Trochę rozważania na początek lata

24.06.12, 22:43
Na zaprzyjaźnionymForum w odpowiedzi na pytanie "dlaczego taktu cicho" napisalam:

Tak jest na większosci Forum/ów/.
Zmeczenie , znużenie ?
Otwieram pełna zapału i ... naraz pustka. przecież nic juz nowego nie napiszę
o wszystkim juz było ,a cuda jakoś nie występują w narodzie naszym i nienaszym.
o pogodzie
o zdrowiu
o jedzeniu
o kawie porannej lub herbacie wieczornej
o tuszy
o chudnięciu
o roślinkach
o pieskach
o kotkach
napisałabym i juz słyszę jak ONA/ON myślą

o! znów trzeba odpisać, bo wypada, bo seniorka, bo może jej byc przykro i w rezultacie powstaja wpisy takie sobie średnie.
Rzadko zdarzają się juz opisy podróży, opowiadania o przeczytanych ksiązkach /a przecież czytamy napewno bardzo duzo/ albo tak mądre i cieple jak o miejsczch naszych ukochanych, przygody niesamowite, jakie nas w życiu spotkały lub ....

własnie - o czym jeszcze.
Czasami chciałabym napisać o tym, jak poznalam Wodnika albo jak przyjmujemy na forum inaczejmyślących.
Ktoś madry powiedział, że prawdziwym Przyjaciołom milczenie nie ciąży. Możemy pomilczeć ale jak sie dowiedzieć, że jesteśmy obok, kochając w milczeniu. smile)

Meczu dzisiaj nie ogladam, mam wspaniałe trzy książki i dwie nierozpoczęte Rewie Rozrywki.
Czytam trzy naraz, to już zupełnie nienormalne. Na szczęście są z różnych okresó więc mi się bohaterowie nie pomylą
- o życiu artystycznym w okresie międzywojennym
- o Wisławie Szymborskiej
i angielską, nie za madrą, wspólczesna.
Uściski i prosze o wybaczenie i niewykluczanie z GRONA Szanownego.

    • warum Re: Trochę rozważania na początek lata 24.06.12, 23:06
      Napisz jak poznalas Wodnika. Nawet jakby chcial sprostowacsmile cokolwiek- to Twoja wersja bedzie pierwsza! A Jemu przyznamy prawo zdziwienia, a nawet uzupelnieniasmile
      A nawet bez sprzeciwu pozwolimy podac Wodnikowi swoja wersje.
      ...
      A ja ogladam / wlasciwie czekam na karne/, skonczylam prasowac sterte letnich bluzek/ mimo, ze na ten tydzien zapowiadaja zimno, i.... bije sie z myslami. Oderwanymi troche od forum.
      Bo chcialam sie odezwac, a pomyslama, ze sie wyglupie. Bo to ostatnio ja mowilam, a nie bylo chocby kropki na potwierdzenie.
      Bo chcialam cos powiedziec, a ustapilam i uznalam, ze.... to nic nie zmieni. Wiem co mysle, a jak powiem glosno to sprawie chyba przykrosc bliskiej osobie. Wiec ..... oleje. Tylko.... do czego to prowadzi? Ze przestane byc szczera, a zaczne byc ukladna.
      Tylko czy to bede jeszcze ja?smile
    • warum Re: Trochę rozważania na początek lata 24.06.12, 23:15
      A jak przeczytasz ksiazke o Szymborskeij to zdaj relacjesmile Ja zalegle przeczytalam wywiad z M. Rusinkiem o jego pracy dla/z W.S. ale najbradziej sposodbalo mi sie to co powiedzial o swoim "wkladzie literackim w dziela noblistki / zacytuje niedoslownie, bo gazete wykorzystalam dla psa/-, "polowa przecinkow jest "jego"".
      To ma sens.
    • warum Re: Trochę rozważania na początek lata 24.06.12, 23:31
      Wlosi wygrali . Zasluzenie.
      Alfredko, nawet milczki czytaja. Wiec dziel sie z nami swoimi przemysleniami. Predzej czy pozniej kogos wzburzyszsmile i zareaguje.
      A teraz i na mnie pora. Mysle, ze otwartosc w wyrazaniu pogladow ulatwia komunikacje.
      • jan.kran Re: Trochę rozważania na początek lata 25.06.12, 07:20
        Zawsze z wielka radoscia zagladam na ulubione forasmile)))
        Nie mam za wiele czasu bo rzeczywistosc skrzeczy w postaci Mlodziezy i pracy i innych zdarzen...
        Ale net to dobre miejsce dla mnie .
        Podrozuje , czytam ... ogladam filmy... podziele sie , obiecuje !!!
        Na razie usadowilam sie bardzo wygodnie w gabinecie Brata Numer Dwa z makiem dostepnym 24 godziny na dobe ... w podwroclawskiej wiosce
        A do Wroclawia mam rzut oszczepem i mieszkanie Brata Starszego w centrum do dyspozycji kiedy chce.
        I wczoraj bylam na znakomitym koncercie , spotkalam moje trzy przyjaciolki.
        W planie odwiedzenie grobu mojej Ukochanej Joanny z kolezankami ,wyjazd do Bielawy , jakis koncert , wroclawskie knajpy , moze lodka po Odrze...
        Mamusia , Bracia , przyjaciele... najpiekniejsze miasto na swieciesmile))
        Jest dobrze !!!
        • alfredka1 Re: Trochę rozważania na początek lata 25.06.12, 14:54
          Wreszcie nasza Ula biega, lata, wzrusza się i pełna radości jest.
          Jesteś u siebie Kraniku !!!!

          wieczorem opisze Wam dziwną przygoda, ktora mnie spotkala w 1953 roku smile)
          • jan.kran Re: Trochę rozważania na początek lata 25.06.12, 16:00
            Czekamy w napieciu !!!!
            • alfredka1 Re: Trochę rozważania na początek lata 25.06.12, 19:57
              Opowiastka prawdziwa, średnio interesująca.
              Rok 1953. Wracam pociągiem z Warszawy, bagażu sporo, w tym teczka ze skryptami i waznymi nottkami.
              W przedziale sporo osób, w tym młody człowiek , wysoki ale za to chudzieńki. Rozmowa ogólna, sympatyczna. Gdzie kto sięuczy, pracuje.
              Mam przesiadkę w Koluszkach do Kluczborka /tam pracuje z nakazu/. W nastepnym pociągu orientuję się, że nie mam teczki, tej z papierami.
              Muszę ja odzyskac. Pisze na uczelnię gdzie pobierał nauki ów młody chudy. Może on zauważył.
              Odpisuja szybko, że ów nazywa się R.B. jest uchciwy i napewno teczki nie przywlaszczył. Zaraz potem dostaję wiadomośc ze stacji Koluszki, że znaleziono moją teczkę z papierami i w nich znaleźli moje dane.

              Wtedy ja szybcieńko piszę do pana R.B. przepraszam i kajam się. Odpisał... i tak to się zaczęło.
              Nudne??? może i tak ale dla nas to prawie coroczne wspomnienia.
              Minęło tyle lat Chłopak już nie jest taki wysoki i włosów pokrętnych nie ma ale tak naprawdę - to nic się dla mnie nie zmienił.


              • warum Re: Trochę rozważania na początek lata 25.06.12, 21:10
                Jakie to prostesmile
                "Wsiasc do pociagu byle jakiego, nie dbac o bagaz, nie dbac o bilet... ", ten bilet jednak jest konieczny, zeby latwiej bylo sie odnalezc w wielkim swiecie.

                • mammaja Re: Trochę rozważania na początek lata 25.06.12, 23:44
                  Sliczna historia, Alfredko ! Naprawde nie typowa smile Może w niedługo napiszę jak poznalam mojego smile
                  A co do pisania w ogole, to kiedy człowieka przygniata rzeczywistość, to trudno o ksiązkach !
                  A w dodatku za siatką ogrodową czycha na mnie mała buzia Frania albo jeszcze mniejsza Antosia na dokładkę i jak tylko przyjeżdżam rozlega sie wołanie. "Babciuuuu...". Czy to do mnie? Tak, to juz do mnie ! Co sie porobilo ! No i najwieksza radość maluchów podlewac kwiatki z konewki u babci ! I kiedy tu pisać ??? A zmęczenie jakos szybciej przychodzi niz dawniej ...
                  • jan.kran Re: Trochę rozważania na początek lata 26.06.12, 05:48
                    Ladna historia , Alferdkosmile) Mysle ze Los maczal palce w tym ze zapomnialas tych papierow w pociagu !!!!
                    • omeri Re: Trochę rozważania na początek lata 26.06.12, 10:19
                      Alfredko droga, piękna historia.
                      Zasczęły się dla mnie wakacje, to i mam czas na czytanie. Tradycyjnie kryminały Polityki, Marinina, jak zwykle świetna, następne też już czekają. w miedzy czasie prfzeczytałam nową książkę J. Stuhra, tak sobie myslę - bardzo mi sie podobała. Całkiem spory stosik czeka na przeczytanie, biografia Szymborskiej też.
                    • 1grzech Re: Trochę rozważania na początek lata 26.06.12, 10:51
                      Koleżanka z akademickiego pokoju mojej narzeczonej nie mogła wciąz uwierzyc w przynoszone przeze mnie historie. I kiedy zacząłem opowiadać o "świeżo" poznanym w pociągu koledze z Kanady, który zrezygnował z mieszkania w krakowskim hotelu "Pod różą", by zamieszkac na kilka dni ze mną w akademickim pokoiku - nie wytrzymała. Tuż po mojej opowieści, jak to rano, ów nowy kumpel zażyczył sobie taksówkę, by go na śniadanie do hotelu zawiozła i jak niemal wszyscy studenci z mojego akademika przewinęli się przez nasz pokój, by pozdrowić nowego i przy okazji poczęstować się papierosem z wielbłąda (był środek najsroższego kryzysu lat 80, o czym Ari świetnie wiedział i dlatego w PEWEX-ie zakupił wagon w/w fajek dla tych co "zapomnieli "swoich), wybuchnęłą, "Nie mogę już słuchac tych bajek. Tobie zawsze coś się przydarza. Ludzie normalni żyją normalnie, a ty jesteś łgarz!"
                      Prubowałem się nie obrazić i wyjaśniałem, że jak kto sie wychyli z pokoju na miasto dalej niż do szkoły to przypadki różne się zdarzają, ale jek nie wierzy, to akurat przyszedłem, żeby w imieniu Ariela zaprosić ją i moją Gosię na pożegnalny obiad do Wierzynka. Ciężko było, ale dały sie namówić. A trzeba wam pamiętać, że kilka tygodni wcześniej gosciem tej restauracji była Margaret Thatcher, a nieco później, także Brytyjska Królowa.
                      Niewierna Ania stwierdziła, że nie wie jak udało mi się ją namówić, ale dla frajdy z przytarcia nosa moim bajkom i ujrzenia mojej miny, gdy się zgodzi i pod drzwiami Wierzynka stanie, a ja będę musiał wszystko odszczekać - warto.
                      Jak przystało na dostojnych gości Wierzynka na ulicy 18-stego stycznia wsiedliśmy w tramwaj podążający w pobliże rynku. Jakież było zdziwienie Ani, kiedy w połowie drogi zatrzymał się tramwaj, za sprawą ujętego przeze mnie z ręką w moim płaszczu kieszonkowca i jego kolegi z kieszeniami pełnymi "fantów". Całe zamieszanie uczyniło ze mnie niemal bohatera, ale sprawiło, że spóźniliśmy się nieco na obiad. I tu kolejna sensacja. Na miejscu czekał już na nas realny i żywy Ariel, a usłużni kelnerzey nie okazali sie być moimi kolegami odgrywającymi teatr.
                      Do dziś dnia Ania powściąga swój ostry język komentując moje wyprawy, ale zarzeka się, że więcej już ze mną do jednego tramwaju nie wsiądzie. Ja zaś musze przyznać, że nie powtórzyłem już takiego natłoku zbiegów okoliczności w swoim życiu i też z ostrożnością rozważąm ewentualne podróże z "niewierną" Anną.
                      Swoją droga czasy były niezwykłę, kiedy za 20 $ można było w 4 osoby ugościć sie w takiej restauracji a kelner za napiwek 1$ zginał sie jak scyzoryk. Przy kilkuset procentowej inflacji człowiek się cieszył że nadąża wydawać, bardziej niż że wogóle ma. Będąc w Afryce środkowej czasem myślałem, że w tamtych czasach w Polsce było jednak dla obcych dewizowców duuuużo taniej, niż dzisiaj gdziekolwiek na czarnym lądzie.
                      • jan.kran Re: Trochę rozważania na początek lata 26.06.12, 14:17
                        Widze ze otworzyl sie worek z ciekawymi historiami smile)
                        • izis52 Re: Trochę rozważania na początek lata 26.06.12, 18:34
                          Piękna historia Alfredki i Wodnika. Widać w niej moc przeznaczenia. Ta teczka winna mieć poczesne miejsce pośród domowych pamiątek.
                          Grzechu, piszesz o bliskich mi miejscach, które przemierzałam latami do szkół, jak też do koleżanek w akademiku na Piastowskiej. Przed egzaminem nigdy nie wsiadałam do 13-ki, bo przynosiła pecha. Szczytem luksusu było wtedy kupienie za bony w Peweksie na 18 Stycznia dobrej herbaty lub kawy, zaś fantazji, kolekcjonowanie przez kolegów popielniczek ze znanych restauracji i kawiarni. Najtrudniej było zdobyć te z Wierzynka, bo wyjątkowo masywna....
                          Na koleżeńskim spotkaniu kilka lat temu, po kilku lampkach wina, ktoś gratulował sukcesu zdobycia tej popielnicy, kiedyś niepozornemu chłopakowi, a dziś ważnej osobistości. Nie wyglądał na usatysfakcjonowanego, choć sądzę, że wyzbywając się fantazji - dużo stracił.
                          • 1grzech Re: Trochę rozważania na początek lata 27.06.12, 14:28
                            Oj pewnie się ckliwie zrobi, ale nie sposób nie zareagować i nie dopisać się, kiedy serducho podskoczyło na wspomnienie wydawanych drżącą ręką bonów PEKAO, w zamian za maleńkką, ale jakże pięknie kolorową, żółtą herbatę Erl Grey, którą później obdarowywało się w urodzinowym prezencie sąsiadkę* z akademika wink
                            * sąsiadce prezent wręczaliśmy razem z narzeczoną, jako wspólny.
                            • mammaja Re: Trochę rozważania na początek lata 27.06.12, 19:37
                              Pewex-y wszyscy wspominamy z rozczuleniem - az dolca było mozna kupić 1/2 l rozmaitych wodeczek smile A na prezenty dal pań "Soir de Paris" w granatowym pudelku z wieżą Eiffla ( nie wiem czy tak sie pisze ) - ale juz trudno, wolę dzisiejsze czasy i piwo "Warka Strong" za 3,5 PLN, chyba smile
                              A Pewex to pamietam na Sławkowskiej, chyba. niedaleko winiarni " Pod szóstka" gdzie bardzo bylo miło wstapic idąc z PL. Matejki. Kto to jeszcze pamieta, pewno nikt smile))
                              • wedrowiec2 Re: Trochę rozważania na początek lata 27.06.12, 21:58
                                A za dziesięć dolarów można było kupić najprawdziwsze wranglerysmile W pewexie najbardziej podobał mi się specyficzny zapach - pachniało luksusemwink i miękkie gąbki do mycia, które nie zdzierały skóry, a powodowały wspaniałe pienienie się mydła.
                              • izis52 Re: Trochę rozważania na początek lata 28.06.12, 15:20
                                mammaja napisała:

                                > A Pewex to pamietam na Sławkowskiej, chyba. niedaleko winiarni " Pod szóstka"
                                > gdzie bardzo bylo miło wstapic idąc z PL. Matejki. Kto to jeszcze pamieta, pewn
                                > o nikt smile))

                                Mamaju Peweksik na Sławkowskiej - był raczej marniutki (słabo pamiętam), natomiast Probiernia (tak to chyba nazywano) pod szóstką była kultowym miejscem. Wina ( węgierskie, bułgarskie, gruzińskie, jugosłowiańskie) przechowywano w piwnicy w beczkach, a potem mieszano i butelkowano wg. jakiegoś autorskiego klucza. Często tam nie bywałam, ale zdarzało się dopóki nie została zlikwidowana. In vino veritas, więc pewnie władzom nie w smak były luźne rozważania studentów, czy innych wolnych ludzi.
                                • 1grzech Re: Trochę rozważania na początek lata 29.06.12, 11:10
                                  Jak idzie o wina, to pomnę dokładnie, za sprawą zmitrężonego czasu, dłuuuuuuuuuuuuuugą kolejkę do winiarni ( a może to były Delikatesy ) w rynku koło knajpki "vis a vis". Otóz miałem okoliczność zainteresować się tam Sangrią. Za każdym razem, gdy ją dostarczono, wywoływało to małe zamieszki wśród polskich turystów i mieszkańców Krakowa blokujących przejście w pobliżu bramy do tego skarbu wiodącej. W owych tłumach dawało się też łatwo wyróżnić obcokrajowców, na jego brzegu, jakby wyalenowanych, skupionych na swoich aparatach i próbie uwiecznienia tego ich zdaniem wyjątkowego choć zupełnie nie zrozumiałego zjawiska.
                                  Zapoznani w tamtym okresie obcokrajowcy mimo wszystko najbardziej byli zdumieni, nie kolejkami, ale brakiem papieru toaletowego i to nie tylko w toaletach, ale takze w sklepach, gzie często z hotelu udawali sie w cleu zabezpiecenie na wypadek następnej wizyty "za potrzebą".
                                  Na szczęście papier zawsze był w Pewexie na 18-stycznia.
                                  Boże, aż się rumienię zażenowany swoimi wspomnieniami. Dziś rzeczywistość, którą przywodzą zdaje sie równie odległa i nierealna, jak ta z książek sensacyjnych z akcją w czasach średniowiecza.
                                • mammaja Re: Trochę rozważania na początek lata 29.06.12, 11:16
                                  Tak, tak - słowo "probiernia" to jest to! Całkiem je zapomniałam smile
                                  A tak sobie myśle, ze jednak wole, że teraz w moim osiedlowym sklepiku moge kupić win i wódek do wyboru do koloru! Chociaż ostatnio korzystam z piwa "Warka strong". Przy okazji euro.
                                  A wracając do krakowskich wspomnien w czasach szalonej prohibicji pewnego doktora M., ktory w Krakowie ograniczył drastycznie sprzedaż alkoholu w soboty - byl tez na Sławkowskiej sklep Veritasu, w ktorym "ratowalismy sie" kupując w soboty "wino mszalne".
                                  Bylo takie samo jak każde inne smile W kanjpach wolno było sprzedawać wodeczke tylko w kieliszkach a 25 ml - więc kelner przynosił całą tace tych malutkich porcji! O tempora o mores !
                                  • mammaja Re: Trochę rozważania na początek lata 29.06.12, 11:19
                                    Grzechu, pisalismy prawie rownoczesnie, ale refleksje mamy podobne ! Sangria uchodziła "za cos lepszego" - a wlasciwie nigdy mi nie smakowala !
                                    • popaye Re: Trochę rozważania na początek lata 29.06.12, 15:20
                                      bo bezstronnie Mammajko, nawet dla takiego mało pojętego (w przedmiocie alkoholowym) "smakosza" jak ja, - jest wyjątkowej klasy ŚWIŃSTWO - tfuj sad
                                      Znawcy twierdza iż to odpowiednik naszych wyszukanych trunków w rodzaju ambrozji o handlowej nazwie WINO ( pop. "patykiem pisane") czy ARIZONA - hit osiedlowych sklepików (w latach 90-tych) w rejonach nasilenia upadku PGR-ów smile

                                      Z innej beczki do MM jako grafika: nie "otwiera Ci się nóż" (w kieszeni) jak widzisz gdy kolejny z najbardziej tradycyjnych i klasycznych polskich znaków firmowych PZU się "unowocześnił"?

                                      Cholery można dostać sad
                                      Przekretacze (polityczni) najpierw "załatwili" CPN, teraz "nowocześni i wychowani na Illustratorze zasmarkani .... graficy" poprawiają to czego nie można poprawić, najwyżej..... nasrać sad(

                                      pozdr,-

                                      pE
                                      • wedrowiec2 Re: Trochę rozważania na początek lata 29.06.12, 18:59
                                        Stare znaki firmowe należą do dobra kulturowego społeczeństwa. kiedyś, przed laty, polski designe słynął na całym śiwecie. Dotyczyło to zarówno produktów uzytkowych, jak i symboli. Teraz "przycisk od pralki" czy "guzik", jak nazywane jest obecne logo stało się pośmiewiskiem. Twórcy promocji nowej marki, o ile mozna mówic o czymś nowym, skoro ma ponad dwieście lat, do minimum spłycili, spłaszczyli w sensie graficznym, jak i mentalnym symbol, którego liternictwo znane było od przedwojny.
                                        Proste, w tym wypadku znaczy prostackie. Dotyczy całej kampanii reklamowej PZUsad
                                        • alfredka1 Re: Trochę rozważania na początek lata 29.06.12, 19:04
                                          Jak tu mowa o przedwojniu, to ja może przypomnę, że 29 czrwca był dniem wolnym od pracy /tylko nie wiem dlaczego/. Czy Piotr i Paweł byli jakoś specjalnie zasłużeni? może ktoś wie.....
                                          A w Wilnie odbywał sie ogromny jarmark, oczywiscie nie taki jak "Kaziuki" ale też okazaly.
                                          • mammaja Re: Trochę rozważania na początek lata 29.06.12, 23:23
                                            Niestety, teraz każdy kto ma podstawową znajomość komputera i jakiegoś programu z czcionkami, uwaza sie za grafika - znakomite znaki firmowe odchodza do przeszlości. Juz nie powiem o okladkach ksiązek - bo to mój szczególny ból. Ochyda ze złoceniami i marnymi fotkami. Ale to se ne wroci smile
Inne wątki na temat:
Pełna wersja