przeczytane usłyszane nie zawsze z radością

06.11.09, 20:50

No to następna setka ..
    • warum Re: przeczytane usłyszane nie zawsze z radością 06.11.09, 21:50
      A to wypada tak na wejsciu prosto od setki?smile
      • alfredka1 Re: przeczytane usłyszane nie zawsze z radością 06.11.09, 21:54

        Wypada wypada, jesienne wieczory są chłodne, w herbaciartni nie
        bardzo uchodzi, tam intelektualnie ma być. Sięgam po nastepną.
        Po "rasówkach 'i "słuchówkach" jakos smutno smile)))
      • jan.kran Re: przeczytane usłyszane nie zawsze z radością 18.11.09, 04:53
        wyborcza.pl/1,75248,7264065,Bunt_niemieckich_studentow.html
        Tyochę sie martwię o Młodą bo od ponad tygodnia śpi na uczelni a w dzień chodzi
        normalnie na zajęcia i siedzi w bibliotece.
        Jest bardzo zangażowana w ten strajk a ja Ją popieram.
        Strajkuje niejako charytatywnie bo jest ostatnim rocznikiem idacym pięcioletnim
        tokiem studiów czyli master. System 3 + 2 to totalna porażka , widzę jak to
        wyglada w Norwegii...

        Czesne ogranicza dostęp wielu osób do studiów a co moim zdaniem jest szczytem
        niesprawiedliwości to fakt że wiele uczelni w deder nie wymaga czenego.
        Młoda do tej pory studiowała bez większych problemów ale w tym semestrze z braku
        miejsc nie dostała się na prosminarium z filozofii
        i to może przedłużyć jej studia o pól roku .
        Kran
      • jan.kran Re: przeczytane usłyszane nie zawsze z radością 22.11.09, 02:49
        Witaj Popeye smile

        Ja rzeczywiście używam komputera do szeroko pojętej rozrywki , wiem że mac nie
        nadaje się wszedzie i do wszysykiego , mnie akurat pasuje.
        Młoda dostanie pod choinkę makowego laptopa, ja tez się przymierzam w
        przyszlości , na razie sobie wypróbuję Jej czy mi pasuje.

        Co do gier to poniewaz łatwo ulegam wszelkim nałogom kiedy zaczęłam grać w
        Farmville zrezygnowałam z ikariam w którą grałam dość długo.
        Jedna gra wystarczy ...


        Poniewaz moje dzieci też grają traktuję to tak jak grę w chińczyka czy bierki ,
        budujemy interakcje socjalne smile Po prostu zabawa nie zabierająca wiele czasu.
        Ponieważ mam dość stresującą pracę i absorbującego syna więc lubię sie niekiedy
        odmóżdzyć.

        Poza tym gratuluję wnukasmile
        Może teraz sie rozpędzi z tą matematyką jak Mu wtym roku tak dobrze poszłosmile
        K.
    • popaye Re: przeczytane usłyszane ..... z radością:) 06.11.09, 22:43
      Nie, nie czytam stale bo... az taki milosnik automobilizmu to nie
      jestem.
      Ale...
      - mieszkajac w Niemczech i majac auto "nie mozna" nie byc czlonkiem
      tamtejszego Automobilklubu.
      Wylacznie chocby z praktycznych wzledow: dla czlonkow darmowej!
      pomocy drogowej, ew. holowania pojazdu (do warsztatu) i to w
      Niemczech jak i Zagranica!.
      Zagranica - dla "starych" czlonkow (jak ja - ponad 30-ci lat
      i "zlota" karta czlonkowska).
      Bedac czlonkiem ADAC, dostaje sie klubowe pismo "motorwelt",
      normalnie - od razu wrzucam do makulatury ale... tym razem
      przejrzalem przy porannej kawie.
      Ich testy (aut) - olewam bo... zawsze wygrywaja niemieckie, jak w
      brytyjskich czasopismach - angielskie, szwedzkich - volwo itd. smile
      Tylko, tym razem byl (raczej obiektywny, bo pierwsza marka niemiecka
      na 8-mym miejscu!) test "zadowolenia" uzytkownikow z auta
      (konkretnej marki), niezawodnosci i obslugujacych je "markowych
      warsztatow".

      Wygralo (czwarty rok z rzedu!) - japonskie Subaru.
      Specjalnie sie nie dziwie bo wszyscy uzytkownicy tych aut ktorych
      znam osobiscie byli zawsze zadowoleni.
      Drugie miejsce hmmmm.... (he, he) - Lexus - no comment´s, nie
      wypowiem sie bo (pewnie) nie mam pojecia! smile
      Ale gdzie sa nasze wspaniali "francuzi" ktorych sympatyczni (i
      przekonani) uzytkownicy sa motoryzacyjnymi "Guru" na tym forum?

      Peugeot - 3-ci (he, he) od.... konca - 34 miejsce.
      Za nim juz tylko Chevrolet (nie dziwota: koreansko-ami "chlam")
      i Renault (36 miejsce) jako czerwona latarnia.

      Za najlepsze i niezawodne auto niemieckie uznano Porsche: 8 - me
      miejsce w rankingu, BMW, Audi i Mercedes m/w w srodku: 15/16/21
      miejsce.

      Ale sie ubawilem smile)))

      Wodniku,-
      opony juz wymieniles na zimowe?.
      Ja tak, przedwczoraj, przestraszony Waszymi opowiasciami o wczesnej
      zimie smile)
      pozdrawiam,-
      pE
      • warum Re: przeczytane usłyszane ..... z radością:) 06.11.09, 23:08
        W otoczeniu mam same inne marki, tylko ja przesiadlam sie na zabytkowy
        niemiecki, podobny do tego jaki juz mialam- za to, ze- niemieckismile))
        I mimo,ze nie nie mam ani zlotej karty ani bonusow z tytulu bezstluczkowosci- a
        samo auto ukazuje leciwy wiek- zyje poki co zadowolonasmileCo prawda najbardziej
        zaluja,ze nie maja niemieckiego Opla Rosjanie, a oni z zasady lubia wszystko co
        "nie do zdarcia", ale gdybym miala srodki- to... zdradzilabym kazdy niemicki na
        korzysc- japonczyka. Za ergonomie i ekonomiesmile, bo mnie akurat finezyjny wyglad
        w niczym nie kreci jak musze placic za benzyne ze swoich pieniedzy. Weterani
        trzymajmy sie razem!smile))))
        • wodnik33 Re: przeczytane usłyszane ..... z radością:) 07.11.09, 10:37
          Wlasciciel weterana melduje sie ! Pierwszy nasz samochod to
          Garbusek. Kupiony uzywany i gdyby nie wiek stateczny nie sprzedalbym
          go. Obecny Peugeocik wlasnie wszedl w drugie dziesieciolecie,
          sprawuje sie bardzo dobrze jako ze ja sam wiele rzeczy
          naprawiam, "udoskonalam". Opony zmienione. Nakarmiony tez i zaraz
          ruszam do Castoramy. Biore sie za obudowe licznika
          lazienkowego /stary juz wygladal jak wlasciciele !!
          Weteran czterokolkowy pozdrawia mlodszego kolege.
      • mivacurium Re: przeczytane usłyszane ..... z radością:) 08.11.09, 08:58
        stara madrosc ludowa powiada: nie kupuje sie samochodow na litere F,
        mianowicie Fiata, Forda i francuskich....
        a swoja droga moim pierwszym autem byl rowniez Garbus, leciwy w
        kolorze pomidorowoczerwonym. Echhh, lza sie w oku kreci..
        • warum Re: przeczytane usłyszane ..... z radością:) 08.11.09, 13:12
          To jak i tak wszystko kreci sie albo wokol Niemiec albo wokol Francji albo
          wokol... nas - to znowu proponuje odbojsmile

          "Nie liczą się osobiste sentymenty, ponieważ dzisiaj Polska ma się lepiej, jest
          demokratyczna, zacumowana w lepszej Europie" - zaznaczył Jaruzelski."
          http:/wiadomosci.onet.pl/2074437,12,jaruzelski_zdradza_sekret_z_czasow_upadku_muru_berlinskiego,item.html
          .
          A ja z perspektywy lat do dzis najbardziej pamietam sprzeczne uczucia jakie mna
          targaly juz po upadku muru berlinskiego.... Nie potrafilam zrozumiec, a
          wlasciwie pogodzic sie z decyzja umozliwienia wyjazdu Honeckera do Chile,/ do
          corki/ taki "humanitarny" niby gest bo raptem mocno chory. To bylo takie typowo
          polityczne "rozstrzygniecie" problemu, nie brudzic sobie rak i umozliwic
          dyskretne rozmycie problemu- wina i kara- samo sie rozwiazalo.
          A z drugiej strony rozstrzelanie w Rumunii familii Caucescu przez rozszalaly
          tlum - budzilo we mnie bunt- tak nie nalezalo zrobic.
          Ale moze mnie bylo latwiej, bo w PL cale lata polityka ucisku jakby luzowala
          cugi i to tez byla polityczna strategia/ choc raczej nie taktyczna lecz
          wymuszona powszechnoscia nieakceptacji przez spoleczenstwo/?
          Wlasciwie nie wiem czemu znow mnie ruszyl ten temat- za duzo ojcow sukcesu ? czy
          tez za malo refkleksji,ze pierwszy krok to tylko krok w dobrym kierunku, ale
          jeszcze nie powod do satysfakcji?
          Ciesze sie,ze za mojego zycia przetarl sie szlak do wielkich zmiansmile))

          • alfredka1 Re: przeczytane usłyszane ..... z radością:) 08.11.09, 16:59

            przypominam ten czas dokładnie a noc burzenia muru szczególnie. Do
            ranaprzesiedzialam przed telewizorem i nawet były momenty scickające
            za gardło ze wzruszenia. Nigdy bym sie tego nie spodziewała po
            sobie.
            Pamietam nasze miasto z wciąż przybywającymi Niemcami i pytającymi o
            najkrótrzą drogę do ambasady w Warszawie.
            A dzisiaj /ktoby to przewidział/ w dalszym ciągu jest podział na Osi
            i tych prawdziwych obywateli.
            Widzieliscie dzisiaj film o NRD ? nagrałam i obejrzę przy lampce
            wina, na wszelki wypadek.

            Piszesz o Rumunii i prawie linczu, to było przerażające ale
            zaplanowane - niech sie lud ciemny cieszy.


          • popaye Re: przeczytane, usłyszane nie zawsze z radością 08.11.09, 17:49
            warum napisała:
            ".... do dzis najbardziej pamietam sprzeczne uczucia jakie mna
            targaly juz po upadku muru berlinskiego.... "

            Pamietam ta noc.
            Nie wtedy kiedy berlinski mur sie rozlecial ale ta pierwsza
            gdy od wieczora granica zostala hmmm.... "otwarta" ? a wlasciwie
            pod naporem tlumu obywateli owczesnej jeszcze NRD, wschodnia Straz
            Graniczna i Sluzba Celna zaprzestali wszelkiej kontroli chetnych do
            przejscia/przejazdu na "zachodnia strone".
            Muru jeszcze pilnowali!
            Jego demontaz zaczal sie od zachodniej strony Berlina: najpierw
            dziesiatki, pozniej setki a pozniej tysiace (mlodych najczesciej)
            ludzi wspinalo sie na niego i czym kto mial probowali go "kruszyc".
            Wiele krzywdy (kamieniem a nawet mlotkiem, ale kto wychodzi na
            miasto wieczorem z.... mlotkiem?) nie mogli zrobic smile
            Calosc tej operacji typu "dzieciol" szybko przeksztalcila sie w
            swoisty happening z ktorego to panstwowe programy zachodniej TV
            nadawaly calonocna transmisje - bez komentarza, zreszta.

            Caly nastepny dzien trwaly "wycieczki", szczegolnie calych zalog
            pracownikow przygranicznych Przedsiebiorstw, wagarujacych uczniow
            i mieszkancow "nadgranicznych" miejscowosci na strone "wolnosci".
            Kolejki przed kasami wyplacajacymi Obywatelom NRD, za okazaniem
            dowodu osobistego lub paszportu 100 DM (ustawowo zagwarantowanych
            przez Wladze RFN) jako "pieniadze pozdrowieniowe" byly kilometrowe smile
            Zamieniali zreszta ta "kase" natychmisast na kilogramy bananow
            i innych owocow cytrusowych by jak wielblady, z tymi widomymi
            atrybutami "wolnosci" powracac do mu (na Wschod) - wzbudzajac
            zazdrosc (i zawisc) sasiadow ktorzy jeszcze(!) tej "wolnosci" nie
            zdazyli lub nie mieli okazji poprobowac smile))

            ............

            Przyznam sie, mnie ogarnal rodzaj hmmm.... niepokoju.
            Po raz pierwszy, wlasnie po tej nocy doszedlem do wniosku iz moja
            decyzja o nie-emigracji (poza Europe) byla chyba bledem.
            Nie umialem, nawet po wprowadzeniu stanu wojennego w Polsce,
            zdecydowac sie na staly wyjazd do Nowej Zelandii, Australii, Kanady
            czy Pldn.Afryki - wszedzie tam gdzie byly oficjalne rzadowe programy
            imigracyjne i gdzie bez problemu byli bysmy do nich wlaczeni.
            Nie musielismy przechodzic zadnych "obozow" dla oczekujacych na
            Emigracje tak jak wyjezdzajacy prosto z Polski Rodacy.
            Mielismy oficjalna prace, mieszkanie i zapewniony byt - wystarczylo
            zalatwic proste formalnosci.
            Pociag (latwej emigracji) juz wtedy "odjechal", a ja zaczalem, na
            powaznie, rozwazac wyjazd na stale do USA - akurat tam gdzie nie
            chcialem nigdy "emigrowac", bo w odroznieniu od tych dla ktorych to
            byl kraina marzen, dla mnie mimo rodzinnych powiazan i (przez to)
            latwosci "urzadzenia sie" tam bylo to ostatnie miejsce gdzie chcial
            bym zyc "na zawsze".

            Tja.... dzieki opatrznosci zostalem tam gdzie jestem smile

            1,5 miesiaca pozniej, podczas wyprawy do Warszawy (na Swieta
            Bozonarodzeniowej), w czasie naszej podrozy trwala "ruchawka" w
            Rumunii i aresztowano Ceausescu.
            Jakos Rumunia przejmowalem sie mniej - tylko ciekawosc mna kierowala
            czym to wszystko sie skonczy.

            Kolka dni pozniej, tuz po Swietach, siedzialem ze Znajomym na
            sniadaniu w (nie istniejacym juz) Hotelu Forum i.... przed oknami
            przechodzil (z synem) nasz nowy Pan premier T.Mazowiecki - sami!
            , bez zadnej tam "obstawy" i na... piechote!.
            I wtedy pomyslalem sobie: "to bedzie (jest!) normalny Kraj
            i warto to przezyc a nie "uciekac" na Antypody smile)

            Na balu sylwestrowym Pani Alina Janowska ktora z kolezankami
            kwestowala na poparcie dla rzadu Mazowieckiego - poplakala sie
            (ze wzruszenia) przy naszym stoliku ( bylismy z Jej bliskimi
            Znajomymi), na estradzie, do tanca spiewal Korda i Ada Russowicz
            (dzien pozniej zginela w wypadku samochodowym) co krok spotykalem
            Znajomych ktorzy upewniali mnie (nas) iz moze byc tylko lepiej
            a nawet (moze?) bedzie dobrze tzn. wreszcie(!) normalnie


            I nie jest? smile

            Pewnie jest, albo by bylo szybciej gdyby scierwo i swietojebie nie
            "krecilo" ile mozna: kosciolek (kochany), moherowy Rydzyk, ZChN -y,
            PiS-y z kaczorami i inne "psuje".

            Tja..., ale fajnie bylo to wszystko przezyc!.
            Z glodu - tez (jakos) jeszcze nie zginelismy smile)

            pozdrawiam,-
            pE

            • warum Re: przeczytane, usłyszane nie zawsze z radością 08.11.09, 19:10
              Popaye, dziekuje Ci za te te nutke optymizmusmile:
              "...co krok spotykalem Znajomych ktorzy upewniali mnie (nas) iz moze byc tylko
              lepiej a nawet (moze?) bedzie dobrze tzn. wreszcie(!) normalnie

              I nie jest? smile"
              Jest.
              • mammaja Re: przeczytane, usłyszane nie zawsze z radością 08.11.09, 20:19
                Ciesze sie, ze bylam w tym roku w Berlinie - przedtem nie moglam
                zupelnie wyobrazic sobie tego mista, przebiegu muru, itp. Mlodzi
                ludzie uwazaja, ze to bardzo dobre miasto do zycia. Swietnie
                skomunikowane. Mielismy napewno "ciekawe zycie" - patrzac z pewnej
                perspektywy.
                • wedrowiec2 Re: przeczytane, usłyszane nie zawsze z radością 08.11.09, 22:21
                  Pierwszy raz, po upadku muru byłam w Berlinie latem 1990 roku.
                  Oficjalnie wjeżdżałam do Berlina Zachodniego, przez przejście,
                  którego nazwę zapomniałamsad Musiałam nadłozyć sporo drogi, by
                  wjechać do miasta od północnego zachodu, a umówiona byłam przy
                  Kolumnie Zwycięstwa, przy granicy między miastami, raczej blisko
                  Bramy Brandenburgskiej. Po załatwieniu spraw poszłam na spcer przy
                  miejscu po murze. Dziwne uczucie. Pierwszy raz przekraczałam granicę
                  z Berlina Zachodniego do Wschodniego w tym kierunku. Będąc po
                  wschodniej stronie czułam dziwny niepokój, który zniknął po powrocie
                  na drugą stronęwink
                  Jazda od autostrady do Berlina też była dzina. Jezdnie obramowane
                  betonowymi zaporami, na poboczach zapory przeciwczołgowe. Wiezyczki
                  i kolczaste druty. A przy tym pusto, bez wartowników, zolnierzy,
                  straży. Szok przy porównaniu dzielnic po obu stronach muru. Czysty,
                  wymuskany Tiergarten czy Charlottenburg i szara, smutna Unter den
                  Linden. Grzeczni, uprzejmi kelnerzy tam, i obojetni tu. Po
                  dwudziestu latach widzę zmiany w Berlinie. Niestety nie są
                  pozytywne. Zachód obnizył loty, a wschód pozostał taki samsad
                  • mammaja Re: przeczytane, usłyszane nie zawsze z radością 09.11.09, 00:02
                    Nie zgadzam sie z toba, ze wschod pozostal taki sam. Jednak
                    zasadniczo sie zmienil. czasami po torach tramwajowych mozna poznac,
                    ze to dawny wschodni. I podobno jest moda wsrod mlodziezy, zeby
                    mieszkac wlasnie tam. ( Tak mi mowiono). A koszmarne przejazdy przez
                    NRD pamietam jeszcze z lat wczesniejszych, przed zjednoczeniem i
                    budzily groze.
                    • jan.kran Re: przeczytane, usłyszane nie zawsze z radością 09.11.09, 09:01
                      W dniu upadku muru leżałam w małym bawarskim szpitalu z malutkim Juniorem w
                      ramionach , Młoda miala 3,5 roku , synek jeden dzień smile
                      Pokój był teoretycznie dwuosobowy , moją sąsiadką była młoda bawarska
                      rolniczka. Ale wstawiono nam trzecie łóżko bo pojawiła się dziewczyna z deder
                      która tuż przed rozwiązaniem uciekła przez Czechosłowację do Bawarii.
                      Każda z nas miała po synkusmile
                      Ja się cieszyłam nowym dzidziusiem natomiast ex przyszedł
                      cały zdenerwowany., opowiadał co się dzieje ,ja szoku doznałam.
                      Polityka była od lat moją pasją
                      , sporo czytałam i wiedziałam ale nigdy , przenigdy nie sądziłam że doczekam
                      upadku komunizmu ...

                      Ex powiedział że będzie nieciekawie i powinniśmy zwijać żagle i się wynosić z
                      Niemiec.
                      Miał częściowo rację bo po pierwszej euforii zjednoczeniwej nastąpiły nieciekawe
                      czasy.
                      Ale każdy tak glęboki przełom niesie za sobą zmiany i dobre i złe.
                      Wyemigrowaliśmy dopiero wiele lat później do Norwegii , ex po czterech latach
                      norweskiej emigracji wylądował na dederowskiej prowincji i ma przyjaciółkę
                      prawdziwą ossitongue_outPP
                      Moje dzieci czują się obco w deder ale jest coraz lepiej.
                      Ja jechałam wiele razy przez deder , odwiedzałam exa.
                      Jak chodzi o infrastrukturę to nie ma ogromnych różnic ale jest w mentalności.
                      Dziesięć lat temu miałam do wyboru albo Goerlitz albo Norwegia.
                      Znałam kilkoro wessi którzy próbowali szczęścia na wschodzie i powiedziałam ze
                      tam zamieszkam po moim trupie .J
                      Jako wessi i Polka miałabym dwa razy przerąbane ...
                      Ale widzę że czasy się zmieniaja.
                      Sądzę że następne pokolenie zatrze głębokie różnice i DE sie zjednoczy nie tylko
                      na papierze ...
                      Moja zachodnia córka ostatnio kompletnie mnie zaskoczyła oświadczając że nie
                      wyklucza pisania doktoratu w Lipsku.
                      Jest teraz świetne stypendium w Jej dziedzinie w Max Planck Institut i ogólnie
                      projekty tamtejsze są bardzo ciekawe.
                      Na razie ma około dwóch lat do ukończenia studiów < na rok przyjeżdża do Oslo w
                      międzyczasie > ale Jej stosunek do wschodnich landów powoli sie zmieniasmile

                      To tylko ulamek moich przeżyć i przmyśleń ale ten czas zawsze jest w moich
                      myślach i wspomnieniach ...
                      • alfredka1 Re: przeczytane, bez smutku 12.11.09, 12:44

                        Rydzyk skamle o datki, najlepiej stałe. Tyle juz wyciągnął od
                        naiwnych moherowców. Nie wierzę, że tak obrotny facet nie
                        zabezpieczył majątku, który przez tyle lat nagromadzil.
                        Zobaczymy, może ludzie troghe zmądrzeli i nie bedą z bólem serca
                        oddawać mu pieniądze z niewielkich rent i emerytur.
                        • witekjs "Marzenie Hitlera się spełniło" - Nelli Rokita 12.11.09, 13:04
                          Kolejne złote myśli Posłanki PiS...

                          www.tvn24.pl/12690,1628146,0,1,nelli-rokita-polacy-wstydza-sie-tuska--ale-lepszego-nie-maja,wiadomosc.html
                          • wodnik33 Re: "Marzenie Hitlera się spełniło" - Nelli Rokit 12.11.09, 13:35
                            Już dawno takiego belkotu nie słyszalem. Chcialoby sie zapytac; czys
                            ty sie babo szaleju najadla?
                            nawet sie nie zdenerwowalem tylko smiech nie ogarnal, troche gorzki.
                            • alfredka1 Re: "Marzenie Hitlera się spełniło" - Nelli Rokit 13.11.09, 16:35

                              newsru.com/--
                              to o Ulianowsku, chyba niedobrze jest - zalecają mieszkańcom
                              zaopatrzeć sie wodę .... i opaski z gazy. A może zle zrozumiałam.
                              Współczuje ludziom, już sporo zginęło.
                              [
                              • alfredka1 poprawiam; Ulianowsk 13.11.09, 16:37

                                nijak to się miało do Rokiciny chociaż też "bieda" /z akcentem
                                na "a"/
                                • witekjs "obciachowe stare zwroty"... 13.11.09, 21:57
                                  forum.gazeta.pl/forum/w,512,30162062,,obciachowe_stare_ZWROTY_.html?v=2
                                • warum Re: przeczytane dzisiaj... prawie 15.11.09, 20:01

                                  W tym tygodniu najpierw mnie zszokowal prezydent Rosji swoim wizjonerstwem/
                                  ktore pomine, bo nie takie wizje slyszalam/ ale ten pomysl na zmiane czasu
                                  nurtuje mniesmile Jakos tak geograficznie -"sie przywyczailam", z trudem sobie
                                  wyobrazam podroz koleja transsyberyjska, a juz zupelnie nie wyobrazam sobie tego
                                  zycia wg zegarka z pomijaniem naturalnego switu i zmierzchu. Ale na "chlopski
                                  rozum" - rozumiem potrzebe zmniejszenia ilsci stef w jednym kraju.
                                  "Prezydent Dmitrij Miedwiediew zaproponował we wczorajszym orędziu, by w trosce
                                  o poprawę efektywności zarządzania krajem, zastanowić się nad możliwością
                                  zmniejszenia liczby stref czasowych i celowością przechodzenia na czas letni."
                                  http://wiadomosci.onet.pl
                                  /2077618,12,rosja_chce_zmniejszenia_ilosci_stref_czasowych,item.html

                                  Ale .... poczucie humoru premiera Rosji absolutnie zasluguje wg mnie na uwage:
                                  "Putin podkreślił, że za granicą, mówiąc o Rosji, najczęściej wymienia się
                                  wódkę, kawior i matrioszki.
                                  "Gdyby nie wódka, można by to uznać za atrakcyjny zestaw" - powiedział." /w
                                  programie ..."Bitwa o respekt"/
                                  wiadomosci.onet.pl/2078387,12,respekt_i_szacun_-_putin_u_hiphopowcow,item.html...
                                  Nie ma to jak dbalosc o PR.
                                  Szkoda tylko,ze nasz byly PRemier zamknal bloga....a reszta naszych politykow
                                  jakos tak malo pomyslowo sie raklamuje.
    • wedrowiec2 Re: przeczytane usłyszane nie zawsze z radością 20.11.09, 21:03
      Lubicie wiejskie zycie, własny ogródek, rosliny i zwierzęta? Nie
      ruszając się z domu mozna mieć to wszystko w internetowej grze
      FarmVille
      www.emetro.pl/emetro/1,85648,7273068,Mieszczuchy_klikaja_w_grzadki_na_farmie.html


      Polacy oszaleli na punkcie nowej gry internetowej FarmVille.
      Pielęgnują grządki z soją, doją krowy i liczą jajka w kurniku -
      dzieci na informatyce, dorośli w pracy

      Zasypiająca żona: - Kochanie, po co wstajesz? Jest już po północy!
      Mąż: - Już, już. Tylko jeszcze zbiorę kartofle z pola, bo mi
      zwiędną.

      To nie dialog wiejskiej rodziny. To rozmowa mieszczańskiego
      małżeństwa. On - 35-letni bankowiec, ona - rok starsza urzędniczka.
      Nie chodzi też o prawdziwe kartofle. W ich bloku nie ma nawet
      balkonu. Kartofle są w wirtualne, a żeby je hodować, wystarczy się
      zalogować do FarmVille, gry internetowej dostępnej na portalu
      społecznościowym Facebook. Niewykluczone, że gra w nią już nawet
      kilkaset tysięcy Polaków. Swoje poletka po kryjomu na lekcjach
      informatyki orzą dzieciaki, w pracy ich rodzice. Niekoniecznie "na
      cichca" przed szefem, bo często on sam hoduje np. bawełnę.

      Gra jest prosta jak konstrukcja cepa: na początek dostajesz cztery
      grządki, musisz je zaorać i obsiać. Czekasz, aż rośliny urosną,
      kosisz, na końcu to sprzedajesz i dostajesz wirtualną zapłatę. Za
      zarobek w wirtualnym sklepie kupujesz kolejne nasiona i znowu:
      orzesz, siejesz, zbierasz i zarabiasz. I tak w kółko. Im więcej
      siejesz, tym więcej zarabiasz i z czterech grządek robi ci się
      kilkadziesiąt, potem kilkaset. Gra się nigdy nie kończy, nikt nie
      wygrywa. - Mam już tak duże pole, że jego oporządzenie zajmuje mi
      godzinę dziennie. I to mimo, że kupiłam traktor, który przyspiesza
      orkę - opowiada Agnieszka, nauczycielka z Krakowa.

      Ale żeby go uruchomić, potrzebne jest paliwo. Gdy zabraknie
      wirtualnych pieniędzy, można je kupić za prawdziwą gotówkę. 5
      dolarów wystarcza na kilkukrotne zaoranie średniego pola.

      Orka to nie wszystko. W grze jest kilkadziesiąt rodzajów zwierząt
      hodowlanych i drzew owocowych. "Farmerzy" przekonują, że opłaca się
      w nie inwestować: im więcej wydoisz krów, ostrzyżesz owiec i
      zbierzesz jabłek, tym szybciej rośnie stan konta. Gra wymaga
      systematyczności. Żeby zebrać plony, trzeba czekać aż urosną. Np.
      borówki rosną kilka godzin, winogrona dzień. Jeśli farmer się spóźni
      z zebraniem plonów, cała praca idzie na marne - rośliny więdną. -
      Dlatego jak wyjeżdżasz na weekend, posadź w piątek kukurydzę. Ona
      rośnie trzy dni i daje dobry dochód - radzi jedna z fanek FarmVille.

      Dlaczego gramy w FarmVille:

      Klikam w grządki. Koszę, sadzę i nie palę

      Alek Dąbrowski (32 l.), pracownik biurowy z Warszawy

      Po pierwsze zaznaczam, że nie lubię portali społecznościowych jak
      Facebook. Zarejestrowałem się tam tylko po to, by grać w Farmę.
      Koledzy w pracy grali, przekonali mnie, że uprawiając ziemię,
      łatwiej rzucić palenie. Wcześniej wszyscy razem robiliśmy sobie co
      kilkadziesiąt minut przerwy, wychodziliśmy na papierosa.
      Próbowaliśmy pokonać nałóg, ale nie mieliśmy nic, czym moglibyśmy
      zastąpić papierosowe przerwy. Oni kosić grządki zaczęli we wrześniu.
      Mówili, że to ich odstresowuje. Zrobiłem to samo i od miesiąca
      zamiast palić, klikam w grządki. Koszę, sadzę, jedna po drugiej. To
      wciąga. W domu nie gram, tylko w pracy.

      Grały w to koleżanki córki z przedszkola. Dziś gram z nią

      Anna Skonieczna (29 l.), marketingowiec z Łodzi

      Zarejestrowałam się na Farmie dla mojej córki. Chciała w to grać,
      tak jak jej koleżanki z przedszkola. Wieczorem razem kosimy i
      sadzimy, to fajna zabawa. Gabrysia uczy się przy tym też
      angielskiego, bo tam wszystkie napisy, np. nazwy roślin, są w tym
      języku. Dzięki farmie dowiedziała się, jak się żyje na wsi, że mleko
      nie bierze się z pudełka tylko od krowy, którą trzeba wydoić.
      Dziecko uczy się też cierpliwości: wie, że żyto od razu nie wyrośnie
      i trzeba poczekać. Jak córka dowiedziała się, że w grze jest opcja,
      by przyspieszyć zbieranie wirtualnych pieniędzy, kupując je za
      prawdziwe, zapytała, dlaczego ich nie kupujemy. Wytłumaczyłam, że to
      wyciąganie kasy i na tym zarabia producent. Nigdy bym tego nie
      zrobiła, ale myślę, że dla jej pokolenia to w przyszłości nie będzie
      już takie oczywiste.

      Wpadł w szał, bo zwiędła mu marchewka

      Z Martą Dzitkowską, psycholog i terapeutką, która sama
      zarejestrowała się na FarmVille, bo była ciekawa przyczyn jej
      rosnącej popularności,

      rozmawia Michał Stangret

      Skąd ten boom na FarmVille?

      - Ludzi grających w FarmVille obserwuję od kilku miesięcy. Po
      pierwsze, większość z nich to nie nastolatki. Gra masa 30-, 40-
      latków. Po drugie, sa to głównie mieszkańcy miast. Jeszcze nie stać
      ich na to, by wyprowadzić się na przedmieścia i uprawiać własny,
      prawdziwy ogródek. A właśnie to jest dziś dla młodych mieszczuchów
      jednym z życiowych celów, atrybutem przynależności do grupy z
      wyższym statusem. Farma jest namiastką wiejskiego życia, stanowi
      zaciszny azyl, gdzie mogą się na kilkadziesiąt minut dziennie
      zatrzymać, schować przed szybko biegnącym, miejskim życiem. Taki
      współczesny ogródek zen. Ale na farmie nie zaznają upragnionego
      spokoju.

      Bo jest wirtualna?

      - Nawet nie w tym problem. Samo klikanie w grządki jest tak
      monotonnym i jednostajnym zajęciem, które faktycznie może wprowadzić
      w trans zapomnienia. Rozumiem, że ludzie odreagowują w ten sposób
      stres. Ale twórcy gry osadzili ją w zwykłym mechanizmie wzmagającym
      rywalizację. Im więcej zasadzisz i zbierzesz, tym więcej nazbierasz
      punktów, przejdziesz na wyższy level. Im więcej będziesz miał na
      farmie znajomych, tym szybciej będziesz mógł ją powiększyć. To
      powoduje, że gdy zaczynasz pierwszy level, od razu chcesz mieć 30.,
      bo widzisz, że znajomi mają. Ci, którzy uciekają od szybkiego,
      miejskiego życia na Farmę, tak naprawdę wpadają w kolejny kanał
      wyścigów. Dostają zupełnie coś innego niż oczekują.


      Dlaczego nie rezygnują?

      - Bo nie zdają sobie z tego sprawy. W głowie mają zakodowany
      schemat: wieś to spokój i oddech. Znam osoby, które muszą
      kilkanaście razy dziennie sprawdzać, jak im rośnie ryż, bo się boją,
      że im zwiędnie. Często podporządkowują plan dnia pod życie na
      farmie. Kalkulują: mam do zebrania truskawki za dwie godziny, to
      odwołam spotkanie albo jeszcze zostanę w pracy, bo nie zdążę do domu
      przed tym, jak zwiędną mi pomidory. Jeden z moich znajomych wpadł w
      szał, gdy padł mu komputer i przez to zwiędła marchewka. Jeżeli
      takie myśli zaczynają się pojawiać, to najwyższy czas dać sobie z
      tym spokój.


      Chyba pozostanę przy domowych doniczkach z żywymi roślinamiwink
      • jan.kran Re: przeczytane usłyszane nie zawsze z radością 21.11.09, 00:17
        Ja i moje dzieci gramy namiętnietongue_outPP
        Koledzy z sąsiedniego forum też.
        Najstarszy maniak ma około 60 latsmile
        Świetnie się bawię , sadzę , zbieram , poluję na żółwie i czarne koty po prostu
        odjazdsmile))
        Kran Fansmile
        • jan.kran Re: przeczytane usłyszane nie zawsze z radością 21.11.09, 00:22
          Poza tym kompletnie nie podchodzę do tej gry jak do zastapienia sobie
          nieistniejacej farmy bo choć korzenie mam chłopskie to jestem prawdziwa mieszczką.
          Po prosu kolejna kolorowa gra wirtualna.
          Na moim maku grafika jest supersmile
          Czasem kliknę z pracy ale to nie to samo...
          Ciagle sa nowe pomysły , ja akurat nie rywalizuję tylko sie bawię, uczę się
          rzeczywiście angielskiego i poruszania myszką oraz skupienia i logicznego
          myśleniatongue_outPP
          • warum Re: przeczytane usłyszane nie zawsze z radością 21.11.09, 09:34
            JanKran zacytuje:
            "Ciagle sa nowe pomysły , ja akurat nie rywalizuję tylko sie bawię, uczę się
            rzeczywiście angielskiego i poruszania myszką oraz skupienia i logicznego i
            myśleniatongue_outPP"

            Przyznam szczerze,ze pracujac kiedys realnie przez 3 tyg na OHP-ie przy zrywaniu
            wisni/ kazdego prawie dnia!/ ani sie nie skupialam ani nie myslalam logicznie-
            widac,ze wirtulane prace rolne sa bardziej pasjonujacesmile))))
            I oplacalne - bo w grach trzeba wygrywac, a nie tylko tyrac.

            Wiadomo cwiczenie czyni mistrzem:
            "Reprezentanci Polski zdobyli złoty medal w przeprowadzonym w niedzielę w
            chińskim Chengdu dziewiątym finale Światowych Igrzysk Cybernetycznych, których
            uczestnicy rywalizują, grając w gry komputerowe.
            ....Polska drużyna, w składzie: Filip Kubski, Łukasz Wnęk, Wiktor Wojtas, Jakub
            Gurczyński i Mariusz Cybulski, rywalizowała w grze Counter-Strike, polegającej
            na zmaganiach antyterrorystów z terrorystami.
            Dzień wcześniej brązowy medal wywalczył Piotr Zajkowski w grze sportowej FIFA 09.
            ....
            Zawody obserwowało 82 tys. widzów i 600 dziennikarzy. Po eliminacjach krajowych
            do Chengdu przyjechało 600 zawodników z 65 krajów. Zawody trwały 4 dni.
            Zawodnicy uczestniczący w tegorocznych WCG rywalizują w 9 konkurencjach
            obejmujących gry: Warcraft III: The Frozen Throne, StarCraft: Brood Wars,
            Counter-Strike, FIFA 09, Gitar Hero Word Tour, Carom3D, Red Stone, TrackMania
            Nations Forever i Virtual Fighter 5."
            http://manager.money.pl/styl/ciekawostki/artykul/polacy;zdobyli;zloto;w;grach;komputerowych,161,0,557473.html

            Z wymienionych tu gier /ze slyszenia i widzenia/ znam tylko 2 ale pewna
            jestem,ze mlodziez dzieki nim ma tak wyciwiczone palce,ze niejeden pianista
            pozazdrosci sprawnoscismile Zreszta pierwsze gry, nie byly interkatywne, a dzieki
            internetowi caly swiat moze grac wirtualnie w to samo/ w -realnymsmileczasie /
            Jakos odporna jestem na klikanie- byc moze z braku czasu, albo zwyklego
            zmeczenia komputerem. A co do grafiki.... no coz, byc moze w wersji HD ludzie
            jak zywi wychodza z monitora, a marchewka ma kolor narodowy Holandii, ale ilez
            mozna sie tym zachwycac? 1,2,3?
            Wierze/i potwierdzam na sobie/ tylko w walory cwiczebno-naukowe w poznawaniu
            obcego jezyka, bo nic tak nie wchodzi samo glowy jak to co nas intrygujesmile
            Niestety w tych grach,w ktorych wyciwiczyl sie moj orzelek - dzwieki i jeki
            przewazaly, nad jakimkolweiek slownictwem...
            Ale z wiekiem ta absolutna fascynacja grami i jemu przeszlasmile

            • popaye Re: przeczytane usłyszane nie zawsze z radością 21.11.09, 15:08
              przespalem widocznie okres fascynacji jakimikolwiek grami
              komputerowymi.
              Wiekszosc gier typu zrecznosciowego (byla) dla mnie po prostu glupia
              a tzw. strategiczne kojarza mnie sie z Tamagotchi
              w rozbudowanym wydaniu.
              Przyznaje, mialem (krotki) okres gdy grywalem namietnie w brydza
              sportowego na jednym z portali.
              Chyba tesknota za beztroskim czasem mlodosci gdy cale(!) 4-ry lata
              studiow, miast sie choc odrobine uczyc, minimalna czesc skromnych
              zasobow intelektu przeznaczylem na opracowanie "niezawodnej" (bo
              wtedy skutecznej!) techniki zaliczania wymaganych egzaminow a reszte
              na .... gre w karty (i ew. uczestnictwa w rozrywkowych imprezach). wink

              Czas poswiecany na karmienie wirtualnych zwierzatek lub pielenie
              takowyz marchewek wolal bym przeznaczyc na poglebienie technik
              wykorzystania mozliwosci photoschop_a czy programow do projektowania
              przestrzennego (3D) - sprawilo by mnie to wiecej przyjemnosci a
              pozytku (i satysfakcji) bylo by z tego wiecej.

              Ale, hmmm..... kazdy czyni to co uwaza za sluszne i celowe.
              Z doswiadczenia wiem iz totalna beztroska zawsze "kiedys" sie zemsci
              a co najmniej nie pozostanie bez skutkow.
              Gdybym sie choc odrobine przylozyl do nauki w okresie moich 1-szych
              studiow bylo by mnie (na 2-gich) wiele latwiej.
              Wtedy to nie tylko musialem sie uczyc, do tego komunikowac sie w
              obcym jezyku a jeszcze jakos finansowac ta przygode smile
              Tatusia (rodzicow) finansujacych moje okresy beztroski, wtedy juz
              nie bylo sad.

              pozdrawiam,-
              pE (osoba w PODESZŁYM wieku)
              • warum Re: przeczytane usłyszane nie zawsze z radością 21.11.09, 15:55
                Ja nie przespalam, mnie to w ogole nie wciagnelo, ale ja mam mizerna sklonnosc
                do ryzyka i wystaczy mi dylemat Tak lub Nie, zebym tracila czas / a moglabym
                wskoczyc juz na "wyzszy poziom"!smile/
                No i jak przystalo na "rozsadna" kobiete zawsze zaczynam od instrukcji oblugi...
                a "W instrukcji obsługi nigdy nie znajdziemy odpowiedzi na dręczące nas pytania".
                www.elzab.com.pl/~michalp/aforyzmy/murphy_techniczne.html
                • jan.kran Re: przeczytane usłyszane nie zawsze z radością 21.11.09, 17:12
                  *** Jeżeli jesteś zadowolony ze swojego komputera, nie martw się, przejdzie ci.

                  -----------> Mi na razie nie przechodzi...
                  Ja uważam że prawa Murphyego działa < dziś zadziałało właśnie po raz
                  kolejnytongue_outPP > ale są wyjątki potwierdzające regułę.

                  Pięc lat szarpałam sie z diabelskim wynalazkiem Gatesa , od ponad roku mam maka
                  i to jest zupełnie inna para kaloszy.
                  Komputer dla idiotów , tak prosty w obsłudze i przejrzysty że nawet ja nie
                  jestem w stanie nic zepsuć ani zamotaćsmile
                  Nie wiesza się , nie strajkuje , ma piękny disajn , grafika super , słowo wirus
                  jest mi obce...

                  Poza tym stwierdziłam i wcale się tego nie wstydzę ze lubię to co mi daje komp :
                  filmy , muzykę , informację , rozrywkę.

                  Obserwuę to że wiele ludzi podchodzi do komputera jak do jeża.
                  Niebezpieczne urządzenie pożerające czas.
                  Mnie często czas oszczędza.
                  Zamawiam bilety na samolot , sprawdzam kiedy odjeżdża autobus po drugiej
                  stronie ulicy , jak są otwarte sklepy , rozmawiam ze
                  znajomymi , czytam gazety , sprawdzam wiedzę ogólną.
                  Mam taki stosunke do netu jak do pralki , odkurzacza czy zmywarki.
                  Jak maszyna może mo pomóc to po co mam prać na tarze lub zamiatać miotłąsmile))
                  Kran

                  • warum Re: przeczytane usłyszane nie zawsze z radością 21.11.09, 17:31
                    Sluszne spostrzezenie, moj komputer nie zastepuje mi prania na tarze ani
                    zamiatania miotlasmile Wredny komputerm nawet nie wie,ze moglby mi pomoc.
                  • popaye Re: przeczytane usłyszane nie zawsze z radością 21.11.09, 19:21
                    Ulenko Milutka,-

                    piszesz: "... Zamawiam bilety na samolot , sprawdzam ......"
                    Ja tez m/w to samo co wymienilas + m/w 80% mojej aktywnosci
                    zawodowej polega na wykorzystaniu programow sluzacych do wykonania
                    moich obowiazkow.

                    Ja tylko dobrowolnie rezygnuje z tego co Tobie:
                    ".....na razie nie przechodzi... ".
                    Szczegolnie granie i wszelka rozrywka (szeroko rozumiana) bo
                    dla mnie odpoczynek (i rozrywka) to jest jak jestem w pewnej
                    odleglosci od komputera.

                    Twoj pean na rzecz MAC-ka pokornie przyjmuje do wiadomoscismile.

                    Jedynym ktory korzysta z MAC-ka w mojej rodzinie jest moj starszy
                    wnuczek (11 lat) ktory (po kilku PC i konsolach do gry) z powodow
                    m/w takich samych jak Ty (filmy , muzyka , informacja , rozrywka)
                    "zdecydowal": teraz to chce MAC-ka!

                    U mojego ziecia: "chcesz to MASZ!" - tylko warunek:
                    6-tka z matematyki na koniec roku szkolnego! i.... ani razu nie
                    uslysze ZARAZ jak Cie mama o cos prosi!
                    Dla ucznia z matematyki (he, he) "przecietnego" (najwyzej! bo
                    wrodzil sie w matke pod tym wzgledem) to bylo ho-ho wyzwanie jak
                    wszyscy diabli.
                    Nie wiem jak to zrobil ale ..... mial!.

                    Wieczorem, w dniu wreczenia swiadectw stal u Niego w pokoju MAC
                    o ktorym wiekszosc (posiadaczy) moze pozazdroscic RRO z Display_em
                    30" cinema HD.
                    Przyznaje, jakosc obrazu - rewelacja.

                    Zostane przy PC bo programowe ktore musze uzywac (zawodowo)
                    nawet nie ma na MAC-a.

                    pozdrawiam,-

                    pE (osoba w PODESZŁYM wieku)
    • popaye przeczytane z przyjemnoscia 29.11.09, 14:03
      Weekend, czas na tygodniowe lektury.

      Nie podbudowala mnie Polityka uswiadamiajac mnie iz naleze
      do b.nielicznej grupy (1%!) naszych polskich Obywateli z ktorej
      wywodza sie mordercy, gwalciciele, homo, pederasci, bigamisci
      i podobne im typy, powszechnie zwani bandytami, przestepcami
      i bezmoralna swolocza wszelkiej masci!.

      Nie jestem mianowicie katolikiem a juz za zadne skarby Swiata
      nie chce byc czlonkiem (i duchowym podopiecznym) polskiego KK!
      Pozostale 99% naszeg spoleczenstwa znajduje sie pod opieka
      (conajmniej moralna!) czlonkow naszego Episkopatu - od tysiaca lat
      praktykujacego swoj wspanialy wplyw na morale i postepowanie swych
      owieczek
      Nawet nie smiem pomyslec iz ktokolwiek z tych 99% Obywateli mogl_by
      zasilic grupe bezecencow do ktorych sam sie zaliczam sad.

      Jak latwo (i prosto!) mozna rozwiazywac problemy dokumentuje
      notka z ostatniego nr. Polityki pt:
      "O wolność (od seksu) naszą i waszą"
      "....niedaw­no w siedzibie Episkopatu Polski odbyła się dyskusja o
      tym, jaka edukacja seksualna jest najbardziej skuteczna. Ze względu
      na poważny charakter dyskusji nie zaproszono na nią seksuologów.
      Zamiast nich dyskutowali przedstawiciele rozmaitych katolickich
      fundacji, dzięki czemu bez trudu udało się osiągnąć porozumienie.

      Dyskutanci zgodzili się, że najlepszą formą edukacji seksualnej
      jest zachęcanie młodzieży do wstrzemięźliwo­ści we współżyciu oraz
      pełnej abstynencji do czasu ślubu. Propozycja wydaje się intere­
      sująca, a jedną z jej istotnych zalet jest prostota. Szerząc taką
      edukację unika się np. prowadzenia naszpikowanych trudnym
      słownictwem i nie­jednokrotnie nużących lekcji na temat bezpiecznych
      technik współżycia płciowego, które, jak wiadomo, może prowadzić do
      chorób wenerycznych, zaj­ścia w przedmałżeńską ciążę oraz innych
      nieprawidłowości. Zamiast tego cały edukacyjny wysiłek zostaje
      skierowany na fachową zachętę do unikania wszelkich form zbliżeń.
      Komu­nikat, iż seksu lepiej nie upra­wiać, jest komunikatem łatwo
      zrozumiałym i każdy może go bez trudu zapamiętać, a ponie­waż
      wyłożenie tego materiału lekcyjnego prostymi słowami nie powinno
      zająć dużo czasu, pozostałą część zajęć można przeznaczyć na jego
      staranne utrwalenie.

      Podczas debaty w Episkopacie chwalono program „Wychowanie do
      abstynencji" koordyno­wany przez fundację Wiedzieć Jak. Fundacja ta
      organizuje szkolenia dla młodych liderów tworzących kluby abstynenc-
      kie i dla nauczycieli, którzy podczas lekcji wychowawczych mają
      wyjaśniać młodzieży za­lety powstrzymywania się od seksu oraz
      tłumaczyć, w jaki sposób najlepiej i najskutecz­niej go z nikim nie
      uprawiać. Opowiadając o sukcesach fundacji, jej przewodnicząca
      stwierdziła m.in., że program fundacji „ma pomóc młodym ludziom
      zachować zdrowie i wolność". Można się domy­ślić, że chodzi tu o
      wolność od seksu, od którego, co nie jest tajemnicą, szalenie łatwo
      się uzależnić, a potem niestety trudno z tym uzależnieniem zerwać.

      Oczywiście można się zasta­nawiać, czy skuteczność zaproponowanej
      metody nie rodzi niebezpieczeństw? Czy osoby, które w ramach tej
      metody przez lata powstrzy­mywały się od uprawiania seksu z tej
      przyczyny, że były stanu wolnego, po wstąpieniu w związek małżeński
      będą chciały tę trudną i ryzykowną czynność podjąć? Czy nie zre­
      zygnują w myśl zasady, że strze­żonego Pan Bóg strzeże, a także w
      obawie, że nawet małżeński seks może stać się przyczyną jakiegoś
      nieszczęścia? Trudno powiedzieć, ale mamy nadzieję, że temu
      niełatwemu tematowi zostanie poświęco­na któraś z następnych debat w
      Episkopacie oraz kolejny pro­gram fundacji Wiedzieć Jak. "


      Wow! - jakie to zycie jest proste!.
      Gdybym chodzil do (polskiego) Kosciola katolickiego - bym wiedzial!.

      W moich czasach Szkola ie zajmowala sie takimi bezecenstwami, pewnie
      tylko dlatego iz "wyrowadzono" nauke religii po za jej teren.
      A dzisiaj?
      Dzisiaj to .... jestem zadowolony iz do "Szkoly" chodzic juz nie
      musze! smile))

      pozdr.,-
      pE (osoba w PODESZŁYM wieku).

      • wodnik33 Re: przeczytane z przyjemnoscia 29.11.09, 14:47
        No to jest nas już więcej gotowych do wszelkiego rodzaju parszywych
        uczynkow.
        Czola chyle przed "fachowcami" Episkopatu, ktorzy niczyjej porady
        nie potrzebuja, wiedza najlepiej co ludowi jest potrzebne.
        Takie zarozumialstwo powinno byc karane. Jak powiedział znajomy :
        niedlugo zaczna latac trojki koscielne ibeda sprawdzac czy wlasciwie
        kocham sie z zona"
        Toz oni sami sobie grob kopia. A moze nie ?
        • alfredka1 Re: przeczytane z przyjemnoscia 30.11.09, 14:53

          -Nie zapomnijmy dzisiaj nagrać sztuki w Teatrze Telewizji. Sztuka
          dobra, aktorzy znakomici. Tylko dlaczego o takiej porze?? -
          http://i47.tinypic.com/30lcj08.jpg
        • alfredka1 Re: przeczytane z przyjemnoscia 30.11.09, 14:54

          Nie zapomnijmy dzisiaj nagrać sztuki w Teatrze Telewizji. Sztuka
          dobra, aktorzy znakomici. Tylko dlaczego o takiej porze??
          • warum Re: przeczytane z przyjemnoscia 14.12.09, 18:37
            Jak zrobic z igly widlysmilei znow byc bohaterm pierwszych stron gazet:
            "- Pan Rokita musi się liczyć z tym, że gdy pojawi się na terytorium Niemiec,
            zostanie aresztowany - poinformowała niemiecka prokuratura w Landshut w Bawarii,
            która wydała oficjalny nakaz aresztowania Jana Rokity. Były poseł PO do tej pory
            nie zapłaci 3 tys. euro grzywny za lutowy incydent w samolocie Lufthansy w
            Monachium. "
            wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80277,7362050,Niemcy__Jest_nakaz_aresztowania_Jana_Rokity.html
            • alfredka1 Re: przeczytane z przyjemnoscia 14.12.09, 19:14

              --Hajże na Lufthanse, bij zabij ....
              jakie to żałosne sad zapłaciłby i po sprawie. Tyle skandali
              i "skandali" wokól, że nikt nie pamietałby już o Rokicie.
              https://i47.tinypic.com/30lcj08.jpg
              • popaye Re: przeczytane z przyjemnoscia 14.12.09, 20:27
                Glupota towarzystwa zblizonego pogladami do PiS-u i podobnych
                psychopatow, jak widac nie zna granic!.
                Pan Rokita (prawnik -he, he) staje sie postacia z operetki
                a`la Marcinkiewicz smile

                Alfredko,-
                nasze publikatory tez, przy okazji "bija piane" probujac ubic
                g....

                "Urok" niemieckiego wymiaru Sprawiedliwosci jest taki iz
                w kazdej sprawie, nawet "ocierajacej" sie o orzecznictwo
                karne (nie cywilne!) - orzeka w wymiarze ilosci dni (tygodni,
                miesiecy, lat) do "odsiadki" z jednoczesnym przeliczeniem grzywny
                za dzien tej przyjemnosci smile
                Kar wymierzonych w: dniach, tygodniach czy miesiacach nikt
                (albo prawie- bo sa "jajcarze" ktorzy dla zgrywu obstaja przy
                tym!) rozsadny przeciez nie odsiaduje!
                Dotyczy to jednak Obywateli Niemieckich albo Cudzoziemcow
                posiadajacych prawo stalego pobytu na terenie Niemiec (zameldowanych
                i z przywilejami swiadczen socjalnych, lub posiadajacych
                udokumentowane srodki utrzymania).
                Wszyscy inni (nie tylko Rokita!) dostaja termin (krotki!) na
                zaplacenie grzywny albo..... ida do kozy! - nie ma przepros!.
                Kraje (bardziej) cywilizowane (niz nasze Panstwo) w takich
                przypadkach za pomoca placowek konsularnych reguluja te naleznosci,
                przyjemnosc ich egzekucji pozostawiajac wlasnym Organom.
                Polak (i podobni nieszczesnicy, Obywatele "opiekunczego Panstwa" jak
                nasze) - pojdzie, najczesciej siedziec smile
                Prawo niemieckie jest bezwzgledne, szczegolnie dla takich jak my
                - nauczeni traktowac przepisy "z przymrozeniem oka" .

                Ale, nie ma nic takiego zlego co by na dobre nie wyszlo!.
                Standard (i obyczaje) w niemieckich Zakladow Karnych, tak dalece
                odbiega od tego czym dysponuje polska Sluzba Penitencjarna, ze
                (ponoc) warto sprobowac tam "odpoczac".
                Miedzy kolejnymi lotami Lufthansa - szczegolnie!smile

                pozdrawiam,-
                pE
    • popaye Re: przeczytane usłyszane nie zawsze z radością 30.11.09, 20:47
      kazdy z nas ma swoj ukochany kawalek Polski.
      Dla mnie to poludniowa czesc Wielkich Jezior Mazurskich z ich
      powiatowa metropolia - Piszem.

      Tam zawsze, nawet w czasach komunistycznej, wydmuchanej prosperity
      (zero bezrobocia!) bylo Bogiem a prawda: "dziadostwo".
      Teraz juz lepiej i tak sie cieszylem (jesienia) iz Pisz sie zmienil
      mocno na korzysc: czysciutkie, coraz bardziej zadbane miasteczko,
      schludne obejscia, sporo usmiechnietych ludzi - az sie serce cieszy!.
      I.... masz babo placek:
      "Firma Holzwerk z Pisza zwolniła całą załogę - 350 osób "

      http://gospodarka.gazeta.pl/gospodarka/1,33181,7314967,Firma_Holzwerk
      _z_Pisza_zwolnila_cala_zaloge___350.html

      Dla malenkiego Pisza 350 miejsc pracy to, porownywalnie, chyba
      wiecej niz caly przemysl stoczniowy dla poteznego (ludnosciowo
      i potencjalem gospodarczym) - Wybrzeza.
      Jasne, pracodawca, szczegolnie kapitalistyczny ma prawo zawsze
      zakonczyc dzialalnosc gospodarcza i nikomu nic do tego (jak wywiaze
      sie ze zobowiazan placowych i fiskalnych) ale tych ludzi cholernie
      mnie zal.
      Tam po prostu, nie ma gdzie znaslesc alternatywnego zajecia
      i wszedzie cholernie daleko sad
      Najblizsze wieksze miasto - Olsztyn ponad 100 km.!.

      Eeeh....
      • mammaja Re: przeczytane usłyszane nie zawsze z radością 30.11.09, 22:08
        To rzeczywiscie bardzo smutna wiadomosc - rowniez lubie Pisz,
        benadzieja sad
        • alfredka1 Re: przeczytane usłyszane nie zawsze z radością 14.12.09, 20:12

          Gdyby nie było tak straszne, to byłoby śmieszne - zwłaszcza osobisty
          bieg po pomoc. .Jednak wrażliwośc mężczyzn jest inna od naszej. Ja,
          może wybiłabym szyby albo wycieraczkę podpaliła ..

          <Będzińscy policjanci zostali powiadomieni poprzedniej nocy o
          zaskakującym zdarzeniu. 45-letni mężczyzna oblał się łatwopalną
          substancją i podpalił, gdy nie został wpuszczony do mieszkania przez
          znajomą. >
          Wstępnie ustalono, że powodem jego desperackiego kroku było
          nieporozumienie ze znajomą, która odmówiła mu otwarcia drzwi swojego
          mieszkania.

          Gdy kobieta zauważyła co się dzieje, natychmiast wybiegła na klatkę,
          jednak płonący 45-latek już pobiegł do... pobliskiej siedziby straży
          pożarnej. Tam strażacy natychmiast ugasili płomienie.

          Mężczyzna jednak zdążył odnieść rozległe oparzenia. Rannego
          natychmiast przewieziono do szpitala.

    • popaye nagrodzic cwaniactwo! - jakie to proste :( 14.12.09, 22:13
      nagrodzic cwaniactwo! - jakie to proste i "polskie".
      Tylko zastanawiam sie czy wiekszosc "wyrozumialych" dla takich
      praktyk zdaje sobie sprawe iz Oni funduja ten luksus i wszystko
      z Ich pieniedzy.
      " Polskie porody w Niemczech umorzone "
      wyborcza.pl/1,75478,7357962,Polskie_porody_w_Niemczech_umorzone.html

      W Niemczech, na pomysl by "sprezentowac" ca.: 1/3 Obywateli, w tym
      olbrzymiej czesci cwaniactwa, za NIC! swiadczenia emerytalne,
      rentowe i zdrowotne - jego autora potraktowano by jako
      osobnika chorego psychicznie.
      W Polsce bronia (jak Zawisza!) interesow tej grupy (wyborcow)
      (he, he) powazne Partie polityczne znajdujace miejsce w kazdej
      konstelacji Parlamentarnej: PSL i lepperowska Sama - brona".
      KRUS, dzieki tym lobuzom trzyma sie dobrze! smile

      Prezent jest na koszt (z kieszeni) tych ktorzy skladki placa
      i otrzymuja za to g.....
      Nie jestem klientem polskiego systemu (opieki zdrowotnej i swiadczen
      spolecznych) - nie moj problem, ale tylko pozornie.
      Mam stara Mame ktora zawsze skladki placila i (teraz) "ma" luksusy
      ktore i Wy macie, wiec oszczedze nam dyrdymalek.
      Ze "lepiej" korzystac ze standardowych (nawet) swiadczen
      ubezpieczeniowych: uslug lekarskich, szpitalnych, dostepu do badan
      (wszelkich) i analiz dokonywanych w tempie i na poziomie nie
      porownywalnym z powszechnie dostepnymi w Polsce - w sasiednich
      Niemczech, rozumiem.
      Tylko jest maly "problem" - ktos musi za to placic.
      Nie chce placic ja´, bo mnie wystarczy juz 14% skladki zdrowotnej od
      moich dochodow (brutto!), czy popayowa ktora ma swiadczenia "lepsze"
      ale prywatne ubezpieczenie za drakonsko wysokie skladki.
      Watpie by chcial za sprytne mamusie z Zachodniopomorskiego placic
      ktorykolwiek z moich sasiadow czy Znajomych.

      Swiadczenia te, niech wiedza Ci ktorzy to cwaniactwo
      usprawiedliwiaja, pokrywaja wszyscy polscy platnicy
      obowiazkowych swiadczen zdrowotnych.
      W "nagrode" maja coraz mniej pieniedzy (w systemie) na swiadczenia
      gdy sami (albo Ich rodzice czy dzieci) beda chorzy!.

      Umorzyc i... przyklasnac!
      Wszak cwaniactwo zawsze znajdowalo (u Nas) poklask i podziw dla
      sprytu umiejacych wykorzystac "okazje".
      Ciekawi mnie jaki "wybor" maja np.: mieszkanki wojewodztw Wschodniej
      Polski gdzie do Niemiec - daleko.
      Bialorus, Ukraina ?
      Warum - nie choruj!, plac skladki i (lepiej) lecz sie sama! smile

      pozdr.,-
      pE
    • jan.kran Re: przeczytane usłyszane nie zawsze z radością 18.12.09, 12:11
      Achasmile
      Polskich drogowców dopadla zima:

      wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80273,7379117,Paraliz_kolejowy_we_Wroclawiu.html


      Moja Młodzież wybiera się w tamtym kierunku , mam nadzieję że nie zamarzną.
      Zima jest jakby co rok, nie można się przygotować ?
      Jednak norweskie podejście do przyrody zdecydowanie bardziej mi odpowiadasmile


      • alfredka1 Re: przeczytane usłyszane nie zawsze z radością 18.12.09, 12:24

        Popaye masz rację. Tak to już jest, że tylko cwaniak cieszy się
        szacunkiem - "patrzcie! ale ma łeb ohoho" --
        A przecież w Schwedt można rodzić i za pieniądze. Nic prostszego
        ale nikomu nie wpadłoby to do głowy, przecież Państwo zapłaci. Nie
        myślą jełopy, że to oni zapłacą.
        https://i48.tinypic.com/10er32u.jpg
        • zyta2003 Re: przeczytane usłyszane nie zawsze z radością 19.12.09, 17:44
          Alfredko z przykroscia przeczytalam Twoja uwage o cwaniakach,
          ktorego przykladem maja byc Polki rodzace w przygranicznym miescie.
          Zapewne mozna zaplacic w Niemczech za cala ciaze i porod
          prywatnie. Jednak usluga jest calosciowa, czy wszystkich aby na to
          stac finansowo, czasowo i organizacyjnie? Zaden prywatny lekarz nie
          zgodzi sie na sam porod. Wiec jakie ma wyjscie kobieta, ktora boi
          sie horroru polskich szpitali, a nie ma "dojscia" do dobrej opieki?
          Zglosic sie na pogotowie. Nie jest w Polsce tak zle? Wystarczy znac
          jeden przyklad, zeby sie bardzo bac, a nawet czy to grzech, zeby
          zamarzyc o odrobine godniejszych warunkach? Oprocz horrorow
          opisywanych w prasie dodam dwa z ostatniego roku z mojej rodziny. W
          powiatowym szpitalu rodzila w miesiacu sierpniu dziewczyna juz
          kilkadziesiat godzin. Nie mowie nawet o cierpieniach matki, a o
          zagrozeniu dziecka w ciagu tak dlugiego porodu. Doszlo nawet do
          blagania telefonicznego przez ocean,ze moze by zrobic jej cesarke.
          Na to doktor powiedzial: wiem skad pani dzwoni i tu nie jest Ameryka
          i cesarek nie robi sie na zadanie. (Zreszta wbrew polskiej
          legendzie w Ameryce tez sie nie robi). Dziecko zgodnie z polskim
          trendem urodzilo sie naturalnie, z punktacja w skali Abgara 1/2,
          czyli wlasciwie martwe. Oczywiscie ma porazenie mozgowe. Drugi
          przypadek doslownie z ostatnich dni, taki nawet "komediowy", tez
          kuzynki, ktora jakos to urodzila naturalnie w innym szpitalu.
          Kiedy ciagle ledwo przytomna lezala na wysokim noszowym lozku
          podeszla do niej jakas osoba z personelu i rzucila w nia koszula
          szpitalna: "niech sie przebierze" i poszla sobie. Poloznica
          poslusznie zaczela sie przebierac i spadla z tej wysokosci, rozciela
          luk brwiowy i oczywiscie zaslabla. Zalozono jej kilkanascie szwow,
          na drugi dzien przyszedl do niej lekarz i mowi, ze mimo, ze juz maja
          wyczerpany limit zrobia jej MRI glowy za darmo, ale ona za to nie
          wystapi ze skarga na szpital, pani wie, jakie mamy warunki.
          Dwa miesiace temu rodzila moja synowa za oceanem, i jak zwykle nie
          moge wyjsc z podziwu jak wielkim cierpieniem jest porod i jakie
          wspaniale warunki mozna stworzyc rodzacej, urodzonemu i poloznicy.
          Nie tylko medyczne, ale ludzkie. Moja corka jedno dziecko rodzila w
          szpitalu publicznym za oceanem, w ktorym przynajmniej 80%
          pacjentow nie ma wykupionego ubezpieczenia. To byly Himalaje
          komfortu pod kazdym wzgledem. A drugie w Instytucie matki i dziecka
          w W-wie, z lapowka dla dwoch lekarzy (jeden powiedzial nie trzeba,
          nie trzeba, i wzial a drugi powiedzial przekaze na fundacje i tez
          wzial), ktorzy zreszta przy porodzie nie zdazyli sie pojawic, bo
          poszedl blyskawicznie. Wyszla na zadanie po niecalych dwoch
          dobach, gdyz warunki byly okropne (nie bede zanudzac szczegolami, w
          kazdym razie poprawienie ich nie wiazalo sie ze specjalnymi
          kosztami, tylko z empatia do poloznic.), a czare goryczy przelalo
          pogonienie jej przez pielegniarke: "Jaki ma pani balagan na lozku,
          pani zaraz posprzata, bo idzie obchod.
          Jesli w konstytucji "stoi", ze opieka zdrowotna jest za darmo i ta
          informacje wyssalo juz wiele pokolen to moze zamiast oburzenia
          nalezy konsekwentnie uczyc na przykladach, ze "nie ma czegos
          takiego, jak lunch za darmo". Chociazby przez wyrok , ktory
          nakazyuje w dogodnych ratach pokryc roznice kosztow w usludze
          medycznej. Nawet w pewnych przypadkach niekoniecznie cala sume.
          Pp, banaly o podatnikach, to znamy. Po to placi sie sie podatki,
          zeby panstwo mialo i na to i tamto, a takze na nie przystosowanych,
          a takze na takie przypadki, o ktorych mowa. Mysle, ze nie jest to
          tysiace przypadkow i tylko od sprawnego dzialania zalezy jaka sume
          mozna z tego wyegzekwowac od pacjentek.
          Wspanialomyslnosc amerykanskiego obywatela dla kobiety w ciazy i
          jej dziecka jest nadzwyczajna (zreszta tez dla milionow
          nielegalnych imigrantow, kiedy sa w potrzebia zdrowotnej i tych,
          ktorzy przyjechali sie tutaj tylko leczyc - tez spora ilosc ludzi z
          polski). I kto za to placi?, Amerykanski podatnik, personel, ktory
          nie bierze pieniedzy, instytucje, ktore sla za darmo leki, sprzet,
          udostepniaja aparature, uszczuplajac tym dochod amerykanskiego
          podatnika, darczyncy, ktorzy w ten sposob uszczuplaja sobie
          pieniadze.....
          Mozna dyskutowac publicznie o kosztach opieki dla tych, ktorzy
          nie maja ubezpieczenia, czy ktorzy sa nielegalnie ale nikt nie
          powazy sie powiedziec, ze nie chce placic na oszustke w ciazy.
          • alfredka1 Re: przeczytane usłyszane nie zawsze z radością 19.12.09, 18:02

            Witaj Zyto.
            Pozwolisz, że zostanę przy swoim zdaniu.
            A nie wszystkie polskie szpitale sa horrorem.

            . Nie zawsze musimy mieć takie samo zdanie.
            Pozdrawiam smile)-
            i48.tinypic.com/10er32u.jpg[/img]
            • goskaa.l Re: przeczytane usłyszane nie zawsze z radością 21.12.09, 07:41
              Przyłączam się do zdania Alfredki, tym bardziej że nie dotyczyło do Polek z
              Polski centralnej lub wschodniej, a u nas jest naprawdę dobra opieka nad rodzącą
              (mam dość aktualne informacje od moich młodych koleżanek i kolegów w pracy).
          • popaye Re: przeczytane usłyszane nie zawsze z radością 19.12.09, 19:17
            zyta2003 napisała:

            "....nikt nie powazy sie powiedziec, ze nie chce placic na oszustke
            w ciazy"

            W ciazy, czy nie - nie ma znaczenia.
            Tym bardziej iz ciaza nie jest ani zjawiskiem patologicznym
            a stan blogoslawiony to (raczej) nie skutek nieszczesliwego wypadku.

            Ja sie powaze powiedziec iz nie chce placic swiadczen
            za kogo_kolwiek kto probuje mnie "wykiwac".
            Cwaniara "w ciazy" niech zaplaci prywatnie za siebie! jak ja
            za przynalezne mnie swiadczenia!.
            Tez mam tylko dwie rece jak Ta "ciezarna", moja doba tez ma
            tylko 24 godz a zdrowie (dyskopatia,zawal) zszarpane przez
            dziesieciolecia pracy.
            Drobiazg iz place (miesiac w miesiac) swiadczenia na rzecz mojej
            Kasy Chorych w wysokosci niejednokrotnie wyzszej niz calkowite
            dochody (z pracy) tych Pan "ciezarnych" - zmilcze, bo to sprawa
            miedzy mna i moim ubezpieczycielem.

            Jezeli mnie "stac" (Pani nie obchodzi przeciez jakim wysilkiem)
            placic za prywatne lekarskie uslugi dla mojej starej matki, ktora
            przez (ponad) 40-ci lat placila skladki Ubezpieczeniowe tam gdzie
            Pani ciezarna krewna, to i roznice komfortu rozwiazania
            ciazy prosze zaplacic z wlasnej kasy, albo po darmowe
            amerykanskie luksusy - zaplacic za bilet do USA!.
            Opowiesci "jak jest" w USA niech Pani oszczedzi sobie dla innych
            mocniej naiwnych, bo ja tam bylem - zapewne czesciej
            (i dluzej) niz Pani, a rodzinne story niech Pani przekaze
            swojemu wlasciwemu przedstawicielowi parlamentarnemu.
            Jak z PiS-u, czy PSL to (pewnie) wezmie za dobra monete sad.

            pozdr.,-
            • warum Re: przeczytane usłyszane nie zawsze z radością 22.12.09, 16:42
              Sluzba zdrowia to temat rzeka. Nie bede dorzucac swoich uwag, bo oboje macie
              racje w podanych przykladach. Trzeba miec szczescie, a raczej znajomych lub
              rodzine w sluzbie zdrowia,zeby moc korzystac z tego co teoretycznie sie nalezy
              kazdemu wtym kraju. W praktyce, kazdy kogo dotknely bledy i zaniedbania lub
              zwyczajne bezduszne olanie- nie powie,ze jest dobrze. kazdy kto jednak zaznal
              dobrodziejstwa wyzdrowienia lub zwyczajnie milej ludzkiej obslugi- powie,ze jezt
              dobrze.Zyczmy sobie,zebysmy zdrowi byli. I bogaci.Bo o bardzo ulatwia pozytywne
              decyzje.
              A skoro przed swietami maja byc gwaizdkki- pojawilo sie mnostwo starych twarzy,
              chetnych "na prezydenta"/ chyba w jaselkach?smile/
              Prawie "blizniaczo" podobny do JFK,/ z daleka/ wg niektorych p.Szmajdzinski /
              na lewo/ czy Urodzony od razu na prezydenta p.Olechowski/ wiecznie ani za ani
              przeciw/.... Ponoc sa jeszcze jakies tajne bronie w PSL-u w postaci kobiet, ale
              jak uslyszalam,ze chodzi o p.Fedak to juz sie przestalam usmiechac... Hmm, to
              mi wyglada na chorobliwa wysypke, nie ma na to jakiegos lekarstwa?
              wklejam pamiatkowe kaledndarium mistrza brylowania w towarzystwiesmile
              wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/5,80293,7390306,Polityczne_przygody_Andrzeja_Olechowskiego.html?i=15
              • alfredka1 Re: przeczytane usłyszane nie zawsze z radością 22.12.09, 17:46

                Może jeszcze dożyjemy czasów, że kandydat na prezydenta będzie
                mądry, inteligentny, wykształcony i reprezentacyjny. A do tego nie
                związany z żadną partią czy ugrupowaniem związanym z tym, tamtym,
                owym, a już - co nie daj Panie Boże, z Kosciołem jako instytucją.
                Jednym słowem - genialny kandydat. Ale takiego nikt nie poprze i
                ludowi nie wskaże, że to własnie ON.
                Gdy widzę Płażyńskiego /ponoć on też chce/,Olechowskiego czy
                Piskorskiego to już ręce opadają. A Szmajdziński twarz ma
                dobroduszną, oczęta takie ciepłe i co dalej ??
                • warum Re: przeczytane usłyszane nie zawsze z radością 26.12.09, 13:16
                  Zeby sie bardziej nie narazac bardziej oczytanym ode mnie, pocieszam sie,ze
                  chociaz w tym jestem jednostka typowa:
                  "Naukowcy dowodzą również, że 20 minut dziennie poświęconych pisaniu na temat
                  problemów dnia codziennego może znacząco wpłynąć na polepszenie zdrowia
                  fizycznego i psychicznego."
                  Co prawda nie pisze bloga, ale widze,ze nie tylko ja dostrzeglam zdrowotny
                  aspekt meldowania sie na forum, co polecam takze tym, ktorzy milcza oburzeni
                  lub wkurzenismile ... na mnie lub innych. Ignorowanie / najczesciej niestety
                  wymuszane na sobie/ powoduje stresy.A tego nie zycze nikomu.
                  charaktery.eu/artykuly/Po-co-zyje/598/Dlaczego-piszemy-blogi/2/
                  Mili Czytacze czy cos polecacie na swiateczne lenistwo?
                  • alfredka1 Re: przeczytane usłyszane nie zawsze z radością 26.12.09, 13:23

                    Odpisuję przed przeczytaniem artykułu.
                    Wiele jest sposobów na otrząśnięcie sie z lenistwa ale ja bardzo nie
                    lubię sie otrząsać.
                    Moje lenistwo, na szczęście mam nadzieję, nie szkodzi innym. Dom
                    zadbany lub nie, dziecko nakarmione albo samo sie nakarmi gdy mi się
                    nie chce gotować. Mąż przyzwyczajony do "hodowania" leniwca w domu.
                    Nawet czasami po łebku pogłaszcze !!
                    A teraz biorę sie za czytanie art. z ogromną nadzieją na polepszenie
                    zdrowia takiego i owego.
                    Warum, pozdrawiam i udaję się na obiad do córki. Obawiam się, że do
                    domu wróco już tylko samo LENISTWO.
                    • warum Re: przeczytane usłyszane nie zawsze z radością 31.12.09, 19:26
                      To juz ostatani wyrywkowy przeglad wiadomoscismile)
                      "Poważną wpadkę zanotowała dziennikarka norweskiej telewizji NRK.
                      Podczas głównego wydania wiadomości sportowych Karen-Marie Ellefsen zachwycała
                      się hokejowym meczem Valerenga-Frisk.
                      Prezenterka nie zorientowała się jednak, że spotkanie to nie było transmitowane
                      "na żywo", lecz odbywało się 69 dni wcześniej.
                      Z błogiej nieświadomości komentatorkę wyrwała dopiero lawina telefonów od
                      widzów, którzy zapewniali, że mecz już dawno się skończył."
                      www.tvn24.pl/0,1636051,0,1,komentowala-na-zywo-stary-mecz,wiadomosc.html
                      ....
                      I jak tu wierzyc telewizji?smile))
                      Zycze Wszystkim dobrego wzroku, dobrego sluchu i poczucia realusmile
                      • alfredka1 Re: przeczytane usłyszane nie zawsze z radością 31.12.09, 19:35

                        --Napisali to odczytała. Zaiste, dziennikarzy od sportu jakoś
                        rozpoznaje się zanim włączy sie fonię. Nie mówię tu o Ciszewskim czy
                        Tomaszewskim i o ... panu Tomku ? jak można tak zapomnieć sad(
                        Dzień się kończy, a do północy ciągle daleko.
                        Zwykle nuży mnie czekanie na godz. 00
                        Chyba obejrzę kryminał albo film katastroficzny, które mi nie
                        pozwolą zasnąć. Zresztą co to byłoby za spanie, huk niesamowity już
                        trwa od południa.
                        Życzę Wam i sobie byśmy mieli jak najmniej złych wiadomośći w
                        nadchodzącym roku.
                        • kamfora Re: przeczytane usłyszane nie zawsze z radością 31.12.09, 19:47
                          alfredka1 napisała:

                          > Życzę Wam i sobie byśmy mieli jak najmniej złych wiadomośći w
                          > nadchodzącym roku.

                          Oo! I jak najwięcej dobrych! smile)
                          Mm nadzieję, że 2010 będzie lepszy...
                          • wodnik33 Re: przeczytane usłyszane nie zawsze z radością 31.12.09, 20:33
                            Będzie dobry, musimy w to wierzyć to sie spełni.
                            Kamforo, miło że zajrzalaś. Pozdrawiamy serdecznie :0
                          • wedrowiec2 Re: przeczytane usłyszane nie zawsze z radością 31.12.09, 22:16
                            kamfora napisała:

                            > Mm nadzieję, że 2010 będzie lepszy...

                            Oby nie był gorszysmile
                            Kamforo, pozdrawiamsmile
                            • alfredka1 Re: przeczytane usłyszane nie zawsze z radością 31.12.09, 22:35

                              Przeczytałam zupełnie niepotrzebnie. Miało być miło ! Już już
                              program radiowy "3" nabierał oddechu i powoli wracał do dawnej
                              jakości a tu "Niespodzianka!!". Usunęli panią Jethon z kierowania
                              tym programem a mianowali człowieka PiS. W Gaziecie jest juz list
                              protestacyjny pracowników trójki /wiele dobrych nazwisk/
                              Szybko szukajcie dobrej wiadomości by roku nie kończyć moim
                              biadoleniem.
                              • warum Re: przeczytane usłyszane nie zawsze z radością 01.01.10, 11:09
                                Podzial lupow / tego co "publiczne", z czego mozna czerpac korzysci , a za co
                                nie trzeba placic/ trwa. Czy cos wartosciowego oprocz 3-ki zostalo?
                                ..
                                Przeglad rocznic, na ktore narod czeka z niecierpliwoscia /i zdanem prezydenta/smile
                                "600 lat bitwy pod Grunwaldem, 100 lat Dnia Kobiet i 50-lecie Roku Afryki. Pięć
                                lat minie od śmierci Jana Pawła II."
                                Zacytowalam fragment calosci/ z tego co nas czeka!/ale sie pomylilam, bo
                                bardziej chodzilo o Solidarnosc i beatyfikacje JPII.
                                wiadomosci.onet.pl/2102975,135,sto_lat_dnia_kobiet__600_lat_bitwy_pod_grunwaldem_i_50-lecie_roku_afryki,item.html...
                                Dla mnie istotne sa / umieszczone chronologicznie/:

                                A/ 1 czerwca 1980 wystartowała telewizja informacyjna CNN.
                                - wazne chyba dla wszystkich fanow "tworzenia sie" historii na zywo.

                                B/ W pierwszej połowie lipca minie 15 lat od tragedii w Srebrenicy. Serbowie
                                zamordowali ok. 8 tysięcy bośniackich muzułmanów i była to największa masakra
                                ludności cywilnej w Europie po II wojnie światowej.
                                - najwiekszy szok i swiadectwo bezsilnosci- na oczach calej "cywilizowanej" europy.

                                C/ 17 lipca dziesiąte urodziny polskiego komunikatora internetowego Gadu-Gadu.
                                -nooo, gdyby nie ostatnia wersja, przeladowana dodatkami- to przeboj na miare icqsmile

                                D/ 12 sierpnia minie już 10 lat od tragedii rosyjskiego okrętu podwodnego Kursk,
                                który zatonął na Morzu Barentsa zabierając ze sobą 118 marynarzy.
                                - obserwowalam bedac chwilowo za granica, i z ogromna nadzieja,ze Rosja pozwoli
                                ich uwolnic. Niestety. Oni musieli zginac.
                                Na szczescie, przy kolejnym tego rodzaju "problemie"-na dalekim wschodzie R
                                zgodzila sie na pomoc, co jest absolutnym cudem - zmiana mentalnosci na oczach
                                swiata/ humanizm to wartosc, dla ktorej warto sie ugiac, bo i tak sie oplaci w
                                dalszej przyszlsci/
                                ...
                                E/... Nie wiem czemu tego na liscie nie bylo?
                                Skoncze 50 lat.
                                • wodnik33 Re: przeczytane usłyszane nie zawsze z radością 01.01.10, 12:33
                                  Dreszcze przeszly po plecach od tych informacji-i to nie z
                                  rozkoszy. Chyba jestem za stary by się cieszyć prezydenckimi
                                  rocznicami. Po co obchody, przecie kto chce ten pamieta. I nie mozna
                                  narodowi narzucac swietowania i obchodzenia radosnie zwyciestw czy
                                  klesk. A juz najbardziej mnie denerwuje, jako tez obywatela tego
                                  kraju, nakaz cieszenia sie z tego czy innego wywyzszenia osob
                                  zwiazanych z kosciolem. Co maja powiedziec na to Polacy ale wyznawcy
                                  innych religii.
                                  Nadmieniam, ze darzylem X.Popieluszke ogromna sympatia i uznaniem.
                                  • warum Re: przeczytane usłyszane nie zawsze z radością 01.01.10, 14:15
                                  • warum Re: przeczytane usłyszane nie zawsze z radością 01.01.10, 14:27
                                    Wyznawcy innych religi moga sobie zyc. I tyle ich praw w tym kraju.
                                    Ale jakby sie mocno upierali to swietowac moga, tylko musza wziac osobisty urlop
                                    na te okolicznosc, na "panstwowe wolne" nie maja co liczyc.
                                    Jak dla mnie, znow za duzo x w mediach i na wszelkich otwarciach,a za malo w
                                    kosciele. To powoduje niesmak. Ale na szczescie ja nie lubie czarnego. I mi nie
                                    pasuje.
                                    • witekjs Re: przeczytane usłyszane nie zawsze z radością 04.01.10, 22:23
                                      forum.gazeta.pl/forum/w,902,105125745,105125745,Zakazany_w_Polsce_film_o_aferze_lowcow_skor_m_.html
                                      Jestem wstrząśniety.
                                      • alfredka1 Re: przeczytane usłyszane nie zawsze z radością 07.01.10, 20:10
                                        Witku, przygotujmy się na wicej wstrząsających spraw.
                                        Od wczoraj jestem zszokowana zawieszeniem specjalistycznego leczenia
                                        onkologicznego
                                        Ktoś zapyta i pocóż tyle hałasu, już będą leczyć. Ale stresu, który
                                        jest wyjątkowo paskudny dla chorych, już nie skasuje.
                                        Przeprosili parszywne !
                                        https://i48.tinypic.com/10er32u.jpg
                                        • warum Re: przeczytane usłyszane nie zawsze z radością 09.01.10, 10:26
                                          Alfredko, dobrze,ze padlo to slowo - przepraszam. To walka NFZ z lekarzami- za
                                          ktora placa bezsilni chorzy.
                                          Ja place, ty placisz, on/ona mowi,ze placi... to gdzie rozplywaja sie te
                                          pieniadze,ze ich nie widac? Ponoc sa w ministerstwie, tylko przeplyw z konta na
                                          konto odbywa sie chyba wg takje samej procedury jak na poczcie polskiej....
                                          kilkaset roznych drukow do wypelnienia....a pacjent? Niech czeka.Jeszcze sie nie
                                          nauczyl?
    • jan.kran Re: przeczytane usłyszane nie zawsze z radością 08.01.10, 11:41
      ***O wszystkich tych fenomenach fascynująco pisze Stefan Klein w książce 'Czas.
      Przewodnik użytkownika'. Ja dowiedziałam się z niej, czemu jestem sową. To nie
      lenistwo, jak tutejsza kultura skowronków próbuje mi wmawiać, tylko wewnętrzny
      zegar. Według mojego zegara doba trwa dłużej niż 24 godziny i nic nie może tego
      zmienić. W związku z tym, kiedy moja doba jeszcze się toczy, a ja powinnam spać,
      aż się skończy, złe skowronki próbują mnie obudzić i powiedzieć mi, że na
      świecie zewnętrznym zaczęła się już kolejna. Okropne.


      www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,53665,7402457,Dyktatura_skowronkow.html
      ------------> Czytamy teraz szpiegel wydanie specjalne na temat snu.
      A powyzszy felieton pasuje do moich przemyśleń i tego co przeczytałam jak ulałsmile
      Okazuje się według badań cytowanych w szpiglu że około 60 % populacji to sowy
      i jesteśmy społeczeństwem wiecznie niedospanym bo szkoła , praca , życie
      codzienne zmusza nas do funkcjonowana wbrew wewnętrznemu rytmowi.
      Od lat czytam dyskusje na temat że szkoła powinna zaczynać się o dziewiątej rano
      a nie bladym świtem , wtedy wyniki szkolne dzieci mogłyby być o wiele lepsze a
      stres mniejszy ...

      Mnie trafiło się jak ślepej kurze ziarno , mam turnus wieczorny plus pracuję na
      noce niekiedy.
      Stało się tak ze względu na Juniora zaburzenie, muszę Mu rano pomóc wygrzebać
      się do szkoły i przypilnować.
      W marcu mija dwa lata jak tak pracuję i jestem innym człowiekiem.
      Niekiedy w weekendy pracuję na rano i mam porównanie jaką jakość pracy oferuję
      wieczorami i w nocy a jaką w dzień...
      Kiedy pracuję w nocy wszystko furczy , latam koło pacjentów ,
      sprzątam , układam i to z szerokim uśmiechem na ustach i chętnie.
      A rankami snuję sie ponuro i próbuję wykonać powierzone mi zadania ... dwa razy
      wolniej niż wieczorem lub w nocy smile
      Kran Sowa
      • alfredka1 Re: przeczytane usłyszane nie zawsze z radością 08.01.10, 12:56

        Podajmy sobie dłonie Uleczko, też sowa jestem. Życie dla mnie
        rozpoczyna się po 22.A ranki to gwałt zadany delikatnej sowiej
        naturze smile)
      • goskaa.l Re: przeczytane usłyszane nie zawsze z radością 08.01.10, 13:15
        No dobrze, ale nie próbujcie tępić skowronków, proszę...
        Ja wieczorem padam na pysk, chociaż nie potrzebuję długiego snu. Rano mogę
        zrobić wszystko, w dodatku budzę się pełna energii i gotowa do działania.
        Pamiętam że chronotyp sowy łatwiej się przyzwyczaja do pracy zmianowej niż
        skowronek.
        • jan.kran Re: przeczytane usłyszane nie zawsze z radością 08.01.10, 13:30
          Ja nie tępie skowronków oraz rozumiem że autobusy muszą jeżdzić od
          rana , sklepy mają być otwarte a drogi odśnieżone itp.
          Ale co do szkoły to nie ustąpię ...
          Junior ma super plan , każdy poniedziałek na dziesiątą , jeden tydzień 2x na
          dziesiątą , drugi tydzień 4x na dziesiatą , szkoła za płotem.
          A i tak nie jest lekko rano ...
          Młoda zrezygnowala ze świetnych kursow hebrajskiego i starej greki bo pojawienie
          się na uni o ósmej rano to kompletna abstrakcja dla
          Niej ...
          Co nie przeszkadza Jej siedzieć w bibliotece e do pólńocy aż zostanie wyrzuconatongue_outPP
          K.

          • mivacurium Re: przeczytane usłyszane nie zawsze z radością 08.01.10, 14:40
            oj, tez tak mam - wystarczy kilka wolnych dni, a pora zasypiania i
            budzenia sie natychmiast sie przesuwaja. A normalne poranki - tak jak
            juz chyba pisalam - to masakra w stylu bohatera 'All that jazz' -
            polprzytomny wzrok, prysznic i ciezkie oczy - tylko benzedryny jak on
            nie lykam i papierosa pod prysznicem nie pale...
            szczytem 'sowiostwa' byla moja Babcia Nieboszczka - calymi latami
            narzekala, ze w nocy nie moze spac, pigulki nasenne nie dzialaly,
            Babcia snula sie po nocach jak zombie, ale jak sie do niej
            przyjechalo w poludnie - to podusia i Babunia ciela komara,az
            milo....
            • warum Re: przeczytane usłyszane nie zawsze z radością 09.01.10, 10:36
              Taka babcia to skarb, nie marudzi w dzien, o nic nie wolasmile A w nocy.... no
              przeciez mozna spac i nie patrzyc,ze sie snuje...
              Ja raczej naturalny skowronek jestem,budze sie na swiatlo, a nie na zegarek.I
              lubie jak reszta spismile
              Sowie w domu radzilam,ze powinien zatrudnic sie jako stroz nocny na parkingu
              lub budowie - moglby spkojnie czytac fantastyke i nikt by nic od niego nie chcial.


      • warum Re: przeczytane usłyszane nie zawsze z radością 09.01.10, 10:51
        www.sport.pl/sport/51,65025,7433723.html?i=0
        "Tuż przy zboczach chilijskich Andów, z prędkościami dochodzącymi do 300 km/h,
        ścigają się na szybowcach najlepsi piloci świata. Reprezentujący Polskę
        Sebastian Kawa, prowadzi i jest na dobrej drodze, by w sobotę zostać Mistrzem
        Świata. Emocjonujący przebieg zawody może oglądać każdy - przez internet.
        Transmisja rozpoczyna się o godz. 18.30 "
        www.sport.pl/sport/1,65025,7433723,Mamy_nowego_Kubice__Ogladaj_podniebna_Formule_1.html
        Dakar w Ameryce Poludniowej ogladany w migawkach i na przepieknych zdjeciach w
        ub. roku- uswiadomil mi,jak bardzo zawladnela mna tv i to co w niej pokazuja.
        Wciaz to samo. Mialkie, nudne i wciaz te same twarze i te same frazesy.
        A ja lubie otwarta przestrzen i czyste niebo i malo ludzi.Od razu.... nabieram
        wlasciwego dystansu do zycia.
        Swoja droga.... to wlasnie tak egzotyczne miejsca pokazuja, jak bardzo
        zapatrzeni jestesmy w swoj czubek nosa.
        A migawki zawodow w Chile.... to wlasnie sztuka: polaczyc nature z komputerem i
        dac to wszystkim przez internetsmilezeby siedzac w ciepelku z herbata w kubku ...
        mogli podziwiac az sie nie znudzi.
        • mammaja Re: przeczytane usłyszane nie zawsze z radością 09.01.10, 12:23
          Dzieki za zwrocenie uwagi - postaram sie popatrzec na te podniebne
          zmagania, jednak w ciepelku z herbatka smile
          • alfredka1 Re: przeczytane usłyszane nie zawsze z radością 12.01.10, 18:01

            Odszkodowanie dla Jana Rokity za internowanie !! i jak tu być
            spokojnym, normalnym człowiekiem ??
            • wedrowiec2 Re: przeczytane usłyszane nie zawsze z radością 12.01.10, 18:21
              Będzie miał czym spłacić grzywnę w Niemczechsmile
    • jan.kran Re: przeczytane usłyszane nie zawsze z radością 13.01.10, 23:46
      www.br-online.de/bayerisches-fernsehen/suedwild/sendungsfilm-bildungsstreik-rueckblick-ID126330788056.xml
      Dla niemieckojęzycznychsmile

      Śledzę strajki studenckie w DE , moja córka jest bardzo zaangażowana.
      Miałam okazję posłuchać godzinnej audycji niezależnego monachijskiego radia
      gdzie wypowiadali się koledzy Claire , ona akurat była w Oslo.
      Imponują mi ci młodzi ludzie i dokładnie zrozumiałam czego żądają.
      Mlodość jest od tego żeby się buntować , fermetować i burzyć , tworzyć nowe.
      Jestem pod wrażeniem jak młodzi , wykształceni , inteligentni ludzie umieją
      sformułować to czego żądają i ma to naprawdę ręce i nogi.
      Kiedy patrzę na polityków i ich zaskorupiałe myślenie to mi się żołądek wywraca.

      Kransmile
      • jan.kran Re: przeczytane usłyszane nie zawsze z radością 20.01.10, 19:55
        wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80277,7477606,Alarm_na_lotnisku_w_Monachium__Slady_bomby_w_bagazu.html
        Uważam że jak tego k... dopadną to dla ukonstytuwania precedensu powinni mu
        wlepić z dziesięć lat.
        I kazdemu nastepnemu takoż.
        • jan.kran Re: przeczytane usłyszane nie zawsze z radością 20.01.10, 19:56
          www.wroclaw.pl/m3509/p128482.aspx
          Każda taka wiadomość podnosi mnie na duchu że cos się rusza w moim ukochanym
          mieściesmile
          • alfredka1 Re: przeczytane usłyszane nie zawsze z radością 20.01.10, 20:19

            Wrocław pięknieje z roku na rok. Ja dawno już nie byłam. Czas
            zboczyć z drogi jadąc na południe.
            Ula, usłyszałam konmunikat też na N-24, ciekawe czy udało im się
            dotrzeć do właściciela laptopa
            • warum Re: przeczytane usłyszane nie zawsze z radością 21.01.10, 17:48
              Jan Kran i jej dzieci sa wielojezyczne, inni Forumowicze tez pewnie biegle
              posluguja sie obca mowa, na pocieszenie sobie,znajacej ~j.polski zacytuje :
              "Pamiętajmy, że żaden język, dialekt, gwara czy lokalna odmiana języka nie jest
              lepsza czy gorsza od pozostałych."
              i
              "Obowiązek dbania o standardy językowe wzięło na siebie dwóch ludzi: Brytyjczyk
              Samuel Johnson i Amerykanin Noah Webster; to oni opracowali dwa największe
              słowniki języka angielskiego.
              – Dziś Stany Zjednoczone, w przeciwieństwie do Francji, nie próbują nikomu
              narzucać swojego języka,
              ale
              starają się dostarczyć ludziom na całym świecie ekonomicznych, naukowych i
              militarnych powodów, aby się go uczyli – śmieje się uczony."

              A tu calosc ciekawego artykulu :
              /1594850,242,1,wielojezycznosc_zgodna_z_natura,kioskart.html
              • alfredka1 Re: przeczytane usłyszane nie zawsze z radością 21.01.10, 20:07

                "Pamiętajmy, że żaden język, dialekt, gwara czy lokalna odmiana
                języka nie jest
                lepsza czy gorsza od pozostałych."
                - to dlaczego ja czuję się "gorsza"nie mogąc porozumieć się z
                Francuzem czy Irlandczykiem ? A oni nie czują się gorsi, raczej
                patrzą na mnie z politowaniem, że nie znam ICH języka sad(
                • warum Re: przeczytane usłyszane nie zawsze z radością 21.01.10, 20:25
                  To blad Alfredko, nie powinnas czuc sie gorsza tylko... zdziwic sie tak samo ja
                  b.prezydent USA G.Busch w Kazachstanie chybasmile Wparowal na mownice, a tlumacza
                  nie bylo, mowi, mowi i wreszcie zdziwiony pyta obecnych w auli gosci- Czy ktos
                  tu rozumie co mowie?Zapadlo gluche milczenie. Przyjechal w gosci, do obcych, a
                  byl pewien,ze wszyscy powinni jego znac angielski.Na szczescie dla obu stron
                  tlumacz wreszcie sie znalazlsmile
                  • jan.kran Re: przeczytane usłyszane nie zawsze z radością 22.01.10, 04:52
                    Warumko , mogłabyś rzucić jeszcze raz linką bo mi się nie chce otworzyć...

                    Alfredko w Monachium to był fałszywy alarm.
                    Osoba z laptopem złapała kompa i pomknęła do samolotu ...
                    Prawdopodobnie ktoś się spieszył na samolot i nawet nie zauważył że został
                    zaproszony do dodatkowej kontroli..

                    Urządzenia na lotnisku wprawdzie wykazały że laptop jest podejrzany ale w
                    efekcie okazało sie że to byla pomyłka.
                    Osoby z laptopem nie znaleziono , natomiast chaos na lotnisku był potężny.

                    Ja juz jestem zmeczona tym ciągłym lataniem moich dzieci, zastanawianiem sie co
                    moga wziążć do bagażu podręcznego a czego nie
                    i czy jakiś wariat nie będzie chciał wysadzić samolotu w powietrze.

                    Z drugiej strony zarówno w DE jak i w Norwegii toczą się debaty na temat
                    bezpieczeństwa lotów i w zasadzie oprócz utrudnienia życia latajacym widać że
                    nawet najlepsze kontrole nie są doskonałe a wiele zakazów i kontroli jest
                    niepotrzebnych...
                    • warum Re: przeczytane usłyszane nie zawsze z radością 22.01.10, 07:09
                      wiadomosci.onet.pl/1594850,242,1,wielojezycznosc_zgodna_z_natura,kioskart.html
                      moze teraz sie uda?
                      • jan.kran Re: przeczytane usłyszane nie zawsze z radością 22.01.10, 07:44
                        Poszłosmile
                        Idę czytać .
                        • jan.kran Re: przeczytane usłyszane nie zawsze z radością 22.01.10, 07:55
                          Ciekawe co Młoda , prawie gotowa lingwistka typologiczna i ogólna powie.
                          Podrzucę Jej ten artykuł.
                          Nawiedzona jest , więc pewnie się pokłócimy bo Ona wie lepiejtongue_outPP
                          Ja jestem filolog i się ciągle spieramy o podejście do językawink


                          ****
                          A co pan powie na temat osób dwujęzycznych od urodzenia?

                          Dawniej sądziliśmy, że język ojczysty, nasz pierwszy język, zawsze stanowi
                          niezastąpioną bazę, na której opiera się znajomość innych języków. Jednak
                          doświadczenia Naomi Steiner i innych specjalistów dowodzą, że dziecięcy mózg
                          jest bardzo elastyczny i małe dziecko może być dwujęzyczne, trójjęzyczne a nawet
                          czterojęzyczne, przy czym żaden z tych języków nie musi być dominujący.

                          -------------> Moje dzieci są prawie idealnie dwujęzyczne a mniej idealnie
                          czterojęzyczne.
                          Na moim forum o wielojęzyczności jest matka z dwojgiem dzieci pięciojęzycznych
                          , kilka czterojęzycznych a trzy języki to prawie norma...
                          Ale wykucie wielojęzyczności u dzieci to ciężka harówka.
                          Ja walczę od onad dwudziestu lat i wcale nie jestem do końca zadowolona ...


    • wedrowiec2 Re: przeczytane usłyszane nie zawsze z radością 22.01.10, 21:14
      Pisałam już w dzisiajkach, ale powtórzę
      deser.pl/deser/1,97052,7480630,Siedzenie_moze_Cie_zabic__jesli
      _robisz_to_zbyt_dlugo_.html

      I zdumiewający fragment:
      "Dlatego jeśli musisz siedzieć w pracy przez długi czas, dobrze jest
      rozbić to na krótsze okresy i wstać od czasu do czasu. - Zamiast
      wysyłać maila do kolegi przejdź się i porozmawiaj z nim - zaleca
      Ekblom-Bak. I dodaje: - Trzeba nadal ćwiczyć, ponieważ ma to wiele
      innych zalet. W ubiegłym roku opublikowano wyniki badań, w trakcie
      których naukowcy przez ok. 12 lat śledzili losy 17 tys.
      Kanadyjczyków. Ryzyko przedwczesnej śmierci wzrastało wraz z
      ilością godzin spędzonych za biurkiem. U wszystkich. Aktywność
      fizyczna (lub jej brak) danej osoby nie miała na to wpływu
      !!!

      Konkluzja: nie zajęcia na siłowni, bieganie czy instensywne spacery
      poprawiają nasze zdrowie, a krotkie ale częste zmiany pozycji ciała.
      Dzieci wiercące się na lekcjach mają racjęwink
      • warum Re: przeczytane usłyszane nie zawsze z radością 23.01.10, 10:53
        Chcialam zapodac linki, ale sa w archiwumsad rzecz dotyczy - wspomnien "po
        malzenskich"...
        W WO nr 554 byl duzy wywiad z pania de Virion, m.in jej wspomnienia o Marii
        Dabrowskiej, jakich bym sie nie spodziewala/ znajac M.D. tylo z lektursmile/.
        Ale jak wszem wiadomo- obcy mi artystczny i panski swiat. Tym bardziej z
        zaciekawienim przeczytalam.
        Dzis zas w WO jest list b. meza pani de V,dr.J.Szumskiego- "prostujacego" wersje
        b.malzonki.
        Czy komus zabraklo klasy? Albo czy mozliwe jest "pokojowe" rozstanie, gdy w gre
        wchodza silne powiazania, emocje i... jednak kasa?
        Dowcip/ perfidia/ polega na tym,ze czas / u nich to juz ok 40 lat- "po
        malzenstwie"! cokolweik zobojetnia, ale gdy ktos poczul sie skrzywdzony przez
        ex- to zostaje mu to na cale zycie, nawet jak mu sie dalsze losy ukladaja happy.
        Moze jednak lepiej przemilczec "wspolny okres i to co nas laczylo", bo -za KNK -
        kazda prawda ma 2 strony - moja i Twoja.
        Wlasciwie to ten list uswiadomil mi tylko,ze tzw. "ciekawi" ludzie / ktorzy
        zasluguja zdaniem red.na wywiad!smile/, sa tacy jak my.
        Tylko dobor zdan, zdjec i watkow - kreuje co mamy sobie wyobrazac.
        Cale szczescie,ze mozna chociaz na forumach przeczytac jeszcze cokolwiek o
        zwyklych ludziachsmile))
    • jan.kran Re: przeczytane usłyszane nie zawsze z radością 26.01.10, 15:31
      Tym razem z radoscią smile))

      wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80273,7495502,Wroclaw_wygral__Koniec_sporu_o_siedzibe_Biura_PE_w.html
      Bo to jest niesamowite miastosmile))
      Wątpiącym polecam Mikrokosmos Davisa
    • jan.kran Re: Jabłuszko:) 27.01.10, 19:53
      www.spiegel.de/fotostrecke/fotostrecke-51189.html
      • jan.kran Re: Jabłuszko:) 27.01.10, 19:54
        Podpisy wprawdzie po niemeicku ale zdjecia fajnesmile
        Ja bym chciała takiego drewnianego mieć ...
        • wedrowiec2 Re: Jabłuszko:) 27.01.10, 20:44
          Jabłuszko
          www.youtube.com/watch?v=zKMWM9pj2qA
          • mammaja Re: Jabłuszko:) 27.01.10, 22:46
            Pan Wojnicki jako wzorowy sprzedawca, nawet z odznaka smile
            • warum Re: Jabłuszko:)Niech mu bedzie 30.01.10, 09:07
              Na okolicznosc rezygnacji z ubiegania sie o palacowy tron przez premiera Tuska,
              zapoznalam sie z "lista" kandydatow godnych tego waznego stanowiska w PL.
              wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/5,80293,7508858,Ktora_para_zamieszka_w_Palacu_Prezydenckim__ZDJECIA_.html?i=6
              I gdyby tak mozna bylo oczekiwac od przyszlej prezydentowej nog zony
              p.Bieleckiego, rozsadku i wdzieku p.Balcerowicz - to bylaby nr 1, zas kandydat
              do fotela nr 1/ moze jednak dla niektoryvh tronu?smile/ to powinno byc polaczenie -
              anglosaskich "manier"/ ale nie polskiego jezyka!mam na mysli male zlosliwosci,
              czyli brak klasy/p.Sikorskiego z honorowoscia p.Cimoszewicza i taktownoscia
              p.Zdrojewskiego, aaa i jeszcze moglby miec takie poczucie humoru jak ma
              marszalek Komorowski- to juz bylby dla mnie optymalny nr 1.
              Moj najgorszy wariant przewiduje starcie- Sikorski-Kaczynskisad bo....obaj
              zapominaja,ze to ma byc PREZYDENT PANSTWA, a nie pamietliwy ...
              • wodnik33 Re: przedwyborczo na dzisiaj 30.01.10, 11:13
                Warum droga, ale mutanta wymyslilas ! Gdybym umial to posklejalbym
                toto jakos do kupy smile
                Juz szykujmy zapasy relanium czy innego leku do spacyfikowania sie
                na ten trudny czas.
                • warum Re: przedwyborczo na dzisiaj 30.01.10, 11:44
                  Wodniku, wierze w Ciebie! Chociaz mnie sie marzy dowcipny i czujny udzial
                  mlodych poprzez internet w tych wyborach - juz sobie wyobrazam nie tylko
                  fotoszopowe klejonki "idealnej" zony prezydenta / po ostatniej "sesji"
                  fotograficznej dla jakiejs kobiecej gazety, aktualnego prezydenctwa, z
                  przykroscia stwierdzilam,ze pania oszpecono nadmiernym makijazem zas panu nadano
                  taki figlarno ojcowski styl...ze az mnie wdranilo - tylko "nowy" pies mial
                  autentyczny wdzieksmile/.
                  A wracajac do wyborow, to....dlaczego nie poszperac w archiwach i wlasnie
                  wychwytywac wszystkie zabawne, nieocenzurowane jeszcze wlasciwym PR fotki,
                  sytuacje , wypowiedzi i zrobic rankig - kto mialby szanse na autentyczne poparcie?
                  ...No, to teraz wazna chwila wspomniensmile))To byly czasy...
                  finanse.wp.pl/kat,102634,title,Liczby-nie-klamia-20-lat-nie-poszlo-na-marne,wid,11894674,wiadomosc.html?ticaid=198dc
    • jan.kran Re: przeczytane usłyszane nie zawsze z radością 02.02.10, 15:58
      wyborcza.pl/1,76842,7518431,Brytyjski_pisarz_broni_prawa_do_smierci.html
      Popieram jak najbardziej.
      Ciągle się zbieram żeby napisać testament pacjenta , muszę wreszcie to zrobić.
      Dzieci mają rozporządzenia na wypadek mojej śmierci lub kalectwa , życzenia
      rodziny są w Norwegii respektowane ale chcę jeszcze mieć na papierze.
      K.

      • wedrowiec2 Re: przeczytane usłyszane nie zawsze z radością 02.02.10, 16:43
        Popieram!
Inne wątki na temat:
Pełna wersja