Dodaj do ulubionych

"Wybralem drogę kariery" bis.

22.10.22, 00:59
Całkiem sporo jest karier, w które nikt nie wierzy. I słusznie! A może się pokusić o urealnienie "zapodanych" ścieżek zawodowych? Na zasadzie tu przyciąć, tam naciągnąć... ;)

- Felicja i Józef Borejko: ona miała zapewne stanowisko w administracji średniego szczebla, powiedzmy wicekierowniczka księgowości w jakimś państwowym zakładzie pracy, średniej wielkości, on jako chemik, w zakładach Lechii Polleny (czy co to tam było) na kierowniczym stanowisku, obecnie oboje na emeryturze.
- Joanna (nazwiska męża nie pamiętam, o ile w ogóle padło): zapewne ukończyła studia, jakiś solidny, rzetelny kierunek, typu ekonomia, informatyka czy coś takiego. O, albo farmacja! Tata chemik, Felicja też nie głupia, przedmioty ścisłe mogła mieć nieźle obkute. Jeśli ścieżka edukacyjna pierwsza, to stanowisko w jakimś banku. Pracownik rzetelny, solidny, prochu nie wymyśli, ale i nie nawali. Jeśli ta druga ścieżka - to może współwłaścicielka apteki, w niezłym punkcie i nieźle prowadzonej. Jej mąż podobnie, może ciut wyżej niż ona, manager w korpo?
- Mila i Ignacy Borejko: jej odciachać tępym tasakiem Burka kalającego sceny i teatry. Zostawić to, co było realne, czyli zaoraną panią domu, która szoruje wannę po leniwych córeczkach a nocami dłubie na maszynie dziewiarskiej czy coś tam innego dorabia. Ale nie okazuje się być tłumaczem z sanskrytu, pisarzem ukrywającym się pod pseudonimem Remigiusz Mróz, ani pilotem F-16, on zwykły, szeregowy etat pracownika w Bibliotece Raczyńskich. I nic więcej. Nul. Nada. Goły etat. Kariera zerowa. Obecnie kiepściutka emerytura (nie wierzę w krociową emeryturę szeregowego pracownika biblioteki dowolnej!)
- Gabriela i Grzegorz Stryba: kariery naukowej to ja u niej nie widzę. Nie ma w niej pasji, zacięcia naukowego, dążenia... Mogłaby np uczyć historii w LO. (lubi młodzież (no dobra, załóżmy, że lubi), jest w miarę spokojna, cierpliwa, mogłaby dać radę), z tym, że nie "uwielbiana na wieki wieków", a po prostu zwyczajnie lubiana "profesorka" (cudzysłów nie przypadkowy, podobnie jak w karierę naukową nie wierzę również w jej profesurę). A jej mąż skoro został napisany jako informatyk, to niech już nim sobie zostanie. Też raczej na etacie niż własna działalność, ale czemu nie?
- Ida i Marek Pałys : ok, jeśli idzie o medycynę. Wcale nie rzadkie przypadki, gdy ktoś wobec samego siebie jest hipochondrykiem a może to godzić z byciem świetnym lekarzem, tak jak zdarzają się świetni belfrowie, którzy swoich dzieci nie umieją wziąć w karby itd. I w przypadku Idy mogłabym uwierzyć w serio-serio karierę, gdyby nie opisano jej jako psychopatki. Ma temperament, wolę walki, siłę itd. Gdyby zamiast opisywać frytki i camemberty autorka wspomniała np że "Józef i Łucja znów spędzali dnie i noce u dziadków, gdyż ich rodzice zajęci karierą [...] Ojciec kuł do Państwowego Egzaminu Specjalizacyjnego, a matka wyjechała na sympozjum/konferencję/coś tam"...
- Natalia i Robert Rojek: skasować dzieci, a przynajmniej Szymka i Jędrka. Natalia mogłaby zostać fotografką. Ale nie typu paparazzi, tylko... Taką, która x czasu czeka z obiektywem, żeby motyl rozłożył skrzydła w słońcu. Która fotografuje Kilimandżaro z niezwykłego punktu. Która nawet w atelier robiąc portret umie wydobyć z fotografowanej osoby takie najskrytsze... Może dostaje jakieś nagrody (nie żeby zaraz Pulitzera!), bo czemu nie? Roberta bym widziała prozaicznie - w poligrafii. Nie mam pojęcia kto poligrafów zatrudnia, wydawnictwa? Może też uczyć poligrafii. Razem stworzyli fajne stadło, w którym solidny on zapewnia artystycznej jej stabilizację, a ona ubarwia jego świat.
- Patrycja i Florian Górski: moim zdaniem fajnym pomysłem byłaby dla nich turystyka. Ale bez hodowli koni, porzeczek, pszczół, moreli, apiscykultury, wniosków unijnych i co tam jeszcze. No, na zasadzie, że kupili za grosze rozsypujący się "dworek szlachecki, z drewna lecz podmurowany" w popegerowskiej wsi, zruinowany, bo przez x lat mieściła się tam księgowość PeGeEru, a potem był pustostanem, Załatwili kredyt, dopłaty (ja się na tym znam jak kura na astrofizyce, więc nie oczekujcie, że podam jak, ale wiem, że w pewnym okresie dało się nawet nie potężnymi kosztami), początkowo tylko "zaszpachlowali", żeby wyglądało jako-tako, ale okazało się, że okolica jest piękna, ekskluzywnie-turystyczna, więc... A już jak nastała moda na "postszlacheckość" to ich biznes zaczął się serio kręcić. Ale nadal bez hodowli koni czy porzeczek, poza tyle co na własny (i klientów) użytek. I owszem, wówczas Pulpa nie zaiwaniałaby całkiem sama przy tych lodach i wszystkim, a musiałaby mieć zatrudnione pokojówki, kucharkę (co najmniej jedną i jakąś pomoc!), a Flor by se nie postukiwał młoteczkiem, bo prowadzenie takiego biznesu to jest praca 24/7.
No i pokolenie niżej:
- Róża i Fryderyk Schoppe: jeszcze gdy była w Oxfordzie, mięliśmy bardzo mało danych o niej i jej "psyche", więc można było sobie powymyślać. No to ja wymyśliłam, że w czasie gdy Frycek zajęty jest fizyką, Róża słabo znając język, nie będąc zbyt wylewną, i mając sporo czasu - skupiła się na cyzelowaniu ich niewielkiego domku, wynajętego im przez uczelnię na lat 10, gdyż na tyle opiewał kontrakt Fryca. A potem, któregoś dnia wpadła do nich przyjaciółka Fryca i się zachwyciła ciepłym wnętrzem, w którym połączono zaskakująco rzeczy nowe i nowoczesne ze starymi i na granicy antyku. Poproszona - Róża zaczęła sztafirować jej mieszkanie, a potem już poszło. W kontaktach Róża podszlifowała język i jest cenioną i poszukiwaną dekoratorką wnętrz. Poszła na kursy, doszkala się, może nie robi kariery naukowej, ale w branży jest ceniona i polecana. Niestety, MM wzięła ją za kudły i przywlokła nach Posen. I tu mi witki opadły. Co może robić taka galareta, która ma w głowie jeno sznurek, coby uszy nie odpadły? Babsko (tak, Pyzunia już nie jest młodą kobietką, ani dziewczątkiem, a dorosłą i dojrzałą kobietą! Trzydziecha z okładem!), które ma w zadku własne dzieci, bo mamunia jej każe?!?!?! Nie, no wyobraźni mi brakuje... :(
- Laura i Adam: o Adamie lepiej nie będę pisać, bo gościa nie znoszę i gotowam mu przypisać całe zło wszechświata z niewolnictwem, epidemią cholery i zamachem na JFK włącznie. Laury nie widzę w operze. Natomiast mając głos i słuch mogłaby "pójść" w piosenkę francuską, czy ten upiorny jazz nowoorleański. Czyli nawet robić karierę wokalną, ale w czymś, do czego jest zdatna, a nie w najtrudniejszym chyba kierunku z możliwych.
- Agnieszka i IGS: Agnieszka artystką jest. Fajowo. Ale... Czy obecnie z "bycia artystką" da się żyć? Nie mówię, ze dorobić na studiach, ale przeżyć? Z samej "sztuki dla sztuki"? Powątpiewam... Brakuje mi... Czegoś jak Mama Żakowa: artystka, też, jak najbardziej, nadmetraż na pracownię nawet miała, ale oprócz rzeźb i Sztuki przez wielkie "S" - był tez królik w skoku. Zielony, bo się integruje z łąką. Niespodzianka, ale takie zajęcia z dziećmi były PŁATNE! Więc oprócz fajnej zabawy z dzieciakami - przynosiły tez konkretny, przeliczalny na monety dochód. A Aga co? Utrzymanie się młodego stadła z dziecięciem na stanie z filmów o ołtarzach? Really? No, chyba, że, już kiedyś przytaczałam, opowiadanie. Angielski chyba pisarz, Saki, tom pt "Małomówność Lady Anny". W jednym z opowiadań bohater jest wybitnym specjalistą od transeptów koptyjskich czy czegoś równie niszowego, a żyje na nader wysokiej stopie. No i okazuje się, ze oprócz naukowych badań o Bizancjum czy liturgii facet w najgłębszej tajemnicy pisze teksty, no, odpowiednik naszych hitów disco-polo. Takie ckliwe paplanie o miłości, zaletach panien, deklaracje uczuć dozgonnych - i z tego ma na wystawne życie, podróże zagraniczne i zajmowanie się tym co go interesuje. I tak bym widziała IGS: że oficjalnie to on te ołtarze i filmy o kościołach, a w realu ma szczęśliwą rękę do giełdy i tam kosi kasę z której żyją.
Obserwuj wątek
    • kocynder Re: "Wybralem drogę kariery" bis. 22.10.22, 01:04
      -Dorota i Józef: Dorota nie istnieje, albowiem nie posiada żadnych cech "ludzkich". Ideał cnót wszelakich z książeczki dla dziewiętnastowiecznych pensjonarek i tyle, żeby mogła zrobić karierę - musiałaby być "jakaś". Oby tylko nie w medycynie, bo jak pomyślę o jej laniu alko do tchawicy osoby nieprzytomnej i o wywlekaniu tejże własnym sumptem z rowu (pal licho potencjalnie możliwy uraz kręgosłupa, po co komu kręgosłup?)... Józefa bym wysłała albo na polibudę (ale za Chiny nie na architekturę, jakaś mechanika, coś takiego), ewentualnie WAT. Wiem, większość uważa, że wojsko i on to wyklucza się nawzajem, ale ja uważam, że nie. :)

      Na resztę nie mam pomysłu...
      • jakgdyby.nigdynic Re: "Wybralem drogę kariery" bis. 24.10.22, 14:33
        kocynder napisała:

        > -Dorota i Józef: Dorota nie istnieje, albowiem nie posiada żadnych cech "ludzki
        > ch". Ideał cnót wszelakich z książeczki dla dziewiętnastowiecznych pensjonarek
        > i tyle, żeby mogła zrobić karierę - musiałaby być "jakaś". Oby tylko nie w medy
        > cynie, bo jak pomyślę o jej laniu alko do tchawicy osoby nieprzytomnej i o wywl
        > ekaniu tejże własnym sumptem z rowu (pal licho potencjalnie możliwy uraz kręgos
        > łupa, po co komu kręgosłup?)... Józefa bym wysłała albo na polibudę (ale za Chi
        > ny nie na architekturę, jakaś mechanika, coś takiego), ewentualnie WAT. Wiem, w
        > iększość uważa, że wojsko i on to wyklucza się nawzajem, ale ja uważam, że nie.
        > :)
        >
        > Na resztę nie mam pomysłu...
        >

        Przepraszam, ale muszę to napisać: Dorota nie istnieje, gdyż jest dmuchaną lalką (w wersji hardcore)/ manekinem/ żoną ze Stepford/ awatarem (w wersji soft). Dlatego tak się podoba Józefowi. Nie mówi, zawsze się zgadza, a przynajmniej zgoda jest domniemana, chce tego wszystkiego, co przemocowy pan i władca. Wygląda tak, jak chce pan i władca. Rodzina akceptuje, bo już dawno tak się odkleili od rzeczywistości, że nie widzą różnicy. <tu wstawiam ikonę przewracania oczami>
    • sulika Re: "Wybralem drogę kariery" bis. 22.10.22, 03:12
      Gabrysia mi się widzi jako trenerka koszykówki w jakimś klubie. Albo żeby chociaż grała dodatkowo, dla pasji. Może pomogłoby jej to w zaprzestaniu Pypy...ziakowania. Mogłaby tez brać udział w triathlonach, albo coś. Kurczę, bardzo mi do niej pasuje to bycie sportowcem. Oczywiście do Gaby pierwotnej, a nie Betonowego Centrum.
      Do Florka pasowałaby mi stadnina, ale Pulpa nie pasuje mi przerzucania gnoju, wiec Twój pomysł jest jednak lepszy.
      O tak, do Nutrii fotografia pasuje.
      Do Róży mi bardzo pasuje psychologia. Powinna na nią iść zamiast na mężologię. Ewentualnie, załóżmy, że Pyza wracając z dziećmi do Poznania z Oksfordu, ma nagły przypływ charakteru, który jej się bodajże zdarzył wcześniej, gdy się rodziła Mila. I Różaa stwierdza, że czas zadbać o siebie, a nie tylko o meża, idzie na jakieś studia/kursy, farbuje włosy itd.
      • sulika Re: "Wybralem drogę kariery" bis. 22.10.22, 03:13
        Wybaczcie, za to powtorzone milon razy ,,paasuje"
      • kocynder Re: "Wybralem drogę kariery" bis. 22.10.22, 07:35
        O. Zostawić Gabie kosza. I nawet wspomnieć, że "wszędzie" SKSy prowadzą W-Fiści, a u nisz, niespodzianka, historyczka! I że jej treningi są super! Ba, niechby nawet oprócz historii zrobiła zaocznie na AWFie trenerkę z koszykówki. Tylko niech nie wchodzi do NBA od razu! ;)
        Stadnina by mi nie pasowała o tyle, że to jest od początku do końca upiornie drogie hobby. Już tu dziewczyny się znęcały, a ja im wierzę bardziej niż "riserczowi" MM. Więc żeby wilk syty i owca cała: może jak Flory na tych postszlacheckich turystach się dorobili to nabyli jednego czy dwa konie pod siodło? Ot, do spacerów? Albo takie bardziej wszechstronne (nie wiem czy takie są?), że można i pod siodło i do bryczki? O kimś kto ma dwa konie nie powiesz, że ma stadninę, ani +tym bardziej!) że ma hodowlę koni... :)
        Co do Róży... W nagłe przebudzenie trzydziestoparoletniego babsztyla, który do tej pory prezentował umysłowość ameby nie wierzę. Te x lat temu, gdy wyjechali do Anglii - owszem, przerzucenie nagle w "obcy świat" mogło nią wstrząsnąć na tyle, żeby coś wykrzesać. Ale nie po tych latach bycia nikim.
        • bupu Re: "Wybralem drogę kariery" bis. 22.10.22, 09:29
          kocynder napisała:

          >
          > Stadnina by mi nie pasowała o tyle, że to jest od początku do końca upiornie dr
          > ogie hobby. Już tu dziewczyny się znęcały, a ja im wierzę bardziej niż "risercz
          > owi" MM. Więc żeby wilk syty i owca cała: może jak Flory na tych postszlachecki
          > ch turystach się dorobili to nabyli jednego czy dwa konie pod siodło? Ot, do sp
          > acerów? Albo takie bardziej wszechstronne (nie wiem czy takie są?), że można i
          > pod siodło i do bryczki?


          Są. Jak najbardziej. Na przykład jedna z naszych ras rodzimych, konie wielkopolskie. Milośnik tradycji Flobry pomagałby zachować lokalną rasę i mógłby jeszcze dostawać dopłaty unijne, bez wkopywania się w posiadanie stadniny. Ta-dą!
          • kocynder Re: "Wybralem drogę kariery" bis. 22.10.22, 14:04
            O. I nie hodowla, chroń Zeus, tylko właśnie dwa, góra trzy łby. Pod wierzch, latem na przejażdżki bryczką, zimą na kulig.
      • tajna_kryjowka_pyziaka Re: "Wybralem drogę kariery" bis. 22.10.22, 11:23
        sulika napisała:
        >Do Róży mi bardzo pasuje psychologia.
        >Powinna na nią iść zamiast na mężologię.

        Ale co dokładnie on by robiła? Kim by była?
        Zakres zawodów psychologicznych jest dość szeroki, od diagnosty, przez terapeutę dorosłych, terapeutę par, terepeutę rodzin (przy czym do bycia jakimkolwiek terapeutą powinno się skończyć po studiach paroletnią szkołę psychoterapii, zwykle płaconą z własnej kieszeni, ale to konieczne, żeby nie być szarlatanem, a polskie prawo tego niestety nie reguluje), biegłego sądowego, HR-owca, coacha, naukowca, po psychologa szkolnego. A i ta lista to tylko "oficjalne", wyciągnięte z poszczególnych specjalizacji.
        Co pasuje do Róży?
        • sulika Re: "Wybralem drogę kariery" bis. 22.10.22, 16:04
          Terapeuta dzieci? Albo ofiar przemocy domowej, zna przecież z autopsji. Poza tym terapia par też by pasowała - może by miała nadzieję, że uda jej się uratować małżeństwa takie jak jej matki i ojca. Że jej się rozpadło własne... cóż, szewc bez butów chodzi... O pieniądze nie ma się co martwić - niezaradni i szlachetnie biedni Borejkowie zawsze znajdują kasę na wszystko. Poza tym jest ojciec- Klops, bajecznie bogaty dealer samochodowy, może zechciałby się objawić i zafundować jej kursy, powiedzmy w prezencie ślubnym. Może na złość Borejkom, dla których to jakaś fanaberia, bo przecież choroby psychiczne nie istnieją, a na pewno ONI na nie nie chorują.
          Psycholog szkolny, słabo płatny- idealnie, przecież w Borejsadze wszyscy kończą pracując w szkole.
          Terapia zaburzeń odżywiania- wiem, że ona się tylko głupio odchudzała, ale ten watek miał potencjał, aby wprowadzić zaburzenia odżywiania (to znaczy ja nie oczekuję, że powinny tam być , raczej to moje fantazje). Roża miała wszelkie podstawy by zachorować - brak ojca, depresyjna matka, idealizowana przez wszystkich wokół, złe relacje rodzinne, bycie ,,tą lepszą" siostrą, niskie poczucie własnej wartości, a na dokładkę pulchność i chęć schudnięcia. A gdyby Róża przeszła przez chorobę (i wyzdrowiała), mogłaby dobrze rozumieć pacjentów i móc im skutecznie pomgać.
          • tajna_kryjowka_pyziaka Re: "Wybralem drogę kariery" bis. 22.10.22, 17:03
            sulika napisała:
            >Terapeuta dzieci?
            Terapeuta rodzin jeśli już. Jak ktoś mówi, że robi terapię samym dzieciom, to jest mega nieprofesjonalny - dziecko jest zbyt zależne na wielu płaszczyznach od rodziców, żeby dało się coś zmienić bez ich udziału, nie mówiąc już o tym, że oni (i ew. rodzeństwo, inni krewni obecni na co dzień) jako jego stałe środowisko zawsze biorą w jego problemach jakiś udział, nawet jeśli się do nich nie przyczynili bezpośrednio.
            Jakby co mówię o psychoterapeucie, nie psychologu szkolnym (on nie zajmuje się terapią).

            >Albo ofiar przemocy domowej, zna
            >przecież z autopsji. Poza tym terapia
            >par też by pasowała - może by miała
            >nadzieję, że uda jej się uratować
            >małżeństwa takie jak jej matki i ojca. Że
            >jej się rozpadło własne... cóż, szewc
            >bez butów chodzi...

            W tej branży jak najbardziej, mając samemu takie doświadczenia wie się jak to działa w praktyce.
            Ale, żeby sobie poradzić w takim zawodzie, Pyza musiałaby wyrobić w sobie ogromną wytrzymałość - codzienne słuchanie o problemach psychicznych i praca nad nimi z pozycji specjalisty to nie zawód dla kogoś, kogo mdli na samą myśl o konflikcie. No i więcej wolnej woli by jej się przydało, bo empatia u terapeutę to mimo wszystko nie jest nie ciągłe bycie miłym i przytakiwanie.
            Chociaż, jeśli odpowiednio wcześnie uświadomiłaby sobie co się odwala w jej rodzinie i wyemancypowała się, a potem przeszła własną terapię (dla psychoterapeutów obowiązkowe), to może dałaby radę znaleźć w sobie dość siły, by pomagać innym, podobnym sobie ludziom.
        • sulika Re: "Wybralem drogę kariery" bis. 22.10.22, 17:20
          Terapeuta dzieci? Albo ofiar przemocy domowej, zna przecież z autopsji. Poza tym terapia par też by pasowała - może by miała nadzieję, że uda jej się uratować małżeństwa takie jak jej matki i ojca. Że jej się rozpadło własne... cóż, szewc bez butów chodzi... O pieniądze nie ma się co martwić - niezaradni i szlachetnie biedni Borejkowie zawsze znajdują kasę na wszystko. Poza tym jest ojciec- Klops, bajecznie bogaty dealer samochodowy, może zechciałby się objawić i zafundować jej kursy, powiedzmy w prezencie ślubnym. Może na złość Borejkom, dla których to jakaś fanaberia, bo przecież choroby psychiczne nie istnieją, a na pewno ONI na nie nie chorują.
          Psycholog szkolny, słabo płatny- idealnie, przecież w Borejsadze wszyscy kończą pracując w szkole.
          Terapia zaburzeń odżywiania- wiem, że ona się tylko głupio odchudzała, ale ten watek miał potencjał, aby wprowadzić zaburzenia odżywiania (to znaczy ja nie oczekuję, że powinny tam być , raczej to moje fantazje). Roża miała wszelkie podstawy by zachorować - brak ojca, depresyjna matka, idealizowana przez wszystkich wokół, złe relacje rodzinne, bycie ,,tą lepszą" siostrą, niskie poczucie własnej wartości, a na dokładkę pulchność i chęć schudnięcia. A gdyby Róża przeszła przez chorobę (i wyzdrowiała), mogłaby dobrze rozumieć pacjentów i móc im skutecznie pomgać.
      • kocynder Re: "Wybralem drogę kariery" bis. 22.10.22, 22:42
        Żeby Róża mogła być psychologiem, terapeutą - musiałaby pierw przyznać, że sama potrzebuje terapii i takową przejść. Bo ona jest osobą z głębokimi problemami: z opisów wiemy, że jest zachowawczo łagodząca konflikty, nie dlatego, że lubi jak jest fajnie, a dlatego, że ją wręcz mdli na myśl o zwadzie, wbita przez dysfunkcyjną mamusię na pozycję "dzielnej" i "słoneczka", zajechana przez młodsza siostrę do pozycji szczura w klatce...
        Wszystkie dzieci świętej jeżyckiej kwalifikują się na terapię i żadne z nich nie jest normalne w kontekście życia społecznego.
        • tajna_kryjowka_pyziaka Re: "Wybralem drogę kariery" bis. 22.10.22, 23:00
          kocynder napisała:
          >Żeby Róża mogła być psychologiem,
          >terapeutą - musiałaby pierw przyznać, że
          >sama potrzebuje terapii i takową przejść.
          >Bo ona jest osobą z głębokimi problemami:
          >z opisów wiemy, że jest zachowawczo
          >łagodząca konflikty, nie dlatego, że lubi jak
          >jest fajnie, a dlatego, że ją wręcz mdli na
          >myśl o zwadzie, wbita przez dysfunkcyjną
          >mamusię na pozycję "dzielnej" i
          >"słoneczka", zajechana przez młodsza
          >siostrę do pozycji szczura w klatce...
          >Wszystkie dzieci świętej jeżyckiej
          >kwalifikują się na terapię i żadne z nich nie
          >jest normalne w kontekście życia
          >społecznego.

          Właśnie. Dlatego przed zostaniem terapeutą kandydat ma obowiązek samemu przejść terapię.
          Niestety, nie jest to obowiązek w sensie prawnym, ponieważ nie mamy ustawy o zawodzie psychologa. W efekcie, gdy idziesz na terapię, zawsze jest szansa, że terapeuta jest "oszustem" bez odpowiedniego przygotowania (niekoniecznie pierwszą lepszą osobą z ulicy, która z dnia na dzień otworzyła gabinet, może to być na przykład tylko absolwent studiów z psychologii - czyli ktoś kto zna podstawy i nic więcej, psycholog z jakiejś innej gałęzi branży, który nie ma skończonej szkoły terapeutycznej, tylko parę szkoleń, a nawet były nauczyciel, który idzie w to, bo myśli, że się na tym zna z autopsji).

          Dlatego, tak jak wcześniej pisałam, Róża dałaby radę w tej pracy, jeśli sama wcześniej poszłaby na terapię plus odebrała stosowne wykształcenie, zasponsorowane jak nie przez Borejków, to przez Pyziaka (może miał w tym mamrze jakieś zajęcia resocjalizacyjno-terapeutyczne?)
          • kocynder Re: "Wybralem drogę kariery" bis. 22.10.22, 23:32
            Ale żeby pójść na terapię Róża musiałaby przyznać, że tej terapii potrzebuje i że jej rodzina pochodzenia jest głęboko dysfunkcyjna, by nie rzec patologiczna. Tak, patologia to nie tylko alkoholizm, narkotyki itp.
            • tajna_kryjowka_pyziaka Re: "Wybralem drogę kariery" bis. 23.10.22, 00:00
              kocynder napisała:
              >Ale żeby pójść na terapię Róża
              >musiałaby przyznać, że tej terapii
              >potrzebuje i że jej rodzina
              >pochodzenia jest głęboko
              >dysfunkcyjna, by nie rzec
              >patologiczna.

              I dobrze by było, żeby trafiła na nią odpowiednio wcześnie
              • kocynder Re: "Wybralem drogę kariery" bis. 23.10.22, 10:29
                To już jest niewykonalne. Róża jest już 30+ i jak na razie nie przyznaje, że terapii potrzebuje.
                • sayoasiel Re: "Wybralem drogę kariery" bis. 23.10.22, 13:24
                  kocynder napisała:

                  > To już jest niewykonalne. Róża jest już 30+ i jak na razie nie przyznaje, że te
                  > rapii potrzebuje.
                  >

                  no nie, Kocyndrze, cofnij to. Terapia jest dla wszystkich. Nawet w wieku 70+ I potwornie jest ważne, żeby każdy to wiedział. Bo potem właśnie są takie patojednostki (znam z własnego domu), co powiedzą, że jest fatalnie, ale one się nie zmienią i przez ponad 20 lat się upierają, że są za stare i co by było do zmiany/pomożenia to w ich przypadku nie podziała. Wymówka.
                  • kocynder Re: "Wybralem drogę kariery" bis. 23.10.22, 13:50
                    A nie, ja wiem, że dla wszystkich. Odpowiedziałam tylko na zdanie: "żeby trafiła na nią odpowiednio wcześnie". No to powinna z 15 lat temu, jeśli nie ćwierć wieku.
                    • sayoasiel Re: "Wybralem drogę kariery" bis. 23.10.22, 14:19
                      kocynder napisała:

                      > A nie, ja wiem, że dla wszystkich. Odpowiedziałam tylko na zdanie: "żeby trafił
                      > a na nią odpowiednio wcześnie". No to powinna z 15 lat temu, jeśli nie ćwierć w
                      > ieku.
                      >
                      A,to okej. W realnym świecie to mógłby być dla niej wake up call, np. to,że Fryderyk się odezwał (cokolwiek to miało znaczyć) i zobaczyła, że Gaba robiła z igły widły demonizując Fryderyka, a ona się na darmo denerwowała i dołowała. No,ale to nie u MM. Bardzo bym też chciała przeczytać, że Róża nie była bez zajęcia, że po prostu wykonywała pracę w domu, jako "wolna strzelczyni", którą mogła wykonywać z każdego miejsca na Ziemi, a z powodu złego samopoczucia zwyczajnie nie brała zleceń. I szczerze ? To wolę taki retcon, czyli dopisanie jej czegoś po czasie niż zupełnie nic. Niechby Róża się nigdy nie musiała martwić o finanse, ale, żeby miała coś poza dziećmi i obsługiwaniem wszystkich 24h, coś w czym się dobrze czuje.
                      • bupu Re: "Wybralem drogę kariery" bis. 23.10.22, 14:27
                        sayoasiel napisał(a):

                        >. Bardzo bym też chciała przeczytać, że Róża nie była bez zajęcia
                        > , że po prostu wykonywała pracę w domu, jako "wolna strzelczyni", którą mogła w
                        > ykonywać z każdego miejsca na Ziemi, a z powodu złego samopoczucia zwyczajnie n
                        > ie brała zleceń. I szczerze ? To wolę taki retcon, czyli dopisanie jej czegoś p
                        > o czasie niż zupełnie nic. Niechby Róża się nigdy nie musiała martwić o finanse
                        > , ale, żeby miała coś poza dziećmi i obsługiwaniem wszystkich 24h, coś w czym s
                        > ię dobrze czuje.


                        Niestetyż, Różyczka została już namaszczona na Betonowe Centrum 2.0. i praczkę gaci Ignaca Juniora. Żona mu nie upierze, bo żonę, jak na miągwe przystało, ma kapryśną artystkę. Zatem prać będzie Róża, tudzież wachlować ognisko domowe na Rusfelta.
                        • przymrozki Re: "Wybralem drogę kariery" bis. 23.10.22, 16:58
                          bupu napisała:

                          > Niestetyż, Różyczka została już namaszczona na Betonowe Centrum 2.0. i praczkę
                          > gaci Ignaca Juniora. Żona mu nie upierze, bo żonę, jak na miągwe przystało, ma
                          > kapryśną artystkę. Zatem prać będzie Róża, tudzież wachlować ognisko domowe na
                          > Rusfelta.

                          Tak. Aż ciekawe, czy IGS ma zamiar utrzymywać ze swoich nader prawdopodobnych zleceń jeszcze i siostrę.
                          • tajna_kryjowka_pyziaka Re: "Wybralem drogę kariery" bis. 23.10.22, 17:25
                            przymrozki napisała:
                            >Tak. Aż ciekawe, czy IGS ma zamiar
                            >utrzymywać ze swoich nader
                            >prawdopodobnych zleceń jeszcze i
                            >siostrę.

                            Mówię wam, że Pyza po cichu sprzątnęła Pyziaka i zwinęła spadek.
                            • bupu Re: "Wybralem drogę kariery" bis. 23.10.22, 18:07
                              tajna_kryjowka_pyziaka napisała:


                              > Mówię wam, że Pyza po cichu sprzątnęła Pyziaka i zwinęła spadek.
                              >


                              Nie wierzę. W tym celu Pyza musiałaby wykazać inicjatywę oraz pomyśleć o czymś innym niż dzidziusie i prasowanie ubranek.
                              • tajna_kryjowka_pyziaka Re: "Wybralem drogę kariery" bis. 23.10.22, 20:46
                                bupu napisała:
                                >tajna_kryjowka_pyziaka napisała:
                                >> Mówię wam, że Pyza po cichu sprzątnęła Pyziaka i zwinęła spadek.
                                >>

                                >Nie wierzę. W tym celu Pyza
                                >musiałaby wykazać inicjatywę oraz
                                >pomyśleć o czymś innym niż
                                >dzidziusie i prasowanie ubranek.

                                Dziecięcymi śpioszkami można człowieka udusić.
                                A sam dzidziuś może pomóc we wcześniejszym osaczeniu ofiary, np. ulewając jej prosto w twarz z zaskoczenia
                              • milstar Re: "Wybralem drogę kariery" bis. 23.10.22, 21:39
                                bupu napisała:

                                > tajna_kryjowka_pyziaka napisała:
                                >
                                >
                                > > Mówię wam, że Pyza po cichu sprzątnęła Pyziaka i zwinęła spadek.
                                > >
                                >
                                >
                                > Nie wierzę. W tym celu Pyza musiałaby wykazać inicjatywę oraz pomyśleć o czymś
                                > innym niż dzidziusie i prasowanie ubranek.
                                >
                                Może Róża ma osobowość mnogą i jako Róża zajmuje się dzidziusiami, a jako Jagoda knuje zbrodnicze plany, które mają szansę powodzenia, bo nikt by jej o takie niecne zamiary nie podejrzewał.
                                A w budce z kurczakami chciała pracować Kalina, inne jej alter ego
                                • sulika Re: "Wybralem drogę kariery" bis. 24.10.22, 00:42
                                  milstar napisała:

                                  > bupu napisała:
                                  >
                                  > > tajna_kryjowka_pyziaka napisała:
                                  > >
                                  > >
                                  > > > Mówię wam, że Pyza po cichu sprzątnęła Pyziaka i zwinęła spadek.
                                  > > >
                                  > >
                                  > >
                                  > > Nie wierzę. W tym celu Pyza musiałaby wykazać inicjatywę oraz pomyśleć o
                                  > czymś
                                  > > innym niż dzidziusie i prasowanie ubranek.
                                  > >
                                  > Może Róża ma osobowość mnogą i jako Róża zajmuje się dzidziusiami, a jako Jagod
                                  > a knuje zbrodnicze plany, które mają szansę powodzenia, bo nikt by jej o takie
                                  > niecne zamiary nie podejrzewał.
                                  > A w budce z kurczakami chciała pracować Kalina, inne jej alter ego

                                  Może Róża tylko udaje taką bezwolną, a tak naprawdę to seryjna morderczyni
                                  • tajna_kryjowka_pyziaka Re: "Wybralem drogę kariery" bis. 24.10.22, 01:07
                                    sulika napisała:
                                    >Może Róża tylko udaje taką
                                    >bezwolną, a tak naprawdę to seryjna
                                    >morderczyni

                                    Wszyscy przez lata psioczyli na Laurę, podczas gdy prawdziwe rogate dziecko po cichutku robiło swoje...

                                    To świetny pomysł na fanfik. Już widzę tę scenę "big reveal", gdzie okazuje się, że za wszystkie nieszczęścia Borejków tak naprawdę odpowiada ta grzeczniutka, bezproblemowa Pyzunia
                          • bupu Re: "Wybralem drogę kariery" bis. 23.10.22, 18:09
                            przymrozki napisała:


                            > Tak. Aż ciekawe, czy IGS ma zamiar utrzymywać ze swoich nader prawdopodobnych z
                            > leceń jeszcze i siostrę.


                            Zapewne, razem z dwiema sztukami jej dzieci (ponieważ Pyza, idąc w betonowe ślady mamusi, zapewne wzgardzi alimentami od Fryca).
    • sulika Re: "Wybralem drogę kariery" bis. 22.10.22, 03:18
      Agnieszka mogłaby ilustrować książki. Na IGSa pomysłu nie mam. Może niech się opiekuje dzieckiem i wypełnia ramiona. Ewentualnie snuje w bonżurce po domu i gada do kubka z krasnalkiem. O, i jeszcze mam pomysl. Może by pisał uzane powieści detektywistyczne. (zakładając, że rozwlekły jest jedynie w mowie, nie w piśmie). Albo też byłby niezłym krytykiem kulturalnym (znów odrzucając rozwlekłość)
      • kocynder Re: "Wybralem drogę kariery" bis. 22.10.22, 07:39
        Agnieszka ilustratorka - ok, "kupuję to". Czyli maluje dla Sztuki (przez wielkie "S"), ale wikt i opierunek ma z rysowania obrazków do książek.
        Uwaga: to NIE JEST pogardliwie czy lekceważąco! Ilustrowanie książek to praca wcale nie łatwa i ja to wiem!
        Czyli dla IGS widzisz to, co ja? ;) Oficjalnie te ołtarze, a po kryjomu co nowego u Joanny Chyłki? ;)
      • bupu Re: "Wybralem drogę kariery" bis. 22.10.22, 09:32
        sulika napisał(a):

        > Agnieszka mogłaby ilustrować książki. Na IGSa pomysłu nie mam. Może niech się o
        > piekuje dzieckiem i wypełnia ramiona. Ewentualnie snuje w bonżurce po domu i ga
        > da do kubka z krasnalkiem. O, i jeszcze mam pomysl. Może by pisał uzane powieśc
        > i detektywistyczne. (zakładając, że rozwlekły jest jedynie w mowie, nie w piśmi
        > e). Albo też byłby niezłym krytykiem kulturalnym (znów odrzucając rozwlekłość)

        Ale pod pseudonimem musiałby te kryminały pisywać (może nawet historyczne, dziejące się w dawnym Poznaniu), bo inaczej dziad jego i imiennik mógłby apopleksji dostać.
        • sulika Re: "Wybralem drogę kariery" bis. 22.10.22, 13:39
          bupu napisała:

          > sulika napisał(a):
          >
          > > Agnieszka mogłaby ilustrować książki. Na IGSa pomysłu nie mam. Może niech
          > się o
          > > piekuje dzieckiem i wypełnia ramiona. Ewentualnie snuje w bonżurce po dom
          > u i ga
          > > da do kubka z krasnalkiem. O, i jeszcze mam pomysl. Może by pisał uzane p
          > owieśc
          > > i detektywistyczne. (zakładając, że rozwlekły jest jedynie w mowie, nie w
          > piśmi
          > > e). Albo też byłby niezłym krytykiem kulturalnym (znów odrzucając rozwlek
          > łość)
          >
          > Ale pod pseudonimem musiałby te kryminały pisywać (może nawet historyczne, dzie
          > jące się w dawnym Poznaniu), bo inaczej dziad jego i imiennik mógłby apopleksji
          > dostać.
          >
          >
        • sulika Re: "Wybralem drogę kariery" bis. 22.10.22, 14:01
          bupu napisała:

          > Ale pod pseudonimem musiałby te kryminały pisywać (może nawet historyczne, dzie
          > jące się w dawnym Poznaniu), bo inaczej dziad jego i imiennik mógłby apopleksji
          > dostać.
          >
          >
          Oczywisiscie! To borejcza tradycja.
          • iwoniaw Re: "Wybralem drogę kariery" bis. 22.10.22, 19:35
            sulika napisał(a):

            > bupu napisała:
            >
            > > Ale pod pseudonimem musiałby te kryminały pisywać (może nawet historyczne
            > , dzie
            > > jące się w dawnym Poznaniu), bo inaczej dziad jego i imiennik mógłby apop
            > leksji
            > > dostać.
            > >
            > >
            > Oczywisiscie! To borejcza tradycja.

            IGS to mi pasuje jako twórca wyżej wspomnianych bestsellerow, ale nie pod żadnym pseudonimem, tylko jako ghostwriter dla wysokonakładowych autorów, co to wydają powieść co miesiąc, muszą reklamować ją i udzielać wywiadów prasie i portalom celebryckim, na tzw. ściankach się dawać fotografować i nie mają czasu sami tego wszystkiego pisać.
            • bupu Re: "Wybralem drogę kariery" bis. 22.10.22, 21:24
              iwoniaw napisała:

              > sulika napisał(a):
              >
              > > bupu napisała:
              > >
              > > > Ale pod pseudonimem musiałby te kryminały pisywać (może nawet histo
              > ryczne
              > > , dzie
              > > > jące się w dawnym Poznaniu), bo inaczej dziad jego i imiennik mógłb
              > y apop
              > > leksji
              > > > dostać.
              > > >
              > > >
              > > Oczywisiscie! To borejcza tradycja.
              >
              > IGS to mi pasuje jako twórca wyżej wspomnianych bestsellerow, ale nie pod żadny
              > m pseudonimem, tylko jako ghostwriter dla wysokonakładowych autorów, co to wyda
              > ją powieść co miesiąc, muszą reklamować ją i udzielać wywiadów prasie i portalo
              > m celebryckim, na tzw. ściankach się dawać fotografować i nie mają czasu sami t
              > ego wszystkiego pisać.

              No tak, lans się sam nie zrobi. W sumie owszem, na duchpisarza IGS pasuje jak znalazł, a jeśli słowotok posiada nie tylko w mowie, ale i w piśmie, taśmowa produkcja powieści rozmiaru cegły nie powinna być dla niego problemem.
        • kocynder Re: "Wybralem drogę kariery" bis. 22.10.22, 21:34
          To ja chcę,. żeby jedną chociaż pod własnym! I to taką makabrycznie - obrzydliwą, z ostrymi opisami brutalnych zbrodni, seksu i wszelkiego zła. Właśnie dlatego, żeby dziad apopleksji... I myślę, że nie jestem jedyna...
          • tajna_kryjowka_pyziaka Re: "Wybralem drogę kariery" bis. 22.10.22, 21:53
            kocynder napisała:
            >To ja chcę,. żeby jedną chociaż pod
            >własnym! I to taką makabrycznie -
            >obrzydliwą, z ostrymi opisami
            >brutalnych zbrodni, seksu i wszelkiego
            >zła. Właśnie dlatego, żeby dziad
            >apopleksji... I myślę, że nie jestem
            >jedyna...

            Albo niech wyda swoją biografię!
            Pomyślcie co będzie, kiedy borejcze patologie zostaną upublicznione...
            (Są szanse, że co poniektórzy poszliby siedzieć?)
          • bupu Re: "Wybralem drogę kariery" bis. 22.10.22, 22:04
            kocynder napisała:

            > To ja chcę,. żeby jedną chociaż pod własnym! I to taką makabrycznie - obrzydliw
            > ą, z ostrymi opisami brutalnych zbrodni, seksu i wszelkiego zła. Właśnie dlateg
            > o, żeby dziad apopleksji... I myślę, że nie jestem jedyna...
            >

            GS napisze kryminał noir w którym następuje brutalny mord w bibliotece. Z uzyciem popiersia Platona jako narzędzia zbrodni. A do wytarcia skrwawionych rąk zbrodzień używa kart, wydartych z dzieł Seneki i Aureliusza. Po czym morderca okazuje się w zasadzie osobnikiem szlachetnym, który wymierzał tym Platonem sprawiedliwość. A w dodatku nie lubi poezji!

            Apopleksja praszczura gwarantowana, przy okazji może jeszcze fajtnie Milicja, a Gabunia zejdzie skutkiem dehydracji, wywołanej niepohamowanym laniem śloz.
            • bupu Re: "Wybralem drogę kariery" bis. 22.10.22, 22:05
              bupu napisała:

              > kocynder napisała:
              >
              > > To ja chcę,. żeby jedną chociaż pod własnym! I to taką makabrycznie - obr
              > zydliw
              > > ą, z ostrymi opisami brutalnych zbrodni, seksu i wszelkiego zła. Właśnie
              > dlateg
              > > o, żeby dziad apopleksji... I myślę, że nie jestem jedyna...
              > >
              >
              > GS napisze kryminał noir w którym następuje brutalny mord w bibliotece. Z uzyci
              > em popiersia Platona jako narzędzia zbrodni. A do wytarcia skrwawionych rąk zbr
              > odzień używa kart, wydartych z dzieł Seneki i Aureliusza. Po czym morderca okaz
              > uje się w zasadzie osobnikiem szlachetnym, który wymierzał tym Platonem sprawie
              > dliwość. A w dodatku nie lubi poezji!
              >
              > Apopleksja praszczura gwarantowana, przy okazji może jeszcze fajtnie Milicja, a
              > Gabunia zejdzie skutkiem dehydracji, wywołanej niepohamowanym laniem śloz.


              Nie GS, tylko IGS, oczywiście. Dla pewności, że dzieło wykończy też Milicję, można wspomnieć coś o wzgardliwym przez mordercę traktowaniu dzieł zebranych Kala Amburki.
              • kocynder Re: "Wybralem drogę kariery" bis. 22.10.22, 22:24
                Jeśli o Milicję idzie to jestem wierna mojej wizji, którą kiedyś opisałam. Oczywiście nie pamiętam w jakim wątku. Że Milunia siedzi na Prowincji, bo te teatry na psy zeszły ("Psy" Pasikwowskiego, pczywiście ;) ), zgorzkniała i wściekła, bo publika uznała, że jej jednoaktówki nie są zabawne i ironiczne tylko wredne i złośliwe, po jakieś licho jedzie do Poznania, w Empiku ma odebrać jakiś tom dla małżonka, a tam jest spotkanie autorskie. Młodziutka ekspedientka objaśnia Milę, że autorka jest poczytna, tłumaczona na milion języków, planowana jest ekranizacja itd, Mila zaczyna czytać najnowszą powieść tejże autorki, wciąga jak wir, po czym okazuje się, że tajemnicza Anais Muntana - Jimenez to mydełkowata Ania z domu Górska po mężu - Katalończyku Jimenez...
      • hanuszka189 Re: "Wybralem drogę kariery" bis. 23.10.22, 21:21
        sulika napisał(a):

        Na IGSa pomysłu nie mam. Może niech się o
        > piekuje dzieckiem i wypełnia ramiona. Ewentualnie snuje w bonżurce po domu i ga
        > da do kubka z krasnalkiem. O, i jeszcze mam pomysl. Może by pisał uzane powieśc
        > i detektywistyczne. (zakładając, że rozwlekły jest jedynie w mowie, nie w piśmi
        > e). Albo też byłby niezłym krytykiem kulturalnym (znów odrzucając rozwlekłość)

        IGS do pisania książek się raczej nie nadaje. Ale jest typowym studentem - doktorantem - doktorem, który może się zakopać w swojej dziedzinie. Tradycje rodzinne ma, książki ma, umysł ma, jeszcze jakby trafił na odpowiedniego profesora-opiekuna ma szanse załapać się na UAM. Co prawda etatów teraz chętnie nie rozdają, ale "grantowe" na parę lat już można zdobyć.

        Aga na działalności plastycznej mogłaby dobrze zarabiać i dorabiać (biorąc pod uwagę, że ubezpieczy ją mąż. Okazjonalna sprzedaż płócien olejnych, jeszcze od absolwentki ASP to zysk ok. 800 zł w górę za obraz a pamiętajmy, że obecnie kwota wolna od podatku jest do 30 tysięcy rocznie). Pytanie, czy chce się jej założyć własną stronę internetową i budować markę.

        Róża - już gdzieś pisałam, jak dla mnie to sprzedawczyni w butiku lub w sklepie z herbatami/ceramiką bolesławiecką/czymś podobnym.


        • przymrozki Re: "Wybralem drogę kariery" bis. 24.10.22, 08:27
          hanuszka189 napisał(a):

          > Aga na działalności plastycznej mogłaby dobrze zarabiać i dorabiać (biorąc pod
          > uwagę, że ubezpieczy ją mąż. Okazjonalna sprzedaż płócien olejnych, jeszcze od
          > absolwentki ASP to zysk ok. 800 zł w górę za obraz

          Nie tyle zysk, co przychód. Same farby, podobrazia, olej lniany i terpentyna są względnie tanie, ale jeżeli Aga chciałaby produkować dzieła masowo na potrzeby rynku potrzebowałaby jeszcze pracowni. Obraz olejny przecież schnie miesiącami.

          No i jeżeli przeliczy się zysk na godzinę pracy, może się okazać, że Aga pracuje na pół etatu (ktoś w tym czasie musi jej ogarniać przychówek), a zarabia jak za hobby.


          > Róża - już gdzieś pisałam, jak dla mnie to sprzedawczyni w butiku lub w sklepie
          > z herbatami/ceramiką bolesławiecką/czymś podobnym.

          MM by to przez klawiaturę nie przeszło. Wnuczka takiego dziadka ekspedientką?
          • bupu Re: "Wybralem drogę kariery" bis. 24.10.22, 09:39
            przymrozki napisała:

            > hanuszka189 napisał(a):
            >
            > > Aga na działalności plastycznej mogłaby dobrze zarabiać i dorabiać (biorą
            > c pod
            > > uwagę, że ubezpieczy ją mąż. Okazjonalna sprzedaż płócien olejnych, jeszc
            > ze od
            > > absolwentki ASP to zysk ok. 800 zł w górę za obraz
            >
            > Nie tyle zysk, co przychód. Same farby, podobrazia, olej lniany i terpentyna są
            > względnie tanie, ale jeżeli Aga chciałaby produkować dzieła masowo na potrzeby
            > rynku potrzebowałaby jeszcze pracowni. Obraz olejny przecież schnie miesiącami
            > .

            A musi akurat olejami malować?
            • przymrozki Re: "Wybralem drogę kariery" bis. 24.10.22, 11:02
              bupu napisała:

              > A musi akurat olejami malować?

              A nie, nie musi. Chyba nawet nie maluje albo w ogóle w książce nie wspomniano o preferowanych przez nią technikach. Odpowiadalam na konkretną propozycję.

              Tak czy inaczej, żeby wyrobić stały dochód na poziomie pesnsji minimalnej, Aga musiałaby podejść do sprawy biznesowo. Ma o tyle łatwiej, że ma rodzinę w branży i być może nawet miejsce w galerii matki, ale zorganizować czas i warunki do pracy musiałaby już sama. A to jednak nie jest tak całkiem bezkosztowe (zwłaszcza dla matki małego dziecka, której mąż pracuje poza domem). Sama musiałaby także znaleźć sposób, żeby ze swoją sztuką wstrzelić się w popyt na rynku.
    • sulika Re: "Wybralem drogę kariery" bis. 22.10.22, 03:25
      A propos Agnieszki, ona mi się nie widzi jako dziewczyna, która tak szybko chciałby mieć dziecko. Może w przyszłości tak, ale nie od razu na studiach.
      Józek do wojska się nadaje, czemu nie. Albo na inżyniera budownictwa. Albo inzyniera elektryka (wymieniającego instalacje elektryczne z rubasznym chichotem). Z kolei do Dorotki, jako jedynej w Jezycjadzie, bardzo pasuje mi zostanie ,, piastunką domowego ogniska", zdobywczynią punktów Apgar, wytwórcą przetworów, nadworną sprzątaczką i kim tam jeszcze.
      • kooreczka Re: "Wybralem drogę kariery" bis. 22.10.22, 08:20
        Józef z wojska wypadłby na pysk, bo nie przyjąłby do wiadomości, że kobieta może być wyższa szarżą
      • kocynder Re: "Wybralem drogę kariery" bis. 22.10.22, 08:24
        A wiesz, że Dorotę też tak widzę? Jako po prostu panią domu. Z w miarę zamożnym mężem, który by jej zapewnił możliwość nie myślenia o bycie. I tu widzę całkiem nieźle małżeństwo z Józwą: on (po tej mechanice czy tam czymś) zarabia kasę, pilnuje terminowego opłacania rachunków, dba o organizację logistyczną wakacyjnych wyjazdów itd, a ona prasuje jego koszule. I nie, to nie tak, że w takim układzie ZAWSZE mąż w końcu znajdzie inną. :)
        • przymrozki Re: "Wybralem drogę kariery" bis. 22.10.22, 10:05
          kocynder napisała:

          > A wiesz, że Dorotę też tak widzę? Jako po prostu panią domu.

          A to ciekawe, bo ja właśnie mam wrażenie, że Dorota zupełnie nie pasuje na, excusez le mot, żonkę. To jest nudna Mary Su, ale jedyne cechy, które jako tako jej napisano to zaradność i pracowitość. To ma być dziewczę twardo stąpające po ziemi, na dodatek wychowane przez samotną matkę. W prawdziwym świecie taka Dorota nawet jeżeli uwierzyłaby, że Józek jest inny niż jej ojciec, to ciągle rozumiałaby, że nawet Gary Stu może zachorować lub umrzeć. Poza tym Dorota to stachanowiec, który musi błyszczeć w porównaniu z mniej udaną żoną mniej udanego wnuka. Ona musi mieć oszałamiającą karierę, doktorat, troje dzieci w śnieżno białych koszulach, nigdy nieprzodujące łożysko, gładką cerę bez cienia zmarszczek, trzydaniowy obiad i plisowane firanki, które pierze i prasuje raz w tygodniu żelazkiem po prababci. A do tego kaczki, kury, kunia i jabłka, które wygrywają konkursy na jabłko roku.

          Przy czym trochę rozumiem, skąd takie skojarzenie. Dorota nie nie jest napisana jak osoba podejmująca decyzję o swojej przyszłości w latach '20 XXI wieku, ona pachnie życiorysem co najmniej o sto lat starszym.
          • sulika Re: "Wybralem drogę kariery" bis. 22.10.22, 13:56
            przymrozki napisała:

            > kocynder napisała:
            >
            > > A wiesz, że Dorotę też tak widzę? Jako po prostu panią domu.
            >
            > A to ciekawe, bo ja właśnie mam wrażenie, że Dorota zupełnie nie pasuje na,
            > excusez le mot
            , żonkę. To jest nudna Mary Su, ale jedyne cechy, które jako
            > tako jej napisano to zaradność i pracowitość. To ma być dziewczę twardo stąpają
            > ce po ziemi, na dodatek wychowane przez samotną matkę. W prawdziwym świecie tak
            > a Dorota nawet jeżeli uwierzyłaby, że Józek jest inny niż jej ojciec, to ciągle
            > rozumiałaby, że nawet Gary Stu może zachorować lub umrzeć.

            On nie zachoruje, to takie niemęskie. A jakby umarł (bohtersko!!!) , to zostaje Dorotce małe gospodarstwo z babciami-reliktami.

            Poza tym Dorota to
            > stachanowiec, który musi błyszczeć w porównaniu z mniej udaną żoną mniej udaneg
            > o wnuka. Ona musi mieć oszałamiającą karierę, doktorat, troje dzieci w śnieżno
            > białych koszulach, nigdy nieprzodujące łożysko, gładką cerę bez cienia zmarszcz
            > ek, trzydaniowy obiad i plisowane firanki, które pierze i prasuje raz w tygodni
            > u żelazkiem po prababci. A do tego kaczki, kury, kunia i jabłka, które wygrywaj
            > ą konkursy na jabłko roku.

            Eh, byłam pewna, że Apgar wystarczy.

            > Przy czym trochę rozumiem, skąd takie skojarzenie. Dorota nie nie jest napisana
            > jak osoba podejmująca decyzję o swojej przyszłości w latach '20 XXI wieku, ona
            > pachnie życiorysem co najmniej o sto lat starszym.

            Wciąż mi się wydaje, że ona mogłaby być gospodynią (właśnie taką z poprzedniego stulecia, albo dwóch *chichocze*). Nie wykluczam, że mogliby też mieć zwierzęta i sad, i ogród, ii letników jakichś, którymi ona by się zajmowała, i które by mogły przynosić nieduże dochody. (Że jedna osoba tego nie ogarnie, to insza inszość, ale przecież syn, dorodny, 10 w skali Apgar, niedługo dorośnie i będzie jej pomagał w obejściu). Ewentualnie zaradna, Dorotka, mogłaby rozhulać biznes zajmujący i się skupem i dystrybucją jaj kurzych i gęsi bez głów.
            Albo mogłaby być zatrudniona w firmie męża, żeby zajmować się logistyką i rachunkami.
            • bupu Re: "Wybralem drogę kariery" bis. 22.10.22, 14:01
              sulika napisał(a):

              > On nie zachoruje, to takie niemęskie. A jakby umarł (bohtersko!!!) , to zostaje
              > Dorotce małe gospodarstwo z babciami-reliktami.

              I odpicowana przez Idę Ruinka :>
          • kocynder Re: "Wybralem drogę kariery" bis. 22.10.22, 21:57
            No to kolejno:
            1. Jakiekolwiek dowody na "wychowywanie" Doroty przez matkę, obojętnie samotną czy nie? Poza utyskiwaniem, że Dorocia swoją dzielnością i zaradnością musi mamuni odpłacić za skopane życie... A, no i poza drewniakami do dobicia, oraz ładnymi koralikami, które rzeczona Dorocia ma na tyle w tyłku, że WIEDZĄC o uszkodzonym zameczku beztrosko nosi narażając na zniszczenie...
            2. Co do "Dorota to stachonowiec" - ok. Zgoda. Ale równocześnie kretynka konkursowa, taka, że gdyby był konkurs na najgorszą kretynkę świata to by zajęła drugie miejsce, bo na zajęcie pierwszego za duża kretynka. Więc owszem, mogła by być idealną "żoneczką". Od decyzji i myślenia Pan i Władca. Ona od perfekcyjnego prasowania koszul, pitraszenia trzydaniowych obiadków, obrządzania chudoby oraz temu podobne. O liczko nadobne dbać nie musi, o warkocz pszeniczny takoż, same jej pięknieją.
            Studia na dowolnym kierunku może i ukończy, ale głównie (a może wyłącznie?) by "Masater and Commander" mógł się pochwalić, że żona nie kompletny pustak.
            P.S. Prasuje oczywiście żelazkiem po babci, takim "na duszę" - rozgrzewaną w żywym ogniu... :D
            • bupu Re: "Wybralem drogę kariery" bis. 23.10.22, 09:50
              kocynder napisała:

              >
              > 2. Co do "Dorota to stachonowiec" - ok. Zgoda. Ale równocześnie kretynka konkur
              > sowa, taka, że gdyby był konkurs na najgorszą kretynkę świata to by zajęła drug
              > ie miejsce, bo na zajęcie pierwszego za duża kretynka. Więc owszem, mogła by by
              > ć idealną "żoneczką". Od decyzji i myślenia Pan i Władca. Ona od perfekcyjnego
              > prasowania koszul, pitraszenia trzydaniowych obiadków, obrządzania chudoby oraz
              > temu podobne. O liczko nadobne dbać nie musi, o warkocz pszeniczny takoż, sam
              > e jej pięknieją.
              > Studia na dowolnym kierunku może i ukończy, ale głównie (a może wyłącznie?) by
              > "Masater and Commander" mógł się pochwalić, że żona nie kompletny pustak.
              > P.S. Prasuje oczywiście żelazkiem po babci, takim "na duszę" - rozgrzewaną w ży
              > wym ogniu... :D
              >

              Po to właśnie, mam wrażenie, Derotka została powołana przez autorkę do życia. Żeby zaopatrzyć jakże uwielbianego Józefa w idealny egzemplarz żony, pięknej, pracowitej i niegłupiej. A żony idealne w Jeżycjadzie nie do robienia własnych karier wszak służą, tylko do chodzenia wokół męża. No i voila, mamy Derocie, gosposię idealną, co to męża obsprawi jak trzeba, dom poprowadzi jak trzeba i żadnych frymuśnych, nowoczesnych urządzeń AGD nie zażąda, bo nawet w balii i na tarze prać będzie z uśmiechem na ust pąkowiu. A że sama i własnym sumptem prochu nie wymyśli, to patrzeć będzie oczęty błękitnymi w pana męża, czekając jego decyzji przy każdym problemie do rozwiązania. Idealna małżonka dla konserwatywnego pitekantropa, to jest sens i cel jej egzystencji.
            • przymrozki Re: "Wybralem drogę kariery" bis. 23.10.22, 10:45
              kocynder napisała:

              > No to kolejno:
              > 1. Jakiekolwiek dowody na "wychowywanie" Doroty przez matkę, obojętnie samotną
              > czy nie?

              Jedyne ślady wychowywania Doroty przez matkę, jakie mamy w tekście, to jest właśnie wychowanie do nieufania mężczyznom. Nawet jeżeli córka dzieliła te napomnienia przez sześć, to ciągle zostałoby jej w głowie ogólne przekonanie, że wiara w męską wierność i obecność nie powinna być jedynym filarem, na którym kobieta utrzymuje swoje życie.

              To, oczywiście, nie znaczy, że Dorota nie będzie żoną przy mężu architekcie świeżo po studiach (wszyscy architekci świeżo po studiach są wszak w stanie utrzymać stary dom, niepracującą żonę i małe dzieci, to chyba jasne). Jeżeli w ogóle powstanie jakiś ciąg dalszy Jeżycjady, to będzie w nim obowiązywać rzeczywistość musierowiczowska a nie ogólnoludzka. Ale ja tak coś czuję, że droga Dorota będzie laryngologiem (już miała okazję zachwycić się tą specjalizacją jako akurat taką w sam raz dla kobiety, bo pozwalającą wychować trójkę dzieci) <przerwa na śmiech foruma wobec insynuacji, że dzieci Idy są wychowane i to przez nią> i to najlepszym laryngologiem w Polsce, a oprócz tego będzie sama ogarniała chałupę, dzieci, sąsiadów, kowida, wygra wojnę w Ukrainie i zwalczy inflację.
              • kooreczka Re: "Wybralem drogę kariery" bis. 23.10.22, 11:51
                Weź, poglądy MM na specjalizacje lekarskie zawsze mnie wkurzały, ale w sumie kobieta powtarza to co ugruntowane jest w naszym kochanym społeczeństwie.

                Szczytem wszystkiego jest oczywiście chirurg. Taki robiący duże cięcia w jednym organie. (Polska chirurgia to jakiś żart, kliniki chirurgiczne to żart do potęgi- robić sobie zdjęcia chwaląc się "eksperymentalnym zabiegiem" na starannie wybranym pacjencie to tak, ale "zwykłych" ostrych stanów nie ma komu leczyć. W wojewódzkim mieście z dwiema kardiochirurgiami dzwoniłam do dyrektora szpitala, bo żadna nie chce wziąć rozwarstwienia aorty. Opiekę pooperacyjną mają gdzieś, pacjenci wychodzą bez zaleceń, bo po co, leki odstawiają od czapy, ciała zmarłych leżą na schodach, bo nikt nie zadzwoni do kostnicy. Konsultantów wyzywa się od idiotów, bo pan chirurg wie lepiej niż jakiś tam internista. Potem zdziwienie, że pacjent umarł na to co internista chciał leczyć.

                Pediatria to ciumkanie do dzieciaczków, w sumie nic poważnego.

                Interna i jej odnogi to takie pierniczenie o niczym. Możesz być świetnym kardiologiem/neurologiem a i tak słyszysz "no to następna będzie kardio/neurochirurgia"

                Laryngologia i okulistyka uchodzą u nas do dziś za "dobre specjalizacje dla kobiet". Niby, że mamy małe rączki, w sam raz dla takiej "niepoważnej dłubaniny". W praktyce- tą drugą jako "specjalizację kobiecą" ugruntowała doktor Gierek, a ta pierwsza po prostu od zawsze uważana była za zbyt mało dochodową, żeby się o nią bić.

                Specjalizacją pozwalającą na dobry work- life balance jest medycyna rodzinna- bez dyżurów, ugruntowane godziny pracy. Niestety cierpi na odium "lekarza do wszystkiego i do niczego" i uważany jest za sekretarkę innych ważniejszych lekarzy, którym nawet badań nie chce się zlecić.
    • sulika Re: "Wybralem drogę kariery" bis. 22.10.22, 03:29
      Łucja i japonistyka to duet, który ma szanse. Jako pasojnatka języka polskiego i osoba yntelygentna, Łucja może też być dobra w językach obcych.
      Ania nie otrzymała osobowości, więc nic więcej nie można o niej powiedzieć.
      Szymon od McKlocka może zostać youtuberem pokazującym na swoim kanale filmy o programowaniu (albo o tym jak gra w Minecrafta).
    • kooreczka Re: "Wybralem drogę kariery" bis. 22.10.22, 08:24
      Matka Angnieszki ma nieźle prosperującą galerię, jeśli ktoś ma wyżyć ze sztuki to właśnie ona. Widzę ją jako portrecistkę. z IGS na etacie w jakimś muzeum, ale tak, żeby się do ludzi nie pchał
      • kocynder Re: "Wybralem drogę kariery" bis. 22.10.22, 08:27
        A. No ale to matka ma galerię, nie Agusia. I nie, posiadanie i prowadzenie galerii nie jest jednoznaczne ani z talentem malarskim córki, ani z obowiązkiem wystawiania jej prac.
        • kooreczka Re: "Wybralem drogę kariery" bis. 22.10.22, 10:33
          Jakiś tam talent chyba ma. A matka jaka by nie była raczej nie da im głodować- tu wystawi, tu podsunie, tu szepnie słówko- to działa wszędzie. Jeśli nie jesteś kompletnym beztalenciem rodzic w branży to duże fory na start
          • kocynder Re: "Wybralem drogę kariery" bis. 22.10.22, 21:59
            Fory na start ok, ale czy dosyć, by się z tego utrzymać? Zwłaszcza, jeśli mąż, zamiast wydawać bestselery kręci niszowe filmiki o zabytkowych ołtarzach... Powątpiewam.
        • jakgdyby.nigdynic Re: "Wybralem drogę kariery" bis. 24.10.22, 14:43
          kocynder napisała:

          > A. No ale to matka ma galerię, nie Agusia. I nie, posiadanie i prowadzenie gale
          > rii nie jest jednoznaczne ani z talentem malarskim córki, ani z obowiązkiem wys
          > tawiania jej prac.
          >

          Nawet Galeria Saatchi promuje artystów po znajomości, i to promuje ostro. Polskie znane galerie robią tak samo. To praktyka bardzo powszechna w świecie sztuki, gdzie znajomości i układy liczą się BARDZO. Zakładam, że mama Agi raczej chciałaby jej pomóc w rozwoju kariery, a poza tym z tego, co wiemy, Aga ma talent. Może nie na miarę Pągowskiej, ale te wspomniane wyżej portrety na zamówienie... Czemu nie? Piękne kolorystycznie portrety (wiemy, że Aga ma wyczucie koloru) ludzie uwielbiają kupować i są z tego dobre pieniądze.
    • sulika Re: "Wybralem drogę kariery" bis. 22.10.22, 14:21
      Cesia i Hajduk. On zamiast być dyrektorem i dzwonić do ministrów, powinien robić karierę naukową. IMO zapowiadał się na takiego zamkniętego w sobie, ale genialnego naukowca. Ona... Mogłaby spróbować zdawać na medycynę, a może by się nie dostała i na przykład została pielęgniarką? Mogę też uwierzyć, że zdecydowali się na dużą liczbę dzieci i ona w pewnym momencie przestała pracowac, by je wychowywać. To się zdarza w życiu czasem, jedna lub dwie takie sytuacje mogłyby się wydarzyć (i wystarczyć).
      Danka - marudna pani urzędniczka. Pawełek, nie wiem, może model? Albo inna opcja : on zarabiający krocie, a ona- pani na włościach, z tych, co to ,,nię muszą pracować, bo mąż dobrze zarabia'"
      Dambo - przewodnik górski, może jakaś firma turystyczna? Albo przewodnik po Poznaniu, opowiadający o historii miasta w zartobliwy i ciekawy sposób. Na Bebe pomysłu ni mam.
      • bupu Re: "Wybralem drogę kariery" bis. 22.10.22, 17:14
        sulika napisał(a):

        > Cesia i Hajduk. On zamiast być dyrektorem i dzwonić do ministrów, powinien robi
        > ć karierę naukową. IMO zapowiadał się na takiego zamkniętego w sobie, ale genia
        > lnego naukowca. Ona... Mogłaby spróbować zdawać na medycynę, a może by się nie
        > dostała i na przykład została pielęgniarką?

        W mojej wyobraźni Celestyna Żak-Hajduk jest pediatrą, cieszącą się estymą w całym Poznaniu. I nijak inaczej.

        > Danka - marudna pani urzędniczka. Pawełek, nie wiem, może model? Albo inna opc
        > ja : on zarabiający krocie, a ona- pani na włościach, z tych, co to ,,nię musz
        > ą pracować, bo mąż dobrze zarabia'"

        Jeśli chodzi o Danusię i Pawełka, to moja wyobraźnia daje taką wizję: On jest rekinem biznesu, ona odzianą w Pradę szarą eminencją która tak naprawdę rządzi w frmie (i pilnuje żeby mąż czasem nie zatrudnił jakiejś seksbomby jako asystentki. Co to to nie, asystentki Pawełka to na pewno potwornie kompetentne panie 50+, o urodzie mumii Ramzesa II i seksapilu śledzia w occie.)


        > Dambo - przewodnik górski, może jakaś firma turystyczna? Albo przewodnik po Poz
        > naniu, opowiadający o historii miasta w zartobliwy i ciekawy sposób. Na Bebe po
        > mysłu ni mam.

        Dambo i Bebe prowadzą wspólnie firmę turystyczną. On oprowadza wycieczki po Ślężach i Sudetach, ona zaś, jednostka zorganizowana i poukładana do granic, oblatuje całą paperologię.
        • jakgdyby.nigdynic Re: "Wybralem drogę kariery" bis. 24.10.22, 14:46
          bupu napisała:


          >
          > Jeśli chodzi o Danusię i Pawełka, to moja wyobraźnia daje taką wizję: On jest r
          > ekinem biznesu, ona odzianą w Pradę szarą eminencją która tak naprawdę rządzi w
          > frmie (i pilnuje żeby mąż czasem nie zatrudnił jakiejś seksbomby jako asystent
          > ki. Co to to nie, asystentki Pawełka to na pewno potwornie kompetentne panie 50
          > +, o urodzie mumii Ramzesa II i seksapilu śledzia w occie.)

          Widzę tę naciągniętą i ostrzykniętą kwasami Danuśkę za kierownicą Jaguara :))) Prada jak dla mnie zbyt ekstrawagancka. Może być np. Valentino od stóp do głów.
    • tajna_kryjowka_pyziaka Re: "Wybralem drogę kariery" bis. 22.10.22, 15:09
      Fajnie, że nie tylko ja (w analogicznym wątku o alternatywnych zawodach bohaterów) widzę Gabę jako wuefistkę lub w ogóle nauczycielkę.

      Zastanawiam się nad Joanną - jedyne co o niej wiemy, to to:
      - do poligrafika poszła przymusowo, bo nie zdała do jakiejś wyssanej z palca szkoły baletowej (w wieku licealnym?! To już prościej było napisać, że nie dostała się do żadnego ogólniaka albo ją wylali)
      - lubi modę i ma niezłe wyczucie
      - jest dobra w networkingu - według Gaby celowo sprowadza na swoje imprezy osoby, które coś osiągnęły, mają jakiś prestiż, nawet studentów czegoś tam (to ile ona w końcu ma lat?)
      Wykluwa mi się z tego obraz jakiejś pracy w branży modowej, na jakimś stanowisku bardziej biznesowym niż rzemieślniczym.
      • przymrozki Re: "Wybralem drogę kariery" bis. 22.10.22, 16:15
        tajna_kryjowka_pyziaka napisała:

        > Zastanawiam się nad Joanną - jedyne co o niej wiemy, to to:

        Wiemy nieco Więcej. Joanna ma męża Francuza i dziecko, z tego, co rozumiem, mieszka we Francji.

        > - do poligrafika poszła przymusowo, bo nie zdała do jakiejś wyssanej z palca sz
        > koły baletowej (w wieku licealnym?! To już prościej było napisać, że nie dostał
        > a się do żadnego ogólniaka albo ją wylali)

        Dzisiaj to by nie miało większego sensu. Nie wiem tylko, jak wtedy wyglądało kształcenie artystyczne. Może Joanna skończyła jakąś podstawową szkołę baletową, a do liceum była oddzielna rekrutacja, na takiej zasadzie, na jakiej dzisiaj działają szkoły muzyczne I i II stopnia.



        • bupu Re: "Wybralem drogę kariery" bis. 22.10.22, 17:04
          przymrozki napisała:


          > Dzisiaj to by nie miało większego sensu. Nie wiem tylko, jak wtedy wyglądało ks
          > ztałcenie artystyczne. Może Joanna skończyła jakąś podstawową szkołę baletową,
          > a do liceum była oddzielna rekrutacja, na takiej zasadzie, na jakiej dzisiaj dz
          > iałają szkoły muzyczne I i II stopnia.

          O ile wiem w onym czasie ogólnokształcące szkoły baletowe działały w tym samym systemie co teraz, to znaczy szły tam dzieci po ukończeniu trzeciej klasy podstawówki i spędzały tam dziewięć lat, ucząc się pilnie tańca oraz zaliczając program napierw klas IV-VIII podstawówki, a potem I-IV szkoły średniej. Po czym wychodziły z maturą w jednej dłoni i dyplomem tancerza baletowego w drugiej. Ne było natomiast nigdy osobnych liceów baletowych, czy też szkół II stopnia. Nie mam zatem pojęcia skąd się autorce to liceum baletowe było wzięło.
      • kocynder Re: "Wybralem drogę kariery" bis. 22.10.22, 22:05
        Liceum baletowe to... Hmmm... Nie do końca przemyślana przez autorkę kwestia, ale ponieważ wówczas jeszcze ogólnie książki trzymały się tzw kupy, to można taką "wpadusię" potraktować ulgowo - acz wpadusią zostaje. :)
        Branża modowa, mówisz? Może dziennikarstwo "modowe"? Stanowisko "kierownicze" w agencji modelek? Sieć ekskluzywnych butików?
        • sulika Re: "Wybralem drogę kariery" bis. 23.10.22, 02:20
          może stylistka?
      • hanuszka189 Re: "Wybralem drogę kariery" bis. 24.10.22, 16:55
        tajna_kryjowka_pyziaka napisała:

        > Zastanawiam się nad Joanną - jedyne co o niej wiemy, to to:
        > - do poligrafika poszła przymusowo, bo nie zdała do jakiejś wyssanej z palca sz
        > koły baletowej (w wieku licealnym?! To już prościej było napisać, że nie dostał
        > a się do żadnego ogólniaka albo ją wylali)

        A jednak MM chyba coś tam o Poznaniu wie. Działa tam (i działała w czasach Joanny) Ogólnokształcąca Szkoła Baletowa im. Olgi Sławskiej-Lipczyńskiej.
        • tajna_kryjowka_pyziaka Re: "Wybralem drogę kariery" bis. 24.10.22, 17:03
          hanuszka189 napisała:
          >A jednak MM chyba coś tam o Poznaniu
          >wie. Działa tam (i działała w czasach
          >Joanny) Ogólnokształcąca Szkoła
          >Baletowa im. Olgi Sławskiej-Lipczyńskiej.

          Tak, ale pod względem kształcenia w niej raczej nie zrobiła riserczu, skoro Joanna składała tam papiery w wieku nastoletnim.
          Chyba, że w tamtym okresie nauka baletu inaczej się rozkładała na lata, np. miała jakieś przerwy, czy coś (aktualnie nauka w tej szkole trwa dziewięć lat, łącząc program klas IV–VIII szkoły podstawowej i liceum ogólnokształcącego z przedmiotami artystycznymi przygotowującymi do pracy w zawodzie tancerza, jako rzecze Wikipedia)
          • przymrozki Re: "Wybralem drogę kariery" bis. 24.10.22, 18:29
            tajna_kryjowka_pyziaka napisała:

            > (aktualnie nauka w tej szkole trwa dziewięć lat, łąc
            > ząc program klas IV–VIII szkoły podstawowej i liceum ogólnokształcącego z przed
            > miotami artystycznymi przygotowującymi do pracy w zawodzie tancerza, jako rzecz
            > e Wikipedia)

            Teraz w ogóle nie istnieją inne publiczne szkoły baletowe niż ogólnokształcące i dziewięcioletnie. Być może kiedyś było inaczej, nie w tym sensie, że naukę baletu zaczynano później (bo to raczej niemożliwe), ale w tym, że dla dzieci w wieku podstawówkowym była opcja szkoły nieogólnokształcącej (czyli sama baletowa, do której chodziło się po lekcjach, dzisiaj można tak chodzić do szkoły muzycznej). Przy czym w całym googlu nie ma ani śladu istnienia takiej szkoły, co skłania mnie podejrzeń, że system kształcenia w zawodzie tancerza w latach '70 wyglądał mniej więcej tak, jak teraz.
            • hanuszka189 Re: "Wybralem drogę kariery" bis. 24.10.22, 20:09
              przymrozki napisała:


              > Teraz w ogóle nie istnieją inne publiczne szkoły baletowe niż ogólnokształcące
              > i dziewięcioletnie. Być może kiedyś było inaczej, nie w tym sensie, że naukę ba
              > letu zaczynano później (bo to raczej niemożliwe), ale w tym, że dla dzieci w wi
              > eku podstawówkowym była opcja szkoły nieogólnokształcącej (czyli sama baletowa,
              > do której chodziło się po lekcjach, dzisiaj można tak chodzić do szkoły muzycz
              > nej). Przy czym w całym googlu nie ma ani śladu istnienia takiej szkoły, co skł
              > ania mnie podejrzeń, że system kształcenia w zawodzie tancerza w latach '70 wyg
              > lądał mniej więcej tak, jak teraz.

              Jest wzmianka, że do szkoły można zdawać później i że niektórzy zaczynali ją od szóstej klasy (ucząc się przedtem baletu poza szkołą), ale że to już niejako ostatni dzwonek. Po ósmej rzeczywiście wydaje się niemożliwe.
              • tajna_kryjowka_pyziaka Re: "Wybralem drogę kariery" bis. 24.10.22, 22:23
                hanuszka189 napisała:
                >Jest wzmianka, że do szkoły można
                >zdawać później i że niektórzy
                >zaczynali ją od szóstej klasy (ucząc
                >się przedtem baletu poza szkołą),
                >ale że to już niejako ostatni
                >dzwonek. Po ósmej rzeczywiście
                >wydaje się niemożliwe.

                Można od biedy spekulować, że Joanna z jakiegoś powodu przegapiła ten dzwonek i złożyła papiery za późno. Ale dlaczego, nie mam pomysłu. Kontuzja?
                • sulika Re: "Wybralem drogę kariery" bis. 24.10.22, 23:24
                  Z tego co wiem, do baletowej przyjmują do czternastego roku życia (Ale to ostatni dzwonek!). Być może Joanna poszła rok szybciej do szkoły). Jest też opcja że zdawała wcześniej. Np. w szóstej klasie, ale się wówczas nie dostała. Marzenia wiązała z baletem, a skoro nie mogła baletnicą zostać to musiała gdzieś isć do innej szkoły. Poligrafik wybrała na odczepnego, bo wciąż przez te wszystkie lata widziała siebie jako tancerkę
        • bupu Re: "Wybralem drogę kariery" bis. 24.10.22, 17:18
          hanuszka189 napisał(a):

          > tajna_kryjowka_pyziaka napisała:
          >
          > > Zastanawiam się nad Joanną - jedyne co o niej wiemy, to to:
          > > - do poligrafika poszła przymusowo, bo nie zdała do jakiejś wyssanej z pa
          > lca sz
          > > koły baletowej (w wieku licealnym?! To już prościej było napisać, że nie
          > dostał
          > > a się do żadnego ogólniaka albo ją wylali)
          >
          > A jednak MM chyba coś tam o Poznaniu wie. Działa tam (i działała w czasach Joan
          > ny) Ogólnokształcąca Szkoła Baletowa im. Olgi Sławskiej-Lipczyńskiej.


          Działała i działa, tak. Ale składało i składa się do niej papiery po trzeciej klasie podstawówki, nie po ósmej.
    • fyoline Re: "Wybralem drogę kariery" bis. 22.10.22, 16:57
      Gabrysię oprócz już tego stanowiska nauczyciela powiązałabym z jakimiś akcjami na rzecz społeczności. Bo o ile nie wykazała się w życiu rodzinnym i jako matka, to miała (przynajmniej w pierwszych częściach) duże poczucie sprawiedliwości, a przy tym jeszcze odpowiedni charakter by swoje wywalczyć. Chciała się poświęcić dla innych, a może gdyby właśnie pracowała na rzecz ludzi obcych, w ciężkich sytuacjach, to zobaczyłaby, że nie ma co się użalać tyle lat nad nieudanym małżeństwem. Może jakaś działalność w wolontariacie?
      • tajna_kryjowka_pyziaka Re: "Wybralem drogę kariery" bis. 22.10.22, 20:08
        Albo w schronisku dla zwierząt, wreszcie byłoby wiadomo o co chodzi z tymi jej psami i kotami.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka