Dodaj do ulubionych

Dzieńdoberki nieustająco karnawałowe;)

17.01.10, 11:20
A własnie, kiedy koniec karnawału?
Mam ochotę na faworkismile
Obserwuj wątek
    • popaye Re: Dzieńdoberki nieustająco karnawałowe;) 17.01.10, 18:15
      dz.dobry,-

      na taka pogode (u mnie: mgliscie, +2°C i szaro/buro z resztkami
      sniegu) faworki tez wydaly sie mnie dobrym pomyslem.

      Jasne, najlepsze byly te ktorych smak pamietam z rodzinnego domu,
      - robione przez Babcie!.
      Ale wtedy nie "istnialo" dla mnie pytanie: "jak je sie robi"
      a szkoda!, - przydalo by sie dzisiaj!.
      Dzisiaj juz umiem docenic wspaniale smaki dziecinstwa
      ktore wtedy bagatelizowalem bo wydawalo mnie sie (o glupoto
      nieskonczona!), ze tak (dobrze) to mnie bedzie zawsze! smile
      Malo tego: lepiej bedzie - he, he, he sad

      Jak mnie sie zachciewa (teraz!) faworkow mam nawet wybor!.
      Moge isc do Cukierni i ... kupic!.
      Piekne sa (te z cukierni): jeden w jeden "identyczne", tylko w smaku
      zblizone do wrazenia ssania starego kapcia obficie posypanego
      proszkiem do pieczenia sad
      Moge tez "zazyczyc" sobie by zrobila je popaye_owa.
      Zyczyc - moge!, zna to pewnie i Wodnik bo my (he, he) wiele
      mozemy i kochane towazyszki zycia mamy i... nawet nasze
      zyczenia zostana spelnione ale.....
      Najlepiej: zrobic samemu!: naj_szybciej, naj_skuteczniej i bez
      (niczyjej) "laski" (no... moze nie az tak, ale zalezy od humoru).

      Wysmiewana nieraz (tutaj) ksiazka kucharska Nely Rubinstein byla dla
      mnie zawsze dobrym drogowskazem.
      W sprawie faworkow - tez.
      Byly "prawie" jak te Babci i czesto je tak robilem.
      Ale wczoraj, przypadkiem, na forum Poradnik Domowy
      forum.gazeta.pl/forum/f,630,Poradnik_Domowy.html
      natrafilem na watek oparty na dyskusji w kuchni pt.:
      "Faworki krok po kroku ".
      Dla odmiany zrobilem takie jak w zamieszczonym tam przepisie.
      Leniwy jestem i nie chce mnie sie wyrabiac ciasta "recznie" wiec
      wrzucilem skladniki do maszyny (robota) z ktorego ciasto wyszlo
      odrobine za geste, wiec ... dodalem troche piwa. Calkiem
      "na piwie" nie chcialem, za bardzo przypominaja mnie cos podobnego,
      z ciasta faworkowego tartego na na tarce do warzyw i smazonego w
      glebokim tluszczu w kuchni niemieckiej (tfuj!).

      No i wyszlo!.
      Faworki sa zjadliwe i jest ich niesamowita ilosc - wielka miska ze
      stali nierdzewnej. Przez tydzien ich (chyba) sam nie zjem smile)
      Kto ma ochote - czestujcie sie.

      pozdr.,-
      • alfredka1 Re: Dzieńdoberki nieustająco karnawałowe;) 17.01.10, 19:08

        Popaye, barbarzyńco, !! ciasto na faworki w mikserze.. ojojojoj. A
        czy ono jeszcze nadawało sie do tłuczenia wałkiem do ciasta by
        kruche i z pęcherzykami powietrza były. A pamiętałeś o łyżce kwaśnej
        śmietany /też kruchość/ i kieliszku spirytusu by tłuszczu nie piły.
        Bardzo jestem ciekawa smaku faworków piwnych, mogą być nawet
        smaczne .
        Chyba nie będę czekałana Ostatki, usmażę za tydzień. -
        https://i48.tinypic.com/10er32u.jpg
        • popaye Re: Dzieńdoberki nieustająco karnawałowe;) 17.01.10, 21:00
          "Popaye, barbarzyńco, !! " - napisała alfredka1 smile

          Alfredko Mila jak ja jestem barbarzyńca to cukiernicy (przynajmniej
          Ci ktorzy musza przezyc z wlasnej pracy) sa niezle ... bandziory! smile
          Pokaz mnie, prosze takiego z Nich ktory wyrabia ciasto
          (jakiekolwiek!) - reka?.
          Nie ma takiej opcji moja Mila, - delikwent na chleb (suchy!) nie
          zarobi!smile

          Do robienia ciasta (kazdego!) sa maszyny jak i takowez do ubijania
          bialek, smietany czy walkowania ciasta (na kazdy rozmiar i grubosc!).

          Jasne, ze (w domu) nie mam duzoformatowej maszyny do walkowania,
          a mala "makaronowa", nawet elektryczna, dla takiej ilosci (1/2 kg
          maki) wiecej zachodu niz wywalkowac walkiem. Ale to jedyne co robie
          "recznie", przy absolutnie wszystkich ciastach!.
          Zadne "walenie" walkiem nie napowietrzy ciasta tak jak (przyzwoita)
          maszyna do jego wyrobu, a dodatek piwa (ca. 1/3 szklanki) efekt ten
          tylko wzmogl.
          Faworki ze skladu: maka, zoltka & piwo nie sa zle ale mnie za bardzo
          przypominaja takie typowo "niemieckie" (moge kupic bez wysilku w
          wiekszosci Cukierni) wiec takich nie chcialem.
          Nie mam w domu spirytusu (ciagle zapominam kupic jak jestem w Polsce
          a tutaj 99% alkohol spozywczy jest nie do kupienia!), ocet ... hmmmm
          mam albo winny lub ze 3 rodzaje balsamico - nic sie nie
          nadaje do faworkow ze wzgledu na intensywny aromat sad
          Dodalem duzy kieliszek Cointreau.
          Z dobrym skutkiem! - nie wsiakal tluszcz i faworki maja leciutki
          aromat pomaranczy choc dominuje wanilia (z posypki cukrowej).

          Dzieki za zainteresowanie Alfredko moimi praktykami cukierniczymi
          i w dobrej wierze uwagi o brakach w mojej "technice".
          Ale ja na prawde juz "kilka" ciast w zyciu upieklem i (ponoc)
          nawet nadawaly sie do zjedzenia smile.
          Bardzo wielu rzeczy smakowo nie "trawie"! - prawda),wiec to co lubie
          (i mam na to akurat - chec) musi byc lepsze niz takie
          ktore moge bez klopotu dostac gotowe!.
          Kazdy ma jakiegos hopla!, ja - tez! smile)

          pozdr.,-
          • alfredka1 Re: Dzieńdoberki nieustająco karnawałowe;) 17.01.10, 21:34

            --Yyyyy ... ja sobie troszkę dworowałam, przepraszam !!1cmok cmok
            Juz Twe faworków wyrabianie wkleiłam do zapisków kuchennych,
            poproszę Wędrowaca by wydrukowała i do książki kucharskiej sprzed
            pólwiecza wkleję.
            Czy możesz napisać jaką masz maszynkę do wałkowania ciasta na
            makaron, faworki, łazanki czy słodkie wypieki.
            Teraz, kiedy lewa ręka nie może być narażona na wysiłek, musze
            pomysleć o sprzęcie /bojowym, kuchennym/ zmechanizowanym.
            Dzisiaj na obiad były kołduny. Wodnik ciasto zagniótł i wałkował, a
            ja stałam nad nim i warczałam na każdy temat - za grube, za cienkie,
            podsyp mąkę, nie podsypuj tyle... tylko dlatego mnie nie poddusił,
            że kołduny miały być niespodzianką dla przychodzącej na obiad.
            https://i48.tinypic.com/10er32u.jpg
            • popaye Re: Dzieńdoberki nieustająco karnawałowe;) 17.01.10, 22:35
              Alfredko Mila,-
              ja jestem amator (doslownie), nie profesjonalista.
              Mam www.kitchenaid.com/flash.cmd?/#/product/KSM158GBCA/
              (tylko europejska wersje na 240V i z metalowymi miskami)
              z przystawkami.
              Przystawka Pasta Roller nadaje sie do walkowania ciasta
              a Ravioli Maker nawet do wyrobu .... koldunow smile

              Tylko, hmmm... (zawsze jest jakies "hmmm...."!)
              - nie jestem pewny czy Ty bedziesz w stanie przestawic
              sie "mentalnie" na maszynowa obrobke (walkowanie ciasta i
              wyrob "pierogow"), chociaz nawet zawodowcy (tez z KitchenAid, ale
              z silniejszym, profesjonalnym modelem tej maszyny) - robia
              nia "wszystko".
              Klopot z tym, ze jak lubisz ciasto luzne (".... nie podsypuj tyle...
              maki - Wodniku!") oparte na doswiadczeniu Twoim wyniesionym z domu
              rodzinnego, bedziesz miala klopot z mechanicznym walkowaniem
              i wyrobem koldunow (a´la ravioli) sad.

              Sa (profesjonalne) maszyny do walkowania ciasta i te walkuja
              nawet "przezroczyste" ciasto np.: na strudel ale....
              Na potrzeby domowe, do tego dla 2-3 osobowego gospodarstwa:
              nie Masz na to miejsca w kuchni i zadna kalkulacja ekonomiczna.
              Sa dwa "prostsze" rozwiazaniasmile:
              a)Wodnik niech sie "przylozy" staranniej (he, he to jak rozwiazanie
              pochodzace do popay_owej tylko ze ja w nim "robie" za Wodnika)

              b)Wedrowiec niech "pokaze" (czesciej) czego sie od Mamusi nauczyl!

              c)Pani "krasnoludka" zatrudniana przez Was do sprzatania, miast myc
              tak czesto okna, nie bedzie miala pewnie nic przeciw temu by (w tym
              czasie) zrobic ciasto.
              Kobietom (ponoc) - latwiej!
              Tylko, hmmm.... : samej z "siebie" czesto sie nie chce
              (to juz moje doswiadczenia z ukochana malzonka) smile)

              pozdr.,-
              • alfredka1 Re: Dzieńdoberki nieustająco karnawałowe;) 18.01.10, 12:46
                [b]No coż? "TRADYCJA" jak mawiał Tewje Mleczarz.
                Chyb nie będzie industrializacji w kuchni. Tak naprawdę, to Wodnik
                nic sobie nie robi z mojego gadania. Zagniata, wałkuje, "nie
                odszczekuje się" i w efekcie wszystko jest dobre. Jedyna konieczność
                to ta, abym tyle nie mówiła smile)
                Dziecinka ciągle cos pichci w niedziele i święta. Przepisy babcino-
                mamine rozdaje koleżankom i wszyscy zadowoleni.
                Krasnoludka już skończyła studia, od 1 lutego idzie do pracy. Druga
                Krasnoludka, studentka, pracuje w Żabce. Obie ostatnio nie chcą brac
                pieniędzy. Oświadczyły zgodnie, że będą przychodziły, pomagały by
                móc się odwdzięczyć za to wszystko co przez lata dla nich
                zrobiliśmy. A ja się zastanawiam co zrobiliśmy? .To interesujące,
                jak trochę serca, porad, pomocy takiej czy innej, może być odbierane
                jak coś nadzwyczajnego.
                Pozdrawiam z bezmroznego miasta smile) [
              • jan.kran Re: Dzieńdoberki nieustająco karnawałowe;) 18.01.10, 14:21
                www.kitchenaid.com/flash.cmd?/#/product/KSM158GBCA/
                Byłam krok od kupna.
                Cena mnie lekko powaliła ale może bym sie sprężyła i nabyła.
                Ale zadałam pytanie na temat machiny na sąsiednim forum kuchennym
                i zdania były bardzo podzielone.
                Na razie zadowoliłam się mniejszym ale ta machina za mną chodzi Zwłaszcza że
                Junior jest kucharzem pierwsza klasa i mamy sporo gadżetow kuchennych dzięki Niemusmile

                Na razie mam na celowniku mcbook ...
                Chyba wygra przed maszyną kuchenną ... przynajmniej chwilowosmile
    • jan.kran Re:Blue Monday) 18.01.10, 14:16
      deser.pl/deser/1,83453,7465586,Najgorszy_dzien_w_roku___to_dzis_.html
      No nie wiem czy najgorszy ale totalnie zawirowany.
      Pozytywne to że się wyspałam.
      Juniora zaburzenia snu kompletnie mnie wykończyły , ostatnio było ekstremalnie.
      Wczoraj padł o piątej po południu i spał 14 godzin , ja się też przy okazji
      wyspałamsmile
      Dziś , po kilkumiesięcznej przerwie mam zamiar wystartować z melatoniną ,
      ostatnio działała około trzech miesięcy , dobre i to ...

      Dziś telefony od rana , pan od prądu ządajacy kluczy do piwnicy , Junior
      wracający po kilkunastu minutach ze szkoły bo pani nie przyszła...
      Miałam sobie rzucić dzis hennę bo całkiem osiwiałam od nadmiaru atrakcji ale nie
      dam rady. Lecę na popołudnie na taśmę.
      Zobaczę czy wieczorem mi się udasmile))
      Kran
        • alfredka1 Re: Dzieńdoberki nieustająco karnawałowe;) 20.01.10, 10:43
          Te zdjęcia Josarny są jak z innego świata. Zwłaszcza dla nas, ludzi
          północy smile śniegu niewiele, żadnej szadzi ani puchatych drzew.
          Będą mi służyły na pulpicie do uwierzenia, że to naprawdę ZIMA.
          Jolu, tapety zmieniam co kilka dni.Pięknie ożywiają pokój...
          Dzisiaj świeci słońce.
          Na przepis kalafiarowy czekamy. Brokuły jemy często ale ich nie
          cierpię.Zalecenia lekarz - jedz dużo ZIELONYCH warzyw, obowiązkowo i
          najlpiej gotowanych na parze lub na "suchej" patelni.
        • jan.kran Re: Dzieńdoberki nieustająco karnawałowe;) 20.01.10, 19:51
          Zrobiłam masywne zakupy warzywne u Turka na rogu i zaraz włączę Star Trek i będę
          kroićsmile
          Żurek został odłożony na piątek bo jednak mam za mało kiełbaski a w piątek
          dostawa w polskim sklepiesmile
          A dziś kalafior , sałatka Mlodej:

          forum.gazeta.pl/forum/w,25794,90171445,90238227,Re_Elektroniczna_Ksiazka_Kucharska_III.html?wv.x=1
          i TO:

          forum.gazeta.pl/forum/w,25794,90171445,90645706,Re_Oberzyna_i_kuskus_.html?wv.x=1

          Gotowanie mnie uspakaja a ostatnio Młoda i Junior głównie gotują...
    • wodnik33 Re: Dzieńdoberki nieustająco karnawałowe;) 21.01.10, 15:44
      Wczoraj przeczytałem interesujący artykuł, a znając zainteresowania
      naszych Forumowiczek i oczywiście Forumowiczów , przesyłam link.
      Mnie ten artykuł bardzo zainteresował.
      facet.interia.pl/ciekawostki/popularnonaukowe/news/pies-madrzejszy-niz-myslisz,1427256,4822
    • jan.kran Re: Dzieńdoberki nieustająco karnawałowe;) 22.01.10, 05:04
      Ciesze się że moja Mamusia miała miły dzieńsmile

      Ma troje wnuków, jedno w Londynie , następne w Oslo a trzecie w Monachium.
      I cała trójka pamiętała o Dniu Babci i zadzwoniłasmile

      Ja nawet poleciłam dzieciom zlożyć życzenia mojej ex teściowej.
      To nie jest dobry człowiek i wyrządziła wiele krzywdy jedynemu
      synowi , mnie ,a nawet wnukom dokładała...

      Nienawidziła mnei a po rozwodzie nagle stwierdziła że jednak byłam fajnatongue_outPP

      Ma smutną , samotną starość.
      Uważam że zasłużyła całym swoim życiem ale mnie ujmuje tym że dzwoni do moich
      dzieci niekiedy i bardzo się cieszy jak ja się odezwę.
      Nie wiem czy dobrze robię bo powinnam Jej odpłacic za to wyczyniała całe lata...
      Ale jakoś nie mam sumienia całkiem pozbawiać Jej kontaktów z jedynymi wnukami ...
      Moje dzieci nawet chętnie się z Nią spotykają jak sa w Polsce...
        • alfredka1 Re: Dzieńdoberki nieustająco karnawałowe;) 22.01.10, 11:38

          Aniela i Wiktor Czajkowie z Ochotnicy Górnej to rekordziści pod
          względem liczby wnuków i prawnuków. W sumie dochowali się
          siedemdziesięciu.

          Dwa tygodnie temu rozpoczęliśmy poszukiwania babci lub dziadka,
          którzy wykażą się największą liczbą wnuków i prawnuków. Zgłoszenia
          napływały z różnych stron Podhala. Jednak niekwestionowanymi
          rekordzistami są państwo Czajkowie i to ich już w najbliższą
          niedzielę odwiedzą nasi fotoreporterzy. Pani Aniela ma 85 lat, jest
          już schorowana, ale mimo dolegliwości ma dużo pogody ducha. Pan
          Wiktor ma 92 lata, jak opowiada o nim córka, jest ciągle na chodzie,
          choć poza okolice domu już się nie wypuszcza. Państwo Czajkowie mają
          13 dzieci, 41 wnuków i 29 prawnuków. Więcej o tej niezwykłej
          rodzinie za tydzień. Niewiele do zwycięstwa brakowało Bronisławie
          Kmin z Ratułowa, która może pochwalić się 47 wnukami i 18 prawnukami.

          /Tygodnik Podhalański/



          • popaye Re: Dzieńdoberki nieustająco karnawałowe;) 22.01.10, 15:15
            dz.dobry,-

            alfredka1 napisała (przytoczyla) : "..Państwo Czajkowie mają
            13 dzieci,...."

            Wybacz Alfredko ale dla mnie to jest choresad
            Z jakich "rekordow" tu byc dumnym?
            Zrobic bylo tym rekordem (watpie!) czy mam(y) zazdroscic
            metody na zycie typu: "Aleluja i do przodu"?.

            Wielu rzeczy nie udalo mnie sie doswiadczyc, sporo zrobilem "nie tak"
            i tak na 100% normalny pewnie tez nie jestem.
            Ale.....
            Ostatnia rzecza rzecza ktorej bym (komukolwiek) zazdroscil
            to najblizsza "rodzinka" w ilosci: 13 dzieci, 41 wnuków
            i 29 prawnuków smile

            Cos musi byc w tych podhalanskich "klimatach", ze Opatrznosc
            zadbala bym nigdy nie preferowal tych okolic.
            Bog jej za to zaplac! smile)

            pozdr.,-
    • wedrowiec2 Re: Dzieńdoberki nieustająco karnawałowe;) 22.01.10, 21:09
      Zaczynam mieć dosyć komputera i internetu. W pracy komputer, w domu
      komputer. czuje zdecydowany przesyt. W ostatnich dniach wyjątkowo to
      odczułam. Zauważyłam, że siedząc przy biurku jestem spięta i kurczę
      się nie tylko fizycznie, ale i wewnętrznie. Zwijam się, garbię,
      łokcie przyciskam do tułowia, a pozostałe szare komórki zlepiają sie
      w bezpostaciową masę. Wczoraj przeniosłam papierzyska do drugiego
      pokoju, rozłozyłam na stole i zaczęłam pisać ręcznie. Piórem, na
      papierzesmile Nastrój poprawił się diametralnie, a myśli zaczęły byc
      uczesanewink
      Dziś przeczytałam dwa artykuły:
      deser.pl/deser/1,97052,7480630,Siedzenie_moze_Cie_zabic__jesli_robisz_to_zbyt_dlugo_.html
      On potwierdza moje podejrzeniasad
      Drugi, do którego zgubiłam linkę oznajmia, że w Anglii znów pojawiła
      się epidemia krzywicy u dzieci - efekt siedzenia przed komputerem i
      telewizorem, a tym samym ograniczonego kontaktu ze słońcem.
      • warum Re: Dzieńdoberki nieustająco karnawałowe;) 22.01.10, 21:56
        To mnie by grozila raczej krzywica... gdybym byla ciut mlodszasmile/oczywiscie z
        braku dostepu do slonca!/
        A nie z powodu totalnego od 3 lat przyrosniecia do 1 krzesla na 8 godz, gdy
        przyjmuje pozycje tak niebiurowa,ze az sie tego wstydze. Polezaco, skrecona i
        jeszcze nogami macham, a raczej posiadam je czesto wyciagniete na wprost.
        Niestety nie moge ich dowolnie trzymac na biurkusad(/ ale kiedys jak mialam RZS
        to te bardziej "postepujaca"sad chora noge trzymalam przez 6 tyg. na wyciagnietej
        szufladzie .
        Niestety- na widok ludzi przyjmuje pozycje bardziej wyprostnasad(( co konczy
        sie.... moze nie sztywnieniem, co sztucznoscia - bo to nienaturalna dla mnie
        pozycja.
        Czyzby wniosek byl,ze nie warto sie ruszac ?I moze wystarczy tylko uprawiac
        e-gimnastyke i wiercenie w miejscu?smile)
      • warum Re: Dzieńdoberki nieustająco karnawałowe;) 23.01.10, 08:25
        Witam z pochmurnego/ pojemne okresleniesmile/wschodu.
        Rano bylo -19, teraz jest ciut cieplej. Na szczescie bezwietrznie. Nie mam sie
        czym pochwalic, sobota jak inne, planow nie mam, bo i checi ie mam. Tylko ten
        kac moralny mnie meczy,ze czas leci, a ja sie przygladam...
        Pozdrawiam Tych w pedziesmile
          • warum Re: Dzieńdoberki nieustająco karnawałowe;) 23.01.10, 10:20
            Omeri, moja sunia juz prawie zapomniala co to "polowe warunki". Z checia
            wychodzi na spacer, chociaz w ten mroz- to pole do wedrowek ogranicza sie do
            wydeptanych sciezek i sikania w miejscach oznkowanych przez inne psy. Na haslo-
            D.wracamy do domu-gna jak huskysmile
            PS. wczoraj pierwszy raz tej zimy ,widzialam na wieczornym spacerze - owczarka
            zaprzegnietego do sanek /z maluchemsmile/, idacego po chodniku; pan / pewnie tatus/
            szedl energicznie obok, ale w taki mroz- tloku na chodnikach nie masmile i
            wyminelismy sie bezkonfliktowo. A ja sie hartuje!
            • wodnik33 Re: Dzieńdoberki nieustająco karnawałowe;) 23.01.10, 12:10
              Witajcie, o dziewiatej bylo -15, w nocy duzo zimniej. Slonce swieci
              i gdyby nie wiatr od strony Warumki, to byloby bezkonfliktowo z aura.
              Samochod zapalil od drugiego pokrecenia.
              Czytaliscie juz chyba o wspanialym PSIE. Psia pamiec i wiernosc
              niezrozumiala wrecz. Przecie gdy go porwali to smarkacz jeszcze byl.
              Spiewanie chyba odlozymy do czasu gdy zakwitna pierwsze bzy smile
              • mammaja Re: Dzieńdoberki nieustająco karnawałowe;) 23.01.10, 12:48
                Wczoraj bylam na spotkaniu grupy spiewajacej, ale z powodu chrypki
                kiepska ze mnie spiewaczka smile dzisiaj moge powtorowac murmurandosmile
                Temperatura spada, ale od strony poludniowej domu slonecznie i
                skrzaco. Czekamy na wizyte milego mlodzienca, cos jakby wnuka, ale
                nie calkiem smile Nie mniej wole siedziec w domu, chociaz mloda nie
                wytrzymala i pojechala rano z psami na zjecia treningowe. Dzwonila,
                ze zmarzli wszyscy na kosc! co tez jeszcze ta sobota przyniesie?
                    • popaye Re: Dzieńdoberki nieustająco karnawałowe;) 23.01.10, 19:17
                      ubawilas mnie Mammajko tym kocim przykladem smile

                      Fakt, ze sam nie mam domowych zwierzat, ale zawsze zarowno koty jak
                      i psy byly i sa u mojej corki.
                      Kot, czym starszy tym wiecej ... przesypia (juz wie co w
                      zyciu najlepsze!).
                      Jest obojetne: letnie upaly czy zimowe chlody smile
                      Z moich obserwacji 12-to latka z rudym futrem, zima - spane jest "na
                      okraglo" na najcieplejszej plycie ogrzewanej podlogi ( do tego
                      zawsze przed kominkiem jak w nim napalone), a latem - najlepiej
                      w.... zimnej porcelitowej umywalce toalety dla gosci (tam, bo
                      najmniejsze prawdopodobienstwo zakloconego lenistwa).
                      Trzesienie ziemi (i inne kataklizmy) nie sa w stanie go ruszyc!.
                      Wyjatek: jakiekolwiek, nawet najmniejsze szmery dochodzace z kuchni!
                      Bo... duze prawdopodobienstwo zainkasowania extra-porcji Sheb_y czy
                      Whiskas_a smile

                      pozdr.,-
                      • mammaja Re: Dzieńdoberki nieustająco karnawałowe;) 23.01.10, 21:38
                        Moj kot latem prowadzi bogate zycie towarzyskie, zwlaszcza po
                        zmroku, odbywaja sie tajne spotkania z rudzielcem z okolicy, wzjemne
                        okrazania, nawet potyczki. Teraz - spanie i juz. jezeli chodzi o
                        spanie w umywalce - to u przyjaciol poza Warszawa, gdzie kiedys
                        nocowalam zastalam dwa wielkie rosyjskie koty spiace w dwu komorach
                        zlewozmywaka smile U mnie raczej to sie nie zdarza smile
        • popaye Re: Dzieńdoberki nieustająco karnawałowe;) 24.01.10, 13:05
          ta zimna zima to (chyba) efekt totalnego ocieplenia
          od lat sygnalizowanego przez nawiedzonych ekologow!.
          Teraz (ponoc) ma byc tak dlugo, w kazdym razie nam (uczestnikom tego
          forum) srodziemnomorskie "klimaty" raczej nie groza.
          Podhalanskie (i radyjowe) - juz szybciej smile

          U mnie nie jest tak przerazliwie zimno jak w Polsce (teraz ok. -2°C)
          i do tego (jak dla tej okolicy) niska wilgotnosc powietrza wiec da
          sie zyc! smile
          Slonca tez nie ma!, ale wszystkiwego przeciez miec nie moznasmile

          pozdr.,-
          • mammaja Re: Dzieńdoberki nieustająco karnawałowe;) 24.01.10, 13:48
            U nas w nocy od polnocnej strony czyli "od lasu" bylo - 24,
            stanowczao za zimna, a tera piekne slonce za konem. Ale ja sie nie
            wybieram na spcerek, szkoda sad Czuje sie "polamana", moze to
            wyskakiwanie na dwor, przy takim mrozie sie nie sprawdza, ale ot
            takie nawyki wiesniaczki smile Milej niedzieli smile
              • warum Re: Dzieńdoberki nieustająco karnawałowe;) 24.01.10, 18:04
                Bylo zimno, jest zimno, bedzie zimno.I o czym tu pisac?smileMialam ambitny plan
                drgnac auto, ale nie starczylo mi zaparcia.Najwyzej poczekam az sie ocieplisad
                Suni dostaly sie dzis resztki smalcu ze skwarkami, jadla z takim apetytem jakby
                to bylo jej naturalne pozywienie. Kot, ktorego mielismy nie sypial w
                zlewozmywaku ani w umywalce, ale uwielbial przez pewien okres czekac na
                skapujaca wode, a na dzwiek otwieranej lodowki/nawet cichosmile/ wszystkie
                posiadane zwierzaki zrywaly sie chocby spaly "na oko" najglebszym snemsmile
                Byle do wiosny, zdjecia Josarny sa takie sliczne,ze nadaja sie do kalendarza dla
                pesymistowsmilezamasit antydepresantow. U mnie, niestety nawet na drzewach nie ma
                tak ladnie, tylko mroz scisnal i trzyma az do bolu.
                  • warum Re: Dzieńdoberki nieustająco karnawałowe;) 24.01.10, 19:00
                    Rano o 7 bylo-24 C, teraz o godz. ~19 jest -18 C.
                    Bezwietrznie, wiec "odczuwalna" temperatura jest ~taka sama. Na chwile zdjete
                    rekawiczki powoduja dlugotrwale dretwienie palcow, reszta ~dobrze opatulona, a
                    co wystaje to nasmarowane. Mimo to szybko pojawia sie kolor czerwony lub bialysad
                    Ot uroki zimy na wschodzie PL.
                    • alfredka1 Re: Dzieńdoberki nieustająco karnawałowe;) 24.01.10, 21:37

                      Warum, gdy pojawia się kolor biały ,to juz poważne ostrzeżenie, że
                      palce wchodza w przedział zamarzania. . Do tego nie dopuszczaj . Gdy
                      przy wielkich mrozach zbielały mi paluszki /dokręcałam łyżwę/
                      to miast do domu gnać, jeszcze pojezdziłam. Osiem palców odmroziłam.
                      Najpierw tylko piekły, potem puchły i skóra na nich pękała. Wojna
                      była, leczono różnymi sposobami - moczenie w naparach ziół, w
                      wywarze z ziemniaczanych obierzyn i smarowanie gesim smalcem
                      kupionym na wsi.Jeszcze dzisiaj, gdy zmarzną mi ręce, palce
                      nabierają fioletowoczerwonego koloru. Na zmianę pogody
                      swędzą.Ostrzegłam ? Niech Wam snią się lekkie zimy smile)
                      https://i48.tinypic.com/10er32u.jpg
                      • mammaja Re: Dzieńdoberki nieustająco karnawałowe;) 24.01.10, 22:05
                        Alfredko, ....dziesci lat temu odmrozilam ucho. Wylazlo z pod
                        czapki przy zjezdzie z Kasprowego na Hale Gasienicowa, nawet nie
                        zauwazylam. A przeciez bylo "tylko" - 17. Bylo biale, potem
                        napuchlo, bylo plomiennie czerwone itp. Do tej pory zaczyna swedziec
                        na mrozie, dwa dni temu "przypomnialo sie" przy mroznym wietrze.
                        Uszatka niezbedna smile
                                • warum Re: Dzieńdoberki nieustająco karnawałowe;) 25.01.10, 17:12
                                  Rano bylo - 25 st.C. Auto pomrugalo i zamilklo totalnie. Nawet mu sie nie
                                  dziwie. W pracy tez jakis ziab w powietrzu wisial, mimo,ze grzejniki wlaczone
                                  na 4, to wychlodzona / "weekendowym" oszczedzaniem sad/ kubatura zrobila swoje.
                                  Pozdrawiam Ulubiencow.
                                  Za rady odnosnie odpalania starych aut z gory dziekuje/ poznalam przez lata
                                  chyba wszystkiesmile/ , najskuteczniejsze okazuje sie zwykle ...ocieplenie na
                                  dworze. Moze pomoze?smile
                                  • popaye Re: Dzieńdoberki nieustająco karnawałowe;) 25.01.10, 19:19
                                    d.dobry,-

                                    Warum Mila
                                    (i inzynier od siedmiu....) sad

                                    Rozumiem wszystko, ale choc korzystaj z tego co (bez problemu, bo
                                    lata nauki i doswiadczen za Toba) rozumiesz i nie sluchaj
                                    "opowiesci majsterklepkow" z bozej laski.

                                    Mieszkasz gdzie mieszkasz (nie na Florydzie i Lazurowym Wybrzezu)
                                    - zimno u Ciebie, zima jest zawsze!.
                                    Chcesz uzywac auta w zimowych warunkach i bez problemow zapalac bez
                                    skrobania i akumulatorowego: "chle/chle" postukaj
                                    w Internecie i zalatw sprawe RAZ na zawsze!:

                                    www.intercars.com.pl/?id=31&lang=PL&
                                    Tu jest schemat takiej instalacji:
                                    www.lagrebilder.no/show.php/71185_motor.gif.html
                                    Luksusowe rozwiazanie (drozsze, ale 1000-ce razy sprawdzone w calej
                                    poln.Europie):
                                    www.ogrzewanie-postojowe.pl/produkty/ogrzewania-postojowe/klasa-kompakt.html

                                    (copy i paste do przegladarki, jak nie zadziala, bo nie chche mnie
                                    sie skracac).

                                    buziak i nie rob z Siebie nieszczescia wiekszego jak Jestes
                                    Bo... nie jestes! :_)

                                    pozdr.,-
                                    • warum Re: Dzieńdoberki nieustająco karnawałowe;) 25.01.10, 20:07
                                      Mily Popaye!smile Ja uwielbiam Twoje poczucie humoru i lopatologiczne tlumaczenie
                                      mi JAK MOZNA ulatwic sobie zycie! Znam te urzadzenia- tylko z reklamsad
                                      Grzalka na "prad z gniazdka",zeby sobie auto podgrzac? A po co tyle zachodu,
                                      skoro mozna miec cieply / i pojemnysmile))/garaz?
                                      Grzanie postojowe? Oczywiscie, tez mozliwe/ chco latwiejsze przed domem niz w
                                      pracy/ tylko jak sie dorwac..gdy /w pracy/ na parkingu pojawia sie kilkadziesiat
                                      takich samych zmrozonych ponurakow chetnych do tego pradu?/ ktorego "gniazdek"
                                      wlasciciel nie pomyslal,zeby na nim w mroz zarabiac/- Od biedy moznaby jakis
                                      grafik wymyslec, ale wtedy musielibysmy dojezdzac i odjezdzac, na okraglo przez
                                      24 h, a .... zycie pokazuje,ze chcemy wszyscy ~o tej samej porze sie wyrwacsmile/
                                      Najprostsza metoda jest wyjmowanie akumulatora, ale to zaraz wszystko co sie da
                                      rozkodowuje i na dodatek wymaga czasem ciezkiej pracy...w przerazliwym zimniesad(
                                      Inzynier od siedmiu... z koniecznosci praktykujacy wygode tanim kosztem -
                                      wlasciwie moglabym nie dojezdzac swoim autem/ tylko z kims kto startuje z garazu/
                                      , ale to pozbawiloby mnie komfortu samodzielnosci- dlatego skrobie,
                                      marudze,wymieniam uwagi i.... zawsze sie ciesze,ze ....dojechalamsmile))
                                      Po namysle stwierdzam,ze przeciez moglam zostac nawet z mezem w tym celu- on
                                      zawsze/chociazsmile/ to robil.
                                      Mam to co chcialam? Niezupelniesmile Ale pozwol mi chociaz czasem pomarudzic w
                                      powietrzesmile
                                      Przeciez ja teoretycznie tez mogla/bysmile/m byc bogata i miec auto z
                                      podgrzewanymi siedzeniami, to fajny bajer na zime, ale najbardziej mi zal,ze nie
                                      mam podgrzewanych lusterek. A! i w taki mroz zaluje,ze futra z lisow nie mam,
                                      choc juz dojezdzajac do pracy widzialam ze 4 lisy przejechane....Dzizusss, ile
                                      ja "moglabym miec" z tych rzeczy co maja inni.... a nie mamsad Nawet moj stary
                                      komputer nie pierze / na tarze/ za mnie, co zauwazyla JanK. to co Ty mi
                                      proponujesz??
                                      Podaj mi lepiej numery totolotka,zeby raz zagrac i dostac za frikosmile
                                      Ale juz na powaznie Popaye, to doradzaj i polecaj- mimo,ze jestem starsznie
                                      biedna, przyziemna i sceptyczna, przekonuja mnie wszelkie ulatwiajace zycie
                                      rzeczysmileI czsem potrafie zglupiecsmile))/ ale w sposob kontrolowany, bo zawsze sama
                                      place swoje rachunki/
                                    • wedrowiec2 Re: Dzieńdoberki nieustająco karnawałowe;) 25.01.10, 20:20
                                      Witam po kilkudziesięciogodzinnym maratonie przy komputerze.
                                      Pracowałam od wczorajszego ranka aż do dzisiejszego. Krótkie przerwy
                                      robiłam w celu dostarczenia kalorii do organizmuwink
                                      Powód błahy - skasowałam znaczną część pracy, nad którą siedziałam
                                      kilka tygodni. Trudno. Gdybym pisałam na papierze, albo
                                      pamiętliwymwink długopisem, problem nie powstałby. Rano zastanawiałam
                                      się, czy uzyć kremu na noc, czy na dzieńwink
                                      Warum, mój akumulator wyzionął ducha. Gdzieś jest przebicie i jutro
                                      czeka mnie zakup nowego. Pierwotnie chciałam kupic jakiś z górnej
                                      półki, by dłużej służył. Jednak mądra osoba doradziła, by kupić
                                      najtańszy, a za dwa lata wymienić. Przy moim trybie jazdy (głównie
                                      krótkie odcinki, w mieście) zaden nie będzie miał długiego zycia.
                                      • warum Re: Dzieńdoberki nieustająco karnawałowe;) 25.01.10, 21:00
                                        Utrata wykonanej pracy to bolesny i kosztowny /szczegolnie czasowo/ cios. No coz
                                        stalo sie, ale Ty jestes z Tych co tworza, wiec wiesz co chcialas napisacsmile W
                                        przeciwienstwie do malpownikow /co nawet po udowodnieniu/ ida w zaparte,ze to
                                        ich praca- a stosowali tylko kopiuj wklej- i dochrapali sie nawet tytulowsad((
                                        Moj kolega dojezdza ok 6 km/ lacznie/ i tez narzeka,ze mu sie akumulator/
                                        szczegolnie w zimie/ nie ma kiedy nierozladowac/ a raczej nieuzyc/. Ale jak
                                        zaczyna marudzic,ze to wszystko przez to,ze ma tak blisko .... to dobrze mu
                                        radze,ze zawsze moze sie przesiasc na rower/ ale pod warunkiem,ze doczeka sie
                                        BEZPIECZNEJ sciezki rowerowej- nie wzdluz ulicy czy po chodniku/. No a co do
                                        ceny akku, to wlasnie to samo uslyszalam- mam gwarancje na 2 lub 3 lata.I na
                                        tyle ma starczycsmile I przeciez -moge nie jezdzic w zimie, to moze mi na dluzej
                                        wystaraczy/ ponoc to juz nie te same akumulatory co kiedys,,,, ale kiedys to
                                        robiono raz- na zawsze, a teraz wszyscy robia-produkuja, byle wiecej sprzedac, i
                                        nawet lodowki nie warto naprawiacsmile/
                                        • popaye Re: Dzieńdoberki nieustająco karnawałowe;) 25.01.10, 22:24
                                          Baba Jestes, Mila Warum bo... musisz sobie pogadac!
                                          Dla samego faktu.
                                          Tylko...
                                          Techniczne wyksztalcenie Masz i praktyki (od czorta) - tez.
                                          Nie opowiadaj chociaz "bla-bla" w temacie akumulatorow i o Koledze
                                          (tez inzynier?) co 6 km dojezdza i bateria Mu "siada" sad
                                          Niech nie klei paska klinowego butaprenem tylko kupi nowy!.

                                          Opowiem Ci i ja "story" ale mam powod!
                                          ... Dwa lata temu, jechalem (na Swieta) do Warszawy i utknalem
                                          (w nocy) w korku na Autostradzie takim na 2,5 godz.
                                          "Zimno" bylo (ca 0°C) wiec wlaczalemlem (kilkakrotnie) nagrzewnice,
                                          klime itd - silnik na 800 obr./min.
                                          Po kilku razach takiej operacji, 3-letnie aku nie wytrzymalo
                                          - kolejny raz : "chle/chle" i... NICsad
                                          Pozyczylem (kablem) pradu od sasiada z korka - do Warszawy
                                          dojechalem.
                                          Natychmiast wyslalem Popaye_owa na stacje benzynowa (wigilia!) by
                                          wymienila akumulator.
                                          Nie bylo innych zalozyli polska! Centre (podkreslam bo to
                                          akumulator ani drogi, ani specjalnie "markowy" i dostepny wszedzie
                                          w Polsce), 3-lata gwarancji!.
                                          Od 2-ch lat dziala bez najmniejszych zastrzezen: wlaczam natychmiast
                                          wszystko: swiatla, nagrzewnice, ogrzewanie szyb (przednia i tylna)
                                          i klimatyzacje - zawsze!, a do pracy mam zadne 6 km (jak Twoj
                                          Kolega) tylko 800 m (osiemset metrow), i po 9-ciu godz - do domu to
                                          jedyne moje jazdy przez 5-c dni w tygodniu!.
                                          Jak moze akumulator, podladowywany odpowiednim (do obciazenia
                                          odbiornikami) - alternatorem "siasc"?
                                          Niech bedzie iz Masz ekstremalne warunki (b.niskie temperatury)
                                          to nawet, po 6-ciu kilometrach (w jedna strone!) - cudow nie ma!.
                                          Albo alternator zle dobrany, do kitu regulator albo instalacja
                                          majaca "zwarcia", lub akumator juz poza okresem gwarancyjnym
                                          (przypominam mam polska CENTR_e!).
                                          Twoj kumpel - niech jezdzi ... rowerem, ale Ty nie umartwiaj sie, bo
                                          to wszystko (chyba) "na wlasna prosbe!".
                                          Lubisz byc "nieszczesliwa" i tylesmile.

                                          Serdecznie pozdrawiam
                                          z usmiechem popijajac Liptona smile
                                          (rano mnie auto na 100% odpali! smile
                                          -----
                                          osoba w PODESZŁYM wieku
    • goskaa.l Faworki pieczone 26.01.10, 07:49
      Podaję przepis na faworki pieczone w piekarniku. Mam go od pani Blikle, podobno
      kiedyś tylko takie były u Bliklego.

      [[u]b]Faworki pieczone[/b][/u]

      - 3 żółtka
      - 1 szklanka (250 ml) mąki tortowej
      - 1 łyżka masła
      - 3 łyżki kwaśnej śmietany
      - 1 łyżka octu
      - szczypta soli

      Ze wszystkich składników oprócz octu zagnieść ciasto. Do wyrobionego dodać ocet
      i wyrobić ponownie, po czym dobrze (wielokrotnie) wybić wałkiem. Włożyć na
      godzinę do zamrażalnika.
      Po wyjęciu wałkować, wykrawać itd. Piec na mocno złoty kolor (jasne nie są tak
      smaczne). Na gorące sypać dużo cukru - pudru. Układać na półmisku warstwami
      naprzemiennie.
      Smacznego - Gośka
        • goskaa.l Re: Faworki pieczone 26.01.10, 11:24
          Jeśli się na to zgodzisz, możemy zrobić razem.
          Po maratonie kilkudniowego pisania ofert do UM mam chęć na odpoczynek. Mogę do
          was przyjechać prosto z pracy i zrobić je w Twoim towarzystwie. Co Ty na to?
          ps. Stęskniłam się za waszym widokiem, Wodnikowstwo...
    • wedrowiec2 Re: Dzieńdoberki nieustająco karnawałowe;) 26.01.10, 18:55
      Akumulator kupiony, Ignaś uruchomił się przy pierwszym obrocie
      kluczykasmile
      Niezbyt precyzyjnie okreśłiłam wczoraj skasowanie pliku. Kilkanaście
      (dziesiąt) dokumentów miałam w jednym folderze. Zapisany był na
      komputerze domowym, pracowym i na penie. Zasadnicze dzieło było
      zapisane w excelu i wordzie. Prócz nich miałam mnóstwo notatek -
      efekt lektury ponad osiemdziesięciu fachowych artykułów. Z nich
      musiałam zrobić wyciąg, wybrac dwadzieścia najważniejszych iopisać
      toto. Najważniejszą częścią były moje refleksjewink i propozycje
      nowych badań, któym poswięcony był wniosek o finasowanie grantu.
      Pisałam w domu, nagrywałam na pena, przegrywałam na komputer
      pracowy, pisałam, przegrywałam na pene, przegrywałam na komputer
      domowy ....
      Ostatniego dnia chyba była bardzo zmęczona. Próbując odtworzyć
      doszłam do wniosku, że ciąg wydarzeń był następujący:
      piszę w domu
      zapisuję na pen
      w pracy uruchaniam komputer
      NIE kopiuję z pen na pracowy komputer,
      a więc działam na penie!!!
      zamykam programy
      kopiuję z komputera na pena folder nadpisując już obecny folder
      w domu kopiuję folder z pena na domowy komputer znów nadpisując
      istniejący folder
      W efekcie tracę dane z dwóch dnisad
      Czas na złomowanie wędrowcasad

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka