Coś się kończy, coś zaczyna czyli ...

27.12.10, 21:11
Mija kolejny rok naszego życia i kolejny wspólnego forumowania. Zaczyna się kolejny.
Jaki był 2010, jaki będzie 2011?
Wspominajmy, snujmy plany.

Nitonisio zaczyna: w 2010 roku admin nie musiał interweniować, wycinać, wygaszać. Chce mieć takie same następne lata.
    • alfredka1 Re: Coś się kończy, coś zaczyna czyli ... 27.12.10, 22:11

      Adminowie dziękujemy, że cierpliwy i wyrozumiały był.

      A rok dla mnie był całkiem dobry. Znikło napięcie spowodowane przebytą chorobą.
      Więcej razy niż jakiegokolwiek roku jeżdźiłam nad morze.
      Poznałam kilka wspaniałych osób. No i już drugi raz mini zlocik na Pardałówce przeżyłam.-
      A na Forum ? nauczyłam się sporo pieczenia i gotowania.
      Ostanio brak mi "rozmów" o polityce polityków-
      Może to i dobrze ..... ale brak.
      Aha, nauczyłam sie padać i zbaczać z kursu nie w porę, nie czyniąc nikomu wiekszej krzywdy
      .Oby nie było gorzej. Sukcesów niestety nie miałam ale tez i nie spodziewałam sie ich smile)
      • warum Re: Coś się kończy, coś zaczyna czyli ... 27.12.10, 22:50
        Konczacy sie rok myslalam, ze bedzie kontynuacja poprzedniego....ktory zaskakujaco dobrze sie skonczyl.
        Ale....minal szybko i nic sie nie zdarzylo, chociaz bardzo czekalam na cudsmile
        Ale.... ja nie wierze w cuda, wiec zdarzylo sie wszystko co zamierzalam uczynic i tak jak przewidywalam. Zadnej poezji, chociaz duzo przyjemnosci. Jakbym byla "w krainie lagodnosci"smile
        Ale ... nie bylo lekko. Zreszta, nikt nie mowil, ze ma mi byc dobrzesmile
        Z postepow widocznych:
        - mniej mowie o polityce,a.... w zwiazku z tym- nie mam o czym mowic na forumsmile
        - wiecej rozumiemy sie z psem.... bez slowsmile
        - znalazlam towarzystwo - i po....dziestoletniej przerwie,plywalam na kajakusmile
        - pomalowalam mieszkanie - do polowy....bo na druga polowe i to co "zaleglo", nie patrzesmile
        - podjelam 1x rozmowe na bardzo trudny temat, ktora - zamiast wyjasnic, skonczyla sie..... unikiem. Co dla mnie stalo sie zamknieciem i jednoznacznym zademonstrowaniem stanowisk. I juz nie musze sie obawiac - "zlego zrozumienia".
        A czego oczekuje/ planuje w 2011?
        - ze po tej fazie "uspokojenia" - wroci mi chec robieniasmile

    • popaye Re: Coś się kończy, coś zaczyna czyli ... 29.12.10, 23:06
      dobrze, ze rok 2010 się kończy!.
      To był najgorszy, dla mnie, czas w ostatnich (prawie) 20-tu latach sad.

      Okoliczności zaistniałe w tym roku, uświadomiły mnie dobitnie iż ("niespodziewanie")
      zrobiłem się stary - nie tylko, zresztą metrykalnie sad
      Po raz pierwszy w mym samodzielnym, dorosłym życiu, zupełnym przypadkiem nagromadzone kłopoty, zaczęły mnie "przerastać" a ja nie bylem w stanie nawet nimi (samodzielnie) administrować, nie mówiąc o tym bym był w stanie im na bieżąco - sprostać.

      jan.kran w wątku: "A ja mam dziś ..." napisała:

      " .... A ja mam dziś 51 lat. .....
      ..... mam szerokie plany życiowe , dzieci mam nadzieje się pozbyć wkrótce i zacząć naprawdę żyć wesoło jak mi zdrowie dopisze "

      Ulenko,- he, he,
      ja, Twój "wymarzony stan" osiągnąłem ca: 10-siec lat wcześniej (niż Ty Masz dzisiaj).
      Dziecko nam "wyfrunęło" z domu, usamodzielniło się i osiągnęło b.szybko całkowita i stabilna niezależność ekonomiczna.

      Od tego momentu, moje życiowe motto: " teraz to mnie wszyscy (!) mogą
      pocałować w ....... " moglem, bez zwłoki i bez względu na okoliczności wprowadzić w życie.
      Moj "program" realizowałem skutecznie i z satysfakcja, przez 20-cia lat smile
      Miało (mogło) być tak zawsze i "bez końca".
      Mając rel. niewielkie potrzeby, już od wczesnej młodości doświadczyłem iż nawet nie wiele pracując nie będę w sytuacji iż: "nie mam co jeść" czy będę musiał "mieszkać pod mostem".
      Zawsze niezależna ode mnie (materialnie) życiowa partnerka, samym faktem (ponad) 40-tu lat wspólnego życia, tylko "potwierdzała" moje przekonanie smile

      Mijający 2010 r. udowodnił mnie iż to wszystko mrzonki sad

      Od dobrej woli wielu Osób (na moje szczęście z bliskiego, rodzinnego otoczenia), jestem zależny i już nie tak bardzo: wszyscy "mogą mnie pocałować w ......." ,
      bo ja Ich - tez! (gdy by chcieli!)

      Przyszły, 2011r. może być "lepszy" (dla mnie), ale wcale nie musi!.
      Beztroska ostatnich 20-tu lat już (raczej) nigdy nie powróci a dalej będę stary
      a nawet (o rok!) - starszy.
      Może być tylko gorzej, wiec nie bardzo mam się z czego "cieszyć".

      Marzen, dalekosiężnych planów (i złudzeń!), już się pozbyłem - dawno sad

      Wierze iż Ula (JK) zrealizuje swoje marzenia i plany.
      Tylko..... hmmmm, wiem z własnej praktyki: czas tak szybko "ucieka".....
      • skiela1 Re: Coś się kończy, coś zaczyna czyli ... 02.01.11, 15:50
        "Przyszły, 2011r. może być "lepszy" (dla mnie), ale wcale nie musi!.
        Beztroska ostatnich 20-tu lat już (raczej) nigdy nie powróci a dalej będę stary
        a nawet (o rok!) - starszy.
        Może być tylko gorzej, wiec nie bardzo mam się z czego "cieszyć".

        Marzen, dalekosiężnych planów (i złudzeń!), już się pozbyłem - dawno sad

        Wierze iż Ula (JK) zrealizuje swoje marzenia i plany.
        Tylko..... hmmmm, wiem z własnej praktyki: czas tak szybko "ucieka"....."

        _____________________________________________________
        Ja moge podsumowac moim ulubionym zdaniem:
        ....bo dobrze to juz bylosmile

        Cieszmy sie z tego co kazdy dzien przynosismile
        Plany?
        Co masz zrobic dzisiaj rob dzisiaj-jutro moze nie nastac.
        Wszystkiego dobrego i najwiecej okazji do radosci zyczesmile
        E.
    • jan.kran Re: Coś się kończy, coś zaczyna czyli ... 29.12.10, 23:23
      Rok 2010 i kazdy kolejny od roku 2008 jest naznaczony tym ze Junior jest zdrowy i posiada , w duzej mierze dzieki mnie , sledzione i trombocyty w ilosci zadowalajacejsmile

      Mloda ku mojemu zaskoczeniu zakonczyla sprawy techniczne w Monachium czyli zlikwidowala mieszkanie , pozbierala sie i przybyla do Oslo.
      W tej chwili jest w stanie " Omnia mea mecum porto " czyli jest dosc mobilna bo posiada tone ksiazek i kilka ubran oraz to co w mozgu.
      Poprzedni rok byl w duzej mierze pod znakiem zapytania jak taka niepozbierana i chaotyczna osoba da rade zalatwic przeprowadzke , zapisac sie na dwa uni i ogolnie funkcjonowac ale tu mnie pozytywnie zaskoczylasmile)

      Poza tym poprzedni rok uplynal pod znakiem sielanki rodzinnej w postaci Mamusi ktora sie swietnie trzyma i trzyma zelazna raczka moich Braci i Bratowa choc robi to subtelnie i delikatniesmile

      Moj jedyny Bratanek znalazl moze wreszcie kobiete swojego zycia i nawet ma razem z powyzsza bardzo sympatyczne dziecko wprawdzie nie bratankowe ale cala Rodzina zaadoptowala przychowek Bratanka a tatus dziecka narzeczonej Bratanka chetnie wspolwychowuje syna wiec sielanka kwitniesmile

      W pracy nie jest najgorzej , jakiejs perspektywy na widoku. Powoli sie aklimatyzuje na rubiezach ...
      Dobry rok byl , zeby nadchodzacy nie byl gorszy a moze o dwa kroki lepszysmile)
      czego i Wam zyczesmile)
      Ula

      • jan.kran Re: Coś się kończy, coś zaczyna czyli ... 29.12.10, 23:38
        Popeye , musze przemyslec Twoj wpis ale tak na szybko zycze Ci zeby choc czesc beztroski powrocila...
        Nie wiem ile zmoich marzen i planow sie spelni. Wiem ze osiem lat temu stalam nad przepascia a teraz dalam duzy krok do przodutongue_outPPP
        To ze Mloda ma master na wyciagniecie reki to juz dla mnie sporo , ale kilka lat temu nie wierzylam w mature Juniora nic a nic a teraz ma studia za plotem.
        Ale to wszystko nic ... nie wiem kiedy sie uspokoje i przestane bac o syna ...
        Taki przezycia pozostawiaja niezpomniane rany...
        Oby ten nadchodzacy rok byl dla Nas dobry i spokojny!!!
        Czego Wam i sobie zyczesmile
        Ula
    • omeri Re: Coś się kończy, coś zaczyna czyli ... 31.12.10, 11:28
      Gratulacje dla Admina i by dalej nam królował smile

      Jaki był ten 2010 - dla mnie normalny, za szybko czas mija, ale to podobno typowe,że co raz szybciej czas mi biegnie.
      Jaki bedzie 2011 - nie robię planów, nie myślę o tym - jak bedzie zdrowie - to wszystko się jakos poukłada.
    • josarna Re: Coś się kończy, coś zaczyna czyli ... 02.01.11, 17:53
      2010 był całkiem niezły ogólnie. Najważniejsze, że aktualnie jestem zdrowa! Nie wiem co będzie za rok, ale czuję się wspaniale i PET to potwierdza.
      W firmie czuje się wciąż kryzys z roku 2009; mam cichą nadzieję, że w tym roku zaczniemy wychodzić z dołka. Mam super wnuka. Liczę na kolejnego/kolejną u drugiego syna. Najważniejsze jednak byśmy wszyscy szczęśliwie i w zdrowiu doczekali następnych Świąt, które dla mnie są Świętem Rodziny i Przyjaciół i Nadziei.
Pełna wersja