villanden
12.01.09, 23:24
Zebralam sie na odwage, zeby zalozyc osobny watek, bo bardzo podoba
mi sie dyskusja, ktora rozwinela sie w watku
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=25788&w=89228119&s=1
Nie chcialabym, zeby zginela... Mam nadzieje, ze przeniesiecie czesc
zawartych tam przemyslen tutaj.
W watku croyance napisalam, ze mnie jako wspolemigranta jakos
zirytowal list
Wolfiego o fantastycznych perspektywach w Glasgow i zyciu jakie
wiedzie. Odebralam go (calkowicie subiektywnie)jako zbior frazesow
wyciety z reportazy o Polakach w UK- plus myslenie zyczeniowe
autorki.
Tu Arabowie, tu Ukrainka, tu Afrykanie a tu mala Chinka. Nieomal w
jednym zdaniu... Zakochana w Bodziu dziewczyna, nie ma imienia jest
tylko "mala Chinka". Dobrze ze chociaz Oksana sie jakos nazywa. A
gdzie relacje z innymi Polakami? I te dobre i negatywne? Gdzie
przemyslenia na temat tego jak inaczej sie zyje w innym kraju?
Moze ja na poczatku mojej emigracyjnej drogi tez troche ekscytowalam
sie miedzynarodowym towarzystwem (chociaz nie pamietam..), ale na
pewno ekscytowalam sie duuzo bardziej innymi rzeczami. Typu: rany,
tu sie ma platny roczny urlop macierzynski! A w gazetach jest debata
czy wystawianie jaselek w szkole godzi w swieckosc szkoly jako
instytucji i czy moze jest promowaniem jednej religii i dlaczego
akurat tej! Kobieta jest biskupem! Minister mowi w telewizji nie do
konca zrozumialym dialektem ze swojej wioski! (specjalnie
przypominam sobie na chybil trafil rzeczy ktore opowiadalam mamie i
znajomym na poczatku pobytu tutaj).
Tak jak napisalam w tamtym watku, nie do konca wiem, gdzie lezy
zrodlo mojej irytacji na Wolfiego i troche licze na to, ze rozmowa z
Wami pomoze mi je znalezc :-) Pomiajajac oczywiscie bardzo mozliwa
diagnoze, ze sie czepiam, ze wymagam od autorki jakiegos
niemozliwego wejscia w temat i ze mialam zly dzien jak to czytalam.
Jestem bardzo ciekawa jak Wy odebraliscie ten list i ta bardzo
pobieznie przedstawiona wizje zycia na emigracji.
Pozdrawiam z Norwegii!