Przeczytane usłyszane a czasami nawet zobaczone ..

01.11.10, 11:48
Moje Szanowne Panie,
często się zdarza, że oczekujemy komentarzy na nasz wpis, takich pięknych a nawet pochwalnych . I co? nie ma sad( bo nie zawsze piszemy interesująco, madrze czy dowcipnie.
"Alkohol bez kartek" i radość z tego płynąca - nie trafiło. Ale sam się posmiałem - taki ze mnie dziwak !!
    • alfredka1 Re: Przeczytane usłyszane a czasami nawet zobaczon 01.11.10, 12:38
      zobaczyłam w tvn jarmark przycmentarny - majtki, rajstopy,piszczalki zabawki i wsiakoje barachło. najmniej "schodzą" znicze.......
      Pojedziemy za miasto i świeczkę zapalimy przy tablicy Komara i Ślusarka /był jeszcze ktoś Trzeci, nie pamiętam/.
    • warum Re: Przeczytane usłyszane a czasami nawet zobaczo 01.11.10, 12:53
      Alez Wodniku,
      ja wlasciwie nie pije wiec powinnam zalowac czasow reglamentowanego alkoholu, bo bylam osoba "cenna" dla milosnikow nalogowsmilea teraz..... juz przestalam byc tak atracyjna w towarzystwie.
      Nie wiem co sie porobilo, ale moj prosty komentarz widze uraza kazdego. Wiec wycofuje sie na slomiany grunt, co by wrazliwcow nie draznic.
      • wodnik33 Re: Przeczytane usłyszane a czasami nawet zobaczo 01.11.10, 18:20
        Beatko, uśmiechnij się razem ze mną. Wyjdzie na to, że juz nikt , nigdy się przeze mnie nie uśmiechnie ....sad(
        Twój komentarz mnie nie uraził bo powodu nie było.
        Alfredka to skomentowała : tyle kartek zmarnowałam zamieniając na kartki maślane i mięsne.
        Moja odpowiedź brzmiała: ale mogłaś Whisky kupić w Baltonie.
        Pozdrawiam smile)
    • popaye Re: Przeczytane usłyszane a czasami nawet zobaczo 01.11.10, 23:01
      eeee...h
      Warum - przestan, do diaska, przepraszac "ze zyjesz" i nie obrazaj sie "straszac" nas iz sie wycofasz do Twojej Krainy samotnosci i spokoju.
      Kazdy ma prawo miec swoje zdanie i przy nim obstawac, - Ty tez, a znajac nas Wiesz iz reszta
      nawet go nie podzielajac je uszanuje.

      W wypadku artykulu o Z.Nasierowskiej podzielam zdanie mibla bo Z.Nasierowska to
      w przedmiocie portretu Instytucja a nie tylko "zwykly" fotografik.
      W czasach analogowej fotografii, przed-komputerowych i braku jakichkolwiek programow
      do obrobki i korekty zdjec, wylacznie od talentu fotografika zalezal koncowy efekt portretowej fotografii.
      To co dzisiaj, bez zadnego wysilku moze zrobic 90% grafikow z Agencji Reklamowyc, korzystajacych z Photoshopa by "uatrakcyjnic" (wypunktowac dobre i ukryc zle strony portretowanego, uszczuplic sylwetke, podkreslic wyraz twarzy i.... tysiac innych "trickow")
      w czasach fotografii analogowej, wylacznie za pomoca swiatla i ustawienia modela, umieli perfekcyjnie tylko fotograficy-artysci.
      Pani Nasierowska to w tym przedmiocie, byla swiatowa klasa i bez konkurencji w Polsce.

      Dla kazdego kto tylko odrobine interesowal sie fotografia, link podany przez mibla nie wymagal zadnego komentarza.

      Co do TV "trojwymiarowej" - Masz racje!.
      Kolejny chwyt i gadget do wyciagania kasy od oglupialych (reklama) konsumentow.
      Juz pozbylismy sie "starych" skrzynkowych odbiornikow zamieniajac je na plazmy czy LCD,
      dalismy sobie wmowic, ze tradycyjny format obrazu 4:3 to... chala bo liczy sie wylacznie ten filmowy: 16:9, by szybko sie przekonac iz to nie jest "prawdziwe" kino bo i na takich widac czarne pasy u dolu i gory ekranu, a teraz: (he,he) 3D!
      Na jakosci (czestotliwosci zmian obrazu) tez robiono lepsze interesy, szczegolnie po przejsciu na przekaz cyfrowy!.
      Niedawno jeszcze 100 Hz to byla "zyleta", dzisaj 600 to.... "malo" smile)
      Nie ma sie co dawac nabierac, chyba, ze ktos ma za duzo kasy i musi ja widac "koniecznie".
      Przez najblizsze lata obejde sie na pewno bez TV 3D i nie jestem tez specjalnie zainteresowany odbiorem programow w jakosci HD, spokojnie przezyje "bez".
      Pozdr.,-
      pE
      • jan.kran Re: Przeczytane. uslyszane Przybora/Osiecka 02.11.10, 04:30
        www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,100958,8512237,Z_widokiem_na_twoje_ucho.html?as=1&startsz=x
        Przeczytałam ten artykuł kilkanaście dni temu , miałam od razu myśli i komentarze na ten temat ale sobie podarowałam.
        Potem na kilku forumach były dyskusje poczytalam , pomyślalam , niczego nie napisałam.

        Ale teraz sobie popiszę:o)

        Lubię bografie , autobiografi , wspomnienia , chetnie zaglądam w cudze życie i dawne czasy ale uważam że pisanie o osbach które niedawno odeszły i grzebanie się w Ich prywatnym życiu , całkiem świeżym jest nie na miejscu.
        Gdyby Osiecka i Przybora żyli i dali zielone światło na ujawnienie Ich korespondencji ok.
        Ale ja widzę w tym dwie Hieny , córkę Osieckiej i Umer.
        Na Pasentównę mam zęby od wielu lat.
        Niedługo po śmierci Osieckiej ukazał sie obrzydliwy wywiad w GW gdzie A.P. nie zostawiła suchej nitki ma mamusi.
        Wredna maupa, wyrodna matka , alkoholiczka , nimfomanka.
        Przełknęłam to choć naprawdę było to bardzo niesmaczne . Jednak stwierdziłam że dziewczyna młoda naiwna , ewidentnie ten wywiad był manipulowany przez dziennikarzy.
        Każdemu się może noga w życiu poślizgnąć.
        Zaraz popiszę dalej tylko muszę parę rzeczy wnecie sprawdzić bo mam skleroze...
        K.
        • jan.kran Re: Przeczytane. uslyszane Przybora/Osiecka 02.11.10, 04:48
          Odsłona druga.
          Koncert w Opolu 28 czerwca 19991, Osiecka umarła 7 marca tego roku.
          Hucpa totalna. Córeczka , parę miesięcy po śmierci Mamy i najlepsza przyjaciółka Osieckiej , Umer.
          Obydwie bardzo z siebie zadowolone natomiast fakt że mamusia i najlepsza Przyjaciółka dopiero co odeszła był jakby na drugim miejscu.
          Wszyscy weseli , zadowoleni , rzucający poduszkami i wspomnieniami jakimi wielkimi przyjaciółmi Osieckiej byli.
          Żenada.
          Niestety nie mam szansy znależć felietonu Olgi Lipińskiej jaki napisała po tym koncercie ale utkwił mi głęboko w pamięci więc spróbuję streścić.
          Myśl Lipińskiej była taka że Osiecka byla osobą zagubioną , nieszcześliwą i wcale nie miała tylu przyjaciól jak się okazało po Jej śmierci.
          Koncert był komlpetnie nieadekwatny do tego jaką osobą była Osiecka i ewidetnie parę osób chciało sobie zrobić reklamę w tym Hiena Naczelna Umer na miejscu piewszym.
          Lipińska napisała że jedyną osobą która zachowała się adekwatnie do sytuacji była Maryla Rodowicz.
          Swój felieton zakończyla słowami:
          *** Dziękuję Maryla.
          • jan.kran Re: Przeczytane. uslyszane Przybora/Osiecka 02.11.10, 04:55
            Odsłona trzecia.
            Są osoby które same niewiele umieją , niewiele wiedzą , talent skromny , ambicje wielkie.
            Umer jest absolutnym przykładem , po prostu wzorzec z Sèvres.
            Lubiłam Jej mały , miły głos i parę sympatycznych piosenek ale nie miała potencjału i talentu na gwiazdę.
            Ale była sprytna i inteligetna i od lat sama nie tworząc niczego jedzie na swoich znajomościach , koneksjach i pewności siebie.
            Mam pawia jak słyszę tekst , moja Przyjaciółka Agnieszka, Jeremi mój najlepszy Przyjaciel...
            Przyjażń to cos bardzo cennego i kruchego jak porcelana , nie lata sie z tym po okolicy wrzeszcząc oraz nie wyciąga się życia prywatnego Przyjaciół na żer tabloidów...

            wyborcza.pl/1,75475,8449493,I_dodam_jeszcze__ze_cie_kocham.html
            "Agnieszki Osieckiej i Jeremiego Przybory listy na wyczerpanym papierze"
            Ułożyła i opatrzyła przedmową i komentarzami Magda Umer, wyd. Agora SA, Warszawa 2010


            • jan.kran Re:Blu-ray co sądzicie ? 02.11.10, 06:38
              Generalnie pytanie jest do Popeya ale chętnie posłucham innych wypowiedzismile
              Mam kilkaset CD które chyba wyrzucę do kubła bo iTune, Jutuba i ogólnie net calkowicie mnie zaspakaja muzycznie.
              Setki starannie nagrywanych lub kupionych VHS już wylądowało w kuble.
              Teraz mam sporą kolekcje DVD ... ale jak ostatnio poszłam do sklepu na rogu żeby nabyć mleko i jogurt i zobczylam ze oprócz DVD sprzedaja Blue-ray za 99koron to pomyślałam ze nie jest dobrze...
              Nie mam siły do tych rewolucji technicznych co chwila...
              • popaye Re:Blu-ray co sądzicie ? 02.11.10, 20:44
                Witaj Ula smile

                chcesz znac moje zdanie - OK.
                Masz miejsce na Twoje "skarby" (CD, DVD czy nawet kasety VHS) to trzymaj i nie wyrzucaj.
                Jasne, jak bedziecie (Ty lub Junior) mieli czas, tasmy VHS (filmy czy np. nagrane programy TV) mozna poprzegrywac na DVD (po selekcji naturalnie) - beda zajmowaly mniej miejsca.
                Sam tak zrobilem i pozbylem sie, (prawie) w ten sposob, ostatniej kasety VHS !.
                Pozytek - zlikwidowana dluga polka z kasetami na rzecz kilku GB miejsca na dysku twardym domowego servera.
                Z muzyka, hmmmm.....
                Z praktyki (wlasnej) wiem iz odkad przegralem (ulubiona czesc) moich "zbiorow muzycznych"
                na format mp3, slucham (jak mam ochote) prawiew wylacznie fragmentow tego zbioru:
                na iPod-zie, w samochodzie i na (rel.dobrym) urzadzeniu do domowego odtwarzania muzyki
                (mam ampfiler z podlaczem do odtwarzacza mp3 i stale lacze do domowego serwera (komputer na Lunux-sie) obslugujacego wszystkie odbiorniki muzyczne i TV w domu).

                I Ty i ja, jako przekonani uzytkownicy MAC-ca, do tego nie mieszkajacy w Polsce (w tym przypadku wazne!) w "standarcie" mamy iTunes wiec kupowanie CD czy albumow z jakakolwiek muzyka bylo by idiotyzmem.
                Po co kupowac cale albumy za "duza kase" skoro mozemy natychmiast nabyc 1, 2 czy kilka interesujacych nas utworow po ok. 0,9 €/utwor?.
                Ze w Polsce jest to utrudnione (iTunes nie obsluguje kart kredytowych polskich Bankow
                i "nie uznaje" adresow w tzw. Wschodniej Europie) to jest swinstwo ale nas (dzieki bogu) - nie dotyczy.
                Do blue-ray(ow) mam (na razie) podejscie "z dystansem".
                Wcale nie mam przekonania iz to jest nosnik "przyszlosciowy" i raczej obwiam sie iz szybko zostanie zastapiony przez kolejna "nowosc".
                Czego naprawde zaluje to fakt iz pozbylem sie mojego obrzymiego zbioru tradycyjnych plyt (albumow) "bakielitowych".
                Przed laty tez wydawalo mnie sie iz CD to jedyna "przyszlosc", a teraz zalujesad
                Wcale nie wszystko co bylo na starych dobrych plytach ukazalo sie na CD albo przegapilem
                i niezapomniane stare albumy, szczegolnie polskie ( np.: cale lata 60-te i 70-te) nusze kompletowac zakupami przegran (na mp3) u handlarzy np. na warszawskim Wolumenie.
                Dzieki Bogu jeszcze tej gieldy/bazaru i "szemranego handlu" na nim nie zamkneli (!).

                pozdr.,-

                pE

                ps. nie miej pretensji do corki Passentow.
                Praktycznie od samego urodzenia opiekowal sie Nia wylacznie ojciec!
                Wszystkie "wspomnienia" p.Osieckiej z okresu opieki nad niemowleciem to wytwor Jej bujnej fantazji juz (w tam okresie zycia) nieczesto trzezwej.
                Umer - inna historia!
                Osiecka byla starsza ode mnie, Umer to "dziecko" (w porownaniu) i Ich "przyjazn"
                (podobnie z jeszcze o 20-cia lat starszym Przybora) - hmmmm.....



                • jan.kran Re:Blu-ray co sądzicie ? 18.11.10, 21:45
                  Witaj Popayesmile

                  ***chcesz znac moje zdanie - OK.
                  Masz miejsce na Twoje "skarby" (CD, DVD czy nawet kasety VHS) to trzymaj i nie wyrzucaj.
                  Jasne, jak bedziecie (Ty lub Junior) mieli czas, tasmy VHS (filmy czy np. nagrane programy TV) mozna poprzegrywac na DVD (po selekcji naturalnie) - beda zajmowaly mniej miejsca.
                  Sam tak zrobilem i pozbylem sie, (prawie) w ten sposob, ostatniej kasety VHS !.
                  Pozytek - zlikwidowana dluga polka z kasetami na rzecz kilku GB miejsca na dysku twardym domowego servera.

                  ------------>Kaset VHS się pozbyłam. Miałam pomysł żeby przegrać na DVD ale w sumie to co miałam na VHS powoli odzyskuję na DVD a miejsca i chęci na przechowywanie zabytkowych kaset nie mamsmile

                  Z muzyką jest większy problem bo mam kilkaset CD oryginalnych i skopiowanych . Kopie wywalę , część oryginałów zachowam.
                  Junior zaczyna pracowicie kopiować nasze zasoby muzyczne na maka , iTunes i dysk zewnętrzny.
                  Poczekam jak Młoda się pojawi i mi wytlumaczy jak to wszystko działa.
                  Bardzo mi się podoba opcja pozbycia tęczowych krążków na rzecz maka i małego srebrnego pudełka z pamięcią zewnętrzną bo mam mało miejsca ...
                  Większość mojego mieszkania zajmują ksiązki , ich nie mam zamiaru nigdzie skopiowaćsmile))

                  ***Czego naprawde zaluje to fakt iz pozbylem sie mojego obrzymiego zbioru tradycyjnych plyt (albumow) "bakielitowych".
                  Przed laty tez wydawalo mnie sie iz CD to jedyna "przyszlosc", a teraz zalujesad
                  Wcale nie wszystko co bylo na starych dobrych plytach ukazalo sie na CD albo przegapilem
                  i niezapomniane stare albumy, szczegolnie polskie ( np.: cale lata 60-te i 70-te) nusze kompletowac zakupami przegran (na mp3) u handlarzy np. na warszawskim Wolumenie.
                  Dzieki Bogu jeszcze tej gieldy/bazaru i "szemranego handlu" na nim nie zamkneli (!).

                  -----------> Masz racje tez żałuję ... Teraz płyty bakelitowe i odtwarzacze do nich są wśród młodych koneserów in...

                  Natomiast jestem wielka zwolenniczką DVD , rozrastają się u nas w szybkim tempie...
                  Przez wiele lat korzystałam z niemickiego dubbingu ... z konieczności ... a teraz mam klasykę filmową w oryginale z podpisami w narjóżniejszych jezykach i dodatkami .
                  Bardzo lubię oglądać po filmie komentarze aktorów , reżysera , operatora , dowiadywać się rzeczy o konkretnym filmie " od kuchni ".
    • jan.kran Re: Przeczytane usłyszane a czasami nawet zobaczo 12.11.10, 18:35
      Chcialam doniesc ze niczego nie czytam niczego nie slucham , odcielam sie od netu i czuje sie o wiele lepiejsmile
      Tzn. czytam ... ksiazki . Ogladam filmy na DVD , wlasnie nabylam trzy cudne kolejne.
      Natomiast nie czytam wiadomosci netowych , nie wiem kto kogo obrazil i na kogo kto naplul w PL.
      Szpigla tez odpuscilam bo w DE to fogle kryzys i nie wiadomo jak to panstwo funkcjonuje jeszcze.
      We Francji bija Cyganow , Skandynawia zalana fala muzulmanska...
      A ja nurzam sie w otchlaniach filmu i literaturysmile
      Do tego jestem najlepsza na kursie norweskiego i zastanawiam sie nad takim jednym egzaminem...
      Na pewno powroce na lono polityki i netu ale taka przerwa swietnie mi pomaga na psychikesmile))
      • wedrowiec2 Re: Przeczytane usłyszane a czasami nawet zobaczo 12.11.10, 20:12
        Świetnie Cię rozumiemsmile
        Czytam książkę-cegłę, ale ceglane ma tylko wymiary, bo treść świetna.
        Zaczęłam robić spis filmów nagranych osobiście i tych kupionych. Niedługo dojrzeję do spisu CD. Przed zimą powinnam skończyć.
        W TV tylko Discovery i im pokrewne, wiadomości na BBC, a radio to RMF Classic.
        Jest świetniesmile
        Porządkuję też liczne zdjęcia pokazując je przy okazji na fotoforach.
        Czasami też, jak dzisiejszego wieczoru, pracuję zawodowo, ale w domuwink
        • alfredka1 Re: Przeczytane usłyszane a czasami nawet zobaczo 17.11.10, 20:45

          Dzisiaj w TVN widziałam propozycję plakatu wg pana Sawki -
          na plakacie dwie kobiety, wyrzucone przez Kacvzyńskiego.
          Obie mają podbite oczy /każda po jednym/.Napis pod rysunkiem głosi :

          "....Bo prawo było za sprawiedliwe"
          perełka !!!
          • mammaja Re: Przeczytane usłyszane a czasami nawet zobaczo 18.11.10, 00:10
            He, he - nie widziałam, ale poszukam smile
    • 1grzech Re: Przeczytane usłyszane a czasami nawet zobaczo 24.11.10, 14:14
      Moje świerzuteńko zasłyszane:
      Młody przystojny mężczyzna po krótkich przekomarzaniach sutym czekiem przekonał lekarza by ten bez gadania i szybko go wykastrował. Gdy już było po wszystkim ów młodzieniec wygląda przez okno i z ulgą woła
      - już idą, zdążyłem.
      - kto?
      - moi przyszli teściowie!!!
      - to Pan się chce żenić?!!!!
      - tak, bo widzi Pan oni są żydami i powiedzieli, że muszą mnie sprawdzić, bo za goja córki nie wydadzą.
      - ach TAK!!!!!!!! Więc Pan się chciał obrzezać!!!!!!
      - No!!! A jak ja powiedziałem?
      • wodnik33 Re: Przeczytane usłyszane a czasami nawet zobaczo 24.11.10, 18:41
        Świetne.... zaraz posyłam dalej smile)))
        -----------------------------
        Alfredka, będąc w przychodni onk. usłyszałam jak panie rozmawiają o usunięciu sutka i jedna z nich rzecze: a pani co wycięli? bo ja jestem po masturbacji ...................
        w poczekalni szybko zrobiło sie pusto, tylko tłumiony śmiech dochodził z podwórka.
        A. jako kobieta dobrego serca, wytłumaczyła jej co jest co.
        • alfredka1 Re: Przeczytane usłyszane a czasami nawet zobaczo 28.11.10, 16:07
          kontakt24.tvn.pl/temat,okradziono-pomnik-polskiego-tatara-straty-50-tys-zl,43099.html
          przykro, smutno, a przede wszystkim WSTYD
          My naród wybrany, nam wszystko wolno, co tam jakiś Tatarzyna będzie stał bez sensu .. przecież złomiarz kupi, po kawałeczku, a w Grunwald to się pobawimy rocznicowo, piwko wypijemy...

          ----Tatarzy pojawili się w Wielkim Księstwie Litewskim w połowie XIV w. Znaleźli schronienie przed konfliktami religijnymi i walkami politycznymi w imperium Złotej Ordy. Niektórzy osiedlali się po tym, jak wzięto ich do niewoli podczas wojen. Za czasów Witolda do WKL przybyło kilkadziesiąt rodów tatarskich, które wrosły w lokalną społeczność.
          ----------------------------------------
          Jest wieś na Litwie Sorok Tatar /Czterdziestu Tatarów/, gdzie są pochowani Tatarzy, którzy zostali wyrżnięci w czasie wojen napoleońskich..
          /tak od dziecka historii mnie Mama uczyła/
          • jan.kran Re: Przeczytane usłyszane a czasami nawet zobaczo 28.11.10, 19:11
            Pieknie Cie Mama historii uczylasmile
            • jan.kran Re: Przeczytane usłyszane a czasami nawet zobaczo 28.11.10, 19:23
              bielskobiala.gazeta.pl/bielskobiala/1,88025,8726534,Jestem_Karol__mam_autyzm__Bylem_u_tysiaca_lekarzy.html
              --------------------> Artykul sredni a komentarze niektore powalajace ignorancja.
              Naprawde tak malo w Polsce wie sie o autyzmie i ZA ?
              Mialam pomysl zeby zainteresowac Owsiaka i koejna Orkiestre poswiecic autyzmowi
              i Zespolowi Aspergera bo to temat ciagle aktualny w zachodnich mediach i naprawde wiele osob jest dotknietych tym zaburzeniem.
              Ale dziewczyny na polskim forum dotyczacym tej problematyki mnie ostudzily ...

              Ja mam swietnie bo mieszkam w Norwegii gdzie moj syn z innej planety nie dosc ze znakomicie finiszuje mature to prawdopodobnie za kilka miesiecy zacznie studia.
              A na uni w Oslo sa specjalni doradcy dla osob niewidomych , niedoslyszacych , gluchych , bez rak i nog , na wozkach inwalidzkich , depresyjnych i posiadajacych zaburzenia autystycznesmile
              Jest tez w Norwegii projekt dla aspergerowcow odgapiony od Ameryki gdzie osobom z Innego Swiata daje sie specjalne warunki pracy dostosowane do ich zaburzenia a za to jeden Liliowy jest w stanie wykonac robote za dwoch do trzech NTsmile
              Program dotyczy na razie glownie dzialki informatycznej ale ogolnie w osobach z zaburzeniem autystycznym tkwi spory potencjal...
              K.
              • alfredka1 Re: Czy "kołtuna" można wytępić ? 04.12.10, 16:51

                Czytam o protestach "prawdziwych katolików" przeciwko mającemu sie odbyć koncertowi
                Chick Core,i - jazzmenowi o śwaitowej sławie, w Archidecezji Katedralnej.
                Na szczęście Kuria warszawska zachowała się przyzwoicie.
                wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80273,8765665,Profanacja_w_katedrze__Katolicy_przeciwko_jazzmanowi.html
                • wedrowiec2 Re: Czy "kołtuna" można wytępić ? 04.12.10, 21:30
                  Nie, nie można wytepić. Kołtun ma się dobrzesad
                  wiadomosci.onet.pl/kraj/19-urodziny-radia-maryja-nie-bojcie-sie-panowie-zm,1,4016426,wiadomosc.html
                  "Uroczystości z okazji 19. rocznicy powstania radia Maryja odbyły się w sobotę w kościele św. Józefa - Sanktuarium Matki Bożej Nieustającej Pomocy w Toruniu. Uroczystej mszy z udziałem 12 biskupów przewodniczył ordynariusz toruński bp Andrzej Suski."
                  • jan.kran Re: Czy "kołtuna" można wytępić ? 05.12.10, 05:44
                    Tez przeczytalam artykul o Corei i szczeka mi opadla...
                    • alfredka1 Re: Ogromny pożar 05.12.10, 16:31
                      Wczorajszy wieczór, to czytanie wiadomości i komentarzy. Przerażające.
                      Gaje rosły od 50 lat, kiedu urosną nowe sad(
                      Poczytajcie.
                      • wodnik33 Re: przeczytane ... 05.12.10, 20:20
                        Oddzielam twój wpis od wędrowcowego, nie współgrają ..............
    • wedrowiec2 Z radością usłyszane 05.12.10, 16:59
      deser.pl/deser/1,83453,8769467,Zaskakujacy_swiateczny_flash_mob_w_centrum_handlowym.html
      • warum Re: Przeczytane dzisiaj... 19.12.10, 10:42
        Czego szukaja Polacy po 50-ce w internecie?
        "Preferują, więc korzystanie z internetu w samotności, szukając miejsc anonimowych o charakterze publicznym np. serwisy informacyjne czy portale ogólnopolskie, jak Gazeta.pl, Onet.pl, wp.pl czy Interia.pl albo własnego zakątka sieciowego, np. wortale.
        Są to najczęściej wortale hobbystyczne poświęcone tematykom: haftu krzyżykowego, wypieków, kibicowania drużynie piłkarskiej, kultury, antyków, labradorów, myślistwu, podróżom czy komputerom.
        Użytkownicy internetu po 50 roku życia instalowali mobilny dostęp, ponieważ m.in. chcieli pracować poza domem w niestandardowych godzinach. Oprócz tego chcieli się też rozwijać zawodowo, poznawać nieznane dotychczas rozrywki oraz korzystać z internetu wspólnie z rodziną.

        Jak stwierdzają badacze, część pokolenia obecnych pięćdziesięciolatków około 10 lat temu zaliczała się do grupy wcześnie wprowadzających nowinki techniczne do pracy lub domu."
        gazetapraca.pl/gazetapraca
        /1,90443,8832561,Polacy_po_50_szukaja_w_internecie_informacji_dotyczacych.html

        Chcialam byc wyjatkowa, a okazuje sie,ze jestem typowasmile)
        Pracowy spec od komputerow / malolat w wieku moich pracowych kolegow, ktorym zawyzam"srednia" - nie tylko wiekusmile/smieje sie,ze "wiek uzytkownika" konkretnego komputera widac po tym co na nim czyta, ew. ogladasmile))
        A poza tym...ta potrzeba "anonimowowsci" wynika chyba bardziej z naszej przeszlosci niz terazniejszosci.
        Ostatnio rozbawila mnie corka przysylajac mi sniegowce z aukcji- do "akceptacji", czy spelniaja "moje" wymogismile))Ona jak wiekszosc poluje na "okazje" wrecz hobbystycznie, a ja nawet za darmo nie biore czegos co nie spelnia podstwawowych wymagan.
        A co do szybkosci i mobilnosci.... Orzelek uwaza,ze kazda skrzynka zajmuje miejsce, wiec max wielkosci szkolengo zeszytu w kratke moze byc sprzet, ale jak kiedys wracajac /2-3 lata temu /z woodstoku pociagiem PKP zatoczyli wielkie kolo - i podroz do domu zamiast 9-10 godz. trwala 2 doby/ uwzgledniajac przesiadki i oczekiwania na polaczenie - nauczyl sie, ze "telefon / mobilnysmile/ do przyjaciela"- / z komputerem stacjonarnym i stalym laczem/ - to calkiem dobre rozwiazanie.
        /Ale "wkrotce" i ineternet ma byc prawie wszedzie w PL jak blyskawica i rozklad jazdy PKP ma sie dac otwieracsmile/

        Wniosek z tego artykulu - ze dla kazdego cos jest dobrego. I w internecie i przez/ lub dziekismile
        • warum Re: Przeczytane dzisiaj... 19.12.10, 10:44
          gazetapraca.pl/gazetapraca/1,90443,8832561,Polacy_po_50_szukaja_w_internecie_informacji_dotyczacych.html
    • jan.kran Re: Przeczytane usłyszane a czasami nawet zobaczo 08.12.10, 18:25
      wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80277,8788658,Londyn_pozegnal_Irene_Anders.html
      Mialam wielki sentyment i szacunek do Niej...
      • warum Re: Przeczytane usłyszane a czasami nawet zobaczo 08.12.10, 20:08
        A dla mnie dzisiejszy dzien to rocznica smierci J.Lennona. Bo to byla chyba pierwsza smierc kogos, kogo nie znalam , a czyja smierc mnie poruszyla jako cos nieodwracalnego. A wtedy przeciez 40-latek to byl dla mnie dinozaur! Ale wielki! A moze jako swiezo upieczona studentka bardziej przejmowalam sie hippisami"smile
        A tak powazniej, to ze zdumieniem, a raczej ze smutkiem zauwazam "wygaszanie" trzesienia ziemi jakie przetoczylo sie w ostatnich dniach w mediach, a dotyczacego polityki. Poniewaz uwazam. ze to internet / jako medium/ daje ludziom potencjalnie szanse na rowny dostep do informacji/ czyli rosna szanse demokracjismile/, choc i nie lekcewaze mozliwosci celowego siania zametu, doceniam, ze:
        "Australijski rząd uznał, że winę za ujawnienie amerykańskich poufnych depesz dyplomatycznych ponoszą Stany Zjednoczone, a nie założyciel portalu Wikileaks Julian Assange oraz że odpowiedzialni prawnie są za to ludzie, od których pochodził przeciek. "
        wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80277,8784851,Australia_wini_USA_za_ujawnienie_depesz.html
        A tak zmasowana nagonka jest wrecz historycznym dowodem,ze.... nic sie nie zmienio.
        Czy moze tylko Australiczycy nie musza sie wstydzic perfidnych gier? Albo sa tak daleko,ze.... musza liczyc na siebie lub nikomu na nich nie zalezy/ oprocz spragnionych slonca?smile/.
        • alfredka1 Re: Przeczytane usłyszane a czasami nawet zobaczo 08.12.10, 20:36

          --Prasa ma pożywke na ładnych parę miesiecy.
          A większość ludzi to wcale nie obchodzi. Ot, taki magiel ... nihil novi.
          Przeraża mnie tylko , że tak łatwo mozna zatrudnić w tak ważnej instytucji, człowieka, którego nie sprawdziło się od strony psychicznej. Piszę tu o tym żołnierzu, który to wszystko sprzedał/dostarczył..
          Czasami mam ochotę zapytać głupawo : a właściwie kto za tym stoi, kto się najbardziej cieszy z tych publikacji?
          Amerykanie często zachowuja sie jak dzieci albo pierwsi emigranci .
          /a Wikileaks nie budzi mojej sympatii, wręcz przeciwnie... , ale czego nie robi sie dla [pieniędzy/.
        • jan.kran Re: Przeczytane usłyszane a czasami nawet zobaczo 08.12.10, 20:43
          Kompletnie nie wiem o co chodzi z tym Assange ale sie tak odcielam od swiata ze jest supersmile)
          Przez kilkadziesiat lat sledzilam w napieciu polityke swiatowa a teraz pozostaje w slodkiej nieswiadomosci.
          Jak cos gwaltownego sie zdarzy to chyba zauwaze...
          Co do Lenona to zawsze smutno , podobnei jak Miles , Zappa , Coltrane , Lester Bowie...
          Duzo pieknej muzyki odeszlo za wczesnie...
          ...
          Kran _na _rubiezy
    • omeri Re: Przeczytane usłyszane a czasami nawet zobaczo 07.01.11, 11:49
      wyborcza.biz/biznes/1,100896,8914077,Ruszac_OFE__No_pasaran_.html
      Nadal jestem fanką Balcerowicza, mimo że nie należę do OFE smile
      • alfredka1 Re: Przeczytane usłyszane a czasami nawet zobaczo 10.01.11, 20:01

        -A ja nic - tylko czytam i usiłuje zapamiętytytywać sad(
        dostałam w prezencie-nagrywarkę DVD z własnym twardym dyskiem.
        Podłączyli i powiedzieli bym sama rozgryzała. No więc czytam , czytam, zaprogramowałam samodzielnie jakiś film. Jutro dadzą mi inne zadanie, może "zachoruję" i zrobią to za mnie.

        . https://i48.tinypic.com/10er32u.jpg
    • wedrowiec2 Biegiem, marsz! 10.01.11, 20:49
      wiadomosci.onet.pl/raporty/deutsche-welle-w-onet-pl/zdumiewajacy-sposob-na-dlugowiecznosc,1,4101378,wiadomosc.html
      "Amerykańscy naukowcy z uniwersytetu w Pittsburgu stwierdzili, że ludzie którzy szybko chodzą, są długowieczni - informuje Deutsche Welle. "

      Mam szansę na długieeeeeeeeeeeeeee zyciesmile
      • alfredka1 Re: Biegiem, marsz! 10.01.11, 21:14

        • omeri Re: Biegiem, marsz! 10.01.11, 23:08
          Ja też..................
          • goskaa.l Re: Biegiem, marsz! 11.01.11, 08:48
            I ja! Bardzo nie lubię powolnego dreptania...
    • misiekfrost Re: Przeczytane usłyszane a czasami nawet zobaczo 11.01.11, 16:30
      Taka gmina:
      forum.echodnia.eu/obnizka-pensji-burmistrza-romualda-garczewskiego-po-poziomu-5400-zlm-c-t102509/
      ... Jak oni mogli im (urzędnikom) coś takiego zrobić? wink
      ... Ciekaw jestem, jak to wygląda u Was?

      - Ciepło pozdrawiam!

      -----------------------
      Misiek z Kurezwąksmile
      • misiekfrost Re: Przeczytane usłyszane a czasami nawet zobaczo 11.01.11, 16:51
        Jest pierwsza reakcja:

        W 1999 roku Sandomierz zasłynął na całą Polskę , bo radni podnieśli ówczesnemu burmistrzowi wyjątkowemu draniowi , przestępcy i bandziorowi pensję na 12.000 złotych. Miał on wtedy najwyższą pensję spośród burmistrzów.
        W rewanżu burmistrz zaproponował radnym , by ich dieta miesięczna wynosiła w zależności od funkcji w radzie od 869 zł do 1800 zł. Przedtem było to 400 zł.I tak sobie uradzili.
        Aby pokryć wydatki ówczesny zarząd miasta podniósł wszystkie opłat nawet o 800 %.
        Ja powołałem wtedy Stowarzyszenie Najemców Lokali Sandomierza , a następnie zorganizowałem referendum w celu odwołania rady miasta i burmistrza. Tego komucha i kilku innych w radzie popierał potężny wówczas poseł SLD J. Jaskiernia.
        Za pozostawieniem tych wydrwigroszy oddało głosy 96 osób , a za odwołaniem 4,502 osób.
        Było to zbyt mało , bo nie głosowało co najmniej 30 % uprawnionych do głosowania.
        W akcie zemsty burmistrz ówczesny ubliżał mi radiu Leliwa i Tygodniku Nadwiślańskim.
        Sprawę Leliwy umorzył mu ówczesny sędzia Sądu okręgowego w Tarnobrzegu Ignacy Szafran naruszając przepisy prawa.
        Za Tygodnik Nadwiślański b. burmistrz został skazany po 15 rozprawach przed sądem w Kielcach.
        Następnie burmistrz adwokat nasłał na mnie trzech Ukraińców , którzy ciężko mnie pobili przed wejściem do bloku. Omal mnie nie zabili.
        Sprawa została umorzona z powodu nie wykrycia sprawców , bo burmistrz miał powiązania z prokuraturą w Sandomierzu.
        Były to czasy rządów AWS i tego palanta premiera Buzka. Buzek wyrzucił z funkcji ministra sprawiedliwości śp. Lecha Kaczyńskiego za ściganie przestępców.Na jego miejsce dał przyjaciela Jaskierni.
        Chciał mi pomóc Jarosław Kaczyński i ruszył sprawę , ale po odwołaniu przez Buzka jego brata Lecha sprawie natychmiast łeb ukręcili.

        - Dzięki i czekam na następne smile
        • wodnik33 Re: Przeczytane usłyszane a czasami nawet zobaczo 11.01.11, 17:30
          Ale fajna lektura !!!! dranie, prestępcy, bandziory .....
          Buzek - Jaskiernia dwa bratanki smile))
          Obserwuj dokładnie, jak sie potoczy sprawa .. bo to chyba nie koniec...
          czekamy,
          pozdrawiamy
        • wedrowiec2 Re: Przeczytane usłyszane a czasami nawet zobaczo 11.01.11, 17:35
          Buzek palantem?
          EOT
          • misiekfrost Re: Przeczytane usłyszane a czasami nawet zobaczo 11.01.11, 17:49
            ... Buzek palantem?
            EOT

            EOT (język angielski) - znaczenia:

            skrótowiec

            (1.1) = End Of Transmission → koniec transmisji
            (1.2) = End Of Topic / Thread → koniec tematu/wątku




            ... To był cytat z otrzymanego maila. Autor chciał pozostać anonimowym.


            - Pozdrawiam.
            • misiekfrost Re: Przeczytane usłyszane a czasami nawet zobaczo 11.01.11, 17:51
              ... Jeśli taka wola Admina, to mogę ekspresowo wątek w kosmos wyrzucić?
              ... Czekam na odpowiednie dyspozycje smile

              - Pozdrawiam.
              • alfredka1 do Wędrowca i Miśka dwa listy w jednym 11.01.11, 19:42

                • misiekfrost Re: do Wędrowca i Miśka dwa listy w jednym 11.01.11, 20:29
                  ... Tak właśnie jest , Alfredko miła smile
                  • wedrowiec2 Re: do Wędrowca i Miśka dwa listy w jednym 11.01.11, 21:02
                    misiekfrost napisał:

                    > ... Tak właśnie jest ,

                    Kamień z sercawink
                    • misiekfrost Re: do Wędrowca i Miśka dwa listy w jednym 11.01.11, 21:14
                      ... Dzianx wink
                      • alfredka1 Re: do Wędrowca i Miśka dwa listy w jednym 11.01.11, 21:44

                        --jAK TO MIŁO, ŻE SZYBKO ROZWIĄZUJEMY NIEPOROZUMIENIA l))
                        Heeej !!!
                        https://i48.tinypic.com/10er32u.jpg
                        • misiekfrost Re: do Wędrowca i Miśka dwa listy w jednym 11.01.11, 22:07
                          alfredka1 napisała:

                          >
                          > --jAK TO MIŁO, ŻE SZYBKO ROZWIĄZUJEMY NIEPOROZUMIENIA l))
                          > Heeej !!!

                          ... Taka z nas fajna ekipa młodzieniaszków, Alfredko miła wink
                          • alfredka1 Re: do Miśka 11.01.11, 22:13

                            • misiekfrost Re: do Miśka 11.01.11, 22:56
                              alfredka1 napisała:

                              .... Ok smile
    • wedrowiec2 Re: Przeczytane usłyszane a czasami nawet zobaczo 19.01.11, 21:26
      Ile godzin snu potrzebujecie do normalnego funkcjonowania? Ja dużo, nawet do dziesięciu, ale z drugiej strony wieloletnia praca w nocy uodporniła mnie na brak snu. Jednak z biegiem lat coraz gorzej to znoszę. Wczoraj, a właściwie dzisiaj poszłam spać sporo po północy. Po ósmej musiałam być w pracy i w rezulatcie budziłam się co godzina sprawdzając na zegarku, ile mam jeszcze godzin snusad
      W ostatnich Wysokich Obcasach jest wywiad ze specjalistą od zaburzeń snu www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,100961,8944540,Strach_sie_bac.html

      W niektórych kwestiach nie zgadzam się z nim,

      Bierzemy też pod uwagę wiek pacjenta, bo przecież im jesteśmy starsi, tym mniejsze mamy zapotrzebowanie na sen. Kiedy ma się dwadzieścia kilka lat, organizm niekiedy potrzebuje ośmiu godzin snu. Ale gdy się ma 50-60, to pięć-sześć godzin jest aż nadto.

      ale niektóre sprawy są interesujące.

      Kłaść się należy dopiero wtedy, kiedy jest się naprawdę porządnie śpiącym. Warto przestrzegać zasady: łóżko służy tylko do spania i do seksu. W łóżku nie czyta się książek, nie rozwiązuje krzyżówek, nie ogląda telewizji, nie słucha radia. A jeśli położysz się do łóżka i senność nie nadejdzie w ciągu mniej więcej kwadransa, to wstań, przejdź do innego pokoju i dalej spokojnie zajmuj się tym, co jest dla ciebie przyjemne. Nie zmuszaj się do spania. Wstań i zajmij się czymś, co lubisz.

      A taki, co już mu się udało zasnąć?

      To śpi. I to zazwyczaj tyle, ile potrzebuje. Bo to nie ty kontrolujesz swój sen, tylko mózg sam go kontroluje. Przespałeś pięć-sześć godzin, to wstań i zacznij swoją normalną aktywność. Nie wolno też rano wylegiwać się w łóżku godzinami. To kolejna sprawa - dla pacjenta, który ma problemy ze snem, zabójstwem jest wylegiwanie się w łóżku. I nie ma znaczenia, czy jest to wylegiwanie się i patrzenie w sufit, w telewizor, czy w książkę. Bo każda godzina, którą przeleżymy w łóżku bez snu, utrwala bezsenność.
      • omeri Re: Przeczytane usłyszane a czasami nawet zobaczo 19.01.11, 21:52
        Wędrowcze, ja też potrzebuje około 10 godzin i jak jestem niewyspana to nie moge dobrze funkcjonować. Taka drobna uwaga, wprzepisach dla urzędników jest podobno,ze jak pracuja do 18tej to nie powinni nastepnego dnia pracować od 8mej ,bo nalezy się 16 godzin przerwy. w naszym przypadku, pracując takze w domu to sen to nasz odpoczynek i moim zdaniem dlatego organizm domaga się tyle snu, bo innaczej nie ma przerwy. Co ty na to?
        • wedrowiec2 Re: Przeczytane usłyszane a czasami nawet zobaczo 19.01.11, 22:22
          Nie słyszałam o tym przeppisie, ale jest bardzo rozsądny. W pracy, którą wykonujemy jest bardzo mało czasu na prawdziwy odpoczynek. Jeśłi nie jesteśmy fizycznie w pracy, to myślimy, planujemy, układamy pytania, coś sprawdzamy. Tylko sen pozwala wyłączyć się organizmowi.
      • popaye Re: Przeczytane usłyszane a czasami nawet zobaczo 19.01.11, 23:20
        W odróżnieniu od Ciebie Wędrowcze, zgadzam się z tezami autora w zupełności.
        Śpię m/w 4-5 godz./dobę. To jest za mało! wiec mam ciągły niedosyt snu, ale
        przespane 5-6-sc godzin wystarcza mnie w zupełności (jestem wtedy absolutnie wypoczęty!).

        Od wielu lat nie czytam w łóżku i nie "wyleguje się" w nim: kładę się i zasypiam w ciągu
        m/w 4-5 min.
        Nie śnię, albo (od dzieciństwa!) nie pamiętam żadnych snów (tych miłych i mniej), prawie natychmiast po przebudzeniu - wstaje!.
        "Wypoczywania" na leżąco nie uznaje i mnie meczy!, nie umiem spać w dzień a nawet jako dziecko, w czasach przedszkolnych miałem problem z obowiązkowym (wtedy) leżakowaniem po obiedzie.
        Gdy bym z jakiegoś powodu (podroż czy podobne) nie spal w ogóle w nocy, to albo muszę następny dzień "przemęczyć" albo (w domu - możliwe) zaciemniam kompletnie sypialnie żaluzjami i.... natychmiast zasypiam.
        Nigdy (w żadnej sytuacji) nie zasypiam (nie kładę się na lub do łózka) w ... ubraniu.
        Zawsze usypiam albo "nago" albo "prawie" smile.
        Nie umiem spać w samochodzie! - dla mnie to męczarnia!.
        W wyjątkowych przypadkach (b. długa podroż: 2- 2,5 tys km. zawsze zatrzymam się nawet w najpodlejszym hotelu (unikam takich wyjątkowo podłych) i na krotko ale położę się
        (rozebrany!) w łóżku smile.
        Jak to jest z sex-em (w łóżku!) , hmmmm... nie bardzo pamiętam smile))
        Małżonka chodzi spać ca 2-godz wcześniej ode mnie, jak ja wstaje - Ona jeszcze śpi!.
        W łóżku czyta, ogląda tv, używa laptopa do plotek (z córka czy koleżankami), ma częste migreny i zawsze jest niewyspana!.
        Czuje się (nieraz) "niedospany" - fakt, ale głowa mnie boli m/w 1 (jeden!) raz na ... 10 lat!
        i tak, ze po wzięciu 1/2 tabl. aspiryny po kilkunastu minutach - przechodzi smile

        popzdr.,-
      • goskaa.l Re: Przeczytane usłyszane a czasami nawet zobaczo 20.01.11, 08:26
        wedrowiec2 napisała:

        > Ile godzin snu potrzebujecie do normalnego funkcjonowania?
        Zwykle 5-6 godzin, czasami (bardzo rzadko) więcej - maksimum 8.
        > W ostatnich Wysokich Obcasach jest wywiad ze specjalistą od zaburzeń snu <
        > W niektórych kwestiach nie zgadzam się z nim,
        >
        > Bierzemy też pod uwagę wiek pacjenta, (...) Ale gdy się ma 50-60, to pięć-sześć god
        > zin jest aż nadto.

        W moim przypadku - jak widać prawda (tylko że ja tak sypiam mniej więcej od połowy czwartej dekady mojego życia).
        >
        > ale niektóre sprawy są interesujące.
        >
        > [i]Kłaść się należy dopiero wtedy, kiedy jest się naprawdę porządnie śpiącym. W
        > arto przestrzegać zasady: łóżko służy tylko do spania i do seksu.
        Mnie łóżko służy nie tylko do tego. Kładę się z włączonym radiem (cicho gra przez całą noc) i z zamiarem (tu należy wybrać opcję właściwą dla konkretnego dnia): przeczytania choć jednej strony książki, rozwiązania jednej krzyżówki, rozwiązania jednego sudoku).
        Po czym w pięć minut zamykają mi się oczy, odkładam to, czym się zajmowałam, gaszę światło i zasypiam.
        >
        > A taki, co już mu się udało zasnąć?
        >
        > To śpi. I to zazwyczaj tyle, ile potrzebuje. Bo to nie ty kontrolujesz swój sen
        > , tylko mózg sam go kontroluje. Przespałeś pięć-sześć godzin, to wstań i zaczni
        > j swoją normalną aktywność. Nie wolno też rano wylegiwać się w łóżku godzinami.
        Nie lubię tego! Zwykle wstaję zaraz po pobudce i zaczynam intensywny dzień.
        Swoją drogą, ciekawe przemyślenia.
        • warum Re: Przeczytane usłyszane a czasami nawet zobaczo 22.01.11, 13:16
          Sorki, ze temat spania dopisalam do codziennosci.
          Smolensk we wszystkich odmianach bokiem mi wychodzi, ale zamiast "zrozumienia" zaczynam odczuwac zlosc i zniechecenie:
          "Według propozycji Prokuratorii Generalnej każdy z najbliższych członków rodzin ofiar (małżonek, dzieci i rodzice), który zgłosi się do Prokuratorii i wyrazi wolę zawarcia ugody, otrzyma zadośćuczynienie w wysokości 250 tys. zł za krzywdę niemajątkową związaną ze śmiercią osoby bliskiej - na podstawie art. 446 paragraf 4 Kodeksu cywilnego. Zawarcie ugody nie pozbawia członków rodzin możliwości dochodzenia przed sądami ewentualnych roszczeń związanych z katastrofą na innych podstawach prawnych.
          - To skandaliczne, żenująco niskie propozycje, próba przykrycia raportu MAK...
          ...../cytowany prawnik/ uznał te kwoty za "żenująco niskie", porównując je z odszkodowaniami, jakie musiałaby wypłacić bliskim ofiar katastrofy cywilna linia lotnicza, która z tytułu Prawa lotniczego ma obowiązek ubezpieczać każdy lot. - Tam minimalne odszkodowanie to jest milion złotych - podkreślił.
          - Tutaj, jeśli ofiara katastrofy pozostawiła np. żonę i trójkę dzieci, to uzyska się ten milion.
          A jeśli pozostała tylko jedna osoba - to ma jedynie ćwierć miliona.
          Przecież do Katynia nie leciały przypadkowe osoby. Taka propozycja nie przystoi - ocenił prawnik."

          ....Dokladnie tak - Nie przypadkowe, - swiadome/ wyksztalcone i - na tyle zasobne , ze stac je bylo na indywidualne ubezpieczenie.
          Calosc w linku ponizej:
          wiadomosci.onet.pl/kraj/250-tys-dla-rodzin-ofiar-katastrofy-to-zenujaco-ni,1,4118912,wiadomosc.html
          A z pozostalej prasowki - Krakow i pokazowe zbiorowe zabojstwo w bialy dzien na ulicy mna wstrzasnelo, bo tego samego dnia w radiu slyszalam oferte, ze szukaja "wolontariuszy" na EURO 2012 do "oprowadzania, pokazywania, informowania o najciekawszych miejscach, zabytkach, historii,....kulturze/ Jak my nawet toalet w miastach nie mamy, i takie bandyckie porachunki sie dzieja- jak mozna byc tak zmarketingowanym oderwanym od realiow ulicy wizjonerem ?
          Za dobre pieniadze mozna glosic wszystko. Nawet PR brednie.
          Tylko kto w to uwierzy? bo kto za to zaplaci - wiem.
          • wedrowiec2 Re: Przeczytane usłyszane a czasami nawet zobaczo 22.01.11, 15:00
            Od Josarny dostałam link archiwum.polityka.pl/art/rachunki-krzywd,383181.html bardzo związany z tematem kosztów i odszkodowań:

            702 tys. zł – kosztowała ceremonia powitania ofiar katastrofy na lotnisku Okęcie, przygotowanie hali Torwar i domu pogrzebowego na Cmentarzu Północnym do uroczystości żałobnych oraz przewiezienie tam trumien z Okęcia
            647 tys. zł – msza za ofiary katastrofy na placu Piłsudskiego w Warszawie
            6,16 mln zł – uroczystości pogrzebowe Lecha i Marii Kaczyńskich
            3,4 mln zł – pogrzeby pozostałych ofiar
            5,5 mln zł – wydały władze Krakowa na przygotowanie miasta do uroczystości
            3 mln zł – władze Warszawy

            272 tys. zł – kosztowało wykupienie miejsc na cmentarzach dla ofiar katastrofy
            1,6 mln zł – pomnik ofiar katastrofy na Powązkach
            169 tys. zł – sarkofag prezydenckiej pary na Wawelu
            3 mln zł – budowa pomników nagrobnych pozostałych ofiar
            65 tys. zł – 105 urn onyksowych,które po napełnieniu ziemią z miejsca katastrof zostały przekazane m.in. rodzinom ofiar

            40 tys. zł – wysokość jednorazowego wsparcia, które dostała każda z rodzin ofiar katastrofy na mocy decyzji rządu (łącznie 3,8 mln zł)
            2 tys. zł miesięcznie – przyznał premier jako renty specjalne 73 osieroconym dzieciom (trojgu niepełnosprawnym dożywotnio, pozostałym do ukończenia 25 roku życia)
            2–3 tys. zł – dożywotnie renty dla 11 niepracujących współmałżonków ofiar
            4 tys. zł miesięcznie – renty dla 4 żon, które pozostały same z trójką lub większą liczbą dzieci
            800 zł – 2 tys. zł miesięcznie – 3 renty dla rodziców ofiar
            6,4 tys. zł – zasiłek pogrzebowy w maksymalnej kwocie (otrzymały wszystkie rodziny, mimo że pogrzeby odbyły się na koszt państwa).

            Posmoleński bilans
            około 28 mln zł – dotychczas wypłacone z budżetu państwa zapomogi oraz koszty pogrzebów, grobów, pomników

            około 100 mln zł – suma przewidywana na zadośćuczynienia

            190 tys. zł co miesiąc – renty specjalne – dotychczasowe zobowiązania wobec członków rodzin

            3,8 mln zł – jednorazowe zasiłki wypłacone rodzinom

            I bardzo ciekawy wywiad z dzisiejszej GW
            wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80271,8988974,Graff__czuje_sie_obco_wobec_histerii_smolenskiej.html
            Też czuję się obco. Coraz bardziejsad
            • josarna Re: odszkodowania dla rodzin ofiar 22.01.11, 15:25
              Artykuł jest interesujący i rzetelny - jak wszystkie pani Blanki Mikołajewskiej.
              Czytam prasę często z dużym opóźnieniem. Akurat tej nocy wpadł mi w ręce ten artykuł, a rano rozpętała się burza w sprawie odszkodowań - że niby rząd nagle wpadł na ten pomysł, by odwrócić uwagę itp. Tymczasem o ok. 300- tysięcznych odszkodowaniach była mowa już od listopada. W internecie rozpętała się burza! Wcale się nie dziwię. Ja mam pełną świadomość, że w razie śmierci męża musiałabym całkowicie przeorganizować swoje życie i np. sprzedać mieszkanie w mieście. Mamy polisy na życie, ale nie wystarczą na spłatę zadłużenia firmy, a na droższe nas nie stać. Jeśli pożyjemy jeszcze kilka lat to może wyjdziemy z kłopotów spowodowanych kryzysem, jeśli nie - to nie ma zmiłuj!! Życie jest brutalne, ale nie dla wszystkich.
              Jasne, że dla pana Dubienieckiego odszkodowanie w wysokości 250 tys. jest żenująco niskie, jeśli oboje z panią Martą na początek zainkasowali 3 miliony.
      • josarna Re: ile godzin snu.... 22.01.11, 15:38
        To sprawa indywidualna. Ja najlepiej czuję się gdy śpię maksymalnie 7 godzin, ale KONIECZNIE muszę się choć przez 10 minut zdrzemnąć w ciągu dnia. Potrafię zapaść w drzemkę w samochodzie (jako pasażerka oczywiście). Dojeżdżam do celu rześka jak skowronek.
        Zupełnie nie zgadzam się z opinią, że w łóżku nie należy czytać! Gdy nie czytam to zaczynam myśleć o kłopotach i jest po spaniu. Gdy czuję senność to prędko odkładam gazetę i myślę np. o Norwegii smile. Bywa, że oglądam telewizję, ale od razu nastawiam wyłącznik czasowy na 45 minut.
        Teraz już bardzo rzadko miewam migreny, ale dawniej często (na tle hormonalnym). Takie osoby obowiązuje żelazna zasada: wstawać wcześnie i myć twarz zimną wodą.
        • alfredka1 Re: ile godzin snu.... 22.01.11, 18:15

          Wszystkie te wiadomosci smoleńskie, sejmowe, partyjne wpędzają mnie już w stan bliski histerii, to nie te lata by spokojnie z rozwagą analizować to co się dzieje.
          Jeszcze trochę a zostane "babulinką-terrorystką" , to nie ma być śmiesznie, to smutne jest.
          Warum uświadomiła mi co sie bedzie działo w czasie najazdu na Polskę kibiców wszelkiego autoramentu.. ale my sie nie damy !! "polak potrafi".

          Teraz słów parę do poprzedniego morfeuszowskiego tematu; spać ide przed 23. Czytam książkę, potem koniecznie, tak jak Gosia, rozwiązuję jakąś krzyżówke, przeglądam program tv i gasze światło. I zaraz wyłączam radio.
          Śpię pełne 9 godzin i dla mnie to nie jest za dużo..gdy pracowałam to spałam 8 godzin i do południa było trudno. rozkręcić się psychicznie. Natomiast nie lubię wylegiwania w pościeli..
          • jan.kran Re: ile godzin snu.... 27.01.11, 04:28
            Ja sypiam tyle aby się wyspać...
            Nie wiem ile godzin , nie liczę. Muszę dbać o to żeby być w miarę wyspana bo mam za duzo na głowie w domu i w pracy zeby niedosypiać.
            Sypiam przedziwnie ale to przede wszystkim z powodu syna i godzin pracy. Junior ma poważne zaburzenia snu , przestalam z tym walczyć , malatonnę też odstawiliśmy i jest lepiej. On często po nieprzespanej nocy idzie do szkoły , po powrocie kladzie się i śpi kilkanaście godzin...
            Ja kiedy budzę się w nocy , tak jak w tej chwili , nawet nie próbuję zasnąć tylko czytam albo zaglądam na forum smile
            Wczoraj np. padłam o północy dla mnie to bardzo wcześnie, teraz zaraz się położę i i wstanę za dwie godziny wyrzucając Juniora do szkoły , na pewno pośpię p[rzed pójściem do pracy na 17 - tą...
            Najlepiej funkcjonuję wieczorem i w nocy i ddziękuję Bogu na obu kolanach że nie muszę chodzić do roboty na 7.30 bobym oszalała...
            K.
            • jan.kran Re: ile godzin snu.... 27.01.11, 04:29
              Miało być ... melatoninę.
              K.
    • omeri Re: Przeczytane usłyszane a czasami nawet zobaczo 30.01.11, 10:29
      wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80277,9024936,Egipt__Po_zamieszkach__na_razie__spokojny_poranek.html
      Martwi mnie to wszystko.
      • alfredka1 Re: Przeczytane usłyszane a czasami nawet zobaczo 30.01.11, 12:20

        Dla zainteresowanych:
    • 1grzech Re: Przeczytane usłyszane a czasami nawet zobaczo 31.01.11, 13:18
      Dla rozweselenia.
      wnuczek do Babuni: Babciu, nie widziałaś moich tabletek LSD?
      Babcia do wnusia: Olej te tabletki! Widziałeś tego smoka w kuchni?
      • alfredka1 Re: Przeczytane usłyszane a czasami nawet zobaczo 31.01.11, 15:56

        Szkoda, że nie mam adresu do babci... bo u mnie w kuchni to tylko myszki białoszare.(-
        Przydałby się taki smok. Znając mój charakter, pewnym byłoby, że do prostych czynnosci przyuczyłabym go.
        Pozdrawiam
        [img]https://i48.tinypic.com/10er32u.jpg[img]
        • mammaja Re: Przeczytane usłyszane a czasami nawet zobaczo 31.01.11, 23:42
          A mi sie link Alfredki nie otworzyl sad A dowcip o babci bardzo mi odpowiada smile Widze sie w tej kuchni ze smokiem!
          • 1grzech Re: Przeczytane usłyszane a czasami nawet zobaczo 01.02.11, 09:00
            Zaczynam dość wyraźnie dostrzegać tendencję tęsknoty pań za smokiem, niekoniecznie w kuchni wink
            • alfredka1 Re: Przeczytane usłyszane a czasami nawet zobaczo 01.02.11, 12:12

              Bo smok jest dobry na wszystko. Gdy maleńki niemwlakowi gębusię zatka, a gdy urośnie to posprząta, 'pogawędzi", a może nawet przytuli. Krzywdy napewno nie zrobi bo przecież smoki nie są wredne, to ludzie są nie zanadto fajni.
              • alfredka1 Re: Przeczytane 04.02.11, 21:31

                --" Miód jest dla słabeuszy ! Twardziele żują pszczoły "


    • wedrowiec2 Re: Przeczytane usłyszane a czasami nawet zobaczo 04.02.11, 22:17
      Ciemnośc nastaje. Zaczęła od północnego-zachodu:
      szczecin.gazeta.pl/szczecin/1,34959,9045357,Malo_slonca_w_naszym_miescie.html#ixzz1D1hzmCmr
      "2205 godzin - tyle czasu świeciło w ubiegłym roku słońce w Warszawie. Szczecinianie oglądali je tylko przez 1553 godziny. To może mieć fatalny wpływ na nasze podejście do życia. Jak się ratować? "

      I depresja gotowasad
      • popaye Re: Przeczytane usłyszane a czasami nawet zobaczo 04.02.11, 23:03
        Wędrowcze,-
        a ja Tobie zazdroszczę!
        Gdy bym miał tyle słonecznych godzin w roku, jak Szczecinianie, był bym całkowicie
        odporny na wszelkie depresje! smile
        Ludzie z Nadrenii albo np.Holendrzy, idąc tym tropem, powinni już dawno
        "utonąć" w ....szaleństwie smile)

        Z innej beczki - do Omeri

        Przeczytałem: ".... Rozmowa z Nataschą Kampusch" z zainteresowaniem.
        www.tokfm.pl/Tokfm/1,103454,9057022,_Odebrano_mi_mlodosc_i_zaufanie_do_ludzi___Rozmowa.html
        Na podstawie (uszczypliwych) uwag internautow, po lekturze, odsłuchałem cały wywiad
        z p. Kampusch (w oryginale, wersje bez tłumaczenia) by doświadczyć jaka to "biegłość językowa" posiadają absolwenci (rożnych) "wyższych kursów" lub studiów
        (np. germanistycznych) na naszych Uczelniach (he, he).

        Jak znajdziesz chwile, Mila O., - odsłuchaj tego wywiadu Bitte.
        Dziennikarka mogla być jedna z Twoich uczennic smile)

        Tja....
        Jedno wiem na 100%, Pani Kampusch bezwzględnie zna język, a jak na Austriaczkę mówi doskonale bezakcentowo (!) i zadziwiające, jak na osobę (siła rzeczy) niezbyt formalnie wykształconą, imponuje perfekcyjna logika, bogata składnią i wokabularzem którego
        tylko pozazdrościć!.
        Tych "niemieckojęzycznych" (polskich) dziennikarzy uczycie Wy chociaż podstaw gramatycznych i składni języka którym się w pracy posługują?
        Może i uczycie, nawet nie wątpię, ale nie bylo_by źle od czasu do czasu sprawdzić
        czy ta nauka przynosi jakiś skutek.
        Mym skromnym zdaniem smile

        pozdr.,-
        pE
        (bez żadnych wyższych(!) kursów językowych, wiec powoli "rozumiem" dlaczego ja przez ostatnie ca.: 30-ci lat nie mogę się (w pracy!) dogadać!
        Z moim Szefem - szczególnie! smile) ).

        • alfredka1 Re: Przeczytane usłyszane a czasami nawet zobaczo 10.02.11, 20:24

          Zmarł arcybiskup Życiński, znów odszedł jeden z niewielu juz pozostałych, porządnych ludzi.
          Niektórzy na Lubelszczyźnie już się cieszą. Będzie walka o nowe wolne miejsce.
          A nam jest zwyczajn ie przykro. Szanowalismy Go za jego odwagę mówienia, czasami przykrej dla ludzi Kościoła, ale prawdy.
          • wedrowiec2 Re: Przeczytane usłyszane a czasami nawet zobaczo 10.02.11, 22:22
            Bardzo smutna wiadomość.
          • popaye Re: Przeczytane usłyszane a czasami nawet zobaczo 10.02.11, 22:34
            Szkoda.
            Jak zły pieniądz który systematycznie wypiera ten "dobry".
            Wśród polskiej sukienkowej hierarchii KK "zdrowo" (i co raz zdrowiej!) panosza się już bez żadnych zdroworozsądkowych wyjątków obskurne typy z kręgów potęgi intelektualnej
            toruńskiego Radyja.
            Zaprzaństwo i umysłowe pokurcze w rodzaju Michalika czy Gozdzia (pseudo "flaszka")
            przy aktywnym wsparciu oj_dyra oraz wpatrzonych w nich i trzęsących ze strachu portkami polskich polityków (bez wyjątków:"jak jeden"!) poprowadzą do wyborczych bojów
            przeliczne rzesze bezkrytycznego moherowego elektoratu.

            Abp. Zycinski, przez radyjowych sympatyków zwany ZYDzinski_m współpracował
            z Tygodnikiem Powszechnym.
            Dla zawodowego sługi (polskiego!) KK to nie najlepsza rekomendacja w hierarchicznym środowisku sad
            Amatorzy czystego i bezkrytycznego swietojebia będą mieli lżej!.
            No to: "Alleluja i do przodu" a z pomocą Maryji (zawsze dziewicy!) Rydzyk na ... papieża.
            Konkurencja coraz słabsza bo Bóg wzywa tych myślących i mądrzejszych do siebie.
            Zbyt szybko Ojcze,- zwolnij! sad
        • omeri Re: Przeczytane usłyszane a czasami do Popaya 10.02.11, 22:44
          Nie wysluchałam całego wywiadu, bo za długi. ale parę pytań dziennikarki wystarczyło! Typowo polska wymowa i typowe błędy, ale komunikatywnie powiedziane wink niestety współczesne nauczanie preferuje komunikatywne nauczanie od początku, gramatyka w tle, byle się dogadac, a potem ja się morduje przygotowując to egzaminów na poziomie B2/C1/C2, gdzie poprawnośc juz jest ważna. Błędna wymowa jest gorsza od błędów gramatycznych, ale jeśli nauczyciel w szkole mówi eine Ideeje, to ja walczę z wiatraki, ale nie odpuszczam.
          Myślę Popaye,ze świetnie dogadujesz ze swoim szefem, tyle,ze czasem redet ihr absichtlich aneinander vorbei, nicht wahr?
          • omeri Re: Przeczytane usłyszane a czasami do Popaya 10.02.11, 22:52
            A Kampusch ma dobrych doradców od poczatków i świetnie sprzedaje się marketingowo. Ma dobrą opieke psychologiczną od początku a także kończy szkołe, robi albo już zdała maturę, ale ten jej Deutsch jest wyuczony, nie naturalny.
            • mammaja Re: Przeczytane usłyszane a czasami do Popaya 10.02.11, 23:36
              Bardzo jestem przejęta odejściem arcybiskupa Życinskiego. Drugiego takiego nie ma w Polsce. Czlowieka, ksiedza, uczonego - w jednym. I tak wczesnie !
              • wodnik33 Re: Przeczytane usłyszane a czasami do Popaya 12.02.11, 14:30
                ' Nauczyciele sympatyzujący z PiS chcą "szkoły po polsku"
                zacuchnęło średniowieczem sad(
                najlepsze byłyby szkoły i uczelnie nadzorowane przez PiS albo umieszczone w klasztorach .
                • popaye Re: Przeczytane usłyszane a czasami do Popaya 12.02.11, 20:15
                  Wodniku (Alfredko?), Masz zapewne na myśli notkę: wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80271,9096290,Nauczyciele_sympatyzujacy_z_PiS_chca__szkoly_po_polsku_.html

                  Hmmmm.....
                  interesuje kogos z Was moje zdanie?
                  To mam problem i to spory!

                  Jesteśmy, na tym forum, grupa towarzyska - szczególna.
                  Z racji (prawie) 3-pokoleniowego "rozstrzału" doświadczeń , co widać a szczególnie w przedmiocie doświadczeń z ... oświata.
                  Kończyliśmy, a nasze dzieci i wnukowie szczególnie, niby takie same a ... zupełnie inne Szkoły.
                  Uczelnie - tez, zresztą.
                  Na mnie (60+) zakończyło prace (chyba?) pokolenie Nauczycieli które prace w zawodzie pedagoga rozpoczęło w czasach przedwojennych.
                  Moje dziecko jeszcze, z rozpędu, chodziło do "tradycyjnej" Szkoły (tej do matury!).
                  Ta dzisiejsza, do której chodzą moi wnukowie (Gimnazjum i początek Szkoły Podstawowej), to inne Szkoły.
                  Moich rodziców nie bylo_by stać (jak moich dzieci) na "drobne" czesne za dwoje dzieci w początkowym okresie edukacyjnym w wysokości przekraczającej średnie zarobki w Kraju
                  (> 3000 zł/mc), opłat za zajęcia "pozaszkolne" nie licząc.
                  Nieudacznictwo z PiS-u wie, ze (jak na Opiece Zdrowotnej) na Edukacji (jej modelu) można zbić spory polityczny kapitał.
                  Ogólnodostępne (państwowe i nie_platne!) pod dowództwem p. minister Hall (PO) to przecież "tragedia i rozpacz", zdaniem rodziców obecnych uczniów sad.

                  Może, nie mam racji podzielając te odczucia, ale hmm... na pewno nie jestem w mych watpliwosciiach sam.
                  W temacie, na pewno będzie miała sporo uwag nasza Mammaja, bo chyba nie bez przyczyny
                  właśnie "u Niej", a dokładnie w podwarszawskim Józefowie i Falenicy Opus Dei i zainicjowana przez nią organizacja Sternik założyła najpierw Przedszkole a teraz i Szkole (Ogólnokształcąca)
                  zarówno poziomem jak i systemem edukacyjnym "mocno" odbiegającą od tych "publicznych".
                  Tam nie tylko uczą ale i wychowują, wręcz rygorystycznie i (o dziwo z pełna akceptacja rodziców!), w sposób dalece odbiegający od obowiązującego "bezstresowego" (dla dzieci!)
                  modelu oficjalnej pedagogiki reprezentowanej przez ministerstwo p.Hall.
                  Co mnie (i moim dzieciom) się tam nie podoba i do Sternika nie posyłają dzieci to silna indoktrynacja katolicka, ale po za tym - wszystko.
                  Żeby nie było nieporozumień - eksperyment falenicko/józefowski to tez Szkoła płatna
                  (ca 1.000 zł od dziecka/m-c) do tego bezwzględnie wymagająca sporego zaangażowania wszystkich rodziców w prace w Szkole i bezdyskusyjna, rygorystyczna współprace w zakresie wychowawczym!.
                  Z powodu właśnie Sternika (i Opus Dei w tle) "z Warszawy" na odlegle przedmieścia przeprowadziło się już sporo rodziców, a inni, bez względu na odległość (ponad 20 km. od Śródmieścia!) posyłają tam swoje dzieci!.
                  Kto?, a no np: min. Sikorski (PO), p. Bochniarz, adw. Giertych, czy dziadek (bo posyła tam swoje wnuczki!) - Macierewicz i dziesiątki poważnych przedsiębiorców i przedstawicieli tzw. wolnych zawodów.
                  Wszyscy Oni nie mogą się mylić i bez względu jakie (z okazji politycznej przynależności
                  i zawodowej kariery ) oszołomimy wygłaszają, oczekiwania od współczesnej Szkoły Ich, jako rodziców (i dziadków) są inne niż serwuje je Min. Oswiaty i zawodowe towarzystwo p.Hall sad

                  Jestem gorącym zwolennikiem "luzu" i hasła "robta co chceta" (byle zgodnie z prawem
                  i zdroworozsądkową norma społeczną) ale w stosunku do ludzi dorosłych
                  czyniącym to na własny rachunek i odpowiedzialność.
                  Ale jako rodzic miałem psi obowiązek zapewnić Im bazę edukacyjna i wzorzec postępowania na których w swych życiowych "szaleństwach" mogą się w przyszłości oprzeć.

                  Mam wątpliwości czy obecna Szkoła i obowiązujący system edukacyjny to gwarantuj sad.

                  I takie jest w tym przedmiocie moje zdanie.

                  pozdr.,-
                  pE
                  • mammaja Re: Przeczytane usłyszane a czasami do Popaya 13.02.11, 22:48
                    Nie mam zdania na temat tych szkół, mimo że znam ludzi posylajacych tam dzieci. Chyba męska szkola jest w Marysinie, bo tu kolo mnie "żenska" Wożą ich autobusami - nie wiem skąd dokąd smile Sama nie zdecydowalabym sie na taka szkołę. Nie wiem, czy wszyscy których wymieniłeś posyłaja dzieci do Sternika, bo Maciarewicz to chyba wnuki ? natomiast wiele osób związanych z oświata narzeka na zlikwidowanie szkolnictwa zawodowego - nie wszyscy chca i moga uczyć sie w liceach i potem szukac zawodu. Odczuwa sie brak średnich szkol - dających jednak konkretne przygotowanie do pracy. Do zawodu.
                  • omeri Re: Przeczytane usłyszane a czasami do Popaya 17.02.11, 23:07
                    popaye napisał: ...

                    > Co mnie (i moim dzieciom) się tam nie podoba i do Sternika nie posyłają dzieci
                    > to silna indoktrynacja katolicka, ale po za tym - wszystko.
                    > Żeby nie było nieporozumień - eksperyment falenicko/józefowski to tez Szkoła [b
                    > ]płatna[/b]
                    > (ca 1.000 zł od dziecka/m-c) do tego bezwzględnie wymagająca sporego zaangażowa
                    > nia wszystkich rodziców w prace w Szkole i bezdyskusyjna, rygorystyczna
                    > współprace w zakresie wychowawczym!.
                    > Z powodu właśnie Sternika (i Opus Dei w tle) "z Warszawy" na odlegle przedmieśc
                    > ia przeprowadziło się już sporo rodziców, a inni, bez względu na odległość (pon
                    > ad 20 km. od Śródmieścia!) posyłają tam swoje dzieci!.
                    > Kto?, a no np: min. Sikorski (PO), p. Bochniarz, adw. Giertych, czy dziadek (b
                    > o posyła tam swoje wnuczki!) - Macierewicz i dziesiątki poważnych przedsiębiorc
                    > ów i przedstawicieli tzw. wolnych zawodów.
                    > Wszyscy Oni nie mogą się mylić i bez względu jakie (z okazji polityczne
                    > j przynależności
                    > i zawodowej kariery ) oszołomimy wygłaszają, oczekiwania od współczesnej Szkoły
                    > Ich, jako rodziców (i dziadków) są inne niż serwuje je Min. Oswiaty i zawodowe
                    > towarzystwo p.Hall sad
                    >
                    > Jestem gorącym zwolennikiem "luzu" i hasła "robta co chceta" (byle zgodnie z pr
                    > awem
                    > i zdroworozsądkową norma społeczną) ale w stosunku do ludzi dorosłych
                    > czyniącym to na własny rachunek i odpowiedzialność.
                    > Ale jako rodzic miałem psi obowiązek zapewnić Im bazę edukacyjna i wzorz
                    > ec postępowania na których w swych życiowych "szaleństwach" mogą się w przyszło
                    > ści oprzeć.
                    >
                    > Mam wątpliwości czy obecna Szkoła i obowiązujący system edukacyjny to gwarantuj
                    > sad.
                    >
                    > I takie jest w tym przedmiocie moje zdanie.
                    >
                    > pozdr.,-
                    > pE

                    Poniekąd czuję się wywołona do tablicy.
                    Nasze czasy szkolne były czasami w 99% szkół publicznych i innych sytuacji na rynku pracy oraz nauczania religii w salach parafialnych.
                    dzisiaj wielu rodziców uważa,że szkoła powinna wychowywać, bo dom nie ma czasu.
                    Oferta szkół publicznych jest zróznicowana i poziom dobry i bardzo dobry też jest dość często spotykany, tyle,ze dzieci nie są w szkole do godziny 17tej czy 18tej i trzeba jej wozić na inne dodatkowe (kosztowne) zajęcia. Stąd rodzice czesto decydują się na szkoły społeczne czy prywatne , bo w pakiecie otrzymują więcej - wiedzę, opiekę i zajęcia dodatkowe. Czyli rachunek ekonomiczny nie jest taki prosty.
                    W Warszawie jest duży wybór i mozna wybrać dobre szkoły bez indoktrynacji z nauczaniem etyki - zależy od dyrektorów i nauczycieli. Dobrze,że mamy wybór, takze cenowo zróznicowany.
                    Ponieważ mam do czynienia z "produktem" po tych róznych szkołach to muszę stwierdzic,że jest to inny człowiek - wzrastający z komórka i internetem i takze innaczej funkcjonujący. Oni wiedzą,że muszą dzisiaj wykorzystać, bo jutro może byc zupełnie innaczej i muszą w tej innej niepewnej rzeczywistości funkcjonować. To są naprawdę bardzo duże różnice.
                    Odnośnie wychowania, to ważne jest wychowanie w rodzinie, przez rodziców - szkoła nie wychowa, chyba,ze taka z internetem (Salem).
                    A możliwości finansowych też nie można porównywać, co kiedyś, co dziś.
    • wedrowiec2 Re: Przeczytane usłyszane a czasami nawet zobaczo 16.02.11, 21:07
      Bądźmy dobrzy, nie tylko na wiosnęwink
      manufakturaradosci.blox.pl/2011/02/Zyczliwosc.html
      "Skupianie się wyłącznie na sobie, odmawianie życzliwości i wsparcia innym to prosta droga do depresji i zaburzeń psychicznych.
      Często wydaje się nam, że nic nie możemy zrobić z naszym nastawieniem do innych ponieważ żyjemy w takim, a nie innym świecie. Jesteśmy ludźmi tego samego rodzaju: dlatego jeśli chcemy żyć na życzliwszym, lepszym świecie, to nie możemy oczekiwać , że to on się zmieni – sami musimy zacząć tę przemianę.
      Jest jeszcze jeden paradoksalny ważny powód do altruizmu i ludzkiej solidarności: nasze własne dobro. Jeśli będziemy przekazywać światu bagaż złośliwości, obojętności i złych myśli – a świat przytomnie odmówi przyjęcia tego wątpliwej wagi prezentu; to on pozostanie na zawsze z nami i zatruje nam życie. Bo tak jak altruizm jest obosiecznym dobrem i wraca do altruisty, tak zło jest obosiecznym mieczem - który rani z dwóch stron"
      • popaye Re: Przeczytane usłyszane a czasami nawet zobaczo 16.02.11, 22:11
        Ależ to jest takie proste - Wędrowcze.
        Wszystko na zasadzie wzajemności i.... wyrozumiałym oraz odpornym na powszechna obojętność i niezrozumienie trzeba być do "bólu" smile

        Jakoś, hmmm.... naszej (polskiej), generalnej wspaniałomyślnej życzliwości (chcemy pomoc
        i wesprzeć ciężką praca!), zapobiegliwości postępowania zgodnie o obowiązującym prawem (np.: unijnym) i naszego prawa do bezinteresownej tolerancji niektórzy nie chcą zrozumieć! wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80277,9112673.html
        Chamy jakieś CI Holendrzy! sad

        A jakie chamstwo to są Niemcy, przekonamy się od maja jak (wreszcie!) otworzy się dla naszych rodaków, bez ograniczeń, niemiecki rynek pracy!.
        Sam się zastanawiam czy nie skorzystać z tej okazji!
        Nie dość, ze płacą tam w €, stawki (raczej) wyższe (niż u nas) to i opieka zdrowotna, system socjalny oraz zasiłki rodzinne - lepsze!.
        Nie mówiąc o tym, ze wódka - tańsza(!), dworce kolejowe lepiej dogrzane (i wysprzątane!)
        i wogole: "żyć nie umierać"!.
        Tja....
        • wedrowiec2 Re: Przeczytane usłyszane a czasami nawet zobaczo 17.02.11, 21:27
          Niemcy też mają wraże podejście do naszych obywateli - przed zatrudnieniem wymagają znajomości języka niemieckiego. Po prostu skandal. Polskiego powinni się nauczyćwink
    • jan.kran Re: Przeczytane usłyszane a czasami nawet zobaczo 18.02.11, 12:50
      wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80269,9126972,Karin_Stanek_nie_zyje.html
      Bardzo Ją lubiłam ...
    • popaye Re:wesole jest zycie staruszka :)) 19.02.11, 20:03
      mało wypisywanych bzdur mnie tak bawi jak artykuły w rodzaju:
      wyborcza.biz/biznes/1,101716,9027685,Rzad_PO_i_Julia__czyli_kto_zapracuje_na_nasze_emerytury_.html
      Bomba demograficzna tyka. Bedzie 31 mln Polaków - 1/3 emerytów

      Dyrdymały które w tym temacie czytam - brrrr......
      ale zastanawiam się czy po za uczestnikami tych dyskusji , politycznym ścierwojadom
      i klientela podatna na "argumenty" poziomu typowego dla toruńskiego Radyja.

      Przebiegłością łobuzów-polityków (każdego koloru!) jest "szczucie" młodych (podatkowych płatników świadczeń) na "starych" (odbiorców tych świadczeń).
      Jak wnuki (i dzieci), dzięki takiej gadce, już nie będą mogły patrzeć na starych "pasożytów" to wtedy ci mężowie opatrznościowi będą "łagodzić" pokoleniowe swary,- tacy są dobrzy smile
      To nie jest wyłącznie "problem polski"!. Wszędzie gdzie systemy emerytalne są oparte na modelu bismarck_owskiej sztafety pokoleniowej.
      Sek w tym iż ten system oparty był na realiach społecznych i ekonomicznych drugiej polowy wieku XIX-ego.
      Zawsze, nawet wtedy tzw. PAŃSTWO, przy okazji, próbowało ściągniętymi do kas emerytalnych środkami łatać "dziury" budżetowe.
      Przez dziesiątki lat, lepiej czy gorzej, ale się udawało!, do powszechnego systemu wpłacać musieli wszyscy (pracujący), korzystała z jego dobrodziejstw - garstka! smile
      Kobiety, do czasów II-giej Wojny, praktycznie nie zajmowały się praca zawodowa i posiadały (rodziły) więcej dzieci niż obecnie.
      Mężczyźni, pracujący nieporównywalnie więcej niż dzisiaj (kto słyszał o wolnych sobotach do późnych lat 50-tych i to tylko w najbardziej rozwiniętych Państwach! ?), poziom świadomości "higienicznej" (odżywianie, wypoczynek, redukcja używek itp) był nieporównywalnie niższy,
      a medycyna i farmakologia, w porównaniu z dzisiejsza to były kpiny! smile)
      Żyło się generalnie krócej! (o ponad 10 lat!), na emeryturę szlo się później i jak już to emerytem było się króciutko bo.... życia nie starczało by z niej długo korzystać smile.

      Mimo tych zmian (społeczno-ekonomicznych, demograficznych i upływu czasu) ten genialny system obronił by się do dzisiaj gdy by nie .... politycy - zakłamane ścierwa!.
      Z "kasy" emerytalnej finansowano wszelkie populistyczne rozwiązania:
      wielkoprzemysłowe (hutnicy, górnicy) kryzysy w efekcie których wysyłano masy na dużo wcześniejsze emerytury, wojsko (zawodowe) nigdy nie pracujące do wieku emerytalnego czy policyjnych emerytów którzy mogą(!) korzystać z wysokich, emerytalnych świadczeń często ledwie po osiągnięciu .... 30-tego roku życia (!!).
      A inne dziury (budżetowe) tez latano emerycka kasa!. Najlepszy na to przykład (na szczęście nie polski!) finansowanie tzw. zjednoczenia Niemiec (przez środki budżetowe b.RFN) połączone z "wyczyszczeniem" kasy (emerytów) do zera.
      Niemcy to nie nasz problem (choć mój - tak!), ale nawet ja jestem spokojniejszy iż gros mojej przyszłej emerytury (i popayE_owej!) gwarantuje niemiecki (a nie polski) Rząd! smile
      U nas (w Polsce) "uspokaja" mnie fakt iż emerytów (niedługo) będzie ca.: 1/3 społeczeństwa, bo to więcej niż .... 50% elektoratu który zweryfikuje wreszcie(!) swoim głosem wyborczym cwaniactwo "politykierów" którzy miast zająć się, na serio, problemem
      rozpoczyna "szczucie" wnuków na ... dziadków- "pasożytów" smile)

      Eeeh...., nie dajmy się choć my zwariować smile)

      • wodnik33 Re:wesole jest zycie staruszka :)) 19.02.11, 21:33
        Bomba tyka tyka, a moje dziecie nawet wnuków nie ma, któzy pracowaliby na jej emeryturę. To jeszcze gorzej bo jej wytkną, ze korzysta z pracy nieswoich wnukówsmile
        Nie chcę nawet myśleć, co się dalej będzie działo ... tu brakuje, tam nie starczy, nie ma skąd dokąd przesunąc czy pożyczyć. Absolutne zaskoczenie, bo nie tak sobie wyobrażaliśmy tę naszą nową rzeczywistośc.
        Czytam, że ZUS w Szczecinie ma dwie super sauny, pominąwszy ogromne gmaszysko , wystrój i płace niebosiężne. Niby drobiazg, ot - sauna , niech sie wyparzą..
        I spoglądam na roczny wydruk Alfredki z ZUS. Przez caly rok uzyskala dochód /wraz z dodatkiem pielęgnacyjnym/ 12.043, 79 zł.
        Teraz pytanie, już nie o tych nieszczęsnych emeryturach :jak to się stało, że panuje cwaniactwo, złodziejstwo, oszustwo, brak konkretnego planu rozwoju itd.
        Czy wpływ na to ma nasza wojna domowa na słowa i gesty ? a może tak bardzo rządzących dotknęła katastrofa Smoleńska, że już nie myślą, nie planują, i w ogóle nie panują tylko myślą "a kto komu bardziej dopieprzy i jak sie odgryźć"
        Gdy przypominam jak KLD rozwaliło Unię Demokratyczną, to nerwy puszczają i myslę brzydko.
        I właśnie wtedy Wędrowiec powiedziała, że to już koniec naszego entuzjazmu i marszu , chociaż powolnego, ale do przodu.
        • warum Re:wesole jest zycie staruszka :)) 20.02.11, 09:29
          Zaczne od konca.
          Wodniku, ja mialam wrazenie, ze UE na tamte czasy -jest za dobra, za grzeczna, za bardzo liczy na "inteligencje" i "propanstwowosc jako wspolnote obywatelska", stad byl ten mariaz "starych" z "mlodymi"- z KLD. Ze tacy z UD byli - naiwni - czas pokazal/ - przeciez wiadomo, ze Polak to gentycznie "zaradny cwaniak", a w tym kraju kazda kolejna wladza potwierdza to, ze uczciwosc to "kary godna" naiwnosc, a nie model do nasladowania i nagradzania /
          A wracajac do "strasznej wizji" tych tabunow starcow na nielicznych i watlych raminach mlodych....az chce sie powiedziec wezcie sie do roboty!!!
          Ci, "wciaz mlodzi", a juz dobrze ustawienisad przez SYSTEM , a nie osobiste zaslugi. Wlasnie sie reklamuja:oczywiscie w internecie - o gdziez inndziej by im sie chcialosmile
          "Ta strona powstała dla Was z inspiracji Zespołu Parlamentarnego "Następne Pokolenie", do którego należą posłowie z różnych partii. Stworzyliśmy tę stronę, bo chcemy słuchać Waszych problemów i wspólnie z Wami je rozwiązywać.". Kto sie pod tym tam podpisuje?..... na pewno zgadniecie.
          Ja sklonna jestem za darmo!!smile)) im/ "koolicjantom" z tej stronysmile)))/ mowic co nalezy JUZ robic,zeby ... za te kilka lat, kiedy i im starosc zajrzy w oczy - nie trzeba bylo..... drukowac wagonow makulaturowych pieniedzy.
          A tym swiatlym parlamentarzystom trzeba jeszcze doradzac co maja robic..... To co oni soba reprezentuja????!!! Za nasze pieniadze?!
          Ani wiedzy, ani umiejetnosci, ani pomyslowosci..... jedynie "ukladnosc"....

          Dzietnosc, ani wielo- ani malo- sama w sobie nie rozwiazuje problemow spoleczenstw, ktore istnieja. Jedynie zmienia ich istote i zmienia priorytety. Najwazniejsze jest ustalenie prawidlowych powszechnie obowiazujacych zasad wspolfinansowania , wtedy ani my starzy nie bedziemy obciazeniem, ani mlodym nie bedziemy wypominac wieloletniego "bimbania" na cudzy koszt.
          To nie rezim i restrykcje sa zacheta, a taniosc i ogolnodostepnosc. I brak "przywilejow" dla uznaniowo "wybranych".
          To ostatnie jest najtrudniejsze do spelnienia, bo ..... czym innym sie wladza moze podzielic?

          • warum Re:Zespoł Parlamentarny "Następne Pokolenie" 20.02.11, 12:21
            Internet to potega. To juz wiemy.
            "Urodził się bez rąk, ale jego największym marzeniem nie są najnowocześniejsze protezy. Chciałby mieć łazienkę z prawdziwego zdarzenia, żeby nie biegać po śniegu do wychodka na dworze i wreszcie umyć się w wannie."
            www.dziennikwschodni.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20110220/MAGAZYN/494788887
            • popaye Re:Zespoł Parlamentarny "Następne Pokolenie" 20.02.11, 20:08
              widziałem już tego chłopca w TV,
              Zaimponował mnie życiowym optymizmem, pogoda i hartem ducha smile

              Z drugiej strony - widząc warunki w jakich żyje - hmmm....
              Moja refleksja: cześć z nas (ja tez!) mamy mocno pop..... w głowie sad
              Na jaki "standard" (życiowy, mieszkaniowy, wypoczynkowy itp.) kręcimy nosem!.
              Mamy wymagania i zastrzeżenia do naszych warunków życiowych o których ten chłopiec nawet marzyc nie może bo takich standardów On sobie po prostu nie wyobraża.
              Jednocześnie i wytłumaczenie, ze tez istnieje taki Świat gdzie są problemy których my nawet nie zauważamy bo "obcy" już pokoleniu naszych ... dziadków: mycie w miednicy woda podgrzewana na węglowej kuchni, ubikacja (żadne tam WC!) na "dworze" do której trzeba dobrnąć przez śnieg, spanie na rozkładanych wersalkach i niewyobrażalna ciasnota.

              Nabieram dystansu do "narzekań" popayE_owej na ciasnotę w mieszkaniu (ca. 90 m.kw
              na 2-e osoby!), "niewygodę" spania na łóżku z 4-rema silnikami do ustawienia położenia stelaża pod materacem, wannę z hydromasażem i temperaturę w mieszkaniu sterowana czujnikami temperatury sad.
              O "niezadowoleniu" (ze wszystkiego!) pokolenia naszych wnuków już nawet nie wspominam sad
              Jak widzę (czytam) o takich jak ten chłopiec nabieram pokory sad.

              Nic i nikt nie przekona mnie jednak, ze normalna jest decyzja o posiadaniu 3-ga dzieci
              gdy warunki które możemy im zapewnić są takie jak w tym przykładzie.
              Tego nigdy nie zrozumiem sad


              • 1grzech Re:Zespoł Parlamentarny "Następne Pokolenie" 21.02.11, 07:32
                popaye napisał:
                > Nic i nikt nie przekona mnie jednak, ze normalna jest decyzja o posiadaniu 3-ga
                > dzieci
                > gdy warunki które możemy im zapewnić są takie jak w tym przykładzie.
                > Tego nigdy nie zrozumiem sad
                >
                A mnie to jakoś bieda kojarzy się z mnogością dzieci bez dodatkowej stymulacji dla ich płodzenia, Za to mam dylemat dlaczego ci co już mają "zegarki z wodotryskiem" nadal nie posiadają, ani jednego dziecka. Za to zajęci są mnożeniem nowych zupełnie nie rodzinnych celów.
                >
                • alfredka1 :walka o przetrwanie ? 21.02.11, 19:45

                • josarna liczne rodziny 26.02.11, 07:24
                  Znam wiele rodzin z kilkorgiem dzieci. Dawniej uznawałam to za brak odpowiedzialności, ale teraz zmieniłam zdanie. Sama nie odważyłabym się na coś takiego - bałabym się, że mogę np. zostać wdową, bałabym się urodzić dziecko niepełnosprawne. Widzę jednak, że dzieci z licznych rodzin to wspaniali ludzie, niezwykle pracowici, twardzi, wytrwali. Oczywiście nie wszyscy, ale ja znam akurat takich.
            • warum Re:przeczytane dzisiaj- plagiatowa plaga? 01.03.11, 18:49
              Napisalam za duzo i spotkala mnie zasluzona kara....zniklo.

              "Minister obrony Karl-Theodor zu Guttenberg podał się do dymisji w związku krytyką po ujawnieniu plagiatu w jego pracy doktorskiej.
              Jak powiedział, jest to "najbardziej bolesny krok w jego życiu". "
              ......Ciekawe, zabolalo go, ze sie wydalo? czy,ze nie przywiazywal wagi do tego "jak" nalezy zdobywac prestiz i uznanie?

              wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80277,9182557,Guttenberg_podal_sie_do_dymisji_po_sprawie_plagiatu.html
              Kiedys we wczesniejszym wpisie podalam tu przyklad pewnej aktywnej w okolicach ministerialnychprywatyzacji - pseudo'naukowiec, ktora udowodnione oszustwo/ plagiat/ skwitowala z wdziekiem podrzednej blagierki - "nastepnym razem sie poprawie"/ w domysle - podam od kogo zerznelam?/ i otrzepala smrodek...

              O ile w naszym "tolerancyjnym"skostnialym strukturalnie naukowym swiecie, wciaz dobrze ma sie "towarzystwo wzajemnej adoracji, a kariera bardziej zalezy od przynaleznosci niz wiedzy, o tyle strata popularnego i waznego ministra dla pani kanclerz to bolesna sprawa. Szczegolnie w czasie gdy ogien sie wznieca zewszad niewaidomo skad, a cos takiego jak "tytul naukowy" wydaje sie teraz najmniej istotna sprawa....
              Oczywiscie ..... wszystko jest wzgledne, tylko ta metoda kopiuj-wklej, powoduje,ze coraz mniej ludzi samodzielnie mysli.... a potem taki student jeden z drugim ..... maja kaca - co sie oplaca?
              • wedrowiec2 Re:przeczytane dzisiaj- plagiatowa plaga? 01.03.11, 20:33
                Minister naraził się generałom i sprawa plagiatu wyszła na światło dzienne. Dobrze, że zostały mu resztki honoru i podał sie do dymisji.
                Honoru bark rektorowi i władzom akademii medycznej we Wrocławiu wroclaw.gazeta.pl/wroclaw/1,35751,9183210,Kolegium_Elektorow_znow_nie_odwolalo_rektora_Medycznej.html Tracą na tym, i to bardzo inni pracownicy. Obrony prac doktorskich i kolokwia habilitacyjne przeniesiono na inne uczelnie. Duży to stres zdawać tak wazne egzaminy przed obcymisad
                • warum Re:przeczytane dzisiaj- plagiatowa plaga? 01.03.11, 20:59
                  "Obronił się dzięki procedurze, która odwołanie kogokolwiek z tej funkcji czynni niezwykle trudnym."

                  Cyt.z komentarza Wojciecha Szymańskiego pod artykułem dot. próby odwołania rektora AM , link jw.we wpisie Wedrowca.

                  Trzeba miec niezly pomyslunek, zeby wymyslec "tak dobra" procedure".To chyba nasza specjalnosc.
              • popaye Re:przeczytane dzisiaj- plagiatowa plaga? 01.03.11, 21:08
                ta afera, Mila Warum, w warunkach konserwatywnego ale jednocześnie do "bólu" demokratycznego Państwa jakim są współczesne Niemcy ma szczególny wymiar, w naszych polskich realiach aż trudny do porównania.
                Takie nazwisko, tradycje, Region z którego pochodzi i partia (swietojebliwe CSU to wymarzony "wzór" dla kurduplowatego prezesa z PiS-u) i polityczna kariera, przecież nie dla "kasy" (jak to u nas "normalka"!) bo jej na pewno nie potrzebował.
                "Adel verpflichtet" (szlachectwo zobowiązuje) u nas, jakże często kojarzy sie
                z karykatura polskiej szlachty.
                W Niemczech, po Ich doświadczeniach historycznych i nieprzerwana tradycja od pokoleń dziedziczonych olbrzymich posiadłości (i majątków), ten zwrot ma inny, bardziej na "serio" - wymiar.
                Inaczej jest tez ze studiami.
                Nie magisterium (jak w Polsce) a doktorat jest uwieńczeniem ukończenia pełnych studow wyższych!
                Bo i (w założeniu) nie studiuje się "dla chleba" a będąc absolwentem renomowanej Uczelni
                (choć w tym przypadku - "la, la"), korzystając ze zdobyczy poprzedników (na naukowym polu) wypada i po sobie pozostawić jakiś maleńki "ślad" niech by tylko w formie skromnej, ale samodzielnej pracy naukowej - doktoratu.

                Moj "wzorzec" takiego postępowania Marion Gräfin Dönhoff - córka jednego z największych obszarników w Prusach Wschodnich nawet nie wyobrażała sobie iż mogla_by przedwojenne studia z ekonomiki rolnictwa nie zakończyć doktoratem smile
                Nie dla chleba - przecież, pracować (zawodowo) na pewno nie musiała smile
                Gdy po wojnie, odcięta od upaństwowionego majątku (teraz Rosja i Polska) , bez środków
                w Hamburgu studiowała dziennikarstwo (w tym zawodzie "skończyła" jako redaktor
                i wydawca Die Zeit !) - doktorat (dla Niej) był obligatoryjny!.
                Na co Jej to?, hmmm..... wszak "Adel verpflichtet" - odpowiadała smile
                Karl Theodor Maria Nikolaus Johann Jacob Philipp Franz Joseph Sylvester Freiherr von und zu Guttenberg - tez tak chciał!, tylko poszedł "po bandzie i na skróty".
                Sam sobie winien i ponosi tego konsekwencje.
                • warum Re:przeczytane dzisiaj- plagiatowa plaga? 01.03.11, 21:19
                  Popaye napisałes "moral" :
                  "Sam sobie winien i ponosi tego konsekwencje."
                  ....
                  ale wlasnie przed chwila przeczytalam na onet.pl to:
                  ...cyt.
                  "Stokłosa - oskarżony o 21 przestępstw, w tym m.in. o korumpowanie urzędników Ministerstwa Finansów i sędziego Sądu Administracyjnego - wygrał w lutym wybory uzupełniające do Senatu w okręgu obejmującym północną i zachodnią Wielkopolskę.".......
                  ......" Zdecydowaliśmy, aby pan Henryk Stokłosa siedział między naszymi klubami /PO i PIS/ i w tym celu musieliśmy przesadzić jednego z naszych senatorów, aby zrobić mu miejsce.
                  Gdyby siedział obok ministra sprawiedliwości, byłoby to dość niezręczne - stwierdził Rocki." ....
                  wiadomosci.onet.pl/kraj/niecodzienne-porozumienie-po-i-pis-ws-stoklosy,1,4198385,wiadomosc.html
                  A jaki z tego moral?
                  • alfredka1 Re:przeczytane dzisiaj- plagiatowa plaga? 28.06.11, 14:47

                    Ooo.. jak dawno tu nie byłam!
                    dzisiaj przeczytałam ;
Pełna wersja