Dodaj do ulubionych

A gdzie rodzice chrzestni?

17.11.22, 19:21
Przypomniał mi się z CP tekst Róży do córki, że ona dopiero będzie Mila jak ją ochrzczą (bo najwyraźniej do tej pory jej nie zarejestrowali w urzędzie). I mnie olśniło: czy w Jeżycjadzie funkcjonuje instytucja rodziców chrzestnych?

Było wspomniane chociażby kto nimi będzie dla małej Schoppówny? Wiadomo, że Pyza nie ma żadnych przyjaciół, więc zakładam, że wzięłaby kogoś z krewnych (Larwę? Gabę? Mamłalię?).

Czy ktokolwiek w cyklu ma chrzestnych lub sam nim jest?
Nie znajdą się sceny, gdzie np. ciężarna bohaterka prosi przyjaciółkę na matkę chrzestną? Albo chociaż motyw bajeranckich prezentów od chrzestnego na święta się przewinął?

W nowszych tomach pewnie próżno szukać (zważywszy na iście sekciarską izolację klanu), ale może w starszych były jakieś wzmianki na ten temat? Spodziewałabym się, że np. taki Robrojek, jako najlepszy przyjaciel i odpowiedzialna niańka w jednym, zostałby wzięty na ojca chrzestnego przez więcej niż jedną osobę.
Obserwuj wątek
    • przymrozki Re: A gdzie rodzice chrzestni? 17.11.22, 20:02
      Laura w "Żabie" pyta Różę, czy może być matką chrzestną Mili, a Róża odpowiada coś w rodzaju, że nie zakładała, że mógłby to być ktokolwiek inny.

      Jeżeli mnie pamięć nie myli to Gaba z Kreską miały jakiś układ, że jedna zajmie się dziećmi drugiej w razie ewentualnej katastrofy, ale nie pamiętam, czy to było pwiązane że statusem matki chrzestnej.
      • tajna_kryjowka_pyziaka Re: A gdzie rodzice chrzestni? 17.11.22, 20:35
        przymrozki napisała:
        >Laura w "Żabie" pyta Różę, czy może być
        >matką chrzestną Mili, a Róża odpowiada coś w
        >rodzaju, że nie zakładała, że mógłby to być
        >ktokolwiek inny

        Zważywszy, że nie zna bliżej absolutnie nikogo innego ze swojego pokolenia (wyłączając absztyfikantów), to nawet logiczne.
        Ciekawe kto by poszedł ojca chrzestnego w takim razie?
        • mircja Re: A gdzie rodzice chrzestni? 18.11.22, 21:22
          tajna_kryjowka_pyziaka napisała:

          > przymrozki napisała:
          > >Laura w "Żabie" pyta Różę, czy może być
          > >matką chrzestną Mili, a Róża odpowiada coś w
          > >rodzaju, że nie zakładała, że mógłby to być
          > >ktokolwiek inny
          >
          > Zważywszy, że nie zna bliżej absolutnie nikogo innego ze swojego pokolenia (wył
          > ączając absztyfikantów), to nawet logiczne.
          > Ciekawe kto by poszedł ojca chrzestnego w takim razie?
          >
          Chyba naturalnym kandydatem byłby Wolfi. A na chrzestnych Karolka Hildegarda i IGS.
          • tajna_kryjowka_pyziaka Re: A gdzie rodzice chrzestni? 18.11.22, 21:36
            mircja napisała:
            >Chyba naturalnym kandydatem byłby
            >Wolfi. A na chrzestnych Karolka
            >Hildegarda i IGS.

            To by się zgadzało, przecież Fryc też nie ma przyjaciół
            • sulika Re: A gdzie rodzice chrzestni? 20.11.22, 10:40
              Zwykle jednak to rodzina zostaje chrzestnymi, nie przyjaviele
          • przymrozki Re: A gdzie rodzice chrzestni? 20.11.22, 20:25
            mircja napisała:

            > Chyba naturalnym kandydatem byłby Wolfi. A na chrzestnych Karolka Hildegarda i
            > IGS.

            W tym momencie (tzn. w momencie deklaracji Róży w sprawie chrzestnego macierzyństwa Laury) Fryc był jeszcze cknukiem. Rodzina Szopów była na cenzurowanym, jeżeli Róża poprosiła kogoś na chrzestnego, to raczej nie był to Wolfi.

            Być może Wolfi ostatecznie został chrzestnym małej Mili, ale Laura, w liście pożegnalnym, opisuje ich rodzinne więzi (pisze, że mimo rozstania muszą być względem siebie nawzajem nastawieni pokojowo, bo z pewnością będą się spotykać jako szwagrowie) i nie wspomina o wspólnym pełnieniu funkcji chrzestnych.

      • ciotka.scholastyka Re: A gdzie rodzice chrzestni? 18.11.22, 09:21
        przymrozki napisała:

        > Jeżeli mnie pamięć nie myli to Gaba z Kreską miały jakiś układ, że jedna zajmie
        > się dziećmi drugiej w razie ewentualnej katastrofy, ale nie pamiętam, czy to b
        > yło pwiązane że statusem matki chrzestnej.

        O tyle, że Kreska na wieść o ciąży Gaby (IGS) woła, że chce być matką chrzestną.
    • pi.asia Re: A gdzie rodzice chrzestni? 17.11.22, 20:19
      Nie. W tej katolickiej rodzinie mamy z sakramentów jedynie śluby. A, jeszcze Laurę, która była u spowiedzi, ale o sakramencie pokuty ma dość mgliste pojęcie.
    • eliza.hamilton Re: A gdzie rodzice chrzestni? 18.11.22, 12:45
      Właśnie jestem na świeżo po lekturze Zgryzotki i tam Agnieszka z Ignacem w szpitalu ustalają że poproszą na chrzestną małej Nory przyrodnia siostrę Różę.
    • angazetka Re: A gdzie rodzice chrzestni? 18.11.22, 15:21
      > Przypomniał mi się z CP tekst Róży do córki, że ona dopiero będzie Mila jak ją ochrzczą (bo najwyraźniej do tej pory jej nie zarejestrowali w urzędzie).

      Czyli, nawiasem mowiąc, co: dziecko przez kilka pierwszych miesięcy życia jest bezimienne, bo chrztu nie było? A co z małymi poganami z niskim czółkiem? Nigdy nie mają imienia?
      • tajna_kryjowka_pyziaka Re: A gdzie rodzice chrzestni? 18.11.22, 15:39
        angazetka napisała:
        >Czyli, nawiasem mowiąc, co: dziecko przez
        >kilka pierwszych miesięcy życia jest
        >bezimienne, bo chrztu nie było? A co z małymi
        >poganami z niskim czółkiem? Nigdy nie mają
        >imienia?

        Chyba walijski mąż Żaby był nieochrzczony, bo mieszkając z nim pod jednym dachem (ile? miesiąc?) Gaba nie mogła przyswoić jego imienia.
        • ako17 Re: A gdzie rodzice chrzestni? 18.11.22, 21:24
          tajna_kryjowka_pyziaka napisała:

          > angazetka napisała:
          > >Czyli, nawiasem mowiąc, co: dziecko przez
          > >kilka pierwszych miesięcy życia jest
          > >bezimienne, bo chrztu nie było? A co z małymi
          > >poganami z niskim czółkiem? Nigdy nie mają
          > >imienia?
          >
          > Chyba walijski mąż Żaby był nieochrzczony, bo mieszkając z nim pod jednym dache
          > m (ile? miesiąc?) Gaba nie mogła przyswoić jego imienia.
          >

          matko kochana, ale żeś teraz dołożyła :DDD

          Gaba tam chyba trochę mniej siedziała niż miesiąc wzeszedł, psy się uśpiły, ale i tak wielce ciekawie było czytać, że dopiero po przeprowadzce do Hilde + Bezimienny (btw, Apgary były jakieś?), podjęto w końcu decyzję o ostatecznej wyprowadzce Rodziny do Poznania. Gdyby tam nie podjęli byli tej decyzji w ciągu kilku dni, to ciekawa jestem, jak długo u Hildegardy z tym-jej-mężem-Walijczykiem by mieszkali.

          Uwielbiam wątek z niemożnością zapamiętania imienia tego-jej-męża-Walijczyka przez Gabę. Bez względu na to, jak długo tam siedzieli, jak bardzo ten-Walijczyk, mąż-Żaby pomógł w czasie przenosin, jak długo cieszył się/ znosił najazd zupełnie sobie nieznanej, polskiej rodziny (co się wtedy działo z mieniem przesiedleńczym, ja się pytam, co? Gdzie to wszystko było??? U Żaby walijskiej w salonie? Ile oni mieli pokoi i gdzie kto spał???) niewart jest zapamiętania jego imienia.
          Naprawdę ładne :)
          • tajna_kryjowka_pyziaka Re: A gdzie rodzice chrzestni? 18.11.22, 21:44
            ako17 napisała:
            >Uwielbiam wątek z niemożnością
            >zapamiętania imienia tego-jej-męża-
            >Walijczyka przez Gabę. Bez względu na
            >to, jak długo tam siedzieli, jak bardzo
            >ten-Walijczyk, mąż-Żaby pomógł w
            >czasie przenosin, jak długo cieszył się/
            >znosił najazd zupełnie sobie nieznanej,
            >polskiej rodziny (...)

            Jak ona w ogóle się do niego zwracała?
            "Mężu Żaby"?
            "Walijczyku"?
            "Ty... no... jak ci tam..."?
            A może w formie niewymagającej bezpośredniego zwrotu, typu "niech mąż Walijczyk wejdzie, niech mąż Walijczyk poda herbatę"
        • hanuszka189 Re: A gdzie rodzice chrzestni? 18.11.22, 22:03
          tajna_kryjowka_pyziaka napisała:


          > Chyba walijski mąż Żaby był nieochrzczony, bo mieszkając z nim pod jednym dache
          > m (ile? miesiąc?) Gaba nie mogła przyswoić jego imienia.
          >

          Dobre :D
          Najdziwniejszym obecnie używanym imieniem walijskim męskim jest chyba Gruffydd, a to nie powinno być problemem dla osoby z wykształceniem filologicznym ;)
          • piotr7777 Re: A gdzie rodzice chrzestni? 19.11.22, 11:17
            No to może zestawmy dane:
            W wypadku córek Ignacego i Mili naturalnym kandydatem na chrzestnego jest Józef - najbliższa rodzina ze strony ojca. Ignacy ma kolegów z pracy, ale nie ma bliskich przyjaciół.
            MAtka chrzestna - tu mogłaby być Felicja, ale małżeństwa rzadko razem pełnią te funkcję (co nie znaczy, że nie jest to zakazane). Gizela odpada, Monika też, w wypadku Gabrysi (i ewentualnie Idy) mogłaby być Lonia, bądź nauczycielka Stefania (z tym, że ta ostatnia mogła być nieochrzczona w ogóle). Co do Natalii i Patrycji brak pomysłów.
            Jeśli chodzi o Pyziakówny to tu oczywista wydaje się być Ida - w czasie chrztu Róży na pewno już po bierzmowaniu (znowu - nie trzeba mieć 18 lat). Chrzestny - no tu mógłby być Robert, dobry znajomy obojga rodziców, do tego świadek na ich ślubie. Ale - kiedy pojawia się po latach - Gabrysia mówi :"był świadkiem na moim ślubie z Januszem" a nie "chrzestny naszej Pyzuni", w tym drugim przypadku wybrałaby mniej bolesną dla siebie opcję. Chrzestnym Laury mógłby być Ignacy (tak, dziedek też może), choć to tylko spekulacja.
            W wypadku Ignasia - mogłaby być Janka alias Kreska, tyle, że gdy spotyka się on z jej córką, brak nawiązań do tego faktu. W dodatku można odnieść wrażenie, że dopiero tę córkę Kreski poznaje. Z drugiej strony pewnie Gabrysia była chrzestną Kasi (pierwszej córki Maćka i Janki), więc byłoby to logiczne. Ale Gabrysia pisze później, że od początku nie ufała Magdzie, zupełnie jakby zapomniała, że to córka jej najlepszej pozarodzinnej przyjaciółki sprzed lat. Ida jako chrzestna Ignasia o tyle odpada, że wtedy była w ciąży, a jest przesąd, że przyszła matka nie powinna pełnić roli chrzestnej (Borejkowie są przesądni). Chrzestny - Grzegorz jakiś tam kolegów ma, więc może któryś z nich.
            Chrzestną Józka w naturalny sposób zdaje się być Gabrysia. Chrzestnym mógłby być Florian, to by tłumaczyło jego więź z Jóżefem.
            Jeśli chodzi o Anię i Łucję, teoretycznie Ida i Patrycja mogły być chrzestnymi na krzyż (bo pewnie chrzest był tego samego dnia), ale bardziej praktyczny jest udział pozostałych sióstr. I tu raczej Gabriela jest chrzestną Ani (przyjmijmy, że pełni tę rolę względem wszystkich pierworodnych) a Natalia Łusi (sama potem pisze, że traktuje Łusię jak córkę, wprawdzie bliższych dowodó brak, ale może to konsekwencja tej roli). Dla równowagi Grzegorz mógłby być chrzestnym Łusi a na chrzestnego Ani nie mam pomysłu - Robert odpada, bo raczej nie czekano z chrztem pół roku a on wtedy jeszcze nie był z Natalią, ba, nawet nie wiedział, że mieszka u rodziców. No może Tomek Kowalik - wtedy wspólnik i przyjaciel Florka.
            Przy kolejnych wnuczętach pewnie były rózne kombinacje sióstr Borejkówien i ich mężów, poza które raczej nie wychodzono.
            Przy małej Mili naturalni wydają się Laura i Wolfi.
            A chrzestnymi pierwszego dziecka Józefa i Doroty będą Ignaś (na zasadzie rewanżu) i Łusia. Przy czym Ignaś poślizgnie się idąc ze świecą do paschału, albo nie będzie w stanie jej zapalić (To się często zdarza) i dumny ojciec pstryknie zdjęcie 10-lecia. Ale może się mylę.
            Pozdrawiam.

            • tajna_kryjowka_pyziaka Re: A gdzie rodzice chrzestni? 19.11.22, 21:16
              piotr7777 napisał:
              >Jeśli chodzi o Pyziakówny to tu
              >oczywista wydaje się być Ida - w
              >czasie chrztu Róży na pewno już po
              >bierzmowaniu (znowu - nie trzeba
              >mieć 18 lat). Chrzestny - no tu
              >mógłby być Robert, dobry znajomy
              >obojga rodziców, do tego świadek
              >na ich ślubie. Ale - kiedy pojawia się
              >po latach - Gabrysia mówi :"był
              >świadkiem na moim ślubie z
              >Januszem" a nie "chrzestny naszej
              >Pyzuni", w tym drugim przypadku
              >wybrałaby mniej bolesną dla siebie
              >opcję.

              Mi się wydaje, że jakie fakty by nie były Gaba nie przepuści okazji do popypypyziakowania, ale zgadzam się, że Dziadoberto chrzestnym Pyzuni jednak nie jest.
              Jakkolwiek nieudolną imitacją Robrojka by nie był, został przedstawiony jako osoba obowiązkowa i troskliwa. Więc zakładam, że gdyby został ojcem chrzestnym Róży, to by się jakoś z tej roli wywiązywał i kontakt z nim po ślubie zostałby nie zostałby tak całkowicie urwany, jak miało to miejsce w materiale źródłowym.

              >Przy kolejnych wnuczętach pewnie
              >były rózne kombinacje sióstr
              >Borejkówien i ich mężów, poza które
              >raczej nie wychodzono.

              Myślę, że dobrze kombinujesz z tym chrześniactwem wsobnym, przy braku bardziej zażyłych znajomych pod ręką alternatywy są przeważnie dwie:
              - brać krewnych (w tym dziadków), nawet po kilka razy z rzędu
              - brać jakieś dziesiąte wody po kisielu (nie wiem na ile to popularne, ale u mnie w rodzinie tak było - moją chrzestną została córka przyjaciół dziadków, której nikt w naszej rodzinie za dobrze nie znał, a moim chrzestnym kuzyn Gaboidy, z którym nie była nie wiem jak blisko, właściwie też obcy człowiek. Oboje widziałam tak ze 2-3 razy w życiu)
      • ciotka.scholastyka Re: A gdzie rodzice chrzestni? 20.11.22, 12:53
        angazetka napisała:

        > > Przypomniał mi się z CP tekst Róży do córki, że ona dopiero będzie Mila j
        > ak ją ochrzczą (bo najwyraźniej do tej pory jej nie zarejestrowali w urzędzie).
        >
        > Czyli, nawiasem mowiąc, co: dziecko przez kilka pierwszych miesięcy życia jest
        > bezimienne, bo chrztu nie było?

        To jest tak idiotyczny tekst, że zęby bolą. Ten Róży oczywiście, nie twój :)
        • tajna_kryjowka_pyziaka Re: A gdzie rodzice chrzestni? 20.11.22, 17:22
          ciotka.scholastyka napisała:
          >To jest tak idiotyczny tekst, że zęby bolą.
          >Ten Róży oczywiście, nie twój :)

          Chwila, a może Róża NIE WIE, czy/że Mila została zarejestrowana w urzędzie?
          Bo skoro kilkanaście lat później nie wiedziała kiedy mija termin najmu domku i z dnia na dzień wylądowała z dziećmi na bruku (z którego musiały ją przygarnąć żaby walijskie)...

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka