Dodaj do ulubionych

Dusigrosze, centusie i Harpagony

07.12.22, 18:49
Otóż, proszę państwa, Borejkowie nie są ślachetnie ubodzy, o czym dobrze wiemy. Oni są patologicznie skąpi. Pa-to-lo-gicz-nie. Materiał dowodowy poniżej:

- dzieci Gabuchny nie jeżdżą na żadne kolonie ani inne takie, chociaż mogłyby, albowiem UAM dofinansowuje wyjazdy feryjne i wakacyjne dzieciąt swych pracowników, tak więcej od zawsze. No ale trzeba by wyłożyć swoją część, a wąż w kieszeni kąsa.

- ditto dzieci Idulca, mimo ojca ordynatora i matki zasuwającej na dwa etaty.

- Milicja siedzi na pieniądzach Kalanego Burka, podobno światowej gwiazdy dramaturgii. Tymczasem oficjalnie pieniędzy brak.

- Ida z uporem maniaka jeździ od lat tym samym fiacikiem. Nawet jeśli nie jest to ów pojazd kosmiczny z napisem "The Doors" tylko pierwszy wspólnie nabyty przez Pałysów fiacik, to we WdO gdzie mignął po raz ostatni, miał już lat piętnaście. Dlaczegóż przyzwoicie zarabiająca doktorka rozbija się piętnastoletnim, piekielnie niewygodnym zabytkiem technologii, skoro stać ją na coś lepszego, a choćby i używanego? Odpowiedź: bo jest skąpa.

- skąpstwo Idusi podkreśla to, jak widzi ona babcie Rumianichy. Otóż tam, gdzie my widzimy dwa paskudne Harpagony, wolące zanieczyszczać środowisko niz wydać złotówkę, oraz żałujące Derotce na podstawową przyodziewę, Ida widzi dwie urocze, skrzętne i gospodarne staruszki. Tylko ktoś, kto sam posiada wybitne cechy Harpagona mógłby nie zauważyć galopującego skąpstwa Rumianich.

- Grzegorz wniósł w posagu swojego malucha. Maluch zanikł po DP zdaje się. Co się stało z kasą z jego sprzedaży?

- W TiR Strybogrzyby posiadają nowiuśkiego forda. W następnych tomach po fordzie nie ma śladu ni popiołu, pojawia się za to jakieś używane pudło. Nikt mi nie wmówi, że Strybogrzyby kupiły używaną Astrę (bo to chyba Astrę Gaba rozwaliła) za cenę nowiutkiego forda, pytam zatem gdzie reszta kasy?

- Kochająca rodzina robiąc ściepę na prezent ślubny dla państwa Józkiniostwa wydłubała z siebie zaledwie kwotę starczącą na używaną pandzinę, mimo, że każde z nich posiada oszczędności liczone w dziesiątkach, jeśli nie setkach tysięcy.

- Gdy rodzinne baby u Borejków trzepały kieszenie, zbierając pieniądze na pomieszkanie dla Szopów (do czego nie doszło bo Fryderyk wyjechał z Różą i dziecięciem do Oksfordu), światowej sławy dramaturg Kal Amburka miast sięgnąć do własnej skarbonki, niewątpliwie pękającej od przychodów z tantiem, hojnym gestem dorzucił się do ściepy z pieniędzy Pulpecji i Flora.

- Kiedy w NiN Milicji kradną portmonetkę, Gaba zaczyna automatycznie jęczeć, że jest spłukana, chociaż to nie ją okradli. No nie nosiła chyba Milunia ze sobą zarobków Gaby, Grzesia i nie wiem kogo jeszcze? No i ostatecznie niby Gabą pożycza kupę forsy od Flora, ale wydziela z tego Nutrii tyle co kot napłakał.

- Cała ta rozkoszna banda siedzi u Florów i żre na ich koszt luksusowo. Nikt w żadnym tomie, powtarzam, w ŻADNYM, nie ruszył tyłka i nie pojechał zrobić zakupów za własną kasę.

- W CZ państwo Gabogrzyby przeprowadzili się do Gabilonu we flobropulpim ogrodzie. Gabuchna słoneczko nawet się nie zająknęła na temat dokładania się do opłat, czy kosztów remontu Gabilonu, chociaż przecież oszczędności Gabogrzyby mają.

- Gabuchna łazi od mnóstwa lat w tym samym sztormiaku (to już chyba pół wieku będzie) i podkrada koszule Grzesiowi. Jako amatorka koszul flanelowych podpowiedzieć mogę, że można je w każdym lumpie kupić, za grosze. Sztormiak z używki takoż jest do dostania.


...ktoś da więcej?
Obserwuj wątek
    • haszyszymora Re: Dusigrosze, centusie i Harpagony 07.12.22, 19:14
      Sam pomysł ze składkowym weselem, który ostatecznie upadł chyba z powodów logistycznych, a nie poczucia przyzwoitości.

      Łucja bawiąca się zabytkowymi szmaciankami po babci.
      • bupu Re: Dusigrosze, centusie i Harpagony 07.12.22, 20:50
        haszyszymora napisał(a):

        > Sam pomysł ze składkowym weselem, który ostatecznie upadł chyba z powodów logis
        > tycznych, a nie poczucia przyzwoitości.

        I to, że cztery podobno ogarnięte baby plus Milicja, nie wpadły na to, że jest możliwość wypożyczenia zastawy i zamówienia cateringu i dostały objawienia, jak Paweł w drodze do Damaszku, dopiero gdy Teresa za wyżej wymienione usługi zapłaciła.
    • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Dusigrosze, centusie i Harpagony 07.12.22, 20:13
      Grzybowe zarobki geniusza informatycznego, co na stypendium był i podręcznik wydał!

      I Flor z Józwą samodzielnie składający szklane domy.

      I Ida układająca płytki na klepisku i raźno malująca ściany jeszcze niewyremontowanej chałupy z łasicą w kominie. Ale to już bardziej głupota niż skąpstwo, zwłaszcza jak spojrzeć na ceny pana Chrobota
      • julian_arden Re: Dusigrosze, centusie i Harpagony 07.12.22, 23:09
        Geniusz informatyczny na uniwersytecie zarabia grosze, takie same jak geniusze z innych dziedzin. A zmienić miejsca pracy i od ręki zwiększyć dochód 3-5 razy (robi to teraz każdy ogarnięty informatyk) nie może, bo nie byłby interesujący i nie nadawałby się na bohatera książki. Stypendium obecnie wystarcza na życie tam i na ewentualne przysyłanie drobnych sum tutaj, żadne kokosy. Wiem z doświadczenia. Wydanie podręcznika... Za to po prostu nie płacą w ogóle, albo płacą jakieś drobne rupie. Wiem również z doświadczenia :-)
      • julian_arden Re: Dusigrosze, centusie i Harpagony 07.12.22, 23:12
        tajna_kryjowka_pyziaka napisała:

        ...
        > I Ida układająca płytki na klepisku i raźno malująca ściany jeszcze niewyremont
        > owanej chałupy z łasicą w kominie. Ale to już bardziej głupota niż skąpstwo, zw
        > łaszcza jak spojrzeć na ceny pana Chrobota

        Ida ma po prostu dwie lewe ręce do roboty fizycznej, trochę dziwne u lekarza, ale niech tam. Są ludzie zdolni położyć kafelki na byle czym, albo malować gliniane klepisko. To zapewne spadkobiercy mentalni tych osób, które w czasach PRL robili ściany z płyty pilśniowej i malowali wszystko na olejno, żeby było eleganciej.
    • julian_arden Re: Dusigrosze, centusie i Harpagony 07.12.22, 23:22
      "- Gabuchna łazi od mnóstwa lat w tym samym sztormiaku (to już chyba pół wieku będzie) i podkrada koszule Grzesiowi. Jako amatorka koszul flanelowych podpowiedzieć mogę, że można je w każdym lumpie kupić, za grosze. Sztormiak z używki takoż jest do dostania"

      Protestuję: mam tę samą kurtkę od piętnastu lat i nie dam jej sobie odebrać! A związek mojego kumpla dobiegł końca, gdy ówczesna narzeczona wzięła brzeg JEGO ulubionej zielonej kurtki w dwa palce i rozdarła, chcąc mu zademonstrować, że okrycie jest nieco zużyte... Po prostu Gaba jest facetem, zresztą autorka co i rusz rzucała takie sugestie na temat jej wyglądu czy zachowania. Jesteśmy jak bohater popularnej piosenki Krystyny Prońko: nie lubimy wymieniać starych łachów, ósmy rok to jeszcze nic :-)
      • bupu Re: Dusigrosze, centusie i Harpagony 07.12.22, 23:31
        julian_arden napisał:


        > Protestuję: mam tę samą kurtkę od piętnastu lat i nie dam jej sobie odebrać! A
        > związek mojego kumpla dobiegł końca, gdy ówczesna narzeczona wzięła brzeg JEGO
        > ulubionej zielonej kurtki w dwa palce i rozdarła, chcąc mu zademonstrować, że o
        > krycie jest nieco zużyte... Po prostu Gaba jest facetem, zresztą autorka co i r
        > usz rzucała takie sugestie na temat jej wyglądu czy zachowania. Jesteśmy jak bo
        > hater popularnej piosenki Krystyny Prońko: nie lubimy wymieniać starych łachów,
        > ósmy rok to jeszcze nic :-)


        Też mam ukochane elementy odzienia, których nie wyrzucę za nic, mimo, że sędziwe. Niemniej żaden z nich nie liczy sobie pół wieku, oraz dysponuję elementami zamiennymi. Sama posiadam kurteczkę wyprodukowaną jakieś sześćdziesiąt lat temu i świetnie mi się ją nosi, jednakowoż posiadam także inne kurteczki, podczas gdy jedynym okryciem wierzchnim Gaby jest pięćdziesięcioletni, jeśli nie starszy, sztormiak.
        • bupu Re: Dusigrosze, centusie i Harpagony 07.12.22, 23:32
          bupu napisała:

          > Też mam ukochane elementy odzienia, których nie wyrzucę za nic, mimo, że sędziw
          > e. Niemniej żaden z nich nie liczy sobie pół wieku, oraz dysponuję elementami z
          > amiennymi. Sama posiadam kurteczkę wyprodukowaną jakieś sześćdziesiąt lat temu
          > i świetnie mi się ją nosi, jednakowoż posiadam także inne kurteczki, podczas gd
          > y jedynym okryciem wierzchnim Gaby jest pięćdziesięcioletni, jeśli nie starszy,
          > sztormiak.
          >

          Ładnie ładnie, zełgałam, a w nastepnym zdaniu się przyznałam. Braaawo ja!
        • pi.asia Re: Dusigrosze, centusie i Harpagony 08.12.22, 09:24
          bupu napisała:

          > jedynym okryciem wierzchnim Gaby jest pięćdziesięcioletni, jeśli nie starszy,
          > sztormiak.
          >

          Nie, nie jedynym. Na ślub Idy Gaba ubiera się wytwornie:

          - Moje klucze zostały w żółtej pelerynie - dodała Gabrysia, która po raz pierwszy tej zimy
          miała na sobie nie pelerynę, a kożuszek.


          Oszczędza ten kożuszek jak może, skoro wkłada go dopiero pod koniec grudnia.
          BTW - każdy, kto choć raz miał na grzbiecie żółty sztormiak, wie, jak potwornie niepraktyczne jet to cholerstwo w codziennym użyciu. Nie dość że samo w sobie zimne (w sensie że nieocieplone), to jeszcze "wyciąga" ciepło spod spodu, właśnie tym kompletnym brakiem izolacji.
          A gdy pada deszcz, sztormiak ma rację bytu wyłącznie z nieprzemakalnymi spodniami, bo inaczej cała spływająca po nim woda wsiąka w dolne części przyodziewku.
          • julian_arden Re: Dusigrosze, centusie i Harpagony 08.12.22, 23:16
            Jedyny kożuszek, jaki zna uczciwa matka, to kożuch na mleku :-)
        • ciotka.scholastyka Re: Dusigrosze, centusie i Harpagony 09.12.22, 12:48
          bupu napisała:

          > jedynym okryciem wierzchnim Gaby jest pięćdziesięcioletni, jeśli nie starszy,
          > sztormiak.

          Podobnie jak przy fiaciku: skąd wiemy, że to ten sam żółty sztormiak? Gaba może zaopatrywać się w żółte sztormiaki raz na kilka(naście) lat, bo je lubi. Moja córka przez lata kupowała ten sam model plecaka na książki, bo jej idealnie pasował, i w tym roku wpadła w otchłań rozpaczy, bo przestali go produkować.
      • ciotka.scholastyka Re: Dusigrosze, centusie i Harpagony 09.12.22, 12:45
        julian_arden napisał:

        > Jesteśmy jak bo
        > hater popularnej piosenki Krystyny Prońko: nie lubimy wymieniać starych łachów,
        > ósmy rok to jeszcze nic :-)

        Szósty ;)
      • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Dusigrosze, centusie i Harpagony 09.12.22, 12:51
        julian_arden napisał:
        >(...) Jesteśmy jak bohater popularnej piosenki
        >Krystyny Prońko: nie lubimy wymieniać starych
        >łachów, ósmy rok to jeszcze nic :-)

        W przypadku Borejków to raczej coś takiego:

        Z dziećmi trzeba surowo
        Zamiast płaszcza łach
        Ubierz łach
        Zapnij łach
        Szanuj łach
        Ten łach to moja praca
        Moje wyprute żyły
        Ten łach
        Moje stracone złudzenia
        Moje niedoszłe posłannictwo
        Moje złamane życie
        Moja martwa perspektywa
        Wszystko ten łach
        Ubierz łach
        Zapnij łach
        Szanuj łach


        (Andrzej Bursa, Pedagogika)
      • veryvery Re: Dusigrosze, centusie i Harpagony 11.12.22, 17:32
        No to jak Karol, 20 lat w tym samym płaszczu 😀
        • pi.asia Re: Dusigrosze, centusie i Harpagony 11.12.22, 22:27
          veryvery napisała:

          > No to jak Karol, 20 lat w tym samym płaszczu 😀

          Przynajmniej elegancki ma ten płaszcz ;) w odróżnieniu od niektórych ;)
        • julian_arden Re: Dusigrosze, centusie i Harpagony 13.12.22, 21:46
          Ti jeszcze jest absolutnie nic, jeśli chodzi o nasze królisko:
    • pi.asia Re: Dusigrosze, centusie i Harpagony 08.12.22, 09:50
      bupu napisała:

      > Otóż, proszę państwa, Borejkowie nie są ślachetnie ubodzy, o czym dobrze wiemy.
      > Oni są patologicznie skąpi. Pa-to-lo-gicz-nie. Materiał dowodowy poniżej:
      >
      (...)
      >
      > ...ktoś da więcej?

      Ja dam więcej.

      Na wesele Laury tort zamawiają u Bernarda, doskonale wiedząc, że będzie o wiele tańszy niż w cukierni, a po cichu licząc na to, że Bernard w ogóle da go w prezencie.

      Laura jedzie po kieckę ślubną z Bernardem, bo nikt z rodziny nie chciał poświęcić tego litra czy dwóch paliwa. Nie mówiąc już o wydaniu forsy na taksówkę.

      Sprawa kiecki po raz drugi - co robią normalni ludzie, gdy wymarzona kiecka panny modej odjeżdża w siną dal? Gnają do najbliższej galerii handlowej (odległej raptem o dwa kilometry) i kupują coś zastępczego. Harpagorejki natomiast wywlekają z szafy stary łach i nakazują młodej wdziać toto na grzbiet.

      Dalej - Ignaś nie ma ciepłych butów na zimę, wyłącznie adidasy. Nie ma też dżinsów.

      Natalia chodzi do szkoły w portkach od dresu, bodajże burych. Po latach Józinek idzie do szkoły w spranych szortach i powyciąganym podkoszulku. Cud, że szkoła nie robił zrzutki na przyodziewek dla nich.

      Zimą podczas śnieżycy Grzegorz idzie z Laurą po zakupy pieszo, zamiast pojechać owym nowiuśkim fordem. A zakupy to nie bułki i paczka masła, tylko parę kilo jabłek i kilka butelek (szklanych!) z sokiem.
      • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Dusigrosze, centusie i Harpagony 08.12.22, 17:19
        >Natalia chodzi do szkoły w portkach od dresu,
        >bodajże burych. Po latach Józinek idzie do
        >szkoły w spranych szortach i powyciąganym
        >podkoszulku. Cud, że szkoła nie robił zrzutki
        >na przyodziewek dla nich.

        To by były niezłe jajca, gdyby przez te ciuchy szkoła założyła, że są biedni i urządziła taką zrzutkę. Albo jeszcze lepiej, opiekę społeczną na nich nasłać!
        Po czymś takim to by się Borejki nie mogły normalnie pokazać na mieście
      • sulika Re: Dusigrosze, centusie i Harpagony 08.12.22, 19:47
        >Natalia chodzi do szkoły w portkach od dresu,
        >bodajże burych. Po latach Józinek idzie do
        >szkoły w spranych szortach i powyciąganym
        >podkoszulku. Cud, że szkoła nie robił zrzutki
        >na przyodziewek dla nich.
        A propos ,,trudnych" dzieciaków, to jak się uprą, to trudno wyperswadować, że w tym nie wypada wyjść. Krąży po rodzinie anegdota, że mój kuzyn uparcie chodził do szkoły w krótkich spodenkach, nawet zimą. I pani nauczycielka przyniosła mu długie spodnie. Ciotka się spaliła ze wstydu. I
        • julian_arden Re: Dusigrosze, centusie i Harpagony 08.12.22, 22:52
          sulika napisał(a):

          ...
          > A propos ,,trudnych" dzieciaków, to jak się uprą, to trudno wyperswadować, że w
          > tym nie wypada wyjść. Krąży po rodzinie anegdota, że mój kuzyn uparcie chodził
          > do szkoły w krótkich spodenkach, nawet zimą. I pani nauczycielka przyniosła mu
          > długie spodnie. Ciotka się spaliła ze wstydu. I

          Oczywiście. W czasach moich występów w uczelni stopnia podstawowego mieliśmy dwie rzeczy najbardziej upokarzające prawdziwego mężczyznę. Jedno to były rajstopki (najmłodsze klasy), a drugie to cokolwiek z kapturem (klasy od najmłodszych do najstarszych). Prawdziwy facet nosił spodnie i chodził z gołą głową, ostatecznie w czapce. Kaptur kompromitował i był "babski". Walczyło się o to jak o niepodległość. To strasznie zostaje w mózgowiu: do dziś z lekkim zdziwieniem patrzę na młodzieńców, którzy spod - modnego obecnie - kapturka wychylają swe smętne kinole. Może nawet odczuwam pewien niesmak dla ich zniewieściałości :-)
          • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Dusigrosze, centusie i Harpagony 08.12.22, 23:01
            julian_arden napisał:
            >Oczywiście. W czasach moich
            >występów w uczelni stopnia
            >podstawowego mieliśmy dwie rzeczy
            >najbardziej upokarzające prawdziwego
            >mężczyznę. Jedno to były rajstopki
            >(najmłodsze klasy)

            RAJSTOPKI?! Co za sadysta ubiera tak dziecko w wieku ponadprzedszkolnym?! Nawet Gabogrzechy nie robiły Ignasiowi czegoś takiego!

            >a drugie to cokolwiek z kapturem (klasy
            >od najmłodszych do najstarszych).
            >Prawdziwy facet nosił spodnie i chodził
            >z gołą głową, ostatecznie w czapce.
            >Kaptur kompromitował i był "babski".
            >Walczyło się o to jak o niepodległość.
            >To strasznie zostaje w mózgowiu: do
            >dziś z lekkim zdziwieniem patrzę na
            >młodzieńców, którzy spod - modnego
            >obecnie - kapturka wychylają swe
            >smętne kinole. Może nawet odczuwam
            >pewien niesmak dla ich
            >zniewieściałości :-)

            Z tego wynika, że dresiarze noszą się w sposób wybitnie zbabiały😁
            • julian_arden Re: Dusigrosze, centusie i Harpagony 08.12.22, 23:06
              Niestety tak to odbieram... Stare opinie i nawyki nie do wyplenienia, na starość ulegają zwapnieniu :-)
            • kooreczka Re: Dusigrosze, centusie i Harpagony 09.12.22, 17:19
              Dlatego protestującymi kilkulatków mówiło się z powagą, że to żadne rajstopy tylko kalesony
      • kocynder Re: Dusigrosze, centusie i Harpagony 09.12.22, 21:28
        "Zimą podczas śnieżycy Grzegorz idzie z Laurą po zakupy pieszo, zamiast pojechać owym nowiuśkim fordem. A zakupy to nie bułki i paczka masła, tylko parę kilo jabłek i kilka butelek (szklanych!) z sokiem.". A to, biorąc pod uwagę wyjaśnienie (że autko ma wrażliwą osobowość i nie można go zmuszać do wychodzenia na mróz) nie jest kwestia skąpstwa, a... Jakby to delikatnie... Ograniczenia intelektualnego level masater?
      • chatgris01 Re: Dusigrosze, centusie i Harpagony 26.12.22, 12:17
        pi.asia napisała:

        (...)
        > Zimą podczas śnieżycy Grzegorz idzie z Laurą po zakupy pieszo, zamiast pojechać
        > owym nowiuśkim fordem. A zakupy to nie bułki i paczka masła, tylko parę kilo
        > jabłek i kilka butelek (szklanych!) z sokiem.


        I jeszcze caly kontenerek proszku do prania (tez pare kilo).
    • ako17 Re: Dusigrosze, centusie i Harpagony 08.12.22, 11:47
      Jedną z najbardziej bezsensownych historii oszczędnościowych było spędzenie przez pp. Pałysów podróży poślubnej w jakimś przydrożnym hoteliku.
      Miało to niby zmniejszyć wydatki na paliwo do Gutów, ale po pierwsze, to rozumiem, że przepadła im zaliczka (no bo nie wierzę, żeby Zakopiańcy zaliczki nie wzięli), po drugie i tak musieli zapłacić za ten hotelik, ile by to taniej nie było.
      Niby wiem, że to nie do końca o oszczędność chodziło, jak wynika z uśmieszków Doroci na stronie, ale tak nam to zostało przedstawione.
      Wyjazdy dzieci na ferie, kolonie czy obozy już zostały omówione - wszak w domu mają ciepło i sucho i książki a na wyjazdach kończą się czyste skarpetki. Lepiej zostać w domu (btw, to nie wiem dlaczego młodzi Pałysowie w ogóle się gdziekolwiek wybierali po ślubie - Józef już się nie bał o skarpety, bo wiedział, że Doronia mu upierze?).
      I tak za najgorszy babol na świecie uważam całe zamieszanie z kreacją ślubną Laury, sposób jej odbioru Bernardem, następnie reakcja na cały ten bałagan. Ale to już Pi.asia opisała dogłębnie :)
    • pi.asia Re: Dusigrosze, centusie i Harpagony 08.12.22, 15:36
      bupu napisała:


      > - Gabuchna łazi od mnóstwa lat w tym samym sztormiaku (to już chyba pół wieku b
      > ędzie) i podkrada koszule Grzesiowi. Jako amatorka koszul flanelowych podpowied
      > zieć mogę, że można je w każdym lumpie kupić, za grosze. Sztormiak z używki tak
      > oż jest do dostania.
      >

      W ogóle garderoba Gaby to jakieś kuriozum.
      Z komentarza odautorskiego dowiadujemy się, że Gaba ma wszystkiego "trzy ciuchy na krzyż".
      Jest to prawda, jako że na kolację do Grzesia idzie w spódnicy, sweterku i apaszce Patrycji, bo nie ma ani jednej własnej eleganckiej rzeczy.

      No to mam pytanie - w co ubrała się np. na Wigilię czy ślub Idy (oprócz kożuszka)? Wystąpiła w dżinsach i flanelowej koszuli?
      Wiemy, że 7 lat później miała jakąś sukienkę - pojechała w niej na trójkątną randkę z Grzesiem i Bernardem. Być może w tej właśnie sukience wystąpiła wcześniej na ślubie i Wigilii. Jeśli tak, to czemu nie mogła jej włożyć na kolację u Grzesia i musiała ratować się fatałaszkami pożyczonymi od niższej i pulchniejszej siostry?

      Swoją drogą to ciekawe - pracująca Gaba nie ma żadnego stroju wyjściowego. Do pracy na uczelni też zasuwa w dżinsach, obszarpanej koszuli i sztormiaku? A licealistkę Patrycję stać na jedwabne apaszki...

      I piszę to ja, osoba, która woli kupić worek kory do ogrodu niż nową bluzkę, ale jednak ma w czym iść na przyjęcie.
      • bupu Re: Dusigrosze, centusie i Harpagony 08.12.22, 18:06
        pi.asia napisała:

        > bupu napisała:
        >

        > No to mam pytanie - w co ubrała się np. na Wigilię czy ślub Idy (oprócz kożuszk
        > a)? Wystąpiła w dżinsach i flanelowej koszuli?
        > Wiemy, że 7 lat później miała jakąś sukienkę - pojechała w niej na trójkątną ra
        > ndkę z Grzesiem i Bernardem. Być może w tej właśnie sukience wystąpiła wcześnie
        > j na ślubie i Wigilii. Jeśli tak, to czemu nie mogła jej włożyć na kolację u Gr
        > zesia i musiała ratować się fatałaszkami pożyczonymi od niższej i pulchniejszej
        > siostry?

        Na wigilii w Noelce wystąpiła w dżinsach i kraciastej koszuli. Tak została opisana przed wyjściem z domu do kościoła i nie ma danych, żeby się przebrala. Zatem zasiadła do stołu w tym wytwornym stroju.

        > Swoją drogą to ciekawe - pracująca Gaba nie ma żadnego stroju wyjściowego. Do p
        > racy na uczelni też zasuwa w dżinsach, obszarpanej koszuli i sztormiaku? A lice
        > alistkę Patrycję stać na jedwabne apaszki...

        Nawet nauczyciel w podstawówce miewa w pracy okazje kiedy musi prezentować się elegancko. Powiedziałabym, że nauczycielka akademicka miewa takie okazje tym bardziej. No chyba Gabuchna nie występowała choćby na rozpoczęciu roku w dżinsach?
        • ako17 Re: Dusigrosze, centusie i Harpagony 08.12.22, 21:01
          bupu napisała:

          > pi.asia napisała:
          Jeśli tak, to czemu nie mogła jej włożyć na kolacj
          > ę u Gr
          > > zesia i musiała ratować się fatałaszkami pożyczonymi od niższej i pulchni
          > ejszej
          > > siostry?
          >
          zaprawdę, nie pojmuję, jak ona w tym wyglądała. Rozumiem pożyczenie poziomkowej apaszki od niższej i tęższej siostry, ale ciuchów? Już może kolejny Romantyczny Motyl by lepiej wypadł na proszonej kolacji. A tak w ogóle, to kiedy ta kolacja u Strybów się odbyła - w którym tomie (chętnie sobie odświeżę)?
          >
          > Nawet nauczyciel w podstawówce miewa w pracy okazje kiedy musi prezentować się
          > elegancko. Powiedziałabym, że nauczycielka akademicka miewa takie okazje tym ba
          > rdziej. No chyba Gabuchna nie występowała choćby na rozpoczęciu roku w dżinsach
          > ?


          No i tu mamy prawdziwą zagwozdkę. Co, mianowicie, Gabriela miała na sobie na Gaudeamus Igitur, i - jeśli coś w miarę odpowiedniego - co się z tym później działo? Może też było pożyczone od Pulpecji i następnie wracało do właścicielki?
          Już bym prędzej widziała pożyczanie ciuchów od Idy, jakoś zawsze mi się wydawały trochę bardziej podobne - ok, Ida niższa i szczuplejsza, Gaba wyższa i bardziej muskularna, ale jednak bliżej niż do niewysokiej i okrągłej Patrycji?

          Strasznie to wszystko przesadzone w tonie anty-konsumpcyjnym.
          Ja też nie przywiązuję wagi do ciuchów, na co dzień noszę dresowy odpowiednik sztormiaka, koszul flanelowych i dżinsów - ale to dlatego, że pracuję w branży fitness. Gdybym jednak miała na tapecie ślub siostry, zresztą nawet jak mam zwykłą Wigilię w totalnie bliskim gronie, albo ślub, czy pogrzeb, to jednak coś odnajduję bardziej odpowiedniego. Lub, jeśli by się okazało, że nie wchodzę w garniak sprzed 7-8 lat, to bym jednak coś tam kupiła.

          Do dziś pamiętam rozmowę ze znajomą, poznaną na siłowni (a miało to miejsce kilkanaście lat temu), że na jej weselu niektóre osoby ze strony męża przyszły w jakichś zupełnie codziennych ciuchach, np. starych swetrach.
          Czuła się tym trochę zlekceważona. Może nie obrażona na wieki, ale było jej przykro.
          • pi.asia Re: Dusigrosze, centusie i Harpagony 08.12.22, 23:25
            ako17 napisała:


            > zaprawdę, nie pojmuję, jak ona w tym wyglądała. Rozumiem pożyczenie poziomkowej
            > apaszki od niższej i tęższej siostry, ale ciuchów? Już może kolejny Romantyczn
            > y Motyl by lepiej wypadł na proszonej kolacji. A tak w ogóle, to kiedy ta kolac
            > ja u Strybów się odbyła - w którym tomie (chętnie sobie odświeżę)?

            Kolacja u Strybów odbyła się zakulisowo. "Pulpecja", rozdział "Sylwester":

            Dopiero w popołudnie sylwestrowe atmosfera zrobiła się żywsza: Gabrysia oznajmiła, że idzie na proszoną kolację do Grzegorza, który chce ją poznać ze swoją rodziną.
            - Pożyczę ci moją nową bluzkę! - zaofiarowała się natychmiast Patrycja (bo Gaba miała faktycznie wszystkiego trzy ciuchy krzyż). Zaczęła biegać pomiędzy swoją szafą a pokojem Gabrieli, przynosząc jej co chwila inną część garderoby: sweterek białej, mięciutkiej włóczki, spódnicę z czarnego welwetu czy wreszcie apaszkę z prawdziwego jedwabiu w kolorze poziomkowym, która tak miękko układała się wokół szyi i przydawała różanego blasku policzkom.
            Ojciec i mama zogniskowali swą uwagę na Gabrieli i jej kolacji.


            I tyle. Dalej jest już o Natalii i o planach Patrycji.
            Swoją drogą, Gaba chyba musiała wziąć ze sobą rolkę odkłaczającą, bo do welwetu przylepia się każdy fruwający w powietrzu kłaczek. A jeśli w bezpośredniej bliskości tegoż welwetu jest biały włóczkowy sweterek, to efekt przechodzi ludzkie pojęcie.


            > Do dziś pamiętam rozmowę ze znajomą, poznaną na siłowni (a miało to miejsce kil
            > kanaście lat temu), że na jej weselu niektóre osoby ze strony męża przyszły w j
            > akichś zupełnie codziennych ciuchach, np. starych swetrach.
            > Czuła się tym trochę zlekceważona. Może nie obrażona na wieki, ale było jej prz
            > ykro.
            >
            Na moim weselu było podobnie. Przyszywana rodzina męża przybyła w strojach mocno niedbałych. Swoistym kuriozum była zwłaszcza pewna pani, odziana w portki od dresu, sweter i podomkę ze sztucznego tworzywa, z torbą listonoszką, z którą nie rozstawała się ani na chwilę.
            Nie było mi nawet przykro, czułam tylko potworne zażenowanie, wręcz wstyd, przed resztą rodziny, odzianą stosownie do okoliczności.
            • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Dusigrosze, centusie i Harpagony 08.12.22, 23:32
              ako17 napisała:
              >- Pożyczę ci moją nową bluzkę! -
              >zaofiarowała się natychmiast
              >Patrycja (bo Gaba miała faktycznie
              >wszystkiego trzy ciuchy krzyż).
              >Zaczęła biegać pomiędzy swoją
              >szafą a pokojem Gabrieli,
              >przynosząc jej co chwila inną część
              >garderoby: sweterek białej,
              >mięciutkiej włóczki, spódnicę z
              >czarnego welwetu czy wreszcie
              >apaszkę z prawdziwego jedwabiu w
              >kolorze poziomkowym, która tak
              >miękko układała się wokół szyi i
              >przydawała różanego blasku
              >policzkom


              Ciekawi mnie jak Gaba w tym wyglądała, biały sweterek i czarna spódnica (nieznanego fasonu) kojarzą mi się bardziej ze strojem galowym uczennicy, niż eleganckim ciuchem na kolację zapoznawczą
              • ciotka.scholastyka Re: Dusigrosze, centusie i Harpagony 09.12.22, 12:52
                tajna_kryjowka_pyziaka napisała:


                > Ciekawi mnie jak Gaba w tym wyglądała, biały sweterek i czarna spódnica (niezna
                > nego fasonu) kojarzą mi się bardziej ze strojem galowym uczennicy, niż eleganck
                > im ciuchem na kolację zapoznawczą

                Mnie ciekawi, jak ona się w tym mieściła. Patrycja była rozkosznie pulchna. Gaba nie, poza tym Gaba jest ponadprzeciętnie wysoka.
                >
            • ako17 Re: Dusigrosze, centusie i Harpagony 10.12.22, 19:47
              pi.asia napisała:


              > Swoistym kuriozum była zwłaszcza pewna pani, odziana w portki od
              > dresu, sweter i podomkę ze sztucznego tworzywa, z torbą listonoszką, z którą n
              > ie rozstawała się ani na chwilę.

              Naprawdę, muszę przyznać, że taki ubiór w ogóle poza domem, nie mówiąc już o wyjściu bardziej oficjalnym, jakim jest wesele (wiem, wiem, ślub to nie bal) świadczy o naprawdę dużej ekstrawagancji. Graniczącej wręcz z pewnymi nieumiejętnościami społecznymi :).

              Wierzę Ci. Ja nie miałam wesela, ale gdybym miała, to nie czułabym się komfortowo widząc, że gościom do tego stopnia nie zależy, że im się nawet schludnie ubrać nie chce. Nie dyskutuję tu o gustach - jeśli ktoś zakłada okropną moim zdaniem garsonkę czy sukienkę, to nie ma znaczenia, że ten strój mi się nie podoba. Ważne, że ta osoba założyła coś, co podkreśla wyjątkowość okazji.
            • ciotka.scholastyka Re: Dusigrosze, centusie i Harpagony 15.12.22, 09:56
              pi.asia napisała:


              > Dopiero w popołudnie sylwestrowe atmosfera zrobiła się żywsza: Gabrysia ozna
              > jmiła, że idzie na proszoną kolację do Grzegorza, który chce ją poznać ze swoją
              > rodziną.
              > - Pożyczę ci moją nową bluzkę! - zaofiarowała się natychmiast Patrycja (bo Gaba
              > miała faktycznie wszystkiego trzy ciuchy krzyż). Zaczęła biegać pomiędzy swoją
              > szafą a pokojem Gabrieli, przynosząc jej co chwila inną część garderoby: swete
              > rek białej, mięciutkiej włóczki, spódnicę z czarnego welwetu czy wreszcie apasz
              > kę z prawdziwego jedwabiu w kolorze poziomkowym, która tak miękko układała się
              > wokół szyi i przydawała różanego blasku policzkom.
              > Ojciec i mama zogniskowali swą uwagę na Gabrieli i jej kolacji.


              Zaraz. Ale czy to oznacza, że Gaba się w to wszystko przyodziała? Nagle mnie olśniło... Pulpa lata i przynosi jej coraz to inną część garderoby: sweterek, spódnicę, apaszkę. A przecież zaoferowała się, że pożyczy jej bluzkę. Może po prostu pokazuje jej rózne rzeczy, żeby Gaba sobie coś z nich wybrała?
              Może Gaba wzięła tylko apaszkę?
        • julian_arden Re: Dusigrosze, centusie i Harpagony 08.12.22, 23:00
          bupu napisała:

          ...
          > Nawet nauczyciel w podstawówce miewa w pracy okazje kiedy musi prezentować się
          > elegancko. Powiedziałabym, że nauczycielka akademicka miewa takie okazje tym ba
          > rdziej. No chyba Gabuchna nie występowała choćby na rozpoczęciu roku w dżinsach
          > ?

          Jestem pewien, ze występowała. Kolega mój, gdy dostawał jakiś dyplom na Radzie Naukowej, owszem, nawet wyciągnął skądś marynarkę, ale włożył ją do zmęczonych jeansów. Obuwie sportowe. Kolega jest tej RN członkiem, żeby nie było. Niektórzy ludzie akademiccy łażą ubrani z tzw. zupełną swobodą. Natomiast co do Gabrieli to mam okropne podejrzenie, że w miarę jak jej przybywało lat, zaczęła przechodzić z rozkłapanych adidasków na tzw. sandały lecznicze, czy jak to się tam nazywa. Reszta bez zmian. Ona mi po prostu wygląda na nosicielkę ortopedycznych trepów w ramach swobody wyrażania siebie.
          • briar_rose Re: Dusigrosze, centusie i Harpagony 09.12.22, 19:48
            julian_arden napisał:


            > Natomiast co do Gabriel
            > i to mam okropne podejrzenie, że w miarę jak jej przybywało lat, zaczęła przech
            > odzić z rozkłapanych adidasków na tzw. sandały lecznicze, czy jak to się tam na
            > zywa. Reszta bez zmian. Ona mi po prostu wygląda na nosicielkę ortopedycznych t
            > repów w ramach swobody wyrażania siebie.

            Do jej ortopedycznego podkoszulka ojca są jak znalazł! :D
            • julian_arden Re: Dusigrosze, centusie i Harpagony 10.12.22, 00:19
              briar_rose napisał(a):

              >
              > Do jej ortopedycznego podkoszulka ojca są jak znalazł! :D

              Cołościowa, można rzec skończona, postać.
              • pi.asia Re: Dusigrosze, centusie i Harpagony 10.12.22, 11:03
                julian_arden napisał:

                > briar_rose napisał(a):
                >
                > >
                > > Do jej ortopedycznego podkoszulka ojca są jak znalazł! :D
                >
                > Cołościowa, można rzec skończona, postać.

                AAAAAA!!!!
                Podkoszulek był przeciwreumatyczny!
                Rzeczy ortopedyczne, jak sama nazwa wskazuje, są przeznaczone dla nóg. Borej jest dziwakiem, ale nie do tego stopnia, żeby stopy owijać podkoszulkiem.

                A swoją drogą, ten podkoszulek, który Ignac nosił trzydzieści lat wcześniej, spełnił swą rolę - czytamy o jakichś problemach z sercem, ale reumatyzmu Ignac nie ma.

                • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Dusigrosze, centusie i Harpagony 10.12.22, 12:05
                  pi.asia napisała:
                  >AAAAAA!!!!
                  >Podkoszulek był
                  >przeciwreumatyczny!
                  >Rzeczy ortopedyczne, jak sama
                  >nazwa wskazuje, są przeznaczone
                  >dla nóg. Borej jest dziwakiem, ale
                  >nie do tego stopnia, żeby stopy
                  >owijać podkoszulkiem.

                  Znaczy, z zabijaniem balkonu gwoździami nie miał problemu...

                  >A swoją drogą, ten podkoszulek,
                  >który Ignac nosił trzydzieści lat
                  >wcześniej, spełnił swą rolę -
                  >czytamy o jakichś problemach z
                  >sercem, ale reumatyzmu Ignac nie
                  >ma.

                  A jak coś takiego w ogóle wygląda?
                  To taki obcisły trykot? Żonobijka? Binder?
                  • mircja Re: Dusigrosze, centusie i Harpagony 10.12.22, 13:26
                    tajna_kryjowka_pyziaka napisała:


                    > A jak coś takiego w ogóle wygląda?
                    > To taki obcisły trykot? Żonobijka? Binder?
                    >
                    Wydaje mi się, że były różne fasony. Ważny był materiał, żeby chronił przed zimnem, najlepiej ze specjalnej wełny lub z jej domieszką.
                • mircja Re: Dusigrosze, centusie i Harpagony 10.12.22, 13:17
                  pi.asia napisała:


                  > AAAAAA!!!!
                  > Podkoszulek był przeciwreumatyczny!
                  > Rzeczy ortopedyczne, jak sama nazwa wskazuje, są przeznaczone dla nóg. Borej je
                  > st dziwakiem, ale nie do tego stopnia, żeby stopy owijać podkoszulkiem.
                  >
                  A gorset ortopedyczny? Pas ortopedyczny? Ortopeda też nie leczy wyłącznie nóg.
                  • pi.asia Re: Dusigrosze, centusie i Harpagony 11.12.22, 22:25
                    mircja napisała:

                    > pi.asia napisała:
                    >
                    >
                    > > AAAAAA!!!!
                    > > Podkoszulek był przeciwreumatyczny!
                    > > Rzeczy ortopedyczne, jak sama nazwa wskazuje, są przeznaczone dla nóg. Bo
                    > rej je
                    > > st dziwakiem, ale nie do tego stopnia, żeby stopy owijać podkoszulkiem.
                    > >
                    > A gorset ortopedyczny? Pas ortopedyczny? Ortopeda też nie leczy wyłącznie nóg.

                    Istotnie. Moja wielka kulpa.
                    Z tym, że są to wszystko przedmioty dość sztywne i dopasowane do aktualnych potrzeb konkretnego pacjenta. Podkoszulek ortopedyczny Ignaca - nawet gdyby istniało cos takiego - nijak nie mógłby pasować na Gabrielę.
                    • bupu Re: Dusigrosze, centusie i Harpagony 11.12.22, 23:12
                      pi.asia napisała:


                      > Istotnie. Moja wielka kulpa.
                      > Z tym, że są to wszystko przedmioty dość sztywne i dopasowane do aktualnych pot
                      > rzeb konkretnego pacjenta. Podkoszulek ortopedyczny Ignaca - nawet gdyby istnia
                      > ło cos takiego - nijak nie mógłby pasować na Gabrielę.


                      Dziękuję, wizja Romantycznego Motyla, usztywnionego pod zwiewną kreacją pancerzem ortopedycznego podkoszulka jest nader upojna :D
                      • mircja Re: Dusigrosze, centusie i Harpagony 11.12.22, 23:58
                        Tam było coś o plagiatach w stylu Scarlett O'Hara. Może taki podkoszulek ortopedyczny Ignaca by był trochę podobny do gorsetu ortopedycznego i dodatkowo dawał możliwość silnego ściśnięcia Gaby w talii, nadając jej sylwetkę bardziej pasującą do epoki.
                        • bupu Re: Dusigrosze, centusie i Harpagony 12.12.22, 00:10
                          mircja napisała:

                          > Tam było coś o plagiatach w stylu Scarlett O'Hara. Może taki podkoszulek ortope
                          > dyczny Ignaca by był trochę podobny do gorsetu ortopedycznego i dodatkowo dawał
                          > możliwość silnego ściśnięcia Gaby w talii, nadając jej sylwetkę bardziej pasuj
                          > ącą do epoki.

                          I krynolina naprędce zaaranżowana z abażura? :D
                          • mircja Re: Dusigrosze, centusie i Harpagony 12.12.22, 01:04
                            bupu napisała:


                            > I krynolina naprędce zaaranżowana z abażura? :D
                            >
                            >
                            Może taki duży wyplatany z wikliny by się dał do tego wykorzystać, ewentualnie stosownej wielkości kosz na pranie.
                          • ako17 Re: Dusigrosze, centusie i Harpagony 12.12.22, 01:27
                            bupu napisała:

                            > mircja napisała:
                            >
                            > > Tam było coś o plagiatach w stylu Scarlett O'Hara. Może taki podkoszulek
                            > ortope
                            > > dyczny Ignaca by był trochę podobny do gorsetu ortopedycznego i dodatkowo
                            > dawał
                            > > możliwość silnego ściśnięcia Gaby w talii, nadając jej sylwetkę bardziej
                            > pasuj
                            > > ącą do epoki.
                            >
                            > I krynolina naprędce zaaranżowana z abażura? :D
                            >
                            >


                            to już by mi bardziej pasowało do Laurowej pompadury
                            • latarnia_umarlych Re: Dusigrosze, centusie i Harpagony 12.12.22, 11:59

                              > to już by mi bardziej pasowało do Laurowej pompadury
                              >

                              Nie mogę przestać chichotać, kiedy wpadnę gdzieś na tę ilustrację.
                              Wiem, że to Laura na stołku u krawcowej operowej, ale ja widzę tam za każdym razem księżniczkę centauryd czyszczoną zgrzebłem przez służkę.
                              • ako17 Re: Dusigrosze, centusie i Harpagony 12.12.22, 13:13
                                latarnia_umarlych napisał(a):

                                >
                                > > to już by mi bardziej pasowało do Laurowej pompadury
                                > >
                                >
                                > Nie mogę przestać chichotać, kiedy wpadnę gdzieś na tę ilustrację.
                                > Wiem, że to Laura na stołku u krawcowej operowej, ale ja widzę tam za każdym ra
                                > zem księżniczkę centauryd czyszczoną zgrzebłem przez służkę.
                                >
                                >

                                najlepsze są te 4 nóżki wystające spod, zaiste oryginalnej, kiecki :))) Nigdy nie zrozumiem, co Laurze strzeliło do głowy z tą suknią. Historię jej odbioru, zagubienia i ostatecznego zastąpienia już tu omówiono i ofanfikowano wielokrotnie. Ale sam ten projekt jest naprawdę nie do pojęcia.
                                Do Laury zawsze pasowało mi coś albo klasycznego, albo trochę ekstrawaganckiego, np. stylizacja na lata 20-te ubiegłego wieku (wyszukane na szybko).
                                • latarnia_umarlych Re: Dusigrosze, centusie i Harpagony 12.12.22, 16:41

                                  >
                                  > najlepsze są te 4 nóżki wystające spod, zaiste oryginalnej, kiecki :)))

                                  No też właśnie one dla mnie są końskimi kopytkami, zawsze je tam widzę

                                  Nigdy n
                                  > ie zrozumiem, co Laurze strzeliło do głowy z tą suknią. Historię jej odbioru, z
                                  > agubienia i ostatecznego zastąpienia już tu omówiono i ofanfikowano wielokrotni
                                  > e. Ale sam ten projekt jest naprawdę nie do pojęcia.
                                  >

                                  Nie wiem, to jest tak niepasujące do wszystkiego, co "wiem" o Laurze - istnym elfie, który zawsze miał smykałkę do ubioru - że upatruję w tym tylko topornego kontrastu dla wiekowej a skromnej piki (która jest takim samym przegięciem jak pompadura, tylko z drugiego końca skali).

                                  Moim zdaniem Mila trzymała ten kostium jako ubranie do trumny. Dlatego żałuję, że Laura ostatecznie nie miała do niego sztucznych konwalii, jakoś mi to pasują do kompletu. I trupięgi.
                                  • julian_arden Re: Dusigrosze, centusie i Harpagony 12.12.22, 18:06
                                    latarnia_umarlych napisał(a):

                                    ...
                                    > Moim zdaniem Mila trzymała ten kostium jako ubranie do trumny. Dlatego żałuję,
                                    > że Laura ostatecznie nie miała do niego sztucznych konwalii, jakoś mi to pasują
                                    > do kompletu. I trupięgi.
                                    >

                                    Jest taki kwiatek, kalla się chyba nazywa. Białotrupi i nieżywy do tego stopnia, że tak nazywa się co drugi zakład pogrzebowy. Albo nieśmiertelniki, wieniec z nieśmiertelników.
                                    • pi.asia Re: Dusigrosze, centusie i Harpagony 13.12.22, 21:32
                                      julian_arden napisał:


                                      > Jest taki kwiatek, kalla się chyba nazywa. Białotrupi i nieżywy do tego stopnia
                                      > , że tak nazywa się co drugi zakład pogrzebowy.

                                      BRAWO! Jestem pod wrażeniem - należysz do jednego procenta ludzi, którzy używają PRAWIDŁOWEJ nazwy tej rośliny. Większość mówi i pisze "kalia".

                                      Polemizowałabym tylko z określeniem kalli jako kwiatka białotrupiego i nieżywego. Dla mnie jest to kwiat szalenie elegancki - taki powściągliwy i nienachalny, a przy tym szalenie oryginalny. W krajach anglosaskich często wykorzystuje się kalle w bukietach ślubnych. Moim zdaniem do Laury o wiele bardziej pasowałaby właśnie wiązanka z kalli niż banalny wiecheć róż.


                                      • julian_arden Re: Dusigrosze, centusie i Harpagony 13.12.22, 21:51
                                        pi.asia napisała:

                                        [...]
                                        > BRAWO! Jestem pod wrażeniem - należysz do jednego procenta ludzi, którzy używaj
                                        > ą PRAWIDŁOWEJ nazwy tej rośliny. Większość mówi i pisze "kalia".

                                        Bo ja należę do osób, które nawet jeśli z całą pewnością wiedzą, że "Pana Tadeusza" napisał Słowacki, to i tak wolą sprawdzić.
                                • bupu Re: Dusigrosze, centusie i Harpagony 12.12.22, 19:36
                                  ako17 napisała:


                                  > najlepsze są te 4 nóżki wystające spod, zaiste oryginalnej, kiecki :))) Nigdy n
                                  > ie zrozumiem, co Laurze strzeliło do głowy z tą suknią. Historię jej odbioru, z
                                  > agubienia i ostatecznego zastąpienia już tu omówiono i ofanfikowano wielokrotni
                                  > e. Ale sam ten projekt jest naprawdę nie do pojęcia.
                                  > Do Laury zawsze pasowało mi coś albo klasycznego, albo trochę ekstrawaganckiego
                                  > , np. stylizacja na lata 20-te ubiegłego wieku (wyszukane na szybko).

                                  Ja bym widziała Laurę w czymś edwardiańskim:

                                  https://artnouveaubride.files.wordpress.com/2012/02/18-edwardian.jpg

                                  Dostatecznie wyrafinowane na gusta Laurki i dostatecznie niegieźlaste i ozdobne jak na gusta Borejków.
                                  • ako17 Re: Dusigrosze, centusie i Harpagony 12.12.22, 19:48
                                    bupu napisała:


                                    >
                                    > https://artnouveaubride.files.wordpress.com/2012/02/18-edwardian.jpg
                                    > ]
                                    >
                                    > Dostatecznie wyrafinowane na gusta Laurki i dostatecznie niegieźlaste i ozdobne
                                    > jak na gusta Borejków.
                                    >
                                    Może być i edwardiańska - mnie się średnio widzi, ale to nie ja miałabym pomykać w tym poprzez śniegi. Na pewno lepsza od tego abażura z ząbkowaniem, nie mówiąc już o stroju do trumny.
                                    Faktycznie, Mila mogła kitrać ten kostium na swoją wielką okazję.
                                    • bupu Re: Dusigrosze, centusie i Harpagony 12.12.22, 20:02
                                      ako17 napisała:

                                      > bupu napisała:
                                      >
                                      >
                                      > >
                                      > > https://artnouveaubride.files.wordpress.com/2012/02/18-edwardian.jp
> g
                                      > > ]
                                      > >
                                      > > Dostatecznie wyrafinowane na gusta Laurki i dostatecznie niegieźlaste i o
                                      > zdobne
                                      > > jak na gusta Borejków.
                                      > >
                                      > Może być i edwardiańska - mnie się średnio widzi, ale to nie ja miałabym pomyka
                                      > ć w tym poprzez śniegi. Na pewno lepsza od tego abażura z ząbkowaniem, nie mówi
                                      > ąc już o stroju do trumny.

                                      Pomykać przez śniegi w tym stroju Larwa miała z samochodu (miejmy nadzieję, że nie furgonetki firmy Daglezja) do kościoła i z powrotem, a potem z samochodu do Szaletu. I koniec.

                                      > Faktycznie, Mila mogła kitrać ten kostium na swoją wielką okazję.

                                      Ano mogła.
                              • bupu Re: Dusigrosze, centusie i Harpagony 12.12.22, 19:38
                                latarnia_umarlych napisał(a):

                                >
                                > > to już by mi bardziej pasowało do Laurowej pompadury
                                > >
                                >
                                > Nie mogę przestać chichotać, kiedy wpadnę gdzieś na tę ilustrację.
                                > Wiem, że to Laura na stołku u krawcowej operowej, ale ja widzę tam za każdym ra
                                > zem księżniczkę centauryd czyszczoną zgrzebłem przez służkę.
                                >
                                >

                                Syrenkosarenka, tak? A ile nóżków ma sarenka? Cztery! No to Larwa też ma dołem cztery nóżki, a na górze kadłuba Larwę!
                • bupu Re: Dusigrosze, centusie i Harpagony 10.12.22, 14:18
                  pi.asia napisała:

                  > julian_arden napisał:
                  >
                  > > briar_rose napisał(a):
                  > >
                  > > >
                  > > > Do jej ortopedycznego podkoszulka ojca są jak znalazł! :D
                  > >
                  > > Cołościowa, można rzec skończona, postać.
                  >
                  > AAAAAA!!!!
                  > Podkoszulek był przeciwreumatyczny!
                  > Rzeczy ortopedyczne, jak sama nazwa wskazuje, są przeznaczone dla nóg. Borej je
                  > st dziwakiem, ale nie do tego stopnia, żeby stopy owijać podkoszulkiem.

                  Ależ nie wskazuje. W źródłosłowie ortopedii nie ma żadnych nóg. Jest orthos czyli prosty i paidia - dzieci. Co ma sens, bo początkowo ortopedia zajmowała się głównie prostowaniem dziecięcych kręgosłupów, potem dopiero zajęła się problemami z innymi fragmentami układu mięśniowo-szkieletowego.
                  • julian_arden Re: Dusigrosze, centusie i Harpagony 10.12.22, 15:39
                    bupu napisała:

                    [...]
                    > Ależ nie wskazuje. W źródłosłowie ortopedii nie ma żadnych nóg. Jest [i]orthos[
                    > /i] czyli prosty i paidia - dzieci. Co ma sens, bo początkowo ortopedia
                    > zajmowała się głównie prostowaniem dziecięcych kręgosłupów, potem dopiero zajęł
                    > a się problemami z innymi fragmentami układu mięśniowo-szkieletowego.
                    >

                    Czyli podkoszulek docenta Ignacego był prostodziecięcy. I wdziała go nasię Gabriella, dzieckiem Ignacego będąc, więc w zasadzie słusznie. I teraz mamy hipotezę, że sama będąc już w wieku docenckim, się tego podkoszulka nie pozbyła, przeciwnie, podparła go od dołu parą birkenstocków. Brakuje jeszcze koncepcji, co pomiędzy, ale gdzieś tam na dole widzę oczyma duszy rajstopy, takie w kolorze pasującym do znoszonych trepów.
          • verdana Re: Dusigrosze, centusie i Harpagony 10.12.22, 18:35
            Jestem lub byłam członkiem niejednej Rady Naukowej. Do głowy mi nie przyszło, aby ubrać się inaczej, niż wszyscy - czyli np w elegancką suknię zamiast dżinsów i t-shirta. Elegancko ubieram sie tylko na obrony, a i to bez przesady. Na uczelniach albo nie ma rozpoczęcia roku, albo - jesli jest- to profesorowie bywają w togach i biretach.
            • bupu Re: Dusigrosze, centusie i Harpagony 10.12.22, 19:24
              verdana napisała:

              > Jestem lub byłam członkiem niejednej Rady Naukowej. Do głowy mi nie przyszło, a
              > by ubrać się inaczej, niż wszyscy - czyli np w elegancką suknię zamiast dżinsów
              > i t-shirta. Elegancko ubieram sie tylko na obrony, a i to bez przesady. Na uc
              > zelniach albo nie ma rozpoczęcia roku, albo - jesli jest- to profesorowie bywaj
              > ą w togach i biretach.

              Na UAM, gdzie ma wykładać Gabriela, inauguracja jest i to potwornie uroczysta w blasku fleszy tudzież z kamerami telewizyjnymi. Fakt, profesorowie spowici są w togi, ale nie zauważyłam by komuolwiek spod togi wystawały dżinsy i adidasy, raczej wypolerowane na wysoki połysk wytworne obuwie męskie plus nogawki garniturowych spodni, albo w wydaniu damskim cieniutkie rajstopy i eleganckie pantofelki. Ponadto Gaba nie ma się w co odziać nawet bardzo umiarkowanie elegancko, skoro musi pożyczać spódnicę i bluzkę od Pulpeta. A z tego co widzę pracownicy naukowi Instytutu Filologii Klasycznej mają dużo roboty typu reprezentacyjnego - a to gdzieś prelekcje wygłaszają, a to reprezentują Instytut na różnych uroczystościach, etc. etc. I co, Gaba jedzie reprezentować Instytut na uroczystym jubileuszu profesora zaprzyjaźnionej uczelni, w koszuli zwędzonej Grzegorzowi i dżinsach? Miejmy nadzieję, że nie są to przynajmniej sławetne dżinsy Odra z KK...
              • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Dusigrosze, centusie i Harpagony 10.12.22, 19:40
                bupu napisała:
                >(...) A z tego co widzę pracownicy
                >naukowi Instytutu Filologii
                >Klasycznej mają dużo roboty typu
                >reprezentacyjnego - a to gdzieś
                >prelekcje wygłaszają, a to
                >reprezentują Instytut na różnych
                >uroczystościach, etc. etc. I co, Gaba
                >jedzie reprezentować Instytut na
                >uroczystym jubileuszu profesora
                >zaprzyjaźnionej uczelni, w koszuli
                >zwędzonej Grzegorzowi i dżinsach?
                >Miejmy nadzieję, że nie są to
                >przynajmniej sławetne dżinsy Odra z
                >KK

                Może podkradała swojemu podGrzybkowi również garnitury?
                Z racji, że Gaba jest wysoka i raczej napakowana, problem z rozmiarem i fasonem byłby zdecydowanie mniejszy niż przy pożyczaniu od siostry. Z butami też, koszykarze zwykle mają duże stopy.

                Btw, ciekawe czy i Pyziakowi kradła ciuchy? Chyba nie, bo mieli bardzo różny gust (Janusz lubił się modnie ubrać i uczesać, Gaba na modę bimbała i w ogóle znoszone koszule rulez)
                • julian_arden Re: Dusigrosze, centusie i Harpagony 12.12.22, 00:30
                  tajna_kryjowka_pyziaka napisała:

                  [...]
                  >
                  > Btw, ciekawe czy i Pyziakowi kradła ciuchy? Chyba nie, bo mieli bardzo różny gu
                  > st (Janusz lubił się modnie ubrać i uczesać, Gaba na modę bimbała i w ogóle zno
                  > szone koszule rulez)

                  Może właśnie jak już je znosił i miał wyrzucić, to wtedy ona - hyc!
                  • mircja Re: Dusigrosze, centusie i Harpagony 12.12.22, 01:07
                    julian_arden napisał:

                    > tajna_kryjowka_pyziaka napisała:
                    >
                    > [...]
                    > >
                    > > Btw, ciekawe czy i Pyziakowi kradła ciuchy? Chyba nie, bo mieli bardzo ró
                    > żny gu
                    > > st (Janusz lubił się modnie ubrać i uczesać, Gaba na modę bimbała i w ogó
                    > le zno
                    > > szone koszule rulez)
                    >
                    > Może właśnie jak już je znosił i miał wyrzucić, to wtedy ona - hyc!

                    Może dlatego tak potem latami w kółko nosiła te koszule - z zapasów po Pyziaku...
                    • julian_arden Re: Dusigrosze, centusie i Harpagony 12.12.22, 01:16
                      mircja napisała:

                      > julian_arden napisał:
                      >
                      > > tajna_kryjowka_pyziaka napisała:
                      > >
                      [...]
                      > > Może właśnie jak już je znosił i miał wyrzucić, to wtedy ona - hyc!
                      >
                      > Może dlatego tak potem latami w kółko nosiła te koszule - z zapasów po Pyziaku.


                      O kurna... Cierpienie trzeba aktywnie podsycać... Codziennie wkładając te łachy na grzbiet wspominała tego, który odszedł... Koszmarna wizja.
                      • mircja Re: Dusigrosze, centusie i Harpagony 12.12.22, 01:25
                        julian_arden napisał:

                        > mircja napisała:
                        >
                        > > julian_arden napisał:
                        > >
                        > > > tajna_kryjowka_pyziaka napisała:
                        > > >
                        > [...]
                        > > > Może właśnie jak już je znosił i miał wyrzucić, to wtedy ona - hyc!
                        > >
                        > > Może dlatego tak potem latami w kółko nosiła te koszule - z zapasów po Py
                        > ziaku.
                        >
                        >
                        > O kurna... Cierpienie trzeba aktywnie podsycać... Codziennie wkładając te łachy
                        > na grzbiet wspominała tego, który odszedł... Koszmarna wizja.
                        Czasem trudno się tak całkiem odciąć od tego, co ulubione, człowiek się przywiąże i co na to poradzić...
                        • julian_arden Re: Dusigrosze, centusie i Harpagony 12.12.22, 01:29
                          I potem przez 30 lat jęczy "pypypypy..." przy porannej toalecie.
                          • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Dusigrosze, centusie i Harpagony 12.12.22, 20:53
                            julian_arden napisał:
                            >I potem przez 30 lat jęczy
                            >"pypypypy..." przy porannej toalecie

                            Dobrze, że przy tej toalecie ani razu przez pomyłkę nie nałożyła sobie grzesiowej farby do włosów. Koszula pyziacza, włosy w kolorze pyziaczym...
                            To normalnie Gaba by się stała jego reinkarnacją!
                          • bupu Re: Dusigrosze, centusie i Harpagony 12.12.22, 22:45
                            julian_arden napisał:

                            > I potem przez 30 lat jęczy "pypypypy..." przy porannej toalecie.

                            Tu wchodzi Pyziak, cały na biało, gra na mandolinie i śpiewa:

                            Nie płacz, kiedy odjadę
                            Łach mój otuli cię czule
                            Nie płacz, kiedy odjadę
                            Zostawię ci me koszule
                            Bawełnę, która przypomni
                            Niepowtarzalne te chwile
                            Z niej mocne, dobrze skrojone
                            Me flanelowe koszule
                            • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Dusigrosze, centusie i Harpagony 12.12.22, 22:54
                              bupu napisała:
                              >Tu wchodzi Pyziak, cały na biało, gra
                              >na mandolinie i śpiewa:

                              >Nie płacz, kiedy odjadę
                              >Łach mój otuli cię czule
                              >Nie płacz, kiedy odjadę
                              >Zostawię ci me koszule
                              >Bawełnę, która przypomni
                              >Niepowtarzalne te chwile
                              >Z niej mocne, dobrze skrojone
                              >Me flanelowe koszule

                              KWIIIIIIIIIK!!! A Gaba rzuca w artystę cyklopem. Więc Pyziak sięga po nadzwyczajne środki:

                              No co? No co? No co?
                              No co? No co? No co?
                              No co ja Ci zrobiłem?
                              Cóż ci to ja uczyniłem oprócz dzieciątka?
                              Prócz tej pamiątki przemiłej po naszych piątkach?
                              Wielbiłem Twoje ciało
                              Robiłem Ci kakao
                              Brudziłem raczej mało, aaach!
                              Nie brałem, gdy znalazłem
                              Pukałem zanim wlazłem
                              Nie szafowałem masłem jaaa!
                              No co? No co? No co?
                              No co? No co? No co?
                              No co ja Ci zrobiłem?
                              Cóż popełniłem za winy, jakież przestępstwa
                              Prócz tej niewinnej dzieciny w chwili szaleństwa
                              Prócz rączek, brzusia, nózi
                              Prócz pupci i tej buzi
                              Co w niej się ząbków tuzin rżnieee!
                              Z tatusia zdarta skóra - to cała zbrodnia, która
                              Umieszcza na torturach mnieee!
                              • ako17 Re: Dusigrosze, centusie i Harpagony 12.12.22, 23:01
                                tajna_kryjowka_pyziaka napisała:


                                > Cóż popełniłem za winy, jakież przestępstwa
                                > Prócz tej niewinnej dzieciny w chwili szaleństwa
                                > Prócz rączek, brzusia, nózi
                                > Prócz pupci i tej buzi
                                > Co w niej się ząbków tuzin rżnieee!
                                > Z tatusia zdarta skóra - to cała zbrodnia, która
                                > Umieszcza na torturach mnieee!
                                >
                                no, to jest trochę niedopowiedzenie. Dzieciątka wykonał dwa. Z czego jedno faktycznie - fizycznie i mentalnie z tatusia zdarta skóra
                                • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Dusigrosze, centusie i Harpagony 12.12.22, 23:17
                                  ako17 napisała:
                                  >no, to jest trochę niedopowiedzenie.
                                  >Dzieciątka wykonał dwa. Z czego
                                  >jedno faktycznie - fizycznie i
                                  >mentalnie z tatusia zdarta skóra

                                  Niby z której strony mentalnie?
                                  • ako17 Re: Dusigrosze, centusie i Harpagony 12.12.22, 23:30
                                    tajna_kryjowka_pyziaka napisała:

                                    >
                                    > Niby z której strony mentalnie?
                                    >

                                    no jak to??? przecież kłamie jak jej ojciec!
            • julian_arden Re: Dusigrosze, centusie i Harpagony 13.12.22, 21:54
              verdana napisała:

              > Jestem lub byłam członkiem niejednej Rady Naukowej. Do głowy mi nie przyszło, a
              > by ubrać się inaczej, niż wszyscy - czyli np w elegancką suknię zamiast dżinsów
              > i t-shirta. Elegancko ubieram sie tylko na obrony, a i to bez przesady. Na uc
              > zelniach albo nie ma rozpoczęcia roku, albo - jesli jest- to profesorowie bywaj
              > ą w togach i biretach.

              Ja jestem z tych ponurych typów, którzy na tę okazję zakładają wymięty garnitur i muszkę w grochy :-)
    • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Dusigrosze, centusie i Harpagony 08.12.22, 22:50
      bupu napisała:
      >- skąpstwo Idusi podkreśla to, jak widzi ona
      >babcie Rumianichy. Otóż tam, gdzie my
      >widzimy dwa paskudne Harpagony, wolące
      >zanieczyszczać środowisko niz wydać
      >złotówkę, oraz żałujące Derotce na
      >podstawową przyodziewę, Ida widzi dwie
      >urocze, skrzętne i gospodarne staruszki. Tylko
      >ktoś, kto sam posiada wybitne cechy
      >Harpagona mógłby nie zauważyć
      >galopującego skąpstwa Rumianich.

      Jeszcze mi przyszedł do głowy przykład skąpstwa Idy, która zamiast podjechać do sklepu po mleko (nie wierzę, że pani Kasia nie miała go na stanie), spina się i powściąga swój lęk przed zarazkami, by zakosztować mleka produkcji chrobociej (zielony zad i cedzenie przez stare kalesony).

      A tak by to wyglądało, gdyby Ida była "normalna":
      forum.gazeta.pl/forum/w,25788,169420228,169420228,Mail_Idusi_do_Gabusi_z_pobytu_w_rumiankowie.html
    • bupu Re: Dusigrosze, centusie i Harpagony 09.12.22, 09:51
      A, jeszcze coś dorzucę. Otóż skąpy niemiłosiernie jest też neurochirurgolog i kataleptyk w jednym, Mareczek Pałys. Otóż przyjechał on do PRL, studiować, na początku lat 80. A może i nawet pod koniec 70, skoro w 1991 miał już zrobioną specke i dorobił się miana obiecującego w tejże. Przyjechał z USA, zbrojny był zatem w dulary. A kurs filara był wtedy taki, że Mareczek, nawet będąc niezamożnym z domu, byłby w stanie na ojczyzny zbożem malowanej łonie nabyć sobie przytulny lokal mieszkalny, o pojeździe czterokołowym nie wspomnę. I jeszcze by mu sporo zostało. Tymczasem Mareczek i jego dulary marynują się w akademiku i popylają per pedes. A potem kisną w czeluściach sutereny na Roosevelta.
      • ako17 Re: Dusigrosze, centusie i Harpagony 09.12.22, 11:31
        bupu napisała:

        > A, jeszcze coś dorzucę. Otóż skąpy niemiłosiernie jest też neurochirurgolog i k
        > ataleptyk w jednym, Mareczek Pałys. Otóż przyjechał on do PRL, studiować, na po
        > czątku lat 80. A może i nawet pod koniec 70, skoro w 1991 miał już zrobioną spe
        > cke i dorobił się miana obiecującego w tejże. Przyjechał z USA, zbrojny był zat
        > em w dulary. A kurs filara był wtedy taki, że Mareczek, nawet będąc niezamożnym
        > z domu, byłby w stanie na ojczyzny zbożem malowanej łonie nabyć sobie przytuln
        > y lokal mieszkalny, o pojeździe czterokołowym nie wspomnę. I jeszcze by mu spor
        > o zostało. Tymczasem Mareczek i jego dulary marynują się w akademiku i popylają
        > per pedes. A potem kisną w czeluściach sutereny na Roosevelta.
        >

        skoro przyjechał jako młodzian, to może jeszcze tych dularów nie miał?
        • bupu Re: Dusigrosze, centusie i Harpagony 09.12.22, 12:37
          ako17 napisała:


          > >
          >
          > skoro przyjechał jako młodzian, to może jeszcze tych dularów nie miał?

          Myślisz, że Monika wysłała syna na studia za ocean w jednych gaciach? Nie wyglądała na osobę ubogą, ani w Noelce ani w Kalamburce.
        • ciotka.scholastyka Re: Dusigrosze, centusie i Harpagony 09.12.22, 12:54
          ako17 napisała:


          > skoro przyjechał jako młodzian, to może jeszcze tych dularów nie miał?

          Wtedy w PRL, gdy Marek przyjechał, nawet sto dolarów to była kupa forsy. Przypuszczam, że jakieś pieniądze dorosły facet, student, posiadał.
        • przymrozki Re: Dusigrosze, centusie i Harpagony 09.12.22, 15:02
          ako17 napisała:

          > skoro przyjechał jako młodzian, to może jeszcze tych dularów nie miał?

          Ale w tych czasach nawet jako uczeń/student dorabiający sobie w wakacje po stawkach minimalnych zarobiłby dość dolarów, żeby moc w Polsce żyć sobie jak panisko.
          • julian_arden Re: Dusigrosze, centusie i Harpagony 10.12.22, 00:23
            przymrozki napisała:

            > ako17 napisała:
            >
            > > skoro przyjechał jako młodzian, to może jeszcze tych dularów nie miał?
            >
            > Ale w tych czasach nawet jako uczeń/student dorabiający sobie w wakacje po staw
            > kach minimalnych zarobiłby dość dolarów, żeby moc w Polsce żyć sobie jak panisk
            > o.

            Owszem. Panami życie w późnym PRL i wczesnej III RP byli arabscy studenci z różnych zaprzyjaźnionych satrapii, wyposażeni w jakieś drobne wymienialne rupie, co wystarczyło, żeby poeta napisał potem "z autobusem Arabów zdradziła go", co dla współczesnego odbiorcy brzmi jak abrakadabra. Przybyły z ojczyzny dolara Mareczek w porównaniu ze swoimi kolegami, studentami z Algierii czy Maroka, musiał być paniskiem na pełny etat.
            • ciotka.scholastyka Re: Dusigrosze, centusie i Harpagony 15.12.22, 10:27
              julian_arden napisał:

              > "z autobusem Arabów zdradziła go"

              "silnik rzęził ostatkiem sił"
              (P, NMSP)
    • ciotka.scholastyka Re: Dusigrosze, centusie i Harpagony 09.12.22, 12:43
      - Ida z uporem maniaka jeździ od lat tym samym fiacikiem. Nawet jeśli nie jest to ów pojazd kosmiczny z napisem "The Doors" tylko pierwszy wspólnie nabyty przez Pałysów fiacik, to we WdO gdzie mignął po raz ostatni, miał już lat piętnaście.

      Fiacik fiacikowi nierówny. Nie jest powiedziane, że to był ten sam. Równie dobrze mógł to być jakiś używany :-P Punto, Bravo, nawet Panda (i stąd Panda na prezent ślubny: nie ta sama, ale Pałysy wiedzą, co dobre, i co kupić ;) )
      • bupu Re: Dusigrosze, centusie i Harpagony 09.12.22, 15:10
        ciotka.scholastyka napisała:

        > - Ida z uporem maniaka jeździ od lat tym samym fiacikiem. Nawet jeśli nie jest
        > to ów pojazd kosmiczny z napisem "The Doors" tylko pierwszy wspólnie nabyty prz
        > ez Pałysów fiacik, to we WdO gdzie mignął po raz ostatni, miał już lat piętnaśc
        > ie.
        >
        > Fiacik fiacikowi nierówny. Nie jest powiedziane, że to był ten sam. Równie dobr
        > ze mógł to być jakiś używany :-P Punto, Bravo, nawet Panda (i stąd Panda na pre
        > zent ślubny: nie ta sama, ale Pałysy wiedzą, co dobre, i co kupić ;) )


        W WdO marka fiacika nie jest określona, ale tom wcześniej, w Makabrusi, Gaba z Indeksem Glikemicznym i Klopsem Bezmiłości ładują się do zielonego malucha Idy. Powtarzam: malucha. I nie wiem, czy nie jest to przypadkiem ten wysłużony antyk z napisem "The Doors" na drzwiach.
        • bupu Re: Dusigrosze, centusie i Harpagony 09.12.22, 16:24
          bupu napisała:

          > ciotka.scholastyka napisała:

          > > Fiacik fiacikowi nierówny. Nie jest powiedziane, że to był ten sam. Równi
          > e dobr
          > > ze mógł to być jakiś używany :-P Punto, Bravo, nawet Panda (i stąd Panda
          > na pre
          > > zent ślubny: nie ta sama, ale Pałysy wiedzą, co dobre, i co kupić ;) )
          >
          >
          > W WdO marka fiacika nie jest określona, ale tom wcześniej, w Makabrusi, Gaba z
          > Indeksem Glikemicznym i Klopsem Bezmiłości ładują się do zielonego malucha Idy.
          > Powtarzam: malucha. I nie wiem, czy nie jest to przypadkiem ten wysłużony anty
          > k z napisem "The Doors" na drzwiach.
          >

          Autokorekta: w Makabrusi marka autka Idy nie jest określona.
          • pi.asia Re: Dusigrosze, centusie i Harpagony 09.12.22, 18:19
            bupu napisała:


            > > W WdO marka fiacika nie jest określona, ale tom wcześniej, w Makabrusi, Gaba z Indeksem Glikemicznym i
            >> Klopsem Bezmiłości ładują się do zielonego malucha Idy.
            > > Powtarzam: malucha. I nie wiem, czy nie jest to przypadkiem ten wysłużony antyk z napisem "The Doors" na >> drzwiach.

            >
            > Autokorekta: w Makabrusi marka autka Idy nie jest określona.

            Owszem, marka określona nie jest, natomiast dowiadujemy się, że jest to stare, zielone autko Idy.

            Zielone autko występuje również w poprzednich tomach. W "Pulpecji" jest to szmaragdowy fiacik z napisem "The Doors". W "Sprężynie" Patrycja, widząc że ktoś jedzie, oznajmia: "samochód jest zielony. To Ida!"

            Albo więc każdy kolejny samochód Pałysów był zielony, albo - zgodnie z informacją "stare zielone autko Idy" wciąż jeżdżą oni maluchem The Doors.


            • bupu Re: Dusigrosze, centusie i Harpagony 09.12.22, 18:51
              pi.asia napisała:

              > bupu napisała:
              >
              >
              > > > W WdO marka fiacika nie jest określona, ale tom wcześniej, w Makabr
              > usi, Gaba z Indeksem Glikemicznym i
              > >> Klopsem Bezmiłości ładują się do zielonego malucha Idy.
              > > > Powtarzam: malucha. I nie wiem, czy nie jest to przypadkiem ten wy
              > służony antyk z napisem "The Doors" na >> drzwiach.
              >
              > >
              > > Autokorekta: w Makabrusi marka autka Idy nie jest określona.
              >
              > Owszem, marka określona nie jest, natomiast dowiadujemy się, że jest to star
              > e, zielone autko Idy
              .
              >
              > Zielone autko występuje również w poprzednich tomach. W "Pulpecji" jest to szma
              > ragdowy fiacik z napisem "The Doors". W "Sprężynie" Patrycja, widząc że ktoś je
              > dzie, oznajmia: "samochód jest zielony. To Ida!"
              >
              > Albo więc każdy kolejny samochód Pałysów był zielony, albo - zgodnie z informac
              > ją "stare zielone autko Idy" wciąż jeżdżą oni maluchem The Doors.
              >
              >

              Ida jeździ. Mareczek Kataleptyczek przesiadł się był z nowego malucha do skody, a ze skody do hondy. Używanej. Przy czym w CP maluch ten tajemniczo zniknął, bo kiedy rodzina planuje wyjazd do Śmiełowa jedyny samochód jakim dysponują to skoda Pałysów.

              A w ogóle to mam jakieś dziwne zapętlenie z pojazdami państwa Gabogrzybów. Otóż po posażnym maluchu Grzyborza i nowiutkim fordzie długo nie mieli nic (patrz CP gdzie Gabogrzyby jadą pałysią skodą). W Sprężynie dorobili się astry, którą rozwaliła Gaba. W Makabrusi mają drugą, nową astrę. Tymczasem w Febliku jako pojazd Gabogrzybostwa objawia się wysłużony golf, a po astrze nie ma śladu. Kto zamienia nową astrę na starego łomota?
              • julian_arden Re: Dusigrosze, centusie i Harpagony 10.12.22, 00:25
                Może ten golf to było auto pomocnicze. Sam też mam dwie sztuki.
            • kajaanna Re: Dusigrosze, centusie i Harpagony 10.12.22, 15:51
              Może oni wszyscy, jak amerykańscy milionerzy kolekcjonują stare auta?
              • ciotka.scholastyka Re: Dusigrosze, centusie i Harpagony 15.12.22, 10:28
                :D
    • la_felicja Re: Dusigrosze, centusie i Harpagony 10.12.22, 20:39
      Ja tam akurat zazdroszczę dzieciom z Jeżycjady, że nie musiały jeździć na żadne kolonie. Kolonie to był koszmar, chciałabym to wymazać z pamięci.
      • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Dusigrosze, centusie i Harpagony 10.12.22, 21:16
        la_felicja napisała:
        >Ja tam akurat zazdroszczę dzieciom z >Jeżycjady, że nie musiały jeździć na żadne
        >kolonie. Kolonie to był koszmar, chciałabym to
        >wymazać z pamięci.

        Wiedziałam, że dobrze zrobiłam nie jeżdżąc na żadne.

        Rozsądniej by było posłać Borejczątka na turnus terapeutyczny, dla mnie to były najlepsze wakacje życia, a co dopiero dla tak pokrzywdzonych jak Gabięta, Pałysięta i Grubaania
        • sowca Re: Dusigrosze, centusie i Harpagony 12.12.22, 17:52
          Uwielbiałam kolonie, a zimowiska jeszcze bardziej <3
      • ako17 Re: Dusigrosze, centusie i Harpagony 12.12.22, 00:39
        la_felicja napisała:

        > Ja tam akurat zazdroszczę dzieciom z Jeżycjady, że nie musiały jeździć na żadne
        > kolonie. Kolonie to był koszmar, chciałabym to wymazać z pamięci.

        Ja też, ja też! Aaaleee.. IGS wyraził jakiś rodzaj pojękiwania, że inne dzieci jeżdżą (na zimowiska, o ile dobrze pamiętam). W tym sensie rozumiem, żal mu było że on nie. I oni po prostu nie mieli wyboru, że chcieliby jechać lub woleliby nie jechać i zostać w ciepłym, suchym domu, gdzie mają co czytać i jeść. Z domysłu nie jeździli.

        Poza tym, ta odnoga wątku powstała na kanwie braku wyjazdów dzieci z Rodziny w ogóle. Nie tylko na zorganizowane wyjazdy typu kolonie (też ich nie cierpiałam i nikt się mnie nie pytał, czy chcę jechać - po prostu musiałam jechać), ale też i jakichkolwiek wyjazdów, zwłaszcza wczasów z rodzicami, typu 1-2 tygodnie w Borach Tucholskich, nad jeziorem/ w górach, nad morzem, w Jurze Krakowsko-Częstochowskiej/ za granicą.
        • przymrozki Re: Dusigrosze, centusie i Harpagony 12.12.22, 09:28
          ako17 napisała:

          > Ja też, ja też! Aaaleee.. IGS wyraził jakiś rodzaj pojękiwania, że inne dzieci
          > jeżdżą (na zimowiska, o ile dobrze pamiętam). W tym sensie rozumiem, żal mu był
          > o że on nie.

          Józinek jeździł na kolonie, ale, surprajz surprajz, gardził nimi, narzekał na nie i ogólnie pluł jadem w ich stronę.

          A IGS w tej scenie wcale nie żałował szczerze straconej szansy wyjazdu na zimowisko, tylko negocjował zgodę na wyjazd z Helmutem. I z braku lepszych argumentów zagrał kartą "a inne dzieci to jeżdżą". Z opisu sceny ma wynikać, że w oczywisty sposób przestrzelił, nikt, łącznie z samym IGSem, w ten żal nie uwierzył.
          • ako17 Re: Dusigrosze, centusie i Harpagony 12.12.22, 13:18
            przymrozki napisała:


            z braku lepszych argumentó
            > w zagrał kartą "a inne dzieci to jeżdżą". Z opisu sceny ma wynikać, że w oczywi
            > sty sposób przestrzelił, nikt, łącznie z samym IGSem, w ten żal nie uwierzył.

            Co racja, to racja :D. Ciekawa jestem, swoją drogą, tego IGSa na hipotetycznych koloniach...
            • julian_arden Re: Dusigrosze, centusie i Harpagony 12.12.22, 18:04
              ako17 napisała:

              ...
              > Co racja, to racja :D. Ciekawa jestem, swoją drogą, tego IGSa na hipotetycznych
              > koloniach...
              >

              Same kurze makrogamety i szyrszynie.
            • modrogrzbiecik Re: Dusigrosze, centusie i Harpagony 12.12.22, 18:06
              ako17 napisała:

              >
              > Co racja, to racja :D. Ciekawa jestem, swoją drogą, tego IGSa na hipotetycznych
              > koloniach...
              >
              >

              Potraficie sobie wyobrazić IGSa wracającego jak Kozio w BBB z deklaracją, że nie mył się przez dwa tygodnie, bo ktoś zatkał odpływ w wannie? Bo ja jakoś nie bardzo...
              Pamiętam z kolonii, że zazwyczaj była na nich bardzo duża zachęta (łamane przez nacisk) na aktywność fizyczną: gry zespołowe, pływanie, spacery, różnorakie zawody, żadnego siedzenia w kącie samemu z książką.
              Plus atrakcje takie jak "chrzest" na początku turnusu i "zielona noc" na jego końcu.
              Dodajmy do tego małe możliwości wybrzydzania przy jedzeniu (jadło się po prostu to, co było podane) i chyba ciężko sobie wyobrazić większe natężenie największych koszmarów IGSa.
            • kajaanna Re: Dusigrosze, centusie i Harpagony 12.12.22, 20:40
              Znałam jedną panią, co to raz wysłała córkę na zimowisko, gdzie wcześniej umieściła swojego tatkę (czyli dziadka córki) jako palacza. Dziadzio miał dopilnować wnuczki i jak rozumiem - baczyć, by wnusia nie tylko wkładała czapkę i szalik, ale żeby też nie poniosła jej fala młodości ;)
              Wyobraźcie sobie ten obrazek przeniesiony do Jeżycjady, gdzie Miągwa z każdą krzywdą typu jajko na miękko, biegnie ze skargą do dziadzia, który od razu cytuje mu Senekę.
              I nakazuje śledzić kolegów.
              • ako17 Re: Dusigrosze, centusie i Harpagony 12.12.22, 20:50
                kajaanna napisała:

                > Znałam jedną panią, co to raz wysłała córkę na zimowisko, gdzie wcześniej umieś
                > ciła swojego tatkę (czyli dziadka córki) jako palacza. Dziadzio miał dopilnować
                > wnuczki i jak rozumiem - baczyć, by wnusia nie tylko wkładała czapkę i szalik,
                > ale żeby też nie poniosła jej fala młodości ;)

                Dooobre!!!

                > Wyobraźcie sobie ten obrazek przeniesiony do Jeżycjady, gdzie Miągwa z każdą kr
                > zywdą typu jajko na miękko, biegnie ze skargą do dziadzia, który od razu cytuje
                > mu Senekę.
                > I nakazuje śledzić kolegów.

                A pan, z całym szacunkiem, Borejko, to jaką funkcję miałby pełnić na tym zimowisku w analogicznych okolicznościach? Palacza? Sprzątacza? Kucharza? Kaowca? Wychowawcy grupy (może nawet dziewcząt)? Kierownika?
                • julian_arden Re: Dusigrosze, centusie i Harpagony 12.12.22, 22:06
                  ako17 napisała:

                  [...]
                  > A pan, z całym szacunkiem, Borejko, to jaką funkcję miałby pełnić na tym zimowi
                  > sku w analogicznych okolicznościach? Palacza? Sprzątacza? Kucharza? Kaowca? Wyc
                  > howawcy grupy (może nawet dziewcząt)? Kierownika?

                  Kaowca. Jak Tym w "Rejsie".
    • bupu Re: Dusigrosze, centusie i Harpagony 13.12.22, 23:12
      Dorzucam kolejny punkt:
      Wszystkie dziateczki w wieku żłobkowym, które spożywają posiłki na Roosevelta, gibają się, od zawsze, na stosach encyklopedii i innych opasłych tomów, bo nikt nigdy nie kupił ani krzesełka dziecięcego, ani też podkładki na krzesło. Pojedynczą podkładkę się na ogół przywiązuje do krzesła, ale nawet gdyby położyć na nią drugą i tak dziecko siedziałoby stabilniej, niż na stosie książek.

      Już nie mówię, że w życiu nie posadziłabym na moich książkach maleńtasów, którym leci notorycznie z łyżeczek, widelców, dzióbków tudzież kubeczków. Ryzyko uplamienia dzieł byłoby stanowczo za wysokie. No ale ja to jestem wiejska patologia bez czółka.
      • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Dusigrosze, centusie i Harpagony 13.12.22, 23:39
        bupu napisała:
        >Już nie mówię, że w życiu nie posadziłabym na
        >moich książkach maleńtasów, którym leci
        >notorycznie z łyżeczek, widelców, dzióbków
        >tudzież kubeczków. Ryzyko uplamienia dzieł
        >byłoby stanowczo za wysokie. No ale ja to
        >jestem wiejska patologia bez czółka

        Jako miastowa patologia z blokowiska dorzucam jeszcze, że takie gżdyle raczej nie usiedzą spokojnie przez plus minus godzinę obiadu i mogą się wiercić na tych książkach.
        I tym samym zrobić z nich niezłą sieczkę. A potem, jak mowlę wstanie, ruch powietrza rozwieje malowniczo te strony po kuchni. I potem będzie "Milu, serce moje, co ta encyklopedia robi w mojej zupie?"
      • chatgris01 Re: Dusigrosze, centusie i Harpagony 26.12.22, 14:09
        bupu napisała:

        > Dorzucam kolejny punkt:
        > Wszystkie dziateczki w wieku żłobkowym, które spożywają posiłki na Roosevelta,
        > gibają się, od zawsze, na stosach encyklopedii i innych opasłych tomów, bo nikt
        > nigdy nie kupił ani krzesełka dziecięcego, ani też podkładki na krzesło.

        W OwR Gaba wsadza Pyzunie do wysokiego krzeselka, by podjac przerwana czynnosc wpychania w nia kaszki na mleku, ale pozniej faktycznie chyba krzeselko zniknelo w niebycie.
        • mika_p Re: Dusigrosze, centusie i Harpagony 27.12.22, 23:04
          > pozniej faktycznie chyba krzeselko zniknelo w niebycie.

          Później MM przeszła z roli mamy do roli babci, a babcie krzesełek do karmienia nie posiadają.

          A poważniej, nie wiadomo, jaki model krzesełka miała Gaba dla Pyzuni (można chyba założyć, że i Laura zeń korzystała). Za czasów mojego niemowlęcia (koniec lat 90-tych) były takie składające się ze stolika z krzesełkiem, stawiało się jedno na drugim dla niemowla, a potem odkręcało półeczkę-barierkę z krzesełka i stawialo na podłodze, a stolik stawialo na innym boku.
          Mały Ignaś dysponował stolikiem, zdaje się.
          • bupu Re: Dusigrosze, centusie i Harpagony 28.12.22, 09:36
            mika_p napisała:

            > > pozniej faktycznie chyba krzeselko zniknelo w niebycie.
            >
            > Później MM przeszła z roli mamy do roli babci, a babcie krzesełek do karmienia
            > nie posiadają.

            Ale wózek po Borejkownach się ostał, wożąc kolejne wnuki, aż do Ziutka chyba. A krzesełko zrobiło PUF! I się rozpłynęło. Swoją drogą w PRL robili solidne wózki ale nie aż takie żeby wytrzymały kilka dekad intensywnego użytkowania, więc też mi tu coś skąpstwem zalatuje.


            > A poważniej, nie wiadomo, jaki model krzesełka miała Gaba dla Pyzuni (można chy
            > ba założyć, że i Laura zeń korzystała). Za czasów mojego niemowlęcia (koniec la
            > t 90-tych) były takie składające się ze stolika z krzesełkiem, stawiało się jed
            > no na drugim dla niemowla, a potem odkręcało półeczkę-barierkę z krzesełka i st
            > awialo na podłodze, a stolik stawialo na innym boku.
            > Mały Ignaś dysponował stolikiem, zdaje się.
            >

            Mały Ignaś razem z małym Pitekantropem majtał się na stosie encyklopedii. Bez krzesełka i bez stolika.
            • mika_p Re: Dusigrosze, centusie i Harpagony 28.12.22, 17:15
              > Ale wózek po Borejkownach się ostał, wożąc kolejne wnuki, aż do Ziutka chyba. A krzesełko zrobiło PUF! I się rozpłynęło.

              Ajajaj, zabrałam się za szukanie stolika Ignasia i zapomnialam, że miałam dopisać taką myśl w kontekście własnie przedpotopowego wózka: wózki widać na ulicy, więc to jest element, który nawet niedzieciatym się z niemowlęciem czy ciut starszym dzieckiem kojarzy. Krzesełko do karmienia to sprzęt domowy.
              Szukałam idealnych kółek, ale nie wiem, gdzie ostatecznie była o nich wzmianka.

              Znalazłam tylko w CR takie coś:

              Mały Józinek, którego Natalia wypuściła nierozważnie na swobodę, polazł, przez nikogo nie pilnowany, ku starszemu chłopczykowi, cichutko siedzącemu w kącie, i najpierw, bez żadnego wstępu, dał mu w nos, a zaraz potem zepchnął go ze stołka. Ten starszy zniecierpliwił się lekko, wstał, odsunął spokojnie małego i usiadł znów przy stoliku.

              Sadzanie młodych na encyklopediach może wynikać z potrzeby zgromadzenia całej rodziny przy stole, ale to w rzeczywistości słaby pomysł. Kilka akapitów dalej w rzeczy samej posadzono chłopców na encyklopediach:

              Bellę posadzono przy krótszym boku stołu, pomiędzy chłopcami (tłumacząc, że koniecznie trzeba ich teraz rozdzielić, bo będą się naparzać). Obaj mieli pod tyłeczkami po zestawie słowników i encyklopedii, siedzieli więc dostatecznie wysoko, by dosięgnąć miseczek, a zarazem wystarczająco niepewnie, by musieli zachowywać się godnie.

              Dwuipółlatek i półtoraroczniak, raz.
              Gość pierwszy raz w domu jako guwernantka do pacyfikowania bombelków, dwa.

              A, Józinek spadł z tych słowników
              • ako17 Re: Dusigrosze, centusie i Harpagony 28.12.22, 17:21
                mika_p napisała:


                > A, Józinek spadł z tych słowników
                >

                no i nie dziwota!
              • lezbimbella_veganella Re: Dusigrosze, centusie i Harpagony 29.12.22, 23:32
                mika_p napisała:
                > Szukałam idealnych kółek, ale nie wiem, gdzie ostatecznie była o nich wzmianka.

                W Jimieninach może? W jimieninach oto Wunderkind Noblista Pulitzer Oscar Fryderyk Nike Palma Złoty Berlinale Bodil Grammy i Emmy lat 3 czy 5 sprezentował Betonowemu Centrum na jej imieniny obrazek... kuli ziemskiej, również idealnie okrągłej, metodą WCIERKI. Jak nie jimieniny to TiR chyba, gdzie IGS jest z tymi kółeczkami obrazowany na zasadzie kontrastu z jego dotkniętymi przekleństwem bycia rodzaju żeńskiego siostrami.
                Nie dam głowy, bo nienawidzę obu tych gniotów, czytałam 539 lat temu i szczegóły, co głupiego w którym opku było napisane, wywietrzały mi dawno...

                P.S. i offtop - "wcierka" to wcieranie odrobiny farby olejnej za pomocą suchego prawie pędzla w płótno.. Chyba że niejaka MM miała na myśli wcierkę na papierze kredkami z nagrobków lub płaskorzeźb?

                Jedno wiem, że jakby rzekomo kochający mnie snot-goblin sprezentował mi taką kulę ziemską na imieniny, i do tego wcieraną z jakiegoś szablonu, to bym poczuła rozczarowanie abstrakcyjnością i brakiem uczuć goblinich do mnie. Może ja na urodziny mu dam własnoręcznie wtarty pędzlem w płótno obraz asteroidy, albo jeszcze lepiej, wcierany kredkami arkusz z Excela? Sprawozdanie ze spotkania spółdzielni mieszkaniowej?

                Wolałabym 1000x zwykłą, banalną laurkę z kulfoniastymi nieortograficznymi bazgrołami na temat jaka jestem kohane trolliczne mamusje, albo zwykłą kartkę całą w kulfoniaste serduszki i zwierzaczki i rude kościotrupy, to by przynajmniej dowodziło, że symulacja jest prawdziwem, nieletnim latoroślem usiłującym przekazać swoje ciepłe uczucia jak najlepiej umi, a nie androidem, i że myśli o mnie w moje święto, a nie o lekcjach geografii :P
              • ciotka.scholastyka Re: Dusigrosze, centusie i Harpagony 30.12.22, 09:47
                mika_p napisała:

                > Szukałam idealnych kółek, ale nie wiem, gdzie ostatecznie była o nich wzmianka.

                Idealne kółka kreślił dwuletni Ignacy Grzegorz, a w Imieninach wykonał idealnie symetryczne serce techniką wcierki, mając lat cztery :)
                • mika_p Re: Dusigrosze, centusie i Harpagony 30.12.22, 17:13
                  > Idealne kółka kreślił dwuletni Ignacy Grzegorz, a w Imieninach wykonał idealnie symetryczne serce techniką wcierki, mając lat cztery :)

                  Wcierkę znalazłam, ale idealnych kółek - nie. Nie wiem, z której to książki, kura, no!

                  A'propos wcierki, to mozliwe, że to jednak była technika rozmazywania papierkiem rysunku narysowanego kredką ołówkową, lub też wcieranie papierkiem przygotowanych poza obrazkiem strużyn z kredek ołówkowych lub też typu bambino
                  • bupu Re: Dusigrosze, centusie i Harpagony 30.12.22, 17:19
                    mika_p napisała:

                    > > Idealne kółka kreślił dwuletni Ignacy Grzegorz, a w Imieninach wykonał id
                    > ealnie symetryczne serce techniką wcierki, mając lat cztery :)
                    >
                    > Wcierkę znalazłam, ale idealnych kółek - nie. Nie wiem, z której to książki, ku
                    > ra, no!

                    A votre service, Madame, to z Córki Roibrojka:

                    Ignacy Grzegorz, ubrany w koszulkę koloru zielonego, który podkreślał głębię
                    jego mądrych, ciemnych oczu, siedział cichutko w swoim kąciku. Na dużej kartce kreślił
                    od ręki idealnie okrągłe kółka, opatrzone długimi kończynami, z których każda
                    stanowiła linię doskonale prostą.


                    Ja bym chciała wiedzieć jakim cudem z młodzieńca tak motorycznie rozwiniętego w wieku lat 2,5 wyrósł nieskoordynowany dyspraktyk. Magiczne supermoce go porzuciły i przeszly na Józwierza?
                    • lezbimbella_veganella Re: Dusigrosze, centusie i Harpagony 30.12.22, 23:45
                      bupu napisała:
                      >
                      > Ignacy Grzegorz, ubrany w koszulkę koloru zielonego, który podkreślał głębię
                      > jego mądrych, ciemnych oczu, siedział cichutko w swoim kąciku. Na dużej kartce
                      > kreślił
                      > od ręki idealnie okrągłe kółka, opatrzone długimi kończynami, z których każda
                      > stanowiła linię doskonale prostą.

                      >
                      > Ja bym chciała wiedzieć jakim cudem z młodzieńca tak motorycznie rozwiniętego w
                      > wieku lat 2,5 wyrósł nieskoordynowany dyspraktyk. Magiczne supermoce go porzuc
                      > iły i przeszly na Józwierza?

                      Koordynacja oko-ręka nie musi się zawsze przekładać na równie sprawną motorykę reszty ciała..
                      Ale to po prostu kolejny babol nieszczęsnej MM. Naplotła bezmyślnie o czymś, co nigdy nie było możliwe.
                      Nie da się rysować doskonałych linii i idealnych kółek od ręki, czyli samą dłonią bez cyrkla i linijek. Potrzeba do tego odnosić się do brzegu kartki papieru, aby nanieść pierwsze równoległe linie, obok nich drugie aż po środek kartki. Na owych liniach wtedy można zaznaczyć punkty, które bez zginania kartki też będą trochę na oko, czyli niedoskonale pośrodku linii, i według tych linii i punktów zarysować okrągłe kółka, które nadal nie będą idealne, jakie by były z cyrklem lub linijką.
                      Idealny (jako tako) łuk można tylko zakreślić dość duży, i tylko część - mianowicie unieruchomiając łokieć (jako środek okręgu) i usztywniając rękę aż do przegubu, w sztywnej dłoni trzymając ołówek, można narysować ćwierć dużego okręgu. Ewentualnie stosować można tricki z trzymaniem nieruchomo części kartki albo ołówka. Ale to tricki wszystko.
                      Są takie utalentowane kreślarki i architekty, które po wieloletniej praktyce potrafią cieniować liniami jedna koło siebie, dość bliskimi do ideału bez linijki... ale nie wierzę w takie dwuletnie bobo, co Patrzy Mądrze Tymi Mądrymi Oczami, Ślini się Mądrze oraz bez żadnego treningu otrzymanego od dorosłych ani bez tricku rysuje idealnie jak Autocad. MM jak zwykle pojechała z przymiotnikami i masz babo placek (idealnie okrągły).

                      Btw rysowanie głowonogów czyli okrągła głowa z kończynami wyrastającymi wprost z niej, to jest bardzo pierwotny etap początkowego rysowania u dzieci 2-letnich. Rzeczywiście utalentowane gieniusie potrafią od razu rysować tułów... :P
                      • bupu Re: Dusigrosze, centusie i Harpagony 31.12.22, 09:43
                        lezbimbella_veganella napisała:

                        > bupu napisała:
                        > >
                        > > Ignacy Grzegorz, ubrany w koszulkę koloru zielonego, który podkreślał
                        > głębię
                        > > jego mądrych, ciemnych oczu, siedział cichutko w swoim kąciku. Na dużej k
                        > artce
                        > > kreślił
                        > > od ręki idealnie okrągłe kółka, opatrzone długimi kończynami, z których k
                        > ażda
                        > > stanowiła linię doskonale prostą.

                        > >
                        > > Ja bym chciała wiedzieć jakim cudem z młodzieńca tak motorycznie rozwinię
                        > tego w
                        > > wieku lat 2,5 wyrósł nieskoordynowany dyspraktyk. Magiczne supermoce go
                        > porzuc
                        > > iły i przeszly na Józwierza?
                        >
                        > Koordynacja oko-ręka nie musi się zawsze przekładać na równie sprawną motorykę
                        > reszty ciała..


                        Ja wiem, zarówno z zawodu wyuczonego jak i praktyki własnej. Jednakże nastoletni i dorosły IGS ma fatalną motorykę na wszystkich polach, mimo że jako dziecię miał ponadprzeciętną małą motorykę. A potem cofnął się w rozwoju i proszę, maślane łapy, nawet na własnym ślubie obrączkę upuścił. Nawet jeśli weźmiemy poprawkę na rozkochane spojrzenie Gabona i przyjmiemy, że linie i kółka nie były idealne, to i tak coś tu nie sztymuje.
                        • mircja Re: Dusigrosze, centusie i Harpagony 31.12.22, 12:39
                          bupu napisała:


                          > Ja wiem, zarówno z zawodu wyuczonego jak i praktyki własnej. Jednakże nastoletn
                          > i i dorosły IGS ma fatalną motorykę na wszystkich polach, mimo że jako dziecię
                          > miał ponadprzeciętną małą motorykę. A potem cofnął się w rozwoju i proszę, maśl
                          > ane łapy, nawet na własnym ślubie obrączkę upuścił. Nawet jeśli weźmiemy popraw
                          > kę na rozkochane spojrzenie Gabona i przyjmiemy, że linie i kółka nie były idea
                          > lne, to i tak coś tu nie sztymuje.

                          Ja nie mam maślanych łap, a jednak mogłabym w sytuacji stresu upuścić coś na podłogę.
                          Jak się stresuję, to kontakt z własnym ciałem mam gorszy, a czasem miewam też chwilowe spadki koncentracji.

                          • bupu Re: Dusigrosze, centusie i Harpagony 31.12.22, 13:16
                            mircja napisała:


                            > Ja nie mam maślanych łap, a jednak mogłabym w sytuacji stresu upuścić coś na po
                            > dłogę.
                            > Jak się stresuję, to kontakt z własnym ciałem mam gorszy, a czasem miewam też c
                            > hwilowe spadki koncentracji.
                            >

                            To normalne, zauważ jednak, że IGS ma tak permanentnie, stres czy nie stres. Jakby istniał naprawdę i był moim znajomym tobym mu zasugerowała żeby się przebadał pod kątem dyspraksji (sama jestem dyspraktyczką z maślanymi łapami).
                            • mircja Re: Dusigrosze, centusie i Harpagony 31.12.22, 13:19
                              Może bym zauważyła, gdybym pamiętała konkretne sytuacje, a jakoś nic nie mogę sobie przypomnieć.
                      • przymrozki Re: Dusigrosze, centusie i Harpagony 01.01.23, 19:08
                        lezbimbella_veganella napisała:

                        > Koordynacja oko-ręka nie musi się zawsze przekładać na równie sprawną motorykę
                        > reszty ciała..
                        > Ale to po prostu kolejny babol nieszczęsnej MM. Naplotła bezmyślnie o czymś, co
                        > nigdy nie było możliwe.
                        > Nie da się rysować doskonałych linii i idealnych kółek od ręki, czyli samą dłon
                        > ią bez cyrkla i linijek.

                        W historii rozwoju IGSa w ogóle nic się nie zgadza. Nawet jeżeli pominiemy świadectwa tymczasowo zakochanej w nim rodziny i odrzucimy jako niewiarygodne relacje o inteligentnym ślinieniu się na Plutarcha i wyjątkowo głębokiej zadumie nad robieniem w pieluchę, to ciągle zostają nam dane w miarę obiektywne, takie jak te, że czteroletni Ignacy sam się nauczył czytać. Nawet niechętna bratu Laura przyznaje, że kilkulatek czyta dużo, chętnie i wyraźnie powyżej poziomu normy dla swojego wieku. A potem nagle wielkie bam i łubudu, pracowity Ignaś jest obkuty po korek, ma dobre oceny, ale inteligencję ma tylko w normie. Nie jest szczególnie błyskotliwy, jest namolną ględą, a nie mistrzem anegdoty, nie ma wyobraźni ani talentu (jego poezje obśmiewa nie tylko doskonała uberDorota, ale nawet nieudana Magda), a jego bibliofilstwo przestaje przypominać pasję i zaczyna pachnieć eskapizmem.


                        • verdana Re: Dusigrosze, centusie i Harpagony 01.01.23, 19:35
                          " zostają nam dane w miarę obiektywne, takie jak te, że czteroletni Ignacy sam się nauczył czytać. " Chciałam zauwazyć, że gdy czterolatek czyta biegle i nauczył sie czytać sam, to nie jest powód do zachwytu tylko niepokojący objaw. Oczywiście, dziecko może być nad wyraz inteligentne. Ale z niemniejszym prawdopodobieństwem dziecko może mieć cechy autyzmu, to jeden z objawów ZA.
                          • przymrozki Re: Dusigrosze, centusie i Harpagony 01.01.23, 19:51
                            verdana napisała:

                            > " zostają nam dane w miarę obiektywne, takie jak te, że czteroletni Ignacy sam
                            > się nauczył czytać. " Chciałam zauwazyć, że gdy czterolatek czyta biegle i nauc
                            > zył sie czytać sam, to nie jest powód do zachwytu tylko niepokojący objaw. Oczy
                            > wiście, dziecko może być nad wyraz inteligentne. Ale z niemniejszym prawdopodob
                            > ieństwem dziecko może mieć cechy autyzmu, to jeden z objawów ZA.

                            No albo objawy specyficznego zaniedbania - mały Ignaś był nagradzany uwagą bliskich tylko kiedy zachowywał się jakby był znacznie starszy. Nie miał zabawek, siedział cicho w kącie z książką, nie bawił się z innymi dziećmi, interesowała go wyłącznie starożytność.
                          • bupu Re: Dusigrosze, centusie i Harpagony 02.01.23, 17:12
                            verdana napisała:

                            > " zostają nam dane w miarę obiektywne, takie jak te, że czteroletni Ignacy sam
                            > się nauczył czytać. " Chciałam zauwazyć, że gdy czterolatek czyta biegle i nauc
                            > zył sie czytać sam, to nie jest powód do zachwytu tylko niepokojący objaw. Oczy
                            > wiście, dziecko może być nad wyraz inteligentne. Ale z niemniejszym prawdopodob
                            > ieństwem dziecko może mieć cechy autyzmu, to jeden z objawów ZA.


                            Jako aspergeryczka, która nie rozstaje się z książką od trzeciego roku życia potwierdzam. Zresztą IGS ma wiele cech autystycznych, wybiórczość pokarmową, skłonność do nieopanowanego gadania o swoich zainteresowaniach, nieporadność towarzyską, tonięcie bez reszty w swych pasjach, kiepską koordynację...
                            • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Dusigrosze, centusie i Harpagony 02.01.23, 17:34
                              bupu napisała:
                              >Jako aspergeryczka, która nie
                              >rozstaje się z książką od trzeciego
                              >roku życia potwierdzam. Zresztą IGS
                              >ma wiele cech autystycznych,
                              >wybiórczość pokarmową, skłonność
                              >do nieopanowanego gadania o
                              >swoich zainteresowaniach,
                              >nieporadność towarzyską, tonięcie
                              >bez reszty w swych pasjach, kiepską
                              >koordynację...

                              No niech mię Ziutek obrzyga, wychodzi na to, że IGS to mój zaginiony brat bliźniak! Poważnie, jakbym o sobie czytała, kropka w kropkę
                              • sulika Re: Dusigrosze, centusie i Harpagony 02.01.23, 17:55
                                tajna_kryjowka_pyziaka napisała
                                > No niech mię Ziutek obrzyga, wychodzi na to, że IGS to mój zaginiony brat bliźn
                                > iak! Poważnie, jakbym o sobie czytała, kropka w kropkę
                                >
                                >
                                Mój prawie też. Ale ja u siębie, a już na pewno u ojca mego, podejrzewam autyzm
                            • przymrozki Re: Dusigrosze, centusie i Harpagony 03.01.23, 20:07
                              bupu napisała:

                              > Zresztą IGS ma wiele cech autystycznych, wybiórczość pokarmową, skło
                              > nność do nieopanowanego gadania o swoich zainteresowaniach, nieporadność towarz
                              > yską, tonięcie bez reszty w swych pasjach, kiepską koordynację...

                              Z drugiej strony, mały IGS dzieckiem jest raczej towarzyskim, ciągnie go do tłumów i hałasów imprezy masowej, ciągnie go do braci Lelujków a potem do Fryderyka, IGS cieszy się gośćmi, zajmuje się młodszym kuzynostwem i z ewidentną radością zabawia ich swoimi występami, ma żal do Józka, że Józek nie uwzględnia go w swoich rozrywkach, dosyć dobrze czyta emocje i intencje niewyrażone wprost (widzi, że milczący Józek w głębi duszy z niego kpi, widzi, że musi dać Józkowi pożegnać się z Trollą). W drugim pokoleniu potomków Mili i Ignacego to on ma chyba najbardziej naturalnie przychodzącą i ekstrawertyczną historię relacji damsko-męskich, zanim usidlił docelową żonę, poderwał co najmniej dwie dziewczyny (Dianę i Magdę). Łatwo otworzył się przed Dorotą.

                              Owszem, zapewne kłania się tu nam nasza stara znajoma, musierowiczowska konsekwencja budowania postaci, ale gdyby traktować postać Ignasia poważnie, to można by się zastanowić, ile jego cech autystycznych to w istocie zaniedbanie opiekunów. Przecież to nieszczęsne chłopię nie było socjalizowane (a wręcz było antysocjalizowane), lepiono je bezmyślnie na kształt Upragnionego Syna nestora rodu, bo egocentryczny Ignacy senior wymarzył sobie wnuka powstałego z jego głowy jak Atena z Zeusa. Nikt Ignasiowi nie dawał zabawek, nie zabierał poza dom, nie pokazywał świata, nie uczył nowych smaków. A jakby Ignaś chciał się zbuntować i wyjść z domu sam, to nie miał w czym, bo z odzieży zimowej pozostawiono mu do dyspozycji spodnie od garnituru i adidaski.
                              • julian_arden Re: Dusigrosze, centusie i Harpagony 03.01.23, 21:25
                                przymrozki napisała:

                                > bupu napisała:
                                >
                                > > Zresztą IGS ma wiele cech autystycznych, wybiórczość pokarmową, skło
                                > > nność do nieopanowanego gadania o swoich zainteresowaniach, nieporadność
                                > towarz
                                > > yską, tonięcie bez reszty w swych pasjach, kiepską koordynację...
                                >
                                > Z drugiej strony, mały IGS dzieckiem jest raczej towarzyskim, ciągnie go do tłu
                                > mów i hałasów imprezy masowej, ciągnie go do braci Lelujków a potem do Fryderyk
                                > a, IGS cieszy się gośćmi, zajmuje się młodszym kuzynostwem i z ewidentną radośc
                                > ią zabawia ich swoimi występami, ma żal do Józka, że Józek nie uwzględnia go w
                                > swoich rozrywkach,
                                [...]


                                Eh, sam taki byłem. Może jestem autystykiem wysokofunkcjonującym nierozpoznanym.
                  • ciotka.scholastyka Re: Dusigrosze, centusie i Harpagony 01.01.23, 18:36
                    mika_p napisała:


                    > A'propos wcierki, to mozliwe, że to jednak była technika rozmazywania papierkie
                    > m rysunku narysowanego kredką ołówkową, lub też wcieranie papierkiem przygotow
                    > anych poza obrazkiem strużyn z kredek ołówkowych lub też typu bambino

                    Tak! Robiłam ja i dzieci moje.
                  • chatgris01 Re: Dusigrosze, centusie i Harpagony 04.01.23, 23:12
                    mika_p napisała:


                    > A'propos wcierki, to mozliwe, że to jednak była technika rozmazywania papierkie
                    > m rysunku narysowanego kredką ołówkową, lub też wcieranie papierkiem przygotow
                    > anych poza obrazkiem strużyn z kredek ołówkowych lub też typu bambino
                    >

                    To jeszcze a propos wcierki i serca na laurce, pamietam z wlasnego dziecinstwa technike, gdy wycinalo sie z grubszego papieru (z bloku rysunkowego, lub bristolu) serce, robilo sie czerwona lub rozowa miekka olowkowa kredka obwodke grubosci 2-3 mm na jego brzegu, po czym przykladalo sie te wycinanke do wybranego (przewaznie centralnego) miejsca laurki i mocno trzymajac (zeby sie nie przesunelo), palcami rozcieralo rownomiernie na calym obwodzie ten kredkowy barwnik w kierunku na zewnatrz.
                    • kocynder Re: Dusigrosze, centusie i Harpagony 04.01.23, 23:21
                      O. Ja czytając o tej "wcierce" myślałam, że właśnie o to chodzi. Tylko obwódkę trzeba było narysować "grubą" warstwą, znaczy mocno kolorując, żeby się ładnie, równo "wytarło". Tak samo robiło się kwiatki w pamiętnikach itp dekoracje. :)
                      Znaczy w kwiatkach wycinało się albo cały "obwód" kwiatka, albo też kształt płatka - te "składane" z pojedynczych płatków różnej wielkości dawały fajowy efekt!
                • lezbimbella_veganella Re: Dusigrosze, centusie i Harpagony 30.12.22, 21:04
                  ciotka.scholastyka napisała:
                  > Idealne kółka kreślił dwuletni Ignacy Grzegorz, a w Imieninach wykonał idealnie
                  > symetryczne serce techniką wcierki, mając lat cztery :)

                  Moja odrażająca skleroza dziękuje Ci, o Ciotko nadobna!
                  Co fachowa scholastyka, to fachowa.

                  Skoro to idealne serdce było, to wpełzam pod ławę i odszczekuję kulę ziemską z wielkim wstydem, porutą i meą pulpą. Pamiętam tylko poczucie żenady, kiedy MM opisywała te idealne kółka. Kulę ziemską najwyraźniej sobie wytrzasnęłam z lenistwa i nie-mania.

                  Nie mam bowiem już tych opek w papierze, dawno oddałam na makulaturę, a elektrowersje też nie zaśmiecają mi już dysków. Co mi pozwala tworzyć śmiecie sklerotyczne tutaj.. skoro nie mam tekstów źródłowych, tym gorzej dla źródeł!
                  • ciotka.scholastyka Re: Dusigrosze, centusie i Harpagony 01.01.23, 18:36
                    lezbimbella_veganella napisała:


                    > Moja odrażająca skleroza dziękuje Ci, o Ciotko nadobna!
                    > Co fachowa scholastyka, to fachowa.

                    Kłaniam, kłaniam!
    • julian_arden Re: Dusigrosze, centusie i Harpagony 26.12.22, 20:32
      Dusio, Cento i Harpo, to brzmi jak nowi bracia Marx.
    • tajna_kryjowka_pyziaka Re: Dusigrosze, centusie i Harpagony 08.01.23, 14:04
      Pardą, a ktoś już pisał co Harpagorejki zrobiły z zagranicznymi zarobkami klopsa marnotrawnego? Przecież on do tej Australii nie pojechał na egzotyczne wakacje.

      Nawet robiłam o tym wątek (Przesyłka dla pani Pyziak) i nie udało się w nim jednoznacznie stwierdzić czy coś rodzinie przysyłał, czy nie. Ale nawet jeśli im nie przysyłał, to na pewno później przyjechał z tymi pieniędzmi. Przecież zbierał na samochód. I gdzie potem te dulary zniknęły?

      O kupnie auta jednak nic nam nie wiadomo. Mam rozumieć, że Janusz przez cały rok "obijania się bez celu" (Pyziak i lenistwo, pfff!) chomikował tę forsę i nie dał nawet na parówkę dla Pyzy? I zabrał ją z powrotem, jak wyjeżdżał zbierać wino w niemieckim kiciu, żeby kraść samochody w Alzacji?
      • bupu Re: Dusigrosze, centusie i Harpagony 08.01.23, 14:51
        tajna_kryjowka_pyziaka napisała:

        > Pardą, a ktoś już pisał co Harpagorejki zrobiły z zagranicznymi zarobkami klops
        > a marnotrawnego? Przecież on do tej Australii nie pojechał na egzotyczne wakacj
        > e.
        >
        > Nawet robiłam o tym wątek (Przesyłka dla pani Pyziak) i nie udało się w nim jed
        > noznacznie stwierdzić czy coś rodzinie przysyłał, czy nie. Ale nawet jeśli im n
        > ie przysyłał, to na pewno później przyjechał z tymi pieniędzmi. Przecież zbiera
        > ł na samochód. I gdzie potem te dulary zniknęły?


        Zważywszy na fakt że w szczytowym okresie peerelowskiej nędzy, mająca bezrobotną mamusię i głównego zywiciela rodziny w mamrze/internacie Pyzunia tarza się w zwałach kolorowych zabawek i konsumuje parówki, śmiem twierdzić, że Janusz jednak coś przysyłał. No przecież, do licha, nie uzbierały na te ekscesy ze swetrów dla spółdzielni i korków z łaciny.

        > O kupnie auta jednak nic nam nie wiadomo. Mam rozumieć, że Janusz przez cały ro
        > k "obijania się bez celu" (Pyziak i lenistwo, pfff!) chomikował tę forsę i nie
        > dał nawet na parówkę dla Pyzy? I zabrał ją z powrotem, jak wyjeżdżał zbierać wi
        > no w niemieckim kiciu, żeby kraść samochody w Alzacji?

        Heh, może właśnie to bylo kroplą, która przelała czarę. Gaba zamiast starać się wespół w zespół z Januszem o mieszkanie, wzięła przeznaczoną na ten cel kasę i wręczyła mamuni w zarząd. I konduktora łaskawego trafił taki szlag, że sam sobie sprzedał zaraz bilet do winem i samochodami płynącej brazylijskiej Alzacji w Niemczech.
        • mika_p Re: Dusigrosze, centusie i Harpagony 08.01.23, 14:59
          > Gaba zamiast starać się wespół w zespół z Januszem o mieszkanie, wzięła przeznaczoną na ten cel kasę i wręczyła mamuni w zarząd. I konduktora łaskawego trafił taki szlag, że sam sobie sprzedał zaraz bilet do winem i samochodami płynącej brazylijskiej Alzacji w Niemczech.

          A wiesz, Bupu, że mam podobną wizję? Łącznie z kroplą i czarą. Też mi się zdaje, że Janusz zarabiał, wysyłał, a Gaba zamiast zacząć załatwiać mieszkanie, przeznaczyła kasę na bieżące potrzeby całej rodziny,
          To by nawet tłumaczyło drugi wyjazd - po więcej kasy - i rozstanie, kiedy do Janusza dotarlo, że ile by nie zarobił, nie ma szans, bo zawsze będą dla Gaby pilniejsze wydatki. W końcu ile można żyć w zawieszeniu i ciągle słyszeć "jeszcze nie teraz, jeszcze nie wracaj"
          • julian_arden Re: Dusigrosze, centusie i Harpagony 08.01.23, 15:11
            mika_p napisała:

            [...]
            > A wiesz, Bupu, że mam podobną wizję? Łącznie z kroplą i czarą. Też mi się zdaje
            > , że Janusz zarabiał, wysyłał, a Gaba zamiast zacząć załatwiać mieszkanie, prze
            > znaczyła kasę na bieżące potrzeby całej rodziny,
            > To by nawet tłumaczyło drugi wyjazd - po więcej kasy - i rozstanie, kiedy do Ja
            > nusza dotarlo, że ile by nie zarobił, nie ma szans, bo zawsze będą dla Gaby pil
            > niejsze wydatki. W końcu ile można żyć w zawieszeniu i ciągle słyszeć "jeszcze
            > nie teraz, jeszcze nie wracaj"


            Ciekawa koncepcja, jakoś mi to nie przyszło do głowy. Raczej widziałem to w ten sposób, że Janusz nic nie przysyłał, tylko gromadził dochody na toyotę piękną jak sen.
            • mika_p Re: Dusigrosze, centusie i Harpagony 08.01.23, 15:36
              > Raczej widziałem to w ten sposób, że Janusz nic nie przysyłał, tylko gromadził dochody na toyotę piękną jak sen.

              Po stronie dochodów na Roosevelta: swetry dla spółdzielni Świt, jakieś korekty, jakieś korepetycje Gaby może.
              Po stronie wydatków: Mila, Gaba, studentka Ida, uczennice Nutria i Pulpa, maleństwo Pyza.

              Nie ma nic o tym, żeby jadły tynk ze ścian. Wręcz przeciwnie, na obiadki wpada pół podwórka, a Gaba zanosi profesorowi snop kwiecia, znaczy, długi bukiet czerwonych róż.
              • julian_arden Re: Dusigrosze, centusie i Harpagony 08.01.23, 21:16
                mika_p napisała:

                [...]
                > Po stronie dochodów na Roosevelta: swetry dla spółdzielni Świt, jakieś korekty,
                > jakieś korepetycje Gaby może.
                > Po stronie wydatków: Mila, Gaba, studentka Ida, uczennice Nutria i Pulpa, maleń
                > stwo Pyza.
                >
                > Nie ma nic o tym, żeby jadły tynk ze ścian. Wręcz przeciwnie, na obiadki wpada
                > pół podwórka, a Gaba zanosi profesorowi snop kwiecia, znaczy, długi bukiet czer
                > wonych róż.
                >

                Zaraz, ale może Milemburka już wtedy dramaturżyła za pieniądze?