poszukać sobie uznania u doktora Kowalika.
                                > To samo Natalia, która co prawda kariery nie planuje by zadowolić ojca, ale t
                                > eż miała zapał by zastąpić ojcu syna, ale rozumie, że to nie o tego, co się baw
                                > i autkami i zachowuje jak dziecko ojciec pragnął, więc szybko porzuca ten pomys
                                > ł. W domyśle ojciec pragnął syna, który już od małego przejawiał cechy małego m
                                > yśliciela i zapowiadał się na świetnego filologa.
                                > Takiego znajduje w osobie małego geniusza-Motyla-Ignasia. Ignaś w wieku lat 11
                                > -stu boi się co na jego dziecięce fantazje o posiadaniu biura detektywistyczneg
                                > o powie dziadek, bo przecież już wie,że oczekuje się od niego by był filolologi
                                > em.
                                > Z tym,że to nic takiego, bo presji nie poddaje się nikt poza Gabą, od której o
                                > statecznie po prostu się chce by była 24 godziny na dobę w domu.


                                A owszem, ignacologia też w Sadze występuje. Jak najbardziej.
                          • kooreczka Re: Ja będę z wami szczery, wybrałem drogę karier 20.10.22, 20:09
                            Pozwolisz, że się wetnę:
                            Zgadzam się, że na japonistykę- podobnie jak na każde studia- nie idą wyłącznie pasjonaci. Łusia może mieć 1001 powodów dla którego wybiera trudny i dośc oblegany kierunek- bo chciałaby przełożyć Genji Monogatari, podoba jej się gramatyka, bo kasę można zrobić- tylko nic z tego nam nie podano. Autorka ustami postaci podaje nam jedyny słuszny powód- bo ukochany.

                            Specyfiki studiów MM nie ogarnia- dostałaś się, to raczej skończysz, japonistyka to w sumie taka filologia, a z tego się nie wylatuje, prawda?

                            I tu mamy te mężologie- MM zakłada, że kobieta idzie za facetem na studia i kończy je chyba jakoś na przyczepkę, bo w sumie głupio tak bez dyplomu. W końcu i tak jest ważne co urodzi.

                          • la_felicja Re: Ja będę z wami szczery, wybrałem drogę karier 25.10.22, 14:31
                            Sayoasiel, mnie przekonałaś.
                            Łusia prddyspozyjce miała od początku.
                            Często jedno usłyszane zdanie może stać się inspiracją do długoletniej pasji.
                            Kiedyś, jako dwudziestolatka usłyszałam, jak jakaś dziewczyna drze sie do chłopaka: Jesteś Neandertalczykiem! I to z paleolitu! Pomyślałam wtedy: przecież chyba wszyscy Neandertalczycy żyli w paleolicie? I zorbiło mi się wstyd, że nie jestem tego pewna. Zaczęłam czytać książki o ewolucji - i tak przez następne dwadzieścia lat. Neandertalczycy szybko mnie znudzili, ale za to zafascynowałam się australopitekami i metodami datowania. Nie przerodzilo się to wprawdzie w karierę, ale w długoletnie hobby. Do dziś, kiedy napotkam nową publikację na ten temat, nie mogę się oprzeć.

                            A że rodzina "widzi" związek pomiędzy studiami Łusi a Jackiem? Rodzina, nawet najbardziej kochająca i wspierająca, ma zwykle magiczny talent to wyciągania wniosków z doopy (wybacz wulgaryzm).

                            Kiedyś bardzo chciałam uczyć się włoskiego. Kiedy już znalazłam odpowiednie wieczorowe kursy w naszym miasteczku - do mojej pracy dołączył nowy kolega, Włoch. Byłam wtedy singielką i od razu koleżanki-kwoki z pracy zaczęły życzliwe dogadywania, aluzyjki, że on i ja..itd.
                            Stchórzyłam i zamiast na kurs włoskiego zapisałam się na hiszpański. Nie mam najmniejszych wątpliwości, że gdybym wtedy zaczęła chodzić na włoski (a w tamtej małej mieścinie to by od razu wyszło na jaw) - każdy byłby stuprocentowo pewny, że do w celu usidlenia kolegi.
                            • ako17 Re: Ja będę z wami szczery, wybrałem drogę karier 25.10.22, 21:46
                              la_felicja napisała:

                              > Sayoasiel, mnie przekonałaś.
                              > Łusia prddyspozyjce miała od początku.
                              > Często jedno usłyszane zdanie może stać się inspiracją do długoletniej pasji.
                              > Kiedyś, jako dwudziestolatka usłyszałam, jak jakaś dziewczyna drze sie do chłop
                              > aka: Jesteś Neandertalczykiem! I to z paleolitu! Pomyślałam wtedy: przecież chy
                              > ba wszyscy Neandertalczycy żyli w paleolicie? I zorbiło mi się wstyd, że nie je
                              > stem tego pewna. Zaczęłam czytać książki o ewolucji - i tak przez następne dwa
                              > dzieścia lat. Neandertalczycy szybko mnie znudzili, ale za to zafascynowałam si
                              > ę australopitekami i metodami datowania. Nie przerodzilo się to wprawdzie w kar
                              > ierę, ale w długoletnie hobby. Do dziś, kiedy napotkam nową publikację na ten t
                              > emat, nie mogę się oprzeć.
                              >
                              > A że rodzina "widzi" związek pomiędzy studiami Łusi a Jackiem? Rodzina, nawet n
                              > ajbardziej kochająca i wspierająca, ma zwykle magiczny talent to wyciągania wni
                              > osków z doopy (wybacz wulgaryzm).
                              >
                              > Kiedyś bardzo chciałam uczyć się włoskiego. Kiedy już znalazłam odpowiednie wie
                              > czorowe kursy w naszym miasteczku - do mojej pracy dołączył nowy kolega, Włoch.
                              > Byłam wtedy singielką i od razu koleżanki-kwoki z pracy zaczęły życzliwe dogad
                              > ywania, aluzyjki, że on i ja..itd.
                              > Stchórzyłam i zamiast na kurs włoskiego zapisałam się na hiszpański. Nie mam na
                              > jmniejszych wątpliwości, że gdybym wtedy zaczęła chodzić na włoski (a w tamtej
                              > małej mieścinie to by od razu wyszło na jaw) - każdy byłby stuprocentowo pewny,
                              > że do w celu usidlenia kolegi.


                              Jednak hiszpański chyba bardziej jest przydatny, w sensie uniwersalny w dobie globalizacji, niż włoski.
                              Tak myślę. Żałujesz wyboru?
                        • ciotka.scholastyka Re: Ja będę z wami szczery, wybrałem drogę karier 21.10.22, 09:57
                          bupu napisała:

                          > Dowcip polega na tym, że za tęsknymi spojrzeniami Ł
                          > ucji w kierunku Oksfordu nie stał żaden Jack Thanakow. To był jej własny wybór,
                          > wynikający z jej własnych wizji kariery i przyszłości.

                          A rodak ze zrośniętymi brwiami? ;)
                          • bupu Re: Ja będę z wami szczery, wybrałem drogę karier 21.10.22, 10:14
                            ciotka.scholastyka napisała:

                            > bupu napisała:
                            >
                            > > Dowcip polega na tym, że za tęsknymi spojrzeniami Ł
                            > > ucji w kierunku Oksfordu nie stał żaden Jack Thanakow. To był jej własny
                            > wybór,
                            > > wynikający z jej własnych wizji kariery i przyszłości.
                            >
                            > A rodak ze zrośniętymi brwiami? ;)


                            Pacz pani, wyleciał mi z głowy...
                    • fionnuala Re: Ja będę z wami szczery, wybrałem drogę karier 20.10.22, 11:16

                      >
                      > Łucję widzimy też jako jedenastolatke w Makabrusi. Wciąż nie zainteresowaną Jap
                      > onią. Monologuje o literaturze polskiej, o Majach i Aztekach, ale nic o Japonii
                      > .
                      Przecież takiemu dzieciakowi zainteresowania się mogą zmienić tysiąc pińcet sto dziewińcet razy. Też uważam, że akurat Łucja i japonistyka pasują do siebie. Akurat Łucja konsekwentnie była pokazywana jako osoba, która interesuje się takimi rzeczami jak inwersja i jej zastosowania. Bardzo mi to współgra z pójściem na filologię, a że kraj się zmienił - bywa. Może właśnie język polski jej się znudził, skoro tyle lat to zgłębiała, więc pojawiła się chęć na trochę egzotyki?
                      Rolę Jacka Tanaki widziałabym tak, że być może Łucja zaczęła uczęszczać na jakieś spotkania konwersacyjne w jakiejś kawiarni. Chciała się przygotować na studia, więc zaczęła rozeznawać środowisko i np na FB obczaiła jakąś grupę w Poznaniu (coś jakieś "Spotkania w klimacie Japonii"). I tam spotkała Jacka, który chciał podtrzymywać kontakt z językiem ojca. Bywa i całkiem prawdopodobne.
                      A że Ida zinterpretowała to tak, że Jacek jest powodem pójścia Łucji na studia, to wg mnie to jest pokłosie mężologii w rodzinie, a nie wiedzy Idy o własnym dziecku.
                      • bupu Re: Ja będę z wami szczery, wybrałem drogę karier 20.10.22, 12:25
                        fionnuala napisała:

                        >
                        > >
                        > > Łucję widzimy też jako jedenastolatke w Makabrusi. Wciąż nie zainteresowa
                        > ną Jap
                        > > onią. Monologuje o literaturze polskiej, o Majach i Aztekach, ale nic o J
                        > aponii
                        > > .
                        > Przecież takiemu dzieciakowi zainteresowania się mogą zmienić tysiąc pińcet sto
                        > dziewińcet razy. Też uważam, że akurat Łucja i japonistyka pasują do siebie. A
                        > kurat Łucja konsekwentnie była pokazywana jako osoba, która interesuje się taki
                        > mi rzeczami jak inwersja i jej zastosowania. Bardzo mi to współgra z pójściem n
                        > a filologię, a że kraj się zmienił - bywa. Może właśnie język polski jej się zn
                        > udził, skoro tyle lat to zgłębiała, więc pojawiła się chęć na trochę egzotyki?
                        > Rolę Jacka Tanaki widziałabym tak, że być może Łucja zaczęła uczęszczać na jaki
                        > eś spotkania konwersacyjne w jakiejś kawiarni. Chciała się przygotować na studi
                        > a, więc zaczęła rozeznawać środowisko i np na FB obczaiła jakąś grupę w Poznani
                        > u (coś jakieś "Spotkania w klimacie Japonii"). I tam spotkała Jacka, który chci
                        > ał podtrzymywać kontakt z językiem ojca.

                        Łucja sama osobiście mówi jak i gdzie spotkała Jacka, na Światowych Dniach Młodzieży w Krakowie mianowicie. W roku 2016, o ile pamięć mnie nie zawodzi. Nie ma zatem mowy o żadnych japońskich konwersacjach celem przygotowania. Po wtóre Ida wspomina, że Łycja zrezygnowała z Oksfordu nagle. Ja wiem, że Borejkowie widzą niewiele poza czubkiem własnych nosów, ale długofalowe zainteresowanie Łucji Japonią i chodzenie na konwersacje Ida by chyba zauważyła (szczególnie że tam mało kto wychodzi na jakiekolwiek zajęcia poza domem).
                        • fionnuala Re: Ja będę z wami szczery, wybrałem drogę karier 20.10.22, 12:38
                          bupu napisała:


                          > Łucja sama osobiście mówi jak i gdzie spotkała Jacka, na Światowych Dniach Młod
                          > zieży w Krakowie mianowicie. W roku 2016, o ile pamięć mnie nie zawodzi. Nie ma
                          > zatem mowy o żadnych japońskich konwersacjach celem przygotowania.

                          No, rzeczywiście. Dzięki za sprostowanie. Ale mimo to wierzę w Łucję. Może celowo dołączyła do japońskiej grupy? ;) Naprawdę akurat jej japonistyka, w odróżnieniu od masy innych kierunków, wydaje mi się pasować do jej charakteru. Ot, dziewczę wzięło i poszło gdzieś indziej niż się zapowiadała przez całe lata. Nie ona pierwsza i nie ostatnia.

                          Po wtóre Id
                          > a wspomina, że Łycja zrezygnowała z Oksfordu nagle. Ja wiem, że Borejkowie widz
                          > ą niewiele poza czubkiem własnych nosów, ale długofalowe zainteresowanie Łucji
                          > Japonią i chodzenie na konwersacje Ida by chyba zauważyła (szczególnie że tam m
                          > ało kto wychodzi na jakiekolwiek zajęcia poza domem).


                          No nie wiem, mało kto w rodzinie np. wiedział, że Laura ma szkolony głos (co zauważa Jożin w JT podczas jej występu z Trollą). Czyli da się tak.
                          • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Ja będę z wami szczery, wybrałem drogę karier 20.10.22, 12:47
                            fionnuala napisała:
                            >No nie wiem, mało kto w rodzinie
                            >np. wiedział, że Laura ma szkolony
                            >głos (co zauważa Jożin w JT
                            >podczas jej występu z Trollą). Czyli
                            >da się tak.

                            Nie mówiąc już o tym, jak świetnie im idzie zauważanie, że dziecku dzieje się krzywda.
                            • bupu Re: Ja będę z wami szczery, wybrałem drogę karier 20.10.22, 15:00
                              tajna_kryjowka_pyziaka napisała:

                              > fionnuala napisała:
                              > >No nie wiem, mało kto w rodzinie
                              > >np. wiedział, że Laura ma szkolony
                              > >głos (co zauważa Jożin w JT
                              > >podczas jej występu z Trollą). Czyli
                              > >da się tak.
                              >
                              > Nie mówiąc już o tym, jak świetnie im idzie zauważanie, że dziecku dzieje się k
                              > rzywda.
                              >


                              To im idzie kiepsko, natomiast w życiu nie uwierzę, że ten klan na pograniczu sekty nie zauważyłby, że któraś z jego latorośli oddaje się regularnie jakimkolwiek aktywnościom okołotowarzyskim poza Uświęconym Platonem I Gabonem Rodzinnym Łonem.
                    • ciotka.scholastyka Re: Ja będę z wami szczery, wybrałem drogę karier 20.10.22, 11:32
                      bupu napisała:

                      > Łucję widzimy też jako jedenastolatke w Makabrusi. Wciąż nie zainteresowaną Jap
                      > onią. Monologuje o literaturze polskiej, o Majach i Aztekach, ale nic o Japonii

                      Jako siedemnastolatka zafascynowałam się Japonią i zaczęłam nawet uczyć języka. Po roku mi przeszło.
                      Na konkretne studia decydowałam się na początku września czwartej klasy LO. Potężnie wszystkich zaskakując, bo znana byłam jako fanka angielskiego i włoskiego, uczestniczka konkursów polonistycznych i angielskich oraz wielbicielka życia oceanów :) Moje studia nie miały z tym wszystkim NICZEGO wspólnego (poza lektoratem z lengłydża, oczywiście).

            • bupu Re: Ja będę z wami szczery, wybrałem drogę karier 19.10.22, 21:12
              tajna_kryjowka_pyziaka napisała:

              > sayoasiel napisała:
              > >A ja mam wrażenie, że to jest szukanie
              > >dziury w całym, żeby można było wołać
              > >jak to bohaterki Jeżycjady to już tylko
              > >chcą złapać mężów i Łucja nie pasuje
              > >do tego obrazka, więc się ją przytnie.
              > >Serio, czy to nie jest przesada ? Fakt, że
              > >chłopak Łucji jest w połowie
              > >Japończykiem o niczym nie świadczy
              >
              > A w CZ nie było, że ktoś z rodziny właśnie to sugerował? Że "teraz już wiemy sk
              > ąd ta japonistyka"? Coś takiego mi się kołacze po głowie, ale nie pamiętam dokł
              > adnie.


              Matka rodzona Łucji, Ida. Cytuję:

              Jakże nagle wszystko się wyjaśniło! To musi być ten, dla którego porzuciła marzenia o Oksfordzie! I wybrała kierunek studiów! I zapewne (oby!) ten sam Azjata, z którym całowała się przed domem na dobranoc (widział ich Marek).
              • la_felicja Re: Ja będę z wami szczery, wybrałem drogę karier 25.10.22, 14:37
                bupu napisała:

                > Matka rodzona Łucji, Ida. Cytuję:
                >
                > Jakże nagle wszystko się wyjaśniło! To musi być ten, dla którego porzuciła m
                > arzenia o Oksfordzie! I wybrała kierunek studiów! I zapewne (oby!) ten sam Azja
                > ta, z którym całowała się przed domem na dobranoc (widział ich Marek).

                >
                To musi być ten! Zapewne!
                Ida nic o córce nie wie i wyciąga takie wnioski.

                Kiedyś mi się zaciął suwak w sukience i nie mogłam go ruszić, poprosiłam mamę o pomoc, też nie dała rady. Przy okazji oddałam jej kombinerki, które leżały u mnie w pokoju od dnia poprzedniego (coś tam nimi przygniałam) a mama na to: Już wiem! Próbowałaś odsunąć ten zamek kombinerkami! Już się wszystko wyjaśniło, dlaczego tak się zaciął!
                I nie dała się przekonać, że nawet by mi do głowy taki sposób nie przyszedł. Wszystko było jasne...
              • julian_arden Re: Ja będę z wami szczery, wybrałem drogę karier 17.12.22, 20:19
                bupu napisała:

                [...]
                > Matka rodzona Łucji, Ida. Cytuję:
                >
                > Jakże nagle wszystko się wyjaśniło! To musi być ten, dla którego porzuciła m
                > arzenia o Oksfordzie! I wybrała kierunek studiów! I zapewne (oby!) ten sam Azja
                > ta, z którym całowała się przed domem na dobranoc (widział ich Marek).

                >

                Ten cytat przekonuje mnie, że dorosła Ida jest szkodliwym insektem.
          • bupu Re: Ja będę z wami szczery, wybrałem drogę karier 19.10.22, 21:08
            sayoasiel napisał(a):

            > bupu napisała:
            >
            >
            > >
            > > Łucja akurat, mam wrażenie, studiuje raczej tanakologię, a nie japonistyk
            > ę...
            > A ja mam wrażenie, że to jest szukanie dziury w całym, żeby można było wołać ja
            > k to bohaterki Jeżycjady to już tylko chcą złapać mężów i Łucja nie pasuje do t
            > ego obrazka, więc się ją przytnie. Serio, czy to nie jest przesada ? Fakt, że c
            > hłopak Łucji jest w połowie Japończykiem o niczym nie świadczy. Nie każdy Japoń
            > czyk, czy ktoś z japońskimi korzeniami jest też japonistą, to jasne, prawda ? N
            > ie ma powiedziane, że Tanaka na japonistyce też jest.


            Nie, nie jest powiedziane. Niemniej Łucja, którą widzimy od wielu, wielu tomów, w ogóle nie interesowała się przez te rozliczne tomy ani Japonią, ani nawet szeroko pojętym Dalekim Wschodem. Ba, nawet anime nie oglądała, ani mang nie czytywała. Gwałtowna eksplozja zainteresowania Łucji japonistyką dziwnym, bardzo dziwnym trafem, zbiega się z poznaniem Tanaki (na ŚDM w 2016). Stąd bardzo mocne podejrzenie, że źródłem i powodem tego zainteresowania jest Jacek Tanaka właśnie.


            > Nie ma żadn
            > ego dowodu w tekście, że to Jacek ją namówił, ani, że postawił jej ultimatum "i
            > dziesz na japonistykę, albo zrywamy". Albo nawet gdyby ją namówił, to co w tym
            > złego ?

            Nikt nie twierdzi, że ją namówił. Wszyscy, zgodnym greckim chórem, twierdzą, że Łucja poszła na japonistykę nie z miłości do Japonii, tylko z miłości do jednego Japończyka, chcąc poznać kulturę ojczyzny swego wybranka.


            > óle nie zna, widzi w nim tylko osobę z domieszką egzotycznej krwi, więc myśli o
            > nim tylko w kategoriach "Japończyk", ale domyślnie, Łuśka, która z nim chodzi
            > na pewno nie musiała zakładać, że tym,co pomoże jej w związku jest właśnie stud
            > iowanie tego aspektu Jacka - naradowości. Gdyby wybrała co innego, związanego z
            > Jackiem, forum by się nie wściekał, bo by nie zrobił takiego powiązania, choć
            > mogłoby chodzić też o "mężologię" i inne jej niecne zamiary.


            Forum się nie wścieka. Forum jest zmęczone tym, że w NeoJezycjadzie wszystko co robią dziewczyny, kręci się, tak czy inaczej, wokół facetów, z którymi się zwiążą lub związały, a kobieta, wszakże też człowiek i miewa własne, osobiste, prywatne zainteresowania, pasje, hyzie i joble. Ba, niekiedy kobiety miewają nawet, GASP!, własne kariery zawodowe!



            > nterpretować zawsze na niekorzyść? Łusia jest pokazywana czy wspominana, że czy
            > ta o historii Japonii (Himiko). Że jest obładowana książkami.


            Tak. Czyta o Japonii w DOKŁADNIE JEDNYM TOMIE. Tym, co za zbieg okoliczności, w którym również romansuje intensywnie z Tanaką Jackiem.

            Biorąc pod uwagę
            > jak rzadko się pojawia, to ja nie wiem, co MM miałaby o niej napisać, żeby nie
            > było to na siłę ? Czy Łusia, dziewczę dobrze się uczące, oczytane, naprawdę był
            > aby osobą, która absolutnie nie wiedziała,co robić ze swoim życiem i dopóki nie
            > spotkała chłopaka, to nie wybrałaby żadnych studiów ? Sprawia wrażenie kogoś,k
            > to poradzi sobie na każdym kierunku.

            Nie o to jest zarzut (patrz powyżej).
      • minerwamcg Re: Ja będę z wami szczery, wybrałem drogę karier 19.10.22, 16:35
        W Milę znającą biegle francuski i rosyjski jestem w stanie uwierzyć. Ten francuski to pewnie bardziej w piśmie niż w mowie, ale rosyjski - no problem. W PRL-u uczono się go od piątej klasy podstawówki przez całe liceum i jeszcze, przynajmniej ja, obowiązkowo przez dwa lata studiów. Jeżeli ktoś wykazywał bodaj cień cienia zainteresowania przedmiotem i nie miał pecha trafić na nauczycieli, których partia zesłała do szkoły bo gdzieś musiała, przyswajał język jak ja, praktycznie bezobjawowo. Jeśli do tego, jak ja, słuchał rosyjskich płyt (Okudżawa, Wysocki) i poczytywał w oryginale Dostojewskiego - miał to ogarnięte. A francuski... może w liceum miała świetną lektorkę? I po czterech latach pochłaniała Balzaka w oryginale, albo przynajmniej Dumasa :)? Może miała zasadę, że francuską literaturę tylko na żywca? Bo na konwersacje faktycznie nie miała ani czasu, ani środków.
        • bupu Re: Ja będę z wami szczery, wybrałem drogę karier 19.10.22, 17:39
          minerwamcg napisała:

          > W Milę znającą biegle francuski i rosyjski jestem w stanie uwierzyć. Ten francu
          > ski to pewnie bardziej w piśmie niż w mowie, ale rosyjski - no problem. W PRL-
          > u uczono się go od piątej klasy podstawówki przez całe liceum i jeszcze, przyna
          > jmniej ja, obowiązkowo przez dwa lata studiów. Jeżeli ktoś wykazywał bodaj cień
          > cienia zainteresowania przedmiotem i nie miał pecha trafić na nauczycieli, któ
          > rych partia zesłała do szkoły bo gdzieś musiała, przyswajał język jak ja, prakt
          > ycznie bezobjawowo. Jeśli do tego, jak ja, słuchał rosyjskich płyt (Okudżawa, W
          > ysocki) i poczytywał w oryginale Dostojewskiego - miał to ogarnięte. A francusk
          > i... może w liceum miała świetną lektorkę? I po czterech latach pochłaniała Ba
          > lzaka w oryginale, albo przynajmniej Dumasa :)? Może miała zasadę, że francusk
          > ą literaturę tylko na żywca? Bo na konwersacje faktycznie nie miała ani czasu,
          > ani środków.
          >


          Problem polega na tym, że aby być dobrym tłumaczem/korektorem przekładów, trzeba być z językiem na bieżąco. Nikt nie dostaje do tłumaczenia wyłącznie klasyków przecież, a język tworem żywym jest, ustawicznie się zmienia i rozwija. Owszem, Mila mogła mieć francuski w liceum, ale powiedzmy z dekadę później nie była już ze słownictwem na bieżąco. Ktoś pamięta z jakimi tekstami ona pracowała, jakiego rodzaju?
          • pi.asia Re: Ja będę z wami szczery, wybrałem drogę karier 19.10.22, 18:08
            bupu napisała:

            > Ktoś pamięta z jakimi tekstami ona pracowała, jakiego rodzaju?
            >

            Tego nie pomnę, ale kołacze mi się po głowie , że było duże zapotrzebowanie na korektorkę z wykształceniem ekonomicznym, i w dodatku władającą łaciną.


            • bupu Re: Ja będę z wami szczery, wybrałem drogę karier 19.10.22, 18:30
              pi.asia napisała:

              > bupu napisała:
              >
              > > Ktoś pamięta z jakimi tekstami ona pracowała, jakiego rodzaju?
              > >
              >
              > Tego nie pomnę, ale kołacze mi się po głowie , że było duże zapotrzebowanie na
              > korektorkę z wykształceniem ekonomicznym, i w dodatku władającą łaciną.

              No to przepraszam, ale licealną francuszczyznę i rosyjski Mila sobie mogła potłuc o kant kuli. Tam nie uczą specjalistycznego slownictwa związanego z ekonomią.
            • jakgdyby.nigdynic Re: Ja będę z wami szczery, wybrałem drogę karier 20.10.22, 11:57
              pi.asia napisała:

              > bupu napisała:
              >
              > > Ktoś pamięta z jakimi tekstami ona pracowała, jakiego rodzaju?
              > >
              >
              > Tego nie pomnę, ale kołacze mi się po głowie , że było duże zapotrzebowanie na
              > korektorkę z wykształceniem ekonomicznym, i w dodatku władającą łaciną.
              >
              >

              O ile pamiętam te językowe zdolności Milicji jakoś po czasie zostały nam ujawnione ustami Ignaca bodaj i działo się to chyba w latach 90. Bardzo proszę o poprawienie, jeśli ktoś/ia pamięta dokładnie.
              Mam taki mglisty powidok, że chodziło nie o pracę tłumaczki, a korektorki. Wtedy jedynym językiem, jaki jest potrzebny w stopni idealnym jest język korekty - polski. Francuski czy tam rosyjski nie jest potrzebny. Właściwie, to trudno mi sobie wyobrazić, żeby był istotny. Korektorka wszak to nie redaktorka. Poprawki, które nanosi są stricte formalne, a nie rzeczowe, do których - owszem - języki, znajomość kultury innych krajów, czy szeroka wiedza ogólna są bardzo ważne. Czy nie? Proszę o poprawienie, jeśli jestem w błędzie.
              • fionnuala Re: Ja będę z wami szczery, wybrałem drogę karier 20.10.22, 12:11

                >
                > O ile pamiętam te językowe zdolności Milicji jakoś po czasie zostały nam ujawni
                > one ustami Ignaca bodaj i działo się to chyba w latach 90. Bardzo proszę o popr
                > awienie, jeśli ktoś/ia pamięta dokładnie.
                > Mam taki mglisty powidok, że chodziło nie o pracę tłumaczki, a korektorki. Wted
                > y jedynym językiem, jaki jest potrzebny w stopni idealnym jest język korekty -
                > polski. Francuski czy tam rosyjski nie jest potrzebny. Właściwie, to trudno mi
                > sobie wyobrazić, żeby był istotny. Korektorka wszak to nie redaktorka. Poprawki
                > , które nanosi są stricte formalne, a nie rzeczowe, do których - owszem - język
                > i, znajomość kultury innych krajów, czy szeroka wiedza ogólna są bardzo ważne.
                > Czy nie? Proszę o poprawienie, jeśli jestem w błędzie.

                Zgadza się, korektorki. Ta "biegła znajomość języków" zwiodła mnie w kierunku tłumaczeń ;) ale dalej w tę biegłość nie wierzę. Nie i już. Po prostu się nie da w jej sytuacji.
                Ale biegła znajomość języków przydaje się przy pracy nad cudzym tekstem. Jeżeli Mila pełniła funkcję jedynie korektorki, to niekoniecznie, ale jeżeli korektorki i redaktorki w jednym (bo wydawnictwo oszczędzało), to wtedy musiała prostować błędy tłumacza. A skoro jej znajomość ekonomii, francuskiego i łaciny miała być atutem, czyli to nie mogły być tylko przecinki. Ostatnio na pewnej grupie czytałam cały wątek o tym, jak redakcja musiała prostować błędy tłumaczy, którzy dosłownie tłumaczyli pewne wyrażenia wyrwane z kontekstu. Co prowadzi (mnie przynajmniej) do konkluzji, że przypadek Mili to średnio wiarygodny jest.
                Dajmy na to, że ktoś uczył się polskiego 30 lat temu i zajmuje się sprawdzaniem współczesnego tekstu tłumaczonego z języka polskiego właśnie, bez pozostawania w kontakcie ze współczesnym polskim, to jak mógłby przetłumaczyć wyrażenie: "wchodzi cały na biało"? ;) jak je skorygować, żeby oddawało sens? ;)
              • pi.asia Cały tabun korektorek 21.10.22, 09:26
                jakgdyby.nigdynic napisała:


                >>bupu napisała
                >> Ktoś pamięta z jakimi tekstami ona pracowała, jakiego rodzaju?

                > O ile pamiętam te językowe zdolności Milicji jakoś po czasie zostały nam ujawni
                > one ustami Ignaca bodaj i działo się to chyba w latach 90. Bardzo proszę o popr
                > awienie, jeśli ktoś/ia pamięta dokładnie.

                Znalazłam. Nie ustami Ignaca, ale Narratora Wszechmocnego, w Kalamburce (31.12.2000):

                Mila (...) pracowała dużo, związała się z kilkoma wydawnictwami i wyrobiła sobie stałą klientelę. Bardzo ceniono jej fachowość - nic dziwnego, trudno o dobre korektorki, a jeszcze trudniej o korektorki znające się na filozofii, historii i ekonomii oraz biegle władające francuskim, rosyjskim i łaciną.

                Nie wiem jakim cudem Mila stała się taką korektorką, skoro ani filozofii, ani historii, ani łaciny czy francuskiego NIGDY nie studiowała. Rosyjski mogła trochę znać, bo był językiem obowiązkowym w szkole, ale raczej nie w stopniu pozwalającym na czytanie w oryginale Anny Kareniny, tylko co najwyżej wierszyków typu "Ałfawit uże my znajem, uże piszem i czytajem, i wsje bukwy po pariadku biez oszibki nazywajem."

                (Inna sprawa, że nie trzeba czegoś studiować, by mieć całkiem sporą wiedzę w jakimś temacie. Niedawno poproszono mnie o korektę przekładu pewnej książki i znalazłam tam tyle błędów stylistycznych, rzeczowych, interpunkcyjnych a nawet ortograficznych, że włos mi się na głowie zjeżył. A polonistyki nigdy nie studiowałam.)

                Wcześniej też mamy wzmianki o korektorskiej pracy Mili (Pulpecja):

                Wesele Idy nadszarpnęło bardzo poważnie budżet rodzinny. W dodatku mama straciła swoje główne źródło dochodów, bo spółdzielnia „Świt” splajtowała. Teraz obie z Gabrysią robiły korekty dla wydawnictwa „a - 5”.

                Z powyższego fragmentu wynika, że - skoro robienie swetrów było GŁÓWNYM źródłem dochodów - istniało także inne, pomniejsze źródło. Czyli pewnie te korekty, chociaż we wcześniejszych tomach nie ma o tym najmniejszej wzmianki. Za to dowiadujemy się, że Gaba też jest korektorką.

                Korektorką jest również Natalia (Córka Robrojka):

                Pracowała w wydawnictwie TPN-u na pół etatu, a choć zajęcia redakcyjne były ciekawe i zgodne z jej wykształceniem, nie zarobiłaby tam nawet na dwa tygodnie życia. Toteż w domu, rzecz jasna czekał na nią stos korekt dla kilku innych wydawnictw.

                Łucja pewnie też w końcu zostanie korektorką.


                (odchodzę, śpiewając w głos TRADITION!!! TRADITION!!!)




          • minerwamcg Re: Ja będę z wami szczery, wybrałem drogę karier 20.10.22, 02:53
            Dobrze, a gdzie jest napisane, że Mila kontaktu z żywym językiem NIE miała? Ruskich czasopism było na rynku skolko ugodno. O francuskie trudniej, ale może ktoś ze znajomych we Francji bywał?
            • przymrozki Re: Ja będę z wami szczery, wybrałem drogę karier 20.10.22, 08:27
              minerwamcg napisała:

              > Dobrze, a gdzie jest napisane, że Mila kontaktu z żywym językiem NIE miała? Rus
              > kich czasopism było na rynku skolko ugodno. O francuskie trudniej, ale może kto
              > ś ze znajomych we Francji bywał?

              No nie no. To jest powieść a nie proces karny. Zupełnie inne zasady rozkladu ciężaru dowodu. To autor musi coś wyraźnie napisać, żeby to coś stało się elementem świata przedstawionego, a nie czytelnik musi udowodnić, że autor nie zastrzegł wyraźnie, że czegoś nie ma. Inaczej w następnej książce mogłoby sie okazać, że Gabrysia ma zieloną jak Lisieccy siostrę bliźniaczkę Marlenę, tylko tak wyszło, że zawsze jak opisywano jakąś scenę, to jej akurat nie było w domu, bo jest himalaistką i dużo jeździ po świecie. Ale tak, Miła i Ignacy mają pięć córek, gdzie jest napisane, że nie.

              Milę widujemy regularnie, wiemy, co czyta i czego w domu słucha. Wiemy, że nauka języków nowożytnych nigdy nie była tematem rozmów przy herbacie, a Borejkowie nie mają żadnych znajomych z wielkiego świata (ani żadnych innych, nawiasem mówiąc też nie, choć post pactum przyszyto Mili z powrotem Lonię). Na dodatek większość naszych widzeń pochodzi z czasów, w których zdobycie materiałów obcojęzycznych wymagało nieco zachodu (nikt nie twierdzi przecież, że to było niemożliwe) i powinno być odnotowane przez rodzinę. Dzisiaj Miła może sobie sluchać Spotifaja i tylko ona będzie wiedzieć, czy to podcast o współczesnej literaturze frankofońskiej, czy koncert obojowy.


        • przymrozki Re: Ja będę z wami szczery, wybrałem drogę karier 19.10.22, 18:42
          minerwamcg napisała:

          > W Milę znającą biegle francuski i rosyjski jestem w stanie uwierzyć. Ten francu
          > ski to pewnie bardziej w piśmie niż w mowie, ale rosyjski - no problem.

          No to ja akurat nie bardzo. Najlepiej nawet uczony francuski po kilkudziesięciu latach nieużywania zaniknie do poziomu "coś tam kojarzę". A czytanie Dumasa w oryginale nie dałoby Mili z punktu widzenia zawodowego w zasadzie nic, bo współczesne książki są przecież pisane zupełnie innym językiem (to tak jakby ktoś, kto uczył się polskiego 30 lat temu, potem, przez cały ten czas miał z polskim do czynienia tylko czytając Sienkiewicza, a teraz zabierał się za czytanie Tokarczuk czy innego Orbitowskiego).


          W PRL-
          > u uczono się go od piątej klasy podstawówki przez całe liceum i jeszcze, przyna
          > jmniej ja, obowiązkowo przez dwa lata studiów.

          To zupełnie jak teraz angielskiego albo innego języka nowożytnego. W zasadzie każdy Polak przed czterdziestką powinien znać dwa języki na poziomie komunikatywnym, absolwent szkoły wyższej zaś musi znać przynajmniej jeden język na poziomie B2. No ale jest jak jest. Nieużywana umiejętność zanika, tak jak nie pamięta się ze szkoły budowy pantofelka, reakcji z nasyconymi węglowodorami i logarytmów (o ile się tej wiedzy nie używa), tak zapomina się odmiany czasowników.

          I mimo że dzisiaj znacznie łatwiej zachować kontakt z żywym językiem obcym, zwłaszcza angielskim, kogoś kto 30 lat temu zdał na studiach egzamin na poziomie B2, a potem parę razy small talkował za granicą i coś tam rozumiał z anglojęzycznych piosenek w radiu, nie nazwałabym osobą "biegle znającą angielski". Powiem nawet, że najprawdopodobniej większość takich osób wymaga kursu powtórkowego, żeby w ogóle móc się z czystym sumieniem nazwać "osobą znającą angielski na poziomie komunikatywnym".
          • angazetka Re: Ja będę z wami szczery, wybrałem drogę karier 19.10.22, 19:55
            A jeszcze kimś innym niż osoba znająca biegle język jest osoba, która jest w stanie w tym języku zawodowo poprawiać teksty.
            • minerwamcg Re: Ja będę z wami szczery, wybrałem drogę karier 20.10.22, 02:55
              Do poprawiania przekładów "z" nie "na" wystarczy język obcy znać dobrze, polski zaś owszem, perfekcyjnie.
              • kocynder Re: Ja będę z wami szczery, wybrałem drogę karier 25.10.22, 15:40
                Owszem, pozostaje jednak pytanie czy Mila znała DOBRZE jakiś język obcy? W szkole załapałam się na rosyjski i niemiecki. Tata skończył filologię "rosyjską". Interesowałam się pewna branżą w Niemczech. Mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że w czasach szkolnych i tuż po szkole -te języki miałam opanowane. No, ale lat... Trochę minęło. I co? Ano nic. Po rosyjsku i niemiecku się od biedy dogadam, może na zasadzie "Kali zabić to Kali zjeść", ale porozumieć się dam radę. Tłumaczenie jednak a nawet tylko korekta - wymagają znacznie lepszej znajomości języka.
                P. S. Nie wierzę w wydawnictwo, które zatrudnia do jednego tekstu tłumacza, redaktora i korektora, w trzech różnych osobach. Ekonomia mówi, że to bzdura.
                • angazetka Re: Ja będę z wami szczery, wybrałem drogę karier 25.10.22, 19:39
                  > P. S. Nie wierzę w wydawnictwo, które zatrudnia do jednego tekstu tłumacza, redaktora i korektora, w trzech różnych osobach. Ekonomia mówi, że to bzdura.

                  Praktyka zaś mówi, że wcale nie. To normalne, że to są trzy osoby.
                • aniadm Re: Ja będę z wami szczery, wybrałem drogę karier 26.10.22, 13:31
                  Jako osoba od dzieciństwa kręcąca się w branży wydawniczej mogę ci powiedzieć, że jest to powszechnie przyjęty standard. Teraz tnie się czasem koszty (głównie na korekcie), ale w tamtych czasach na pewno nie.
                  Ogólnie wiadomo, że dobrze jest, aby tekst (każdy) czytała co najmniej jedna inna osoba. Po prostu świeże oko widzi więcej i lepiej.

                  To robi redaktor. Jego zadaniem jest również to, żeby tekst brzmiał dobrze po polsku (tłumacz, w którego głowie tkwią dwie wersje językowe równocześnie, pewnych rzeczy po prostu nie dostrzega, a dodatkowo dochodzi brak dystansu do tekstu, który się samemu napisało). Redaktor pracuje znacznie szybciej niż tłumacz, więc może zajmować się większą liczbą tekstów.

                  Korektor ogląda teksty po złamaniu (czyli rozłożone już na stronach tak, jak będą wyglądać w druku) i koncentruje się przede wszystkim na problemach technicznych - przeniesienia, numeracja stron, interpunkcja itp. Czyta znacznie bardziej pobieżnie niż redaktor, chociaż może wyłapać pewne błędy, raczej literówki, składniowe czy gramatyczne. Pracuje dość szybko.

                  Redaktor może znać język oryginału, ale nie musi (w przypadku tłumaczeń z języków rzadkich zazwyczaj nie zna). Korektor z oryginałem w ogóle nie ma do czynienia.

                  Znam redaktorów, którzy robią również korekty. W drugą stronę to niekoniecznie działa - umiejętności korektora niekoniecznie dają także umiejętność dobrej obróbki tekstu.

                  Do tego za komuny wydawnictwa miały często redaktorów i korektorów na etatach. Teraz już nie, zwłaszcza korektorów (tzw. redaktor prowadzący niekoniecznie osobiście redaguje teksty, to inna funkcja).

                • bupu Re: Ja będę z wami szczery, wybrałem drogę karier 26.10.22, 13:40
                  kocynder napisała:


                  > P. S. Nie wierzę w wydawnictwo, które zatrudnia do jednego tekstu tłumacza, red
                  > aktora i korektora, w trzech różnych osobach. Ekonomia mówi, że to bzdura.
                  >



                  Kiedyś tłumacz, redaktor i korektor w postaci trzech różnych osób to była norma. Teraz, coraz częściej, wydawnictwa tną koszta, oszczędzając właśnie na tłumaczeniu (zatrudniając nie tego, kto umie lepiej, ale tego, kto weźmie mniej kasy) oraz na korekcie i redakcji, odesłanych przez jedną, nieprzytomnie zarobioną osobę. Efekty bywają zachwycające, w jednym na przykład kryminale ofiary zastrzeliwano łuskami, następnie pracowicie wydłubywanymi przez patologa...
                  • kocynder Re: Ja będę z wami szczery, wybrałem drogę karier 26.10.22, 14:21
                    Kiedyś owszem. A dziś mamy (co prawda bez tłumaczenia) ale korektora i redakcję w jednej osobie co daje nam kffiatki w rodzaju "księżyca świecącego absencją"...
                    • aniadm Re: Ja będę z wami szczery, wybrałem drogę karier 26.10.22, 17:38
                      Dobre wydawnictwa nadal dbają zarówno i redakcję, jak i korektę, i zlecają je różnym osobom. Naprawdę.

                      "Księżyc świecący absencją" (pretensjonalne, ale technicznie rzecz biorąc poprawne) to ewentualnie sprawa redaktora. Korektor się do takich rzeczy z reguły nie wtrąca.
                    • angazetka Re: Ja będę z wami szczery, wybrałem drogę karier 26.10.22, 19:20
                      No nadal nie ;) Nie wszędzie. Jestem redaktorką i korektorką, więc mówię z doświadczenia.
                      (A że wiele wydawnictw traktuje redakcję/korektę mało serio i bierze po taniości, to inna sprawa i temat rzeka.)
        • fionnuala Re: Ja będę z wami szczery, wybrałem drogę karier 20.10.22, 08:29
          minerwamcg napisała:

          > W Milę znającą biegle francuski i rosyjski jestem w stanie uwierzyć. Ten francu
          > ski to pewnie bardziej w piśmie niż w mowie, ale rosyjski - no problem. W PRL-
          > u uczono się go od piątej klasy podstawówki przez całe liceum i jeszcze, przyna
          > jmniej ja, obowiązkowo przez dwa lata studiów. Jeżeli ktoś wykazywał bodaj cień
          > cienia zainteresowania przedmiotem i nie miał pecha trafić na nauczycieli, któ
          > rych partia zesłała do szkoły bo gdzieś musiała, przyswajał język jak ja, prakt
          > ycznie bezobjawowo. Jeśli do tego, jak ja, słuchał rosyjskich płyt (Okudżawa, W
          > ysocki) i poczytywał w oryginale Dostojewskiego - miał to ogarnięte. A francusk
          > i... może w liceum miała świetną lektorkę? I po czterech latach pochłaniała Ba
          > lzaka w oryginale, albo przynajmniej Dumasa :)? Może miała zasadę, że francusk
          > ą literaturę tylko na żywca? Bo na konwersacje faktycznie nie miała ani czasu,
          > ani środków.
          >
          Rosyjski to był mój pierwszy język, mam stały kontakt z żywym językiem poprzez rodzinę, do niedawna czytałam literaturę rosyjską (od lutego już nie - przerzuciłam się na wersje ukraińskie). I mimo to robię błędy. Nie podjęłabym się tłumaczenia tekstu literackiego. Nie, nie uwierzę w Milę znającą biegle rosyjski, kiedy nie mamy ani jednej sceny, kiedy ona tego języka używa, coś w nim czyta, śledzi żywy język na kanale na YT itd. Znajomość "z PRL"u ;) jest dość zwodnicza - spotkałam mnóstwo osób, które właśnie w ten sposób "znają rosyjski", a potem mówią, że "ja zapomnił" w sensie "ja zapomniałem" ;) Nie mówię, że to Twój przypadek akurat, ale chodzi o to, że podstawy wyniesione ze szkoły w PRLu na zasadzie "wszyscy znali" to żadna podstawa do bycia tłumaczką, a może nawet stwarzać fałszywe poczucie, że się ten język zna - znowu, obserwowałam takie coś.
          Tym bardziej nie uwierzę we francuski. Raz, że to język o strukturze nieintuicyjnej dla Słowianina, która wymaga nieustannego odświeżania nie tylko w piśmie (i gdzie, w którym miejscu Mila cokolwiek czytała?), ale i w mowie, i to często, ponieważ akurat ten język ma dość dużo zbędnych liter, niuanse w literze "e", dochodzą kwestie związane z lokalnymi odmianami - z tym trzeba być na bieżąco.
          I a propos języków "bo wszyscy znają ze szkoły". Skończyłam studia 7 lat temu z angielskim na B2. W międzyczasie starałam się na bieżąco być z językiem, tu i tam pojechałam, czytałam, w tym specjalistyczną literaturę z dziedziny na której (ponoć) trochę się znam - psychologia. I dokładnie 3 tygodnie temu zatrudniłam się w firmie, gdzie moją bezpośrednią przełożoną jest osoba z USA, nie władająca językiem polskim. Dostałam do przetłumaczenia z angielskiego na polski tekst z dziedziny psychologii. Zgadnijcie, jak mi to idzie bez lingwistycznego przeszkolenia. Nie, po prostu nie wierzę. Tłumacz to zawód, który wymaga określonych kompetencji. Nie bez powodu ludzie kończą studia, żeby móc to robić.
        • sowca Re: Ja będę z wami szczery, wybrałem drogę karier 24.10.22, 18:50
          Jako wieloletnia lektorka języka pokrewnego francuskiemu chciałam powiedzieć, że nawet najlepsza lektorka nie sprawdzi, że po czterech latach nauki w szkole będzie się czytało Balzaka w oryginale. A z rosyjskiego Mila miala w szkole trójkę, "jak wszyscy" - lepszych stopni mieć nie wypadało.
        • sowca Re: Ja będę z wami szczery, wybrałem drogę karier 24.10.22, 18:51
          minerwamcg napisała:

          > W Milę znającą biegle francuski i rosyjski jestem w stanie uwierzyć. Ten francu
          > ski to pewnie bardziej w piśmie niż w mowie, ale rosyjski - no problem. W PRL-
          > u uczono się go od piątej klasy podstawówki przez całe liceum i jeszcze, przyna
          > jmniej ja, obowiązkowo przez dwa lata studiów. Jeżeli ktoś wykazywał bodaj cień
          > cienia zainteresowania przedmiotem i nie miał pecha trafić na nauczycieli, któ
          > rych partia zesłała do szkoły bo gdzieś musiała, przyswajał język jak ja, prakt
          > ycznie bezobjawowo. Jeśli do tego, jak ja, słuchał rosyjskich płyt (Okudżawa, W
          > ysocki) i poczytywał w oryginale Dostojewskiego - miał to ogarnięte. A francusk
          > i... może w liceum miała świetną lektorkę? I po czterech latach pochłaniała Ba
          > lzaka w oryginale, albo przynajmniej Dumasa :)? Może miała zasadę, że francusk
          > ą literaturę tylko na żywca? Bo na konwersacje faktycznie nie miała ani czasu,
          > ani środków.
          >

          Jako wieloletnia lektorka języka pokrewnego francuskiemu chciałam powiedzieć, że nawet najlepsza lektorka nie sprawdzi, że po czterech latach nauki w szkole będzie się czytało Balzaka w oryginale. A z rosyjskiego Mila miala w szkole trójkę, "jak wszyscy" - lepszych stopni mieć nie wypadało.
          • kooreczka Re: Ja będę z wami szczery, wybrałem drogę karier 25.10.22, 09:51
            Moja mama to "nie wypadało" zawsze uważała za idiotyzm i wymówkę dla leni. Jak tacy z nich patrioci- język wroga znać jak własny.

            Zwłaszcza obecnie gdzie w obliczu kwaterowania w szkolnym internacie ukraińskich uchodźców ( w większości osoby starsze i chore, które w innych językach nie panimają) okazało się, że z całego personelu tylko ona i rusycystka potrafią się z wieloma porozumieć i ogarnąć sprawy medyczne.
          • ciotka.scholastyka Re: Ja będę z wami szczery, wybrałem drogę karier 19.12.22, 11:33
            sowca napisała:

            > A z rosyjskiego Mila miala w szkole trój
            > kę, "jak wszyscy" - lepszych stopni mieć nie wypadało.

            Ja tam miałam piątkę i jakoś nie miałam z tego powodu wyrzutów sumienia :-P
    • pi.asia Re: Ja będę z wami szczery, wybrałem drogę karier 19.10.22, 14:47
      bupu napisała:

      > Problem mam także z Czarkiem, robiącym karierę jako szef firmy przeprowadzkowej, Czarek bowiem z CR jest > chimeryczny, impulsywny i niezorganizowany, co oznacza, że brakuje mu dokładnie tych cech, które powinien
      > mieć odnoszący sukcesy człowiek od przeprowadzek. Czarek, jak go autorka napisała, pogubiłby klientowi
      > połowę gratów, no ale nie wiem, może chłopię wzięło i niesłychanie dojrzało od tamtych czasów.
      >

      Będę polemizować. Czarek niezorganizowany? Pogubiłby połowę gratów?
      Przecież przesłał Rojkom wszystkie ich rzeczy opłaconą z góry furgonetką. Zadbał nawet o poremontowe resztki. Ścięte róże powstawiał do wiaderek i dzbanków, przewidując, że Bella może nie mieć tylu wazonów czy innych naczyń.

      W furgonetce, jak się okazało, znajdowały się wszystkie ich meble: łóżka, bieliźniarka i szafki kuchenne, krzesła i stoliki, i własnoręcznie przez tatę zrobiony regał.
      Były kartony z naczyniami kuchennymi i garnkami, i nawet resztki desek, ora-z papy i styropianu, pozostałe po ociepleniu podłogi. Słowem - cały dobytek.


      Komunikacja też jest u niego w porządku.

      Cześć. Bella.
      Odzywam się tak późno, bo dopiero teraz lekarz pozwolił mi wstać. Dziękuję za
      listy. Bądź w domu w poniedziałek wieczorem Zamówiłem taksówkę bagażową i
      dwóch tragarzy. Przywiozą Wam wszystkie Wasze meble i rzeczy, które schowaliśmy
      jeszcze w lipcu do piwnicy Mateusza.


      Jest więc ogarnięty i akurat on na pewno sprawdza się w zawodzie.
    • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Ja będę z wami szczery, wybrałem drogę karier 19.10.22, 15:12
      No toż Dorotce - niedoszłej morderczyni!
      • bupu Re: Ja będę z wami szczery, wybrałem drogę karier 22.10.22, 15:53
        tajna_kryjowka_pyziaka napisała:

        > No toż Dorotce - niedoszłej morderczyni!
        >


        Skoro Derotka jest niedoszła morderczyni, to kim jest Ida z Borejków Pałysowa, lekarka podobno dyplomowana, która podaje Ignasowi lekarstwo, bez jego wiedzy i zgody, tudzież bez żadnego wywiadu medycznego? I to nie witaminkę Ce mu podaje, tylko lek nasenny?
        • kocynder Re: Ja będę z wami szczery, wybrałem drogę karier 22.10.22, 22:35
          Konkretnie barbiturany. I nie tylko podaje je bez wiedzy "pacjenta" ale tez bez sprawdzenia terminu przydatności leku walającego się u babć. Nie pamiętam czy się dowiedziała, że Derocia TEŻ podała IGS dawkę leku czy nie, jednakże pamiętam, że jest sytuacja w której co najmniej jedna z nich WIE, że chłopak dostał podwójną dawkę. Jeśli Dorocia wie i nie mówi - to jest nie tylko kretynką, ale całkiem serio ryzykuje życie Ignasia. Bo usłyszawszy, że Idusia mu zaaplikowała barbituranki do herbaty - powinna NATYCHMIAST wrzasnąć "O rany! Też mu podałam to i to! Czyli dostał podwójną dawkę!" i wzywać pogotowie, płukanie żołądka itd, bo przecie chłopak może się po prostu po takiej dawce barbituranów nie obudzić!
          • bupu Re: Ja będę z wami szczery, wybrałem drogę karier 23.10.22, 00:31
            kocynder napisała:

            > Konkretnie barbiturany. I nie tylko podaje je bez wiedzy "pacjenta" ale tez bez
            > sprawdzenia terminu przydatności leku walającego się u babć. Nie pamiętam czy
            > się dowiedziała, że Derocia TEŻ podała IGS dawkę leku czy nie, jednakże pamięta
            > m, że jest sytuacja w której co najmniej jedna z nich WIE, że chłopak dostał po
            > dwójną dawkę. Jeśli Dorocia wie i nie mówi - to jest nie tylko kretynką, ale ca
            > łkiem serio ryzykuje życie Ignasia. Bo usłyszawszy, że Idusia mu zaaplikowała b
            > arbituranki do herbaty - powinna NATYCHMIAST wrzasnąć "O rany! Też mu podałam t
            > o i to! Czyli dostał podwójną dawkę!" i wzywać pogotowie, płukanie żołądka itd,
            > bo przecie chłopak może się po prostu po takiej dawce barbituranów nie obudzić
            > !
            >

            Ida powiedziała Deroci, że wrzuciła Ignasiowi lek do wapna, na co Derocia plasnęła w rączki z uciechy, po czym śmiechem się zaniosła srebrzystym.
            • kocynder Re: Ja będę z wami szczery, wybrałem drogę karier 23.10.22, 00:46
              Chwała Zeusowi, że to tylko postać literacka (i że w gruncie rzeczy żadna małolata po to "arcydzieło" nie sięgnie, a starsze, można mieć nadzieję, że nie durne), a nie prawdziwa przyszła adeptka medycyny. Nasza służba zdrowia nie ma się najlepiej, Deroci w tzw realu mogłaby nie znieść.
              Ja tam nie jestem lekarzem. Ani nie mam ambicji i inklinacji medycznych. Ale:
              1. Nie podałabym leków de facto obcemu chłopakowi (Dorota nie wie czy np IGS nie jest alergikiem!).
              2. Nie podałabym nikomu leków wydawanych na receptę, o niepewnym terminie przydatności.
              3. GDYBYM już to w fazie pomroczności jasnej zrobiła - to otrzymując info, że ktoś jeszcze wpadł na równie debilny pomysł JAK NAJSZYBCIEJ poinformowałabym o fakcie. I wezwała pogotowie ratunkowe.
              Ale ja jestem patologia z bloków, bez czółka i Seneka mnie znudził...
        • ciotka.scholastyka Re: Ja będę z wami szczery, wybrałem drogę karier 24.10.22, 09:29
          bupu napisała:

          > Skoro Derotka jest niedoszła morderczyni, to kim jest Ida z Borejków Pałysowa,
          > lekarka podobno dyplomowana, która podaje Ignasowi lekarstwo, bez jego wiedzy i
          > zgody, tudzież bez żadnego wywiadu medycznego? I to nie witaminkę Ce mu podaje
          > , tylko lek nasenny?

          Hihi.
          Ida doktor Pałys jest doświadczoną lekarką, zna swojego siostrzeńca, zna stan jego zdrowia i wie, że ukradkiem podany środek nasenny mu nie zaszkodzi. A pytać o zgodę swojego siostrzeńca nie zamierza, bo go zna i wie, że to jest zbędne. Ignaś i tak nie ma własnego zdania i trzeba nim kierować (vide dowód osobisty i karta do bankomatu). Więc nie ma tu żadnego uchybienia.


          Od razu dodaję, bo doświadczenie życiowe mi nakazuje, że tu powyżej robię sobie tzw jaja. Ale założę się, że tak mogła myśleć autorka.
      • sulika Re: Ja będę z wami szczery, wybrałem drogę karier 26.10.22, 01:11
        Zaraz, one mu podały BARBITURANY? Przecież tego się nawet nie przepisuje pacjentom chorym, a co dopiero zdrowym, bo są bardzo silne, silnie uzależniające i zdaje się, mają dużo skutków ubocznych. Jak mu chciały pomoc nasennie to mogły dać mu hydroksyzynę chociażby. Lekarka od siedmiu boleści i nie mniej mądra Dorotka.
        • kocynder Re: Ja będę z wami szczery, wybrałem drogę karier 26.10.22, 05:56
          Też mnie zdumiało, ale z tego co pamiętam to owszem, padła nazwa barbiturany.
        • bupu Re: Ja będę z wami szczery, wybrałem drogę karier 26.10.22, 15:42
          sulika napisał(a):

          > Zaraz, one mu podały BARBITURANY? Przecież tego się nawet nie przepisuje pacje
          > ntom chorym, a co dopiero zdrowym, bo są bardzo silne, silnie uzależniające i z
          > daje się, mają dużo skutków ubocznych. Jak mu chciały pomoc nasennie to mogły d
          > ać mu hydroksyzynę chociażby. Lekarka od siedmiu boleści i nie mniej mądra Doro
          > tka.

          Iduchna zdaje się te same tabletki nasenne zażywa sama osobiście, ot tak, według potrzeby.
          • briar_rose Re: Ja będę z wami szczery, wybrałem drogę karier 17.12.22, 19:49
            W ogóle skąd nastolatka ma dostęp do takich środków?! Obecnie w zasadzie jedynymi używanymi w Polsce barbituranami są tiopental i fenobarbital. Jest bardzo tani, ale wydawany tylko na receptę, jeśli już do czegoś jest używany, to do leczenia padaczki, a i to tylko w sytuacjach podbramkowych, kiedy żaden z lepszych leków nie działa. Do tego skoro ta końska dawka leku spłynęła po Ignasiu jak po kaczce, to ja bym się zastanowiła, czy młodzieniec nie szuka ucieczki od domowego ciepełka w butelce z procentami...
            • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Ja będę z wami szczery, wybrałem drogę karier 17.12.22, 19:58
              briar_rose napisała:
              >W ogóle skąd nastolatka ma dostęp
              >do takich środków?! (...)

              Jej babunie pewnie je ćpają po kątach 😝. Te barbiturany chyba nawet przeterminowane były?
              • julian_arden Re: Ja będę z wami szczery, wybrałem drogę karier 17.12.22, 20:24
                tajna_kryjowka_pyziaka napisała:

                > briar_rose napisała:
                > >W ogóle skąd nastolatka ma dostęp
                > >do takich środków?! (...)
                >
                > Jej babunie pewnie je ćpają po kątach 😝. Te barbiturany chyba nawet przetermin
                > owane były?


                Rozkoszne staruszki napchane tiopentalem sodu. I babiny i tiopental jednako przeterminowane. I na to wszystko wchodzi Ida, cała na biało, i hojną ręką czerpie z ich skarbczyka, częstując siostrzeńca, najwyraźniej jej zdaniem nieudanego. Co tam, żyje się raz, a Gaba zrobi sobie nowe.
        • ciotka.scholastyka Re: Ja będę z wami szczery, wybrałem drogę karier 19.12.22, 11:34
          sulika napisał(a):

          > Zaraz, one mu podały BARBITURANY? Przecież tego się nawet nie przepisuje pacje
          > ntom chorym, a co dopiero zdrowym, bo są bardzo silne, silnie uzależniające i z
          > daje się, mają dużo skutków ubocznych. Jak mu chciały pomoc nasennie to mogły d
          > ać mu hydroksyzynę chociażby. Lekarka od siedmiu boleści i nie mniej mądra Doro
          > tka.

          Autorka palnęła, jak zwykle.
    • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Ja będę z wami szczery, wybrałem drogę karier 19.10.22, 18:42
      >W sumie mam również potężny problem ze
      >zwizualizowaniem sobie Obwisłych
      >Rojkowąsów w Drewniakach jako szefa firmy
      >odnoszącej jakiekolwiek sukcesy. Siłę
      >przebicia toto ma taką, że nawet mokrego
      >papieru by nie przebił, asertywność Dziadoja
      >wyraża się chyba w wartościach ujemnych, już
      >go idę widzieć jako rekina biznesu
      >poligraficznego.

      Czyli ukradł Robrojkowi nie tylko tożsamość, ale i również firmę.

      >Nie wiem, może w pracy z Rojkowąsów
      >wychodzi pan WąsoHyde, twardy, dynamiczny i
      >błyskotliwy?

      Doktor Robroj chciał poznać istotę ludzkiej osobowości i wynalazł syntetyczne wąsy, które ją z człowieka wysysają. Podczas jednego z testów wąsy wymknęły się spod kontroli, przyssały mu do twarzy i teraz co noc zmienia się w depresyjnego Mr Wąsa. Sieje popłoch w całym Poznaniu klapiąc drewniakami, sypiąc tynkiem i strasząc Anielę po nocach (w ramach zemsty za harbuza).
      Można do tego jeszcze dodać jakąś apokalipsę zombi, że kiedy wąsacz pourazowy kogoś ukąsi, to tej osobie też rosną wąsy i zanika osobowość...
    • jakgdyby.nigdynic Re: Ja będę z wami szczery, wybrałem drogę karier 20.10.22, 11:49
      bupu napisała:


      Problem mam także z Czarkiem, robiącym kari
      > erę jako szef firmy przeprowadzkowej, Czarek bowiem z CR jest chimeryczny, impu
      > lsywny i niezorganizowany, co oznacza, że brakuje mu dokładnie tych cech, które
      > powinien mieć odnoszący sukcesy człowiek od przeprowadzek. Czarek, jak go auto
      > rka napisała, pogubiłby klientowi połowę gratów, no ale nie wiem, może chłopię
      > wzięło i niesłychanie dojrzało od tamtych czasów.
      >

      Już pisałam na forum, ale muszę (bo się uduszę) ponownie: To nie Cezary Wątroba prowadzi tę firmę. Czarek prowadzi dom, a w wolnym czasie produkuje artystyczne wideoinstalacje. Firmę prowadzi Bella i robi to z sukcesami, gdyż jest to babka ogarnięta, pracowita i sympatyczna. Na potrzeby dziadocenu borejkowskiego mówią wszystkim, że jest odwrotnie, no bo jak to? Baba za interesy się wzięła? Babie w chałupie siedzieć, ramiona wypełniać, a nie brudne (tfu!) pieniądze zarabiać.

      Tak uważam i nikt mnie nie przekona, że jest inaczej!

      PS bardzo lubię tę parę (B&C) i cieszę się, że za wiele o nich nie ma w nowych tomach.
      • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Ja będę z wami szczery, wybrałem drogę karier 21.10.22, 22:34
        jakgdyby.nigdynic napisała:
        >Już pisałam na forum, ale muszę (bo się
        >uduszę) ponownie: To nie Cezary Wątroba
        >prowadzi tę firmę.

        Dopiero teraz zauważyłam twoją Wątrobę i uprzejmie donoszę, że zrobiła mi ona dzień 🥰
        Choć trochę mi zajęło skapnięcie się o co z nią chodzi
    • ako17 Re: Ja będę z wami szczery, wybrałem drogę karier 20.10.22, 12:17
      bupu napisała:


      > Komu jeszcze, waszym zdaniem, ścieżki kariery się kompletnie pomyliły?

      Norze, która ma w perspektywie Apgary. Ma je już, zanim sprecyzowała, czy chce być biznesswoman w pepitkę, czy barmanką.

      Według mnie najbardziej wiarygodna jest kariera Anieli. Można się doszukiwać jakichś niedociągnięć fabularnych, ale generalnie ta dziewczyna miała talent, chciała być aktorką i zaczęła od zahaczenia się w teatrze.
      Gaba - niby po ojcu jest tym filologiem, ale jakoś przy pracy jej nie widzimy, również pasji wielkiej w tym kierunku sobie nie przypominam.
      • sulika Re: Ja będę z wami szczery, wybrałem drogę karier 22.10.22, 15:47
        A to Nora nie chciała być architektką?
        • bupu Re: Ja będę z wami szczery, wybrałem drogę karier 22.10.22, 15:48
          sulika napisał(a):

          > A to Nora nie chciała być architektką?

          Zgadza się.
    • kocynder Re: Ja będę z wami szczery, wybrałem drogę karier 21.10.22, 23:31
      A czy jest gdzieś powiedziane/napisane co KONKRETNIE robił Ignacy senior w Bibliotece Raczyńskich? No bo jakoś nie do końca widzę etat czytania antycznych? A co poza czytanie ględa starszy mógłby czynić? Oprowadzać wycieczki szkolne? Chyba tylko po to, żeby młódź zniechęcić do czytania czegokolwiek z komiksami włącznie. Praca naukowo-badawcza? Nad czym? I z jakimi osiągnięciami?
      • bupu Re: Ja będę z wami szczery, wybrałem drogę karier 21.10.22, 23:33
        kocynder napisała:

        > A czy jest gdzieś powiedziane/napisane co KONKRETNIE robił Ignacy senior w Bibl
        > iotece Raczyńskich?

        Czytywał nie to, na co miałby ochotę. Tako stoi w KK.
        • kocynder Re: Ja będę z wami szczery, wybrałem drogę karier 22.10.22, 01:12
          No ok, Bupu. Ale nie słyszałam w żadnej bibliotece o etacie "czytacza", niezależnie od doboru lektur. Czytał, ok, ale co ROBIŁ zawodowo? Był archiwistą? Konserwatorem papieru raczej nie. Parał się pracą naukową? Jaką? Pracował w muzeum któregoś z pisarzy (o ile wiem, Biblioteka Raczyńskich pełni pieczę nad kilkoma takimi obiektami)?
          • bupu Re: Ja będę z wami szczery, wybrałem drogę karier 22.10.22, 09:19
            kocynder napisała:

            > No ok, Bupu. Ale nie słyszałam w żadnej bibliotece o etacie "czytacza", niezale
            > żnie od doboru lektur. Czytał, ok, ale co ROBIŁ zawodowo? Był archiwistą? Konse
            > rwatorem papieru raczej nie. Parał się pracą naukową? Jaką? Pracował w muzeum k
            > tóregoś z pisarzy (o ile wiem, Biblioteka Raczyńskich pełni pieczę nad kilkoma
            > takimi obiektami)?
            >



            Że nie ma etatu czytacza to ja wiem, niestety tyle o pracy Ignaca mówi nam KK. Może Kalamburka mówi więcej?
            • kocynder Re: Ja będę z wami szczery, wybrałem drogę karier 22.10.22, 09:24
              No właśnie nie pamiętam, a dzieło przepadło w pomroce dziejów i nie sprawdzę...
              • bupu Re: Ja będę z wami szczery, wybrałem drogę karier 22.10.22, 15:54
                kocynder napisała:

                > No właśnie nie pamiętam, a dzieło przepadło w pomroce dziejów i nie sprawdzę...
                >

                Przekopałam Kalanego Burka, ale informacji o tym, czym się dokładnie Ignac zajmował brakuje...
                • kocynder Re: Ja będę z wami szczery, wybrałem drogę karier 23.10.22, 01:01
                  No to jazda. Jakąż to karierę mógł robić? Nie mam pojęcia czym się zajmuje biblioteka Raczyńskich. Znaczy czy to tylko zwykła biblioteka publiczna czy placówka naukowa? I CO ten ględa mógł tam robić? W obsługę "klientów" nie wierzę i nie uwierzę za skarby Sezamu. W pracę naukową powątpiewam, z tych samych przyczyn co w przypadku jego najstarszej córki - NIE DA SIĘ pracować naukowo tak, żeby ta praca była bezwonna, bezgłośna i nieobecna poza zakładem pracy. Nie i już. Nie da się. Więc nie pracuje naukowo. Kolegował się z docentem. Czyli co? Jakieś stanowisko "doradcy naukowego"? To musiałby mieć co najmniej profesurę. Nie wierzę. No to, na Teutatesa, Ignacy robił w bibliotece?!
                  • ako17 Re: Ja będę z wami szczery, wybrałem drogę karier 23.10.22, 07:50
                    kocynder napisała:

                    na Teutatesa, Ignacy robił w bibliotece?!
                    >

                    wymądrzał się.
                    I nawiązując do tego co robił w domu (że praca pracownika naukowego musi być w domu widoczna), to widać że jednak ją do domu przynosił.
                    W domu też się wymądrzał
                    • kocynder Re: Ja będę z wami szczery, wybrałem drogę karier 23.10.22, 08:44
                      Chyba złożę podanie o pracę do Biblioteki Raczyńskich. Ignacy jest już na emeryturze, wymądrzać się umiem, czytać uwielbiam i nie upieram się, żeby tylko to na co akurat mam ochotę...
                      • piotr7777 Re: Ja będę z wami szczery, wybrałem drogę karier 23.10.22, 09:55
                        Z wikipedii:
                        "Biblioteka Raczyńskich w Poznaniu – miejska biblioteka publiczna założona w 1829 w Poznaniu.

                        W 1821 roku hrabia Edward Raczyński kupił działkę od władz pruskich przy Wilhelmsplatz (obecnie Plac Wolności) pod bibliotekę, która została zbudowana w latach 1822–1828. Projekt budynku został zamówiony w Rzymie[1] prawdopodobnie u Francuzów: Ch. Percier i P.F. Fontaine.

                        Obecnie w budynku mieści się dyrekcja, księgozbiór specjalny oraz odbywają się wystawy czasowe. Biblioteka sprawuje również pieczę nad muzeami pisarzy: Józefa Ignacego Kraszewskiego, Kazimiery Iłłakowiczówny, Henryka Sienkiewicza i Jerzego Pertka."

                        Ignacy mógł być np. opiekunem księgozbioru antycznego. Mógł organizować wystawy specjalne. A poza tym miał czas by przeglądać dzieła będące pod jego pieczą.
                        Na pewno w 1978 r. w czasie hospitalizacji Mili przyjmuje zagraniczną delegację (ciekawe ilu z nich zaraziło się świnką?)
                        A pracuje gdzieś do 199 r. bo jeszcze w Imieninach i Tygrysie i Róży chodzi do pracy.
                        • kocynder Re: Ja będę z wami szczery, wybrałem drogę karier 23.10.22, 10:01
                          Ignacy i organizować to oksymoron. Jeśli potencjalne wystawy "organizował" tak, jak opiekę dla dzieci pod czas pobytu w szpitalu żony to...
                          • bupu Re: Ja będę z wami szczery, wybrałem drogę karier 23.10.22, 10:30
                            kocynder napisała:

                            > Ignacy i organizować to oksymoron. Jeśli potencjalne wystawy "organizował" tak,
                            > jak opiekę dla dzieci pod czas pobytu w szpitalu żony to...
                            >

                            ...to ja już wiem, czemu Edward hrabia Raczyński, założyciel i fundator Biblioteki, odstrzelił sobie głowę z armaty. Miał, biedak, wizję przyszłości, w której dojrzał, że w jego ukochanej bibliotece Ignac będzie organizował. I nie zdzierżył Edward takiego horroru...
                            • kocynder Re: Ja będę z wami szczery, wybrałem drogę karier 23.10.22, 10:35
                              Biedny Edward.... :(
                          • ako17 Re: Ja będę z wami szczery, wybrałem drogę karier 23.10.22, 18:54
                            kocynder napisała:

                            > Ignacy i organizować to oksymoron. Jeśli potencjalne wystawy "organizował" tak,
                            > jak opiekę dla dzieci pod czas pobytu w szpitalu żony to...
                            >


                            nie przesadzajmy. Raz przecież już zorganizował zdjęcie firanek do prania. Trochę ciężko było z konsekwencjami, ale chyba firanki były czyste (ma kto jaki cytat? bo jak nie, to poszukam). Konsekwencje też się jakoś ogarnęło, przybył dr Kowalik i wybór ciast został podany na talerzu do podłogi + herbatka + poduszka i książka, więc ogólnie naprawdę dobrze wypadło.
                            Coś tam jeszcze przecież było zorganizowane przez Ignaca, jakieś rybobranie w Czaplinku, prawda? I ewakuacja Rodziny z Litwy. Demon organizacji.
                            Ale jak kierownictwo przejęła Mila, serce moje, Ignacy nie musiał. Wręcz nie mógł.
                            Nie możemy wymagać od Ignacego, żeby się zajmował domem czy dziećmi w czas niepobytu Mili w domu. Ona tego od niego oczekiwała?
                            Chyba podział obowiązków był jasny: Borej do biblioteki, Mila do dzieci i domu. Nie sądzę, by był ustalony jakiś plan B, na wypadek taki, jaki zaistniał. Dalej: Ignacy do biblioteki i to wszystko, czego od niego oczekiwała Mila. No przecież nie gotowania, sprzątania i odprowadzania dzieci do przedszkola/ szkoły.
                            Reasumując: jak się oczekiwało od Ignacego, że coś zrobi, on był na to przygotowany i robił. Jak mu w pracy szef, czy w domu szef nie powiedział co ma robić, to nie zrobił.

                            Tak to widzę :(
                            • kocynder Re: Ja będę z wami szczery, wybrałem drogę karier 23.10.22, 19:02
                              W ewaluowanie z Kiejdan kogokolwiek w wykonaniu Ignaca nie wierzę. Ile on miał wtedy lat, jak to "organizował"?
                              Ignacy umie WYKONAĆ polecenie. "Idź z Patrycją kupić ...", to jak dobrze ułożony pies dziecko w garść i idzie kupić. Kazali dzwonić po znajomych szukając białych butów damskich? To karnie siedzi i dzwoni. Owa "organizacja" musiałaby wyglądać dokładnie tak: szef daje kartkę z poleceniami w punktach (plus załącznik z numerami telefonów do zapraszanych gości/instytucji, i Ignacy posłusznie odfajkowuje kolejne punkty z listy. Sam - zero inicjatywy.
                              • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Ja będę z wami szczery, wybrałem drogę karier 23.10.22, 19:04
                                kocynder napisała:
                                >W ewaluowanie z Kiejdan
                                >kogokolwiek w wykonaniu Ignaca
                                >nie wierzę. Ile on miał wtedy lat, jak
                                >to "organizował"?

                                Chyba gdzieś tak 10-11. I po tej traumie w dzieciństwie przysiągł sobie, że już nigdy nie będzie niczego organizował!
                                • kocynder Re: Ja będę z wami szczery, wybrałem drogę karier 23.10.22, 19:10
                                  No właśnie tak mi się zdawało, że on dzieciak był. I dziesięciolatek organizował ewakuację cukiernicy, brata i MATKI? Really?
                                  • bupu Re: Ja będę z wami szczery, wybrałem drogę karier 23.10.22, 19:49
                                    kocynder napisała:

                                    > No właśnie tak mi się zdawało, że on dzieciak był. I dziesięciolatek organizowa
                                    > ł ewakuację cukiernicy, brata i MATKI? Really?
                                    >

                                    Słaba kobieta wszak sama się nie ewakuuje, otrzebuje do tego silnego menczyzny, nawet w postaci dziesięcioletniego nieogara.
                              • mika_p Re: Ja będę z wami szczery, wybrałem drogę karier 25.10.22, 19:13
                                > Kazali dzwonić po znajomych szukając białych butów damskich? To karnie siedzi i dzwoni. (...). Sam - zero inicjatywy.

                                Ignacy miał dzwonić do sklepów obuwniczych. Zadzwonił do docenta, bo docent miał obfitą żonę. Na kartce miał tylko kolor i rozmiar obuwia. Adresy sklepów były w ksiażce telefonicznej
                        • jakgdyby.nigdynic Re: Ja będę z wami szczery, wybrałem drogę karier 24.10.22, 14:23
                          piotr7777 napisał:

                          >
                          > Ignacy mógł być np. opiekunem księgozbioru antycznego. Mógł organizować wystawy
                          > specjalne. A poza tym miał czas by przeglądać dzieła będące pod jego pieczą.
                          > Na pewno w 1978 r. w czasie hospitalizacji Mili przyjmuje zagraniczną delegację
                          > (ciekawe ilu z nich zaraziło się świnką?)
                          > A pracuje gdzieś do 199 r. bo jeszcze w Imieninach i Tygrysie i Róży chodzi do
                          > pracy.

                          Nie mam pojęcia, jak wygląda praca w bibliotece naukowej, ale miałam w swoim życiu epizod muzealny i wydaje mi się, że może być podobna do roboty muzealnika. Było to lata temu, a w muzeach właśnie stare (post peerelowskie) toczyło walkę z nowym. W skrócie: jeśli jesteś za przeproszeniem kustoszem (najwyższy stopień wtajemniczenia) i masz umowę o pracę, to możesz robić NIC. Przychodzisz rano, spijasz kawkę, pogrzebiesz w katalogu, potem kolegium kustoszy, potem rozmowa w dziale edukacji, potem do archiwum, może jakieś poprawki w inwentarzu, zawsze jest bałagan. Raz na kilka lat scontrum, raz na kilka lat mini ekspozycja w zakurzonej gablocie. Raz na rok artykuł do Acta Bibliothecae Posnaniensis (albo coś) i tak leci. Jak jesteś kompletną niedojdą i lamerem, to cię przeniosą do Działu Zabytków Nikłej Wartości (true story).
                          • kocynder Re: Ja będę z wami szczery, wybrałem drogę karier 24.10.22, 15:58
                            Pytanie czy Ygnac był kustoszem. Tym z najwyższym stopniem wtajemniczenia. Ale tak, ten opis "pracy" w moim odczuciu świetnie pasuje do tego lenia intelektualnego i lesera.
                            • jakgdyby.nigdynic Re: Ja będę z wami szczery, wybrałem drogę karier 24.10.22, 16:28
                              kocynder napisała:

                              > Pytanie czy Ygnac był kustoszem. Tym z najwyższym stopniem wtajemniczenia. Ale
                              > tak, ten opis "pracy" w moim odczuciu świetnie pasuje do tego lenia intelektual
                              > nego i lesera.
                              >

                              Tak, stopnie muzealne są za wysługę lat, więc Ignac pod koniec swojej kariery pewnie tym kustoszem był (jeśli w bibliotekach jest podobny system awansu). Zdaje się, że poza wykształceniem wyższym kierunkowym nic więcej nie potrzeba. Ignac miał. Włala - kustosz.

                              Aha, i ja wcale nie mówię, że Ignac był leniem intelektualnym i leniem w pracy. Mówię tylko, że nie MUSIAŁ nic robić. Znałam wiele takich zahibernowanych kustoszek. Generalnie praca nad zbiorami muzealnymi to dłubanie, sprawdzanie, siedzenie w papierach, porównywanie niuansów i katalogowanie drobiazgów. Wydaje mi się jak znalazł na temperament Borejki. Mógł tam sobie porównywać różne tłumaczenia z greki, zapisy strodruków, pisać wnioski na komisję zakupów, ekscytować się nowym artykułem polemicznym Docenta etc.
      • julian_arden Re: Ja będę z wami szczery, wybrałem drogę karier 17.12.22, 20:26
        kocynder napisała:

        > A czy jest gdzieś powiedziane/napisane co KONKRETNIE robił Ignacy senior w Bibl
        > iotece Raczyńskich? No bo jakoś nie do końca widzę etat czytania antycznych? A
        > co poza czytanie ględa starszy mógłby czynić? Oprowadzać wycieczki szkolne? Chy
        > ba tylko po to, żeby młódź zniechęcić do czytania czegokolwiek z komiksami włąc
        > znie. Praca naukowo-badawcza? Nad czym? I z jakimi osiągnięciami?

        Widzę go jako wiecznego magistra. Współczesnym odpowiednikiem jest wieczny doktor, bo inflacja tytułów nastąpiła.
    • briar_rose Re: Ja będę z wami szczery, wybrałem drogę karier 19.12.22, 00:06
      Ciekawostka! Powtarzam sobie "Imieniny" i mam cytat o karierze Gaby! Nawet książki pisze! :O


      - Co ja mogłabym robić? Nic nie umiem, nawet geografii.
      - No, to się naucz. A co, czy już musisz zarabiać?
      - Nie, no właściwie nie muszę. Mama się ostatnio habilitowała, pisze różne podręczniki i
      książki. Pracuje też w radio. Ale jednak... ma nas troje. Mają się czym martwić, ona i Grześ.
      • julian_arden Re: Ja będę z wami szczery, wybrałem drogę karier 19.12.22, 08:48
        briar_rose napisał(a):

        > Ciekawostka! Powtarzam sobie "Imieniny" i mam cytat o karierze Gaby! Nawet ksią
        > żki pisze! :O
        >
        > > - Co ja mogłabym robić? Nic nie umiem, nawet geografii.
        > - No, to się naucz. A co, czy już musisz zarabiać?
        > - Nie, no właściwie nie muszę. Mama się ostatnio habilitowała, pisze różne podr
        > ęczniki i książki. Pracuje też w radio. Ale jednak... ma nas troje. Mają się czym martwić
        > , ona i Grześ.


        Która to tak ubolewa, Różyczka?
      • bupu Re: Ja będę z wami szczery, wybrałem drogę karier 19.12.22, 10:05
        briar_rose napisał(a):

        > Ciekawostka! Powtarzam sobie "Imieniny" i mam cytat o karierze Gaby! Nawet ksią
        > żki pisze! :O
        >
        >
        > - Co ja mogłabym robić? Nic nie umiem, nawet geografii.
        > - No, to się naucz. A co, czy już musisz zarabiać?
        > - Nie, no właściwie nie muszę. Mama się ostatnio habilitowała, pisze różne podr
        > ęczniki i
        > książki. Pracuje też w radio. Ale jednak... ma nas troje. Mają się czym martwić
        > , ona i Grześ.



        Gabunia rzuciła studia magisterskie gdy zaszła w ciążę z Pyzą (czyli tak jakoś po pierwszym roku). Zaczęła je od nowa zapewne po urodzeniu Larwy, powiedzmy że heroicznie zaraz w następnym roku. Czyli 1985. Zatem w 89 zdobywa magistra, w 1993, po studiach doktoranckich, wieńczy dzieło doktoratem. W lutym 1998 dowiadujemy się że właśnie się habilitowała. Nie pamiętam ile trwał wtedy przewód habilitacyjny, rok? Krócej? No to wychodzi mi, że Gabunia, której nikt w tych tomach nie widział przy czymkolwiek zbliżonym do pracy zawodowej, pracując bezobjawowo zebrała sobie dorobek naukowy wystarczający na habilitację, w circa cztery lata. Albo dostała tego haba za bycie Gabunia Borejko. I to wszystko z małoletnim Indeksem Glikemicznym przy piersi, oraz zagrażającą życiu zakrzepicą. Cuda i dziwy, no.
        • julian_arden Re: Ja będę z wami szczery, wybrałem drogę karier 19.12.22, 10:22
          bupu napisała:

          [...]
          > Gabunia rzuciła studia magisterskie gdy zaszła w ciążę z Pyzą (czyli tak jakoś
          > po pierwszym roku). Zaczęła je od nowa zapewne po urodzeniu Larwy, powiedzmy że
          > heroicznie zaraz w następnym roku. Czyli 1985. Zatem w 89 zdobywa magistra, w
          > 1993, po studiach doktoranckich, wieńczy dzieło doktoratem. W lutym 1998 dowia
          > dujemy się że właśnie się habilitowała. Nie pamiętam ile trwał wtedy przewód ha
          > bilitacyjny, rok? Krócej? No to wychodzi mi, że Gabunia, której nikt w tych tom
          > ach nie widział przy czymkolwiek zbliżonym do pracy zawodowej, pracując bezobja
          > wowo zebrała sobie dorobek naukowy wystarczający na habilitację, w circa cztery
          > lata. Albo dostała tego haba za bycie Gabunia Borejko. I to wszystko z małolet
          > nim Indeksem Glikemicznym przy piersi, oraz zagrażającą życiu zakrzepicą. Cuda
          > i dziwy, no.

          Jeśli mnie Alzheimer nie myli, w latach najwcześniejszych 90. nie było jeszcze studiów doktoranckich, czyli musiała doktoryzować się normalną drogą, jako asystent. Co też znaczy, że nie miała ścisłych terminów. Mimo to dokonała sprężu i machnęła robotę bardzo szybko, z dwoma wampirami z których jeden wisiał u cyca, a drugi ciągle żądał parówek. Z drugiej strony, w dziedzinach społ-hum-teosiowych da się zrobić robotę szybciej, niż w eksperymentalnych, gdzie jesteśmy ograniczeni sezonami i czasem eksperymentów. Więc powiedzmy, ze się da. Ta błyskawiczna habilitacja... No może mało prawdopodobne, ale też się da. Ale z tego wynika, że onaż noblistka jakaś bez mała. Tylko co za tym wszystkim idzie, Gabba powinna w tej chwili być pełnym profesorem, członkiem wszystkich NCN-ów, CK-ów, Rad wszystkiego możliwego, promotorką wielkich wzruszeń u setki doktorantów i w ogóle człowiekiem udręczonym robotą w stopniu wykluczającym taką aktywność, jaką widać w kolejnych tomach cyklu. To nie gra.
          • bupu Re: Ja będę z wami szczery, wybrałem drogę karier 19.12.22, 11:37
            julian_arden napisał:

            >
            >
            > Jeśli mnie Alzheimer nie myli, w latach najwcześniejszych 90. nie było jeszcze
            > studiów doktoranckich, czyli musiała doktoryzować się normalną drogą, jako asys
            > tent. Co też znaczy, że nie miała ścisłych terminów. Mimo to dokonała sprężu i
            > machnęła robotę bardzo szybko, z dwoma wampirami z których jeden wisiał u cyca,
            > a drugi ciągle żądał parówek. Z drugiej strony, w dziedzinach społ-hum-teosiow
            > ych da się zrobić robotę szybciej, niż w eksperymentalnych, gdzie jesteśmy ogra
            > niczeni sezonami i czasem eksperymentów. Więc powiedzmy, ze się da. Ta błyskawi
            > czna habilitacja... No może mało prawdopodobne, ale też się da. Ale z tego wyni
            > ka, że onaż noblistka jakaś bez mała. Tylko co za tym wszystkim idzie, Gabba po
            > winna w tej chwili być pełnym profesorem, członkiem wszystkich NCN-ów, CK-ów, R
            > ad wszystkiego możliwego, promotorką wielkich wzruszeń u setki doktorantów i w
            > ogóle człowiekiem udręczonym robotą w stopniu wykluczającym taką aktywność, jak
            > ą widać w kolejnych tomach cyklu. To nie gra.


            Stężenie idiotyzmu znakomicie podnosi fakt, że Gabuchna najpierw musiała RZUCIĆ studia z powodu jednej, zdrowej ciąży i takiegoż niemowla, a potem zasuwała jak przodownik pracy Pstrowski Wincenty, robiąc magisterskie z jednym niemowlem i jednym przedszkolakiem na stanie, a potem doktoryzując się i habując w ciąży, połogu, z niemowlęciem oraz zakrzepicą w zestawie.

            A przy tym wszystkim Gabunia ma tyle wolnego czasu... W Pulpecji, w środku dnia snuje się po domu i gotuje obiadki, a potem leci odbierać poród. W DP, które się toczy w końcu czerwca, Gaba zamiast siedzieć na egzaminach i kopać się w papierach wypatruje dzieci przez okno. W Imieninach doktor świeżo ohabowana Gaba wyjeżdża sobie na trzy dni robocze, siostrę z lotniska odbierać. A robota robi się sama. Zdalaczynnie.
            • julian_arden Re: Ja będę z wami szczery, wybrałem drogę karier 19.12.22, 20:50
              bupu napisała:

              [...]
              > A przy tym wszystkim Gabunia ma tyle wolnego czasu... W Pulpecji, w środku dnia
              > snuje się po domu i gotuje obiadki, a potem leci odbierać poród. W DP, które s
              > ię toczy w końcu czerwca, Gaba zamiast siedzieć na egzaminach i kopać się w pa
              > pierach wypatruje dzieci przez okno. W Imieninach doktor świeżo ohabowana Gaba
              > wyjeżdża sobie na trzy dni robocze, siostrę z lotniska odbierać. A robota robi
              > się sama. Zdalaczynnie.

              Mów do mnie jeszcze, miód na duszę. To ja właśnie jestem ten w radach, gremiach, recenzujący i sprawozdający się (teraz jest koniec roku, pora diabelska) i mimo że do poziomu zasiadania i orzekania spodziewanego u Gaby noblistki mi dość daleko, i tak zasuwam jak chomik w kołowrotku. Ale zamiast odbierać siostry Borejko z lotniska, przetykam sobie synapsy tutaj pisząc różne bzdurki, to lepiej działa.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka