Dodaj do ulubionych

Co ta Dorotka taka szczęśliwa?

03.12.22, 16:09
Bo nie rozumiem. Wróciłam sobie do WDO, śmiechu mam co niemiara, albowiem takiego nagromadzenia absurdów nie widziałam jeszcze w żadnej książce. Poza s-f rzecz jasna. I tak mnie zafrapował jeden temat- Dorotka jest tam przedstawiona jako nieskazitelny ideał, chodząca świętość, ale przede wszystkim jako niezwykle szczęśliwa osoba, ciesząca się wszystkim dookoła.
A ja się pytam, z czego ona się tak cieszy?
Czy może być szczęśliwa w XXI wieku nastolatka, latami nosząca jedną, przyciasną lichą sukienczynę, biegająca w zdartych trepach po matce, posiadająca jedne za małe sandałki? Dalej- nie posiadająca komórki, smartfona, ipoda itp czyli żadnej z rzeczy tak bardzo ważnej dla nastolatków. Dalej- mieszkająca na odludziu z dwiema starymi, zacofanymi babciami, gdzie jej własny pokój i komputer anektuje letniczka Ida. Poruszająca się starą rozklekotaną powózką ( dlaczego nie ma choćby roweru, który tak bardzo uwielbia młodzież?) . Nie mogąca nawet pomarzyć o jakiś fajnych ciuchach i butach? Abyście mi jednak nie zarzuciły materializmu, to zapytam dalej- czy może być szczęśliwy młody człowiek nie posiadający żadnych koleżanek, przyjaciółek, znajomych, nie umawiający się z nimi, nie prowadzący żadnego życia towarzyskiego? Taki co nie biega do kina, galerii handlowych, teatru czy do kafejek? Dla którego jedyna rozrywka to kościółek, wożenie jaj i towarzystwo starych babc i Chrobota?
Obserwuj wątek
    • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Co ta Dorotka taka szczęśliwa? 03.12.22, 16:54
      Mi to się kojarzy z osobą po jakimś sekciarskim praniu mózgu. Taką, która raczej wmówiła sobie, że jest szczęśliwa, nie wiem jak to wytłumaczyć. Ale poczucie winy za bycie "dzieckiem panieńskim" i wynagradzanie tego mamuni plus zachwyt nad hojnością Rumianka ładnie mi się z tym zazębiają
      • julian_arden Re: Co ta Dorotka taka szczęśliwa? 03.12.22, 23:33
        Wielkopolska Polyanna.
        • bupu Re: Co ta Dorotka taka szczęśliwa? 04.12.22, 20:53
          julian_arden napisał:

          > Wielkopolska Polyanna.

          Wielkopolianna.
    • bupu Re: Co ta Dorotka taka szczęśliwa? 03.12.22, 16:56
      miodowocytrynowa napisała:

      > Bo nie rozumiem. Wróciłam sobie do WDO, śmiechu mam co niemiara, albowiem takie
      > go nagromadzenia absurdów nie widziałam jeszcze w żadnej książce. Poza s-f rzec
      > z jasna. I tak mnie zafrapował jeden temat- Dorotka jest tam przedstawiona jako
      > nieskazitelny ideał, chodząca świętość, ale przede wszystkim jako niezwykle sz
      > częśliwa osoba, ciesząca się wszystkim dookoła.
      > A ja się pytam, z czego ona się tak cieszy?

      Ona sie cieszy, bo jej Pani Autorka kazali. Gdyż idealne dziewczę jest zawsze pogodne, jak Gabunia (o ile nie wyje do księży... do Pypypziaka akurat), czy jak Pyzunia słoneczko ameboidalne. No to się dziewczę cieszy niezmiernie, bo co ma robić. I śmieszne, osobnik, dla którego ją stworzono, zrzędzi jak starsza pani z ischiasem migreną i bólem zębów naraz, ale jemu najwyraźniej wolno.
      • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Co ta Dorotka taka szczęśliwa? 03.12.22, 17:17
        >Ona sie cieszy, bo jej Pani Autorka kazali. Gdyż
        >idealne dziewczę jest zawsze pogodne, jak
        >Gabunia (o ile nie wyje do księży... do
        >Pypypziaka akurat),

        Widzę Gabołaka transformującego się w każdą pełnię i wyjącego do księżyca "Pypypyyyy..." zamiast "Auuuu!"

        >czy jak Pyzunia słoneczko ameboidalne.

        Teraz widzę głowę Pyzy, wiszącą na niebie w roli tego słoneczka z "Teletubisiów"

        >No to się dziewczę cieszy niezmiernie, bo co
        >ma robić. I śmieszne, osobnik, dla którego ją
        >stworzono, zrzędzi jak starsza pani z
        >ischiasem migreną i bólem zębów naraz, ale
        >jemu najwyraźniej wolno.

        Wielu ludzi wybiera partnera na podstawie doświadczeń wyniesionych z domu. Logiczne więc, że Dorocie wpadł w oko facet, który zachowuje się jak stara babcia
        • bupu Re: Co ta Dorotka taka szczęśliwa? 03.12.22, 19:00
          tajna_kryjowka_pyziaka napisała:

          > >Ona sie cieszy, bo jej Pani Autorka kazali. Gdyż
          > >idealne dziewczę jest zawsze pogodne, jak
          > >Gabunia (o ile nie wyje do księży... do
          > >Pypypziaka akurat),
          >
          > Widzę Gabołaka transformującego się w każdą pełnię i wyjącego do księżyca "Pypy
          > pyyyy..." zamiast "Auuuu!"

          Ale w co się transformuje? W kalafiora?
          • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Co ta Dorotka taka szczęśliwa? 03.12.22, 19:14
            bupu napisała:
            >Ale w co się transformuje? W kalafiora?

            Daj mi sekundkę, wymyślę.

            Hmmm... chodzi mi po głowie coś a la Fiona ze Shreka, za dnia pięknością, w nocy zaś kalafiorem? Ale wtedy robi się problematycznie do jej związku, bo z jednej strony naturalnym kandydatem na Shreka wydaje się bezczółkowy Pyziak, który nie przypasował teściowej (jak Haroldowi), bo liczyła na ułożonego blondynka w stylu Księcia-ze-bajki. Ale z drugiej strony to Grzegorz jest kalarepą, więc są z Gabą kompatybilni jako para.
            Wiem jedno, Bernard będzie Osłem.
            • julian_arden Re: Co ta Dorotka taka szczęśliwa? 03.12.22, 23:35
              Kalafior z Kalarepą, i to i to kapustne. Pasuje i na pewno mogą się nawet krzyżować.
              • bupu Re: Co ta Dorotka taka szczęśliwa? 04.12.22, 16:02
                julian_arden napisał:

                > Kalafior z Kalarepą, i to i to kapustne. Pasuje i na pewno mogą się nawet krzyż
                > ować.

                Technicznie rzecz biorąc to jest jeden i ten sam gatunek, Brassica oleracea, więc owszem, mogą się krzyżować do upojenia.
                • julian_arden Re: Co ta Dorotka taka szczęśliwa? 04.12.22, 19:31
                  Czyli wszystko się zgadza. Dziwię się nawet, że nie powili całej grządki, a tylko tego jednego IGSa, i to o wątpliwej w sumie proweniencji.
                  • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Co ta Dorotka taka szczęśliwa? 04.12.22, 20:22
                    julian_arden napisał:
                    >Czyli wszystko się zgadza. Dziwię
                    >się nawet, że nie powili całej grządki,
                    >a tylko tego jednego IGSa, i to o
                    >wątpliwej w sumie proweniencji.

                    No bo i kalafior i kalarepa (i sałata) mają niski Indeks Glikemiczny
        • ako17 Re: Co ta Dorotka taka szczęśliwa? 04.12.22, 12:44
          tajna_kryjowka_pyziaka napisała:


          > Wielu ludzi wybiera partnera na podstawie doświadczeń wyniesionych z domu. Logi
          > czne więc, że Dorocie wpadł w oko facet, który zachowuje się jak stara babcia
          >

          Zrobiłaś mi dzień :DDDD
          Bardzo się cieszę, że tajna_kryjowka_pyziaka pojawiła się na tym forum. Wnosisz tu dużo humoru, świeżości i koloru :).
          • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Co ta Dorotka taka szczęśliwa? 04.12.22, 13:41
            ako17 napisała:
            >Zrobiłaś mi dzień :DDDD
            >Bardzo się cieszę, że
            >tajna_kryjowka_pyziaka pojawiła się na
            >tym forum. Wnosisz tu dużo humoru,
            >świeżości i koloru :).

            Nie przesadzaj z uwielbieniem, bo jeszcze, niedajborze, wyewoluuję w forumową Gabę XD
            • ako17 Re: Co ta Dorotka taka szczęśliwa? 04.12.22, 22:23
              tajna_kryjowka_pyziaka napisała:


              >
              > Nie przesadzaj z uwielbieniem, bo jeszcze, niedajborze, wyewoluuję w forumową G
              > abę XD
              >

              no przecież nie napisałam, że uwielbiam kocham pierogi z grzybami
        • przymrozki Re: Co ta Dorotka taka szczęśliwa? 04.12.22, 15:27
          tajna_kryjowka_pyziaka napisała:

          > Wielu ludzi wybiera partnera na podstawie doświadczeń wyniesionych z domu. Logi
          > czne więc, że Dorocie wpadł w oko facet, który zachowuje się jak stara babcia

          Dobre!

          Tłumaczy to także, czemu tylu zstępnych Mili i Ignacego bierze sobie za drugą połówkę odpady toksyczne.
    • sanfran_84 Re: Co ta Dorotka taka szczęśliwa? 03.12.22, 17:53
      miodowocytrynowa napisała:

      > A ja się pytam, z czego ona się tak cieszy?

      Z życia, po prostu. Znaczy ja oczywiście rozumiem, o co Tobie chodzi, ale już się na forum zgodziłyśmy, że Dorota to nie jest pełnokrwista postać, tylko pewien kartonowy fantom albo po prostu pewien archetyp. I ona ma być uosobieniem cnót wszelakich, dziarską dziewoją w jednych chodakach, której do szczęścia nie potrzeba tych wszystkich urządzeń, ubrań i innych badziewi, tych wszystkich zgniłych owoców świata zepsutego. Szlachetne ubóstwo level expert do potęgi - wszak nawet Borejkowie jakieś książki czy laptopy nabywają. A ona ma jeszcze mniej i niczego więcej nie potrzebuje. Brak przyjaciół też jest w takim ujęciu spójny - ona ich nie ma, bo nie potrzebuje, gdyby potrzebowała, to by miała na pęczki, w końcu to ideał kobiety, napisany specjalnie dla rycerza bez skazy, a i będący na drugim biegunie Igor czy jak mu tam też przecież nie chciał odpuścić.

      Pewnie, że fajnie by było, gdyby nawet pomimo ekstremalnie optymistycznego usposobienia i zdroworozsądkowego podejścia do życia Dorota od czasu do czasu też odczuła jakiś dyskomfort, że jej życie jednak jest nieco inne, niż typowej nastolatki w XXI wieku, że czasem jest ciężko, że dużo pracy, że kobyłka niedomaga, że dużo na jej głowie i do tego jeszcze nauka. Żadne żmędzenie i smęcenie a'la Józef Pałys, zwykłe stwierdzenie faktów i refleksja na temat egzystencji własnej, nawet podsumowana, że mimo wszystko lubi swoje życie i nie zamieniłaby się z nikim na inne. No ale postać wycięta z kartonu nie będzie miała refleksji.
    • mircja Re: Co ta Dorotka taka szczęśliwa? 03.12.22, 21:11
      Z własnych i mojej rodziny "wiejskich" doświadczeń - mniejsza o kino, galerie handlowe czy kafejki. Ale towarzystwo rówieśników, z którymi można np. pogadać, iść na spacer, imprezę domową, potańcówkę, przejażdżkę rowerową, popływać, pograć w piłkę, itp. to już mi się wydaje niezbędne, żeby cieszyć się wiejskim życiem.
    • julian_arden Re: Co ta Dorotka taka szczęśliwa? 03.12.22, 23:31
      Dorota jest symbolem. I jako taka ma reprezentować to, co jej wprogramowano. Na przykład wożenie jaj. Zresztą wiejska jagódka w przyciasnej sukienczynie i spadających trepach, w dodatku socjalnie cokolwiek upośledzona, to zapewne skryte marzenie rozmaitych inteligenckich koneserów, począwszy od Lucjana Rydla. Ten konkretny egzemplarz był wyszykowany dla konesera Józefa, który zapragnął przaśności w kolorze sky blue po rozczarowaniu trywialną wielkomiejską Janicką.
    • hanuszka189 Re: Co ta Dorotka taka szczęśliwa? 04.12.22, 21:01
      Zgodzę się z tym, że Dorota jest "kartonowa" i nie jest pełnokrwistą postacią, jednak jakieś tam ślady jej normalniejszego życia istnieją. Przede wszystkim w kwestii ubrań - zwykle nosi spodnie i nigdzie nie jest powiedziane, żeby brakowało jej normalnych ubrań. Jeździ motorynką. Chodzi do szkoły w Swarzędzu. Zna dobrze mieszkańców szeroko pojętej okolicy, w tym młodszych. Jednak ten komputer z internetem ma (pomijam sposób zdobywania internetu...). W 2013 roku ja też nie miałam smartfona ;) Czy koleżanki ma - nie wiadomo, ale jest przedstawiona jako dość zdecydowana osoba, nie nieśmiała. Więc tło jej życia mogłoby wyglądać w miarę normalnie, gdyby nie ta kobyłka, bryczka, gospodarzenie i jedyna sukienka, które skutecznie zasłaniają resztę.

      Albo, gdyby to było inaczej opisane. Dorota powinna mieszkać w zapomnianym przysiółku beskidzkiej wsi, a nie 20 km od Poznania. Bo takie odcięte od świata domy istnieją do dzisiaj, ale na litość, nie tak blisko metropolii. I nie z bryczką. A czy młoda osoba może być tam szczęśliwa? Podejrzewam, że tak, chociaż większość wyjeżdża potem z braku pracy.

      Czy może się cieszyć? Właściwie czemu nie.
      • przymrozki Re: Co ta Dorotka taka szczęśliwa? 04.12.22, 21:29
        hanuszka189 napisał(a):

        > Zgodzę się z tym, że Dorota jest "kartonowa" i nie jest pełnokrwistą postacią,
        > jednak jakieś tam ślady jej normalniejszego życia istnieją. Przede wszystkim w
        > kwestii ubrań - zwykle nosi spodnie

        Ale tylko od poniedziałku do soboty, w niedzielę zaś nie wyszłaby z domu w spodniach (tak jak nie wyszłaby nago). A jednak jedyna sukienka jaką ma jest stara i przykrótka. Dorota ma też jedną parę butów - po matce. Nic zatem nie wskazuje na to, żeby miała zwykłą ilość ubrań. Pewnie gdyby jej spodnie trafiły w światło narracyjnych reflektorów, też okazałyby się jedną parą połatanych dżinsów odra.

        > Jeździ motorynką.

        Ma motorynkę i zdarza jej się nią jeździć do szkoły i w swoich drobiowych interesach. Mimo mobilności, nie zdarza jej się umówić z koleżankami ani podjechać do miasta po jakieś atrakcje.

        >Chodzi do szkoły w Swarzędzu.

        No tak, bo ma obowiązek nauki i medyczne hobby, które było jej potrzebne, by uwieść przyszłą teściową.

        > Zna d
        > obrze mieszkańców szeroko pojętej okolicy, w tym młodszych.

        Zna w tym sensie, że wie, jak Igor ma na imię, żeby móc nim gardzić w sposób spersonalizowany. W miarę przyjazne relacje miewa tylko z rówieśnikami swoich babć lub osobami niewiele młodszymi (chyba nie wiemy, ile lat ma pani Kasia, ale wszystko wskazuje na to, że należy do raczej starej szkoły prowadzenia biznesu).
        • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Co ta Dorotka taka szczęśliwa? 04.12.22, 21:43
          przymrozki napisała:
          >Zna w tym sensie, że wie, jak Igor ma na
          >imię, żeby móc nim gardzić w sposób
          >spersonalizowany.

          Oj tam spersonalizowany, co najwyżej zanimizowany. Przecież to człowiek-żółw
          (w wątku "Irytacje mnogie we Wnusi chędogiej" ochrzczony jako Wojowniczy Żółw Ninja Igorello)

          >W miarę przyjazne relacje miewa tylko z
          >rówieśnikami swoich babć lub osobami
          >niewiele młodszymi (chyba nie wiemy, ile
          >lat ma pani Kasia, ale wszystko wskazuje
          >na to, że należy do raczej starej szkoły
          >prowadzenia biznesu).

          Wgl te babcie też wydają się jakieś aspołeczne. W CZ, w mailu Idy z opisem przygotowań do wesela to było widać - nie tylko zabrały się za to w ostatniej chwili, ale jakby w ogóle nie miały pojęcia o co chodzi. Nie wiadomo ile gości przyjdzie, co będą jeść, gdzie, itp., bo matka Doroty nie miała wesela, więc one nie wiedzą jak. Serio? I w tej wsi, w której podobno są tak popularne i lubiane(!), nie mają żadnych znajomych ani sąsiadów, które urządzały wesela własnym dzieciom?
          • sulika Re: Co ta Dorotka taka szczęśliwa? 04.12.22, 22:08
            tajna_kryjowka_pyziaka napisała:

            > Wgl te babcie też wydają się jakieś aspołeczne. W CZ, w mailu Idy z opisem przy
            > gotowań do wesela to było widać - nie tylko zabrały się za to w ostatniej chwil
            > i, ale jakby w ogóle nie miały pojęcia o co chodzi. Nie wiadomo ile gości przyj
            > dzie, co będą jeść, gdzie, itp., bo matka Doroty nie miała wesela, więc one nie
            > wiedzą jak. Serio? I w tej wsi, w której podobno są tak popularne i lubiane(!)
            > , nie mają żadnych znajomych ani sąsiadów, które urządzały wesela własnym dziec
            > iom?
            >
            W Sadze akurat nikt nie umie, nie potrafi i potrafić nie będzie urządzać wesel, a potem wszystko zrzucą na Ślubne Fatum.
    • lezbimbella_veganella Re: Co ta Dorotka taka szczęśliwa? 31.12.22, 02:33
      miodowocytrynowa napisała: Dorotka
      > nieskazitelny ideał, chodząca świętość, ale przede wszystkim jako niezwykle sz
      > częśliwa osoba, ciesząca się wszystkim dookoła.

      Ani jedno ani drugie.
      Nie wiem, gdzie widzisz tę Niezwykłą Szczęśliwość i cieszenie się wszystkim. Już na pierwszej stronie poznajemy Wnusię jako istotę ROZŻALONĄ utratą matki, i pochodzeniem Z NIESZCZĘŚLIWEGO ROMANSU czyli kolejnego Porzucającego Ojca-CNUKa. Ponadto stara-maleńka Dorocia oczywiście hejtuje swoje liceum, bo tam uczono ich o jakiś Globalnych Problemach, zamiast praktycznego niesienia pierwszej pomocy przy wypadkach, ale bez usta-usta, bo to przecież BLE (sic, tak napisała Ałtoreczka MM, usta-usta jest BLE). To ma być rzekoma biolożka i człowiek lasu, mająca iść na medycynę czy weterynarię, a nawet ust ludzkich się brzydzi i boi strasznego obrzęku na Idusiowej odnodze.

      Czy na domiar nieszczęść matka, Po Której Tyle Pamiątek, odumarła kolejną Musieryczną Sierotę, tzw Musierotę? Ależ nie, pojechała tylko na saksy do Norwegii, a akcja rzekomo ma się odbywać w roku pańskiem 2013...

      Wszystkie te niedzisiejsze bzdury są z tego, że MM radykalnie i moralnie cofnęła się w czasie o 150 lat. To jest pisanina osadzona myśleniem w roku 1893 i to na jakimś dickensowsko ubogim, rzewnym zadupiu, w sekcie Amishów i luddystów.

      Poza tym rozżaleniem, Derocina-Sierecina wychodzi też na cofniętą nie tylko w czasie, ale i w rozwoju umysłowym. Całą wiedzę o świecie ma z filmów w telewizji (jak cucić alkoholem i amoniakiem np).
      MM pisze Derocię jak Archetypową Babinę Jedwabińską, ale bardziej paranoiczną..
      "Gromadki miastowych turystów z tymi MODNYMI KIJASZKAMI"... "widać miastowi tak mają" "dla niej to fraszka, ale mieszczuchy będą spadać seriami, jak ulęgałki" myśli rzekoma nastolatka spod Poznania, skacząc po oślizłym balu.
      Na nieprzytomnej Idzie, czyli "WIELKOMIEJSKIEJ DAMIE" znajduje "fikuśny skafanderek" oraz "ekskluzywną komórkę na ekskluzywnym sznurku".
      Jaka normalna licealistka kiedykolwiek się tak wyrażała? Nawet nie w 21. wieku, ale choćby po 2WŚ?
      Wyszła spod ręki MM prastara babuleńka ze skansenu, dzidzia-piernik, gaworząca bezzebnymi usty na przypiecku, jak to kiedyś panie dzieju, lasem rudego kapturka Wielkomiejską Damę spotkała. Dobrze chociaż, że ze skansenu to poczciwina sympatyczniejsza NIECO niż odrażający Józinek lat 9 w JT. Ale miastowych i modnych hejtuje, aż ziemia jęczy.

      A najlepsze, kremdelakrem, na widok ZŁOTEJ obrączki na Idusinym nieprzytomnym paluszku, co myśli rzekome dziewczę z 21. wieku?
      DOBRZE, ŻE ZBÓJCÓW NIE MA PRZY TEJ DRODZE...........
      ZBÓJCÓW
      PRZY TEJ DRODZE
      Już całkiem nas MM przeniosła do Powrotu Taty, kiedy to Zbójce Złe grasowały przy KAŻDYCH leśnych dróżkach i Prawdziwe Złoto z trupich palcy ściągały, a ojców dzieciom mogli zaciukać...

      > Czy może być szczęśliwa w XXI wieku nastolatka, latami nosząca jedną, przyciasn
      > ą lichą sukienczynę, biegająca w zdartych trepach po matce, posiadająca jedne z
      > a małe sandałki?

      Patrz wyżej, akcja to dickensowskie zadupie rok 1893 albo i już 1813, skoro i ten Micek i ten bidermajer tak przez MM ulubiony.
      Co prawda, trepy Czyściutkie i Białe, a nie zdarte, ale Po Matuli, pamiątkowe i niewygodne!

      Sukienka przyciasna, ale nie noszona latami ani na codzień. Dorocia miga po lesie w spodniach, a wkłada sukieńczynę wyłącznie dlatego, że babcia Wicia i Andzia robią oczki kota ze Shreka, bo na mszę idą przy niedzieli.

      Konia mają z powozikiem ALE BEZ DASZKU i nalewki pędzą, ale nie mają nawet na nowe trepy, sandałki ani wyjściowej szmaty do kościoła. Nawet najubożsi chłopi pańszczyźniani mieli jedno ubranie do pracy, a drugie galowe, do kościoła właśnie, na wesela, i w końcu do trumny.

      >>Dalej- nie posiadająca komórki, smartfona, ipoda itp czyli żad> nej z rzeczy tak bardzo ważnej dla nastolatków.

      Sama nie jesteś nastolatką, więc też mylisz pojęcia - Ipodów już nikt nie używa od ponad 12 lat, a smarkfon i komórka to jest to samo, czyli telefon :P Może za 20 lat zauważysz, że istnieją dziś też smartwatche i airpody.. :P

      Owszem, telefon jest niezbędny dziś dla każdego dziecka i dorosłego, w tym i bezdomnego czy uchodźcy. Są też dzisiaj TANIE, to nie jest już symbol nowobogackiego statusu jak kiedyś.
      MM usiłuje pisać tak, jakby komórki nadal nie istniały, zamiast prozaicznie, normalnie wyładować im baterie, zalać wodą, stracić zasięg, zgubić czy roztrzaskać, kiedy potrzebuje zagęścić fabułę tak, aby dzidzia-piernik nie mogła się skontaktować jak normalny człowiek.
      Czy w tym merkantylnym Akapicie redaktorki i ta córunia-korekta nie mogłyby 70-latce wytłumaczyć, że skoro już w latach 90ych Nutrii mogły dzwonić Mozarty, to tym bardziej teraz? I komórki jak najbardziej mogą podlegać Śmiesznym Wypadkom, tworząc te wyborne Komedie Pomyłek, w których MM tak gustuje.
      Baby nawet stare piszą do siebie w czacie grupowym na telefonie leżąc w łóżku, a nie mejle przy biurku w buduarze.
      Czy już tak bardzo MM żyje w 19 wieku i śpi na skórze?
      Niech więc pójdzie na całość, cofnie akcję do tego 1813 i pisze te Dziunie z Czerstwego Wzgórza i Babcie Zbójnika. Wtedy jej to całe parcie do miałżeńśtwa, zaręczyny ośmiolatków w sianie, hańba rozwodu kościelnego i rodzenie krzepkich synów wąsatym dziadom wreszcie będzie miało jakiś sens.

      Dalej- mieszkająca na odludziu > z dwiema starymi, zacofanymi babciami,

      TO NIE JEST ŻADNE ODLUDZIE :-D
      Wbrew bzdurom MM to wszystko jest bliziutko siebie. Pisałam to już kiedyś przy jojczeniu Pulpy, że im córa z Floplicowa na uniwersyteta tak daleko odjeżdża z tych Pobiedzisk do miasta stołecznoksiążecego... całe 30 min kolejką podmiejską :P
      Czytelniczki z innych stron się nie orientują, to im z lubością wypiszę poniżej.
      To babolenie i biadolenie na Daleką Odległość i Nieprzebyte Głusze Bory Lasy za Siódmymi Górami to dopiero S-F

      Wnusia-Babunia Derocina ma drogę asfaltową gdzieś tam z lasku kobyłą od siebie do Kostrzyna.
      Tenże Kostrzyn Wlkp jest 21 km od Poznania, ma 9700 mieszkańców. leży na trasie kolejowej Berlin-Posen-Warszawa.
      Pociągi stamtąd jeżdzą wprost do centrum Poznań Główny, czyli 100 metrów od Ruzwelta 5 i Słowackiego.

      Swarzędz, miastko 30K luda, słynące z produkcji mebli, jest po tej samej drodze do Poznania, Berlina i Warszawy, zaledwie 10 km od Poznania, a 12 km od Kostrzyna.
      .
      Promno-Stacja 27 km od Poznania, trasa kolejowa od Poznania wprost na Pobiedziska, Gniezno i Toruń.

      Pobiedziska nasze ulubione, 33 km od Poznania (kolejka podmiejska itd) 4 km od Promna, 11 km w dół do Kostrzyna..
      • bupu Re: Co ta Dorotka taka szczęśliwa? 31.12.22, 10:56
        lezbimbella_veganella napisała:


        > oreczka MM, usta-usta jest BLE). To ma być rzekoma biolożka i człowiek lasu, ma
        > jąca iść na medycynę czy weterynarię, a nawet ust ludzkich się brzydzi i boi st
        > rasznego obrzęku na Idusiowej odnodze.

        Brzydzi się też Chrobota, nie odróżnia osy od pszczoły i podaje innym bez ich wiedzy zabytkowe leki, mające bogatą paletę skutków ubocznych.

        > Czy na domiar nieszczęść matka, Po Której Tyle Pamiątek, odumarła kolejną Musie
        > ryczną Sierotę, tzw Musierotę? Ależ nie, pojechała tylko na saksy do Norwegii,
        > a akcja rzekomo ma się odbywać w roku pańskiem 2013...

        A można odnieść wrażenie, że ta Norwegia to nie nowoczesne i dobrze skomunikowane państwo po drugiej stronie Bałtyku (tak w zasadzie), tylko jakaś zagubiona wyspa na Pacyfiku, gdzie trza płynąć żaglowcem. Bo ta Teresa to panie prawie jakoby nieboszczka jest, a o wpadaniu z wizytą można zapomnieć.



        > "Gromadki miastowych turystów z tymi MODNYMI KIJASZKAMI"...

        U mnie na wsi miejscowe kobiety bardzo lubią nordic walking, no ale ja na współczesnej wsi mieszkam, nie w skansenowatej Nibylandii.


        > Na nieprzytomnej Idzie, czyli "WIELKOMIEJSKIEJ DAMIE" znajduje "fikuśny skafand
        > erek" oraz "ekskluzywną komórkę na ekskluzywnym sznurku".
        > Jaka normalna licealistka kiedykolwiek się tak wyrażała? Nawet nie w 21. wieku,
        > ale choćby po 2WŚ?

        Chciałam tylko dodać że my na wsi też naszamy fikuśne skafanderki, niektórzy to i nawet ekskluzywnych marek, a i komórki na sznurku żadnym miastowym dziwem nie są. Wizja ludzi że wsi w oczach autorki mnie tyleż dziwi, co irytuje, bo owszem, zalatuje XIX stuleciem. A dokładnie zalatuje chłopofilią od Rydla Lucjana, co to widzi wiejskich ludzi jako prostaczków, których cywilizacja omija, przeto niezepsuci moralnie pozostają. Bueeeee.


        > A najlepsze, kremdelakrem, na widok ZŁOTEJ obrączki na Idusinym nieprzytomnym p
        > aluszku, co myśli rzekome dziewczę z 21. wieku?
        > DOBRZE, ŻE ZBÓJCÓW NIE MA PRZY TEJ DRODZE...........
        > ZBÓJCÓW
        > PRZY TEJ DRODZE

        Bo to dziewczę jest dziewiętnastowieczne wszak. Do szpiku kości.




        >
        > Patrz wyżej, akcja to dickensowskie zadupie rok 1893 albo i już 1813, skoro i t
        > en Micek i ten bidermajer tak przez MM ulubiony.
        > Co prawda, trepy Czyściutkie i Białe, a nie zdarte, ale Po Matuli, pamiątkowe i
        > niewygodne!

        No ja nie wiem czy po matuli. Derotka jest urodzona w końcu lat 90 o ile pamiętam, a wtedy drewniaki już w szpitalach z użycia wyszły ekstracugiem, bo plastikowe klapery są łatwiejsze w czyszczeniu i nie łomocą. Po mojemu to skąpe babunie wyciągnęły ze strychu jakieś własne stepory z lat 70, kiedy toto było modne i wmówiły niezbyt bystrej Deroci, że to po matuli.


        > Sukienka przyciasna, ale nie noszona latami ani na codzień. Dorocia miga po les
        > ie w spodniach, a wkłada sukieńczynę wyłącznie dlatego, że babcia Wicia i Andzi
        > a robią oczki kota ze Shreka, bo na mszę idą przy niedzieli.

        Po czym rozcina sobie nogawkę jedynych posiadanych portek bo gips. Zamiast skoczyć do ciucholandu po jaką spódnicę. Oraz zasuwać upalnym latem w dżinsach? Litości.




        > MM usiłuje pisać tak, jakby komórki nadal nie istniały, zamiast prozaicznie, no
        > rmalnie wyładować im baterie, zalać wodą, stracić zasięg, zgubić czy roztrzaska
        > ć, kiedy potrzebuje zagęścić fabułę tak, aby dzidzia-piernik nie mogła się skon
        > taktować jak normalny człowiek.

        Nadrobiła najpierw w Febliku, gdzie IGS wrzucą komórkę do studni, a potem w CZ gdzie mamy jedną komórkę beztrosko ciśniętą w pokrzywy, a drugą utopioną w wiadrze. Poza tym derociny brak komórki nie ma wpływu na fabułę, to tylko kolejny ornament podkreślający jaka ta Derocia tą paskudną cywilizacją nietknięta i nieskażona.


        > TO NIE JEST ŻADNE ODLUDZIE :-D
        > Wbrew bzdurom MM to wszystko jest bliziutko siebie. Pisałam to już kiedyś przy
        > jojczeniu Pulpy, że im córa z Floplicowa na uniwersyteta tak daleko odjeżdża z
        > tych Pobiedzisk do miasta stołecznoksiążecego... całe 30 min kolejką podmiejską
        > :P


        Toż już dawno pisałam, że to Promno, do którego u MM trzeba jechać przez pełne zwierza bory i pola malowane zbożem rozmaitem, a chałupy po drodze nie uświadczysz, to pic na wodę fotomontaż, gdyż w rzeczywistości to są podmiejskie, gęsto zaludnione obszary, świetnie skomunikowane z Poznaniem. Tak samo jak to miejsce gdzie IGS w Ciotce Zgryzotce złapał gumę.
    • kocynder Re: Co ta Dorotka taka szczęśliwa? 31.12.22, 09:36
      Dużą część tych kretynizmów dałoby się łatwo napisać sensowniej.
      Braki w ciuchach: moim zdaniem jedną z opcji było to, że Derocia miała być u babć na wakacjach. I to by grało, garderobę normalną posiada, jak najbardziej, ale w Gdańsku, Krakowie czy Oslo. A w domu babć tyle co zabrała na dwutygodniowy pobyt, właśnie jakaś zeszłoroczna kiecka przyciasna w biuście, stare chodaki mamy.... To by też pasowało do nader powierzchownej znajomości sąsiadów, no zna, bo u babć bywa, ale latem tylko, więc i znajomości niezbyt zażyłe.
      Powózka z Kobyłką: wykasować debilne nieposiadanie wlewu paliwa. Napisać, że u babć dożywa dni koń, którego jeszcze dziadek, przedwojenny ułan, blablabla. Serca do konia uzasadniać nie trzeba. W każdym razie, że jeszcze dziadek uczył Derocię powozić, karmiąc ją legendami o chwalę polskiej konnicy i śpiewając "Pierwszą Brygadę". I włala: Derocia powózką się porusza, a nie ma głupoty. Ba, jeszcze można dołożyć martyrologii narodowej... :D
      Brak telefonu wyjaśniły dziewczyny. Smartfon mógł Doroci wpaść do rzeki, ładowarka się zepsuć itd, gdyby była "wakacyjna" - to by było "do kupienia". Do rodziców dzwoni z przedpotopowej Nokii babć, nowego "smarka" nie załatwia, bo to już po powrocie do domu...

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka