Dodaj do ulubionych

Co było pierwsze: kura czy jajko?

30.10.22, 08:44
Pytanie stare jak świat. Ale w kontekście "Borejczady":
Mam wrażenie, że już od jakiegoś czasu (co najmniej kilku tomów) MM PIERW wymyśla "zabawny" tytuł, a potem pisze książkę. I mając już pi razy oko napisaną treść, nagle przypomina sobie: "Aaaa... Co ja nabazgrałam w poprzednim tomie? Jaki to miał być tytuł? "Wnuczka do orzechów"? Cholera... Wnuczka... No dobra, smarkula jest pod opieką babć, jest wnuczka. A co z tym orzechem? Przerobić ją na szatynkę? Bez sensu, była już orzechowa kolorytem Elka. Złocone orzechy na choince... Przenieść akcję na święta? Bez sensu, to by trzeba całość pisać od nowa! Nie chce mi się! Jak tu, na Boga, dopaćkać te orzechy?! - w radio leci audycja o wypadku podczas łażenia po drzewach - O! Mam! Wlezie ta kretynka na orzechowca i mamy to!"...
Nie macie wrażenia, że autorka właśnie mocno 'na siłę" dosztukowuje treść, żeby dopasować do tytułu? I po ki czort podaje od razu tytuł? Czemu ma to służyć? Przecież gdyby nie rzuciła (bez sensu) tą "WdO" przedwcześnie, tytuł mógłby brzmieć "Zaręczynowy Koralik" czy "Miłość Kina Niemego". Albo jakkolwiek. PO CO podawać tytuł powieści, której się jeszcze nie ma nawet zarysu treści?!
Obserwuj wątek
    • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Co było pierwsze: kura czy jajko? 30.10.22, 10:17
      Dobre pytanie.
      Wydaje mi się, że "Język Trolli" jest takim przypadkiem. Wciąż nie łapię o co chodzi z tym językiem i wciąż zadaję sobie pytanie: co to za nazwisko "Trolla"?
      • minerwamcg Re: Co było pierwsze: kura czy jajko? 30.10.22, 11:06
        Język Trolli to jest złośliwy kawał. Te paskudne dzieci lubią fantastykę, pomyślą, że znajdą tu jakąś bratnią duszę, jakiegoś fana choćby Lewisa czy Tolkiena - a tu nic z tego, raz, że autorka w te klimaty nie umie (chociaż w prawdziwej Jeżycjadzie mama Żakowa czytała "Dzień tryfidów"!), a dwa, że trzeba im pokazać, o ile ciekawsze są "prawdziwe" problemy. A poza tym dobrze, niech już ta dziewczynka nazywa się Trolla. Ale czemu "język"? Ma białaczkę (oiw) a nie raka jezyka, nie wyraża się jakimś specyficznym językiem, nie ma nawet kłopotów z językami obcymi w szkole - więc po ciężką deuterę komu ten "język"?
        • ako17 Re: Co było pierwsze: kura czy jajko? 30.10.22, 11:30
          minerwamcg napisała:

          > Język Trolli to jest złośliwy kawał. Te paskudne dzieci lubią fantastykę, pomyś
          > lą, że znajdą tu jakąś bratnią duszę, jakiegoś fana choćby Lewisa czy Tolkiena
          > - a tu nic z tego, raz, że autorka w te klimaty nie umie (chociaż w prawdziwej
          > Jeżycjadzie mama Żakowa czytała "Dzień tryfidów"!), a dwa, że trzeba im pokazać
          > , o ile ciekawsze są "prawdziwe" problemy. A poza tym dobrze, niech już ta dzie
          > wczynka nazywa się Trolla. Ale czemu "język"? Ma białaczkę (oiw) a nie raka jez
          > yka, nie wyraża się jakimś specyficznym językiem, nie ma nawet kłopotów z język
          > ami obcymi w szkole - więc po ciężką deuterę komu ten "język"?
          >


          Nie zrozumiałam nigdy tego tytułu. Jaki język? Jeszcze może gdyby jej utknął w kieliszku, to miałoby to jakiś sens, ale przecież utknął Ani. A Staszki w ogóle przy tym nie było. Miałam wrażenie, że książka obiecuje jakieś skandynawskie klimaty. Ale gdzież tam. To po prostu dydaktyczna pogadanka.

          Od razu zaznaczę, że JT był dla mnie pierwszym tomem, który po prostu był nieczytalny. Po tym już zaczęłam podchodzić do kolejnych tomów sagi jak do jaja, które może być nieświeże.
          I wiecie co? w niektórych wypadkach tak było :DDDD

          Ale chyba rzeczywiście tak może być, że MM wymyśla/ łapie jakiś tytuł, który wydaje się jej chwytliwy (jak Szósta Klepka, Kalamburka) i potem usiłuje do niego dopasować treść. Z różnym skutkiem.
        • bez_zarzutu Re: Co było pierwsze: kura czy jajko? 30.10.22, 13:28
          minerwamcg napisała:

          > Język Trolli to jest złośliwy kawał. Te paskudne dzieci lubią fantastykę, pomyś
          > lą, że znajdą tu jakąś bratnią duszę, jakiegoś fana choćby Lewisa czy Tolkiena
          > - a tu nic z tego, raz, że autorka w te klimaty nie umie (chociaż w prawdziwej
          > Jeżycjadzie mama Żakowa czytała "Dzień tryfidów"!), a dwa, że trzeba im pokazać
          > , o ile ciekawsze są "prawdziwe" problemy. A poza tym dobrze, niech już ta dzie
          > wczynka nazywa się Trolla. Ale czemu "język"? Ma białaczkę (oiw) a nie raka jez
          > yka, nie wyraża się jakimś specyficznym językiem, nie ma nawet kłopotów z język
          > ami obcymi w szkole - więc po ciężką deuterę komu ten "język"?
          >
          Wyparłam książkę skutecznie, więc to tylko zapytanie takie: a może muzyka jest tym językiem Trolli? Albo niemy do tej pory Józinek pod wpływem uczucia ma (w zamyśle) odzyskać mowę i wysubtelnieć? Jak wyszło, to wiemy, ale być może takie były wówczas plany?
          • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Co było pierwsze: kura czy jajko? 30.10.22, 14:40
            bez_zarzutu napisała:
            >Wyparłam książkę skutecznie, więc to
            >tylko zapytanie takie: a może muzyka
            >jest tym językiem Trolli? Albo niemy do
            >tej pory Józinek pod wpływem uczucia
            >ma (w zamyśle) odzyskać mowę i
            >wysubtelnieć? Jak wyszło, to wiemy, ale
            >być może takie były wówczas plany?

            Józkiniowiec - wielbiciel blizn po bójkach na noże, chyba potrzebowałby czegoś więcej niż miłość do Trolli, żeby znormalnieć, znaczy się wysubtelnieć.
            Szkoda, że nie było tak jak piszesz, bo to byłby świetny pomysł, żeby ten mały patus nauczył się prawidłowej komunikacji. Ale jeśli doświadczenia zawarte w tylko jednym tomie miałyby do tego wystarczyć, to musiałoby to być coś naprawdę mocnego.

            Ja bym przeczytała np. jak Józwa i IGS w jakiś sposób się zamieniają miejscami i każdy musi określoną ilość czasu pożyć w skórze tego drugiego. I tak mini-drechol zobaczyłby jak to jest być ofiarą i miałby nauczkę, a Ignac Młodszy miałby "wakacje" i może też okazję do odegrania się na psychopatycznym kuzynku
      • hanuszka189 Re: Co było pierwsze: kura czy jajko? 30.10.22, 19:26
        tajna_kryjowka_pyziaka napisała:

        > Dobre pytanie.
        > Wydaje mi się, że "Język Trolli" jest takim przypadkiem. Wciąż nie łapię o co c
        > hodzi z tym językiem i wciąż zadaję sobie pytanie: co to za nazwisko "Trolla"?
        >
        Język Trolli pewnie wziął się od słynnej skały Język Trolla (może MM zrobiła sobie wycieczkę do Norwegii?), plus piętrowe skojarzenia wyżej wymienione. Tytuł mi się niezbyt podoba, ale nie należy do najgorszych w Jeżycjadzie - bo dziewczyna nazywa się "Trolla", a język to przecież nie musi być mięsisty organ, lecz sposób komunikacji i oddziaływania na innych bohaterki. Więc tu zamysł trzyma się logiki. Aczkolwiek sam tom rzeczywiście czyta się kiepsko, jest zupełnie obdarty z uroku.

        Wtedy jeszcze nie było trolli internetowych, prawda?

        Natomiast "Ciotka Zgryzotka" jest rzeczywiście przylepiona na siłę, tytuł ma się do treści jak tytułowy obrazek do książkowego wyglądu Nory.

        Czy w "Szóstej Klepce" w ogóle występuje cokolwiek związanego z tytułem? Dawno nie czytałam, nie pamiętam.

        "Tygrys i Róża" - tytuł z kolei ładny i chwytliwy, ale książka nie jest o Róży.
        • minerwamcg Re: Co było pierwsze: kura czy jajko? 30.10.22, 20:03
          Trolle internetowe były, były, ta zaraza jest stara jak internet :) "Szósta klepka"? Tak! Mama Żakowa tłumaczy Cielęcinie, że człowiek oprócz pięciu zmysłów ma jeszcze jeden - zmysł humoru.
          "- Ech, życie, życie - wygłosiła Celestyna.
          - I w ogóle się tak nie przejmuj, moje dziecko. Wiesz, ile człowiek ma zmysłów?
          - Eee.. no, pięć w zasadzie - powiedziała Cesia, przyszły lekarz.
          - Sześć ma zmysłów. Ten szósty jest, kto wie, czy nie najbardziej potrzebny. To zmysł humoru. Im częściej się nim posługujesz, tym życie wydaje się łatwiejsze.
          - Hmmm... - powiedziała Cesia z powątpiewaniem i poszła na wieżyczkę."
      • katriel Re: Co było pierwsze: kura czy jajko? 01.11.22, 10:03
        > wciąż zadaję sobie pytanie: co to za nazwisko "Trolla"?

        Niewystępujące w Polsce (nie ma go w bazie PESEL), ale na świecie już tak, najczęściej w Ekwadorze i w Estonii.
        • ako17 Re: Co było pierwsze: kura czy jajko? 01.11.22, 11:46
          katriel napisała:

          > > wciąż zadaję sobie pytanie: co to za nazwisko "Trolla"?
          >
          > Niewystępujące w Polsce (nie ma go w bazie PESEL), ale na świecie już tak, najc
          > zęściej w Ekwadorze i w Estonii.

          ciekawy rozjazd geograficzny :) skąd się wzięło w dwóch takich zupełnie różnych miejscach?
          • katriel Re: Co było pierwsze: kura czy jajko? 01.11.22, 19:21
            Nie mam pojęcia. To "najczęściej" to ciągle jest nie więcej niż jedna czy dwie setki, więc mogą to być po prostu potomkowie jednego imigranckiego rodu, który akurat miał wielu synów i zachował oryginalne brzmienie nazwiska. Ale skąd pochodził pierwszy Trolla, to nie wiem. Może z Włoch? Tam też ich żyje stosunkowo dużo, bo parędziesiąt rodzin, i jakoś mi intuicyjnie pasuje, żeby stamtąd rozprzestrzenili się do Argentyny, Ekwadoru i jeszcze paru amerykańskich państw. Ale skąd w tym obrazku Estonia, to nie wiem. Może to przypadkowa zbieżność, może Trollowie włosko-ekwadorscy i estońscy nie mają ze sobą nic wspólnego?
    • minerwamcg Re: Co było pierwsze: kura czy jajko? 30.10.22, 11:18
      Nie powiem złego słowa na wymyślanie tytułów przed napisaniem dzieła. Niektórzy tak robią, ja nie, i mam za swoje, bo napisałam kiedyś opowiadanie, do którego - po napisaniu - jedyny tytuł jaki pasował, to "Wojna i pokój" :D Więc jak ktoś woli, to voila. Wiem natomiast skądinąd, że wszyscy którzy dopisywali dzieło do tytułu, w tymże dziele stawali na głowie, żeby ten tytuł "usprawiedliwić", zalegalizować i wytworzyć u czytelnika przekonanie, że dzieło po prostu nie mogło nazywac się inaczej. Albo - przeciwnie wprost, demonstrowali całemu światu, że tytuł mają tam właśnie, i dzieło może się nazywać "Ferdydurke" - bo czemu nie. Ale tak niemrawo, ani w te stronę, ani w tę?
    • bupu Re: Co było pierwsze: kura czy jajko? 30.10.22, 17:08
      To ja mam taki problem z Ciotką Zgryzotką. Kto, u licha, ma być tą ciotką, w ogóle? I jak się ten tytuł ma w ogóle do treści dzieła?
      • kocynder Re: Co było pierwsze: kura czy jajko? 30.10.22, 17:51
        Ma się dokładnie tak jak wspominane powyżej. "Wnuczka do orzechów"? Serio? Ten orzech jest tak super-hiper-duper ważny dla akcji? "Język Trolli"? Konia zrzędę, stado owiec wełnistych i psa pasterskiego komuś, kto mi wyjaśni "o co kaman?". Trolla, ok, rozumiem, nazwisko takie. Dziwaczne, no ale niech. Ale "język"? Dlaczego język? Co w tej książce jest o języku Staszki?
        • ako17 Re: Co było pierwsze: kura czy jajko? 30.10.22, 20:30
          kocynder napisała:

          > Ma się dokładnie tak jak wspominane powyżej. "Wnuczka do orzechów"? Serio? Ten
          > orzech jest tak super-hiper-duper ważny dla akcji?
          no ważny, bo z orzecha spadła -> nogę złamała -> z tą nogą w gipsie pojechała powózką, no i Bogatka zaatakował ją ranną, jak się nie mogła bronić.
          To nawiązanie do tego słynnego baletu, o którym chyba była mowa w Kłamczusze - Tomcio i Romcia go odstawiali, dobrze pamiętam.
          Gdyby spadła z czereśni, efekt byłby ten sam, ale tytuł już nie taki nośny :D.
          >
        • pi.asia Re: Co było pierwsze: kura czy jajko? 31.10.22, 14:21
          kocynder napisała:

          > Ma się dokładnie tak jak wspominane powyżej. "Wnuczka do orzechów"? Serio? Ten
          > orzech jest tak super-hiper-duper ważny dla akcji? "Język Trolli"? Konia zrzędę
          > , stado owiec wełnistych i psa pasterskiego komuś, kto mi wyjaśni "o co kaman?"
          > . Trolla, ok, rozumiem, nazwisko takie. Dziwaczne, no ale niech. Ale "język"? D
          > laczego język? Co w tej książce jest o języku Staszki?
          >

          Jest mowa nie o języku Staszki w sensie anatomicznym, tylko o języku, którym się Staszka posługuje. To znaczy wiadomo, posługuje się językiem polskim, ale dodaje do niego coś od siebie - szacunek dla rozmówcy oraz założenie, że rozmówca ma dobrą wolę. Innymi słowy język Trolli to język porozumienia.

          Trolla znów coś powiedziała, a policjant rzucił jej jedno krótkie spojrzenie. I wpadł. Spojrzał po raz drugi już
          całkiem inaczej. Ona zaczęła opowiadać, ilustrując swoje słowa wyrazistymi gestami, a policjant z każdą chwilą wyraźniej przenosił swą uwagę z trasy gnieźnieńskiej na opowieść Trolli. Cała jego sylwetka stała się nagle jakby bardziej przychylna, a wąsate oblicze nabrało wręcz sympatycznego wyrazu.
          - Właściwie to ona nawet nie jest ładna - powiedział z zachwytem Ignacy G. Stryba. - A popatrz tylko, jak jej ten policjant je z ręki.


          - Mój sposób jest taki: zawsze zakładam, że mam do czynienia z kimś godnym szacunku. Z kimś, kto ma dobrą wolę. I słowo wam daję, chłopaki, ludzie tacy właśnie się stają, kiedy się w nich wierzy.

          • ako17 Re: Co było pierwsze: kura czy jajko? 31.10.22, 21:48
            pi.asia napisała:


            >
            >
            > - Mój sposób jest taki: zawsze zakładam, że mam do czynienia z kimś godnym szac
            > unku. Z kimś, kto ma dobrą wolę. I słowo wam daję, chłopaki, ludzie tacy właśni
            > e się stają, kiedy się w nich wierzy.[/i]


            Kurcze. Niby słusznie dziewczyna mówi, i niby się z tym zgadzam.
            Ale coś mi z tą książką źle, coś mnie uwiera i ogólnie - zgrzyta. Abstrahując od scen z żarówkami czy szkolnym przedstawieniem Helmuta "Scratch" Oracabessy (jestem na nie).

            Może byłabym skłonna uwierzyć w Trolliny zbawienny wpływ na świat.

            Może tylko ta miłość wielka Józinka i - ni stąd ni zowąd - Ignacego G. I rywalizacja o jej względy mnie zniesmaczyła.

            Uprzedziłam się do Staszki, gdy wkracza na scenę w jaskrawo-zielonym kapeluszu i go nie zdejma. Bez wyjaśnienia - nie mówię, że głośno miałaby powiedzieć " MAM RAKA i włosy mi wypadły po chemioterapii", ale też i bez żadnych prób załagodzenia sytuacji. Może wierzyła, że opiekunowie wyjaśnili? No, to nie załatwili tego przy zapisie do szkoły jak należy...

            W każdym razie, sam ten jaskrawy kapelusz był dla mnie takim krzykiem "ja muszę być wyjątkowo traktowana". Ja go nie zdejmę, bo jak zdejmę, to dopiero zobaczycie!!!
            W życiu nie uwierzę, że dziewczyna, nieepatująca niby swoją chorobą, wkłada coś tak rzucającego się w oczy.
            No wręcz domaga się atencji otoczenia, a to mi się kłóci z jej skromną, rozsądną naturą (opisaną odautorsko - tak to odebrałam).
            .
            Albo ja to źle odbieram, albo to jest źle napisane :(
            • bupu Re: Co było pierwsze: kura czy jajko? 31.10.22, 22:29
              ako17 napisała:



              > Uprzedziłam się do Staszki, gdy wkracza na scenę w jaskrawo-zielonym kapeluszu
              > i go nie zdejma. Bez wyjaśnienia - nie mówię, że głośno miałaby powiedzieć " MA
              > M RAKA i włosy mi wypadły po chemioterapii", ale też i bez żadnych prób załagod
              > zenia sytuacji. Może wierzyła, że opiekunowie wyjaśnili? No, to nie załatwili t
              > ego przy zapisie do szkoły jak należy...
              >
              > W każdym razie, sam ten jaskrawy kapelusz był dla mnie takim krzykiem "ja muszę
              > być wyjątkowo traktowana". Ja go nie zdejmę, bo jak zdejmę, to dopiero zobaczy
              > cie!!!
              > W życiu nie uwierzę, że dziewczyna, nieepatująca niby swoją chorobą, wkłada coś
              > tak rzucającego się w oczy.
              > No wręcz domaga się atencji otoczenia, a to mi się kłóci z jej skromną, rozsądn
              > ą naturą (opisaną odautorsko - tak to odebrałam).
              > .
              > Albo ja to źle odbieram, albo to jest źle napisane :(

              Jest źle napisane. Trolla, wbrew pięknym zdaniom które wygłasza, nie traktuje pani Zajęczyk jako osoby godnej szacunku. Najpierw w ogóle nie reaguje na jej polecenia, potem udziela odpowiedzi cokolwiek jakby aroganckich ("Przyjmijmy, że mam tłuste włosy", "A ja tak" w odpowiedzi na stwierdzenie wicedyr Zajęczyk "My tu nie siedzimy w kapeluszach"). Okej, może Oracabessy dały ciała i nie poinformowały szkoły o chorobie Trolli (to byłoby kuriozum, doprawdy), ale Trolla nie ma sześciu lat, jest nastolatką. Jest dostatecznie duża, żeby wyjaśnić wicedyr Zajęczyk dlaczego wolałaby nie zdejmować kapelusza i gdyby traktowała ją w myśl wygłaszanych przez się zasad, tak by właśnie zrobiła. Tymczasem Trolla Stanisława wolałą zrobić show na całą klasę. Bezsensowne show.
              • ako17 Re: Co było pierwsze: kura czy jajko? 31.10.22, 22:58
                bupu napisała:

                Jest dostatecznie duża, żeby wyjaśnić wicedy
                > r Zajęczyk dlaczego wolałaby nie zdejmować kapelusza i gdyby traktowała ją w my
                > śl wygłaszanych przez się zasad, tak by właśnie zrobiła. Tymczasem Trolla Stani
                > sława wolałą zrobić show na całą klasę. Bezsensowne show.
                >
                >
                >
                >
                Tak, właśnie wielkie show zrobiła, IMHO zupełnie z czapy.
                Tzn mogła, spoko, tylko do jej świetlanej postaci to nie pasuje nijak.
                Nevertheless, chciała zrobić wokół siebie atmosferę. No i zrobiła. Wszyscy ważni dla fabuły się w niej zakochali
                • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Co było pierwsze: kura czy jajko? 01.11.22, 12:17
                  ako17 napisała:
                  >Tak, właśnie wielkie show zrobiła,
                  >IMHO zupełnie z czapy.
                  >Tzn mogła, spoko, tylko do jej
                  >świetlanej postaci to nie pasuje
                  >nijak.
                  >Nevertheless, chciała zrobić wokół
                  >siebie atmosferę. No i zrobiła.
                  >Wszyscy ważni dla fabuły się w niej
                  >zakochali

                  Patrząc na zakochanie Józina, mam podejrzenia, że Trolli nie o taki efekt chodziło:

                  Teraz, kiedy tak stała, widać było, jak bardzo jest niewysoka. Miała drobną sylwetkę, pulchne ręce i nogi oraz odstający kuperek. Głowa w zielonym kapeluszu wydawała się nieco zbyt duża w stosunku do reszty ciała. Trolla wyglądała jak przerośnięty krasnal. Nazwisko nadzwyczajnie do niej pasowało.

                  Mnie samą kręcą niscy, a mimo to czyta mi się to trochę niezręcznie

                  Jego wzrok utkwiony był obecnie w twarzy Stanisławy Trolli – w jej policzkach jak pączki, w jej nosie, który przypominał trąbkę motyla oraz w jej ustach o kolorze przekrojonego arbuza. Spod zielonego ronda wystawały ciemne kosmyki koloru czekolady...

                  Rozumiem, że Józwa jest głodny, ale co do tego ma motyl?
                  • aniadm Re: Co było pierwsze: kura czy jajko? 01.11.22, 13:18
                    Gorąco polecam wyguglanie trąbki motyla. Zwanej też ssawką. Trolla musiała mieć zaiste fascynujący profil.
                  • bupu Re: Co było pierwsze: kura czy jajko? 01.11.22, 13:26
                    tajna_kryjowka_pyziaka napisała:


                    > Patrząc na zakochanie Józina, mam podejrzenia, że Trolli nie o taki efekt chodz
                    > iło:
                    >
                    > Teraz, kiedy tak stała, widać było, jak bardzo jest niewysoka. Miała drobną
                    > sylwetkę, pulchne ręce i nogi oraz odstający kuperek. Głowa w zielonym kapelusz
                    > u wydawała się nieco zbyt duża w stosunku do reszty ciała. Trolla wyglądała jak
                    > przerośnięty krasnal. Nazwisko nadzwyczajnie do niej pasowało.

                    >
                    > Mnie samą kręcą niscy, a mimo to czyta mi się to trochę niezręcznie
                    >
                    > Jego wzrok utkwiony był obecnie w twarzy Stanisławy Trolli – w jej policzkac
                    > h jak pączki, w jej nosie, który przypominał trąbkę motyla oraz w jej us
                    > tach o kolorze przekrojonego arbuza. Spod zielonego ronda wystawały ciemne kosm
                    > yki koloru czekolady...

                    >
                    > Rozumiem, że Józwa jest głodny, ale co do tego ma motyl?
                    >


                    A ja się zastanawiam czy Autorka widziała kiedykolwiek osobę w trakcie chemioterapii. Bo osoby w trakcie chemioterapii nader rzadko mają pełne, rumiane lica i czerwone usteczka.
                    • przymrozki Re: Co było pierwsze: kura czy jajko? 01.11.22, 14:15
                      bupu napisała:

                      > A ja się zastanawiam czy Autorka widziała kiedykolwiek osobę w trakcie chemiote
                      > rapii. Bo osoby w trakcie chemioterapii nader rzadko mają pełne, rumiane lica i
                      > czerwone usteczka.

                      Poza tym kto i po co podał Staszce chemioterapię, skoro, jak wiemy z relacji Trolli, państwo polskie wcale nie zamierzało jej leczyć, bo leki nie znalazły się na odpowiedniej liście?
                      • ako17 Re: Co było pierwsze: kura czy jajko? 01.11.22, 15:47
                        przymrozki napisała:


                        > Poza tym kto i po co podał Staszce chemioterapię, skoro, jak wiemy z relacji Tr
                        > olli, państwo polskie wcale nie zamierzało jej leczyć, bo leki nie znalazły się
                        > na odpowiedniej liście?

                        Ja to tak rozumiałam, że albo te leki wcześniej były na odpowiedniej liście i przestały być,
                        albo, że np. chemia już została podana i na tym koniec z chemioterapią, a dalsze leczenie jest w Polsce nierefundowane
                        • przymrozki Re: Co było pierwsze: kura czy jajko? 01.11.22, 16:30
                          ako17 napisała:

                          > Ja to tak rozumiałam, że albo te leki wcześniej były na odpowiedniej liście i p
                          > rzestały być,
                          > albo, że np. chemia już została podana i na tym koniec z chemioterapią, a dalsz
                          > e leczenie jest w Polsce nierefundowane

                          Nie mam zbyt wysokiego mniemania o polskiej służbie zdrowia, ale poddawania chorego na raka dziecku połowie terapii, a potem odsyłanie go, żeby sobie poszło zemrzeć pod płotem, raczej nie miało prawa się wydarzyć. Przecież gdyby leczenie miało nie być refundowane/możliwe, nikt by Staszce nie podał chemii. Po co truć organizm, skoro wiadomo, że nic to nie da.

                          Chyba że Staszka była już dawno po chemioterapii, w trakcie opieki paliatywnej, a rodzina postanowiła zebrać pieniądze na jakąś eksperymentalną metodę leczenia praktykowaną wyłącznie za granicą. Tylko że to też nie bardzo pasuje do opisu stanu zdrowia Trolli, a pomysł, że (zgodnie z aktualną diagnozą) umierająca nastolatka trafia do nieświadomej niczego szkoły jest już w ogóle absurdalny.

                        • kooreczka Re: Co było pierwsze: kura czy jajko? 02.11.22, 07:38
                          Serio sądzisz, że w Polsce podaje się dzieciom połowę leczenia onkologicznego?
                          Jakie "dalsze leczenie" masz na myśli?
                          • ako17 Re: Co było pierwsze: kura czy jajko? 02.11.22, 15:36
                            kooreczka napisał:

                            > Serio sądzisz, że w Polsce podaje się dzieciom połowę leczenia onkologicznego?
                            > Jakie "dalsze leczenie" masz na myśli?

                            Nie, nie sądzę. Po prostu się nad tą sprawą prześlizgnęłam. Uznałam, że jakiś etap leczenia został zakończony, a kolejny nastręczał trudności. I naprawdę nie wiem, jakie miało być to "dalsze leczenie". Nie myślałam o tym. Serio
                    • aniadm Re: Co było pierwsze: kura czy jajko? 02.11.22, 10:04
                      Ja zawsze zakładałam, że po prostu przeszła pełen cykl i choroba miała być w remisji, a teraz ma nawrót.
                      (Nie analizowałam tekstu pod tym kątem, a do książki nigdy nie lubiłam wracać, chociaż miałam ją jakiś czas - po prostu tak mi się to jakoś racjonalnie ułożyło. Może coś wyparłam.)
                      Co prawda włosy chyba powinny jej już odrastać - nie znam się (na szczęście) - ale stereotyp "chemioterapia = brak włosów) jest chyba zbyt mocno zakorzeniony.

                      A w szpitalu po prostu akurat nie mają miejsca na onkologii dziecięcej, bo stan służby zdrowia jest taki sam jak szkolnictwa i pewnie wymalowane pielęgniarki w krótki spódniczkach siedzą na kolanach lekarzom i nic nie robią.
                      • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Co było pierwsze: kura czy jajko? 02.11.22, 10:39
                        aniadm napisała:
                        >Co prawda włosy chyba powinny jej
                        >już odrastać - nie znam się (na
                        >szczęście) - ale stereotyp
                        >"chemioterapia = brak włosów) jest
                        >chyba zbyt mocno zakorzeniony.

                        One już jej odrastały, gdy spada jej kapelusz jest w opisie, że w miejscu włosów ma "ciemny puszek"
                        • przymrozki Re: Co było pierwsze: kura czy jajko? 02.11.22, 11:18
                          tajna_kryjowka_pyziaka napisała:

                          > One już jej odrastały, gdy spada jej kapelusz jest w opisie, że w miejscu włosó
                          > w ma "ciemny puszek"

                          Tak, m.in. stąd właśnie moje przypuszczenie, że Staszka albo była jeszcze w trakcie leczenia, albo świeżo po jego zakończeniu. I to właśnie nie bardzo pasuje do danych o rodzicach, którzy co najmniej od kilku miesięcy pracują za granicą i czekają aż zwolni się dla Staszki miejsce na jakimś niemieckim oddziale. Cokolwiek pchnęło państwa Trollów do wyjazdu, wydarzyć musiało się przed rozpoczęciem roku szkolnego, a obserwacje meszku pochodzą wszak ze stycznia lub lutego. Nie każdemu choremu włosy odrastaja po miesiącu, ale tutaj między decyzją o zakończeniu współpracy z polską służbą zdrowia a meszkiem mija mniej więcej pół roku bez leczenia (nie licząc jakiejś wizyty w poradni, do której Staszka pozwoliła się odprowadzić Józinkowi), w trakcie którego to półrocza hoża Staszka czuje się doskonale, nie ma w szkole taryfy ulgowej, porusza się po drogach publicznych pojazdem, nagrywa płyty, bierze udział w imprezach tanecznych i gania po lodzie w korku gigancie w poszukiwaniu zaginionych miągw.

                          • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Co było pierwsze: kura czy jajko? 02.11.22, 11:40
                            przymrozki napisała:
                            >(...) Cokolwiek pchnęło państwa >Trollów do wyjazdu, wydarzyć
                            >musiało się przed rozpoczęciem
                            >roku szkolnego, a obserwacje
                            >meszku pochodzą wszak ze
                            >stycznia lub lutego.(...)<

                            Państwa Trollów, znaczy... to są państwo Trollowie czy państwo Trolle?
                            Pan Troll i pani Trolla czy pan Trolla i pani Trolla (ew. Trollowa)?
                            • przymrozki Re: Co było pierwsze: kura czy jajko? 02.11.22, 12:45
                              tajna_kryjowka_pyziaka napisała:

                              > Państwa Trollów, znaczy... to są państwo Trollowie czy państwo Trolle?
                              > Pan Troll i pani Trolla czy pan Trolla i pani Trolla (ew. Trollowa)?

                              W sumie to kto wie. Ale jeżeli nazwisko jest polskie i podlega polskim gramatycznym prawidłowościom, to gyby ojciec Staszki nazywał się Troll, jego żona i córka też nazywałyby się Troll. Stąd wniosek że wszyscy najpewniej nazywają się Trolla.

                              Ciekawe też jak to się wymawia. Czy czytają to jakby w nazwisku były dwa czy jedno "el" - Trol-la czy Trola?
                            • aniadm Re: Co było pierwsze: kura czy jajko? 02.11.22, 13:51
                              Gdyby tworzyli formy żeńskie według dawnych zasad, byłby to pan Troll i pani Trollowa, a Staszka byłaby Trollówna. W sumie, gdyby to był pan Trolla, to chyba byłoby tak samo. Końcówki -ina i -anka raczej nie miałyby tu zastosowania.
                              A według oficjalnych zasad wszyscy nazywaliby się tak samo.

                              Jak by tego nie wykręcać, w języku polskim nijak nie da się utworzyć damskiej formy Trolla od nazwiska Troll, czyli wszyscy musieli się nazywać Trolla.

                              • minerwamcg Re: Co było pierwsze: kura czy jajko? 04.11.22, 23:13
                                Nie. Pan Trolla miałby żonę panią Trollinę i córkę pannę Trollankę. Nazwiska, które w męskim rodzaju kończą się na -a, w żeńskim przyjmują formę -ina, -yna dla żony i -anka dla córki.
              • ako17 Re: Co było pierwsze: kura czy jajko? 01.11.22, 11:48
                bupu napisała:


                >
                > Jest źle napisane. Trolla, wbrew pięknym zdaniom które wygłasza, nie traktuje p
                > ani Zajęczyk jako osoby godnej szacunku.

                O. właśnie tak. Zdecydowanie nie widać tu szacunku wobec rozmówcy
      • ako17 Re: Co było pierwsze: kura czy jajko? 30.10.22, 20:31
        bupu napisała:

        > To ja mam taki problem z Ciotką Zgryzotką. Kto, u licha, ma być tą ciotką, w og
        > óle? I jak się ten tytuł ma w ogóle do treści dzieła?
        >
        No Ida. Dla Nory jest tą zgryzotą. Chociaż ja tego nie widzę, bo raczej się Nora z nią dobrze dogaduje
        • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Co było pierwsze: kura czy jajko? 30.10.22, 21:28
          ako17 napisała:
          >bupu napisała:
          >> To ja mam taki problem z Ciotką
          >>Zgryzotką. Kto, u licha, ma być tą ciotką,
          >>w ogóle? I jak się ten tytuł ma w ogóle do
          >>treści dzieła?
          >
          >No Ida. Dla Nory jest tą zgryzotą. Chociaż
          >ja tego nie widzę, bo raczej się Nora z nią
          >dobrze dogaduje

          Było gdzieś na forum wspomniane, chyba nawet cały wątek był, że w istocie to Nora jest Ciotką Zgryzotką, dedukując z jej słów do małej Norci z zakończenia
    • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Co było pierwsze: kura czy jajko? 30.10.22, 18:11
      Ja się jeszcze zastanawiam czy pierwszy był tytuł "Córka Robrojka" czy fabuła.
      Bo w tym przypadku ma wrażenie, że zaszedł zupełnie odwrotny problem - większość książki już była napisana, ale czytelnicy chcieli Robrojka, jak by go tu przywrócić...
      I wyszedł Robizod Dysocjacyjny w drewniakach. Brawo MM. Brawo.
      • hanuszka189 Re: Co było pierwsze: kura czy jajko? 30.10.22, 19:29
        tajna_kryjowka_pyziaka napisała:

        > Ja się jeszcze zastanawiam czy pierwszy był tytuł "Córka Robrojka" czy fabuła.
        > Bo w tym przypadku ma wrażenie, że zaszedł zupełnie odwrotny problem - większoś
        > ć książki już była napisana, ale czytelnicy chcieli Robrojka, jak by go tu przy
        > wrócić...
        > I wyszedł Robizod Dysocjacyjny w drewniakach. Brawo MM. Brawo.
        >

        Mam wrażenie, że MM miała tu melodyczne (nie związane z treścią, tylko z tytułem, który jest chwytliwy) z "Ronją, córką zbójnika". Nawiasem mówiąc ciekawe, że niektóre tytuły (ogólnie w literaturze) same zachęcają do otworzenia książki i obiecują fajną ucztę. Ciekawsze, że zwykle to przeczucie się sprawdza.
        • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Co było pierwsze: kura czy jajko? 30.10.22, 21:33
          hanuszka189 napisała:
          >Mam wrażenie, że MM miała tu
          >melodyczne (nie związane z treścią, tylko z
          >tytułem, który jest chwytliwy) z "Ronją,
          >córką zbójnika"

          Nawet w którejś scenie Robwąsiarz stwierdził, że wygląda jak zbój. Nie mogę się nie zgodzić.
          Miałam to wrzucić jutro na Halloween, ale nie mogę się powstrzymać. Kolorowych koszmarów 😈
          • hanuszka189 Re: Co było pierwsze: kura czy jajko? 30.10.22, 22:25
            tajna_kryjowka_pyziaka napisała:

            > hanuszka189 napisała:
            > >Mam wrażenie, że MM miała tu
            > >melodyczne (nie związane z treścią, tylko z
            > >tytułem, który jest chwytliwy) z "Ronją,
            > >córką zbójnika"
            >
            > Nawet w którejś scenie Robwąsiarz stwierdził, że wygląda jak zbój. Nie mogę się
            > nie zgodzić.
            > Miałam to wrzucić jutro na Halloween, ale nie mogę się powstrzymać. Kolorowych
            > koszmarów 😈
            >

            Oczywiście miałam napisać "melodyczne skojarzenie", coś mi zjadło kawałek zdania! A co do Robwąsiarza... nie będę biedaka dobijać ;)
        • mika_p Re: Co było pierwsze: kura czy jajko? 30.10.22, 23:47
          "Córka kogoś tam" lub "Imię, córka kogoś tam" to popularny tytuł. Równie dobrze inspiracją mogła być "Krystyna, córka Lavransa", wspominana w Jeżycjadzie
      • bupu Re: Co było pierwsze: kura czy jajko? 02.11.22, 13:43
        tajna_kryjowka_pyziaka napisała:

        > Ja się jeszcze zastanawiam czy pierwszy był tytuł "Córka Robrojka" czy fabuła.
        > Bo w tym przypadku ma wrażenie, że zaszedł zupełnie odwrotny problem - większoś
        > ć książki już była napisana, ale czytelnicy chcieli Robrojka, jak by go tu przy
        > wrócić...
        > I wyszedł Robizod Dysocjacyjny w drewniakach. Brawo MM. Brawo.
        >

        A to jest całkiem możliwe. Być może ów Bolko Zwisłowąsy (wybaczcie, czytam aktualnie historię Dolnego Śląska, przedzierając się przez nieprzeliczone roje książąt Henryków, Konradów i Bolków właśnie) będący ojcem Belli, wcale nie miał być Rojkiem, ta idea wypłynęła później i skutkiem przeróbek na ostatnią chwilę wyszedł Wąsenstein, pozszywany z kawałków Roberta i pierwotnego ojca Belli.
        • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Co było pierwsze: kura czy jajko? 02.11.22, 17:44
          bupu napisała:
          >A to jest całkiem możliwe. Być może ów
          >Bolko Zwisłowąsy (wybaczcie, czytam
          >aktualnie historię Dolnego Śląska,
          >przedzierając się przez nieprzeliczone roje
          >książąt Henryków, Konradów i Bolków
          >właśnie) będący ojcem Belli, wcale nie miał
          >być Rojkiem, ta idea wypłynęła później i
          >skutkiem przeróbek na ostatnią chwilę
          >wyszedł Wąsenstein, pozszywany z
          >kawałków Roberta i pierwotnego ojca Belli.

          R.I.P. kawałki Roberta. Najwyraźniej Aniela trochę za mocno miotła w niego tego harbuza
    • itsjustemichelle1 Re: Co było pierwsze: kura czy jajko? 31.10.22, 10:59
      Ciekawe spostrzeżenie.
      Mi się wydaje, że jest na odwrót- to znaczy: najpierw jest pisana treść, a potem tytuł.
      To by chyba pasowało.
      Ale z drugiej strony: jaki lepszy tytuł byście wymyśliły niby do "Wnuczki"?
      • bupu Re: Co było pierwsze: kura czy jajko? 31.10.22, 11:34
        itsjustemichelle1 napisała:

        > Ciekawe spostrzeżenie.
        > Mi się wydaje, że jest na odwrót- to znaczy: najpierw jest pisana treść, a pote
        > m tytuł.

        Tak jednakże nie jest. Patrz Chucherko, które ma tytuł, ma okładkę, a treści brak.


        > To by chyba pasowało.
        > Ale z drugiej strony: jaki lepszy tytuł byście wymyśliły niby do "Wnuczki"?


        Rumiankowo.
        • przymrozki Re: Co było pierwsze: kura czy jajko? 31.10.22, 11:50
          bupu napisała:

          > itsjustemichelle1 napisała:
          >
          > > Ciekawe spostrzeżenie.
          > > Mi się wydaje, że jest na odwrót- to znaczy: najpierw jest pisana treść,
          > a pote
          > > m tytuł.
          >
          > Tak jednakże nie jest. Patrz Chucherko, które ma tytuł, ma okładkę, a treści br
          > ak.

          Podobnie było z "Ciotką zgryztotką", która miała się dziać wśród Japończyków na Światowych Dniach Młodzieży. Ponieważ główną zanicienioną ewidentnie miała być Łucja, nie byłoby nawet powodu, żeby ciotką miała być Ida.

          > > To by chyba pasowało.
          > > Ale z drugiej strony: jaki lepszy tytuł byście wymyśliły niby do "Wnuczki
          > "?
          >
          > Rumiankowo.

          " Mary Sue wyjdzie za mąż"
          • bupu Re: Co było pierwsze: kura czy jajko? 31.10.22, 14:44
            przymrozki napisała:

            > bupu napisała:
            >
            > > itsjustemichelle1 napisała:
            > >
            > > > Ciekawe spostrzeżenie.
            > > > Mi się wydaje, że jest na odwrót- to znaczy: najpierw jest pisana t
            > reść,
            > > a pote
            > > > m tytuł.
            > >
            > > Tak jednakże nie jest. Patrz Chucherko, które ma tytuł, ma okładkę, a tre
            > ści br
            > > ak.
            >
            > Podobnie było z "Ciotką zgryztotką", która miała się dziać wśród Japończyków na
            > Światowych Dniach Młodzieży. Ponieważ główną zanicienioną ewidentnie miała być
            > Łucja, nie byłoby nawet powodu, żeby ciotką miała być Ida.

            Podobnie było też z Wnuczką do Orzechów, która najpierw zyskała tytuł, potem okładkę, a potem dopiero całą resztę. Ewolucja do prześledzenia na stronie MM.
            • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Co było pierwsze: kura czy jajko? 31.10.22, 15:24
              bupu napisała:
              >Podobnie było też z Wnuczką do
              >Orzechów, która najpierw zyskała
              >tytuł, potem okładkę, a potem
              >dopiero całą resztę. Ewolucja do
              >prześledzenia na stronie MM.

              W sensie ona dosłownie tam pisała, że jeszcze nie wie o czym dokładnie będzie książka, ale jakby co tytuł i okładkę już ma???
              • mika_p Re: Co było pierwsze: kura czy jajko? 31.10.22, 19:20
                No pewnie.
                Na stronie w aktualnościach są wpisy od 2014, w styczniu 2015 pojawia się okładka Feblka musierowicz.com.pl/mm/?m=201501 a potem we wrześniu 2015 stoi, że Feblik napisany, w październiku 2015 pada tytuł "Ciotka Zgryzotka", w styczniu 2016 jest okładka, potem chyba dopiero w listopadzie 2016 jakaś wzmianka o ksiażce,a dalej mi sie nie chce przeglądać, bo to nudne
          • sanfran_84 Re: Co było pierwsze: kura czy jajko? 01.11.22, 20:44
            przymrozki napisała:

            > bupu napisała:

            > > Rumiankowo.
            >
            > " Mary Sue wyjdzie za mąż"

            "Narzeczona dla troglodyty"
        • sulika Re: Co było pierwsze: kura czy jajko? 03.11.22, 11:54
          ,,Herbatka z barbituranami" (a la ,,Opium w rosole")
          ,,Skansen, czyli obraz wsi polskiej XIX wieku dwieście lat później" lub po prostu ,,Skansen"


      • kocynder Re: Co było pierwsze: kura czy jajko? 01.11.22, 10:12
        "Miłość kina niemego"?
        • itsjustemichelle1 Re: Co było pierwsze: kura czy jajko? 01.11.22, 10:55
          kocynder napisała:

          > "Miłość kina niemego"?
          >
          "Klan" :D
    • kajaanna Re: Co było pierwsze: kura czy jajko? 02.11.22, 17:49
      Nie na siłę, ale rozlała się moda na telenowele, więc jedzie taką właśnie modą.
      Cieszmy się, że nie wpadła na Sto lat samotności,, bo byłoby o Borejkach oderwanych od życia i samych Józefach i Ignacach...
      • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Co było pierwsze: kura czy jajko? 02.11.22, 18:00
        kajaanna napisała:
        >Cieszmy się, że nie wpadła na Sto lat
        >samotności,, bo byłoby o Borejkach
        >oderwanych od życia i samych Józefach i
        >Ignacach...

        W kwestii oderwania od życia całkiem nieźle im idzie😁.
        Józefów i Ignaców mamy już dwie pary, a kto wie jak Józkiniowiec i jego dziołcha nazwą swój miot Apgarów
    • ako17 Re: Co było pierwsze: kura czy jajko? 04.11.22, 20:44
      Odpowiadając dosłownie na tytuł wątku - ja akurat jestem przekonana, że jajko :D

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka