O uprawie umysłu, internecie, jedzeniu i.....

23.02.12, 07:52
Witam,
zapraszam, Może zainteresuje "serio lecz na luzie". Rzecz także o internecie, o dyskusji i wielu sprawach.
Mnie się wydaje , że nawet na czasie, ...
www.wiadomosci24.pl/artykul/o_tempora_o_mores_przez_zoladek_do_umyslu_z_grafomania_w_tle_225801.html
    • mammaja Re: O uprawie umysłu, internecie, jedzeniu i..... 23.02.12, 13:22
      Przeczytałam z przyjemnościa i usmiechem. Ciekawe podejście, Filomeno, myślę że potrzebne.
      Ja czasmi czuję sie mamutem odczuwając braki w kulturze codziennego obcowania - i myslę sobie, czy już tylko ja tak mam. Widze że nie !
      • alfredka1 Re: O uprawie umysłu, internecie, jedzeniu i..... 23.02.12, 22:13
        Temat jak rzeka albo "ciurk" z rynny z zeszłorocznego deszczu.
        Kupami z trawniczka wiele umysłów nie uszlachetniemy.
        Rozmowa - a co to jest? prawie nie każdy wie jak ten wyraz określić.
        Spotykamy się, mówimy kto, kogo, komu .... i zapada cisza.W ub. tygodniu, w niewielkim gronie poruszyłam temat seriali, z zapytaniem jaki procent je ogląda czy nimi "żyje". Klapa absolutna. Ludzie, których znam od lat parudziesięciu ruszyli się /dosłownie/ w fotelech, oczy im rozbłysły i zapanowała prawie niebiańska atmosfera. Zostałam z otwartymi usty i zastanawim się, czy nie przesadzam. Przecież oglądają, przeżywają, prawie dyskutują. Na koniec dowiedziały się, że nie oglądam, ponieważ ...................
        Pożegnanie było takie jakby mniej ciepłe. Na koniec jeszcze powiedziałam, że ukazały się dobre książki i że w Merlinie wygodnie je kupuje się. Chyba już nie przjdą prędko-
        Jadła spożywanie - rzadko bywam w lokalach, na moje szczęście/ Nie ma już odsuwania krzeseł dla pań, nikt nie czeka by najstarsza osoba zaczęła jeść-. Serwetki płócienne często służą do ocierania potu z czola. A rozmowy??? oczywiście są - toczą się toczą, wszyscy wszystko słyszą. A jeżeli w rozmowie jest coś "wesołego" to RYK RECHOTU roznosi się po całej sali.
        Posługiwanie się sztućcami to nie jest prosta sprawa ale nauczyć się można, jeżeli w domu nie było kultury jedzenia nawet blinów ...
        A może, tak jak wszystko się zmienia, to czas odejśc od poprawnego siedzenia, jedzenia, głośnego wyrażania własnego zdania. . Pisk myszki nie zapobiegnie upadkowi Jerycha . Długoby tak można pisać, tyle tematów ....
        w ubiegłym tygodniu wytłumaczyłam młodemu inżynierowi jak to z Litwą i Polską było. Wielkie Księstwo Litewskie to dla niego jak bajka .... zawsze uważał że Litwa to taka pchła przy mocarstwie polskim. Jagiełło, Gedymin, ich rola w polityce europejskiej ..... chłopak milczał i potem spytał czy mam jakieś książki bo w internecie to szukanie go męczy.
        Na poczętek dałam mu przedwojenny Atlas Romera i wskazałam na terytorium Wielkiego Księstwa.
        Moi drodzy, chyba już nie czytacie mojego pisania, a ja przypomniałam sobie dawne nauczycielskie czasy.
        Koniec.
        Rozwalę siee we fotelu posiorbie hierbate, zagryze czekolado , odgryzająć kęsy z całej tabliczki.



        • jan.kran Re: O uprawie umysłu, internecie, jedzeniu i..... 23.02.12, 23:06
          Ja czytam zawsze chetnie Twoje czytaniesmile))
          Napisze cos wiecej , moze dzis na dyzurze jak bedzie chwila spokoju a jak nie weekend bo mam przemyslenia ... i wcale nie tak pesymistyczne jak Twoje.
          • jan.kran Re: O uprawie umysłu, internecie, jedzeniu i..... 23.02.12, 23:08
            Twoje pisanie mialo byc . Ale wlasnie myslalm o pracy piszac i dlatego tak bez sensu wyszlo.
            • mammaja Re: O uprawie umysłu, internecie, jedzeniu i..... 25.02.12, 00:32
              Alfredko, pisz częściej - tak wspaniale się ciebie czyta !
              • filomena1 Re: O . 25.02.12, 09:36
                Jak miło Was czytać.. cieszę się bardzo ...
                SZkoda, ALfredko , że nie napisałaś tego pod artykułem.
                Tak ważne są komentarze. One są dowodem jakości artykułu... wg. tego oceniają inni autorzy...
                SErdeczości
        • popaye Re: O uprawie umysłu, internecie, jedzeniu i..... 25.02.12, 13:47
          Alfredko, Nauczycielko nasza

          Nie sam artykuł, ale Twoje uwagi w tym ".. temacie rzece" zmusiły mnie do refleksji.
          Przy okazji: to jest siłą tego (takiego) malutkiego, kameralnego forum.
          Wszyscy się "znają" jednocześnie zachowując tak wiele prywatności ile uważają za słuszne.
          Prawie nie ma stanowisk wyjątkowo skrajnych a z dobrodziejstw rzeczywistych i szczerych doświadczeń i uwag Wspolforumowiczow można korzystać "do woli".
          Wiec dzięki Ci Alfredko za Twój wpis smile

          Rozmowa: hmmm..... z przerażeniem stwierdzam iż (już!) chyba nie umiem rozmawiać sad
          Nawet z osoba mnie najbliższą, własną małżonką.
          Przeraźliwie rzadko mamy okazje do rozmów (takich jak w okresie "przed-małżeńskim"
          Malo mamy okazji (i czasu) na celebrowanie "okazji" do dłuższych chwil prawdziwego "bycia razem" (celebrowane posiłki, pójścia "na kawę" wspólne zakupy itp.)
          Z okazji "towarzyskich" tym bardziej bo spotykamy się rzadziej i wtedy..... wręcz oczekujemy, ze będzie: "gładko, sympatycznie, przyjemnie" wiec klepiemy sprawdzone
          "bezkonfliktowe" dyrdymały by (bron boże) nikogo nie urazić, nie krytykować i nie starać się być "mądrzejszym" od innych uczestników spotkania.
          W ten sposób, jesteśmy chętnie zapraszani i takich "gości" chętnie przyjmujemy u siebie.
          Te czasy młodości, gdy (w dyskusji), prawie za każdym razem, szlo "na noże" i ta naiwność młodego wieku mamy wszak za sobą smile

          W pracy.... he, he: (dziś) "racja" jest związana ze stanowiskiem (w służbowej hierarchii).
          Wszystkie "konstruktywne" narady (nasiadówki) sprowadzają się do tego by potwierdzić stanowisko szefa!.
          Każda inna artykułowana postawa "grozi" konsekwencjami zaburzeń w (osobistej) "karierze zawodowej.
          Z praktyki to wiem, a mam jej sporo! smile

          Restauracja - a co to dzisiaj znaczy?
          McDonald, sushi-bar czy (młodzieżowy) Club-piwiarnia z wściekłą "muzyka", lasagne (pizza) "u Włochów ?
          Ja, nawet na urlopie rzadko chodzę do "restauracji" bo .... unikam tych z "domowym żarciem" (umiem ugotować "to" o niebo lepiej!), wrzasku i "luzu" innych urlopowiczów mam "po uszy"- a nawet więcej, a na kolacje w "gwiazdkowych" (autentycznych!, np. tych Michelina) mnie po prostu nie stać!, pomijając iż ich w Polsce (gdzie spędzam urlopy): nie ma! i pewnie dłuuugo nie będzie!.
          Przyznaje tez iż, będąc sam, chętnie wypoczywam odstępując od .... towarzyskich zasad.
          Przy jedzeniu (na łódce np.) sprawia mnie dziecięcą radość, gdy jestem skrajnie głodny, sytuacja: bułka, kiełbasa, musztarda "te słoika", napój "z butelki" i wszystko....
          na (rozłożonej) gazecie.
          Po takiej "uczcie" zawijam resztki w "podkład" i... do śmieci: jest porządnie jak "u mamy"
          (czy zony, córki) a ja: pełna Nirvana bo nażarty tym na co miałem ochotę! smile

          Sztućcami posługiwać się "każdy" (niby) umie, - jedni lepiej inni - mniej.
          Ale, jak nie skapitulują przy (wspomnianej) sushi, to przy homarze - "pasuje" a jak nie
          to przy probie poznania smaków (oryginalnych) kuchni arabskich (cały Świat "muzułmański") gdzie sztućców w ogóle "nie podają" - leży smile
          Ze schabowym i sałatą większość moich Znajomych "daje sobie rade" - jak zaobserwowałem.

          Polityka - tylko nie TO!
          Wszak już nawet na tym forum na takie tematy nie rozmawiamy.
          Od czasu, do czasu wychyli się Warum lub ja, ale szybko poznajemy, ze to zbyt "prostackie" jak na elitarne forum, wiec lepiej(?) "pomilczmy"(?) = "elegancka (było nie było) cisza smile

          Alfredko,-
          Uczestniczymy w czasie prawdziwej "rewolucji" technicznej i medialnej.
          Nasze (ludzi już "dojrzałych") wspomnienia pokoleniowo ugruntowanej tradycji i obyczaju oraz naturalnych tęsknot by (w tym zakresie) było "jak kiedyś", nie sprawdzają się w życiu.
          Pokolenie moich wnuków, mimo starań (ich) rodziców, ma co raz mniej naturalnych "zachęt" by być takimi jak dziadkowie bo... Świat i warunki w nim "poruszania" tak szybko się zmienia, ze doświadczenia poprzednich pokoleń są: "o kant potłuc"
          - bo z totalnie innych uwarunkowań i okoliczności.

          Bądź szczęśliwa iż już nie "musisz" być nauczycielem w dzisiejszej Szkole.
          Kręciła byś głową (przy konfrontacji z realiami) a włosy "stały by dęba"!.
          Nie wiedza i doświadczenie (pedagogiczne) jest dzisiaj "w cenie".
          Umiejętność przeżycia w tym (porównawczo) survival_u jest atrybutem.
          Mądrzy (i wykształceni) w tym zawodzie są dziś wszyscy!.
          Tylko co raz więcej kompletnych idiotów i przygłupów kończy dzisiejsza "Szkole" smile

          pozdr.,-
          • warum Re: O uprawie umysłu, internecie, jedzeniu i..... 25.02.12, 16:51
            Nic dodac , nic ujac....samo zycie, tych ktorzy ida z biegiem / lub w biegu /zycia.
            Oczywiscie sa wyjatki, ale palcami nie bede wskazywacsmile))
            Popaye, tym sniadaniem /posilkiem na gazecie po prostu mnie rozbawiles w mroczne popoludnie. Bo i ja wybierajac sie na urlop- z zalozenia jem tylko dzem i ew. pomidory, a obiad rzadko i cokolwiek byle szybko, i nie narobic sie/ czyli chinska zupka z roznych zrodelsmile/ Bo nie celebracja posilku jest mi bliska, a wolny czas i swobodasmile
            Konwenanse po cos wymyslonosmile ale sztuka dla sztuki to przegiecie w druga strone.
            Jak sluzba/ obsluga przygotuje, poda i posprzata, a ktos inny za to zaplaci toooo mozna sie delektowac "przyjemnoscia rozgryzania" kazdego kesasmile)) ew analizowac co sie czuje, albo jak w ogole smakujesmile)) W przeciwnym przypadki to dodawanie sobie samemu robotysmile
            ..... Najcenniejsze jest uprawianie umyslu dla samego siebie.
            Zwolelnnicy dzielenia wlosa na 4 moga sie dzielic z innymi kazdym slowem i analizowac jego stosownosc, ale moim zdaniem sztuka rozmowy to nie tylko dialog ale i szczerosc wyrazanych mysli.
            A poniewaz coraz bardziej chcemy miec "liczne grono przyjaciol" wiec z zalozenia wolimy kiwac glowa, potakiwac ,przemilczac kontrowersje ,grzecznie sie usmiechac i spotykac w miare regularnie, zeby..... nie wypasc z obiegu. Lub przestac bron Boze byc "popularnym". Tylko po powrocie do domu z niesmakiem stwierdzamy po kiego ja tam bylam? Lepiej bylo polezakowac z pilotem w lapce, pomyslec o glupotach albo powspominac..... jak to kiedys bylismy przekonani, ze potrafimy zmienic swiat....I nawet jak iskry z oczu lecialy, glos byl slyszalny na wyzszych pietrach, a sila argumentow to byla szermerka toprkiemsmilenawet jak nie znalismy sie na wylot to wiedzielismy, ze ani emocje ani poglady nie stanowia przeszkody, by znow porozmawiac. I byc moze znowu wybuchnac. A teraz?
            Po co sie narazac? Po co sie wyrozniac? To sie nie oplaca.
            • alfredka1 Re: O uprawie umysłu, internecie, jedzeniu i..... 25.02.12, 22:33

              Mój umysł coraz bardziej się wyjaławia i trza go "nawozić", czym? wspomnieniami nie mogę bo w sen wieczny uciekłabym. Teraźniejszość to dokoła mnie narzekanie, jęczenie, biadolenie. Beatko , to też czasami pomaga , już nie narazimy się nikomu, nie ześlą, nie zamkną, z uczelni nie wyrzucą i na 12 godzin na dołek nie wsadzą sad
              A może źle dobieramy interlokutorów,- może lenistwo nie pozwala nam zblizyć się do grup ludzi zorganizowanych.. nie myślę o partiach. Ale tak jak nasza Mammajka wlaczyć się do grona ludzi trochę starszych i organizować zycie pozakuchenne, pozaserialowe.
              Probowałam ale charakter nie za łatwy mam bo np. z Amazonkami całkiem się nie udało.
              A więc czekam na rady jak siebie wewnętrznie wzbogacić, jak wejść znów w społeczeństwo jak w latach 80. co mogę jeszcze ludziom z siebie dać, pomóc, ofiarować.
              A jak Wy wzbogacacie Wasze i otoczenia wnętrze ?
              pytanie idiotki ale wierzę, że dobre rady dacie i będziemy i po świecie /dzielnicy/ rozsiewać ///

              -
              http://i48.tinypic.com/10er32u.jpg
              • mammaja Re: O uprawie umysłu, internecie, jedzeniu i..... 25.02.12, 22:50
                Z biegiem lat czujemy sie troche marginesowi. Patrze jak kolejne pokolenie obejmuje we wladanie miejsca, ktore kiedys byly moje i przypominam sobie to uczucie, ze swiat nalezy do mnie - a w kazdym razie mogłby nalezec. w moim Związku Plastyków jakaś niebotyczna rozróba i nadzwyczajne zebranie - a mnie sie jednak nie chciało wieczorową porą jechać i sluchac - bo i rola "związków twórczych" zmieniła sie zasadniczo. A w gronie naszych seniorow
                widać zadowolenie z codziennosi, z tego że sie udala zabawa, że mozna chodzic na basen i z kijkami, że jest tak wiele osob z podobnymi problemami. I chyba o to chodzi. Nie poddawać się - wykłady mamy super ciekawe i tyle jeszcze mozna się dowiedziec. Teraz będzie kolejny cykle zajęc z Łazienkach i postaram sie w nim uczestniczyć, bo tak lubie to miejsce.
                Takl więc mozna jakoś te swoja umysłową kulturę uprawiac - jezeli tylko trochę sil wystarcza.
                Zaptaszam na stronkę www.u3wawer.com.pl - jest dużo zdjęć pokazujących te nasze szleństwa smile

              • popaye Re: O uprawie umysłu, internecie, jedzeniu i..... 25.02.12, 23:44
                my - Tobie "rady" mamy dawać?
                Alfredko, nie rozśmieszaj mnie w sobotni wieczór smile
                Poczekaj może z 15-20 lat bym nabył doświadczeń, wtedy - chętnie.
                Teraz jeszcze nie znam "pełnej gamy życia"sad
                Do tej pory: bylem dzieckiem, chodziłem do Szkoły i .... pracowałem.
                "Wolnym człowiekiem" mam (dopiero) być!.
                Rząd(y) już dbają by nie nastąpiło to zbyt wcześnie smile)

                pozdr.,-
              • warum Re: O uprawie umysłu, internecie, jedzeniu i..... 26.02.12, 10:26
                Alfredko, PopayE swietnie skomentowal "problem". Ja moge tylko dodac, ze ambicja, / np.zeby byc ponad przecietnosc/ to cenna cecha, poki nie jest naszym "obciazeniem". Bo sens naszych staran, zeby zrobic, osiagnac, wiedziec cos wiecej niz wszyscy woko l- ma uzasadnienie tylko wtedy gdy jest albo materialnie oplacalny albo nam sprawia radosc.
                I tu mozna podyskutowac do woli - czy warto sie starac?
                Gdy wspomnialas o Amazonkach, jako obserwator, powiem ze natura tak stworzyla czlowieka, ze .... w kupie razniej. Jest po prostu taniej, bol rozklada sie na wiecej wiec jednostkowo wydaje sie mniejszy, a poczucie,ze nie tylko mnie to spotkalao niby pociesza..
                Z innej beczki 1 latorosl wrecz molestuje mnie,ze sie wciaz dalej nie ucze/ choc co jakis czas robie krok ponad przecietnosc, tylko zeby wiedziec wiecejsmile/,ze nie zdobywam wyzszych szczebli/ a powinnam, bo taka jest teraz pozadana sciezka, czytaj swiadczaca, ze jestes "kims", a nie przecietniakiem, ze masz potencjal!!!smile))/ nawet,ze nie chodzimy 2 x na basen, albo nie biegam regularnie i nie ucze sie obcych jezykow kazdeego wieczora- bo przeciez: NIE MAM ZADNYCH JUZ OBOWIAZKOW . Nie mam, oprocz codziennej pracy. Ale wez jej wytlumacz,ze w wieku 20 lat czlowiek ma tyle pary, ze go rozsadza, a rozum i wlasciwe proporcje - co jest w zyciu wazne - przychodza z wiekiemsmile
                Nie martw sie Alfredko, ze wydajesz sie nie z tej ziemi,moja propozycja- spisuj w odcinkach wspomnienia nawet losowo. Wielu z zaintersowaniem przeczyta, dowie sie czegos nowego, a byc moze skomentuje. Dla ulatwienia milosnikom interesujacych opowiesci - nadawaj tylko tytuly poszczegolnym odcinkom. Bo skad wiesz, czy jakis inny Rusinek Cie bacznie nie podglada w internecie? Wiec do Dziela!smile
    • filomena1 A jednak poruszyłam 28.02.12, 17:40
      Cieszę się bo rozwinęła się wymiana myśli. Dziękuję Wam ... i mam nową niespodziankę...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja