alfredka1 01.12.11, 13:52 może ktoś wymyśli jakieś ładne grudniowe posłanie /nie mylić z pościelą!/ Odpowiedz Link czytaj wygodnie posty
warum Re: Grudzień 01.12.11, 17:19 Wodnik Tez jest zdolny! Pochwale sie: wrocilam na swoich 4 kolach, i na oko wszystko sie swieci lub gasnie jak trzeba , czy dziala.... to sprawdzi sie przy niespodziewanej okazji. Na poslanie - chyba tylko padne , bo bardzo stresujacy dzien mialam. Odpowiedz Link
jan.kran Re: Grudzień 06.12.11, 18:07 Junior mial w zeszlym tygodniu pisemna mature z norweskiego , zdal na pewno ale oceny jeszcze nie ma. Natomiast dzis zdawal ustna , w Norwegii na egzminach ustnych jest nauczyciel przedmiotu i osoba z zewnatrz , spoza szkoly. Junior od razu sie dowiedzial na ile zdal , otrzymal najwyzsza ocene))) Ma mature w kieszeni bo zostaly mu dwa przedmioty religia i nauka o spoleczenstwie zktorych nie ma egzaminow tylko musi chodzci do konca roku szkolnego i pisac jakies male prace , nie ma ztym problemu. Zaliczyl angielski, matematyke , niemiecki , nauke o teatrze , teorie i praktyke i jeszcze jakies tam , nie åamietam. Zacznie w przyszlym roku studiowac) Kiedy cztery lata temu otrzymalismy diagnoze [i][autyzm /i] marzylam zeby zdal mature o studiach nie myslalm. A tutaj tak milo sie wszystko rozwija)) Pozdrawiam. K. Odpowiedz Link
izis52 Re: Grudzień 06.12.11, 19:43 Witam. Cieszę się Kraniku z sukcesów syna. Niechby tak zawsze diagnozy lekarskie - weryfikowała na plus natura, czy siły wyższe..... Też mam mały powód do uśmiechu, bo dzisiaj wyniki TC okazały się niezłe, a jutro robię dokładniejsze w pięknym mieście Gliwice. Gdyby były łaskawe, to naprostują mnie na święta. Odpowiedz Link
wodnik33 Re: Grudzień 01.12.11, 21:13 Warum dziękuję za uznanie. Dobrze że już działają trzy literki w Twoim samochodzie. Jest to bardzo przydatne przy nagłym hamowaniu na śliskiej nawierzchni. A i przyjemniej się jedzie wieczorami gdy świecą różne lampki na desce rozdzielczej. Narzie mrozów nie zapowiadają nawet u Ciebie ale może jednak nadejdą. Odpowiedz Link
wedrowiec2 Re: Grudzień 01.12.11, 22:07 Grudzień po grudach? Pierwsze grudy za płoty! Dalej będzie lepiej Odpowiedz Link
filomena1 Barbórkowy Grudzień 02.12.11, 19:31 jak o grudniiu to i o Barbórce, górnikach, zwyczajach i tradycjach grudniowych www.wiadomosci24.pl/artykul/218999.html śniegu ani słychu ani vidu... szary to adwent.... Odpowiedz Link
mammaja Re: Barbórkowy Grudzień 02.12.11, 22:16 To ja jutro przeczytam, bo przejazd na drugi koniec miasta przy dzisiejszych korkach wyczerpal mnie totalnie ! Odpowiedz Link
popaye Re: Grudzień 07.12.11, 10:33 witajcie,- połamało mnie Właśnie wróciłem (via Apteka) od lekarza który "naszpikował" mnie zastrzykami (tfuj - hydrocortisonu) Leżeć - nie lubię, siedzieć - mam dość, wstawać (i wyprostować się) - tragedia - Ale mam "fajnie"! ) Wszystko ma tez "dobre" strony. Dzisiaj, pierwszy raz w życiu (podczas jazdy do ortopedy), włączyłem sobie ogrzewanie siedzenia )) Zawsze się śmiałem (z popayE_owej) która robi to zawsze (w okresie zimniejszych por roku), zakładając iż to musi być wyjątkowo damska "przyjemność" (he, he). Ale hmmm.... to wcale nie takie głupie bo natychmiast jest (mile!) odczucie ciepła mimo iż potrzeba kilkanaście minut jazdy by powietrze (w aucie) nagrzało się do nastawionej temperatury. Kto ma takie urządzenie w samochodzie - polecam Eeeeh,- chyba stary "piernik" się robię i to nie tylko mentalnie ale i "odwłok" kapcanieje pozdr.,- Odpowiedz Link
alfredka1 Re: Grudzień 07.12.11, 12:18 Współczujemy, takie "polamanie" jest wyjątkowo bolesne i ... niewygodne. Stosuj się do poleceń lekarza a nie naszych, bo do udzielania rad to my pierwsi.. ale to nie znaczy, że pomożemy, może być "przeciwpołoznie" .Leż lub półsiedź !, nie wykonuj gwałtownych ruchów. czy doktor zalecił jakieś delikatne namaszczanie /Voltaren czy cóś/. Pozdrawiamy i czekamy na komunikaty .. Odpowiedz Link
popaye Re: Grudzień 07.12.11, 14:03 dzięki za mile pozdrowienia - Alfredko nawiasem: co Kraj to (inny) obyczaj. Jeszcze (tutaj) nie spotkałem się z popularna (m.in. w Polsce) metoda leczenia (ulżenia "w bólach") za pomocą jakichkolwiek "smarowideł" Przynajmniej nie u lekarza-ortopedy. Jasne, bo porównawczo "brutalna" metoda wstrzykiwania (może tylko lekarz!) steroidów ( Cortisol itp.) jest o wiele skuteczniejsza (szybciej działa!) przy wszelkiego rodzaju zapaleniach!. Po za tym dostałem (i wykupiłem bo nie przyglądałem się nawet recepcie) - środki "przeciwbólowe" typu ibuprofen z których naturalnie nie wezmę ani jednej tabletki - te "bóle" da się wytrzymać, nawet "słabemu" mężczyźnie . Smutne w tym jest iż ta cala "terapia" przecież nie leczy, tzn. nie likwiduje przyczyn dolegliwości. Pomaga tylko "mniej boleśnie" przeżyć ten okres i tyle Do końca tygodnia (jeżdżąc na te zastrzyki) posiedzę w domu i... będzie po "krzyku". Nie pierwszy i najprawdopodobniej "nie ostatni" raz mnie dopadło Da się przeżyć Co do "smarowideł" - mam żonę-polke, wiec dla "świętego spokoju" ("pogadać" - jak każda kobieta sobie lubi i "zna" się na wszystkich dolegliwościach jak wszystkie "baby") - daje się (Jej) smarować tymi (Voltaren itp) "mazidłami" Mam "za to" przyjemność iż ktoś wokoło mnie "skacze" (" może chcesz herbatki, albo kawy Ci zrobię?"), - tego już nie mogę przecenić i ... bagatelizować. Per-saldo: warto pocierpieć by to przeżyć ) pozdr. serdecznie. Odpowiedz Link
wodnik33 Re: Grudzień 07.12.11, 19:08 Współczuję z powodu tych paskudnych boleści, nawet kichnąć porządnie nie można... Leż wytrwale, tylko nie bardzo rozumiem jak sobie dajesz radę wsiąść do samochodu. Zastrzyki niech Ci robi żona albo pielęgniarz zamówiony, nie musi być pielęgniarka ) Smary, maście, olejki - wszystko dobre i konieczne - nasze Panie najlepiej wiedzą, co dla nas dobre. Voltareny znosiłem ale gdy przed laty, przy zapaleniu oskrzeli, nasmarowała mnie A. terpentyną .... o Boże, nie dość że piekło to jeszcze śmierdziało odemnie jak z rafinerii. Do pracy wróciłem zdrów ale już lepiej nie powtarzać pytań, jakie usłyszałem od kolegów !! Trzymaj się Bracie , trzymaj . Ukłony niskie dla Pani Popayowej . Odpowiedz Link
popaye Re: Grudzień 07.12.11, 21:06 Wodniku Miły,- nie bardzo bym chciał by ten watek "przekształcił się" (nawet w części) w historie moich przypadłości i metodom ich leczenia Żeby "skończyć" temat: a) mogę wsiadać do auta bo nie jeżdżę ani coupe czy nawet limuzyna tylko klasycznym RAW-em: wysoki, po za głowa (przy wsiadaniu) nie muszę się nic schylać. Nogi (w kolanach) mogę zginać bez problemu, tylko "tułowie" z trudem (bólem). b) pielęgniarz (pielęgniarka), o małżonce nie mówiąc(!) nie zrobi mi takich zastrzyków, nie tylko w domu ale nawet w lekarskim gabinecie. Co kraj to zwyczaj. Pielęgniarz /rka) nie zrobi tez (tutaj) np. żadnego zastrzyku dożylnego(!) - czynność zastrzeżona dla lekarzy i "jeżeli" ( pielęgniarką) się "wyręczy" to na własne ryzyko (utraty uprawnień i postępowania odszkodowawczego) w przypadku komplikacji. Ostrzykiwania kręgosłupa nie chce się (nawet) podjąć mój kumpel, jednocześnie nasz domowy lekarz (30 lat samodzielnej praktyki jako internista/kardiolog),- tylko "wysyła" mnie do kolegi-ortopedy Rozumiem Go, bo po co Jemu ryzyko ew. zarzutów (te strony Ubezpieczenia) przekroczenia zakresu kompetencji bez specjalizacji w tym zakresie? To nie jest zabieg "przyjemny" (dla pacjenta) ale hmm.... w porównaniu z tradycyjna metoda (zastrzyków domięśniowych) - bardziej skuteczny. Szczerze powiedziawszy to na medycynie się nie znam i wcale nie żałuje (tego!) bo .... świadomość faktów jak szkodliwa jest większość rzeczy które mnie sprawiają przyjemność była by (pewnie) powodem mojego stale zepsutego humoru Mimo wszystko domniemywam iż istnieje drobna różnica miedzy zapaleniem oskrzeli a tzw. "korzonków". Domniemywam iż w moim przypadku jakiekolwiek dodatki (zapachowe) do maści (rozgrzewająco/uśmierzającej) nie są konieczne. Mogę się tez mylić - zastrzegam pozdrawiam. Odpowiedz Link
wedrowiec2 Re: Grudzień 07.12.11, 21:18 Izis, gratuluję dobrych wyników i czekam na ich potwierdzenie z Gliwic. Popayu, współczuje dobrze mi znanej dolegliwości Latem dobry tydzień leżałam cierpiąc, ale pomogło mi mazidło, a właściwie zespolone siły dwóch maści: voltarenu i kytta(-salbe). www.kytta.de/muskel-und_gelenkschmerzen/salbe.html Indianin z podanej strony wie, co robi reklamując ten produkt z korzenia zywokostu. Mazidło kosztuje ok. 6 euro. Niestety, to wszystko ma działanie objawowe, ale przy chorych kręgosłupach trudno o coś lepszego. Odpowiedz Link
izis52 Re: Grudzień 08.12.11, 18:21 Witam niezbyt wylewnie z przyczyn następujących; nocą szalało wietrzysko, strugi deszczu bombardowały okna, wiec wyspać się nie mogłam po męczącej podróży na Ślązek, a jeszcze po sporej porcji izotopów świeciłam chyba jak żarówka , gdyż pan z drogówki, po zatrzymaniu, gdy drzwi uchyliłam - nakazał szybkie oddalenie się od jego stanowiska . Szczególnie nie miałam ochoty na konwersację. Na dodatek musiałam dziś wozić małża na rehabilitację . Żartuję, że z nudów coraz to nowe schorzenia wymyśla, to kręgosłup, to rwa kulszowa, to pięta z jakąś ostrogą..... Ewidentnie ostatnio nie mam tyle cierpliwości, co Popay'owa, aby dopieszczać aniołka mazidłami i herbatkami..., no może słowem . Wędrowniczku milutki - dziękuję z wielką rezerwą, tak z powodu małej wiary, jak i swoistej asekuracji w rokowaniach. Tak, czy siak do pracy się powlokłam, a jutro robię spis niezbędności na święta, które za kilkanaście dni będą niewątpliwym faktem. Odpowiedz Link
mammaja Re: Grudzień 08.12.11, 23:02 No to i ja zaczelam kiepskie samopoczucie - oj, jak mnie wczoraj przewiało i przemrozilo. Totez nic mam nawet sily na pisanie, tylko podrwiam/ Ale pierniczki upieczone - teraz miekna z poszewce od jaśka i czekaja na polukrowanie Odpowiedz Link
alfredka1 Re: Grudzień 09.12.11, 15:09 Samopoczucie jeszcze dobre .Mimo bolącego kolana byłam w laboratorium by wszelkie badania zrobić . Tylko 91,25 zł. Skierowanie od lekarza "krewnego" nie obejmowało paru b.waznych badań Po powrociu usmażyła 26 naleśników i przy pomocy Wodnika powstały krokiety. Byly pyszne, podsmażone i popijane rosołem wczorajszym. A teraz trzymajcie kciuki bo zaraz będą wyniki.Trochę się obawiam ( Izis uściski, Popaye - powrotu do pionu zyczę, Mammajko - lukier sie lepi ale pieniczki mogę jeść i jeść Odpowiedz Link
popaye Re: Grudzień 09.12.11, 15:39 alfredka1 napisała: ".... byłam w laboratorium by wszelkie badania zrobić . Tylko 91,25 zł. " Eeeee..... a co Ty Alfredko - wypowiedzialas swoje Ubezpieczenie (Zdrowotne)? Nie bardzo rozumiem dlaczego Ty chcesz za (mam nadzieje konieczne) badania - placic? Wychodzi Ci taniej niz skladki w Ubezpieczeniu (Kasie Chorych)? Moze ja sie niezbyt orientuje w Twoich dolegliwosciach ale zyje w przekonaniu iz wszelkie konieczne (o tym decyduja lekarze) badania obejmuje Ubezpieczenie, nawet takie mocno "standardowe". No chyba, ze pacjent chce korzystac z uslug chirurgii "kosmetycznej" (nosek, biuscik i faldki pod oczyma, malo pociagajace dla kobiet - szczegolnie) - to faktycznie standard swiadczen (zdrowotnych) tego nie obejmuje . Jezeli jest inaczej i ja "nieswiadomy" (jak domniemywam) to.... dzieki Opatrznosci, ze tylko (drobna) czesc mojej przyszlej emerytury jest "gwarantowana" przez ZUS, a ze (he, he) swiadczen ZOZ-u moge zrezygnowac wogole Raczej bez zalu - szczegolnego pozdrawiam serdecznie,- Odpowiedz Link
omeri Re: Grudzień 09.12.11, 22:35 Niestety będzie Ci czasem ZOZ i NFZ potrzebny czego Ci nie życzę - np chirurgia jednego dnia na koszt NFZ w prywatnej klinice) , ale raczej zachowaj też uprawnienia niemieckie. Odpowiedz Link
warum Re: Grudzień 11.12.11, 10:27 Ja po prostu uwielbiam podpisywac sie pod komentarzem Omeri! Bo a/zawsze sie zgadzam, b/ "krotkosc i tresciwosc" jej wypowiedzi sa moim wzorem. Ale.... dodalabym do porady dla Popaye, zeby mial tez wersje uprawnien niemieckich na wszelki wypadek przetlumaczona notarialnie na polskiBo prawo do skorzystania z "praw" mamy wszyscy / ubezpieczeni/, ale ich wyegzekwowanie zajmuje sporo bezcennnego czasu i zachodu. Na moim wschodzie slonce i sniegowe chmury na zmiane. Wlasnie nastawilam w szybkowarze swinskie ucho, ktore otrzymalam dla psa od zyczliwego sasiada. PRAWDZIWE! Chyba powinnam je uwedzic albo ususzyc albo i cos innego zrobic zeby miala co zuc, ale..... nie potrafie, a tak "spreparowane" wydaje mi sie zjadliwe? Na wszelki wypadek- nie bede probowac, ale wierze ,ze zdezynfekuje nalezycie))) Milego dnia Ulubiency. Odpowiedz Link
mammaja Re: Grudzień 11.12.11, 12:42 W nawiązaniu - poztanowilismy skorzystac z NFZ - pojechalam z mzonkiem do przychodni zrobic zdjecie rentgenowskie - szybko i sympatycznie, bez kolejki, ale "opis" bedzie za dwa tygodnie - tego to juz nie rozumiem. Czy tak rzadko bywa opisujący lekarz ? A to dopiero początek zleconych badan. Pewnie zlamiemy się i skorzystamy z "płatnej" opieki zdowotnej. Ale będziemy próbować dalej, oby tylko nie trwalo to miesiacami Odpowiedz Link
popaye Re: Grudzień 11.12.11, 14:15 Obydwu Paniom serdecznie dziękuje za życzliwe porady. Dla wyjaśnienia: od wejścia Polski do UE sprawa świadczeń zdrowotnych w Polsce dla członków niemieckich Kas Chorych (nawet tych nie_prywatnych) jest rel. mało skomplikowane. W "najgorszym" przypadku za świadczenia trzeba zapłacić z własnej kieszeni by (później) otrzymać zwrot od niemieckiego Ubezpieczenia. Akurat ten fakt nikogo (a na pewno mnie) nie przeraza. Mimo wielkiego szacunku dla standardów polskiej medycyny i poziomu świadczeń lekarskich - musiał bym "pozbyć się kilku klepek" by w przypadku nie "tragicznego i niespodziewanego wypadku" tylko planowanych skomplikowanych zabiegów lub operacji (w Klinice lub Szpitalu) - poddawać się gdzie indziej jak w Niemczech. Przeziębienia, grypę czy niestrawność, bez specjalnego poświecenia czy "odwagi" można leczyć i w Polsce. Operacje serca czy poważniejszy zabieg chirurgiczny, nawet nie ze względów stricte medycznych a całości standardu pobytowego i "opieki" (przed/w czasie/i po zabiegu) - będę zawsze preferował w Niemczech. Jasne, ze całość mych przemyśleń nie dotyczy dostępnej w polskich Wielkich Miastach "wysokopłatnej" sieci prywatnych świadczeń medycznych czy takowych klinik o światowym standardzie wyposażenia i świadczeń. Tylko.... jako przyszły emeryt (wiec biedny człowiek) nie bardzo rozumiem czemu mam ponosić wysokie "ekstra" koszty skoro usługi takie mam: dożywotnio i w "standardzie" świadczeń ( uzupełnionym o części ubezpieczenia prywatnego)?. Dla mniej rozeznanych: różnica miedzy świadczeniami ubezpieczeń prywatnych i "ogólnodostępnych" (dla emerytów!) polega nie na standardzie medycznych świadczeń (nieistotne drobiazgi pomijając) ale przede wszystkim na usługach "okolomedycznych". Np. koszty transportu samolotem z urlopu na Antypodach, jednoosobowe pokoje w szpitalach, hotele czy pokrycie kosztów związanych z wynajeciem np. auta dla członków rodziny ubezpieczonego będącej wspólnie na urlopie. Wyższe świadczenia (dla "prywatnych") są tez we wszystkich pakietach usług stomatologicznych. Tylko, jak mnie boli ząb to jest ostatnim mym "zmartwieniem" (a emeryta raczej na 100%) czy na miejsce usuniętego zęba wstawia mnie "platynowy implant" czy prozaiczna, standardowa "protezę". "Szczerbatych" emerytów, obojętnie prywatnych czy nie,- w Niemczech jeszcze nie widziałem i to w miastach jak i na wsi. Kilku, jak się nie mylę, spotykałem chyba.... w Polsce ) Odpowiedz Link
alfredka1 Re: Grudzień 11.12.11, 17:54 Popaye, mądrze piszesz ale czasami nieżyciowo, jak na tutejsze warunki. Badania były konieczne, na kilka dostałam od lekarza rodzinnego. Nie były to wszystkie, które laboratorium w mojej przechodzni wykonuje /np.cholesterol z rozbiciem na dobry i wredny/ jeszcze kilka innych. Nie mam sił stać z pojemniczkiem siusiowym w ogromnej kolejce czy dać się kłuć na badania krwi na przeróżne rodzaje jej składników .. Córka wypisała na karteluszku wszystkie niezbędne nazwy badań koniecznych, stanęłam w kolejce dla "odpłatnych", zapłaciłam, wyniki odebrane po południu. Psiakrew! odpładne a wcale nie najlepsze ) Łatwiej jest robić badania onkologiczne. Przychodnia przyszpitalna -ale też mi się zdarza, terminy paromiesięczne , a mi naraz boli coś co ma prawo przerazić. Wtedy biegnę prywatnie, płacę po 100 Odpowiedz Link
izis52 Re: Grudzień 11.12.11, 21:22 Piękny, słoneczny dzień upływa w towarzystwie naszego wnuka. Odmładzamy się przy okazji, prowadząc tak poważne, jak i pół serio rozmowy z naszym "nastolatkiem" (11 lat) o interesującej gamie zainteresowań oraz buntowniczej postawie wobec szkolnych wymagań . Nasza opieka medyczna - nie jest tak doskonała jak w zamożniejszych krajach. NFZ ma stale mało kasy na zakontraktowanie nieograniczonej liczby badań, zabiegów, a więc dostępność regulują kolejki. Poziom usług jest bardzo różny, a więc bywa, że do wybranego specjalisty w pilnym terminie trzeba udać się prywatnie. Mamy też zasadę solidaryzmu t.j. osoby o wyższych zarobkach - płacą wyższe składki na ubezpieczenie zdrowotne, a na dodatek odrębnie z każdego źródła przychodu. Dostęp do usług jest taki sam, jak dla zwolnionych z płacenia składek, ale i tak oni najgłośniej krytykują uchybienia. Nie sądzę, aby kolejny minister zdrowia (kiedyś lewicowy) - konwalidował sytuację, gdyż z pustego i Salomon nie naleje . Ze spokojem i empatią przyjmuję fakt, że NFZ nie sprawi mi platynowego implanta, gdy złamię ząb, nawet ten niedzielny z przodu , ani nie zrefunduje niestandardowych badań, wszak wiele osób potrzebuje akurat zabiegu ratującego życie. Odpowiedz Link
mammaja Re: Grudzień 12.12.11, 00:57 W odpowiedzi Alfredce - kiedys (dawnotemu) moja kolezanka poszla do przychodni, gdzie studenci Akademii Medycznej praktykowali. Miala trudny ząb do usuniecia - trzy osoby "oblały" na jej zębie - dopóki ni zlitowal sie jktoś bardziej doświadczony. Mam nadzieje, ze teraz juz tak nie ćwiczą Odpowiedz Link
jan.kran Re: Grudzień 12.12.11, 11:33 Siedze miedzy dwoma stolkami bo tu Oj i rozne przezycia , pozytywne i emocjonalne jednak , a z drugiej strony Oslo... Nieswiadomie wybralam sobie swietny czas na wizytacje Kraju bo jutro jest 30 rocznica dnia pamietnego , pierwszy raz od 30 lat bede w PL tego dnia , szlag by to trafil. Zawsze 1312 czuje sie fatalnie ale zarazem sluchamy od kilku lat przemowienia Generala. jutro sobie chyba odpuszcze ... W Oslo natomiast tradycyjnie lotnisko zamkniete , jest wybudowane w kompletnie bezsensownym miejscu co sie okazalo poniewczasie. Mam nadzieje ze nie utkne w piatek w Berlinie , na szczeccie przytomnie tak sobie ulozylam ze do pracy ide dopiero w poniedzialek wiec najwyzej autostopem dojadePPp A najwazniejsze ze Mloda o 14 - ej dzis ma , deadline , musi kliknac i wyslac dziesiecio stronicowa prace z filozofii po norwesku nad ktora siedzi od kilku tygodni,. Jak Jej zalicza w Oslo to bedzie miala uznane w Monachium i na tym zakonczy kierunek dodatkowy filozofia na uni w Monachium. Dobr fluidy wskazane... K. Odpowiedz Link
jan.kran Re: Grudzień 12.12.11, 12:49 Temat pracy MlodejPP Semesteroppgave i IDE2055 – høsten 2011 Den greske moraltenkningen gjennomgikk flere faser før den egentlige moralfilosofien oppsto med Sokrates, Platon og Aristoteles. Gjør rede for hovedtrekk i utviklingshistorien fra Homer til klassisk tid, og gi et kort svar på hva som adskiller den greske moralfilosofien fra normative forestillinger i videste forstand. Odpowiedz Link
alfredka1 Re: Grudzień 12.12.11, 16:01 Cała rodzina była zwrócona w odpowiednią strone świata i fluidowała ile mocy w sercach, móogach i płucach !!!!!!!! Odpowiedz Link
jan.kran Re: Grudzień 12.12.11, 16:13 Ja sie zachlastam tepym mydlem PPP Wyslala ale nie byla pewna czy majl poszedl wiec stwierdzila ze idzi spac PPP Na szczescie Junior wzial sprawe w swoje rece i wyslane. Nastepna prace kaze Jej oddac napisana reka na papierze bo mnie te serwery norweskiego uni do palpitacji doprowadza) Dzis mam dzien odpoczynku , siedze przed kominkiem Brata , dbam o Mamusie i zwierzyne i jest super)))) Odpowiedz Link
jan.kran Re: Grudzień 12.12.11, 16:17 Oczywiscie za fluidy dziekuje ... gromadzcie wiecej na prace magisterska Mlodej ... Jak bedzie miala ten temat co w planie to osiwieje bo juz mnie teraz bezlitosnie wykorzystuje i kaze wydlubywac resztki wiedzy co mi z oich studiow zostaly. A na razie to planuje nastepny przyjazd do Oj bo bardzo tu przyjemnie)) K. Odpowiedz Link
alfredka1 Re: Grudzień 12.12.11, 15:57 Mammajko, nie słyszałam by tak dręczyli pacjentów. Sporo osób leczy się tam, płaci grosze, więcej groszy za zastrzyk znieczulający przy rwaniu. Odpowiedz Link
wedrowiec2 Re: Grudzień 12.12.11, 20:53 Ulu, kciuki trzymałam, a temat rozprawy ciekawy Google przetłumaczył trochę kulawo, ale zrozumiałm więcej, niz tylko nazwiska z oryginału. Odpowiedz Link
mammaja Re: Grudzień 12.12.11, 23:36 Tematu pracy nie tlumaczylam ale po norwesku brzmi bardo ladnie Alfredko, ja pisalam o wydarzeniu sprzed ponad 30. laty - wiec teraz juz napewno tak nie jest! Obejrzalam dzisiaj program Lisa z masochistyczna przyjemnoscia. Kaminski dal najlepszy pokaz mentalnosci Pisowskiej, poprostu zuplnie nie miesci sie w glowie. W ogole straszno ale nawet juz ni smieszno ! Odpowiedz Link
jan.kran Re: Grudzień 13.12.11, 22:19 Emocjonalny 1312 trzydziesci lat potem powoli sie konczy. Duzo wrazen i przemyslen. Poza tym mam okazje klikac z dziwnych archaicznych makow ktorzy posiadaja moi bracia i jestem bardzo dumna z siebie, Dalam rade stacjonarnemu makowi Brata Numer Dwa a teraz klikam z dziesiecioletnieo laptopa Brata Starszego. Jak mi sie uda wyslac ten post to bede zarowno dumna z siebie jak i ztechniki makowej. Odpowiedz Link
wedrowiec2 Re: Grudzień 13.12.11, 22:23 Ulu, możesz być dumna, post ukazał się Ja też jestem dumna z siebie. Dostałam dziś bardzo dobrą wiadomość z Warszawy Odpowiedz Link
popaye Re: Grudzień 13.12.11, 23:15 gratulacje - Joanno Będziesz naszym pierwszym forumowym Przyjacielem: profesorem (tytularnym!) Strasznie jesteśmy dumni No i Alfredka i Wodnik - gratulacje takiej córy! Serdeczne pozdrowienia,- pE Odpowiedz Link
jan.kran Re: Grudzień 14.12.11, 08:40 Bardzo sie ciesze i serdecznie zcalego serca gratuluje !!!! Odpowiedz Link
mammaja Re: Grudzień 14.12.11, 11:40 Dołączam do gratulacji dla Wędrowca ! ogromnie się ciesze wraz z Wami Czekam na wiadomości o wynikach corki Krana, nie wątpie jakie będa. Po wczorajszym dniu znowu "normalność" - bezśniezna i dosyc ciepla. mam dzisiaj zajecia na basenie, ktore uwielbiam i swietnie mi robia. A popoludniu bede z wnukami piec cisteczka na choinke. Jezeli doczekaja choinki Odpowiedz Link
izis52 Re: Grudzień 14.12.11, 15:35 Gratuluję Joanno, życząc dalszych sukcesów naukowych oraz szczęścia na co dzień. Janie Kranie czekam na dobre wieści . Odpowiedz Link
warum Re: Grudzień 14.12.11, 18:03 Nie wim czy jestem wystarczajaco domyslna, ale jesli wlasciwie zrozumialam to znow bedziesz Wedrowcze musiala zmieniac wizytowke?! Noooo.......Wodnikostwo slusznie moga sie rozplywac z dumy z Takiej Latorosli Gratuluje! I..... ciesze sie,ze srednia forumowa "nam" sie podniosla , nie tylko wiekiem ale i stopniemo . Brawo. Odpowiedz Link
wedrowiec2 Re: Grudzień 14.12.11, 21:05 Na forum nic się ukryje Tak, muszę zmienić wizytówki, ale nie narzekam Dziękuję wszystkim za życzenia. Bardzo mi pomogały Wasze pozytywne myśli w trudnych latach kariery zawodowej, szczególnie w okresie okołohabilitacyjnymy i aż do teraz Na laurach nie spocznę. Będę nieść kaganek oświaty i analizować mroczne tajemnice działania żywych organizmów Odpowiedz Link
mammaja Re: Grudzień 16.12.11, 11:00 Dzisiaj czekaja mnie dwa spotkania "oplatkowe" - to pierwsze u miłych harcerzy , którzy na wigilę seniorow zawsze przychodzą ze Światelkiem Betlejemskim, wiec i staruchy muszą jakoś ich wesprzeć na słodko i owocowo. Przedtem wreszcie wizyta u fryzjera - bo juz nie moge na siebie patrzec. Pozdrawiam i do zobaczenia na wieczornej herbacie Odpowiedz Link
alfredka1 Re: Grudzień 16.12.11, 16:41 Udanych spotkań życzę. Mam nadzieję, że pogodę macie lepszą niż dzisiaj w Z. My mamy kapitalne ciśnienie - 976 hektopascali /normalne u nas 1020/ www.tygodnikpodhalanski.pl/www/index.php?mod=news&strona=1&kat=&id=&typ=&id=14089 Odpowiedz Link
izis52 Re: Grudzień 17.12.11, 10:47 Dzień dobry. W Kraku trochę wiało i padało, ale bez większych szkód, a spałam wyjątkowo dobrze. Ciśnienie po kawie - wzorcowe : 128/89/70 , przy halnym dziwne.... Odpowiedz Link
josarna Re: Grudzień 17.12.11, 13:07 Wędrowcze! Gratuluję z całego serca! Lilie z mojego ogrodu - dla Ciebie. Odpowiedz Link
wedrowiec2 Re: Grudzień 17.12.11, 16:18 Dziękuję za gratulacje Mimo tytułów czeka mnie przyziemna praca. Od poniedziałku zaczynamy w pracy wielką wymianę mebli w bardzo dużym pomieszczeniu. Operacja musi zakończyć się w czwartek, a jeszcze sporo spraw zostało do dogrania Odpowiedz Link
warum Re: Grudzień 18.12.11, 09:14 Wedrowcze Uda sie! Wystarczy.... zajac sie swoja robota/ bo przeciez na tym znamy sie najlepiej/ a reszte/ czyli to najciezsze wszystko/ zostawic do zrobienia... panom. Ja zmniejszalam swoje "niezbednosci" , ktore byly najwazniejsze i bezwglednie potrzebne, co kilka godzina, i tak kurczylam sie, kurczylam, potem nawet przesiadlam na serwer, ciagnac tylko poleczki, kalkulator i obstawiajac telefonami na podlodze.... az.... okazalo sie,ze trzeba wyciagnac te najwazniejsze wtyczki odcinajace nas od swiata, zostajac tylko na komorkach/ ktore nie widza co sie dzieje/. I tym sposobem- rewolucja zostala dokonana, a ja.... ostatnia zgasilam swiatlo. Zeby nie bylo palenia mostow, zaprosilam pania z firmy, ktora nas wykurzyla/ bo tam dzieki "reorgaznizacji" "przybylo dyrekcji"/ na herbatke na wiosne i teraz..... juz mam nowy kat, moj komputer dziala/ jako jedyny poki co, ale na innym systemie, i od jutra.... zaczynamy "nowe zycie".Z "kosztow" bezposrednich:- zlamana antena, ulamany klucz w biurku, zagubina "tasma gaska"/ absolutny niebednik kombinatora idacego na skroty, klucze, telefony, monitory i komputery zgadzaja sie, nawet szklo sie nie potluklo- a wiec..... mozna te prace oddac w rece panow, spokojnie poradza sobie Odpowiedz Link
alfredka1 Re: Grudzień 18.12.11, 12:57 Wyobraźnię mam podobno rozdętą do granic możliwości, więc widzę już jak się pięknie urządziłaś. Wszystkiego najlepszego w NOWYCH KĄTACH, wśród "nowego" okablowania". Teraz już będzie tylko dobrze, a przynajmniej spokojnie ) Odpowiedz Link
warum Re: Grudzień 18.12.11, 15:12 Alfredko, z nas 2- Ty jestes zdecydowanie wieksza optymistka a mnie pozostalo.... przystosowac sie. Nie wiem jak bedzie, ale juz .....jestem otwarta na inne rewolucyjne propozycje wiec czasem trzeba zdac sie na los. Z rzeczy ciekawych: pierwszym "obcym" ktory nas odwiedzil, byl 2-miesieczny MALUCH,ktory byl "zalacznikiem" do speca, ktory w soboty robil- za tatusia/ skoro na tygodniu musi pracowac w innym fachu/. To byla taka niespodzianka, taka radosna odmiana od tego stresu,ze......... po prostu rozladowalo sie cale napiecie, kwasy, watpliwosci. Po prostu . Odpowiedz Link
alfredka1 Re: Grudzień 18.12.11, 16:33 Czy to był Maluszek siusiający czy żywiony benzynką ?? Gdybym miała wybierać, to tylko tego pierwszego wybrałabym, koniecznie z tatusiem)) Odpowiedz Link
warum Re: Grudzień 18.12.11, 18:16 Dzidzius absolutnie prawdzwy, po tatusiu ma tez ladne oczy I pewnie bedzie rownie kumaty, bo czym skorupka za mlodu nasiaknie..... Odpowiedz Link
alfredka1 Re: Grudzień 19.12.11, 13:58 Beatko kochana, czy Maleństwo to Orzełkowe dziecię???? Twoje?? czy Twojego Przyjaciela. Umieram z ciekawości )) cmok cmok Odpowiedz Link
warum Re: Grudzień 19.12.11, 17:48 Z tego co wiem- nie jestem jeszcze babcia. Ale gdybym nie pracowala i byla bogatsza, to chyba chcialbym nia byc. Pod warunkiem,ze byliby blisko A ten odwiedzajacy nas osesek byl zupelnie niespokrewniony. Odpowiedz Link
wedrowiec2 Re: Grudzień 19.12.11, 22:28 Demolka w pracy rozpoczęta. Z naszej strony wszystko działa sprawnie, ale dostawca pomylił się i dziś przywiózł fragmenty wyposażenia przeznaczone dla innej firmy Jutro o świecie ma przyjechać właściwy samochód. Oby skończyli w tym tygodniu... Odpowiedz Link
alfredka1 Re: Grudzień 21.12.11, 12:22 Napadało zasypało pobieliło brud zakryło ..... cud za oknami biegnę robić zdjęcia zanim rzeczywistość wróci. Odpowiedz Link
mammaja Re: Grudzień 22.12.11, 01:26 W stanie zupelnego rozpadu - tyle mialam spraw - padlam przed TV. No ale juz wstalam Snieżek leży, jest biało. Dobranoc Odpowiedz Link
mammaja Re: Grudzień 23.12.11, 02:00 Zaginal syn moich znajomych - wyszedl i nie ma . W Mediolanie, gdzie pracuje od kilku miesiecy w filii swojej firmy. No i ogromne nieszczescie w tym radosnym okresie. Czekamy co bedzie. Odpowiedz Link
jan.kran Re: Grudzień 23.12.11, 04:32 Mamajko , bardzo wspolczuje i mam nadzieje na pomyslne zakonczenie. Odpowiedz Link
warum Re: Grudzień 23.12.11, 10:15 Mam nadzieje,ze zaginiony sie szczesliwie odnajdzie, moze utknal w drodze do domu? Mam dzis w pracy wolne, ale w domu pracowite. Wczoraj wracalam tak strasznie dlugo do domu, ze pieszo bym doszla / gdyby bylo jak/ wiem, ze jestem nudna , bo temat meczacych i kosztownych doijazdow do pracy dotyczy w wiekszosci Milczkow, ale......przez nie nawet w aniolach budzi sie agresja i frustracja, ktora pozniej eksploduje albo pozbawia checi do czegokolwiek. Dzizusss jak ja bym chciala byc tylko bogata i nic nie robic..... niestety Mikolaj znow okazal sie gluchy . Moze w przyszlym roku sie poprawi? Zakupy zrobione, tylko jeszcze wszystko z nich przygotowac. I sie nie zmeczyc)))))) A poza tym - na miescie za dnia/ rzadko to widze/- nie widac ani kryzysu ani pracujacych? Cuda jakies? Pozdrawiam Tych, ktorym sie jeszcze chce Odpowiedz Link
omeri Re: Grudzień 23.12.11, 12:58 Dziś mam dzień sałatkowy i cel skroić dwie miednice Odpowiedz Link
mammaja Re: Grudzień 25.12.11, 23:54 Wrocilam z rodzinnej wizyty, nakarmiaona po brzegi. Jutro tylko resztki wigilijne - bo i tym mozna by nakarmic rzesze Odpowiedz Link
warum Re: Grudzień 26.12.11, 12:40 Odwiozlam skoro swit Orzelka na pociag do stolicy, jakiez bylo moje zdumienie....... gdy na drodze, o ktorej tylko zle mowie, bylo absolutnie pustoBa, w calym miescie chyba wszyscy spali minelam 7 szt. samochodow, na trasie gdzie jezdzi sie kilka km zderzak na zderzaku w obu kierunkach, 1-ka , a w porywach 2-ka. Przez te codzienna udreke- dojechalismy przed czasem, ale na dworcu juz byl tlum. To chyba przez te miejscowki ktore sa policzalne, tylko nie zawsze sa do nich wagony realne. No, bo na pozniejsze pory juz nawet przez internet nie mozna bylo znalezc wolnych okienek. A poza tym - nie przejadlam sie, prezenty / ode mnie/ trafione w niewypowiedziane potrzeby i wywolujace szczery usmiech zdumienia/alez mamuska wyjatkowo bystra w tym roku/ , zalaczniki dolaczone. Jedynie sunia nie przekonala sie do swojego prezentu. Albo kolor jej nie podpasowal, albo marzyla o czyms innym.... no coz, musi czekac do nastepnej choinki. Odpowiedz Link
izis52 Re: Grudzień 26.12.11, 14:23 Witam. Ściśle rodzinna część świąt została zakończona wczoraj wieczór. Nikt niczego nie nadużywał, choć mimo wcześniejszych zarzekań - tak całkiem skromnie na miarę dietetycznych trendów - nie było . Wczoraj większość rodziny po śniadanio-obiedzie, lekkim krokiem udała się w okolice rynku, w celu obejrzenia żywej szopki i jasełek u Franciszkanów. Miał być później koncert Skaldów, ale z powodu mżawki, siąpienia, padania - pomysł uczestnictwa został zarzucony na korzyść przepysznego deseru, dalszych pogaduszek sprawdzających; czy nadal potrafimy ( my, dzieci z rodzinami ) porozumieć się ludzkim głosem ? Wyszło na to, że w większości tematów nie różnimy się zbytnio. Dziś dalsza część spotkań rodzinnych, ale u kuzynostwa, więc gośćmi będziemy.... Odpowiedz Link
mammaja Re: Grudzień 26.12.11, 20:16 Po wczorajszej wizycie rozkoszowalismy sie samotnoscia - tylko corka przyszla na obiad, potem ona ma gosci. na obiad byly dania wigilijne - a i tak najedlismy sie do syta. Izis - uwielbiam te szopke franciszkanska Odpowiedz Link
wedrowiec2 Re: Grudzień 26.12.11, 20:53 I już prawie po świętach. Jedzenie zjedzone, tylko bigos, zgodnie z planem, zamrożony. Może doczeka Wielkiejnocy Gości nie było, sami też nie bylismy goszczeni - alfredka lekko zaniemogła, więc święta były stacjonarne, bez nadmorskich wojaży. Z wyjazdem nad wodę poczekamy na mróz. Nie ma to, jak widok zamarzniętych bałwanów Odpowiedz Link
mammaja Re: Grudzień 27.12.11, 12:39 Jak tam Alfredka ? czy czuje sie dobrze? Ja dzisiaj jeszcze nic nie musze robic - to i nie robie. Do jutra mam swieta pogoda iscie wiosenna.... Odpowiedz Link
alfredka1 Re: Grudzień 27.12.11, 19:44 Lepiej, nie omglałam ani razu, temp. ciała 36,4 /rano 35,3/, ciśnienie ze 104 skoczyło do 122, sama radość, cieszmy się !!! Odpowiedz Link
warum Re: Grudzień- marudne 27.12.11, 20:14 A ja dzis pracowalam, a raczej chcialam popracowac / poki jest spokoj i wiekszosc odpoczywa/. Niestety okazalo sie, ze zostawic swoje miejsce "luzem" na 1 dzien -konczy sie .....usterkami sprzetu, do ktorych nikt sie nie chce przyznac. Nie moglam przeprowadzic sledztwa, bo polowy ludkow nie bylo, wiec sama walczylam ze zbuntowanym sprzetem.... Najpierw mi tylko drukarka wyla, potem zupelnie sie zablokowala. Zanim wyskubalam "widoczny " papier uplynelo sporo czasu, a jak juz usiadlam happy,ze robota wreszcie drgnie... znow sie zacielo, tym razem prawie rozkrecilam wszystko co sie dalo, ... a wystaczylo "na chama" podwazyc z gory taka malutka klapke/ ktorej ja nie chcialam zlamac i za delikatnie podwazalam/. Zeby byc w zgodzie z prawem Murphy'ego... odnalazlam wreszcie instrukcje, gdzie faktycznie byl rysunek, ze "da sie" podniesc te klapke bez odkrecania srubek / ale oczywiscie bez opisu -jak to uczynic/. Wiec... jak juz klapka sie uniosla i kilka harmonijek papieru z wyzymaczki / z r?/ zostalo usuniete, misternie powkrecalam we wszystkie widoczne otworki srubki.... i.... nie wiem skad... 2 mi zostaly. A juz zadnej dziurki nie ma. Spawdzone komisyjnie Zostana, moze do czegos innego beda pasowac? I gdy juz mialo mi grac i buczec.... po wydrukowaniu kolejnej czesci bardzo waznego zalacznika maila, zniklo wszystko. Znow sie zaczal papier zaginac i tusz wyparowal. I wtedy sie poddalam. Zadzwonilam po speca, ktory.... nawet nie pomyslal "jak" naprawic, tylko zapyta l- ma byc szybko? To trzeba kupic nowa. I na tym stanelo. A ja pol dnia stracilam na walce o "nic". Bo robota zamiast o 80% posunac sie do przodu, przesunela sie moze o 10 %. Moze ja z innej epoki jestem, ale ilosc sprzetu, ktory okazuje sie byc "jednorazowy" , mimo,ze powinien byc wiekowy- przeraza mnie. Bo ani marka ani x- letnia tradycja" nie sa gwarantem -trwalosci. Wiem wiem, pewnie chinska tandeta, ale to wcale nie tandeta tylko niedbalosc,bo to co pracuje powinno bylo najmocniejsze. A najmocniejsza okazuje sie "potrzeba" uzycia, i nic wiecej nie ma znaczenia. Kupic i wyrzucic. Odpowiedz Link
alfredka1 Re: Grudzień- marudne 27.12.11, 22:24 Popaye, zobaczymy się jeszcze w tym roku ??? jak z podłgi zwlekam się, poobijana, by na forum zajrzeż, a tu nie ma ( Tyle to już lat minęło ............ Odpowiedz Link
mammaja Re: Grudzień- marudne 28.12.11, 01:01 Cieszę sie Alfredko, że takie masz ladne cienienie, bo dzisiaj ostrzgano w TV,że nadchodzacy wicher w waszych rejonach może zle wplywac na cisnienie. Tez sie zastanawiam gdzie sie podziewa nasz kolega Popaye - a może on w Wraszawie ? Odpowiedz Link
popaye Re: Grudzień- marudne 28.12.11, 10:49 dz.dobry Sorry Alfredko Przemiła, jestem świadomy mych złych zachowań "forumowych" Boleje, ale... jakoś akurat, w tym świątecznym okresie, wszystko mnie (czasowo) .... "przerosło" Jasne, życzę Wszystkim Forumowiczom (Solenizantom i Jubilatom) wszystkiego dobrego, ale na bardziej czynna (forumowa) aktywność, jakoś zabrakło mnie czasu. Amerykańskim zwyczajem na Twoje pytanie, powinienem odpowiedzieć:: thx jest wspaniale ! i dorzucić trochę "bla,bla". Nie jest,- i to fakt, ale hmmmm.... kto ma (dzisiaj) bezproblemowe życie?. Nie czuje się zdrowy, dziesiątki przez lata zaniedbanych (bagatelizowanych) "drobiazgów" dopadło mnie ... jednocześnie, stad samopoczucie raczej "pod psem" Moja (cicha) "walka" z firma w której pracuje, dala taki efekt iż w tym okresie miast wyjechać (wykorzystać Święta na wypoczynek), przez "złośliwe" ustawienie terminów: siedzę w domu, a moje pensum czasu wolnego (resztki urlopu i nadgodzin) rozpływa się w okolicznościach mocno "nie wypoczynkowych". Nie mogliśmy my pojechać (do W-wy) to.... dzieci przyjechały do nas "Starzy" (córcia i zięć) zakwaterowali się w (b.wygodnym) hotelu, wpadając na uciechy stołu i pogawędki, a nam (ku babci przyjemności) podrzucając na stale: wnuki Lubie dzieci, fakt ale tak 24/godz/dobę , hmmm.... trochę: "sporo tej radości" . Mimo niechęci "krakowian", z nasza wypoczynkowa (i rodzinna) inwestycja w krainie jezior i lasów chcemy (koniecznie!) ruszyć wczesna wiosna. Zięć dostarczył mnie wielkie "tomy" najnowszych wersji, już niby "ostatecznych" planów budowlanych na które muszę nanieść poprawki (jak do tej pory zebrało się ich już kilkadziesiąt!) - no.... mam o czym myśleć (i co robić) . Pogoda, do kompletu, aż do dzisiaj, była, hmmm..... Dzisiaj (nareszcie!) jest pięknie/słonecznie i trochę humor mnie się poprawił bo mogę babcie (z wnukami) "wygnać" na dłuuuugi spacer, a ja będę mógł kilka godzin, w pełnej ciszy i spokoju - świątecznie poodpoczywac Pozdrawiam Was miedzyswiatecznie/serdecznie pE Odpowiedz Link
mammaja Re: Grudzień- marudne 29.12.11, 00:31 Pantofelki goralskie sliczne, ale moim zdaniem to nie sa kapce. Tamte sa filcowe do pół łydki, zapinane z boku za paski skórzane ze sprzączkami. Takie miałam jako dziecko, orginalne, zakopianskie. Teraz juz pewnie nikt nie robi kapcy - sa przecież "botki" wszelkiej maści. A kapce były cieplutkie Popaye, zgadzam się z tobą ze nawet ukochane wnuki w dawce 24 godz na dobę mogą zmęczyć ! Bez względu na wiek Życzę zdrowia i dużo sił przy stawianiu "domu nad rozlewiskiem" ! Odpowiedz Link
izis52 Re: Grudzień- marudne 29.12.11, 08:47 Witam po świętach - przed-noworocznie. Ciepły, prawie wiosenny wiatr przewietrza miasto i okolice, więc poszwendałam się po obrzeżach Lasku Wolskiego - odnotowując poświąteczną senność krajobrazu, ciekawe iluminacje domów oraz wielość efektów kreciej roboty. To ostatnie nie powinno specjalnie dziwić w mieście słynnych kopców - usypanych patriotycznie na cześć, ku chwale naszych bohaterów, tudzież rozkopanym gruntownie w celu poprawy komunikacji. Alfredko, twoje kapcuszki to raczej zimowe, góralskie pantofelki - sympatyczne i cieplutkie, jeśli lubi się takie bez obcasów . Wysokie kapce filcowe w skórzanej oprawie ze ślicznymi sprzączkami, jak pisze Mammaja -miło wspominam z dzieciństwa. Były ciepłe i szpanerskie . Popaye, mam nadzieję, że wnuki nie pogorszą twojego stanu zdrowia, zwłaszcza jeśli pokochasz je z dobrodziejstwem inwentarza i z wzajemnością, co jest stosunkowo proste; wystarczy czasem schylić się do ich poziomu . Inwestycja w krainie jezior powinna przebiegać bez zakłóceń; noblistka poważnie nie domaga, kilku innych też . Firmy budowlane mocno obniżają ceny, gdyż większość deweloperów i inwestorów pauzuje z powodu marnego popytu, co mnie osobiście od pewnego czasu martwi i zmusza do reform Odpowiedz Link
popaye Re: Grudzień- marudne 29.12.11, 10:22 dz.dobry Jak milo "nic" nie robić! - delektować się poranna kawa i.... w nosie mieć obowiązki zawodowe! Pewnie, wolał bym te kilka dni urlopu spędzić na Mazurach, nawet teraz bez możliwości popływania lodka!. Ale, hmmm... życie uczy pokory i trzeba się cieszyć z tego co jest! W masie prezentów gwiazdkowych (tych "dla mnie"), jak zawsze, nie zabrakło książek. Czytają u nas wszyscy, zona i córka naturalnie najwięcej i... (do tego) również Literaturę (przez wielkie L), dzieci (wnuki) - tez, obowiązkowo! (dzięki mądrym rodzicom!), Ja, i zięć - hmmm...... czasu na takie luksusy mamy mniej, wiec dostajemy publikacje z zakresu naszych (hobbystycznych) zainteresowań lub zawodowych konieczności. Ciekawe, ze np. nasze wnuki (15 i 10 lat) "nie znają" pojęcia "oglądać programy TV" - nigdzie w Ich pokojach, a nawet w "saloonach" zarówno u (Ich) rodziców jak i dziadków nie ma .... odbiorników tv! ) ( są w sypialniach rodziców i dziadków, a i tam ogląda się ..... wiadomości albo szczególnie interesujący film, najczęściej na DVD ). Boleje, ale nieczęsto (w dorosłym życiu) miewałem czas na czytanie "dla przyjemności czytania", - szczególnie "dyrdymałek". Teraz mam okazje, bo małżonka moja doszła do wniosku iż.... właściwie Jej życie "niczym" nie rożni się od tego Pani Danuty Walesy, a moje (małżeńskie) zachowania wypisz/wymaluj: jak "u Lecha W." Mikołaj, za namowa mojej zony, przyniósł mnie m/in.: Marzenia i Tajemnice - Danuty Walesy www.domksiazki.com/detale.aspx?id=42813 Sam, pewnie bym tego w życiu nie kopił, ale ciesze się, ze dostałem i... czytam (bo wyjątkowo mam czas na leniuchowanie!) Co prawda "szczególiki" różnią mnie od Lecha Walesy (prywatnie!, nie jako polityka i noblisty, bo tu żadnych porownian być nie może - oczywiście), ale TYLKO w moim odczuciu!. Tez nie kupowałem "codziennie" mojej p. Malzonce kwiatów i (ponoć) nie zajmowałem eis szczególnie JEJ potrzebami...... Tja...., mini-drobiazgi iż ja - mojej zonie, nie "zrobiłem 8-ga dzieci, ze NIGDY nie mieszkała w wynajmowanych (przejściowych) pokojach, chodząc do wspólnej toalety "na korytarzu" i... nie musiała (tak na prawdę) nigdy z czegokolwiek "rezygnować" - to przecież ŻADNA różnica!. Kwiatów dawałem za mało i... potańczyć - tez (jak p.Walesa) nie miała "z kim" . Eeeh.... kobieta być! )) Dziękuje, przy okazji, za pocieszenia i dobre rady naszych Wspolforumowiczek Moje (humorystyczne) uwagi o "krakusach" , proszę przyjmować z "przymrużeniem oka" - ja NIC do "ludzi z Krakowa" nie mam!,- traktujcie jako anegdotkę i w kategoriach żartu (choć dla mnie, przez moment "irytującego"). Wnuki mam duże! (15/10) i w żadnym przypadku nie maja nic wspólnego z "płaczącymi niemowlętami" i związanym z tym zamieszaniem Tylko, hmmm.... w gospodarstwie dwojga b.doroslych i od lat zdanych wyłącznie na własne "towarzystwo" ludzi, pobyt dwóch takich młodocianych "budrysów" to już "rewolucja" - a zamieszanie - na pewno! Mammajko,- Nasz "dom nad rozlewiskiem" (ładnie nazwałaś!) będzie, mam nadzieje, udanym kompromisem miedzy życzeniami (i marzeniami) 2-ch pokoleń: dzieci naszych (córka & zięć) które są właściwymi "inwestorami", bo to i Ich (wymarzone) miejsce (w przyszłości na stale, a teraz na weekendy i wolne chwile) oraz naszym: starych dziadów-rencistow którzy "chcą" tam zamieszkać na emeryturze Mamy, jak zawsze, sporo rozbieżnych życzeń. Dla zięcia, szczególnie ważne jest by było to siedlisko "w stylu i piękne": elewacje typu: pruski mur, sauna-"bania", garaż na 4-ry auta itp/itd. są "obligatoryjne". Dla mnie: nowoczesny system ogrzewania, izolacje, awaryjny system zasilania czy wygoda codziennego użytkowania maja absolutny priorytet, bo "my" (starzy) nie będziemy mieli (jak dzieci) tej alternatywy: jak coś "nie tak" to..... uciekamy do wygodnej wilii w Warszawie Bez dodatkowych "problemów" związanych z naszym "siedliskiem" o atrakcje (każdego kalibru) dla mnie, na 100% zadba .... popayE_owa!. Niczego nie mogę być w życiu bardziej PEWIEN! )) Juz "parę lat" Ona się (ze mną!) "meczy", a i ja mam swoje (małżeńskie) doświadczenia ) pozdr.,- pE Odpowiedz Link
izis52 Re: Grudzień- marudne 29.12.11, 22:26 A wiesz co Popaye ? Lubię czytać Twoje posty - dostrzegając w nich najzwyczajniejszą prawdę o życiu w wielu wymiarach . Brak kwiatów (bez okazji) dla żony, czy brak ochoty na tańce - to temat skądinąd mi znajomy, bo sama takież wyrzuty czyniłam małżonkowi pochłoniętemu ważniejszymi sprawami, albo nie czytającemu w moich myślach, aby w danym momencie odpowiednio się znaleźć . Był nawet bardzo zdziwiony, że o takie "durnoty" mam pretensje, przecież faktami można udowodnić swoje uczucia.... A jednak w głębi najbardziej pragmatycznej, kobiecej duszy, tkwi projekcja romantycznego porywu na kształt sceny z Dni i nocy, kiedy Tolibowski wręcza Basi cudne nenufary - kosztem nieskazitelnie białego garnituru . Piszę to nie za przyczyną naczytania się romansideł (akurat nie gustuję), ale sadzę, że panie z naszego forum potwierdzą takie skryte kobiece mrzonki, czy jak to nazwać ? Kiedyś w gronie koleżeńskim pań, mocno stąpających po ziemi i działających raczej w mało romantycznych zawodach - prawie wszystkie przyznały się do podobnych pomysłów z naciskiem na spontaniczność. Widać tak mamy , że nie wystarczy, aby nasi mężczyźni czynem dowodzili troski o byt rodziny, co nie znaczy, że nie doceniamy. Dziś jestem szczególnie refleksyjnie usposobiona. Żegnałam kogoś z rodziny - 92- letniego stryja ojca z zawodu filologa klasycznego, który pozostawił dla rodziny i przyjaciół piękne przesłanie odczytane przez ucznia. Zacytuję fragmencik: proszę nie smućcie się, miałem długie, ciekawe życie, w którym nic, co ludzkie nie było mi obce. Dobro, którego doznałem - oddawałem hojnie potrzebującym. Doznanych przykrości - starałem się nie zauważać i chyba ich rzeczywiście nie było, bo odchodząc czuje się szczęśliwym człowiekiem. Odpowiedz Link
mammaja Re: Grudzień- marudne 30.12.11, 00:49 Bardzo piekne przeslanie - Izis. Warte zapamietania. Popaye - niestety nazwy "dom nad razlewiskiem" nie wymyslilam sama - to tytul bardzo popularnej (podobno) ksiązki, wg. ktorej nakręcono juz dwa "sezony" serialu. Ksiązki nie czytalam - ale druga część serialu wyrywkowo oglądalm wlasnie ze względu na piekne maurskie plenery. Natomiast priorytety Twoje i ziecia daja nadzieje na zlożenie się w doskonałą całośc - piękną od zewnatrz i komfortową w środku. I tak trzymać Ksiązki pani D.W. nie czytalam, za to dostałam od corki wyszperane na Allegro pamietniki Paderewskiego ( wydanie z 1983 r) - są niezwykle ciekawe. Odpowiedz Link
1grzech Re: Grudzień- marudne 30.12.11, 11:18 Wow Izis twój post i przesłanie stryja sprawiają, że z lepszym humorem iruszam w Życie. Skoro zbliża się Nowy ROk to ja wam oprócz Dosiego Roku życze żebyśmy (podpinam się sam dla siebie pod to życzenie), zyli tak by na końcu móc pozostawić po sobie takie przesłanie. Poza tym dużo zdrówka dla Was i Waszych rodzin. Spieszę już o tym pisać, bo czas taki, że pewnie trudno będzie tu zajrzeć przed przyszłym rokiem. Odpowiedz Link
izis52 Re: Grudzień- marudne 30.12.11, 14:56 Cieszę się, że poprawiłam humor Grzechu. Życzę oprócz zdrowia, wspaniałych podróży oraz zwyczajnie szczęśliwego roku. Napomknę jeszcze, że mój długowieczny stryj (właściwie ojca) - to był uroczy pan, zakochany w antycznym świecie, sypiący dowcipnymi grecko-łacińskimi maksymami, a jednocześnie charyzmatyczny, lubiany pedagog. Po odejściu na emeryturę stwierdził, że nie będzie pisał esejów, ani pamiętników i zajął się bez reszty pszczelarstwem. Stworzył pasiekę o kilkunastu ulach i razem z kolegą od wczesnej wiosny do późnej jesieni - podglądali życie sympatycznych owadów. Dopiero ostatnie dwa lata przekazał swoje pszczółki sąsiadowi, bo żadne z dzieci nie podzielało pasji. Odpowiedz Link
josarna Re: Grudzień- marudne 30.12.11, 22:51 Wybaczcie smutną refleksję na koniec roku, ale wciąż tkwi we mnie bunt, że jednym ludziom dane jest szczęśliwie dożyć 92 lat, a inni muszą odejść w wieku np. lat 23.... Myślę o tych młodych, którzy przegrali z "moją" chorobą. Odpowiedz Link