Wolfi emigrant

12.01.09, 23:24
Zebralam sie na odwage, zeby zalozyc osobny watek, bo bardzo podoba
mi sie dyskusja, ktora rozwinela sie w watku
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=25788&w=89228119&s=1
Nie chcialabym, zeby zginela... Mam nadzieje, ze przeniesiecie czesc
zawartych tam przemyslen tutaj.

W watku croyance napisalam, ze mnie jako wspolemigranta jakos
zirytowal list
Wolfiego o fantastycznych perspektywach w Glasgow i zyciu jakie
wiedzie. Odebralam go (calkowicie subiektywnie)jako zbior frazesow
wyciety z reportazy o Polakach w UK- plus myslenie zyczeniowe
autorki.

Tu Arabowie, tu Ukrainka, tu Afrykanie a tu mala Chinka. Nieomal w
jednym zdaniu... Zakochana w Bodziu dziewczyna, nie ma imienia jest
tylko "mala Chinka". Dobrze ze chociaz Oksana sie jakos nazywa. A
gdzie relacje z innymi Polakami? I te dobre i negatywne? Gdzie
przemyslenia na temat tego jak inaczej sie zyje w innym kraju?
Moze ja na poczatku mojej emigracyjnej drogi tez troche ekscytowalam
sie miedzynarodowym towarzystwem (chociaz nie pamietam..), ale na
pewno ekscytowalam sie duuzo bardziej innymi rzeczami. Typu: rany,
tu sie ma platny roczny urlop macierzynski! A w gazetach jest debata
czy wystawianie jaselek w szkole godzi w swieckosc szkoly jako
instytucji i czy moze jest promowaniem jednej religii i dlaczego
akurat tej! Kobieta jest biskupem! Minister mowi w telewizji nie do
konca zrozumialym dialektem ze swojej wioski! (specjalnie
przypominam sobie na chybil trafil rzeczy ktore opowiadalam mamie i
znajomym na poczatku pobytu tutaj).

Tak jak napisalam w tamtym watku, nie do konca wiem, gdzie lezy
zrodlo mojej irytacji na Wolfiego i troche licze na to, ze rozmowa z
Wami pomoze mi je znalezc :-) Pomiajajac oczywiscie bardzo mozliwa
diagnoze, ze sie czepiam, ze wymagam od autorki jakiegos
niemozliwego wejscia w temat i ze mialam zly dzien jak to czytalam.

Jestem bardzo ciekawa jak Wy odebraliscie ten list i ta bardzo
pobieznie przedstawiona wizje zycia na emigracji.

Pozdrawiam z Norwegii!
    • croyance Re: Wolfi emigrant 12.01.09, 23:37
      Mnie jest bardzo trudno byc obiektywna na ten temat, bo zawodowo
      zajmuje sie badaniem emigrantow. Przy czym moje osobiste
      doswiadczenia sa kompletnie inne, niz to, co wychodzi nam z badan
      (porownywalismy nasze wyniki takze do tych norweskich). Nie wiem
      wiec, czy trzymac sie mojej historii, czy tego, co statystycznie
      wystepuje najczesciej.

      Nie wiem, jak przedstawic wiarygodnie zycie na emigracji, ale chyba
      trzymalabym sie wersji typowej, czyli tej najczesciej wystepujacej 0
      ktora z kolei wkurza niezmiernie tych, ktorzy wylamuja sie ze
      schematu :-)
      • villanden Re: Wolfi emigrant 12.01.09, 23:49
        Mnie jest bardzo trudno byc obiektywna na ten temat, bo zawodowo
        > zajmuje sie badaniem emigrantow. Przy czym moje osobiste
        > doswiadczenia sa kompletnie inne, niz to, co wychodzi nam z badan
        > (porownywalismy nasze wyniki takze do tych norweskich). Nie wiem
        > wiec, czy trzymac sie mojej historii, czy tego, co statystycznie
        > wystepuje najczesciej.

        W sumie i jedno i drugie jest bardzo ciekawe :-)

        Czy statystycznie wystepuje czesto mieszkanie w miedzynarodowych
        komunach, np? (wiem, ze Wolfi mieszka tylko z Bodziem, ale tak sobie
        odchodze od tekstu).
        Ja tez z racji pracy z duza iloscia rodakow mam ogromny dostep do
        obserwacji- i jak sie nad tym zastanowie to nadal ten list Wolfiego
        wypada gdzies pomiedzy (tak jakby w niebycie) miedzy tym czego
        doswiadczam ja, a np. tym jak zyje znany mi (statystyczny) polski
        pracownik fizyczny.
        Wiem, wiem, Wolfi pracuje w radiu i tworzy tatuaze. Hm.
        • croyance Re: Wolfi emigrant 12.01.09, 23:55
          Statystycznie wlasnie nie wystepuje - wiekszosc Polakow mieszka z
          Polakami ;-)
          • mmaupa Re: Wolfi emigrant 13.01.09, 00:11
            TO ja sie wylamie ze schematu, bo ktos musi, zeby Croyance zawodowo zadowolic :)

            Mieszkam (w Anglii) w jednym domu z Argentynczykiem, Finka i Wegrem. Poprzedni
            dom dzielilam z Australijczykiem, Hindusem, Amerykaninem i Grekiem. Nigdy nie
            mieszkalam z Polakami, mimo ze ci, ktorych tu poznalam sa mili (ding_yun czesc
            zreszta zna, to potwierdzi). Nigdy, o dziwo, nie mieszkalam tez z Anglikami.

            List Wolfiego - mimo ze stylistycznie troche infantylny - wydal mi sie raczej
            realistyczny. No bo dlaczego niby Wolfi ma sie zachwycac platnym urlopem
            macierzynskim ;)? Pewnie nie stac go na telewizor, wiec nie wie, jakim akcentem
            sie wypowiadaja urzednicy i w ogole nie jest zorientowany w sprawach
            polityczno-spolecznych. Wyobrazam sobie, ze zyjac w takiej miedzynarodowej
            komunie kazdy Arab i Chinczyk sprawdza w internecie, co sie dzieje w jego
            wlasnym kraju, po czym dzieli sie ta informacja z sasiadami. Wiadomosci lokalne
            obchodza go raczej malo, tyle tylko zeby wiedziec, kiedy w tygodniu wywozi sie
            smieci. Sama, zyjac w takim miedzynarodowym grajdole, orientowalam sie o wiele
            lepiej w ukrainskiej Pomaranczowej Rewolucji czy nepalskich strajkach niz
            lokalnych wyborach samorzadowych.

            No i nie dziwie sie, ze okresla znajomych narodowosciami, nie imionami - sama
            musialam mamie po dziesiec razy pisac, ze Lauren jest z Trynidadu, a Roy z
            Indii. Tygrysowi o znajomych Wolfi pisze pewnie po raz pierwszy i ostatni, wiec
            nie widze powodu aby ich wszystkich przedstawiac (szczegolnie jesli czesc ma
            bardzo skomplikowane imiona, Oksana jeszcze obleci).
            • dakota77 Re: Wolfi emigrant 13.01.09, 00:15
              No i fajnie, ze imigranci interesuja sie tym, co dzieje sie we wlasnym kraju,
              ale dopoki w nowym kraju interesuje ich tylko to, kiedy wywozi sie smieci, nie
              zasymiluja sie. Utkna w swojej spolecznosci i z minimalna pensja.
              • mmaupa Re: Wolfi emigrant 13.01.09, 00:28
                Ale po co maja sie asymilowac, jesli przyjezdzaja tylko na 3-4 lata?

                Zreszta nie-asymilowanie sie chyba nie jest wyznacznikiem pensji. Osoba dobrze
                znajaca jezyk nowego kraju, posiadajaca odpowiednie kwalifikacje i
                wyksztalcenie, nie skonczy z minimalna pensja. A ze mieszka i przyjazni sie z
                tambylcami? To chyba jej sprawa.
                • dakota77 Re: Wolfi emigrant 13.01.09, 01:01
                  Ja nie mowie o osobach posiadajacych kwalifikacje i jezyk. Ja mowie o
                  imigrantach takich jak wiekszosc polskich robotnikow, ktora nie ma ani jednego,
                  ani drugiego, przebywa tylko wsrod swoich i nie widzi czesto potrzeby poznania
                  jezyka nowego kraju czy jego zwyczajow.
                  • nessie-jp Re: Wolfi emigrant 13.01.09, 01:17
                    Dakota, niektórzy z tych robotników w ciągu 3-5 lat obskakują kilka krajów -
                    Niemcy, Włochy, Irlandia, Norwegia... Nawet gdyby nie byli robotnikami, tylko
                    genialnymi lingwistami, i tak nie mieliby szans na poznanie języka i kultury
                    kraju. Zresztą
                    • dakota77 Re: Wolfi emigrant 13.01.09, 01:21
                      Oczywiscie, ze tak. Ale wiele z tych osob zostaje na dluzej, nieraz na zawsze. I
                      wciaz nie ma ochoty nauczyc sie jezyka, bo po co, w koncu rodacy na emigracji
                      pomoga, dadza prace itp. O takich przypadkach caly czas mowie, majac na mysli
                      wielu polskich imigrantow np. na Greenpoincie. Obserwowalam ostatnio pracownikow
                      polskiego sklepu, ktorzy obslugiwali takze kilku Amerykanow. I chyba tylko jedna
                      osoba w sklepie byla w stanie obsluzyc tych klientow. I takie sytuacje mnie
                      przerazaja. Osoba, ktora jedzie tylko zarobic na kontrakcie i wie, ze za kilka
                      lat wroci nie musi sie przeciez asymilowac.
                      • mmaupa Re: Wolfi emigrant 13.01.09, 10:29
                        Osoba, ktora jedzie tylko zarobic na kontrakcie i wie, ze za kilka
                        > lat wroci nie musi sie przeciez asymilowac.
                        A no widzisz, ja wlasnie o takich osobach mowie :)

                        Twoje spostrzezenia sa bardzo trafne jesli chodzi o wlasnie takich dlugotrwalych
                        emigrantow. Najgorsze, ze czesto posluguja sie jakas przedziwna mieszanka
                        polskiego i innego jezyka. Jestem w stanie zrozumiec, ze trudno im sie
                        porozumiec po polsku po np. 15 latach poza krajem, ale potem okazuje sie, ze
                        przez ten czas nawet nie nauczyli sie chocby w miare przyzwoicie
                        angielskiego/niemieckiego/szwedzkiego...!
                        • ciotka_paszczaka Re: Wolfi emigrant-typowy?! 13.01.09, 13:32
                          Jestem w stanie zrozumiec, ze trudno im sie
                          > porozumiec po polsku po np. 15 latach poza krajem,

                          A ja nie jestem w stanie!!!
                          Mieszkam za granica dluzej niz te 15 lat!
                          Z Polakami typu Wolfiego, praktycznie nie mam kontaktu, z wyjatkiem malego
                          polskiego sklepiku (do ktorego kawal drogi musze jechac), natomiast poznalam tu
                          DUZO osob dokladnie takich jak ja, tj. znajacych biegle jezyk, pracujacych na
                          stanowiskach zgodnych z kwalifikacjami,
                          ( roznymi, nie wszyscy maja studia); mowiacych doskonale po polsku....mimo wielu
                          DZIESIATEK lat spedzonych poza krajem. Ba, spotkalam Polakow, ktorzy zostali za
                          granica w czasie 2 wojny; wychowali dzieci w dwu jezykach (czesto maz/zona nie
                          byl Polakiem) i te dzieci, maja juz dorosle dzieci, ktore z duma mowia: "a moj
                          dziadek to byl z Polski".
                          Wracajac do Jezycjady, gdyby MM zapytala swojego brata o realia, i wyslala
                          Wolfiego do Stanow, to moze byloby to troche realistyczne.
                          • dakota77 Re: Wolfi emigrant-typowy?! 13.01.09, 13:39
                            Bo ja wiem, czy Stany wypadlyby bardziej realistycznie? Teraz raczej malo ludzi
                            jezdzi do USA za praca, przeciez tam nie mozna pracowac legalnie, chyba ze kogos
                            sciaga do siebie pracodawca. Co innego Wyspy, i to jednak byl w ostatnich latach
                            glowny adres wyjazdowy dla Polakow. Poza tym teraz wielu emigrantow zarobkowych
                            ze Stanow mysli o powrocie, nawet duzo mowi sie o tym, ze Greenpoint moze
                            przestac byc polska dzielnica, wiele osob juz sie stamtad wyprowadza. Wcale sie
                            nie dziwie, ta dzielnica prosi sie az o gentryfikacje, jest blisko Manhattanu,
                            widoki ma swietne, kiedys musiala podrozec.

                            Co do problemow z ojczystym jezykiem po latach na emigracji, wszytsko zalezy od
                            checi. Zan wiele osob, ktore mowia dobrze po polsku, choc biegle posluguja sie
                            jezykiem kraju, w ktorym mieszkaja i z Polonia maja malo kontaktow, tak jak
                            piszesz.
                            • idomeneo Re: Wolfi emigrant-typowy?! 13.01.09, 14:37
                              ja ze względów zawodowych mieszkałam za granicą (w USA i we Włoszech) łącznie
                              przez niecałe 2,5 roku - złożyły się na to dwa roczne wyjazdy do Stanów i jeden
                              krótszy do Włoch. We Włoszech żyło mi się bardzo wygodnie, ale ze względu na
                              krótkość tego pobytu, psychicznie jakoś szczególnie się tam nie zadomowiłam.
                              Natomiast w Stanach mieszkałam kolejno w trzech dużych miastach i zdążyłam w
                              każdym z nich poczuć się "u siebie".

                              Mam świadomość tego, że często z Polonią w USA bywa tak, jak pisze Dakota, ale
                              nie miałam z nią zbyt wielu okazji do kontaktów. Zdarzyło mi się natomiast
                              dobrych parę razy zetknąć z wykształconymi Polakami, którzy przyjechali do USA
                              jako specjaliści, czy żeby studiować, i którzy wyjątkowo niechętnie przyznawali
                              się do swojej polskości i bardzo się wysilali, żeby czasem do tego nie
                              nawiązywać (co jest o tyle zabawne, że akurat Amerykanie mocno hołubią wiedzę o
                              własnych korzeniach i mówią od razu, że sami są Irlandczykami czy Szwedami z
                              pochodzenia, nawet jeśli ich rodzina siedzi w Stanach od dziesięciu pokoleń).

                              Kiedyś na przykład w kawiarni znajomy, do którego mówiłam po polsku (przy
                              stoliku byliśmy we dwójkę) powiedział mi z rodzajem przygany, chociaż tak niby
                              żartem, że oto czuje się jak na Greenpoincie. I była w tym imho taka wyraźna
                              chęć odcięcia się od stereotypu Polaka jako niewykwalifikowanego i
                              nieokrzesanego pracownika fizycznego, tak, żeby broń Boże czasem ktoś (kelner?
                              ludzie przy sąsiednich stolikach?) sobie nie pomyślał, że on może z nim mieć coś
                              wspólnego. Ja to odebrałam jako dosyć dziwaczne; no i ciekawa jestem, co na to
                              ekspertka - Croyance.
                              • dakota77 Re: Wolfi emigrant-typowy?! 13.01.09, 14:44
                                Faktycznie to dziwne, tym bardziej ze w Stanach kazdy jest "skads". Ludzie
                                odmiennych narodowosci nie wstydza sie miedzy soba rozmawiac w swoim jezyku i
                                np. na ulicach NY to przeciez kompletnie normalne i nikt sie tam nie dziwi, ze
                                rozmawiam z mezem po polsku, zeby zaraz odezwac sie do kelnera czy sprzedawcy po
                                angielsku. Takie nieprzyznawanie sie do pochodzenia, jakie opisujesz, faktycznie
                                jest mocno nienaturalne.
                              • nessie-jp Re: Wolfi emigrant-typowy?! 13.01.09, 15:20
                                A może to właśnie niechęć do Greenpointu, a nie niechęć do polskości?

                                Nie znam się, ale Polonia na Greenpoincie to chyba było jednak dość szczególne
                                towarzycho... :)))

                                Ja nie lubię się przyznawać nigdzie i w żadnych okolicznościach do swojej
                                narodowości, miasta czy pochodzenia. Tzn. nie lubię wyjeżdżać z tymi danymi od
                                pierwszego słowa, tak jakbym niosła przed sobą sztandar. I nie dlatego, że się
                                wstydzę bycia Polką
                                • dakota77 Re: Wolfi emigrant-typowy?! 13.01.09, 15:37
                                  A pytana nie odpowiedzialabys, skad jestes?;-). Ja nie zaczynam z nikim rozmowy
                                  od tego, ze jestem Polka, ale jak ktos pyta, czemu mam sie nie przyznac? W
                                  Stanach nie mam z tym problemu, tam kazdy jest skads, gorzej jest w Europie,
                                  zwlaszcza na Wyspach. Tam jest tylu Polakow, nie zawsze zachowujacych sie
                                  najlepiej, czasem naprawde przestawalam sie odzywac po polsku, zeby sie z nimi
                                  nie kojarzyc.
                                  • nessie-jp Re: Wolfi emigrant-typowy?! 13.01.09, 15:43
                                    Odpowiedziałabym oczywiście! Pisałam raczej o takiej, hm, głośnej manifestacji
                                    swojej narodowości typu wchodzenie do restauracji i od progu ryczenie po polsku,
                                    czy to we Włoszech, czy w Rumunii, czy na Słowacji, czy w Uesej.

                                    Na ogół nie ustawiam sobie też w stopce forum informacji "Ja jestem z Polski!"
                                    ani nie używam mechanizmów lokacyjnych forum (typu: ile masz lat, jakiej jesteś
                                    płci i skąd jesteś). To nie znaczy, że się wstydzę, ile mam lat i skąd jestem,
                                    tylko wolę najpierw dać się poznać jako ja, a dopiero potem jako wiekowa Polka :)
                                    • dakota77 Re: Wolfi emigrant-typowy?! 13.01.09, 15:48
                                      A kto tu mowil o royczeniu od progu restauracji, ze sie jest Polakiem? Ryczenie
                                      czegokolwiek od progu do glowy by mi nie przyszlo, a gdzie maniery? Tu byla mowa
                                      o rozmowie dwojga Polakow przy restauracyjnym stoliku, gdzie sam fakt
                                      rozmawiania po polsku dla jednek z osob rozmawiajacyh okazal sie stwarzac
                                      problem. Ja widze wyrazna roznice:-)
                                      Nie lubie afiszowania sie z czymkolwiek, i z polskoscia sie tez nie afiszuje, ze
                                      informuje wszem i wobec, ze jestem z Polski, ale pytana zawsze odpowiadam. A ze
                                      tak jak ostatnio w restauracji slysze w odpowiedzi na to, ze ktos myslal, ze
                                      mieszkam w NY, bo nie brzmie jak Polka, to juz inna rzec;-)
                                      • nessie-jp Re: Wolfi emigrant-typowy?! 13.01.09, 15:57
                                        dakota77 napisała:

                                        > A kto tu mowil o royczeniu od progu restauracji,
                                        > ze sie jest Polakiem?

                                        Ryczenie PO POLSKU!

                                        Zresztą ta sama maniera mnie irytuje i u innych nacji, które przyjeżdżają
                                        turystycznie do Polski. Nie mówię, że trzeba się od razu po kątach ukrywać, ale
                                        występowanie w obcym miejscu od pierwszego słowa w swoim własnym języku i
                                        oczekiwanie, że ktoś cię zrozumie (a jak nie zrozumie
                                        • dakota77 Re: Wolfi emigrant-typowy?! 13.01.09, 16:45
                                          Moj blad:-)

                                          Ale powtarzam, ze tu nie bylo mowy o ryczeniu od progu we wlasnym jezyku, tylko
                                          o rozmowie we wlasnym jezyku. Ryczenie czegokolwiek gdziekolwiek oznacza
                                          kompletny brak manier, brr.
                                          • idomeneo Re: Wolfi emigrant-typowy?! 13.01.09, 16:55
                                            hm - czy powinnam się teraz zacząć tłumaczyć z tego, że nie, nie mam zwyczaju
                                            ryczeć w restauracjach? ;)
                                          • nessie-jp Re: Wolfi emigrant-typowy?! 13.01.09, 16:55
                                            No właśnie, ja o ryczeniu, ty o rozmowie :) Ale może ten znajomy tak się
                                            wzdrygał właśnie przez skojarzenie z Greenpointem, gdzie *z założenia* rozmawia
                                            się obcym językiem w cudzym kraju?
                                            • idomeneo Re: Wolfi emigrant-typowy?! 13.01.09, 17:01
                                              przyznam, że sytuacja gdy dwoje Polaków siedzi przy stoliku w restauracji i
                                              mieliby rozmawiać po angielsku tylko po to, by czasem ktoś sobie nie pomyślał,
                                              że są z Greenpointu, nadal wydaje mi się trochę surrealistyczna.
                                              • nessie-jp Re: Wolfi emigrant-typowy?! 13.01.09, 17:10
                                                Ależ ja się zgadzam! Ale przecież tamten Polak nie powiedział: nie rozmawiajmy
                                                po polsku, bo się wstydzę. Powiedział: o, teraz to jak na Greenpoincie. Czyli co
                                                takiego złego powiedział? Ano
                                                • dakota77 Re: Wolfi emigrant-typowy?! 13.01.09, 17:20
                                                  Wiesz, ja nie specjalistka od Greenpointu, bo bylam tam cale dwa razy- raz ze
                                                  znajmomym, ktory szukal pracy, a potrzebowal tlumacza;-), drugi raz teraz, po
                                                  zakupy na nasza polsko-karaibska wigile. Nie widzialam tak nikogo w kufajkach i
                                                  ruskich czapach:-). Ale faktem jest, ze mowi sie tam wszedzie po polsku, ze
                                                  znajomoscia angielskiego bywa roznie, a sklepy wygladaja jak GS na glebokiej
                                                  polskiej prowincji. Nie jest to cos, z czym chcialabym byc identyfikowana. Ale
                                                  nie oznacza to, ze nie moge rozmawiac ( rozmawiac, nie ryczec!) po polsku, kiedy
                                                  ide z mezem do restauracji.

                                                  Co do dresow i lancuchow- nie ma zalosniejszego zjawiska niz bialy, ktorzy
                                                  probuja wygladac jak gangsta, a mimo wszystko jest ich pelno:-)
                                                  • nessie-jp Re: Wolfi emigrant-typowy?! 13.01.09, 18:53
                                                    > polskiej prowincji. Nie jest to cos, z czym chcialabym byc identyfikowana.

                                                    No, ale różne mają ludzie kompleksy. Może dla tamtego człowieka bycie
                                                    identyfikowanym z Greenpointem było równie nie do przyjęcia, jak dla mnie bycie
                                                    identyfikowaną z... nie wiem, czym, Radiem Maryja? Homofobami? Faszystami? Nie
                                                    wiadomo, co go tam w duszy kąsało...


                                                    > Co do dresow i lancuchow- nie ma zalosniejszego zjawiska niz bialy, ktorzy
                                                    > probuja wygladac jak gangsta, a mimo wszystko jest ich pelno:-)

                                                    No tu też niestety, tylko że wcale nie próbują wyglądać, a są zwyczajnymi
                                                    bandziorami :( I dlatego mało który kulturalny człowiek goli się na łyso i
                                                    zakłada dres
                                  • yowah76 Re: Wolfi emigrant-typowy?! 20.01.09, 02:02
                                    Ja w pracy mam polskie towarzystwo, w domu w tej chwili tez, ale sa
                                    ta ludzie z ktorymi jestem w stanie przebywac. Niestety, znaczaca
                                    czesc Polakow w Anglii, to typy z ktorymi na pewno nie chcialabym
                                    byc identyfikowana i takich unikam. Unikalabym ich i w Polsce, ale
                                    tu chyba bardziej to czlowieka gryzie jak zza regalu w sklepie
                                    slychac potoki laciny w wersji ograniczonej.
                              • croyance Re: Wolfi emigrant-typowy?! 13.01.09, 15:32
                                Jeden facet z uniwerku w Surrey zrobil takie badanie o tozsamosci
                                etnicznej a klasie spolecznej Polakow (jednoczesnie pisal tez o
                                roznych strategiach emigracyjnych - chomik, bocian etc.).

                                Okazuje sie, ze klasa jest tym, z czym sie czlowiek indentyfikuje
                                bardziej - czyli w skrocie, Polak z klasy sredniej latwiej dogada
                                sie z Anglikiem z klasy sredniej niz z Polakiem z klasy pracujacej.

                                Plus od razu mamy wszystkie kwestie niecheci do bycia kojarzonym ze
                                zla klasa - czyli nie tyle wstydzenie sie pochodzenia, co brak checi
                                do bycia kojarzonym z nieswoja grupa.
                          • mmaupa Re: Wolfi emigrant-typowy?! 13.01.09, 14:22
                            No i bardzo dobrze, ze ty i twoi znajomi mowicie biegle po polsku.

                            Nigdzie nie napisalam, ze popieram sytuacje w ktorej jezyk ojczysty zastepowany
                            jest nowym - ale wiem, ze to sie zdarza i poniekad moge empatyzowac z osoba w
                            takim polozeniu. Moze nie ma przyjaciol z Polski, nie utrzymuje kontaktu z
                            rodzina, nie ma potrzeby czytania polskiej prasy, nie odwiedza kraju? A moze po
                            prostu zasymilowala sie az za dobrze? Czesto dzieje sie to z wyboru (czy
                            slusznego? nie mnie oceniac), czasem z powodow losowych (calkowity brak
                            stycznosci z jezykiem) i czlowiek nagle uswiadamia sobie, ze jego polskie
                            slownictwo nie jest juz tak bogate jak dawniej.
                            • croyance Re: Wolfi emigrant-typowy?! 13.01.09, 18:41
                              A moze po
                              prostu zasymilowala sie az za dobrze?

                              Ale zerwanie ze swoja kultura nie odpowiada definicji asymilacji :-)
                      • croyance Re: Wolfi emigrant 15.01.09, 11:32
                        Ja mysle, ze istnieje jeszcze taka kategoria, jak 'migracja
                        inwestujaca', czyli 'nasze pokolenie jest juz stracone i my juz
                        niczego nie osiagniemy, ale nasze dzieci beda mialy lepszy start i
                        lepsze zycie'. Ci ludzie tez sie nie asymiluja, bo na nich samych
                        juz im nie zalezy - ale dzieci, owszem.
                  • marajka Re: Wolfi emigrant 13.01.09, 17:34
                    Jak ktoś jedzie do pracy zarobic na rodzinę to raczej nie w głowie mu wycieczki
                    i poznawanie kultury. On ma ZAROBIC. Tyle. Co innego jak ktoś jedzie na stałe,
                    dopiero zaczyna układac sobie życie. Ale jak ktoś ma już swoje lata, nigdy nie
                    wyjeżdżał, nagle rozdzieli się z rodziną, z krajem to dla mnie zrozumiałe, że
                    trzyma się ze swoimi i w niedzielę biega do kościoła.

                    Czy emigranci z Wietnamu w Polsce poznają nasze zwyczaje?
                    • dakota77 Re: Wolfi emigrant 13.01.09, 18:14
                      Nie wiem czy poznaja nasze zwyczaje, ale spotykane przeze mnie w sklepie czy w
                      autobusie wietnamskie dzieci swietnie mowia po polsku.
                      • mmaupa Re: Wolfi emigrant 13.01.09, 18:18
                        Dzieci to inna sprawa. Raczej nie moga wybrac sobie wietnamskiej szkoly.
                        • dakota77 Re: Wolfi emigrant 13.01.09, 18:22
                          Nie, ale sila rzeczy wyrosna na zintergrowanych czy zasymilowanych obywateli.
                          • mmaupa Re: Wolfi emigrant 13.01.09, 18:26
                            Tak, ale chyba rozmawiay raczej o pokoleniu ich rodzicow :)
                            • dakota77 Re: Wolfi emigrant 13.01.09, 18:29
                              W tym watku rozmawiamy o wszystkim;-). No jasne, ze o ich rodzicach, ale o tych
                              wiem niewiele. Jedni z nicj mowia po polsku niezle, inni gorzej, nie umiem
                              powiedziec, na ile interesuja ich polskie zwyczaje. Oni raczej trzymaja sie
                              wlasnej grupy, mam wrazenie.
                          • croyance Re: Wolfi emigrant 13.01.09, 18:31
                            Niekoniecznie :-P

                            Czytalam niedawno ksiazke z badan (tytul: Wietnamskie dziecko w
                            polskiej szkole)

                            prus24.pl/opis,2,8392270827,dziecko_wietnamskie_w_polskiej_szkole.htm
                            polecam- bardzo ciekawa!

                            W kulturze wietnamskiej edukacja odgrywa wielka role, posluszenstwo
                            nauczycielowi, ambicja etc. Dzieci MUSZA byc najlepsze, takze w
                            jezyku polskim - ale nie dlatego, zeby sie lepiej asymilowac czy,
                            nie daj Boze, bawic z kolegami - tylko by pokazac, ze podzielaja
                            wartosci rodzicow, ze zyja w zgodzie z nimi.

                            Wietnamscy rodzice sami czesto ucza sie polskiego, i dzieci w domu
                            do nich musza mowic po polsku - bo maja byc swietne, najlepsze w
                            klasie i pokazac, ze szanuja nauczycieli i rodzicow.

                            Natomiast potem jest zonk, bo dzieci faktycznie sie integruja, a
                            rodzicom wcale nie zalezy. Nagle pakuja dzieciom walizki i kaza
                            mowic tylko po wietnamsku - bo okres 'polski' mial byc tylko
                            osiagnieciem pewnego celu, ktory dzieci wziely 'zbyt powaznie'.

                            To bardzo pozorna asymilacja; swietna polszczyzna, spiewanie koled -
                            ale w srodku chodzi o nastukanie punktow i pojscie dalej ... czego
                            dzieci czesto nie rozumieja (rodzice zreszta tez nie).
                            • croyance Re: Wolfi emigrant 13.01.09, 18:36
                              Tu macie link jeszcze

                              www.eefs.eu/conf/Sofia/Papers/N734_%20Drinkwater_%20Eade_Garapich.doc

                              Garapich (2007) analyses this issue further by developing a typology
                              of recent Polish migrants to the UK.

                              He identifies four different types of migrants.

                              The first are termed searchers, who deliberately keep their options
                              open and as a result their migration patterns are unpredictable or
                              intentionally transnational. This category includes highly paid
                              workers as well those working in low skilled jobs.

                              Secondly, there are storks, who are circular or seasonal migrants
                              typically working in low wage sectors in the UK for periods lasting
                              between 2 and 6 months. Garapich (2007) argues that this group
                              arranges their employment and accommodation through their Polish
                              friends and relatives and tend to be embedded within dense Polish
                              social networks during their stay.

                              Hamsters are similar to storks in that they also tend to have low-
                              paid jobs and are clustered in Polish networks but differ from
                              storks since their periods of migration tend to be slightly longer
                              and are seen as a one-off act to obtain enough capital for
                              investment back in Poland.

                              Finally, stayers are those who intend to reside in the UK
                              permanently or a least for a considerable length of time.
                              • yowah76 Re: Wolfi emigrant 20.01.09, 01:58
                                Ja jestem hiena;) przyszlam sie tu nachapac ile mozna i jak
                                przestanie to miec sens uciec z chichotem. Sensu coraz mniej, ale
                                jeszcze troche, jeszcze troche...
                                Inna sprawa, ze coraz mniej jest dokad wracac, a o asymilacji trudno
                                mowic.
              • klymenystra Re: Wolfi emigrant 13.01.09, 10:29
                Dakoto, mylisz asymilacje z integracja mam wrazenie. Dlaczego imigranci mieliby
                sie asymilowac?
                • dakota77 Re: Wolfi emigrant 13.01.09, 13:02
                  Z Wikipedii : Asymilacja kulturowa - proces określający całokształt zmian
                  społecznych i psychicznych, jakim ulegają jednostki, odłączając się od swojej
                  grupy i przystosowując się do życia w innej grupie o odmiennej kulturze.

                  Najczęściej o asymilacji mówi się w przypadku przystosowania się imigrantów do
                  norm życia społecznego kraju, w którym się osiedlili bądź przedstawicieli
                  mniejszości narodowych do norm zbiorowości (narodu) dominujących w danym kraju
                  lub krainie. "

                  Myle? Dlaczego mieliby sie asymilowac? Jesli asymilacje rozumie sie tak, jak w
                  definicji powyzej, a w takim znaczeniu tego slowa posluguje sie nim tutaj,
                  oznacza to li i jedynie chec wlaczenia sie w zycie nowego kraju, nie porzucenie
                  wlasnych korzeni przeciez. Ale wiesz, jak mieszka sie w danym kraju, korzysta z
                  jego dobrodziejstw, to chyba w pewnym momencie wypada cos za to dac od siebie?
                  Nie tylko podatki, ale znajomosc jezyka, jakies zaangazowanie sie w zycie
                  lokalnej spolczenosci? A wielu emigrantow zyje w grupie podobnych sobie
                  emigrantow, nie zamierzajac nawet porzadnie poznac jezyka i wyjsc poza ten swoj
                  ciasny krag podobnych sobie. A to jest moim zdaniem nie fair.
                  • klymenystra Re: Wolfi emigrant 13.01.09, 23:32
                    Po rozmowach z emigrantami wiem, jak duza jest roznica - asymilacja wiaze sie z
                    upodobnieniem - i czesto pociaga za soba odrzucenie wlasnych korzeni. Integracja
                    to przystosowanie sie - umiejetnosc zycia w obcej kulturze, stopienie sie z nia
                    tylko do pewnego stopnia, zachowaujac wlasna tozsamosc.
                    Ze SJP: 1. «przystosowanie się do życia w obcej grupie przez przejęcie jej
                    kultury i przyswojenie sobie cech właściwych tej grupie; też: wchłonięcie obcej
                    grupy»
                    Kluczowe tu jest to wchloniecie.
                    Integracja:
                    2. «proces dostosowywania się do siebie zachowań ludzi w grupie»

                    Roznica jest spora.
                • croyance Re: Wolfi emigrant 13.01.09, 13:47
                  Ja na ten temat moge godzinami ... sa rozne strategie emigracyjne i
                  od nich zalezy sposob asymilacji/integracji etc. etc. etc.

                  Jesli ktos jest zainteresowany, moge wyslac link do naszego projektu
                  na maila :-) To dwuletnie badanie :-)

                  'People worry about kids playing with guns, and teenagers watching
                  violent videos (...). Nobody worries about kids listening to
                  thousands - literally thousands - of songs about broken hearts and
                  rejection and pain and misery and loss'
                  • dakota77 Re: Wolfi emigrant 13.01.09, 13:48
                    Ja chetnie poczytam o projekcie:-)
                  • ciotka_paszczaka Re: Wolfi emigrant 13.01.09, 14:12
                    croyance napisał:

                    > Ja na ten temat moge godzinami ... sa rozne strategie emigracyjne i
                    > od nich zalezy sposob asymilacji/integracji etc. etc. etc.
                    Ja chyba nigdy nie mialam strategii-zastanawiam, sie, czy wiele osob faktycznie ja ma (przynajmniej swiadomie)?

                    A faktycznie,tak jak Dakota, tez jestem ciekawa Twojej pracy. Jesli mozesz wyslac link, to tez chetnie poczytam ALE: wczoraj zrobil sie jakis cyrk z poczta gazetowa, zaczely tam przychodzic doslownie setki wiadomosci. W zw. z tym, zablokowalam wszystkie wiadomosci z serwera: gazeta.pl jako przychodzace. Jesli moglabys to wyslac, z konta ktore nie ma w naglowku gazety, to dostane od razu, inaczej bede szukac w spamie!
                    Dziekuje i pozdrawiam,

                    Anna
                    • croyance Re: Wolfi emigrant 13.01.09, 15:08
                      Dla tych, co maja Facebooka, zamieszcze link tam. Do innych
                      zainteresowanych wysle z maila :-)
                      • croyance Re: Wolfi emigrant 13.01.09, 15:24
                        wyslalam
            • nessie-jp Re: Wolfi emigrant 13.01.09, 00:41
              > List Wolfiego - mimo ze stylistycznie troche infantylny - wydal mi sie raczej
              > realistyczny. No bo dlaczego niby Wolfi ma sie zachwycac platnym urlopem
              > macierzynskim ;)?

              No właśnie. Ja jeszcze chcę dodać, że Wolfi jako taki zachwyca się tym, czym się
              Wolfi zwykł zachwycać już w Czarnej Polewce
            • croyance Re: Wolfi emigrant 13.01.09, 12:11
              No mmaupa, ale Ty pod zadnym wzgledem nie jestes typowa emigrantka,
              wiec mi tu nie mac :-DD
    • villanden Re: Wolfi emigrant p.s 12.01.09, 23:42
      aaa!
      Odeszlam od komputera po czym wrocilam tknieta mysla i przestrachem,
      ze to co napisalam mozna odebrac jakbym miala cos przeciwko
      miedzynarodowym znajomosciom, tudziez w nie nie wierzyla 0_o
      W zwiazku z tym szybko dopisuje: takie znajomosci sa swietne. Z tym,
      ze ja jestem na etapie "moj swietny kumpel Quan" niz "moj kolega
      Wietnamczyk". Jesli wiecie o co mi chodzi.
      Moze ja juz lepiej pojde spac... ;-)
      • croyance Re: Wolfi emigrant p.s 12.01.09, 23:44
        Wiem, o co Ci chodzi ;-)
    • limotini Re: Wolfi emigrant 13.01.09, 00:41
      U mnie to czy określam znajomych poprzez narodowość, czy przez imię zależy mocno
      od tego, co chcę opowiedzieć.

      Jeśli mówię o wspólnej wycieczce, o tym jak spędziłam urodziny czy też jak razem
      chodziliśmy po jarmarku świątecznym - używam imion.

      Jeśli zaś chcę opowiedzieć, o tym czego się dowiedziałam (że kangurze mięso się
      jada i jest smaczne i ekologiczne; że w węgierskim są dwie koniugacje: określona
      i nieokreślona; że mała wysepka koło Madagaskaru jest częścią Unii Europejskiej)
      to będę używała narodowości znajomych, od których się tego dowiedziałam.

      A myślę, że opowiadam o obydwu aspektach życia za granicą równie często, a
      poznawanie obcych kultur, nie tylko kraju w którym mieszkam, uważam za ogromny
      atut emigracji.
    • villanden Re: Wolfi emigrant 13.01.09, 08:54
      mmaupa napisała:


      > List Wolfiego - mimo ze stylistycznie troche infantylny - wydal mi
      sie raczej
      > realistyczny. No bo dlaczego niby Wolfi ma sie zachwycac platnym
      urlopem
      > macierzynskim ;)?

      No jak to dlaczego? Przeciez on chce rodzine zakladac, narzeczona
      sciagac do siebie ;-) A Jezycjadowe wartosci prorodzinne?
      Troche sobie zartuje, ale wiem w sumie o co Ci chodzi.
      Jak pisalam, ta moja irytacja nie jest tak do konca racjonalna i
      dlatego wlasnie chcialam zobaczyc jak na ta sprawe patrza inni.

      Chcialabym sie tez odniesc do tego, co napisala nessie-jp o
      robotnikach, ktorzy w ciagu kilku lat odwiedza wiele krajow i nie
      maja potrzeby asymilowac sie w kraju w ktorym aktualnie przebywaja-
      Takie myslenie (doskonale mi znane) moim zdaniem moze w niektorych
      przypadkach byc pulapka. Wiecie jak to jest, mysli sie, ze
      przyjedzie sie na chwile, odlozy troche pieniedzy a potem albo wroci
      do Polski albo pojedzie gdzies dalej. Po czym mijaja lata a jest sie
      nadal w tym samym miejscu... Zwlaszcza jesli warunki sa
      zadowalajace. Nie mam zadnych badan potwierdzajacych moje
      twierdzenia, ale chyba jest tak, ze po ilus latach gdzies sie w
      koncu zostaje? Wiem, ze wielu ludzi tego w ogole nie planuje i jak
      wreszcie do tego wniosku dochodza, to moga byc kilka lat do tylu z
      nauka jezyka - bo przez 3 lata twierdzili, ze sa tu tylko na chwile,
      a w czwartym roku juz nie wyobrazaja sobie powrotu do Polski.

      Poza tym pisze to troche z perspektywy Kryzysu Finansowego (pisane
      wielkimi literami, zeby oddac nastroj jaki przynajmniej w Norwegii
      wokol tego zjawiska panuje).
      Czesc mobilnych robotnikow, ktorzy sa zagrozeni utrata pracy tutaj
      nagle odkrylo, ze nie bardzo jest gdzie jechac dalej... A ich
      pozycja w Norwegii, przy wzroscie bezrobocia, jako osob
      niezasymilowanych i nieznajacych jezyka jest gorsza niz tubylcow/
      zasymilowanych, mimo posiadania przez nich wysokich kwalifikacji
      zawodowych.

      Wiem, ze to wszystko nijak sie ma do biednego Wolfiego (niech mu sie
      na tej obczyznie jak najbardziej powodzi, tak samo jak i Frycowi w
      Oksfordzie ;-).
      To takie moje luzne przemyslenia, w zwiazku z tym, ze w "Sprezynie"
      pojawil sie watek nowej emigracji.
      • mmaupa Re: Wolfi emigrant 13.01.09, 10:33
        E, Frycek na 100% jest mleczarzem albo smieciarzem - kto inny wstaje do pracy o
        6stej rano W SOBOTE? Na pewno nie leniwi naukowcy.
        • grimma Re: Wolfi emigrant 13.01.09, 14:16
          naukowcy na emigracji nie moga byc leniwi :P
          byc moze jest na jakims stypendium i dorabia w sobote
          • mmaupa Re: Wolfi emigrant 13.01.09, 14:22
            Moga, wierz mi :)
      • nessie-jp Re: Wolfi emigrant 13.01.09, 14:32
        > Takie myslenie (doskonale mi znane) moim zdaniem moze w niektorych
        > przypadkach byc pulapka. Wiecie jak to jest, mysli sie, ze
        > przyjedzie sie na chwile, odlozy troche pieniedzy a potem albo wroci
        > do Polski albo pojedzie gdzies dalej. Po czym mijaja lata a jest sie
        > nadal w tym samym miejscu...

        Ja akurat mówię o konkretnym człowieku, który sobie jeździ po świecie i domy
        buduje, a tutaj, w Polsce, spędza święta i uroczystości rodzinne oraz urlopy. Ma
        tu zbudowany piękny dom, ma rodzinę i dzieci
        • dakota77 Re: Wolfi emigrant 13.01.09, 14:39
          Ale jakos zdumiewajaco wielu Polakow wciaz siedzi w Anglii, zamiast wyjechac do
          Norwegii, gdzue mogliby lepiej zarobic. Oni tez kiedys mysleli, ze wyjechali
          tylko na chwile, a jdnak zostali. I wielu z nich wicaz porzadnie nie mowi po
          angielsku, nie zna kraku w ktorym zyje...I o takich ludziach tu mowa, nie o
          tych, co wciaz zmieniaja kraj w ktorym pracuja, baze majac w Polsce.
          • yowah76 Re: Wolfi emigrant 20.01.09, 02:08
            Dakota, bo to nie takie proste... jak po 3 latach tutaj mam zrobione
            jakies kursy, ktore daja mi, nie ukrywam, wyzsza pensje, jakas
            historie bankowo-zawodowa, jak mam tu paru znajomych, nawet daleko,
            ktorzy w razie jakiegos totalnego krachu mogami chociazby rzeczy
            przechowac ( a nie mam, tak jak wiekszosc znanych mi Polakow, brata,
            siostry czy kolegi z klasy w okolicy, nie mam tu faceta, w ogole
            jakos trudna w kontaktach jestem ;) )i jeszcze mam niezle polaczenie
            lotnicze to nie spieszy mi sie szukac nowego miejsca. Przez moment
            prawie wybralam sie do Holandii, ale na dzien dzisiejszy plan jest
            taki, zeby to co tu zaczelam dokonczyc tutaj. Potem, kto wie, moze
            gdzies jeszcze pojade. Ale rozumiem, ze jak ktos juz sie tu wczepil,
            znalazl jakies miejsce, rozgryzl system ;) nie mowiac juz o tym, ze
            jeden czy drugi cyrograf podpisal - to nie spieszy mu sie gdzies
            indziej.
            • dakota77 Re: Wolfi emigrant 20.01.09, 08:59
              Yowah, ja nie postulowalam, zeby ci ludzie sie przenosili:-). Nessie bodajze
              utrzymywala, ze dzis Polacy jedynie wyjezdzaja za granice na chwile zarobic, a
              jak w innym kraju okazuje sie byc lepiej, to wyjezdzaja tam. Ja sie upieralam,
              ze owszem, ale wciaz jest naprawde spora grupa ludzi, ktorzy moze i mysleli o
              tymczasowym wyjezdzie, ale zostali tam gdzie sa. Wiec doskonale rozumiem, ze
              mozna wsiaknac i nie myslec o tym, zeby sie gdzies przenosic.
              • nessie-jp Re: Wolfi emigrant 20.01.09, 13:45
                Nie no, ja tylko chciałam wskazać, że jednak dzisiejsza emigracja nie jest może
                taka jednolita, jak kiedyś
                • dakota77 Re: Wolfi emigrant 20.01.09, 13:48
                  No a ja dodam, zeby zakonczyc wyjasnianie, ze nie postulowalam koniecznosci
                  asymilacji pracownikow czasowych, bo istotnie jest ona zbedna:-). Ja caly czas
                  mialam na mysli ludzi, ktorzy niezaleznie od tego, czy takie byly ich pierwotne
                  plany, jednak zostaja za granica. I mimo ze wiedza, ze predko lub nigdy nie
                  wroca, nie czuja sie zobowiazani do poznania porzadnie jezyka i obyczajow nowego
                  kraju.
                  • croyance Re: Wolfi emigrant 20.01.09, 14:00
                    Bo to jest czesto to, o czym pisalam wczesniej: migracja
                    inwestycyjna (dla nas to juz wszystko jedno, jestesmy straconym
                    pokoleniem, ale nasze dzieci beda mialy lepszy start).
    • mmaupa Te ohydne Antypody 13.01.09, 10:35
      A zauwazyliscie, ze zli porzucacze regularnie wyjezdzaja na Antypody? Pyziak, ta
      blondyna od Naszpana, teraz jeszcze zly duch Bodzio tam ciagnie niewinnego
      Wolfaska...
      • mmoni Re: Te ohydne Antypody 13.01.09, 11:10
        Zapewne dlatego, że Australia była kiedyś kolonią karną, więc MM podświadomie
        wysyła tam wszystkich złych. Syberia też by się nadała, ale ciężko sobie
        wyobrazić, aby ktoś pojechał tam dobrowolnie i na stałe, szablonowych jednostek
        typu Mariusz Wilk nie licząc.
        • villanden Re: Te ohydne Antypody 13.01.09, 12:11
          A poza tym, dalej niz tam juz sie nie da pojechac, bo potem czlowiek
          zaczyna sie przyblizac od drugiej strony ;-)

          I niech sa, za kare, tak daleko jak sie da od Borejkowskiego
          matecznika.
        • mmoni {errata} 13.01.09, 12:48
          [jest] szablonowych jednostek [winno być] nieszablonowych jednostek, rzecz jasna.
        • croyance Re: Te ohydne Antypody 13.01.09, 15:38
          Jak w tym dowcipie:

          Australia, kontrola paszportowa:

          urzednik: Do you have a criminal record?

          podroznik: O! I didn't know it's still required!
          • mmaupa Re: Te ohydne Antypody 13.01.09, 17:18
            Przekaze Ianowi (chociaz on nie z tych) :) .
            • croyance Re: Te ohydne Antypody 13.01.09, 17:18
              Wlasnie sobie nawet o nim pomyslalam przy wysylaniu ;-D
              • croyance Re: Te ohydne Antypody 13.01.09, 19:36
                A swoja droga, jak ja bym chciala zobaczyc Australie ... zwlaszcza
                po przeczytaniu ksiazki Brysona ... ach ach ach (film 'Australia'
                tez cudowny ..)
                • mmaupa Re: Te ohydne Antypody 15.01.09, 10:55
                  Ten najnowszy?
                  • croyance Re: Te ohydne Antypody 15.01.09, 11:30
                    Aha. Dlugi nieco, ale te krajobrazy ..!
    • marajka Re: Wolfi emigrant 13.01.09, 17:31
      A dla mnie to jest realistyczne. 20 letni chłopak nie interesuje się raczej
      polityką i urlopami macierzyńskimi. Był za to zachwycony międzynarodowym
      towarzystwem, bo przecie wychował się w jednorodnej etnicznie Polsce.


      Gdzie
      > przemyslenia na temat tego jak inaczej sie zyje w innym kraju?

      Ale po co? To miał byc list do Laury, a nie reportaż do gazety;)
      • wushum Re: Wolfi emigrant 13.01.09, 19:31
        Hm, może on chciał poznawać zwyczaje dopiero jak będzie tam razem z Laurą, a do
        tego czasu poznał to, co podstawowe? Jeśli nawet fałszywie brzmi kuszenie
        dobrobytem, to po pierwsze zależy od człowieka /pesymizm, optymizm, wiek itp/,
        po drugie, który chłopak chcąc "ściągnąć" do siebie dziewczynę napisze jej, że
        żywi się wyłącznie ryżem z najniższej półki Tesco, że do pracy chodzi pieszo, bo
        oszczędza, czy go nie stać, a za oknem tylko pada?
        Co do rodaków zawstydzonych, hm, zdarza się i w Austrii np - znałam takich
        ludzi, którzy nie chcieli kontaktów i wstydzili się swojego pochodzenia. Lub
        raczej tego, z czym są wtedy kojarzeni. Sama kiedyś usłyszałam po swojej
        odpowiedzi skąd jestem "aaa, to złodzieje samochodów":)
        Ale nie jestem emigrantką, więc pozdrawiam i spadam
      • justyna302 Re: Wolfi emigrant 14.01.09, 08:50
        marajka napisała:

        > > Ale po co? To miał byc list do Laury, a nie reportaż do gazety;)

        Jasne, przecież w kontekście książki zadaniem listu wcale nie było
        przybliżanie doli młodych emigrantów. Mnie list akurat bardzo się
        podobał, bo doskonale spełnił swoją rolę, jaką najwyraźniej w
        zamyśle Autorki miał spełnić, mianowicie pokazać, że nie ma mocnych,
        jednak Wolfi i Laura żyją na dwóch krańcach (jak to kiedyś olśniło
        Maćka Ogorzałkę) bezdennej przepaści. Wydaje mi się, że choć nie
        było to powiedziane wprost, ale to co opisał Wolfi było dla Laury
        odpychające (mieszkać z tym obleśnym Bodziem? samotna, niekochana,
        pośród jakichś obcokrajowców? harować w skwarze w Nowej Zelandii??),
        nie z tej bajki, podczas gdy jej wyobraźnia dopuściłaby nawet
        klepanie biedy z Naszpanempolonistą, ale za to przy dźwiękach
        Mozarta i w poczuciu jedności dusz.
        List Wolfiego był naiwnym listem prostego chłopaka i wywołał efekt,
        jaki miał wywołać. Nic bym w nim nie dodała ani nic nie ujęła.
        • croyance Re: Wolfi emigrant 14.01.09, 13:37
          A ja nie rozumiem, czemu Laura, po przeczytaniu listu,
          syczala 'zabije'? Przeciez to byl naprawde mily i konkretny list.
          • lezbobimbo Re: Wolfi emigrant 14.01.09, 13:44
            croyance napisał:
            > A ja nie rozumiem, czemu Laura, po przeczytaniu listu,
            > syczala 'zabije'? Przeciez to byl naprawde mily i konkretny list.

            No bo ta Laura taka ZLA kobieta byla..
            Moze syczala, bo jej Wolfi smial zawracac glowe w ogóle, a ona
            chciala omotac sie w swym wysublimowanym kokonie jazzu i opery? Moze
            chciala zabic za sama propozycje powrotu do przasnego Bodzia i jego
            skarpetek?
    • anio_i_takie_tam Re: Wolfi emigrant 13.01.09, 19:00
      Ja też z uważających za zupełnie normalne, że Wolfi z takim entuzjazmem pisze o
      swoich współlokatorach, chyba tez byłabym podekscytowana :)). Przez całe życie
      mieszkał z Ja Się Uczę Fryckiem w pokoju, Żabą której prawie nie było,
      pochlipującą matką i suchym, zasadniczym ojcem. Cieszyłabym się z różnorodnego
      towarzystwa.
      • lezbobimbo Re: Wolfi emigrant 14.01.09, 09:56
        anio_i_takie_tam napisała:
        > Ja też z uważających za zupełnie normalne, że Wolfi z takim
        >entuzjazmem pisze o swoich współlokatorach, chyba tez byłabym
        >podekscytowana :)). Przez całe życie
        > mieszkał z Ja Się Uczę Fryckiem w pokoju, Żabą której prawie nie
        >było, pochlipującą matką i suchym, zasadniczym ojcem. Cieszyłabym
        >się z różnorodnego towarzystwa.

        Dokladnie! Zgadzam sie z Toba, anio :)
        Samo to, ze wyrwal sie z Poznania juz moze byc ekscytujace. Do
        calkiem innego kraju, gdzie jest zupelnie inaczej, i pogoda i uroda
        i jezyk i jedzenie i poznawanie calkiem innych kultur..
        A jak musial sie gniezdzic z toksyczna rodzinka w bloku, gdzie mu
        wytykano Jaki Jest Ohydny, a nastepnie chadzal z lekko toksyczna
        dziewoja, to teraz nic dziwnego, ze kwitnie.
        Naiwnie moze, ale kwitnie. Zreszta trudno mu tez dosiegnac
        hipersnobizmu Laurencji z domu Borejko - tozby musial aleksandryny
        pisac, zeby w ogóle uznala go za wartego rozmowy ;)

        A przy okazji, witaj, czesc i czolem!
        • nessie-jp Re: Wolfi emigrant 14.01.09, 15:33
          > A jak musial sie gniezdzic z toksyczna rodzinka w bloku, gdzie mu
          > wytykano Jaki Jest Ohydny, a nastepnie chadzal z lekko toksyczna
          > dziewoja

          Lekko toksyczną dziewoją, hihihi... :)

          Wyobrażam sobie tę niedużą chmurkę zielonkawej toksyny, unoszącą się wokół
          Tygrysa...
    • lezbobimbo Re: Wolfi emigrant 14.01.09, 10:23
      Dorzuce i ja moja emigracyjna cegielke - jestem jako tako
      zintegrowana, ale nie mam ochoty sie zasymilowac.
      Tunczyki to zupelnie inne stwory niz ja. Kraj funkcjonuje, ale to
      taki ostrozniutki, cichutki zascianek.. i jeszcze pogoda straszna a
      zarciem mozna sie pochlastac ;)
      Z drugiej strony do Polski wracac na stale to tez bym nie chciala
      (przynajmniej na razie). Kocham polskie zalety (przyrode, mundre
      panie, dobre ludzie, zwlaszcza alternatywne alternatywne, rzewnosc i
      lirycznosc, conieco kultury i oczywiscie jedzonko) ale jednoczesnie
      nie znosze fundamentalizmu, martyrologii i gestego, dulskiego
      sosiku.. wkurw i apopleksja by mnie chwytaly co chwila ;) Co prawda
      czuje sie radosnie jak w domu, gdy przypelzam jako ta marynotrawna,
      ale wystarczy, zeby obok przejechala smierdzaca, kopcaca syrenka
      pelna kiboli, albo zebym wlaczyla pol-tivi albo zebym musiala
      kupowac bilet w PKP i juz mi zachwyt jakoby mija ;P Ech, uroki
      kraju "rozwijajacego sie"... ta nasza kasza-nova republika ;P
      Generalnie to najlepiej sie czuje z ludzmi z tej samej klasy
      robotniczo-cyganskiej co ja - jak to wielmadrze pisala nasza
      croyance - wiec nie zintegruje sie ani z polskimi dresami (co im
      tylko wóda i nastawki w zakutej lebie) ani z tunczykowymi
      mieszczanami (tym co tylko design w glowie i mielone miesa).
      Najchetniej tutaj na wygnaniu przebywam z innymi cudzoziemcami, ale
      przeciez tez nie wszystkimi.
      Kiedys siostra i ja robilysmy troche jak Wolfi czyli
      zaprzyjaznialysmy sie ze miedzynarodowymi studentami na wymionie,
      ale to krótkie znajomosci - po studiach wracaja do swoich wlasnych
      matczyzn - a nam jeno serdca pekaly..

      Na razie jeszcze nie znalazlam kraju 100% dla siebie - moze
      powinnam bardziej intensywnie pozwiedzac, moze wokól Morza
      Sródziemnego? Gdzies, gdzie nie ma bomb ani konserwy, a za to jest
      cieplo caly rok :)
      • niq_miejski Re: Wolfi emigrant 14.01.09, 13:12
        Cytat lezbobimbo napisała:

        Na razie jeszcze nie znalazlam kraju 100% dla siebie - moze
        powinnam bardziej intensywnie pozwiedzac, moze wokól Morza
        Sródziemnego? Gdzies, gdzie nie ma bomb ani konserwy, a za to jest
        cieplo caly rok :)


        z całego serca: powodzenia!

        ja wychowałam się w dwóch róznych krajach (w tym jeden skandynawski), zdarzyło
        mi się w pewnym momencie zasymilować do tego stopnia że kłamałam o moim
        pochodzeniu - i "I passed" - ale czułam się cały czas jakas sfragmentaryzowana.
        Całe życie przeprowadzałam się tam i z powrotem. No i właśnie przestałam.
        Mieszkam nadal w 2 krajach, ale za to pół na pól, pół roku tu, pół roku tam, i
        są to częściowo inen dwa kraje bo drugi jest nieskandynawski. I czuję się
        wszędzie dobrze, ale najbardziej w domu jestem tu, w Warszawie. Stałam się
        lokalną patriotką, królową z Pałacu Kultury. Bliskie sercu jest to co brzydkie,
        to co ładne, to co dobre, to co złe, wszystko tu jest moje: Różyc, Złote Tarasy,
        Zachęta, stary BUW (jednak przy nowym stawiam granicę - to wraży pomiot),
        Łazienki, Szmulki...
    • madame-bovary Re: Wolfi emigrant 14.01.09, 11:48
      A ja myślę, że list Wolfiego miał być hurra-entuzjastyczny, żeby Laura nie myślała, że tak bardzo za nią tęskni. Innymi słowy, nawet jeśli wiedzie mu się nie tak dobrze, to ona jest otatnią osobą, która powinna o tym wiedzieć. Pomijając to, że z Wolfiego zawsze był nieskomplikowany, radosny, otwarty i zaradny facet (czyli że jest niejako "predestynowany" do zadowolenia z emigracji), to wydaje mi się, że chciał szzcególnie podkreślic, jak życie bez niej może być satysfakcjonujące. List uznałam za udany i zabawny, dość realistyczny - pasuje do postaci, która go napisała. Dość naiwny, nieporadny w formie, niezbyt dojrzały, spontaniczny, a jednocześnie przemycjący niby mimochodem informacje typu "jedna taka miła Oksana" dająca rabat w pralni :D Wolfi chciał być trochę złośliwy i to mu się udało (reakcka Laury...), a już p.s. z pozdrowieniami Bodzia to mistrzostwo :) Śmiałąm się z tego bardzo.
    • villanden Re: Wolfi emigrant 14.01.09, 13:31
      Dziekuje wam bardzo za wszystkie glosy! Czytam z wielkim
      zainteresowaniem i tak sobie sama siebie analizuje :-) I chyba
      doszlam do tego, skad sie wziela moja pierwsza reakcja. Czytalam
      wiele gazetowych "analiz" zjawiska tej nowej emigracji (rodzina
      podsuwa mi wszystkie reportaze oraz nowiny typu "wracaja" "nie
      wracaja" "rozwodza sie" " sa zle traktowani" "radza sobie swietnie"
      itd. W tutejszych gazetach tez jest masa informacji o Polakach i tym
      jak zyjemy, kim jestesmy, po co przyjechalismy, jak dlugo bedziemy.
      W zwiazku z czym czuje lekki przesyt tematem. List Wolfiego
      odebralam najwyrazniej jako czesc tego samego nurtu i balam sie, ze
      watek emigracyjny bedzie kontynuowany w tym wlasnie duchu. W zwiazku
      z tym dodalam chyba troche wlasnych uprzedzen do tego krotkiego i
      niewinnego tekstu ;-)
      Zgadzam sie z twierdzeniem, ze pelni on przede wszystkim funckje
      pokazania roznic miedzy Laura a Wolfim i podkresla niemozliwosc ich
      ewentualnego wspolnego funkcjonowania (ze wyszlo to dopiero po ilus
      latach bycia razem i po bodajze roku zwiazku na odleglosc to inna
      sprawa, no ale na potrzeby tej ksiazki jakos tam dziala).

      Dzieki wielkie za to co piszecie :-)
      • croyance Re: Wolfi emigrant 14.01.09, 13:36
        Tak mi jeszcze do glowy przyszlo, ze przeciez Wolfi na emigracji nie
        jest sam, tylko z bratem - i pewnie sie odwiedzaja caly czas.

        Inna sprawa, ze naprawde nie chce wiedziec, jak Frycki rozwalaja
        Oxford i strasznie wspolczuje Mmaupie, ze sie codziennie musi na
        Roze natykac.
        • anutek115 Re: Wolfi emigrant 14.01.09, 16:59
          croyance napisał:
          > Inna sprawa, ze naprawde nie chce wiedziec, jak Frycki rozwalaja
          > Oxford i strasznie wspolczuje Mmaupie, ze sie codziennie musi na
          > Roze natykac.

          Iii, tam. Nasza Mmaupa po laboratoriach i innych gabinetach siedzi, ciężko
          pracuje, gdzie by się miała natykac na mleczarza, dostarczającego buteleczki
          pode drzwi bladym switem i jego bezrobotną zonę zabijającą czas spacerkami z
          dzieckiem...
          • lezbobimbo Re: Wolfi emigrant 14.01.09, 18:04
            Moze croyance musi robic z nich statystyki o tym, jak polskie
            chomiki sobie rade daja... Pyza na brytyjskich drózkach ;P
            • croyance Re: Wolfi emigrant 14.01.09, 19:43
              Bede musiala przerobic ich na statystyki, az stana sie badawcza
              kielbasa :-)
        • mmaupa Re: Wolfi emigrant 15.01.09, 10:57
          > Inna sprawa, ze naprawde nie chce wiedziec, jak Frycki rozwalaja
          > Oxford i strasznie wspolczuje Mmaupie, ze sie codziennie musi na
          > Roze natykac.

          Ja to ja, ale mmaupolud musi znosic zazdrosne spojrzenia Frycka, gdy ten roznosi
          butelki do budynkow Wydzialu Fizyki :)
          • croyance Re: Wolfi emigrant 15.01.09, 11:36
            Spoko, jeszcze go Frycek zmiazdzy sila swojej slusznosci moralnej -
            w koncu kto tu jest gora: ten, kto doprowadza do ludzi zyciodajne
            mleko, czy produkujacy czarna dziure mmaupolud? ;-P
            • ding_yun Re: Wolfi emigrant 15.01.09, 15:47
              A w ogóle to Pyza wreszcie będzie mogła spełnić swoje marzenie i
              zacząć pracować w budce z kurczakami! To znaczy nie z kurczakami
              wprawdzie tylko z kebabem, stoi w Oxfordzie na jednej z
              główniejszych ulic taki barowóz zwany przez moich znajomych barem u
              hasana :P
              • mmaupa Re: Wolfi emigrant 15.01.09, 16:01
                Niestety, po hassanowskich delicjach czlowiek czesto rzyga dalej niz widzi...
                Ale moze Pyzie by to nie przeszkadzalo, w koncu Fryckowi i tak pichcilaby domowe
                obiadki.
                Ding_yun, bedziesz kiedys w OX?
                • croyance Re: Wolfi emigrant 15.01.09, 16:36
                  Mmaupa, idz do Rozy na kurczaki i opowiedz nam, jak bylo :-)

                  Sluchajcie, co ze spotkaniem naszej wyspiarskiej frakcji? Odechcialo
                  Wam sie, czy mozna Was nieco reaktywowac?
                  • mmaupa Re: Wolfi emigrant 15.01.09, 17:03
                    Mozna. Ja na przyklad bede w Londku we wtorek, z tym ze o 18.30 mam spotkanie w
                    zoo do 20.30 przynajmniej. Z prawnuczkami Darwina!
                  • yowah76 Re: Wolfi emigrant 20.01.09, 01:54
                    Blizej wiosny moze?
                • nessie-jp Re: Wolfi emigrant 15.01.09, 17:09
                  Coś ty, Pyza by zrewolucjonizowała rynek kebabów w GB i wszystkich
                  przekonwertowała na poznańskie pyzy drożdżowe na parze :) Koleje kilometrowe by
                  się do pyziego stoiska ustawiały :)
                  • lezbobimbo Re: Wolfi emigrant 15.01.09, 17:13
                    Pyza zaczelaby dodawac do kebabów kiszone ogóreczki i rzeczywiscie mialaby
                    wielka kolejke :)
                    W dodatku moglaby zaczac dawac tez mocna herbate (ulubiona jablkowa Liptona), do
                    kebabów i durumów najlepsza wlasnie taka siekiera :)
            • lezbobimbo Re: Wolfi emigrant 15.01.09, 17:10
              A po co w instytucie fiz. mleko w butelkach? Do wlewania w czarna dziure? :)

              Skoro Fryc w Stanach jednoczesnie pracowal na stacji benzynowej i w NASA
              (chociaz nie powiedziane, czy jako ciec na przyklad czy jako zwierzatko
              doswiadczalne typu Lajka na orbite) to moze i w Oxfordzie jednoczesnie jako
              mleczarz rano, a po poludniu buduje jakis teleskop dla mmmaupoluda? Albo poleruje :)
              • croyance Re: Wolfi emigrant 15.01.09, 17:16
                Ja naprawde nie wiem, Lezbobimbo, ale uwazaj, bo Ci jeszcze Mmaupa
                gotowa przywalic za takie sugestie jak Frycek polerujacy
                Mmaupoludowi teleskop :-P
                • mmaupa Re: Wolfi emigrant 15.01.09, 17:40
                  Po kotulowym tekscie o smyraniu smoczych jajek to ja juz wszystkim wszystko
                  wybaczam.

                  A mmaupoluda wczoraj probowal poderwac jakis facet w Soho. Nie udalo mu sie, na
                  szczescie. Ale to chyba nie byl Frycek.
                  • croyance Re: Wolfi emigrant 15.01.09, 17:57
                    A potem by bylo jak w tym dowcipie: trudno facetowi cokolwiek
                    zarzucic, ale gdziekolwiek sie nie przeprowadzacie - mleczarz
                    wszedzie ten sam :-P hi hi
                • lezbobimbo Re: Wolfi emigrant 15.01.09, 17:48
                  Wam to sie wszystko z teleskopem skorzarzy ;P
Inne wątki na temat:
Pełna wersja