karkowiak2plus 11.01.12, 18:07 ? Te które sobie dotychczas wiodłem legło sobie w gruzikach. Tak zawodowe,jak i rodzinne. Osobistego jakoś nie prowadziłem. Ps.Autor wątku nie jest malkontentem ani nieudacznikiem . Odpowiedz Link czytaj wygodnie posty
warum Re: Czy mając 40+ można jeszcze liczyć na drugie 11.01.12, 21:02 Jak leglo w "gruzikach", to moze dasz rade sam ogarnac? Bo wazne są..."....Dni, ktorych jeszcze nie znamy" Marek Grechuta www.youtube.com/watch?v=oG6pEolAKm8&feature=related Odpowiedz Link
karkowiak2plus Re: Czy mając 40+ można jeszcze liczyć na drugie 11.01.12, 23:08 Dzięki. Ja jeszcze tkwię mentalnie w dniach co wspominać mogę. Ale to sie niebawem zmieni-mam nadzieję. Odpowiedz Link
popaye Re: Czy mając 40+ można jeszcze liczyć na drugie 11.01.12, 21:05 Masz alternatywę? Tzn.: można "nie liczyć" (niczego "lepszego" się nie spodziewać) ale ono będzie - chcesz czy nie. Jasne, zależy od charakteru, ale jeżeli już, to (zraz) po 40-ce chyba nie najgorszy okres na gruntowne zmiany, nawet takie odrobinę przymusowe. Zresztą, jest okazja: wiele gorzej być nie może, wiec próbuj zrobić z tej Mizery najlepsze co można, świadom błędów przeszłości. Jeśli wierzysz to może, wzorem naszych "starszych Braci w Chrystusie" codziennie dziękuj bogu iż nie uczynił Cie kobieta. One (po 40-ce) maja "gorzej" świadomością iż już nie są młode tylko (najwyżej) mogą "wspaniale wyglądać", ale dla mężczyzn to najlepszy okres w życiu. Już się "wie" na co nie warto tracić czasu i ma się (raczej) pojecie czego się "chce" (znanych mnie idiotów którzy, ponoć z własnej woli, zmienili życiowa partnerkę na "nowszy model", dla samej zasady odmiany, do takich nie zaliczam). Głowa do góry i życzę powodzenia, wszak nadzieje "umierają ostatnie" ) pozdr. pE Odpowiedz Link
jan.kran Re: Czy mając 40+ można jeszcze liczyć na drugie 11.01.12, 22:17 Ja mam 52 lata , 10 lat temu pozegnalam exa , bdb decyzja zreszta. Mialam dwoje dzieci i niewiele pieniedzy za to nie mialam pracy i znajomosci jezyka kraju w ktorym mieszkalam. Po dziesieciu latach jest znacznie lepiej , jezyk i praca dziekuje ok a poza tym nowy start dal mi dziesiec bardzo trudnych ale i dobrych lat i perspektywe kolejnych , zapowiadajacych sie calkiem przyjemnie. To tak w skrocie ale uwazam ze wiek nie ma az takiego znaczenia , wazne jest to ile sie wlozy w swoje zycie i jakie ma sie nastawienie. Pozdrawiam. K. Odpowiedz Link
warum Re: Czy mając 40+ można jeszcze liczyć na drugie 11.01.12, 22:17 Hmmm.....trocho mnie zdolowales PopayE ta "rzeczowa" ocena kobiet po 40. Mam/sz szczescie, ze jestem w gruncie rzeczy nie zdarcia i mam jeszcze odrobine poczucia humoru, bo... osobiscie podsumowujac - gorzej to juz bylo. Choc nie wiem jak dalej bedzie..... " Ale to juz bylo" - Maryli Rodowicz, ktora po kuracji "odswiezajaco- dostosowujacej" do rynku , pozostaje ma ulubiona "idolka z dusza")/ www.youtube.com/watch?v=fNU2Q7_s8TU Odpowiedz Link
alfredka1 dwie młode Alfredki 11.01.12, 22:50 --czyli czterdziestki dwie i szanse ogromne, duże doświadczenie, radość z posiadania u boku kogoś kogo miłujesz i opiekuna w potrzebie i podopiecznego ..... będziesz komuś potrzebny, a to bardzo wazne. Nie bój się porzucony, odrzucony, uciekinier, skrzywdzony i udręczony.... Po czterdziestce życie jest piękne. Pozdrawiam. Odpowiedz Link
karkowiak2plus Re: Czy mając 40+ można jeszcze liczyć na drugie 11.01.12, 23:12 Mam i alternatywę i wolne moce przerobowe. Chwilowo jednak brak mi sił. I w tym upatruję swoją słabość. Odpowiedz Link
witekjs Re: Czy mając 40+ można jeszcze liczyć na drugie 12.01.12, 01:16 Można liczyć na to samo życie, lecz pełniejsze i ciekawsze. Miłość, która nas wtedy spotyka, jest nieoczekiwanie piękniejsza, dająca odczuwać nam urok tego uczucia, w sposób niewyobrażalny dla dwudziesto-trzydziestolatka. Wszystko jest zaskakujące, nawet życie intymne nabiera nowych barw. Inaczej, również patrzymy na siebie, zmieniają się priorytety. Pozostaje wszystko co interesujące w nas od dzieciństwa i zaczynają pojawiać się nowe, kształtujące się przez lata wartości. Również, dopiero w tym czasie doceniane przez kochającą cię, w podobnym wieku kobietę. Wkrótce będziesz to, z niemałym zadziwieniem i oczarowaniem poznawał. Pozdrawiam. Witek }:-})= Odpowiedz Link
izis52 Re: Czy mając 40+ można jeszcze liczyć na drugie 13.01.12, 21:46 Zadumałam się nad tym wątkiem. W myśl zasady, co nas nie złamie, to umocni, prawie zawsze w zmaganiu z losem istnieje szansa odrodzenia. Czytając Wasze pełne nadziei historie, przychodzą mi na myśl norwidowskie strofy : Coraz to z ciebie, jako z drzazgi smolnej, Wokoło lecą szmaty zapalone; Gorejąc, nie wiesz, czy? stawasz się wolny, Czy to, co twoje, ma być zatracone? Czy popiół tylko zostanie i zamęt, Co idzie w przepaść z burzą? - czy zostanie Na dnie popiołu gwiaździsty dyjament, Wiekuistego zwycięstwa zaranie!... Odpowiedz Link
mammaja Re: Czy mając 40+ można jeszcze liczyć na drugie 13.01.12, 23:16 Izis, ja akurat ten wiersz jest mi bliski bardzo - ale jeszcze za wcześnie dla 40+ na taki cytat. No i Popaye tez przesadził, sorry - ja majac 40+ byłam całkiem młoda - a nie "wyglądałam młodo". Mialam nowe małe dziecko i mnóstwo sił. Ogromnie duzo wspaniałych spraw zdarzyło się wlasnie "pózniej". Tak więc Krakowiaku, pozbieraj się i ruszaj zyć pełnią, bo za 20 lat będzie trudniej Odpowiedz Link
witekjs Re: Czy mając 40+ można jeszcze liczyć na drugie 14.01.12, 14:59 mammaja napisała: > Izis, ja akurat ten wiersz jest mi bliski bardzo - ale jeszcze za wcześnie dla > 40+ na taki cytat. > No i Popaye tez przesadził, sorry - ja majac 40+ byłam całkiem młoda - a nie "w > yglądałam młodo". Mialam nowe małe dziecko i mnóstwo sił. Ogromnie duzo wspania > łych spraw zdarzyło się wlasnie "pózniej". Tak więc Krakowiaku, pozbieraj się > i ruszaj zyć pełnią, bo za 20 lat będzie trudniej Czytając to co napisałaś pomyślałem, że moja wypowiedź nie wydaje Ci się, jedynie kurtuazyjnym wspieraniem osoby w potrzebie. Nie pisałem tego na podstawie wiedzy książkowej... Pozdrawiam. Witek Odpowiedz Link
popaye Re: Czy mając 40+ można jeszcze liczyć na drugie 14.01.12, 17:27 Podziwiam moi Mili Wasze oczytanie i... doświadczenie życiowe Przyznaje,- ja (młodziutkim przecie) i życie znam z opowieści, do tego z "którejś" reki Głowę popiołem tez mogę posypać: a co mnie tam!. Mam ponadprzeciętnie rozwinięty (z domu wyniosłem) respekt dla ... kobiet. Niestety, nie taki hmm... ugładzono-katolicki (komplementy, duperele a w domu: prask "w pysk" bo.... "z miłości"). Kobiety uważam (generalnie) za "lepsze" i to we wszystkich życiowych okolicznościach. Sa (od nas - mężczyzn) o niebo bardziej pracowite, obowiązkowe, zadbane(!) i lepiej zorganizowane. Fakt iż większości brak (typowo męskich skłonności) do "ułańskiej fantazji" i szczególnego daru "abstrakcyjnego konkretu" charakterystycznego np. dla pojęcia nauk ścisłych (matematyka!). Łatwiej Im się "wyuczyć" niż "zrozumieć"!. Gorzej to jednak dla nas (mężczyzn) z ktorych większość ani "zrozumieć" ani "wyuczyć" bo (to ostatnie, przynajmniej) kosztuje sporo wysiłku a my (chłopy) z natury,- patentowane lenie! W nawiązaniu: nigdy bym się nie ośmielił użyć takiego porównania (młoda/świetnie wyglądająca) gdy by jego autorem nie była.... kobieta Pech, ze nie pamiętam źródła, ale to na 100% nie moje tylko (przeczytałem lub usłyszałem) z ust (spod pióra) kobiety! Ale ja z moich życiowych doświadczeń (jak ze skromnych w porównaniu z Większością forumowa) "czuje" iż jest w tym spora doza życiowej prawdy. W moim najbliższym, rodzinnym otoczeniu mam dwie kobiety (żonę i córkę). Jak bym Je nie "oszukiwał i komplementował" to jednak drobniutka różnice widzę w tym jak wyglądały (obydwie) jak miały 20-cia lat i dzisiaj gdy córka "łapie się" za 40-tke a mama o "kilka" lat od Niej starsza Co prawda One "umieją" wyglądać jak siostry tylko, hmmm.... córa może nie robić nic a mej małżonce zajmie to.... kilkadziesiąt minut (skromnie licząc ) Zgadzam się natomiast z MM i Warum iż to wszystko się relatywizuje. Młodsza o generacje od matki - moja córka, zawsze była niezwykle zasadnicza wręcz"konserwatywna" w poglądach, reakcjach i zachowaniach (w tatę poszła!) a mamusia: "fiu bździu" i.... gotowa (zawsze!) na każde szaleństwo. Sporo jest tez podobieństw: jedna i druga "katastrofalnie" wyszły zamaż (za prawie identycznych charakterami typów-nieudacznikow) i obydwie, od lat noszą ten sam numer konfekcji jak i jednakowo boleją iż mimo permanentnych diet i głodówek o czasie gdy był to 34-36 mogą (już) "zapomnieć" ) Strasznie Im współczujemy! (ja i zięć) "modląc" się byś my obaj "takie" (tylko!) problemy mieli ) Dziewczyny, nie żałujcie sobie! Huzia na popayE, wszak wiadomo iż co złego (na tym forum) to on! )) pozdr,- pE Odpowiedz Link
warum Re: Czy mając 40+ można jeszcze liczyć na drugie 14.01.12, 18:37 Oczywiscie, ze skorzystam)) a/Jako "rodzynka "w pracy cytat z wpisu Popaye: "Kobiety uważam (generalnie) za "lepsze" i to we wszystkich życiowych okolicznościach. Sa (od nas - mężczyzn) o niebo bardziej pracowite, obowiązkowe, zadbane(!) i lepiej zorganizowane." wydrukuje i powiesze na scianie, zeby wszyscy panowie, z ktorymi mam stale/ lub doraznie / kontakt "obowiazkowo z zainteresowaniem" przeczytali. Bo czasem mam wrazenie,ze panom z trudem przychodzi uznac wyzszosc kobiet w pracy, za to w domu bez problemu ida na latwizne i wola udac totalna niemote byleby nic nie robic b/przeciez bez nas zycie byloby nudne Odpowiedz Link
wodnik33 Re: Czy mając 40+ można jeszcze liczyć na drugie 14.01.12, 18:39 Popaye, jeszcze tylko parę latek i w wielu sprawach zmienisz zdanie.... nie są od nas bardziej pracowite, dzielne, więcej mówiące.My jesteśmy tacy sami tylko chyba boimy się o tym głośno mówić - przecież jesteśmy pracowici, głowami rodziny i domu też jesteśmy. Gdybyśmy mieli synów, to Pani Domu oj biedna biedna byłabyby... Na szczęście tak się przytrafiło, że obie moje panie mają ścisłe /aż nader/ umysły, nie muszą się odchudzać, paplać niepotrzebnie i technicznie dająradę w domu i ogrodzie /w oborze to nie wiem, ale alfredce kiedyś krowy uciekly za granice.. i kazano jej wracac do domu. Nic nie zarobiła. Może dlatego tak łatwo nam się zyje... krów pasać nie musimy, drobiazgów nie czepiamy się, wagę odpowiednią mamy : Słuchaj więc Karkowiaczku - jeszcze raz przemyśl, czy ci chata legła w gruzach, czy tylko rysy na scianach sie pokazały? Ponieważ pytasz, czy masz jeszcze szanse, to chyba znudził ci się star dom i koniecznie chcesz sobie życie odmienić. Tylko uważaj! kobiety potrafią być świetnymi aktorkami na scenie zycia. Obyś nie obudził się w makiecie pięknego domu, zamku, palacu. Odpowiedz Link
popaye Re: Czy mając 40+ można jeszcze liczyć na drugie 14.01.12, 20:42 Wodniku - Przyjacielu,- przykro mi ale to co napisałem wynika z moich subiektywnych doświadczeń i obserwacji a nie wątpliwej uprzejmości czy chęci przypodobania się (komukolwiek). Sa odstępstwa, jasne, ale mnie Opatrzność oszczędziła skutków takich doświadczeń. Tak prywatnie jak i w życiu zawodowym. Nie mam (osobistej) praktyki z damska konkurencja w zawodzie i przypadek (pewnie) iż nie miałem kontaktów zawodowych z kobietami-inżynierami w mojej specjalności. Jednak generalnie w układach zawodowych będę zawsze preferował ... kobiety. Nie, ze są w stanie wymyslec "kwadratowe kolo" ale jak się podejmą nawet najbardziej "upierdliwego" (i nudnego) terminowego zadania, można być pewnym iż zrobią wszystko by je wykonać. Z panami bywa(lo) "różnie", od przebłysku geniuszu po totalne: "mam to w d..." i .... olewanie na całego (z próbami żałosnych wymówek) Szczerze, to może i ja jestem "głową" (nawet zarobić na rodzinę bym "umiał") ale to małżonka zajmuje się wszystkimi upierdliwościami (terminy, rachunki, rozliczenia + wszelkie prace domowe) będąc jednocześnie (prawie od "zawsze") totalnie nieazalezna (finansowo) ode mnie. Per saldo: "biedny" to (w przypadku rozstania) był bym bardziej "ja" bo..... duperele by mnie "zwaliły z nóg" ) Fakt, nasze (Twoje i moje), a zon - szczególnie, szczęście ze mając jedno dziecko jest nim córka!. Nawet współczuje memu dziecku bo u Niej dwóch synów, trochę smutne, jak wskazują doświadczenia Jej teściowej czy babci (mojej matki), - matek jedynaków Z synami, najczęściej nie ma takiego (przez cale życie) emocjonalnego i praktycznego kontaktu = jeszcze bardziej "smutna" starość pozdr.,- Odpowiedz Link
redfairy Re: Czy mając 40+ można jeszcze liczyć na drugie 21.01.12, 14:35 mam to samo pytanie w sobie od początku roku..... posypało się wszystko... i jakoś nawet malutkiego światełka w tunelu nie widzę.... liczyć? to za dużo powiedziane.... czy można chociaż mieć nadzieję? nie mrzonkę... nadzieję właśnie... Odpowiedz Link
alfredka1 Re: Czy mając 40+ można jeszcze liczyć na drugie 21.01.12, 15:07 witaj, jesteś ONA czy ON .... wielu z nas dotknęło dotyka lub dotknie taka "rozsypka". Na początku świat się wali i przez to musimy przejść. My, tutaj nie jesteśmy od dawania dorych rad i pocieszania. To wcale nie pomaga jeżeli sam sobie nie pomożesz. Przede wszystkim nie lituj się nad soba. Ułóż plan w pktach - zostaję, będę kleil rozsypane, - wjeżdżam do innego miasta /wsi/ - biorę tę drugą osobę do neutraknego mejsca na sensowną rozmowę, - w rozmowie już nie wytykajcie ,- kto komu więcej krzywdy zrobił- - sprawy finansowe tylko przez dobrą kancelarię adwokacką gdy już jako tako to uzgodnicie, bierzcie się za załatwianie "rozstania' od strony praktycznej. Popłkiwać będziesz /albo i nie/, gdy będziesz miał/a/ swój ką-t i uporządkowane sprawy finanasowe-prawne. Jesteś po czterdziestce, więc nie będzie dużego problemu z dziećmi, sa już prawie dorosłe. Na naszym Forum mamy kilka osób po takich własnie rozstaniach. Napiszą, poradzą .....i wierz mi - znam je od kilku lat, nie tylko wirtualnie. Są mądrzy, doświadczeni. Ja jestem seniorką tego forum ...... pozdrawiam Odpowiedz Link
redfairy Re: Czy mając 40+ można jeszcze liczyć na drugie 21.01.12, 15:35 Dziękuję. Jestem ONA ... i nie ma problemu dzieci ( niestety , choć jego zdaniem , na szczęście...) ...nie ma problemu finansów.... jest tylko problem pustki jaka powstała, i cholera jasna bólu. I bezsilności, po tak się czuję. Jakby zabrakło mi sil . Ale masz rację. trzeba zacząć od planu.... Odpowiedz Link
warum Re: Czy mając 40+ można jeszcze liczyć na drugie 21.01.12, 16:34 No, Alfredko, ales poradzila..... szczegolnie z ta kancelaria. Nie kazdy ma w rodzinie prawnika + lekarza /a to powinien byc podstawowy zestaw samopomocy / a zaden wariant / duzo czy malo/ do podzialu raczej nie jest bezbolesny/ patrzac obiektywnie/. Ale skoro Redfairy wie, ze podstawa jest plan, to juz ma punkt wyjscia. Jednym obmyslenie rozwiazania zajmuje chwile / czyli trzasniecie drzwiam i/ u innych trwa lata /...ale jest doglebnie przeanalizowane))/ Wybor nalezy do Ciebie. Sa plany naprawcze, byl 1x3 letni, a potem tylko 5 latki, dluzsza perspektywa moze spoowdowac,ze zapomni sie co bylo powodem, wiec decyzje jednak trzeba podjac w miare realnym czasie. Lub polubic co jest i nie marudzic Odpowiedz Link
izis52 Re: Czy mając 40+ można jeszcze liczyć na drugie 21.01.12, 17:18 Z tym prawnikiem i lekarzem w rodzinie, raczej nie wychodzi. Mogą, co najwyżej ukierunkować i polecić specjalistę w określonej dziedzinie. Tak już jest, że pomoc prawna i leczenie wymagają bardzo obiektywnego "oglądu" sprawy, a więzy emocjonalne nie wychodzą na zdrowie obu stronom. Redfairy do rad Alfredki i Warum - dodałabym jeszcze stwierdzenie, że nic już nie będzie takie samo, co nie znaczy, że musi być gorsze. Trzeba po prostu trochę czasu, aby znaleźć się w nowej sytuacji, przeczekać chorobę pt. ja mu pokażę jak sobie radzę lub odwrotną : niech wie jak mi źle, bo to bez sensu. Exa - to nie interesuje, a w obu przypadkach. tylko sobie wyrządzasz wielką krzywdę. Rozsypka w życiu niekoniecznie wynika z rozstania, a moje "prawdy oczywiste" wynikają z konieczności analizy wielu podobnych spraw. Poczytaj ten wątek. Jest optymistyczny. Niektórym udało się znaleźć miłość, wybudować nowe, ciekawe życie. Odpowiedz Link