Dodaj do ulubionych

Co zmieniliby drudzy dziadkowie?

23.11.22, 19:40
Jak wiemy, Borejczątka Rooseveltowskie są (mniej lub bardziej celowo) alienowane od swoich rodzin ze strony ojców. Wiemy też jakie są skutki wychowania kołchozowego i niepodzielnej władzy starych Borejów.
Zatem zapytuję: klanowe dzieci miały kontakt z drugimi dziadkami, to jak sądzicie, co ten kontakt by wniósł do ich życia? Jak ich obecność wpłynęłaby na losy poszczególnych wnuków (Józwy, Łusi, Uleja, IGSa)?
Obserwuj wątek
    • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Co zmieniliby drudzy dziadkowie? 23.11.22, 19:42
      *GDYBY klanowe dzieci miały kontakt z drugimi dziadkami
      (Gópia wielokrotna redakcja posta, bo tonie)
    • julian_arden Re: Co zmieniliby drudzy dziadkowie? 23.11.22, 20:03
      Gdyby tak było, autorka straciłaby do reszty kontrolę nad akcją. Tam już i tak jest tyle pospokrewnianych postaci, że bohaterowie powieści czasem nie wiedzą, które dziecko jest czyje. Więc uważam, że brak dziadków drugiego sortu jest technicznym wybiegiem obronnym pisarki. Gdyby ich nawet wprowadziła na moment, to by zaraz utonęli na "Titanicu" albo zginęli w katastrofie "Hindenburga", tak czy inaczej won z proscenium. Czyli nic by nie zmienili, bo być ich nie mogło :-)
      • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Co zmieniliby drudzy dziadkowie? 23.11.22, 20:06
        >tak czy inaczej won z proscenium. Czyli nic by
        >nie zmienili, bo być ich nie mogło :-)

        Przeczytałam "won z prosektorium" i wyobraziłam sobie jak ktoś brutalnie wyrzuca za drzwi ich zwłoki🤣
        • julian_arden Re: Co zmieniliby drudzy dziadkowie? 23.11.22, 20:27
          To w kolejnym tomie, madame.
      • przymrozki Re: Co zmieniliby drudzy dziadkowie? 24.11.22, 08:27
        julian_arden napisał:

        > Gdyby tak było, autorka straciłaby do reszty kontrolę nad akcją.

        Tak też straciła. Jeżeli pisze się o cudownie empatycznych ludziach, dla których rodzina zawsze jest na pierwszym miejscu, a jednocześnie bez wyraźnej przyczyny zrywających stosunki z mieszkającymi tuż obok owdowiałymi starzejącymi się rodzicami/dziadkami, to akcja też na tym cierpi.
        • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Co zmieniliby drudzy dziadkowie? 24.11.22, 11:48
          przymrozki napisała:
          >Tak też straciła. Jeżeli pisze się o
          >cudownie empatycznych ludziach, dla
          >których rodzina zawsze jest na pierwszym
          >miejscu, a jednocześnie bez wyraźnej
          >przyczyny zrywających stosunki z
          >mieszkającymi tuż obok owdowiałymi
          >starzejącymi się rodzicami/dziadkami, to
          >akcja też na tym cierpi

          Akcja cierpi i Ignaś cierpi, bo jedynym dorosłym, który się nim interesuje jest ten porąbaniec Ignatius Major
    • haszyszymora Re: Co zmieniliby drudzy dziadkowie? 24.11.22, 14:55
      Józwa by wspominał klapsy wymierzone szeroką dłonią Metodego, a klapsy te miałyby może ten skutek, że przestałby się znęcać nad Ignasiem.

      Ignacy byłby ociupinę mniej samotny, mogąc pogadać aż z trzema dziadkami. Wiedziałby o istnieniu trzeciej siostry.

      • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Co zmieniliby drudzy dziadkowie? 24.11.22, 16:24
        >Józwa by wspominał klapsy wymierzone
        >szeroką dłonią Metodego, a klapsy te miałyby
        >może ten skutek, że przestałby się znęcać nad
        >Ignasiem.

        Anoż właśnie! Przecież Meto jako dziadek był bardzo opiekuńczy, a przy tym charakterny. Potrafił przegonić "podejrzanego" Baltonę od nastoletniej wnuczki (nie zabijając drzwi balkonowych!), więc spodziewam się, że widząc jak jego kilkuletni wnuk jest bity i poniżany, od razu by zareagował. I to stanowczo.

        >Ignacy byłby ociupinę mniej samotny, mogąc
        >pogadać aż z trzema dziadkami. Wiedziałby o
        >istnieniu trzeciej siostry.

        No i miałby inne wzory do naśladowania poza starym Borejem (Grzegosposi nie liczę, bo jego właściwie nie ma, wujek Marek też nie lepszy).
        • julian_arden Re: Co zmieniliby drudzy dziadkowie? 24.11.22, 23:17
          Wuj Marek jest bardzo wygodną postacią, bo ciągle śpi. Co jakiś czas można go wprowadzić na scenę, jak śpi, i mieć pewność, że nic nie wniesie w akcję. Ideał :-)
          • bupu Re: Co zmieniliby drudzy dziadkowie? 24.11.22, 23:41
            julian_arden napisał:

            > Wuj Marek jest bardzo wygodną postacią, bo ciągle śpi. Co jakiś czas można go w
            > prowadzić na scenę, jak śpi, i mieć pewność, że nic nie wniesie w akcję. Ideał
            > :-)

            Właśnie miałam wizję ciętej jednoaktówki napisanej przez jakiegoś młodego następcę Amburki po wizycie na
            Roosevelta. Od czasu do czasu dwóch osiłków wnosi na scenę śpiącego Marka, on bełkocze coś przez sen, wynoszą go apiać. W regularnych odstępach przez scenę przejeżdża robot z rudym wąsem i tacą herbatki, a Grzendron stoi w kącie, z głową zakrytą kuchenną ścierką i mechanicznie miesza sałatę. A Milicja siedzi nad sceną i pociąga za sznurki przytwierdzone do kończyn Borejków...
            • julian_arden Re: Co zmieniliby drudzy dziadkowie? 25.11.22, 00:24
              Przyjemnie awangardowe. Przemarsze przez scenę z uśpionym bohaterem, to dość mocne. Godot a la maniere Jeżycoise. Przybywa poziomo i w tej pozycji regularnie przemierza scenę z jednej strony na drugą jak księżyc. Bohaterowie sztuki nie są w stanie nawiązać z nim żadnego kontaktu.
              • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Co zmieniliby drudzy dziadkowie? 25.11.22, 16:51
                julian_arden napisał:
                >Przyjemnie awangardowe.
                >Przemarsze przez scenę z uśpionym
                >bohaterem, to dość mocne. Godot a
                >la maniere Jeżycoise. Przybywa
                >poziomo i w tej pozycji regularnie
                >przemierza scenę z jednej strony na
                >drugą jak księżyc. Bohaterowie
                >sztuki nie są w stanie nawiązać z
                >nim żadnego kontaktu.

                Ja chcę to zobaczyć!
                W innym wątku zaproponowałam, by urządzić w Poznaniu Borej-con (zniżki na bilet wstępu dla uczestników z wąsami) z cosplayem. Taka sztuka MUSI się znaleźć wśród atrakcji!
                • julian_arden Re: Co zmieniliby drudzy dziadkowie? 25.11.22, 17:10
                  ...a co piąty taki pasaż zza kulis słychać odgłos rozbijania o ścianę słoja z musztardą. Brzdęk. I cisza. I znowu z drugiej strony wnoszą ordynatora.
                  • bupu Re: Co zmieniliby drudzy dziadkowie? 25.11.22, 17:43
                    julian_arden napisał:

                    > ...a co piąty taki pasaż zza kulis słychać odgłos rozbijania o ścianę słoja z m
                    > usztardą. Brzdęk. I cisza. I znowu z drugiej strony wnoszą ordynatora.

                    Oooo! to jest akcent, którego mi brakowało!

                    --
                    To jest bez sensu! To jest kompletnie, konkretnie bez sensu!
          • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Co zmieniliby drudzy dziadkowie? 24.11.22, 23:52
            julian_arden napisał:
            >Wuj Marek jest bardzo wygodną
            >postacią, bo ciągle śpi. Co jakiś czas
            >można go wprowadzić na scenę, jak
            >śpi, i mieć pewność, że nic nie wniesie
            >w akcję. Ideał :-)

            O przepraszam, w JT wniósł pistolet. Dla synka.
            Zza rogu Dąbrowskiego wyskoczyła z kwikiem dziewczyna, za którą goniło stado łysych. Dopadli ją na Moście Teatralnym, złapali i zaczęli wpychać jej za kołnierz śniegowe kule. Wrzeszczała tak, jakby rzeczywiście chciała pomocy (a nie jakby “powrzeszczę trochę, żeby koleżanki nie plotkowały”?), więc Józinek, wciąż oblizując swego naturalnego loda, sięgnął do wewnętrznej kieszeni skafandra. Wydobył z niej zgrabny, poręczny, czarny pistolet na plastikowe kulki i oddał trzy strzały w powietrze. Spokojnie schował broń i bez emocji ruszył dalej, pewien efektu. Rzeczywiście, łysi puścili swą ofiarę i rozglądali się, szukając sprawcy strzelaniny.
            • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Co zmieniliby drudzy dziadkowie? 24.11.22, 23:53
              *(to co jest napisane w nawiasie to komentarz analizatora, którego nie zauważyłam i nie wycięłam, sorry)
            • julian_arden Re: Co zmieniliby drudzy dziadkowie? 25.11.22, 00:20
              tajna_kryjowka_pyziaka napisała:

              [...] Józinek, wciąż
              > oblizując swego naturalnego loda, sięgnął do wewnętrznej kieszeni skafandra. W
              > ydobył z niej zgrabny, poręczny, czarny pistolet na plastikowe kulki i oddał tr
              > zy strzały w powietrze. Spokojnie schował broń i bez emocji ruszył dalej, pewie
              > n efektu. Rzeczywiście, łysi puścili swą ofiarę i rozglądali się, szukając spra
              > wcy strzelaniny. [/i]

              Strzałów z "pistoletu na plastikowe kulki" prawie nie słychać, zwłaszcza z odległości. Nie wiem doprawdy, jakiego efektu oczekiwał nasz rewolwerowiec. Oblizywanie naturalnego loda natomiast wzbudziło moje lekkie zainteresowanie. Łysi może też by się na to skusili.
              • ciotka.scholastyka Re: Co zmieniliby drudzy dziadkowie? 25.11.22, 09:24
                julian_arden napisał:


                > Strzałów z "pistoletu na plastikowe kulki" prawie nie słychać, zwłaszcza z odle
                > głości.

                Pistolet na kulki podarowany dziewięciolatkowi, brrr. Oczami wyobraźni widzę te wybite gałki oczne Miągwy.
                • julian_arden Re: Co zmieniliby drudzy dziadkowie? 25.11.22, 20:22
                  Na pewno zasłużył. Poza tym mu odrosną, tylko bardziej męskie. Czym się tu przejmować?
      • bupu Re: Co zmieniliby drudzy dziadkowie? 24.11.22, 19:14
        haszyszymora napisał(a):

        > Józwa by wspominał klapsy wymierzone szeroką dłonią Metodego, a klapsy te miały
        > by może ten skutek, że przestałby się znęcać nad Ignasiem.
        >
        > Ignacy byłby ociupinę mniej samotny, mogąc pogadać aż z trzema dziadkami. Wiedz
        > iałby o istnieniu trzeciej siostry.
        >


        Ja tak se myślę, że Ignaś znalazłby wspólny język ze spokojnym, wrażliwym Cyryjkiem. Może Cyryjek uczyłby Ignasia gotować?
        • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Co zmieniliby drudzy dziadkowie? 24.11.22, 19:28
          bupu napisała:
          >Ja tak se myślę, że Ignaś znalazłby
          >wspólny język ze spokojnym, wrażliwym
          >Cyryjkiem. Może Cyryjek uczyłby Ignasia
          >gotować?

          A jak jeszcze do tego dodać, że Cyryl, jako prawnik, zna łacinę nie gorzej niż Ignac...
    • mika_p Re: Co zmieniliby drudzy dziadkowie? 24.11.22, 19:32
      O ile się nie mylę, jedyne klanowe dziecięta, które miałyby szansę poobserwować parę dziadków, to potomstwo Pyziakówien, bo tylko Fryderyk i Adammm mają oboje rodziców.
      Żaden z Borejkowych zięciów nie ma obojga rodziców.

      Na dziesięcioro Borejczych wnucząt przypada zaledwie jedna ciotka Alma i możliwe, że gdzieś jeszcze w świecie jest siostra Robrojka. Noale ciotka Alma została rozwiedziona z rodziny. Wszystkie inne ciotki to Borejkówny.
      • mika_p Re: Co zmieniliby drudzy dziadkowie? 24.11.22, 19:39
        A, no nie napisałam.
        Pozaborejkowa rodzina to przede wszystkim byłby inny świat, spoza klanu, więc dziecięta by się uczyły, że istnieją na świecie ważni ludzie, którzy nie pochodzą do Melanii i Ignacego.
        To byłyby opowieści, ktorych nie znałby klan, choćby to była historyjka o ratlerku, który z rąk pańci obszczekiwał kogoś tam. Jakieś wspomnienia, nieznane klanowi, o tym, jak tatuś był mały i coś tam zrobił. Z ciocią albo z kolegami, coś, co nie byłoby wspólną, wielokrotnie przetrawioną historią. Co dałoby dziecięciu tę cenną wiedzę, że dwoje ludzi może różnie wspominać tę samą sprawę.

        Borejkowie, którzy ciągle spędzają ze sobą czas, i w zasadzie tylko ze sobą, zaczynają mieć chyba wspólny gromadny umysł i zatracają indywidualne byty, może jeszcze poza życiem zawodowym. Ale przecież prawie go nie mają
      • bupu Re: Co zmieniliby drudzy dziadkowie? 24.11.22, 22:02
        mika_p napisała:

        > O ile się nie mylę, jedyne klanowe dziecięta, które miałyby szansę poobserwować
        > parę dziadków, to potomstwo Pyziakówien, bo tylko Fryderyk i Adammm mają oboje
        > rodziców.
        > Żaden z Borejkowych zięciów nie ma obojga rodziców.
        >
        > Na dziesięcioro Borejczych wnucząt przypada zaledwie jedna ciotka Alma i możli
        > we, że gdzieś jeszcze w świecie jest siostra Robrojka. Noale ciotka Alma został
        > a rozwiedziona z rodziny. Wszystkie inne ciotki to Borejkówny.

        Uprzejmie przypomnę, że:

        - wprawdzie panienki Górskie mają po ojcowskiej stronie jedną babcię Wiesię w linii prostej, ale mają też ciotecznego dziadka Żaczka z całymi rozgałęzionymi żakohajdukołodziejowymi przyległościami. Tymczasem Żaczki et consortes występują w cyklu jako ludzie w zasadzie obcy Borejkom, a nie najbliższa rodzina Flora.

        - Ignatius Minor ma dziadka, dziadka stryjecznego i przyrodnią siostrę.

        - siostra Robroja jest w Łodzi, a Łódź nie Mordor, ma (siostra nie Mordor) męża i być może także potomstwo.

        Inną sprawą jest to, że Borejkówny z zasady z rodzinami mężów się nie komunikują i tak na przykład Gaba się dowiaduje, że mąż jej pasierbicy wprowadza się do jej teścia, od doktora Kowalika. A Milicja nabywa róże w internetach, mimo że teść jej wnuczki posiada plantację, która różami podbija Holandię.
        • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Co zmieniliby drudzy dziadkowie? 24.11.22, 22:42
          bupu napisała:
          >Uprzejmie przypomnę, że:
          >- wprawdzie panienki Górskie mają po
          >ojcowskiej stronie jedną babcię Wiesię w
          >linii prostej, ale mają też ciotecznego
          >dziadka Żaczka z całymi rozgałęzionymi
          >żakohajdukołodziejowymi przyległościami.
          >Tymczasem Żaczki et consortes występują
          >w cyklu jako ludzie w zasadzie obcy
          >Borejkom, a nie najbliższa rodzina Flora.
          >- Ignatius Minor ma dziadka, dziadka
          >stryjecznego i przyrodnią siostrę.
          >- siostra Robroja jest w Łodzi, a Łódź nie
          >Mordor, ma (siostra nie Mordor) męża i być
          >może także potomstwo.

          A Monika Pałys nie miała siostry przypadkiem? Czy coś pokićkałam?
        • mika_p Re: Co zmieniliby drudzy dziadkowie? 24.11.22, 22:46
          > Uprzejmie przypomnę, że:

          > (...) Żaczki et consortes występują w cyklu jako ludzie w zasadzie obcy Borejkom,
          > a nie najbliższa rodzina Flora.
          > - Ignatius Minor ma dziadka, dziadka stryjecznego i przyrodnią siostrę.
          > - siostra Robroja jest w Łodzi, a Łódź nie Mordor, ma (siostra nie Mordor) męża i być może także potomstwo.

          Dziadek z bratem to nie są dziadek z babcią i w zasadzie tylko na tym się chciałam skupić. Z pięciu mężów Borejkówien żaden nie ma dwojga rodziców, o ktorych wiadomo by było w trakcie ich małżeństwa z córą Jedynych Rodziców. Jedyną jakąkolwiek relację z teściową miała Ida, a i to śladowo, i tylko na początku. Teściowa Patrycji przemknęła poza akcją. Teść Gaby wzmiankowany był ile, ze dwa razy?
          Florian, Grzegorz i Marek są jedynakami, o siostrze Robrojka nic nie wiadomo, czy jeszcze jakoś się mają, Alma wiadomo, że samo zło.
          W związku z tym Borejkówny nie mają też szwagierek, szwagrów po mężu, a Borejkowscy zięciowie nie mają szwagrów, którym musieliby pożyczyć forda, wiertarkę albo wnieść lodówkę na trzecie piętro. Zięciowie ci nie mają też problemów ani refleksji na temat swoich rodziców.
          Elka i Bella zaniknęły w odmętach akcji i znów zero relacji.
          O Żaczkach to już się w ogóle nie wypowiadam.

          Cały ten dynamiczny układ został odcięty od Borejków. A jak się pojawia, to w karykaturze takiej, jak Ulka Kołodziejanka na weselu Natalii z Robrojkiem.

          Tym sposobem żadne z Borejkowskich wnucząt nie ma nie ma okazji mieć własnego dziadka/babci/wujka/kuzyna innego niż pozostali.
          • przymrozki Re: Co zmieniliby drudzy dziadkowie? 25.11.22, 08:51
            mika_p napisała:

            > >
            > Dziadek z bratem to nie są dziadek z babcią i w zasadzie tylko na tym się chcia
            > łam skupić.

            Zasadniczo tak, ale w naturalnych rodzinach bywa, że bliskość rodzinna wynika nie tylko że stopnia pokrewieństwa. Dla Elki, o ile nam wiadomo, Cyryjek był jak drugi (lub trzeci, świętej pamięci matka też zapewne miała ojca) dziadek, mimo że są ludzie dla których brat dziadka to obca osoba (a nawet są ludzie dla których obcą osobą jest dziadek, nie będę wymieniać z nazwiska, co to za ludzie, Ignacy Stryba wstań, jak o tobie mówię).

            Tak samo Florian. Wychowywany był w jednym małym mieszkaniu z wujostwem i kuzynkami (a potem jeszcze ich mężami i dziećmi). Cesia i Julia powinny mu być tak samo bliskie, jak bliskie są sobie dzieci Borejkówien. To nie były półobce kuzynki, ktore Bobcio widywał z okazji ślubów i pogrzebów.

            Z pięciu mężów Borejkówien żaden nie ma dwojga rodziców, o ktorych
            > wiadomo by było w trakcie ich małżeństwa z córą Jedynych Rodziców. Jedyną jakąk
            > olwiek relację z teściową miała Ida, a i to śladowo, i tylko na początku.

            To prawda, Monikę nam usunięto z obrazka wtrętem, że jakoś nie przepadała za synową, a i wnuki nie budziły w niej entuzjazmu. To by nawet był fajny wątek, taka wyzwolona babcia, która nie rewolucjonizuje literatury dramatycznej podcierając jednocześnie nosy wszystkich licznych wnucząt, tylko szaleje na potańcówkach ze znajomymi i cieszy się życiem. Ale tematu nie pociągnięto.
            • piotr7777 Re: Co zmieniliby drudzy dziadkowie? 27.11.22, 09:56
              przymrozki napisała:

              > mika_p napisała:

              > Tak samo Florian. Wychowywany był w jednym małym mieszkaniu z wujostwem i kuzyn
              > kami (a potem jeszcze ich mężami i dziećmi). Cesia i Julia powinny mu być tak s
              > amo bliskie, jak bliskie są sobie dzieci Borejkówien. To nie były półobce kuzyn
              > ki, ktore Bobcio widywał z okazji ślubów i pogrzebów.

              Nie sądzę. Miedzy Florianem a Cesią jest jakieś 10 lat róznicy, między Florianem a Julią koło 15.
              Nie znał ich od urodzenia, poznał później. To inaczej niż starsze rodzeństwo, któe jest od zawsze.
              Interakcja między nastolatką czy studentką a przedszkolakiem mało prawodpodobna. Potem Florian dorastał, ale jego kuzynki założyły rodziny, też trudno mówić o powstaniu jakiejś bliższej więzi.
              No i pechowo Florian jest tak pechowo miedzy kuzynkami a ich dizećmi, z nimi też nie złapał pewnie kontaktu (a tym samym dalej nie nawiązał więzi z Julią i Cesią).
              Poza tym - Gabriela i Joanna znają się od dziecka, często razem spędzały czas, mieszkają blisko siebie - a za sobą nie przepadają (czy raczej Gabriela nie lubi Joanny, bo z drugiej strony antypatii nie widać). To, że ma się tych samych dziadków a rodzice są rodzeństwem, wcale nie musi oznaczać bliskości.
              • przymrozki Re: Co zmieniliby drudzy dziadkowie? 27.11.22, 10:27
                piotr7777 napisał:

                > Nie sądzę. Miedzy Florianem a Cesią jest jakieś 10 lat róznicy, między Floriane
                > m a Julią koło 15.
                > Nie znał ich od urodzenia, poznał później.

                Czyli dokładnie tak jak u Borejcząt. Zstępni Ignacego i Mili ani w pierwszym pokoleniu, ani w drugim nie urodzili się naraz jednym rzutem. Różnica wieku między Gabrysią i Patrycją jest porównywalna z różnicą wieku między Patrycją a Pyziakównami. Najstarsze prawnuczę Borejków (Mila) jest starsze niż najmłodsze wnuczę (Ziutek). A jednak mimo wszystko nie jest tak, że znają się tylko z widzenia, a jedno o drugim nic nie wie.

                > . Potem Florian dorastał, ale jego kuzynki założyły rodziny, też trudno mówić o
                > powstaniu jakiejś bliższej więzi.

                Tylko że one założyły te rodziny ciągle mieszkając z nim w jednym małym mieszkaniu. Florek pewnie nawet dzielił pokój z dziećmi kuzynek i chowali się raczej jak rodzeństwo z dużą różnicą wieku niż dwie szklanki dziesiątej wody po kisielu z dwóch różnych sklepów.

                > Poza tym - Gabriela i Joanna znają się od dziecka, często razem spędzały czas,
                > mieszkają blisko siebie - a za sobą nie przepadają (czy raczej Gabriela nie lub
                > i Joanny, bo z drugiej strony antypatii nie widać). To, że ma się tych samych d
                > ziadków a rodzice są rodzeństwem, wcale nie musi oznaczać bliskości.

                Ale w "Kwiecie kalafiora" są jednak bliską rodziną, widują się regularnie, mają relację opartą na wspólnych wspomnienia (zadawania sobie ran kłutych i szarpanych, ale jednak), a Joanna zaprasza Gabrysię na imprezę, którą organizuje dla swoich znajomych rówieśników. Brzmi jak zupełnie normalne stosunki rodzinne, rzadko które rodzone rodzeństwo na typ etapie życia wiąże ściślejsza więź.
                Potem stryj Józeczek wraz z rodziną faktycznie usechł i odpadł.
              • bupu Re: Co zmieniliby drudzy dziadkowie? 27.11.22, 12:29
                piotr7777 napisał:

                >
                > Nie sądzę. Miedzy Florianem a Cesią jest jakieś 10 lat róznicy, między Floriane
                > m a Julią koło 15.
                > Nie znał ich od urodzenia, poznał później. To inaczej niż starsze rodzeństwo, k
                > tóe jest od zawsze.
                > Interakcja między nastolatką czy studentką a przedszkolakiem mało prawodpodobna


                Toż w Szóstej Klepce takie interakcje są opisane.

                > . Potem Florian dorastał, ale jego kuzynki założyły rodziny, też trudno mówić o
                > powstaniu jakiejś bliższej więzi.

                W BBB (1988) Cesia i Julia z przychówkiem i małżonkami mieszkają wciąż na Słowackiego, czyli w tym samym mieszkaniu co Florian. Tak samo w Noelce i Pulpecji.

                > No i pechowo Florian jest tak pechowo miedzy kuzynkami a ich dizećmi, z nimi te
                > ż nie złapał pewnie kontaktu (a tym samym dalej nie nawiązał więzi z Julią i Ce
                > sią).

                Aha. Tak bardzo nie nawiązał więzi, że latał z całą rodzinną ekipą na spektakle z udziałem córki Julii. Przepraszam, ale aż do Pulpecji włącznie silne więzi rodzinne u Żaków widać jak na patelni.
                • piotr7777 Re: Co zmieniliby drudzy dziadkowie? 27.11.22, 13:08
                  bupu napisała:

                  > piotr7777 napisał:

                  > Toż w Szóstej Klepce takie interakcje są opisane.
                  Jakie?
                  Julia jest wściekła na Bobcia, że zepsuł jej randkę, Bobcio w rozmiwie z dziadkiem mówi "to nudne, Ceska pozprząta".
                  I tyle.


                  > > . Potem Florian dorastał, ale jego kuzynki założyły rodziny, też trudno m
                  > ówić o
                  > > powstaniu jakiejś bliższej więzi.
                  >
                  > W BBB (1988) Cesia i Julia z przychówkiem i małżonkami mieszkają wciąż na Słowa
                  > ckiego, czyli w tym samym mieszkaniu co Florian. Tak samo w Noelce i Pulpecji.

                  Mieszkają w tym samym mieszkaniu, ale nic nie wskazuje by Florian był blisko czy to z kuzynkami jak i męzami.
                  Choć przyznaję - nic o tym nie wiemy.

                  > > No i pechowo Florian jest tak pechowo miedzy kuzynkami a ich dizećmi, z n
                  > imi te
                  > > ż nie złapał pewnie kontaktu (a tym samym dalej nie nawiązał więzi z Juli
                  > ą i Ce
                  > > sią).
                  >
                  > Aha. Tak bardzo nie nawiązał więzi, że latał z całą rodzinną ekipą na spektakle
                  > z udziałem córki Julii. Przepraszam, ale aż do Pulpecji włącznie silne więzi r
                  > odzinne u Żaków widać jak na patelni.
                  >
                  Każdy z nas uczestniczył w różnego rodzaju rodzinnych uroczystościach, gdzie tylko cieżka choroba czy wyjazd służbowy mogły usprawiedliwić nieboecność. A przedstawienie szkolne z ważną rolą Urszuli Kołodziej takim wydarzeniem niewątpliwie było. Tyle, że to wcale nie znaczy, by rzeczona Ula, jej siostra czy kuzyni byli Florianowi szczególnie bliscy, tzn. by lubił ich towarzystwo, bawił się z nimi etc.Z drugiej storny z Pyzą i Tygryskiem od razu złapał kontakt. Więc może był w porządku jako wujek również dla dalszych ciotecznych siostrzeńców - znowu mamy za mało danych.
                  To co jest natomiast faktem, że w wieku 21 lat zdecydował się wyprowadzić i to nie na swoje a do mieszkania przyjaciela. I to właściwie jedyny taki przypadek w Jeżycjadzie, nie licząc wyjazdów na studia do innego miasta (jak Kreska czy Maciek), ale nawet w tym wypadku adres zamieszkania pozostaje ten sam.
                  • przymrozki Re: Co zmieniliby drudzy dziadkowie? 27.11.22, 14:00
                    piotr7777 napisał:

                    > Mieszkają w tym samym mieszkaniu, ale nic nie wskazuje by Florian był blisko cz
                    > y to z kuzynkami jak i męzami.
                    > Choć przyznaję - nic o tym nie wiemy.

                    Wiemy, że Żaczkowie-Górscy są kochającą się dużą rodziną (a przynajmniej byli nią do Noelki) w małym mieszkaniu, wuj zastępuje Florkowi ojca, który "się rozwiódł", a sam Bobcio od wczesnego dzieciństwa żyje wśród Żaczków i innej codzienności nie zna. Nie mamy żadnych powodów zakładać, że Cesia i Julia, wraz z rodzinami, byli traktowani przez Florka jest uciążliwi współlokatorzy. Bardziej prawdopodobne, że uważał ich za swoją najbliższą rodzinę.

                    > Każdy z nas uczestniczył w różnego rodzaju rodzinnych uroczystościach, gdzie ty
                    > lko cieżka choroba czy wyjazd służbowy mogły usprawiedliwić nieboecność. A prze
                    > dstawienie szkolne z ważną rolą Urszuli Kołodziej takim wydarzeniem niewątpliwi
                    > e było. Tyle, że to wcale nie znaczy, by rzeczona Ula, jej siostra czy kuzyni b
                    > yli Florianowi szczególnie bliscy, tzn. by lubił ich towarzystwo, bawił się z n
                    > imi etc.Z drugiej storny z Pyzą i Tygryskiem od razu złapał kontakt. Więc może
                    > był w porządku jako wujek również dla dalszych ciotecznych siostrzeńców - znow
                    > u mamy za mało danych.

                    To są w takim razie dwie możliwości. Florek poszedł na występ Uli, bo sam uważał się za część tej rodziny i było dla niego oczywiste, że cioteczna siostrzenica jest bliską mu osobą, albo rodzina Żaczków wywierała na nim jakąś toksyczną presję spod znaku "co ludzie powiedzą". Z tego co wiemy o Żaczkach opcja druga jest znacznie mniej prawdopodobna, a opcja pierwsza jest dokładnie tym, o czym piszę. Florek chodził na występy Uli tak jak Patrycja chodziła na występy Laury.

                    > To co jest natomiast faktem, że w wieku 21 lat zdecydował się wyprowadzić i to
                    > nie na swoje a do mieszkania przyjaciela. I to właściwie jedyny taki przypadek
                    > w Jeżycjadzie, nie licząc wyjazdów na studia do innego miasta (jak Kreska czy M
                    > aciek), ale nawet w tym wypadku adres zamieszkania pozostaje ten sam.

                    Tak, on chyba nawet tłumaczy, że w domu było ciasno. Z drugiej strony, jeżeli w mieszkaniu z Szóstej klepki mieszkali Żaczkowie, Wiesia, Hajdukowie (dwoje dorosłych i troje lub czworo dzieci) oraz Kołodziejowie (dwoje dorosłych, dwoje dzieci), to Florek w zasadzie nie miał wyjścia. Oczekiwanie, że pójdzie na swoje musiało być silne.
                    • ciotka.scholastyka Re: Co zmieniliby drudzy dziadkowie? 29.11.22, 11:12
                      przymrozki napisała:


                      > To są w takim razie dwie możliwości. Florek poszedł na występ Uli, bo sam uważa
                      > ł się za część tej rodziny i było dla niego oczywiste, że cioteczna siostrzenic
                      > a jest bliską mu osobą, albo rodzina Żaczków wywierała na nim jakąś toksyczną p
                      > resję spod znaku "co ludzie powiedzą". Z tego co wiemy o Żaczkach opcja druga j
                      > est znacznie mniej prawdopodobna,

                      Poza tym, że nieprawdopodobna, to jacy "ludzie" mieliby "coś" powiedzieć, inni zaproszeni na występ goście? Rodzice dzieci z klasy kojarzyli zapewne rodziców Uli, a nie obecnych, czy nieobecnych, pradziadka czy ciotecznego wujka.

                      > Florek chodził na występy Uli tak jak Patrycja chodziła na występy Laury.

                      O to, to.
                  • bupu Re: Co zmieniliby drudzy dziadkowie? 27.11.22, 14:10
                    piotr7777 napisał:

                    > bupu napisała:
                    >
                    > > piotr7777 napisał:
                    >
                    > > Toż w Szóstej Klepce takie interakcje są opisane.
                    > Jakie?
                    > Julia jest wściekła na Bobcia, że zepsuł jej randkę, Bobcio w rozmiwie z dziad
                    > kiem mówi "to nudne, Ceska pozprząta".
                    > I tyle.

                    I znacznie więcej. Cesia rozmawia z Bobciem przy śniadaniu o kropeczkach na piersi, zresztą obie kuzynki regularnie rozmawiają z Bobciem podczas wspólnych rodzinnych posiłków. Cesia interweniuje gdy Bobek męczy myszkę nauką chodzenia na linie, w pewnym momencie nawet jest zmuszona spać z Bobciem w jednym łóżku. Żakowie od początku i szalenie konsekwentnie są prezentowani jako bardzo zżyta i kochająca rodzina, gdzie nikt nikogo nie traktuje jak powietrze.

                    > Mieszkają w tym samym mieszkaniu, ale nic nie wskazuje by Florian był blisko cz
                    > y to z kuzynkami jak i męzami.
                    > Choć przyznaję - nic o tym nie wiemy.

                    Jak wspomniałam: Żakowie są konsekwentnie opisywani jako rodzina zżyta i kochająca. Nic zatem nie wskazuje by Florian miał nie być blisko ze swymi kuzynkami.


                    > Każdy z nas uczestniczył w różnego rodzaju rodzinnych uroczystościach, gdzie ty
                    > lko cieżka choroba czy wyjazd służbowy mogły usprawiedliwić nieboecność. A prze
                    > dstawienie szkolne z ważną rolą Urszuli Kołodziej takim wydarzeniem niewątpliwi
                    > e było.

                    Jak żyję nie słyszałam, żeby występ w szkolnych jasełkach był wydarzeniem tej rangi, żeby musieli się na niego stawiać cioteczni wujkowie, a tak się składa, że ostatnimi czasy na niwie edukacji robię. I z ręką na sercu zaświadczyć mogę, że takie wystepy przychodzą oglądać rodzice i dziadkowie, wyjątkową sytuacją jest obecność innych członków rodziny.


                    > To co jest natomiast faktem, że w wieku 21 lat zdecydował się wyprowadzić i to
                    > nie na swoje a do mieszkania przyjaciela. I to właściwie jedyny taki przypadek
                    > w Jeżycjadzie, nie licząc wyjazdów na studia do innego miasta (jak Kreska czy M
                    > aciek), ale nawet w tym wypadku adres zamieszkania pozostaje ten sam.

                    Dwudziestu dwóch. Wyprowadzka z domu w tym wieku jest normą, nie wstrząsającym wyjątkiem, a Florian uzasadnił swoją decyzję ciasnotą. I miał rację, dzieci Hajduków i Kołodziejów wszak rosły, potrzebując większego metrażu. Ponadto z domu w wieku lat 21 wyprowadziła się niejaka Borejko Patrycja, czy to znaczy, że nie była związana ze swoją rodziną?
    • piotr7777 Re: Co zmieniliby drudzy dziadkowie? 24.11.22, 21:53
      Z całym szacunkiem, ale...
      Gdyby Ignaś odwiedzał Metodego i Cyryjka, odwiedzałby ich sam lub z rodzicami, raczej nie z kuzynem. Więc Metody nie byłby świadkiem znęcania się Józka nad kuzynem (inna sprawa, że może Ignaś byłby trochę inny, więc może i pretekstu do znęcania się by Jóżek nie miał).
      A gdyby Metody wymierzył klapsa Józkowi podczas wizyty u Borejków byłaby to jego ostatnia tam wizyta. Z całą pewnością ani Ida ani Marek nie pozwoliliby, by obcy dla ich syna mężczyzna karcił go fizycznie, niechby i słusznie. I zresztą mieliby rację.
      Dlatego Wasza fantazja sięga za daleko.
      • bupu Re: Co zmieniliby drudzy dziadkowie? 24.11.22, 22:05
        piotr7777 napisał:

        > Z całym szacunkiem, ale...
        > Gdyby Ignaś odwiedzał Metodego i Cyryjka, odwiedzałby ich sam lub z rodzicami,
        > raczej nie z kuzynem. Więc Metody nie byłby świadkiem znęcania się Józka nad k
        > uzynem (inna sprawa, że może Ignaś byłby trochę inny, więc może i pretekstu do
        > znęcania się by Jóżek nie miał).

        Przemocowy żłób, taki jak Józwa, zawsze znajdzie pretekst do znęcania. To, jaki był Ignaś, nie miało żadnego wpływu na zachowanie Józwy. Wpływ miała rozkosznie toksyczna rodzinka, gratulująca ryżemu zabijace męskości po każdym akcie przemocy.

        > A gdyby Metody wymierzył klapsa Józkowi podczas wizyty u Borejków byłaby to jeg
        > o ostatnia tam wizyta. Z całą pewnością ani Ida ani Marek nie pozwoliliby, by o
        > bcy dla ich syna mężczyzna karcił go fizycznie, niechby i słusznie. I zresztą
        > mieliby rację.

        I bez tego nie pamiętam, żeby kiedykolwiek stopa Metodego albo Cyryjka stanęła na Roosevelta.
      • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Co zmieniliby drudzy dziadkowie? 24.11.22, 22:39
        piotr7777 napisał:
        >Gdyby Ignaś odwiedzał Metodego i Cyryjka,
        >odwiedzałby ich sam lub z rodzicami, raczej
        >nie z kuzynem. Więc Metody nie byłby
        >świadkiem znęcania się Józka nad kuzynem
        >(inna sprawa, że może Ignaś byłby trochę inny,
        >więc może i pretekstu do znęcania się by
        >Jóżek nie miał).

        A czy Józwa naprawdę musiał znaleźć się w ich domu, żeby wszystkiego się dowiedzieli?
        Wystarczy, że zobaczyliby siniaki na ciele wnuka. I nawet jeśli Ignaś sam by im nie powiedział (bo np. za bardzo się bał), to przecież fakt, że Józwa go leje nie był żadnym sekretem. Borejkowie nie uważali tego za problem, więc nie zdziwiłabym się, gdyby ktoś z nich wspomniał o tym mimochodem w obecności M&C.
      • julian_arden Re: Co zmieniliby drudzy dziadkowie? 24.11.22, 23:21
        Och, wystarczyłoby uniesienie agresywnego malca za marynarski kołnierzyk w powietrze, tak, żeby bezradnie fajtał nóżkami. Taka drobna demonstracja, że na świecie istnieją siły większe.
    • przymrozki Re: Co zmieniliby drudzy dziadkowie? 25.11.22, 10:42
      Pewnie coś by zmieniło.

      IGS w dzieciństwie nie dostał zbyt wiele uwagi rodziców, a że bardzo potrzebował akceptacji, przylgnął do jedynej osoby, dla której był ważny. Gdyby miał drugiego dziadka i Cyryjka być może miałby takich osób więcej i może byłby lepiej zsocjalizowany. Myślę też, że gdyby IGS miał drugi dom, w którym regularnie bywa, Laura pewnie zorientowałaby się, że to nie wina brata, że matka ma ją w nosie. Więc może miałaby z tym bratem zdrowsze relacje.

      Józek z relacji z Moniką pewnie nic by nie miał, ale Łucja być może już tak. Babcia brałaby ją do dobrych fryzjerów i uczyła dobierać makijaż do typu urody. Nie żeby to była jakaś najwyższa wartość w życiu, ale dałoby to może Łucji dostęp do innego świata niż ten z Roosevelta.

      Najlepiej na związkach z rodziną ojca wyszłoby panny Górskie. Może Ania nie musiałaby przyklejać się do toksycznej Łucji i nie byłaby zawsze tą gorszą, głupszą i grubszą, tym najmniej udanym kocięciem z miotu.
      • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Co zmieniliby drudzy dziadkowie? 25.11.22, 12:22
        przymrozki napisała:
        >Józek z relacji z Moniką pewnie nic by nie
        miał

        A ja myślę, że mógłby mieć. Pamiętam, że Monika lubiła się dobrze ubrać, makijaż chyba też nosiła. Może kontakt z elegancką, stylową babcią nieco zrewidowałoby podejście Józkiniowca do kobiecości? Na dziewczyny może sobie pomstować, ale na osobę starszą chybaby się nie odważył?

        >ale Łucja być może już tak. Babcia brałaby ją
        >do dobrych fryzjerów i uczyła dobierać makijaż
        >do typu urody. Nie żeby to była jakaś
        >najwyższa wartość w życiu, ale dałoby to
        >może Łucji dostęp do innego świata niż ten z
        >Roosevelta.

        Myślę, że dałaby Łusi nawet więcej. Monika mieszkała wcześniej w USA, więc Łusia miałaby okazję liznąć innego języka (bo tatuś się nie pofatygował) i może nie zamęczałaby otoczenia poniekądami i wszalakami (tylko trzecią formą czasu zaprzeszłego, hehe).
        No i z zajmowania się Ulejem zostałaby odciążona przez bardziej nadającą się do tego osobę.
        • przymrozki Re: Co zmieniliby drudzy dziadkowie? 25.11.22, 12:41
          tajna_kryjowka_pyziaka napisała:

          >
          > A ja myślę, że mógłby mieć. Pamiętam, że Monika lubiła się dobrze ubrać, makij
          > aż chyba też nosiła. Może kontakt z elegancką, stylową babcią nieco zrewidowało
          > by podejście Józkiniowca do kobiecości? Na dziewczyny może sobie pomstować, ale
          > na osobę starszą chybaby się nie odważył?
          >

          Ida też była zadbana, do "Na Jowisza" nawet się malowała. Mizogeniczny rys osobowości Józinka najwyraźniej brał się się stąd właśnie, że zaniedbany emocjonalnie chłopiec przedkładał zawsze obecną Gabrysię w koszuli w kratę nad zapracowaną i niedostępną Idę w kostiumie i kapeluszu. Babcia potwierdzałaby mu wrorzec.

          > Myślę, że dałaby Łusi nawet więcej. Monika mieszkała wcześniej w USA, więc Łusi
          > a miałaby okazję liznąć innego języka (bo tatuś się nie pofatygował) i może nie
          > zamęczałaby otoczenia poniekądami i wszalakami (tylko trzecią formą czasu zapr
          > zeszłego, hehe).

          Monika wyjechała do Stanów jako dorosła osoba i najwyraźniej miała stuprecentowo polskojęzyczną rodzinę. Pewnie nie rozmawiałaby z wnuczką w języku language. Jeżeli ktokolwiek w tym układzie był dwujęzyczny, to tylko Marek.

          > No i z zajmowania się Ulejem zostałaby odciążona przez bardziej nadającą się do
          > tego osobę.

          W pełni nadajacymi się do tego osobami byli wyłącznie rodzice Uleja, reszta co najwyżej mogła pomagać w miarę chęci i możliwości. Skoro rodzice się nie poczuwali, Łucja i tak byłaby obciążona bratem. Przecież miała go na głowie nawet mimo dwojga zaangażowanych dziadków i ciotki piętro wyżej. Monika wiele by nie pomogła.
          • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Co zmieniliby drudzy dziadkowie? 25.11.22, 13:01
            przymrozki napisała:
            >Ida też była zadbana, do "Na Jowisza"
            >nawet się malowała. Mizogeniczny rys
            >osobowości Józinka najwyraźniej brał
            >się się stąd właśnie, że zaniedbany
            >emocjonalnie chłopiec przedkładał
            >zawsze obecną Gabrysię w koszuli w
            >kratę nad zapracowaną i niedostępną
            >Idę w kostiumie i kapeluszu. Babcia
            >potwierdzałaby mu wrorzec.

            O Monice jednakowoż nie wiadomo by była zapracowana. I wątpię, by, tak jak Ida, zagadywała Józwę na śmierć, tak, że zacząłby udawać niedorozwiniętego za każdym razem, gdy była w pobliżu. Więc byłaby tu pewna różnica
            • przymrozki Re: Co zmieniliby drudzy dziadkowie? 25.11.22, 13:33
              tajna_kryjowka_pyziaka napisała:

              > O Monice jednakowoż nie wiadomo by była zapracowana. I wątpię, by, tak jak Ida,
              > zagadywała Józwę na śmierć, tak, że zacząłby udawać niedorozwiniętego za każdy
              > m razem, gdy była w pobliżu. Więc byłaby tu pewna różnica

              Ale wiadomo, że nie był to typ zakochanej we wnuczku ciumkającej babci, która miałaby połamane paznokcie i gotowała kapuśniak. A to w braku takich kobiet Józek upatrywał źródła swych nieszczęść. Monika pewnie by go upominala, żeby siedział prosto przy stole, jadł nożem i widelcem i byłaby srodze oburzona, że podczas obiadu on stoi w kącie i robi sobie scyzorykiem kanapki z kiełbasy. Kolejny cios w jego kruchą męską dumę.

              Józkowi, moim zdaniem, przydałby się dorosły, który surowo oduczałby go rozwiązywania problemów przemocą a jednocześnie wzmacniałby jego poczucie własnej wartości. Niech ten chłopak przestanie się bać, że mu ten czy ów organ uschnie i odpadnie, jeżeli nie spełni jakiegoś swojego wyobrażenia o wzorcowej męskości.
    • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Co zmieniliby drudzy dziadkowie? 25.11.22, 13:06
      Skoro już było o najmłodszym Gabięciu, to wypadałoby wspomnieć o starszych:
      Może dziadkowie Pyziakowie nie zeszli z tego padołu tak szybko, jak nam się wydaje? W tej sytuacji alternatywne opcje są trzy:
      a) nie wiedzieli o istnieniu wnuczek
      b) olali wnuczki
      c) próbowali się z nimi kontaktować, ale ktoś (kaszl, kaszl, Milicja, kaszl, kaszl) im to skutecznie utrudniał
      Która z opcji by nie była prawdziwa, uważam, że ich obecność wiele by wniosła w życie wnuczek. Mianowicie? Jakieś informacje o ich ojcu!!!

      Btw, jak sobie wyobrażacie rodzicieli naszego ulubionego CKNUKa?
      • ako17 Re: Co zmieniliby drudzy dziadkowie? 25.11.22, 15:15
        tajna_kryjowka_pyziaka napisała:


        >
        > Btw, jak sobie wyobrażacie rodzicieli naszego ulubionego CKNUKa?
        >

        dla mnie on był od urodzenia sierotą :)
        • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Co zmieniliby drudzy dziadkowie? 25.11.22, 22:38
          ako17 napisała:
          >dla mnie on był od urodzenia sierotą :)

          A Alma coś nie wspominała, że jak Janusz pojechał się uczyć w poligrafiku, to ona została z rodzicami? (Ma ktoś TiR pod ręką?)
          • bupu Re: Co zmieniliby drudzy dziadkowie? 25.11.22, 23:09
            tajna_kryjowka_pyziaka napisała:

            > ako17 napisała:
            > >dla mnie on był od urodzenia sierotą :)
            >
            > A Alma coś nie wspominała, że jak Janusz pojechał się uczyć w poligrafiku, to o
            > na została z rodzicami? (Ma ktoś TiR pod ręką?)

            Nie wspominała.
            • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Co zmieniliby drudzy dziadkowie? 26.11.22, 12:20
              bupu napisała:
              >Nie wspominała.

              Hmmm... Informacji na temat starych Pyziaków brak, nawet takich rzuconych mimochodem, ich zdjęć u Almy nie było, ale małego Januszka na rowerku już tak, żadnych krewnych "zastępczych" typu dziadkowie, wujostwo, etcetera...

              Czyżby dom dziecka?
              • mircja Re: Co zmieniliby drudzy dziadkowie? 26.11.22, 12:50
                Może być jeszcze konflikt z krewnymi, którzy ich wychowywali. Np. ci dali im do zrozumienia, że ich nie lubią, ale uważają za swój obowiązek utrzymywać ich do pełnoletniości, a dalej mają sobie radzić sami.
                • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Co zmieniliby drudzy dziadkowie? 26.11.22, 14:25
                  mircja napisała:
                  >Może być jeszcze konflikt z
                  >krewnymi, którzy ich wychowywali.
                  >Np. ci dali im do zrozumienia, że ich
                  >nie lubią, ale uważają za swój
                  >obowiązek utrzymywać ich do
                  >pełnoletniości, a dalej mają sobie
                  >radzić sami

                  Albo i wcześniej się z tego obowiązku zwolnili, bo Jasio zaczął na siebie zarabiać jako 15-latek (trwało to kilka lat i kosztowało przerwę w edukacji, więc raczej nie robił tego dla zabawy)
    • haszyszymora Re: Co zmieniliby drudzy dziadkowie? 25.11.22, 21:06
      Aha, myślę też, że w KK babcia Gizela wzięłaby gnuśnego Ignaca do galopu i nie pozwoliła zrzucać wszystkiego na Gabę.
      • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Co zmieniliby drudzy dziadkowie? 25.11.22, 21:10
        Obawiam się, że Ignacjo jest niezniszczalny...

        Ale jakimś wsparciem na pewno by była. Ma ktoś pomysł jak to się stało, że Gaba i Ida nagle dostały sklerozy i całkowicie wyparły istnienie babci (zniknęła gdy były już nastolatkami, jeśli dobrze pamiętam)?
        • bupu Re: Co zmieniliby drudzy dziadkowie? 25.11.22, 22:33
          tajna_kryjowka_pyziaka napisała:

          > Obawiam się, że Ignacjo jest niezniszczalny...
          >
          > Ale jakimś wsparciem na pewno by była. Ma ktoś pomysł jak to się stało, że Gaba
          > i Ida nagle dostały sklerozy i całkowicie wyparły istnienie babci (zniknęła gd
          > y były już nastolatkami, jeśli dobrze pamiętam)?
          >


          No tak jakoś po przeprowadzce Borejków na Roosevelta. Jedyne wyjaśnienie jakie znajduję brzmi tak, że Mila zabrała obie panienki do piwnicy, gdzie miała podręczny gabinet dr. Frankensteina i tam z pomocą odpowiednio dobranych elektrowstrząsów i iniekcji dokonała na nich prania mózgu. Inaczej tego się wyjaśnić nie da.
        • julian_arden Re: Co zmieniliby drudzy dziadkowie? 25.11.22, 23:07
          Coś tam było, bodaj w Kalamburce, jak to Mila była wdzięczna, że Gizela się tak taktownie usunęła z ich życia, czy taż życia dzieci, czy cóś w tym stylu.
          • bupu Re: Co zmieniliby drudzy dziadkowie? 25.11.22, 23:11
            julian_arden napisał:

            > Coś tam było, bodaj w Kalamburce, jak to Mila była wdzięczna, że Gizela się tak
            > taktownie usunęła z ich życia, czy taż życia dzieci, czy cóś w tym stylu.

            To Ignac, Ignac uznał usunięcie się Gizeli za dowód wielkiego taktu z jej strony. Zawsze w tym momencie mam ochotę walnąć go w tę łysą kopułę czymś bardzo, bardzo ciężkim.
            • julian_arden Re: Co zmieniliby drudzy dziadkowie? 25.11.22, 23:13
              Aa, istotnie. To nasz klasyk tak się znalazł.
    • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Co zmieniliby drudzy dziadkowie? 26.11.22, 20:29
      Pomyślałam sobie właśnie, że obecność innych dziadków, przynajmniej w niektórych przypadkach, w pewnym sensie spychałaby Milicję i Ignacja z "piedestału". Podobno niektórzy dziadkowie bywają zazdrośni o tych ze strony drugiego rodzica, a i same wnuki miewają swoje preferencje w tym zakresie. Ciekawi mnie: jak ta dwójka by się z tym poczuła?

      Bo np. w przypadku Ignasia, który miałby do wyboru dom z Józinkiem i dom bez Józinka, nietrudno się domyślić co by wolał. Nie mówiąc już, że Cyryl z Metodym dali się poznać jako bardziej zaangażowani dziadkowie niż Ignac. Dlatego śmiem podejrzewać, że gdyby IGS ich poznał, to stary Borej by się załamał na wieść, że z jedynego prawdziwego dziadka stał się tylko "dziadkiem Ignacym" (dla rozróżnienia).

      Nie wiem czy Monika stanowiłaby konkurencję dla Mili, chyba zależy który z wnuków by oceniał. Podobnie z Wiesią.
      Ale jakby dziadkowie Pyziakowie żyli i nie byli patologiczni, to by się chyba nasz Kalamburek pochlastał.
      • julian_arden Re: Co zmieniliby drudzy dziadkowie? 26.11.22, 21:07
        Gdyby dziadkowie Pyziakowie żyli, to byliby najpierw PRL-owskimi dorobkiewiczami, potem siedzieliby w więzieniu (w czasie, gdy Pyziak robił szkołę), a potem stali by się bohaterami afer finansowych lat 90. i znów siedzieliby w więzieniu (dlatego Pyziak zamiast urządzić się wygodnie w PL w charakterze bananowej młodzieży, musiał siedzieć za granicą i się degenerować). Innych rodziców nie może mieć bohater negatywny.
    • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Co zmieniliby drudzy dziadkowie? 28.11.22, 22:46
      Ej, chwilunia. A może Cyryl i Metody nie mieli kontaktu z Ignasiem, bo wiedzieli, że tak naprawdę nie jest wcale ich wnukiem?

      Przecież już w paru wątkach zostało wspomniane, że z Grzecha o włosach orzechowych (czyli jasny brąz) i Gaby blondynki nie może wyjść smolisty brunet Ignaś, bo to genetycznie niemożliwe. A że Grzegorz się od paru tomów farbuje, to już dawno wykoncypowaliśmy.
      Może starsi panowie dwaj doszli do podobnych wniosków?
      • ciotka.scholastyka Re: Co zmieniliby drudzy dziadkowie? 29.11.22, 10:55
        tajna_kryjowka_pyziaka napisała:

        > Ej, chwilunia. A może Cyryl i Metody nie mieli kontaktu z Ignasiem, bo wiedziel
        > i, że tak naprawdę nie jest wcale ich wnukiem?

        Może jednak trzymajmy się tego, co zostało napisane, a nie naszych fantazji i wygłupów, błagam.
        • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Co zmieniliby drudzy dziadkowie? 29.11.22, 12:10
          ciotka.scholastyka napisała:
          >Może jednak trzymajmy się tego, co
          >zostało napisane, a nie naszych fantazji i
          >wygłupów, błagam.

          To, że Grzegorz zmienił kolor włosów, to akurat zostało napisane
          • julian_arden Re: Co zmieniliby drudzy dziadkowie? 29.11.22, 20:16
            On go zmienił chyba siłami natury, na szpakowaty czy jakoś.
            • bupu Re: Co zmieniliby drudzy dziadkowie? 29.11.22, 20:47
              julian_arden napisał:

              > On go zmienił chyba siłami natury, na szpakowaty czy jakoś.


              Nie. Wstępuje na scenę opowieści w Noelce jako dynamiczny szatyn ze szpakowatymi lokami i siwiejącą brodą, by później przeistoczyć się w człeka ciemnowłosego. O ile mnie wiadomo natura w tę stronę nie działa.
              • julian_arden Re: Co zmieniliby drudzy dziadkowie? 30.11.22, 18:42
                bupu napisała:


                > Nie. Wstępuje na scenę opowieści w Noelce jako dynamiczny szatyn ze szpakowatym
                > i lokami i siwiejącą brodą, by później przeistoczyć się w człeka ciemnowłosego.
                > O ile mnie wiadomo natura w tę stronę nie działa.

                Oss...culati! Znaczy, że się łobuz w międzyczasie zafarbował!
            • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Co zmieniliby drudzy dziadkowie? 29.11.22, 20:48
              julian_arden napisał:
              >On go zmienił chyba siłami natury,
              >na szpakowaty czy jakoś.

              Odwrotnie, najpierw był szpakowaty, a potem się zrobił kruczoczarny.
              A na koniec posiwiał z powrotem.
              • haszyszymora Re: Co zmieniliby drudzy dziadkowie? 29.11.22, 22:16
                Wy tu o kolorach, a ja bym chciała wiedzieć, kiedy Grzegorz był dynamiczny.
                • bupu Re: Co zmieniliby drudzy dziadkowie? 29.11.22, 22:52
                  haszyszymora napisał(a):

                  > Wy tu o kolorach, a ja bym chciała wiedzieć, kiedy Grzegorz był dynamiczny.

                  W Noelce tak został zaprezentowany.


                  W przedpokoju trzasnęły pchnięte energicznie drzwi i zadudniły szybkie kroki. Do kuchni
                  wpadł ojciec Elki - zaaferowany jak zwykle, dynamiczny czterdziestolatek o rozwianych,
                  szpakowatych lokach i siwiejącej bródce. Za metalowymi okularami lśniły jego bystre, inteligentne
                  oczy.
                  • julian_arden Re: Co zmieniliby drudzy dziadkowie? 30.11.22, 18:41
                    No to właśnie wtedy był dynamiczny. Potem mu przeszło. Wiadomo, że u człowieka najłatwiej udzielają się najgorsze cechy.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka