Dodaj do ulubionych

Kupowanie na zeszyt w sklepie p. Kasi?

18.11.22, 19:55
" WdO" dzieje się w 2013 r. Polska od lat jest w UE, rolnicy dostają już od dawna z Brukseli potężne dotacje, a tymczasem MM wypisuje, że we wsi taka bieda, że niektórzy muszą kupować u p. Kasi " na zeszyt" bo przez podwyższony vat za Tuska- ludziom nie starcza do pierwszego. Ona tak serio? Kupowanie na zeszyt to ja pamiętam w l.90/2000-cznych a nie w 2013. Wtedy byl już zupełnie inny standard. Mam od lat dom na Warmii w malej wiosce nad jeziorem i nikt tam wtedy nie kupował na zeszyt! PS. A w ogóle wszyscy tam już mieli samochody, walili do Biedry i Lidla na promocje, a nie, że na zeszyt kupowali.
Obserwuj wątek
    • mircja Re: Kupowanie na zeszyt w sklepie p. Kasi? 18.11.22, 21:18
      Na wsiach w woj. kujawsko-pomorskim, w których mieszka znaczna część mojej rodziny, jest sporo ubogich ludzi - są to głównie byli pracownicy PGR-u i ich potomkowie, często żyjący z zasiłków (i czasem z dorywczej, niskopłatnej pracy). Natomiast nie wiem, czy w miejscowych sklepach ktoś zgadza się sprzedawać na zeszyt. Dodatkowo z obserwacji mojej rodziny wynika, że ci ludzie często są kiepscy w gospodarowaniu pieniędzmi, np. regularnie kupują papierosy (dużo palą) i nie starcza im na porządne jedzenie dla rodziny.
    • bupu Re: Kupowanie na zeszyt w sklepie p. Kasi? 18.11.22, 21:24
      U mnie w regionie w małych wiejskich sklepikach sprzedaż "na zeszyt" o ile mi wiadomo wciąż działa. Zwłaszcza w miejscowościach popegieerowskich. Natomiast generalnie obraz wsi w WdO jest z... kosmosu wzięty, bo nie z rzeczywistości.
    • ako17 Re: Kupowanie na zeszyt w sklepie p. Kasi? 18.11.22, 21:42
      Jestem spokojna, że mimo dotacji z Brukseli itp., znajdzie się we wsi paru takich, którzy nie pracują, nie dostają dotacji i generalnie żyją na zeszyt. Ich rodziny (możliwe, że wielodzietne), też. A nawet tym bardziej.

      Może to być kwestia nie tyle dotacji unijnych, ile wrodzonej/ odziedziczonej/ wyuczonej nieumiejętności korzystania z tychże. Z czegokolwiek.

      Po prostu, bez względu na to, jak bardzo by się polska wieś nie ogarniała na opisanej przez Ciebie Warmii w jednym miejscu, tak w drugim, na tej samej Warmii, mogą się zdarzyć przedstawiciele znacznie bardziej życiowo niezebranej opcji.
      No i tak samo w Wielkopolsce
    • kocynder Re: Kupowanie na zeszyt w sklepie p. Kasi? 19.11.22, 08:00
      Jak już ci dziewczyny pisały w kwestii "dotacji" i VAT-u.
      Acz jest jeszcze jedna kwestia. Od dawna już małe "jednoosobowe" sklepiki po prostu padają. Bo, jak również pisały dziewczyny, większość mieszkańców wsi jest zaopatrzona w samochody i woli podskoczyć do sąsiedniej wiochy do Biedry, Lidela, czy Auchana, zamiast przepłacać u pani Kasi. No i jak pani Kasi zostaje z klientów tylko ta część "na zeszyt' i okazyjnie coś czego się zapomniało w Biedrze - to pani Kasia zamyka sklepik. I to jest obserwacja nie z jednej okolicy, ale tak jest i w okolicach "podwałbrzyskich" i we wsiach kaszubskich... Może mniej podwarszawskie, ale to efekt tego, że wiele wsi podmiejskich jest obecnie "sypialniami" stolicy...
      • mircja Re: Kupowanie na zeszyt w sklepie p. Kasi? 19.11.22, 11:59
        W 2013 roku część takich sklepików jeszcze działała. Z rozmów z moją rodziną prowadzonych kilka lat temu wynikało, że od czasu do czasu z nich korzystają, np. jak byli zbyt zajęci w gospodarstwie żeby jechać do miasta; oprócz tego w jednym z domów zakupami w mieście zajmowały się głównie kobiety i w związku z tym gospodarz w pobliskim sklepiku kupował dla siebie piwo.
    • itsjustemichelle1 Re: Kupowanie na zeszyt w sklepie p. Kasi? 19.11.22, 18:50
      jest takie zjawisko nadal
    • ciotka.scholastyka Re: Kupowanie na zeszyt w sklepie p. Kasi? 20.11.22, 12:50
      Nadal kupuje się na zeszyt. Po pierwsze dlatego, że sklepikarz nie chce stracić klientów, więc, choć niechętnie, na to się godzi. Po drugie, niektórym ludziom jest wygodniej, po dawnemu rozliczać się raz na tydzień czy na miesiąc, przy okazji płacenia rachunków. I w ich przypadku nie chodzi o brak forsy.
      Aczkolwiek dziś jest to mniej popularne, bo jest jeszcze jedna grupa ludzi, dla których branie na zeszyt stanowiło zgryzotę i ujmę na honorze, więc kiedy tylko im się poprawiło, zaczęli płacić na miejscu.
      • pi.asia Re: Kupowanie na zeszyt w sklepie p. Kasi? 21.11.22, 20:28
        Kupowanie na zeszyt ma się dobrze. Piszę na przykładzie dwóch sklepów w mojej wsi (wcale nie takiej biednej). Jeden jest sklepem przy niedużym zakładzie mięsnym (wędliny palce lizać), aczkolwiek ogólnospożywczo-przemysłowym, drugi - również spożywczo-przemysłowy - stanowi jednostkę niezależną, prowadzoną przez panią Basię.
        Zeszytowi klienci dzielą się na kilka grup.
        1. pracownicy wspomnianego zakładu mięsnego, którzy po pracy wpadają do sklepu po zakupy, a rozliczają się raz na miesiąc gdy dostaną wypłatę. Swoistym kuriozum jest żona jednego z pracowników która przyjeżdża do sklepu mercedesem i kupuje na zeszyt.
        2. klienci cierpiący na chroniczny brak gotówki, głównie z powodu zbyt częstego kupowania alkoholu - tu sklepowa musi ostro domagać się należności, zwykle po przekroczeniu pewnego limitu
        3. klienci cierpiący na okazjonalny brak gotówki - gdy np. w pracy było mało zleceń i tygodniówka wyszła mizerna - regulują swoje długi przy najbliższej okazji
        4. klienci "zaskoczeni" - czyli ci, którzy np. zapomnieli portfela, albo ich zakupy przekroczyły posiadaną kwotę gotówki, albo - bo i tak się zdarzyło - próbują płacić kartą która poprzedniego dnia straciła ważność (co przegapili) i bledną z przerażenia, że transakcja anulowana, albo też tacy, którzy mają i aktywną kartę, i środki na koncie, ale akurat pogoda nie sprzyja transakcjom elektronicznym (brak zasięgu) i sklepowa sama mówi, że dziś kartą zapłacić się nie da, albo jest awaria systemu. Oni też regulują należność przy najbliższej okazji.

        Jak widać, całkiem sporo jest sytuacji, gdy "zeszyt" jest ogromnym ułatwieniem.
        • ciotka.scholastyka Re: Kupowanie na zeszyt w sklepie p. Kasi? 22.11.22, 09:42
          pi.asia napisała:

          > Jak widać, całkiem sporo jest sytuacji, gdy "zeszyt" jest ogromnym ułatwieniem.

          O właśnie! UŁATWIENIEM. A nie czymś niewłaściwym, dziwnym, szokującym.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka