Dzieńdoberki wirusy płoszące.

19.11.09, 22:22
A kysz!
    • alfredka1 Re: Dzieńdoberki wirusy płoszące. 19.11.09, 22:25

      a kysz a kysz !!! poczułam się jakbyśmy Dziady odprawiały.
      • goskaa.l Re: Dzieńdoberki wirusy płoszące. 20.11.09, 07:23
        Toż to nie ta pora, choć całkiem blisko.
        • alfredka1 Re: Dzieńdoberki wirusy płoszące. 20.11.09, 11:07

          Na odegnanie "złego" zawsze pora :0
          dzionek wstał ładny, słoneczny. Mieszkanie juz wyprzątnięte, jako że
          dzisiaj szabas..
          Niewyspana jestem po imieninach/urodzinach na zaprzyjaznionym forum.
          Czas na spacer.
          • goskaa.l Re: Dzieńdoberki wirusy płoszące. 20.11.09, 13:23
            tylko nie spaceruj jak ten pingwinek
            • omeri Re: Dzieńdoberki wirusy płoszące. 20.11.09, 14:42
              Witam, reszcie słoneczny dzień smile
            • alfredka1 Re: Dzieńdoberki wirusy płoszące. 20.11.09, 15:21

              GOOOOSIU, JA JESTEM ten drugi smile)
              • czubatek Re: Dzieńdoberki wirusy płoszące. 20.11.09, 19:44
                • czubatek Re: Dzieńdoberki wirusy płoszące. 20.11.09, 19:47
                  Oj, biedny ten drugi pingwinek wiecznie popychany do mroznej
                  kapielismile
                  • warum Re: Dzieńdoberki wirusy płoszące. 21.11.09, 09:48
                    Oj biedny, ale jaki wytrwaly, wciaz jakos wychodzi z tej lodowatej wodysmile
                    U nas niebo siwoniebieskie, ze sloncem w tle. Niestety zapowiadane upaly jeszcze
                    nie dotarly.
                    Co i rusz obmyslam plan rewolucji makulaturowej- bo czeka mnie spawanie w domu,
                    i pan z gazowni musi miec dojscie... a w zwiazku z tym ja w dwoch
                    pomieszczeniach musze pozbyc sie ksiazek z gornych polek. No jak jestem twarda
                    kobita to wizja tego psucia, co latami bylo nieszkodliwe, a jednoczesnie wygodne
                    i estetyczne, przeraza mnie i doprowadza do leciutkiej rozpaczy...Buuuu.
                    Bo ani pieniedzy na remont, ani czasu, ani checi, ani mojej potrzeby. Odwlekam,
                    ale to nieuchronne. I to mnie jakby przestraja wewnetrznie, bo jak juz zaczne
                    psuc, to nie wiem czy starczy mi energii,zeby zaczac od poczatku. Kiepska mam
                    wizje, bo zadne polowiczne rozwiazanie mnie nie usatysfakcjonuje, wiec trzeba
                    radykalnie, a ja ...po prostu jeszcze nie jestem gotowa, na tak duze zmainy. No.
                    to wystarczy marudzenia, milego dnia Ulubiency.
                    • jan.kran Re: Dzieńdoberki wirusy płoszące. 21.11.09, 10:38
                      Mam wolny weekend co zdarza mi się niezwykle rzadko ... chyba że z fabryki
                      zadzwonią i coś ciekawego zaproponująsmile
                      Nagrywam właśnie Dr. House po angielsku zniemieckimi podpisami , kilka
                      odcinków szóstego sezonu.
                      Mam zamiar zabrać się za mieszkanie bo poruszamy się slalomem między naszym
                      dobytkiem.
                      Muszę zaczac od rzeczy najprzyjemniejszej , układania książeksmile
                      • alfredka1 Re: Dzieńdoberki wirusy płoszące. 21.11.09, 10:56

                        Demontaż i układanie "makulatur" -oba zajęcia interesujące ale dla
                        mnie to już duzy wysiłek. Gdy zaczynam przestawiać czy przenosić
                        książki, kończy się to odnalezieniem czegoś nadzwyczaj interesujągo
                        i siad w Fotelu smile)
                        Warumko, a którędy te rury lecą i dlaczego je spawać trza? Uważaj by
                        spawalniczy z rozpędu nie osmalił Ci dobytku.
                        U nas pieknie, słonecznie i bardzo ciepło. Trzeba będzie za miasto
                        się wybrać.
                        Nie harujcie za dużo.
                        • jan.kran Re: Dzieńdoberki wirusy płoszące. 21.11.09, 12:12
                          Jak myslisz Alfresko czemu tak długo się rozpakowuję ?
                          Niestety mam bardzo ciekawą bibliotekę i co i raz coś odkrywam
                          ciekawego ...
                          • alfredka1 Re: Dzieńdoberki wirusy płoszące. 21.11.09, 12:47

                            smile))))-
                            http://i48.tinypic.com/10er32u.jpg
                        • warum Re: Dzieńdoberki wirusy płoszące. 21.11.09, 15:23
                          Dla mnie to tez wysilek. Bo, te ktore musze zdjac sa pod samym sufitem i
                          konieczne jest wieloktotne wskakiwanie na wysoki stolek /i za kazdym razem po
                          takiej nienaturalnej gimnastyce czuje to w biodrach/ i niezbedna jest wspolpraca
                          2 osob, a na dodatek- te zdjete trzeba gdzies upchnac ,a logiczne jest,ze gdyby
                          nizej a/ bylo miejsce, b/ byly potrzebne, c/chcialabym- to tam juz dawno by
                          byly i nie byloby problemu.
                          Co do osmalenia- nie da sie wykluczyc ale raczej nie grozi.
                          Zreszta- ja na razie jestem na etapie- teoretycznych przygotowan, po ostatniej
                          awnaturze / telefonicznej/ juz drugi tydzien -cisza/ Ale to tylko cisza przed
                          burza. Nic nie robie dopoki nie bede musiala.
                          A pod naciskiem wszystko sie pogarsza, o czym juz Murphy mowil,
                          zreszta inne prawo Murphy'ego:
                          "Jeżeli coś się zacina - użyj siły. Gdy się złamie to znaczy, że i tak
                          wymagało wymiany."- I tego akurat sie spodziewamsad
                          • warum Re: Dzieńdoberki wirusy płoszące. 21.11.09, 15:58
                            PS. Ale zeby nie byc zupelnie zdolowana kiepska perspektywa.... zakupliam dzis
                            2+ 1 polary, z roznymi wariantami balwankow na przedziesmile Do chodzenia po domu,
                            bo na narty sie nie wybieram.
                          • alfredka1 Re: Dzieńdoberki wirusy płoszące. 21.11.09, 16:45

                            Larum rodzinne ogłoś,niech przybiegają i przynajmniej Mamę na stołku
                            podtrzymują.


                            http://i48.tinypic.com/10er32u.jpg
                            • omeri Re: Dzieńdoberki wirusy płoszące. 21.11.09, 17:29
                              Pop pracy czeka mnie teraz zapanowanie nad domowym bałaganem i
                              papierami. Jutro Krasnoludka
    • wedrowiec2 Re: Dzieńdoberki wirusy płoszące. 21.11.09, 19:32
      Pływanie synchronicznewink

      http://i48.tinypic.com/23hknlj.jpg

      http://i46.tinypic.com/b7aweh.jpg
      • wodnik33 Re: Dzieńdoberki wirusy płoszące. 21.11.09, 20:58
        natrafilem w tv na program warszawski. Z przyjemnoscią wysluchalem i
        obejrzalem wspomnieniowy program o warszawskich obiektach sportowych
        i o filmach w ktorych one "wystepowaly". Jakos tak sentymentalnie
        sie zrobilo. Szkoda, ze nie widzialem od poczatku.
        Wejde w programy w internecie i moze wylapie jakies perelki albo
        czasami Kronike obejrze.
        Alfredka powiedziala ze to typowy objaw starzenia sie ale juz sama
        przeglada program.
        Labadki ladne, moze beda jutro nad morzem. Jedziemy troche jodu
        nalykac sie.
        • mammaja Re: Dzieńdoberki wirusy płoszące. 22.11.09, 00:10
          Troszeczke nie mialam czasu na pisanie, ale "wsiaklam " po uszy w
          grzebanie w necie i wyszukiwanie rozmaitych ilustracji do piosenek
          ulanskich. no i znalazlam tyle ciekawych fotografii archiwalnych,
          malarstwa rozmaitych Kossakow i im podobnych, ze wyszla z tego
          bardzo udana prezentacja, jaka na wieczorku dla starszkow mialam
          okazje prezentowac. Przeplatana spiewami przy akompaniamencie
          uroczego dziewczecia z Uniwersytetu Muzycznego ( dawniej Akademismile.
          troszke zarwanych nocek no i nie bylo czasu na forumowanie -
          biorac pod uwage pewien zamet domowy, wynikajacy z podejmowania
          pracy przez synowa. Niby ma glownie pracowac w domu, ale nie
          calkiem, a i wtedy odbywa dlugie konferencje telefoniczne w
          jez.angielskim - to i Frankiem trzeba sie wiecej zajac.
          Pozdrawiam wszystkich w zaczynajaca sie wlasnie niedziele.
          Warum, nie masz ochoty zainwestowac w skladana drabinke pokojowa?
          Sa teraz naprawde nie drogie, a dla mnie, posiadajacej liczne
          pawlacze - calkiem niezbedne. Nie wyobrazam sobie tego skakania z
          ksiazkami z wysokiego stolka! Juz nie! Stoi sobie taka w katku za
          szafa i niepomiernie ulatwia dostep do "gornych [plek"!
          • mammaja Re: Dzieńdoberki wirusy płoszące. 22.11.09, 00:19
            PS. Wodniku, swietnie cie rozumiem! Tez ogladam te rozmaite
            programy - sentymentalnie wraca sie do mlodosci. Jak znajdziesz cos
            ciekawego w necie, to podeslij linka smile
            • warum Re: Dzieńdoberki wirusy płoszące. 22.11.09, 08:05
              Witam niedzielnie, na wschod zamiast slonca zawitala mleczna mgla. Cisza i
              spokoj, wszyscy spia, a my z psem na te okolicznosc zrobilysmy dlugi spacer
              letnia trasa.
              Odchudzanie dietetyczne psa skutkuje moim okazyjnym smukleniemsmile Ale ja
              podjadam jak ona nie widzi, tylko potem mam wyrzuty sumienia.... Ot i kolejny
              dylemat, co by sie zbyt dlugo nie nudzicsmile
          • warum Re: Dzieńdoberki wirusy płoszące. 22.11.09, 07:58
            Dziekuje za wszelkie rady, ale w drabinke nie zainwestuje, poki skakac/
            sporadycznie!smile jeszcze moge/. Pozyczyc zawsze mam skad, ale tam na gorze sa
            ksiazki tzw."naukowe" i z naszej mlodosci, do ktorych moja mlodz siega jak juz
            sie mooocno nudzi.I zawsze przy okazji przymusowych "porzadkow"smile
            Oczywiscie jak kazdy mol, ja nie potrafie sie podjac selekcji innej niz
            przelozenie z jednego rzadku do drugiego, no i w rowniejszym szeregu optycznymsmile
            Co zawsze mi daje zludzenie,ze jednak cos "uporzadkowalamsmile.
            Niestety, jak wielu grzezne w przypadkowe czytelnictwo jak juz tam siegne.
            • popaye Re: Dzieńdoberki wirusy płoszące. 22.11.09, 11:49
              d.dobry,-

              Z ta drabin(k)a Mila Warum, Mammaja ma racje!.
              Madra kobieta!, ale wiekszosc BAB jest jednak "mundra"
              a i uparta jak Belzebub jakis sad

              Nie mamy (niestety!) extra garderoby polaczonej z sypialniasad
              Gdy bym nie planowal powrotu do Kraju, przy nastepnym remoncie
              (tej czesci mieszkania) pobudowal bym ja na 100% (jest gdzie, bo
              sypialnie mamy duza, ok. 25 m.kw.).
              Jest za to 5 metrow sciany w zabudowie "szafowej" od podlogi do
              sufitu.
              Niby jest w tym jakis (logiczny) "system" bo na samej gorze
              skladowane sa rzeczy uzyteczne rzadziej (sezonowo) lub od czasu do
              czasu (walizki, torby podrozne itp).
              Ale bez drabiny ani tego rusz!.
              Leciutka rozkladana (wygodna) drabinka ma w tym celu specjalne
              miejsce w tej calej zabudowie. Zmuszona tymi okolicznosciami
              popay_owa musi ja uzywac!.
              I dobrze )

              W naszym pokoju "biurowym" regaly z ksiazkami sa w kazdym dostepnym
              miejscu tego pomieszczenia - do samego sufitu, czesciowo podwojnej
              glebokoscisad
              Logiczne iz bez drabiny, dotacie do wszystkich tych zasobow jest
              mocno "utrudnione".
              Jest wiec w tym celu specjalnie drabinka (podobna do tej
              garderobianej), extra by nie nosic jednej po mieszkaniu, wstawiona w
              specjalne miejsce w jednym z regalow.
              Ale, hmmmm.... jak to BABIE juz jest za "trudno" sad
              Przylapalem, wielokrotnie popaye_owa jak wspina sie na podciagniety
              ciezki (obrotowy!) Jej biurkowy fotel-krzeslo sad.
              Chyba, by sobie kark skrecic a nie doprowadzic do zalamania
              nerwowego sad.

              W kuchni (malenkiej, niestety) i zabudowanej (czesciowo) pod sam
              sufit "slupkami" na sprzet i szafki (z naczyniami i produktami)
              - drabiny zabraknac nie moze.
              W tym celu jest specjalna, stabilna i niewielka drabinka na
              specjalnym (teleskopowym) wyciagniku - jednym palcem mozna ja
              wyciagnac by nie bylo trudno!.
              Ale, hmmmmm..... dla BAB-y widac zbyt trudno! sad
              Ciagle widuje popay_owa jak balansuje na chybotliwym taborecie
              bo..... przeciez BAB-y takie "mundre" sa! sad
              Do czasu!, az sobie gnaty pogruchotaja jak moja (b.madra!) mamusia
              ktora w wieku 85 lat wdrapala sie na krzeslo by poprawic "faldke"
              na firance ktra ja (ponoc) "do rozpaczy doprowadzala".
              Efekt: pogruchotane kosci, 2 m-ce pobytu w szpitalu i w gipsie
              polowa ruchomych "czlonkow" sad
              Kobieta trzeba byc!, wiek (jak widac!) obojetny sad.

              I co tu komentowac?.


              Warum,-
              nie wdrapuj sie na krzesla tylko korzystaj z pogody (ladnej).
              U mnie, wczoraj byl ostatnim dniem pieknego slonecznego i prawie
              bezchmurnego nieba.
              U Ciebie tez sie skonczy wiec korzystaj dokad jeszcze jest!.

              pozdr.,-

              pE (osoba w PODESZŁYM wieku)
              • warum Re: Dzieńdoberki wirusy płoszące. 22.11.09, 12:05
                Tak, tylko mi drabiny brakuje... do szczescia.
                Ale na pewno jeszcze zmadrzeje, bo jednak mam resztki szarych komorek, a
                pogruchotane kosci sa ostatnia rzecza, ktorej potrzebuje.
                Wlasnie wrocilam z dlugiego spaceru po "parku", a wlasciwie zdziczalym lesie,
                ktory wyglada jak pobojowisko- na dole kablowcy rzucili sie orac i klasc cos pod
                ziemie, na gorze, mnostwo polamanych konarow, ktore albo po jakiejs wichurze
                albo ze starosci chyla sie ku ziemi. Tylko + temepratura i lekko poprawiona
                widocznosc, i ta kojaca cisza byla ok.
                Teraz pies spi, a ja startuje do garow.
                Nastroj mi zepsul tylko widok w niedalekiej od mojej uliczki odleglosci- auta ze
                zdjetym kolem, zniszczonym hamulcem i wyraznie mechanicznie uszkodzona obrecza?/
                nie wiem jak to na czym jest opona sie nazywa/. To wyraznie byl akt
                chuliganskiej zemsty, bo aut w szeregu stalo ...14/ lepszych i gorszych /. No i
                oczywiscie, nikt nie widzial, nikt nie slyszal. A Straz miejska moze ogladala
                Mam talentsad
                • omeri Re: Dzieńdoberki wirusy płoszące. 22.11.09, 12:46
                  Warumko to felga smile
                  Witam niedzielnie. Dokształcam się internetowo (robię taki kursik) a
                  Krasnoludka szaleje. Jak ja to lubię!
                  • warum Re: Dzieńdoberki wirusy płoszące. 22.11.09, 13:46
                    Dziekuje za podpowiedzsmile
                    Ale i tak mysle,ze wlasciciel przezyje szok jutro rano jak wystartuje do auta.
                    Obiad gotowy w 85%, udalo mi sie zmylic czujnosc psa podczas smazenia kotletowsmile
                    Dieta /z/obowiazuje!
                    • omeri Re: Dzieńdoberki wirusy płoszące. 22.11.09, 15:59
                      Warumko, podziwiam, jak dajesz sobie radę z pieskiem. Dla jednej
                      osoby to duże obciążenie, dlatego sama ciągle się powstrzymuję.
                      • mammaja Re: Dzieńdoberki wirusy płoszące. 22.11.09, 16:26
                        Jeden pies i obciazenie? No moze tylko dla psa, jezeli wlasciciel
                        za dlugo przebywa w pracy>
                        • omeri Re: Dzieńdoberki wirusy płoszące. 22.11.09, 16:47
                          a wyjazdy i gdy właściciel zachoruje?
                          • jan.kran Re: Dzieńdoberki wirusy płoszące. 22.11.09, 17:21
                            Marzymy o kocie ale Junior ma silną alergię ...
                            Do tego stopnia że kiedy Młoda opiekowała się kotem przyjaciołki , odwiedzała go
                            raz dziennie w Jej mieszkaniu , to J. miał alergię na kocie włosy które
                            przynosiła Młoda na ubraniu ...
                          • warum Re: Dzieńdoberki wirusy płoszące. 22.11.09, 17:34
                            Wyjazdy to najwiekszy problem, ale ja prowadze baaardzo osiadly tryb zyciasmile
                            Choroba? tez bedzie problemem.
                            Samotnosc psa podczas mej nieobecnosci? no tak, teskni, ale potem caly czas
                            dotrzymuje mi towarzystwa i zna rytm dnia.
                            Pani ze schroniska- poinformowana o tym co czeka psa-bez wahania powiedziala,ze
                            lepiej mu bedzie ze mna , niz w schronisku.
                            I ja bez wahania- to potwierdzam, a udawadniac nikomu nie zamierzamsmile
                            MM / jak i zamilkly ostatnio Misiek /tez milosnik psow szkolonych do milosci/
                            prawdopodobnie uwazaja ,ze tylko ludzie, ktorych stac na dom z ogrodem i wolny
                            czas maja prawo do posiadania psa. Ale poki co prawo pozwala i mnie.
                          • popaye Re: Dzieńdoberki wirusy płoszące. 22.11.09, 17:38
                            Eeeeh...

                            sorry, ze sie wtracam w sprawe ktora mnie nie dotyczy.
                            Zawsze przerazala mnie ta "polska" bezroska jesli chodzi o trzyanie
                            zwierzat a psow w mieszkaniach - szczegolnie.
                            Jak to milosc do zwierzat? - pies (czesto duzy!) zamkniety
                            na 4-ry spusty w mieszkaniu na 4-tym pietrze bo.... wlasciciel
                            "milosnik zwierzat" musi isc na caly bozy dzien do roboty,
                            wyjezdzac (zawodowo czy nawet rekreacyjnie lub zdrowotnie), a w
                            przypadku gdy sprawa sie komplikuje, ten "milosnik"
                            przywiazuje go do drzewa w byle odleglym lesie?.

                            Rozumiem (pol biedy) gdy ma sie nieruchomosc, psa mozna zostawic
                            "na dworze" byle by mial dostep do suchego, zadaszonego
                            i oslonietego od wiatru miejsca gdzie moze sie schronic przed
                            opadami oraz WODY czystej do picia.
                            Zarcie moze (1-en raz dziennie zaaplikowac Sasiad (na zasadach
                            wzajemnosci).
                            Wlasciciele nieruchomosci (domow z ogrodkami) maja najczesciej tez
                            czlonkow rodziny i mozna zorganizowac to tak iz zawsze ktos
                            jest (blisko) by zajrzec do zwierzaka.
                            Spacery wtedy odpadaja bo pies ma wybieg "nieograniczony".
                            Ale w.... "bloku? (a tak mieszkaja najczesciej osoby samotne,
                            czesto starsze o niepewnym zdrowiu i ograniczonej sprawnosci
                            ruchowej? - czyba zarty?.

                            Kot (ewentualnie) - OK, swinka morska, rybki itp., ale zwierze
                            wymagajace duzej porcji ruchu i wybiegu?.
                            To sa KPINY a nie milosc do zwierzat!.

                            Nie daj sie Omeri namowic na taki hokus-pokus!
                            W interesie PSA!, jak juz nie Twoim-wlasnym.
                            Lubisz spacery z pieskiem - zobacz gdzie jest najblizsze schronisko
                            i (jak Masz czas - akurat) mozesz spacerowac z podopiecznymi ile
                            dusza zapragnie!.

                            pozdrawiam,-

                            pE (osoba w PODESZŁYM wieku).
                            • warum Re: Dzieńdoberki wirusy płoszące. 22.11.09, 18:52
                              Wreszcie temat, ktory zmusza do reakcji.
                              Omeri zrobi jak zechce.
                              Ja nie naleze do "milosnikow psow" ani wirtualnych przyjaciol zwierzat.
                              W schronisku- sa psy na ktore nie ma chetnych , tych "z mozliwosciami" , a moda
                              na zarobkowe hodowanie psow, i mody na okreslone rasy spoowdowaly,ze... jest
                              .....za duzo zwierzat- bezpanskich.
                              Ja tez moglam zasponosorowac psom zywnosc czy szczepionki, a... latwiej by bylo
                              wirtualnie/ posrednczyc/ w internetowym szukaniu nowych wlascicieli dla
                              opuszczonych lub swiezonarodzonych zwierzat... to naprawde wymaga malo wysilku,
                              a poprawia samopoczucie.
                              Po dlugim namysle i przeanalizowaniu prawdopodowbienstwa klopotow nie do
                              rozwiazania- zdecydowalm sie na psa, ktorego musze i chce sama wyprowadzac,
                              karmic, leczyc.I ciesze sie z tego.
                              Poniewaz mialam juz psa przez kilkanascie lat, wiedzialam,ze to zobowiazanie na
                              cale zycie.
                              A co zrobie jak zlamie noge lub ulegne innemu wypadkowi - lub zachoruje
                              przewlekle -bedac samotna osoba?
                              Poszukam mu domu z ogrodem i wlasciciela, ktory bedzie mial czas.... nie tylko
                              mnie potepiac ale i fizycznie zajac sie moim psem.
                              Gdzie oni sa? Gdzie sa wszyscy przyjaciele... zwierzat?
                            • jan.kran Re: Dzieńdoberki wirusy płoszące. 22.11.09, 19:04
                              Popeye , miałes psa ?
                              Ja nie ale mam sporo psiarzy w otoczeniu w różnych krajach , w blokach jak i w
                              domkach i zupełnie się z Tobą nie zgadzam.
                              Hodowla psa to sprawa bardzo skomplikowana ale Ty bardzo
                              generalizujesz ...

                              Zależy od rasy , warunków , właściciela ...

                              K.
                              • wedrowiec2 Re: Dzieńdoberki wirusy płoszące. 22.11.09, 19:11
                                Zgadzam się i nie zgadzam z popeyem. Z jednej strony pies po to
                                został udomowiony, by mieć towarzystwo człowiekawink Duże psy, w
                                małych mieszkaniach, spędzające większość czasu w samotności to
                                pomyłka. Małe pieski potrzebują mało miejsca, ale duzo miłości. tej
                                nie zapewni willa z ogrodemsad

                                Ze spraw bardziej przyziemnych - warum, kup drabinkę. Od niedawna
                                jestem właścicielką takowej i wreszcie bezpiecznie pląsam w
                                okolicach sufitu, bez konieczności budowania skomplikowanych
                                konstrukcji i wysiłku z inzynierskiej strony moich szarych komórekwink
                                • warum Re: Dzieńdoberki wirusy płoszące. 22.11.09, 19:40
                                  Drabinki - nie kupie! Przynajmniej na raziesmile Bo nie bede miec pretekstu,zeby
                                  zrobic z siebie "takiej malej, bezradnej" blondynki /chwilowo przemalowanej na
                                  mniej dowcipny kolor/, a poza tym...ja wreszcie musze cos zmienic w swoim zyciu,
                                  a od pozbycia sie zaleglej makulatury powinnam zaczac.
                                  Cenne rzeczy wyszly z domu wczesniej, baza mej wiedzy/ i tak jest w glowiesmile/
                                  awansuje na poziom przy podlodze, a reszta...z reszty mam tylko kilka ulubionych
                                  pozycji. I po nie siegam z nad komputera nawet nie stajac na jezdzace krzeselkosmile

                                  • jan.kran Re: Dzieńdoberki wirusy płoszące. 22.11.09, 19:48
                                    Jamnik to mały pies , prawda ?
                                    Czyli małe mieszkanko mu wystarczy .
                                    Bzdura , jamnik to pies łowczy i mimo małych rozmiarów musi mieć dużo ruchu.
                                    Lablador duży jest ale to pies spolegliwy , opiekuńczy i dużo ruchu nie
                                    potrzebuje ani mieszkania na polu .
                                    Ci co trzymają husky w domu a nawet w zagrodzie powinni poczytać o historii
                                    tych psów i ich naturalnych warunkach życia ...
                                    To tyle na temat generalizowaniasmile
    • alfredka1 Re: Dzieńdoberki wirusy płoszące. 22.11.09, 17:56
      Odwiedziliśmy dziś plażę w Dziwnowie.

      Widać zniszczenia po huraganie i sztormie, które szałały parę
      tygodni temu

      http://i49.tinypic.com/25znw4j.jpg

      dziś cisza

      http://i46.tinypic.com/260uzuv.jpg

      i tylko kormoran z mewami patrzą w morską dal wink

      http://i47.tinypic.com/125s5l3.jpg

      Nieliczni spacerują z kijkami

      http://i46.tinypic.com/2q091t4.jpg

      lub bez nich

      http://i50.tinypic.com/rcvio5.jpg

      Opustoszałe statki wycieczkowe

      http://i50.tinypic.com/syqm4l.jpg

      czekają na turystów pod czujnym okiem pirata

      http://i46.tinypic.com/59zqw.jpg

      A bluszcze nie zważając na porę roku zielenią sięsmile

      http://i47.tinypic.com/2itooy9.jpg

      • czubatek Re: Dzieńdoberki wirusy płoszące. 22.11.09, 18:56
        Alfredko,dzieki za ladne zdjecia z pobytu niedzielnego z nad morza i
        troche zazdroszcze wszystkim,ktorzy maja mozliwosci spedzania
        wolnego czasu na plazach morskich.My mamy dosc daleko do
        morza,pozostaje cierpliwie czekac na urlop,ktory planuje na wiosnesmile
    • popaye Re: Dzieńdoberki wirusy płoszące. 22.11.09, 21:03
      jan.kran napisala:


      "...Popeye , miałes psa ?
      //.......... ale Ty bardzo generalizujesz ... "

      nie mialem psa i na pewno nie bede mial w warunkach jakich mieszkam
      i przy trybie zycia ktore prowadze.

      Zeby sprawdzic na ile "generalizuje" trzeba by bylo zapytac
      psa! i nie takiego oglupialego i psychicznie zwichnietego
      ktory upasiony, drzemiacy na otomanach (czy lozkach), wyjacy z nudow
      i bezruchu w ciemnych przedpokojach czy ciasnych balkonach,
      robiacego z siebie "malpe" czy nadaremnie probujacy powywijac ogonem
      ktory mu (ze wzgledow "estetycznych") - obcieto.

      Pogadaj z wolnym (wolny = artgerecht gehalten) psem i poinformuj
      mnie czy teskni za: kanapa, odpadkami ze stolu, dziecmi ciagnacymi
      go za ogon i uszy czy godzinami spedzonymi w ciemnym przedpokoju lub
      na balkonie: 1:2 metry ?.

      Ja nikomu nie chce odbierac Ich "przyjaciela".
      Tylko, hmmm.... wcale nie jestem pewny czy stetryczala
      staruszka "uszczesliwiajaca" psa ludzkimi oznakami
      przywiazania i milosci to jest akurat to o czym marzy
      psychicznie zdrowy pies?.
      Ludziom z najblizszego otoczenia jest czesto za duzo (takiej milosci)
      a psu?.

      Wychowalem sie w miescie i... nie w Twoim pieknym Wroclawiu
      i nie na zielonych peryferiach tylko w kamiennicy (eleganckiej -
      przyznaje) raczej centralnie polozonej.
      Tam byly wielkie (na tamte czasy) mieszkania i tylko kilka psow
      i tez im wspolczulem, choc ich Wlascicielki (same Panie to byly)
      to byla "elita spoleczna" (czyt. chyba swiadome co czynia?)
      - wdowy po wysokich oficerach (przedwojennego wojska!)
      pp. profesorowe, mecenasowe itp.

      Mialem tez Znajomych w tzw. blokach o ciemnych kuchniach i malenkich
      miszkaniach do ktorych jak sie szlo (klatka schodowa) to z mijanych
      mieszkan rozlegalo sie szczekanie lub wycie godzinami zamknietych w
      przedpokojach wielkich(!) wilczurow, pudli, jamnikow itp.
      Ich "kochajacy zwierzeta" Wlasciciele byli (raczej) w pracy lub
      wychodzili z pupilami na dlugosc .... papierosa (stojac pod
      zadaszeniem klatki schodowej) gdy Ich pupil mial rozprostowywac
      kosci!.
      Wielkie mieszance z przewaga krwi ras ktore potrzebuja kilometrowych
      odleglosci na "wybieganie" nie bo chca tylko (z natury!)
      - musza.
      Tja.....
      dlugosc papierosa i to wieczorem bo rano: krocej - kto by tam
      mial rano czas?
      Ale kochali swoje zwierzeta: mogly wyc i szczekac do woli!,
      jak wlasciciel byl w pracy - oczywiscie!.
      Bo jak wrocil, to raczej byc cichutko u pana co nawet zonie
      dawal "w pysk" jak osmielila sie odezwac sad

      Zaluje, ze nie masz psa - Mila JK.
      Pies byl-by pewnie "szczesliwy", mam nadzieje jego a nie
      Twoim szczesciemsmile.

      pozdrawiam,-
      pE (osoba w PODESZŁYM wieku)
      • alfredka1 Re: Dzieńdoberki wirusy płoszące. 22.11.09, 21:14

        W moim rodzinnym domu zawsze był pies, latał "luzem" po ogrodzie,
        gdy wychodzilismy /do szkoły/ a mama po cos tam, to piesek grzecznie
        szedł do domu. Mądry był i wiedział, że rodzina szybko wróci.
        Cieszył się na nasz widok a my naprawdę go kochalismy. Niestety,
        pewnego dnia gdy po ogrodzie biegał, zastrzelił go litewski
        policjant. Smutek nie do opisania. Wkoło wojna a my nad domownikiem
        płaczemy. Nawet ojciec, legionista z Virtuti Militari, dwa dni nie
        jadł.
        A gdy umarła Mama, następny pies odszedł przy jej łóżku po dwóch
        tygodniach.
        Potrzebni sobie jesteśmy-Pan Psu a PIes Panu.
        I skonczmy już tę dyskusję, smutno mi się zrobiło.
        Popaye, podałeś skrajne przypadki posiadania psa ale nie wszędzie w
        blokach i ciasnocie psina się męczy. No to cmok cmok.
        • warum Re: Dzieńdoberki wirusy płoszące. 22.11.09, 21:27
          Cmok, cmok.Alfredko, zwierze w domu to powazne przedsiewziecie. Kazdy z nas ma
          swoje doswiadczenia , poglady i wnioski. Nie unikajmy kontrowersyjnych
          tematow,nawet jak chwilowo zaostrza temperature, bo inaczej nasze forum bedzie
          dokladnie takie jak inne.Cmok, cmok..
          • popaye Re: Dzieńdoberki wirusy płoszące. 22.11.09, 21:39
            nie, nie, - ja juz thx.
            Nie moje psy, malpy i piwo (tez go nie pijam!
            Ja mam .... zone i NIC mnie wiecej nie trzeba, do szczescia
            przynajmniej.
            Zaspokaja moje "oczekiwania" dot. zapotrzebowania na przyjazn,
            towarzystwo, cieplo rodzinne i (raczej) nie daje sie "nabrac" na
            odpadki ze stolu, zamykac w przedpokoju (czy balkonie/tarasie)
            sie nie da(!) i.... wyprowadzac (na spacer) Jej nie musze.
            Zarwno bez jak i ze smycza (niech Bog broni!,- dala by
            mi "smycz") smile)

            milego wieczoru Panstwu zycze,-
            • alfredka1 Re: Dzieńdoberki wirusy płoszące. 22.11.09, 21:45

              --i tym oto pieknym Esejem Popaye,a kończymy dyskusję o psach
              kotach kanarkach i rybkach.
              Aha, jeszcze mogą być papużki.
              Nic juz, oprócz Wodnika, w domu nie będę miała bo gdy odejdę kto
              zaopiekowałby się zwierzyną??? bo Wodnik sobie radę da.


              http://i48.tinypic.com/10er32u.jpg
              • warum Re: Dzieńdoberki wirusy płoszące. 22.11.09, 22:03
                No tak, auta nas podminowaly, zwierzeta wkurzyly dobrze chociaz,ze wszyscy
                lubimy jesc i spacsmile Jutro czeka mnie ciezki dzien, ale jak wszystko pojdzie
                zgodnie z planem, to poczuje i ulge i satysfakcje. A jak sie cos rypnie, to
                postekam publiczniesmilewiedzac,ze komputer wszystko przyjmie.I nawet nie odwarkniesmile
                Ewentualnie otworze kacik, dla tych, ktorym nie wyszlo...i musza nie swoje bledy
                naprawiacsmile))Dobranoc.
                • warum Re: Dzieńdoberki wirusy płoszące. PS:) 22.11.09, 22:16
                  Beata Pawlikowska, slynna ze Swiata wg blondynki w radiu Zet uzywa swietnego
                  okreslenia na pobudzenie :"Silownia umyslowa"smile
                  Ja po przeczytaniu tekstu dzisiejszego narodowego dyktanda stwierdzilam,ze
                  ....zwyciezca mimo,ze tak "niespolonizowany" to przyklad,ze wystarczy chciec,
                  cwiczyc i osiaga sie absolutny sukces.
                  "Laureat 14. Ogólnopolskiego Dyktanda. Jan Chwalewski - 52-letni technik
                  elektronik z Pabianic jako czwarty zwycięzca w historii zabawy nie popełnił ani
                  jednego błędu, czym zmartwił współautora tekstu prof. Jerzego Bralczyka."
                  http://www.tvn24.pl/-1,1629928,0,1,ortografia-to-jego-hobby-i-zostal-jej-mistrzem,wiadomosc.html
                  Niestety, zatrzymalam sie na podstawowkowej wersji slownika ortograficznego, a
                  okazalo sie,ze w dyktandzie trzeba bylo jeszcze byc na biezaco i znac czesci
                  garderoby i trunki...
                  Teraz juz naprawde pozwole Wam odpoczacsmile
                  • alfredka1 Re: Dzieńdoberki wirusy płoszące. PS:) 22.11.09, 22:21

                    -Rozmyślałam i ja nad tym dyktandem. Mam nadzieje ,że jutro będzie
                    pełny tekst, to sobie poogladam pooglądam pooo.........-
                    dobranoc smile)http://i48.tinypic.com/10er32u.jpg
                    • mammaja Re: Dzieńdoberki wirusy płoszące. PS:) 22.11.09, 23:10
                      Piekne zdjecia, Alfredko - maja "posezonowy" klimat, ktory bardzo
                      mi odpowiada smile
                      • mammaja Re: Dzieńdoberki wirusy płoszące. PS:) 22.11.09, 23:17
                        Warum, ciesze sie ze masz pieska - on cie rzeczywiscie wyprowadza
                        na spacey. I napewno jest mu lepiej niz w schronisku bo ma
                        wlasciciela. W mojej poprzedniej wypowiedzi chodzilo o znane mi
                        przypadki zoastawiania wyjacego psa na cale dni zamknietego w
                        mieszkaniu. A ostatnio akcji mojego znajomego, ktory sprowadzal
                        straz miejska i policje do psa wyjacego zamotnie trzeci dzien w
                        pustym mieszkaniu. Wiem, ze twojemu to niegrozi smile
                        Natomiast o degeneracji do jakiej ludzie doprowadzili niektore rasy
                        psow duzo moglaby powiedziec moja corka, psiarz fachowy - o mozgach
                        mopsow, zmianach w kregoslupach basetow i wielu innych. Tragedia.
                        O reprodukowaniu psow z dysplazja, ktore w starszym wieku nie moga w
                        ogole chodzic. Rozumiem, ze temat zamkniety, ale to jest wolny kraj,
                        to jeszcze napisalam smile
                        • alfredka1 Re: Dzieńdoberki wirusy płoszące. PS:) 23.11.09, 12:56
                          Pozdrawiam Mammajko.
                          Nowy tydzien zaczął sie pochmurnym poniedziałkiem, koniecznymi
                          zakupami /dopóki ludzi mało w sklepach/ i uczuciem bólu w
                          zdeptanych wczoraj kościach.smile) Ale warto było ..
                          • omeri Re: Dzieńdoberki wirusy płoszące. PS:) 23.11.09, 14:42
                            Witam między pracami. Żeby mieć pieska musiałabym zrezygnować z
                            stanu singielki - to chyba za wysoka cena wink
                            • alfredka1 Re: Dzieńdoberki wirusy płoszące. PS:) 23.11.09, 15:13
                              Można dać anons : Dochodzący, psy kochający do singielki
                              potrzebny smile)


                              Omeri, jak długo będziesz jeszcze pracowała na tyle etatów ?
                              zaharujesz się i cała radość życia pryska z tego powodu.

                              Jak sdię czuje kończyna ?
                              • jan.kran Re: Dyktando :) 23.11.09, 20:37
                                - Hej, hop, panie lelum polelum, rusz no że się!
                                - Ejżeż ty, zażywny huncwocie przechero, czegóż to sobie winszujesz?
                                - Chcę li tylko, byśmy jakowąś sztukę dell'arte odegrali.
                                - Kiedym nieruchawy w tym niby-pancerzu...
                                - Złóż otóż kontusz tuż obok, bo przyprószony on gdzieniegdzie z rzadka
                                ciemnooliwkowymi cętkami, i włóżże te czerwono pręgowane wzdłuż
                                antycellulitisowe legginsy z lycry.
                                - Oj, to raczej za pewne przyjąć by trzeba, że hajdamackie hajdawery byłyby
                                lepsze...
                                - Lecz skądże ten miszmasz w twej ekstraeleganckiej zazwyczaj postaci?
                                - Bom poniekąd zamierzył odchudzić się co nieco. Zarzuciłem fondue z
                                mozzarelli i gorgonzoli, oryginalne sushi, purée z ratatui, a zwłaszcza
                                kogel-mogel i rachatłukum - i nic. Nie pomogła niskokaloryczna dieta ekspres
                                ani inne hocki-klocki.
                                - Boś zapewne pił co dzień półtrzecia kieliszka cabernet, a może nawet
                                półczwartej szklaneczki beaujolais? - Alem nie do syta jadł i pijał...
                                - Lecz cud-dieta nie pomoże, jeśli się nie ochędożysz...
                                - Potrzebneż mi to ochędóstwo?
                                - Ani chybi, panie bracie. Zmień menu i strój, zastosuj feng shui, a poprawisz
                                image swój
                                • alfredka1 Re: Dyktando :) 23.11.09, 21:52

    • omeri Re: Dzieńdoberki wirusy płoszące. 24.11.09, 09:35
      Witam domowo i wyspana smile
      • alfredka1 Re: Dzieńdoberki wirusy płoszące. 24.11.09, 11:39

        • mammaja Re: Dzieńdoberki wirusy płoszące. 24.11.09, 22:49
          Dwu dniowy wyjazd synowej do Paryza sprawil, ze dzisiaj trzy
          kobiety zajmowaly sie Frankiem. A i tak jestem wykonczona ! Nawet nie
          mam sily juz nic pisac!
          • goskaa.l Re: Dzieńdoberki wirusy płoszące. 25.11.09, 07:07
            Ogromnie ten Franio absorbujący, i widać już w tym wieku wie, jak zająć swoją
            małą osóbką ich uwagę.
            • wodnik33 Re: Dzieńdoberki wirusy płoszące. 25.11.09, 10:33
              Gosiu, o siódmej rano powinno sie przewracac na trzeci bok. Franio
              tez napewno jeszcze spi smile)
              • goskaa.l Re: Dzieńdoberki wirusy płoszące. 25.11.09, 10:40
                Wodniku, moje dziecko przez całe swoje dzieciństwo wstawało kole 6. Może Franio
                też tak ma?
                A przewroty w łóżku o siódmej rano może będę ćwiczyła na emeryturze. Póki co,
                nie umiem. wink
                • omeri Re: Dzieńdoberki wirusy płoszące. 25.11.09, 17:25
                  witam po pracy i padam.
    • goskaa.l Re: Dzieńdoberki wirusy płoszące. 26.11.09, 06:37
      Witam, już dotarłam do pracy. Ciepło, trochę wiatru. Jeszcze ciemno. Pogody na
      świecie i wewnątrz wszystkim życzę.
      • warum Re: Dzieńdoberki wirusy płoszące. 26.11.09, 07:20
        Jestes bardzo ranny ptaszeksmile
        O 6.37 to ja wracalam ze spaceru i patrzac na "swit" uznalam,ze dzis jest
        widniej niz wczoraj o tej porze, ale to zasluga pogody nie porysmile
        Pan od zepsutego auta zmarnowal cale wtorkowe popoludnie,zeby odjechac "o
        wlasnych silach" do warsztatu.
        Mnie jak zaczelo sie od poniedzialku "przysypywanie robota" to... trwa. Byle do
        piatku wieczor.
        Dieta nie sprawdzila sie. Albo ja nie mam charakteru, albo pies wzial mnie na
        litosc. Wlasciwie to nie jest przytyty, a katowac sie ani jego nie zamiarzem.
        Nie bedzie laska . Taki jak jest pasuje do mniesmile
        • alfredka1 Re: Dzieńdoberki wirusy płoszące. 26.11.09, 10:40

          Wstałam przed godziną i jeszcze mi mało.Dzielne jesteście, że
          jeszcze macie dość sił na uśmiechy poranne.
          Gosiu, a kto wychodzi z Twoim pieskiem??

          Warum, piesek nie za tłuściutki ale Ty za szczupła jeste. Chyba obie
          musimy trochę się podtuczyć.
          • goskaa.l Re: Dzieńdoberki wirusy płoszące. 26.11.09, 11:20
            Pies wychodzi rano sam. Jeśli TŻ jest w domu, sunia nawet oka nie otworzy, kiedy
            się rano krzątam przed wyjściem. Ale kiedy go nie ma, psisko dobrze wie, że
            trzeba wyjść posiusiać, bo pani wraca późno.
            • mammaja Re: Dzieńdoberki wirusy płoszące. 26.11.09, 23:02
              Dobry wieczor, po kolejnym dniu - tym razem sto innych spraw -
              dlaczego one tak mnie lgna?
              Dyktando mi sie nie podoba, ze wzgledu na te te wszystkie obce
              wyrazy gastronomiczne - to ma byc jezyk polski i skad w nim ratatuja
              i beaujolais ? A w szkole mnie uczono, ze nie daje sie przecinkow
              przed "i". czy to sie zmienilo?
              • warum Re: Dzieńdoberki wirusy płoszące. 27.11.09, 07:07
                Mnie tez tak uczono. Ale zdarza mi sie stawiac przecinek przed i gdy chce
                oddzielic ideowo jedno od drugiego co wczesniej polaczylam tym "i"smileZamotalam
                okropnie, milosnicy jezyka prosimy o komentarz.

                Na moj wschod dotarlo slonce. I to najlepsza informacja na dzisiaj. Pozdrawiam
                serdcznie Ulubiencow.
                • goskaa.l Re: Dzieńdoberki wirusy płoszące. 27.11.09, 07:20
                  Domyślam się, że chodzi o zdanie:
                  - Złóż otóż kontusz tuż obok, bo przyprószony on gdzieniegdzie z rzadka
                  ciemnooliwkowymi cętkami, i włóżże te czerwono pręgowane wzdłuż
                  antycellulitisowe legginsy z lycry.
                  Ja bym to wytłumaczyła tak: w tym zdaniu złożonym jest wtrącone zdanie "bo
                  przyprószony on gdzieniegdzie z rzadka ciemnooliwkowymi cętkami". Takie zdanie
                  musi być oddzielone od zdania podstawowego i stąd przecinek przed "i".
                  • omeri Re: Dzieńdoberki wirusy płoszące. 27.11.09, 09:47
                    Witam porannie i słonecznie
                    • alfredka1 Re: Dzieńdoberki wirusy płoszące. 27.11.09, 12:53

                      iiiiiiiiiiiiiiii smile) wstawię nie wstawię ,a właściwie wstawię gdy
                      będę czuła nieprzemoż/ o /ną chęć smile)
                      • wodnik33 Re: Dzieńdoberki wirusy płoszące. 27.11.09, 19:50
                        Nie bedzie wycieczki, pada i wieje.
                        Piekielna pogoda ,w przewodach kominowych wyje, a z piecyka
                        gazowego , oprocz spalin, wydostaja sie na kuchnie cale piatkowe
                        jadlospisy sasiadow, smierdzi rybami, fuj !!
                        • mammaja Re: Dzieńdoberki wirusy płoszące. 28.11.09, 00:18
                          Wodniku, przeciez zapach ryb powinien byc ci mily ( teoretycznie) smile
                          U nas tak nie wieje, ale bede odpoczywc jutro po pracowitym
                          tygodniu, przepelnionym wyjsciami z domu !
                          • 1skowronek Re: Dzieńdoberki wirusy płoszące. 28.11.09, 11:11
                            Mam nadzieję, że wirusy najskuteczniej przepłoszą duńscy dziennikarze.Miłego
                            słonecznego dnia życzę.
                            • warum Re: Dzieńdoberki wirusy płoszące. 28.11.09, 11:36
                              Witam sobotnio, na dworze pogoda jakby to przednowek wiosny bylsmile Stosunkowo
                              "cieplo", wiatr niewielki, slonce swieci.
                              Wykopki budowlane ruszyly z miejscasmile))
                              Nie wiem, czy tylko tutaj zostaly pieniadze w budzecie miasta, ale juz od kilku
                              lat obserwuje zjawisko - ruszania z kopyta, zaraz po 1.11.
                              Nikt nie patrzy w kalenadrz tylko w niebo / czy nie pada/- a drogowcow jak
                              mrowkow, nawet ciezki sprzet sie nagle znalazl/ chodniczki, parkingi, swiatla,a
                              chocby przelozenie krazweznika ciut dalej/ tak 0,5-0,8m/ co by kierowcom lzej
                              bylo.....No po prostu pieknie. Wybory jakies sie zblizaja czy co?
                              1Skowronku, czy mozesz rozwinac temat? Ostatnio nieoswiecona jestem, a po
                              wczorajszym dniu,to nawet nie spojrzalam do wiadomosci.
                              Grypa przeszla czy komputer mam do bani?
                              Pozdrawiam serdecznie i proponuje "miejscowym" spacer po "parku", ruch taki jak
                              w leciesmile
                            • alfredka1 Re: Dzieńdoberki wirusy płoszące. 28.11.09, 11:37

                              -Witajcie, juz nie wieje, ryby odpłynęły. Chyba pojedziemy za
                              miedzę. W Schwedt wielkie sprzedaże i wyprzedaże. Pooglądamy. Wypada
                              pojechać gdy ulotki zawieszone na drzwiach się znajduje.
                              -
                              http://i47.tinypic.com/30lcj08.jpg
                              • omeri Re: Dzieńdoberki wirusy płoszące. 28.11.09, 15:54
                                Witam sobotnio, po słonecznym spacerze.
                                • 1skowronek Re: Dzieńdoberki wirusy płoszące. 28.11.09, 16:37
                                  Warum, członkowie WHO pobierają uposażenie w wielkich firmach farmaceutycznych,
                                  a ogłoszenie pandemii to dla tych firm pieniądze, pieniądze, pieniądze...
                                  Duńscy dziennikarze pierwsi to nagłośnili. Pozdrawiam.
                                  • mammaja Re: Dzieńdoberki wirusy płoszące. 28.11.09, 22:56
                                    Dzien byl sloneczny i troche "za lekko" sie ubralam, zwiedzione
                                    widokiem zaookiennym. Zaczyna mnie troszke lamac w kosciach - ale
                                    sie nie dam! Wypoczywam i czytam. Ciekawa jestem wyprzedazy
                                    zagranicznych. Mam nadzieje, ze napiszecie !
                                    • alfredka1 Re: Dzieńdoberki wirusy płoszące. 29.11.09, 11:31

                                      Ha, zrezygnowaliśmy gdy zobaczyliśmy ciągnące ku granicy sznury
                                      samochodów .. poczekamy na wielki przedświąteczny Kiermasz-. Może
                                      wybierzemy się do Berlina, tak jak w ub. roku Wędrowiec.
                                      Niedziela zapowiada się bezdeszczowo.
                                      Mam duże zalgłości w czytaniu więc wezmę się za Politykę i
                                      Tatry /kwartalnik/.
                                      Nie napisałam, że w rezultacie pojechalismy w kierunku Loknitz.
                                      Wspaniałe wzgórza morenowe i jeszcze spotyka sie drzewa z liśmi
                                      czerwonymi. Cisza absolutna i spokój. Ludzi brak .
                                      • mammaja Re: Dzieńdoberki wirusy płoszące. 29.11.09, 13:33
                                        Jak to milo, ze czytasz Tatry smile U mnie w domu u cioci byly jeszcze
                                        przedwojenne numery. Oboje z mezem nalezeli do PTT, zostaly po nich
                                        piekne fotografie z tamtejszych czasow smile
                                        • alfredka1 Re: Dzieńdoberki wirusy płoszące. 29.11.09, 14:39

                                          --Opłacamy prenumeratę na cały rok. Dużo czytania. Pięknie wydane,
                                          bogactwo historii, ilustracji i spraw bieżących.
                                          http://i47.tinypic.com/30lcj08.jpg
                                        • popaye Dzieńdoberki 29.11.09, 15:04
                                          dzien dobry,-

                                          Alfredka i MM "cos" wspomnialy o wyprzedazach "zagranicznych".
                                          Hmmmm..... jak wyglada sprawa zagranica Wam nie napisze
                                          bo choc do najblizszej Zagranicy (Holandia) mam tylko kilkadziesiat
                                          kilometrow ale jakos... dawno nie bylem, a z powodu wyprzedazy
                                          (jakichkolwiek) to juz na pewno bym sie wyciagnac nie dal smile.

                                          Wczoraj, nieopacznie, dalem sie popay_owej wyciagnac na "miasto"
                                          i juz mnie wystarczy sad
                                          Adwent to u nas czas wszelakich Jarmarkow Bozonarodzeniowych
                                          w stylu: grzane wino, lizaki na patyku i paskudztwa pokraczne
                                          a´la "sztuka" ludowa i rzemioslo (Boze sie pozal!).
                                          Dzieki opatrznosci pogoda (przedpoludniem) byla mrzawkowo-mglista
                                          i jeszcze nie_wielu amatorow rodzinnych wypraw miedzy stragany smile.

                                          Wzechobecny zapach anyzku dochodzacy ze sraganow, towarzyszyl nam
                                          nawet w ogrodku kawiarni (porzadnej - raczej) w ktorym usiedlismy by
                                          wypic kawe w drodze: parking - sklep z... uslugowym stoiskiem
                                          sprzedajacym robione na zamowienie ramy do obrazow.
                                          Na inne szlajanie sie po miescie, w handlowa sobote, bym sie namowic
                                          nie dal!. Po co mnie takie atrakcje jak zakupy w "tlumie" skoro
                                          mozna to zrobic do godz. 22°° w normalny (i beztloczny) wieczor
                                          piatkowy?.
                                          Wracajac do kawiarniarnego "ogrodka".
                                          Obowiazujacy zakaz palenia tytoniu (wewnatrz) lokali
                                          gastronomicznych (nawet z klimatyzacja!) spowodowal iz zewnewtrzne
                                          ogrodki przed-kawiarniane funkcjonuja caly bozy rok, nawet zima!.
                                          Wlasciciele kawiarni je zadaszyli, foteliki wyposazyli w cieplutkie
                                          pledy i grzejniki gazowe - cieplo i milo jak ... wewnatrz.
                                          Przekora ludzka sprawila iz "na zewnatrz" siedza nie tylko nalogowi
                                          palacze ale i Ci ktorzy przedtem, nawet latem siadali "wewnatrz" smile

                                          Po wlasnej partnerce (popay_owa) widze iz ten zakaz (palenia
                                          tytoniu przynosi odmienne skutki.
                                          Poay_owa mianowicie nie pali, ale z przekory chyba, przy takiej
                                          okazji, wczoraj "zazyczyla sobie" ... papierosa.
                                          Slaby i najlepiej "mentolowy" mial byc, wiec poszedlem do automatu
                                          (wewnatrz kawiarni) i nabylem dla Niej paczke mentolowych Marlboro-
                                          Lights.
                                          Boze, jeszcze mnie przez te zakazy kobite w nalog wpedza sad.

                                          pozdr.,-
                                          pE (osoba w PODESZŁYM wieku)

                                          ps.
                                          a´propos "wyprzedazy" (arakcji cenowych)
                                          Przechodzilismy obok sklepu miesnego gdzie sprzedawano jako "Angebot"
                                          ( nizsza cena!) piekne, az slinka leciala jak sie parzylo jak je
                                          robia!, - rolady wolowe (z cebulka i ogorkiem) za 12,98€/kG.
                                          Kupilem 6-sc i mamy wspanialy obiad bez "najgorszej roboty"
                                          (rozbijanie, smarowanie, doprawianie, nadziewanie
                                          i wiazanie/spinanie).
                                          Warto bylo!

                                          • mammaja Re: Dzieńdoberki 29.11.09, 16:55
                                            Popaye, opis dzialajacy na wyobraznie ! Uwielbiama takie jarmarki
                                            przedswiateczne, samo lazenie miedzy straganami mnie uskrzydla. Cos
                                            z dziecinstwa zostalo, kiedy czekalismy na te "budy" na Rynku
                                            Krakowskim smile
                                            Wprawdzie robie okropne literowki, ale twoje "sragany" moga
                                            dolaczyc moich "nasrojow", ktore wypomina mi Fedorczyk smile
                                            • jan.kran Re: Dzieńdoberki 29.11.09, 17:32
                                              Ja bardzo miło wspominam niemieckie jarmarkismile Grzane wino, słodycze adwentowe
                                              zapachy.
                                              W Erlane na jarmarku był kicz ale były też piękne atrystyczne rękodzieła.

                                              Co do zimowych ogródow dla palaczy to są takie wOslo.
                                              Np. na głównej ulicy przed kawiarnią stoi kanapa i leżą pledysmile
    • wedrowiec2 Dzieńdoberki wirusy płoszące. 29.11.09, 17:36
      Mammaju, specjalnie dla Ciebie - jeszcze ciepłe zdjęcia z jarmarku w
      Nord-West-Zentrum we Frankfurcie. Robione wczoraj wieczorem dziś
      dostarczone do Polskiwink
      Jakość zdjęć średnia, ale robione były małym aparacikiem

      http://i45.tinypic.com/1g6ek5.jpg

      http://i46.tinypic.com/dwzw2t.jpg

      http://i50.tinypic.com/xaryu8.jpg

      http://i45.tinypic.com/ixs8eh.jpg

      IMG]http://i50.tinypic.com/e81z6p.jpg[/IMG]

      http://i48.tinypic.com/2hdb22c.jpg
      • wedrowiec2 Re: Dzieńdoberki 29.11.09, 17:40
        I zdjęcia z tego samego miejsca, ale ubiegłoroczne

        http://i48.tinypic.com/domlpc.jpg

        http://i47.tinypic.com/2pycn6x.jpg

        http://i46.tinypic.com/24bsx1w.jpg

        Skrzydła anielskie z przecenywink

        http://i50.tinypic.com/2gwutlv.jpg

        http://i50.tinypic.com/2d2hzc5.jpg
        • wedrowiec2 Re: Dzieńdoberki 29.11.09, 17:41
          http://i45.tinypic.com/nlqtl2.jpg

          http://i49.tinypic.com/357pmgy.jpg

          http://i47.tinypic.com/35clmao.jpg

          http://i48.tinypic.com/2mg5od1.jpg

          http://i48.tinypic.com/35d502g.jpg
        • wedrowiec2 Re: Dzieńdoberki 29.11.09, 17:41
          Rok 2008.

          http://i46.tinypic.com/23hva51.jpg

          http://i46.tinypic.com/30bpy8o.jpg

          http://i46.tinypic.com/35n94ci.jpg

          http://i50.tinypic.com/2dw68uo.jpg

          http://i49.tinypic.com/2r6ebno.jpg

          http://i46.tinypic.com/1zggk20.jpg
          • wedrowiec2 Re: Dzieńdoberki 29.11.09, 18:03
            A tak to miejsce wygląda latem.
            W północnej części Frankfurtu, Heddernheim znajduje się wielkie
            centrum handlowe Nord-West-Zentrum. Obecna koncepcja została
            stworzona m.in. przez architekta polskiego pochodzenia Wacława
            Bieniasza-Nicholsona. Poszczególne poziomy połączone są ruchomymi
            pochylniami. Nawet poziom przystanku metra (kolejki miejskiej )
            dostosowany jest dla niepełnosprawnych. Prócz funkcji typowo
            handlowej w Centrum znajdują się liczne kawiarenki, restauracje,
            miejsca czynnego wypoczynku i zabaw dla dzieci.

            https://img180.imageshack.us/img180/8285/img2823xl6.jpg

            https://img180.imageshack.us/img180/1444/img2826bj4.jpg

            https://img180.imageshack.us/img180/5161/img2829ap9.jpg

            https://img180.imageshack.us/img180/8237/img2830ki5.jpg

            https://img180.imageshack.us/img180/9013/pict0031iq8.jpg

            https://img114.imageshack.us/img114/2107/pict0033mo1.jpg
      • alfredka1 Re: Dzieńdoberki wirusy płoszące. 29.11.09, 18:29

        Wędrowcze, aniołki z przeceny to gratka smile) szkoda że nie mają na
        stałe przyklejonej kartki.
        Ciekawa byłam, czy na Rynku w Krakowie już są stragany ale kamerka
        nie działa, niestety sad. Do jutra chyba uruchomią.
        • mammaja Re: Dzieńdoberki wirusy płoszące. 29.11.09, 22:44
          Piekne, prawdziwie przedswiateczny nastroj na mnie splynal! bardzo
          dziekuje Wedrowcze! Skrzydla mam do zdjec jeszcze zeszloroczne !

          http://images38.fotosik.pl/229/e613b23e93faec09med.jpg


          • alfredka1 Re: Dzieńdoberki wirusy płoszące. 30.11.09, 10:52

            Pieski wcale się nie postarzały. Mam uskrzydlone zdjęcie z ubiegłego
            roku.
            Dzień zapowiada sie piękny, słoneczny. Ciągle jesień. Czas na spacer
            i zakupy niewielkie.
            Jakieś niedobre fronty chyba nad nami przechodzą bo dwaj "chorzy" od
            rana się awanturują. Jednemu psy przeszkadzają, nawet te w oddali i
            ryczy na całe osiedle i pluje brzydkimi wyrazy sad(. Drugi też ,ale
            nie psy są powodem jego złego stanu ale ...głowa /zal mi go, ale o
            tym kiedy indziej/.
    • josarna Re: Dzieńdoberki wirusy płoszące. 30.11.09, 12:52
      Dzień dobry wszystkim smile
      Miło mi "widzieć" Was w niezłej formie, choć odnoszę wrażenie, że niektórzy
      robią dobrą minę do złej gry wink.
      U nas straszliwie wieje halny. Dobrze, że wejście do domu jest od północnego
      wschodu, bo Tatry mamy na południowym zachodzie. Niby ciepło (9,5 st.), ale nie
      da się wyjść. Nawet psy się kryją.
      Właśnie: psy... Temat niby zamknięty, ale nie mogę sobie odmówić wtrącenia
      swoich trzech groszy.
      Choć sama mam dwie suczki, uważam, że prawo posiadania psów powinno być
      obwarowane wieloma utrudnieniami. Tak jest w Szwecji. Obie moje suczki były
      skazane na śmierć - dlatego są u mnie. Poza tym mamy 0,5ha ogrodu, a dookoła
      kilometry kwadratowe lasów. Warunki mają lepsze niż niektórzy ludzie: pyszne
      jedzenie, luksusowa buda i prawo sypiania w górnym przedsionku domu. Do tego
      zawsze jest ktoś w domu. Niestety zdecydowana większość psów nie ma takich
      luksusów. Strasznie cierpię widząc we wsi psy miotające się na łańcuchach, a w
      miastach wyjące godzinami w zamkniętych mieszkaniach. Znam wielu wspaniałych,
      kochających opiekunów psów, ale równie wielu niby niezłych ludzi, dla których
      jednak pies jest rzeczą. Na wsiach pokutuje jeszcze stary (chyba) pogląd
      Kościoła, że niby zwierzę nie ma duszy i istnieje po to, by człowiek mógł z nim
      robić co zechce. Niekoniecznie znęcać się, ale też nie rozczulać, bo to rzecz.
      Nikomu nie opłaca się sterylizować suk i takie biedactwa rodzą 2 razy w roku
      przez czasem 10 lat. Małe rozdaje się lub topi albo... nie powiem.
      Myślę o tym, by zorganizować stałą akcję sterylizacji suczek. Ktoś wpłacałby
      pieniądze, a inny woził suczki na operację i zapewniał im opiekę. Gdyby to było
      za darmo i ktoś to załatwił, to właściciele pewnie by się zgodzili. Moje sunie
      są wysterylizowane, ale rozumiem, że dla wielu ludzi wyjazd z psem do miasta,
      opieka i koszt są trudnością nie do pokonania.
      • mammaja Re: Dzieńdoberki wirusy płoszące. 30.11.09, 14:07
        Nie mozna wszelka glupota i okrucienstwem obarczac od razu
        kosciola, w ktorego przekazie zwierzata ratowaly swietych i
        pustelnikow, a sw. Franciszek nazywal "mniejszymi bracmi", co jako
        babcia Franciszka czuje sie w obowiazku dodac.
        Poza tym serdecznie pozdrawiam! Od kiedy ten halny? Wczoraj
        rozmawialam z przyjaciolka z okolicy i zachwycala sie pogoda. Tyle,
        ze faktycznie mieszka nizej smile
        • omeri Re: Dzieńdoberki wirusy płoszące. 30.11.09, 15:06
          Witam poniedziałkowo między pracami.
          • mammaja Re: Dzieńdoberki wirusy płoszące. 30.11.09, 19:15
            Co tu tak pusto? U mnie imieniny w toku. Pozdrawiam!
            • alfredka1 Re: Dzieńdoberki wirusy płoszące. 30.11.09, 19:56

              Serdeczne życzenia dla ANDRZEJA, dziecko Przyjaciół jest i naszym
              dzieckiem !!!!
              Razem może nie zatoczymy kręgu ale poskaczemy smile)))

              www.care2.com/send/card/5032
              • mammaja Re: Dzieńdoberki wirusy płoszące. 30.11.09, 20:34
                Alfredko, dzieki! Ale juz nie rozciagajmy tego na seniora - bo
                trudno powiedziec, ze maz przyaciolki jest naszym mezem smile)))
                Wkleilam wczoraj Wodnikowi fajne linki na watku muzycznym. Jak
                zaczelam sluchac to mi znowu do 3 ciej zeszlo smile
                • wodnik33 Re: Dzieńdoberki wirusy płoszące. 30.11.09, 20:47
                  Senior seniorowi zyczenia sklada ,jako ze maz Przyjaciolki jest moim
                  Przyjacielem. Wszystkiego dobrago Panie Andrzeju. Serdecznosci
                  dolaczam.
                  • mammaja Re: Dzieńdoberki wirusy płoszące. 30.11.09, 22:05
                    Odpowiem na starym watku - pieknie to wymysliles Wodniku, przekaze
                    natychmiast smile
Inne wątki na temat:
Pełna wersja