Herbata. Czajnik 132.

    • popaye Herbata dla .... chorowitych :) 04.03.16, 19:50
      luty to nie tylko miesiąc o zmiennej liczbie dni ale i inaczej wesoły potrafi być! smile
      Może, hmmm......., nie zawsze tak jest w Polsce ale np.:moich doświadczeń,- to taaak!.
      Lubicie (malutkie!) makabreski ? - no to posłuchajcie.
      Ostatniego lutego wracamy (z Mazur) do "jeszcze domu" a, ze to kawal drogi, postanowiliśmy zatrzymać się ca. 200 km przed celem podroży, odwiedzając "starych" Znajomych dla których zawsze było "za mało czasu" by do Nich wpaść.
      Teraz emeryci i z czasem większy luz, wiec: czemu nie?.
      Zostajemy "do jutra", wiec.... wychodzimy (wspólnie) "na miasto" buszując (paniom do towarzystwa) "po sklepach" (mieliśmy robić wspólnie mocno wykwintna kolacje) smile.

      Podczas tej (milej) eskapady, w kolejnym sklepie, ja.... padam.
      Niby "nic" tylko uczucie silnego ścisku w "mostku" i brak powietrza = oddycham, ale czuje się jak bym nie oddychał i.... tyle.
      Nie wiem czemu, po chwili, jakaś kobieta (też klientka tego sklepu) rozpina mi płaszcz "mówiąc coś do mnie", inna pani (tez nieznajoma!) trzyma moje nogi wysoko w górze a ja, hmmm....
      leżę (na plecach) na posadzce sklepu sad.
      W ciągu kilkunastu sekund, wokół mnie, gromadzi się spora grupka klientów, w tym (naturalnie) moje panie (małżonka i Znajoma), ktoś dzwoni po Pogotowie, jeden z klientów okazuje się być lekarzem i proponuje pomoc a Pani co "rozpinała mi płaszcz" okazuje się być zawodowa Pielęgniarką i "organizuje" cala akcje "pomocową".
      Ja, naturalnie, natychmiast chce wstawać i skończyć ten cały "cyrk", ale.... jakoś nogom nie udaje mnie się podnieść (do pozycji wertykalnej) i "w ogóle jakiś taki "słabosilny" jestem.
      Podjeżdża Pogotowie, pakują mnie na nosze, podpinają do EKG i, po chwili, ratownik medyczny komunikuje mi: "pan ma zawał"!! - proszę leżeć spokojnie, jedziemy do Szpitala.
      Podpinają mnie do kroplówki, informując parę naszych Znajomych "gdzie" nas wiozą (dojechali własnym samochodem), małżonka może jechać wspólnie (ze mną) - karetką.

      No i tak znalazłem się w Szpitalu, daleko od domu (o Kraju już nie mówiąc), z zawalem serca co ukonorowało moje marzenia o (wreszcie!) "wolności" na emeryturzesmile.

      Dzisiaj, mija 4,5 dnia mojego pobytu w Szpitalu /-lach/.
      Jest tak: Mogę, (choć nie muszę!) być (w klinice) jeszcze do poniedziałku!.
      Pewnie to (dla mnie) ostatnia okazja by opisać Wam (na bieżąco i na własnym przykładzie): jak wygląda życie pacjenta w prozaicznym, typowym małym (raczej), prywatnym i jednym z kilku Szpitalu na dalekiej (niemieckiej) prowincji w 400 tys. mieście Bielefeld.
      Na Niemcy to.... prowincja, u nas (w Polsce) to wielkość "metropolitalna" bo po Warszawie to 400 tys. mieszkańców jest wielkie miasto smile
      Jestem w Franciskus Hospital Bielefeld www.franziskus.de/unser-haus.html
      miałem (serio!) poważny zawał, jestem po "operacji", czuje się "jak przed zawalem" a teraz....
      siedzę w kawiarni (szpitalnej!) podgryzam kawałek ciasta i popijam filiżanką kawy (dobrej!).
      Na herbatę będzie czas "po kolacji" smile
      No to.... do jutra smile

      pozdr.,-




      • mammaja Re: Herbata dla .... chorowitych :) 04.03.16, 22:27
        Popaye, ale wyciąłeś numer ! Mimo wszystko lepiej w Bielefeld niz w uroczym zakatku Mazur! I to tak zupelnie bez żadnych zapowiedzi - poprostu tak sobie "padleś" ? Chwała Bogu, że tak się skończyło ! A jaka przeszedłeś operację" Bardzo współczuje Tobie i małżonce ( niezłe się nadenerwowała). Zyczę powrotu do pełni sił, ale chyba uważaj na siebie. I napisz jak jest w tym szpitalu smile Pozdrawiam 1
        • alfredka1 Re: Herbata dla .... chorowitych :) 04.03.16, 22:41
          Witaj miedzy swoimi smile)) szczęśliwie się skończyło /pewnie "bajpasy" Ci założono .../
          Tylko teraz nie szalej z radości, że żyjesz , wszystko rób powolutku i z rozwagą . Jesienią będziesz już mógł drwa rąbać do kominka.
          Uściskaj delikatnie żonę od nas smile) i pisz chociaż parę słów na tydzień.
      • wedrowiec2 Re: Herbata dla .... chorowitych :) 04.03.16, 23:22
        Wracaj do zdrowiasmile Jak to dobrze, że byłeś w sklepie, wśród ludzi, a nie za kierownicą samochodu.
        Szpital, sądzac z opisu jest dobry, wszak jest szpitalem akademickim.
        Pewnie założono Ci stenty? Kiedyś zawał związany był z parotygodniowym leżeniem, a teraz ... kawiarnia, ciastkowink
        Wracaj do zdrowiasmile
        Będziemy czekać na raporty o rehabilitacji.
        • omeri Re: Herbata dla .... chorowitych :) 04.03.16, 23:30
          Wracaj Popaye do zdrowia, dobrze,ze pomoc była szybka. Czekam na dalsze komunikaty pacjenta o stanie zdrowia.
          Trzymaj sie dzielnie i pozdrowienia dla małżonki.
      • popaye Re: krotka makabreska cd. 05.03.16, 12:57
        Witajcie smile

        właśnie jestem po śniadanku - zjadłem je z małżonką którą codziennie mnie rankiem odwiedza
        przywożąc świeżutką kawę, parzoną jak lubimy i gatunku który od lat (do domu) kupujemy.

        Śniadanie "oficjalne" podawane jest (w weekend!) o 8³⁰ i oparte na cateringowych dostawach, ale hmmm.... tu (i w ogóle w "posiłkach") nastąpiła gruntowna zmiana "jakościowa" nawet w stosunku do tego co pamiętam od mojego ostatniego pobytu w (niemieckim) Szpitalu przed
        ca.: 8-miu laty.
        Pacjentów codziennie odwiedza Dietetyczka i w zależności od zaleconej diety (standard, lekka, wegetariańska, pełnoziarnista itp.itd) posiłki są przyrządzane z produktów preferowanych przez pacjenta (np.: jak RYBA to do wyboru potrawa z łososia, soli, pstrąga albo sandacza), jak sok na śniadanie to (indywidualnie do wyboru): czysto-pomarańczowy, albo z owoców europejskich albo np.: z..... buraków ćwikłowych i jabłek! smile.
        To wszystko nie do wiary ale (myślę). ze KONKURENCJA dostawców cateringu uczyniła takie fanaberie (pacjentów i dietetyków) - możliwymi.
        Lubicie TAK? no.... to uważajcie by PiS Wam nie zrobił wszystkiego "upaństwowionym" bo
        w systemie takim tylko (raczej) kartki i kolejki są możliwe smile
        "Fanaberie" to (tylko!) kapitalizm i.... Wolny Rynek! - cudów nie ma! smile)

        Kto za to płaci?
        tu mogę tylko na własnym przykładzie "komentować":
        - świadczenia medyczne (badania, zabiegi, lekarstwa, opieka medyczna/pielęgnacyjna/terapeutyczna - pokrywa w 100% moje (standardowe!) Ubezpieczenie "emeryckie".
        - świadczenia hotelowo/żywieniowe - dopłacam 10 Euro za każdy dzień pobytu w Szpitalu.
        To jest śmiesznie mało w stosunku do realnych kosztów życia w RFN,- nawet "w domu" za te pieniądze nie przeżyjesz! (koszt czynszu i jedzenia).
        - TV, Radio - kazde lozko ma cos w rodzaju pilota do ktorego mozna podlaczyc sluchawki i wybrac sobie program radiowy lub TV z kilkudziesieciu. Monitor TV jest "wspolny" dla obydwu mieszkancow pokoju.
        - extra platne jest szybkie lacze bezprzewodowego Internetu - 1 Euro/dobe.
        To jest "po kosztach" (tak sie tu m/w placi za stale lacze), jedynym "ograniczeniem" jest mozliwosc przesylania (i odbioru) danych do po 3.000 MB (w obie strony).
        Nawet dla mnie, który ogląda sporo filmów to ilość w zupełności wystarczająca, zresztą "gdy by" było za mało to za 1 Euro można sobie dokupić taką samą porcję smile

        Ostatnia uwaga o OBYCZAJU (i różnicach) miedzy Polska i krajem Sąsiadów: z czym Wam się kojarzy Kościół Katolicki?

        Bo.... właśnie KK (niemiecki) jest właścicielem Szpitala w którym przebywam i od "cywilnego" rożni się tylko tym, ze na tablicy informacyjnej (w hall-u, obok recepcji) podany jest m.in.: nr. pokoju i telefon do.... siostry zakonnej i pastora gdy_by "ktoś" odczuwał potrzebę porozmawiania. W Szpitalu nie ma żadnej kaplicy, "świętych" obrazów itp.itd. - niekiedy (na korytarzach czy w pokojach administracji, (NIGDY w pokojach pacjentów!) wisi krzyż, a właściwie "artystyczna" stylizacja krzyża (bronzowy odlew) zresztą "malutkich" (ca.15 x 10 cm) - rozmiarów.

        Szpital jest stałym miejscem praktyk (i staży) studentów i Absolwentów AM w Hannover_ze
        co słusznie zauważyła nasza Wędrowiec.
        Ma to hmmm.... konsekwencje (takie dobre i ... "dziwne").

        Nie wiem jak jest w Polsce, w takich Szpitalach, ale co obserwuje tutaj to.... niesamowita hierarchia! = szef Oddziału (dr.dr.) to dla tych (studentów i praktykantów!) to jest BÓG! - już pod Jego spojrzeniem, cale to studenckie towarzystwo się "czołga"smile
        Wyobrażam sobie, gdy by tu przybyła prof. (!!!!!!) Wędrowiec to cale to towarzystwo (wraz z bogiem-oddziałowym) "czołgało" by się ale.... po suficie! smile)

        Ja - jako pacjent - cd. wczorajszego "story" smile

        W Szpitalu, na Oddziale Przyjęć, zostałem podłączony do EKG, kroplówki (pewnie z dodatkiem jakiegoś "rozcieńczalnika krwi") i pobrano mi kilka probówek krwi do badan, "na twarz" dostałem maskę tlenowa (3% wzbogacenia) i..... krzesło dla popayE_owej dostawione do łóżka by mnie "pocieszała" i chroniła przed stres_em smile

        Po ca 20 min. - rozmowa z lekarzem oddziałowym: to zawal, b.niska saturacja (krwi) + złe wyniki pozostałych badań = na Oddział Kardiologiczny (4-te piętro).
        Tam: obowiązkowa ! (cholery można dostać) kroplówka i podłącze do indywidualnego nadajnika EKG który przekazuje dane (on-line) do Oddziału Intensywnej Opieki gdzie "gdyby" nastąpił stan krytyczny będzie ALARM smile
        Widzę (na monitorze) ciśnienie mam: 200/95, puls:110 (!!).

        Noc - nie mogę spać, wszystko mnie "uwiera", wnerwiają "druty i szlauchy" którymi jestem popodłączany do monitorujących urządzeń ale: przemiłe pielęgniarki i..... popayE_owa może mi towarzyszyć (!!!) - cały czas!.
        Pokój jest dla 3-ch pacjentów ale leżę sam!.

        Rano (1 marzec) - czuje się tragicznie: połamany, niewyspany i..... z uczuciem stałego niepokoju - tragedia sad
        Ciśnienie: 190/85, puls: 90, po śniadaniu (nie mam ochoty, tylko dwa łyki kawy) badania:
        Echo (serca) i tomografia en.wikipedia.org/wiki/Computed_tomography_of_the_heart
        - (subiektywnie) czuje się dużo(!) lepiej i..... chce do domu ale (w rezultacie mych "życzeń") pobierają mi jakieś niesamowite (4-ry próbówki) ilości krwi i..... informacja o rozmowie z szefem-lekarzem w/s wyników moich badań i ew. terapii.
        Po poludniu, już "wiem": badania pokazują: "obraz nędzy i rozpaczy" moich wyników (w porównaniu do tzw. normy) i decyzja o dodatkowym badaniu (nie wiem jak to jest po polsku):
        Herzkatheteruntersuchung czyli (engl.): en.wikipedia.org/wiki/Cardiac_catheterization
        "haczyk" jest taki iż laboratorium (do tego badania) jest w innym Szpitalu (w sąsiednim mieście do tego!) które jest "wspólne" dla kilku Szpitali (!!!).
        Ale: mnie ma być "wsio ryba" bo pojadę tam przetransportowany "w łóżeczku" z naszym chirurgiem-kariologiem, wiec "spoko" smile)
        Dostałem do poczytania kilka broszur opisujących oczekujące mnie badanie, humor mi się pogorszył jak opiekująca się mną Madeleine (fajna "laska") i jednocześnie oddziałowy lekarz-stażysta próbowała mi uświadomić iż: "ja chyba nie zdaje sobie sprawy jak poważny jest stan mojego organizmu?".
        Subiektywnie: trochę "lepiej", nauczyłem się chodzić z "okablowaniem" i nadajnikiem w kieszeni
        i.... nawet przestały mnie irytować "podłącza" (do żył) na obydwu moich wierzchach dłoni sad.
        Wieczorem, zjeżdżam (z małżonką) do szpitalnej kawiarni i..... próbujemy kultywować "normalność" choć ja w.... piżamie i szlafroku smile))).

        chyba..... zrobię przerwę bo .... akurat dostarczają nam obiad smile

        pozdr.,-
        (dzięki za Wasze życzenia smile )
        • wodnik33 Re: krotka makabreska cd. 05.03.16, 14:11
          Popaye, czytając Twój przypadek chorobowy dosłownie najpierw zmartwiałem. Jak już byłeś pod lekarską opieką, znacznie się uspokoiłem.
          Ale gdyby to stało się w Twoim Mazurskim domu. Dojazd karetki trwałby bardzo długo. Nie mają napędów na cztery kółka a i drogi chyba też niespecjalne. No i szukaj gzdieś nad jaziorem domu z pacjentem. Potem dojazd do szpitala. Też wymaga czasu i spokoju. Trwało by to bardzo długo.
          Druga pomyślna wiadomość to to że już nie prowadziłeś samochodu. Przypuszczam że na autostradzie jedziesz około 150 kmh. Mam wyobrażnię i na szczęście byłeś już między ludżmi i to fachowcami.
          Kuruj się dokładnie tak jak zelecają lekarze. A Potem też stosuj się do ich decyzji.
          Życzę zdrowia, dużo zdrowia. Pozdrów Panią Popayową. Na pewno to przeżywa.
          No to życzę smaczej, poobiednej kawy.
        • wedrowiec2 Re: krotka makabreska cd. 05.03.16, 16:00
          popaye napisał:

          > Witajcie smile
          >

          Witajsmile
          Popayu, od samego czytania Twoich wyników i opisu objawów można dostać zawału serca. Drugi zawał przychodzi po lekturze szpitalnych warunków. U nas też zaczyna być coraz lepiej, ale raczej zaczynało, bo "dobra zmiana" pewnie dotknie i służbę zdrowiasad

          > Wyobrażam sobie, gdy by tu przybyła prof. (!!!!!!) Wędrowiec to cale to towarzy
          > stwo (wraz z bogiem-oddziałowym) "czołgało" by się ale.... po suficie! smile)

          Lepiej, niech nie czołgają się po suficie, jeszcze ktoś się oderwie i spadnie na leżącego pacjentawink

          Cardiac catheterization, to cewnikowanie serca, najczęściej połączone z badaniem jego naczyń krwionośnych (koronarografia). Podczas niej często prowadza się specjalne rurki (stenty) udrażniające naczynie krwionośne (koronaroplastyka). To dzięki temu zabiegowi możesz pić kawę w szpitalnej kawiarence.

          Jakie są prognozy lekarzy? Wiesz, kiedy wyjdziesz ze szpitala? Sądzę, że będziesz musiał na parę tygodni pojechać do sanatorium, by w pełni wrócić do zdrowia.

          Życzę zdrowia i czekam na dalsze, okołoszpitalne wieścismile
        • popaye Re: krotka makabreska cd. 05.03.16, 21:28
          środa (2 marzec):

          Samopoczucie (moje) bez zmian, mam wysokie ciśnienie i kolejna noc (praktycznie) bezsenna - irytuje mnie wszystko: wiązka kabli (od monitoringu) na której "mam spać" - najbardziej sad
          W oczekiwaniu na jutrzejsze badanie dwa mało sympatyczne i krepujące (dla mnie) zabiegi:
          Młoda studentka ma za zadanie ogolić okolice mojej tętnicy pachwinowej a "efekty" tego zabiegu oceniał lekarz/opiekun, z komentarzem: " ma Pani chłopaka? - to proszę, dziś wieczorem szczegółowo zapoznać się (praktycznie!) z pojęciem "okolice tętnicy pachwinowej" i..... poprawić te Pani "dokonania" smile) "
          Echosondę tego miejsca .... tez robiły mi (dwie) stażystki, - no cóż rozumiem, "gdzieś" te (przyszłe) "orły światowej medycyny" uczyć się muszą smile.

          czwartek (3 marzec).
          rankiem (7°°) jeszcze nie wiedziałem iż to "najgorszy" (do wytrzymania) dzień tej mojej "zawałowej" przygody i to wcale nie ze wzgl. mej choroby tylko:.... "ze to Niemcy - właśnie".

          O 7°° rano 2-ie dziewczyny (miłe) z transportu medycznego "pakują" mnie do karetki i.... jedziemy do pobliskiego Herford do www.mathilden-hospital.de/willkommen.html
          gdzie mam mieć przeprowadzony zabieg: " ....cewnikowania serca, najczęściej połączone z badaniem jego naczyń krwionośnych (koronarografia)" - dzięki Droga Wędrowcze! smile.

          Zabieg miał być o 8°° ale, okazało się iż (w realu) czekałem (w pokoju "przed zabiegowym" = TV, video, Radio, prasa aktualna i spora biblioteczka klasyki i kryminałów smile ) do godz.: 11°°
          - .... wrrrrr.
          Dlaczego? bo: "to Niemcy - właśnie" (szkoda czasu na tłumaczenie).

          Wjeżdżam wreszcie do tego Laboratorium (rodzaj sali operacyjnej z dużą ilością monitorów i wielodymensjonalną aparaturą "prześwietleniową" smile
          de.wikipedia.org/wiki/Herzkatheteruntersuchung#/media/File:Herzkatheterlabor_modern.jpeg
          Z głośników sączy się rock-muzyka a przemiła dziewczyna (towarzystwo ca: 40-50 letnie: 4-ry Panie + znany mnie kardiolog-chirurg) ) "uprzedza mnie" że bym się nie "dziwił" (zabieg będzie bez narkozy tylko ze znieczuleniem miejscowym!) ale Oni (zespól zabiegowy) są "drużyną" pracującą razem od lat, lubią się i..... podczas zabiegów - słuchają rock-muzyki a i (nawet) tańczą lub.... śpiewają smile
          Jak mam "ochotę" to do śpiewu (wspólnego) - zapraszają bo tu sama klasyka (Rod Stewart - dokładnie - akurat) smile)

          Sam zabieg nie jest ani bolesny ani uciążliwy (dla pacjenta) tylko świadomość iż w moim układzie naczyniowym grzebią "drutami i cewnikami" trochę.... przeraża smile
          Dla "odpornych": nie ma możliwości oglądać "pola operacyjnego" (wejścia do tętnicy pachwinowej)
          ale (jak chcesz!) na ekranie monitora pacjent może oglądać dokładnie to co widzi chirurg-kardiolog:
          każdy kawałek układu krwionośnego z sercem gdzie dociera sonda smile
          Badanie trwa ok. 20-tu min. i...... rozmowa z kardiologiem: jak wygląda stan moich żył i arterii "dosercowych".
          Na 2-ch (z trzech) mam przewężenia prawie "całkowite" i..... (moja decyzja!) - zakładamy tzw. stendy czy: .... na sale operacyjną i.... robimy baypas_y (na otwartym sercu = głęboka narkoza+rekonwalescencja kilkutygodniowa)?.
          No ooo: ja jestem chory ale (chyba?) nie na umyśle! - odpowiadam miłemu Kardiologowi smile

          O dwa stendy: 3.0 mm x 15 mm (Medtronic) i 2,75 mm x 24 mm (PROMUS Boston Scientic)
          mój "odwłok" się (dożywotnio) "wzbogacił" smile
          Zabieg (wszystko razem) trwał ok. 2-ch godz. i jego efekty moglem oglądać na monitorze.
          Trzeba przyznać: nowoczesna technika medyczna i jej możliwości są FASCYNUJĄCE! smile).
          No i..... technika odtwarzania dźwięku (quattro) - tez!: wysłuchałem kilku CD z (dobrą!) muzyką a śpiewy (i ruchy bioder) "amatorskiej" Grupy Operacyjnej - eeeeeh i tak mi nikt nie uwierzy smile)))

          A.... czemu "to Niemcy - właśnie"?
          Bo po samym "badaniu" był bym został odwieziony w kilkadziesiąt minut po zabiegu do "mojego" Szpitala.
          Ale przy aplikacji stend_ów pacjent otrzymuje na 6-ść godzin specjalny opatrunek uciskowy (dla zamknięcia tętnicy pachwinowej) i przez ten czas nie może "zginać" nogi = leży bez ruchu.
          Żeby na 100% "leżał" umieszcza się go (bo to Niemcy - "właśnie") na sali Intensywnej Opieki Pooperacyjnej i.... podłącza do wszelkich możliwych urządzeń kontrolnych (EKG, puls, 2 kroplówki naraz z elektronicznym sterowaniem, co 15 min automatyczny pomiar ciśnienia i..... "obowiązek" szybkiego wypicia ca.: 2,5 litra wody mineralnej by "oczyścić" nerki z eliminowanego kontrastu wstrzykiwanego podczas zabiegu.
          Po 6-ciu godzinach robi się "późno" wiec nie ma mowy o transporcie tylko.... "poczekamy" do rana
          a "ze to Niemcy - właśnie" no to...... dalej na Intensywnej Terapii podłączony (i unieruchomiony) setka przewodów, szlauchów i... czujników sad(((

          No i WRESZCIE nastąpi ten szczęśliwy piątkowy ranek (4-ty marca)
          ale o tym może jutro?

          pozdr. Was serdecznie smile

          • wedrowiec2 Re: krotka makabreska cd. 06.03.16, 12:07
            Jak samopoczucie? Lepiej?
            Już jest "jutro"wink Kiedy wróciłeś z Intensywnej Terapii i co robiłeś, że tak szybko mogłeś samodzielnie poruszać się po szpitalu?
            • jan.kran Re: krotka makabreska cd. 06.03.16, 16:11
              Popeye,życzę Ci jaj najszybszego powrotu do formy i pozdrawiam Małżonkę.


              • omeri Re: krotka makabreska cd. 06.03.16, 18:18
                Też czekam na dalszą relację i życzę zdrowia! Kiedy wypiszą Cię do domu?
                • alfredka1 Re: krotka makabreska cd. 06.03.16, 18:32
                  Klimat na północy jest dobry dla sercowców, a gdybyś poczuł niepokój zdrowotny , to zawsze możesz zaprosić pana doktora z helikopterem.
            • popaye Re: krotka makabreska cd. 06.03.16, 19:24
              Witajcie smile

              sorry, ze tak późno ale "niedziela w Szpitalu" to temat wart extra dyskusji smile

              Wiec.... skończę może moje szpitalne story tym wpisem bo na 99% jutro wychodzę, chcę dotrzeć do DOMU (ze 2 godz. jazdy) a nie wiem o której będę mógł opuścić Szpital.

              Dlaczego jestem tu tak "długo" skoro już (teoretycznie) w piątek mógł bym wyjść?.

              Akurat Wędrowcowi nie muszę tłumaczyć iż ta cala historia "szybkiego uzdrowienia" ma pewien mały haczyk.
              Stent_y, rzeczywiście powodują natychmiastowa likwidacje bezpośredniej przyczyny zawalu
              (krytycznego zwężenia żył. arterii czy tętnic) ale.....
              O tym to pacjent dowiaduje się, czy tego będzie świadomy właśnie PO zabiegu!.
              Baypas_y, szczególnie z "własnego" materiału delikwenta, mimo nieporównywalnego obciążenia samym zabiegiem i długiej rekonwalescencji "okołooperacyjnej" (skutki inwazji chirurgicznej, głębokiej narkozy itp.itd.) są rozwiązaniem dużo lepszym (dla zawałowca) niż "cudowne", szybkie i łatwe (zabiegowo) stent_y.

              Wysokie prawdopodobieństwo szybkiego "zapchania" się stent_ów zmusza do radykalnej zmiany życiowych upodobań, diety i zwyczajów!.
              Do tego aż do końca życia pacjent ze stent_ami jest zmuszony do pobierania codziennej dawki lekarstw "rozcieńczających" krew co naturalnie niesie ze sobą następne obciążenia i "upierdliwości", np.: trudność w zatamowaniu krwawienia przy nawet drobnym skaleczeniu!.

              Zaraz po zabiegu doświadczyłem tego gdy p. Pielegniarka na Intensywnej Terapii Pooperacyjnej zrobiła mi (to standard przy takich schorzeniach!), w okolicach podbrzusza, zastrzyk przeciw trombozie, nieszczęśliwie trafiła (igłą) w jakieś naczynko i.... trudno było to krwawienie zatrzymać choć to była chyba najmniejsza i najcieńsza (z możliwych) igła strzykawki sad

              Mimo iż czuję się wyśmienicie, nie bez znaczenia jest tez fakt iż.... podczas badania pobieranych ode mnie próbek krwi (przed zabiegiem) stwierdzano (ponoć) zawyżony poziom cukru we krwi i to tak wysoki iż predysponował mnie do stałego pobierania lekarstw, może jeszcze nie samej insuliny, ale "zawsze" sad
              Kilka dni trzeba tez by ustalić odpowiednia dawkę lekarstw na okres rekonwalescencji i na "stale" (betablokery itp.).
              No i... o czym wspominała Mila Wędrowiec, w Niemczech, każdemu (tu ubezpieczonemu) "zawałowcowi" przysługuje sanatoryjna co najmniej 3-tygodniowa rekonwalescencja.
              Najlepiej jak to "załatwia" Szpital bo..... wtedy termin takiej rekonwalescencji jest (prawie) natychmiastowy i pacjent nie musi sobie zawracać głowy całym "administracyjnym kramem" wymiany korespondencji miedzy: nim - lekarzem domowym - Kasa Chorych (Ubezpieczeniem) i.... Sanatorium.
              Ale (bo to Niemcy - właśnie) Szpital zrobi WSZYSTKO (za pacjenta!) do momentu jak tym pacjentem.... jesteś! smile
              Jak ze Szpitala wyjdziesz to..... hmmm..... nie, nie tracisz żadnych PRAW i masz gwarantowany wyjazd do Sanatorium i pełną rekonwalescencje ale.... załatwiaj (dochodź swojego prawa)
              - SAM smile.
              No to zostałem do jutra by Szpital mi to załatwił, lekarze ustalili mi jakie lekarstwa (i w jakich dawkach) oraz jak długo - mam brać, co kontrolować stale (okresowo czy sporadycznie)
              itd.itp.

              Jakie mam wyniki? (dla znających się "na rzeczy" może interesujące

              Ostatnie trzy dni (piątek, sobota i dziś)

              Ciśnienie: 130/80 , 120/80 , 115/70
              Temperatura: zawsze 36,2°
              Cukier: (o poranku): 103, 90, 82
              puls: 67 - 73

              No to uważajcie na siebie i bron boże nie próbujcie mi "zawałowo" dorównać! smile)
              Przyjmijmy iż "normę zawałową" za cale Forum "odwaliłem" - ja!.
              Wy, w rewanżu, zaliczcie (i za mnie) jakiś katar albo "lekka" grypę i..... będziemy "kwita" smile)

              całusy,-
              pE


              • wedrowiec2 Re: krotka makabreska cd. 06.03.16, 21:58
                Wyniki wspaniałe, nawet cukier prawidłwo ustawiony. Jutro o tej porze będziesz już w we własnym domusmile Wszczepienie by-passów, to bardzo poważny zabieg obarczony licznymi powikłaniami (własnie piszę artykuł o tych pacjentach). Wiele znajomych osób, w tym Czubatek, od lat żyje ze stentami i ma się dobrze. To jest optymalny sposób postępowania.

                Zła wiadomość - będziesz musiał ograniczyć ilość kruszonki na cieście drożdżowymsmile

                Przeziębieniem nie martw się, właśnie kończę tygodniowe zwolnienie lekarskie, więc już nie musisz chorować. Grypy za Ciebie nie przechoruję - szczepiłam sięsad

                Wracaj szczęśliwie do domu i piszsmile
                • omeri Re: krotka makabreska cd. 06.03.16, 23:50
                  Czerwone wino piję za zdrowie chorujących, rekonwalescentów i zdrowych!
                • popaye Re: krotka makabreska - finał 07.03.16, 21:22
                  d.wieczór,-
                  jeszcze raz dzięki za życzenia i wyrazy sympatii smile

                  Już jestem w domu smile
                  Jak szybko znalazłem się w Szpitalu, tak i bezproblemowo go opuściłem smile

                  Po śniadaniu miła rozmowa (przy udziale popayE_owej) z moja lekarka prowadzona
                  o medykamentach i dalszej terapii która mnie czeka "po" czasie szpitalnym.
                  W domu byliśmy w południe i jeszcze zdążyłem załatwić wizytę u mojego lekarza domowego
                  który, na podstawie wypisu ze Szpitala wystawił mi recepty na środki farmakologiczne które muszę "łykać" smile.

                  W domu - zaskoczenie, bo.... czekało już na mnie pismo z mojej Kasy Chorych o przyznaniu mi pobytu rehabilitacyjnego w Sanatorium od 18 marca.
                  Jadę do Bad Driburg do: www.kbh.de/index.php
                  A że prospekt reklamowy Uzdrowiska wygląda dość znośnie, zastanawiam się czy nie warto by było spędzić tam Świąt wraz z ma Połowicą, będzie połączenie użytecznego z wygodnymi Świętami bo i gotowanie odejmie nam hotelowa gastronomia smile

                  pozdr.,-
                  • wedrowiec2 Re: krotka makabreska - finał 07.03.16, 22:31
                    Wspólny pobyt w uzdrowisku, to bardzo dobry pomysłsmile Oboje potrzebujecie odpoczynku fizycznego i psychicznego po wydarzeniach ostatnich dni.
                    Bad Driburg wygląda atrakcyjnie pewnie nie tylko na prospekciewink
                    • mammaja Re: krotka makabreska - finał 08.03.16, 20:48
                      Gratuluję tak pomyślnego przebiegu operacji i całości sprawy ! Piekny park w otoczeniu sanatorium zapewni Ci spacery i mnóstwo tlenu. Co do leków na rozrzedzanie krai, to mój małżonek bierze je codziennie od czasu wszczepienia stymulatora, Nic strasznego, tylko lepiej nie kaleczyć się przy goleniu smile Wspaniale opisaleś te perturbacje - najważniejsze, że zakończone happy endem.
                      Pozdrawiam serdecznie życzc radości zycia po powrocie do pelnej formy.
                      • omeri Re: krotka makabreska - finał 08.03.16, 23:29
                        Przedsenna herbata i fluidy zdrowia dla potrzebujących.
                        • alfredka1 Re: krotka makabreska - finał 11.03.16, 21:23
                          Gorzka herbata w oczekiwaniu na wiadomości o Przyjacielu ....
                          • mammaja Re: krotka makabreska - finał 12.03.16, 00:11
                            Ja też czekam na c.d. !
    • omeri Re: Herbata. Czajnik 132. 13.03.16, 19:51
      Wieczorna herbata zielona, po pracowitym weekendzie i przed kąpielą Pokera.
      nastrój ogólny marny, ale protesty cieszą mnie wielce.
      Mam nadzieję, że Popayowie szykują sie do sanatorium i czekam na dalsze wieści.
      Pozdrawiam Wszystkim.
Pełna wersja