warum Re: przeczytane usłyszane nie zawsze z radością 06.11.09, 21:50 A to wypada tak na wejsciu prosto od setki? Odpowiedz Link
alfredka1 Re: przeczytane usłyszane nie zawsze z radością 06.11.09, 21:54 Wypada wypada, jesienne wieczory są chłodne, w herbaciartni nie bardzo uchodzi, tam intelektualnie ma być. Sięgam po nastepną. Po "rasówkach 'i "słuchówkach" jakos smutno ))) Odpowiedz Link
jan.kran Re: przeczytane usłyszane nie zawsze z radością 18.11.09, 04:53 wyborcza.pl/1,75248,7264065,Bunt_niemieckich_studentow.html Tyochę sie martwię o Młodą bo od ponad tygodnia śpi na uczelni a w dzień chodzi normalnie na zajęcia i siedzi w bibliotece. Jest bardzo zangażowana w ten strajk a ja Ją popieram. Strajkuje niejako charytatywnie bo jest ostatnim rocznikiem idacym pięcioletnim tokiem studiów czyli master. System 3 + 2 to totalna porażka , widzę jak to wyglada w Norwegii... Czesne ogranicza dostęp wielu osób do studiów a co moim zdaniem jest szczytem niesprawiedliwości to fakt że wiele uczelni w deder nie wymaga czenego. Młoda do tej pory studiowała bez większych problemów ale w tym semestrze z braku miejsc nie dostała się na prosminarium z filozofii i to może przedłużyć jej studia o pól roku . Kran Odpowiedz Link
jan.kran Re: przeczytane usłyszane nie zawsze z radością 22.11.09, 02:49 Witaj Popeye Ja rzeczywiście używam komputera do szeroko pojętej rozrywki , wiem że mac nie nadaje się wszedzie i do wszysykiego , mnie akurat pasuje. Młoda dostanie pod choinkę makowego laptopa, ja tez się przymierzam w przyszlości , na razie sobie wypróbuję Jej czy mi pasuje. Co do gier to poniewaz łatwo ulegam wszelkim nałogom kiedy zaczęłam grać w Farmville zrezygnowałam z ikariam w którą grałam dość długo. Jedna gra wystarczy ... Poniewaz moje dzieci też grają traktuję to tak jak grę w chińczyka czy bierki , budujemy interakcje socjalne Po prostu zabawa nie zabierająca wiele czasu. Ponieważ mam dość stresującą pracę i absorbującego syna więc lubię sie niekiedy odmóżdzyć. Poza tym gratuluję wnuka Może teraz sie rozpędzi z tą matematyką jak Mu wtym roku tak dobrze poszło K. Odpowiedz Link
popaye Re: przeczytane usłyszane ..... z radością:) 06.11.09, 22:43 Nie, nie czytam stale bo... az taki milosnik automobilizmu to nie jestem. Ale... - mieszkajac w Niemczech i majac auto "nie mozna" nie byc czlonkiem tamtejszego Automobilklubu. Wylacznie chocby z praktycznych wzledow: dla czlonkow darmowej! pomocy drogowej, ew. holowania pojazdu (do warsztatu) i to w Niemczech jak i Zagranica!. Zagranica - dla "starych" czlonkow (jak ja - ponad 30-ci lat i "zlota" karta czlonkowska). Bedac czlonkiem ADAC, dostaje sie klubowe pismo "motorwelt", normalnie - od razu wrzucam do makulatury ale... tym razem przejrzalem przy porannej kawie. Ich testy (aut) - olewam bo... zawsze wygrywaja niemieckie, jak w brytyjskich czasopismach - angielskie, szwedzkich - volwo itd. Tylko, tym razem byl (raczej obiektywny, bo pierwsza marka niemiecka na 8-mym miejscu!) test "zadowolenia" uzytkownikow z auta (konkretnej marki), niezawodnosci i obslugujacych je "markowych warsztatow". Wygralo (czwarty rok z rzedu!) - japonskie Subaru. Specjalnie sie nie dziwie bo wszyscy uzytkownicy tych aut ktorych znam osobiscie byli zawsze zadowoleni. Drugie miejsce hmmmm.... (he, he) - Lexus - no comment´s, nie wypowiem sie bo (pewnie) nie mam pojecia! Ale gdzie sa nasze wspaniali "francuzi" ktorych sympatyczni (i przekonani) uzytkownicy sa motoryzacyjnymi "Guru" na tym forum? Peugeot - 3-ci (he, he) od.... konca - 34 miejsce. Za nim juz tylko Chevrolet (nie dziwota: koreansko-ami "chlam") i Renault (36 miejsce) jako czerwona latarnia. Za najlepsze i niezawodne auto niemieckie uznano Porsche: 8 - me miejsce w rankingu, BMW, Audi i Mercedes m/w w srodku: 15/16/21 miejsce. Ale sie ubawilem ))) Wodniku,- opony juz wymieniles na zimowe?. Ja tak, przedwczoraj, przestraszony Waszymi opowiasciami o wczesnej zimie ) pozdrawiam,- pE Odpowiedz Link
warum Re: przeczytane usłyszane ..... z radością:) 06.11.09, 23:08 W otoczeniu mam same inne marki, tylko ja przesiadlam sie na zabytkowy niemiecki, podobny do tego jaki juz mialam- za to, ze- niemiecki)) I mimo,ze nie nie mam ani zlotej karty ani bonusow z tytulu bezstluczkowosci- a samo auto ukazuje leciwy wiek- zyje poki co zadowolonaCo prawda najbardziej zaluja,ze nie maja niemieckiego Opla Rosjanie, a oni z zasady lubia wszystko co "nie do zdarcia", ale gdybym miala srodki- to... zdradzilabym kazdy niemicki na korzysc- japonczyka. Za ergonomie i ekonomie, bo mnie akurat finezyjny wyglad w niczym nie kreci jak musze placic za benzyne ze swoich pieniedzy. Weterani trzymajmy sie razem!)))) Odpowiedz Link
wodnik33 Re: przeczytane usłyszane ..... z radością:) 07.11.09, 10:37 Wlasciciel weterana melduje sie ! Pierwszy nasz samochod to Garbusek. Kupiony uzywany i gdyby nie wiek stateczny nie sprzedalbym go. Obecny Peugeocik wlasnie wszedl w drugie dziesieciolecie, sprawuje sie bardzo dobrze jako ze ja sam wiele rzeczy naprawiam, "udoskonalam". Opony zmienione. Nakarmiony tez i zaraz ruszam do Castoramy. Biore sie za obudowe licznika lazienkowego /stary juz wygladal jak wlasciciele !! Weteran czterokolkowy pozdrawia mlodszego kolege. Odpowiedz Link
mivacurium Re: przeczytane usłyszane ..... z radością:) 08.11.09, 08:58 stara madrosc ludowa powiada: nie kupuje sie samochodow na litere F, mianowicie Fiata, Forda i francuskich.... a swoja droga moim pierwszym autem byl rowniez Garbus, leciwy w kolorze pomidorowoczerwonym. Echhh, lza sie w oku kreci.. Odpowiedz Link
warum Re: przeczytane usłyszane ..... z radością:) 08.11.09, 13:12 To jak i tak wszystko kreci sie albo wokol Niemiec albo wokol Francji albo wokol... nas - to znowu proponuje odboj "Nie liczą się osobiste sentymenty, ponieważ dzisiaj Polska ma się lepiej, jest demokratyczna, zacumowana w lepszej Europie" - zaznaczył Jaruzelski." http:/wiadomosci.onet.pl/2074437,12,jaruzelski_zdradza_sekret_z_czasow_upadku_muru_berlinskiego,item.html . A ja z perspektywy lat do dzis najbardziej pamietam sprzeczne uczucia jakie mna targaly juz po upadku muru berlinskiego.... Nie potrafilam zrozumiec, a wlasciwie pogodzic sie z decyzja umozliwienia wyjazdu Honeckera do Chile,/ do corki/ taki "humanitarny" niby gest bo raptem mocno chory. To bylo takie typowo polityczne "rozstrzygniecie" problemu, nie brudzic sobie rak i umozliwic dyskretne rozmycie problemu- wina i kara- samo sie rozwiazalo. A z drugiej strony rozstrzelanie w Rumunii familii Caucescu przez rozszalaly tlum - budzilo we mnie bunt- tak nie nalezalo zrobic. Ale moze mnie bylo latwiej, bo w PL cale lata polityka ucisku jakby luzowala cugi i to tez byla polityczna strategia/ choc raczej nie taktyczna lecz wymuszona powszechnoscia nieakceptacji przez spoleczenstwo/? Wlasciwie nie wiem czemu znow mnie ruszyl ten temat- za duzo ojcow sukcesu ? czy tez za malo refkleksji,ze pierwszy krok to tylko krok w dobrym kierunku, ale jeszcze nie powod do satysfakcji? Ciesze sie,ze za mojego zycia przetarl sie szlak do wielkich zmian)) Odpowiedz Link
alfredka1 Re: przeczytane usłyszane ..... z radością:) 08.11.09, 16:59 przypominam ten czas dokładnie a noc burzenia muru szczególnie. Do ranaprzesiedzialam przed telewizorem i nawet były momenty scickające za gardło ze wzruszenia. Nigdy bym sie tego nie spodziewała po sobie. Pamietam nasze miasto z wciąż przybywającymi Niemcami i pytającymi o najkrótrzą drogę do ambasady w Warszawie. A dzisiaj /ktoby to przewidział/ w dalszym ciągu jest podział na Osi i tych prawdziwych obywateli. Widzieliscie dzisiaj film o NRD ? nagrałam i obejrzę przy lampce wina, na wszelki wypadek. Piszesz o Rumunii i prawie linczu, to było przerażające ale zaplanowane - niech sie lud ciemny cieszy. Odpowiedz Link
popaye Re: przeczytane, usłyszane nie zawsze z radością 08.11.09, 17:49 warum napisała: ".... do dzis najbardziej pamietam sprzeczne uczucia jakie mna targaly juz po upadku muru berlinskiego.... " Pamietam ta noc. Nie wtedy kiedy berlinski mur sie rozlecial ale ta pierwsza gdy od wieczora granica zostala hmmm.... "otwarta" ? a wlasciwie pod naporem tlumu obywateli owczesnej jeszcze NRD, wschodnia Straz Graniczna i Sluzba Celna zaprzestali wszelkiej kontroli chetnych do przejscia/przejazdu na "zachodnia strone". Muru jeszcze pilnowali! Jego demontaz zaczal sie od zachodniej strony Berlina: najpierw dziesiatki, pozniej setki a pozniej tysiace (mlodych najczesciej) ludzi wspinalo sie na niego i czym kto mial probowali go "kruszyc". Wiele krzywdy (kamieniem a nawet mlotkiem, ale kto wychodzi na miasto wieczorem z.... mlotkiem?) nie mogli zrobic Calosc tej operacji typu "dzieciol" szybko przeksztalcila sie w swoisty happening z ktorego to panstwowe programy zachodniej TV nadawaly calonocna transmisje - bez komentarza, zreszta. Caly nastepny dzien trwaly "wycieczki", szczegolnie calych zalog pracownikow przygranicznych Przedsiebiorstw, wagarujacych uczniow i mieszkancow "nadgranicznych" miejscowosci na strone "wolnosci". Kolejki przed kasami wyplacajacymi Obywatelom NRD, za okazaniem dowodu osobistego lub paszportu 100 DM (ustawowo zagwarantowanych przez Wladze RFN) jako "pieniadze pozdrowieniowe" byly kilometrowe Zamieniali zreszta ta "kase" natychmisast na kilogramy bananow i innych owocow cytrusowych by jak wielblady, z tymi widomymi atrybutami "wolnosci" powracac do mu (na Wschod) - wzbudzajac zazdrosc (i zawisc) sasiadow ktorzy jeszcze(!) tej "wolnosci" nie zdazyli lub nie mieli okazji poprobowac )) ............ Przyznam sie, mnie ogarnal rodzaj hmmm.... niepokoju. Po raz pierwszy, wlasnie po tej nocy doszedlem do wniosku iz moja decyzja o nie-emigracji (poza Europe) byla chyba bledem. Nie umialem, nawet po wprowadzeniu stanu wojennego w Polsce, zdecydowac sie na staly wyjazd do Nowej Zelandii, Australii, Kanady czy Pldn.Afryki - wszedzie tam gdzie byly oficjalne rzadowe programy imigracyjne i gdzie bez problemu byli bysmy do nich wlaczeni. Nie musielismy przechodzic zadnych "obozow" dla oczekujacych na Emigracje tak jak wyjezdzajacy prosto z Polski Rodacy. Mielismy oficjalna prace, mieszkanie i zapewniony byt - wystarczylo zalatwic proste formalnosci. Pociag (latwej emigracji) juz wtedy "odjechal", a ja zaczalem, na powaznie, rozwazac wyjazd na stale do USA - akurat tam gdzie nie chcialem nigdy "emigrowac", bo w odroznieniu od tych dla ktorych to byl kraina marzen, dla mnie mimo rodzinnych powiazan i (przez to) latwosci "urzadzenia sie" tam bylo to ostatnie miejsce gdzie chcial bym zyc "na zawsze". Tja.... dzieki opatrznosci zostalem tam gdzie jestem 1,5 miesiaca pozniej, podczas wyprawy do Warszawy (na Swieta Bozonarodzeniowej), w czasie naszej podrozy trwala "ruchawka" w Rumunii i aresztowano Ceausescu. Jakos Rumunia przejmowalem sie mniej - tylko ciekawosc mna kierowala czym to wszystko sie skonczy. Kolka dni pozniej, tuz po Swietach, siedzialem ze Znajomym na sniadaniu w (nie istniejacym juz) Hotelu Forum i.... przed oknami przechodzil (z synem) nasz nowy Pan premier T.Mazowiecki - sami! , bez zadnej tam "obstawy" i na... piechote!. I wtedy pomyslalem sobie: "to bedzie (jest!) normalny Kraj i warto to przezyc a nie "uciekac" na Antypody ) Na balu sylwestrowym Pani Alina Janowska ktora z kolezankami kwestowala na poparcie dla rzadu Mazowieckiego - poplakala sie (ze wzruszenia) przy naszym stoliku ( bylismy z Jej bliskimi Znajomymi), na estradzie, do tanca spiewal Korda i Ada Russowicz (dzien pozniej zginela w wypadku samochodowym) co krok spotykalem Znajomych ktorzy upewniali mnie (nas) iz moze byc tylko lepiej a nawet (moze?) bedzie dobrze tzn. wreszcie(!) normalnie I nie jest? Pewnie jest, albo by bylo szybciej gdyby scierwo i swietojebie nie "krecilo" ile mozna: kosciolek (kochany), moherowy Rydzyk, ZChN -y, PiS-y z kaczorami i inne "psuje". Tja..., ale fajnie bylo to wszystko przezyc!. Z glodu - tez (jakos) jeszcze nie zginelismy ) pozdrawiam,- pE Odpowiedz Link
warum Re: przeczytane, usłyszane nie zawsze z radością 08.11.09, 19:10 Popaye, dziekuje Ci za te te nutke optymizmu: "...co krok spotykalem Znajomych ktorzy upewniali mnie (nas) iz moze byc tylko lepiej a nawet (moze?) bedzie dobrze tzn. wreszcie(!) normalnie I nie jest? " Jest. Odpowiedz Link
mammaja Re: przeczytane, usłyszane nie zawsze z radością 08.11.09, 20:19 Ciesze sie, ze bylam w tym roku w Berlinie - przedtem nie moglam zupelnie wyobrazic sobie tego mista, przebiegu muru, itp. Mlodzi ludzie uwazaja, ze to bardzo dobre miasto do zycia. Swietnie skomunikowane. Mielismy napewno "ciekawe zycie" - patrzac z pewnej perspektywy. Odpowiedz Link
wedrowiec2 Re: przeczytane, usłyszane nie zawsze z radością 08.11.09, 22:21 Pierwszy raz, po upadku muru byłam w Berlinie latem 1990 roku. Oficjalnie wjeżdżałam do Berlina Zachodniego, przez przejście, którego nazwę zapomniałam Musiałam nadłozyć sporo drogi, by wjechać do miasta od północnego zachodu, a umówiona byłam przy Kolumnie Zwycięstwa, przy granicy między miastami, raczej blisko Bramy Brandenburgskiej. Po załatwieniu spraw poszłam na spcer przy miejscu po murze. Dziwne uczucie. Pierwszy raz przekraczałam granicę z Berlina Zachodniego do Wschodniego w tym kierunku. Będąc po wschodniej stronie czułam dziwny niepokój, który zniknął po powrocie na drugą stronę Jazda od autostrady do Berlina też była dzina. Jezdnie obramowane betonowymi zaporami, na poboczach zapory przeciwczołgowe. Wiezyczki i kolczaste druty. A przy tym pusto, bez wartowników, zolnierzy, straży. Szok przy porównaniu dzielnic po obu stronach muru. Czysty, wymuskany Tiergarten czy Charlottenburg i szara, smutna Unter den Linden. Grzeczni, uprzejmi kelnerzy tam, i obojetni tu. Po dwudziestu latach widzę zmiany w Berlinie. Niestety nie są pozytywne. Zachód obnizył loty, a wschód pozostał taki sam Odpowiedz Link
mammaja Re: przeczytane, usłyszane nie zawsze z radością 09.11.09, 00:02 Nie zgadzam sie z toba, ze wschod pozostal taki sam. Jednak zasadniczo sie zmienil. czasami po torach tramwajowych mozna poznac, ze to dawny wschodni. I podobno jest moda wsrod mlodziezy, zeby mieszkac wlasnie tam. ( Tak mi mowiono). A koszmarne przejazdy przez NRD pamietam jeszcze z lat wczesniejszych, przed zjednoczeniem i budzily groze. Odpowiedz Link
jan.kran Re: przeczytane, usłyszane nie zawsze z radością 09.11.09, 09:01 W dniu upadku muru leżałam w małym bawarskim szpitalu z malutkim Juniorem w ramionach , Młoda miala 3,5 roku , synek jeden dzień Pokój był teoretycznie dwuosobowy , moją sąsiadką była młoda bawarska rolniczka. Ale wstawiono nam trzecie łóżko bo pojawiła się dziewczyna z deder która tuż przed rozwiązaniem uciekła przez Czechosłowację do Bawarii. Każda z nas miała po synku Ja się cieszyłam nowym dzidziusiem natomiast ex przyszedł cały zdenerwowany., opowiadał co się dzieje ,ja szoku doznałam. Polityka była od lat moją pasją , sporo czytałam i wiedziałam ale nigdy , przenigdy nie sądziłam że doczekam upadku komunizmu ... Ex powiedział że będzie nieciekawie i powinniśmy zwijać żagle i się wynosić z Niemiec. Miał częściowo rację bo po pierwszej euforii zjednoczeniwej nastąpiły nieciekawe czasy. Ale każdy tak glęboki przełom niesie za sobą zmiany i dobre i złe. Wyemigrowaliśmy dopiero wiele lat później do Norwegii , ex po czterech latach norweskiej emigracji wylądował na dederowskiej prowincji i ma przyjaciółkę prawdziwą ossiPP Moje dzieci czują się obco w deder ale jest coraz lepiej. Ja jechałam wiele razy przez deder , odwiedzałam exa. Jak chodzi o infrastrukturę to nie ma ogromnych różnic ale jest w mentalności. Dziesięć lat temu miałam do wyboru albo Goerlitz albo Norwegia. Znałam kilkoro wessi którzy próbowali szczęścia na wschodzie i powiedziałam ze tam zamieszkam po moim trupie .J Jako wessi i Polka miałabym dwa razy przerąbane ... Ale widzę że czasy się zmieniaja. Sądzę że następne pokolenie zatrze głębokie różnice i DE sie zjednoczy nie tylko na papierze ... Moja zachodnia córka ostatnio kompletnie mnie zaskoczyła oświadczając że nie wyklucza pisania doktoratu w Lipsku. Jest teraz świetne stypendium w Jej dziedzinie w Max Planck Institut i ogólnie projekty tamtejsze są bardzo ciekawe. Na razie ma około dwóch lat do ukończenia studiów < na rok przyjeżdża do Oslo w międzyczasie > ale Jej stosunek do wschodnich landów powoli sie zmienia To tylko ulamek moich przeżyć i przmyśleń ale ten czas zawsze jest w moich myślach i wspomnieniach ... Odpowiedz Link
alfredka1 Re: przeczytane, bez smutku 12.11.09, 12:44 Rydzyk skamle o datki, najlepiej stałe. Tyle juz wyciągnął od naiwnych moherowców. Nie wierzę, że tak obrotny facet nie zabezpieczył majątku, który przez tyle lat nagromadzil. Zobaczymy, może ludzie troghe zmądrzeli i nie bedą z bólem serca oddawać mu pieniądze z niewielkich rent i emerytur. Odpowiedz Link
witekjs "Marzenie Hitlera się spełniło" - Nelli Rokita 12.11.09, 13:04 Kolejne złote myśli Posłanki PiS... www.tvn24.pl/12690,1628146,0,1,nelli-rokita-polacy-wstydza-sie-tuska--ale-lepszego-nie-maja,wiadomosc.html Odpowiedz Link
wodnik33 Re: "Marzenie Hitlera się spełniło" - Nelli Rokit 12.11.09, 13:35 Już dawno takiego belkotu nie słyszalem. Chcialoby sie zapytac; czys ty sie babo szaleju najadla? nawet sie nie zdenerwowalem tylko smiech nie ogarnal, troche gorzki. Odpowiedz Link
alfredka1 Re: "Marzenie Hitlera się spełniło" - Nelli Rokit 13.11.09, 16:35 newsru.com/-- to o Ulianowsku, chyba niedobrze jest - zalecają mieszkańcom zaopatrzeć sie wodę .... i opaski z gazy. A może zle zrozumiałam. Współczuje ludziom, już sporo zginęło. [ Odpowiedz Link
alfredka1 poprawiam; Ulianowsk 13.11.09, 16:37 nijak to się miało do Rokiciny chociaż też "bieda" /z akcentem na "a"/ Odpowiedz Link
witekjs "obciachowe stare zwroty"... 13.11.09, 21:57 forum.gazeta.pl/forum/w,512,30162062,,obciachowe_stare_ZWROTY_.html?v=2 Odpowiedz Link
warum Re: przeczytane dzisiaj... prawie 15.11.09, 20:01 W tym tygodniu najpierw mnie zszokowal prezydent Rosji swoim wizjonerstwem/ ktore pomine, bo nie takie wizje slyszalam/ ale ten pomysl na zmiane czasu nurtuje mnie Jakos tak geograficznie -"sie przywyczailam", z trudem sobie wyobrazam podroz koleja transsyberyjska, a juz zupelnie nie wyobrazam sobie tego zycia wg zegarka z pomijaniem naturalnego switu i zmierzchu. Ale na "chlopski rozum" - rozumiem potrzebe zmniejszenia ilsci stef w jednym kraju. "Prezydent Dmitrij Miedwiediew zaproponował we wczorajszym orędziu, by w trosce o poprawę efektywności zarządzania krajem, zastanowić się nad możliwością zmniejszenia liczby stref czasowych i celowością przechodzenia na czas letni." http://wiadomosci.onet.pl /2077618,12,rosja_chce_zmniejszenia_ilosci_stref_czasowych,item.html Ale .... poczucie humoru premiera Rosji absolutnie zasluguje wg mnie na uwage: "Putin podkreślił, że za granicą, mówiąc o Rosji, najczęściej wymienia się wódkę, kawior i matrioszki. "Gdyby nie wódka, można by to uznać za atrakcyjny zestaw" - powiedział." /w programie ..."Bitwa o respekt"/ wiadomosci.onet.pl/2078387,12,respekt_i_szacun_-_putin_u_hiphopowcow,item.html... Nie ma to jak dbalosc o PR. Szkoda tylko,ze nasz byly PRemier zamknal bloga....a reszta naszych politykow jakos tak malo pomyslowo sie raklamuje. Odpowiedz Link
wedrowiec2 Re: przeczytane usłyszane nie zawsze z radością 20.11.09, 21:03 Lubicie wiejskie zycie, własny ogródek, rosliny i zwierzęta? Nie ruszając się z domu mozna mieć to wszystko w internetowej grze FarmVille www.emetro.pl/emetro/1,85648,7273068,Mieszczuchy_klikaja_w_grzadki_na_farmie.html Polacy oszaleli na punkcie nowej gry internetowej FarmVille. Pielęgnują grządki z soją, doją krowy i liczą jajka w kurniku - dzieci na informatyce, dorośli w pracy Zasypiająca żona: - Kochanie, po co wstajesz? Jest już po północy! Mąż: - Już, już. Tylko jeszcze zbiorę kartofle z pola, bo mi zwiędną. To nie dialog wiejskiej rodziny. To rozmowa mieszczańskiego małżeństwa. On - 35-letni bankowiec, ona - rok starsza urzędniczka. Nie chodzi też o prawdziwe kartofle. W ich bloku nie ma nawet balkonu. Kartofle są w wirtualne, a żeby je hodować, wystarczy się zalogować do FarmVille, gry internetowej dostępnej na portalu społecznościowym Facebook. Niewykluczone, że gra w nią już nawet kilkaset tysięcy Polaków. Swoje poletka po kryjomu na lekcjach informatyki orzą dzieciaki, w pracy ich rodzice. Niekoniecznie "na cichca" przed szefem, bo często on sam hoduje np. bawełnę. Gra jest prosta jak konstrukcja cepa: na początek dostajesz cztery grządki, musisz je zaorać i obsiać. Czekasz, aż rośliny urosną, kosisz, na końcu to sprzedajesz i dostajesz wirtualną zapłatę. Za zarobek w wirtualnym sklepie kupujesz kolejne nasiona i znowu: orzesz, siejesz, zbierasz i zarabiasz. I tak w kółko. Im więcej siejesz, tym więcej zarabiasz i z czterech grządek robi ci się kilkadziesiąt, potem kilkaset. Gra się nigdy nie kończy, nikt nie wygrywa. - Mam już tak duże pole, że jego oporządzenie zajmuje mi godzinę dziennie. I to mimo, że kupiłam traktor, który przyspiesza orkę - opowiada Agnieszka, nauczycielka z Krakowa. Ale żeby go uruchomić, potrzebne jest paliwo. Gdy zabraknie wirtualnych pieniędzy, można je kupić za prawdziwą gotówkę. 5 dolarów wystarcza na kilkukrotne zaoranie średniego pola. Orka to nie wszystko. W grze jest kilkadziesiąt rodzajów zwierząt hodowlanych i drzew owocowych. "Farmerzy" przekonują, że opłaca się w nie inwestować: im więcej wydoisz krów, ostrzyżesz owiec i zbierzesz jabłek, tym szybciej rośnie stan konta. Gra wymaga systematyczności. Żeby zebrać plony, trzeba czekać aż urosną. Np. borówki rosną kilka godzin, winogrona dzień. Jeśli farmer się spóźni z zebraniem plonów, cała praca idzie na marne - rośliny więdną. - Dlatego jak wyjeżdżasz na weekend, posadź w piątek kukurydzę. Ona rośnie trzy dni i daje dobry dochód - radzi jedna z fanek FarmVille. Dlaczego gramy w FarmVille: Klikam w grządki. Koszę, sadzę i nie palę Alek Dąbrowski (32 l.), pracownik biurowy z Warszawy Po pierwsze zaznaczam, że nie lubię portali społecznościowych jak Facebook. Zarejestrowałem się tam tylko po to, by grać w Farmę. Koledzy w pracy grali, przekonali mnie, że uprawiając ziemię, łatwiej rzucić palenie. Wcześniej wszyscy razem robiliśmy sobie co kilkadziesiąt minut przerwy, wychodziliśmy na papierosa. Próbowaliśmy pokonać nałóg, ale nie mieliśmy nic, czym moglibyśmy zastąpić papierosowe przerwy. Oni kosić grządki zaczęli we wrześniu. Mówili, że to ich odstresowuje. Zrobiłem to samo i od miesiąca zamiast palić, klikam w grządki. Koszę, sadzę, jedna po drugiej. To wciąga. W domu nie gram, tylko w pracy. Grały w to koleżanki córki z przedszkola. Dziś gram z nią Anna Skonieczna (29 l.), marketingowiec z Łodzi Zarejestrowałam się na Farmie dla mojej córki. Chciała w to grać, tak jak jej koleżanki z przedszkola. Wieczorem razem kosimy i sadzimy, to fajna zabawa. Gabrysia uczy się przy tym też angielskiego, bo tam wszystkie napisy, np. nazwy roślin, są w tym języku. Dzięki farmie dowiedziała się, jak się żyje na wsi, że mleko nie bierze się z pudełka tylko od krowy, którą trzeba wydoić. Dziecko uczy się też cierpliwości: wie, że żyto od razu nie wyrośnie i trzeba poczekać. Jak córka dowiedziała się, że w grze jest opcja, by przyspieszyć zbieranie wirtualnych pieniędzy, kupując je za prawdziwe, zapytała, dlaczego ich nie kupujemy. Wytłumaczyłam, że to wyciąganie kasy i na tym zarabia producent. Nigdy bym tego nie zrobiła, ale myślę, że dla jej pokolenia to w przyszłości nie będzie już takie oczywiste. Wpadł w szał, bo zwiędła mu marchewka Z Martą Dzitkowską, psycholog i terapeutką, która sama zarejestrowała się na FarmVille, bo była ciekawa przyczyn jej rosnącej popularności, rozmawia Michał Stangret Skąd ten boom na FarmVille? - Ludzi grających w FarmVille obserwuję od kilku miesięcy. Po pierwsze, większość z nich to nie nastolatki. Gra masa 30-, 40- latków. Po drugie, sa to głównie mieszkańcy miast. Jeszcze nie stać ich na to, by wyprowadzić się na przedmieścia i uprawiać własny, prawdziwy ogródek. A właśnie to jest dziś dla młodych mieszczuchów jednym z życiowych celów, atrybutem przynależności do grupy z wyższym statusem. Farma jest namiastką wiejskiego życia, stanowi zaciszny azyl, gdzie mogą się na kilkadziesiąt minut dziennie zatrzymać, schować przed szybko biegnącym, miejskim życiem. Taki współczesny ogródek zen. Ale na farmie nie zaznają upragnionego spokoju. Bo jest wirtualna? - Nawet nie w tym problem. Samo klikanie w grządki jest tak monotonnym i jednostajnym zajęciem, które faktycznie może wprowadzić w trans zapomnienia. Rozumiem, że ludzie odreagowują w ten sposób stres. Ale twórcy gry osadzili ją w zwykłym mechanizmie wzmagającym rywalizację. Im więcej zasadzisz i zbierzesz, tym więcej nazbierasz punktów, przejdziesz na wyższy level. Im więcej będziesz miał na farmie znajomych, tym szybciej będziesz mógł ją powiększyć. To powoduje, że gdy zaczynasz pierwszy level, od razu chcesz mieć 30., bo widzisz, że znajomi mają. Ci, którzy uciekają od szybkiego, miejskiego życia na Farmę, tak naprawdę wpadają w kolejny kanał wyścigów. Dostają zupełnie coś innego niż oczekują. Dlaczego nie rezygnują? - Bo nie zdają sobie z tego sprawy. W głowie mają zakodowany schemat: wieś to spokój i oddech. Znam osoby, które muszą kilkanaście razy dziennie sprawdzać, jak im rośnie ryż, bo się boją, że im zwiędnie. Często podporządkowują plan dnia pod życie na farmie. Kalkulują: mam do zebrania truskawki za dwie godziny, to odwołam spotkanie albo jeszcze zostanę w pracy, bo nie zdążę do domu przed tym, jak zwiędną mi pomidory. Jeden z moich znajomych wpadł w szał, gdy padł mu komputer i przez to zwiędła marchewka. Jeżeli takie myśli zaczynają się pojawiać, to najwyższy czas dać sobie z tym spokój. Chyba pozostanę przy domowych doniczkach z żywymi roślinami Odpowiedz Link
jan.kran Re: przeczytane usłyszane nie zawsze z radością 21.11.09, 00:17 Ja i moje dzieci gramy namiętniePP Koledzy z sąsiedniego forum też. Najstarszy maniak ma około 60 lat Świetnie się bawię , sadzę , zbieram , poluję na żółwie i czarne koty po prostu odjazd)) Kran Fan Odpowiedz Link
jan.kran Re: przeczytane usłyszane nie zawsze z radością 21.11.09, 00:22 Poza tym kompletnie nie podchodzę do tej gry jak do zastapienia sobie nieistniejacej farmy bo choć korzenie mam chłopskie to jestem prawdziwa mieszczką. Po prosu kolejna kolorowa gra wirtualna. Na moim maku grafika jest super Czasem kliknę z pracy ale to nie to samo... Ciagle sa nowe pomysły , ja akurat nie rywalizuję tylko sie bawię, uczę się rzeczywiście angielskiego i poruszania myszką oraz skupienia i logicznego myśleniaPP Odpowiedz Link
warum Re: przeczytane usłyszane nie zawsze z radością 21.11.09, 09:34 JanKran zacytuje: "Ciagle sa nowe pomysły , ja akurat nie rywalizuję tylko sie bawię, uczę się rzeczywiście angielskiego i poruszania myszką oraz skupienia i logicznego i myśleniaPP" Przyznam szczerze,ze pracujac kiedys realnie przez 3 tyg na OHP-ie przy zrywaniu wisni/ kazdego prawie dnia!/ ani sie nie skupialam ani nie myslalam logicznie- widac,ze wirtulane prace rolne sa bardziej pasjonujace)))) I oplacalne - bo w grach trzeba wygrywac, a nie tylko tyrac. Wiadomo cwiczenie czyni mistrzem: "Reprezentanci Polski zdobyli złoty medal w przeprowadzonym w niedzielę w chińskim Chengdu dziewiątym finale Światowych Igrzysk Cybernetycznych, których uczestnicy rywalizują, grając w gry komputerowe. ....Polska drużyna, w składzie: Filip Kubski, Łukasz Wnęk, Wiktor Wojtas, Jakub Gurczyński i Mariusz Cybulski, rywalizowała w grze Counter-Strike, polegającej na zmaganiach antyterrorystów z terrorystami. Dzień wcześniej brązowy medal wywalczył Piotr Zajkowski w grze sportowej FIFA 09. .... Zawody obserwowało 82 tys. widzów i 600 dziennikarzy. Po eliminacjach krajowych do Chengdu przyjechało 600 zawodników z 65 krajów. Zawody trwały 4 dni. Zawodnicy uczestniczący w tegorocznych WCG rywalizują w 9 konkurencjach obejmujących gry: Warcraft III: The Frozen Throne, StarCraft: Brood Wars, Counter-Strike, FIFA 09, Gitar Hero Word Tour, Carom3D, Red Stone, TrackMania Nations Forever i Virtual Fighter 5." http://manager.money.pl/styl/ciekawostki/artykul/polacy;zdobyli;zloto;w;grach;komputerowych,161,0,557473.html Z wymienionych tu gier /ze slyszenia i widzenia/ znam tylko 2 ale pewna jestem,ze mlodziez dzieki nim ma tak wyciwiczone palce,ze niejeden pianista pozazdrosci sprawnosci Zreszta pierwsze gry, nie byly interkatywne, a dzieki internetowi caly swiat moze grac wirtualnie w to samo/ w -realnymczasie / Jakos odporna jestem na klikanie- byc moze z braku czasu, albo zwyklego zmeczenia komputerem. A co do grafiki.... no coz, byc moze w wersji HD ludzie jak zywi wychodza z monitora, a marchewka ma kolor narodowy Holandii, ale ilez mozna sie tym zachwycac? 1,2,3? Wierze/i potwierdzam na sobie/ tylko w walory cwiczebno-naukowe w poznawaniu obcego jezyka, bo nic tak nie wchodzi samo glowy jak to co nas intryguje Niestety w tych grach,w ktorych wyciwiczyl sie moj orzelek - dzwieki i jeki przewazaly, nad jakimkolweiek slownictwem... Ale z wiekiem ta absolutna fascynacja grami i jemu przeszla Odpowiedz Link
popaye Re: przeczytane usłyszane nie zawsze z radością 21.11.09, 15:08 przespalem widocznie okres fascynacji jakimikolwiek grami komputerowymi. Wiekszosc gier typu zrecznosciowego (byla) dla mnie po prostu glupia a tzw. strategiczne kojarza mnie sie z Tamagotchi w rozbudowanym wydaniu. Przyznaje, mialem (krotki) okres gdy grywalem namietnie w brydza sportowego na jednym z portali. Chyba tesknota za beztroskim czasem mlodosci gdy cale(!) 4-ry lata studiow, miast sie choc odrobine uczyc, minimalna czesc skromnych zasobow intelektu przeznaczylem na opracowanie "niezawodnej" (bo wtedy skutecznej!) techniki zaliczania wymaganych egzaminow a reszte na .... gre w karty (i ew. uczestnictwa w rozrywkowych imprezach). Czas poswiecany na karmienie wirtualnych zwierzatek lub pielenie takowyz marchewek wolal bym przeznaczyc na poglebienie technik wykorzystania mozliwosci photoschop_a czy programow do projektowania przestrzennego (3D) - sprawilo by mnie to wiecej przyjemnosci a pozytku (i satysfakcji) bylo by z tego wiecej. Ale, hmmm..... kazdy czyni to co uwaza za sluszne i celowe. Z doswiadczenia wiem iz totalna beztroska zawsze "kiedys" sie zemsci a co najmniej nie pozostanie bez skutkow. Gdybym sie choc odrobine przylozyl do nauki w okresie moich 1-szych studiow bylo by mnie (na 2-gich) wiele latwiej. Wtedy to nie tylko musialem sie uczyc, do tego komunikowac sie w obcym jezyku a jeszcze jakos finansowac ta przygode Tatusia (rodzicow) finansujacych moje okresy beztroski, wtedy juz nie bylo . pozdrawiam,- pE (osoba w PODESZŁYM wieku) Odpowiedz Link
warum Re: przeczytane usłyszane nie zawsze z radością 21.11.09, 15:55 Ja nie przespalam, mnie to w ogole nie wciagnelo, ale ja mam mizerna sklonnosc do ryzyka i wystaczy mi dylemat Tak lub Nie, zebym tracila czas / a moglabym wskoczyc juz na "wyzszy poziom"!/ No i jak przystalo na "rozsadna" kobiete zawsze zaczynam od instrukcji oblugi... a "W instrukcji obsługi nigdy nie znajdziemy odpowiedzi na dręczące nas pytania". www.elzab.com.pl/~michalp/aforyzmy/murphy_techniczne.html Odpowiedz Link
jan.kran Re: przeczytane usłyszane nie zawsze z radością 21.11.09, 17:12 *** Jeżeli jesteś zadowolony ze swojego komputera, nie martw się, przejdzie ci. -----------> Mi na razie nie przechodzi... Ja uważam że prawa Murphyego działa < dziś zadziałało właśnie po raz kolejnyPP > ale są wyjątki potwierdzające regułę. Pięc lat szarpałam sie z diabelskim wynalazkiem Gatesa , od ponad roku mam maka i to jest zupełnie inna para kaloszy. Komputer dla idiotów , tak prosty w obsłudze i przejrzysty że nawet ja nie jestem w stanie nic zepsuć ani zamotać Nie wiesza się , nie strajkuje , ma piękny disajn , grafika super , słowo wirus jest mi obce... Poza tym stwierdziłam i wcale się tego nie wstydzę ze lubię to co mi daje komp : filmy , muzykę , informację , rozrywkę. Obserwuę to że wiele ludzi podchodzi do komputera jak do jeża. Niebezpieczne urządzenie pożerające czas. Mnie często czas oszczędza. Zamawiam bilety na samolot , sprawdzam kiedy odjeżdża autobus po drugiej stronie ulicy , jak są otwarte sklepy , rozmawiam ze znajomymi , czytam gazety , sprawdzam wiedzę ogólną. Mam taki stosunke do netu jak do pralki , odkurzacza czy zmywarki. Jak maszyna może mo pomóc to po co mam prać na tarze lub zamiatać miotłą)) Kran Odpowiedz Link
warum Re: przeczytane usłyszane nie zawsze z radością 21.11.09, 17:31 Sluszne spostrzezenie, moj komputer nie zastepuje mi prania na tarze ani zamiatania miotla Wredny komputerm nawet nie wie,ze moglby mi pomoc. Odpowiedz Link
popaye Re: przeczytane usłyszane nie zawsze z radością 21.11.09, 19:21 Ulenko Milutka,- piszesz: "... Zamawiam bilety na samolot , sprawdzam ......" Ja tez m/w to samo co wymienilas + m/w 80% mojej aktywnosci zawodowej polega na wykorzystaniu programow sluzacych do wykonania moich obowiazkow. Ja tylko dobrowolnie rezygnuje z tego co Tobie: ".....na razie nie przechodzi... ". Szczegolnie granie i wszelka rozrywka (szeroko rozumiana) bo dla mnie odpoczynek (i rozrywka) to jest jak jestem w pewnej odleglosci od komputera. Twoj pean na rzecz MAC-ka pokornie przyjmuje do wiadomosci. Jedynym ktory korzysta z MAC-ka w mojej rodzinie jest moj starszy wnuczek (11 lat) ktory (po kilku PC i konsolach do gry) z powodow m/w takich samych jak Ty (filmy , muzyka , informacja , rozrywka) "zdecydowal": teraz to chce MAC-ka! U mojego ziecia: "chcesz to MASZ!" - tylko warunek: 6-tka z matematyki na koniec roku szkolnego! i.... ani razu nie uslysze ZARAZ jak Cie mama o cos prosi! Dla ucznia z matematyki (he, he) "przecietnego" (najwyzej! bo wrodzil sie w matke pod tym wzgledem) to bylo ho-ho wyzwanie jak wszyscy diabli. Nie wiem jak to zrobil ale ..... mial!. Wieczorem, w dniu wreczenia swiadectw stal u Niego w pokoju MAC o ktorym wiekszosc (posiadaczy) moze pozazdroscic RRO z Display_em 30" cinema HD. Przyznaje, jakosc obrazu - rewelacja. Zostane przy PC bo programowe ktore musze uzywac (zawodowo) nawet nie ma na MAC-a. pozdrawiam,- pE (osoba w PODESZŁYM wieku) Odpowiedz Link
popaye przeczytane z przyjemnoscia 29.11.09, 14:03 Weekend, czas na tygodniowe lektury. Nie podbudowala mnie Polityka uswiadamiajac mnie iz naleze do b.nielicznej grupy (1%!) naszych polskich Obywateli z ktorej wywodza sie mordercy, gwalciciele, homo, pederasci, bigamisci i podobne im typy, powszechnie zwani bandytami, przestepcami i bezmoralna swolocza wszelkiej masci!. Nie jestem mianowicie katolikiem a juz za zadne skarby Swiata nie chce byc czlonkiem (i duchowym podopiecznym) polskiego KK! Pozostale 99% naszeg spoleczenstwa znajduje sie pod opieka (conajmniej moralna!) czlonkow naszego Episkopatu - od tysiaca lat praktykujacego swoj wspanialy wplyw na morale i postepowanie swych owieczek Nawet nie smiem pomyslec iz ktokolwiek z tych 99% Obywateli mogl_by zasilic grupe bezecencow do ktorych sam sie zaliczam . Jak latwo (i prosto!) mozna rozwiazywac problemy dokumentuje notka z ostatniego nr. Polityki pt: "O wolność (od seksu) naszą i waszą" "....niedawno w siedzibie Episkopatu Polski odbyła się dyskusja o tym, jaka edukacja seksualna jest najbardziej skuteczna. Ze względu na poważny charakter dyskusji nie zaproszono na nią seksuologów. Zamiast nich dyskutowali przedstawiciele rozmaitych katolickich fundacji, dzięki czemu bez trudu udało się osiągnąć porozumienie. Dyskutanci zgodzili się, że najlepszą formą edukacji seksualnej jest zachęcanie młodzieży do wstrzemięźliwości we współżyciu oraz pełnej abstynencji do czasu ślubu. Propozycja wydaje się intere sująca, a jedną z jej istotnych zalet jest prostota. Szerząc taką edukację unika się np. prowadzenia naszpikowanych trudnym słownictwem i niejednokrotnie nużących lekcji na temat bezpiecznych technik współżycia płciowego, które, jak wiadomo, może prowadzić do chorób wenerycznych, zajścia w przedmałżeńską ciążę oraz innych nieprawidłowości. Zamiast tego cały edukacyjny wysiłek zostaje skierowany na fachową zachętę do unikania wszelkich form zbliżeń. Komunikat, iż seksu lepiej nie uprawiać, jest komunikatem łatwo zrozumiałym i każdy może go bez trudu zapamiętać, a ponieważ wyłożenie tego materiału lekcyjnego prostymi słowami nie powinno zająć dużo czasu, pozostałą część zajęć można przeznaczyć na jego staranne utrwalenie. Podczas debaty w Episkopacie chwalono program „Wychowanie do abstynencji" koordynowany przez fundację Wiedzieć Jak. Fundacja ta organizuje szkolenia dla młodych liderów tworzących kluby abstynenc- kie i dla nauczycieli, którzy podczas lekcji wychowawczych mają wyjaśniać młodzieży zalety powstrzymywania się od seksu oraz tłumaczyć, w jaki sposób najlepiej i najskuteczniej go z nikim nie uprawiać. Opowiadając o sukcesach fundacji, jej przewodnicząca stwierdziła m.in., że program fundacji „ma pomóc młodym ludziom zachować zdrowie i wolność". Można się domyślić, że chodzi tu o wolność od seksu, od którego, co nie jest tajemnicą, szalenie łatwo się uzależnić, a potem niestety trudno z tym uzależnieniem zerwać. Oczywiście można się zastanawiać, czy skuteczność zaproponowanej metody nie rodzi niebezpieczeństw? Czy osoby, które w ramach tej metody przez lata powstrzymywały się od uprawiania seksu z tej przyczyny, że były stanu wolnego, po wstąpieniu w związek małżeński będą chciały tę trudną i ryzykowną czynność podjąć? Czy nie zre zygnują w myśl zasady, że strzeżonego Pan Bóg strzeże, a także w obawie, że nawet małżeński seks może stać się przyczyną jakiegoś nieszczęścia? Trudno powiedzieć, ale mamy nadzieję, że temu niełatwemu tematowi zostanie poświęcona któraś z następnych debat w Episkopacie oraz kolejny program fundacji Wiedzieć Jak. " Wow! - jakie to zycie jest proste!. Gdybym chodzil do (polskiego) Kosciola katolickiego - bym wiedzial!. W moich czasach Szkola ie zajmowala sie takimi bezecenstwami, pewnie tylko dlatego iz "wyrowadzono" nauke religii po za jej teren. A dzisiaj? Dzisiaj to .... jestem zadowolony iz do "Szkoly" chodzic juz nie musze! )) pozdr.,- pE (osoba w PODESZŁYM wieku). Odpowiedz Link
wodnik33 Re: przeczytane z przyjemnoscia 29.11.09, 14:47 No to jest nas już więcej gotowych do wszelkiego rodzaju parszywych uczynkow. Czola chyle przed "fachowcami" Episkopatu, ktorzy niczyjej porady nie potrzebuja, wiedza najlepiej co ludowi jest potrzebne. Takie zarozumialstwo powinno byc karane. Jak powiedział znajomy : niedlugo zaczna latac trojki koscielne ibeda sprawdzac czy wlasciwie kocham sie z zona" Toz oni sami sobie grob kopia. A moze nie ? Odpowiedz Link
alfredka1 Re: przeczytane z przyjemnoscia 30.11.09, 14:53 -Nie zapomnijmy dzisiaj nagrać sztuki w Teatrze Telewizji. Sztuka dobra, aktorzy znakomici. Tylko dlaczego o takiej porze?? - Odpowiedz Link
alfredka1 Re: przeczytane z przyjemnoscia 30.11.09, 14:54 Nie zapomnijmy dzisiaj nagrać sztuki w Teatrze Telewizji. Sztuka dobra, aktorzy znakomici. Tylko dlaczego o takiej porze?? Odpowiedz Link
warum Re: przeczytane z przyjemnoscia 14.12.09, 18:37 Jak zrobic z igly widlyi znow byc bohaterm pierwszych stron gazet: "- Pan Rokita musi się liczyć z tym, że gdy pojawi się na terytorium Niemiec, zostanie aresztowany - poinformowała niemiecka prokuratura w Landshut w Bawarii, która wydała oficjalny nakaz aresztowania Jana Rokity. Były poseł PO do tej pory nie zapłaci 3 tys. euro grzywny za lutowy incydent w samolocie Lufthansy w Monachium. " wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80277,7362050,Niemcy__Jest_nakaz_aresztowania_Jana_Rokity.html Odpowiedz Link
alfredka1 Re: przeczytane z przyjemnoscia 14.12.09, 19:14 --Hajże na Lufthanse, bij zabij .... jakie to żałosne zapłaciłby i po sprawie. Tyle skandali i "skandali" wokól, że nikt nie pamietałby już o Rokicie. Odpowiedz Link
popaye Re: przeczytane z przyjemnoscia 14.12.09, 20:27 Glupota towarzystwa zblizonego pogladami do PiS-u i podobnych psychopatow, jak widac nie zna granic!. Pan Rokita (prawnik -he, he) staje sie postacia z operetki a`la Marcinkiewicz Alfredko,- nasze publikatory tez, przy okazji "bija piane" probujac ubic g.... "Urok" niemieckiego wymiaru Sprawiedliwosci jest taki iz w kazdej sprawie, nawet "ocierajacej" sie o orzecznictwo karne (nie cywilne!) - orzeka w wymiarze ilosci dni (tygodni, miesiecy, lat) do "odsiadki" z jednoczesnym przeliczeniem grzywny za dzien tej przyjemnosci Kar wymierzonych w: dniach, tygodniach czy miesiacach nikt (albo prawie- bo sa "jajcarze" ktorzy dla zgrywu obstaja przy tym!) rozsadny przeciez nie odsiaduje! Dotyczy to jednak Obywateli Niemieckich albo Cudzoziemcow posiadajacych prawo stalego pobytu na terenie Niemiec (zameldowanych i z przywilejami swiadczen socjalnych, lub posiadajacych udokumentowane srodki utrzymania). Wszyscy inni (nie tylko Rokita!) dostaja termin (krotki!) na zaplacenie grzywny albo..... ida do kozy! - nie ma przepros!. Kraje (bardziej) cywilizowane (niz nasze Panstwo) w takich przypadkach za pomoca placowek konsularnych reguluja te naleznosci, przyjemnosc ich egzekucji pozostawiajac wlasnym Organom. Polak (i podobni nieszczesnicy, Obywatele "opiekunczego Panstwa" jak nasze) - pojdzie, najczesciej siedziec Prawo niemieckie jest bezwzgledne, szczegolnie dla takich jak my - nauczeni traktowac przepisy "z przymrozeniem oka" . Ale, nie ma nic takiego zlego co by na dobre nie wyszlo!. Standard (i obyczaje) w niemieckich Zakladow Karnych, tak dalece odbiega od tego czym dysponuje polska Sluzba Penitencjarna, ze (ponoc) warto sprobowac tam "odpoczac". Miedzy kolejnymi lotami Lufthansa - szczegolnie! pozdrawiam,- pE Odpowiedz Link
popaye Re: przeczytane usłyszane nie zawsze z radością 30.11.09, 20:47 kazdy z nas ma swoj ukochany kawalek Polski. Dla mnie to poludniowa czesc Wielkich Jezior Mazurskich z ich powiatowa metropolia - Piszem. Tam zawsze, nawet w czasach komunistycznej, wydmuchanej prosperity (zero bezrobocia!) bylo Bogiem a prawda: "dziadostwo". Teraz juz lepiej i tak sie cieszylem (jesienia) iz Pisz sie zmienil mocno na korzysc: czysciutkie, coraz bardziej zadbane miasteczko, schludne obejscia, sporo usmiechnietych ludzi - az sie serce cieszy!. I.... masz babo placek: "Firma Holzwerk z Pisza zwolniła całą załogę - 350 osób " http://gospodarka.gazeta.pl/gospodarka/1,33181,7314967,Firma_Holzwerk _z_Pisza_zwolnila_cala_zaloge___350.html Dla malenkiego Pisza 350 miejsc pracy to, porownywalnie, chyba wiecej niz caly przemysl stoczniowy dla poteznego (ludnosciowo i potencjalem gospodarczym) - Wybrzeza. Jasne, pracodawca, szczegolnie kapitalistyczny ma prawo zawsze zakonczyc dzialalnosc gospodarcza i nikomu nic do tego (jak wywiaze sie ze zobowiazan placowych i fiskalnych) ale tych ludzi cholernie mnie zal. Tam po prostu, nie ma gdzie znaslesc alternatywnego zajecia i wszedzie cholernie daleko Najblizsze wieksze miasto - Olsztyn ponad 100 km.!. Eeeh.... Odpowiedz Link
mammaja Re: przeczytane usłyszane nie zawsze z radością 30.11.09, 22:08 To rzeczywiscie bardzo smutna wiadomosc - rowniez lubie Pisz, benadzieja Odpowiedz Link
alfredka1 Re: przeczytane usłyszane nie zawsze z radością 14.12.09, 20:12 Gdyby nie było tak straszne, to byłoby śmieszne - zwłaszcza osobisty bieg po pomoc. .Jednak wrażliwośc mężczyzn jest inna od naszej. Ja, może wybiłabym szyby albo wycieraczkę podpaliła .. <Będzińscy policjanci zostali powiadomieni poprzedniej nocy o zaskakującym zdarzeniu. 45-letni mężczyzna oblał się łatwopalną substancją i podpalił, gdy nie został wpuszczony do mieszkania przez znajomą. > Wstępnie ustalono, że powodem jego desperackiego kroku było nieporozumienie ze znajomą, która odmówiła mu otwarcia drzwi swojego mieszkania. Gdy kobieta zauważyła co się dzieje, natychmiast wybiegła na klatkę, jednak płonący 45-latek już pobiegł do... pobliskiej siedziby straży pożarnej. Tam strażacy natychmiast ugasili płomienie. Mężczyzna jednak zdążył odnieść rozległe oparzenia. Rannego natychmiast przewieziono do szpitala. Odpowiedz Link
popaye nagrodzic cwaniactwo! - jakie to proste :( 14.12.09, 22:13 nagrodzic cwaniactwo! - jakie to proste i "polskie". Tylko zastanawiam sie czy wiekszosc "wyrozumialych" dla takich praktyk zdaje sobie sprawe iz Oni funduja ten luksus i wszystko z Ich pieniedzy. " Polskie porody w Niemczech umorzone " wyborcza.pl/1,75478,7357962,Polskie_porody_w_Niemczech_umorzone.html W Niemczech, na pomysl by "sprezentowac" ca.: 1/3 Obywateli, w tym olbrzymiej czesci cwaniactwa, za NIC! swiadczenia emerytalne, rentowe i zdrowotne - jego autora potraktowano by jako osobnika chorego psychicznie. W Polsce bronia (jak Zawisza!) interesow tej grupy (wyborcow) (he, he) powazne Partie polityczne znajdujace miejsce w kazdej konstelacji Parlamentarnej: PSL i lepperowska Sama - brona". KRUS, dzieki tym lobuzom trzyma sie dobrze! Prezent jest na koszt (z kieszeni) tych ktorzy skladki placa i otrzymuja za to g..... Nie jestem klientem polskiego systemu (opieki zdrowotnej i swiadczen spolecznych) - nie moj problem, ale tylko pozornie. Mam stara Mame ktora zawsze skladki placila i (teraz) "ma" luksusy ktore i Wy macie, wiec oszczedze nam dyrdymalek. Ze "lepiej" korzystac ze standardowych (nawet) swiadczen ubezpieczeniowych: uslug lekarskich, szpitalnych, dostepu do badan (wszelkich) i analiz dokonywanych w tempie i na poziomie nie porownywalnym z powszechnie dostepnymi w Polsce - w sasiednich Niemczech, rozumiem. Tylko jest maly "problem" - ktos musi za to placic. Nie chce placic ja´, bo mnie wystarczy juz 14% skladki zdrowotnej od moich dochodow (brutto!), czy popayowa ktora ma swiadczenia "lepsze" ale prywatne ubezpieczenie za drakonsko wysokie skladki. Watpie by chcial za sprytne mamusie z Zachodniopomorskiego placic ktorykolwiek z moich sasiadow czy Znajomych. Swiadczenia te, niech wiedza Ci ktorzy to cwaniactwo usprawiedliwiaja, pokrywaja wszyscy polscy platnicy obowiazkowych swiadczen zdrowotnych. W "nagrode" maja coraz mniej pieniedzy (w systemie) na swiadczenia gdy sami (albo Ich rodzice czy dzieci) beda chorzy!. Umorzyc i... przyklasnac! Wszak cwaniactwo zawsze znajdowalo (u Nas) poklask i podziw dla sprytu umiejacych wykorzystac "okazje". Ciekawi mnie jaki "wybor" maja np.: mieszkanki wojewodztw Wschodniej Polski gdzie do Niemiec - daleko. Bialorus, Ukraina ? Warum - nie choruj!, plac skladki i (lepiej) lecz sie sama! pozdr.,- pE Odpowiedz Link
jan.kran Re: przeczytane usłyszane nie zawsze z radością 18.12.09, 12:11 Acha Polskich drogowców dopadla zima: wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80273,7379117,Paraliz_kolejowy_we_Wroclawiu.html Moja Młodzież wybiera się w tamtym kierunku , mam nadzieję że nie zamarzną. Zima jest jakby co rok, nie można się przygotować ? Jednak norweskie podejście do przyrody zdecydowanie bardziej mi odpowiada Odpowiedz Link
alfredka1 Re: przeczytane usłyszane nie zawsze z radością 18.12.09, 12:24 Popaye masz rację. Tak to już jest, że tylko cwaniak cieszy się szacunkiem - "patrzcie! ale ma łeb ohoho" -- A przecież w Schwedt można rodzić i za pieniądze. Nic prostszego ale nikomu nie wpadłoby to do głowy, przecież Państwo zapłaci. Nie myślą jełopy, że to oni zapłacą. Odpowiedz Link
zyta2003 Re: przeczytane usłyszane nie zawsze z radością 19.12.09, 17:44 Alfredko z przykroscia przeczytalam Twoja uwage o cwaniakach, ktorego przykladem maja byc Polki rodzace w przygranicznym miescie. Zapewne mozna zaplacic w Niemczech za cala ciaze i porod prywatnie. Jednak usluga jest calosciowa, czy wszystkich aby na to stac finansowo, czasowo i organizacyjnie? Zaden prywatny lekarz nie zgodzi sie na sam porod. Wiec jakie ma wyjscie kobieta, ktora boi sie horroru polskich szpitali, a nie ma "dojscia" do dobrej opieki? Zglosic sie na pogotowie. Nie jest w Polsce tak zle? Wystarczy znac jeden przyklad, zeby sie bardzo bac, a nawet czy to grzech, zeby zamarzyc o odrobine godniejszych warunkach? Oprocz horrorow opisywanych w prasie dodam dwa z ostatniego roku z mojej rodziny. W powiatowym szpitalu rodzila w miesiacu sierpniu dziewczyna juz kilkadziesiat godzin. Nie mowie nawet o cierpieniach matki, a o zagrozeniu dziecka w ciagu tak dlugiego porodu. Doszlo nawet do blagania telefonicznego przez ocean,ze moze by zrobic jej cesarke. Na to doktor powiedzial: wiem skad pani dzwoni i tu nie jest Ameryka i cesarek nie robi sie na zadanie. (Zreszta wbrew polskiej legendzie w Ameryce tez sie nie robi). Dziecko zgodnie z polskim trendem urodzilo sie naturalnie, z punktacja w skali Abgara 1/2, czyli wlasciwie martwe. Oczywiscie ma porazenie mozgowe. Drugi przypadek doslownie z ostatnich dni, taki nawet "komediowy", tez kuzynki, ktora jakos to urodzila naturalnie w innym szpitalu. Kiedy ciagle ledwo przytomna lezala na wysokim noszowym lozku podeszla do niej jakas osoba z personelu i rzucila w nia koszula szpitalna: "niech sie przebierze" i poszla sobie. Poloznica poslusznie zaczela sie przebierac i spadla z tej wysokosci, rozciela luk brwiowy i oczywiscie zaslabla. Zalozono jej kilkanascie szwow, na drugi dzien przyszedl do niej lekarz i mowi, ze mimo, ze juz maja wyczerpany limit zrobia jej MRI glowy za darmo, ale ona za to nie wystapi ze skarga na szpital, pani wie, jakie mamy warunki. Dwa miesiace temu rodzila moja synowa za oceanem, i jak zwykle nie moge wyjsc z podziwu jak wielkim cierpieniem jest porod i jakie wspaniale warunki mozna stworzyc rodzacej, urodzonemu i poloznicy. Nie tylko medyczne, ale ludzkie. Moja corka jedno dziecko rodzila w szpitalu publicznym za oceanem, w ktorym przynajmniej 80% pacjentow nie ma wykupionego ubezpieczenia. To byly Himalaje komfortu pod kazdym wzgledem. A drugie w Instytucie matki i dziecka w W-wie, z lapowka dla dwoch lekarzy (jeden powiedzial nie trzeba, nie trzeba, i wzial a drugi powiedzial przekaze na fundacje i tez wzial), ktorzy zreszta przy porodzie nie zdazyli sie pojawic, bo poszedl blyskawicznie. Wyszla na zadanie po niecalych dwoch dobach, gdyz warunki byly okropne (nie bede zanudzac szczegolami, w kazdym razie poprawienie ich nie wiazalo sie ze specjalnymi kosztami, tylko z empatia do poloznic.), a czare goryczy przelalo pogonienie jej przez pielegniarke: "Jaki ma pani balagan na lozku, pani zaraz posprzata, bo idzie obchod. Jesli w konstytucji "stoi", ze opieka zdrowotna jest za darmo i ta informacje wyssalo juz wiele pokolen to moze zamiast oburzenia nalezy konsekwentnie uczyc na przykladach, ze "nie ma czegos takiego, jak lunch za darmo". Chociazby przez wyrok , ktory nakazyuje w dogodnych ratach pokryc roznice kosztow w usludze medycznej. Nawet w pewnych przypadkach niekoniecznie cala sume. Pp, banaly o podatnikach, to znamy. Po to placi sie sie podatki, zeby panstwo mialo i na to i tamto, a takze na nie przystosowanych, a takze na takie przypadki, o ktorych mowa. Mysle, ze nie jest to tysiace przypadkow i tylko od sprawnego dzialania zalezy jaka sume mozna z tego wyegzekwowac od pacjentek. Wspanialomyslnosc amerykanskiego obywatela dla kobiety w ciazy i jej dziecka jest nadzwyczajna (zreszta tez dla milionow nielegalnych imigrantow, kiedy sa w potrzebia zdrowotnej i tych, ktorzy przyjechali sie tutaj tylko leczyc - tez spora ilosc ludzi z polski). I kto za to placi?, Amerykanski podatnik, personel, ktory nie bierze pieniedzy, instytucje, ktore sla za darmo leki, sprzet, udostepniaja aparature, uszczuplajac tym dochod amerykanskiego podatnika, darczyncy, ktorzy w ten sposob uszczuplaja sobie pieniadze..... Mozna dyskutowac publicznie o kosztach opieki dla tych, ktorzy nie maja ubezpieczenia, czy ktorzy sa nielegalnie ale nikt nie powazy sie powiedziec, ze nie chce placic na oszustke w ciazy. Odpowiedz Link
alfredka1 Re: przeczytane usłyszane nie zawsze z radością 19.12.09, 18:02 Witaj Zyto. Pozwolisz, że zostanę przy swoim zdaniu. A nie wszystkie polskie szpitale sa horrorem. . Nie zawsze musimy mieć takie samo zdanie. Pozdrawiam )- i48.tinypic.com/10er32u.jpg[/img] Odpowiedz Link
goskaa.l Re: przeczytane usłyszane nie zawsze z radością 21.12.09, 07:41 Przyłączam się do zdania Alfredki, tym bardziej że nie dotyczyło do Polek z Polski centralnej lub wschodniej, a u nas jest naprawdę dobra opieka nad rodzącą (mam dość aktualne informacje od moich młodych koleżanek i kolegów w pracy). Odpowiedz Link
popaye Re: przeczytane usłyszane nie zawsze z radością 19.12.09, 19:17 zyta2003 napisała: "....nikt nie powazy sie powiedziec, ze nie chce placic na oszustke w ciazy" W ciazy, czy nie - nie ma znaczenia. Tym bardziej iz ciaza nie jest ani zjawiskiem patologicznym a stan blogoslawiony to (raczej) nie skutek nieszczesliwego wypadku. Ja sie powaze powiedziec iz nie chce placic swiadczen za kogo_kolwiek kto probuje mnie "wykiwac". Cwaniara "w ciazy" niech zaplaci prywatnie za siebie! jak ja za przynalezne mnie swiadczenia!. Tez mam tylko dwie rece jak Ta "ciezarna", moja doba tez ma tylko 24 godz a zdrowie (dyskopatia,zawal) zszarpane przez dziesieciolecia pracy. Drobiazg iz place (miesiac w miesiac) swiadczenia na rzecz mojej Kasy Chorych w wysokosci niejednokrotnie wyzszej niz calkowite dochody (z pracy) tych Pan "ciezarnych" - zmilcze, bo to sprawa miedzy mna i moim ubezpieczycielem. Jezeli mnie "stac" (Pani nie obchodzi przeciez jakim wysilkiem) placic za prywatne lekarskie uslugi dla mojej starej matki, ktora przez (ponad) 40-ci lat placila skladki Ubezpieczeniowe tam gdzie Pani ciezarna krewna, to i roznice komfortu rozwiazania ciazy prosze zaplacic z wlasnej kasy, albo po darmowe amerykanskie luksusy - zaplacic za bilet do USA!. Opowiesci "jak jest" w USA niech Pani oszczedzi sobie dla innych mocniej naiwnych, bo ja tam bylem - zapewne czesciej (i dluzej) niz Pani, a rodzinne story niech Pani przekaze swojemu wlasciwemu przedstawicielowi parlamentarnemu. Jak z PiS-u, czy PSL to (pewnie) wezmie za dobra monete . pozdr.,- Odpowiedz Link
warum Re: przeczytane usłyszane nie zawsze z radością 22.12.09, 16:42 Sluzba zdrowia to temat rzeka. Nie bede dorzucac swoich uwag, bo oboje macie racje w podanych przykladach. Trzeba miec szczescie, a raczej znajomych lub rodzine w sluzbie zdrowia,zeby moc korzystac z tego co teoretycznie sie nalezy kazdemu wtym kraju. W praktyce, kazdy kogo dotknely bledy i zaniedbania lub zwyczajne bezduszne olanie- nie powie,ze jest dobrze. kazdy kto jednak zaznal dobrodziejstwa wyzdrowienia lub zwyczajnie milej ludzkiej obslugi- powie,ze jezt dobrze.Zyczmy sobie,zebysmy zdrowi byli. I bogaci.Bo o bardzo ulatwia pozytywne decyzje. A skoro przed swietami maja byc gwaizdkki- pojawilo sie mnostwo starych twarzy, chetnych "na prezydenta"/ chyba w jaselkach?/ Prawie "blizniaczo" podobny do JFK,/ z daleka/ wg niektorych p.Szmajdzinski / na lewo/ czy Urodzony od razu na prezydenta p.Olechowski/ wiecznie ani za ani przeciw/.... Ponoc sa jeszcze jakies tajne bronie w PSL-u w postaci kobiet, ale jak uslyszalam,ze chodzi o p.Fedak to juz sie przestalam usmiechac... Hmm, to mi wyglada na chorobliwa wysypke, nie ma na to jakiegos lekarstwa? wklejam pamiatkowe kaledndarium mistrza brylowania w towarzystwie wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/5,80293,7390306,Polityczne_przygody_Andrzeja_Olechowskiego.html?i=15 Odpowiedz Link
alfredka1 Re: przeczytane usłyszane nie zawsze z radością 22.12.09, 17:46 Może jeszcze dożyjemy czasów, że kandydat na prezydenta będzie mądry, inteligentny, wykształcony i reprezentacyjny. A do tego nie związany z żadną partią czy ugrupowaniem związanym z tym, tamtym, owym, a już - co nie daj Panie Boże, z Kosciołem jako instytucją. Jednym słowem - genialny kandydat. Ale takiego nikt nie poprze i ludowi nie wskaże, że to własnie ON. Gdy widzę Płażyńskiego /ponoć on też chce/,Olechowskiego czy Piskorskiego to już ręce opadają. A Szmajdziński twarz ma dobroduszną, oczęta takie ciepłe i co dalej ?? Odpowiedz Link
warum Re: przeczytane usłyszane nie zawsze z radością 26.12.09, 13:16 Zeby sie bardziej nie narazac bardziej oczytanym ode mnie, pocieszam sie,ze chociaz w tym jestem jednostka typowa: "Naukowcy dowodzą również, że 20 minut dziennie poświęconych pisaniu na temat problemów dnia codziennego może znacząco wpłynąć na polepszenie zdrowia fizycznego i psychicznego." Co prawda nie pisze bloga, ale widze,ze nie tylko ja dostrzeglam zdrowotny aspekt meldowania sie na forum, co polecam takze tym, ktorzy milcza oburzeni lub wkurzeni ... na mnie lub innych. Ignorowanie / najczesciej niestety wymuszane na sobie/ powoduje stresy.A tego nie zycze nikomu. charaktery.eu/artykuly/Po-co-zyje/598/Dlaczego-piszemy-blogi/2/ Mili Czytacze czy cos polecacie na swiateczne lenistwo? Odpowiedz Link
alfredka1 Re: przeczytane usłyszane nie zawsze z radością 26.12.09, 13:23 Odpisuję przed przeczytaniem artykułu. Wiele jest sposobów na otrząśnięcie sie z lenistwa ale ja bardzo nie lubię sie otrząsać. Moje lenistwo, na szczęście mam nadzieję, nie szkodzi innym. Dom zadbany lub nie, dziecko nakarmione albo samo sie nakarmi gdy mi się nie chce gotować. Mąż przyzwyczajony do "hodowania" leniwca w domu. Nawet czasami po łebku pogłaszcze !! A teraz biorę sie za czytanie art. z ogromną nadzieją na polepszenie zdrowia takiego i owego. Warum, pozdrawiam i udaję się na obiad do córki. Obawiam się, że do domu wróco już tylko samo LENISTWO. Odpowiedz Link
warum Re: przeczytane usłyszane nie zawsze z radością 31.12.09, 19:26 To juz ostatani wyrywkowy przeglad wiadomosci) "Poważną wpadkę zanotowała dziennikarka norweskiej telewizji NRK. Podczas głównego wydania wiadomości sportowych Karen-Marie Ellefsen zachwycała się hokejowym meczem Valerenga-Frisk. Prezenterka nie zorientowała się jednak, że spotkanie to nie było transmitowane "na żywo", lecz odbywało się 69 dni wcześniej. Z błogiej nieświadomości komentatorkę wyrwała dopiero lawina telefonów od widzów, którzy zapewniali, że mecz już dawno się skończył." www.tvn24.pl/0,1636051,0,1,komentowala-na-zywo-stary-mecz,wiadomosc.html .... I jak tu wierzyc telewizji?)) Zycze Wszystkim dobrego wzroku, dobrego sluchu i poczucia realu Odpowiedz Link
alfredka1 Re: przeczytane usłyszane nie zawsze z radością 31.12.09, 19:35 --Napisali to odczytała. Zaiste, dziennikarzy od sportu jakoś rozpoznaje się zanim włączy sie fonię. Nie mówię tu o Ciszewskim czy Tomaszewskim i o ... panu Tomku ? jak można tak zapomnieć ( Dzień się kończy, a do północy ciągle daleko. Zwykle nuży mnie czekanie na godz. 00 Chyba obejrzę kryminał albo film katastroficzny, które mi nie pozwolą zasnąć. Zresztą co to byłoby za spanie, huk niesamowity już trwa od południa. Życzę Wam i sobie byśmy mieli jak najmniej złych wiadomośći w nadchodzącym roku. Odpowiedz Link
kamfora Re: przeczytane usłyszane nie zawsze z radością 31.12.09, 19:47 alfredka1 napisała: > Życzę Wam i sobie byśmy mieli jak najmniej złych wiadomośći w > nadchodzącym roku. Oo! I jak najwięcej dobrych! ) Mm nadzieję, że 2010 będzie lepszy... Odpowiedz Link
wodnik33 Re: przeczytane usłyszane nie zawsze z radością 31.12.09, 20:33 Będzie dobry, musimy w to wierzyć to sie spełni. Kamforo, miło że zajrzalaś. Pozdrawiamy serdecznie :0 Odpowiedz Link
wedrowiec2 Re: przeczytane usłyszane nie zawsze z radością 31.12.09, 22:16 kamfora napisała: > Mm nadzieję, że 2010 będzie lepszy... Oby nie był gorszy Kamforo, pozdrawiam Odpowiedz Link
alfredka1 Re: przeczytane usłyszane nie zawsze z radością 31.12.09, 22:35 Przeczytałam zupełnie niepotrzebnie. Miało być miło ! Już już program radiowy "3" nabierał oddechu i powoli wracał do dawnej jakości a tu "Niespodzianka!!". Usunęli panią Jethon z kierowania tym programem a mianowali człowieka PiS. W Gaziecie jest juz list protestacyjny pracowników trójki /wiele dobrych nazwisk/ Szybko szukajcie dobrej wiadomości by roku nie kończyć moim biadoleniem. Odpowiedz Link
warum Re: przeczytane usłyszane nie zawsze z radością 01.01.10, 11:09 Podzial lupow / tego co "publiczne", z czego mozna czerpac korzysci , a za co nie trzeba placic/ trwa. Czy cos wartosciowego oprocz 3-ki zostalo? .. Przeglad rocznic, na ktore narod czeka z niecierpliwoscia /i zdanem prezydenta/ "600 lat bitwy pod Grunwaldem, 100 lat Dnia Kobiet i 50-lecie Roku Afryki. Pięć lat minie od śmierci Jana Pawła II." Zacytowalam fragment calosci/ z tego co nas czeka!/ale sie pomylilam, bo bardziej chodzilo o Solidarnosc i beatyfikacje JPII. wiadomosci.onet.pl/2102975,135,sto_lat_dnia_kobiet__600_lat_bitwy_pod_grunwaldem_i_50-lecie_roku_afryki,item.html... Dla mnie istotne sa / umieszczone chronologicznie/: A/ 1 czerwca 1980 wystartowała telewizja informacyjna CNN. - wazne chyba dla wszystkich fanow "tworzenia sie" historii na zywo. B/ W pierwszej połowie lipca minie 15 lat od tragedii w Srebrenicy. Serbowie zamordowali ok. 8 tysięcy bośniackich muzułmanów i była to największa masakra ludności cywilnej w Europie po II wojnie światowej. - najwiekszy szok i swiadectwo bezsilnosci- na oczach calej "cywilizowanej" europy. C/ 17 lipca dziesiąte urodziny polskiego komunikatora internetowego Gadu-Gadu. -nooo, gdyby nie ostatnia wersja, przeladowana dodatkami- to przeboj na miare icq D/ 12 sierpnia minie już 10 lat od tragedii rosyjskiego okrętu podwodnego Kursk, który zatonął na Morzu Barentsa zabierając ze sobą 118 marynarzy. - obserwowalam bedac chwilowo za granica, i z ogromna nadzieja,ze Rosja pozwoli ich uwolnic. Niestety. Oni musieli zginac. Na szczescie, przy kolejnym tego rodzaju "problemie"-na dalekim wschodzie R zgodzila sie na pomoc, co jest absolutnym cudem - zmiana mentalnosci na oczach swiata/ humanizm to wartosc, dla ktorej warto sie ugiac, bo i tak sie oplaci w dalszej przyszlsci/ ... E/... Nie wiem czemu tego na liscie nie bylo? Skoncze 50 lat. Odpowiedz Link
wodnik33 Re: przeczytane usłyszane nie zawsze z radością 01.01.10, 12:33 Dreszcze przeszly po plecach od tych informacji-i to nie z rozkoszy. Chyba jestem za stary by się cieszyć prezydenckimi rocznicami. Po co obchody, przecie kto chce ten pamieta. I nie mozna narodowi narzucac swietowania i obchodzenia radosnie zwyciestw czy klesk. A juz najbardziej mnie denerwuje, jako tez obywatela tego kraju, nakaz cieszenia sie z tego czy innego wywyzszenia osob zwiazanych z kosciolem. Co maja powiedziec na to Polacy ale wyznawcy innych religii. Nadmieniam, ze darzylem X.Popieluszke ogromna sympatia i uznaniem. Odpowiedz Link
warum Re: przeczytane usłyszane nie zawsze z radością 01.01.10, 14:27 Wyznawcy innych religi moga sobie zyc. I tyle ich praw w tym kraju. Ale jakby sie mocno upierali to swietowac moga, tylko musza wziac osobisty urlop na te okolicznosc, na "panstwowe wolne" nie maja co liczyc. Jak dla mnie, znow za duzo x w mediach i na wszelkich otwarciach,a za malo w kosciele. To powoduje niesmak. Ale na szczescie ja nie lubie czarnego. I mi nie pasuje. Odpowiedz Link
witekjs Re: przeczytane usłyszane nie zawsze z radością 04.01.10, 22:23 forum.gazeta.pl/forum/w,902,105125745,105125745,Zakazany_w_Polsce_film_o_aferze_lowcow_skor_m_.html Jestem wstrząśniety. Odpowiedz Link
alfredka1 Re: przeczytane usłyszane nie zawsze z radością 07.01.10, 20:10 Witku, przygotujmy się na wicej wstrząsających spraw. Od wczoraj jestem zszokowana zawieszeniem specjalistycznego leczenia onkologicznego Ktoś zapyta i pocóż tyle hałasu, już będą leczyć. Ale stresu, który jest wyjątkowo paskudny dla chorych, już nie skasuje. Przeprosili parszywne ! Odpowiedz Link
warum Re: przeczytane usłyszane nie zawsze z radością 09.01.10, 10:26 Alfredko, dobrze,ze padlo to slowo - przepraszam. To walka NFZ z lekarzami- za ktora placa bezsilni chorzy. Ja place, ty placisz, on/ona mowi,ze placi... to gdzie rozplywaja sie te pieniadze,ze ich nie widac? Ponoc sa w ministerstwie, tylko przeplyw z konta na konto odbywa sie chyba wg takje samej procedury jak na poczcie polskiej.... kilkaset roznych drukow do wypelnienia....a pacjent? Niech czeka.Jeszcze sie nie nauczyl? Odpowiedz Link
jan.kran Re: przeczytane usłyszane nie zawsze z radością 08.01.10, 11:41 ***O wszystkich tych fenomenach fascynująco pisze Stefan Klein w książce 'Czas. Przewodnik użytkownika'. Ja dowiedziałam się z niej, czemu jestem sową. To nie lenistwo, jak tutejsza kultura skowronków próbuje mi wmawiać, tylko wewnętrzny zegar. Według mojego zegara doba trwa dłużej niż 24 godziny i nic nie może tego zmienić. W związku z tym, kiedy moja doba jeszcze się toczy, a ja powinnam spać, aż się skończy, złe skowronki próbują mnie obudzić i powiedzieć mi, że na świecie zewnętrznym zaczęła się już kolejna. Okropne. www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,53665,7402457,Dyktatura_skowronkow.html ------------> Czytamy teraz szpiegel wydanie specjalne na temat snu. A powyzszy felieton pasuje do moich przemyśleń i tego co przeczytałam jak ulał Okazuje się według badań cytowanych w szpiglu że około 60 % populacji to sowy i jesteśmy społeczeństwem wiecznie niedospanym bo szkoła , praca , życie codzienne zmusza nas do funkcjonowana wbrew wewnętrznemu rytmowi. Od lat czytam dyskusje na temat że szkoła powinna zaczynać się o dziewiątej rano a nie bladym świtem , wtedy wyniki szkolne dzieci mogłyby być o wiele lepsze a stres mniejszy ... Mnie trafiło się jak ślepej kurze ziarno , mam turnus wieczorny plus pracuję na noce niekiedy. Stało się tak ze względu na Juniora zaburzenie, muszę Mu rano pomóc wygrzebać się do szkoły i przypilnować. W marcu mija dwa lata jak tak pracuję i jestem innym człowiekiem. Niekiedy w weekendy pracuję na rano i mam porównanie jaką jakość pracy oferuję wieczorami i w nocy a jaką w dzień... Kiedy pracuję w nocy wszystko furczy , latam koło pacjentów , sprzątam , układam i to z szerokim uśmiechem na ustach i chętnie. A rankami snuję sie ponuro i próbuję wykonać powierzone mi zadania ... dwa razy wolniej niż wieczorem lub w nocy Kran Sowa Odpowiedz Link
alfredka1 Re: przeczytane usłyszane nie zawsze z radością 08.01.10, 12:56 Podajmy sobie dłonie Uleczko, też sowa jestem. Życie dla mnie rozpoczyna się po 22.A ranki to gwałt zadany delikatnej sowiej naturze ) Odpowiedz Link
goskaa.l Re: przeczytane usłyszane nie zawsze z radością 08.01.10, 13:15 No dobrze, ale nie próbujcie tępić skowronków, proszę... Ja wieczorem padam na pysk, chociaż nie potrzebuję długiego snu. Rano mogę zrobić wszystko, w dodatku budzę się pełna energii i gotowa do działania. Pamiętam że chronotyp sowy łatwiej się przyzwyczaja do pracy zmianowej niż skowronek. Odpowiedz Link
jan.kran Re: przeczytane usłyszane nie zawsze z radością 08.01.10, 13:30 Ja nie tępie skowronków oraz rozumiem że autobusy muszą jeżdzić od rana , sklepy mają być otwarte a drogi odśnieżone itp. Ale co do szkoły to nie ustąpię ... Junior ma super plan , każdy poniedziałek na dziesiątą , jeden tydzień 2x na dziesiątą , drugi tydzień 4x na dziesiatą , szkoła za płotem. A i tak nie jest lekko rano ... Młoda zrezygnowala ze świetnych kursow hebrajskiego i starej greki bo pojawienie się na uni o ósmej rano to kompletna abstrakcja dla Niej ... Co nie przeszkadza Jej siedzieć w bibliotece e do pólńocy aż zostanie wyrzuconaPP K. Odpowiedz Link
mivacurium Re: przeczytane usłyszane nie zawsze z radością 08.01.10, 14:40 oj, tez tak mam - wystarczy kilka wolnych dni, a pora zasypiania i budzenia sie natychmiast sie przesuwaja. A normalne poranki - tak jak juz chyba pisalam - to masakra w stylu bohatera 'All that jazz' - polprzytomny wzrok, prysznic i ciezkie oczy - tylko benzedryny jak on nie lykam i papierosa pod prysznicem nie pale... szczytem 'sowiostwa' byla moja Babcia Nieboszczka - calymi latami narzekala, ze w nocy nie moze spac, pigulki nasenne nie dzialaly, Babcia snula sie po nocach jak zombie, ale jak sie do niej przyjechalo w poludnie - to podusia i Babunia ciela komara,az milo.... Odpowiedz Link
warum Re: przeczytane usłyszane nie zawsze z radością 09.01.10, 10:36 Taka babcia to skarb, nie marudzi w dzien, o nic nie wola A w nocy.... no przeciez mozna spac i nie patrzyc,ze sie snuje... Ja raczej naturalny skowronek jestem,budze sie na swiatlo, a nie na zegarek.I lubie jak reszta spi Sowie w domu radzilam,ze powinien zatrudnic sie jako stroz nocny na parkingu lub budowie - moglby spkojnie czytac fantastyke i nikt by nic od niego nie chcial. Odpowiedz Link
warum Re: przeczytane usłyszane nie zawsze z radością 09.01.10, 10:51 www.sport.pl/sport/51,65025,7433723.html?i=0 "Tuż przy zboczach chilijskich Andów, z prędkościami dochodzącymi do 300 km/h, ścigają się na szybowcach najlepsi piloci świata. Reprezentujący Polskę Sebastian Kawa, prowadzi i jest na dobrej drodze, by w sobotę zostać Mistrzem Świata. Emocjonujący przebieg zawody może oglądać każdy - przez internet. Transmisja rozpoczyna się o godz. 18.30 " www.sport.pl/sport/1,65025,7433723,Mamy_nowego_Kubice__Ogladaj_podniebna_Formule_1.html Dakar w Ameryce Poludniowej ogladany w migawkach i na przepieknych zdjeciach w ub. roku- uswiadomil mi,jak bardzo zawladnela mna tv i to co w niej pokazuja. Wciaz to samo. Mialkie, nudne i wciaz te same twarze i te same frazesy. A ja lubie otwarta przestrzen i czyste niebo i malo ludzi.Od razu.... nabieram wlasciwego dystansu do zycia. Swoja droga.... to wlasnie tak egzotyczne miejsca pokazuja, jak bardzo zapatrzeni jestesmy w swoj czubek nosa. A migawki zawodow w Chile.... to wlasnie sztuka: polaczyc nature z komputerem i dac to wszystkim przez internetzeby siedzac w ciepelku z herbata w kubku ... mogli podziwiac az sie nie znudzi. Odpowiedz Link
mammaja Re: przeczytane usłyszane nie zawsze z radością 09.01.10, 12:23 Dzieki za zwrocenie uwagi - postaram sie popatrzec na te podniebne zmagania, jednak w ciepelku z herbatka Odpowiedz Link
alfredka1 Re: przeczytane usłyszane nie zawsze z radością 12.01.10, 18:01 Odszkodowanie dla Jana Rokity za internowanie !! i jak tu być spokojnym, normalnym człowiekiem ?? Odpowiedz Link
wedrowiec2 Re: przeczytane usłyszane nie zawsze z radością 12.01.10, 18:21 Będzie miał czym spłacić grzywnę w Niemczech Odpowiedz Link
jan.kran Re: przeczytane usłyszane nie zawsze z radością 13.01.10, 23:46 www.br-online.de/bayerisches-fernsehen/suedwild/sendungsfilm-bildungsstreik-rueckblick-ID126330788056.xml Dla niemieckojęzycznych Śledzę strajki studenckie w DE , moja córka jest bardzo zaangażowana. Miałam okazję posłuchać godzinnej audycji niezależnego monachijskiego radia gdzie wypowiadali się koledzy Claire , ona akurat była w Oslo. Imponują mi ci młodzi ludzie i dokładnie zrozumiałam czego żądają. Mlodość jest od tego żeby się buntować , fermetować i burzyć , tworzyć nowe. Jestem pod wrażeniem jak młodzi , wykształceni , inteligentni ludzie umieją sformułować to czego żądają i ma to naprawdę ręce i nogi. Kiedy patrzę na polityków i ich zaskorupiałe myślenie to mi się żołądek wywraca. Kran Odpowiedz Link
jan.kran Re: przeczytane usłyszane nie zawsze z radością 20.01.10, 19:55 wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80277,7477606,Alarm_na_lotnisku_w_Monachium__Slady_bomby_w_bagazu.html Uważam że jak tego k... dopadną to dla ukonstytuwania precedensu powinni mu wlepić z dziesięć lat. I kazdemu nastepnemu takoż. Odpowiedz Link
jan.kran Re: przeczytane usłyszane nie zawsze z radością 20.01.10, 19:56 www.wroclaw.pl/m3509/p128482.aspx Każda taka wiadomość podnosi mnie na duchu że cos się rusza w moim ukochanym mieście Odpowiedz Link
alfredka1 Re: przeczytane usłyszane nie zawsze z radością 20.01.10, 20:19 Wrocław pięknieje z roku na rok. Ja dawno już nie byłam. Czas zboczyć z drogi jadąc na południe. Ula, usłyszałam konmunikat też na N-24, ciekawe czy udało im się dotrzeć do właściciela laptopa Odpowiedz Link
warum Re: przeczytane usłyszane nie zawsze z radością 21.01.10, 17:48 Jan Kran i jej dzieci sa wielojezyczne, inni Forumowicze tez pewnie biegle posluguja sie obca mowa, na pocieszenie sobie,znajacej ~j.polski zacytuje : "Pamiętajmy, że żaden język, dialekt, gwara czy lokalna odmiana języka nie jest lepsza czy gorsza od pozostałych." i "Obowiązek dbania o standardy językowe wzięło na siebie dwóch ludzi: Brytyjczyk Samuel Johnson i Amerykanin Noah Webster; to oni opracowali dwa największe słowniki języka angielskiego. – Dziś Stany Zjednoczone, w przeciwieństwie do Francji, nie próbują nikomu narzucać swojego języka, ale starają się dostarczyć ludziom na całym świecie ekonomicznych, naukowych i militarnych powodów, aby się go uczyli – śmieje się uczony." A tu calosc ciekawego artykulu : /1594850,242,1,wielojezycznosc_zgodna_z_natura,kioskart.html Odpowiedz Link
alfredka1 Re: przeczytane usłyszane nie zawsze z radością 21.01.10, 20:07 "Pamiętajmy, że żaden język, dialekt, gwara czy lokalna odmiana języka nie jest lepsza czy gorsza od pozostałych." - to dlaczego ja czuję się "gorsza"nie mogąc porozumieć się z Francuzem czy Irlandczykiem ? A oni nie czują się gorsi, raczej patrzą na mnie z politowaniem, że nie znam ICH języka ( Odpowiedz Link
warum Re: przeczytane usłyszane nie zawsze z radością 21.01.10, 20:25 To blad Alfredko, nie powinnas czuc sie gorsza tylko... zdziwic sie tak samo ja b.prezydent USA G.Busch w Kazachstanie chyba Wparowal na mownice, a tlumacza nie bylo, mowi, mowi i wreszcie zdziwiony pyta obecnych w auli gosci- Czy ktos tu rozumie co mowie?Zapadlo gluche milczenie. Przyjechal w gosci, do obcych, a byl pewien,ze wszyscy powinni jego znac angielski.Na szczescie dla obu stron tlumacz wreszcie sie znalazl Odpowiedz Link
jan.kran Re: przeczytane usłyszane nie zawsze z radością 22.01.10, 04:52 Warumko , mogłabyś rzucić jeszcze raz linką bo mi się nie chce otworzyć... Alfredko w Monachium to był fałszywy alarm. Osoba z laptopem złapała kompa i pomknęła do samolotu ... Prawdopodobnie ktoś się spieszył na samolot i nawet nie zauważył że został zaproszony do dodatkowej kontroli.. Urządzenia na lotnisku wprawdzie wykazały że laptop jest podejrzany ale w efekcie okazało sie że to byla pomyłka. Osoby z laptopem nie znaleziono , natomiast chaos na lotnisku był potężny. Ja juz jestem zmeczona tym ciągłym lataniem moich dzieci, zastanawianiem sie co moga wziążć do bagażu podręcznego a czego nie i czy jakiś wariat nie będzie chciał wysadzić samolotu w powietrze. Z drugiej strony zarówno w DE jak i w Norwegii toczą się debaty na temat bezpieczeństwa lotów i w zasadzie oprócz utrudnienia życia latajacym widać że nawet najlepsze kontrole nie są doskonałe a wiele zakazów i kontroli jest niepotrzebnych... Odpowiedz Link
warum Re: przeczytane usłyszane nie zawsze z radością 22.01.10, 07:09 wiadomosci.onet.pl/1594850,242,1,wielojezycznosc_zgodna_z_natura,kioskart.html moze teraz sie uda? Odpowiedz Link
jan.kran Re: przeczytane usłyszane nie zawsze z radością 22.01.10, 07:44 Poszło Idę czytać . Odpowiedz Link
jan.kran Re: przeczytane usłyszane nie zawsze z radością 22.01.10, 07:55 Ciekawe co Młoda , prawie gotowa lingwistka typologiczna i ogólna powie. Podrzucę Jej ten artykuł. Nawiedzona jest , więc pewnie się pokłócimy bo Ona wie lepiejPP Ja jestem filolog i się ciągle spieramy o podejście do języka **** A co pan powie na temat osób dwujęzycznych od urodzenia? Dawniej sądziliśmy, że język ojczysty, nasz pierwszy język, zawsze stanowi niezastąpioną bazę, na której opiera się znajomość innych języków. Jednak doświadczenia Naomi Steiner i innych specjalistów dowodzą, że dziecięcy mózg jest bardzo elastyczny i małe dziecko może być dwujęzyczne, trójjęzyczne a nawet czterojęzyczne, przy czym żaden z tych języków nie musi być dominujący. -------------> Moje dzieci są prawie idealnie dwujęzyczne a mniej idealnie czterojęzyczne. Na moim forum o wielojęzyczności jest matka z dwojgiem dzieci pięciojęzycznych , kilka czterojęzycznych a trzy języki to prawie norma... Ale wykucie wielojęzyczności u dzieci to ciężka harówka. Ja walczę od onad dwudziestu lat i wcale nie jestem do końca zadowolona ... Odpowiedz Link
wedrowiec2 Re: przeczytane usłyszane nie zawsze z radością 22.01.10, 21:14 Pisałam już w dzisiajkach, ale powtórzę deser.pl/deser/1,97052,7480630,Siedzenie_moze_Cie_zabic__jesli _robisz_to_zbyt_dlugo_.html I zdumiewający fragment: "Dlatego jeśli musisz siedzieć w pracy przez długi czas, dobrze jest rozbić to na krótsze okresy i wstać od czasu do czasu. - Zamiast wysyłać maila do kolegi przejdź się i porozmawiaj z nim - zaleca Ekblom-Bak. I dodaje: - Trzeba nadal ćwiczyć, ponieważ ma to wiele innych zalet. W ubiegłym roku opublikowano wyniki badań, w trakcie których naukowcy przez ok. 12 lat śledzili losy 17 tys. Kanadyjczyków. Ryzyko przedwczesnej śmierci wzrastało wraz z ilością godzin spędzonych za biurkiem. U wszystkich. Aktywność fizyczna (lub jej brak) danej osoby nie miała na to wpływu!!! Konkluzja: nie zajęcia na siłowni, bieganie czy instensywne spacery poprawiają nasze zdrowie, a krotkie ale częste zmiany pozycji ciała. Dzieci wiercące się na lekcjach mają rację Odpowiedz Link
warum Re: przeczytane usłyszane nie zawsze z radością 23.01.10, 10:53 Chcialam zapodac linki, ale sa w archiwum rzecz dotyczy - wspomnien "po malzenskich"... W WO nr 554 byl duzy wywiad z pania de Virion, m.in jej wspomnienia o Marii Dabrowskiej, jakich bym sie nie spodziewala/ znajac M.D. tylo z lektur/. Ale jak wszem wiadomo- obcy mi artystczny i panski swiat. Tym bardziej z zaciekawienim przeczytalam. Dzis zas w WO jest list b. meza pani de V,dr.J.Szumskiego- "prostujacego" wersje b.malzonki. Czy komus zabraklo klasy? Albo czy mozliwe jest "pokojowe" rozstanie, gdy w gre wchodza silne powiazania, emocje i... jednak kasa? Dowcip/ perfidia/ polega na tym,ze czas / u nich to juz ok 40 lat- "po malzenstwie"! cokolweik zobojetnia, ale gdy ktos poczul sie skrzywdzony przez ex- to zostaje mu to na cale zycie, nawet jak mu sie dalsze losy ukladaja happy. Moze jednak lepiej przemilczec "wspolny okres i to co nas laczylo", bo -za KNK - kazda prawda ma 2 strony - moja i Twoja. Wlasciwie to ten list uswiadomil mi tylko,ze tzw. "ciekawi" ludzie / ktorzy zasluguja zdaniem red.na wywiad!/, sa tacy jak my. Tylko dobor zdan, zdjec i watkow - kreuje co mamy sobie wyobrazac. Cale szczescie,ze mozna chociaz na forumach przeczytac jeszcze cokolwiek o zwyklych ludziach)) Odpowiedz Link
jan.kran Re: przeczytane usłyszane nie zawsze z radością 26.01.10, 15:31 Tym razem z radoscią )) wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80273,7495502,Wroclaw_wygral__Koniec_sporu_o_siedzibe_Biura_PE_w.html Bo to jest niesamowite miasto)) Wątpiącym polecam Mikrokosmos Davisa Odpowiedz Link
jan.kran Re: Jabłuszko:) 27.01.10, 19:53 www.spiegel.de/fotostrecke/fotostrecke-51189.html Odpowiedz Link
jan.kran Re: Jabłuszko:) 27.01.10, 19:54 Podpisy wprawdzie po niemeicku ale zdjecia fajne Ja bym chciała takiego drewnianego mieć ... Odpowiedz Link
wedrowiec2 Re: Jabłuszko:) 27.01.10, 20:44 Jabłuszko www.youtube.com/watch?v=zKMWM9pj2qA Odpowiedz Link
mammaja Re: Jabłuszko:) 27.01.10, 22:46 Pan Wojnicki jako wzorowy sprzedawca, nawet z odznaka Odpowiedz Link
warum Re: Jabłuszko:)Niech mu bedzie 30.01.10, 09:07 Na okolicznosc rezygnacji z ubiegania sie o palacowy tron przez premiera Tuska, zapoznalam sie z "lista" kandydatow godnych tego waznego stanowiska w PL. wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/5,80293,7508858,Ktora_para_zamieszka_w_Palacu_Prezydenckim__ZDJECIA_.html?i=6 I gdyby tak mozna bylo oczekiwac od przyszlej prezydentowej nog zony p.Bieleckiego, rozsadku i wdzieku p.Balcerowicz - to bylaby nr 1, zas kandydat do fotela nr 1/ moze jednak dla niektoryvh tronu?/ to powinno byc polaczenie - anglosaskich "manier"/ ale nie polskiego jezyka!mam na mysli male zlosliwosci, czyli brak klasy/p.Sikorskiego z honorowoscia p.Cimoszewicza i taktownoscia p.Zdrojewskiego, aaa i jeszcze moglby miec takie poczucie humoru jak ma marszalek Komorowski- to juz bylby dla mnie optymalny nr 1. Moj najgorszy wariant przewiduje starcie- Sikorski-Kaczynski bo....obaj zapominaja,ze to ma byc PREZYDENT PANSTWA, a nie pamietliwy ... Odpowiedz Link
wodnik33 Re: przedwyborczo na dzisiaj 30.01.10, 11:13 Warum droga, ale mutanta wymyslilas ! Gdybym umial to posklejalbym toto jakos do kupy Juz szykujmy zapasy relanium czy innego leku do spacyfikowania sie na ten trudny czas. Odpowiedz Link
warum Re: przedwyborczo na dzisiaj 30.01.10, 11:44 Wodniku, wierze w Ciebie! Chociaz mnie sie marzy dowcipny i czujny udzial mlodych poprzez internet w tych wyborach - juz sobie wyobrazam nie tylko fotoszopowe klejonki "idealnej" zony prezydenta / po ostatniej "sesji" fotograficznej dla jakiejs kobiecej gazety, aktualnego prezydenctwa, z przykroscia stwierdzilam,ze pania oszpecono nadmiernym makijazem zas panu nadano taki figlarno ojcowski styl...ze az mnie wdranilo - tylko "nowy" pies mial autentyczny wdziek/. A wracajac do wyborow, to....dlaczego nie poszperac w archiwach i wlasnie wychwytywac wszystkie zabawne, nieocenzurowane jeszcze wlasciwym PR fotki, sytuacje , wypowiedzi i zrobic rankig - kto mialby szanse na autentyczne poparcie? ...No, to teraz wazna chwila wspomnien))To byly czasy... finanse.wp.pl/kat,102634,title,Liczby-nie-klamia-20-lat-nie-poszlo-na-marne,wid,11894674,wiadomosc.html?ticaid=198dc Odpowiedz Link
jan.kran Re: przeczytane usłyszane nie zawsze z radością 02.02.10, 15:58 wyborcza.pl/1,76842,7518431,Brytyjski_pisarz_broni_prawa_do_smierci.html Popieram jak najbardziej. Ciągle się zbieram żeby napisać testament pacjenta , muszę wreszcie to zrobić. Dzieci mają rozporządzenia na wypadek mojej śmierci lub kalectwa , życzenia rodziny są w Norwegii respektowane ale chcę jeszcze mieć na papierze. K. Odpowiedz Link