Dodaj do ulubionych

Love story do wymiany

05.11.22, 21:43
Które jeżycjadowe historie miłosne są dla was tak bezsensowne/sztuczne/nijakie, że najchętniej byście je wycięli i zastąpili czymś zupełnie innym? Albo zmienili parę drobnych (ale znaczących) szczegółów, żeby były bardziej strawne?

Chyba wszyscy się zgodzimy, że Józkiniowce aż się o to proszą z tą swoją zabawą w "kto pierwszy mrugnie". Ale szczerze, to nie mam pomysłu jak inaczej to powinno wyglądać. Dla mnie po prostu żadne z nich nie nadaje się do związku. Z kimkolwiek. Podobnie mam z Larwą i Naszpanem. I Pyzofrycami.

Ale na przykład to niewiadomoco Magdusi i Ignasia (przesadą byłoby nazwać to romansem):
Możnaby np. stworzyć historię braterstwo-siostrzeństwa w niedoli, przeradzającego się w miłość. Ignaś jest dręczony przez kuzyna, olewany przez resztę rodziny i ma matkę, której potrzeby zawsze są ważniejsze. Magda ma wpieprzającą się w jej prywatność, zazdrosną o wszystko bliźniaczkę, ciężko chorą starszą siostrę i matkę, która zwala na nią obowiązek porządkowania mieszkania po pradziadku (wciąż nie mogę w to uwierzyć). Ich relacja mogłaby zacząć się od bliskości wynikłej z podobnych doświadczeń, zwierzaliby się sobie, pocieszali i z czasem staliby się dla siebie nawzajem bezpiecznymi przystaniami, "jedynym/ą, który/a mnie rozumie". A potem, w kolejnym tomie, ich zerwanie możnaby wytłumaczyć odkryciem, że poza podobnymi doświadczeniami nic ich nie łączy jako osoby i wbrew pozorom nie pasują do siebie (traumy rodzinne nie powinny być jedynym co ich trzyma ich razem).
I tyle, nie ma zohydzania Magdy na siłę, żeby uzasadnić zerwanie, nie ma wojującego kłódką samczego Miągwy, ani wpychania poezji do gardła.

A wy które historie miłosne byście poprawili? I co konkretnie byście w nich zmienili?
(Zachęcam do prezentacji alternatyw)
Obserwuj wątek
    • bupu Re: Love story do wymiany 05.11.22, 21:57
      tajna_kryjowka_pyziaka napisała:

      > Które jeżycjadowe historie miłosne są dla was tak bezsensowne/sztuczne/nijakie,
      > że najchętniej byście je wycięli i zastąpili czymś zupełnie innym? Albo zmieni
      > li parę drobnych (ale znaczących) szczegółów, żeby były bardziej strawne?

      Nory i Podeszwy. Usunęłabym z tego lawstory jeden drobiazg, mianowicie tego nachalnego, oblesnego stalkera Podeszwę. Dzięki temu Nora mogłaby skończyć architekturę bez wypełniania ramion Apgarami, znaleźć interesującą pracę, zrobić kilka wystrzałowych i nagradzanych projektów oraz zastanowić się, czy chłop jest jej do czegokolwiek potrzebny. Hehe.
      • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Love story do wymiany 05.11.22, 22:24
        >Nory i Podeszwy. Usunęłabym z tego lawstory
        >jeden drobiazg, mianowicie tego nachalnego,
        >oblesnego stalkera Podeszwę.

        Jak dla mnie, to on jest nie tyle oblechem ile kompletnym społecznym nieogarem - naprawdę nie wpadł na to, że napisanie dziewczynie, że musi schudnąć może ją urazić?
        Czytając CZ poważnie się zastanawiałam czy Podeszwa nie jest lekuchno opóźniony tu i ówdzie. Może wystarczy mu trochę podwyższyć inteligencję społeczną, żeby ta historia miłosna była zdatna do łyknięcia?

        >Dzięki temu Nora mogłaby skończyć >architekturę bez wypełniania ramion Apgarami,
        >znaleźć interesującą pracę, zrobić kilka
        >wystrzałowych i nagradzanych projektów oraz
        >zastanowić się, czy chłop jest jej do
        >czegokolwiek potrzebny.

        Byłby z tego świetny morał - żeby nie pchać się w związek na siłę. Myślę, że to ważny i bardzo aktualny problem wśród nastolatków.
        Dużo jest przecież dziewczyn, które chcą mieć chłopaka tylko dlatego, że wszystkie mają i generalnie w ich środowisku jest na to parcie. Podobnie jak chłopaków, którzy wstydzą się bycia prawiczkami (a zwykle jedna próba "naprawienia" tego jest głupsza i bardziej niebezpieczna od drugiej). No i jeszcze osoby, również dorosłe, które uparcie tkwią w związku mimo, że jest nieudany. Bo np. są zakompleksione, bez partnera czują się nikim, boją się, że poza tą relacją nic ich nie czeka, bo w ich środowisku "nie wypada", etcetera, etcetera.

        >Hehe

        HEHE HEHE
        • bupu Re: Love story do wymiany 06.11.22, 00:11
          tajna_kryjowka_pyziaka napisała:

          > >Nory i Podeszwy. Usunęłabym z tego lawstory
          > >jeden drobiazg, mianowicie tego nachalnego,
          > >oblesnego stalkera Podeszwę.
          >
          > Jak dla mnie, to on jest nie tyle oblechem ile kompletnym społecznym nieogarem
          > - naprawdę nie wpadł na to, że napisanie dziewczynie, że musi schudnąć może ją
          > urazić?

          Problemem Podeszwy nie jest tylko ten nieszczęsny esemes i podglądanie przez teleskop. Problemem Podeszwy jest, że się on ciągnie za Norą jak smród za wojskiem, mimo, że Nora mu powiedziała wyraźnie i drukowanymi literami, że nie jest zainteresowana żadnymi romansami. Nie, nope, nein, no, niet oraz nei, ona z nim chodzić nie będzie. No to on robi co? On się zalęga w jej chałupie pod pretekstem. No bo, he he, jak dziewczyna mówi nie, to znaczy, że nie wie czego chce i nalezy popracować nad długofalową strategią. BLLLLEEEEEEEEEE.

          > Czytając CZ poważnie się zastanawiałam czy Podeszwa nie jest lekuchno opóźniony
          > tu i ówdzie. Może wystarczy mu trochę podwyższyć inteligencję społeczną, żeby
          > ta historia miłosna była zdatna do łyknięcia?

          Nie.

          > >Dzięki temu Nora mogłaby skończyć >architekturę bez wypełniania ramion
          > Apgarami,
          > >znaleźć interesującą pracę, zrobić kilka
          > >wystrzałowych i nagradzanych projektów oraz
          > >zastanowić się, czy chłop jest jej do
          > >czegokolwiek potrzebny.
          >
          > Byłby z tego świetny morał - żeby nie pchać się w związek na siłę. Myślę, że to
          > ważny i bardzo aktualny problem wśród nastolatków.
          > Dużo jest przecież dziewczyn, które chcą mieć chłopaka tylko dlatego, że wszyst
          > kie mają i generalnie w ich środowisku jest na to parcie. Podobnie jak chłopakó
          > w, którzy wstydzą się bycia prawiczkami (a zwykle jedna próba "naprawienia" teg
          > o jest głupsza i bardziej niebezpieczna od drugiej). No i jeszcze osoby, równie
          > ż dorosłe, które uparcie tkwią w związku mimo, że jest nieudany. Bo np. są zako
          > mpleksione, bez partnera czują się nikim, boją się, że poza tą relacją nic ich
          > nie czeka, bo w ich środowisku "nie wypada", etcetera, etcetera.

          Otóż właśnie. Nie pakuj się w związek dlatego, że tak należy, wszyscy tak robią, a rodzina się pyta kiedy ślub i oczekuje produkcji Apgarów. Wiąż się bo sam/a tego chcesz. To byłby dobry morał. Ale nie, autorka woli nam zaserwować niestrawną kluchę pt. "Nieważne dziewczyno czego chcesz i jakie masz ambicje, twoim powołaniem jest wyjść za mąż i wypełnić ramiona". Potwornie, potwornie wkurzające zakończenie.
      • julian_arden Re: Love story do wymiany 06.11.22, 23:25
        Dla mnie ten wysilony romans po prostu nie istnieje.
    • kocynder Re: Love story do wymiany 05.11.22, 22:40
      Na Józkiniowców nie mam pomysłu, bo troglodyta i Marysójka to coś co się nie da.
      Z Larwą i Nadszympansem... No, nie u MM, ale... Może bez szczegółów. Adam zrobił "coś potwornego"*, więc Laura zabrała Juleczka i uciekła w jednej sukienczynie do Paryża. Tam zaczęła śpiewać w jakiejś knajpie i tam ją wypatrzył Tonio - impresario. Po latach podbija sceny, ale nikomu, włącznie z (już) przyjacielem (bez podtekstów) Toniem nie pozwala dotykać swojego życia prywatnego. Oprócz opery - żyje tylko dla syna, który pod opieką najlepszych piastunek przebywa w Paryżu, albo tez pod opieką tychże towarzyszy matce w tournee.
      * Nie mam zamiaru pisać "co potwornego" Adam by mógł, bo ponieważ go nie znoszę to jestem gotowa przypisać mu każdą zbrodnię i każdą podłość.
      Dla Pyzofryców, moim zdaniem, była nadzieja, dopóki zostawali w Oxfordzie z daleka od poznańskich wampirów. Widziałabym ich tak: Fryderyk wykłada na uniwersytecie, pracuje naukowo, może coś opatentował. Róża siedząc w domu - dba o tenże. Cyzeluje. Upiększa. I kiedyś do Fryca przychodzi z wizytą jakaś koleżanka, Millicent, z uczelni i zachwyca się ciepłym wnętrzem i oryginalnym połączeniem wiktoriańskiego stolika z ultranowoczesną lampką itp. Millie poprosiła Różę, by pomogła "ogarnąć" jej dom i potem już poszło. Róża zrobiła jakieś "kursy" (znaczy nie wiem, czy żeby pracować w "homestagingu" trzeba mieć jakieś uprawnienia?) i podjęła współpracę z niewielkim ale prężnym biurem architektoniczno - deweloperskim. Mila ma swoje grono przyjaciół, chłopaka, Charlie (tak, okrutne to, ale podejrzewam, że poza domem Karolek nie funkcjonuje jako Karolek, a jako Charles) uwielbia gry komputerowe, pizzę z "La Perla" - oryginalnej włoskiej pizzerii mieszczącej się na rogu Berthram Street i Cardigan Court - oraz OXford United F.C...
      • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Love story do wymiany 05.11.22, 23:04
        A co z tymi nieszczęsnymi, z de wziętymi zaręczynami i takimi kwiatkami jak "jakie miałeś włoski jako dziecko?" (ktoś jeszcze nie załapał)? Da się ten krindż jakoś uratować?
        • kocynder Re: Love story do wymiany 06.11.22, 00:09
          Nie, no zaręczyny w stogu siana trzeba by wygumkować. Takoż i deliberowanie o włoskach z dziecięctwa. No ale ogólnie - jestem w stanie "kupić" wizję takiego związku.
          Róża w domu zaszczuta przez Tygrysa, chora i mająca (dosłownie!) mdłości na myśl o konflikcie - wszystkie uczucia i emocje poświęca temu jednemu jedynemu, który ją zauważył i nie przedłożył nad ładniejszą, bardziej kokieteryjną siostrę. Fryc, piekielnie inteligentny, typ pracoholika, któremu Róża w oko wpadła - może nie tak jak fizyka, ale jednak. Układ może niezbyt zdrowy, ale, moim zdaniem, mający szanse powodzenia. Ona ani go nie zdradzi, ani nie postawi mu granic ni kordonów, zadowoli się tym, co on jej zaoferuje. On jej też kantem nie puści, bo i po co, seks nie jest najistotniejszą potrzebą, a ona mu ani nie truje ani nie bruździ w pracy. Jedyne co jest istotne - to żeby Róża w Oxfordzie znalazła "swoją niszę" poza dziećmi i domem. Ja jej wymyśliłam dekorowanie domów, ale się nie upieram. Mogłaby zostać ilustratorką książek dla dzieci, fryzjerką, robić paznokcie czy piec torty. Wsio rawno. Ale chodzi o to, żeby miała coś swojego, co by ja zajęło, i zrobiło z niej partnerkę Fryca, a nie tylko matkę dzieciom. Ja może mało precyzyjnie piszę, ale... On o indukcji elektromagnetycznej, ona o schabowych. On o promieniach X, ona o wierszyku o kotku, wyrecytowanym przez Milę. On o zasadach termodynamiki, ona o praniu dywaników łazienkowych. No, nie potrwa taki układ. Bo on się po prostu taką "panią domu" znudzi i prędzej czy później poszuka innej, która go zaintryguje. I nie, nie chodzi o to, że Fryca by miały nagle zacząć ciekawić te paznokcie, torty czy książki dla dzieci!
          A zaręczyny? No, brutalne to, ale moim zdaniem najlogiczniejsze: że wpadka nie byłaby ukrywana przez przyszłym tatusiem do ostatnich chwil przed jego wyjazdem (nota bene - wcale się nie dziwię, ze Fryca trafił nagły szlag, idiotka cholerna WIEDZIAŁA, że on ma to stypendium czy tam grant, że wyjeżdża i "za pięć dwunasta" z radosnym newsem o bejbisiu!). Prościej (i logiczniej!) by było, gdyby powiedziała mu od razu po stwierdzeniu ciąży, i po prostu uzgodnili, że pobiorą się jak on wróci z Houston. Bez "oficjalnych" zaręczyn. Tak zwyczajnie, no, nie planowaliśmy na razie, ale dziecko w drodze. Bez sensu na chybcika, to nie XIX wiek ani wieś dechami zabita, żeby ostracyzm społeczny pannę z dzieckiem spotykał, zwłaszcza, że nie jest porzuconą, a ślub jest zaplanowany, tyle, że jak pan powróci z zagranicy. Ba, ten czas (ciąży i oczekiwania na powrót "pana męża) Pyza mogłaby przeznaczyć na cyzelowanie szczegółów ceremonii, można by wspomnieć, że ojciec Krzysztof, zaprzyjaźniony dominikanin będzie tegoż ślubu udzielał, że dom weselny taki albo śmaki, że wszystkie decyzje są na bieżąco konsultowane z Fryderykiem, który, kochając narzeczoną i ciesząc się na dziecko chętnie uczestniczy... Blablabla...
          • ako17 Re: Love story do wymiany 06.11.22, 11:56
            kocynder napisała:


            Jedyne co jest istotne - to żeby Róża w Oxfordzie znalazła
            > "swoją niszę" poza dziećmi i domem.
            > A zaręczyny? No, brutalne to, ale moim zdaniem najlogiczniejsze: że wpadka nie
            > byłaby ukrywana przez przyszłym tatusiem do ostatnich chwil przed jego wyjazdem
            > (nota bene - wcale się nie dziwię, ze Fryca trafił nagły szlag, idiotka choler
            > na WIEDZIAŁA, że on ma to stypendium czy tam grant, że wyjeżdża i "za pięć dwun
            > asta" z radosnym newsem o bejbisiu!). Prościej (i logiczniej!) by było, gdyby p
            > owiedziała mu od razu po stwierdzeniu ciąży, i po prostu uzgodnili, że pobiorą
            > się jak on wróci z Houston. Bez "oficjalnych" zaręczyn. Tak zwyczajnie, no, nie
            > planowaliśmy na razie, ale dziecko w drodze.

            O to to. Tak by było i realnie i rozsądnie. Bo tak jak jest opisane, to Róża wychodzi na emocjonalną wariatkę a potem na bluszcz, który jak nie na mężu, to na matce się musi nawinąć. Gdzie tu niby ta jej "mądrość", którą dostrzegł był Józef?
            Żeby nie było - uważam, że Fryderyk faktycznie nie najpiękniej zachował się w scenie poinformowania go o potomstwie. Ale to było w reakcji na info Róży, wystosowane w zgoła przedziwnym czasie. Przedziwnym. Tak jakby wręcz (podświadomie) chciała zostać porzucona z dzieckiem. Jak, nie przymierzając, dzielna mama.
            Albo chciała przejąć od matki rolę drama queen (lub przynajmniej spowodować, że ta się z nią rolą podzieli), albo spróbować mamusię jakoś w tym jej odwiecznym dramacie wesprzeć - zobacz kochana, jestem dokładnie taka jak ty. Też zaszłam w nieślubną ciążę, też jestem dzielna i mam grzywkę. Cieszysz się?
            • sulika Re: Love story do wymiany 06.11.22, 12:52
              ako17 napisała:

              > O to to. Tak by było i realnie i rozsądnie. Bo tak jak jest opisane, to Róża wy
              > chodzi na emocjonalną wariatkę a potem na bluszcz, który jak nie na mężu, to na
              > matce się musi nawinąć. Gdzie tu niby ta jej "mądrość", którą dostrzegł był Jó
              > zef?
              > Żeby nie było - uważam, że Fryderyk faktycznie nie najpiękniej zachował się w s
              > cenie poinformowania go o potomstwie.

              Chłop był w szoku. Mógł zareagować w ten sposób. To się zdarza i mogę zrozumieć. No, ale potem powinien wrocic ochłonięty.

              Ale to było w reakcji na info Róży, wysto
              > sowane w zgoła przedziwnym czasie. Przedziwnym. Tak jakby wręcz (podświadomie)
              > chciała zostać porzucona z dzieckiem. Jak, nie przymierzając, dzielna mama.
              > Albo chciała przejąć od matki rolę drama queen (lub przynajmniej spowodować, że
              > ta się z nią rolą podzieli), albo spróbować mamusię jakoś w tym jej odwiecznym
              > dramacie wesprzeć - zobacz kochana, jestem dokładnie taka jak ty. Też zaszłam
              > w nieślubną ciążę, też jestem dzielna i mam grzywkę. Cieszysz się?
              >
              >
              Tu mamy próbę zwrócenia na siebie uwagę mamy. To by pasowało. Róża przez lata była gdzieś w tle, a zależało jej żeby wreszcie ktoś zobaczył jej potrzeby. Oczywiście zrobiła to podświadomie.
              • bupu Re: Love story do wymiany 06.11.22, 14:33
                sulika napisał(a):

                > ako17 napisała:
                >
                > > O to to. Tak by było i realnie i rozsądnie. Bo tak jak jest opisane, to R
                > óża wy
                > > chodzi na emocjonalną wariatkę a potem na bluszcz, który jak nie na mężu,
                > to na
                > > matce się musi nawinąć. Gdzie tu niby ta jej "mądrość", którą dostrzegł
                > był Jó
                > > zef?
                > > Żeby nie było - uważam, że Fryderyk faktycznie nie najpiękniej zachował s
                > ię w s
                > > cenie poinformowania go o potomstwie.
                >
                > Chłop był w szoku. Mógł zareagować w ten sposób. To się zdarza i mogę zrozumie
                > ć. No, ale potem powinien wrocic ochłonięty.

                Ależ próbował. Niestety odbił się od upiornego dziadygi i złośliwej Kostuchny.
              • kocynder Re: Love story do wymiany 06.11.22, 14:35
                No ale potem wziął i wyjechał, o czym Różyna informując go tuż przed jego wyjazdem WIEDZIAŁA. A nie wykluczyła bym, że po tej rozmowie on nawet i próbował dzwonić, ale ona uniesiona obrazą nie chciała z nim gadać, a jak jej foch przeszedł, to on już był na drugiej półkuli. I błagam, niech mi nikt nie każe LOGICZNIE uzasadniać "zgubienia" poczty elektronicznej, bo mi się zwoje mózgowe prostują..
                • bupu Re: Love story do wymiany 07.11.22, 09:55
                  kocynder napisała:

                  > No ale potem wziął i wyjechał, o czym Różyna informując go tuż przed jego wyjaz
                  > dem WIEDZIAŁA. A nie wykluczyła bym, że po tej rozmowie on nawet i próbował dzw
                  > onić, ale ona uniesiona obrazą nie chciała z nim gadać, a jak jej foch przeszed
                  > ł, to on już był na drugiej półkuli. I błagam, niech mi nikt nie każe LOGICZNIE
                  > uzasadniać "zgubienia" poczty elektronicznej, bo mi się zwoje mózgowe prostują
                  > ..
                  >


                  Wypocił do niej zasadniczego maila. Tako stoi w Żabie.
              • przymrozki Re: Love story do wymiany 06.11.22, 17:06
                sulika napisał(a):

                > Chłop był w szoku. Mógł zareagować w ten sposób. To się zdarza i mogę zrozumie
                > ć. No, ale potem powinien wrocic ochłonięty.

                Kiedy wrócił porozmawiać z Różą, pogonił go Ignacy. Podjął zatem próbę kontaktu mailowego, na którą nie doczekał się odpowiedzi. Na dodatek (najwyraźniej) nie tylko Ignacy, ale także Róża wyraźnie dała mu do zrozumienia, że albo rzuca stypendium, żeni się na ten tychmiast i baja o tym, jak małe dzieci ślicznie pachną, albo do widzenia panu, nie mamy z panem nic wspólnego, proszę nie pisać, nie dzwonić, alimentów nie płacić, o dziecku zapomnieć.

                Poza tym jego podejrzenia, że Róża celowo zaszła w ciążę, żeby zatrzymać go w kraju i przy sobie nie były bynajmniej bezpodstawne. Jakkolwiek zachował się Fryderyk, to Róża też się nie popisała.

    • itsjustemichelle1 Re: Love story do wymiany 05.11.22, 23:39
      dla mnie taką historią jest historia Adama i Laury
    • haszyszymora Re: Love story do wymiany 06.11.22, 11:43
      Gdyby Dorota, żyjąc na wsi, była twarda i praktyczna - i zaskoczyła Józwę, gdy nagle zza jej dziewiczej kosy i nieumalowanych błękitnych oczu zabrzmiało "Pałys, zabieraj się stąd, będziemy kryć jałówkę". Albo dziewczyna z koralami potrafi nosić ciężary równie dobrze, jeśli nie lepiej, niż miastowy macho.
      I tym sposobem Józwa, dąsając się, brnąc w głupie konflikty, godząc się, zbliżając i znowu odpychając, weryfikuje swoje poglądy na temat kobiet. Takie poskromienie złośnika.
      • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Love story do wymiany 06.11.22, 13:37
        Genialne!
        • sulika Re: Love story do wymiany 06.11.22, 14:04
          Podpisuje się
      • bupu Re: Love story do wymiany 06.11.22, 14:30
        haszyszymora napisał(a):

        > Gdyby Dorota, żyjąc na wsi, była twarda i praktyczna - i zaskoczyła Józwę, gdy
        > nagle zza jej dziewiczej kosy i nieumalowanych błękitnych oczu zabrzmiało "Pały
        > s, zabieraj się stąd, będziemy kryć jałówkę". Albo dziewczyna z koralami potraf
        > i nosić ciężary równie dobrze, jeśli nie lepiej, niż miastowy macho.
        > I tym sposobem Józwa, dąsając się, brnąc w głupie konflikty, godząc się, zbliża
        > jąc i znowu odpychając, weryfikuje swoje poglądy na temat kobiet. Takie poskrom
        > ienie złośnika.

        I teraz mam wizję Doroty fachowo pomagającej krowie się ocielić, bo cielęciu się nogi w kanale rodnym zgięły i ktoś musiał wsadzić rękę eeee... Do środka i wyprostować. Weterynarz zajęty gdzie indziej, no to Dorota wsadza i prostuje, a macho Józef w tym czasie rzyga w kanał do odprowadzania gnojowicy jak ostatni miągwa.
        • milstar Re: Love story do wymiany 06.11.22, 20:09
          bupu napisała:


          > I teraz mam wizję Doroty fachowo pomagającej krowie się ocielić, bo cielęciu si
          > ę nogi w kanale rodnym zgięły i ktoś musiał wsadzić rękę eeee... Do środka i wy
          > prostować. Weterynarz zajęty gdzie indziej, no to Dorota wsadza i prostuje, a m
          > acho Józef w tym czasie rzyga w kanał do odprowadzania gnojowicy jak ostatni mi
          > ągwa.
          >
          >
          A potem Dorota lekko zmieniłaby zainteresowania i poszła na weterynarię, specjalizując w dużych zwierzętach. W międzyczasie Józwa zrobiłby kursy rolnicze i na Derocinych włościach powastałaby stadnina z prawdziwego zdarzenia (wyciągnieto by Flobrowe konie z porzeczek i dano im nieco więcej przestrzeni) z agroturystyką i jeździectwem albo hodowla krów. Porozumienie między Józwą i Dorotką mogłoby się odbywać za pomocą krów: "Wiesz Mućka, ta Dorota to mnie tak zauroczyła, choć nawet gwoździa wbić nie umie, ale myślałem, że ją nauczę i razem będziemy płoty stawiać" "Oj, Łaciata, żeby ten Józek mi choć raz kwiatki dał, choćby i z tej łąki za oborą"
          • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Love story do wymiany 06.11.22, 20:21
            milstar napisała:
            >A potem Dorota lekko zmieniłaby
            >zainteresowania i poszła na
            >weterynarię, specjalizując w dużych
            >zwierzętach.

            Kobyłę pierwej zamordowawszy jaskrami z jabłkami.

            >Porozumienie między Józwą i Dorotką >mogłoby się odbywać za pomocą krów:
            >"Wiesz Mućka, ta Dorota to mnie tak
            >zauroczyła, choć nawet gwoździa wbić
            >nie umie, ale myślałem, że ją nauczę i
            >razem będziemy płoty stawiać" "Oj,
            >Łaciata, żeby ten Józek mi choć raz
            >kwiatki dał, choćby i z tej łąki za oborą"

            Cudowne! To byłoby naprawdę rozczulające, i jako zjawisko ogólnie i jako zjawisko z udziałem Józwy - wreszcie jego wizerunek trochę by się ocieplił.
            Nie mówiąc już, że Ignaś mógłby go nagrać jak gada do krowy, wrzucić na YT i zemścić się za te wszystkie lata...
            • bupu Re: Love story do wymiany 06.11.22, 20:45
              tajna_kryjowka_pyziaka napisała:

              > milstar napisała:
              > >A potem Dorota lekko zmieniłaby
              > >zainteresowania i poszła na
              > >weterynarię, specjalizując w dużych
              > >zwierzętach.
              >
              > Kobyłę pierwej zamordowawszy jaskrami z jabłkami.

              Oj, to byłaby Dorotka po korekcie, karmiąca kobyłę racjonalnie i czym należy.

              >
              > >Porozumienie między Józwą i Dorotką >mogłoby się odbywać za pomocą kró
              > w:
              > >"Wiesz Mućka, ta Dorota to mnie tak
              > >zauroczyła, choć nawet gwoździa wbić
              > >nie umie, ale myślałem, że ją nauczę i
              > >razem będziemy płoty stawiać" "Oj,
              > >Łaciata, żeby ten Józek mi choć raz
              > >kwiatki dał, choćby i z tej łąki za oborą"
              >
              > Cudowne! To byłoby naprawdę rozczulające, i jako zjawisko ogólnie i jako zjawis
              > ko z udziałem Józwy - wreszcie jego wizerunek trochę by się ocieplił.
              > Nie mówiąc już, że Ignaś mógłby go nagrać jak gada do krowy, wrzucić na YT i ze
              > mścić się za te wszystkie lata...
              >

              I to dopiero byłoby piękne!
            • ciotka.scholastyka Re: Love story do wymiany 07.11.22, 10:35
              tajna_kryjowka_pyziaka napisała:

              > Nie mówiąc już, że Ignaś mógłby go nagrać jak gada do krowy, wrzucić na YT i ze
              > mścić się za te wszystkie lata...

              To byłoby cudowne zamknięcie wątku Ignaś kontra Józwol!
              • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Love story do wymiany 07.11.22, 12:55
                ciotka.scholastyka napisała:
                >To byłoby cudowne zamknięcie
                >wątku Ignaś kontra Józwol!

                Józwol?😂 Józwa + kibol?
                • ciotka.scholastyka Re: Love story do wymiany 08.11.22, 09:18
                  tajna_kryjowka_pyziaka napisała:

                  > Józwol?😂 Józwa + kibol?

                  :) jest takie słowo w gwarze poznańskiej "szuszwol". Pogardliwe, oznacza brudasa, ale także tępego "wieśniaka", frajera. W pewnym wierszyku padają słowa "frechowny szuszwol z rudą glacą" i mnie się to silnie z Józwą kojarzy :)
                  • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Love story do wymiany 08.11.22, 09:49
                    ciotka.scholastyka napisała:
                    >:) jest takie słowo w gwarze
                    >poznańskiej "szuszwol". Pogardliwe,
                    >oznacza brudasa, ale także tępego
                    >"wieśniaka", frajera. W pewnym
                    >wierszyku padają słowa "frechowny
                    >szuszwol z rudą glacą" i mnie się to
                    >silnie z Józwą kojarzy :)

                    A "frechowny" to co to jest?
                    • ciotka.scholastyka Re: Love story do wymiany 08.11.22, 10:38
                      tajna_kryjowka_pyziaka napisała:

                      > A "frechowny" to co to jest?

                      Bezczelny, zarozumiały.
                      • jakgdyby.nigdynic Re: Love story do wymiany 08.11.22, 12:39
                        ciotka.scholastyka napisała:

                        > tajna_kryjowka_pyziaka napisała:
                        >
                        > > A "frechowny" to co to jest?
                        >
                        > Bezczelny, zarozumiały.

                        Józin jako żywo :D
        • julian_arden Re: Love story do wymiany 06.11.22, 23:36
          Złoto!
    • sulika Re: Love story do wymiany 06.11.22, 13:09
      Miłośc Adama i Laury - zupełnie bez sensu. Już Wolfi byłby lepszy. Laura podczas tej historii z suknią powinna się zorientować, że coś jest nie tak i odwołać ślub, tak jak ktoś napisał w fanfiku. Przecież już raz tak zrobila.

      Pyza powinna wyjść za któregoś Lelujkę. Fryc zupelnie do niej nie pasuje i nie mają wspólnych tematów. Dodałabym jej też trochę charakteru. Wydaje mi się, że jej dojrzewanie zostało w Jeżcjadzie zupełnie pominięte i nigdy nie wykształciła dojrzałego charakteru. Może...skoro biedaczka i tak jest w Poznaniu, niech wyjdzie z tego domu chociażby na wywiadówkę dzieci i tam spotka Darka/Lucka/Wiktora, który jest na wywiadówce u swoich, zaczną gadać i się okaże, że on jest po rozwodzie/żona mu umarła (nie będziemy się chyba bawić w rozbijanie mu malżeństwa, choć to na pewno byłoby coś nowego w Borejczadzie). Zaczną się spotykać, Pyza weźmie rozwód, ożeni się z którymś z braci i voila.
      • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Love story do wymiany 06.11.22, 13:41
        >Może...skoro biedaczka i tak jest w Poznaniu,
        >niech wyjdzie z tego domu chociażby na
        >wywiadówkę dzieci i tam spotka
        >Darka/Lucka/Wiktora, który jest na
        >wywiadówce u swoich, zaczną gadać i się
        >okaże, że on jest po rozwodzie/żona mu
        >umarła (nie będziemy się chyba bawić w
        >rozbijanie mu malżeństwa, choć to na pewno
        >byłoby coś nowego w Borejczadzie).

        Myślę, że byłoby nawet lepiej Lelujkę rozwieść, wdowców jest w tym cyklu od groma i wszyscy mają brzydki zwyczaj myślenia o nieboszczce dość bezosobowo. Taki Lelujka, obojętnie który, mógłby wyjść podobnie jak Kalarepa czy Wąs w Drewniakach, nawet niechcący. Głosuję za rozwodem!
        • mircja Re: Love story do wymiany 06.11.22, 14:00
          tajna_kryjowka_pyziaka napisała:


          >
          > Myślę, że byłoby nawet lepiej Lelujkę rozwieść, wdowców jest w tym cyklu od gro
          > ma i wszyscy mają brzydki zwyczaj myślenia o nieboszczce dość bezosobowo. Taki
          > Lelujka, obojętnie który, mógłby wyjść podobnie jak Kalarepa czy Wąs w Drewniak
          > ach, nawet niechcący. Głosuję za rozwodem!
          >
          A czy Lelujka (np. ostrożny w podejmowaniu decyzji o małżeństwie Lucek) by nie mógł do spotkania z Pyzą pozostawać w stanie bezżennym? Ot, budować pozycję zawodową i czekać na sposobny moment, żeby założyć rodzinę? W jego przeszłości by mogła być np. jakaś inna kobieta, z którą nie zawsze dobrze mu się układało i która ostatecznie zdecydowała, że nie chce dłużej czekać, podobnie jak kiedyś Laura nie chciała czekać na Lucka? Lelujkowie w końcu nie są aż tacy starzy. Takich, co się wcześnie żenią też jest w Jeżycjadzie nadreprezentacja.
          • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Love story do wymiany 06.11.22, 14:05
            >A czy Lelujka (np. ostrożny w
            >podejmowaniu decyzji o małżeństwie
            >Lucek) by nie mógł do spotkania z Pyzą
            >pozostawać w stanie bezżennym? Ot,
            >budować pozycję zawodową i czekać
            >na sposobny moment, żeby założyć
            >rodzinę? (...)
            >Lelujkowie w końcu nie są aż tacy
            >starzy. Takich, co się wcześnie żenią
            >też jest w Jeżycjadzie
            >nadreprezentacja.

            Ooo, to nawet lepiej! Wreszcie ktoś, kto nie wypełnia ramion na maturę. Róża na pewno coś by z takiej relacji wyniosła.
            Albo uznała, że on jakiś patologiczny, bo nie chce się natychmiastowo rozmnażać ani być bezrobotnym, biedaczka, jej to się same CKNUKi trafiają...
            • mircja Re: Love story do wymiany 06.11.22, 14:19
              tajna_kryjowka_pyziaka napisała:


              > Ooo, to nawet lepiej! Wreszcie ktoś, kto nie wypełnia ramion na maturę. Róża na
              > pewno coś by z takiej relacji wyniosła.
              > Albo uznała, że on jakiś patologiczny, bo nie chce się natychmiastowo rozmnażać
              > ani być bezrobotnym, biedaczka, jej to się same CKNUKi trafiają...
              >
              Gdyby nawiązał dobry kontakt z jej dziećmi, a do tego dał jej do zrozumienia, że jego obecna sytuacja jest taka, że w razie czego stać go na utrzymanie jeszcze jednego, to pewnie by mu szybko wybaczyła.
          • sulika Re: Love story do wymiany 06.11.22, 14:05
            Myślałam o tym, ale z lenistwa nie opisałam. Ale tak! to jest dobry pomysł! Tylko wtedy by go spotkała na ulicy, idąc na tę, powiedzmy, wywiadówkę,
            • mircja Re: Love story do wymiany 06.11.22, 14:11
              sulika napisał(a):

              > Myślałam o tym, ale z lenistwa nie opisałam. Ale tak! to jest dobry pomysł! Tyl
              > ko wtedy by go spotkała na ulicy, idąc na tę, powiedzmy, wywiadówkę,

              No przecież. W końcu znają się na tyle, że by było naturalne, gdyby nawiązali rozmowę przy jakimś przypadkowym spotkaniu na mieście.
        • sulika Re: Love story do wymiany 06.11.22, 14:08
          Mówiąc, że nie chcę rozbijać małżeństwa, miałam na myśli sytuację w której on wciąż jest w związku, pojawia się Róża, zakochują się i on się dopiero rozwodzi. Wcześniej rozwiedziony mógłby być. Ewentualnie może mieć dzieci nieślubne.
        • ciotka.scholastyka Re: Love story do wymiany 07.11.22, 10:40
          tajna_kryjowka_pyziaka napisała:


          > Myślę, że byłoby nawet lepiej Lelujkę rozwieść, wdowców jest w tym cyklu od gro
          > ma i wszyscy mają brzydki zwyczaj myślenia o nieboszczce dość bezosobowo.

          Różę za rozwodnika? Ależ taki numer w życiu nie przejdzie!
      • julian_arden Re: Love story do wymiany 06.11.22, 23:38
        Rozbijmy. Umierające żony odwalił za wszystkich Dziadoberto i raczej wystarczy.
        • bupu Re: Love story do wymiany 07.11.22, 09:53
          julian_arden napisał:

          > Rozbijmy. Umierające żony odwalił za wszystkich Dziadoberto i raczej wystarczy.

          I Sałaciarz. Sałaciarz też. Z tym że on tę żonę nieboszczkę traktuje jeszcze bardziej po macoszemu niż Robko Zwisłowąsy swoją flecistke.
          • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Love story do wymiany 07.11.22, 11:15
            bupu napisała:
            >I Sałaciarz. Sałaciarz też. Z tym że on tę
            >żonę nieboszczkę traktuje jeszcze
            >bardziej po macoszemu niż Robko
            >Zwisłowąsy swoją flecistke.

            To teraz konkurs. Co jest bardziej poniżające:

            a) bycie bezimienną żoną-trofeum, po której wdowiec wspomina ją tak:
            ożeniłem się najładniejszą na roku, (wstaw inne "sukcesy" Grzesia), ale nigdy nie byłem szczęśliwy, i jeszcze nasze dwuletnie dziecko się mną nudziło, jak to dobrze, że w porę się od niego odciąłem, co to był za ból, dopiero gdy poznałem Gabunię...

            b) bycie bezimienną żoną-nagrodą pocieszenia, po której wdowiec wspomina ją tak:
            Aniela dała mi kosza, więc załamałem się i poślubiłem pierwszą lepszą z ulicy która mnie zechciała, ale to, że mnie kochała, to nie robi żadnej różnicy, dalej należę do gorszego sortu ludzi nieatrakcyjnych i nasze dziecko też, kiedyś odkryje to straszliwe prawo i nic w życiu nie osiągnie...
    • sulika Re: Love story do wymiany 06.11.22, 13:12
      Rzeczą, którą na pewno bym zmieniła w sadze, jest fakt, że prawie każda nastoletnia miłość kończy się ślubem. To tak nie działa.
      • bupu Re: Love story do wymiany 08.11.22, 12:23
        sulika napisał(a):

        > Rzeczą, którą na pewno bym zmieniła w sadze, jest fakt, że prawie każda nastole
        > tnia miłość kończy się ślubem. To tak nie działa.

        Ja bym generalnie wnosiła o normalizację nie wiązania się z nikim. Można być szczęśliwym, spełnionym człowiekiem bez marszu do ołtarza/USC, ba, nawet romantycznego partnera do tego nie trzeba. A tymczasem w Jeżycjadzie singlami są wyłącznie CKNUKi oraz nieszczęśliwe, samotne istoty, na które nie czeka żaden dzidziuś.

        A skoro o samotności mowa, związki romantyczne/ nie są i nie powinny być jedynym sposobem na posiadanie więzi społecznych. Vivat przyjaźń! Vivat kumple i psiapsioły!
    • sulika Re: Love story do wymiany 06.11.22, 13:27
      Miłość Józka do Trolli. Zakochanie się w starszej dziewczynie jest możliwe, ale raczej nie gdy ma się 9 lat. Gdyby on był chociażby piętnastolatkiem, a ona dziewiętnastolatka (czy jaka tam była różnica wieku), kupiłabym tą historię. Która mogłaby się różnie potoczyć. Powiedzmy, on ją kocha, ona go traktuje jak młodszego brata i w dalszym rozwoju akcji:
      a) ona sobie kogoś znajduje
      b)on się zakochuje w kimś innym
      c)po paru latach ona stwiedza, że w sumie Józek już nie jest takim dzieciakiem, co to są cztery lata i w ogóle mogą być parą
      d)tracą kontakt, spotykają się się po latach, zmieniają się i zakochują w sobie (Józin na nowo, Trolla po raz pierwszy)
      Albo jakby on miał lat 20, ona 24 to w ogóle mogli by się w sobie zakochiwać, bo w tym wieku to jest mała różnica.
      Zakładając, że są w wieku podanym w książce, usunęłabym z tego love story ,,love" i zostawiła ,,story" i byłoby super.
    • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Love story do wymiany 06.11.22, 15:40
      A love story Gabogrzechów tak bym zmieniła, żeby im w kalarepy poszło!
      Gdy Elka wybiegnie z domu i zniknie na całą noc, Grzegorz dostąpi oświecenia i po raz pierwszy w życiu zacznie się o nią martwić. Pójdzie do Gaby, ale po to, żeby prosić o pomoc w szukaniu córki. Podczas poszukiwań pogadają trochę o swoich rodzinach, zwłaszcza dzieciach. I Grześ, zawstydzony, przyzna się Gabie (i przed samym sobą), że jest rodzicem wybitnie dodupnym i zaproponuje, żeby trochę "przystopowali", dla dobra Elki i córek Gabrysi. Gabriela też to i owo sobie uświadomi, m.in. że wchodzi w nowy związek, jeszcze nie pozbierawszy się po poprzednim i może zranić nie tylko dzieci, ale i Grzesia. No i oboje postanawiają zwolnić, odłożyć plany wspólnej przyszłości na kiedy indziej - by mieć czas na poukładanie własnych żyć.
      Ech, marzenie...
    • milstar Re: Love story do wymiany 06.11.22, 20:42
      Aurelia i Kozio.
      To związek dwóch neurotyków, z łatwością mogący przerodzić się w toksyczny. Zresztą chyba w przypadku Aurelii tak się właśnie skończyło - dziewczyna w MD zachowuje się jak ofiara przemocy psychicznej - boi się odezwać, straciła osobowość, bardziej egzystuje niż żyje.

      Aurelię widzę z Darkiem Lelujką - chłopak poukładany, stabilny emocjonalnie, ktoś, przy kim mogłaby rozwinąć artystyczne zainteresowania i rozkwitnąć, a przy okazji wyciszyć emocje. Dla niego byłaby ważna, czego jej permanentnie brakuje. On w niej też miałby dobrego kompana.
      • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Love story do wymiany 08.11.22, 12:52
        milstar napisała:
        >To związek dwóch neurotyków, z łatwością
        >mogący przerodzić się w toksyczny. Zresztą
        >chyba w przypadku Aurelii tak się właśnie
        >skończyło - dziewczyna w MD zachowuje się
        >jak ofiara przemocy psychicznej - boi się
        >odezwać, straciła osobowość, bardziej
        >egzystuje niż żyje

        No i oboje mają za sobą trudne doświadczenia z domu rodzinnego. Doświadczywszy licznych zaniedbań, które nawet nie wiadomo czy przepracowali, mogą wnieść do tego związku wyjątkowo ciężki bagaż, kto wie czy nie ZA ciężki.

        I nie chcę tu demonizować Kozła, ale jeśli jego skłonność do łatwego fochania się nie przeszła mu wraz z nastolęctwem, to w połączeniu z jego traumami, mogłaby go uczynić sprawcą przemocy (w afekcie)
        • ako17 Re: Love story do wymiany 08.11.22, 15:30
          tajna_kryjowka_pyziaka napisała:



          >
          > I nie chcę tu demonizować Kozła,
          >
          Ty tak specjalnie, czy to Ci autokorekta tak ładnie zrobiła?
          • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Love story do wymiany 08.11.22, 15:45
            ako17 napisała:
            >tajna_kryjowka_pyziaka napisała:
            >>
            >> I nie chcę tu demonizować Kozła,
            >>
            >Ty tak specjalnie, czy to Ci autokorekta >tak ładnie zrobiła?

            Często mi robi takie numery, ale nie tym razem😏
            Młody Bitner prosi się o taką ksywę nie tylko swoim zdrobnieniem, ale i zainteresowaniami oraz faktem, że sam jest postacią tragiczną - podobno słowo "tragedia" dosłownie oznacza "pieśń kozła".
    • mika_p Re: Love story do wymiany 06.11.22, 21:13
      No toż podstawową love story Jeżycjady, a raczej jej koniec bym poprawiła.
      Pyziaczek nie porzucił Gabuni per procura z niemieckiego więzienia, tylko normalnie się wziął i rozwiódł, płaci alimenty i nawet od czasu do czasu widuje dzieci. I przede wszystkim, Gaba nie ma traumy, a za każdym razem, gdy w domu gotowany jest kalafior, ktoś rzuca miłym i zabawnym dowcipem:" Ej, a czy wy wiecie, że kalafior jest kwiatem?"
      • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Love story do wymiany 06.11.22, 21:42
        >Pyziaczek nie porzucił Gabuni per procura z
        >niemieckiego więzienia, tylko normalnie się
        >wziął i rozwiódł, płaci alimenty i nawet od
        >czasu do czasu widuje dzieci. I przede
        >wszystkim, Gaba nie ma traumy, a za każdym
        >razem, gdy w domu gotowany jest kalafior,
        >ktoś rzuca miłym i zabawnym dowcipem:" Ej, a
        >czy wy wiecie, że kalafior jest kwiatem?"

        Czy na pewno by nie miała?
        Przecież przez te wszystkie lata wyła za Pyziakiem dlatego, że zostawił ją, Gabę, a nie dlatego, że zostawił dzieci. Ba, dzieciom wręcz odbierano prawo do cierpienia z tego powodu, bo "Jedyna osoba, która może mu cokolwiek wybaczać to wasza matka" (Ignac w CP).
        Podejrzewam, że taki układ z alimentami i podziałem opieki nad dziećmi byłby dla Gaby równie traumatyzujący.

        Chociaż, z drugiej strony, może gdyby Pyziak był na miejscu i zajmował się dziećmi, Gabriela nie miałaby już tak dobrego pretekstu, żeby wieszać na nim psy i przepracowanie traumy zostałoby na niej niejako wymuszone przez okoliczności?
        • mika_p Re: Love story do wymiany 07.11.22, 07:16
          Nie miałaby traumy, bo trauma nie zostalaby napisana, proste
    • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Love story do wymiany 08.11.22, 13:57
      Może jeszcze ewentualnie zmieniłabym parę szczegółów w historii Rozmamłalii i Robizodu Dysocjacyjnego.
      Choć uważam, że żadne z nich nie jest specjalnie gotowe na związek (tacy jacy są), to przyznam, że początek ich historii w CR został opisany w miarę sympatycznie i zdrowo (ROZMAWIALI ZE SOBĄ JAK NORMALNI LUDZIE!!!). Ale potem wiarygodność leci na łeb na szyję, poprzez kwiatki typu "Ciekawe co u Córki Tak Szanowanego Człowieka Której Nie Jestem Godzien? Bo olewałem ją przez dwa lata".

      Może da się to łatwo naprawić paroma wzmiankami, że w czasie między CR a TiR często się spotykali, gadali, może nawet jakąś retrospekcję, w której widać, że jest im ze sobą dobrze (zamiast znaczących sugestii rodzinki o bieeednym Dziadojku)?
      • bupu Re: Love story do wymiany 08.11.22, 14:48
        tajna_kryjowka_pyziaka napisała:

        > Może jeszcze ewentualnie zmieniłabym parę szczegółów w historii Rozmamłalii i
        > Robizodu Dysocjacyjnego.
        > Choć uważam, że żadne z nich nie jest specjalnie gotowe na związek (tacy jacy s
        > ą), to przyznam, że początek ich historii w CR został opisany w miarę sympatycz
        > nie i zdrowo (ROZMAWIALI ZE SOBĄ JAK NORMALNI LUDZIE!!!). Ale potem wiarygodnoś
        > ć leci na łeb na szyję, poprzez kwiatki typu "Ciekawe co u Córki Tak Szanowaneg
        > o Człowieka Której Nie Jestem Godzien? Bo olewałem ją przez dwa lata".

        ...ale teraz to normalnie wezmę bukiet i poproszę o jej rękę! Jej rodziców, no przecież, że nie ją samą!
        • przymrozki Re: Love story do wymiany 09.11.22, 17:42
          bupu napisała:

          > ...ale teraz to normalnie wezmę bukiet i poproszę o jej rękę! Jej rodziców, no
          > przecież, że nie ją samą!

          Dobrze pamiętam, że całe te oświadczyny miały się odbyć zanim oni w ogóle przeszli na "ty"?

          Tak sobie wyobrażam, że ja (już tam pal licho ja, moje babcie były na "ty" z moimi dziadkami na długo przed zaręczynami) rok wcześniej gadałam miło z kolegą ze szkoły mojej krewnej, ale ciągle jestem z nim na "pan" i ogólnie przez ten rok nawetśmy się na oczy nie widzieli. Potem rok mija, a on wpada na imprezę powitalną po moim powrocie z zagranicy, wtarabania się z wiechciem, bystro ocenia, że chwilowo nie ma na horyzoncie żadnego Nerwusa i oświadcza się o moją rękę moim rodzicom. No niecodzienna sytuacja.

          • bupu Re: Love story do wymiany 09.11.22, 18:13
            przymrozki napisała:

            > Dobrze pamiętam, że całe te oświadczyny miały się odbyć zanim oni w ogóle przes
            > zli na "ty"?

            Tak. Dobrze pamiętasz.
          • kocynder Re: Love story do wymiany 09.11.22, 18:17
            Ja chyba jakaś dziwna jestem... Ogólnie idea "proszenia o rękę" jest mi... Odległą. Ale tak z własnego ogródka. Z moim (obecnie mężem) na ów czas partnerem "chodziliśmy" ze sobą jakiś czas. Konwersując w tzw międzyczasie. Omówiliśmy między innymi perspektywy zawodowe, stosunek do religii i polityki, ewentualne plany prokreacyjne... Uznaliśmy, że pasuje, więc omówiliśmy powyższe bardziej szczegółowo. Nadal pasowało, więc postanowiliśmy się pobrać, bo w sumie czemu nie? I owszem, PO podjęciu decyzji zorganizowaliśmy małe spotkanie rodziców moich i jego, ale nikt nikogo o nic nie prosił, a po prostu w bardziej uroczysty sposób poinformowaliśmy rodziców o naszych planach. I tyle. Jeszcze rozumiem w sytuacji, kiedy w grę wchodzi kontrakt małżeński, kwestię majątkowe czy tytularne (np w rodach królewskich, tam, gdzie jest jeszcze korona). Ale w normalnym życiu?
            • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Love story do wymiany 09.11.22, 18:33
              kocynder napisała:
              >(...) I owszem, PO podjęciu decyzji
              >zorganizowaliśmy małe spotkanie
              >rodziców moich i jego, ale nikt
              >nikogo o nic nie prosił, a po prostu w
              >bardziej uroczysty sposób
              >poinformowaliśmy rodziców o
              >naszych planach. I tyle. Jeszcze
              >rozumiem w sytuacji, kiedy w grę
              >wchodzi kontrakt małżeński,
              >kwestię majątkowe czy tytularne (np
              >w rodach królewskich, tam, gdzie
              >jest jeszcze korona). Ale w
              >normalnym życiu?

              Od kiedy to życie na sposób borejczy kwalifikuje się jako normalne?😉

              A tak na poważnie, zgadzam się, to proszenie o rękę rodziców wygląda co najmniej dziwnie, zwłaszcza, że w tym konkretnym przypadku ci dwoje nawet nie byli wcześniej parą!!!

              Dlatego do poprawek do ich romansu dorzuciłabym jeszcze... jego istnienie. Oświadczyny zamienić na propozycję związku. Oczywiście z dodatkiem wcześniejszych spotkań, rozmów, etc.
              Ewentualnie wygumkować różaną intrygę z zamianą telefonów i jej następstwa.
            • hanuszka189 Re: Love story do wymiany 09.11.22, 20:39
              kocynder napisała:

              > owszem, PO podjęciu decyzji zorganizowaliśmy małe spotkanie rodziców moich i j
              > ego, ale nikt nikogo o nic nie prosił, a po prostu w bardziej uroczysty sposób
              > poinformowaliśmy rodziców o naszych planach. I tyle. Jeszcze rozumiem w sytuacj
              > i, kiedy w grę wchodzi kontrakt małżeński, kwestię majątkowe czy tytularne (np
              > w rodach królewskich, tam, gdzie jest jeszcze korona). Ale w normalnym życiu?
              >
              W normalnym życiu, mniej niż 10 lat temu, mój wówczas przyszły mąż lat pod trzydziestkę, pojechał oświadczyć się o mnie do moich rodziców, nie pytając mnie wcześniej o zgodę (dając tylko wyraźne znaki, że to zrobi), gdy ja byłam na wyjeździe. Myślałam, że sobie żartuje z tym pomysłem, on natomiast sądził, że to oznaka szacunku i że tak trzeba. Więc tak, zdarza się ;)

              Muszę przyznać, że czasem jestem o to na niego nieco zła, bo wolałabym, żeby to MI się oświadczył z zaskoczenia ;)

              P.S. - mąż jest z Poznania, ja zdecydowanie nie.
              • kooreczka Re: Love story do wymiany 09.11.22, 20:51
                Ogólnie "proszenie o rękę rodziców" zazwyczaj wyglądało tak, że stary dziadyga interesował się 16 latką, którą matka chciała wywalić z domu bo nie miała na nią pomysłu- za oblęśne zaczęto to uważać u nas gdzieś w połowie XIX wieku.
                Później rodzice przekazywali swoją akceptację kandydata po prostu zapraszając go do domu- zaręczyny to jako rodzinn uroczystość odbywały się, kiedy para była już "po słowie", pierścionek zrobiony i w miarę możliwości- obie rodziny w jednym miejscu.
    • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Love story do wymiany 18.12.22, 00:47
      Ktoś gdzieś kiedyś zwrócił uwagę na małą wiarygodność historii Anieli i Bernarda, ale za deuterę nie mogę znaleźć tego komentarza. Było tam powiedziane, że A&B byli prekursorami jeżycjadowego turboromansu - jesienią 1988 roku (BBB) Bernard zarywał do Anieli, ale ona do końca książki nie odwzajemniła jego uczuć i pozostali w relacji koleżeńskiej. A już w 1989 rodziły im się bliźnięta.
      Nie wiem co się stało między nimi, że w tak krótkim czasie doszło do tak ogromnego przeskoku w ich relacji, ale z takim tempem zasłużyli sobie na miejsce w tym wątku.
      • sulika Re: Love story do wymiany 19.12.22, 16:46
        Ta relacja jest zupełnie niewiarygodna jeszcze z innego powodu- w normalnym życia taka osoba jak Aniela nie zainteresowałaby się kimś takim jak Bernard. Mógłby być dla niej irytującym kumplem o podobnych zainteresowaniach, ale nikim więcej.
        • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Love story do wymiany 19.12.22, 17:10
          sulika napisała:
          >Ta relacja jest zupełnie niewiarygodna
          >jeszcze z innego powodu- w normalnym
          >życia taka osoba jak Aniela nie
          >zainteresowałaby się kimś takim jak
          >Bernard. Mógłby być dla niej irytującym
          >kumplem o podobnych zainteresowaniach,
          >ale nikim więcej.

          Ja myślę, że by mogła, ale problem z nimi jest taki, że na kartach książek nie mieli żadnej historii miłosnej. Nie widzieliśmy jak to uczucie się między nimi budowało, ani nawet jak zakiełkowało.

          A chętnie bym zobaczyła coś takiego, Berni na pewno ma jakiegoś asa w rękawie, poza tym, że robi za Robrojka Na Sterydach i darmową gosposio-nianię.
          On mi z tym kitlem, plecakomisiem i szczypiorkiem wygląda na takiego, co na bieżąco dostarcza niezapomnianych fantazji erotycznych.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka