alfredka1 Re: Dzieńdoberki wirusy płoszące. 19.11.09, 22:25 a kysz a kysz !!! poczułam się jakbyśmy Dziady odprawiały. Odpowiedz Link
goskaa.l Re: Dzieńdoberki wirusy płoszące. 20.11.09, 07:23 Toż to nie ta pora, choć całkiem blisko. Odpowiedz Link
alfredka1 Re: Dzieńdoberki wirusy płoszące. 20.11.09, 11:07 Na odegnanie "złego" zawsze pora :0 dzionek wstał ładny, słoneczny. Mieszkanie juz wyprzątnięte, jako że dzisiaj szabas.. Niewyspana jestem po imieninach/urodzinach na zaprzyjaznionym forum. Czas na spacer. Odpowiedz Link
goskaa.l Re: Dzieńdoberki wirusy płoszące. 20.11.09, 13:23 tylko nie spaceruj jak ten pingwinek Odpowiedz Link
omeri Re: Dzieńdoberki wirusy płoszące. 20.11.09, 14:42 Witam, reszcie słoneczny dzień Odpowiedz Link
alfredka1 Re: Dzieńdoberki wirusy płoszące. 20.11.09, 15:21 GOOOOSIU, JA JESTEM ten drugi ) Odpowiedz Link
czubatek Re: Dzieńdoberki wirusy płoszące. 20.11.09, 19:47 Oj, biedny ten drugi pingwinek wiecznie popychany do mroznej kapieli Odpowiedz Link
warum Re: Dzieńdoberki wirusy płoszące. 21.11.09, 09:48 Oj biedny, ale jaki wytrwaly, wciaz jakos wychodzi z tej lodowatej wody U nas niebo siwoniebieskie, ze sloncem w tle. Niestety zapowiadane upaly jeszcze nie dotarly. Co i rusz obmyslam plan rewolucji makulaturowej- bo czeka mnie spawanie w domu, i pan z gazowni musi miec dojscie... a w zwiazku z tym ja w dwoch pomieszczeniach musze pozbyc sie ksiazek z gornych polek. No jak jestem twarda kobita to wizja tego psucia, co latami bylo nieszkodliwe, a jednoczesnie wygodne i estetyczne, przeraza mnie i doprowadza do leciutkiej rozpaczy...Buuuu. Bo ani pieniedzy na remont, ani czasu, ani checi, ani mojej potrzeby. Odwlekam, ale to nieuchronne. I to mnie jakby przestraja wewnetrznie, bo jak juz zaczne psuc, to nie wiem czy starczy mi energii,zeby zaczac od poczatku. Kiepska mam wizje, bo zadne polowiczne rozwiazanie mnie nie usatysfakcjonuje, wiec trzeba radykalnie, a ja ...po prostu jeszcze nie jestem gotowa, na tak duze zmainy. No. to wystarczy marudzenia, milego dnia Ulubiency. Odpowiedz Link
jan.kran Re: Dzieńdoberki wirusy płoszące. 21.11.09, 10:38 Mam wolny weekend co zdarza mi się niezwykle rzadko ... chyba że z fabryki zadzwonią i coś ciekawego zaproponują Nagrywam właśnie Dr. House po angielsku zniemieckimi podpisami , kilka odcinków szóstego sezonu. Mam zamiar zabrać się za mieszkanie bo poruszamy się slalomem między naszym dobytkiem. Muszę zaczac od rzeczy najprzyjemniejszej , układania książek Odpowiedz Link
alfredka1 Re: Dzieńdoberki wirusy płoszące. 21.11.09, 10:56 Demontaż i układanie "makulatur" -oba zajęcia interesujące ale dla mnie to już duzy wysiłek. Gdy zaczynam przestawiać czy przenosić książki, kończy się to odnalezieniem czegoś nadzwyczaj interesujągo i siad w Fotelu ) Warumko, a którędy te rury lecą i dlaczego je spawać trza? Uważaj by spawalniczy z rozpędu nie osmalił Ci dobytku. U nas pieknie, słonecznie i bardzo ciepło. Trzeba będzie za miasto się wybrać. Nie harujcie za dużo. Odpowiedz Link
jan.kran Re: Dzieńdoberki wirusy płoszące. 21.11.09, 12:12 Jak myslisz Alfresko czemu tak długo się rozpakowuję ? Niestety mam bardzo ciekawą bibliotekę i co i raz coś odkrywam ciekawego ... Odpowiedz Link
warum Re: Dzieńdoberki wirusy płoszące. 21.11.09, 15:23 Dla mnie to tez wysilek. Bo, te ktore musze zdjac sa pod samym sufitem i konieczne jest wieloktotne wskakiwanie na wysoki stolek /i za kazdym razem po takiej nienaturalnej gimnastyce czuje to w biodrach/ i niezbedna jest wspolpraca 2 osob, a na dodatek- te zdjete trzeba gdzies upchnac ,a logiczne jest,ze gdyby nizej a/ bylo miejsce, b/ byly potrzebne, c/chcialabym- to tam juz dawno by byly i nie byloby problemu. Co do osmalenia- nie da sie wykluczyc ale raczej nie grozi. Zreszta- ja na razie jestem na etapie- teoretycznych przygotowan, po ostatniej awnaturze / telefonicznej/ juz drugi tydzien -cisza/ Ale to tylko cisza przed burza. Nic nie robie dopoki nie bede musiala. A pod naciskiem wszystko sie pogarsza, o czym juz Murphy mowil, zreszta inne prawo Murphy'ego: "Jeżeli coś się zacina - użyj siły. Gdy się złamie to znaczy, że i tak wymagało wymiany."- I tego akurat sie spodziewam Odpowiedz Link
warum Re: Dzieńdoberki wirusy płoszące. 21.11.09, 15:58 PS. Ale zeby nie byc zupelnie zdolowana kiepska perspektywa.... zakupliam dzis 2+ 1 polary, z roznymi wariantami balwankow na przedzie Do chodzenia po domu, bo na narty sie nie wybieram. Odpowiedz Link
alfredka1 Re: Dzieńdoberki wirusy płoszące. 21.11.09, 16:45 Larum rodzinne ogłoś,niech przybiegają i przynajmniej Mamę na stołku podtrzymują. Odpowiedz Link
omeri Re: Dzieńdoberki wirusy płoszące. 21.11.09, 17:29 Pop pracy czeka mnie teraz zapanowanie nad domowym bałaganem i papierami. Jutro Krasnoludka Odpowiedz Link
wodnik33 Re: Dzieńdoberki wirusy płoszące. 21.11.09, 20:58 natrafilem w tv na program warszawski. Z przyjemnoscią wysluchalem i obejrzalem wspomnieniowy program o warszawskich obiektach sportowych i o filmach w ktorych one "wystepowaly". Jakos tak sentymentalnie sie zrobilo. Szkoda, ze nie widzialem od poczatku. Wejde w programy w internecie i moze wylapie jakies perelki albo czasami Kronike obejrze. Alfredka powiedziala ze to typowy objaw starzenia sie ale juz sama przeglada program. Labadki ladne, moze beda jutro nad morzem. Jedziemy troche jodu nalykac sie. Odpowiedz Link
mammaja Re: Dzieńdoberki wirusy płoszące. 22.11.09, 00:10 Troszeczke nie mialam czasu na pisanie, ale "wsiaklam " po uszy w grzebanie w necie i wyszukiwanie rozmaitych ilustracji do piosenek ulanskich. no i znalazlam tyle ciekawych fotografii archiwalnych, malarstwa rozmaitych Kossakow i im podobnych, ze wyszla z tego bardzo udana prezentacja, jaka na wieczorku dla starszkow mialam okazje prezentowac. Przeplatana spiewami przy akompaniamencie uroczego dziewczecia z Uniwersytetu Muzycznego ( dawniej Akademi. troszke zarwanych nocek no i nie bylo czasu na forumowanie - biorac pod uwage pewien zamet domowy, wynikajacy z podejmowania pracy przez synowa. Niby ma glownie pracowac w domu, ale nie calkiem, a i wtedy odbywa dlugie konferencje telefoniczne w jez.angielskim - to i Frankiem trzeba sie wiecej zajac. Pozdrawiam wszystkich w zaczynajaca sie wlasnie niedziele. Warum, nie masz ochoty zainwestowac w skladana drabinke pokojowa? Sa teraz naprawde nie drogie, a dla mnie, posiadajacej liczne pawlacze - calkiem niezbedne. Nie wyobrazam sobie tego skakania z ksiazkami z wysokiego stolka! Juz nie! Stoi sobie taka w katku za szafa i niepomiernie ulatwia dostep do "gornych [plek"! Odpowiedz Link
mammaja Re: Dzieńdoberki wirusy płoszące. 22.11.09, 00:19 PS. Wodniku, swietnie cie rozumiem! Tez ogladam te rozmaite programy - sentymentalnie wraca sie do mlodosci. Jak znajdziesz cos ciekawego w necie, to podeslij linka Odpowiedz Link
warum Re: Dzieńdoberki wirusy płoszące. 22.11.09, 08:05 Witam niedzielnie, na wschod zamiast slonca zawitala mleczna mgla. Cisza i spokoj, wszyscy spia, a my z psem na te okolicznosc zrobilysmy dlugi spacer letnia trasa. Odchudzanie dietetyczne psa skutkuje moim okazyjnym smukleniem Ale ja podjadam jak ona nie widzi, tylko potem mam wyrzuty sumienia.... Ot i kolejny dylemat, co by sie zbyt dlugo nie nudzic Odpowiedz Link
warum Re: Dzieńdoberki wirusy płoszące. 22.11.09, 07:58 Dziekuje za wszelkie rady, ale w drabinke nie zainwestuje, poki skakac/ sporadycznie! jeszcze moge/. Pozyczyc zawsze mam skad, ale tam na gorze sa ksiazki tzw."naukowe" i z naszej mlodosci, do ktorych moja mlodz siega jak juz sie mooocno nudzi.I zawsze przy okazji przymusowych "porzadkow" Oczywiscie jak kazdy mol, ja nie potrafie sie podjac selekcji innej niz przelozenie z jednego rzadku do drugiego, no i w rowniejszym szeregu optycznym Co zawsze mi daje zludzenie,ze jednak cos "uporzadkowalam. Niestety, jak wielu grzezne w przypadkowe czytelnictwo jak juz tam siegne. Odpowiedz Link
popaye Re: Dzieńdoberki wirusy płoszące. 22.11.09, 11:49 d.dobry,- Z ta drabin(k)a Mila Warum, Mammaja ma racje!. Madra kobieta!, ale wiekszosc BAB jest jednak "mundra" a i uparta jak Belzebub jakis Nie mamy (niestety!) extra garderoby polaczonej z sypialnia Gdy bym nie planowal powrotu do Kraju, przy nastepnym remoncie (tej czesci mieszkania) pobudowal bym ja na 100% (jest gdzie, bo sypialnie mamy duza, ok. 25 m.kw.). Jest za to 5 metrow sciany w zabudowie "szafowej" od podlogi do sufitu. Niby jest w tym jakis (logiczny) "system" bo na samej gorze skladowane sa rzeczy uzyteczne rzadziej (sezonowo) lub od czasu do czasu (walizki, torby podrozne itp). Ale bez drabiny ani tego rusz!. Leciutka rozkladana (wygodna) drabinka ma w tym celu specjalne miejsce w tej calej zabudowie. Zmuszona tymi okolicznosciami popay_owa musi ja uzywac!. I dobrze ) W naszym pokoju "biurowym" regaly z ksiazkami sa w kazdym dostepnym miejscu tego pomieszczenia - do samego sufitu, czesciowo podwojnej glebokosci Logiczne iz bez drabiny, dotacie do wszystkich tych zasobow jest mocno "utrudnione". Jest wiec w tym celu specjalnie drabinka (podobna do tej garderobianej), extra by nie nosic jednej po mieszkaniu, wstawiona w specjalne miejsce w jednym z regalow. Ale, hmmmm.... jak to BABIE juz jest za "trudno" Przylapalem, wielokrotnie popaye_owa jak wspina sie na podciagniety ciezki (obrotowy!) Jej biurkowy fotel-krzeslo . Chyba, by sobie kark skrecic a nie doprowadzic do zalamania nerwowego . W kuchni (malenkiej, niestety) i zabudowanej (czesciowo) pod sam sufit "slupkami" na sprzet i szafki (z naczyniami i produktami) - drabiny zabraknac nie moze. W tym celu jest specjalna, stabilna i niewielka drabinka na specjalnym (teleskopowym) wyciagniku - jednym palcem mozna ja wyciagnac by nie bylo trudno!. Ale, hmmmmm..... dla BAB-y widac zbyt trudno! Ciagle widuje popay_owa jak balansuje na chybotliwym taborecie bo..... przeciez BAB-y takie "mundre" sa! Do czasu!, az sobie gnaty pogruchotaja jak moja (b.madra!) mamusia ktora w wieku 85 lat wdrapala sie na krzeslo by poprawic "faldke" na firance ktra ja (ponoc) "do rozpaczy doprowadzala". Efekt: pogruchotane kosci, 2 m-ce pobytu w szpitalu i w gipsie polowa ruchomych "czlonkow" Kobieta trzeba byc!, wiek (jak widac!) obojetny . I co tu komentowac?. Warum,- nie wdrapuj sie na krzesla tylko korzystaj z pogody (ladnej). U mnie, wczoraj byl ostatnim dniem pieknego slonecznego i prawie bezchmurnego nieba. U Ciebie tez sie skonczy wiec korzystaj dokad jeszcze jest!. pozdr.,- pE (osoba w PODESZŁYM wieku) Odpowiedz Link
warum Re: Dzieńdoberki wirusy płoszące. 22.11.09, 12:05 Tak, tylko mi drabiny brakuje... do szczescia. Ale na pewno jeszcze zmadrzeje, bo jednak mam resztki szarych komorek, a pogruchotane kosci sa ostatnia rzecza, ktorej potrzebuje. Wlasnie wrocilam z dlugiego spaceru po "parku", a wlasciwie zdziczalym lesie, ktory wyglada jak pobojowisko- na dole kablowcy rzucili sie orac i klasc cos pod ziemie, na gorze, mnostwo polamanych konarow, ktore albo po jakiejs wichurze albo ze starosci chyla sie ku ziemi. Tylko + temepratura i lekko poprawiona widocznosc, i ta kojaca cisza byla ok. Teraz pies spi, a ja startuje do garow. Nastroj mi zepsul tylko widok w niedalekiej od mojej uliczki odleglosci- auta ze zdjetym kolem, zniszczonym hamulcem i wyraznie mechanicznie uszkodzona obrecza?/ nie wiem jak to na czym jest opona sie nazywa/. To wyraznie byl akt chuliganskiej zemsty, bo aut w szeregu stalo ...14/ lepszych i gorszych /. No i oczywiscie, nikt nie widzial, nikt nie slyszal. A Straz miejska moze ogladala Mam talent Odpowiedz Link
omeri Re: Dzieńdoberki wirusy płoszące. 22.11.09, 12:46 Warumko to felga Witam niedzielnie. Dokształcam się internetowo (robię taki kursik) a Krasnoludka szaleje. Jak ja to lubię! Odpowiedz Link
warum Re: Dzieńdoberki wirusy płoszące. 22.11.09, 13:46 Dziekuje za podpowiedz Ale i tak mysle,ze wlasciciel przezyje szok jutro rano jak wystartuje do auta. Obiad gotowy w 85%, udalo mi sie zmylic czujnosc psa podczas smazenia kotletow Dieta /z/obowiazuje! Odpowiedz Link
omeri Re: Dzieńdoberki wirusy płoszące. 22.11.09, 15:59 Warumko, podziwiam, jak dajesz sobie radę z pieskiem. Dla jednej osoby to duże obciążenie, dlatego sama ciągle się powstrzymuję. Odpowiedz Link
mammaja Re: Dzieńdoberki wirusy płoszące. 22.11.09, 16:26 Jeden pies i obciazenie? No moze tylko dla psa, jezeli wlasciciel za dlugo przebywa w pracy> Odpowiedz Link
omeri Re: Dzieńdoberki wirusy płoszące. 22.11.09, 16:47 a wyjazdy i gdy właściciel zachoruje? Odpowiedz Link
jan.kran Re: Dzieńdoberki wirusy płoszące. 22.11.09, 17:21 Marzymy o kocie ale Junior ma silną alergię ... Do tego stopnia że kiedy Młoda opiekowała się kotem przyjaciołki , odwiedzała go raz dziennie w Jej mieszkaniu , to J. miał alergię na kocie włosy które przynosiła Młoda na ubraniu ... Odpowiedz Link
warum Re: Dzieńdoberki wirusy płoszące. 22.11.09, 17:34 Wyjazdy to najwiekszy problem, ale ja prowadze baaardzo osiadly tryb zycia Choroba? tez bedzie problemem. Samotnosc psa podczas mej nieobecnosci? no tak, teskni, ale potem caly czas dotrzymuje mi towarzystwa i zna rytm dnia. Pani ze schroniska- poinformowana o tym co czeka psa-bez wahania powiedziala,ze lepiej mu bedzie ze mna , niz w schronisku. I ja bez wahania- to potwierdzam, a udawadniac nikomu nie zamierzam MM / jak i zamilkly ostatnio Misiek /tez milosnik psow szkolonych do milosci/ prawdopodobnie uwazaja ,ze tylko ludzie, ktorych stac na dom z ogrodem i wolny czas maja prawo do posiadania psa. Ale poki co prawo pozwala i mnie. Odpowiedz Link
popaye Re: Dzieńdoberki wirusy płoszące. 22.11.09, 17:38 Eeeeh... sorry, ze sie wtracam w sprawe ktora mnie nie dotyczy. Zawsze przerazala mnie ta "polska" bezroska jesli chodzi o trzyanie zwierzat a psow w mieszkaniach - szczegolnie. Jak to milosc do zwierzat? - pies (czesto duzy!) zamkniety na 4-ry spusty w mieszkaniu na 4-tym pietrze bo.... wlasciciel "milosnik zwierzat" musi isc na caly bozy dzien do roboty, wyjezdzac (zawodowo czy nawet rekreacyjnie lub zdrowotnie), a w przypadku gdy sprawa sie komplikuje, ten "milosnik" przywiazuje go do drzewa w byle odleglym lesie?. Rozumiem (pol biedy) gdy ma sie nieruchomosc, psa mozna zostawic "na dworze" byle by mial dostep do suchego, zadaszonego i oslonietego od wiatru miejsca gdzie moze sie schronic przed opadami oraz WODY czystej do picia. Zarcie moze (1-en raz dziennie zaaplikowac Sasiad (na zasadach wzajemnosci). Wlasciciele nieruchomosci (domow z ogrodkami) maja najczesciej tez czlonkow rodziny i mozna zorganizowac to tak iz zawsze ktos jest (blisko) by zajrzec do zwierzaka. Spacery wtedy odpadaja bo pies ma wybieg "nieograniczony". Ale w.... "bloku? (a tak mieszkaja najczesciej osoby samotne, czesto starsze o niepewnym zdrowiu i ograniczonej sprawnosci ruchowej? - czyba zarty?. Kot (ewentualnie) - OK, swinka morska, rybki itp., ale zwierze wymagajace duzej porcji ruchu i wybiegu?. To sa KPINY a nie milosc do zwierzat!. Nie daj sie Omeri namowic na taki hokus-pokus! W interesie PSA!, jak juz nie Twoim-wlasnym. Lubisz spacery z pieskiem - zobacz gdzie jest najblizsze schronisko i (jak Masz czas - akurat) mozesz spacerowac z podopiecznymi ile dusza zapragnie!. pozdrawiam,- pE (osoba w PODESZŁYM wieku). Odpowiedz Link
warum Re: Dzieńdoberki wirusy płoszące. 22.11.09, 18:52 Wreszcie temat, ktory zmusza do reakcji. Omeri zrobi jak zechce. Ja nie naleze do "milosnikow psow" ani wirtualnych przyjaciol zwierzat. W schronisku- sa psy na ktore nie ma chetnych , tych "z mozliwosciami" , a moda na zarobkowe hodowanie psow, i mody na okreslone rasy spoowdowaly,ze... jest .....za duzo zwierzat- bezpanskich. Ja tez moglam zasponosorowac psom zywnosc czy szczepionki, a... latwiej by bylo wirtualnie/ posrednczyc/ w internetowym szukaniu nowych wlascicieli dla opuszczonych lub swiezonarodzonych zwierzat... to naprawde wymaga malo wysilku, a poprawia samopoczucie. Po dlugim namysle i przeanalizowaniu prawdopodowbienstwa klopotow nie do rozwiazania- zdecydowalm sie na psa, ktorego musze i chce sama wyprowadzac, karmic, leczyc.I ciesze sie z tego. Poniewaz mialam juz psa przez kilkanascie lat, wiedzialam,ze to zobowiazanie na cale zycie. A co zrobie jak zlamie noge lub ulegne innemu wypadkowi - lub zachoruje przewlekle -bedac samotna osoba? Poszukam mu domu z ogrodem i wlasciciela, ktory bedzie mial czas.... nie tylko mnie potepiac ale i fizycznie zajac sie moim psem. Gdzie oni sa? Gdzie sa wszyscy przyjaciele... zwierzat? Odpowiedz Link
jan.kran Re: Dzieńdoberki wirusy płoszące. 22.11.09, 19:04 Popeye , miałes psa ? Ja nie ale mam sporo psiarzy w otoczeniu w różnych krajach , w blokach jak i w domkach i zupełnie się z Tobą nie zgadzam. Hodowla psa to sprawa bardzo skomplikowana ale Ty bardzo generalizujesz ... Zależy od rasy , warunków , właściciela ... K. Odpowiedz Link
wedrowiec2 Re: Dzieńdoberki wirusy płoszące. 22.11.09, 19:11 Zgadzam się i nie zgadzam z popeyem. Z jednej strony pies po to został udomowiony, by mieć towarzystwo człowieka Duże psy, w małych mieszkaniach, spędzające większość czasu w samotności to pomyłka. Małe pieski potrzebują mało miejsca, ale duzo miłości. tej nie zapewni willa z ogrodem Ze spraw bardziej przyziemnych - warum, kup drabinkę. Od niedawna jestem właścicielką takowej i wreszcie bezpiecznie pląsam w okolicach sufitu, bez konieczności budowania skomplikowanych konstrukcji i wysiłku z inzynierskiej strony moich szarych komórek Odpowiedz Link
warum Re: Dzieńdoberki wirusy płoszące. 22.11.09, 19:40 Drabinki - nie kupie! Przynajmniej na razie Bo nie bede miec pretekstu,zeby zrobic z siebie "takiej malej, bezradnej" blondynki /chwilowo przemalowanej na mniej dowcipny kolor/, a poza tym...ja wreszcie musze cos zmienic w swoim zyciu, a od pozbycia sie zaleglej makulatury powinnam zaczac. Cenne rzeczy wyszly z domu wczesniej, baza mej wiedzy/ i tak jest w glowie/ awansuje na poziom przy podlodze, a reszta...z reszty mam tylko kilka ulubionych pozycji. I po nie siegam z nad komputera nawet nie stajac na jezdzace krzeselko Odpowiedz Link
jan.kran Re: Dzieńdoberki wirusy płoszące. 22.11.09, 19:48 Jamnik to mały pies , prawda ? Czyli małe mieszkanko mu wystarczy . Bzdura , jamnik to pies łowczy i mimo małych rozmiarów musi mieć dużo ruchu. Lablador duży jest ale to pies spolegliwy , opiekuńczy i dużo ruchu nie potrzebuje ani mieszkania na polu . Ci co trzymają husky w domu a nawet w zagrodzie powinni poczytać o historii tych psów i ich naturalnych warunkach życia ... To tyle na temat generalizowania Odpowiedz Link
alfredka1 Re: Dzieńdoberki wirusy płoszące. 22.11.09, 17:56 Odwiedziliśmy dziś plażę w Dziwnowie. Widać zniszczenia po huraganie i sztormie, które szałały parę tygodni temu dziś cisza i tylko kormoran z mewami patrzą w morską dal Nieliczni spacerują z kijkami lub bez nich Opustoszałe statki wycieczkowe czekają na turystów pod czujnym okiem pirata A bluszcze nie zważając na porę roku zielenią się Odpowiedz Link
czubatek Re: Dzieńdoberki wirusy płoszące. 22.11.09, 18:56 Alfredko,dzieki za ladne zdjecia z pobytu niedzielnego z nad morza i troche zazdroszcze wszystkim,ktorzy maja mozliwosci spedzania wolnego czasu na plazach morskich.My mamy dosc daleko do morza,pozostaje cierpliwie czekac na urlop,ktory planuje na wiosne Odpowiedz Link
popaye Re: Dzieńdoberki wirusy płoszące. 22.11.09, 21:03 jan.kran napisala: "...Popeye , miałes psa ? //.......... ale Ty bardzo generalizujesz ... " nie mialem psa i na pewno nie bede mial w warunkach jakich mieszkam i przy trybie zycia ktore prowadze. Zeby sprawdzic na ile "generalizuje" trzeba by bylo zapytac psa! i nie takiego oglupialego i psychicznie zwichnietego ktory upasiony, drzemiacy na otomanach (czy lozkach), wyjacy z nudow i bezruchu w ciemnych przedpokojach czy ciasnych balkonach, robiacego z siebie "malpe" czy nadaremnie probujacy powywijac ogonem ktory mu (ze wzgledow "estetycznych") - obcieto. Pogadaj z wolnym (wolny = artgerecht gehalten) psem i poinformuj mnie czy teskni za: kanapa, odpadkami ze stolu, dziecmi ciagnacymi go za ogon i uszy czy godzinami spedzonymi w ciemnym przedpokoju lub na balkonie: 1:2 metry ?. Ja nikomu nie chce odbierac Ich "przyjaciela". Tylko, hmmm.... wcale nie jestem pewny czy stetryczala staruszka "uszczesliwiajaca" psa ludzkimi oznakami przywiazania i milosci to jest akurat to o czym marzy psychicznie zdrowy pies?. Ludziom z najblizszego otoczenia jest czesto za duzo (takiej milosci) a psu?. Wychowalem sie w miescie i... nie w Twoim pieknym Wroclawiu i nie na zielonych peryferiach tylko w kamiennicy (eleganckiej - przyznaje) raczej centralnie polozonej. Tam byly wielkie (na tamte czasy) mieszkania i tylko kilka psow i tez im wspolczulem, choc ich Wlascicielki (same Panie to byly) to byla "elita spoleczna" (czyt. chyba swiadome co czynia?) - wdowy po wysokich oficerach (przedwojennego wojska!) pp. profesorowe, mecenasowe itp. Mialem tez Znajomych w tzw. blokach o ciemnych kuchniach i malenkich miszkaniach do ktorych jak sie szlo (klatka schodowa) to z mijanych mieszkan rozlegalo sie szczekanie lub wycie godzinami zamknietych w przedpokojach wielkich(!) wilczurow, pudli, jamnikow itp. Ich "kochajacy zwierzeta" Wlasciciele byli (raczej) w pracy lub wychodzili z pupilami na dlugosc .... papierosa (stojac pod zadaszeniem klatki schodowej) gdy Ich pupil mial rozprostowywac kosci!. Wielkie mieszance z przewaga krwi ras ktore potrzebuja kilometrowych odleglosci na "wybieganie" nie bo chca tylko (z natury!) - musza. Tja..... dlugosc papierosa i to wieczorem bo rano: krocej - kto by tam mial rano czas? Ale kochali swoje zwierzeta: mogly wyc i szczekac do woli!, jak wlasciciel byl w pracy - oczywiscie!. Bo jak wrocil, to raczej byc cichutko u pana co nawet zonie dawal "w pysk" jak osmielila sie odezwac Zaluje, ze nie masz psa - Mila JK. Pies byl-by pewnie "szczesliwy", mam nadzieje jego a nie Twoim szczesciem. pozdrawiam,- pE (osoba w PODESZŁYM wieku) Odpowiedz Link
alfredka1 Re: Dzieńdoberki wirusy płoszące. 22.11.09, 21:14 W moim rodzinnym domu zawsze był pies, latał "luzem" po ogrodzie, gdy wychodzilismy /do szkoły/ a mama po cos tam, to piesek grzecznie szedł do domu. Mądry był i wiedział, że rodzina szybko wróci. Cieszył się na nasz widok a my naprawdę go kochalismy. Niestety, pewnego dnia gdy po ogrodzie biegał, zastrzelił go litewski policjant. Smutek nie do opisania. Wkoło wojna a my nad domownikiem płaczemy. Nawet ojciec, legionista z Virtuti Militari, dwa dni nie jadł. A gdy umarła Mama, następny pies odszedł przy jej łóżku po dwóch tygodniach. Potrzebni sobie jesteśmy-Pan Psu a PIes Panu. I skonczmy już tę dyskusję, smutno mi się zrobiło. Popaye, podałeś skrajne przypadki posiadania psa ale nie wszędzie w blokach i ciasnocie psina się męczy. No to cmok cmok. Odpowiedz Link
warum Re: Dzieńdoberki wirusy płoszące. 22.11.09, 21:27 Cmok, cmok.Alfredko, zwierze w domu to powazne przedsiewziecie. Kazdy z nas ma swoje doswiadczenia , poglady i wnioski. Nie unikajmy kontrowersyjnych tematow,nawet jak chwilowo zaostrza temperature, bo inaczej nasze forum bedzie dokladnie takie jak inne.Cmok, cmok.. Odpowiedz Link
popaye Re: Dzieńdoberki wirusy płoszące. 22.11.09, 21:39 nie, nie, - ja juz thx. Nie moje psy, malpy i piwo (tez go nie pijam! Ja mam .... zone i NIC mnie wiecej nie trzeba, do szczescia przynajmniej. Zaspokaja moje "oczekiwania" dot. zapotrzebowania na przyjazn, towarzystwo, cieplo rodzinne i (raczej) nie daje sie "nabrac" na odpadki ze stolu, zamykac w przedpokoju (czy balkonie/tarasie) sie nie da(!) i.... wyprowadzac (na spacer) Jej nie musze. Zarwno bez jak i ze smycza (niech Bog broni!,- dala by mi "smycz") ) milego wieczoru Panstwu zycze,- Odpowiedz Link
alfredka1 Re: Dzieńdoberki wirusy płoszące. 22.11.09, 21:45 --i tym oto pieknym Esejem Popaye,a kończymy dyskusję o psach kotach kanarkach i rybkach. Aha, jeszcze mogą być papużki. Nic juz, oprócz Wodnika, w domu nie będę miała bo gdy odejdę kto zaopiekowałby się zwierzyną??? bo Wodnik sobie radę da. Odpowiedz Link
warum Re: Dzieńdoberki wirusy płoszące. 22.11.09, 22:03 No tak, auta nas podminowaly, zwierzeta wkurzyly dobrze chociaz,ze wszyscy lubimy jesc i spac Jutro czeka mnie ciezki dzien, ale jak wszystko pojdzie zgodnie z planem, to poczuje i ulge i satysfakcje. A jak sie cos rypnie, to postekam publiczniewiedzac,ze komputer wszystko przyjmie.I nawet nie odwarknie Ewentualnie otworze kacik, dla tych, ktorym nie wyszlo...i musza nie swoje bledy naprawiac))Dobranoc. Odpowiedz Link
warum Re: Dzieńdoberki wirusy płoszące. PS:) 22.11.09, 22:16 Beata Pawlikowska, slynna ze Swiata wg blondynki w radiu Zet uzywa swietnego okreslenia na pobudzenie :"Silownia umyslowa" Ja po przeczytaniu tekstu dzisiejszego narodowego dyktanda stwierdzilam,ze ....zwyciezca mimo,ze tak "niespolonizowany" to przyklad,ze wystarczy chciec, cwiczyc i osiaga sie absolutny sukces. "Laureat 14. Ogólnopolskiego Dyktanda. Jan Chwalewski - 52-letni technik elektronik z Pabianic jako czwarty zwycięzca w historii zabawy nie popełnił ani jednego błędu, czym zmartwił współautora tekstu prof. Jerzego Bralczyka." http://www.tvn24.pl/-1,1629928,0,1,ortografia-to-jego-hobby-i-zostal-jej-mistrzem,wiadomosc.html Niestety, zatrzymalam sie na podstawowkowej wersji slownika ortograficznego, a okazalo sie,ze w dyktandzie trzeba bylo jeszcze byc na biezaco i znac czesci garderoby i trunki... Teraz juz naprawde pozwole Wam odpoczac Odpowiedz Link
alfredka1 Re: Dzieńdoberki wirusy płoszące. PS:) 22.11.09, 22:21 -Rozmyślałam i ja nad tym dyktandem. Mam nadzieje ,że jutro będzie pełny tekst, to sobie poogladam pooglądam pooo.........- dobranoc ) Odpowiedz Link
mammaja Re: Dzieńdoberki wirusy płoszące. PS:) 22.11.09, 23:10 Piekne zdjecia, Alfredko - maja "posezonowy" klimat, ktory bardzo mi odpowiada Odpowiedz Link
mammaja Re: Dzieńdoberki wirusy płoszące. PS:) 22.11.09, 23:17 Warum, ciesze sie ze masz pieska - on cie rzeczywiscie wyprowadza na spacey. I napewno jest mu lepiej niz w schronisku bo ma wlasciciela. W mojej poprzedniej wypowiedzi chodzilo o znane mi przypadki zoastawiania wyjacego psa na cale dni zamknietego w mieszkaniu. A ostatnio akcji mojego znajomego, ktory sprowadzal straz miejska i policje do psa wyjacego zamotnie trzeci dzien w pustym mieszkaniu. Wiem, ze twojemu to niegrozi Natomiast o degeneracji do jakiej ludzie doprowadzili niektore rasy psow duzo moglaby powiedziec moja corka, psiarz fachowy - o mozgach mopsow, zmianach w kregoslupach basetow i wielu innych. Tragedia. O reprodukowaniu psow z dysplazja, ktore w starszym wieku nie moga w ogole chodzic. Rozumiem, ze temat zamkniety, ale to jest wolny kraj, to jeszcze napisalam Odpowiedz Link
alfredka1 Re: Dzieńdoberki wirusy płoszące. PS:) 23.11.09, 12:56 Pozdrawiam Mammajko. Nowy tydzien zaczął sie pochmurnym poniedziałkiem, koniecznymi zakupami /dopóki ludzi mało w sklepach/ i uczuciem bólu w zdeptanych wczoraj kościach.) Ale warto było .. Odpowiedz Link
omeri Re: Dzieńdoberki wirusy płoszące. PS:) 23.11.09, 14:42 Witam między pracami. Żeby mieć pieska musiałabym zrezygnować z stanu singielki - to chyba za wysoka cena Odpowiedz Link
alfredka1 Re: Dzieńdoberki wirusy płoszące. PS:) 23.11.09, 15:13 Można dać anons : Dochodzący, psy kochający do singielki potrzebny ) Omeri, jak długo będziesz jeszcze pracowała na tyle etatów ? zaharujesz się i cała radość życia pryska z tego powodu. Jak sdię czuje kończyna ? Odpowiedz Link
jan.kran Re: Dyktando :) 23.11.09, 20:37 - Hej, hop, panie lelum polelum, rusz no że się! - Ejżeż ty, zażywny huncwocie przechero, czegóż to sobie winszujesz? - Chcę li tylko, byśmy jakowąś sztukę dell'arte odegrali. - Kiedym nieruchawy w tym niby-pancerzu... - Złóż otóż kontusz tuż obok, bo przyprószony on gdzieniegdzie z rzadka ciemnooliwkowymi cętkami, i włóżże te czerwono pręgowane wzdłuż antycellulitisowe legginsy z lycry. - Oj, to raczej za pewne przyjąć by trzeba, że hajdamackie hajdawery byłyby lepsze... - Lecz skądże ten miszmasz w twej ekstraeleganckiej zazwyczaj postaci? - Bom poniekąd zamierzył odchudzić się co nieco. Zarzuciłem fondue z mozzarelli i gorgonzoli, oryginalne sushi, purée z ratatui, a zwłaszcza kogel-mogel i rachatłukum - i nic. Nie pomogła niskokaloryczna dieta ekspres ani inne hocki-klocki. - Boś zapewne pił co dzień półtrzecia kieliszka cabernet, a może nawet półczwartej szklaneczki beaujolais? - Alem nie do syta jadł i pijał... - Lecz cud-dieta nie pomoże, jeśli się nie ochędożysz... - Potrzebneż mi to ochędóstwo? - Ani chybi, panie bracie. Zmień menu i strój, zastosuj feng shui, a poprawisz image swój Odpowiedz Link
mammaja Re: Dzieńdoberki wirusy płoszące. 24.11.09, 22:49 Dwu dniowy wyjazd synowej do Paryza sprawil, ze dzisiaj trzy kobiety zajmowaly sie Frankiem. A i tak jestem wykonczona ! Nawet nie mam sily juz nic pisac! Odpowiedz Link
goskaa.l Re: Dzieńdoberki wirusy płoszące. 25.11.09, 07:07 Ogromnie ten Franio absorbujący, i widać już w tym wieku wie, jak zająć swoją małą osóbką ich uwagę. Odpowiedz Link
wodnik33 Re: Dzieńdoberki wirusy płoszące. 25.11.09, 10:33 Gosiu, o siódmej rano powinno sie przewracac na trzeci bok. Franio tez napewno jeszcze spi ) Odpowiedz Link
goskaa.l Re: Dzieńdoberki wirusy płoszące. 25.11.09, 10:40 Wodniku, moje dziecko przez całe swoje dzieciństwo wstawało kole 6. Może Franio też tak ma? A przewroty w łóżku o siódmej rano może będę ćwiczyła na emeryturze. Póki co, nie umiem. Odpowiedz Link
goskaa.l Re: Dzieńdoberki wirusy płoszące. 26.11.09, 06:37 Witam, już dotarłam do pracy. Ciepło, trochę wiatru. Jeszcze ciemno. Pogody na świecie i wewnątrz wszystkim życzę. Odpowiedz Link
warum Re: Dzieńdoberki wirusy płoszące. 26.11.09, 07:20 Jestes bardzo ranny ptaszek O 6.37 to ja wracalam ze spaceru i patrzac na "swit" uznalam,ze dzis jest widniej niz wczoraj o tej porze, ale to zasluga pogody nie pory Pan od zepsutego auta zmarnowal cale wtorkowe popoludnie,zeby odjechac "o wlasnych silach" do warsztatu. Mnie jak zaczelo sie od poniedzialku "przysypywanie robota" to... trwa. Byle do piatku wieczor. Dieta nie sprawdzila sie. Albo ja nie mam charakteru, albo pies wzial mnie na litosc. Wlasciwie to nie jest przytyty, a katowac sie ani jego nie zamiarzem. Nie bedzie laska . Taki jak jest pasuje do mnie Odpowiedz Link
alfredka1 Re: Dzieńdoberki wirusy płoszące. 26.11.09, 10:40 Wstałam przed godziną i jeszcze mi mało.Dzielne jesteście, że jeszcze macie dość sił na uśmiechy poranne. Gosiu, a kto wychodzi z Twoim pieskiem?? Warum, piesek nie za tłuściutki ale Ty za szczupła jeste. Chyba obie musimy trochę się podtuczyć. Odpowiedz Link
goskaa.l Re: Dzieńdoberki wirusy płoszące. 26.11.09, 11:20 Pies wychodzi rano sam. Jeśli TŻ jest w domu, sunia nawet oka nie otworzy, kiedy się rano krzątam przed wyjściem. Ale kiedy go nie ma, psisko dobrze wie, że trzeba wyjść posiusiać, bo pani wraca późno. Odpowiedz Link
mammaja Re: Dzieńdoberki wirusy płoszące. 26.11.09, 23:02 Dobry wieczor, po kolejnym dniu - tym razem sto innych spraw - dlaczego one tak mnie lgna? Dyktando mi sie nie podoba, ze wzgledu na te te wszystkie obce wyrazy gastronomiczne - to ma byc jezyk polski i skad w nim ratatuja i beaujolais ? A w szkole mnie uczono, ze nie daje sie przecinkow przed "i". czy to sie zmienilo? Odpowiedz Link
warum Re: Dzieńdoberki wirusy płoszące. 27.11.09, 07:07 Mnie tez tak uczono. Ale zdarza mi sie stawiac przecinek przed i gdy chce oddzielic ideowo jedno od drugiego co wczesniej polaczylam tym "i"Zamotalam okropnie, milosnicy jezyka prosimy o komentarz. Na moj wschod dotarlo slonce. I to najlepsza informacja na dzisiaj. Pozdrawiam serdcznie Ulubiencow. Odpowiedz Link
goskaa.l Re: Dzieńdoberki wirusy płoszące. 27.11.09, 07:20 Domyślam się, że chodzi o zdanie: - Złóż otóż kontusz tuż obok, bo przyprószony on gdzieniegdzie z rzadka ciemnooliwkowymi cętkami, i włóżże te czerwono pręgowane wzdłuż antycellulitisowe legginsy z lycry. Ja bym to wytłumaczyła tak: w tym zdaniu złożonym jest wtrącone zdanie "bo przyprószony on gdzieniegdzie z rzadka ciemnooliwkowymi cętkami". Takie zdanie musi być oddzielone od zdania podstawowego i stąd przecinek przed "i". Odpowiedz Link
alfredka1 Re: Dzieńdoberki wirusy płoszące. 27.11.09, 12:53 iiiiiiiiiiiiiiii ) wstawię nie wstawię ,a właściwie wstawię gdy będę czuła nieprzemoż/ o /ną chęć ) Odpowiedz Link
wodnik33 Re: Dzieńdoberki wirusy płoszące. 27.11.09, 19:50 Nie bedzie wycieczki, pada i wieje. Piekielna pogoda ,w przewodach kominowych wyje, a z piecyka gazowego , oprocz spalin, wydostaja sie na kuchnie cale piatkowe jadlospisy sasiadow, smierdzi rybami, fuj !! Odpowiedz Link
mammaja Re: Dzieńdoberki wirusy płoszące. 28.11.09, 00:18 Wodniku, przeciez zapach ryb powinien byc ci mily ( teoretycznie) U nas tak nie wieje, ale bede odpoczywc jutro po pracowitym tygodniu, przepelnionym wyjsciami z domu ! Odpowiedz Link
1skowronek Re: Dzieńdoberki wirusy płoszące. 28.11.09, 11:11 Mam nadzieję, że wirusy najskuteczniej przepłoszą duńscy dziennikarze.Miłego słonecznego dnia życzę. Odpowiedz Link
warum Re: Dzieńdoberki wirusy płoszące. 28.11.09, 11:36 Witam sobotnio, na dworze pogoda jakby to przednowek wiosny byl Stosunkowo "cieplo", wiatr niewielki, slonce swieci. Wykopki budowlane ruszyly z miejsca)) Nie wiem, czy tylko tutaj zostaly pieniadze w budzecie miasta, ale juz od kilku lat obserwuje zjawisko - ruszania z kopyta, zaraz po 1.11. Nikt nie patrzy w kalenadrz tylko w niebo / czy nie pada/- a drogowcow jak mrowkow, nawet ciezki sprzet sie nagle znalazl/ chodniczki, parkingi, swiatla,a chocby przelozenie krazweznika ciut dalej/ tak 0,5-0,8m/ co by kierowcom lzej bylo.....No po prostu pieknie. Wybory jakies sie zblizaja czy co? 1Skowronku, czy mozesz rozwinac temat? Ostatnio nieoswiecona jestem, a po wczorajszym dniu,to nawet nie spojrzalam do wiadomosci. Grypa przeszla czy komputer mam do bani? Pozdrawiam serdecznie i proponuje "miejscowym" spacer po "parku", ruch taki jak w lecie Odpowiedz Link
alfredka1 Re: Dzieńdoberki wirusy płoszące. 28.11.09, 11:37 -Witajcie, juz nie wieje, ryby odpłynęły. Chyba pojedziemy za miedzę. W Schwedt wielkie sprzedaże i wyprzedaże. Pooglądamy. Wypada pojechać gdy ulotki zawieszone na drzwiach się znajduje. - Odpowiedz Link
omeri Re: Dzieńdoberki wirusy płoszące. 28.11.09, 15:54 Witam sobotnio, po słonecznym spacerze. Odpowiedz Link
1skowronek Re: Dzieńdoberki wirusy płoszące. 28.11.09, 16:37 Warum, członkowie WHO pobierają uposażenie w wielkich firmach farmaceutycznych, a ogłoszenie pandemii to dla tych firm pieniądze, pieniądze, pieniądze... Duńscy dziennikarze pierwsi to nagłośnili. Pozdrawiam. Odpowiedz Link
mammaja Re: Dzieńdoberki wirusy płoszące. 28.11.09, 22:56 Dzien byl sloneczny i troche "za lekko" sie ubralam, zwiedzione widokiem zaookiennym. Zaczyna mnie troszke lamac w kosciach - ale sie nie dam! Wypoczywam i czytam. Ciekawa jestem wyprzedazy zagranicznych. Mam nadzieje, ze napiszecie ! Odpowiedz Link
alfredka1 Re: Dzieńdoberki wirusy płoszące. 29.11.09, 11:31 Ha, zrezygnowaliśmy gdy zobaczyliśmy ciągnące ku granicy sznury samochodów .. poczekamy na wielki przedświąteczny Kiermasz-. Może wybierzemy się do Berlina, tak jak w ub. roku Wędrowiec. Niedziela zapowiada się bezdeszczowo. Mam duże zalgłości w czytaniu więc wezmę się za Politykę i Tatry /kwartalnik/. Nie napisałam, że w rezultacie pojechalismy w kierunku Loknitz. Wspaniałe wzgórza morenowe i jeszcze spotyka sie drzewa z liśmi czerwonymi. Cisza absolutna i spokój. Ludzi brak . Odpowiedz Link
mammaja Re: Dzieńdoberki wirusy płoszące. 29.11.09, 13:33 Jak to milo, ze czytasz Tatry U mnie w domu u cioci byly jeszcze przedwojenne numery. Oboje z mezem nalezeli do PTT, zostaly po nich piekne fotografie z tamtejszych czasow Odpowiedz Link
alfredka1 Re: Dzieńdoberki wirusy płoszące. 29.11.09, 14:39 --Opłacamy prenumeratę na cały rok. Dużo czytania. Pięknie wydane, bogactwo historii, ilustracji i spraw bieżących. Odpowiedz Link
popaye Dzieńdoberki 29.11.09, 15:04 dzien dobry,- Alfredka i MM "cos" wspomnialy o wyprzedazach "zagranicznych". Hmmmm..... jak wyglada sprawa zagranica Wam nie napisze bo choc do najblizszej Zagranicy (Holandia) mam tylko kilkadziesiat kilometrow ale jakos... dawno nie bylem, a z powodu wyprzedazy (jakichkolwiek) to juz na pewno bym sie wyciagnac nie dal . Wczoraj, nieopacznie, dalem sie popay_owej wyciagnac na "miasto" i juz mnie wystarczy Adwent to u nas czas wszelakich Jarmarkow Bozonarodzeniowych w stylu: grzane wino, lizaki na patyku i paskudztwa pokraczne a´la "sztuka" ludowa i rzemioslo (Boze sie pozal!). Dzieki opatrznosci pogoda (przedpoludniem) byla mrzawkowo-mglista i jeszcze nie_wielu amatorow rodzinnych wypraw miedzy stragany . Wzechobecny zapach anyzku dochodzacy ze sraganow, towarzyszyl nam nawet w ogrodku kawiarni (porzadnej - raczej) w ktorym usiedlismy by wypic kawe w drodze: parking - sklep z... uslugowym stoiskiem sprzedajacym robione na zamowienie ramy do obrazow. Na inne szlajanie sie po miescie, w handlowa sobote, bym sie namowic nie dal!. Po co mnie takie atrakcje jak zakupy w "tlumie" skoro mozna to zrobic do godz. 22°° w normalny (i beztloczny) wieczor piatkowy?. Wracajac do kawiarniarnego "ogrodka". Obowiazujacy zakaz palenia tytoniu (wewnatrz) lokali gastronomicznych (nawet z klimatyzacja!) spowodowal iz zewnewtrzne ogrodki przed-kawiarniane funkcjonuja caly bozy rok, nawet zima!. Wlasciciele kawiarni je zadaszyli, foteliki wyposazyli w cieplutkie pledy i grzejniki gazowe - cieplo i milo jak ... wewnatrz. Przekora ludzka sprawila iz "na zewnatrz" siedza nie tylko nalogowi palacze ale i Ci ktorzy przedtem, nawet latem siadali "wewnatrz" Po wlasnej partnerce (popay_owa) widze iz ten zakaz (palenia tytoniu przynosi odmienne skutki. Poay_owa mianowicie nie pali, ale z przekory chyba, przy takiej okazji, wczoraj "zazyczyla sobie" ... papierosa. Slaby i najlepiej "mentolowy" mial byc, wiec poszedlem do automatu (wewnatrz kawiarni) i nabylem dla Niej paczke mentolowych Marlboro- Lights. Boze, jeszcze mnie przez te zakazy kobite w nalog wpedza . pozdr.,- pE (osoba w PODESZŁYM wieku) ps. a´propos "wyprzedazy" (arakcji cenowych) Przechodzilismy obok sklepu miesnego gdzie sprzedawano jako "Angebot" ( nizsza cena!) piekne, az slinka leciala jak sie parzylo jak je robia!, - rolady wolowe (z cebulka i ogorkiem) za 12,98€/kG. Kupilem 6-sc i mamy wspanialy obiad bez "najgorszej roboty" (rozbijanie, smarowanie, doprawianie, nadziewanie i wiazanie/spinanie). Warto bylo! Odpowiedz Link
mammaja Re: Dzieńdoberki 29.11.09, 16:55 Popaye, opis dzialajacy na wyobraznie ! Uwielbiama takie jarmarki przedswiateczne, samo lazenie miedzy straganami mnie uskrzydla. Cos z dziecinstwa zostalo, kiedy czekalismy na te "budy" na Rynku Krakowskim Wprawdzie robie okropne literowki, ale twoje "sragany" moga dolaczyc moich "nasrojow", ktore wypomina mi Fedorczyk Odpowiedz Link
jan.kran Re: Dzieńdoberki 29.11.09, 17:32 Ja bardzo miło wspominam niemieckie jarmarki Grzane wino, słodycze adwentowe zapachy. W Erlane na jarmarku był kicz ale były też piękne atrystyczne rękodzieła. Co do zimowych ogródow dla palaczy to są takie wOslo. Np. na głównej ulicy przed kawiarnią stoi kanapa i leżą pledy Odpowiedz Link
wedrowiec2 Dzieńdoberki wirusy płoszące. 29.11.09, 17:36 Mammaju, specjalnie dla Ciebie - jeszcze ciepłe zdjęcia z jarmarku w Nord-West-Zentrum we Frankfurcie. Robione wczoraj wieczorem dziś dostarczone do Polski Jakość zdjęć średnia, ale robione były małym aparacikiem IMG]http://i50.tinypic.com/e81z6p.jpg[/IMG] Odpowiedz Link
wedrowiec2 Re: Dzieńdoberki 29.11.09, 17:40 I zdjęcia z tego samego miejsca, ale ubiegłoroczne Skrzydła anielskie z przeceny Odpowiedz Link
wedrowiec2 Re: Dzieńdoberki 29.11.09, 18:03 A tak to miejsce wygląda latem. W północnej części Frankfurtu, Heddernheim znajduje się wielkie centrum handlowe Nord-West-Zentrum. Obecna koncepcja została stworzona m.in. przez architekta polskiego pochodzenia Wacława Bieniasza-Nicholsona. Poszczególne poziomy połączone są ruchomymi pochylniami. Nawet poziom przystanku metra (kolejki miejskiej ) dostosowany jest dla niepełnosprawnych. Prócz funkcji typowo handlowej w Centrum znajdują się liczne kawiarenki, restauracje, miejsca czynnego wypoczynku i zabaw dla dzieci. Odpowiedz Link
alfredka1 Re: Dzieńdoberki wirusy płoszące. 29.11.09, 18:29 Wędrowcze, aniołki z przeceny to gratka ) szkoda że nie mają na stałe przyklejonej kartki. Ciekawa byłam, czy na Rynku w Krakowie już są stragany ale kamerka nie działa, niestety . Do jutra chyba uruchomią. Odpowiedz Link
mammaja Re: Dzieńdoberki wirusy płoszące. 29.11.09, 22:44 Piekne, prawdziwie przedswiateczny nastroj na mnie splynal! bardzo dziekuje Wedrowcze! Skrzydla mam do zdjec jeszcze zeszloroczne ! Odpowiedz Link
alfredka1 Re: Dzieńdoberki wirusy płoszące. 30.11.09, 10:52 Pieski wcale się nie postarzały. Mam uskrzydlone zdjęcie z ubiegłego roku. Dzień zapowiada sie piękny, słoneczny. Ciągle jesień. Czas na spacer i zakupy niewielkie. Jakieś niedobre fronty chyba nad nami przechodzą bo dwaj "chorzy" od rana się awanturują. Jednemu psy przeszkadzają, nawet te w oddali i ryczy na całe osiedle i pluje brzydkimi wyrazy (. Drugi też ,ale nie psy są powodem jego złego stanu ale ...głowa /zal mi go, ale o tym kiedy indziej/. Odpowiedz Link
josarna Re: Dzieńdoberki wirusy płoszące. 30.11.09, 12:52 Dzień dobry wszystkim Miło mi "widzieć" Was w niezłej formie, choć odnoszę wrażenie, że niektórzy robią dobrą minę do złej gry . U nas straszliwie wieje halny. Dobrze, że wejście do domu jest od północnego wschodu, bo Tatry mamy na południowym zachodzie. Niby ciepło (9,5 st.), ale nie da się wyjść. Nawet psy się kryją. Właśnie: psy... Temat niby zamknięty, ale nie mogę sobie odmówić wtrącenia swoich trzech groszy. Choć sama mam dwie suczki, uważam, że prawo posiadania psów powinno być obwarowane wieloma utrudnieniami. Tak jest w Szwecji. Obie moje suczki były skazane na śmierć - dlatego są u mnie. Poza tym mamy 0,5ha ogrodu, a dookoła kilometry kwadratowe lasów. Warunki mają lepsze niż niektórzy ludzie: pyszne jedzenie, luksusowa buda i prawo sypiania w górnym przedsionku domu. Do tego zawsze jest ktoś w domu. Niestety zdecydowana większość psów nie ma takich luksusów. Strasznie cierpię widząc we wsi psy miotające się na łańcuchach, a w miastach wyjące godzinami w zamkniętych mieszkaniach. Znam wielu wspaniałych, kochających opiekunów psów, ale równie wielu niby niezłych ludzi, dla których jednak pies jest rzeczą. Na wsiach pokutuje jeszcze stary (chyba) pogląd Kościoła, że niby zwierzę nie ma duszy i istnieje po to, by człowiek mógł z nim robić co zechce. Niekoniecznie znęcać się, ale też nie rozczulać, bo to rzecz. Nikomu nie opłaca się sterylizować suk i takie biedactwa rodzą 2 razy w roku przez czasem 10 lat. Małe rozdaje się lub topi albo... nie powiem. Myślę o tym, by zorganizować stałą akcję sterylizacji suczek. Ktoś wpłacałby pieniądze, a inny woził suczki na operację i zapewniał im opiekę. Gdyby to było za darmo i ktoś to załatwił, to właściciele pewnie by się zgodzili. Moje sunie są wysterylizowane, ale rozumiem, że dla wielu ludzi wyjazd z psem do miasta, opieka i koszt są trudnością nie do pokonania. Odpowiedz Link
mammaja Re: Dzieńdoberki wirusy płoszące. 30.11.09, 14:07 Nie mozna wszelka glupota i okrucienstwem obarczac od razu kosciola, w ktorego przekazie zwierzata ratowaly swietych i pustelnikow, a sw. Franciszek nazywal "mniejszymi bracmi", co jako babcia Franciszka czuje sie w obowiazku dodac. Poza tym serdecznie pozdrawiam! Od kiedy ten halny? Wczoraj rozmawialam z przyjaciolka z okolicy i zachwycala sie pogoda. Tyle, ze faktycznie mieszka nizej Odpowiedz Link
omeri Re: Dzieńdoberki wirusy płoszące. 30.11.09, 15:06 Witam poniedziałkowo między pracami. Odpowiedz Link
mammaja Re: Dzieńdoberki wirusy płoszące. 30.11.09, 19:15 Co tu tak pusto? U mnie imieniny w toku. Pozdrawiam! Odpowiedz Link
alfredka1 Re: Dzieńdoberki wirusy płoszące. 30.11.09, 19:56 Serdeczne życzenia dla ANDRZEJA, dziecko Przyjaciół jest i naszym dzieckiem !!!! Razem może nie zatoczymy kręgu ale poskaczemy ))) www.care2.com/send/card/5032 Odpowiedz Link
mammaja Re: Dzieńdoberki wirusy płoszące. 30.11.09, 20:34 Alfredko, dzieki! Ale juz nie rozciagajmy tego na seniora - bo trudno powiedziec, ze maz przyaciolki jest naszym mezem ))) Wkleilam wczoraj Wodnikowi fajne linki na watku muzycznym. Jak zaczelam sluchac to mi znowu do 3 ciej zeszlo Odpowiedz Link
wodnik33 Re: Dzieńdoberki wirusy płoszące. 30.11.09, 20:47 Senior seniorowi zyczenia sklada ,jako ze maz Przyjaciolki jest moim Przyjacielem. Wszystkiego dobrago Panie Andrzeju. Serdecznosci dolaczam. Odpowiedz Link
mammaja Re: Dzieńdoberki wirusy płoszące. 30.11.09, 22:05 Odpowiem na starym watku - pieknie to wymysliles Wodniku, przekaze natychmiast Odpowiedz Link