Dodaj do ulubionych

Przeczytane, usłyszane... tyle się dzieje..

01.03.14, 21:31
Fragment wywiadu P.Wrońskiego z Prof. Adamem Rotfeldem. Głos rozsądku:

..." Moim zdaniem trzeba szukać wyjścia z sytuacji takiego, gdy wszystkie strony uznają, że nikt nie traci twarzy i wszystkie interesy są uwzględnione.

Tylko, że Unia Europejska, NATO są postrzegane jako strona w grze. ONZ raczej nie jest organizacją, która byłaby zdolna rozwiązać ten problem.

- Moim zdaniem należy się odwołać do sygnatariuszy porozumienia z grudnia 1994 roku, które w zamian za likwidację ukraińskiej broni jądrowej gwarantowało integralność jej terytorium. Porozumienia podpisywały mocarstwa atomowe."

wyborcza.pl/1,75477,15549367,Rotfeld__Historia_zerwala_sie_ze_smyczy__ale_Rosji.html
Obserwuj wątek
      • warum Re: Przeczytane, usłyszane... tyle się dzieje.. 06.03.14, 19:53
        Ukraina skupila oczy Europy /swiata, ale mnie dzis poruszylo to zdjecie:
        wiadomosci.onet.pl/swiat/niezwykly-monument-upamietni-zabitych-na-wyspie-utoya/1clmr
        "Na wyspie Utoya w Norwegii powstanie monument upamiętniający młodych ludzi zabitych przez zamachowca Andersa Breivika. Projekt został wykonany przez szwedzkiego artystę Jonasa Dahlberga.
        Monument zostanie wybudowany na przylądku Sorbraten, który leży na północ od obozu Utoya. To właśnie tam przed trzema laty Breivik rozpoczął swój atak.
        Przylądek zostanie przecięty na pół, co ma symbolizować nagłą śmierć kilkudziesięciu młodych osób."
          • warum Re: Przeczytane, usłyszane... tyle się dzieje.. 07.03.14, 07:22
            Ale na tym parkingu w gotowosci do startu jest ich wiecej... Zycze sobie, zeby wreszcie ktos zyczliwy zaparzyl ziolka na uspokojenie prezydentowi R i powiedzial, ze nie musi sie tak bronic bo nikt go nie zamierza atakowac. Niech to zrozumie.
            Ludzie maja swoje zycie i wola swoje sprawy niz jego przerost ambicji. Czasy sie zmienily naprawde mimo, ze strategie wojskowe i ta asekuracyjna metoda "uprzedzenie przez atak" mimo,ze wciaz skuteczna, jest zalosna.
            Jest juz inne morale....ludzie juz sie na wojne nie nabiora, bo wiedza,ze tylko oni zaplaca za cudze fobie.
        • warum Re: Przeczytane, usłyszane... tyle się dzieje.. 09.03.14, 09:21
          Wydaje sie, ze rozlew krwi na Krymie jest nieuniknionysad chociaz nikt normalny tego nie chce.

          Wklejam /za Interia/ sugestie Gari Kasparowa :
          Po pierwsze:
          Kasparow sugeruje "traktować Putina tak, jak na to zasługuje": Usunąć z międzynarodowych organizacji, które "wykorzystuje i znieważa".
          Po drugie:
          Powinno się zaatakować jego sojuszników wśród rosyjskich oligarchów oraz państwowe rosyjskie korporacje za pomocą śledztw i sankcji ze względu na to, że są to organizacje przestępcze.
          Po trzecie:
          Wspierać państwa i instytucje, które Putin stara się zdominować i zniszczyć, zanim się rozpadną. "Szczypta profilaktyki to tyle, ile kilogram lekarstwa" - pisze Kasparow.
          Po czwarte:
          Należy stworzyć listę "rzeczy, których wolny świat potrzebuje od Putina" i znaleźć sposób, by je zastąpić. Kasparow w tym punkcie wymienia zasoby naturalne.
          Po piąte:
          Wspierać, a nie obwiniać ofiary. "To nie była wina Gruzji, że chciała do NATO, ani Ukrainy, że nie chciała być niewolnikiem Putina" - stwierdza Kasparow.
          Po szóste:
          Należy rozróżniać Putina od Rosji. On jest dyktatorem, Rosjanie nie chcą wojny. "To jest retoryczny zabieg, ale kluczowy" - tłumaczy Kasparow.

          Zdaniem Kasparowa Władimir Putin dokonując inwazji na Ukrainę złamał "wszelkie prawo międzynarodowe i postanowienia traktatów podpisanych przez Rosję".
          "Putin rozpoczął już konfrontację z Zachodem i nie skończy się ona na Krymie" - w ten sposób Kasparow skomentował działania prezydenta Rosji w rozmowie z telewizją CNN we wtorek już po rozpoczęciu rosyjskiej inwazji na Półwysep Krymski.
          Mateusz Lubiński"
          fakty.interia.pl/raport-zamieszki-na-ukrainie/opinie/news-antyputinowskie-szachy-gariego-kasparowa,nId,1354690
          .... Mnie brakuje tu odrobiny psychologii.... silowo nie rozwiaze sie zadnego tak zaaognionego konfliku. Tylko skala poniesionych ofiar moze doprowadzic do zaniku dalszej eskalacji. A kluczem do powstrzymania w ogole ataku moze byc tylko" sila argumentow, a nie argument sily". Pytanie nie o slabosci tylko slabostki przywodcy Rosji, czy mozna mu pomoc wyjsc z twarza, bez pogarszania sytuacji. Bo to, ze zna obcy jezyk jest kluczowe, on wie, co sie dzieje i co sadza ludzie, poza granicami Rosji, a problemem chyba jest tylko jego lagodne ladowanie...tylko jak i gdzie? Bo wielkiego "cara" zrobilo z niego "stare otoczenie", on tylko poczul sie ta pozycja dowartosciowany....a teraz boi sie stracic te przywileje i miejsce na podium swiata.

    • wedrowiec2 Re: Przeczytane, usłyszane... tyle się dzieje.. 14.03.14, 21:26
      Znów wróciłam do ponurych, skandynawskich powieści kryminalnych. W czasie ostatnich podróży pociagami pochłonęłam "Latarnika" i "Pierwszy śnieg". Ostatnie dwie godziny lektury tej ostatniej powieści byłam sama w całym wagonie sunącym dzikimi ostępami północnej Hesji. Zapadał zmrok, a mi ciarki chodziły po grzbiecie. Szczęśliwie dojechałam do celu, a żaden bałwan nie zaglądał w okno przedziałuwink
      • warum Re: Przeczytane, usłyszane... tyle się dzieje.. 15.03.14, 08:37
        Dopiero teraz dowiedzialam sie,ze obchodzimy " Tydzień mozgu " w dn. 10-16.03.2014.
        I na te okolicznosc m.in. mozna dowiedziec sie na serii wykladow, w roznych miastach, ale co to dla wytrwalych?:
        - "Jak rozmawiac z mozgiem aby zdradzil nam tajemnice strachu? - dr Jarosław Michalowski
        i
        - "Przyszłość jest już dzisiaj, tylko nierowno rozlozona: interfejsy mozg-komputer i technologie asystujące – prof. Piotr Durka.
        To "niepozorne" ok 1,5 kg wagi czlowieka decyduje o calym jego zyciu, a na dodatek jest wyjatkowo energiozerne. I wciaz zadziwia - tak delikatna struktura, a tyle moze...
        Pozdrawiam Czytaczysmile i horrorow i wiadomosci.
        • warum Re: Przeczytane, usłyszane... tyle się dzieje.. 15.03.14, 09:09
          A teraz znow polityka z 1 stron gazet:
          " - W związku z tym, co stało się wczoraj w Doniecku i co jeszcze może się stać w najbliższych dniach, pragnę ponowić apel do władz rosyjskich: nie wchodźcie na wschodnią Ukrainę pod jakimkolwiek pozorem - powiedział szef polskiej dyplomacji dziennikarzom."
          wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,15627078,Sikorski_apeluje_do_Rosji__Nie_wchodzcie_na_Ukraine.html?lokale=lublin#BoxWiadTxt
          I odpowiedz:
          rozrywka.dziennik.pl/hity-internetu/galeria/453391,12,krym-putin-tusk-wojewodzki-ukraina-najlepsze-memy-tygodnia-galeria-zdjec.html
          Mnie najbardziej niepokoi to bezposrednie pouczanie Rosji, nasz minister za bardzo akcentuje swoje ego, zapominajac, ze mowi w imieniu calego kraju, i za to przyjdzie nam zaplacic.
          Nie wiem skad ta nieustanna pokusa grozenia palcem zamiast pracy na rzecz interesow Polski i koalicji sprzeciwu.
          "- Przez skojarzenia, doświadczenie osobiste i historyczne widzę analogię pomiędzy aneksją Austrii przez Hitlera a sytuacją na Krymie.
          Zastanawiam się, czy wystarczająco jasno widzą to Anglicy, Francuzi, Skandynawowie? Niestety, nie jestem tego pewien - powiedział prof. Władysław Bartoszewski w programie "Fakty po faktach" w TVN 24." wyborcza.pl/1,75478,15627123,Prof__Bartoszewski___Putin_to_fachowiec__Testuje_Zachod_.html?utm_source=HP&utm_medium=AutopromoHP&utm_content=cukierek1&utm_campaign=wyborcza#Cuk
        • warum Re: Przeczytane, usłyszane... tyle się dzieje.. 22.03.14, 08:53
          "To była z pewnością jedna z najtrudniejszych rozmów premiera. Donald Tusk spotkał z protestującymi w Sejmie rodzicami dzieci niepełnosprawnych. Było wiele emocji, skarg, padły mocne słowa."
          "Donald Tusk podkreślał, że kwota 820 złotych zasiłku pielęgnacyjnego dla rodzica zostanie zwiększona w przyszłym roku. - Te 200 złotych tej dodatkowej pomocy rządowej będzie utrzymane. W roku 2015 na pewno dojdzie do wzrostu tego świadczenia tak, aby najpóźniej w roku 2016 uzyskać pułap płacy minimalnej - powiedział premier."
          wiadomosci.dziennik.pl/polityka/artykuly/454096,donald-tusk-spotkal-sie-z-protestujacymi-rodzicami-niepelnosprawnych-dzieci-w-sejmie.html
          "+" dla premiera - ze sie odwazyl wyjsc do protestujacych.
          "-" dla premiera - ze.... "dostosowal sie" do panujacych w PL od lat "zasad" i.... nic nie zrobil, zeby zmienic rzeczywistos Polakow.
          Rzad sie wyzywi, politycy i urzednicy nie maja na co narzekac. A reszta? Nie chce sie "przystosowac"? Wiec sami sobie winni.
          • warum Re: Przeczytane, usłyszane... tyle się dzieje.. 23.03.14, 15:25
            Politycy europejscy maja "przez Ukraine" swoje historyczne 5 minut, by pokazac czy zasluzyli na zaufanie obywateli. A tu historyczne 5 minut - nowoczesnego manifestu , obywateli Ukrainy. Internet i komorki to naprawde potega, ktorej wielkosci / powszechnosci i rozproszenia /chyba nikt w swych kalulacjach nie przewidzial. A tu /w nietypowym miejscu i w polowie suwaczka w dolsmile/ ....hymn UE w Odessie:
            wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,15659972,Ukraina_podpisala_umowe_stowarzyszeniowa_z_UE__Sankcje.html#BoxSlotIIMT
              • warum Re: Przeczytane, usłyszane... tyle się dzieje.. 24.03.14, 19:51
                Pani Czubaszek jest w celnym dowcipie sczera do bolu. I wklada kij w mrowisko, burzac tradycje ,ze "w tym wieku, to nie przyznaje sie juz do bledow...smile"
                Ale ja nie bylabym soba nie zauwazajac, z mediach "wielkiego powrotu" urodzonego prezia:" Zdzichu reaktywacja"m.dziennik.pl/rozrywka/hity-internetu/zdzichu-reaktywacja-internauci-smieja-sie-z-powrotu-kreciny-mem
                ... teraz czekam na wieksza serie:
                "lata melanzy... i dekada w branzy...." o 1. PO do UE na liscirez Lublina / no, nagrabil sobie premier tym ruchem, ze czkawka mu sie odbije, chociaz... wiem, ze bedzie sie tlumaczyl spiewka, nic nie dalo sie zrobic..., ale mozna bylo okazac na lubelszczyznie odrobine szacunku dla ludzi i dla sympatykow PO /
                  • warum Re: Przeczytane, usłyszane... tyle się dzieje.. 25.03.14, 20:24
                    Alfredko dziekuje, poczekam jednak do weekendu- wtedy bede miec czas w ciagu dnia, by popatrzec do woli i sie zrelaksowacsmile
                    Z dzisiejszego przegladu prasy tylko to mnie "wz'ruszylo":
                    ..." Ministerstwo pracy wydało 49 milionów złotych na portal dla bezdomnych i innych osób potrzebujących pomocy. Tymczasem popularność serwisu jest praktycznie zerowa - donosi "Dziennik Gazeta Prawna".
                    W ciągu miesiąca za pośrednictwem działającej od grudnia Emp@tii przesłano jedynie kilkadziesiąt wniosków. Powód? Mało który bezdomny ma dostęp do internetu, profil w serwisie ePUAP lub podpis elektronicznych."
                    ... i 1. cyt / reszta "uzasadnien" do rozgryzienia wlasnym sumptemsmile/
                    ... "Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej:
                    Uprzejmie informujemy, że nieprawdziwe jest stwierdzenie jakoby jedynymi odbiorcami portalu Emp@tia były osoby bezrobotne i bezdomne.
                    Z możliwości kontaktu z Ośrodkami Pomocy Społecznej może korzystać każdy obywatel, który dostrzeże w swoim otoczeniu osobę lub rodzinę potrzebującą pomocy i wykaże się w stosunku do nich empatią chcąc im pomóc w uzyskaniu instytucjonalnej pomocy państwa.
                    Umożliwia to specjalny wniosek udostępniony na portalu „Informacja o potrzebie przyznania pomocy społecznej innej osobie/rodzinie”.
                    Nie jest również właściwym, stygmatyzacja osób wykluczonych społecznie jako osób wykluczonych cyfrowo na co wskazują wyniki przeprowadzanej rokrocznie „Diagnozy społecznej”.
                    Coraz częstsze są przypadki, gdy osoba potrzebująca instytucjonalnej pomocy państwa posiada kompetencje cyfrowe, czego dowodem jest liczba osób bezrobotnych zarejestrowanych drogą elektroniczną w powiatowych urzędach pracy (prawie 90 tys. osób). ". ciach.
                    / szczegolnie to ostatne jest wygodne... dla wszystkich pracujacych na czarno ... za granicasmile/
                    ...
                    " W ramach realizacji projektu "Emp@tia - Platforma komunikacyjna obszaru zabezpieczenia społecznego" MPiPS zakupiło
                    3500 sztuk terminali mobilnych (notebooków) dla pracowników socjalnych usprawniających pracę Ośrodków Pomocy Społecznej.
                    Urządzenia mają służyć do przeprowadzania rodzinnych wywiadów środowiskowych w formie elektronicznej. " .ciach.
                    .... To przez brak tabletu w Suwalkach niedawno mlody chlopak sie powiesil zaraz po bezdusznej decyzji o rozdzieleniu go z matka i pozostalym rodzenstwem....?
                    Ludzie, co tu sie dzieje .... nawet Bareja by nie dal rady tego wymyslec...
                    praca.wp.pl/opage,4,title,Portal-dla-bezdomnych-Emptia,wid,16494870,wiadomosc.html#opinie
                    • alfredka1 Re: Przeczytane, usłyszane... tyle się dzieje.. 25.03.14, 21:14

                      Do weekendu napewno "wyklują się" bo już rozrabiają we wnętrzu matkirodzicielki.
                      ------------------------------------------------------------------------
                      Beatko, czytam Twoje wpisy ale nie biorę w nich czcionkowego udziału. Dzieki za wieści bo przez to jestem na bieżąco. Ostatnio zdołowana polityką Rosji jestem.
                      • warum Re: Przeczytane, usłyszane... tyle się dzieje.. 25.03.14, 21:39
                        Alfredko, wybacz, ale co zmieni Twoje dolowanie? To rozgrywka na najwyzszym poziomie, nam zostala tylko obserwacja i bezsilne zgrzytanie zebami...Nawet nie probowalam wkleic linka o nawowylawnia do ponownego wprowadzenia u nas slawetnego "szkolenia wojskowego", bo ten , ktory tak ambitnie nawolywal, nie wie o czym mowi. Bo w wojsku nigdy nie byl, i zna je tylko z opowiesci i z defilad..
                        To rozsadek ma znalezc rozwiazenie, a nie urazona duma. I cala nadzieja w tym.
                          • warum Re: Przeczytane, usłyszane... tyle się dzieje.. 26.03.14, 19:18
                            B. cenie madrosc i rozwage prof. Adama Rotfelda, ale z interesujacego wywiadu wybralam tylko to:
                            .. " Wszystkie mocarstwa - nie tylko Rosja - miały trudności z pogodzeniem się z nową rzeczywistością. Nie bez znaczenia były też zawiedzione nadzieje i złudzenia.
                            Koncepcja Zachodu sprowadzała się do tego, by włączyć Rosję do współpracy i do systemu współzależności.
                            Natomiast w Rosji dominowało przekonanie, że nowy postzimnowojenny ład w Europie będzie nową edycją koncertu mocarstw - według XIX-wiecznej recepty Metternicha z czasów kongresu wiedeńskiego.
                            Tym razem byłyby to trzy potęgi: Stany Zjednoczone, Unia Europejska i Rosja, która postulowała i realizuje powrót do koncepcji stref wpływów.
                            ....
                            Zderzyły się dwie różne mentalności: jedna oparta na wspólnym systemie wartości
                            i inna - na prawie silniejszego, na utrzymywaniu w strachu swoich sąsiadów.
                            To, co się stało obecnie - secesja Krymu
                            - to z jednej strony przekreślenie na pewien czas szans na budowę "szerszej Europy", a z drugiej - utrata zaufania i przekonanie Zachodu, że z Rosją nie można kształtować bezpieczeństwa opartego na współpracy." wyborcza.pl/politykaekstra/1,136829,15685855,Rotfeld__Rosja_przygotowywala_sie_do_konfliktu_co.html?utm_source=HP&utm_medium=AutopromoHP&utm_content=cukierek1&utm_campaign=wyborcza#Cuk
                            To byla tylko diagnoza.

                            • warum Re: Przeczytane, usłyszane... tyle się dzieje.. 27.03.14, 19:51
                              Alfredko, link poogladalam w ciagu dnia, czekam jeszcze na lepsza pogodesmile
                              W ramach odetchniecia od spraw powaznych, dowcip do ilustracjismile) z zycia: sosnowiec.gazeta.pl/gazetasosnowiec/1,93867,15687145,Firmy_z_dwoch_stron_budowaly_chodnik__Jedna_nie_wycelowala.html#LokKrajTxt
                              ... "To mi przypomina stary dowcip z lat 80. - napisał do nas mieszkaniec Strzemieszyc, w załączniku przesyłając zdjęcia na dowód ''samozaparcia'' brukarzy.

                              - Rosjanie postanowili wybudować drogę łączącą Magadan nad morzem Ochockim z Brześciem nad Bugiem.
                              Realizacji podjęły się dwa olbrzymie przedsiębiorstwa, które z dwóch krańców imperium równocześnie rozpoczęły prace.
                              Ogólne założenie było takie: jeśli ekipy się spotkają, powstanie droga szybkiego ruchu.
                              Jeśli się miną, będzie transkontynentalna autostrada - przypomina dąbrowianin."

                              Pozdrawiam milczacych Czytaczy.
                                • warum Re: Przeczytane, usłyszane... tyle się dzieje.. 27.03.14, 20:55
                                  To tylko chodniczek, gdzie golym okiem duzo wczesniej mozna bylo zobaczyc, ze sie ... "nie zejda" i mozna bylo zaradzic . Gdzies czytalam ,ze w PL nawet dosc duza trase komunikacyjna tak zaczeto budowac/ z 2 stron , 2 firmami i 2 roznymi oddzialami GD/ i.... tak konsekwentnie trzymano sie projektow... ze po prostu nie dane im bylo sie polaczyc,/ a jak znajde to wrzuce link'e/. I to nie bylo za Gierka, tylko calkiem niedawno...Ale.... malo to u nas "mijanek"?, my sie autentycznie cieszymy jak cos wreszcie jest "przejezdne". Bo my wciaz chyba umiemy smiac sie z siebie ...a raczej niewiele nas juz dziwi...
      • warum Re: Przeczytane, usłyszane... tyle się dzieje.. 28.03.14, 11:19
        Nic mnie ostatnio bardziej nie zbulwersowalo od "1" do PE na lubelszczyznie, co ciagle podkreslam. Ale "kwiatki" jak dziurawe jest nasze prawo, /tworzone przez "elite" wybrana przy tak ostrej selekcji,ze przypadkowy szaraczek nie ma szans sie dostac na liste, wsparta cala masa asystentow, ktorzy.... powinni sie znac...bo jesli nie znaja - to dubluja szefow dyletantow / widac co chwila. Nasze prawo chyba tworza gimnazjalisci....chcacy zebrac punkty za to,ze cos zrobili.
        ...
        "Punkty karne zbierane przez kierowców za wykroczenia drogowe są anulowane rok po ich otrzymaniu. Niezależnie od tego, czy kierowca mandat zapłacił. Rząd chce to zmienić i uzależnić anulowanie punktów od zapłacenia kary - informuje "Rzeczpospolita".
        W Polsce, jak wynika z ubiegłorocznego raportu NIK, ściągalność mandatów jest bardzo niska. Wynika z niego, że jedynie 47 proc. osób ukaranych płaci je z własnej woli, 23 proc. odzyskują organa egzekucyjne, a 30 proc. nie da się od kierowców wyegzekwować - czytamy w dzisiejszej "Rzeczpospolitej".

        Rząd chce zmienić tę sytuację. Planuje nowelizację Kodeksu drogowego, która spowoduje, że kasowanie punktów - obecnie następujące automatycznie po roku - będzie możliwe dopiero po uiszczeniu kary. Kierowca będzie miał wybór. Albo zapłaci mandat, albo będzie dalej zbierał punkty, co może doprowadzić do utraty prawa jazdy.

        Konkretne propozycje nowych zapisów w prawie jeszcze nie powstały. Prawdopodobnie ich przygotowaniem zajmie się MSW."
        wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,15700672,Rzad_chce_zmian_w_kodeksie_drogowym__Kasowanie_punktow.html?lokale=lublin#BoxWiadTxt
        Sprawne Skuteczne Sprawiedliwe.... kiedy bedzie to panstwo? Juz 25 lat mija od zmiany ustroju, wszystkie partie juz byly u wladzy, a co sie zmienilo poza kolejnym szyldem? Wolnosc slowa? Tak. Ale to za malo, zeby ludzie chcielu tu byc.


        • warum Re: Przeczytane, usłyszane... tyle się dzieje.. 29.03.14, 07:47
          Taka piekna pogoda za oknem, tylko jakos tak mroznie....
          "Na jednej z konferencji usłyszałem opinię Francuza zajmującego się przestępczością gospodarczą: w Polsce korupcja to sport narodowy, we Francji to sport elit – mówi Marcin Klimczak z firmy doradczej PwC.
          – To oznacza, że operuje się ogromnymi sumami za kontrakty czy zamówienia, trzeba mieć nie tylko dostęp do takich zleceń, lecz także nieźle pogłówkować, by coś zatrzymać dla siebie i nie dać się złapać. "
          wiadomosci.dziennik.pl/wydarzenia/artykuly/454661,jak-dawac-lapowki-w-polsce-maly-poradnik-korumpowania.html...
          Najczesciej jest tak, ze jak o tym sie pisze, to jest to juz nieaktualne.... ale byl taki dzialacz zwany "baronem"smile, ktory polegl na slabosci do firanek / w oknach samochodu/. A potem publicznie mial zal do wszystkich ,ze zona go zostawila jak nie mial "za co zyc"...
          A przeciez mogl posadzic marchewke w ogrodku i od razu by przejrzal na oczy...
          • warum Re: Przeczytane, usłyszane... tyle się dzieje.. 29.03.14, 09:32
            "Powstał nowoczesny model rodziny. Mama, a czasami tata, załatwia wszystko za syna lub córkę." www.ekonomia.rp.pl/artykul/705487,1097756-Nowoczesny-model-rodziny.html
            Czasy sie zmieniaja.... a rodzice maja swoje doswiadczenia i swoje przemyslenia. I stad to intensywne zaangazowanie. Bo pulap, z ktorego odbijasz sie w gore, ma wymierne znaczenie. Co by nie mowic o rownosci i takich tam p..ch.
            Obserwuje ze zdziwieniem walke o obnizenie wieku dzieci idacych do szkoly, ale ja rozumiem. Ja nawet pelnoletniego 7 latka czasem bym zatrzymala pod skrzydlami, zamiast wysylac na samodzielny boj. I mam do dzis opinie psycholozek o latorosli, ktora poszla do szkoly wczesniej. z racji urodzenia ni w 5 ni w 9, na granicy roku. Jedna byla druzgocaca / m.in. ze placze! po wyjsciu mamy z pokoju badan , skacze naprzemiennie przez umowna linie na podlodze - co wskazuje na niesprecyzowana lewo czy prawo'recznosc, nie wie kim z zawodu jest mama, nie wie czym zajmuje sie krawcowa, placze gdy wytknie jej sie niepowodzenie, i kilka takich jeszcze podchwytliwych pytan dla testowanej 5latki/, druga / mat-przyr/ byla pozytywna, ale decyzja o przyjeciu do szkoly miala i tak nalezec do dyrektora placowki.
            I do dzis mam swoje 2 zdaniowe podanie - prosbe / na maszynie recznejsmile/ , w ktorym napisalam do Dyrekcji SP nr.. " Prosze o danie szansy mojemu dziecku nauki w szkole. Jak sobie nie poradzi to jej pomoge."
            I wezwanie do szkoly,na rozmowe, ze nie po to idzie do szkoly,zeby miala jej pomagacsmile
            To bylo dosc dawno temu, i to chyba charakter i zawzietosc corki pchaly ja do przodu przez lata, bo moja pomoc nie byla potrzebna. Ale najlepiej by bylo,zeby "przymus" nauki byl oparty na mozliwosciach dziecka, a nie potrzebie znalezienia stanowisk pracy dla niektorych nauczycieli.
            Bo sama idea ksztalcenia /..."ustawiecznegosmile/ jest dobra, tylko wykonanie czesto zniecheca /dzieci i rodzicow/.
            A przede wszystkim, sztuka jest z tego ksztalcenia- zrobic pozytek.
            • popaye Re: Przeczytane, usłyszane... tyle się dzieje.. 29.03.14, 14:06
              Dzięki Warum, ze prowadzisz forumowy przegląd prasy relacjonując nasza polska "normalność", a jeszcze większe uznanie iż opatrujesz te wpisy swoimi uwagami.
              Po powrocie do codzienności (w tym forumowej) miałem wielka frajdę czytając
              Twoje wpisy smile

              W tym wątku: jestem sam doświadczony (posłano mnie do Szkoły w wieku nie całych sześciu lat!) i.... po (prawie ) 60-ciu latach od tego faktu:
              Uważam iż edukacje (szkolna!) dzieci powinno się rozpoczynać (obowiązkowo!) jak najwcześniej.
              Tam gdzie taki system, zbudowany na kompetencji, naukowych podstawach i doświadczeniu FACHOWCÓW,- funkcjonuje to sprawdza się bez zastrzeżeń!.
              Tylko.... hmmmm, "u nas" NIC nie funkcjonuje "normalnie", wiec czemu wczesna edukacja ma się sprawdzić?.
              Jak hucpa, religijna ideologia i politykierstwo połączone z efekciarstwem są dominującymi czynnikami decyzyjnymi, PONAD zdaniem ekspertów, to CO ma się "udać"?

              Toż nie tylko Edukacja (każdego zresztą szczebla) ale i Służba Zdrowia, system fiskalny, emerytury i polityka socjalno/rodzinna maja takie same "sukcesy". Przecież NAJWAŻNIEJSZE jest u Nas: "Alleluja i do przodu" a nie zdrowy rozsadek i wiedza.
              W okresie bliskich Świąt Wielkanocnych to nawet się "sprawdza" (ciałem się staje!) smile)

              A`propos "źródła" (linku do artykułu) na który się powołujesz - spodobało mnie się stwierdzenie: ".....Sprawdzałem dane kilka lat temu – odsetek dyslektyków w Mazowieckiem jest kilkakrotnie wyższy niż na Podkarpaciu. Jakaś plaga? Nie, po prostu na Podkarpaciu mamy tradycyjny model wychowania dziecka, w którym nie ma miejsca na cwaniactwo i oszukiwanie."
              Cudowne.... i potwierdzam moimi obserwacjami mych wnuków i ich rówieśników!.
              Za "moich czasów" na (he, he) dysleksje, każdy rodzic miał wspaniały sposób!
              Tym "sposobem" to normalnie, podtrzymywał w pasie.... spodnie (!) i trafiony "klient" zapominał (najczęściej po wsze czasy!) o .... "dysleksji smile)

              Hmmmm.... chyba mam poglądy mocno "konserwatywne" smile))

              pozdrawiam,-
              • alfredka1 Re: Przeczytane, usłyszane... tyle się dzieje.. 29.03.14, 17:12

                Witaj, ach witaj ... )
                też jesteśmy pełni podziwu dla wpisów i refleksjo Warum.

                Do szkoły poszlam mając lat sześć. Niestety, juz w listopadzie p-oprosił Mamę by mnie zabrała i przyszła w czerwcu po świadectwo /mam je do okazania w kazdej chwili/. Przeszkadzałam na lekcjach okropnie. Umialam juz czytać, pisać i liczyć.
                Było mi smutno, tak przyjemnie było być najmądrzejszą ....
                • warum Re: Przeczytane, usłyszane... tyle się dzieje.. 29.03.14, 17:19
                  Alfredko nie musisz niczego udowadniac, my to wiemy! smile Ale powiedz czy bylas taka zdolna bestia juz od urodzenia/ pewnie to warunek konieczny/ czy ktos Cie wspieral bys zamiast " zbijac baki" poznawala literki? Podejrzewam samodzielnosc ale...to intrygujace biorac pod uwage czasy.
                  • alfredka1 Re: Przeczytane, usłyszane... tyle się dzieje.. 29.03.14, 18:27
                    Lubiłam patrzeć jak mój brat odrabia lekcje, był starszy o 5 lat. Klęczałam na krześle naprzeciw niego i ..... nauczyłam się czytać i pisać "do góry nogami". Gdy kierownik szkoły /Mamy kolega/ chciał sprawdzić czy naprawdę umiem czytać to podsunłął mi pod nosek gazetę. Obrociłam ją przodem do niego i czytałam płynnie.Bardzo szybko nauczyłam sie czytac normalnie.
                    W domu nikt mnie nie sprawdzał jak mam odrobione lekcje, tylko odganiali mnie od czytania, a czytałam wszystko co pod ręką. Choroba jakaś czy cóóś! A może przxyczyną tego było zapalenie opon mózgowych gdy miałam 2 /dwa/ tygodnie.
                    nota bene ,Mama też czytała bez opamiętania, nawet gdy mieszała zupę gotujacą się na płycie.
                    Lekcje odrabiałam na kolanie, byle szybciej pobiec na podwórko pograć w dwa ognie, klasy czy złodziei i policjantów.
                    A potem była wojna, a w 1949 odeszła Mama sad(zostawiając mnie z siostrą chorą na serce. Ojciec szybko ożenił się a nam kazał wynosić się z domu, mówiąc: masz maturę to do roboty.
                    Ot , takie zycie. Na szczęscie ,na psy /przepraszam Was pieski/ nie zeszlam.
                    • popaye Re: Przeczytane, usłyszane... tyle się dzieje.. 29.03.14, 21:32
                      Alfredko,-
                      "powód" wczesnego rozpoczęcia mojej szkolnej edukacji był taki jak u Ciebie!.
                      Tylko.... ja nie miałem rodzeństwa ale za to "leniwych" rodziców! smile
                      Upierdliwość związana z czytaniem mi bajek,"zapierających dech" (dorosłym!) artykułów w "Świerszczyku" czy odpowiedzi na moje zapytania w rodzaju "o czym jest ta książka"?
                      doprowadzały moich (zapracowanych) rodziców do... rozpaczy wiec nauczyli mnie najszybciej jak można (miałem tylko trochę więcej jak 4-ry lata!) - czytać a i podobnie wcześnie - pisać.
                      Jak już bylem taki "zdolny" to wypadało mnie i posłać do.... Szkoły! smile
                      Niestety tam poczułem się taki "inteligentny" wśród 7-mio latków - analfabetów, ze
                      szybko doszedłem do wniosku, ze w Szkole to nie bardzo jest czego się ... uczyć sad.

                      Trwało to tak długo, ze przyzwyczajony do dukania i sylabizowania moich klasowych współtowarzyszy nie zauważyłem, ze po za nauka pisania i czytania, nauczycielki (jęz. polskiego) przekazywały tez początkowe zasady gramatyki które hmmm.... "ignorowałem" i w efekcie NIGDY tego nie nadrobiłem i gramatyki (żadnej!) nie znam
                      albo "bladze".
                      Przydawka, imiesłów itp. są dla mnie do dzisiaj "czarna magia" sad.

                      Do tego, połykając niesamowite ilości książek (jak Ty!) z zakresu "Wielkiej Literatury Światowej" już w b.mlodym wieku (rodzice mieli wielka bibliotekę - ojciec pracował w Wydawnictwie Czytelnik!) - "duperelami" stosownymi do mojego wieku się nie przejmowałem bo jak się czyta Prousta i Nabokowa to nikt nie będzie sobie zawracał głowy "studiowaniem" dziel w stylu "Nasza Szkapa" czy "Janko Muzykant" a to przecież
                      Lektury Szkolne! (były - przynajmniej).
                      "Bal w Operze" tez wygrywał ze "Stefkiem Burczymucha" smile
                      Jestem wzrokowcem wiec, przy takim "oczytaniu" nie robiłem (raczej) błędów ortograficznych!
                      Ktos kto czytał Mann_a "Czarodziejska Gore" musiał być skończonym kretynem by np. Wyraz góra napisać przez "U" - otwarte itp., itd smile
                      Dlatego u "czytających" dużo dzieci nie wierze w... dysleksje - totalna bzdura (wyjątkowe przypadki oczywiście - dopuszczam)
                      Od "bozi" (bo nie po rodzicach!) miałem talent łatwości rozumienia logicznej matematyki czy fizyki co dopełniało opinii (o mnie) jako "zdolnym" dziecku, choć "mądrzejsi" nauczyciele mieli mnie (słusznie!) za patentowanego LENIA!.
                      Lenistwo i całkowita "obcość" zasad gramatyki pozostała mnie do dzisiaj!.
                      Jakoś "daje rade" ale.....
                      Moglem skończyć studia (inżynierskie) bo nauki ścisłe "nie znają granic" ale nigdy bym nie zaliczył żadnego kursu językowego "na certyfikat" (ukłony dla Omeri!) bo.... nie znam żadnych zasad gramatycznych, nawet polskich to jak mogę "zagraniczne"?
                      Swobodnie "poruszam się" w języku niemieckim (mniej, ale tez - w angielskim) i.... raczej nie robię błędów bo.... "umiem" ale nie jest to poparte żadna (teoretyczna) "wiedza" smile
                      Nigdy bym się języka nie nauczył "z podręczników" czy "na kursach" - jakichkolwiek
                      bo te opierają się na gramatycznej "logice" i przykładach
                      Moglem skończyć (zagranica) techniczne studia, ale dlaczego np.: wyraz popielniczka w jęz. niemieckim jest rodzaju.... męskiego to za żadne skarby bym nie umiał wytłumaczyć!.
                      Ja to po prostu "wiem" i już! - i tak dokończę żywota bez wyjaśniania tych "zawiłości"
                      (gramatycznych) smile)
                      Gdy by mnie rodzice nie nauczyli (wcześnie) czytać to i pewnie tej nieszczęsnej gramatyki bym się nauczył z innymi "sylabizującymi" 7-mio latkami smile)

                      pozdr.,-
                              • chris.w3 Przeczytane, usłyszane, zobaczone... tyle sie... 02.04.14, 15:04
                                warum napisała:
                                > ...moze... bedziesz wklejal najbardziej udane Twoim zdaniem zdjecia?

                                ...to mnie podoba się, na FotoForum przeszło nie zauważone

                                Rotunde Santa Marija Assunta, rzymskokatolicki kościół Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny, zbudowany 1833-1860 na wzór rzymskiego Panteonu według projektu maltańskiego architekta Giorgio Grognet de Vassé, Mosta, Malta, pazdziernik 2013

                                https://fotoforum.gazeta.pl/photo/4/mc/hc/g1li/F9j7upe5YxcL0YB5BB.jpg


                                i ciekawa historia związana z tym kościołem

                                we wnętrzu kościoła, kopia 200kg niemieckiej bomby lotniczej która 9 kwietnia 1942 przebiła sklepienie, wpadła do świątyni i nie eksplodowała,

                                ponieważ w tym czasie w kościele znajdowało się ok. 300 osób i nikt nie został
                                ranny traktuje się to wydarzenie jako cud. Oryginał bomby znajduje się w Muzeum
                                Wojny w Valletta.
                                Legenda podaje, że bomba wypełniona została piaskiem, prawdopodobnie przez
                                czeskich przymusowych robotników z okupowanego zakładu Skoda-Werke, na co
                                wskazywał napis na bombie "Grüße aus Pilsen" (pozdrowienia z Pilzna)

                                https://fotoforum.gazeta.pl/photo/4/mc/hc/g1li/z26vDNbisHSPxwkGNB.jpg
                                    • popaye Re: Przeczytane, usłyszane... tyle się dzieje... 04.04.14, 00:26
                                      Dziękuje za hmmm.... "przestrogę".
                                      To.... może jeszcze macie Państwo (dla mnie) jakąś alternatywę na podorędziu?
                                      Ja, wracam DO DOMU! po krótkim, (na dziś, dokładnie 36-cio letnim) pobycie po za Krajem, - nigdy z zamiarami emigracyjnymi, nigdy z chęcią wiązania się z partnerka innej grupy kulturowo/językowej, nigdy nie korzystając (nawet 1-go $ czy € ) ze świadczeń systemów socjalnych i nigdy nie będąc bezrobotnym.
                                      Mam obywatelstwo 2-ch krajów (po za polskim), nie chce od Władz polskich - NIC (żadnych świadczeń czy "pomocy"), w życiu przed NIKIM (i niczym) nie ociekałem i....
                                      bredni jakiegoś żoliborskiego konusa mam się obawiać czy ględzenia jego lizydupkow?.

                                      Powagi kochani smile

                                      Jedyna rzeczą która w życiu zrobiłem hmmm.... (chyba) niezbyt świadomie i w pełni rozważnie to (przed ponad 40-tu laty!) zawarcie małżeństwa z popayE_owa.
                                      Więcej nierozważnych poczynań (takiego "kalibru") sobie nie przypominam.

                                      pozdr.,-

                                      • warum Re: Przeczytane, usłyszane... tyle się dzieje... 04.04.14, 07:26
                                        I takich Twardych Sztuk nam trzeba!smile
                                        Popaye, jak jednak "praktyka" tutejsza Cie lekko obrzydzi i zamarzy Ci sie zmiana rzeczywistosci/ oczywiscie w ramach prawa, wiec przez zalozenie niezaleznej grupy spolecznejsmile zawanej Partia/ a co!/ Rozsadnych/- podpisze sie na liscie wyborcow -i zaglosuje na Ciebie na PREZESA!!!
                                        / skoro z doswiadczen wiemy,ze .....naprawde kazdy, niczym szczegolnym / o wybitnosci zapominajac/ nie wyrozniajacy sie tez moze nim moze zostac?smile/
                                        W sumie Popaye, masz racje wracajac. Tu grozne moga byc tylko komarysmile
                                        • alfredka1 Re: Przeczytane, usłyszane... tyle się dzieje... 04.04.14, 16:47

                                          Do Popaye,
                                          Przyjacielu nasz, tyle lat mnie znasz i nie doczytałes się żartu /trochę okrutnego/ z mojej strony.
                                          Czubatek zadzwonił i powiedział, że nie lubi upału /woli piekło/ i nigdzie się nie rusza na "apel" kurdupla.
                                          Panią Popayową serdecznie pozdrawiam. Nie jeden pan mąz tak sądzi, mój też smile)) okrupnie zmęczony mna po sześćdziesieciu latach wspólnego bytowania smile)
                                          • warum Re: Przeczytane, usłyszane... tyle się dzieje... 08.04.14, 20:29
                                            Takie ladne zdjecie magnolii wkleilyscie Wodniczkismile na dzisiajkach to ja doloze muzyke- tez ladna, choc moze niezbyt porywcza, ale akurat na wieczor.... M. Umer i A. Poniedzielski potrafia stworzyc klimat / a L. Cohen ich wspierasmile/ "Chlip, hop,Tesknij za kolejnym dniem"
                                            www.youtube.com/watch?v=KqVpylHlHLo
                                              • warum Re: Przeczytane, usłyszane... tyle się dzieje... 09.04.14, 19:43
                                                "Szanowni Państwo,

                                                Zapraszamy Państwa do udziału w plebiscycie, którym "Gazeta Wyborcza" i TVN pragną razem uhonorować 25. rocznicę wolnej Polski.

                                                W drodze ogólnonarodowego głosowania chcemy wyłonić ludzi, którzy w ostatnim ćwierćwieczu stali się symbolami zmian, bez których dzisiejsza Polska byłaby z pewnością gorsza. Ludzi, z których jesteśmy dumni. "
                                                wyborcza.pl/1,137504,15697476,Wybierz_z_nami_Ludzi_Wolnosci___PLEBISCYT_.html
                                                Co jakis czas czytam zglaszane propozycje i... sama sobie sie dziwie, ze mam problem z wyroznieniem kogos tak bardzo, by uznac go za symbol 25 lecia , wzor do nasladowania.
                                                Kiedys bardziej zylam ogolnie pojeta "polityka i gospodarka" , bardziej wierzylam, ze chciec oznacza, ze mozna i uda sie cos zmienic w tym kraju, teraz widze, ze tylko spryt i cynizm i znajomosc "regul gry" daje " korzystny efekt i sukces", a reszta....? Reszta sie nie liczy, jest bez znaczenia.
                                                Ewolucja jako metoda moze jest najmniej krawa, ale... to tylko kosmetyka, pudrowanie defektow. O ktorych isnieniu wszyscy widza. Nikomu u wladzy nie oplaca sie zmiana, i dlatego nie zaglosuje. Bo poczatkowa / mlodziencza naiwnosc/ ideowosc/ dorosla i widzi, ze wielkich ludzi nie ma. Sa tylko mniej lub bardzie udane pojedyncze przypadki. Ktorych zasluga jest tylko bycie we wlasciwym miejscu wsrod okreslonych ludzi.
                                                A w ciagu tych 25 lat autentycznie sie cieszylam tylko raz z polityki- gdy w referendum Polacy zaglosowali wiekszoscia glosow za przystapieniem do UE.
                                                Ale polecam Wszystkim swoj akcent w historiesmile bo sa i takie jednostki, ktore warto tym plebiscytem odswiezyc w pamieci, a moze to da szanse na ich reaktywacje?

                                                • jan.kran Re: Przeczytane, usłyszane... tyle się dzieje... 09.04.14, 20:44
                                                  Nie wiem czy będę umiała wziąźć udział w tym plebiscycie po tylu latach na emigracji.
                                                  Dla mnie jako emigrantki symbolem wolnej Polski jest Lech Wałęsa , najbardziej znany Polak poza krajem.
                                                  Bardzo szanuję Profesora Bartoszewskiego , Nieugiętysmile
                                                  Ze zmianami w PL kojarzą mi sie jeszcze Leszek Balcerowicz , Władysław Frasyniuk.
                                                  W kulturze .. Sapkowski , znany poza granicami Polski , Szczypiorski , Leszek Możdżer , Agnieszka Holland.
                                                  W sporcie Justyna i Adam/
                                                  Jerzu Owsiak robi dużo dobrego.
                                                  Generalnie z mojego punktu widzenia jestem bardzo zadowolona że Polska jest wUnii i w NATO i że jest wolna.
                                                  Ale ja stara jestem i pamiętam czasy kiedy Polska była przydaupasem Rosjii...25 lat to sekunda w historii , nie nam oceniać ten czas bo nie patrzymy obiektywnie...

                                                  • warum Re: Przeczytane, usłyszane... tyle się dzieje... 09.04.14, 21:03
                                                    Cyt, JanKran.:
                                                    "...25 lat to sekunda w historii , nie nam oceniać ten czas bo nie patrzymy obiektywnie... "
                                                    Nie zgadzam sie z tym. To moje zycie, kazdego dnia place za czyjes decyzje nie majac zadnego na nie wplywu, i ja mam siedziec cicho? A niby dlaczego? Ze w skali wiecznosci to wygladac bedzie super? Tylko to sie zmienilo: mamy internetsmile i moge mowic co mysle, a nie to co powinnam, zeby kogos zadowolic.
                                                  • jan.kran Re: Przeczytane, usłyszane... tyle się dzieje... 09.04.14, 21:11
                                                    Ja płacę za to co sie zdarzyło z Polską w 1945 roku i nie miałam innego wyjscia jak siedzieć cicho bo jakbym siedziała głośno to bym siedziałasmile
                                                    Nie to nie tylko internet Warum.
                                                    To możliwość dzwonienia i kontaktu z Rodziną w PL , brak cenzury , możliwość wyjazdu z Polski wielu ludzi na zasadzie nie zamykania drzwi tylko ; spróbuje a nie jak to wrócę.
                                                    To otwarte granice , możliwość Erasmus dla polskich studentów , sporo dzieci moich znajomych skorzystało i skorzysta.
                                                    To że Polska nie jest wasalem Rosji , moze jest wasalem Stanów i UE ale wolę to ostatniesmile
                                                  • warum Re: Przeczytane, usłyszane... tyle się dzieje... 09.04.14, 21:45
                                                    Rano w prasowce najbardziej zaskoczyla mnie informacja z DGP cd.n/t " Infoafera: Koncern HP przyznał się do korupcji w Polsce" www.gazetaprawna.pl/artykuly/789895,infoafera-koncern-hp-przyznal-sie-do-korupcji-w-polsce.html.
                                                    A teraz zacytuje sobie b. dobry komentarz:
                                                    ...
                                                    "Punkt przełamania… to już opisał Gogol. Każdy bierze, byle tylko wedle rangi brał. Zdaje się, że bohater afery informatycznej, urzędnik z MSW, nie wedle rangi wziął, albo też koncern HP nie według rangi dawał – i stąd problem, za który HP przeprasza. Wielką łapówkę dali podrzędnemu urzędnikowi, tymczasem według rangi należało wyżej..." - czytamy dalej na blogu Wojciechowskiego "
                                                    wiadomosci.onet.pl/tylko-w-onecie/wojciechowski-na-blogu-za-ile-mozna-kupic-ministra-sienkiewicza-a-za-ile-tuska/frwg7
                                                  • warum Re: Przeczytane, usłyszane... tyle się dzieje... 10.04.14, 19:58
                                                    Prasowke i wiadomosci dzis odpuscilam, Z ciekawostek -wart obejrzenia slubsmile kobieta.onet.pl/slub/organizacja/wielka-niespodzianka-na-slubie-ksiadz-spiewa-mlodym-hallelujah/ezj8k
                                                    I bezcenne miny i reakcja zaproszonych gosci / nagle okazuje sie, ze mozna byc wiernym na luzie i duchownym z polotem ? czemu mnie to dziwi?/
                                                  • warum Re: Przeczytane, usłyszane... tyle się dzieje... 12.04.14, 09:08
                                                    Pozdrawiam Milczacych Czytaczy.
                                                    Dzisiejsza prasowke zaczelam od innego forumsmile bo jako kibic w kapciach najwytrwalej trenuje przewietrzanie z psem.
                                                    Dosc skromny / mimo sukcesow maratonskich!/ Gość: Romek 07.04.14, 14:42 radzi:
                                                    .... "Bądź systematyczna, traktuj to z radością i na luzie, dbaj o odpoczynek, pracuj nad głową (tam tkwi Twoj największy wróg - Ty sama) i będzie dobrze. Najlepsze przed Tobą. "...

                                                    forum.gazeta.pl/forum/w,1138,150305077,,Co_zrobic_gdy_juz_nie_da_rady_biec_dalej_.html?v=2
                                                  • warum Re: Przeczytane, usłyszane... tyle się dzieje... 12.04.14, 15:42
                                                    W przerwie zajec przyziemnych przeczytalam tekst, ktory mna po'ruszyl. Dlugi, ciekawy, wielowatkowy ale w uproszczeniu sprowadzajacy sie do pytania Miec czy Byc? wybrane i dlugie cytaty zanim znikna /za oplatasmile/
                                                    .... "W Polsce pozostał trwały układ pan - cham.
                                                    W szkołach, korporacjach.
                                                    W Niemczech mówią, że polscy zarządzający są jak bulteriery - gdy się wczepią, to zagryzą.
                                                    - Z Andrzejem Lederem rozmawia Grzegorz Sroczyński"

                                                    ... "Jedni mają w życiu łatwiej, inni trudniej. Zawsze tak było.
                                                    - Ale ważne, żeby to widzieć.
                                                    Polskie elity, klasa średnia, także inteligencja, przestały się tym przejmować. Zamknęły się w świecie stworzonym dla siebie, gdzie jak ktoś ma dwie ręce, to sobie poradzi.
                                                    Ten świat daje dość dużo szans ludziom, którzy do niego przynależą.
                                                    I nie jest zainteresowany tym, że inni szans nie mają."
                                                    ..."- Nie ma w Polsce tego MY. I nie ma chęci, żeby za cokolwiek brać odpowiedzialność - oprócz własnego obejścia.
                                                    Z czego to wynika?
                                                    - Ze słabości."
                                                    ..."Dynamizm naszej klasy średniej jest dziedzictwem tej rewolucji. To, że Polacy są bardziej zaradni niż większość społeczeństw wokół, to jest właśnie ten spryt prostego ludu obtłukującego herby z pałacu Zamoyskich i szabrującego poniemieckie miasta.
                                                    Jesteśmy dziećmi tych, którzy skorzystali. I nie chcemy tego uznać."

                                                    ..." To dlaczego politycy, jak idą wybory, w kółko mówią o sprawiedliwości społecznej?
                                                    - Nikt nie mówi.
                                                    Przed wyborami zaczynają opowiadać, że pomogą biednym albo ulżą podatnikom. Wchodzą w rolę dobrego pana, który się nami zaopiekuje i poskromi butnych możnych.
                                                    Czyli cały czas jesteśmy w imaginarium stanowym. To nie ma nic wspólnego z mówieniem o równości społecznej.

                                                    W Polsce łatwo o dyskurs dobrego pana.
                                                    To jest też cały Kaczyński: tylko my rozumiemy Polaka oszukanego przez bankierów i elity.
                                                    I my mu damy sprawiedliwość.
                                                    My damy. Tak jak dobry pan kiedyś dawał.

                                                    Zamiast wspólnej troski o równość społeczną mamy w Polsce dobroczynność. Ona nam zastępuje marzenia o sprawiedliwości.
                                                    Dobroczynność?
                                                    - Chwilowa. Odświętna. Te wszystkie sierotki maszerujące przez ekrany telewizorów.
                                                    W folwarcznej kulturze pan też bywał dobry i co zdolniejsze dziecko z folwarku posyłał do szkół. A pani od czasu do czasu się wzruszała i jak miała kaprys, to nawet kurę na święta dała wdowie z piątką dzieci.
                                                    Ale rozmawiać o podwyższeniu stawek za robociznę? O, co to, to nie!
                                                    Nie mówiąc o jakiejkolwiek rozmowie o zniesieniu pańszczyzny albo zmniejszeniu renty dzierżawnej.
                                                    Bo?
                                                    - Bo jak by się wtedy pojechało do Monako? I jak by się grało w Monte Carlo? Jakimi stawkami? Za co? Mieć mniej jest bardzo trudno.

                                                    Czymś innym jest podarować troszkę i czuć się z tym lepiej, a czymś innym fundamentalnie ograniczyć swoje potrzeby."

                                                    ...."Rewolta nadchodzi z prawa. Dlaczego?
                                                    - Havel kiedyś powiedział, że aby zrozumieć, co się dzieje w polityce, trzeba słuchać piosenek w piwiarniach. A ja bym dołożył, że trzeba patrzeć na to, co się dzieje na murach miast."...
                                                    .... "W wyborach narodowcy pewnie nie mają szans zwyciężyć, ale nie o to tutaj chodzi.
                                                    Kiedyś Giertych, jak był jeszcze narodowcem, mądrze powiedział: ''My nie wygramy wyborów, ale narzucimy naszą narrację''.
                                                    I to jest coś, co moim zdaniem w Polsce właśnie się dzieje - oni narzucają narrację, choć nie wchodzą do parlamentu."
                                                    ... "W równościowej republice nie można dawać ludziom prawa do nienawidzenia jakiejś grupy. Chodzi o coś innego.
                                                    Politycy muszą widzieć i szanować to, że dla wielu grup, które czują się fundamentalnie skrzywdzone, jedynym sposobem odzyskiwania godności jest nienawiść."

                                                    .... "- W sprawiedliwszym świecie kupowałby pan jedną koszulę na trzy lata. I nosił, aż się przetrze. A nie jedną co miesiąc, bo teraz są modne paski, a zaraz będą kółka.
                                                    Musielibyśmy płacić pięć razy więcej za siedem razy mniej rzeczy.
                                                    Taka byłaby konsekwencja sprawiedliwszego podziału dóbr.

                                                    Czyli nic nie da się zrobić.
                                                    - To wymaga zmiany modelu życia i będzie bardzo trudne
                                                    . Być może z tego powodu wybuchną wojny, bo większość zachodnich społeczeństw nie chce się dzielić ani trochę. Już teraz na tym tle mamy głębokie konflikty.
                                                    Fala imigrantów, którzy są trzymani w obozach - to jest stan na granicy wojny."
                                                    .... "Ledwo dorosło pokolenie wychowane na reklamach, ledwo rozpoczęło pracę w firmach ''więcej, więcej & więcej'', a już trzeba zwijać ten interes.

                                                    - Tak. Trzeba żegnać się z iluzją ''więcej''.

                                                    Żyliśmy w świecie, który uważał, że ''co'' zostało ustalone i trzeba tylko ustalić ''jak''.
                                                    Poszukać praktycznych sposobów na osiągnięcie szczęścia. Teraz dość niespodziewanie wylądowaliśmy w samym środku kryzysu ''co''.
                                                    Kryzysu u podstaw.
                                                    To, co oczywiste, stało się nieoczywiste.
                                                    Wszyscy trochę udają, że coś wiedzą, choć nie wiedzą nic.

                                                    Dla nas, którzy zajmujemy się myśleniem, to optymistyczne."

                                                    *Andrzej Leder - jest filozofem, pracuje w Instytucie Filozofii i Socjologii PAN.
                                                    wyborcza.pl/magazyn/1,137770,15785648,Folwark_polski.html



    • wodnik33 Re: Przeczytane, usłyszane... tyle się dzieje.. 12.04.14, 19:45
      Usłyszane: Lublin walczy o rejestrację w UE "cebulorzy lubelskich". Na ekranie wyglądają apetycznie a może i tak smakują. Ponoć receptura jest bardzo stara bo od żydowskich mieszkańców jeszcze ze średniowiecza. Czy ktoś je już jadł?
      Żydowska kuchnia i pieczywo zawsze były smaczne.
      Czy nasza Warum już je jadła?
      • warum Re: Przeczytane, usłyszane... tyle się dzieje.. 12.04.14, 20:13
        Taksmile To b. proste i plaskie ciasto w smaku - w 2 rozmiarach: R= ok.10-12 cm/maly/ i ok 15-18cm/ duzy/. Ilosc zeszklonej cebuli z wierzchu posypanej leciutko makiem jest akurat, taka, ze smakuje, a nie dominuje. Dobre na gloda, na przegryzke i zamiast sniadania!
        Juz sie balam, ze Wodniku poruszysz watek niezaakceptowanego przez radnych patrona szkoly, bo to tak bulwersujacy akt, ze kazdemu normalnemu czlowiekowi cisnienie skacze powyzej max.sad((

        "Szkoła specjalna dla niepełnosprawnych uczniów miała nosić imię Dzieci Zjednoczonej Europy. Chcieli tego rodzice i nauczyciele. Jednak lubelscy radni PiS stwierdzili, że ta nazwa nic za sobą nie niesie, a w Europie pozwala się na eutanazję i aborcję. Pomysł przepadł w głosowaniu rady miasta. - Jakaś paranoja! - mówi jeden z rodziców
        Specjalny Ośrodek Szkolno-Wychowawczy nr 2 mieści się przy ul. Głuskiej. W szkole podstawowej i gimnazjum uczą się dzieci niepełnosprawne umysłowo. Placówka nie ma patrona. Jeszcze w 2009 roku rodzice i nauczyciele rozpoczęli przygotowania do nadania jej imienia.
        Jan Paweł II, Święta Teresa
        Padały różne propozycje, m.in. Jana Pawła II, św. Teresy i Dzieci Zjednoczonej Europy. Właśnie ta ostatnia najbardziej spodobała się rodzicom i nauczycielom. Po zakończeniu wszystkich formalności dyrektorka Danuta Wach wspólnie z radą pedagogiczną i radą rodziców poprosiła radnych, aby nadali właśnie to imię."...
        lublin.gazeta.pl/lublin/1,48724,15777417,Nie_pozwolili_szkole_na__Dzieci_Zjednoczonej_Europy_.html
      • warum Re: Przeczytane, usłyszane... tyle się dzieje.. 13.04.14, 08:50
        Wczoraj w opisie cebularza zaszalalam z literkami/ przepraszam smile/, wymiary dotycza D=, gdyby promien mial tyle co podalam to podpadaly by pod "pizze". A swoja droga, widuje sie rozne wariacje "na temat", a to z dodatkiem kukurydzy, a to z jakas pieczarka, i bywa pomazane keczupem, to juz zupelna profanacja.
        Dla mnie sa lekko za suche, wiec przecinam je plasciutko i smaruje maslem , dopiero wtedy jest pyszne.www.google.pl/search?q=cebularz+lubelski&rlz=1C1AVSA_enPL452PL452&es_sm=93&tbm=isch&imgilshockBzk_HrtGOi_5M%253A%253Bhttps%253A%252F%252Fencrypted-tbn0.gstatic.com%252Fimages%253Fq%253Dtbn%253AANd9GcQiK_7zd5Uo46Ns-HFuuHImXxpuepC82PeV1QnuVDkovYYTfafC%253B1037%253B900%253BH3HGHOQn8-7PpM%253Bhttp%25253A%25252F%25252Fwww.lubelskie.pl%25252F%25253Fpid%2525253D636&source=iu&usg=__pLC42qQ_tC7VOnNEjmshYPfC42Q%3D&sa=X&ei=uTFKU_SVFtD07AaUp4HAAw&ved=0CDYQ9QEwAA#facrc=_&imgrcshockBzk_HrtGOi_5M%253A%3BH3HGHOQn8-7PpM%3Bhttp%253A%252F%252Fwww.lubelskie.pl%252Fimg%252Fuserfiles%252Fimages%252FProdukty_regionalne%252Fcebularz.jpg%3Bhttp%253A%252F%252Fwww.lubelskie.pl%252F%253Fpid%253D636%3B1037%3B900
      • warum Re: Przeczytane, usłyszane... tyle się dzieje.. 15.04.14, 18:17
        Poza c.d. sprawy ks. Lemanskiego:
        "Kuria podjęła decyzję o zamknięciu kościoła w Jasienicy. Jak czytamy w komunikacie kurii, "w związku z wydarzeniami, które miały miejsce w parafii Narodzenia Pańskiego w Jasienicy, kościół parafialny pozostanie zamknięty od dnia dzisiejszego (…wink do odwołania".
        wiadomosci.onet.pl/tylko-w-onecie/ks-wojciech-lemanski-nie-rozumie-decyzji-o-zamknieciu-kosciola/w8qfw
        wyjatkowo interesujace wydaje sie nawrocenie mniej skromnego / finnasowosmile/ i bardziej znanego / przynajmniej organom scigania /swiezo nauczonego "doktora prawa":
        "Józef Jędruch był uważany za złote dziecko śląskiego biznesu. W 1996 r. - jako 24-latek - założył KFI Colloseum. Firma początkowo handlowała samochodami, potem kupowała polskie huty. W 2013 r. katowicki sąd uznał, że biznesmen, kierując Colloseum, wyłudził z państwowych firm energetycznych ponad 400 mln zł. W ocenie sędziów Jędruch uczynił sobie z przestępstwa stałe źródło dochodu.
        Został skazany na sześć lat więzienia i 720 tys. zł grzywny.
        Dodatkowo musi zwrócić skarbowi państwa aż 54 mln zł. Wyrok jest prawomocny.

        Jędruch w areszcie przesiedział 4,5 roku. Teoretycznie powinien więc wrócić do więzienia na 18 miesięcy.
        Biznesmen chce jednak pozostać na wolności. Złożył w sądzie dwa wnioski. W pierwszym poprosił o odroczenie kary, a w drugim - o warunkowe zwolnienie z jej wykonania.

        Dlaczego? Bo robi doktorat z prawa, bo syn ma depresję po śmierci babci. Rodzice muszą więc chodzić z nim na terapię psychologiczną.
        Jędruch podnosi też, że znalazł pracę (jest dyrektorem administracyjnym w Wyższej Szkole Umiejętności w Żywcu), cieszy się dobrą opinią w miejscu zamieszkania, a po wyjściu z aresztu zmienił swoje życie, ukończył studia prawnicze w Wyższej Szkole Menedżerskiej w Legnicy oraz nie wszedł w kolizję z prawem."
        wyborcza.pl/1,75478,15801605,Byly_szef_Colloseum_nie_chce_isc_do_wiezienia__bo.html?utm_source=HP&utm_medium=AutopromoHP&utm_content=cukierek1&utm_campaign=wyborcza#Cuk
        Nie warto byc skromnym, jak zgarniac- to miliony, tylko wtedy jest szansa,ze sad zrozumie problemy czlowieka....


        :
            • warum Re: Przeczytane, usłyszane... tyle się dzieje.. 18.04.14, 12:15
              Wsrod wiadomosci sa i dobre i zle, ale te zle jak sa z odrobina nadziei wciaz daja szanse na szczesliwe zakonczenie / byc moze tylko dla nielicznych, ale..../.
              "Bilans środowego wypadku promu u wybrzeży Korei Południowej rośnie. Teraz to 25 ofiar, ale liczba może radykalnie wzrosnąć. Służby nadal poszukują 271 "zaginionych" osób, jednak akcję ratunkową utrudniają zła pogoda oraz silne prądy.
              ....Do tej pory uratowano 179 osób. Jednak przedstawiciele służb ratunkowych ostrzegają, że szanse na odnalezienie żywych osób są bardzo małe. Mimo to władze w Seulu poinformowały, że planują wykorzystać do poszukiwań bezzałogowy okręt podwodny. "wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,15821759.html#MT

              I wstrzasajace SMS-y uwiezionych wiadomosci.onet.pl/swiat/cnn-dotarlo-do-sms-ow-pasazerow-uwiezionych-na-promie-u-wybrzezy-korei-poludniowej/bdly1

              O ile pasazerowie zaginionego kilka tyg temu samolotu mieli znikome szanse na ratunek, w tym przypadku az trudno uwierzyc,ze cala wspolczesna technika to maly pikus wobec sil natury i nie mozna pomoc. Zawinil najprawdopodobniej najpierw czlowiek, ale brak szybkiej decyzji lub jej opoznienie podczas akcji ratunkowej to efekt przestrzegania jakis procedur i szukania odpowiedzialnych wtedy gdy bezwzglednie liczy sie tylko czassad
              .....
              I zeby byl jakis promyk slonca, ze czasem ludziom sprzyja determinacja , przygotowanie i.... szczescie:
              "67-letni Olek Doba, który od października samotnie płynął z Lizbony kajakiem przez Ocean Atlantycki, dobił w czwartek wieczorem do brzegów Florydy, szczęśliwie pokonując trasę ok. 9 tys. km - poinformował PAP jego przyjaciel, także kajakarz Piotr Chmieliński."
              ...
              "67-letni Aleksander Doba, emerytowany inżynier mechanik z Polic koło Szczecina i kajakarz z pasji, zmierzył się z Atlantykiem po raz drugi. W 2011 r. jako pierwszy człowiek samotnie przepłynął Atlantyk kajakiem, wykorzystując jedynie siłę własnych mięśni. Wówczas przepłynął ocean w najwęższym miejscu, płynąc z Afryki do Brazylii. Tym razem przepłynął ocean w najszerszym miejscu: płynął z Lizbony na Florydę w USA."
              wiadomosci.onet.pl/aleksander-olek-doba-przeplynal-kajakiem-atlantyk-z-europy-do-usa-67-latek-zakonczyl/b8145
              Gdy jakis czas temu wydawalo sie,ze moze bedzie musial przerwac swa podroz zupelnie "niedaleko" od celu i brzegu, bo niekorzystne prady spowodowaly,ze krecil sie ze 2 x "w kolko" / ale naprawde spore../ i nadrobil wiele km dodatkowo.... wszystkim zaimponowal decyzja- walki do konca. A jego zona w wywiadzie powiedziala, ze zawsze bardzo sie o niego boi, ale zna go i wie, ze musi byc naprawde powazny powod zeby postanowil zrezygnowac, bo to nie jest szaleniecsmile, tylko czlowiek, ktory realizuje swoja pasje / dosc pozno odkrytasmile/
              • popaye Re: Przeczytane, usłyszane... tyle się dzieje.. 18.04.14, 22:25
                podziwiam p.Dobe,- starszy ode mnie a taka wydolność, upór i determinacja.
                Nasz Kolega "po fachu" Mila Warum, hmmm.... coś w tym jest iż mechanicy to twarde jednostki smile.
                Z zawodowego punktu widzenia to Ciebie nie muszę "uświadamiać" iż wszystko można obliczyć i przygotować konstrukcje "pływadla" które wytrzyma wszelkie (typowe i przewidywalne) obciążenia takiego rejsu.
                Ale.... sam mam trochę doświadczeń z "woda" i muszę powiedzieć "głęboki ukłon z podziwu" bo taki wyczyn to nie tylko mechanika ale i "psyche" w tym wielomiesięczne
                (24 godz./dobę) obcowanie "oko w oko" z (prawie) nieobliczalnym żywiołem i ten dystans: 9.000 km. - Wooow!.
                Minimalna ilość słodkiej wody z odsalarki, posiłki jak na stacji kosmicznej (raczej "tfuj"),
                nawigacja i łączność zasilana bateria słoneczną......

                Mała dygresja, - "kiedyś" (we wczesnych latach 80-tych) bylem na łódce ze Znajomym
                na IJsselmeer (Holandia).
                To były czasy gdy nie było powszechnie dostępnego GPS-u, radar (w tamtym czasie, na prywatnej, malej lodzi żaglowej to było nierealne marzenie, jako system nawigacyjno/pozycyjny na tej łódce była DECA z którą były (dla nas) jakieś problemy
                wiec, płynęliśmy "na kompas" i.... boje ( kotwiczone w odstępach 1 milowych).
                wieczorem zrobiło się tak mgliście, ze nie było szans na dalsza żeglugę.
                Zakotwiczyliśmy obok ostatniej (zlokalizowanej) boi i poszliśmy spać.
                Rankiem mgła była jeszcze większa (jak: "nożem kroić") widoczność w tym mleku ca:
                2-3 m!.
                Wyszedłem na pokład . nie widać nawet tej boi przy której kotwiczymy, morze co prawda absolutnie "gładkie" a i wiatru: 0 odczucie takie hmmm.... (dla żeglarzy) mało komfortowe i...... nagle w odległości kilkudziesięciu "centymetrów" od naszej lodki przepływa grupa morskich kajakarzy, prawie wiosłami "waląc" o nasza burtę.....
                Lo Jezu.... "coś" takiego widziałem pierwszy raz w życiu, mnie było w tej mgle, "nieswojo" na 10 metrowej, pełnomorskiej łódce ze wszystkimi "szykanami" a Ci na takich łupinkach ca: 10 mil od brzegu....

                A tu: samotnie, i tysiące mil Atlantyku ze wszystkimi (możliwymi) niespodziankami
                i przeciwnościami.
                Najwyższy szacunek.

                pozdr.



                  • popaye Re: Przeczytane, usłyszane... tyle się dzieje.. 19.04.14, 16:50
                    Najmilsza Alfredko,-
                    ".... desperaci"? - nie! to raczej dla nas taki sport kojarzy się z (co najmniej) niezwykłością.
                    Kajakarstwo pełnomorskie to zajęcie dość popularne w Krajach (z konieczności) "zaprzyjaźnionych" z woda, morzem czy oceanami.
                    W Holandii czynnych uprawiaczy tego sportu jest na pewno wielokrotnie więcej niż np.
                    alpejczyków, himalaistów czy.... taterników smile

                    "Niezwyczajne" to to jest dla nas wychowanych w naszym kręgu kulturowym gdzie "morze" to zawsze był taki dodatek jak .... kula u nogi smile
                    My zawsze (historycznie) chcieliśmy "mieć" ale (jak już "było" to... nie bardzo wiedzieliśmy CO z tym zrobić!
                    Holendrzy swoje sąsiedztwo z morzem (jak Anglicy, Francuzi, Hiszpanie, Skandynawowie czy Portugalczycy) traktowali jak podarowane Im przez Boga "okno na Świat" i... robili z tego UŻYTEK.
                    Tu nie wystarczyło się "bać" (jak u nas) tylko widziano w tym SZANSE na pożytek, zresztą skutecznie bo te Państwa "podzieliły" wśród siebie cały ówczesny Świat i to zanim
                    ktokolwiek "wzbił się w powietrze" czy zanim ..... zbudowano kolejkę (linowa) na Kasprowy smile).

                    Za ""szaleńca czy desperata" to (w Holandii) może uchodzić osobnik co z uporem maniaka w niesprzyjających warunkach (zima, mgła, deszcz) "włazi" na jakąś skalista gore
                    by.... guzik mieć z tego a w najlepszym przypadku "radować się" ze udało mu się nie skręcić karku!.
                    Ktoś kto bierze wiosło w rękę by potrenować "obcowanie z otwarta woda" to jest "sportowiec".
                    Opory istnieją w naszych (słowiańskich) głowach, bo Kajak pełnomorski to nie jest taka konstrukcja z dykty znana nam z wypożyczalni na terenie miejskiego stawu parkowego
                    (to szczelne konstrukcje absolutnie niezatapialne!, wyposażone w przemyślny system "stabilizacyjny"), a obcowania z fala, porywami wiatru czy współżycia z prądem (morskim) i tzw. "pływami" można się nauczyć!.
                    TAM to się "wysysa" (prawie) z mlekiem matki która tez (raczej) miała jakieś doświadczenia w obcowaniu z "otwarta woda".
                    W każdym razie, "śmiertelnych ofiar" (czy wypadków) przy uprawianiu kajakarstwa morskiego jest nieporównywalnie mniej niż wśród "taterników" naszego chowu.
                    I.... kto tu jest "desperat czy szaleniec"? smile)
                    W opisanym prze ze mnie przypadku: bylem zaskoczony bo w absolutnej, mglistej ciszy raptem kilka osób, w miejscu nietypowym, zaczęło "drzeć gębę": "Taaag, Taag (ned.: dzień dobry) a Oni nas (łódkę) widzieli z pewnej odległości (mieliśmy zapalone światła pozycyjne) a ja Ich w tej mgle - nie smile
                    ......

                    Dzięki za życzenia, Wam również "Wszystkiego Najlepszego" smile)
                    Jesteśmy w domu.
                    Nie pojechaliśmy do W-wy bo dzieci maja "wpaść" na przyszły, poświąteczny weekend, a my i tak, dokładnie za miesiąc jedziemy do Nich i na ukochane Mazury - będę miał urlop.
                    (he, he - śmiać mnie się chce z tego "urlopu" bo to raczej będzie "spanie na łódce" - budowa wszak czeka by się tym co tam się "dzieje" - zająć.
                    W W-wie mam tez same "przyjemności": zarezerwowane (już) 5 codziennych wizyt u dentysty i ....termin na przegląd serwisowy samochodu.
                    Nic tylko TAK "urlopować" smile)

                    Wesołych Świat,-


                    • warum Re: Przeczytane, usłyszane... tyle się dzieje.. 19.04.14, 18:34
                      Bardzo interesujacy komentarz PopayE, szczegolnie o tych nadmorskich nacjach umiejacych zrobic konkretny pozytek z dostepu do morza, a nie tylko dumnie "posiadajacych" ten dostep...'
                      U nas chyba wielki spadek cisnienia na dworze bo w polowie prac po prostu mnie scielo i musialam sie "zdrzemnac" godzine z hakiem, co mnie sie nie zdarzylo..... od dawna. A moze ze mnie uszlo powietrze / zwane parciem na zrobienie wszystkiego ?smile)/ Teraz juz to bedzie co jestsmile
                      PopayE, tak zagospodarowany urlop to jest wlasciwie czysta ekonomia i 100% pozytku- zajecia obowiazkowe poprzeplatane relaksem, toz to idealny wypoczynek- nie umeczy, a zregeneruje / jak mus- cos/ .
                      PS. Kiedys w lecie w A-damie widzialam w parku maluchy na oko 7-9 letnie /ze 2-ie klasy/ jak nagle zerwala sie duza ulewa , a one ustawily sie prawie jak wojskosmile w rownobok o wielkosci plachty, ktora albo mialy na wszelki wypadek idac tam albo panie nauczycielki wyciagnely z pobliskiej "szatni" blyskawicznie, i staly grzecznie z wyciagnietymi do gory rekoma- jak pod dachemsmile Jak ktores reka bolala, to zmienalo, ale zasada musiala byc zachowana, ze nie wszyscy na raz i nie kilka obok siebie , bo zapadlby sie ten ich prowizoryczny daszek. A operacja zwijania / rolowania to byl majstersztyk pod dyktando pan/ chyba ichnich wuefistek?/ . I co dzieci zaraz po 10-15 min, ulewie zrobily? A no wsiadly do... kajakow i na cwiczebny plytki /rekreacyjny/ kanal. Po to przyszly. Mimo,ze trawa byla b.mokra i wsiadaly na pewno lekko zawilgocone, chyba sa od dziecka oswajane z woda i przyzwyczajane, ze .... trzeba byc dobrze przygotowanym na rozne ewentualnosci w zyciu. I robic swojesmile
                      Pogodnych Swiat!
                    • alfredka1 Re: Przeczytane, usłyszane... tyle się dzieje.. 19.04.14, 19:08
                      te "brzydkie" określenia wiosłujacych wynikły tylko z mojej trochę skrzywionej wyobraźni . Nie pomyślałam, że oni was widzieli.
                      Podziwiam żeglarzy, wioślarzy , kajakarzy.
                      gdy bywałam u rodziny w Giżycku to z kuzynami pływalismy i łodzią i kajakiem i starą łajbą
                      .Bedąc w ciąży popłynęliśmy z Wodnikiem do Mikolajek. Na jeziorze szaleli !!tak!! azjaci na wodnych skuterach a może na innym piekielnym sprzęcie. Śmignęli nam przed dziobem, W.zrobił skręt i udało się, przeżylismy wszyscy troje smile). Nawet to wspominam z nostalgią a Wędrowiec nie boi się wody smile
                      Pogodnych świąt życzę Wam obojgu.
                      Jutro jedziemy nad wielką wodę. Ahooooooj!!
                        • warum Re: Przeczytane, usłyszane, zobaczoczone... 23.04.14, 18:52
                          Popodziwialam widoksmile Zabraklo mi jednak kolejny raz osobistych uwag i komentarzy z podrozy ... popraw sie Chris, proszesmile / ja tam nie bylam i wiem ,ze nie bede, a jestem ciekawa /

                          Jako czytaczke dzis mnie ruszyly sprawy, ktore ciagna sie jak przezute sapgetti, ..../ mam nadzieje, ze wszyscy juz po obiedzie? / - cytaty do podparcia - z Onetu, Interii i Dziennika Gazety Prawnej
                          1/ moj "ulubieniec" od PR na tle autostrad i Pendolino, tak wielki milosnik meskiej bizuterii w postaci zegarkow, ze "wymienial sie" nimi nawet "z kolegami"smile, ktorego teraz ciagaja po sadach, wyjasnil watpliwy watek w sposob przezroczysty / ...mocno chcial, ale go nie bylo stac... / wiec:
                          ... "Od kiedy syn zaangażował się w życie polityczne, był bardzo transparentny - zeznała łamiącym się głosem matka Nowaka.
                          Potwierdziła, że na prośbę syna zamiast prezentów na różne okazje, przekazywali mu z mężem - za pośrednictwem synowej - gotówkę na zegarek, o którym Sławomir Nowak marzył.
                          Według jej zeznań były to kwoty 300-400 zł przekazywane przez kilka lat - jej zdaniem łącznie uzbierało się ok. 4000 zł.
                          W tym czasie - jak zeznała matka - jej mąż miał rentę około 1000 zł, a ona otrzymywała emeryturę ok. 1500 zł. Potwierdził to ojciec Nowaka.
                          ...Żona oskarżonego zeznała w sądzie, że to był jej pomysł, iż "dobry zegarek będzie dopełnieniem wizerunku polityka".
                          - Zresztą mąż od dawna o tym marzył, ale uważał, że kwota jest duża.
                          Ja postanowiłam zrealizować jego marzenie i namówiłam jego oraz teściów do zbierania pieniędzy.
                          Oni pomysł podchwycili - mówiła Monika Nowak."

                          fakty.interia.pl/polska/news-zona-i-rodzice-nowaka-zegarek-byl-prezentem-od-nas,nId,1414155
                          Mozna pozazdroscic b. ministrowi oszczednych rodzicow.

                          2/ I znow do gry wraca moj "ulubiony" Stadion Narodowy/ pamietny za te zasluzone , zgodne z prawem i podpisanymi umowami - ekstra premie !!!/
                          "NIK wystawiła negatywną ocenę działania poszczególnych ministrów sportu i turystyki, którzy odpowiadali za realizację tej inwestycji.
                          ... "Kwiatkowski zaznaczył, że Izba nie skierowała jednak żadnych wniosków do prokuratury. - Nie uznaliśmy, że żadne z tych zdarzeń wymaga oceny w wymiarze prawno-karnym.
                          ..."Jako przykład finansowo mniejszych nieprawidłowości, ale budzących bardzo duże wątpliwości, wymienił zakup wyposażenia kuchennego na stadionie.

                          - Nieprawidłowo wydatkowano np. 36 mln zł na wyposażenie powierzchni gastronomicznych dla firmy, która robi usługi cateringowe na stadionie - powiedział Kwiatkowski. - Ten koszt powinien ponieść ten, kto jest najemcą albo ten, kto jest operatorem stadionu, a nie ministerstwo sportu - wyjaśnił."
                          eurosport.onet.pl/nik-negatywnie-o-nadzorze-nad-budowa-stadionu-narodowego/j995f
                          3/ EURO 2012 to od lat nieustannie zyla pieniedzy.....
                          " Choć od mistrzostw minęły już prawie dwa lata, to utworzone w celu organizacji imprezy spółki mają się dobrze.
                          A ich szefowie zarabiają krocie."
                          serwisy.gazetaprawna.pl/praca-i-kariera/artykuly/791142,dla-urzednikow-wciaz-trwa-euro-2012-szefowie-spolek-zarabiaja-krocie.html
                          I podsumowanie w temacie "panstwowej gospodarnosci", zwanej przez wielu polska "zaradnoscia"...
                          "Polak potrafi. Ale inni nie gorsi.

                          "By być sprawiedliwym, trzeba podkreślić, że to nie tylko ministerstwa sportu czy rolnictwa mają swoje przechowalnie. Bo ministrowi obrony podlega Agencja Mienia Wojskowego. Jej zadaniem jest „sprzedaż lub inne zagospodarowanie nieruchomości zbędnych dla Ministerstwa Obrony Narodowej i Ministerstwa Spraw Wewnętrznych”.
                          Czy kiedykolwiek zakończy swoją działalność? – Akty prawne regulujące działanie AMW nie wskazują terminu wypełnienia przez agencję swoich ustawowych obowiązków, ponieważ zgodnie z intencją ustawodawcy AMW nie została powołana na z góry określony czas funkcjonowania – odpowiada rzecznik MON Jacek Sońta.
                          Ma to swoją logikę – przecież ministerstwa cały czas będą kupowały rzeczy, których po pewnym czasie już nie będą potrzebować."
                          forsal.pl/artykuly/670999,spolki_celowe_przechowalnie_ktore_zyja_wlasnym_zyciem.html
                          W tym kraju jak widac -pieniadze sa, tylko trzeba umiec je brac. No, moze nie dla wszystkich sa. Bo nie wszyscy maja odpowiednio podpisane umowy....
                          I jak ten milosnik golfa na Florydzie b.minister smial mowic, ze "Polska to dziki kraj"?



                        • alfredka1 Re: Przeczytane, usłyszane, zobaczoczone... 23.04.14, 21:45

                          Warum droga, dziekuje za przeglad prasowy... ja juz nie potrafie wwybrać z prasytego co naprawdę jest ważne. Natomiast bardzo dokladnie czytam czwartkowe dodat6ki do Gazety. Polecam.
                          Chris - Valletta piekna napewno, Twoja kartka zachęciła mnie do zaglądniecia do Googli.
                        • chris.w3 Re: Przeczytane, usłyszane, zobaczoczone... 24.04.14, 23:57
                          ...na FotoForum to moje zdjęcie zajęło dzisiaj 5 miejsce w rankingu 100 najczęściej oglądanych,

                          w ogródku działkowym, w Garten Kolonie Oenhausen e.V., gegründet 1904 (ogródki działkowe, założone w 1904), przy Friedrichshaller Straße, Berlin (Schmargendorf), kwiecien 2014

                          https://fotoforum.gazeta.pl/photo/3/mb/hc/djws/MCWuPvsIpua1jZbOBB.jpg

                          • chris.w3 Re: Przeczytane, usłyszane, zobaczone... 25.04.14, 22:55
                            ...nie wiem czy tego nie za dużo? (czy nie za często pokazuję?), ale dzisiaj moje zdjęcie uplasowało się w rankingu na FotoForum znów w pierwszej dziesiątce, tym razem to i na 6 miejscu,

                            w dziedzińcu pałacu Grand Master's Palace, zbudowanego w 16. wieku, siedziba prezydenta państwa, Valletta (stolica kraju), Malta, pazdziernik 2013

                            https://fotoforum.gazeta.pl/photo/4/mc/hc/g1li/AW8l6YWuVkih8CPN5B.jpg

                            • warum Re: Przeczytane, usłyszane, zobaczone... 26.04.14, 10:11
                              Chris, jak czujesz,ze to Ci sie podoba jest w jakis sposob wyjatkowe, to czemu masz opory? Dziel sie, skoro to wazne.
                              Przyznaje,ze ze sztuka niewiele mam wspolnego, ale na tym zdjeciu widze tylko te drzwiczki szafki , ktora "na sile montowal" jakis "fachowiec" po praktykach w naszym PRL-u. No, moze bardziej na poludnie lub dalej na wschod.... I to na dziedzincu prezydenckim wsrod oryginalnych detali?... hmm, chyba "konserwator zabytkow" akurat byl zajety doradzaniem przy renowacji jakiejs willi prywatnego inwestora we Wloszech..../ nasi budowlancy sa specami w renowacji tamtejszych zabytkow/
                              A to przeciez detale stanowia o klasie /jakosci/.
                              I juz mialam napisac,ze u nas nie jest zle, ale.... kilka dni temu przeczytalam artykul, ze z ta ochrona zabytkow to jednak nie tak rozowo...
                              www.tvn24.pl/wroclaw,44/zaplaci-7-tys-zl-za-wyburzenie-perly-architektury-za-zlom-mogl-dostac-nawet-100-tysiecy,421534.html
                              Oczywiscie temat rzeka, z mnostwem watkow ale.....to przeciez dziedzictwo. Nie kazdy musi byc wlascicielem oryginalnego zabytku. Ale wielu- cenna lokalizacja- pozbawia hamulcow.
                                  • warum Re: Przeczytane, usłyszane, zobaczone... 27.04.14, 07:38
                                    Dla wielu ludzi dzisiejszy dzien przejdzie do historii.
                                    ... "Jeszcze w latach zimnej wojny, w 1964 r., Wojtyła jako jedyny polski biskup odważył się przyjąć pierwszą delegację katolików z RFN w Auschwitz. Kiedy się jej po dwóch godzinach oczekiwania nie doczekał, mylnie poinformowany o dacie spotkania, przyjechał ponownie na drugi dzień - to wspomnienie Karla Lehmanna, dziś kardynała, wtedy profesora teologii na uniwersytecie we Fryburgu.
                                    Jego zdaniem to otwartość Wojtyły na dialog, tak mocno zademonstrowana podczas wizyty w RFN, zadecydowała o stanowisku niemieckich kardynałów na konklawe."
                                    .."Czy zgodzi się zostać głową Kościoła? Ani König, ani Höffner nie konsultowali z nim swojej rozgrywki.
                                    - Wojtyła siedział w drugim rzędzie na ukos za moimi plecami - wyznał po latach König.
                                    - Kiedy Villot podszedł do niego i zapytał, czy przyjmuje wybór, widziałem, jak ten z największym spokojem przytaknął."
                                    wyborcza.pl/magazyn/1,137881,15854720,Bog_jest_wszedzie__Rosja_blisko.html#MT
                                    Tu to zaskakujace dla nas konklawe "w pigulce", pontyfikatu Jana Pawla II i Jana XXIII nie da sie tak strescic.
                                • jan.kran Re: Przeczytane, usłyszane, zobaczone... 27.04.14, 11:05

                                  Ja mam bardzo anbiwaletne uczucia.
                                  Z perspektywy czasu myślę że pontyfikat JP II był ogromnie wazny dla Polski.
                                  Ja pamiętam dzień kiedy wybrano Papieża ... to byla euforia nie opisania. Tylko teraz widzę że to z religią miało niewiele wspólnego , to było na zasadzie: komuchy dostały za swoje , mamy kogoś ważnego kto nas wesprze , Polska przedmurzem chrześcijaństwa i Chrystusem Narodów.
                                  Ludzie kompletnie niewierzacy byli w euforii.
                                  Pierwsza pielgrzymka do Polski to było coś nie opisania. Ja szłam na piechotę w ogromnym pochodzie , większym niz pierwszomajowysmile) z jednego końca do Wrolawia na drugi na spotkanie z Papieżem gdzie szli wszyscy , młodzi , starzy , studenci robotnicy licealiści.
                                  Wreszcie pojawił sie ktos kto mówił normalnym , prostym , patriotycznym językiem. Kto poruszył i zjednoczył naród.
                                  Ale to nie byla religia , to było poczucie wspólnoty i powiew wolności.
                                  Oczywiście aspekt religijny był , jasne ale nei na pierwszym miejscu.
                                  To co sie dzieje obecnie z KK w Polsce to totalna porazka , ksieża absolutnie nie wykorzystli potencjału jaki mieli.
                                  Ja raczej sie nie podniecam kanonizacją nawet nie ze względu na to że jestem agnostyczką tylko ząb papieża i Jego krew to dla mnei jakiś Kosmos i ogólnie cała histeria wokól kanonizacji jakoś tak mało religijna dla mnie jest...
                              • chris.w3 Re: Przeczytane, usłyszane, zobaczone... 27.04.14, 22:32
                                warum napisała:
                                > ...na tym zdjeciu widze tylko te drzwiczki szafki...

                                ...nie napisałem w opisie zdjęcia, zdjęcie przedstawia fontannę i za tymi drzwiczkami znajduje się instalacja dopływu czy odpływu wody.
                                Faktycznie moglem zrobić ujęcie z innej strony bez eksponowania tych drzwiczek.
                                Ale tak to bywa, gdy zdjęcie nie robi profesjonalista lecz jakiś pstrykacz.
                                • warum Re: Przeczytane, usłyszane, zobaczone... 28.04.14, 07:19
                                  Chris, alez tu nie chodzi o zdjecie... przezciez "profesjonalista" to najpierw by je obrobil zanim by upublicznilsmile.... Ja juz jestem oswiecona, ze to czym sie zachwycam jako doskonalosc artysty, to dzielo sztuki- technicznejsmile)) A co do prawdziwych profesjonalistow- zeby zrobic dobre zdjecie to trzeba byc chyba a/ pierwszym, b/ byc w okreslonej porze swiatla naturalnego c/ nic innego nie robic, tylko szukac "wyjatkowych okazji". Ale im za to placa. Amatorzy i milosnicy fotografii maja prawo robic zdjecia jakie im wyjda i jakie im sie podobaja. U mnie to skazenie zawodowe, nic nie majace wspolnego z fotografia. Wklejaj dalej i sie niczym nie przejmuj! Ja dzieki temu widze jak inny jest swiat.Pozdrawiam.
                            • jan.kran Re: Przeczytane, usłyszane, zobaczone... 27.04.14, 22:08
                              chris.w3 napisał(a):

                              > ...nie wiem czy tego nie za dużo? (czy nie za często pokazuję?), ale dzisiaj mo
                              > je zdjęcie uplasowało się w rankingu na FotoForum znów w pierwszej dziesiątce,
                              > tym razem to i na 6 miejscu,
                              >
                              > w dziedzińcu pałacu Grand Master's Palace, zbudowanego w 16. wieku, siedziba pr
                              > ezydenta państwa, Valletta (stolica kraju), Malta, pazdziernik 2013
                              >
                              > https://fotoforum.gazeta.pl/photo/4/mc/hc/g1li/AW8l6YWuVkih8CPN5B.jpg

                              ### Jak o mnie chodzi to nie za dużo i nie za częstosmile
                              Coraz bardziej intryguje mnei ta Malta...

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka