Przeczytane usłyszane a czasami nawet zobaczone ..

01.07.11, 15:17
Poprzedni watek sie przelal wiec otwieram nowy tym artykulem przeczytanym dzis:

wyborcza.pl/1,75480,9868973,Tony__syn_Milosza.html?as=2&startsz=2

###"Ojciec pisał po polsku i bazował na kulturze polskiej. W domu język polski był językiem podstawowym - zawsze, od XVI wieku, jak zbadał ojciec. Ja w sumie także jestem dowodem na to, że był poetą polskim. Bo skąd jestem w stanie - jako człowiek urodzony w Stanach, wychowany we Francji, który ani razu nie był w Polsce przed trzydziestką, który nigdy nie uczył się w żadnej polskiej szkole - mówić po polsku, jeśli nie przez wpływ ojca?"


smile))))))))))))))

Moje dzieci urodzone w DE , wychowane tamze i w Norwegii moglyby sie pod powyzszym podpisac , tylko ojca trzeba zastapic slowem matka.

Kran

    • alfredka1 Re: Przeczytane usłyszane a czasami nawet zobaczo 01.07.11, 19:19

      Świetny wywiad, radzę przeczytać -
      -J.K. a do Ciebie mamy ogromny szacunek.
      • jan.kran Re: Przeczytane usłyszane a czasami nawet zobaczo 01.07.11, 20:23
        Wywiad rzeczywiscie ok. A co do szacunku to ja bym nie byla taka szybka bo okropnie wrzeszczalam na Mlodziez kiedy odmawiala komunikacji po polsku i na pewno maja dzis traumetongue_outPP
        Podrzucam link z forum o wielojezycznosci , raczka mi sie omsknela i komentarze do artykulu co mialyby tu poszly na tamto forum ...
        Ale w zasadzie tam tez pasuja.
        Co szacunku to zwracam uwage na mojego wspoladmina na Wieljoezycznosci , Risando , jest Niemcem , pieknie pisze po polsku a corke wychowuje w jezyku niemieckim . W Polsce.
        Do Niego mam naprawde szacunek.

        forum.gazeta.pl/forum/w,37229,123684862,123684862,Dorosle_wielojezyczne_dzieci.html
    • popaye Re: Przeczytane usłyszane a czasami nawet zobaczo 01.07.11, 20:50
      Eeeeee.....

      "... Wie pani, ja się tak wychowałem, że czy jestem we Francji, czy w Polsce, czy w Ameryce, czyli w kulturach, które znam względnie dobrze, to czuję się wszędzie podobnie. U siebie i nie u siebie.

      Czyli nigdzie nie jest pan u siebie?

      - Nigdzie na sto procent. Nigdy. ...."

      Ano,- właśnie sad
      Urodzonych "gdzieś tam" to nawet nie przeszkadza, silą rzeczy, z autopsji nie znają innej
      sytuacji i ta jedyna IM znana wydaje się normalnością,
      Jedynym, silniejszym Ich umocowaniem w jakimś regionie Świata jest język jak i kulturowe (często tez - religijne) obyczaje matki (dokładnie tak: matki a nie ojca!).

      Wbrew pozorom to silny związek!.Pozwolił np.Zydom (jako nacja) przeżyć prawie 2 tys. lat diaspory a niektóre kultury wykształciły, w swym języku, specjalne
      pojęcia sygnalizujące szczególne powiązania z językiem ( przez to i kultura oraz typowym obyczajem) np.:Muttersprache - ( język matki) zaczerpnięta z jez.niemieckiego.

      Dla mnie (personalnie) emigracja to przekleństwo, - czym dłuższe tym gorzej! sad

      Ani p.Miloszowi, ani Twoim dzieciom Ulenko w żadnym przypadku nie "zazdroszczę"
      bycia obywatelami "Świata" (czy Europy).
      Bez mych narodowych korzeni, choć dzisiejsza Polska ma niewiele wspólnego z ta która opuszczałem, czul bym się jeszcze gorzej.

      Stale "przeklinam" ten dzień w którym zdecydowałem się chwilowo "pożyć
      i pomieszkać" Zagranica.
      Z (planowanych) roku/dwóch, niepostrzeżenie "robi się": 10, 15, ... 25..... sad
      U mnie : 33 i wreszcie jestem tam gdzie nigdy nie chciałem być!: nigdzie
      "u siebie" sad

      piep...... i zmarnowane życie sad
      • jan.kran Re: Przeczytane usłyszane a czasami nawet zobaczo 01.07.11, 21:04
        Popeye drogi smile
        Ja jestem z natury nomadem , stwierdzilam to definitywnie majac lat 50 z kawalkiem. Moze jak mi dzieci pojda na swoje a ja dozyje to wyrusze w podroz smile))
        Jak chodzi o emigracje to nie zastanawiam sie czy zle czy dobrze ze opuscilam Oj , wiem ze czesto trudno wytlumaczyc pozostawionym w PL doswiadczenia emigranta.
        Natomiast podejrzewam ze gdyby nie emigracja nie mialabym takiego ciekawego i niespokojnego zycia , nie poznalabym tyle kultur i jezykow.
        Ja z tego wynioslam malo konkretnych korzysci natomiast moja Mlodziez sporo.
        Ja moim dzieciom zazdroszcze ale to osobna historia i moze kiedys opowiem czemusmile)))
        Ula
      • alfredka1 Re: Przeczytane usłyszane a czasami nawet zobaczo 01.07.11, 21:06

        Nigdzie nie czuję się U SIEBIE .... wydaje mi się, że jedynie w mojej Wilejce byłabym szczęściwa bo... u siebie.
        Ale nigdy tam nie pojadę, bo albo umarłabym ze wzruszenia jak ten stary Niemiec u Krall ,albo nie odnalazłabym się już... I tak to nie mam miejsca na Ziemi sad(
        • popaye Re: Przeczytane usłyszane a czasami nawet zobaczo 01.07.11, 23:17
          Alfredko Mila,-
          Ty jeszcze jesteś w szczęśliwej sytuacji - u siebie Jesteś: wśród mniej lub bardziej sympatycznych rodaków (temat na inna historie) , w swojskim obyczaju, języku
          i kulturze.
          To niezależne Od Ciebie polityczne uwarunkowania zadecydowały, ze Twojej Wilejki
          nie ma!.
          Ja, idiota zrobiłem to wszystko .... dobrowolnie(!) bez specjalnego: "musu i przymusu",
          - trochę dla iluzorycznej "wygody" połączonej z "ułańska fantazja" sad

          "Twojej" Wilenki - tej która pamiętasz z dzieciństwa czy wczesnej młodości i tak by
          nie było, tak jak nie ma (takiej) Warszawy która ja pamiętam z dzieciństwa.
          Upływu czasu i jego skutków nie powstrzymamy - na to nie ma silnych!

          Te "stare baby" które (przypadkiem!) spotykam - okazują się moimi b. szkolnymi Koleżankami które zachowałem w pamięci jako zgrabne i piękne dziewczyny z warkoczami, białymi szkolnymi bluzkami i .... piegami .9
          Czas nie stoi w miejscu.
          Jak spojrzę w lustro - dopiero czuję jaka One maja zabawę widząc, po tylu latach mnie:
          starego, siwego (i mocno wyłysiałego) dziada z daleko posunięta skleroza
          - w miejsce młodego, wysportowanego "głupka-wesołka".
          Z całego wcześniejszego "obrazu" może.... głupota pozostała,- reszta, szkoda mówić
          - jeden obraz nędzy i rozpaczy sad
          Eeech....
          Weekend się zaczyna a my o takich rzeczach
          smile))

          pozdr.,-
          pE
          • izis52 Re: Przeczytane usłyszane a czasami nawet zobaczo 02.07.11, 09:27
            Myślę, że każdy ma swoją " Wilejkę", do której chciałby wrócić, bo tam wszystko było bezpieczne, proste, uczciwe. Zdecydowanie lepsze są powroty wirtualne, gdyż rzeczywistość może okazać się dość okrutna, jak opisuje popaye.
            Ilu ludzi, tyle różnych historii o dokonanych wyborach, starych jak świat, a sprowadzających się do alternatyw: być, mieć, kompromis ? Tak było, ale to już przeszłość. Kolejne pokolenia
            coraz bardziej czują się obywatelami świata. Owszem, szanują jakąś cząstkę tradycji, obyczajów wyniesionych z domu, ale nic z narodowych świętości nie jest w stanie ich zatrzymać, jeśli upatrują swoje miejsce poza ojczyzną.
            Czy kontemplacyjne nastroje - wskazują na oczywistą oczywistość ? Myślę tu wyłącznie o sobie big_grin big_grin





            Nie wiem czy
            • mammaja Re: Przeczytane usłyszane a czasami nawet zobaczo 03.07.11, 12:35
              Temat trudny - moje pokolenie nie mogło wyjeżdżac "kiedy i gdzie chcialo". Moglam w swoim czasie "zostac" we Francji, ale conajmniej 5 lat czekania na obywatelstwo bez mozliwości zobaczenia rodziców i brata było dla nie niemozliwe. No i dobrze. Zapamietałam dobrze rozmowę z moim stryjem - bardzo "zasiedzlałym" emigrantem okresu wojny, mozna powiedziec - człowiekiem sukcesu na emigracji - ktory powiedzial: " nikt nie zrozumie losu emigranta, kto nim nie był". I że nie ma czego zazdrościc. Więc nie zazdroszcze smile
    • omeri Re: Przeczytane usłyszane a czasami nawet zobaczo 06.07.11, 13:46
      wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80271,9900318,_Dlaczego_Pan_udaje___i__Jeszcze_Europa_nie_zginela__.html
      Zaczęło się polskie piekiełko na forum PE sad
    • jan.kran Re: Przeczytane usłyszane a czasami nawet zobaczo 15.08.11, 16:08
      gospodarka.gazeta.pl/gospodarka/1,33181,10109382,Gigantyczny_sukces_Frugo__Miliony_sprzedanych_butelek.html
      smile))))))))))))))))
      Tak sie ciesze , moj ulubiony napoj.
      Wlasnie sie wybieram do Oj to sie opije za wszystkie czasy !!!!
      • izis52 Re: Przeczytane usłyszane a czasami nawet zobaczo 04.09.11, 09:21
        Wysłuchałam, zobaczyłam - benefis J.Śmietany. Wspaniały dłuuugi koncert, a mój ulubieniec N.Kennedy dopiero w drugiej części.... Pół Krakowa się zmieściło w niewielkiej Filharmonii na inaugurację sezonu. A tu mój idol w klasycznym repertuarze:

        Czardasz
        • alfredka1 Re: Przeczytane usłyszane a czasami nawet zobaczo 04.09.11, 14:10
          Chyba dzisiejszy wieczór poświęcę na domowy koncert i posłucham, chociaż z nagrań ,Smietany i Kennedego.
    • jan.kran Re: Przeczytane usłyszane a czasami nawet zobaczo 07.10.11, 05:21
      www.polityka.pl/psychologia/okiemeksperta/1520198,1,po-smierci-tworcy-applea.read
      • warum Re: Przeczytane usłyszane a czasami nawet zobaczo 16.10.11, 14:49
        Zanim wkleje cos, nawiaze do zalaczonej przez JanKran linki :
        Cyt.dr Leszek Mellibruda , o powszechnie docenianym choc kontrowersyjnym tworcy Apple'a

        "Pokazywał, że trzeba iść za ciosem, lecz także szukać konsekwencji ciosów w chmurę – nietrafionych projektów, których przecież miał na koncie sporo.
        Czymś zupełnie wyjątkowym, zwłaszcza w zestawieniu z naszymi realiami, było jego zachowanie, gdy z powodu choroby nie był już w stanie pracować.
        Stać go było na to, żeby wysłać do wszystkich pracowników koncernu maila z wyznaniem, że przeszacował swoje siły i musi się wycofać.
        Taka demonstracja, że w kluczowych momentach traktuje wszystkich swoich pracowników jako partnerów, to coś, czego w polskich warunkach jakoś nie potrafię sobie wyobrazić." ciach.
        Wiec jako przyklad polskich realiow jako,ze kurz wyborczy prawie opadl:
        Z przegranej Pis wodz ani mysli wyciagac wnioski/ bo do tego chyba trzeba miec odrobine samokrytycyzmu, albo ... realizmusmile/
        "Chciałbym przedyskutować tę drugą sprawę i zgłosić inną kandydaturę – powiedział./ Jacek Kurski/
        – Zgłosić pan może, dyskutować też możemy, ale ja decyzję już podjąłem - odpowiedział stanowczo. /Jaroslaw Kaczyński/." Tak wyglada "demokracja" w PISsmile
        wiecej tu: wiadomosci.onet.pl/kraj/niebezpieczne-spiecia-w-pis-ja-decyzje-juz-podjale,1,4881834,wiadomosc.html
        Ten gosciu naprawde nie wie kiedy ze sceny zejsc....

    • jan.kran Re: Przeczytane usłyszane a czasami nawet zobaczo 19.10.11, 15:42
      www.tokfm.pl/Tokfm/1,103086,10490142,_Wypuszczono_prawdziwych_mordercow_____Eksperci_o.html
      wyborcza.pl/1,76842,10493407,Zalobna_radosc_po_uwolnieniu_Szalita.html
      Od kilku lat sledze losy tego mlodego czlowieka , rowiesnika mojej Mlodej.
      Ciesze sie ze ze jest wolny ale za Jego uwolnieniem stoi ...
      Przeczytajcie obydwa komentarze , zwlaszcza Dawida Warszawskiego ktorego cenie od lat.
      K.
      • izis52 Re: Przeczytane usłyszane a czasami nawet zobaczo 19.10.11, 17:44
        Na ulicy starej Jerozolimy częsty obrazek; żołnierze i żołnierki pod bronią. To zdjęcie z lutego 2010.

        http://i54.tinypic.com/2r3ur6p.jpg
        • wodnik33 Re: Przeczytane usłyszane a czasami nawet zobaczo 19.10.11, 20:24
          Gdy pomyślę ilu zabójców wypuszczono teraz, to ciarki po plecach chodzą.
          Ile znów może zginąć ludzi w sklepach, kawiarniach lub w szkolnych autobusach.
          to nie znaczy, że nie cieszę się ze "zwolnienia" tego chłopaka/
          • mammaja Re: Przeczytane usłyszane a czasami nawet zobaczo 19.10.11, 23:35
            Mialam dokladnie te same odczucia, Wodniku !
    • jan.kran Re: Przeczytane usłyszane a czasami nawet zobaczo 20.10.11, 13:46
      www.spiegel.de/politik/ausland/0,1518,792982,00.html
      Lece czytac dalej...
      • jan.kran Re: Przeczytane usłyszane a czasami nawet zobaczo 20.10.11, 13:50
        der Desport , hhihi, chyba korektorzy szpigla z nerfuuff walneli literowke ale czy Despot czy tez Desport wazne ze zostal dopadniety...
        • izis52 Re: Przeczytane usłyszane a czasami nawet zobaczo 20.10.11, 17:39
          Podobno nie żyje. Czuł się tak wielki, że nie wyjechał z Libii, choć mógł. Kończy jak Ceauşescu, ale to chyba nie koniec rewolucji, bo w Libii nie było opozycji. Wg. komentarzy walczą między sobą plemienni przywódcy i nie wiadomo, co z tego chaosu się wyłoni. wink
          • warum Re: Przeczytane usłyszane a czasami nawet zobaczo 22.10.11, 16:07
            Zgadzam sie, zupelnie nie wiadomo co sie z tego chaosu wyloni, i tam, i u nas.

            ..."dzisiejsza praktyka polityczna polega na uwodzeniu.
            Chodzi o to, żeby wyborca lub wyborczyni otworzyli szeroko ramiona i zamknęli oczy."
            cyt. Leszek Miller
            całosc tu: fakty.interia.pl/tylko_u_nas/wywiady/news/miller-polityk-uwodzi-wyborcow-zeby-otworzyli-ramiona-i,1711671
            Reklama nierzadu?
            • warum Re: Przeczytane usłyszane a czasami nawet zobaczo 01.11.11, 16:23
              "Mistrzowskie lądowanie awaryjne. To kpt. Wrona. "Perfekcyjna robota! Kunszt""
              wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114883,10570856,Awaryjne_ladowanie_w_Warszawie___Gratulacje_dla_pilota_.html
              Brak mi slow z podziwu. Szczegolnie jak ogldalam ujecie od tylu. "Podrecznikowe", wzorcowe, i... absolutnie prawdziwe. Nie wirtualne. W takich momentach czuje sie dumna,ze to Polak.

              • alfredka1 Re: Przeczytane usłyszane a czasami nawet zobaczo 01.11.11, 18:24

                Przeżycie, nawet dla nas teraz, niesamowite. Kłaniamy się nisko całej Załodze. Pan Kapitan - geniusz latania i lądowania.
                Mąż własnie wrócił z cmentarnej wachty i dopiero teraz ogląda... ogromnie przejęty i jego pierwsze słowa to "Pilot napewno był szybownikiem"
                Sąsiadka przybiegła i mówi, że Go chyba wszyscy święci nieśli .. też sympatyczne.
                właściwie trudno i mówić i pisać.
                • popaye Re: Przeczytane usłyszane a czasami nawet zobaczo 01.11.11, 20:08
                  oj tam - oj tam...

                  święto to i Tusk (z pomocą Putina!) nie zdążył do Okęcia ściągnąć beczek z hel_em,
                  wykopać głębokiego rowu w poprzek pasa do lądowania i umieścić atrap brzózek
                  wykonanych z twardych stopów metali wykorzystywanych przez Ruskich w ich programie kosmicznym.
                  Nawet wyborowych strzelców (z NKWD) nie zdarzyli sprowadzić by zlikwidować (seriami z kałasznikowów) tych którzy ew. przeżyją takie lądowanie sad

                  Myślę, ze Wysoka Komisja PiS_u ( Papryka i Salami) pod przywodctwem Antka Macierewicza wyjaśni (szczegółowo!) te tuskowe zaniedbania smile
                  Wyniki Ich pracy poda Radyjo toruńskie - niezwłocznie.
                  Niepolskim mediom na jakie się powołujecie - radze NIE wierzyć!.

                  pozdr.
                  • alfredka1 Re: Przeczytane usłyszane a czasami nawet zobaczo 01.11.11, 20:28

                    Trochę rozładowaleś napięcie smile
                    teraz z drugiego pokoju dochodzi do mnie wywód techniczny Wodnika dla córki. Stary szybownik ...
                    Cały prawie dzień miał wachtę kwestową i przyszedł nawet zaskoczony hojnością dawców.
                    Były wzruszające rozmowy ze starowinką, której TATUŚ też nie wrócił z morza ...-było dużo rodziców z dziećmi, którym opowiadali dlaczego ten pomnik postawiono.-
                    • popaye Re: Przeczytane usłyszane a czasami nawet zobaczo 01.11.11, 21:02
                      No taak, doswiadczony Wilk Morski (i powietrzny!) ma co opowiadac.
                      Pogratulowac takiego taty i malzonka - serio! smile

                      Z tym przypadkiem (na Okeciu) to troche tak iz wszyscy "zachwyceni" bo....
                      stalo sie tak jak sie stac POWINNO!.
                      Procedury postepowania zostaly zachowane czego przeciez PRAWO wymaga, ale dla nas (Polakow) to juz prawdziwy cud!.
                      Przeciez wiekszosci obowiazujacych przepisow i proceder nie przestrzega zaden (nasz) rodak!, Czy ten kpt.Wrona to na pewno Polak ( z narodowosci ma sie rozumiec)?
                      - bo.... jakis "wybrakowany" mnie sie wydajesad

                      Zeby nie bylo to takie calkiem "cacy/cacy" to podobno juz zaraz po starcie ( jeszcze nad NYC) p.kapitan stwierdzil powazna awarie systemu hydraulicznego i..... lecial dalej, choc
                      PRZEPISY, zdaje sie, postanawiaja zupelnie cos innego......

                      "Stary" szybownik, preciez zawsze wyladuje!, jak sie uda
                      tzn. z zachowaniem wszelkich wymogow postepowania w takowej sytuacji awaryjnej
                      - no to pieknie i huraaa!.
                      Udalo sie!, - no to brawo!
                      Tez sie ciesze, ale nie zmienia to mojego (od lat) przekonania, ze (dobrowolnie) na poklad zadnej jednostki latajacej f-my LOT nie wsiade.
                      Bo sie moze udac - wlasnie, a u innych przewoznikow ani udawac sie nie musi
                      i ja nie musze miec "szczescia", ze akurat TEN pilot byl.... szybownikiem.

                      pozdr.,-
                      • warum Re: Przeczytane usłyszane a czasami nawet zobaczo 01.11.11, 21:44
                        Oczywiscie euforia za chwile opadnie i zacznie sie szukanie winnych, oraz przepychanka kto za to zaplaci. Ale dzieki temu,ze pilot wykazal sie wielkim kunsztem i doswiadczeniem i wszyscy zrobili co do nich nalezalo / a pogoda i czas sprzyjaly/ pasazerowie i zaloga przezyli to ladowanie.
                        Tak powinno byc, zgoda. Tylko czasem przypadek, zaniedbanie, splot niekorzystnych okolicznosci sprawia,ze nasze oczekiwanie jak POWINNO byc okazuje sie nierealne.
                        Mysle, ze kapitan Wrona zrobil co mogl, zeby bezpiecznie wyladowac, i mozemy sie cieszyc, ze sie udalo.
                        I latanie na szybowcach na pewno mu nie zaszkodzilosmile nawet jak zaliczyl ponoc ladowanie w polu. A swoja droga, sam fakt,ze ktos lata na szybowcach lekkich jak piorko i zdanych tylko na wiatr i pilotuje odrzutowcom swiadczy,ze potrafi naprawde wiele i jest niezwyklym czlowiekiem.
                        • mammaja Re: Przeczytane usłyszane a czasami nawet zobaczo 02.11.11, 00:41
                          Ja dołaczam do podziwu nad kapitanem Wroną i cała załogą. Bezwarunkowo i bezanalizowo -suoer gość !
    • wodnik33 Re: Przeczytane usłyszane a czasami nawet zobaczo 01.11.11, 21:08
      Warum pięknie opisała awaryjne lądowanie samolotu na Okęciu. Mogę dodać, żeby tak latać trzeba "czuć maszynę i powietrze" Te umiejętności można uzyskać latając na szybowcach. Tam każdy lot wymaga połączenia tych umiejętności szczególnie w lataniu zawodniczym. A lądowanie nie ma powtórki /bo przecież szybowiec nie ma silnika/
      Kapitan Wrona jast wybitnym szybownikiem biorącym udział w różnych zawodach szybowcowych.
      Popay e przeoczyłeś jeszcze masę możliwości ze wschodniej strony.
    • popaye Re: Przeczytane usłyszane a czasami nawet zobaczo 03.11.11, 00:29
      wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114963,10578974,Zakon_zakazal_ks__Bonieckiemu_publicznych_wypowiedzi_.html
      To kwintesencja polskiego katolicyzmu!

      Jezeli ktokolwiek w tej pokretnej, zaklamanej i obludnej organizacji: przekretu
      i prymitywnej hucpy byl, dla mnie, cos "wart"- to arcbp.Zycinski i wlasnie ks.Boniecki.
      Z tym, ze z ust Zycinskiego padaly (nie czesto coprawda) rowniez doktrynalne "oszolomizmy" to u ks.Bonieckiego nie slyszalem ich nigdy.

      Jezeli kiedykolwiek swiadomie kupilem pismo "katolickie" to byl to Tygodnik Powszechny
      bo wlasnie jego Redaktorem byl ks.Boniecki - dla mnie absolutna gwarancja, ze
      glupot i "moherowego pieprz...." w tresci tego czasopisma nie bedzie!.

      Nie znam w polskim KK zadnego hierarchy (czy ordynarnego "klechy") ktory poziomem intelektualnym, erudycja i kultura wypowiedzi nawet zblizyl by sie do niwea´u ks.Bonieckiego.
      Nie bylem nigdy szczegolnym sympatykiem JP II "wodza" bardziej miernot kalibru
      torunskiego hohsztaplera i calej (teraz juz bez wyjatkow) absolutnie bezkrytycznej "hierarchii" polskiego KK, ale dokad na tym horyzoncie bezbrzeznej glupoty palily sie "ogniki" postaci ks.ks. Pieronka, Goclawskiego, Zycinskiego czy wlasnie Bonieckiego
      - jeszcze mialem nadzieje ze.... to ja sie myle (w ocenach) i moze COS w tym jest!.

      Teraz juz nie mam zadnych watpliwosci: hucpa, porubie, matactwo i przekret!
      - tylko tyle z moich "watpliwosci" pozostalo.

      77-letniemu, koscielnemu intelektualiscie ta "instytucja" nakazem zamknela usta!
      - tylko podziwiac i .... zaplakac sad
      Jeszcze kilka dni temu (w programie Olejnik) z niebywala przyjemnoscia sluchalem z Nim wywiadu z... jedyna wlasciwie refleksja: daj mi "Boze" bym w tym wieku, a nawet teraz
      mogl wykrzesac z siebie chocby czastke tej wiedzy, intelektualnego obycia, oglady
      i sprawnosci umyslowej jaka posiada ks. Boniecki - tylko pozazdroscic!.
      No i masz babo placek, wszystko wskazuje iz byla to ostatnia okazja posluchania tego iezwykle madrego Czlowieka.
      Tja...." Alleluja i do przodu!" bedzie teraz wyznacznikiem szczytow pojeciowych tych
      sukienkowych intelektualistow. Tylko pogratulowac! smile)

      pozdr.


      • jan.kran Re: Przeczytane usłyszane a czasami nawet zobaczo 03.11.11, 15:34
        Jestem tez pod wrazeniem ladowania Kapitana Wrony ale chyba wieksze wrazenie wywarla na mnie Pani Kaczynska , wszystkie czesci ciala mi opadly i przypomnialo mi sie powiedzenie ktore Mamusia czesto uzywa: Glupota ludzka jest jaK milosierdzie boskie ... nieskonczona:

        wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114883,10581187,Kapitan_Wrona_odpowiada_Marcie_Kaczynskiej__Tego_nie.html
    • jan.kran Re: Przeczytane usłyszane a czasami nawet zobaczo 04.11.11, 10:35
      wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114883,10586161,Parasolka_wszczepiona_do_serca_ratuja_przed_udarem.html
      Mam do czynienia na codzien z pacjentami po udarach mozgu . Poza tym Mamusia doznala udaru wskutek wczesniejszego migotania przedsionkow.
      Kolejna mozliwosc pomocy osobom ktore sa zagrozone udarem...
      Pisze krotko bo mnie ten temat dotyczy bardzo i zawodowo i osobiscie i emocjonalnie ...
      Udar zmienia cale zycie i pacjenta i najblizszego otoczenia , jezeli jest jakas szansa temu zapobiec jestem jak najbardziej za...
    • jan.kran Re: Przeczytane usłyszane a czasami nawet zobaczo 04.11.11, 10:46
      www.spiegel.de/karriere/berufsleben/0,1518,795271,00.html
      Przepraszam ze po niemiecku ale ten temat dotyka mnie i moja Mlodziez osobisciesmile)
      Generalnie chodzi o to ze jestesmy asocjalni bo zyjemy wieczorem i w nocy a poranne wstawanie to jest horror.
      Ja mam to szczescie ze pracuje wieczorami i w nocy wtedy jestem wydajna na 200 %. Nie wyobrazam sobie ze moglabym pracowac od siodmej trzydziesci ...
      Moje dzieci probuja sie dostosowac ale generalnie sa sowami.
      Nie weim czy my sie mamy dostowac do spoleczenstwa czy spoleczenstwo do nas ale niestety jestesmy sowami i nie wiem jak temu zaradzicsmile)))
      • jan.kran Re: Przeczytane usłyszane a czasami nawet zobaczo 04.11.11, 10:59
        ¤¤ ¤Zwang zum ungesunden Rhythmus

        Nun könnte man sagen: Typisch - schließt von sich auf andere! Soll einfach mal früh zu Bett gehen, die Gute. Ein bisschen mehr Selbstbeherrschung, und dann ist alles paletti.

        Aber so einfach ist es ja nun doch nicht: Denn der chronobiologische Typus ist angeboren. Langschläfer können nichts dafür, dass sie lange schlafen. Und Lerchen können auch nichts dafür, dass sie früh aufstehen. Es ist keine Leistung, sondern eine biologische Disposition.

        ------------------------> Tak jest!!! Ja nic za to nie moge ze moj rytm biologiczny jest taki a nie inny. Wiczorem a zwlaszcza w nocy rozkwitam. Wtedy jestem najbardziej wydajna , moja Mlodziez tez.
        Owszem moje dzieci musza niekiedy pojawic sie w szkole czy na uni o jakis zupelnie dla nas nie do przyjecia porze ale oboje dzaza do tego zeby w przyszlosci zdobyc zawod ktory pozwala na pozne wstawania...
      • popaye Re: Przeczytane usłyszane a czasami nawet zobaczo 05.11.11, 20:06
        Oj Ula, Ula.....

        znów zamieszczasz obcojęzyczny tekst i do tego w języku który (zapewne): kein Schwein kennt smile))
        Boje się z treścią Twojego wpisu polemizować bo znów (w efekcie) "wyjdzie", ze to ja powołuje się na obcojęzyczne teksty smile.

        W temacie: z tymi "sowami" to chyba jest podobnie jak z tzw. dysleksja.
        To były "choroby" w czasach które ja pamiętam rel. łatwe do wyleczenia: ojciec sięgał po pasek od spodni (albo matka po ścierkę do wycierania naczyń) i... stawał się cud!
        bo natychmiast ew."dyslektyk" przypominał sobie iż zakreślone w zeszycie na czerwono (przez nauczyciela) wyrazy: gura, przenica, bzask (i im podobne) chyba
        jednak(!) nie tak się pisze!.
        Podobna radykalna metoda była b.skuteczna w przypadku prób przekonania (rodziców
        i Szkoły), ze rozpoczynanie nauki o godz. 8°° rano to.... czyste chamstwo i "lepiej" by było tak ok.: 10°° smile)

        I.... tyle, mojego zdania, w przedmiocie tych "problemów" smile)

        Czytanie Twoich niemieckojęzycznych "źródeł" mnie-osobiście sprawia szczególna przyjemność bo.... szczególnie teksty Spiegel_a ( bo akurat temu tygodnikowi NIKT w Europie nie może zarzucić wątpliwego poziomu merytorycznego artykułów).
        Radochę (ale to i sprawa wyjątkowości tego języka, który trzeba znać by to docenić)
        w czytaniu sprawiają mnie np.: takie zwroty " ...Und wissen Sie was? Es ist mir egal. Denn diese frühen Vögel können mich mal!".
        Wyobrażasz sobie coś takiego w poważnym piśmie polsko lub
        angielskojęzycznym? smile)

        Eeeh....
        Jak się (wreszcie) przeprowadzę do naszej (polskiej) rzeczywistości wiejsko/gminno/powiatowej to niczego (raczej) nie będzie mnie brak z "wielkomiejskości" mego dotychczasowego życia, ale zal będzie mnie właśnie tego
        "nadreńskiego luzu" (tolerancji zachowań i zwrotów jezykowych) ,który docenić może
        tylko ten który przez dziesięciolecia ma to na codzien.
        Jak Mickiewicz - Litwę smile))

        pozdr.




        • alfredka1 Re: Przeczytane usłyszane a czasami nawet zobaczo 05.11.11, 20:46

          Oj, dzieci dzieci ... naukę języka niemieckiego zakończyłam w 1949 roku. I więcej znam na pamięć Wierszy Goethego czy Schillera niż zwykłych słowek.
          Znam wiersze i wierszyki a nawet dwie kolędy.
          I tak się zastanawiam, czy tak mnie dobrze uczono, czy taka Geniusza jestem, że prawie swobodnie dogaduję się w sklepie, na ulicy szczecińskiej /ciągle stare Niemki o cos pytają/
          Pamiętam gramatykę , skladnię i takie różne "links, rechts, gerade ..i parę form grzecznościowych.
          Jak to się mówi o takim osobniku? chyba niedouczek albo nieudacznica.
          Pozdrawiam.
          http://i48.tinypic.com/10er32u.jpg
    • popaye wrota od stodoly nie mialy .... wylacznikow :) 05.11.11, 20:54
      Wiele (tu na forum rowniez) padlo zachwytow nad umiejetnosciami pilotow z LOT-u, ze tacy - wow! bo.... zrobili to czego sie od Nich oczekuje (naiwnie?) i za co biora wynagrodzenie: dostarczyc calo! pasazerow z miasta A do B.
      Naleze do niewielu(!) tych ktorzy jakos, hmmmm..... nie bardzo wiedza czym
      tu sie zachwycac, kolejne (w historii transoceanicznych lotow LOT-u zadna "nowosc")
      kilkaset ofiar to ma byc "norma" a dowiezienie pasazerow: calych i zdrowych to juz
      wyjatek?, nawet jak sa jakies problemy techniczne?.

      "Szybownikow (u nas) ....wielu" jak widac i dobrze, bo strach bylo by pomyslec co by bylo gdy by nie dosc, ze zaloga (piloci) "zapomnieli" wlaczyc jakis przycisk (przestawic z
      "off" na "on") to jeszcze by nie mieli praktyki ... szybowcowej! sad

      Pomijam poziom "zrodla" tego tekstu:
      wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114883,10595384,_NDz___zaloga_boeinga_nie_uzyla_bezpiecznika_awaryjnego.html
      to... jakos wydawalo mnie sie "dajace do myslenia", ze technicy z f-my Boening, natychmiast po postawieniu samolotu na powietrznych poduszkach, mimo niewatpliwych odksztalcen kadluba (podczas ladowania "na brzuchu") w ciagu kilku minut, bez uzycia jakichs "specjalnych" narzedzi czy "sily" wysuneli podwozie tej maszyny: jak by nie bylo zadnej "awarii".
      Tja...., ale Oni (amerykanie z Boening_a) zapewne na drzawiach od stodoly by nie polecieli, a u nas (w LOT-cie) przeciez "normalka".
      Efekty tez: raz sie "uda", nieraz nie sad
      • alfredka1 Re: wrota od stodoly nie mialy .... wylacznikow : 05.11.11, 22:26

        Popaye, nie cytuj mi tu tekstów z "Naszego Dziennika" -a może to ma być żart ?'Widocznie po 22 tracę rozumienie tych czarnych znaczków. - Wyborcza puszcza wiadomość z NDz. ale czę sc czytających przyjmie to jako krytykę, niedbalstwo, głupotę itd.
        naszych pilotów.
        W szybowcach się nie przyciska !!!
        W Twojej pracy wszystko samo wyskakiwalo tylko myśli były przekaźnikiem ??
        Przepraszam, ale czasami tak mam, ze niepotrzebnie coś napiszę, a potem całą noc nie śpię.Trudno, jak w starym rosyjskim przysłowiu : "napiszesz pierom, nie otrubisz toporom"
        • popaye Re: wrota od stodoly nie mialy .... wylacznikow : 06.11.11, 12:08
          alfredka1 napisała:
          "....W Twojej pracy wszystko samo wyskakiwało tylko myśli były przekaźnikiem ?? "

          Alfredko Przemiła smile

          Witaj przeuroczym (słonecznym) przedpołudniem,

          Ja, jak zapewne - każdy, nie jestem nieomylny i w życiu, w tym zawodowym, popełniłem (obiektywnie) niezliczona ilość błędów oraz podjąłem szereg nierozsądnych decyzji.
          Tylko, hmmmm......
          Ja, obrałem zawód i związana z nim prace, w której "moje błędy i pomyłki" nawet radykalnej natury, dla bezpieczeństwa i ew.tragicznych skutków innych maja znaczenie z tendencja w okolice 0 (zera!).
          Jestem świadomy swoich niedoskonałości wiec nigdy nie podjął bym się odpowiedzialności związanych z wykonywaniem obowiązków których (błędne) rozstrzygnięcia mogą mieć decydujacy wpływ na zdrowie a nawet życie iinnych.
          Nie jestem i nigdy nie zabiegałem o to by być: lekarzem, pilotem, zawodowym kierowca, wojskowym czy ... politykiem (obojętnie jakiego szczebla).

          Ale od Tych którzy się takich obowiązków podejmują, mam prawo oczekiwać bo
          place za to jako podatnik, ze Państwo musi być gwarantem rozwiązań
          i kontrolnych mechanizmów, iż z takich stanowisk eliminowane będą jednostki
          nie spełniające wymaganych wysokich kryteriów i zrozumianych oczekiwań.

          Nieuctwo, ułańska-fantazja, lekkomyślność i tendencje do nadmiernego ryzyka, pijaństwo
          i zbyt wysokie, subiektywne mniemanie o "nieomylności" podejmowanych decyzji powinno być z takich zawodów bezwzględnie eliminowane!.

          Umiem, bo nie mam innego wyjścia, pogodzić się z tzw. resztka ryzyka - (mało prawdopodobnym, ale zawsze) splotem niesprzyjających okoliczności.
          To muszą wszyscy!.
          Ale nie muszą pokornie godzić się z wszechwładna paranoja akceptacji koniunkturalnego "luzactwa" i nieodpowiedzialnosci decydentów ubieranych do tego w
          hucpę nieuzasadnionych owacji i poklasku.
          W tym konkretnym przypadku: bycie "szybownikiem" usprawiedliwia .... co?.
          Jeżeli podany fakt jest prawdziwy (bez wzgl. na źródło jego upublicznienia) to
          nieuctwo i brak przestrzegania podstawowych procedur! : przerobienia tzw. checklisty
          czynności w przypadkach ew. awarii powietrznej, jeżeli się było już takim nieodpowiedzialnym leniem, ze po dziesięcioleciach praktyki nie miało się tej rutyny "we łbie".
          Pewnie czasu nie było bo.... polatać się chciało na szybowcach w tzw. "wolnym czasie"?.
          To może od razu inny zawód wybrać?.
          Taki mniej "odpowiedzialny" - jak mój np. ?

          pozdrawiam serdecznie.
          • alfredka1 Re: wrota od stodoly nie mialy .... wylacznikow : 06.11.11, 12:45

            -Trzy razy przeczytałam, przemyślałam i przepraszam. Logika mojego myślenia jest z racji wieku i choroby nieco pokręcona.
            Rzeczywiście, z tym szybownictwem to przesadziłam sad( wodnik napeno nie potrafiłby jakiejkolwiek machiny latajacej sprowadzić na ziemię /chyba przy pomocy anielskich skrzydeł/
            Pozdrawiam
            https://i39.tinypic.com/312ha4j.jpg

            -
            http://i48.tinypic.com/10er32u.jpg
            • popaye Re: wrota od stodoly nie mialy .... wylacznikow : 06.11.11, 14:53
              Alfredko Mila,-

              zarówno Ty jak i ja mamy prawo do własnej, subiektywnej oceny zdarzeń i zdania
              - nawet jeżeli jest obiektywnie błędne.
              Przekonywanie, a Ciebie - szczególnie, do moich "racji" nie było w żadnym przypadku mym celem, zbyt szanuje Twoje (i Wodnika) doświadczenie życiowe, rozsadek i zdrowy stosunek oraz ocenę realiów.
              "Spierać" to ja się mogę z własnymi dzieciakami bo to (he, he) "dzieciaki" (dopiero po
              40-tce) i "nie maja pojęcia" o życiu smile)
              Ty, - nie epatuj i nie używaj (do mnie) "argumentu" wieku - już lepiej poucz nas (mnie)
              jak w notce o tekstach obcojęzycznych: " oj dzieci, dzieci" - czym mnie
              zaimponowałaś smile)
              Ja w wieku prezesa partii "Papryka i Salami" ale "w odróżnieniu" chętnie przyjmuje uwagi mądrzejszych i b.doświadczonych.

              Serdecznie pozdrawiam,-
              • warum Re: wrota od stodoly nie mialy .... wylacznikow : 06.11.11, 18:46
                Ja rowniez naleze do tych co wyglaszaja tylko subiektywne poglady i nie staram sie przekonac nokogo do swoich racji. Ktorych bronie jak lwicasmile
                Mialam rozwinac temat poruszony przez Popaye predyspozycji i profesjonalizmu w zawodach, ale stwierdzilam, ze znow bysmy sie poroznili o slowa, wiec cos z prasowki:

                "Nicky Oppenheimer powiedział w wywiadzie ....,ze jego prawdziwym hobby jest relaks
                A zapytany o swoje największe osobiste osiągnięcie odparł, iż „bardzo dobrze wybrał własnych rodziców”.

                biznes.onet.pl/a-jednak-dla-oppenheimerow-diamenty-nie-sa-wieczne,18567,4899036,1,news-detal
        • jan.kran Re: Alfredko:) 06.11.11, 15:26
          ###Przepraszam, ale czasami tak mam, ze niepotrzebnie coś napiszę, a potem całą noc nie śpię.Trudno, jak w starym rosyjskim przysłowiu : "napiszesz pierom, nie otrubisz toporom ".

          ------------------------> Bardzo dobrze Cie rozumiem , tylko mi ten etap forumowania generalnie przeszedl. Tzn. przejmowanie sie tym co naskrobalam .
          Komunikacja wnecie nie jest latwa, brakuje , mowy ciala , mimiki...
          Ja pisze 10 lat i przez wiele lat zdarzalo mi sie mocno przezywac niezrozumienie moich wypowiedzi albo wrecz ataki na moja osobe.
          Teraz wybralam sobie miejsca netowe gdzie sie dobrze czuje i jestem rozumiana.
          Mam wewnetrzna autocenzure , tzn. po pierwsze mimo ze sporo pisze rzeczy osobistych sa takie ktorych na otwartym forum nie napisze ...
          Nie wdaje sie tez w dyskusje z gory skazane na zaplatanie sie w slepym zaulku.
          Mam kilka niemilych przezyc forumowych ale wiecej , znacznie wiecej milych.

          M.in. , nigdy tego nie zapomne tego jak mnie wspieraliscie i wysluchiwaliscie trzy lata temu kiedy moj syn byl bardzo powaznie chory.
          Dziekujesmile))
          I w sprawach mniejsze wagi tez moglam sie tu wygadac i poprosic o rade , bardzo to sobie cenie:o)
          K.
    • jan.kran Re: Przeczytane usłyszane a czasami nawet zobaczo 06.11.11, 14:56
      Nie sadze zeby doswiadczony pilot zapomnial nacisnac waznego guzika w samolocie...
      Krotka notatka z ND wspomina ze mogl by byc on uszkodzony.
      Ogladalysmy z Mloda na Jutubie relacje z ladowania , w tym nie tylko polskich mediow i wszyscy uwazaja ze byl to wyczyn nieladasmile
      Mnie zaimponowal spokoj i opanowanie pilota i zalogi a takze pasazerow w tak dramatycznych chwilach .
      To ze pilot oprocz doswiadczenia pilotowania duzych samolotow mial doswiadcznie szybownicze przemawia do mojej laickiej wyobrazni po wywodach Wodnikasmile))
      I to doswiadcznie Mu pomoglo wtej ciezkiej sytuacji.
      Nie doszukuje sie dziury w calym bo przy takiej ilosci lotow jakie odbywaja sie na calym swiecie zawsze moze cos sie zaciac czy zepsuc...
      Latanie statystycznie jest bardzo bezpieczne w porownaniu z innymi srodkami komunikacji...
      K.
    • jan.kran Re: Jezykowo ;) 06.11.11, 15:13
      Jezyk niemiecki nie jest dla mnie jezykiem obcym , podobnie jak kilka innych a angielski szeroko i bez tlumaczenia cytowany na forach owszem.
      Ja cytujac po niemiecku staram sie w zarysach napisac o co chodzi czego nigdy nie robia cytujacy po angielsku.
      Cieszcie sie ze nie rzucam norweskich linkow a mialabym co bo codzienna norweska Aftenposten ktora abonujemy i chetnie czytamy jest bardzo ciekawasmile)

      Niestety wszechobecnosc angielskiego wypiera inne jezyki...


      ¤¤¤ Radochę (ale to i sprawa wyjątkowości tego języka, który trzeba znać by to docenić)
      w czytaniu sprawiają mnie np.: takie zwroty " ...Und wissen Sie was? Es ist mir egal. Denn diese frühen Vögel können mich mal!".
      Wyobrażasz sobie coś takiego w poważnym piśmie polsko lub
      angielskojęzycznym? smile)

      ------------------> Zgadza sietongue_outPP Przeczytalam ten tekst Mlodej ktora jest zwolenniczka szpigla od lat a takze zna Ciebi bo czasami podrzucam Jej co smaczniejsze kaski z Twoich wypowiedzismile)
      Tez tak uwaza.
      Ja mam do szpigla wielki sentyment choc uwazam ze jest mniej ciekawy i ambitny niz wiele lat temu ale nadal to dla mnie jedna z najlepszych niemieckich gazet...

      W DE nie mieszkam od 12 lat a szpigla czytam regularnie wiec mysle ze Ty na polskiej prowincji tez nie bedziesz musial zniego rezygnowac.

      Kran

      • popaye Re: Jezykowo ;) 06.11.11, 15:55
        No nieee! Ulenko,-oszczędź nam tekstów po "norwesku" - brrrr... smile

        Masz wyjątkowe predyspozycje "łatwości" lingwistycznych ale pamiętaj, ze to (raczej) wyjątek!.
        W Kraju z którego ja pochodzę (co do Ciebie nie jestem pewien bo Breslau to nawet nie wiem gdzie leży i na żadnej mapie nie mogę znaleźć!) można być "naukowcem" (wybitnym - ponoć) z tytułem profesora czy doktora (nauk!) nie znając żadnego języka obcego!.
        Przykład: B-cia Kaczyńscy (profesor he-he i doktor! - obaj ponoć "geniusze") .

        Sam znam ten ból bo praktycznie nie znam żadnych języków nawet ten "ojczysty" sprawia mnie wiele problemów sad.
        "Obce" - wrrr... nawet nie próbuje się ich nauczyć bo... "czarna magia" dla mnie sad
        Nie mam wyjścia wiec (przez dziesięciolecia) "sylabizuje" bo muszę, choć by w pracy czy "na mieście" porozumiewać się z Aborygenami w języku naszych
        zachodnich Sąsiadów.
        Angielski - tragedia sad i ..... nie "zastrzeliłem się" jeszcze (ze wstydu) wyłącznie po
        usłyszeniu ze większość polskich "bardzo mądrych i wykształconych" polityków
        (z premierem na czele, o opozycji już nie wspominając!) posługuje się angielskim na "poziomie" ze..... jeszcze strzelać sobie w łeb nie muszę smile)
        Ale, hmmm..... tak na serio, jestem wyjątkowy antytalent językowy - obaj kilkuletni wnukowie posługują się (angielskim!) o wiele sprawniej jak ja, szczególnie "w mowie".
        Eeehh, już chyba taki niedouczony - pozostanę sad(

        pozdrawiam, i ....byle nie po "norwesku"
        (węgierski ponoć teraz w modzie, w PiS-ie przynajmniej!) smile
        • jan.kran Re: Jezykowo ;) 06.11.11, 16:07
          Popeje jak stalam w kolejce po uzdolnienia to dali mi to co bylosmile)
          Jezyki przychodza mi latwo ale mam wiele innych brakow w mozgu ktore utrudniaja mi zycietongue_outPP
          Moje dzieci tez zostaly obdzielone nierownosmile))
          Taki lajf...

          Co do znajomosci jezykow w PL trudno mi cos powiedziec , dzieci moich znajomych , koncza lub skonczyly studia , maja 20 lat zokladem znaja jezyki , czasem kilka.
          Zwiazane jest to z coraz wieksza popularnoscia studiowania za granica, uwazam ze Erasmus to bdb pomysl.
          Moi obydwaj Bracia po szescdziesiatce znaja niemiecki niezle, troche angielski , przyzwoicie rosyjski.
          Co to znajomosci jezykow przez polskich naukowcow trudno mi sie wypowiadac...
          Mloda cos brzeczy czasami ze by chciala do kraju ... Ciekawe jakby Jej sie podobalo.
          Po polsku sie dogada , nie ma obawysmile))
          K.


    • wedrowiec2 Re: Przeczytane usłyszane a czasami nawet zobaczo 06.11.11, 21:00
      Dla osób związanych zawodowo z naukami ścisłymi lub tych, które mialy na studiach kontakt z fizyką nazwisko Feynman nie jest obce. Jestem po lekturze książki pt. "Pan raczy żartować, panie Feynman!", autorstwa tytułowej postaci. Noblista, autor teorii termodynamiki kwantowej przedstawia siebie jako pełnego wiary w innych, często wręcz naiwnego człowieka, który z jednakowym zapałem analizuje drogi mrówek, działanie zamków szyfrowych, mieszanie farb, metody izolowania izotopów, jak i grę na bębnach.
      Polecam ją wszystkim miłośnikom lekkiego pióra, anegdot i metod "łamania" zamków szyfrowychwink
    • wodnik33 Re: Przeczytane usłyszane a czasami nawet zobaczo 06.11.11, 21:20
      Latanie na szybowcach daje ogromną praktykę pilotażową czyli kierowanie aparatami cieższymi od powietrza /szybowcami, samolotami/. Następnym krokiem jest pilotaż małych smolotów a potem trochę większych. Lącznie uzyskuje się tak zwany nalot czyli czas spędzony w powietrzu sterując latającymi maszynami. Uzyskujemy w ten sposób dość wszechstronną praktykę pilotażową. Ale pomimo dużej praktyki nie wszyscy dobrze latają. Znam takie przykłady.
      Przycisk od awaryjnego wypuszczania podwozia - jeżeli amerykańscy mechanicy tak stwierdzili , to chyba tak było. Z mojej dawnej praktyki wiem ,że takie włączniki są zarazem elektrycznymi bezpiecznikami. Jeżeli odbiornik prądu lub przewody mają uszkodzenie ,termiczny wyłącznik odcina dany mechanizm zabezpieczając np. przed pożarem wskutek przegrzania. Działa to identycznie jako domowe tzw korki czyli automatyczne bezpieczniki. W domu po usunięciu przyczyny zwarcia, np przepalonej żarówki ,naciskamy przycisk bezpiecznika i wszystko działa.
      Dziennikarze często piszą pół prawdy, a to bywa gorsze od prawdy. Ale nie można im nic zarzucić.
      I tak kręcą czytelnikami aż nas doszczętnie skołują

      p.s. dane mi było skończyć "szkółkę" lotniczą, a dopiero potem morską.
      • warum Re: Przeczytane usłyszane a czasami nawet zobaczo 08.11.11, 20:45
        Ogladam przemówienie premiera. A w miedzyczasie przeczytalam na Onecie:
        "W ponownym głosowaniu kandydatka Ruchu Palikota Wanda Nowicka została wybrana wicemarszałkiem Sejmu. ......To jest spór o wartości, o to, jaka ma być Polska i dokąd ona zmierza - mówił podczas debaty Arkadiusz Mularczyk. "
        wiadomosci.onet.pl/kraj/koniec-sporu-w-sejmie-wanda-nowicka-wicemarszalkie,1,4901947,wiadomosc.html
        Dokladnie tak. I ja sie ciesze, ze zostala wybrana taka przewaga glosow.
        • alfredka1 Re: Przeczytane usłyszane a czasami nawet zobaczo 08.11.11, 21:50

          Jedyne o czym teraz marzę ,to by przestali mówić o krzyżu, aborcji, Smoleńsku , komuchach, cudach znajdowanych w IPN. Niech się wezmą do pracy bo doprawdy wstyd od czego zaczyna sie posiedzenie. Oby nasi wybrańcy nie chcieli walczyć o "dobro ojczyzny" metodą, kto i komu bardziej dokopie. Nie ma już siły spokoju, nie ma intelektualistów ... miejmy nadzieję,żę może nie będzie tak źle.
          • warum Re: Przeczytane usłyszane a czasami nawet zobaczo 13.11.11, 08:39
            "Fenomen" europejskiej polityki odszedl. Wreszcie.
            wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/10,114927,10633527,Silvio_Berlusconi_odchodzi__tlum_sie_cieszy.html
            Wielu czekalo na ten moment , ale ostatnia scena gdy szczelnie zasloniety roslymi ochroniarzami "pozdrawia " , jak mu sie wydaje, jego wielbicieli wart jest Oskarasmile
            • alfredka1 Re: Przeczytane usłyszane a czasami nawet zobaczo 13.11.11, 12:26

              Tatuńcio Comorry i bożyszcze "panienek. Wyjątkowo parszywy facet.
              • warum Re: Przeczytane usłyszane a czasami nawet zobaczo 17.11.11, 19:07
                wiadomosci.onet.pl/raporty/rzad-donalda-tuska/donald-tusk-przedstawil-sklad-nowego-rzadu,1,4909222,wiadomosc.html
                Zaniemowilam rano, i czarno to widzesad Ale p. z Lublina bedzie medialna gwiazda i chociaz ona rozproszy ten mroksmile
                • alfredka1 Re: Przeczytane usłyszane a czasami nawet zobaczo 17.11.11, 20:23

                  Ja dotąd jeszcze milczę. Przeraziło mnie powołanie Gowina i paru innych.
                  Ministra zdrowia znamy osobiście, dobry lekarz, kocha dzieci i nic więcej nie wiemy. Może okaże się dobrym organizatorem,
                  Ogólnie, nie jest dobrze.
                  • alfredka1 Re: Przeczytane usłyszane a czasami nawet zobaczo 18.11.11, 16:02
                    Sąsiadka, na schodach, streściła mi expose premiera. Podobało jej się bardzo. Trzeba to przemyśleć, a zwłaszcza kto wyjdzie na ulicę a kto zbierał chrust. Niektóre propozycje - sensowne ale trzeba usłyszes calość, pomyśleć / a to okropnir boli/ a potem uwierzyć tym, których najbardziej szanuję.
                    Że też mam taki pokręcony umysł i nie stać mnie na własny oisąd, chyba już jestem zmęczona.
                    • warum Re: Przeczytane usłyszane a czasami nawet zobaczo 18.11.11, 18:18
                      Ja tez jestem zmeczona . Praca, dojazdami, jakas taka codzienna uciazliwoscia, i brakiem perspektyw na zmiane..
                      Expose nie slyszalam, sygnaly o czym jest znam tylko z migawek wiadomosci, ale obwiam sie, ze premier za wszelka cene chce utrzymac spokoj i status quo / zeby sie nie narazic na wstzasy / zamiast isc za ciosem i wykonac pare rewolucyjnych zmian. Kogo sie boi? Obawia sie "wywrotowosci" Ruchu Palikota? Chyba nie docenia racjonalnosci, choc czasem i nieprzewidywalnosci w dzialaniu RP. A powinien szybko wyciagnac wnioski - zaglosowalo na RP..... mnostwo mlodych ludzi- fatygujac sie do urn osobiscie, co bylo ewenementem na skale ostatnich lat.
                      Jesli teraz DT nie zrobi radykalnych ciec, poczynajac od gory i likwidacji szybko skostnialych ulgi i przywilejow, nastepne wybory nie tylko przegra ale bedzie sie wstydzil, ze wiedzial co jest zle, chcial naprawic, ale zabraklo mu odwagi. Bo..... nie chcial narazic sie na krytyke?
                      A przeciez prawdziwa cnota krytyk sie nie boismile
                      • alfredka1 Re: Przeczytane usłyszane a czasami nawet zobaczo 18.11.11, 21:45

                        Cnota nie w modzie, ot co ..................
                        Pa, śpijmy dobrze smile)
                        • warum Re: Przeczytane usłyszane a czasami nawet zobaczo 19.11.11, 13:55
                          "Tuż po godzinie 10 Sejm wznowił posiedzenie. Premier Donald Tusk odpowiadał na pytania, jakie skierowali do niego w debacie parlamentarzyści. Pytania szefowi rządu postanowiło zadać 130 osób. Na sali nie ma już posłów PiS.
                          Opuścili ją po tym, jak szef rządu zarzucił im wspieranie pseudokibiców, którzy brali udział w burdach, które miały miejsce 11 listopada w Warszawie."
                          wiadomosci.onet.pl/kraj/sejmowy-bojkot-poslow-pis-opuscili-sale-po-slowach,1,4911373,wiadomosc.html
                          Widzialam to "gwaltowne" wyjscie pisowcow, "obrazonych" jak zlekcewazona panienka, niby solidarnie , bo to ich wodz zostal imiennnie skrytykowany. To, ze tam nie ma ludzi potrafiacych odniesc sie merytorycznie do problemow wiadomo od dawna,ze nie potrafia przyjac krytyki na klate tez/ zreszta.... ze sportem im nie do twarzy/ ale, ze zachowuja sie jak stado biednych owieczek lecacych za baranem to widac bylo dopiero teraz. Ciekawie zapowiada sie sejmsmile
                          Swoja droga wiecznyprezes Pis powinien zaczac pisac ksiazki, bo ewidentnie juz nikt go nie slucha, chociaz on tak lubi przemawiac / czyli sluchac siebiesmile/.
                          Mialby okazje powiedziec dokladnie co mysli, bez potrzeby powtarzaniasmile, a jakby sie dobrze ustawil to nawet wszedlby do kanonu lektur obowiazkowych -przynajmniej na jednej uczelni- w Toruniusmile

                          Auto dalej nienaprawione,a drogi juz z rana sliskiesad za tydzien poczatek rewolucji w robocie, zaszalalam i kupilam sobie cieply sweterek / kolejny , ~taki sam jakiich juz kilka mam ,wg corki, bo wg mnie wcale nie!/.
                          Czas pedzi strasznie szybko. Wyliczylam sobie,ze na emeryture przejde w 03.2023 roku- jak tak patrze na te date to wydaje mi sie najwieksza abstarkcja w zyciu jaka widzialam. Ale prawda jest,ze bedac na studiach nie wyobrazalam sobie siebie w wieku 40 latsmile) bo mialo to byc w 2000 roku! I co? za malo mam wyobraznismile
                          • alfredka1 Re: Przeczytane usłyszane a czasami nawet zobaczo 19.11.11, 19:16

                            -Przeczytałam z uwgą, odpisywałam długo i z rozmysłem, dodawalam uwagi, rozwijalam tematy poruszone. Było dużo i od serca pisane. I nagle wszystko znikło ...
                            to teraz króciutko
                            Wiekiem emerytalnym nie przejmuj sie, napewno dla kobiet bedzie niższy, a jeśli będą to 63 lata to niewiedomo, kiedy to zleci-. ^7 lat dla hutnika, górnika czy marynarza w maszynowni toż to pewna katastrofa
                            Mając prawie 70 wchodzilam na Kasprowy czy Szpiglasową Prełęcz a potem po łańcuszkach do Doliny. Będąc na emeryturze jeszcze mnie będziesz podprowadzała na Rusinową smile)
                            A teraz Sejm, to nie bedzie sejm to będzie "nawalanka" słowna , a może nawet Pisiaki i ich "konkubenci" będa wzywać koalicję do ustawek . Mają przecież opowiednie osoby, młodzi, silni, nie za mądrzy albo wcale..
                            Niezgoda będzie prawie na wszystko ,liberum Vet i kropka Lepper przy nich to byłby kukiełeczką.
                            Uobosze.... żeby to było tylko alfredkowe krakanie !.

                            • mammaja Re: Przeczytane usłyszane a czasami nawet zobaczo 19.11.11, 21:19
                              Doszlam dzisiaj do tesknoty za Dziennikiem Telewizyjnym, w ktorym wszystko bylo zawsze optymistyczne, na obradach sejmu las rąk podnosił sie na kazde wezwanie, a wiadomosci tylko dobre. I do czego to doszlo !!!!!
                              • alfredka1 Re: Przeczytane usłyszane a czasami nawet zobaczo 19.11.11, 21:36

                                smile)))) uściski zgodne ze wszystkimi , śpij dobrze.
                                http://i48.tinypic.com/10er32u.jpg
                                • popaye Re: Przeczytane usłyszane a czasami nawet zobaczo 19.11.11, 23:13
                                  Może... będę miał więcej czasu?

                                  Z "czekających" ( na emeryturę!) stałych uczestników tego forum jestem najstarszy
                                  - wiec nowe przepisy moich planów szczególnie nie pokrzyżują.
                                  Po prostu odrobinę później stanę przed koniecznością rozwiązania problemu: "co ja zrobię z taka wielka kasa"?.
                                  Dzięki Opatrzności jestem.... żonaty - niech się kobita "martwi" takimi problemami smile

                                  67 lat, dla mężczyzn - hmmm.... chyba da się przeżyć. Do tyczy wszakże ludzi z pokolenia które miało "łatwiej" niż Ich rodzice.
                                  Kobietom będzie "trudniej" bo u Nich to 7-mio letnia progresja, ale tempo zmian, tak realnie, dotyczy raczej naszych dzieci które "cale życie" przynajmniej to dorosłe,
                                  żyją i tak na "innej planecie"realiów i perspektyw zawodowych (i dochodowych) - niż mysmile

                                  Taki "szok" już przeżyłem gdy (przed kilku laty) podobnej reformy (wieku emerytalnego) dokonano w Niemczech. Do tego w tempie znacznie "ostrzejszym" niż w Polsce i ... Świat się nie zawalił - jakoś ludzie ta gorzka pigułkę "przełknęli".

                                  W pracy (dalej) się praktycznie "obijam", tzn. robię wyłącznie tyle do czego jestem zobowiązany treścią kontraktu. Jeszcze liczę ze mnie (wcześniej, tzn. przed osiągnięciem pełnego wieku emerytalnego) "wywala".
                                  Na razie zatrudniono dla mnie "pomoc" ( w praktyce: następcę) : młody, rzutki, chętny do pracy, tylko podziwiać smile
                                  Pomagam Mu, może mniej niż "mogl_bym" ale dokładnie tyle ile pomocy (i zrozumienia) otrzymywałem - ja smile.
                                  W najgorszym przypadku będę musiał "dotrwać" i tez nie powinienem narzekać: praca rozkłada się na 2-ch wiec już nie muszę "po" pracy (czy w weekendy) przesiadywać przy biurku mojego prywatnego, domowego czasu smile

                                  Zimy jeszcze (u mnie) nie ma!
                                  Zdarzyła się (raz czy dwa), porankiem temperatura zbliżona do 0°C ale to da się przeżyć!. Nawet grzejniki (po za łazienka temperatura w mieszkaniu jest ustawiona na 20°C )
                                  - włączają się tylko sporadycznie.
                                  Do tego jest sucho! - po typowych dla tego okresu deszczach: ani śladu smile

                                  Nie bardzo rozumiem "nagonki" na p.prezesa największej (polskiej) partii opozycyjnej.
                                  Nie dość, ze Mu zdechł kot (Alik) to jeszcze "czepiają" się Go nawet (niedawni) towarzysze niedoli sad.
                                  Opozycja jest taka jak (jej) wyborcy - nasi Rodacy-współobywatele.
                                  Niedomagający (na umyśle) wybierają wariata! i co w tym dziwnego?.
                                  Trochę mnie rozczula, prezentowane (tutaj) stanowisko naszej Warum.
                                  Niby idiotów "ocenia" jak ja, ale Jej zastrzeżeń np: do Jej ( bo z Lublina) posłanki-reprezentantki nie bardzo rozumiem.
                                  Bo... ładna dziewczyna?, oby smy tylko takie problemy mieli. Jej wybór na ministra (sportu) mamy poddawać krytyce?-
                                  Przecież to chyba pierwszy!, jak nie jedyny!, minister obecnej koalicji, a na pewno minister sportu! który kwalifikacjami (dr.ekonomii ze specjalizacja "okolomedyczna") odpowiada wymogom dla tego stanowiska.
                                  Nie zaobserwowałem by ze swej urody (no "wstydzić się" wyglądu, faktycznie dziewczyna nie musi), w poprzedniej kadencji Sejmu robiła jakikolwiek "użytek", Wręcz odwrotnie była zaliczana do jednych (z niewielu) posłów poważnie i wydajnie angażujących się w prace komisji sejmowych których była członkinią.
                                  Chyba lepszy "taki" minister sportu niż "politykier" który ze sportem ( pojęciem o problemach i chęcią ich rozwiązania) ma tyle wspólnego, ze grywa z premierem w... piłkę.
                                  Z nią, chyba nie "pograją" - fakt smile)

                                  No nie wiem, gdy bym miał wybór : posłanka Mucha czy jakaś "piękność" z opozycji
                                  np. pp. Wróbel czy Kępa - chyba..... wole byśmy nie wygrali przyszłorocznych Mistrzostw Europy ( w kopana piłkę) pod TA minister!.
                                  Zawsze jakaś (mila!) pociecha smile

                                  pozdr,-









                                  • warum Re: Przeczytane usłyszane a czasami nawet zobaczo 20.11.11, 09:04
                                    Drogi Popayesmile zaczne od milszego watku....czyli minister sportu.
                                    Absolutnie uwazam, ze premier doskonale wybral:
                                    "....Polska potrzebuje ministra, który zmierzy się z przygotowaniami do Euro 2012, olimpiadą w Londynie i mistrzostwami lekkoatletycznymi w Gdańsku w 2014 roku.
                                    - Potrzebuję ministra, który będzie jednocześnie wytrawnym dyplomatą i osobą, która będzie świetnie reprezentowała Polskę, przy różnego rodzaju okazjach.
                                    Joanna Muchę ma odwagę, która to gwarantuje - przekonywał Tusk."
                                    Porownujac prezesa PZPN, jego elokwencje, urode , bieglosc komunikacyjna / i w obcym jezyku / to... doskonaly wybor premiera - jestem przekonana, ze NIKT -z mediow ,ani tym bardziej zaproszonych na EURO "wladz" pilkarskich nie osmieli sie zwracac uwagi na jakies "niedociagniecia" infrastrukturalne ,/np.brak drog, toalet oznakowania / czy organizacyjne , majac tak elegancka i reprezentacyjna kobiete przed oczyma. To bedzie hit naszych mistrzostw smile Wykonany z KLASA. Nie nachalnie, tylko "naturalnie", to kariera realizowana punkt po puncie. Z wdziekiem i jakby sama z siebie. Ale przeciez o to chodzi w politycesmile
                                    Co prawda ja dopiero teraz doczytalam ,ze Lublin to byl jak zeslanie, ale mam nadzieje,ze skoro byl i odskocznia to moze minister pozostawi po sobie pozytywne pamiatki w tym regioniesmile
                                    Więcej... lublin.gazeta.pl/lublin/1,35640,10662899,Kariera_Muchy__Od_trzepaka_w_Plonsku_do_ministerstwa.html#ixzz1eE9BXcK8\
                                    a tu poslanka jako idolka mlodych- Lara Croftsmile/ chwilowo tylko na zdjeciach, ale nikt chyba nie watpi,ze..... moze byc idealem?/
                                    www.se.pl/wydarzenia/kraj/poslanka-mucha-zostala-lara-croft_98641.html
                                    A wracajac do perspektyw emerytalnych.....
                                    Znajomy z zagranicy juzponad 13 lat temu dziwil, sie,ze my tyle pracujac, z takim zakresem odpowiedzialnosci i wymagan i z taka wydajnoscia - zarabiam tak malo. On pracujac tylko na ulamki etatu, czesto zdalnie, bezstresowo, ale obowiazkowo / min.jako nauczyciel/ zarabial wtedy...kilkadziesiat x tyle co ja. Byl zdumiony, ze..... takich jak ja jest jeszcze troche, sadzil, ze nasz kraj w ciagu 5-10 lat dogoni Holandie, przy takiej determinacji i pracowitoisci Polakow.
                                    Tylko on, naiwnie jak ja, myslal, ze.... to panstwo jest/ bedzie kiedys tak zorganizowane jak NLsmile)) Juz wiemy,ze mentalnosci sie nie nie zmieni.
                                    Bo "Czy istniała kiedy kasta, która sobie rzekła: „Basta”?"- S.J Lec
                                    A teraz to ja chcialabym byc tam chocby tylko sprzatczka, bo minimalna emerytura tam daje wieksza pewnosc wartosci emerytury, niz tu. Bo ...w naszym kraju o tym , kiedy moge przejsc na emeryture, czyli zgodnie z prawem - przestac pracowac- decyduje stosownie do "okolicznosci" sejm. I mimo potracania mi duzej skladki przez iles lat wiecej- kolejny sejm, moze .... zdecydowac,ze" wyplaci "mi w formie emerytury, nawet nie 100% zabranych w majestacie prawa pieniedzy, tylko.... ich dowolny maly ulamek. Ktorego wyplate rozlozy na max lat, nie dajacy szans na przezycie. Bo duze skladki egzekwuje tylko od czesci pracujacych, reszcie pozwalajac na nich zerowac.
                                    I to jest dobra perspektywa?
                                    Sorki,ze tak malo swiatecznie przy niedzieli, ale.........przekelnstwo ' obys zyl w ciekawych czasach" trafilo na mnie. I moze dlatego wciaz narzekam, bo nie jestem w beneficjentem przetrwalych ukladow?
                                    A poza tym, zima idzie sad Pozdrawiam cieplo Ulubiencowsmile

                                    • omeri Re: Przeczytane usłyszane a czasami nawet zobaczo 20.11.11, 11:47
                                      Warumko, co do emerytur nic dodać ani ująć. Wilałabym otrzymać moje składki wypłacone jednorazowo, a nie wspierać innych. Nadal w tym kraju lepiej wszystko przepuścic niż oszczędzać, bo płaci sie wtedy podwójnie.
                          • omeri Re: Przeczytane usłyszane a czasami nawet zobaczo 20.11.11, 00:02
                            Może i dobrze,że nie oglądam polskiej telewizji. wiadomości krajowe ograniczam rano do tokfm i GW (chyba przestane kupować codziennie) i internet.
                            Niby mam tylko 10 miesięcy więcej pracować, ale jak pomyślę jaki to będzie galimatias z obowiązującymi przepisami emerytalnymi, to już mi włosy dęba stają.
                            • wedrowiec2 Re: Przeczytane usłyszane a czasami nawet zobaczo 21.11.11, 21:03
                              Też staram się unikać oglądania programów informacyjnych. Tekst drukowany i wyświetlany na komputerowym monitorze potrafi wystarczająco skutecznie wpędzić w zły nastrój.
                              Projekty zmian idą w dobrym kierunku, ale diabeł tkwi w szczegółach i zawsze znajdzie się jakieś ugrupowanie broniące górników, duchownych, kobiety i dzieci...
                              Zgodnie z rządową tabelką powinnam pracować 4 miesiące ponad obecnie wymagany wiek emerytalny, ale i tak będę pracować dłużej niż wskazują na to przepisy. Mam nadzieję, że starczy mi energii, wszak obecnie średni wiek przejścia na emeryturę to 52 lata. Już mam to za sobawink
    • jan.kran Re: Przeczytane usłyszane a czasami nawet zobaczo 21.11.11, 15:13
      wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114883,10678979,Walka_z_narkotykami_zakonczyla_sie_kleska__Pod_listem.html
      Podpisuje sie pod powyzszym...
      K.
      • popaye Re: Przeczytane usłyszane a czasami nawet zobaczo 21.11.11, 21:53
        ja -nie

        Zbyt dużo nieszczęść widziałem związanych z uzależnieniami.
        Od narkotyków - szczególnie.

        Nie znaczy to, ze stosowane programy, metody i powszechnie stosowane w Świecie
        restrykcje prawne (szczególnie przeciw "konsumentom" narkotyków ) uważam za słuszne
        i godne poparcia.

        Przy okazji i z całym szacunkiem dla talentu naszej noblistki, - wydaje mnie się, ze Pani Szymborska podpisuje "wszystko" co emocjonalnie i powierzchownie wydaje się Jej - mocno "subiektywnie-słuszne".
        U Pana Walesy nie zdziwi mnie NIC, ale przecież ta parę dzieli intelektualna przepaść
        w wymiarach wręcz "himalajskich".

        pozdr.,-

        pE
        ........
        - Life is brutal and full of zasadzkas and niespodziankas -
    • jan.kran Re: Przeczytane usłyszane a czasami nawet zobaczo 21.11.11, 21:08
      Ja w Norwegii bede pracowac do 65 - go roku zycia , mezczyzni pracuja dwa lata dluzej...
    • filomena1 KUlturowe paradoksy kłopotem dla sprawiedliwości 22.11.11, 09:08
      Będzie się musiał Trybunał gimnastykować.
      Goło i wcale nie wesoło, za burkę jak i za goliznę zapłacisz słony mandat.
      www.wiadomosci24.pl/artykul/nago_czy_w_burce_oto_jest_pytanie_218377.htm
      Konforntacja będzie nielada gratką dla dziennikarzy...
    • jan.kran Re: Przeczytane usłyszane a czasami nawet zobaczo 29.11.11, 16:05
      Podrzucam do przeczytania dla zainteresowanych polski blog Mlodej. Zaznaczam ze pisownia oryginalu tzn. corki , bez mojej ingerencji choc troche mnie korcilotongue_outPP

      jaswiat.blox.pl/html
      • wedrowiec2 Re: Przeczytane usłyszane a czasami nawet zobaczo 29.11.11, 21:40
        Poczytałam. Ciekawie pisze.
        Dla postronnej osoby może trochę chaotycznie przedstawia swoje losy, ale z drugiej strony to nie jest życiorys, a swobodna narracja czy rodzaj esseju.
        • izis52 Re: Przeczytane usłyszane a czasami nawet zobaczo 30.11.11, 09:43
          Nie zastanawiałam się nigdy jak odczuwają swoją inność dzieci dwujęzyczne w sytuacji, gdy tylko w domu używa się języka ojczystego rodziców, a wokół inny świat. Świetną pracę wykonałaś Janie Kranie, podsuwając dziecięciu książki, filmy, które ukształtowały jej wrażliwość i związek z krajem pochodzenia rodziców. Młoda jest bardzo sympatyczna i ma analityczno-syntetyczny umysł. Może dziennikarstwo ?
          Moje dzieci i wnukowie Kuba i Filip lat 11,6 i 11 - też optują za pomidorówką z kluseczkami smile. Zawsze mieszkali nad Wisłą i pewnie tak zostanie dla dzieci, ale dużo podróżują i niewykluczone, że chłopcy dalsze nauki będą pobierać gdzieś w świecie. Uściskaj ode mnie Młodą. Pozdrawiam cieplutko.
          • jan.kran Re: Przeczytane usłyszane a czasami nawet zobaczo 30.11.11, 18:06
            Mloda ma potrzebe uporzadkowania swoich rozwichrzonych mysli a pisanie na blogach najpierw niemieckim a teraz polskim Jej w tym pomaga.
            Weilojezycznosc to ciekawy i skomplikowany temat , zalozylam i wspolmoderuje od kilku lat forum na ten temat na portalu GW.

            Mloda raczej dziennikarstwem sie nie bedzie parac choc nigdy nic nie wiadomo. Mam nadzieje ze za rok o tej porze bedzie magistrem lingwistyki typologicznej i ogolnej i moze spelni sie Jej wielkie marzenie zeby isc dalej. Jednym z tematow Jej ewentualnej pracy zawodowej jet wielojezycznosc ale ma tez inne pomyslysmile)
            Wyglada na to ze prace magisterska bedzie pisala na temat zwizany z jezykiem polskim , temat jest , profesor jeden jest , glowny , trzeba znalezc pobocznego ale chyba nie bedzie klopotusmile)
            Jednak czy bedzie pisac akurat na ten temat okaze sie wiosna na 100 %.

            Pozdrawiam.
            K.
            • jan.kran Re: Przeczytane usłyszane a czasami nawet zobaczo 03.12.11, 12:03
              wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114884,10753179,Sondaz_dla_Gazeta_pl__51_proc__Polakow_za_przywroceniem.html
              J jestem przeciwko kary smierci . Powody sa dwa.
              Numer jeden : zawsze sad sie mozna pomylic .
              Numer dwa:. gorzej jest byc skazanym na dozywocie i przebywac w malo komfortowych warunkach w wiezieniu niz odejsc szybko .
              K.
              • warum Re: Przeczytane usłyszane a czasami nawet zobaczo 03.12.11, 15:47
                a/Temida ma przepaske na oczach,
                b/Zadna kara zadana winnemu, nie przywroci zycia ofierze,
                c/ryzyko skazania niewinnego istnieje,
                I w zwiazku z wieloma "niuansami" prawa,
                przyklad jak "sensownie" mozna wykorzystywac wolne w czasie przymusowej odsiadki.
                Nie wiadomo smiac sie czy plakac...
                "50-letni Cesare Lupo był, jak się zauważa, dyplomowanym specjalistą w dziedzinie wymuszeń. W 2008 roku w więzieniu obronił pracę z prawa karnego, dotyczącą systemu pobierania haraczy w cosa nostra....
                Mafioso otrzymał za swą pracę 104 punkty na 110 możliwych. Jako absolwent wydziału prawa opuścił więzienie w sierpniu 2009 roku i, jak się okazało, powrócił do swego fachu"
                biznes.onet.pl/mafioso-z-dyplomem-na-temat-haraczy-zajmowal-sie-w,18515,4946148,1,onet-wiadomosci-detal
                • izis52 Re: Przeczytane usłyszane a czasami nawet zobaczo 03.12.11, 19:05
                  Ten Wilk, będzie widocznie teraz wymuszał haracze zgodnie z literą prawa big_grin big_grin big_grin
                  Zdecydowanie sprzeciwiam się karze śmierci. Pokrótce; to nie jest kara, tylko eliminacja. K.s. jest nieodwracalna, więc nie można naprawić pomyłek. Populiści przeceniają prewencyjną rolę k.s., czego nie potwierdzają badania. Wyroki orzekane są w imieniu RP, co przenosi na nas, obywateli odpowiedzialność za pozbawienie życia. Wreszcie istnieje zagrożenie wykorzystania do celów politycznych, tak jak było to po wojnie.
              • popaye Re: Przeczytane usłyszane a czasami nawet zobaczo 03.12.11, 21:22
                W temacie NIE dla kary śmierci w (nowoczesnym) Państwie demokratycznym napisano (i opublikowano) biblioteki przelanych na papier przemyśleń wybitnych specjalistów z olbrzymiego obszaru nauk humanistycznych: od filozofii przez teologie po nauki prawne.
                Niczego "odkrywczego" tu nie wymyślimy smile
                Ja,- na pewno: z "dorobkiem" doświadczeń (i "liźnięcia" nauk) ekonomiczno/mechanicznym.
                Jako przekonanemu pacyfiście, - jakakolwiek dyskusja w tym temacie wydaje mnie się
                pozbawiona sensu.

                Kurduplowaty führer_ek z Żoliborza (he, he "praktykujący katolik") jest zbyt dużym
                (i "obsranym") cykorem by (w skrytości ducha) sadzić inaczej, ale z niskich pobudek
                dogodzenia "moherowemu motłochowi" (jedynej poważnej grupie ludowych przygłupów "sprawiedliwych a´la Rydyjo) - elektoratowi tej politycznej karykatury, dla podlechcenia niskich żądzy - podgrzał temat! sad

                W PiS-ie to (już) Prawo, razem z mgr.Ziobro (ministrem z nominacji brata Jarka-szaleńca) "dało nogę" wiec Sprawiedliwość (taka dla przygłupów!) trzeba koniecznie wzmocnić! - stad te pomysły sad

                Papryka i Salami, czyli poprzednia "koncepcja tego Wielkiego Stratega. odpowiadała mnie jak by bardziej.
                Była tez bliższa realiom tej partyji: (politycznemu) KABARETOWI niż atmosferze Domu Wariatów i (poważnie) chorym na umyśle a przebywającym na "wolności"
                - co już mnie (trochę) przeraza.

                Na szczęście, Pan premier mianował nam silnego przedstawiciela tego nurtu (tym razem
                z PO) ministrem Sprawiedliwości.
                Az nie mogę się doczekać Jego oceny tych "kurduplowatych madrosci" z Jego strony smile
                Wszak to człek z Krakowa z tamtejszej grupy "najmądrzejszych" : sen.Pek, "premier" Rokita (z małżonka - oczywiście!) czy min. Ziobro i (do tego!) wszyscy po... UJ ))

                eeeh...

                pozdr.,-
                • mammaja Re: Przeczytane usłyszane a czasami nawet zobaczo 03.12.11, 23:10
                  Jednak powodem do rozmow na ten temat jest nie pan J.K. ale Łukaszenka, ktory jawi mi sie jako najgorszy satrapa. Nie wiem jak bedzie dalej, ale doprowadza swoj kraj do calkowitego upadku. A oczywiscie ja tez jestem przeciw karze simerci. Pamietam ze wczesnej mlodosci chlopaka, ktory napadal na kobiety w Krakowie - byl winien zabojstw i kare smierci wtedy wykonano. Dobrze, ze juz nie wykonuje sie jej teraz. Opowiedzialabym jeszcze inna historie - zupelnie neiprawdopodna - z wykonanym wyrokiem smierci. Odechcaialoby sie moze wszystkim. ktorzy jeszcze maja takie zachciewki !
                  • popaye Re: Przeczytane usłyszane a czasami nawet zobaczo 04.12.11, 00:04
                    Łukaszenka, Mila Mammajo, niech robi (albo "nie") to co Mu się podoba i Jego
                    Naród - toleruje sad
                    Nie bylo_by, również w tym przypadku, zająć się naszymi (polskimi) "porządkami"?.
                    Białoruś - hmmm....

                    Nasze "szczere chęci" już na Ukrainie (mentalnie o wiele niby nam bliższej) i zaangazowanie w tzw. Pomarańczowa Rewolucje - przypomnij ... do czego doprowadziło i kogo to MY
                    (Polacy) przy tym "uszczęśliwiliśmy"?
                    Chyba ani nas ani, jak widać,- Ukraińców?

                    To jest tak jak jak z PZPN-em i prezesem Lato oraz wszystkimi Jego poprzednikami.
                    "Konkurencja" tych obskurnych typów jest (wypisz/wymaluj) tyle samo warta co urzędujący (aktualnie) "cwaniaczek".
                    Czego i komu tu bronic: innego właściciela kieszeni do której idzie: kasa(!) i profity z przekrętów: "gdzie i ile się da"?.
                    Gdzie Ci "beneficjanci" Pomarańczowej Rewolucji? bo chyba los miliarderki (b.premier) z politycznego przekrętu ani Jej (obecnych i uprzednich) wspol/pracowników-konkurentow
                    w tym całym zaangażowaniu (polskiej młodzieży w Pomarańczowa Rewolucje) nie szlo?.

                    Dla mnie szaleńcy (i cwaniaczki) z PiS-u to jest problem realny - bo tych skurkojadow również ja opłacam (nie dobrowolnie - przecież) z moich podatków!.
                    Dlatego o roli postrzeleńca-kurdupla "w temacie" pisałem
                    • mammaja Re: Przeczytane usłyszane a czasami nawet zobaczo 04.12.11, 13:22
                      A ja czekam niecierpliwie, kiedy wreszcie ten mąż stanu zniknie z naszej sceny politycznej. mam nadzieje, ze to w koncu nastąpi smile Pozdrawiam niedzielnie smile
                    • izis52 Re: Przeczytane usłyszane a czasami nawet zobaczo 04.12.11, 15:42
                      Popaye, prostuję; Bohdan Pęk ukończył inną uczelnię, niż skalany głupotą absolwentów - UJ. Jest absolwentem ówczesnej Wyższej Szkoły Rolniczej Wydział Zootechniki, chyba też nie odbiegającej poziomem, choć od kilku lat uczelnia mieni się UR. Nie jest też - "krakusem", podobnie jak Z. Ziobro, Nelly Rokitowa, Szymborska, Wajda, Penderecki i wiele innych osób tu pomieszkujących, a katalizujących Krako-fobię, która mnie tyleż intryguje, co i bawi smile
                      Czemu akurat twoim zdaniem Popaye, w tym, a nie innym mieście, nagromadziło się wszystko, co najgłupsze na ojczystej ziemi ? Czy może masz jakieś okropne wspomnienia związane z Krakowem, czy też są inne powody ? Zaskoczyła mnie kiedyś polemika z Filomeną (która pochodzi z Krakowa), a od czasu do czasu coś tu wklei. Można różnie odbierać meritum, ale czy osobę koniecznie, tak walecznie ? smile

                      Kiedyś Zapolska ulokowała w Krakowie - Anielę Dulską, uosobienie szczególnych poglądów mieszczańskich, więc możliwe, że teraz jest jeszcze gorzej. Z powodu oczywistej ułomności krakusów, powszechnej ciemnoty, smogu, wawelskiego smoka, kolejnego narodowego panteonu, odkopanych niedawno pod rynkiem pochówków wampirycznych i Bóg wie jeszcze czego ? wink.

                      Na Rynku Gł. w Krakowie już przedświątecznie, kramy, grzaniec, mnóstwo turystów.
                      Miłej niedzieli życzę wszystkim tu zaglądającym.

                      www.krakow.pl/multimedialny_krakow/3222,artykul,widok_z_ul__brackiej_na_rynek_glowny_.html
                      • popaye Re: Przeczytane usłyszane a czasami nawet zobaczo 04.12.11, 18:48
                        Hej, hej - Krakowianko Izis52 smile

                        Nie, nie!,- ja, wbrew Twoim (i Innych) domniemaniom nie mam NIC do Krakowa
                        i Krakusów.
                        Wręcz odwrotnie, polowe życia (gdzieś do 30-tki) bylem głęboko przekonany iż
                        z Krakowa to jest "lepsze" i to prawie pod każdym względem! - serio.
                        Dla kogoś (jak ja) urodzonego w Warszawie - mieście którego (akurat w czasie mego dzieciństwa), praktycznie "nie było" - zachowany w swej historycznej substancji Kraków to było - wow!.
                        Szkoły - z tradycjami, UJ - a jakaż Uczelnia mogla się z jego historia i (znaczeniem) równać?.
                        Propaganda (tamtego czasu) dołożyła cegiełek iż: owszem warszawska Politechnika - noooo
                        ALE Kraków ma AGH - kuźnie umysłów naszej wielkoprzemysłowej przyszłości!.

                        Z (całkowitym przypadkiem) zachowanego domu mojej babki (po Powstaniu) z Jej niegdyś
                        120 metrowego mieszkania zrobiono 4-ry(!) lokale "wsadzając" w ten obszar mieszkaniowy mocno przypadkowy "element" z przedwojenna Warszawa (w tej dzielnicy i okolicy) nie mający nic wspólnego!.
                        Jako młody człowiek widziałem kilka mieszkań w Krakowie (nie "elity", ale typowo srednioklasowej grupy mieszczańskiej) - woow!.
                        U babki (mojej) w miejsce zniszczonych (i rozkradzionych) mebli królowały zasłony "Lad-u"
                        i powojenna tandeta meblowa ustawiona na "dywanach" z Cepelii.
                        Tylko mały fortepian się uchował bo... za ciężki (chyba) był go złodzieje mogli wynieść smile

                        W Krakowie widziałem, ze dominuje "Desa" akurat taka jaka znalem ze zdjęć (w sepii)
                        z mieszkania babki w czasach dzieciństwa mojej matki.

                        Ale i "duchowo" Kraków był dla mnie (wtedy) "wow".
                        Pisałem już kiedyś iż wychowałem się na "rzut kamieniem" od 4-ch teatrów ale.... żaden z nich to nie był taki z tradycjami jak krakowski Stary czy Słowackiego.
                        Szkoła Teatralna, Akademia Sztuk Pięknych i ich Absolwenci byli (w ówczesnym mniemaniu)
                        - lepsi! smile
                        Ja tez tak to oceniałem.
                        Teraz, - hmmm....
                        Teraz wiem iż wszyscy, również Ci "z Krakowa" jedza posługując się nożem i widelcem
                        i wcale ten warszawski (gdański, wrocławski czy poznański) nie jest mniej "pozłacany"
                        - nawet podejrzewam iż są bardziej "złote".
                        Warszawa może (dzisiaj) mieć "kompleksy" metropolitarne : Paryża, Berlina czy Budapesztu,
                        ale (na Boga) na pewno nie Krakowa!.
                        Nie mieszkam (praktycznie) w Warszawie od ponad 30-tu lat i... wcale nie chce do mojego rodzinnego miasta (na stale) - wracać!.
                        Ale gdy bym "musiał", bo np.: potrzebował bym zarabiać "na chleb" (codzienny) to
                        ostatnim miejscem gdzie bym to chciał robić był by Kraków smile
                        Juz wiem iż jest setki(!) miast w Europie gdzie żyje się (co najmniej) b.komfortowo niż
                        w Krakowie i to pod (prawie) każdym względem, a jeżeli w Polsce to.... Warszawa jest (mimo wszystko) po za wszelka konkurencja.

                        Przestałem tez mieć kompleksy iż Stolica dala polskiej polityce ponadprzeciętnie wielu "przygłupów" z żoliborskimi "Braćmi" i Ich lizydupkami na czele,
                        czy np: Antkiem-policmajstremsmile.
                        Wymienieni "ynteligenci" i talenty polityczne z zasłużonego Miasta Kraka - dokładnie tyle samo "warci",- co jeden to: lepszy postrzeleniec smile.

                        Ludzie, tacy jak Ty (czy moja skromnosc) wszedzie sa ..... podobni!.
                        Nie ma znaczenia: londynczycy, krakowianie, szczecinanie czy mieszkancy Barcelony.
                        Obok pomylencow i szokujacych oryginalow wszedzie sa sympatyczne i usmiechniete osobniki, czesto zadziorne i skore do polemiiki ale bez sklonnosci do agresjii i stawiania (wszystkiego): "na ostrzu noza" smile

                        pozdr.,-








                        • alfredka1 Re: Przeczytane usłyszane a czasami nawet zobaczo 04.12.11, 19:20

                          Ostrza przytępioneale noże i tak pochowane.
                          Wychowanam w tradycji i lepszości Krakowa nad innymi miastami. Malarstwo, architektura, teatr z KURTYNA i Barbakan w pobliżu i Wawel.
                          Ale Warszawa to z kolei sztuka "niższego" gatunku ale też i artyści związani zkinem. a wtedy KINO to dopiero był rozpylacz sztuki i dla ubogich i dla tych "lepszych" umysłowo...
                          Mama wracając ze stolicy jednej i drugiej nie ukrywała zachwytu dla obu miast.-
                          Mówiło się, że uczelnie krakowskie są najlepsze-
                          ..
                          Z mniej przyjemnych określeń, to było, że Krakus to skąpiec a Warszawaiak to cwaniak co ci most Kierbedzie sprzeda a Kolumnę to ci kaze na wlasnych plecach na Pragie zanieść.
                          Skąd to się wzięło? Przecież i Lwów i Wilno miały świetne uczelnie, architekturę ,a przede wszystkim umiejętność współżycia z innymi narodowościami i wyznaniami.
                          Wszystkiemu to chyba winien jest Jagiełło /Nazywał się Jogajla, a Książę Witold to Vytautas./Patrzę na stareńką mapę i widzę ogromne Księstwo Litewskie ....i na jakie licho Jogajle Jadwisi, potem świętej, się zachciało. A Jadwiga to też historia i wcale nie najmądrzejsze posumięcie.
                          Izis Popaye, dajcie spokój bo ja się juz zatraciłam o co w tym wszystkim chodzi.
                          I zapamiętajcie, że najpiekniejsze sa Kiejdany, gdzie się urodziła moja mama i wieś o pięknej nazwie ,w której urodził się mój tato II. zwała się i chyba zwie Wólka jagiellczyńska /co??? znów Jogajła??/.
                          A dziecko urodziłam w Warszawie, czy to moja wina, że mnie "chyciło" na rogu Koszykowej
                          ? a mogło chycić pod Barbakanem smile)


                          • izis52 Re: Przeczytane usłyszane a czasami nawet zobaczo 04.12.11, 20:52
                            Spacyfikowałeś mnie Popaye, a kochana Alfi na wszelki wypadek dosłodziła..... smile
                            W temacie dodam, że mieszkam w Krakowie, bo tak się złożyło smile. Na swój sposób lubię to miejsce, które jak każde inne ma tyleż zalet, co i wad. Fatalne położenie, dziwną właściwość, że wszyscy o wszystkich - wszystko wiedzą (pewno w określonych grupach), co lokuje gród na poziomie większej wioski, ale też ma to czasem dobre strony. Ludzie jak wszędzie, bardzo różni, co bywa ciekawym przyczynkiem do rozmyślań o ciekawych uwarunkowaniach. Szczęściem od późnej wiosny do jesieni - przemieszczamy się na skraj jurajskich skałek i lasów, a tam zacisznie w towarzystwie wiewiórek, sarenek, ptaszków, a ostatnio też namnożonych w wielości dzików. Nie okopuję się w Krakowie, a kiedyś był nawet plan zamieszkania na emeryturze na Chalkidiki lub na Costa Blanca. Może i dobrze, że był hamulcowy, bo teraz tak Grecja jak i Hiszpania bankrutują wink a my stajemy się gospodarczą potęgą big_grin big_grin.
                            Subiektywnie chyba nie jestem krakowskim ksenofobem, wszak staram się lubić wszystkich
                            ludzi, jeśli na to pozwolą....
                            Jako zodiakalny strzelec nie lubię szpilek sad , wtedy bywam impulsywna i szczera do bólu, oczywiście - adwersarza big_grin big_grin big_grin, co dla postronnych wnosi trochę adrenaliny.




                            • alfredka1 Re: Przeczytane usłyszane a czasami nawet zobaczo 04.12.11, 21:54
                              Interesuje mnie, czy na naszym Forum jest dużo Strzelców?
                              "dużo" to za duże słowo, garstka, kupeńka, tłumik paruosobowy się ostał.
                              • popaye Re: Przeczytane usłyszane a czasami nawet zobaczo 04.12.11, 22:41
                                ja, jak wiesz Alfredko: baran smile

                                Pingwin jak by miał dość (tej zabawy) to by nie wychodził z tej przerębli albo więcej nie wracał do kolesiów którzy mu w tej głupawce "pomagają" .9

                                Próbowałaś kiedyś miłośników alpejskiego narciarstwa, na dole (pod wyciągiem!) namawiać by może więcej nie wjeżdżali na gore stoku bo te zjazdy są mocno niebezpieczne - można np. nogę złamać! ?
                                Jeżeli tak to napisz w ilu przypadkach Ci się udało? smile)

                                pozdr. serdecznie,-
                                • mammaja Re: Przeczytane usłyszane a czasami nawet zobaczo 05.12.11, 00:07
                                  Uwielbiam te krakowsko - warszawskie konwersacje smile poniewaz od 150. lat moja rodzina przemieszczala sie pomiedzy tymi dwoma miastami mam uczucie do obu miast. Do kazdego inne smile swietne te kamery, jak widac w Krakowie pada deszcz - jak w piosence Turnaua. ( czy powinnam napisac : Turnau ' a ? ) ale niestety "moj" Krakow odszedl juz do dalekiej przeszlosci. Za to synowa skonczyla AGH, a jej rodzice mieszkaja wlasnie w strone wspomnianej jury ( Zabierzow) - sa jakby nowe kontekty smile I wnuki tez beda mialy jakis "swoj Krakow".
                                  • alfredka1 Re: Przeczytane usłyszane a czasami nawet zobaczo 05.12.11, 12:08

                                    Witaj Baranie, jam też Owca.
                                    Nie namawiałam nigdy narciarza /b.połamńca/ by już więcej nie zjeżdżał ))
                                    A wnuczęta Mammmajki to Warszawiacy i z dumą będą o tym mówili, jak i to, że pra i dziadkowie to Krakowianie.
                                  • 1grzech Re: Przeczytane usłyszane a czasami nawet zobaczo 05.12.11, 12:10
                                    Ech, czytając wasze przemyślenia poczułem sie dobrze mając i do jednych i do drugich blisko. Nie koniecznie w sęsie odległości, ale tak jakoś oba grody godne mego kochania sie wydają, choc pewnie tego nie pragną. I wielce pewien jestem , że mam za co je kochać, mimo głupków, o których wspominacie, co na ich łonie zrodzeni, albo wychowani.
                                    Delikatnie sprostować chciałbym tylko, że Zapolska akcję pierwej we Lwowie umiesciła, a nazwy grodów, ulic, jak i kopca w gotowym już dziele zamieniła za sprawą ekonomii i marketingu. By Kraków bardziej skłonny był Słowackiego Teatr na premierę udostępnić, bo lwowski teatr nie widział w tym swojego interesu. Zresztą wydaje się, że wówczas kompleks obie stolice względem Lwowa właśnie większy miały, a niżeli względem siebie.
                            • popaye Re: Przeczytane usłyszane a czasami nawet zobaczo 05.12.11, 18:45
                              izis52 napisała:
                              ".... kiedyś był nawet plan zamieszkania na emeryturze na Chalkidiki lub na Costa Blanca.
                              Może i dobrze, że był hamulcowy, bo teraz tak Grecja jak i Hiszpania bankrutują a my stajemy się gospodarczą potęgą ... "


                              smile smile

                              "dobre" pomysły Mila Izis - tez nas łącza mimo, z Ty "od Kraka"
                              a ja - dziecko "Warsa i Sawy".

                              Ja, również długo zastanawiałem się nad emerytura na .... Florydzie.
                              I obiektywnie to wcale nie najgłupszy z pomysłów jaki miałem ale ma (w moim subiektywnym przypadku) wady dla mnie nie do "przełknięcia".
                              I najmniejszy (wbrew pozorom) problem to ...... finansowanie tego pomysłu bo (w naszym przypadku tj. popayE_owa & ja) jak by nie liczył, jeżeli "starczy" nam na życie (na emeryturze) w Europie to.... na pewno przeżyjemy i w USA gdzie życie jest dużo(!) tańsze.
                              Ceny nieruchomości, w porównaniu z cenami w Europie - tez!.

                              Problem (jedyny) to moja (chorobliwa wręcz) awersja do życia "na emigracji" którym przez ponad polowe swojego życia, w odróżnieniu od większości moich Rodaków (szczególnie tych którzy nigdy "prawdziwymi" emigrantami , tj. takimi co przez dziesięciolecia żyją zagranica - nie byli ) jakoś, hmmm... nie umiem się zachwycić.
                              A już ... życiem w USA - wogole, mimo prób "poważnych" i jakichś krewnych (dobrze zresztą ustawionych!) których tam mam sad

                              W Twoim jednak przypadku (jeżeli nie Twoimi są moje "problemy") - popełniasz błąd zakładając iż w "kryzysie" który obejmie Grecję czy (hipotetycznie) Hiszpanie, - Tobie
                              (jako posiadającej środki finansowe do osiedlenia się tam) będzie się żyć "gorzej".
                              Wręcz odwrotnie!.
                              "Gorzej" to może być wyłącznie wtedy gdy_by groziła tam zmiana systemu (np. na "socjalizm" na modle b.ZSRR) - ale tacy głupi to.... nawet Grecy nie mogą być smile
                              Chyba.... ze do tamtejszej polityki zacznie się mieszać nasz żoliborski "geniusz" polityczno-ekonomiczny to wtedy, rzeczywiście ręczyć nie mogę smile)

                              pozdr.,-

                              www.youtube.com/watch?v=Y2rzwwtIIwE&feature=related
                              • 1grzech Re: Przeczytane usłyszane a czasami nawet zobaczo 06.12.11, 07:42
                                Jak nas stać będzie na godne życie emerytalne, to raczej nie ma czego szukać po świecie. Zgadzam sie w pełni z Papayem. Dużo przyjemniej cieszyć się upalną Grecją mając w perspektywie podróż powrotną do umierkowanej Polski, a Floryda, mimo licznych atrakcji, ma jednak jak i inne równie piękne miejsca jedną wielką wadę - nostalgia wink
                                P.S.- przepraszam za byki (pąsowy), przeczytałem swoje wcześniejsze posty i ...złapałem doła.
                                • alfredka1 Re: Przeczytane usłyszane a czasami nawet zobaczo 06.12.11, 13:43

                                  Wywołałeś BYKA, to już dwa gatunki mamy, zgłaszajcie sie następni ..smile)..
                                  wiem, że jest Rak i Wodnik /dziwna płcia .../smile)
                                  • izis52 Re: Przeczytane usłyszane a czasami nawet zobaczo 06.12.11, 19:58
                                    U mnie na Mikołaja tylko wnuki dostają prezenty. Tymczasem dziś wychodząc z domu, prawie potknęłam się o wielką, kolorową pakę od świętego big_grin. Rozpakowałam po powrocie, a tam książeczki w moim i Izia guście: drukarka do kompa (stara była dość zużyta) oraz zagwozdka: dwie wielkie butle beurlecytyny........ Pomyślałam sobie, że Mikuś, (kimkolwiek on był), chce wzmocnić staruszkom pamięć przed świętami smile, ale nie sądziłam, że uważa te braki za tak ewidentne big_grin big_grin big_grin
                                    • alfredka1 Re: Przeczytane usłyszane a czasami nawet zobaczo 06.12.11, 22:08

                                      Ta lecytyna ,tak naprawdę, jest wspomagająca. Dziecinka powiedziała, że musimy toto pić ale obiecałam, że ją z domu wyrzucę ,jeżeli przyniesie. ......-
                                      Pewnych objawów już się nie oddwróci sad(-
                                      http://i48.tinypic.com/10er32u.jpg
    • 1grzech Re: Przeczytane usłyszane a czasami nawet zobaczo 09.12.11, 07:46
      "Czas honoru". Serial TVP.
      Ok, przyznaję się. Nie dość, że dałem się wciągnąć na marnotrastwo czasu przed ekranem, to w ciagu ostatnich tygodni oglądnąłem prawie 40 odcinków. A wszystko za sprawą fragmentu widzianego w tv jakieś pół roku temu.
      Gdy odnalazłem to w necie i okazało się, że transmisja jest niemal jak w zwykłym tv, prawie się uzależniłem. Na szczeście większośc widziałem w trakcie podróży, zatem mam się odrobinkę czym usprawiedliwić. Gorąco polecam. Ciekaw jestem, także waszego zdania, szczególnie, tego kształtowanego na obczyźnie. A może jeszcze nie widzieliście?
      Na wszelki wypadek podaję link www.tvp.pl/seriale/obyczajowe/czas-honoru .
      Warto zaząć od 1 odcinka.
      • alfredka1 Re: Przeczytane usłyszane a czasami nawet zobaczo 09.12.11, 15:13

        Zaraz link otwieram, poczytam.
    • jan.kran Re: Przeczytane usłyszane a czasami nawet zobaczo 22.12.11, 15:24
      wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114881,10852756,Zmarl_Leopold_Unger___publicysta_i_dziennikarz_belgijskiego.html

      Bardzo , bardzo Go lubilam...
      • alfredka1 Re: Przeczytane usłyszane a czasami nawet zobaczo 22.12.11, 21:30

        Wspaniały Człowiek, świetny publicysta , dziennikarz i pisarz-.
        Przeżył gehennę a nie miał w sobie nienawiści.(*)-

Pełna wersja