warum 17.04.12, 18:46 POzdrawiam serdecznie Ulubiencow i Milczacych Czytaczy. Mam nadzieje, ze kryzs minie, bo jak nie to przyjdzie nam oglosic jakas upadlosc... A przeciez my nie z takich Odpowiedz Link czytaj wygodnie posty
alfredka1 Re: Wiosna... i co dalej? 17.04.12, 19:19 Za staram na jakieś tam upadki. potem będzie MAJ i zimni ogrodnicy wraz z zapłakana Zosią, potem trochę czerwca, jak sama nazwa wskazuje, z mnóstwem czerwi i wszelakiego robactwa. A potem nic tylko LATO ) Odpowiedz Link
wedrowiec2 Re: Wiosna... i co dalej? 17.04.12, 21:28 Nie ma mowy o upadłości!!! Czasami lepiej pomilczeć w dobrym towarzystwie, niż paplać w złym Rzeczywistość skrzeczy, a raczej pyli brzozowo, co wprawia mnie w bardzo śpiący nastrój. Do tego dochodzą zawieruchy pracowe, które dotknęły wszystkie uczelnie, a nazywają się KRK, czyli Krajowe Ramy Kwalifikacji. Zmiany godzin, grafików, sylabusów. Opisywanie efektów kształcenia i mnóstwo innych czynności. Niestety, w mojej działce połączone jest to z drastyczną obniżką godzin dydaktycznych. Z niektórych przedmiotów nawet o 80%. A wszystko zgodne z Procesem Bolońskim... Odpowiedz Link
mammaja Re: Wiosna... i co dalej? 18.04.12, 14:44 To juz trzecia osoba, ktorą dotyka ten nieszczesny KRK ( dwie na 40+ ) - ja jz nie wiem co w tym kraju jest dobre - na stronie Gazety Stolecznej horror o świtłach na zjazdach z nowego mostu zupełnie mnie powalil. Ale to temat na inny wątek. Oświadaczam, ze sńiłam przyjazd do mego domu rodziny Wodnika w pelnym skladzie. Bardzo to był mily sen - tylko czemu rzucali snieżkami w okno ???? Bylisy z malzonkiem w przychodni i dostaliśmy skierowania na niektore badania w NFZ. Przynajmniej trochę zaoszczedzimy ! Miłego dnia! Odpowiedz Link
alfredka1 Re: Wiosna... i co dalej? 18.04.12, 19:24 A mówiłaam byście okiennice mieli zawsze pozamykane, wrócilibyśmy grzecznie... Chociaż kto wie, może próbowalibysmy -podkopem sie dostać albo ognisko przed domem rozpalić.... zmusilibyśmy Was do wpuszczenia stęsknionych za Wami bobrzątek )- Odpowiedz Link
mammaja Re: Wiosna... i co dalej? 18.04.12, 22:12 Ide spać z nadzieję na dalszy ciąg miłej wizyty Odpowiedz Link
wodnik33 Re: Wiosna... i co dalej? 19.04.12, 20:08 wiosenni goście w Szczecinie ej, popłynęlibyśmy razem )) Odpowiedz Link
warum Re: Wiosna... i co dalej? 19.04.12, 20:20 Zazdroszcze slonecznej pogody i uzbrajam sie /bezpiecznie/ w cierpliwosc, ze do nas tez dotrze. Mnie wystarczy popatrzec na "goscia", czy na zdjeciu 3 od konca- ta tabliczka to odpowiednik tablicy rejestracyjne / z wymiarami?/. Wodniku,prosze oswiec mnie zdalnie w temacie, bo czlowiek cale zycie powinien sie uczyc Odpowiedz Link
wodnik33 Re: Wiosna... i co dalej? 19.04.12, 20:41 Witaj Warum. Trafnie odczytałaś informacjena tabliczce tego statku. Podana jest tam /w metrach/ długość dtatku i jego szerokość. No i numer rejestracyjny. A statek ten ma bardzo długą historię. Zbudowany w 1906 roku jako wycieczkowiec o napędzie parowym. A więc była tam kotłownia , zasobnia węglowa, maszyna parowa no i obsługa. Po kilku latach został sprzedany i przerobiony na jacht królewski. Po następnych latach, dokładnie nie wiem ilu, został przekazany na złom. Na szczęście nie został pocięty a po cenie złomu kupił Go niemiecki armator. Obecnie pływa jako wycieczkowiec. Oglądając ten statek stwierdziłem że już nie jest parowcem a do napędu służy wysokoprężny silnik spalinowy. A największą ciekawostką tego stateczku że jest on bocznokołowcem i one umożliwaiją mu poruszanie się po wodzie. Odpowiedz Link
warum Re: Wiosna... i co dalej? 19.04.12, 20:48 No Mistrzu, przez chwile bylam dumna ze swojej bystrosci, , dopiero ostatnim zdaniem zupelnie mnie wykolowales.... "bocznokolowcem" moze byc statek? Teraz juz musisz dokonczyc tlumaczenie, bo zaraz dojede do jakis analogi z samochodem.... i dopiero wtedy poplyne Odpowiedz Link
wodnik33 Re: Wiosna... i co dalej? 19.04.12, 21:13 Bo to jest jak samochód tylko trochę inaczej. Większość statków porusza się po wodzie dzięki obracającej się śrubie biorącą moc od silników. Śruba głęboko zanurzona w wodzie.I to wiesz napewno jak wygląda. Statki rzeczne pływają po wodach płytkich a więc nie mogą mieć dużego zanurzenia. Zastosowano więc koła łopatkowe podobne jak w dawnych młynach Konstrukcja ich była ze stali , piasta, szprychy i dwie obręcze między którymi umieszczono płytki zwane łopatkami. Szerokość takiego koła bywała różna. Były koła łopatkowe pojedyńcze lub podwójne umieszczone za rufą statku ale też i były koła umieszczone z obu burt statku na jego śródokręciu. I takie statki zwano bocznokołowcami. Jako ciekawostka to pierwsze pełnomorskie statki parowe były bocznokołowcami. Ale w sztormach często ulegały awari. Odpowiedz Link
warum Re: Wiosna... i co dalej? 19.04.12, 21:20 Wodniku, i juz wiadomo po kim 50% talentu pedagogicznego odziedziczyla pani profesor Prosto, zrozumiale i dzialajac na wyobraznie, dziekuje za wiedze w pigulce Odpowiedz Link
wodnik33 Re: Wiosna... i co dalej? 19.04.12, 21:33 Cieszę się ze można było coś z tego zrozumieć. Odpowiedz Link
alfredka1 Re: Wiosna... i co dalej? 19.04.12, 21:53 Oboje oedziedziczyli talenta pedagogiczne po mnie. ja jestem z wykształcenia pedagogiem i wszystko jasne . A poważnie, to też podziwiam ich oboje za zainteresowanie techniką starą i nowa. Odpowiedz Link
alfredka1 Re: Wiosna... i co dalej? 19.04.12, 21:57 jeszcze dzisiaj po Missisipi pływa parę starych bocznokołowców. Urządzone są jak na początku ub. wieku. Pływają jako Kasyna Gry -barbarzyństwo !!! Odpowiedz Link
warum Re: Wiosna... i co dalej? 20.04.12, 07:01 Na dworze lekka mgla i cos jakby slonce , ale moze to zludzenie? Milego dnia , mimo wszystko. Odpowiedz Link
jan.kran Re: Wiosna... i co dalej? 20.04.12, 11:06 Witajcie!!! Zagladam tu ale jakos nie mam nastroju na pisanie. Przejdzie. Zimno. Wlazlo mi cos w plecy i boli . Wzielam trzy dni zwolnienia i ide w poniedzialek do lekarza.Nic powaznego tylko meczace lekko. Skarga na szefowa poszla do zwiazkow, szefa i kierownictwa wyzszego. Wiem ze w sumie jest piec skarg na moja szefowa , conajmniej. Nie wiem co dalej , prawdopopodobnie bedzie rozmowa z nia na ktora nie mam ochoty ale sprawy zaszly za daleko. Mloda wyjezdza za tydzien , bardzo mnie to rozwala. Junior przywiozl z Reunion takie sobie wiesci o eksie. Nic sie nie zmienil , szkoda mi dzieci ze je byle jak traktuje , zwlaszcza Mloda. Moje podroze sie chwilowo oddalaja. Wszystko sie pouklada ale na dzis jest mi srednio... Pozdrawiam.. Odpowiedz Link
popaye Re: Wiosna... i co dalej? 20.04.12, 16:04 alfredka1 napisała: ".... Pływają jako Kasyna Gry -barbarzyństwo !!! Odpowiedz Link
alfredka1 Re: Wiosna... i co dalej? 20.04.12, 17:43 No już dobrze, dobrze.... w pewnym wieku dziecinieje się i wchodzi w świat Tomka Sawyera ... albo Maya ... Odszczekuję to co napisałam . Żadne barbaros !!!! Odpowiedz Link
alfredka1 Re: Wiosna... i co dalej? 20.04.12, 19:39 Linki mi przesłano ale nie wiem, czy dobrze klikam, ręce mi trzęsą się. Odpowiedz Link
warum Re: Wiosna... i co dalej? 20.04.12, 20:28 Na zdjeciach wiosna juz u Was, chociaz jeszcze nie pelnym rozkiwcie. Do nas ma z 700 km jeszcze, ale z kazdym dniem coraz bardziej widac , ze jest. Dzis bylo ok +20 st C. jak wracalam/ na termometrze autowym i w sloncu/ jak tak bedzie cieplo to szybko dogonimy zachod) Odpowiedz Link
warum Re: Wiosna... i co dalej? 21.04.12, 08:08 Pozdrawiam slonecznie Ulubiencow i Czytaczy Zapowiada sie bardzo ladny dzien. Odpowiedz Link
mammaja Re: Wiosna... i co dalej? 21.04.12, 18:46 No wiosna, napewno - patrząc na zdjęcia. Co dalej - nie wiadomo, nawet kiedy wydaje się ,ze coś wiadomo - to okazuje się - całkiem inaczej. I nie bede się tu rozpisywac o perturbacjach minionych dni. Jak tu leczyć malżonka, kiedy po zaaplikowanych lekach znależlismy sie w szpitalu z wnikiem INR 9,4. To duzo za dużo Na szczęście nie zatrzymali go na dłużej, spadło do 7. ( norma jest do 3 ). To tez wybaczcie, że nie pisuję, ale jestem, czytam i oglądam! Odpowiedz Link
czubatek Re: Wiosna... i co dalej? 21.04.12, 19:44 Kochana Alfredko ,dzieki za piekne zdjecia drzew w rozkwicie wiosennym Odpowiedz Link
josarna Re: Wiosna... i co dalej? 22.04.12, 06:54 Dzień dobry . Zapowiada się cudny poranek; po południu ma być burza. Czy ktoś wie dlaczego burze idą najczęściej wzdłuż rzek a omijają góry? Najczęściej pioruny biją w Gromnik położony nad Białą - skąd zapewne nazwa. Widzimy to z naszej góry. Na Dunajcem i Jeziorem Rożnowskim też pada znacznie częściej niż u nas a to tylko 14 km. Oczywiście jak już nas dopadnie to bywa groźnie, zdarza się jednak rzadko. Przekwitają magnolie?! Ja codziennie oglądam pąki mojej nie mogąc się doczekać kwiatów. Dzisiaj powinny się otworzyć. Magnolia była dla mnie objawieniem w dzieciństwie, gdy pierwszy raz ujrzałam ją w krakowskim ogrodzie botanicznym. Nie śmiałam marzyć o własnej. Zachwycałam się też ogrodem skalnym. Obserwuję, że miłość do ogrodów zaczyna osiągać rozmiary epidemii . Jedni mogą godzinami rozmawiać o roślinach, inni dziwią się tym pierwszym. A ja zupełnie nie rozumiem dlaczego świat oszalał na punkcie widowiska, w którym 22 facetów biega za piłką, ale jestem szczęśliwa gdy kurier przyniesie mi zamówione niepozorne roślinki. Pewnie wśród Was też są takie osoby, dla których ogród jest lekiem na całe zło, ucieczką od trudnej rzeczywistości. U nas nie ma jeszcze nawet większości tulipanów, a w Szczecinie wiosna w pełni! Wodniku, statek bardzo interesujący. Taki widok zawsze kojarzy mi się z latem i wakacjami. Alfredko, dbaj o siebie, bo czekam na spotkanie. Mam nadzieję, że w końcu w tym roku się uda. Pięknej niedzieli Wam życzę. Wstaję i idę rzucić okiem na ogród zanim wstanie wnuczek. Odpowiedz Link
jan.kran Re: Wiosna... i co dalej? 22.04.12, 12:06 Mamajko zdrowia malzonkowi zycze !!! Zdejcia Alfredki i opis poranka Josarny to mile rozpoczecie dnia))) Tez lubie magnolie... Odpowiedz Link
alfredka1 Re: Wiosna... i co dalej? 22.04.12, 20:54 Wiosna o 21. też cieszy. Dzień poświęcony rodzinie i rozwojowi intelektualnemu /nauka obsługi dv - przegrywanie nagranego, osielica ze mnie całkowita/. Odpowiedz Link
popaye Re: Wiosna... i co dalej? 22.04.12, 21:11 Probowalas Josarno odpowiedzi na Twoje pytanie ("... Czy ktoś wie dlaczego burze idą najczęściej wzdłuż rzek a omijają góry?") poszukać w Internecie? Ja,- tak i .... zaskoczony bylem faktem iż nasze subiektywne przekonania, poparte własnymi obserwacjami , nie koniecznie muszą być zbieżne z tzw. prawda obiektywna oparta na naukowych obserwacjach jak i analizie statystycznej. Mieszkam na Zachód od większości (stałych) uczestników tego forum, do tego w klimacie paskudnym (dla ludzi) ale bardziej korzystnym dla roślin (mniejsza amplituda temperatur rocznych , wilgotniej = więcej opadów deszczu i dłuższy okres wegetacyjny) Posiadacze przydomowych "ogródków" (a tych dużo, bo indywidualne budownictwo ma większe tradycje jak w Polsce) maja do tego "fijoła" na punkcie roślin które sprowadzili (najczęściej droga indywidualnego importu związanego z wyjazdami urlopowymi na południe Europy) i potrafią przez dziesiątki lat je "hołubić". Miłośnikami domowego "ogrodnictwa" jest tu większość a i do tego dostosowała się podaż multum firm obsługujących (handlowo i logistycznie) te "zapędy" Sam, nie jestem (jeszcze!) tak daleko. Prawie cale życie mieszkałem w warunkach "wielkomiejskich" lub wynajmowanego mieszkania w "zielonych" częściach miasta ale (przymusowo!) wraz... z usługą profesjonalnego zakładu ogrodniczego (trawnik, żywopłot itp.) Mnie to nawet odpowiadało bo cale życie bylem zdania, ze: "wszystko" ale jakakolwiek robota "w ziemi" to już na pewno NIE " Na starość zmieniam (powoli) - zdanie bo i owszem szczególnie gorących zapędów (do pracy w ziemi) w sobie jeszcze nie odkryłem, ale hmmm.... mam zamiar przenieść się na Wieś (na rel. małą działkę) i najbliższe otoczenie naszego domu będzie decydującym elementem towarzyszącym nam w życiu, Wiem tez (na przykładach ogrodów "w rodzinie"), ze w naszym wieku nie mam już czasu na eksperymenty oraz zbieranie w ten sposób doświadczeń, bez fachowego projektu architekta "krajobrazu" ze szczegółowym wytypowaniem gatunków obsady krzewów i roślin się nie obejdzie!. Wykonawstwo, przynajmniej częściowe (i mniej "fachowe"), postaram się wziąć na siebie bo jak bym CHCIAŁ (by to wyglądało) - to ja wiem! - gorzej iż nie umiem ocenić moich możliwości w tym zakresie. Jak zrobić "krzesło, boazerie, altanę czy każda (mechaniczna czy "stolarska") naprawę lub "rzecz" - to ja wiem i... umiem (do tego mam "czym") !. Rośliny (każde!) czy ich pielęgnacja - czarna magia dla mnie Ale, hmmm...... wszystkiego można się nauczyć! ) pozdr.,- Odpowiedz Link
josarna Re: Wiosna... i co dalej? 23.04.12, 18:39 Nie udało mi się znaleźć wyjaśnienia problemu "burze a rzeki". Wiadomo, że pioruny biją w najwyższe punkty (czyli teoretycznie góry), ale jeżeli sama burza idzie wzdłuż rzeki to zapewne najwyższy punkt wybiera w na swojej drodze. Woda jest dobrym przewodnikiem - może dlatego? A może nie jest to prawda? Popaye, z ogrodem jest jak z wnukami: gdy się ich nie ma to człowiek nie rozumie bzika znajomych dziadków, a gdy przyjdą na świat to sam szaleje z zachwytu . Ja nie miałam bladego pojęcia o ogrodnictwie a teraz już sporo umiem. Radość tworzenia ogrodu jest wielka. Dlaczego? Może dlatego, że mieszkanie jest niezmienne, a ogród jest codziennie inny, przynajmniej w ciepłym półroczu. Poza tym zwykle niewielkim nakładem środków łatwo można wyczarować coś nowego. Wystarczy kupić roślinkę, wymienić z kimś i posadzić w odpowiednim miejscu. I jeszcze jedno: dzięki ogrodowi ma się ogromny dom, bo własna przestrzeń życiowa jest znacznie większa niż pomieszczenia. Nic nie może się równać z porankiem w ogrodzie w ciepły dzień. Dla utrzymania dobrej kondycji starszych osób ogród jest niezastąpiony! Moja mama od 10 lat odgraża się, że tej wiosny już nic nie zrobi w ogrodzie, a gdy przyjedzie do mnie to wstępują w nią siły 30-latki. Ciocia w wieku 82 lat wygląda min. 15 lat młodziej. Życzę Ci takiego bzika, bo zdecydowanie ułatwia on przejście przez kłopoty. A na początek polecam "Maję w ogrodzie", np. takie cudo: www.tvnmeteo.pl/magazyny/maja-w-ogrodzie,13,1,1,23898,0.html albo to: www.ogrodnarozstajach.pl/galeria.html. Wiadomo, że to dla nas nie do przeskoczenia, ale podsuwa pomysły na temat własnego ogródka. Odpowiedz Link
popaye Re: Wiosna... i co dalej? 23.04.12, 21:19 serdeczne dzięki Josarno za link do "Maja w ogrodzie" Przypadkiem oglądałem (częściowo) niektóre z fragmentów tych programów, ale jest on nadawany w jakiś obłędnych porach (wcześnie!) i ... dniach w których akurat mam czas na wszystko inne tylko nie na tv Przyda się! - wszystko przede mną, radykalna zmiana moich czasowych (dnie, pory itp) przyzwyczajeń i "obowiązków" - tez! Na razie, hmmm... przede mną etap na poziomie "- 10" = bałagan, rycie w ziemi i "psucie" tego (zielska!) co na działce rośnie, połączone podobnymi "przyjemnościami" - budowa tego co ma być "otulone" ogrodem, wiec perspektywy o lata świetlne oddalone od Twoich problemów pełnej radości zmian w już istniejącym ogrodzie pozdr.,- pE ps. drugi z Twoich linków nie funkcjonuje ".....Error! [404] File Not Found : Plik nie istnieje Podany w zapytaniu URL /galeria.html. nie został odnaleziony na tym serwerze.The requested URL /galeria.html. was not found on this server....." Może lepszy jest ten? : www.ogrodnarozstajach.pl/index.html i z niego wejść do galerii ? Odpowiedz Link
josarna Re: Wiosna... i co dalej? 24.04.12, 16:36 Rzeczywiście chyba drugi link jest skuteczniejszy. Życzę, by budowa przeszła bez zakłóceń i nie była bardzo uciążliwa. Na pewno nie potrzeba lat świetlnych na to by powstał ogród, choć pewnie będą trudne chwile, w których będzie się wydawało, że to się nigdy nie skończy. Odpowiedz Link
jan.kran Re: Wiosna... i co dalej? 24.04.12, 17:33 Zimno , chlodno i pada. Planuje zagospodarowac balkon ale na razie mam zwolnienie lekarskie na bole wszedzie i poruszam sie powoli i statecznie))) Nie zebym od razu narzekala ale mam ciekawe zycie. Moja szalona berlinska znajoma , bardzo lubie , nas nawiedzila wiec sila rzeczy jeszcze wiecej niz zwykle rozmawiam po niemiecku... bosz jak ja lubie ten jezyk. Nie zmienia to faktu ze mowie jak KaliPPP Mloda walczy z norwesko - neimiecka biurokracja , jest w trakcie re- instalacji w Monachium. Proces Breivika tez mnie demontuje. I tak leci. Dobrze ze jest muzyka i net gdzie mozna fajne rzeczy znalezc. Ja wiem ze jestem monotonna ale marzy mi sie kilka dni na jakims pustkowiu i cisza.... Odpowiedz Link
josarna Re: Wiosna... i co dalej? 24.04.12, 22:32 A ja mam takie odludzie na co dzień. Gdyby jeszcze telefony nie dzwoniły na zmianę! Są jednak wspaniałe chwile, kiedy grzebię w ziemi, słyszę tylko śpiew skowronka i śmiech czarnego dzięcioła. Odpowiedz Link
josarna Re: Wiosna... i co dalej? 24.04.12, 22:34 Niepokoi mnie ta cisza... Idę napić się mleka i pod prysznic. Dobranoc. Odpowiedz Link
mammaja Re: Wiosna... i co dalej? 26.04.12, 01:17 Ostatnie dni miałam bardzo dotkliwie wypelnione nie swoimi sprawami. do obrzydenia ! Czytam z przyjemnoscia o ogrodach, chociaż w moim zdecydowanie za mało robie. Ale rosłinnki i tak wyłażą z ziemi i tulipany kwitną na potęge. Teraz rzeczywiście "zakłada się" ogrod przy pomocy fachowcow - podziwiam jak spory ( 2000 m) kawałek ziemi zaminił się w ciagu jednego sezonu w zgospodarowne wszelkiemi krzewami i bylinami rozkoszne miejsce ( u naszych bliskich ). Przed laty mój mąż nawsadzał krzaczków i drzewek, które teraz są ogromne, zabierają słońce, ale trudno zdecydować sie na wykarczowanie . Iglaki sa jak drzewa. Jutro przyjdzie pan ogrodnik i zrobi generalne przecinanie i przycinanie. Trawnik też woła o pomoc, bo wdal sie mech. Czyli normlana wiosna. Kanapowa hustawka sla dzieciaków ustawiona. No i zaczyna sie zycie na tarasie - to jest nasze ulubione miejsce posiadów. poogladam te linki do Maji w ogrodzie, bardzo lubię jej programy ! Odpowiedz Link
jan.kran Re: Wiosna... i co dalej? 26.04.12, 09:05 Zimno i ponuro ale nastroj troche lepszy. Znajoma z Berlina dobrze mi zrobila)) Tez ma ciezkie i zwariowane zycie, wymiana doswiadczen i wzajemne wspieranie pomaga)) Poza tym jest wesola i madra, swietnie sie rozumie z moimi dziecmi. Pogadalysmy , troche sie uspokoilam co do Mlodej choc najblizsze tygodnie nie beda lekkie... Czy znacie jakas jednoroczna , pnaca rosline ? Chce urzadzic sobe balkon i mam rynne ktora chce zaslonic. Na balkonie zima chyba nic nie przetrwa a nie mam miejsca zeby wstawic rosliny do domu. Potrzebuje rady co mozna niewielkiego i jednorocznego postawic na balkonie, skrzynki na kwiaty odpadaja.Ogrodniczka ze mnie zadna... Odpowiedz Link
mammaja Re: Wiosna... i co dalej? 26.04.12, 11:28 Kranie, ale "w coś" tę roslinkę musisz wsadzić. W dużą donicę ? osobiście polecalabym fasolę ozdobną, ktora pieknie pnie się i ma ciałe lub czerwone kwiaty, albo groszek pachnący. Obie łatwe w uprawie. Ja do skrzynek na tarasie sieją od dwu lat wsiewam roślinke pnaca, o uroczych żółtych kwiatkach. Tylko musze poszukać nazwy ! Odpowiedz Link
mammaja Re: Wiosna... i co dalej? 26.04.12, 11:32 Znalazłam! Nzywa się thunbergia. I świetna strona do "roslin pnących, tylko nie wiem link się dobrze skopiuje. Próbuję : www.google.pl/search?q=ro%C5%9Bliny+pn%C4%85ce&hl=en&qscrl=1&nord=1&rlz=1T4SHCN_plPL349PL349&prmd=imvns&tbm=isch&tbo=u&source=univ&sa=X&ei=QBWZT-SFEcKD-wbt_bjEBg&ved=0CD4QsAQ&biw=1280&bih=756 Odpowiedz Link
mammaja Re: Wiosna... i co dalej? 26.04.12, 11:34 Chyba się udało, thunbergia jest w przedostatnia w czwartym rzędzie. Żólte, z czarnym środeczkiem. A teraz poogladam co tam jeszcze proponuja, może skorzystam Odpowiedz Link
alfredka1 Re: Wiosna... i co dalej? 27.04.12, 14:02 szczecin.gazeta.pl/szczecin/1,34959,11626644,40_dramatycznych_sekund_na_Potulickiej__WIDEO_.html-- mkną po szynach szczecińskie tramwaje ... Odpowiedz Link
warum Re: Wiosna... i co dalej? 28.04.12, 07:42 Pozdrawiam wiosennie z mojego wschodu. Slonce,b. cieplo, roslinki "w oczach" nadrabiaja zaleglosci. Wczoraj pies wykazal sie na myjce "przywiazaniem" i bystroscia o jaka bym go nie podejrzewala No po prostu bylam dumna, ze to moj pies Moja krew, a jak nie, to przynajmniej moj charakterbo kto z kim przestaje takim sie staje. Wieczorem w sklepie trafilam na "konczacych rok" gimnazjalistow lub chyba maturzystow? W galowych ubrankach, na luzie i z mlodzienczym poczuciem humoru jak zaczeli przymierzac okulary p. sloneczne i komentowac do kogo staja sie w nich podobni to usmialam sie razem z nimi. Wyszlismy stadnie, bo zaczeli nam zamykac sklep i kasy, z gromady ok 30 osob.... kazdy cos wyniosl - a to jogurt, a to jakis soczek, czy batonik, ja sie wybilam "roznorodnoscia" bo kupilam oprocz tego co oni kostke smalcu i marchewke z groszkiem. NIKT nie kupil piwa, moze mysleli ze ja to jakies grono? Alfredko, i znow mnie zawstydzasz moze umyje okna? ale az szkoda dnia na takie prozaiczne czynnosci, chyba polezakuje gapiac sie w niebo i zastanawiajac co dalej? Udanego dnia Ulubiency. Odpowiedz Link
omeri Re: Wiosna... i co dalej? 28.04.12, 13:35 Witam so botnio, po pierwszych szparagach od lokalnego gospodarstwa. Odpowiedz Link
mammaja Re: Wiosna... i co dalej? 28.04.12, 15:48 Warumko, to byli pewnie gimnazjaliści po egzaminach - nawet nie próbowali kupić piwa, bo nie są pelnoletni i ( mam nadzieję ) nikt by im tego piwa nie sprzedał. Za to grozi utrata koncesji na alkohol ! Jak chcą kupić, to mają jakieś inne sposoby, ale spzedawcy już nie ryzykują bez okazania dowodu. Ostatnio w euforie radości wpadla znajpma corki, wygladajaca bardzo młodo, ale w wieku praiwe 30., kiedy zarżadano od niej dowou na tę okolicznośc. Poza tym upalnie, ogrod wystrzyzony wczoraj z nadmiaru gałęzi iglakowych zrobił się dziwnie goły, ale i przestrzenny. No i wreszcie jest jasno w pokoju juz całkiem ostatnio zasłonietym gigantycznym cisusem. Dzieci z wnukami pojechały nad morze. Mam nadzieje, że uda się im dojechać i wrocić Odpowiedz Link
warum Re: Wiosna... i co dalej? 28.04.12, 16:50 Byc moze Teraz mlodziez tak wyglada dorosle, ze trudno mi sie polapac, Moj orzelek tez miewal ten problem/ z koniecznoscia okazywania dowodu, ale on sie o to wscieka albo go to smieszy, tym roznia sie plcie kobieta zawsze sie ucieszy jak wyglada mlodziej. Na ulicach zupelne pustki, majowka rozpoczeta Odpowiedz Link
alfredka1 Re: Wiosna... i co dalej? 28.04.12, 21:14 Byliśmy w Glinnej, w Ogodzie dendrologicznym. Piękny jest ale dla mnie przy 30 celsjuszkach wcale cudny nie był.. Trochę za wiele. przywieziono cały autokar młodzieży /15 - 16 lat?? /i wyobraźcie sobie, że dziwna to była młódź - jakby do świątymi przyszli - cisi, usmiechnięci, sami rozeszli sie po ogrodzie, nikt ich nie pilnował. Już dawno nie widziałam takich dzieciaków sympatycznych. A może oni byli z sierocińca? nie rozmawiali przez komórki i zdjęć też nie robili. Odpowiedz Link
popaye Re: Wiosna... i co dalej? 28.04.12, 22:15 nie mam takiego pięknego tygodnia jak Wy. W poniedziałek - pracuje a wtorkowe święto jest jedynym "extra" wolnym dniem w przyszłym tygodniu Ale... dobre i to! Wczesnym popołudniem odebrałem (z St.Franziskus-Hospital w Münster) popayE_owa po operacji oka. Z racji iż dwa tygodnie temu małżonka "zrezygnowała" z zabiegu 2-godz "przed" (tel. z W-wy iż Jej teściowa zmarła), przełożony termin był mniej "ulgowy" i zakwaterowanie w Klinice: "dzień przed operacja i dzień po" - obligatoryjne. Tak się składa iż nasze doświadczenia z kontaktów oraz poziomu "świadczeń" polskich (warszawskich!) Szpitali Klinicznych związanych z pobytami naszych (moich i popayE_owej) rodziców są (delikatnie określając) mocno hmmm... "krytyczne". Co na pewno będę z sentymentem wspominał jako najlepsza stronę kilkudziesięciolecia zamieszkiwania to poziom świadczeń tut. Służby Zdrowia. Technikę, perfekcyjna logistykę czy poziom medyczny świadczeń - fakt - można "kupić" - wszędzie, ale tej atmosfery, ze wszystko "dla Ciebie Pacjencie" i obowiązującego zawsze (w Szpitalach czy Klinikach) poczucia serdeczności i zaangażowania personelu (bez wzgl. na stopień w hierarchii tej Instytucji) i wrażenia iż On (pacjent) jest wyjątkowy i najważniejszy - to szczególna cecha niemieckiej Służby Zdrowia. Pozostawionej "samej-sobie", po operacji(!) na korytarzu bez żadnego zainteresowania "personelu" i żadnej opieki, mojej (wtedy ponad 85-letniej) matki w kurewstwie nazywanym Szpitalem Klinicznym AM w Warszawie (przy Banacha) - nie zapomnę tym "medykom" do końca życia. Pewnie by tak leżała do dziś (parę dni po zejściu) gdy by nie popayE_owa która (po przylocie) "uświadomiła" na serio! (za pomocą presji czołowej Kancelarii Adwokackiej) tym konowałom: "kto tu dla kogo" ...... Wypełnione jak zapalniczka(!) gazem oko mej małżonki, nawet dla mnie, obserwatora z zewnątrz, wygląda trochę "dziwnie", dla samej pacjentki utrudnienia z tym związane mina po ca. 2-ch tygodniach (organizm "wchłonie" gaz). Jesteśmy dobrej myśli - musi być lepiej! ) Po za tym: piękny wieczór mamy - cieplutko! ) pozdr.,- Odpowiedz Link
alfredka1 Re: Wiosna... i co dalej? 28.04.12, 22:50 Oooo, pani P. miała oko wypełnione gazem, a moje oko musiało być zasklepiane przez męża szarą obrzydliwą szpachłówką /na noc/! Rano dochodził zastrzyk w oko BEZPOSREDNI i to chyba było najgorsze ze wszystkiego. Nie bolało ale widok oooogromnej igły zbliżającej się do oka, budził we mnie panikę zabieg "igłą w oko" był w klinice, szpachlówka w domu. Po operacji pierwszego oka Pan Doktor wypisał mnie do domu na drugi dzień, mimo że w oku działo się coś niedobrego. Efekt - nie widziałam kilka miesięcy. Ot, konowały znajdują się wszędzie i dla wszystkich.Drugie oko - szybko, bez powikłań. Popaye , współczuję odchodzenia Mamy w takich warunkch, miejjmy nadzieję, że już nie kojarzyła. Odpowiedz Link
popaye Re: Wiosna... i co dalej? 29.04.12, 01:39 Nie, nie Alfredko te "doświadczenia" szpitalne (mojej Mamy) były sprzed ca roku!. Nigdy bym sobie nie podarował gdy by Mama odeszła w takich warunkach (wszak jestem jedynym Jej potomkiem!). Od tego czasu skończyła się Mamy "samodzielność" i przypadki (w tym takie "usługi szpitalne") o których nie mieliśmy pojęcia i dowiadywaliśmy się "po fakcie ich zaistnienia". Mama zeszła w cywilizowanych warunkach znajomych 4-ch "kątów" będąc pod codzienna opieka fachowej pielęgniarki (rano i wieczorem po 2 godz.) jak i całodobowej opieki "bytowej" z obowiązkiem codziennej informacji telefonicznej (nas) o Mamy stanie. Opisywany prze ze mnie przypadek szpitalny zaistniał nagle, a zaniepokoił nas kilkudniowy brak telefonów od mamy (i ich nie-odbieranie przez Nia!) - tak, po telefonach do Sąsiadów (Mamy) dowiedzieliśmy się iż jest ... w Szpitalu (nasze dzieci były wtedy urlopowo Zagranica). PopayE_owa poleciała natychmiast do W-wy i zastała "co zastała": mama leząca na ... korytarzu (miejsca w pokojach były dla "młodszych" pacjentów!), - cala w odleżynach i głodna! bo.... "ktoś" wyrzucił "do śmieci" Jej protezy szczękowe (ponoć "przez niedopatrzenie") a ze nie mogla gryzsc - odżywiano Ja kroplówkami z glukoza - wrrrrr..... I co? - nic! - obsrancy/medycy mieli w d....., ze po takiej "opiece" stara kobieta, najpewniej szybko zejdzie. "Wszak wszyscy musimy (kiedyś) umrzeć! - jak popayE-wej "wytłumaczył" ktoś odpowiedzialny z tego "personelu Lucyfera" z kliniki Akadami (he, he) "Medycznej" . Źle trafił (biedak?) z taka reklama "akademickich" usług medycznych bo akurat(!) na popayE_owa Ale to jest "obraz" tej obowiązującej "moralności" w polskiej, powszechnej służbie Zdrowia - totalne odwrócenie pojęcia: kto i gdzie jest "dla kogo"! Małżonka dostała krople (z antybiotykiem) do zakraplania 3x dziennie i - tyle. W poniedziałek wizyta u opiekującej się stale Nia lek. okulisty do fachowej kontroli stanu oka (i ew. kolejne wizyty). Kontrola w Klinice - za 3 tygodnie. Ograniczenia: spanie w pozycji "nie na wznak", "raczej" nie czytać i nie pracować przy monitorze. Oglądanie TV - dopuszczalne ale ... do (wrażenia) zmęczenia oczu i.... (obowiązkowo): ekran TV poniżej poziomu oczu! i.... tyle. Subiektywne "wrażenia" popayE_owej; na operowane oko "widzi" górna jego częścią, reszta "za mętną szyba" (gaz!). Drugie oko: normalnie" ale do oglądania "świata" na jedno oko trzeba mieć czas by się pryzwyczaic i... chyba nie warto, jak twierdza lekarze Dosc tej prywaty (z mojej strony) pozdr.,- pE Odpowiedz Link
mammaja Re: Wiosna... i co dalej? 29.04.12, 05:13 Smutne te przypadki fatalnego traktowania chorych w szpitalach. Życzę szybkiego ulotnienia gazu z oka i szybkiej rekonwalescencji. Przezylam przed laty operacje oka mojego syna w szpitalu w Łondynie i wierzyć sie wtedy nie chciało że tak może byc w szpitalu. Cały czas mieszkałam z nim w pokoju co u nas było niewyobrażalne. Był malym chlopcem, tak ze moja obecnośc była wielka pomoca dla persomelu. Wtedy, w głębokim PRL -u nawet nie myslelismy, że tak moze być. Teraz u nas przynajmniej w CZD rodzice mają hotel i moga być z dzieckiem ile potrzeba. Sobota była pielna, pospałam sobie od wieczora przy TV i teraz nie wiem - połozyć sie jeszcze o 5. rano czy zacząć aktywność ? E, chyba poczytam i pośpię Odpowiedz Link
jan.kran Re: Wiosna... i co dalej? 29.04.12, 08:31 Piosenka podrozna ) www.youtube.com/watch?vBLWDk8q6Tc Tym razem Mloda leci. Do Monachium , za chwile startuje , zawiozlam do pociagu na lotnisko... Zabrala plecak z ksiazkami i szmatkami i bedzie szukala mieszkania , wygryzala sprawy urzedowe oraz konczyla studia. Odpowiedz Link
warum Re: Wiosna... i co dalej? 29.04.12, 08:45 Mlodej JanKran zycze szybkiej i wygodnej podrozy, a na miejscu bezproblemowego znalezienia przytulnego gniazdka Pani PopayE'owej / oraz wszystkim z problemami zdrowotnymi, czy innymi/ powrotu do pelnej sprawnosci i samodzielnosci / jesli sie tak lubi))/ Slonce, cieplo, i tak trzymac. A problemy? Probowac rozwiazywac, bo udawanie, ze ich nie ma, wcale nie zalatwia sprawy. Odpowiedz Link
omeri Re: Wiosna... i co dalej? 29.04.12, 12:39 Rekonwalescence szybkiego powrotu do formy! Upalna niedziela, piorę na potęgę, bo wszystko schnie ekspresowo Odpowiedz Link
alfredka1 Re: Wiosna... i co dalej? 29.04.12, 22:05 Prałam, prasowałam, niedzielnego kazania od Wędrowca i Wodnika wysłuchałam... Odpowiedz Link
mammaja Re: Wiosna... i co dalej? 29.04.12, 22:09 Ech, ten Wysocki ! Kiedyś był objawieniem, przegrywało sie " tasmy ". Jeszcze na kasetach Kranówna zaradna, no i zna juz Monachium, napewno poradzi sobie ze wszystkim. Ale " serce matki" ma prawa do niepokojów. Ja dzisiaj przez dwie godziny nie mogłam dodzwonić się do córki ( na dwa telefony) i już miałam jechać zobaczyć " co się stało". A stało się, ze jeden telefon był w aucie, a w drugim mialam zle wpisaną jedna cyferkę Wystarczyło , żeby sie niepokoic. Niedziela pod znakim upalu i ciszy po wyjechanych wnukach. Z za siadki nikt nie wołal "babciuuuuu ! ". Odpowiedz Link
omeri Re: Wiosna... i co dalej? 29.04.12, 22:45 Sezon balkonowy otwarty! Niestety jutro, w srodę i piątek pracuję. Odpowiedz Link
mammaja Re: Wiosna... i co dalej? 30.04.12, 10:51 Ja nie pracuje, ale mam sprawy " na mieście". A takie piekne słonce Odpowiedz Link
alfredka1 Re: Wiosna... i co dalej? 30.04.12, 15:35 Naraz ochłodziło się. Czyżby rekord ciepła już umęczon..-- Czas pojechać po zakupy na dzień jutrzejszy a po drodze może na lody. Pozdrawiam. Odpowiedz Link
warum Re: Wiosna... i co dalej? 30.04.12, 17:18 A u nas ciepelka ciag dalszy Jest dalej bezchmurnie i slonecznie . Pracuje w "miedzyczasie" miedzy swietami i jestem zaskoczona, ze tylu innych tez. Myslalam, ze zrobie jakies "porzadki" w robocie, a tu caly czas trzeba bylo dzialac w podstawowym zakresie. Wczoraj jakis dowcipnis zwinal mi wycieraczke - w kokardke, naprawde trzeba bylo niezle sie nagimnastykowac / o precyzyjnym uzyciu sily, nie wspomne/, zeby tak ja zaplesc.Jedna. Po co? chyba z nudow, bo mogl zniszczyc wiecej, a tylko tak sie "zabawil" Na szczescie zostawil w pozycji na sztorc wiec zauwazylam od razu i dzis musialam wymienic na nowe/ a wiec jednak jakis pozytek z tego wynikl/. Pozdrawiam goraco, tych ktorzy lubia b.cieplo Odpowiedz Link
josarna Re: Wiosna... i co dalej? 30.04.12, 22:54 Wszystko przeczytałam. Za panią Popayową trzymam kciuki. Ja w zeszłym roku przeszłam dwie (płatne) operacje zaćmy (jądrowej), dzięki którym dostałam nowe życie (już trzecie - bo drugie dostałam w Klinice Hematologii). Sterydy i chemia uratowały życie, ale zniszczyły soczewki. Padam na nos po całym dniu z wnuczkiem. Upał! Ja nie lubię. Odpowiedz Link
alfredka1 Re: Wiosna... i co dalej? 01.05.12, 12:25 Oby życie było majem dla tych co ludzkiego ciepła potrzebują. Pozdrawiamy już na każdy miesiąc roku, oby tylko majem był.................... Odpowiedz Link
alfredka1 Re: Wiosna... i co dalej? 01.05.12, 20:04 1dzień Maja i kompletny zastój/ Skamienieliśmy ale chyba niezupełnie, ponieważ ciągle pytamy "co dalej"....nie pytajmy, samo przyjdzie i lato i jesień i .... a może nie przyjdzie ) Dalej "róbmy swoje" jak śpiewa Młynarski. Wieści robotniczoświąteczne byle jakie - ot okazja do wyzwisk, kopaniny .. Przeżyjemy i to, a niech się popodduszają, oby tylko Juszvzenko i Łukaszanka nie chcieli nas ratować. Może być też wesoło jeżli wszystkie mecze będą rozgrywane w Polsce. Włączcie wyobraźnię, zamówcie stalowe okiennice i drzwi, dziewczęta nieletnie z domu nie wypuszczajcie, mężów brunetów o chociażby trochę za dużym nosie, też potrzymajcie w piwnicach. A moze dobrze byłoby otworzyć wszystkie sklepy monopolowe- i gorzelnie. Mecze się odbędąi wszyscy będą szczęśliwi. Co Wy na to ???- Odpowiedz Link
wedrowiec2 Re: Wiosna... i co dalej? 01.05.12, 22:06 Wiosna... i co dalej? Jak to, co? Trzmiele żerują na kwiatach kasztanowca, a żółwiki wygrzewają się na "krokodylu" w starorzeczu Niddy Odpowiedz Link
warum Re: Wiosna... i co dalej? 02.05.12, 17:40 Lubie sie pod Omeri podpisywac ale moge sobie steknac po swojemu? Odpowiedz Link
alfredka1 Re: Wiosna... i co dalej? 02.05.12, 18:23 Pod wpisem Omeri wpisywać się to nie rozkosz, to męki madejowe... tak chciałabym zapytać a co u Niej, czy koNczynka nie boli, dlaczego pieska juz jej pod opiekę nie dają. I jeszcze dużo dużo pytań, nie wścibskich, ot takich zwyczajnych. A ONA nic tylko jak mysz cichutka, skromniutka, zaharowana, zalatana, że az strach o coś zagadnąć. Tyle lat Irenko, a ja nawet nie wiem co dzisiaj na obiad jadłaś ))) Uścisju Odpowiedz Link
omeri Re: Wiosna... i co dalej? 02.05.12, 18:59 U mnie wszystko ok, tyle,ze sporo pracy i typowo polskich nerwów, więc wolę o tym nie pisać. Trochę jestem zajęta sprawami rodzinnymi. Piesek już jest od dawna z właścicielami na swoich włościach. ?Od czasu do czasu odwiedza Wwę a częściej jest sam odwiedzany. A obiadki będą w moju monotematyczne, czyli szparagi , szparagi i jeszcze raz szparagi. Od producenta paczka 10zł, a na mieście i 17zł. Szparagowym Warszawiakom polecam www.majlert.pl/aktual.html A moje roślinki balkonowe, pomidorki i zioła kupuję zawsze www.majlert.pl/aktual.html Odpowiedz Link
alfredka1 Re: Wiosna... i co dalej? 02.05.12, 20:52 Już mi trochę lzej. Szparagi szparagi szpa..... cały maj nic tylko szparaki / oczywiście w polskim sosie jak nazywają Włosi tartą bułkę z masłem/ Zupełnie jakbym Wędrowca słyszała ) Odpowiedz Link
omeri Re: Wiosna... i co dalej? 03.05.12, 08:33 Szparagi w wersji light szyli z serkiem jogurtowym almette, bez masła i buleczki tartej. Polecam, też pyszne. Odpowiedz Link
mammaja Re: Wiosna... i co dalej? 03.05.12, 10:19 Szparagi - to juz napewno wiosna w pełni. Szkoda, że tak daleko to gospodrstwo Na szczęście mam o rzut beretem dostawce. Majowe świeta mijają nam spokojnie i poza pracami ogrodowymi nic sie nie dzieje. I bardzo dobrze! Wnuki z rodzicami plażują nad morzem, cicho jest u sąsiadow. Pozdrawiam wiosennie! Odpowiedz Link
warum Re: Wiosna... i co dalej? 04.05.12, 07:18 Pozdrawiam piatkowo i machajac galazka oliwna do Ulubiencow i zdegustowanych/ ew. zaskoczonych/ Czytaczy. Wczoraj widzialam fragment wywiadu z Michalem Urbaniakiem - o jego piciu i niepiciu, i zapamaietalam co powiedzial na temat 'Teskonoty" za Polska.Ww wolnym zapamietaniu : po powrocie stwierdzil, ze "tyle sie tu dzieje, a nic sie nie zmienilo"," brak nam Pokory", a"najczeciej slyszanym pytaniem bylo... Za ile? I nie chodzilo o czas" To przeciez nasza elita. Kto? Pozdrawiam i pedze do przyziemnej roboty, a Wodnika nawet nie bede wspierac , bo ma racje. Gdyby wiedzial jak "ciekawe" przypadki " gdzieindziej sie dzialy,na szczescie konczace sie mnie tragicznie, to pewnie cisnienie by mu skoczylo, a po co. Na glupote / cudza/ nie ma lekarstwa. Odpowiedz Link
mammaja Re: Wiosna... i co dalej? 04.05.12, 22:57 Musze pokazać moj widok z okna kuchennego, bo to tylko " kilka chwil" tej pięknoty Odpowiedz Link
omeri Re: Wiosna... i co dalej? 05.05.12, 16:55 Dzisiaj na obiad sałatka z świeżutkich zielonych szparagów, obranych i polanych olejem z pestek dynii (Kuerbiskernoel). Palce lizać, szparagi na surowo! Odpowiedz Link
alfredka1 Re: Wiosna... i co dalej? 05.05.12, 17:18 Na surowo, czy one nie są twarde.. A może to taka specjalna odmiana, jeżeli takie pyszne to skoczymy za miedzę i kupię dlarodziny, jako że ja szparagów nie jadam, nooo... raz na kilkanaście lat. Ponieważ zielone też mają różne odmiany, to napisz proszę, jak sie one zwą po niemiecku. Pozdrawiam Odpowiedz Link
omeri Re: Wiosna... i co dalej? 05.05.12, 17:58 Muszą być bardzo świeże, czyli prosto z pola, jaka odmiana to nie wiem, biorę raczej cieńsze, ale najważniejszy jest ten olej!!! Odpowiedz Link
popaye Re: Wiosna... i co dalej? 05.05.12, 19:45 dokladnie tak Szparagi - czym krócej "od zbioru" - tym lepsze. Jak Ty Alfredko, szparagów nie jadam bo... ich nie lobię. Ale ja, jak większość prymitywnych typów ze Wsi, mało rzeczy lubię jeść i najczęściej tylko takie które znam z (przaśnego, bo to takie czasy były!) - dzieciństwa. Wracając do szparagów, to "mądry" w temacie jestem bo to chyba najpopularniejsze w Niemczech sezonowe warzywo i Niemcy spożywają (i uprawiają!) go chyba najwięcej na Świecie! Sila rzeczy się "znają", podobnie jak na innym, mocno sezonowym warzywie: jarmużu (Grünkohl) którego z racji wściekle twardej włóknistości nikt przy "zdrowych zmysłach", do tego dobrowolnie by nie jadł, a tutaj jest sezonowym przysmakiem, popularnym bo.... istnieje do tej potrawy mniej lub więcej uzasadniona "legenda" (historyczna) rodem a`la Kaczyński z PiS-u czy Radyjo w Toruniu Zielone szparagi (w Niemczech) to... nic innego jak wyrośnięte (ponad ziemie) najpopularniejsze tutaj: szparagi białe!. Sa tańsze bo.... nie trzeba ich zbierać "zanim" ujrzą światło dzienne i są (he, he) zdrowsze! (chlorofil oraz związki mineralne mogące powstać pod wpływem działania słońca!). Jeżeli już jeść to (raczej) te zielone! (z w/w względów). Recept ich przyrządzania na pewno nie zabraknie - w (niemieckojęzycznym) Google - setki tysięcy przepisów, na pewno zrozumiałych nawet dla tych co są (w miarę) biegli w gotowaniu (przyrządzaniu potraw) a mniej w ... języku naszych Sąsiadów . Wystarczy wystukać hasło [b]Spargel/b] lub [b] grüner Spargel/b]. Miłośnikom (-czkom!) ich smaku - smacznego ) pozdr.,- Odpowiedz Link
wedrowiec2 Re: Wiosna... i co dalej? 05.05.12, 18:45 Mammaju, piękny masz widok za oknem Szkoda, że kolorowa wiosna trwa tak krótko. Omeri, bardzo lubię szparagi, ale na surowo jeszcze ich nie jadłąm. Olej kupię. Spróbuję zapiec je z nim. Odpowiedz Link
omeri Re: Wiosna... i co dalej? 05.05.12, 19:40 Nie zapiekaj, to ma być na surowo!. Poza tym pyszne są lody waniliowe czy śmietankowe polane tym olejem (nabierają orzechowego aromatu). Kuerbiskernoel tłoczony na zimno mozna nabyć w Bomi albo u Piotra i Pawła - to specjał austriacki. Odpowiedz Link
wedrowiec2 Re: Wiosna... i co dalej? 05.05.12, 20:22 Poszukam tego oleju. Bardzo lubię olej rzepakowy tłoczony na zimno Vita D'or.Kupowałam go w Niemczech, ale od pewnego czasu jest dostępny takż w naszym Lidlu. Polecam też ze względu na lekko orzechowy aromat. Odpowiedz Link
wodnik33 Re: Wiosna... i co dalej? 05.05.12, 20:32 Warum serdecznie dziękuję za dbanie o moje samopoczucie związane z ostatnimi wyczynami w trakcie nauki "sztuki pilotażu". Trzy katastrofy lotnicze w ciągu kilku dni to już jest tragifarsa. Staram się jakoś to zrozumieć i niestety nie mogę. Tam były jednakowo popełniane błędy. A Ty Warum majac bliższy kontakt z lotniskiem i pracującymi tam ludżmi wiesz napewno dużo. Obecne sportowe samolociki są tak bardzo dobrze wyposażone technicznie. I takie dobre. Szkoda że tak się dzieje. A może przyczyna jest więcej pieniędzy ...... i chęć imponowania! licencją pilota? Odpowiedz Link
popaye Re: Wiosna... i co dalej? 05.05.12, 21:01 taaa.... kasa winna! (u "nadzianych" amatorów licencji). Szczególnie, ze 2 wypadki (z tych trzech) zaistniały w w składzie: instruktor/uczeń. To nie jest, typowy zresztą problem w całym prywatnym lotnictwie, przede wszystkim w Europie, ze (już) posiadacze tych licencji (i jednocześnie "nadziani" właściciele aparatów latających) maja kłopot (tak, tak!) tych obowiązkowych kilkudziesięciu godzin rocznego wylatania i małego "otrzaskania" z niekorzystnymi warunkami atmosferycznymi. U nas całość "sukcesów" tej dziedziny podniebnych działań wola o "pomstę do nieba" Od cywilno/wojskowych "specjalistów" po poziom przygotowania wszystkich zawodowo związanych z instruktażem, nadzorem i "obsługą" prywatnego lotnictwa. Nasze (narodowe) zasługi i KIEDYŚ podniebne sukcesy ( szczególnie szybowników) NIC tu nie zmienia!. Tak to jest iż to wszystko jest "cięższe" od powietrza i ma prawo o tym "zapomnieć" pilot-amator!. Nadzór (lotniczy) i zawodowy Instruktor - NIE ! A "u Nas"? - Maryja - królowa i reszta: jak się uda (Jej - chyba?) - po co się Jej woli sprzeciwia i (nie daj Bóg!) kontrolować Jej niezależne rozstrzygnięcia? I tak jest : "jak Bóg chciał" Odpowiedz Link
mammaja Re: Wiosna... i co dalej? 05.05.12, 22:18 Pozrawiam po cięzko przepracowanym dniu. Ale dla dobra ogrodu Odpowiedz Link
omeri Re: Wiosna... i co dalej? 06.05.12, 08:17 Witam porannie, o 5tej widziałam piekną tęczę z balkonu Odpowiedz Link
wedrowiec2 Re: Wiosna... i co dalej? 07.05.12, 20:49 Po upalnej wiośnie nastał zimny maj. W pracy i okolicznych budynkach kaloryfery grzeją, a moja spółdzielni stosuje zimny wychów lokatorów. I tak jest rok w rok Odpowiedz Link
popaye Re: Wiosna... i co dalej? 07.05.12, 23:16 to wszystko ma również dobre strony - Wędrowcze Ciepło, którego teraz pożądasz, a jest Ci oszczędzone, tym którzy teraz się cieszą, zamieni się w gorąco jak otrzymają rachunki za ogrzewanie. Ironia losu ale takie niespodzianki najczęściej spotykają (tych teraz dogrzanych) w porze i tak wysokich upałów Wtedy Ty odczujesz dobrodziejstwo "klimatyzowanej atmosfery" ) pozdr.,- Odpowiedz Link
jan.kran Re: Wiosna... i co dalej? 09.05.12, 18:10 Chlodno... Ale mam w domu cieplo bo ogrzewnie wlaczona troszke.... Odpowiedz Link
popaye nie znalazla? 09.05.12, 18:32 dziwne to forum ... Autor: ama.pola 02.04.12, 17:57 ".....Szukając swojego miejsca po powrocie z emigracji - pośród 40 + poczytałam trochę na tym forum. Zainteresowały mnie ciekawe, wyważone komentarze, zdjęcia, opisy podróży. Otworzyłam jednak szeroko oczy czytając pośród wpisów niektóre perełki pyszałkowatego gbura - szowinisty, zwłaszcza na temat rodzinnego kraju. Spędziłam wiele lat w pięknych miejscach południowej półkuli, ale zawsze kibicowałam polskim przemianom, odczuwając dumę z trudnych osiągnięć. Zastanawiam się nad fenomenem tolerancji, a nawet przyzwolenia na głoszenie takich poglądów ? ...." gburowaty pyszałek wstrzymuje się (jak może!) z chamskimi komentarzami, ale w nagrodę, jak widać, nasze Forum, zgodnie z wieloletnia tradycja, rozkwita! "... wyważone komentarze, zdjęcia, opisy podróży " a szczególnie te "...południowej półkuli!" (no i z np. z Krakowa?),- można rzec orgia tematów, kolorów i trafnych kulturalnych !!! uwag, opisów i opinii. Nareszcie! i dzięki Bogu! Gburowate, pyszałkowate chamstwo, na ta chwile, przenosi się tam gdzie jego miejsce: na (zabita deskami) Wieś. Ubrany w gumofilce i czapkę-uszatke rozpocznie budowę baraku, obory i (może) jakiejś stodoły (jak zostanie desek z rozebranego pomostu który jednak nie chce by nie "dawał spać" obrońcom natury z... Krakowa Pomostów (piękniejszych!) zresztą dość w takiej... Australii - wystarczy i dla Bywalców naszego Forum, przynajmniej tym którzy tam byli (bywają) lub wybierają się w najbliższej przyszłości No to... na razie, zostawiam koko a u mie "spoko" Bez obaw, dostep do internetu będę miał (chwilowo), trochę utrudniony, przynajmniej w celach wyłącznie "rozrywkowych" Szczere pole (działka) na mazurskiej wsi, to niestety jeszcze nie Kraków czy Australia . pozdr. Odpowiedz Link
alfredka1 Re: nie znalazla? 09.05.12, 19:13 Ojoj, jaki "cudny" list, a jaki wyważony w komentarzach i epitetach. Przecież już zapomnielismy takich zwrotów na naszym forum jak: pyszałek, cham, gumofilc jeden-, pomost na oborę dla krowy .... zupełnie jak w kabareciku Olgi Lipińskiej-. Zastanawiałam się dlaczego szowinista ale widocznie nie doroslam do zrozumienia tego określenia w stosunku do mojego Przyjaciela. Heeeej, a może to nie do Ciebie a do Wodnika, jeszcze mu kupię gumofilc /będziecie sobie pozyczali na zmianę/. Popaye, gdyby Ci brakło desek na obórke, a może i chlewnie, to poproszę siostrę WEodnika, która mieszka w Australii, to najblizszym naszym statkiem podeśle dla Ciebie troche pomostów. Piszę, piszę i naraz zaczęLam się zastanawiać - a może ja snię, może tego nie ma i "nic nie stoi napisane"/ Ciekawe czy p.Amapola znalazła już swoje miejsce w naszym Kraju. Odpowiedz Link
popaye Re: nie znalazla? 09.05.12, 20:40 Eeeh Alfredko, Twoich uwag będzie mnie brakować przez kilka najbliższych tygodni Przesadzam, jak zwykle, ale rzeczywiście: jadę na Mazury - Krainy "nie południowej" (oj co TO to na pewno NIE!) i choć mniej kolorowej i egzotycznej, jak "południowa półkula" - ale mojej (chamskiej i gburowatej) miłości od dziecięcych lat. Nigdy nie było mnie dane tam żyć, bo to jest tam trudne, to może na starość,- choć "wypoczywać" (dogorywać)? Kończy się ta setka i otworzysz (pewnie) nowy "miesięczny" watek, wiec jeszcze "odrobina (zbyt, na mój gust) prywatnych pogwarek. Niby, coś zaczyna się "ruszać" (z tym barakiem i obora ), ale ja, "odwiecznym" (bo ugruntowanym przez dziesięciolecia w ubiegłym Wieku!) jadę "na łódkę": cicho, spokojnie, marina "w dołku" wiec z dostępem do internetu - trudno! (za pomocą tel.komorkowego - oczywiście), tzn.: odbieram jak wypłynę np. na jez. Mikołajskie, albo wejdę na jakąś "górkę", ale z normalnym korzystaniem ( w tym: wysyłaniem obszerniejszych treści - raczej "kłopot") . Tylko Radyjo (toruńskie) odbiera jak "zza miedzy!" ) Ale... dokąd nie ma Wakacji (i spragnionych "atrakcji" turystów) dla mnie idealnie. Jasne, inni ( w tym Ci z "zapotrzebowaniem światowych wrażeń") maja takie same prawa jak ja i mogą sobie organizować urlop (wakacje) jak lubią!,- ale takie "wrażenia" - to już raczej nie dla mnie, wrócę (do jeszcze domu) - jak tam "zjada". Na "australijskie", egzotyczne drzewo to mnie (jednak) na 100% nie będzie mnie stać!. Pewnie, nie zalewałem się łzami, z tego powodu, bo dzięki np. zaangażowaniu Krakowian w poważna ochronę przyrody na "mojej" Wsi - prozaicznych, miejscowych gatunków (porównywalnie "podłego" gatunkowo, bo iglastego) drewna jeszcze (!) nie brakuje. Z reszta, "nawet" (jeżeli) to i do b. ZSRR - blisko i drewno od Nich - tańsze (!), a dzięki premierowi J.Kaczynskiemu (i Jego sp.Brata - "prezydeta) który zbudował świetne drogi (bo Tusk i Bul-Komorowski przecież wszystko tylko "rozp..." !) , to i o transport nie trudno! Ale, hmm... to już wylacznie mój (nasz, rodzinny) ew., "problem", a na serio: nawet nie nasz, bo przecież to nie te czasy gdy budowało się cokolwiek systemem "gospodarczym" Gumofilce i czapka-uszatka to (teraz) bardziej potrzebne na .... drogę (przez zaspy) do najbliższego Banku by zapłacić faktury i rachunki firmy-wykonawcy ). Serdeczne ukłony - Alfredko i pozdrowienia dla Rodzinki (W & W) - życzcie mnie dużo(!) deszczu (lubię na urlopie!) i zimnych nocy bo ... ogrzewanie (na łódce!) właśnie, w ramach gwarancyjnej reklamacji, przez firmę Eberspächer - przejrzane i poprawione - mogę się "grzać" chodząc (po łódce) w kąpielówkach, czy brać gorący prysznic przy... mrozie pozdr.,- Odpowiedz Link
alfredka1 Re: nie znalazla? 09.05.12, 21:07 --Popayku, nie rób z pięknej cumujacej na wodzie BANI i w kąpielówkach nie skacz do jeziorka ) Odpoczywaj spokojnie, ze słoneczkiem nie przesadzaj i jeżeli pojawi sie łącznośc - odezwij się. a u nas też chwilowo pięknie Odpowiedz Link
wedrowiec2 Re: nie znalazla? 09.05.12, 22:48 Popayu, życzę długiego, deszczowego pobytu Też lubię deszcz. I w górach i na nizinach. nawet spacer mokrą, nadmorską plażą sprawia mi przyjemność. Czekam na relacje z Mazur szykując się do wyjazdu na południe. Polski, Polski, nie na morza południowe Odpowiedz Link