wedrowiec2 23.12.10, 22:48 Spadł śnieg, Głęboko w sosnowym lesie Stuk siekiery. Lorraine Ellis Harr Odpowiedz Link czytaj wygodnie posty
popaye Re: Herbata. Czajnik 98. 24.12.10, 11:57 żeby.... tylko w sosnowych lasach śnieg padał! Mnie (nas) zasypało doszczętnie i dalej popaduje. Niby, do przyszłego roku, mógł bym nie wychodzić z ciepłego mieszkania ale, hmmm... to tak się tylko mówi! bo od czasu do czasu przecież muszę, chce czy potrzebuje Na naszej zasypanej doszczętnie uliczce cześć sąsiadów "zabawia się" w sportowe odśnieżanie. Daremny trud bo cały wysiłek przynosi efekty na kilka, kilkanaście minut. Bez terenowych aut nasza "mobilność" zapowiada się mocno skomplikowanie. Trochę nas to smuci bo nie wiem(y) czy jutro "przebija się" nasze dzieciaki (z wnukami), a nawet jeśli, to Ich zamiar by na kilka dni "wyskoczyć" do Austrii ( wnuki zostaną u nas) - hmmm..... w perspektywie zasypanych autostrad i ew. wielogodzinnych korków - tez mnie "przyjemność" ) Tu i terenowe "cudo" dzieciaków Toyota Land Cruiser nie wiele pomoże bo w korkach stoją (demokratycznie) wszyscy Zupa grzybowa - ugotowana, pasztet - upieczony, makowce: gotowe, "wyrośnięte", tylko wsadzić do pieca, grzyby (do smażenia jak schabowe) - namoczone w mleku, kompot z suszonych owoców - ugotowany, zasmażana kapusta z grzybami - gotowa. Przygotowane do pieczenia (tylko wsadzić do pieca!): pierożki "mini-kulebiaczki" z grzybami które w tym roku zastąpią nam pierogi (i uszka) do barszczu - mój tegoroczny eksperyment wigilijny,- zobaczymy jak to wyjdzie! Popaye_owa, środkami miejskiej komunikacji, bo autem się (teraz) nie przebije - pojechała po ostatnie zakupy (wędliny u naszego ulubionego p. Rzeźnika) - ostatni dzwonek bo u nas od m/w godz. 13°° handel się "kończy" aż do poniedziałku poświątecznego. Została jeszcze (do ubrania) - choinka. Ja - "swoje" (z choinka) - zrobiłem! - oprawiłem (umocowałem w stojaku) i postawiłem ja na tarasie,- ubieranie to już nie moja cześć tej "zabawy" Filiżanka Liptona w wigilijne południe - ale mnie dobrze! ) pozdr.,- Odpowiedz Link
alfredka1 Re: Herbata. Czajnik 98. 24.12.10, 13:00 Przyjacielu, spoźniłam sie z tą herbatą, tak pięknie opisaleś dzisiejsze przedpołudnie a ja myślałam, że NITKO już nie napisze. I proszę, klikłam "wyślij" a tu pokazał się Tomasz ) Pyszności przygotowaliscie wiele, smacznego. U nas już też wszystko gotowe, reszta u Wędrowca. Wodnik umaja /ugrudnia!/ klatkę schodową gałązkami i .swiecidelkami. A o parapet ciągle bębni topniejący śnieg. Odpowiedz Link
alfredka1 Re: Herbata. Czajnik 98. 24.12.10, 12:49 Najmilsi nasi. Odpocznijcie trochę, herbaty sie napijcie albo i kawy Odpowiedz Link
czubatek Re: Herbata. Czajnik 98. 24.12.10, 16:27 U mnie tak samo jak u Papaya,zasypani jestesmy sniegiem i dalej sypie,dzieci utknely w Poznaniu i nie wiadomo kiedy dotra do domu,lotnisko w Pozaniu jest zamkniete,dobrze,ze maja zapewniony super hotel,ale to ich nie cieszy,zycze Wszystkim milego,spokojnego i bezsniegowego wypoczynku swiatecznego Odpowiedz Link
jan.kran Re: Herbata. Czajnik 98. 24.12.10, 16:51 Wiem ze DE i PL zasypalo , u nas w centrum Oslo sniegu na lekarstwo , zimno ale rzesko i przyjemnie Popijamy zimowa herbatke i jest bardzo milo. Odpowiedz Link
omeri Re: Herbata. Czajnik 98. 24.12.10, 22:33 W Wwie deszczyk, śnieg zanika, ale jest mgła. samochodzik w garażu, więc zapraszam na lampkę czerwonego Odpowiedz Link
czubatek Re: Herbata. Czajnik 98. 26.12.10, 20:24 Dotrzymam towarzystwa i wypije goraca herbate z rumem na rozgrzynie sie bylam na dlugim spacerze z wnusia,powietrze mrozne,snieg od czasu do czasu proszy z bardzo zimnym wiatrem,brrr Odpowiedz Link
fettinia Re: Herbata. Czajnik 98. 26.12.10, 22:39 Z zasypanego Nittendorfu z kieliszkiem wytrawnego dolaczam Od jutra dzien jak codzien-ale dzieci maja jeszcze ferie do 9 wiec budzik nie bedzie wrzeszczal Spokojnej nocy Odpowiedz Link
mammaja Re: Herbata. Czajnik 98. 27.12.10, 00:02 Winko wypite, Alfredko podaj linka do jenotow. Odpowiedz Link
alfredka1 Re: Herbata. Czajnik 98. 27.12.10, 12:30 www.looduskalender.ee/taxonomy/term/16-- z lewej strony są kamerki. Jenoty, dziki przychodzą wieczorem. Będe czuwała. A w ogóle to sa i ptaki i lisy i... ludzie rozwożacy karmę. Można całą noc myszkować /myszy nie dostrzegłam/ Pozdrawiamy ) Odpowiedz Link
alfredka1 Re: Herbata. Czajnik 98. 27.12.10, 17:53 www.looduskalender.ee/node/8991 dziki już "ją" Odpowiedz Link
wedrowiec2 Re: Herbata. Czajnik 98. 27.12.10, 22:12 Herbata ze świątecznym piernikiem. Odpowiedz Link
wedrowiec2 Re: Herbata. Czajnik 98. 28.12.10, 20:56 Herbata i pakowanie tobołków tak, by było ich w podróży mało. Wybieram się na parę dni za miedzę Odpowiedz Link
mammaja Re: Herbata. Czajnik 98. 28.12.10, 23:31 marzy mi sie lampka wina, ale trzebaby otworzyc. Walka lakomstwa z lenistwem - wygralo lenistwo. Wędrowcze - czy samochodem sie wybierasz? Chyba u sąsiadów sporo sniegu! Uważaj na siebie Odpowiedz Link
wedrowiec2 Re: Herbata. Czajnik 98. 29.12.10, 10:17 Jadę pociągiem. Szybciej i bezpieczniej. Prawe 800 km do pokonania w warunkach zimowych, to zbyt dużo, jak na jedną prowadzącą osobę i stosunkowo krótki wyjazd. Podróż pociągiem zajmie mi niecałe 8 godzin, w tym ponad godzinna przerwa w Berlinie. Odpowiedz Link
goskaa.l Re: Herbata. Czajnik 98. 29.12.10, 10:21 Dobrze wybrałaś, Wędrowcze. Pociąg jest znacznie wygodniejszy, nie mówiąc o tym, ze przyjedziesz wręcz wypoczęta. Dobrej podróży i miłego świętowania życzę. Odpowiedz Link
omeri Re: Herbata. Czajnik 98. 29.12.10, 17:05 Miłej podróży! Popołudniowa herbata i wieczór w teatrze Och Odpowiedz Link
alfredka1 Re: Herbata. Czajnik 98. 29.12.10, 17:06 Wędrowiec już w Berlinie, zaraz ma pociąg do Frankfurtu. A my jutro też za miedzę, po produkty niewielkie. Kupię włóczkę na kamizelkę i baktusy. Teraz trzecia kawa z ciastem... Odpowiedz Link
mammaja Re: Herbata. Czajnik 98. 30.12.10, 23:27 O Alfredko, zazdroszcze tych robot na drutach - jakos jestem nie douczona i nie wyszlam poza najprostsze formy. Moze jeszcze sie naucze? Swoja droga szycie jakos mi lepiej wychodzilo. Odpowiedz Link
alfredka1 Re: Herbata. Sylwestrowa. Potem inne napoje 31.12.10, 21:05 Kochani nasi, już nawt nie pamietam, który to raz składamy sobie zyczenia Noworoczne .... obyśmy jeszcze wiele wiele lat życzenia składali. I jak zawsze serdeczne, przyjacielskie ..... Odpowiedz Link
gaja_1 Re: Herbata. Sylwestrowa. Potem inne napoje 31.12.10, 21:55 Alfredko, specjalnie dla Ciebie, Wodnika i Wędrowca na tym wątku życzę... Naj, naj, najszczęśliwszego Nowego Roku w cudownym zdrowiu i z humorem. Buziaki Odpowiedz Link
omeri Re: Herbata. Sylwestrowa. Potem inne napoje 31.12.10, 22:26 Zostawiam szampana i wszystkiego najlepszego w Nowym Roku. Odpowiedz Link
wodnik33 Re: Herbata. Sylwestrowa. Potem inne napoje 31.12.10, 22:38 Gajeczko, a skąd wiedzialaś, że Wędrowiec abstynentem jest ?? Wszystkiego dobrego dla Agnisi i Andrzeja ) Odpowiedz Link
gaja_1 Re: Herbata. Sylwestrowa. Potem inne napoje 31.12.10, 22:50 Wodniczku, w końcu kilka lat się znamy Dziękuję Odpowiedz Link
alfredka1 Re: Herbata. Sylwestrowa. Potem inne napoje 01.01.11, 20:07 Spokojnie piję wytrawne czerwone., chrupię orzeszki i zamierzam obejrzeć nagrany jeszcze w ub.wieku film. Nieprzespana noc dała się we znaki. Wycie wozów strażackich, policyjnych i sanitarek, wytrąciło nas z dobrego nastroju. Na szczęście nikt nie zginął ale wiele rodzin wróciłó do mieszkań, po których tylko wspomnienie i rozpacz i ... kredyty niesplacone zostały. Odpowiedz Link
mammaja Re: Herbata. Sylwestrowa. Potem inne napoje 01.01.11, 21:06 Straszny pożar, tak zacząć nowy rok - to lepiej nie myslec. Moj malzonek przesadnie pilnuje wygaszania wszystkiego przed noca - nawet zamknietego kominka. Ale po takich zdarzeniach lepiej dmuchac na zimne! Popijam herbatke nieco wystygla i rozkoszuje sie cisza, jaka zapadla po wyjsciu rozkosznych wnukow Odpowiedz Link
wedrowiec2 Re: Herbata. Czajnik 98. 04.01.11, 20:47 Jedna herbata wypita w tym roku? Czas nadrobić zaległości Odpowiedz Link
mammaja Re: Herbata. Czajnik 98. 04.01.11, 23:13 Ja towarzysze Omeri, odreagowujac lampka czerwonca - ach, jaki dobry! Odpowiedz Link
alfredka1 Re: Herbata. Czajnik 98. 06.01.11, 21:51 sączę niesmaczną herbatę i myślę o Uli, o Popayu i o wielu ,którzy odeszli zmęczeni. Czym? Chyba jednak brakiem rozmów o polityce, o ksiązkach przeczytanych, o do świąt przygotowywaniu, o chorobach naszych nawet... Nie każde forum przeżywa tak długo jak nasze. Napewno na wiosnę zazieleni sie nam w odpowiednich organach /serce, głowa/ i wróci chęć do kontaktów forumowych. Ucieszyło mnie przebiegnięcie dwukrotne, jak błyskawica, Ady . Wzruszają wpisy Josarny, zawsze pogodne mimo choroby. Alem sie rozpisała. .. Omeri, też moglabyś napisać, czy jeszcze oddają Ci pod opieke zwierzątka? A o czym ja mogłabym napisać? dzisiaj pisałabym o zesłaniu nam przez niebiosa nowego TFURCY ...malarza odpustowego. A może to tylko kpiarz okrutny.. Zastanawiam się też, czy księża , którzy juz od początku grudnia chodzili po koledzie, chociaż dzisiaj ministrantów przysłali , by K +M+ B na drzwiach napisali. Odpowiedz Link
wedrowiec2 Re: Herbata. Czajnik 98. 06.01.11, 22:39 Będzie coraz jaśniej, słońce dłużej będzie świecić to i powychodzimy z kryjówek wewnątrz naszych dusz. Powróci chęć do pisania, a nie tylko do czytania. Dużo, bardzo dużo jest odwiedzin na naszym forum. Mapka o czymś mówi Musimy tylko wykrzesać w sobie trochę energii, a o tą trudno na przełomie roku. Ktoś, kiedyś śpiewał "dni pochmurne szybko miną, wiosna majem wróci" Odpowiedz Link
omeri Re: Herbata. Czajnik 98. 06.01.11, 23:13 Alfredko kochana, psiak już od ponad roku jest ze swoim państwem szczęśliwy na nowych włosciach w Kodniu i widujemy sie sporadycznie. Mysle,ze polityka jestesmy zmęczeni i nasze poglady zbyt dobrze znamy. Przerwy w pisaniu to czesto kłopoty czy pilne sprawy w realu, o których nie chcemy z róznych wzgledów pisac. nie jestesmy juz tak anonimowi i mam np ja pewne opory. Poza tym ogólna sytuacja pracowa,ze wszedzie wymaga sie co raz wiecej za co raz mniejsze pieniadze, grzebanie w przepisach emerytalnych, rózne kataklizmy przyrodnicze nie nastawiaja optymistycznie. Czuje,ze mi sił ubywa a ciągle muszę duzo pracowac z róznych wzgledów, to i czasami brak siły by napisać cos więcej niz dzień dobry i wypic herbatę. Bakcyla fotografii cyfrowej nie złapałam, allegro z względów zasadniczych ograniczyłam. Może na wiosnę nastrój bedzie lepszy Teraz kieliszek czerwonego wina Odpowiedz Link
wedrowiec2 Re: Herbata. Czajnik 98. 07.01.11, 22:50 Pracujesz w weekend, czy możesz do poniedziałku sączyć herbatę? Ja mam wolne dni, pomijając przyniesiony stos papierzysk, ale mam ochotę trochę popracować w domu. I czas na herbatę przedsenną. Odpowiedz Link
jan.kran Re: Herbata. Czajnik 98. 08.01.11, 14:25 Malo pisze ale myslami jestem z Wami. Popijam refleksyjnie herbatke Mam dobry czas w zyciu realnym i duzo spraw na glowie ale jak sie ogarne to bede czestszym gosciem Odpowiedz Link
wedrowiec2 Re: Herbata. Czajnik 98. 08.01.11, 22:56 Janie.K. - też myślę o Tobie Herbata na dobranoc przygotowana z wody z nowego czajnika Odpowiedz Link
mammaja Re: Herbata. Czajnik 98. 09.01.11, 01:00 Ech, ja tez mysle o was, a tak czas leci... Narazie wykonczylam czerwone winko i rozgladam sie za czyms jeszcze! Odpowiedz Link
popaye to juz jest "z gorki"! :( 09.01.11, 15:48 przy południowej(!) herbacie, jednym okiem, obejrzałem (na TVP) powtórkę występu p.Laskowika. Śpiewał m.in. o swoich wrażeniach (spostrzeżeniach) związanych z osiągnięciem wieku emerytalnego. Mnie, chyba, "dopadło" wcześniej, o (co najmniej) 4-ry lata za wcześnie . W końcówce ubiegłego roku pożegnałem się z długim i przyznaje sympatycznym okresem beztroski, (pozornej) niezależności (od wszystkich i wszystkiego) i swoistego "tumiwisizmu". Dzisiaj, nawet "zależeć" mnie przestało - na czymkolwiek, nawet na latami utwierdzonych przekonaniach i "zasadach. Jeszcze niedawno nawet nie miałem najmniejszych wątpliwości iż "muszę" być aktywny zawodowo co najmniej do pełnego wieku emerytalnego (w moim przepadku: 65 lat), Dziś, hmmmm..... już i na tym mnie nie zależy i wcale nie uważam, ze praca jest w moim życiu najważniejsza a więcej "obowiązków" to ja nie mam!. Przy takim podejściu, nie ma się co dziwić, moje zawodowe układy się mocno pogorszyły. Wykonuje swoje obowiązki i.... tyle. Ani nie mam zamiaru (i nie przejawiam takiej ochoty) specjalnie się angażować, pracować "do oporu" a tym bardziej, po wyjściu z pracy w domu. W firmie w której pracuje to "równia pochyla" ( w dol!) a koniec znany mnie z wielokrotnych przykładów kolegów którzy już "u nas", od dawna nie pracują Tylko, hmmmm.... niech mnie zwolnią!, w moim wieku i stażem (w firmie), praktycznie niczym nie ryzykuje, no może "parę groszy" wysokości przyszłej emerytury, bez specjalnego znaczenia bo nie planuje (na starość) zakupu porsche czy innego sportowego "jezdzidla" Raczej land-rover defender, - hardcorowy terenowiec do jeżdżenia po mazurskich błotach i bezdrożach mnie w głowie ( i ew. zakupowych "planach") ) Najchętniej bym wrócił "do domu" (do Kraju) - jutro! i zakończył ta emigracyjna, trzydziestokilkuletnia "przygodę", bez żalu i szczególnych wzruszeń, nawet dzisiaj Nie nadaje się na emigranta i czym dłużej to trwa,- tym bardziej. Jak: widzę, czytam czy słyszę o młodych ludziach którzy, z olbrzymim bagażem oczekiwań i nadziei, są na początku tej drogi, na prawdę nie bardzo wiem czy śmiać się czy płakać. Z Ich "marzeń i nadziei", bez specjalnego wysiłku zrealizowałem (prawie) wszystko, do tego bez specjalnych zabiegów czy "szczęścia": nigdy nie bylem bezrobotnym, nie korzystałem z żadnych zasiłków socjalnych i nie musiałem (prawie nigdy) pracować ciężko fizycznie, o "karierze" zajęć "na budowie" (pod gołym niebem), sprzątaniu czy dorywczych zajęć - już nie mówiąc. Nie zostałem milionerem - fakt!, ale ja nigdy nie miałem takiego zacięcia czy planów . Przede mną jeszcze konkretna realizacja "miejsca" gdzie spędzę końcówkę mego żywota. Nie chce "do miasta", a już na pewno do Warszawy, choć było by to najprostsze (mamy mieszkanie). Rozpoczętej, (bez przekonania i serca) już na pewno niewłaściwą inwestycje budowy domu tam gdzie "chce", raczej nie dokończę. Moje założenie totalnej "niezależności" (w tym od rodzinki i krewnych), po przykładzie naszych doświadczeń starości mojej Mamy, muszę miedzy "mrzonki" włożyć, bo tak samo moje (czy zony) życie może się kończyć Zapowiada nam się dom "rodzinny", 2-u czy (częściowo) 3-pokoleniowy - raczej duży i b. wygodny, ale z "wada" (jeszcze przed kilku laty dla mnie nie do zaakceptowania), ze nikt "sam" nie będzie w stanie go utrzymać (no może po za naszymi dziećmi), ale z zaleta iż na "starość" nie będziemy sami i zdani wyłącznie na własne siły ( a raczej ich brak). Czasy tak się zmieniły (tempo!) iż mój (zaledwie 40-kilkuletni) Zięć stwierdza iż ma (już!) "dość" i... najchętniej, jak my, zamieszkał by nawet jutro(!) wśród ciszy lasu i jezior Problem: maja małe dzieci i przed nimi prawie 20-scia lat konieczności życia "w mieście" ze względu na ich (wnuków) edukacje i przyszły start życiowy. Dobry status ekonomiczny nie ma tu znaczenia bo czasu nie da się "przyspieszyć" . Polityka, hmmm..... co raz mniej mnie interesuje. "W konia" umiem się zrobić sam! a zawody "co lepsze": prymityw przygłupów spod znaku swietojebia czy cwaniactwo i marketingowe sztuczki ich konkurencji, co raz mniej mnie "bawią". Do kościoła nie "muszę" chodzić i "wielkie" święta (w rodzaju tego 3-ch Króli) mogę mieć w d...., ale korzystać z usług PKP, jeździć po (nie istniejących) autostradach czy wygodnych drogach, czy korzystać z usług Służby Medycznej - będę musiał!. Wysokość długu publicznego i związane z nim podatki, ceny i wsokosc emerytur tez nie jest mnie zupełnie obojętna!. Atrakcyjnymi chwytami PR-u mogą się "fascynować" ludzie młodzi, "swietojebiem" - moherowe babcie i ich stetryczali (umysłowo) towarzysze (życiowi), ale ja do tych grup nie należę i przynależeć (do tych drugich) nie mam zamiaru, wiec nasza polityka nie proponuje mnie nic atrakcyjnego. Z przerażeniem utwierdzam się w przekonaniu iż, do końca życia, będę wyborca "mniejszego zła" i.... tyle. Zycie mnie "udowodniło" iż powinienem się zajmować swoimi, własnymi sprawami (i ew. Najbliższych) a reszta, powinna mnie "wisieć". Wiec wisi! i to .... koncertowo!. Dziś niedziela i dałem sobie odrobinę "luzu" wiec pozwoliłem sobie na długi (za długi i zbyt osobisty!) - wpis. Wasze wpisy czytam na bieżąco i wcale nie "odeszlem" (jak napisała Alfredka), bo z nikim (ze Znajomych) nie czuje się tak emocjonalnie związany jak z innymi (wieloletnimi) współtowarzyszami z tego forum. Trochę mnie się (życie) pokomplikowało i mam sporo zajęć (i kłopotów) które przez lata, co najmniej bagatelizowałem lub nie chciałem ich "widzieć". Z wygodnictwa - naturalnie, ale już (teraz) wiem iż życia nie da się "oszukać" i problemy, nawet te rozmyślnie ignorowane, zawsze nas "dogonią czy dopadną" ) pozdrawiam,- Odpowiedz Link
alfredka1 Re: to juz jest "z gorki"! :( 09.01.11, 17:58 Jak to wlaściwie jest ?pisałam list do Ciebie, długi, może nawet mejscami mądry albo nie = ale od serca i rozumu treśc była. Tego nie nie odtworzy więć w skocie: było o stresie, który dotyka szczególnie mężczyzn po przejściu na emeryturę, o czekającym Was nowym DOMU, który nie musi być na Jeziorach a blisko Warszawy, może wtedy Mama zechciałaby u Was pomieszkiwać, o niedobrej stronie zamieszkania w domu rodzinnym, zbyt jesteśmy indywidualistami, mamy swoje nawyki, przyzwyczajenia i przede wszytkim pragniemu Swiętego spokoju, nawet bardzo kochając swoje dzieci. chyba nie ma technicznych możliwości odzyskania napisanych wczesniej słow, a może to i lepiej, p.s. dzisiaj rozmawialiśmy o naszej przyszłości i tak jakos niewesoło było, więć pojechałymy z J. po kosmetyki,,)Pozdrawiam serdecznie . Odpowiedz Link
alfredka1 Re: to juz jest "z gorki"! :( 09.01.11, 18:00 Klawiatura odmawia posłuszeństwa a i emocje odbierają rozum - stąd tyle literówek i bógwiczego Odpowiedz Link
popaye Re: to juz jest "z gorki"! :( 09.01.11, 19:48 Alfredko Mila,- Kochana Jesteś, ze zawracasz sobie głowę takimi duperelami jak moje (he, he) "problemy" - dzięki i bardzo mile ) Az tak to ja się nie zmieniłem! Z mama, sprawa jest już "rozwiązana" najlepiej jak mogliśmy - zapewniona opieka, i zdjęte (z Jej głowy) wszelkie problemy bytowe: przygotowanie posiłków, zakupy, sprzątanie pranie, rehabilitacja i ew.towarzystwo. Mama, po okresie (ponad) 40.tu lat życia w samotności "nie nadaje" się do wspólnego życia z nikim, nawet najbliższymi. Sama tego nie chce!, a i my byśmy (szybko!) zwariowali . Nie pozbyliśmy się "problemu" ale w tym przypadku - jedyne, dla wszystkich stron akceptowalne rozwiązanie: zapewnić (zapłacić) za profesjonalna, fachowa usługę i.... odwiedzać ( do momentu w którym przebywanie razem staje się hmmmm..... "uciążliwe"). Nic w tym nie zmienimy - musimy zaakceptować, życząc wszystkim innym by nie mieli tego rodzaju doświadczeń. Pomysk domu "rodzinnego" (my, teraz ew.: na weekendy - dzieci, wnuki: teraz z rodzicami, czy sami w cześć wakacji, później - jak chcą, nawet z przyszłymi zonami czy sympatiami) będzie tez w naszej "krainie wymarzonej" tylko na innej (dużo większej) - działce. Dzieciaki (z wymienionych w poprzednim wpisie powodów ) nie chcą pozbywać się domu w Warszawie (stać ich na utrzymanie obydwu), no i wieku 40-tu lat zrobić się "rentierami" to (nawet) w mojej, szalonej rodzinie było by szaleństwem lub co najmniej (sporym) dziwactwem Na stale, przeprowadza się za ca.: 15-20 lat, najwcześniej za 10-c. (młodszy wnuczek rozpocznie studia). Jeżeli pomysł się zrealizuje ( na 90%) to dla wszystkich będzie gwarancja możliwości całkowitej niezależności a planowana "wspólnota" to: piwnice (ogrzewanie, spinania, pralnia, podłącza, sauna, whirlpool, rekreacja), warsztat, garaż na 4-ry auta, ogród, duża kuchnia, biblioteka i "saloon", centralny odkurzacz, wspólna siec komputerowo-telewizyjna. Nam, (w takim domu) potrzeba ca: 40-50 m. kw. (sypialnia, garderoba, łazienka i mały pokój do "pracy" - dwa biurka na komputery i prasę) oraz.... wyjście na taras/ogród. Piętro to dzieci, wnuki i ew. pokój dla gości (innych członków rodziny). Jak sobie podziela (projekt jest na 350 m.kw powierzchni użytkowej) - nam: "wsio ryba". Jedyne "warunki" jakie stawiają dziewczyny (popayE´owa i córcia) to... zsyp na brudna bieliznę z pietra (i parteru) do pralni i winda (spożywcza, wielkości dużej tacy) od spiżarni w piwnicy, przez kuchnie, na I-wsze piętro by niczego nie nosić w "gore i dol" - (najbardziej upierdliwa czynność połączona z bieganiem po schodach!) . Jakoś dojdziemy do porozumienia Przez lata użytkujemy (i będziemy nadal) wspólnie łódkę i jeszcze eis nie "pobiliśmy". Do lodki będzie tez bliżej, ca. 4-ry km. (max!), teraz: 220 i 1200 km. . Jak długo dzieciaki będą mieszkać w Warszawie, - dla nas wypad do teatru, kina czy Znajomych - żaden problem (jest się gdzie i bez specjalnego skrepowania zatrzymać!). Na codzien, do "życia", prawie wszystko to co można kopić w Paryżu, Szczecinie, NY czy Düsseldorfie można dostać w Piszu, Mikołajkach czy w Rucianem i za naszego życia (pewnie) się to nie zmieni pozdr.,- Odpowiedz Link
omeri Re: to juz jest "z gorki"! :( 09.01.11, 19:03 Myślę,że wszystko da się rozwiązać i pomyślnie ułożyć. widzę to po przyjaciołach, co po ponad 20 latach w Duesseldorfie są od 3 lat w Warszawie. Jako moje 3 grosze wtrące bys na maksa wykorzystał niemiecką słuzbę zdrowia i w kraju nie liczył na państwową, a na dentystów to w ogóle. Pomysł wspólnego zamieszkania jest dobry, tyle ,ze raczej w okolicy a nie razem np. Zimą mieszkanie w miescie a tak to na ukochanych Mazurach. Poza tym podsyłam linka na dużą kieszeń www.luxmed.pl/dla-pacjentow/oferta/dom-seniora-tabita/ Bez podtekstu, ale i ta branża się rozwija w kraju. Ciesz się,ze masz rodzinę, ja mogę liczyć tylko na siebie. Odpowiedz Link
wedrowiec2 Re: to juz jest "z gorki"! :( 09.01.11, 21:17 Popayu, mam podobny do Twojego nastrój. Do emertury zostało tylko pięć lat, ale chyba będę mogła pracować dłużej. Powód jest bardzo prozaiczny - stan konta emerytalnego Prawdopodobnie od nowego roku akademickiego wejdzie w zycie nowa ustawa regulująca naukę i szkolnictwo wyższe. Niektóre jej przepisy zaostrzają warunki pracy; liczę, że zmobilizuje to moich współpracowników do działania (choć trochę bardziej energicznego, niż teraz) i nie będę musiała być poganiaczem "niewolników". Jestem pewna, że wtedy z większym entuzjazmem będe chodzić do pracy Znajomi z Niemiec też planują powrót do kraju, ale zabezpieczają się przed utratą świadczeń pozostawieniem meldunku u kogoś z krewnych w Niemczech. Odpowiedz Link
omeri Re: to juz jest "z gorki"! :( 09.01.11, 22:42 Wędrowcze, jakie to mają być zmiany? Odpowiedz Link
wedrowiec2 Re: Herbata. Czajnik 98. 10.01.11, 20:43 Omeri, w nowej ustawie jest bardzo wiele zmian, w większości kontrowersyjnych. Źle, bardzo źle będzie wyglądało finansowanie nauki. Między innymi jest to opisane tutaj wyborcza.pl/1,97849,8918200,System_grantow_dziala_zle.html czy tutaj wyborcza.pl/1,76498,8918142,Reforma_nauki__Gorzkie_zale.html jako odpowiedź na hura-optymistyczny artykuł wyborcza.pl/1,76842,8838014,Teoria_wzglednosci_na_wolnym_rynku.html Podoba mi się, i mam nadzieję, że będzie egzekwowany system oceny pracowników. Obecnie ocena dokonywana jest co cztery lata, a ma być co dwa. Dwie negatywne oceny kończą umowę o pracę. Czas przeznaczony na zrobienie habilitacji też będzie odgórnie ustalony - osiem lat, a nie jak dotychczas, w postaci uchwał wewnątrzuczelnianych, co skutkuje istnieniem "wiecznych adiunktów". Jednak o tym, co wyniknie z reformy dowiemy się za parę lat. Odpowiedz Link
omeri Re: Herbata. Czajnik 98. 10.01.11, 23:07 Dzięki Wedrowcze! W prywatnej podlegam ocenie co roku. Jutro przeczytam teksty na spokojnie. Teraz już tylko przedsenna zielona herbata. Odpowiedz Link
mammaja Re: Herbata. Czajnik 98. 11.01.11, 23:48 Narazie wracam powoli na forumowe łono, po rozlizeniu zeszłorocznego grantu. Stan mój raczej skłania do dużego drinka niz do herbatki Odpowiedz Link
alfredka1 Re: Herbata. Czajnik 98. 12.01.11, 19:24 Zmęczona bieganiem po przychodniach /tylko 2/, w których wszystko załatwiłam, niestety jedno badanie płatne by nie czekać do zejścia , siadam do kawy, wina i chałwy !!! Odpowiedz Link
jan.kran Re: Herbata. Czajnik 98. 13.01.11, 19:16 Wypilam pierwsza herbatke w nowym mieszkaniu Mlodej , dzis po Ja odwiedzilam i zobaczylam jak mieszka Wprawdzie generalnie mieszka jeszcze u nas ale powoli przenosi sie do Przyjaciol. Mieszkanie swietne, znakomicie polozone, czynsz bardzo ok, atmosfera ze tylko sobie wymarzyc mozna Zarowno chinsko - norweska Przyjaciolka corki jak i Jej milczacy norweski maz < ale osttnio ku mojemu zdziwieniu sie rozgadalPP > mnie lubia , tak twierdzi Mloda i uwazaja ze jestem fajna:o) Ja pracuje z wieloma osobami 20 + , czesto studentami wiec mam dobry kontakt z mlodzieza. Ktora nie traktuje mnei z naleznym szacunkiem tylko jak kolezanke. Nie wygladam jak starsza osoba ani sie tak nie ubieram , raczej wygladam jak alternatywna podstarzala hippiska PPP Poza tym zycie nauczylo mnie tolerancji i spokoju wiec nie jest trudno ze mna przebywac... Tak sie ciesze ze Mloda ma cieple i serdeczne gniazdko. Marzyly z Przyjaciolka o zamieszkaniu razem od kiedy sie znaja czyli osiem lat . Maz jast zadowolony jak zona jest szczesliwa z powodu Mlodej , poza tym jak ma swoje zabawki elektroniczne i komputery to Mu duzo nie potrzeba do szczescia. Mloda gotuje swietnie co tez jest duzym plusem . Mam jeszcze sporo na temat Mlodej , Juniora , wrazen Mloodej po powrocie do Oslo po pieciu latach i porownani Norwegii i DE ale na razie nie bede Was zanudzac. K. Odpowiedz Link
alfredka1 Re: Herbata. Czajnik 98. 13.01.11, 20:39 Ula, nie zanudzasz, bardzo jasno i zwięźle opisujesz a resztę dokona nasza wyobraźnia... Pisz, czekamy teraz na wiadomosco co tam u Juniora ... Odpowiedz Link
jan.kran Re: Herbata. Czajnik 98. 13.01.11, 21:44 Junior czyta po polsku wspomnienia mojej Mamusi w ramach pracy z historii. Ma napisac cos o rodzinnych wspomnieniach... Nie wiem jak , gdzie i kiedy sie nauczyl czytac po polsku , od lat mnie to zastanawia... Chodzi za mna i sie dopytuje o rozne dziwne polskie slowa i robi notatki ... chyba po niemeicku ... Praca ma byc po norwesku ale ja sie nie mieszam w swiat jezykowy mojej Mlodziezy. Jedyne co wymagam zeby nie mieszali jezykowo... Kazde zdanie ma byc od poczatku do konca w jednym , dowolnie wybranym jeyku... Poza tym ogladamy srednio dwa filmy dziennie i sporo sie dowiaduje ... Jak kiedys znajde czas to napisze co ogladamy oraz o pasjach filmowo - teatralnych Junora. Ale On nie ma zamairu zostac slynnym rezyserem albo chociaz asystentem slynnego rezysera tylko ma muzyke w glowie))) Odpowiedz Link
wedrowiec2 Re: Herbata. Czajnik 98. 13.01.11, 21:44 Pisz Kranie, pisz Herbata z rozwiązywaną krzyżówką. Odpowiedz Link
jan.kran Re: Herbata. Czajnik 98. 13.01.11, 22:12 Napisze szczerze ze jestem od kilkunastu godzin na nogach... Zalatwilam wazna sprawe na norweskiej policji. W ramach nieprzytomnosci i anarchizmu zorientowalam sie przed kilkoma dniami ze jestem od ponad pol roku nielegalnie w Norwegii i Junior tezPP Ja pracuje , Junior odwiedza szkole ale karta pobytu nam sie skonczyla pod koniec sierpnia... Do tego nie mam francuskiego paszportu tylko francuska ID , przedpotopowa , papierowa. Na dzis ID jest plastikowa , energiczna i biometryczna ale mam jakas zabytkowa ... Poza tym Norwegia nie jest w UE wiec teoretycznie moga nie uznac ID tylko zadac francuskiego lub polskiego paszportu a ja nie posiadam... Poszlam z Mloda na norweska policje gdzie Mloda mnei wciagnela sila bo ja mam awersje do mundurow i urzedow. Wbrew moim obawom nie zostalam ani deportowana ani rozstrzelaana tylko poinformowana ze jak kiedys znajde chwile czasu to mam sobie zrobic aktualne francuskei ID i sie zglosic i dostane pobyt w Norwegii na zawsze... I z tym optymistycznym akcentem ide obejrzec swoje codzienne pensum , dwa filmy na DVD Odpowiedz Link
alfredka1 Re: Herbata. Czajnik 98. 15.01.11, 22:38 Jestem pewna, że wszystko powoli pozałatwiasz.. jeżeli dłaś radę norweskim lekarzom, to już Ci nic nie powinno być straszne. Pozdrawiamy ) Odpowiedz Link
mammaja Re: Herbata. Czajnik 98. 16.01.11, 01:42 Napewno Kranie zalatwisz to doskonale, a mloda dzielna ze cie zaciagnela! Slucham pieknej muzyki zuluskiej i dopijam wystygla herbate. Ale odwiedizlam polamanego braciszka, ktory czuje sie calkiem niezle Odpowiedz Link
popaye poludniowa herbata pod "obcym" niebem 16.01.11, 14:27 Było ładnie, nawet słonecznie (temp.: 9°C) , - od m/w 2-ch godzin robi się pochmurno-smutasnie choć nie zimniej. Jak Omeri znoszę taka pogodę źle: psychicznie (prawie) "dno" a pięknie rozwijające się przeziębienie (dzięki pogodowym sensacjom), takie na 3 paczki chusteczek higienicznych dziennie wcale nie poprawia mnie humoru. Herbata tez mnie nie smakuje, kawa nie cieszy a perspektywa kolejnego tygodnia z beznadzieja, rutyny/ monotonni obowiązków zawodowych w pracy, nie daje mi podstaw do jakiegokolwiek optymizmu. Od tygodnia nic się nie zmieniło, dalej "odpuszczam i wszystko mnie zobojętniało" a do pełni tej mizery doszło przeziębienie Poczytałem nasze (Wasze) wpisy na forum i mam wrażenie iż nie tylko ja odczuwam pewne zniechęcenie, irytacje i przemęczenie pewnie związane z zima która trwa (kalendarzowo) dopiero nie cały miesiąc . Jedyny wyjątek, nasz "kolorowy ptak": J.K jan.kran napisała: "....mam awersje do mundurów i urzędów ........wyglądam jak alternatywna podstarzała hippiska" Ula - ile Ty Masz lat? Już samo wyobrażenie: ja jako "hippis", albo Wędrowiec czy Omeri, o pp. Wodnikowstwu już nie wspominając, wzbudza u mnie uśmiech No dobra, 40-ci/parę lat temu (ja!), ale dziś? - he, he. ) Może coraz mniej życie rozumiem" ale zawsze odbierałem Ciebie jako osobę niezwykle zasymilowana z bawarsko-niemieckim porządkiem i systemem wartości który zawsze wychwalałaś, podziwiałaś i przedstawiałaś nam, prawie bezkrytycznie, jako godny do naśladowania. Wątpię, by "luz" panujący na Uczelni Twojej córki (Uni München) wynikał z hippizmu J.M Rektora czy członków Senatu. Status i poziom naukowy - to już na pewno nie . Trochę się w Twoich wpisach "pogubiłem". Gdzieś tam (po drodze) "zapomniało Ci się", ze nie Masz żadnych (ważnych) dokumentów, przebywasz i pracujesz w Norwegii "nielegalnie" a jednocześnie Masz czas na: "....obejrzeć swoje codzienne pensum , dwa filmy na DVD" 2 filmy to min. 3 godz. (dziennie) !!!! Eeeeeeee.... Pokaz mnie Niemca(kę) (w Bayern - szczególnie!), po 40-ce, odpowiedzialnego(na) z takim time management ? PODZIWIAM! Zupełnym przypadkiem, w Internecie natrafiłem na ciekawe (dla mnie) doświadczenia naszych Rodaków. Pierwszy: książka Justyny Polańskiej [i]Unter deutschen Betten/i] która jak meteor w ciągu 2-ch tygodni od ukazania weszła do czołówki hit-ów wydawniczych na niemieckim rynku. Treść: wrażenia polskiej Putzfrau/Haushaltshilfe (forumowa "krasnoludka") z doświadczeń 12-to letniej "kariery" na niemieckim rynku pracy (na czarno!) . Drugi: blog "n-ty" nty.blox.pl/html/1310721,262146,14,15.html?11,2008 doświadczenia i spostrzeżenia "emigracyjne" młodej rodaczki która koleje życiowego losu "rzuciły" do Niemiec. Mnie zainteresował (i przeczytałem jednym "ciągiem") bo to wrażenia kobiety (sporo) młodszej od mojej córki, młodej mężatki ze związku ludzi dobrze wykształconych, zdolnych, pokolenia obecnych "europejczyków". Malo brakowało (dzięki Bogu nie!) a mogl_by to być blog mojej córki tylko o 10-siec lat cofniety w czasie. Omeri, czy J.K , z autopsji znającym realia, jak znajdziecie czas na poczytanie - polecam. Dla mnie - zaskoczenie bo ja (my) przechodziliśmy ta drogę "o generacje" wcześniej i wydawało mnie się iż teraz jest o wiele łatwiej!. My byliśmy do życia (na emigracji) o wiele mniej przygotowani i (silą rzeczy) "gorzej" wykształceni, tylko determinacja - podobna Zaskoczenie totalne!, warto poczytać, szczególnie dla kobiet ) Za tydzień: coroczna stała (w moim terminarzu) impreza: targi sprzętu pływającego BOOT - może to wpłynie na moja psyche i humor mnie się poprawi! Chociaż, hmmmmm..... jak obejrzę te ceny (tego co bym chciał "mieć") - pewnie nie! ) pozdrawiam,- Odpowiedz Link
alfredka1 Re: poludniowa herbata pod "obcym" niebem 16.01.11, 21:06 Czytam czytam wpis Przyjaciela i jakoś mi się smutno zrobiło ( masz zmartwiernia przerózne - Choroba Mamy, zdrowie najbliższych, sprawy pracowe i dziesiątki innych. Naraz za dużo się zwaliło. A ponieważ znamy sie juz kilka lat, śmiało mogę napisać, że jesteś zmęczony i to bardziej psychicznie niz fizycznie. Jednak jesteś perfekcjonistą i jeżeli nie wszystko idzie jak zaplanowaleś lub nie przewidziałeś, wpadasz w dołek. Gdy się trafi na taki dołek jeden ... drugi ... trzeci to z nich się wychodzi. Troszeczkę obolały ale stoisz na własnych nogach. Nie daj się tylko "wprowadzić" w dół. To nie jest ani łatwe ani proste. Ot, jeden kroczek od depresji więc strzeż się strzeż. Dobrze, że masz na co czekać - teraz na Targi Pływających Maszyn ) Gorzej jest ludziom starym, jako że nie maja już na co czekać i wcale nie jest im łatwo pogodzić się, że same muszą wiedzieć kiedy zjechać na tor dla "matuzalemów". Tu pisze o sobie. Zastanawiam się, czy to juz przyszła pora. Zauważam, że często drażnie otaczających mnie ludzi starych, że świetnie się czuję, plany mam, że hoho Odpowiedz Link
wedrowiec2 Re: poludniowa herbata pod "obcym" niebem 16.01.11, 21:20 Popayu, aura na nas wszystkich działa niekorzystnie Podlinkowanego bloga nie znam (inne też raczej słabo), ale o książce pisze się ostatnio sporo. Odnoszę wrażenie, że opisany został układ stary, jak świat. Pracodawca- pracownik, pan - niewolnik. Niedawno czytałam wywiad z Ukrainką, któa od kilkunastu lat sprząta w polskich domach. Cóż, dokładnie to samo Innym aspektem pracy za granicą jest często spotykany brak szacunku dla samego siebie. Niedawno znajomy, od lat mieszkający w Niemczech został zaczepiony przez dwóch Polaków stale rezydujących pod jednym ze sklepów. Zaczął z nimi rozmawiać wspominając, że też jest Polakiem (rozmowa odbywała się w języku niemieckim). "Nasi" ocenili jego wygląd (garnitur, laptop ect.) i zapytali, gdzie pracuje. Po usłyszeniu, że w biurze wybuchneli śmiechem i stwierdzili, że okłamał ich mówiąc o swoim pochodzeniu, bo Polacy pracują na budowach a Polki sprzatają. I tak robią stereotypy Odpowiedz Link
wedrowiec2 Re: poludniowa herbata pod "obcym" niebem 16.01.11, 21:22 ps. Popayu, jak co roku czekam na fotoreportaż z wystawy Odpowiedz Link
popaye Re: poludniowa herbata pod "obcym" niebem 16.01.11, 22:32 Alfredce -dzieki za mile slowa Wiem, musze sie przemoc bo nawet gdy bym rzeczywiscie wszystko "olal", a nawet (skrajna raczej ewentualnosc) "wywalili" mnie z pracy (za bimbanie) na co vbym sie specjalnie nie obrazil (ani przejal), to jest to bardziej skomplikowane niz sie wydaje. Mamy na najblizsze 4-ry lata jakies podjete zobowiazania z ktorych nie tak latwo sie "wykrecic" albo z duza strata ( ubezpieczenia kapitalowe, dodatkowe prywatne uzupelnienie emerytury, oszczednosciowe premie "budowlane" itd.itp). To, ze mnie sie "nie chce" i (juz) "nie zalezy" troche za malo (i za latwe) by sie wyplatac z zobowiazan. Tylko jak mnie "wywala" to (juz) nie bedzie "tragedi" - przezyjemy , a o nowa prace nawet nie bede "musial" sie starac. Depresja? - raczej totalne zniechecenie. Depresje moga miec .... kobiety ), u 100 kilogramowego typa o wrazliwosci .... slonia, "lekkosci" nosorozca i psychice krokodyla (zdaniem popayE_owej) - trudno o depresje ) Przeziebiony jestem i "polamalo" mnie - to tyle Pozdrawiam serdecznie i uklony dla Wodnika Wedrowcze - - dlatego zaintrygowal mnie linkowany blog! Ja nie czytam (z zasady) zadnych blogow i trafilem tam absolutnym przypadkiem i przypadkowo na miejsce w ktorym Autorka (mloda przeciez dziewczyna) odbiera i ocenia srodowisko oraz okolicznosci w ktorych (z wlasnej, nieprzymuszonej woli!) - zyje w sposob, hmmmm..... mocno krytyczny, typowy dla standartu ocen sprzed 30-tu lat!. Tylko "wtedy" to ta polska "emigracja" w 99,9 % to byli ludzie z gatunku spotkanych przed sklepem przez Twojego Znajomego - rodakow. Autorka blogu ma wyzsze wyksztalcenie , swietnie poznala jezyk (probuje pracowac m.in. jako tlumaczka!), Jej maz - doktorant niemieckiej Uczelni a "problemy i oceny" tak prozaiczne jak (prawie) Tych .... spod sklepu! . pozdr.,- pE Odpowiedz Link
omeri Re: poludniowa herbata pod "obcym" niebem 16.01.11, 22:52 Alfredko, Popay - nie dajcie się, Linki poczytam z ciekawościa później, o książce słyszałam. Od mojej krasnoludki dowiedziałam sie,że jedynia ja daję coś ciepłego do zjedzenia sic! Pora na herbatę przedsenną po teatrze Odpowiedz Link
mammaja Re: poludniowa herbata pod "obcym" niebem 17.01.11, 00:49 A na czym byłaś Omeri? Może na Beckecie ? Czy jeżeli nazwisko Beckett ma na koncu dwa t , to inaczej sie odmienia? NP. Beckeccie ? Ciekawe co napisaliscie, ale jestem pusta umyslowo, wiec tylko czytam i pozdrawiam. Odpowiedz Link
omeri Re: poludniowa herbata pod "obcym" niebem 17.01.11, 15:20 Byłam na francuskiej farsie "Napis" we Współczesnym - niezłe ale nic takiego, co trzeba koniecznie zobaczyć. Odpowiedz Link
mammaja Re: poludniowa herbata pod "obcym" niebem 18.01.11, 23:37 Ciekawa jestem Seweryna w Beckecie! Na niedziele mam bilety na Skrzypka na dachu do Teatru Żydoweskiego, kupione w połowie grudnia. Chciałam żeby syn poszedl z synowa, ale zobaczymy kto będzie zdrowy Jakies lekarstwo zamiast herbaty Odpowiedz Link
wedrowiec2 Re: Herbata. Czajnik 98. 19.01.11, 22:23 Dziś wieczór herbata malinowa. Smaczna, aromatyczna, ale na opakowaniu, wśród składników umieszczono słowo "aromaty". Znów chemia Odpowiedz Link
mammaja Re: Herbata. Czajnik 98. 20.01.11, 01:19 Ja wlasnie tez taka dopijam, po dyzurze przy chorym malcu . Odpowiedz Link
omeri Re: Herbata. Czajnik 98. 20.01.11, 22:18 Przedsenna herbata po długim dniu, ale w jednej pracy mam poza dyżurami 3 tygodnie przerwy Odpowiedz Link
wedrowiec2 Re: Herbata. Czajnik 98. 20.01.11, 22:30 Herbata przed snem. Jeszcze dwa tygodnie i cztery dni wolnego od terminowych obowiązków. Ovzywiście nie znaczy to, że nic nie robię - własnie odrywam się od komputera, na którym wykonywałam obliczenia do pracy Odpowiedz Link
popaye Re: Herbata. Czajnik 98. 20.01.11, 23:11 za to ja, od dzisiejszego popołudnia nic nie robię. Nic w znaczeniu konkretnym ( = pożytecznym) Paskudne samopoczucie zmusiło mnie do wizyty u lekarza Zapisał mnie i owszem jakieś (banalne) środki na przeziębienie i zalecił: "nie rób nic! - posiedź kilka dni w domu i (najlepiej) popijaj .... herbatkę. Na moje pytanie czy już całkiem stracił zmysły (znamy się towarzysko co najmniej 25 lat!) stwierdził: "to najlepszy, znany mnie sposób na leczenie przeziębienia! i z 30-to letniej praktyki "najskuteczniejszy". Hmmm.... posiedzę kilka dni w domu, łykam te witaminy i dziecinne dawki (rozpuszczalnej) aspiryny. Śmiać mnie się chce bo przed ca 40-tu laty, w Polsce, dostał bym dawkę antybiotyków która "tutaj" podają wyłącznie w szpitalu i to pacjentom w krytycznej sytuacji rodzaju: "12 godzin przed zejściem" ) Mam fajnie (żeby nie katar, stan podgorączkowy i pokasływanie) - weekend mnie się przedłuży o dodatkowe 2 dni! ) pozdr.,- Odpowiedz Link
wodnik33 Re: Herbata. Czajnik 98. 21.01.11, 13:35 Tak leczono nas w wojsku, tylko nie było zalecenia by nic nie robić ( Lykaj co ci zalecil pan doktor znajomy i staraj sie jednak cos robić np. śpiewaj, słuchaj radia /nie radyja/ , poukladaj papierzyska na biurku . Nie, tego nie rób bo ci kurz wysuszy za bardzo nos i krtń. A w ogóle to nie rob co tylko chcesz.Heeeej a herbata z prundem też nie jest zła, tylko prund musi być nasz, polski. Odpowiedz Link
wedrowiec2 Re: Herbata. Czajnik 98. 21.01.11, 22:35 Bardzo mądra rada lekarza. Wypoczęty organizm poradzi sobie z chorobą Piję herbatę za Twoje zdrowie Odpowiedz Link
mammaja Re: Herbata. Czajnik 98. 23.01.11, 01:26 Moda na dawanie antybiotykow juz dawno minela, na szczescie. Nasze chore dzieci tyez obywaja sie bez - nasza rodzinna lekarka ( z rodziny ) powiedziala, ze za tydzien beda zdrowi no i chyba beda Ale katar jest okropny i meczy male noski Zycze Pop. zdrowia i milego wypoczywania. Odpowiedz Link
mammaja Re: Herbata. Czajnik 98. 23.01.11, 22:05 Tym razem "zalewam robaka" czerwonym winem, po ciezekim tygodniu Odpowiedz Link
wedrowiec2 Re: Herbata. Czajnik 98. 23.01.11, 22:36 Wnuczek bardziej chory? Herbata przed nowym tygodniem. Odpowiedz Link
omeri Re: Herbata. Czajnik 98. 23.01.11, 23:40 Herbata przedsenna i nie muszę rano wstać Odpowiedz Link
alfredka1 Re: Herbata. Czajnik 98. 24.01.11, 13:30 Druga kawa. Obiad prawie gotowy. Spokojny dzień, do środków przekazu nie zagladam. Wczoraj na Mezzo Łucja w Lammermoor spokojne słuchanie i ogladanie. Przy okazji robię znów baktus, tym razem w prezencie. Skutek? uspokojonam we wnętrzu. Odpowiedz Link
mammaja Re: Herbata. Czajnik 98. 25.01.11, 01:13 Wedrowcze, dzieci powolutku zdrowieja, ale bardzo powoli. natomiast ich rodzice sa w kiepskim stanie - a tu nie ma "wolnego" od rodzicielstwa. Narazie skupilam sie na ugotowaniu pysznego rosolu na indyczych golonkach. Tez pomoc Alfredko - zdjecie rzeczywiscie "tchnie" spokojem Odpowiedz Link
alfredka1 Re: Herbata. Czajnik 98. 26.01.11, 15:35 Tłumoczki z serem do poobiedniej kawy. Odpowiedz Link
josarna Re: Herbata. Czajnik 98. 26.01.11, 22:52 Smakowite tłumoczki, ale chyba zbyt kaloryczne . Z miodkiem mleczko i łóżeczko. Dobranoc Odpowiedz Link
omeri Re: Herbata. Czajnik 98. 26.01.11, 23:46 Przedsenny koniak i może jeden pyszny tłumoczek? Odpowiedz Link
jan.kran Re: Herbata. Czajnik 98. 27.01.11, 05:01 Jakiś czas temu Popaye skomentował mój wpis teraz się ustosunkowuję Trochę się w Twoich wpisach "pogubiłem". Gdzieś tam (po drodze) "zapomniało Ci się", ze nie Masz żadnych (ważnych) dokumentów, przebywasz i pracujesz w Norwegii "nielegalnie" a jednocześnie Masz czas na: "....obejrzeć swoje codzienne pensum , dwa filmy na DVD" 2 filmy to min. 3 godz. (dziennie) !!!! Eeeeeeee.... Pokaz mnie Niemca(kę) (w Bayern - szczególnie!), po 40-ce, odpowiedzialnego(na) z takim time management ? Odpowiedz Link
jan.kran Re: Herbata. Czajnik 98. 27.01.11, 05:12 Nie wiem czemu wysłalo mi tylko kawałek dłuższego postu ... Teraz już za późno na ponowne pisanie ale mam < chyba > wolny weekkend to napiszę ponownie Odpowiedz Link