Czarna Polewka -- miłe zaskoczenie

22.11.08, 03:15
Wiem, że o CP napisane tu już zostało zapewne wszystko i dawno przeminął czas
komentowania starej książki, ale co tam, i ja chciałabym dorzucić swój kamyczek.

Przeczytałam dzisiaj po raz pierwszy, z nastawieniem jak najgorszym. Tymczasem
nie było tak źle! Zdecydowanie nastąpiła znacząca poprawa w stosunku do
paskudnego Języka Trolli.

A więc:
- Straszny Dziadunio Borejko dojrzał odrobnę, nauczył się czegoś i zrozumiał,
że nie lubi Fryderyka nie dlatego, że nie lubi Fryderyka, tylko dlatego, że
nie lubi Pyziaka (zresztą ewidentnie tylko po to Pyziak został do akcji
wprowadzony)

- Ładnie (choć niekoniecznie subtelnie) została pokazana kliniczna depresja
Jana Schoppe
    • dakota77 Re: Czarna Polewka -- miłe zaskoczenie 22.11.08, 08:57
      No i wlasnie za takie komentarze jak ten o Laurze coraz mniej lubie z biegiem
      lat Mile. A wciaz czytamy, jaka z niej cudowna matka i babcia. Ja jej rodzinie
      wspolczuje. Dobra jest moze kucharka i sprzataczka, ale empatycznie sie nie
      wykazuje.
    • anutek115 Re: Czarna Polewka -- miłe zaskoczenie 22.11.08, 11:46
      No popatrz, jaki różny może byc odbiór tej samej książki - ja tak bardzo nie
      lubię CzP, że jest to jedyna pozycja jeżycjadowa, której nie kupiłam. Wszystko
      wolę, nawet "Zabę", której naprawde nie znoszę. A Kebbe aż wątek założyła
      (owszem, podryfował on w zupełnie innym kierunku, ale CzP była wątku punktem
      wyjsciowym) takie rozczarowanie przeżyła...
      Ale miło, że można też inaczej :-). I że ktoś się nie rozczarował (bo szkoda
      nerwów i pieniędzy...)
      • nessie-jp Re: Czarna Polewka -- miłe zaskoczenie 22.11.08, 14:46
        anutek115 napisała:

        > No popatrz, jaki różny może byc odbiór tej samej książki -

        Może to dlatego, że ja dużo złego słyszałam i czytałam z takim nastawieniem, że
        będzie absolutnie i bezwzględnie okropne :) A nie było!
    • jhbsk Re: Czarna Polewka -- miłe zaskoczenie 22.11.08, 11:56
      A ja coraz bardziej CP nie lubię. Szczególnie po przeczytaniu Sprężyny, która
      mimo obaw okazałą się naprawdę niezła. Napisałam kiedyś taką recenzję w Merlinie:
      Rozczarowanie
      Gdzie ta ciepła, kochająca się rodzina??? Dziadek obrzydliwie szpiegujący
      wnuczkę z lizusowatym wnuczkiem, matka, która na wieść o rychłym zamążpójściu
      córki wyjeżdża sobie za miasto i mówi, że porozmawiają po powrocie. Paskudny
      stereotyp tępego warszawiaka (Bodzio). Smutne to wszystko.
      I zdania nie zmieniłam. Szczególnie teraz, gdy po lekturze Sprężyny okazało się,
      że można inaczej pisać.
      • nessie-jp Re: Czarna Polewka -- miłe zaskoczenie 22.11.08, 14:57
        > Dziadek obrzydliwie szpiegujący
        > wnuczkę z lizusowatym wnuczkiem,

        No, bo w takie akurat role (z racji nawiązania do Kapuletów i Montekich)
        przyszło się wcielić nieszczęsnym Ignacym.

        Ja już nie traktuję głównych postaci Jeżycjady jako realistycznych osób, tylko
        coś w rodzaju aktora przywdziewającego co i raz to inną maskę, obsadzanego w
        kolejnej roli pasującej do motywu przewodniego.

        I tak, jak Aniela w BBB była Złą Macochą (te kruczoczarne włosy!), tak tu
        dziadunio Borejko odgrywa rolę nestora rodu, wyrwanego z epoki i stosującego
        metody zgoła nie 21-wieczne! Ignacy Junior ma być Wrednym Braciszkiem, to i
        odgrywa swoją rolę z całym zapałem, a na koniec się w dodatku emancypuje
        (podobało mi się przykre zaskoczenie dziadka Borejki, gdy go Ignać wypunktował i
        odmówił dalszej inwigilacji).


        > matka, która na wieść o rychłym zamążpójściu
        > córki wyjeżdża sobie za miasto

        No, bo akcję przedstawienia trzeba dopchnąć aż do IV aktu. Jakby Gabriela
        udzieliła (lub nie udzieliła) Laurze zezwolenia na ślub już na początku, toby
        cała się cała akcja posypała! :)


        > stereotyp tępego warszawiaka (Bodzio).

        Owszem, też mi było przykro, że Bodzio jest akurat z Warszawy. W Poznaniu nie ma
        osobników, co nie czytają Mickiewicza i nie myją nóg?

        Oczywiście wiele innych rzeczy też mi się nie podobało, m. in. przeraźliwie
        sacharynowa Róża. Ja rozumiem, że cierpi na poporodową psychozę maniakalną :)
        jako przeciwieństwo depresji post partum, ale te grucholenia o sile i źródle
        wszelkiej miłości były po prostu za długie...

        Ogólnie rzecz biorąc jednak, CP była dla mnie znacznie lepszą lekturą, niż Język
        Trolli, w którym autorka naprawdę sięgnęła dna :( Jak widać jednak, było to
        zdołowanie przejściowe, od dna się odbito i zaczyna być coraz lepiej!

        Na razie zaczynam czytać Sprężynę i zobaczymy.
        • jota-40 Re: Czarna Polewka -- miłe zaskoczenie 22.11.08, 15:52
          To rzeczywiście ciekawe, jak różne mogą być nasze opinie. Ja nie lubię "CP". Zdecydowanie nie lubię - nie będę się wdawać w szczegóły i kręcić nosem: po prostu nie mam najmniejszej ochoty do tej książki wracać, mało tego, w zasadzie zapomniałam o niej niemal dokładnie w chwili, kiedy ją skończyłam. Wieje z niej sztucznością, czymś naciąganym, jest kompletnie odrealniona (cała wyprawa Laury) i obfituje w płaskie dowcipy... Tymczasem "JT" nie jest na pewno szczytem moich marzeń, ale ma jakiś wdzięk. Obydwie te pozycje (plus "Żabę") uważam tak czy inaczej za najmniej udane w cyklu.
          • nessie-jp Re: Czarna Polewka -- miłe zaskoczenie 22.11.08, 16:14
            Jasne, że odbiór jest czysto osobniczy :) i subiektywny. Ja Trollę znielubiłam
            za naprawdę niesmaczne zachowanie autorki
            • jota-40 Re: Czarna Polewka -- miłe zaskoczenie 22.11.08, 16:32
              O, zdecydowanie, te anegdoty są trudne do strawienia.
              Za Noelką przepadam (chociaż są w niej elementy wybitnie irytujące i jakoś
              nachalnie publicystyczne, jak cała scena z małymi Rumunami); "Córkę Robrojka"
              też dosyć lubię; Bella jest sztandarowym przykładem słynnej, Panimusierowiczowej
              serii p.t. "Dzielna Dziewczynka Co Zawsze Sobie Daje Radę" - no, ale ma
              dostatecznie dużo wdzięku, żeby jej nie skreślać.
              Moje ulubione części cyklu to "Szósta klepka", "Opium w rosole", "Ida
              sierpniowa", "Pulpecja" i "Nutria i Nerwus".
              • jottka Re: Czarna Polewka -- miłe zaskoczenie 22.11.08, 17:01
                ja mam chyba jakiś syndrom wyparcia (wskutek lubienia 'szóstej klepki' albo
                'idy':), bo wprawdzie wiem, że czytałam swego czasu te ostatnie trzy odcinki,
                ale (niemal) nic z nich nie pamiętam:( cuś pamiętam, że trolla w kapelusiku
                chadzała, cuś pamiętam, że pokój żaby sie palił, ale fabuł ni w ząb, czasem coś
                wyjrzy z otchłani, jak pojawiają się szczegółowe opisy na forum, poza tym czarna
                dziura, hm.
      • kebbe Re: Czarna Polewka -- miłe zaskoczenie 22.11.08, 21:26
        jhbsk napisała:
        Gdzie ta ciepła, kochająca się rodzina??? Dziadek obrzydliwie
        szpiegujący
        > wnuczkę z lizusowatym wnuczkiem, matka, która na wieść o rychłym
        zamążpójściu
        > córki wyjeżdża sobie za miasto i mówi, że porozmawiają po
        powrocie. Paskudny
        > stereotyp tępego warszawiaka (Bodzio). Smutne to wszystko.
        Tak, mnie dokładnie te rzeczy uderzyły po twarzy, plus kilka innych,
        rozłożonych na tym forum na czynniki pierwsze. Moim zdaniem CP
        słusznie zbiera nieprzychylne opinie, a rzeczy przyjemne i z
        posmakiem magicznej "Starej Jeżycjady" giną niestety w lawinie
        rozmaitych katastrof w stylu Ignaców Dwóch. W moich oczach
        o "klęsce" (100% subiektywizmu) CP decyduje fakt, ze kiedy o niej
        myślę, to myślę w pierwszej kolejności o zmarnowanych 33 PLN, a nie
        uważam się za skończoną materialistkę...
        ...ale czytam wątek sprężynujący i zaczynam się łamać powoli..;P
        pozdrawiam , szczególnie Nessie , która w Czarnej Lawinie znalazła
        jednak okruchy dobra, jak prawdziwa członkini ESD :)
    • yanga Re: Czarna Polewka -- miłe zaskoczenie 23.11.08, 14:09
      Ja tak zupełnie wyparłam CzP z pamięci, że teraz postanowiłam ją
      sobie odświeżyć. Okropnie mi się nie podobają miłosne dialogi
      Wolfiego i Laury - są sztuczne, anachroniczne i drętwe. No i
      znalazłam poważny błąd: Florek nie może "odkładać pszczoły na
      miejsce" po tym, jak ta go użądli. A to dlatego, że pszczoła po
      użądleniu - w przeciwieństwie do osy - natychmiast pada trupem.
      • nessie-jp Re: Czarna Polewka -- miłe zaskoczenie 23.11.08, 15:57
        Tak, to prawda, też zwróciłam uwagę na biedny los pszczoły.

        No, ale to recenzuje narrator-mieszczuch, narrator-antynaturalista,
        narrator-jełopa przyrodnicza, czyli Ignacy. Niewykluczone, że po prostu się nie
        zna i pszczoła wcale Florka nie żądli, jeno czule podgryza :)
    • yanga Re: Czarna Polewka -- miłe zaskoczenie 25.11.08, 14:44
      Ja też "Noelkę"odbieram zdecydowanie bajkowo. Wręcz muszę ją sobie
      przeczytać przed świętami - no może nie każdymi, ale powiedzmy, co
      drugimi. Natomiast nadal tkwię w CzP i coraz bardziej się zdumiewam.
      Czy ktoś już tu pisał o nieprawdopodobnych okolicznościach
      niedoszłego ślubu w Śmiełowie? Jak to możliwe, że Wolfie to wszystko
      sam załatwił - a gdzie zapowiedzi, gdzie odpytywanie w kancelarii
      parafialnej (muszą być oboje), gdzie nauki przedmałżeńskie? No
      dobrze, nauki mogli im darować, jesli do matury chodzili na religię,
      ale zapowiedzi to są trzy tygodnie czekania! I nie było żadnych
      okoliczności łagodzących. Ślub kościelny z marszu można w tym kraju
      wziąć tylko na łożu śmierci, a i to niewiadomo ;-). Nawiasem mówiąc,
      przy tej okazji znów sie wydało, że Wolfie miał nie tylko klasę, ale
      i kasę. W pudełku na szafie.
      • dakota77 Re: Czarna Polewka -- miłe zaskoczenie 25.11.08, 14:54
        Pisalismy o tym braku formalnosci jak tylko ukazala sie ksiazka. Wszystkie nas
        to zdziwilo, ze u MM mozna brac slub od reki;-)
      • nessie-jp Re: Czarna Polewka -- miłe zaskoczenie 25.11.08, 15:13
        > Ślub kościelny z marszu można w tym kraju
        > wziąć tylko na łożu śmierci, a

        Jak Wolfi formalności załatwiał, to akurat Laura dogorywała na migrenę :))))

        Szczerze powiedziawszy, cały czas spodziewałam się, że dojdzie do spotkania z
        księdzem, który im powie: "Dzieci kochane, ależ oczywiście
        • dakota77 Re: Czarna Polewka -- miłe zaskoczenie 25.11.08, 15:16
          USC tez by nie przeszedl, czeka sie miesiac i dzien na termin, chyba ze sa
          jakies szczegolne okolicznosci, typu panna mloda ma termin porodu za tyzien;-P
        • anutek115 Re: Czarna Polewka -- miłe zaskoczenie 25.11.08, 15:18
          A skąd, Do USC też nie. Ja brałam ślub w USC, i tylko dlatego, że zgłosiliśmy
          się w listopadzie, a chcieliśmy brać ślub w styczniu (wymyślilismy sobie, że w
          rocznicę pierwszego pocałunku :-*) mogliśmy sobie wybrać termin. Inaczej, na
          trzy tygodnie do przydu, wszystko zapchane. Nie sądzę, by w Poznaniu było inaczej.
          • dakota77 Re: Czarna Polewka -- miłe zaskoczenie 25.11.08, 15:20
            Na pewno nie, to, ile sie czeka na termin, jest okreslone ustawowo.
            • nessie-jp Re: Czarna Polewka -- miłe zaskoczenie 25.11.08, 15:50
              No proszę, czyli w ogóle żadnej szansy na ślub w stylu "Błękitnego Zamku" nie
              ma? Co za okropny brak romantyzmu :)
Pełna wersja