Filomena opowiada. Zaczynają "niesforni zbuntowan

18.09.12, 09:20
Witam.
Aby stale nie zakładać nowego wątku dla każdego artyk., może zgodzicie się na jeden. W którym będę wklejać co ciekawsze kawałki. Proszę o sugestie, jeśli poprzednio było lepiej.
Zapraszam, może będzie z tego serial wink
www.wiadomosci24.pl/artykul/paznokcie_niesforni_zbuntowani_cz_1_242557.html
    • 1grzech Re: Filomena opowiada. Zaczynają "niesforni zbunt 18.09.12, 11:06
      Dla mnie świetne. Choć należałem do następnych szkolnych pokoleń, to odnajduję w was siostry i braci z tej samej strony barykady. Aż się sobie dziwuję, że dziś w ówczesnym "gronie" dostrzegam tak wiele godnych szacunku gestów, choć "wtedy" nie miałem wątpliwości, gdzie jest, która strona barykady i do kogo należy.
    • goskaa.l Re: Filomena opowiada. Zaczynają "niesforni zbunt 18.09.12, 11:15
      Ja miałam podobny problem z włosami, które zmieniając barwę z blond na ciemną nie czyniły tego jednocześnie. Wezwano do szkoły mamę, żeby nie farbowała mi włosów (piąta klasa SP!).
    • warum Re: Filomena opowiada. Zaczynają "niesforni zbunt 18.09.12, 17:56
      Pomysl z "uzupelnianym", a raczej rozszerzanym o nowe tematy- autorskim watkiem Filomeno uwazam za swietny.
      I z powodu wygody korzystania i mozliwosci przypominania archiwum "przy okazji" wklejania nowosci.
    • filomena1 Filomena opowiada. Zatem odcinek 2. 18.09.12, 22:18
      Jak ....piasek pustyni i jaskinia cerberów zniewalały umysł mój. wink)))))))

      www.wiadomosci24.pl/artykul/jaskinia_cerberow_niesforni_zbuntowani_cz_2_242603.html
      • popaye Re: Filomena opowiada. Zatem odcinek 2. 19.09.12, 23:17
        Filomeno, ile Ty mialas w 1968 roku lat?.

        Z uporem, troche dla mnie zastanawiajacym, uzywasz w stosunku do siebie samei i Twoich rowiesnikow okreslenia: "pokolenie 68" o .... uczniach "ktorejs/tam", nawet nie maturalnej klasy w LO "gdzies tam/gdzies tam"

        Hmmm....
        W 1968r. mialem 19 lat, bylem wtedy studentem UW i choc_by z tych okolicznosci "na sile" mogl_bym swoja skromna osobe "wpasowac" do tego pojecia.
        Ale, ja mam zbyt wielki szacunek do TYCH (warszawskich) studentow ktorzy rzeczywiscie COS (politycznie) znaczyli w tych czasach: np.: Litynski, Blumsztajn czy Michnik i Oni starsi o 3-4 lata ode mnie!.
        To Ich, urodzonych w latach 1945/47 okresla sie jako "pokolenie 68"
        O Modzelewskim czy Kuroniu juz nie wspominajac bo to "przedwojenne" roczniki.

        Porownanie pozbawienia wolnosci takiego S.Blumsztajna czy J.Litynskiego z.... "bura"
        p.Dyrektora czy Nauczycielki Liceum w stosunku do kilku smarkaczy bo... nie nosili tarcz czy kapci wymaganych przez regulamin Szkoly - wybacz ZENUJACE sad

        pozdr.,-

        • filomena1 Re: nadinterpretacja 20.09.12, 08:31
          Papaye,
          ależ nie dokonuje porównania tych Panów. Nawet mi to nie w głowie. Nie wszyscy mogli być tacy jak oni i też nie byli. Zresztą i bez reszty nikt im nie patrzy w metrykę , którym dokładnie są rocznikiem urodzenia. Chyba nie o rocznik chodzi ani też o dokładną działalność. Rzecz jest ta , że działo się to w około roku 68 , atmosfery wówczas panującej i wydarzeń...tak czy owak.
          Nawet przez myśl by mi nie przeszło, że ktoś może zrozumieć i odczytać takie porównanie.
          Chyba jednak nad interpretujesz.
          Pozdrawiam
          • filomena1 Re: nadinterpretacja 21.09.12, 06:49
            Zapytałam moichznajomych. Otóż wielu uważa się za p o k o l e n i e 68. Są to osoby urodzone między 1945 a 1955. Osoby , które pamiętają ten rok, były jego świadkami i uczestnikami.
            Co nie znaczy że byli działaczami takimi jak A. Michnik i inni których nie wymienię by kogoś nie pominąć.
            • 1grzech Re: nadinterpretacja 21.09.12, 11:32
              Fajne teksty i nie ma powodu by odbierać czytelnikom prawo do ich rozumienia lub nie. Nie upierajmy sie przy warunku zmiany poglądów dla cieszenia sie chwilą, którą wspominają.
              • popaye Re: nadinterpretacja 21.09.12, 15:58
                Jasne, wysoki kunszt dziennikarsko-literacki Filomeny "powala" nie tylko Ciebie.

                Ja nie mam racji "z zasady" i miedzy nami: właściwie mnie to "wisi" sad
                Roman Bratny (gdzie Jemu do Filomeny!) napisał niegdyś kultowa (wtedy!) powieść
                "Kolumbowie. Rocznik 20" - rzecz o uczestnikach Ruchu Oporu podczas okupacji oraz Powstania Warszawskiego.
                Jak ktoś słusznie, niedawno zauważył: "..... jakieś nieodpowiedzialne ŚWIRY, zapewne po pijaku, podczas Powstania, - dali bron (miejmy nadzieje, ze na chwile!) i niemieckie hełmy - kilkuletnim dzieciakom.
                Ktoś inny zrobił zdjęcia i.... gotowa jest LEGENDA: w Powstaniu Warszawskim walczyły KILKULETNIE dzieci!: prawdziwi KOLUMBOWIE ".
                Tja....
                J.Jarnuszkiewicz w "twórczej wenie" wykonał małą rzeźbę (artystycznie -paskudztwo wyjątkowe i wyraz złego smaku ale obrazującą powojenne EMOCJE !) która na fali "patriotycznych uniesień", we wczesnych latach 80-tych, w chwili politycznie wygodnej (podejrzewam dla obu stron!), powiększono do Pomnika Małego Powstańca (postawiony na ul.Podwale).
                Obskurna telewizyja toruńska zrobiła z tego swój "znak firmowy" a gawiedź (w całym Kraju) się cieszy i bije brawo biorąc ten "artystyczny" wytwór za literalna prawdę sad
                Rozsądniejsze "swietojebie" (patriotyczne) zdając sobie sprawę, ze to naciąganie, tłumaczy mętnie, ze przecież tyle dzieci zginęło w Warszawie (podczas okupacji
                i Powstania) - z .... głodu lub podczas bombardowań czy działań powstańczych, ze POMNIK się Im należy!.
                Należy, niewątpliwie (lepszy niż planowany tez przez to środowisko: "prezydenta tysiąclecia" niewiele większego jak mały powstaniec!) ale czy taki?.

                Harcerzy, zaangażowanych w Ruch Wyzwolenia, w Warszawie było b.duzo.
                Byli nimi tez: brat mojej matki czy teść (ten ostatni tak przekonany harcerz iż wole pochowku w mundurze harcerskim zawarł w testamencie!) ale nie jako smarkate DZIECI
                - na Boga!.
                Nie twórzmy LEGEND z wyssanych z palca "artystycznych przekazów" czy fantazji autorów dobrych do opowieści w gronie bliskich Znajomych na zakrapianym drinkami spotkaniu towarzyskim ale bez prób upubliczniania np. w domorosłych publikacjach "dziennikarskich".
                Mnie - razi, bo akurat "marzec 68 roku" wywarł na moim (wtedy b.mlodym życiu) i mych Kolegów - rówieśników poważne konsekwencje. Nie, nie "bawiłem się" w politykę, ale
                skutki tych wydarzeń "dotknęły" i mnie - tylko "przypadkiem i cudem" nie wylądowałem
                (jak spora cześć relegowanych studentów płci męskiej) w... wojsku (czynnej służbie wojskowej, bo większość studentów młodszych roczników była słuchaczami obowiązkowego Studium Wojskowego w tamtych czasach)
                Kiedyś w wywiadzie z b.minister (PiS - zresztą) Zyta Gilowska (z którą po za przypadkiem mimowolnego uczestniczenia w wydarzeniach Marca 68 i faktem iż w końcu obydwoje "wylądowaliśmy", jako studenci na SGPiS nie łączy nas nic, - nawet Jej nie znalem)
                - przekazała mimowolnie i w kapitalny sposób uczucie "beznadziejności" i niepewności przyszłości jaki nas (tych relegowanych z rozwiązanych polityczna decyzja Wydziałów UW) wszystkich wtedy ogarnął.
                Nie rozżalam się nad sobą (i innymi) bo jakoś "daliśmy rade" - p.Gilowska została np. politykiem i ministrem a i inni tez: jakoś "żyją" - normalka smile
                Ale "zadra" i wrażliwość na rzucane "lekko" określenia "pokolenia 68" w połączeniu z WIELKIMI "kłopotami" z powodu zakazu malowania paznokci, czy nakazem noszenia tarczy szkolnej i związana z tym egzaltacja Autorki to to jest "dziennikarstwo"?

                Banialuki / dyrdymałki - i tyle.

                Podobnie jak wybitna p.Autorka, od dziesięcioleci nie mieszkam w Kraju.
                Ostatnio - często bywam - fakt.
                Nieraz - spotykam (starych) Znajomych, ale nigdy tych ze Szkoły Średniej.
                Na portalu "Nasza Klasa" z mojej klasy maturalnej (nie istniejącej już od dawna Szkoły)
                są zarejestrowane 2 (dwie!) osoby ("martwe" zresztą), akurat TE z którymi nie chciał bym mieć (dobrowolnie) nic wspólnego.
                Reszta, a na pewno większość - ta milsza memu sercu i wspomnieniami, rozbiegła się po Świecie - żyją w NYC, Jaffie, Tel Awiw-ie czy Wiedniu - największa cześć w konsekwencji przymusowej emigracji (z rodzicami) - "pamiętnego roku".
                Jeżeli już "pokolenie 68" bez WIELKICH nazwisk i zaangażowania politycznego, to (dla mnie) - ONI - moj subiektywny powod dokonania poprzedniego wpisu.

                sorry, za to przydługie ględzenie.
                Racje ma (jak zawsze!) Filomena i Jej "miłośnicy talentu".
                Już będę cicho.
                • filomena1 Re: nadinterpretacja 30.09.12, 21:57
                  Papaye ale się wkurzyłeś...
                  Przepraszam jeśli Cię w jakiś sposób uraziłam tym "nadużyciem" w Twoich oczach i uczcuciach , niejako przywłaszczając sobie tę "nieszczęsną" nazwę. Niestety ale 68 r. mocno się wrył w życiorysy wielu znanych mi osób i nic na to nie poradzę.
                  ja też mam przyjaciół szkolnych i w T.A i w Haifie i w innych częściach świata.
                  Z tej właśnie przymusowej emigracji. Inni wylecieli ze studiów, innym życie się pokręciło, bo.....
                  • 1grzech Re: nadinterpretacja 02.10.12, 09:38
                    No już, już dajcie sobie prawo do wkurzania się i widzenia świata z włąsnej perspektywy, dopóki nie robi ona krzywdy, albo nie zakłamuje. Doceńmy możliwość poznania różnych punktów widzenia bez konieczności przepraszania za widzenie świata swoimi oczami.
                    Znakiem czasu jest dziś chyba i to, że słowem pisanym (drukowanym) posługują sie takz ejednostki nie będące wybitnymi symbolami swoich czasów, ale to chyba nie źle? Jeśli tak to musiałbym pogodzić się z zamiknięciem na wieki.
    • filomena1 Zobaczcie kto zawitał w Alpy 27.08.13, 20:26
      Czytaj wiecej: www.wiadomosci24.pl/artykul/gorczanska_kapela_goralska_goscila_w_alpach_szwajcarskich_279859.html
      • alfredka1 Re: Zobaczcie kto zawitał w Alpy 27.08.13, 20:48

        Bardzo sympatyczna wiadomość ....w Gorcach mamy przyjaciół i cieszymy się, że przedstawiciele tych ślicznych gór odwiedzili Szwajcarię ,a Szwajcarzy poznali kawałeczek naszego folkloru.
        Pozdrawiamy serdecznie smile)
    • warum Re: Filomena opowiada. Zaczynają "niesforni zbunt 27.08.13, 21:02
      Nie wiem czy to Watek z Archiwaliow - do poczytania, czy trzeba dyskutowac?smile
      Przyznaje,ze przeczytalam z zainteresowaniem, bo bedac w klasie chlopiecej, albo "bardziej olewajacej" - nie pamietam zeby nam ktokolweik zwracal uwage, szczegolnie w/s wygladu. Chodzilo sie w tym co sie mialo, jedynie golych pepkow i kolczykow nie pamietam. Ale sama mialam tak duzy dekolt w pewnej letniej bluzce, ze po latach sie wciaz zastanawialam.... co mi odbilo?smile)) Chyba chcialam odwrocic uwage od "reszty", ale i tak wtedy profesorowie mieli swoje metody na odpytywanie i.... nic mi nie pomagalo, bo bylam nr 5. na liscie, a pan z maszynoznastwa stosowal system 1, 5,... i najczesciej nikt wiecej, bo lekcja sie konczyla. Niby ja mialam byc "kolem ratunkowym" dla 1. ale najczesciej i mnie bylo takowe potrzebne. Na szczescie- oceny wystawial po kilku takich cyklach wiec byla szansa, zeby jakos uzbierac wiecej + niz -.
      A paznokcie? Nikt po nich nie ocenial, bo panie profesorki - byly takimi gwiazdami, ze nikt nie smial ich przycmic. Chociaz pod wzgledem urody to raczej daleko im / jak i nam / bylo do idealu.
      Chociaz po latach.... inaczej oceniam kunszt pedagogiczny, niz bedac uczennica. Mam wrecz wrazenie, ze to nauczyciele sie starali nam cos wbic do glow, a my albo bylismy zbyt przestarszeni albo....za bardzo nieswiadomi, ze to co mowia jest wazne i nam sie przyda. Po latach z czystym sumieniem moge powiedziec, ze pod wzgledem zawodowym to baza jaka otrzymalam w szkole sredniej byla najsolidniejsza i najwazniejsza, nawet na studiach. Ale... nigdy sie nie zdobylam na oficjalne podziekowanie. A powinnam, tylko.... jako szaraczek moj poklask nie zrobilby wrazenia.
Pełna wersja