Urlop tropami M.Wankowicza i Gräfin Dönhoff

06.09.10, 18:41
Urlop to dla większości piękna pogoda, słońce, plaza, piękne widoki i "luksus"
niecodzienności, najczęściej (mocno) egzotycznej!.

Tez tak próbowałem, przed laty i.... raczej nie dla mnie! sad

Cóż to za "szczególna" sensacja, iż na Karaibach czy Cyprze zawsze jest słońce, ponad 30°C ciepła, koralowy piasek jest szczególnie biały a morze (Ocean) ma kolor szafiru?

Te oczywistości "sprawdza" od lat i m/w 2-3 x w roku popayE´owa i.... (odnoszę takie wrażenie) iż po urlopie jest m/w tak samo "wypoczęta" jak przed smile
Faktycznie, to (moim zdaniem) "odświeża" tylko opaleniznę z poprzedniego urlopu
i "sprawdza" swoja odporność na stress podczas lotniskowych odpraw i przelotów oraz umacnia swoja sprawność językową (angielsko/francusko/niemiecka) przy zgłaszaniu uszkodzeń klimatyzacji podczas upalnych nocy spędzanych w hotelowych pokojach.
(rzecz wcale nie nie_niezwyczajna, nawet w 4-ro czy 5-cio "gwiazdkowych" hotelach) smile

Ja, jeżdżę na Mazury!
Z przekonania i od dziecka, choć ani tam lazurowego nieba ani bielutkiego piasku czy szafirowego nieba nie uświadczysz (raczej), chyba, ze na reklamowych pocztówkach
lub wyjątkowo tylko w realu smile

Już pisywałem o moich mazurskich doświadczeniach i nie starałem się ich szczególnie
"ozdabiać" tym czego szuka większość urlopowiczów.
Dla mnie "deszcz", mniej "cukierkowe" krajobrazy czy siermiężne realia maja swój szczególny "urok" i ciągle go sprawdzam.
Zdjęcia pięknych czy niebywale słonecznych lub niezwykle atrakcyjnych Mazur, można znaleźć (dla "spragnionych" takich wrażeń) w innym miejscu
    • popaye Re: Urlop tropami M.Wankowicza i Gräfin Dönhoff 06.09.10, 19:50
      jak "pada" to ja plyne na Sniardwy (gdzie zapraszalem Was zeszlej jesieni) , bo nikt (rozsadny) tego nie robi albo, jak teraz, wygramoliwszy sie z lodki jade.... (samochodem) gdzies do...
      miasta (Gizycko, Mikolajki, albo Pisz, lub blizszego Rucianego) bo na lodce (niby!) "mam wszystko" ale to nieprawda(!).
      Nie mam express_u do kawy sad !

      Kawy rozpuszczalnej (a taka pijam na lodce), w normalnej codziennosci nie napil bym sie za zadne skarby! (tfuj!), a ja kawe lubie i pijam jej ponad_przecietnie duzo (kilka filizanek dziennie).
      Ale hmmmm..... pobyt na Mazurach i na lodce, to dla mnie tradycja "ersatz_u" , wykrzywiam gebe i popijam to swinstwo smile
      Pozostalo mnie z czasow dziecinstwa = prymitywna (bezkabinowa) lodka + jedzenie
      konserw (do tego juz za zadne skarby nie wroce!) i kawa "obojetnie jaka" bo i takiej, najczesciej dostac nie mozna bylo za "zadne skarby" .
      Ciotka (z Hameryki) przysylala (nieraz) nam Nescafe i taka, na Mazurach popijal ojciec, mnie (wyjatkowo!) dawal takiejn "slabszej", pewnie Mu sie nie chcialo parzyc dla mnie herbaty
      (jak znam "swiadomych" tatusiow z okresu gomulkowskiej tradycji "bledow i wypaczen" smile

      Teraz wszyscy "inni" moga mnie ..... a i Tatus (od 35-ciu lat) "zegluje" pod drugiej stronie Styx-u, ale rozpuszczale paskudztwo (Nesca albo Jacobs) - pozostalo.
      Ale normalnej kawy sie "chce" wiec .... do Mikolajek! .

      W Mikolajkach "sniadali" zarowno Wankowicz ("Tropami Smetka")
      pl.wikipedia.org/wiki/Melchior_Wańkowicz
      jak i Gräfin Dönhoff ("Namen die keiner mehr nennt")
      pl.wikipedia.org/wiki/Marion_Dönhoff
      Obydwoje, swoimi wspomnieniami "zaszczepili" mnie milosc do Mazur, ktora raczej mnie nie minie az do (mego) konca smile

      W czasach wspomnien mych literackich wzorcow, "sniadalo" sie tak:
      http://i51.tinypic.com/et5w2c.jpg

      Dzisiaj, "o rzut kamieniem" od tego miejsca, w ulubionej kawiarence, moja poranna kawa wyglada tak:
      http://i54.tinypic.com/donr02.jpg

      z tego tarasu mam widok na mikolajski Rynek.
      Ten, w poczatkach ub.Wieku (rok 1916) wygladal jak ponizej:
      http://i55.tinypic.com/2q0rkes.jpg

      teraz:
      http://i53.tinypic.com/25ibvax.jpg

      a od strony tarasu mej ulubionej kawiarenki:
      http://i54.tinypic.com/2n9md1h.jpg

      Po kawie, czas na maly spacerek po Mikolajkach.

      Wankowicz (i hrabina Dönhoff) widzieli miejski Rynek takim:
      http://i53.tinypic.com/28mjjp5.jpg

      dzisiaj, hmmm.... jest na pewno b.kolorowo, ale ladniej?:
      http://i55.tinypic.com/2qsvrcj.jpg

      i dalej:
      http://i53.tinypic.com/2nn6th.jpg

      ciekawostka: pensjonacik, kino i restauracyjka siostry znanego (w Polsce) aktora Malajkata.

      Co jeszcze w Mikolajkach (starych i "nowych")?

      Miejska przystan statkow Zeglugi Mazurskiej, w 1926 r. wygladala tak:
      http://i51.tinypic.com/21orp11.jpg

      Dzisiaj, to samo miejsce:
      http://i52.tinypic.com/2lmtph2.jpg

      widok w strone kosciola, (ewangelickiego - wtedy!) w roku 1921:
      http://i54.tinypic.com/2qx5bhx.jpg

      teraz (niestety):
      http://i54.tinypic.com/2ntgt3l.jpg

      no i kosciol (naturalnie!) ten sam, ale ....."katolicki" smile)

      Ale nieuczciwie bylo_by narzekac, Nowe Mikolajki maja wiele uroczych zakatkow i zakamarkow
      np. ten:
      http://i55.tinypic.com/2nallsm.jpg

      Pocztowkowych widokow Portu yachtowego, tzw. Wioski Zeglarskiej Wam oszczedze smile
      Ja - znam, az za dobrze z dziesiatkow soedzonyc w nim nocy (i dni) i mam "rozne" doswiadczenia gromadzone przez dziesieciolecia smile
      Widokowki mozna nabyc w.... kioskach, a ja chcialem tylko o porannej kawie z expressu smile

      W powrotnej drodze (do Rucianego) pojedziemy droga wyprawy Gräfin Dönhoff w 1936 roku.
      Ona, w siodle, na koniu , ja (niestety!) samochodem sad
      Ale ... to juz w nastepnym wpisie smile

      pozdr.,-
      pE
      • omeri Re: Urlop tropami M.Wankowicza i Gräfin Dönhoff 06.09.10, 22:54
        Wspaniały pomysł i udane porównanie. Dzięki. Pięknie śniadasz smile
        • mammaja Re: Urlop tropami M.Wankowicza i Gräfin Dönhoff 06.09.10, 23:37
          Popaye - piekne zestawienia, zrobiles wspaniala robote! Pamietam najlepiej Mikolajki z "okresu przejsciowego" - pomiedzy pokazanymi tu fotkami. Nie mialy dawniejszego uroku, a jeszcze nie obecnego szlifu. A i tak doplywalo sie tam z radoscia.
          na marginesie - konserwa turystyczna byla pyszna! Ze tez nie przychodzi mi do glowy sprobowac jak by smakowala teraz! A kawe Marago wspominam z rozrzewnienim smile
          • alfredka1 Re: Urlop tropami M.Wankowicza i Gräfin Dönhoff 07.09.10, 12:38

            Wszystkich nas cieszysz .. ja pamietam Giżycko /wówczas Łuczany/ i Mikołajki z 1946 roku-. Wyglądały własnie tak jak na pocztówkacch.-
            https://i48.tinypic.com/10er32u.jpg
        • jan.kran Re: Urlop tropami M.Wankowicza i Gräfin Dönhoff 07.09.10, 20:55
          Z wielką przyjemnością czytam ten wątek , na pewno będe do niego powracaćsmile
      • popaye Re: Urlop tropami M.Wankowicza i Gräfin Dönhoff 07.09.10, 19:48
        Sorry, ale "musze" kilka slow wstepu.

        Gdy bym mogl o ktorejkolwiek spotkanych w mym zyciu osob powiedziec :WZORZEC nowoczesnego Europejczyka(ki) to na pewno na I-szym miejscu wymienil bym
        Marion Gräfin Dönhoff.
        Obawiam sie iz jeszcze pokolenia bedzie trwalo by nasza Nacja bedzie mogla pochwalic sie takimi OBYWATELAMI (z WIELKICH liter pisanymi).
        Wczoraj zamiescilem link do do hasla w polskiej wersji Wikipedii poswieconego tej wspanialej kobiecie, nawet go nie czytajac sad.
        Zle zrobilem, jest on (artykul) napisany jawnie tendencyjnie z insynuacjami bez pokrycia!
        (np. wzmianka o Jej "sympatii" do poczynan gen.Jaruzelskiego!).
        Niemiecka wersja jest o niebo bardziej obiektywna i pelniejsza. Dla znajacych ten jezyk polecam: de.wikipedia.org/wiki/Marion_Gräfin_Dönhoff

        .....................

        Z Mikolajek do Rucianego (-Nidy) mozna na dwa sposoby.
        Wodniacy naturalnie woda!.
        Piekna przejazdzka: Jeziorem Mikolajskim "do konca", prawie do przejscia na Sniardwy
        i (w Wierzbie) plyniemy na prawo w jedno z 3-ki najpiekniejszych mazurskich Jezior: Beldany
        i po przeplynieciu ca: 18-20 km. jestesmy u celu: W Rucianem, zaliczajac atrakcje sluzy w Guziance i pod koniec obydwa(ie) jeziora zwane Guzianka (Mala i Wielka).

        Ta trase, wraz z coreczka przeplynal (kajakiem) M.Wankowicz pozostawiajac jej pelen fantazji, swiadectwa owczesnego obyczaju oraz opisu Wschodniopruskich, przedwojennnych realiow
        - opis w "Tropach Smetka".

        Mozna pojechac samochodem, droga kreta, nawet dlugo po Wojnie wylacznie "brukowana"
        przez Nowa i Stara Ukte, wzdluz brzegow Beldanow i meandrow Krutyni.
        Tak ja "powinienem" jechac, skoro juz wybralem sie autem, bo to najszybsze polaczenie
        z Wygrynami gdzie trzymamy lodke.

        Ale... jest jeszcze jedna droga: "najpiekniejsza" bo od samych (prawie) Mikolajek przez przesliczny las: Puszcze Piska!.
        Tak jechala w latach trzydziestych ub.wieku, wraz kuzynka hrabina Marion Dönhoff.
        Droge ta odbyla coprawda w "odwrotnym" (do mojego) kierunku (Z Rucianego do Mikolajek)
        i konno, ale to juz drobiazgi smile)
        Wrazenia, mimo uplywu lat i zmiany politycznych realiow sa prawie "jak wtedy" smile

        Jak sie nie ma konia (pod wierzch), dla pierwszej czesci tej drogi dobrze miec auto terenowe.
        Ja, niestety, nie mialem, wiec czesc opisow brzegu i pozostalosci po przedwojennych pensjonatach (np. Kurchaus Bombosch_a) musze sobie tym razem podarowac.
        Tak "dobrze" jak przed Wojna (z dojazdem tam) to jeszcze nie jest a i brzeg jez.Mikolajskiego sie zmienil! (to temat na inne rozwazania).

        Polna, ale przejezdna (deszcze!) droga, wsrod lasu jedziemy w kierunku Wierzby, by Beldany przebyc (w poprzek) za pomoca promu!.
        Marion Dönhoff ta przeprawe opisuje tak:
        "....Czy taki srodek lokomocji okaze sie odpowiedni dla naszych stosunkowo ciezkich koni, jest nader watpliwe. Jezioro (Beldany) ma ok.15 km. dlugosci - objazd 30 km., poniewaz po drodze brak jakiegokolwiek schronienia. Ale trudno, taki dzien nie powtorzy sie juz nigdy a jezioro jest takie piekne, ze nie mozemy sie z nim rozstac.... smile
        ..... stajemy przed promem, ktory nawet nas napawa strachem. Jest tak maly iz zmiescilaby sie na nim akurat fura, otoczony niskimi barierkami przypomina plywajacy kojec. Lek budzi w nas moment kiedy to - juzz szczesliwie wyladujemy na tej trzesacej podlodze z desek - zostanie puszczony w ruch motor nierownomiernie terkoczacy......"

        Tak to wygladalo w czasach tego opisu:
        http://i53.tinypic.com/5lz3nl.jpg

        http://i52.tinypic.com/23m8034.jpg

        Wiele sie zmienilo, fakt!, tylko prom hmmm...... nie zmienil sie wiele i dojazd do niego
        - tez nie! smile smile
        http://i51.tinypic.com/23upvdt.jpg

        http://i56.tinypic.com/n703lk.jpg

        Mam, zapewne wiecej niz autorka opisu kontaktow z woda i ten prom jest mnie "znany"
        z wielokrotnych z nim spotkan "na wodzie" (utrapienie, gdy plynie sie lodzia zaglowa w pelni tlocznego, zeglarskiego sezonu), ale fakt iz moje niewielkie auto "wypelnilo" prom prawie w calosci smile
        http://i52.tinypic.com/2m5bash.jpg

        Terkoczacy silnik (nie zmienilo sie wiele od lat 30-tych) nawija liny rozciagniete po dnie Beldan
        i.... po paru minutach jkestesmy na drugim brzegu w Wierzbie! smile

        W czasach przedwojennych Wierzba (przystan zeglarska i Schronisko Mlodziezowe tam sie znajdujace) wygladala tak:
        http://i55.tinypic.com/hrd00h.jpg

        Dzisiaj jest to najpiekniejszy, najlepiej utrzymany Osrodek zeglarsko-wypoczynkowy na poludniowych Mazurach.
        Gospodarzem jest tam Polska Akademia Nauk i trzeba przyznac gospodarzem swietnym!
        Tam jest po prostu PORZADEK!, niestety na Mazurach RZADKOSC , do dnia dzisierjszego!
        Sam port zeglarski ma wady ("otwarty" i skazany na podmuchy wscieklego wiatru zarowno ze Sniardw jak i dlugiego jez. Mikolajskiego) ale porzadnie prowadzony przez tamtejszego Bosmana, jak i caly sliczny Osrodek.
        Tylko polecic i zachecac do odwiedzin! - polecam smile
        Kilka fotek:
        http://i54.tinypic.com/2vsl1tl.jpg

        http://i53.tinypic.com/v7xdmx.jpg

        http://i52.tinypic.com/2dtwunk.jpg

        Nawet parking (dla aut gosci i przyczep turystycznych) jest zadbany i "zielony"

        http://i51.tinypic.com/2m85xlg.jpg

        cdn w nastepnym wpisie smile

        pozdr.,-
      • popaye Re: Urlop tropami M.Wankowicza i Gräfin Dönhoff 07.09.10, 20:46
        Po krotkim pobycie w Osrodku PAN-u w Wierzbie (co/nieco na "zab" i swietna kawa w osrodkowym Hotelu) wyjezdzamy w kierunku Popielna i dalej w strone Onufryjewa i Wejsun.

        Po drodze, zmuszony zastana "rzeczywistoscia" nie moge oprzec sie malenkiej dygresji smile
        Jak sie (kiedys) mieszkalo i (teraz) "mieszka" na Mazurach - przyklady smile

        Mazury to Kraina drewna! (iglastego) bo przepiekna Puszcza Piska dostarczala zawsze budulca w "nieograniczonej" ilosci.

        Tak mieszkali Mazurzy zawsze!, w pieknych drewnianych chalupach:

        http://i53.tinypic.com/16m58ps.jpg

        http://i54.tinypic.com/281yfes.jpg

        Pasowalo jak ulal do tamtejszych drog, urokliwych ale dla wszelkich pojazdow mocno "upierdliwych" smile

        http://i56.tinypic.com/2ro6s6r.jpg

        Dzisiaj, hmmmm..... drogi sa "lepsze" (fakt!) ale i "takie" mozna znalesc:

        http://i53.tinypic.com/287q360.jpg

        Ale, dla kochajacych Mazury NIC nie stanie na przeszkodzie by pobudowac tam (conajmniej) weekendowo-urlopowe, drewniane siedlisko!
        Trzeba niewiele: odrobinke tzw "kasy" i.... systemowe podejscie do sprawy:
        Praktyczny przyklad na spotkanej po drodze miedzy Niedzwiegim Rogiem a Popielnem
        budowie nowej (drewnianej) "chalupy":
        Kupujemy dzialke w lesie, grodzimy, porzadkujemy teren, stawiamy gustowny pawilonik dla portiera (ochrony) i...... betonujemy ladowisko dla (wlasnego) helikoptera.
        Tak wyposazeni, spokojnie, w wolnych chgwilach mozemy nadzorowac postep budowy malej
        drewnianej mazurskiej chalupy!.

        Nie wierzycie? - he, he - malej Jestescie "wiary":

        http://i52.tinypic.com/300h8k2.jpg

        W miedzyczasie, zanim sami przystapimy do takiej budowy, udamy sie na (tania! bo darmowa)
        przejazdzke przez piekny odcinek puszczy z Wierzby do Onufryjewa:

        http://i54.tinypic.com/n2natv.jpg

        To ostoja konika polskiego szczegolnej rasy, nie mylic z tarpanem! - od wiekow dziko zyjacej, we fragmecie "nadbeldanskim" Puszczy Piskiej.
        Droga jest przepiekna:

        http://i55.tinypic.com/xgkzdu.jpg

        i po kilku kilometrach, bez specjalnych zabiegow napotykamy stado tych niezwykle uroczych konikow:

        http://i55.tinypic.com/2wna8vq.jpg

        http://i56.tinypic.com/r92a1y.jpg

        pasa sie tuz przy drodze, zupelnie nie reagujac na przejezdzajace pojazdy i ew. "zaczepki"
        rowerowych turystow.
        Potrafia byc "bezczelne", co spawdzilem (niegdys) nocujac w lodce na beldanskiej bindudze
        gdzie sprytny ogierek "rabnal mnie" z drewnianego sniadaniowego stolu pol bochenka
        chleba smile)

        I jak tu nie lubic Mazur?.

        Cholera, skad mam wziasc" kase" na... helikopter?
        Jutro bym sie przeprowadzil! smile)

        cdn

        pozdr.,-
        pE
        • wodnik33 Re: Urlop tropami M.Wankowicza i Gräfin Dönhoff 07.09.10, 21:19
          Czytam , oglądam i oderwać się nie mogę. Dużo straciłem, że od Mazur oddaliłem się. Ale ciągle pamietałem tę biedę repatriantów /rodzina Alfredki/ i żałość , że zostawić musieli to, co najpiekniejsze. Dla nich to były ICH strony.
          A. też nie chciała jeździć, bo wspominki i łez wylewanie też nie były dla niej lekkie.
          Przecież mogliśmy jechać gdzie indziej, niekoniecznie do Gizycka..
          Pisz Popaye, pisz, a za to co napisaleś i pokazałeś bardzo dziekuję.
    • wedrowiec2 Re: Urlop tropami M.Wankowicza i Gräfin Dönhoff 12.09.10, 12:01
      I tak na zakończenie urlopu wirtualnie odwiedziłam Mazurysmile
      Lubię taki typ narracji, gdzie stare przeplata się z nowym, gdzie mozna porównywać obrazy, szukać podobieństw, a czasem tylko ubolewac nad degrengoladą otoczenia...
      W podobny sposób jedna z koleżanek z forum bocianiego pokazała fragmenty Warszawy bociany.org.pl/viewtopic.php?t=2239
    • popaye Re: Urlop tropami M.Wankowicza i Gräfin Dönhoff 12.09.10, 19:51
      spotkanie stadka dzikich koników polskich upewnia mnie w przekonaniu iż, przynajmniej tutaj, w puszczy, zmiany nie następują tak gwałtownie jak zmienia się wygląd mazurskich miasteczek

      Drobiazg,i iż podczas mojego pobytu pogoda nie należała do szczególnie bezdeszczowych
      i prawie nie było grzybów (poza kurkami) , niezbyt wpływał na mój dobry humor.
      Droga "wodna", po dziesięcioleciach moich pobytów na Mazurach, raczej niewiele "nowego" (dla mnie) mógłbym zobaczyć smile
      Jasne, odrobinę irytujący jest fakt iż przebywając na łódce, silą rzeczy "lepiej" (wygodniej) jak nie pada z przyczyn egzystencjonalno - praktycznych: milej jest gdy, na wodzie, można mieć "wszystko" otwarte (bulaje pokładowe i burtowe oraz drzwi kabiny) a np. kawę popijać w otwartym kokpicie zamiast we wnętrzu nawet b.wygodnej lodki.

      Wysyp grzybów (prawdziwki i podgrzybki) rozpoczął się dokładnie dzień przed moim wyjazdem (przeboleje) ale słońce pokazywało się częściej, m/w co kilka godzin - tyle, ze na krotko! smile

      Właśnie wtedy gdy zatrzymałem nie na poboczu puszczańskiej drogi by poobserwować przez chwile wiecznie "głodne" koniki - wyszło słońce!.
      Do Wejsun dojechałem przy pięknej pogodzie:

      http://i55.tinypic.com/1aj2v.jpg

      na fotce remontowany obecnie kościół który przed ca. 100 laty wyglądał tak:

      http://i54.tinypic.com/2nmuit.jpg

      Z Wejsun do Rucianego (Guzianki) i przez las skrótem do Wygryn by przesiąść się na łódkę
      bo chciałem Wam pokazać jak zmienił się brzeg mazurskich jezior przez ostatnie 70-80 lat!.

      Nie bardzo to wszystko wyszło bo zanim przejechałem te kilka kilometrów i wyprowadziłem łódkę z portu, na nowo zaczęło lać! sad

      W 1917 r zrobiono to zdjęcie:

      http://i51.tinypic.com/14c9pxu.jpg

      Piękny las nad brzegami jeziora Bełdany - pozostał i to świetnie!.
      Źle iż przenawożone wody i dna jezior (spłukiwane deszczem nawozy z pól i ścieki miasteczek i nadjeziornych osad) spowodowały nie znana od tysiącleci atrofie wód jeziorowych i zarastanie brzegów przybrzeżna roślinnością (tatarak, palka moczarka itd).

      Miejsce na fotografii powyżej to obecny tzw. Goly Rożek - urocze miejsce do spędzania urlopu (wakacji) pod namiotem!.
      Nie miało niestety szczęścia, w ostatnich latach, do gospodarza (ajenta) bo opinia bywalców o tym osobniku była mocno zróżnicowania (ciekawych odsyłam do mazurskich forów dyskusyjnych).

      http://i55.tinypic.com/2ytqqzb.jpg

      Nie widać na zdjęciu ale ta zatoczka widoczna na poprzedniej fotce jest obecnie zarośnięta wodna roślinnością i to tak iż zrobienie zdjęcia od strony brzegu jest (obecnie) niemożliwe.

      Jak już jesteśmy "na wodzie" popłyńmy dalej w kierunku Guzianki :9

      Za Gołym Rożkiem i następnym pasmem wodorostów jest znana żeglarzom (i innym wodniakom) Stanica Korektywa:

      http://i55.tinypic.com/jpcw0l.jpg

      Pięknie położona bo, w odróżnieniu od tej w Wierzbie, "osłonięta" od zlej pogody.
      Wodniacy ja chwalą ale hmmmm..... Wierzba to nie jest!.
      Od lat "niedokończony" budynek kapitanatu i.... wrażenie małego bałaganu trwającego od lat, ale to moje subiektywne wrażenie natury estetycznej.
      Obiektywnie: słusznie chwalony przez wodniaków Kapitanat (i bosman) oraz rzadki (jeszcze) w takich miejscach pełny service szkutniczy i motorowodny, oraz zaplecze hotelowo-restauracyjne.

      Jeszcze jedna fotka z tego porciku:

      http://i52.tinypic.com/xm4w2u.jpg


      Obok Korektywy, niestety zamknięta dla klientów "z zewnątrz" przystań Exploris .

      http://i51.tinypic.com/20ap207.jpg

      Niegdyś to był paskudny Ośrodek wypoczynkowy jednego z warszawskich kombinatów budowlanych z budynkiem "wczasowym" żywcem przypominającym szary blok mieszkalny
      typowy dla miejskich osiedli mieszkaniowych okresu "błędów i wypaczeń".
      Uzupełnieniem były betonowe, wilgotne i zagrzybiale domki "campingowe".
      Ironia losu, noszący nazwę Malinka ośrodek, w latach 80-tych był zachwalany przez warszawski Orbis jako: "najlepszy i b.luksusowy" Ośrodek na całych Mazurach smile

      Dzięki (politycznej) Opatrzności kapitalizm zawitał i na Mazury.
      Nowy właściciel (Telekomunikacja SA) zburzył doszczętnie to dziadostwo i pobudował
      (w tym samym miejscu) przyzwoity Ośrodek w klasie dobrego hotelu 3-gwiazdkowego, który już przed 10-ciu laty (2000 r.) wyglądał tak:

      http://i52.tinypic.com/fjkk20.jpg

      Dzisiaj to m/w mazurski standard, choć i dla poszukujących dawnego "prymitywu" nad Bełdanami coś się znajdzie!.
      Zawsze mnie intrygowalo, dlaczego bogata instytucja (PKP) w ramach akcji "socjalnej" dla swojej załogi trzyma do dziś coś takiego:

      http://i56.tinypic.com/vgotms.jpg

      Ośrodek na północnym brzegu Bełdan m/w na wysokości (na przeciwległym brzegu) wspomnianej Korektywy na "bezcennej" (w porównaniu z substancja tego "ośrodka") nadbrzeżnej działce.
      Mam nieodparte wrażenie iż w przypadku prywatyzacji właściciela (spółki Skarbu Państwa)
      ten teren w "dziwny" sposób zmieni (w nieoficjalnym przetargu i wyjątkowo niskiej cenie) - właściciela.

      Chciał bym się mylić, ale hmmm...." to Polska - właśnie" smile)

      cdn.


      pozdr.,-
      pE
      • popaye Errata 12.09.10, 20:09
        jeszcze tego nie mialem przy korzystaniu z tinypic ! sad

        Brak i idiotyczna fotka powyzej to (chyba) efekt jakiegos zaklocenia w przekazie sad

        powinno byc:

        http://i54.tinypic.com/4f0h5.jpg

        oraz:

        http://i55.tinypic.com/2r7oeg0.jpg

        przepraszam, ale nie moja wina - tego rysunku w stylu "manga" wogole nie ma w moim zbiorzesad

        pE
    • wodnik33 Re: Urlop tropami M.Wankowicza i Gräfin Dönhoff 12.09.10, 21:48
      Mazury są piękne, czy siermięzne czy "skapitalizowane". Może uda nam sie w przyszłym roku spotkać. Jadąc do Wilejki zahaczymy o Twoje miejsce postoju.
      Ja dzisiaj w ramach wspomnień i sentymentów do tego co w powietrzu sie unosi, pojechałem na lotnisko w Dąbiu /dzielnica Szczecina/. Wiedziałem a właściwie słyszałem, że coś tam lata.
      Wróciłem podłamany. Mieliśmy lotnisko ale to co jest tam teraz to jak lądowisko w buszu, utrzymywane przez dobrych misjonarzy.
      Tu: krótko o przedwojniu
      www.alt-damm.neostrada.pl/strony/lotnisko.htm
      A po wojnie było to lotnisko niewielkie, funkcjonalne. Latalismy do Poznania , Warszawy i Krakowa.
      Potem powstało lotnisko w Goleniowie a Aeroklub Szczeciński szalał z radości, że wreszcie będzie na swoim.
      Niestety, znów nie potrafiliśmy wykorzystać tego. Miały tu lądować małe samoloty z Zachodu, odbywać się zawody, szkolić szybowników i skoczków. No cóż lądują tu czasami małe samoloty prywatne , pasy startowe dziwnie sie skróciły, a teren pozostały porósł trzcinami, jako ze system odwadniający zniszczono dokumentnie.

      https://i53.tinypic.com/rc10ms.jpg
      https://i54.tinypic.com/15vbxl.jpg
      c.d.n.
    • wedrowiec2 Re: Urlop tropami M.Wankowicza i Gräfin Dönhoff 23.09.10, 23:09
      Popaye, tinypic niespodziewnanie, ale za to wrednie zakończył działalnośćsad Linki do zdjęć też przestały byc aktywne. Na tamtym koncie miałam prawie tysiąc zdjęć, w większości umieszczonych na forachsad

      Tinypic is no longer accepting uploads from international locations, and links are turned off. If you have content on Tinypic, you can still view the URLs and the content, but only on Tinypic. To upload, share, or link content, please go to Photobucket.com to register an account. You will need to upload your content again to your Photobucket account, but you will be able to share and link your images and videos. We’re sorry for the inconvenience and hope that you enjoy Photobucket, our premier image and video site.

      Jeśli możesz, to zamieść swoje zdjęcia np. w albumie gazetowym, albo w picasie. Relacja ciągle jest ciekawa, ale bez zdjęć traci sporo urokusad
      • mammaja Re: Urlop tropami M.Wankowicza i Gräfin Dönhoff 23.09.10, 23:43
        Beznadziejnie popsuli sad((
        • wedrowiec2 Re: Urlop tropami M.Wankowicza i Gräfin Dönhoff 24.09.10, 10:29
          Wróciły zdjęciasmile
          • mammaja Re: Urlop tropami M.Wankowicza i Gräfin Dönhoff 25.09.10, 13:13
            Tak, wrocily nawet masujace wiewiorki ! Z wielką przyjemnościa poczytałam i obejrzałam na nowo smile
    • popaye Re: Urlop tropami M.Wankowicza i Gräfin Dönhoff 26.09.10, 18:59
      zamieszanie z serverem zdjeciowym (i innne "drobiazgi") utrudnily dokonczenie mojego
      belkociku o deszczowo/bezgrzybnym pobycie urlopowym na Mazurach.
      Tinypic jeszcze (znow!) fukcjonuje, a ze wszystkie fotki do moich urlopowych majaczen
      przegralem na ten server, jeszcze w Warszawie tuz przed wyjazdem do domu,- pozwolcie iz ta pozal sie boze "relacje" - dokoncze smile

      Deszcze i brzydka pogoda, specjalnie mnie nie przeszkadzaly.
      Jestem przyzwyczajony dziesieciolecia trwajaca praktyka spedzania tam moich wolnych chwil.
      Duzy teren do wodnej "wloczegi" na trasie Wielkich Jezior Mazurskich (ponad 140 km szlakow zeglarskich i motorowodnych), ma, z mojego punktu widzenia, po tylu latach pewna wade:
      wszedzie juz bylem (droga wodna) i najwyzej moge tam dotrzec po raz n-tysmile.
      To uspokaja, bo nic nie "strace" jak zajme sie (alternatywnie) czym innym jak "koniecznoscia" plywania od A do B, a i w samym porcie delektuje síe "samotnoscia" bo deszcz i rel.chlod zmusza wiekszosc pasjonatow wodniactwa, szczegplnie tych obdarzonych dziecmi, do zmiany miejsca ew. wypoczynku smile
      Na duzej lodce nie jestem pozbawiony "niczego" (zadnych wygod) po za (niestety) ograniczonym dostepem do internetu , tylko za pomoca telefonu komorkowego (nareszcie przydal sie sprezentowany mnie przez najblizszych iPhone ) wiec lacze przyjemne (lenistwo!) z pozytecznym (czytam, "wgryzam" sie w zawilosci po lebkach znanych mnie przydatnych programow komputerowych, ogladam TV i filmy na DVD ktorych nie mialem okazji zobaczyc).
      Nareszcie mialem okazje obejrzec wiekszosc nie ogladanychg odcinkow serialu Hause
      z 5-ciu pierwszych serii (kilkadziesiat DVD po 3-y odcinki na jednym!) i.... wcale nie bylo mnie zal na to czasu! smile
      Spedzajaca rownoczesnie swoj urlop (na tureckiej Rivierze) popaye_owa, jak (u mnie!) mocniej "lalo", natychmiast dzwonila informujac iz "rozplywa sie" z.... upalu bu Niej stala temperatura 35-38° i zadnej chmurki!.
      Kazdemu to co lubi! smile

      Moj wypoczynek nie bylby "pelny" gdy bym sie wogole nie ruszal!.
      Jak juz nie woda (staralem sie przynajmniej, niezaleznie od pogody, przez kilka godzin dziennie
      - pokrecic sie troche po wodzie, choc by tylko po Beldanach), to autem - odwiedzajac miejsca
      gdzie byc "musialem" ze wzgl. biurokratycznych, towarzyskich czy koniecznosci zakupow.

      Z takowej przyczyny "musialem" odwiedzic chocby Pisz
      Od wiosny (ostatni moj urlopowy pobyt) Pisz jeszcze "wypieknial".
      Nigdzie, w Polsce nie widze takiego postepu i zmian wygladu niewielkich miasteczek jak wlasnie na Mazurach.
      Mozliwosci korzystania z pomocowych funduszy europejskich tam widac najlepiej!
      Pisz jest najlepszym przykladem, bo akurat cale centrum tego miasteczka jest przywracane do historycznego wygladu.

      Rynek w Piszu , przed ca.: 90-ciu laty wygladal tak:

      http://i52.tinypic.com/15nqbl5.jpg

      http://i54.tinypic.com/55rwvn.jpg

      a targowisko w jego poludniowej czesci tak:

      http://i54.tinypic.com/2582iqw.jpg

      pomnik Bismarck-a, naturalnie w powojennych, juz polskich czasach przynaleznosci Pisza
      - usunieto, a wybrukowany rynek zastapiono dziadowskim "skwerkiem" z polamanymi lawkami i pozal sie boze "zielenia" (czyt. chwastami i wydeptana trawa w otoczeniu zapyzialych krzewow).
      Wszystko otoczone kamiennicami z nie remontowanymi elewacjami z czasow Prus Wschodnich!

      Dzisiaj - wow!, nareszcie "wraca" sprawdzone!:

      http://i52.tinypic.com/2qmp1e9.jpg

      http://i56.tinypic.com/t8t9ag.jpg

      a urokliwosc handlowego pasazu dodaje smaku temu miejscu:

      http://i54.tinypic.com/mtwns1.jpg

      Nd Pisa, tez zmiany!.

      ponad 100 letnia "kladka" laczaca obydwie czesci miasta:

      http://i56.tinypic.com/28cg10n.jpg

      nareszcie doczekala sie remontu, a sasiadujace z nia dzikie "targowisko" w stylu bylego warszawskiego Stadionu 10-cio lecia - zamarlo

      http://i51.tinypic.com/23lics0.jpg

      Nie ma juz (przedwojennych) zabudowan klubu wioslarskiego

      http://i55.tinypic.com/6s3luh.jpg

      - ale przystan przy miejskim, uroczym hotelu jest tez niczego!
      Od strony Pisy, - fotka z wspomnianej wyzej kladki:

      http://i54.tinypic.com/116owuv.jpg

      sam hotel tez moge tylko polecic jako (rel.) tani i wygodny (standard m/w 3-gwiazdkowy):

      http://i54.tinypic.com/2e0r1hh.jpg

      pozdrawiam,-
      cdn.
      • alfredka1 Re: Urlop tropami M.Wankowicza i Gräfin Dönhoff 26.09.10, 19:35
        Popaye Drogi, jak to miło, że znów się pojawiłeś. Bylismy trochę niespokojni a nawet dzwonilismy do siebie i nikt NIC nie wiedział. Na adres gazetowy nie pisalismy bo tego nie uznajesz /nie szkodzi smile) /
        Ciągnij dalej nić wspomnień, dziękujemy .... a zdjęcia znakomite i robią wrażenie tym większe, że są takie "przeciwstawne" )
        Wpisy na forum chyba czytasz więc wiesz, że jeszcze żyjemy, raz lepiej a parę razy gorzej.
        Wodnik "uchlany" przez szerszenia w palec , dzielny był bardzo. Ja - kobieta tłukąca głową w szyby prawie pancerne, pięknych kolorów tęczowych na twarzy się pozbywam
        A reszta w dobrym zdrowiu i humorze. Wrócili z sanatoriów, wypraw przeróżnych, remonty porobili .....
        Pozdrawiamy smile
        • mammaja Re: Urlop tropami M.Wankowicza i Gräfin Dönhoff 26.09.10, 20:38
          Czesto przejezdzam przez Pisz w drodze do Gizycka, ale ne mialam pojecia jak wygladal przed wojna. Twoje zestawienia fotek sa kapitalne.
          Haus'a tez ogladam wieczorami w laptopie, jako usypiacza. Lubie ten serial i jego bohatera.
          Jedna pytanie - czy nie masz czasami ochoty pojechac gdzie indziej?
          • popaye Re: Urlop tropami M.Wankowicza i Gräfin Dönhoff 26.09.10, 22:04
            Drogie Panie,-
            dzieki za mile slowa i troske z powodu (krotkiej) nie_bytnosci na Forum.

            Mila MM,-

            Chetnie sie dowiem od Ciebie CO, Twoim zdaniem "powinienem" jeszcze w zyciu
            zobaczyc by... nie odczuwac (he, he) "kompleksow"?.

            Przyznaje, jest (w Europie) kilka miejsc w ktorych nie bylem! ale, hmmmm.... jakos nie odczuwam silnej (wewnetrznej) potrzeby i koniecznosci ich odwiedzenia.
            Bylem we wszystkich Krajach (europejskich) basenu Morza Srodziemnego , "zjechalem" cala doline francuskiej Loary (i cuda sredniowiecznej architektury) , "wloczylem sie" (kilkakrotnie)
            po wloskiej Toskanii, znam wszystkie znaczace wielkie miasta Europy (z ich atrakcjami).
            Bylem na atlantyckich Wyspach (hiszpanskich), pln. Afryce na Bliskim Wschodzie a i na "Dalekim" - tez (raz i tylko w jednym panstwie/miescie ale zawsze).
            Zdarzylo sie mnie byc (kilka razy) w USA i .... od 32 lat mieszkam poza Polska.

            Hmmmmm......

            Nienawidze upalow i dla mnie zadna atrakcja urlopow "na plazy!" - obojetnie
            czy Karaiby czy "wymarzone" (dla wiekszosci "Innych") wyspy Oceanu Spokojnego.

            Mam, wstret do dlugich podrozy (zwiazanego z nimi stressu) i podporzadkowywania sie jakimkolwiek "przepisom i wymaganiom" oraz wszelkim regulaminom i porzadkom "turnusow".

            Nie po to ciezko pracuje i tam "musze", zeby nie miec urlopowego luksusu iz przez 6-sc
            tygodni w roku: wszyscy (bez wyjatkow!) "moga mnie pocalowac w ....." i to
            doslownie!.

            Mam swoja "dziure" na Mazurach i tam moge moje oczekiwania realizowac bez
            zaskoczen i w znanych mnie (do przesady) miejscach, towarzystwie i okolicznosciach.
            Albo - NIE i z tym jest mnie cholernie dobrze!.
            Nie mam (tam) zadnych obowiazkow, spie kiedy chce, jak mam taka ochote - sniadanie jem o 23°° i "na gazecie" (rozlozonej na stole) i.... nie wprowadzam tym "w rozpacz" mojej Polowicy (czy corki) ktore spedzaja urlop w "cywilizacji", upale, na plazy i sa "dumne", ze na hotelowe
            kolacje chodza zawsze w "co innego" - ubrane smile))

            Dzieki Bogu istnieja te Mazury bo tam mam namiastke Polski jakiej jestem ciagle "spragniony"
            - nie Warszawy, gdzie juz jest mocno "inaczej" niz w mojej mlodosci - za bardzo "swiatowo
            i elegancko", a to (w lepszym wydaniu) moge miec na codzien tam gdzie mieszkam.
            Nad czym "boleje" to fakt iz (zarowno w Wa_wie jak i w mazurskiej "gluszy") jeszcze(!)
            nie ma miejsc gdzie mozna cos (wystrzalowego!) zjesc!, jak np. w kazdej(!) wiejskiej knajpie w Toskanii i tego (wylacznie) szalenstwa mnie brakuje (do pelni szczescia urlopowego).

            Pozdrawiam,-
            pE
    • popaye KONIEC ( tego urlopowego bla-bla) 03.10.10, 14:48
      wiem iż, końcowym wpisem, "podbijam" ( w gore") watek który dawno powinien uwiędnąć
      choć by z powodu "ważności" (dla Innych Uczestników forum) mojego kolejnego mazurskiego
      urlopowego pobytu.
      Napisałem jednak (na końcu poprzedniego wpisu): "cdn" wiec skończę to do czego się (samowolnie) powyższym "zobowiązałem" by najszybciej więcej "wstydu (sobie)
      oszczędzić" sad

      Jestem świadomy iż mój sposób na "wypoczynek" jest archaiczny i w czasach "otwartych granic" oraz naturalnej (u większości) "ciekawości Świata", traci ksenofobia i starczym uwiądem umysłowym smile
      Jednak z mojej subiektywnej perspektywy to ja spędzam urlopy Zagranica (he, he)
      a czym starszy jestem tym bardziej luz nieskrepowanego (towarzyskimi konwenansami) malej przestrzeni podpokładowej "dziupli", gotowania posiłków na malej dwupalnikowej kuchence i toaleta o pow. 1,5 m/kw. są mnie milsze niż wygodne hotelowe apartamenty
      i (przynależne do nich) miejsca w luksusowych restauracjach.

      Od maleńkiego dziecka mam tez (dzięki Ojcu) zakodowane iż URLOP, wakacje a nawet większość tzw. wolnego czasu, odbywać się powinno na wodzie (!) a nie nad (woda),
      czy w "suchych" okolicach albo (nie daj Boże) .... w górach smile

      Zobaczyć, popróbować - OK, ale wypoczywać to już tylko na wodzie! smile)

      Nie zrozumie tego nikt kto nie spędził kilku nocy w łóżku (Koji) kołysanej falującym ruchem wody, to "narkotyczne" wrażenie obce nieświadomym i absolutnie nieporównywalne
      z wypoczynkiem w stabilnym łóżku, nawet takim z wygodnym wodnym materacem smile.

      Ciesze się iż nie brakuje młodych ludzi którzy czynnie praktykują swoje wodniackie hobby.
      Pod koniec sierpnia zrobiłem ta fotkę:

      http://i54.tinypic.com/9qv1g6.jpg

      Młoda mamusia z oseskiem na "wodnym" spacerze! - serce się radujesmile
      Kilka takich wakacji i młodemu(ej) wodniakowi "wypoczynek" będzie się na zawsze kojarzył
      z pięknymi chwilami spędzonymi na wodzie i będzie taki rodzaj spędzania wolnego czasu przedkładał nad inne smile

      Podobnej wielkości lodka (nawet tego samego producenta) ale w wersji "kabinowej"
      (ta na zdjęciu to klasyczny Bowrider zwany również: Open Bow), przed laty, zabrałem naszego (dwumiesięcznego wtedy) wnuka na przejażdżkę z Rucianego do Giżycka.
      Z mama - naturalnie! (jako "przytulacza, zapas pokarmu i dawce niezliczonej ilości pocałunków dla wnuka) i babcia (popayE_owa) jako głównego "nawigatora".
      Połaziliśmy po Giżycku, zjedliśmy tam obiad i wypiliśmy kawę - wszystko przy pięknej słonecznej pogodzie.
      Ale (he, he) w drodze powrotnej, na Niegocinie złapała nas burza z fala iż myślałem ze nam łódkę "rozwali".
      Odrobinę przerażone dziewczyny przeniosły się z maleństwem do (malutkiej) kabinki
      a wnuczek, mający wszystko "w d...." spokojniutko spal! smile
      Jakoś udało mnie się przepłynąć Niegocin, ale do padającego deszczu dołączył się taki
      wiatr iż na jez.Jagodnym postanowiłem popłynąć "skrótem" a nie wytyczonym (bojami) nadbrzeżnym szlakiem, choć w normalnych okolicznościach z zasady tego nie czynie.
      Skutki były opłakane bo "wpadłem" na jakieś podwodne kamienie i "rozstrzaskalem" śrubę napędowa w kawałki! sad
      Wymiana śruby "na wodzie" przy spokojnej tafli wody jest zajęciem hmmm.... mocno "absorbującym" a w warunkach burzy, powiedzmy: "znam przyjemniejsze zajęcia" smile)
      Jakoś udało mnie się dotrzeć do Kanału Szymońskiego gdzie operacja ta była "łatwiejsza".
      Reszta powrotnej drogi (przez Jeziora Szymon, Kotek, Taltowisko, Tałty, Mikołajskie
      i Bełdany) i przebiegła w ulewnym deszczu i "walącej" (najczęściej bocznej) fali jaka spotkać można rzadko!.
      Przekląłem ta wyprawę!, tym bardziej iż moje dziewczyny (popayE_owa naturalnie - szczególnie!) nie żałowały mnie "krytycznych" uwag w przedmiocie oceny mojego pomysłu
      na sympatyczna w projekcie -przejażdżkę smile
      Wnuczek, w odróżnieniu od mamy (a babci - szczególnie), był zachwycony, albo zasypiał
      albo śmiał się do rozpuku!.
      Marudził wyłącznie na kanałach łączących poszczególne jeziora, gdzie woda była spokojna, lodka nie "rzucało" i (z wodniackiej perspektywy) "nudy na pudy" bo jazda jak samochodem
      do tego wolno (na kanałach nie wolno płynąc ślizgiem!) .
      Do Rucianego dopłynęliśmy w zupełnych ciemnościach (już przez cale Bełdany płynąłem z włączonymi światłami nawigacyjnymi i zapalonym "szperaczem"), w Guziance tylko moja wieloletnia znajomość z p. Sluzowym umożliwiła nam "ekstra" śluzowanie (po zamknięciu czasu pracy Sluzy) i oszczędziła nam powrotu (z Bełdan) "na piechotę" smile

      Minęły lata od tej przygody i wnuczek już "gimnazjalista", ale jak Go (dzisiaj) zapytać co "woli"
      pojechać w góry czy na Mazury "na łódkę" - odpowiedz jest mnie z góry wiadoma i może być
      tylko jedna! smile)

      Urlop się skończył i (na razie) wody mam "dość".
      Ale wiem iż po "suchej" jesieni i w trakcie (mroźnej i przykrej) Zimy nadejdzie czas
      kiedy za wypoczynkiem "na łódce" zacznie się cnić!.
      Tradycyjnie w styczniu są Targi sprzętu pływającego w Düsseldof_ie: Boot
      i tam, jak co roku, widzimy takie "luksusy":

      http://i55.tinypic.com/rlx0cl.jpg

      jak tegoroczna największa lodź motorowa Targów o wdzięcznej nazwie "espresso":

      http://i52.tinypic.com/hx0sbs.jpg

      to mimowolnie ostatni, wiosenny czas przed urlopem się dłuży!.
      Nasza (lodka) mniejsza i dużo mniej luksusowa, ale na obydwu można w ten sam sposób
      spędzić przyjemnie czas: byle na wodzie! smile)

      pozdr.,
      pE

      koniec (na 100%)
      • omeri Re: KONIEC ( tego urlopowego bla-bla) 03.10.10, 19:32
        Mimo wszystko liczę na ciąg dalszy w 2011r, smile
    • wedrowiec2 Re: Urlop tropami M.Wankowicza i Gräfin Dönhoff 03.10.10, 17:07
      Szkoda, że skończyły się tegoroczne opowieścisad Do następnego sezonu daleko, ale liczę na wspomnienia, które będziesz snuł w długie, zimowe wieczorysmile
Pełna wersja