Dodaj do ulubionych

Prerzeczytane dzisiaj...

05.02.05, 11:31
wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,2530791.htmlcyt.
"Czy w kodeksie karnym jest potrzebny specjalny przepis na adwokatów?
- Jestem przeciwnikiem rozbudowanej kazuistyki. Korporacja powinna dbać, żeby
się takie rzeczy nie zdarzały adwokatom nawet przez zapomnienie - mówi mec.
Stępiński."

Czy ktos mi powie co oznacza okreslenie "przez zapomnienie" uzyte przez
stroza prawa?
Obserwuj wątek
    • kanoka Re: Prerzeczytane dzisiaj... 22.02.05, 09:18
      Odkopuję wątek Warum.

      Przeczytałam w dzisiejszej prasie w tygodniku Forum – przedruk ze Spiegel’a
      „Szaleniec z bombami”
      tygodnikforum.onet.pl/1216577,0,8456,,artykul.html
      Autor nie neguje konieczności prowadzenia amerykańskich wojen prewencyjnych,
      tylko uważa za niewłaściwą ich kolejność – należało zacząć od Kim Dzong Ila, a
      Saddama jako najsłabszego – zostawić na później. I nie chodzi o Al Kaidę, tylko
      o Buszowską misję tępienia osi zła, z wojną jako narzędziem polityki....
      „Nowy globalny (nie)porządek po 11 września 2001 roku przywrócił wojnę jako
      narzędzie polityki. Jeszcze groźniejszy jest jednak powrót w tej roli bomby
      atomowej. Korzystają z tego ci dyktatorzy, których prezydent USA zjednoczył w
      słynnej formule osi zła: Bagdad, Teheran, Phenian. Ogłoszenie Iranu i Korei
      Północnej krajami zbójeckimi wywołuje paradoksalny skutek, którego George W.
      Bush nie przewidział. Saddam Husajn nie mógł wiele przeciwstawić
      angloamerykańskiej inwazji, bowiem wbrew obawom nie posiadał broni masowej
      zagłady. Iran i Korea Północna wyciągnęły z tego jasny wniosek: przed zmianą
      reżimu chroni bomba. Ona i tylko ona gwarantuje istnienie dyktatorów i dyktatur.
      Iran jest prawdopodobnie na najlepszej drodze do posiadania broni nuklearnej,
      ale potrzebuje do tego trzech-czterech lat. Ponieważ mułłowie nie mają jeszcze
      tego, czego pragną, światowe mocarstwo USA grozi akcją odwetową. Prezydent Bush
      zobowiązał się, że nie będzie tolerował w tym regionie świata drugiego – obok
      Izraela – państwa nuklearnego. Zastrzega więc sobie możliwość ataku militarnego
      na instalacje, produkujące tę broń.”
      I dalej:
      „jeśli Korea Północna posiada broń nuklearną i będzie chciała ją zachować. Wtedy
      siłą rzeczy Japonia porzuci atomową abstynencję i przystąpi do zbrojeń. To samo
      zrobi Korea Południowa. Równowaga w regionie zostałaby wówczas zachwiana. z
      odwiecznymi rywalami Chinami i Japonią w przeciwnych obozach. Po jednej stronie
      Ameryka w sojuszu z Japonią i Koreą Południową, po drugiej – Chiny i Korea
      Północna.”

      Zrobiło się strasznie.....

      Ps.
      Warum, wróć, jeśli nas czytujesz i pisz - brak mi Ciebie
      • wodnik33 Re: Prerzeczytane dzisiaj... 25.02.05, 11:00
        Ano przeczytałem sad






        marc 24-02-2005, ostatnia aktualizacja 24-02-2005 16:51

        O przekazanie Ronaldowi Reaganowi podziękowań za troskę o Polaków prosił
        podczas swojej wizyty w Stanach Zjednoczonych Marian Jurczyk

        Na wczorajszej sesji Rady Miasta prezydent Marian Jurczyk zdawał relację z
        ubiegłotygodniowej podróży do Nowego Jorku i St. Louis. Konsternację i śmiech
        radnych wywołał fragment dotyczący spotkania Jurczyka z burmistrzem St. Louis
        Francisem Slayem.

        - Na ręce pana burmistrza złożyłem podziękowanie, mimo że pan Reagan już nie
        jest prezydentem Stanów Zjednoczonych, ale był, na jego ręce, aby przekazał
        panu prezydentowi byłemu za troskę o Polaków, których przyjął i tak dalej, i
        tak dalej - wypalił z mównicy Marian Jurczyk.

        - Czy pan prezydent chce powiedzieć, że chciał podziękować panu prezydentowi
        Ronaldowi Reaganowi, który to pan prezydent niestety, ale już nie żyje? -
        dopytywała zdezorientowana radna Małgorzata Jacyna-Witt.

        - No faktycznie, że nie żyje. To jest prawda. Ale... Ale chciałem podziękować,
        że prezydent Reagan nam bardzo dużo pomógł. O, w tym kontekście - tłumaczył się
        zmieszany Jurczyk.

        W kilkunastominutowym przemówieniu prezydent zapewniał też radnych, że wyjazd
        był udany, że na prezentację oferty inwestycyjnej Szczecina w Nowym Jorku
        przyszło "ok. 40 osób" i że wkrótce przyjedzie do nas "przedstawiciel firmy
        Apollo na nasz kraj, by na miejscu przekonać się o perspektywach inwestowania w
        Szczecinie". Pod koniec roku ma nas też odwiedzić wspomniany burmistrz St.
        Louis. Ponadto inwestycjami w Dąbiu, na terenie po Kaskadzie i Gontynce oraz
        przy stadionie Pogoni zainteresowana jest podobno firma News Corporations. Na
        pytanie, czy przypadkiem te inwestycje nie będą związane tylko z handlem,
        odpowiedział: - Komercja owszem, ale i przemysłowe. Ale jakie, to najpierw musi
        przyjechać przedstawiciel.

        Ile kosztował cały wyjazd, jeszcze nie wiadomo. Według Jurczyka na bilety
        lotnicze, diety i catering poszło od 30 do 32 tys. zł.

        Tam się żyć nie da

        Radny Bartosz Arłukowicz zapytał, czy Marian Jurczyk faktyczne powiedział: "Jak
        bym miał w Szczecinie taki burdel jak w Nowym Jorku, to by mnie wygwizdali"
        (tak napisał polonijny "Nowy Dziennik" wychodzący w Nowym Jorku). - No, słowo
        burdel to chyba nie padło, ale bałagan - tłumaczył prezydent i dodał: - Tam na
        ulicach, żeby zobaczyć niebo, trzeba odchylać do tyłu głowę, takie wieżowce.
        Tam się żyć nie da.


          • wodnik33 Re: Prerzeczytane dzisiaj... 25.02.05, 14:54
            Próbowaliśmy, nie udało się, albowiem społeczenstwo tutejsze jest "takie
            bardziej jurczykopodobne"
            Na szczecińskim forum komentarzy zatrzęsienie,niestety nie wszystkie mądre i
            rzeczowe, dużo głupich i ordynarnych /na szczęście nie wszystkie/.
            Podoba mi się poniższy wpis:
            To wszystko jest i śmieszne i niebywale smutne. Że też taką małpę ludzie
            wybierają (chociaż kiedyś w Rzymie koń był piastował zaszczytny urząd, ale w
            końcu Rzym upadł)
            pozdrawiam i dziękuję za wyrazy współczuciasmile)
            • maryna04 Re: Prerzeczytane dzisiaj... 25.02.05, 16:19
              Ja tez tez sie wstydze.... po wizycie Busha w Europie. On jest taki sam
              prymityw, tylko, ze urodzil sie w innym miejscu, zapatrzony w swoje chore idee
              i przegral Ameryke. To, ze sie nie skompromitowal nieuctwem, to przypadek, ale
              jestem zadowolona, ze Europa ma go gdzies. Gora Europa, a w tym i Polska. W
              Ameryce z kolei 53% spoleczenstwa jest bushopodobne i wcale nie zanosi sie,
              ani tu, ani zapewne w Szczecinie, ze bedzie inaczej.
            • oqo Re: Prerzeczytane dzisiaj... 25.02.05, 22:46
              to co wyprawia Jurczyk w Szczecinie i Osyra w Mysłowicach pokazuje tylko jak
              nisko mozna jeszcze upaść w innych miastach mobilizując tym samym mieszkańców
              do świadomych i dobrze przemyślanych wyborów ....bo potem jest za póżno i tę
              żabę trzeba jeść kilka lat ....miasto się nie rozwija dobrze bo zarząd walczy z
              opozycją na wszystkich frontach i nie ma czasu na takie duperele.A swoją drogą
              forum Szczecin i Mysłowice to kopalnie pomysłów kabaretowych tylko uśmiech
              jakiś taki wymuszony....
    • wedrowiec2 Re: Prerzeczytane dzisiaj... 26.02.05, 14:39
      I wszystko stało się jasnesad

      info.onet.pl/1060127,11,item.html
      Litewska prasa: Skandal z KGB może być atakiem na nowe państwa UE
      Skandal wokół ujawnionych niedawno list oficerów rezerwy KGB na Litwie może
      być częścią zaplanowanego ataku na nowe państwa Unii Europejskiej - ocenił
      litewski dziennik "Lietuvos Rytas".
      Gazeta zwróciła uwagę na dziwny zbieg okoliczności, że w tym samym czasie
      nazwiska byłych współpracowników służb bezpieczeństwa ujawniono na Litwie, w
      Polsce i na Węgrzech.
      "Fakt, że widmo KGB wskrzeszane jest nieprzypadkowo, potwierdzają źródła
      zbliżone do otoczenia rosyjskich służb specjalnych. Manipulując teczkami,
      próbuje się podważyć wiarygodność nowych państw UE i NATO" - napisał "Lietuvos
      Rytas".
    • wedrowiec2 Re: Prerzeczytane dzisiaj... 03.03.05, 19:50
      Czołg przejechał samochód:
      wiadomosci.o2.pl/?s=258&t=43199
      Powinna to przeczytać jan.kran. Dotychczas w Norwegii trzeba było uważać na
      łosie, teraz ryzyko zwiększyło się - uzytkownikom szos zagrażają czołgi.
      • maryna04 Re: Przeczytane dzisiaj... 07.03.05, 02:04
        Bez linku, bo z lokalnej prasy w NY. 60 najbardziej szczodrych Amerykanow
        podarowalo w tym roku ponad 10 miliardow dol. na cele charytatywne. Od lat na
        pierwszy miejscu jest Gates (3,4 mld), ktorego "hobby" jest AIDS w Afryce,
        nastepnie Buffet, slynny finasista gieldowy, ktory od lat idzie leb w leb z
        Gatesem, na 10 miejscu jest burmistrz NY Bloomberg w grupie - media, ktory
        przeznaczyl na cele charytatywne 136 mil. W pierwszych dziesiatkach plasuje sie
        niezmiennie Oprah (duze pieniedzy przeznacza na promocje czarnych w Ameryce i
        Afryce), Ted Turner z CNN. Sa jednarozowe darowizny na rzecz wyzszych uczelni,
        np. pewien Nowojorczyk przekazal na publiczny college Baruch 25 mln. Autor
        diety proteinowej Atkins przekazal w testamencie 40 mln na fundacje zajmujaca
        sie sprawami zdrowia w stanie NY. Nowojorczyk z 9 pozycji z branzy sprzedaz
        detaliczna pozycji podarowal tylko np. Brown Uniwersytetowi w stanie Rhode
        Island - 100mln.
        Polskie dzieci w miescie NY plasuja sie w czolowce tych, ktorzy koncza sakoly
        srednie - 95%.Lepsi sa Filipinczycy, Koreanczycy i jeszcze dwa narody z
        Dalekiej Azji. PS przeczytalam w tym tygodniu - niekoniecznie dzisiaj.
    • kanoka Re: Prerzeczytane dzisiaj... 10.03.05, 22:12
      Ciekawy artykuł przeczytałam przed chwilą w Onetowym kiosku:
      "PRL –Życie po spożyciu " - wspomnienia pokolenia dzisiejszych
      trzydziestoparolatków.....
      Tak czytam, czytam i.....mając te 40+++, też się w większości spraw z tymi
      wspomnieniami identyfikuję.....Świat PRL był wyjątkowo statyczny....
      rozrywka.onet.pl/prasa/1947,1219035,1,index.html
      Swoją drogą, coś jednak się zmieniło na " + " od tamtych czasów.....Czasami
      dobrze jest to sobie uświadomić....
      Samo pismo, do tej pory było mi nieznane, a wygląda interesująco, będę je
      przeglądać, może zacznę kupować? I ciekawe plastycznie....
      www.grafia.com.pl/index.htm
    • wedrowiec2 Re: Prerzeczytane wczoraj... 16.03.05, 17:40
      Przynośmy drewka na stosy - czas palic książkisad
      serwisy.gazeta.pl/kultura/1,34791,2603004.html
      Apel o bojkot "Kodu Leonarda da Vinci"
      Kardynał Bertone wzywa do bojkotu bestselleru Dana Browna
      Kardynał Tarcisio Bertone, arcybiskup Genui i były sekretarz watykańskiej
      kongregacji Nauki Wiary, wezwał we wtorek do bojkotu sensacyjnej książki Dana
      Browna "Kod Leonarda da Vinci". Zdaniem kardynała, powieść zawiera m.in.
      fałszywe zarzuty wobec Kościoła katolickiego. W Genui odbędzie się w środę
      seminarium na temat kłamstw zawartych w powieści, opowiadającej m.in. o
      kościelnym spisku, którego celem jest zatajenie prawdy o Jezusie, roli św.
      Magdaleny w jego życiu i dzieci, które rzekomo mieli.
      Wczesniej już pisano na ten temat www.opusdei.pl/art.php?w=27&p=7819
      • kanoka Re: Prerzeczytane wczoraj... 18.03.05, 14:47
        Oj, Wędrowcze, nie przesadzajwink)
        Instytucję Index Librorum Prohibitorum, ustanowioną już przez papieża św.
        Gelasius I (492- 496) a kontynuowaną przez następnych papieży, niebacznie
        zlikwidował w roku 1966 papież Paweł VI. Indeks został uznany za dokument
        historyczny i przestał obowiązywać wiernych. Groźba ekskomuniki za czytanie
        książek niedozwolonych została odwołana.....
        No i teraz nie ma haka na "Kod Leonarda da Vinci" Dana Browna i czytaczy.....
        A tak fajnie mogło by być....
        www.fordham.edu/halsall/mod/indexlibrorum.html
        Swoją drogą, takiego sobie pisarza, jakim jest Dan Brown,
        "pozbawiono "towarzystwa tak wielkich pisarzy i filozofów, jak .....(tu każdy
        wpisze, co uważa za stosowne)
        A krucjata trwa. Pod różnymi sztandarami....
        kiosk.onet.pl/art.html?DB=162&ITEM=1220437&KAT=238
        kiosk.onet.pl/art.html?DB=162&ITEM=1214225
        kiosk.onet.pl/art.html?DB=162&ITEM=1212272
        www.wiara.pl/tematcaly.php?idenart=1111058907
        A sama książka jak wiadomo, z popularnego gatunku historical
        fiction......Ciekawa, ale czytałam lepsze
        Np Philip K. Dick "Człowiek z Wysokiego Zamku", ale tu nic nie ma o KK, więc
        nikogo tak nie rajcuje....
        Swoją drogą, coś jest na rzeczy i...nie tylko w Polscewink)....coś o nożycach?
      • maryna04 Re: Modlmy sie! 17.03.05, 22:40
        W ostatniej papierowej Polityce jest artykul o antagonizmach, wrogosci wsrod
        pierwszych, prowdziwych bohaterow Solidarnosci z roku 80. Tu nie mozna
        opowiedziec sie po zadnej stronie, tylko nie troche, ale bardzo zal tej
        zniszczonej legendy (ktorej osiagniecia w pamietnym sierpniu nie byly
        legendarne). Dobrze, ze jak na dzis swiat nie wie o zbrukanej pannie S. Sama
        sie zbrukala i zbrukali ja inni. Czy uda sie, zeby ten symbol zostal
        niezbrukany i w oczach swiata? przeciez nigdy nic nie jest tylko biale lub
        czarne, kiedy to zrozumiemy.
          • popaye Re: Cokolwiek bym nie przeczytal - Maryno :) 19.03.05, 20:55
            Przeczytalem i ja dzisiejsze (internetowe) wydanie GW i natrafilem na temat
            (forumsmirkpoleczenstwo) - Dlaczego emigracja nie lubi Polski.
            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=29&w=21590803
            Tytul z gatunku prowokujacych i byc moze trafiajacy sedno pogladow nielicznej
            grupy oszolomow i pokreconych Rodakow, ktorych i Zagranica nie brakuje.
            On mialby sens gdyby brzmial: "Dlaczego emigracja nie jest w stanie zrozumiec
            tego co sie dzieje w Polsce" i bardziej trafial by adresem do nas (Ciebie
            i mnie).
            My, a napewno ja, jestesmy juz zbyt dlugo poza Polska by to wszystko ogarnac.
            Ty - moze krocej ale.. masz dalej i przebywasz w troche inaczej uksztaltowanym
            (kulturowo i politycznie) Spoleczenstwie.
            Obydwoje i czesto "lapiemy sie za glowe" bo, jak napisalas, niektore polskie
            realia przekraczaja nasza percepcje.

            To nie jest tak, ze tam gdzie "my" (emigracja) jest idealnie. Afer,
            politycznych wyglupow i nielogicznosci tez nie brakuje.
            Tylko nas (emigrantow) dziwi iz mieszkajacy w Kraju Rodacy sami-sobie (jakby na
            zlosc) utrudniaja i komplikuja zycie.
            Moze to wynika z zapomnianej juz przez nas okolicznosci iz (przynajmniej w
            poczatkowym okresie emigracji) zawsze "porownywalismy" istniejace realia kraju
            w ktorym mieszkamy z Polska i staralismy sie byc bardzo liberalni w ocenie
            postepowania i stosowanych rozwiazan w Polsce?.
            Mnie "boli" ten ciagly balagan w Kraju sad.
            Nawet staram sie zrozumiec polityke i Politykow (polskich).
            Jestesmy mloda demokracja i spoleczenstwo, sila rzeczy, daje sie nabierac na
            prymitywne "numery" ktore nie uszly by (politycznie) w starszych doswiadczeniem
            demokracjach.
            Tylko... to wszystko w polaczeniu z nierozwiazalnoscia "upierdliwosci"
            codziennego zycia, prozaicznie latwych do rozwiazania, na co wskazuje praktyka
            codzienna w krajach naszego pobytu, staje sie dla nas, emigrantow - trudne do
            ogarniecia smile.
            Nie mysle tu nawet o mlodziezy czy pokoleniu naszych dzieci, bo to w ich
            rekach przyszlosc i Oni powinni sie starac by ta codziennosc zmieniac - maja
            niczym nielimitowana mozliwosc porownan, mobilnosc i srodki wymiany informacji
            o ktorych nasze pokolenie moglo tylko marzyc.
            Ja mam na mysli bardziej naszych rowiesnikow lub generacje starsza.
            Nic mnie szczegolnie w dzisiejszych polskich doniesieniach prasowych nie
            zdziwilo smile
            Zasmucila mnie jednak uwaga Wedrowca o... kolejnym (ktory to juz raz?) odcieciu
            pp.Wodnikow od internetowego Swiata! sad
            Awarie, katastrofy i zbiegi okolicznosci (nieszczesliwe) moga sie zdarzyc
            wszedzie ale w tym przykladzie wyglada na to iz paranoja jest .... normalnoscia
            jak 1000-ce innych drobiazgow stanowiacych o standarcie codziennego zycia.
            I to trudno jest mnie pojac smile.

            Byc moze jestem niesprawiedliwy w ocenach.
            Chyba przed doma dniami obejrzalem w TV-wiadomosciach migawke z aresztowania
            gdzies w USA (chyba Texsas?) przestepcy ktory zastrzelil swojego brata.
            Pewnie w Ameryce to tez "codziennosc".
            Niecodzienne bylo to iz ten "bandzior" mial 4-ry lata i uzyl do zalatwienia
            zabawowych "porachunkow" z braciszkiem rewolweru swojej matki sad.
            Na takie "delictum" wiekszosc mieszkancow Europy (w tym Polacy) tez sie
            lapie "za glowe" i..... przekracza to nasza percepcje smile

            pozdrawiam,-
            pE
            • maryna04 Re: Cokolwiek bym nie przeczytal - Maryno :) 22.03.05, 14:17
              moze nie przeczytane dzisiaj, ale znow smutna wiadomosc o smierci 10 uczniow z
              rak kolegi licealnego w stanie Minnesota. Ta amerykanska specjalnosc jest
              przerazajaca i nie do rozwiazania. To wlasnie w takich stanach jak Minnesota
              nigdy, przenigdy wiekszosc obywateli nie pozwoli na ograniczenie posiadania
              broni gwarantowane przez konstytucje. To fundamentalne prawo, nawet mieszkancy
              miasteczka, w ktorym stala sie kilka lat temu najwieksza tragedia Colombine ( a
              moze troszeczke inaczej - zawsze przekrecam) w wiekszosci sa za posiadaniem
              broni, bo ona podobnie sama nie strzela. W demokratycznych, bezboznych stanach
              wschodniego wybrzeza jednak sie tak namietnie nie strzelaja.
    • wedrowiec2 Re: Prerzeczytane dzisiaj - „Wyznania grabarza” 23.03.05, 20:46
      ... szanowani obywatele Polski, potomkowie wielkich rodów panowie Kostka
      Potocki i Sapieha dopuszczali się kradzieży... relikwi. Łupem pierwszego z
      wymienionych padła czaszka świętego Walentego, znajdująca się obecnie w
      lubelskim kościele ojców bernardynów, a drugi arystokrata sto lat wcześniej
      ukradł z papieskiej kaplicy obraz Madonny de Guadelupe oraz relikwie św.
      Kasprycego. Zapotrzebowanie na czaszki wielkich mężów też może dzisiaj dziwić,
      ale różne czasy - różne obyczaje: księżna Izabela Czartoryska miała w swojej
      kolekcji szczątki hetmana Czarnieckiego, księcia Władysława Hermana i Jana
      Kochanowskiego, kość z ramienia Mikołaja Kopernika i goleń Bolesława Chrobrego.
      Co ciekawe, posiadała również jedną z kilku obecnych na polskich dworach
      czaszek hetmana Żółkiewskiego. Przypomina to nieco wisielczy dowcip o
      ekspozycji czaszek Lenina z różnych okresów życia wielkiego wodza lecz bez
      wątpienia świadczy o panującej wówczas modzie.
      czytelnia.onet.pl/0,31563,0,6668,recenzje.html
      • alfredka1 Re: Prerzeczytane dzisiaj - „Wyznania graba 24.03.05, 18:12

        Prezydent Marian Jurczyk w czwartek otwierając schornisko dla bezdomnych w
        krótkim przemówieniu zdołał kilkakrotnie zaskoczyć słuchaczy.

        Najpierw przedświątecznie "podbudował" bezdomne rodziny (kiedyś robotników
        stoczniowych, a dziś bezrobotnych): - Będzie jeszcze trudniej. Wracam właśnie z
        Warszawy, gdzie usłyszałem, że przemysłu okrętowego nie da się uratować.

        Za chwilę przeraził: - Człowiek nie zwierzę co może na ulicy umierać.

        W końcu pochwalił: - Kolega kierownik, tu skorzystam z karteczki, bo ma tak
        nieczysto po polsku brzmiące nazwisko [tu wymienił nazwisko prezesa] i pani [tu
        kolejne] są jak małżeństwo. Razem dbają o drugiego człowieka.
        • no_no Re: Lechu! Lechu! Marian! Marian! - 24.03.05, 21:02
          - krzyczały tłumy, wynosiły na piedestał, wprowadzały swoich faworytów na
          polityczne salony. Dzisiaj, w większości ci sami ludzie, gdy ich idole sięgnęli
          bruku, nie przyznają się do swoich wcześniejszych politycznych sympatii.

          Szukałem wśród znajomych i nieznajomych, tych, którzy głosowali za posadzeniem
          na prezydenckim fotelu tyłka chłopka-roztropka, niejakiego Lecha Wałęsy.
          Chciałem poznać motywacje takich, a nie innych wyborów. Jak do tej pory, nie
          udało mi się spotkać ani jednego, a przecież były ich miliony. Nosili na rękach
          swych idoli, skandowali: Lechu! Lechu! Marian! Marian!...
          A czy to Lesiu, Maniek, Franek i inni, są winni, że okazali się miernotami,
          którym bezmyślny tłum dał mandaty do pełnienia roli mężów stanu...?

          no_no - tak sie tyko pytam i pozdrawiam wyborców obu panów...

          Marian! Marian!...Maria...
          Roman! Roman!...
          Andrzej! Andrzej!...skandują tłumy...
          • mniemanolog Re: Lechu! Lechu! Marian! Marian! - 24.03.05, 22:53
            no_no napisał:

            > A czy to Lesiu, Maniek, Franek i inni, są winni, że okazali się miernotami,
            > którym bezmyślny tłum dał mandaty do pełnienia roli mężów stanu...?

            A czy to bezmyslny tlum jest winien ze kaze mu sie isc do urn
            przedtem faszerujac kielbasa wyborcza...?

            > no_no - tak sie tyko pytam i pozdrawiam wyborców obu panów...

            pozdrawiam Swiadomego Wyborce...kogo?
            podpisano: swiadomy wyborca Lecha.
            • warum Re: Lechu! Marian! -a jak nie oni to kto? 28.03.05, 10:10
              Choc to Swieta czytamsmile
              wiadomosci.wp.pl/kat,1342,wid,6899917,wiadomosc.html
              Rozmowa "Co z ta Polska" Tomasza Lisa z Maciejem Płażyńskim:
              "Maciej Płażyński: Pan się nauczył patrzeć na to, że polityka to jest interes.
              Ja panu mówię, że jestem z tej szkoły, że polityka to jest idea.”
              Pierwszy raz ktos tak wprost nazwal problem.

              Tak zupelnie nie na temat - kiedys gdy Kinga Rusin i Tomasz Lis byli
              wschodzacymi gwiazdkami PTV wydawalo sie,ze bez nich skonczy sie uroda tv.
              Teraz okazuje sie, ze gwiazdy blyszcza i spadaja, zmieniaja lokalizacje ,ida w
              zapomnienie lub swieca od nowa ...I w tym cala nadziejasmile
          • popaye Lechu, Maryjan i inni "Ludzie (na) Prezydenta" :) 28.03.05, 16:02
            no_no napisał:
            "...Szukałem wśród znajomych i nieznajomych, tych, którzy głosowali za
            posadzeniem na prezydenckim fotelu tyłka chłopka-roztropka, niejakiego Lecha
            Wałęsy.
            Chciałem poznać motywacje takich, a nie innych wyborów. Jak do tej pory, nie
            udało mi się spotkać ani jednego, a przecież były ich miliony. ..."

            Jak sobie (mgliscie) przypominam w Wyborach prezydenckich ktorych ostatecznym
            zwyciezca zostal Lech Walesa byl tyko jeden powazny (sila spolecznego poparcia)
            kontrkandydat.
            Jak wynika z wpisu, NIKT ze znajomych no_no a zapewne i On sam (no_no), Lecha
            Walesy ("chłopka-roztropka") w tych wyborach nie popieral.
            Wniosek z tego iz albo popierali niejakiego Stana Tyminskiego (wow!
            pogratulowac!) albo.... wogole nie oddawali swojego glosu w decydujacej turze
            Wyborow.Ewentualna "trzecia ewentualnosc" jest dla mnie conajmniej niejasna (?).
            Ja nie mam zamiaru obrazac p. no_no i sadze (z Jego innych wpisow na forach), ze
            jest powaznym, myslacym Obywatelem, wiec watpie by byl goracym zwolennikiem
            kandydatury p. Stana Tyminskiego a jezeli sie myle to chetnie poczytam zdanie
            Jego (no_no) na temat "korzysci" dla Polski z takiego wyboru (?).

            Z dzisiejszej perspektywy relatywnie latwo dyskutowac o wadach polityki
            p.prezydenta Walesy, ale w momencie Jego wyboru przekonany o takim wyborze byl
            nie tylko tzw. motloch ale rowniez spora czesc Obywateli rozsadnie oceniajacych
            owczesne realia polityczne, szczegolnie miedzynarodowe.
            W polityce miedzynarodowej p. Prez. Walesa uczynil (bezstronnie) tyle ile bylo
            mozna. Jego "niedyplomatyczny" sposob bycia (na arenie polityki
            miedzynarodowej) zaszkodzil Jemu (osobiscie) ale nie interesom Polski.
            To Walesa (swiadomie lub nie) zalozyl podwaliny pod nasza polska
            przynaleznoscia do NATO ze wszelkimi konsekwencjami miedzynarodowymi dla Polski
            (korzystnymi!).
            Mysle rowniez iz to dzieki Jego legendarnemu i popularnemu w Swiecie nazwisku
            ktore (madrzejsi obiektywnie od Niego) polscy politycy-ekonomisci wykorzystali
            w polaczeniu z zaistniala sytuacja polityczna w Europie (aneks NRD do RFN)-
            doszlo do relatywnie szybkiego powiekszenia Unii Europejskiej.
            Z ostatniego skorzystala polska gospodarka (mimo wszystkich niedociagniec
            akcesowych) a szczegolnie polskie rolnictwo ktoremu ten fakt "otworzyl" rynki
            europejskie i zasilil zacofana technicznie Wies polska w dotacje zywej gotowki.

            Paranoiczne w tym wszystkim jest rzeczywiscie fakt iz "najwieksi wygrani" (masa
            plolskich rolnikow) tego kroku byli (politycznie) najmniej przekonani do tej
            sprawy i to dzieki populistycznym zaspiewkom wlasnych politycznych
            "przywodcow": Gietrycha z LPR-em majacym spore poparcie w konserwatywno-
            katolickim srodowisku wiejskim czy Leppera - rzeczywistego chlopka-roztropka-
            populisty, w odroznieniu od p.Prezydenta Walesy ktory ma wrodzony talent
            przywodczy ale rozum (polityczny) - elektryka polaczony z zapedami
            dyktatorskimi (a'la Pilsudzki).

            Za "wyglupy" w polityce wewnetrznej - zapedy dyktatorskie i demontaz Parlamentu
            ktorego rola w demokracji jest szczegolnie wazna (mimo dzisiejszych "cyrkow")
            p. Prezyden Walesa dostal od wlasnych wyborcow "rachunek" ktorego skutki
            odczuwa do dzisiaj.
            W szanse, nawet minimalna, na kolejny wybor i jakiekolwiek stanowisko
            w Panstwie nawet On sam juz nie wierzy.

            Przed pierwszymi (wolnymi) wyborami prezydenckimi w Polsce, zupelnym
            przypadkiem, mialem okazje (pasywnie) uczestniczyc w dyskusjach zawodowych
            politologow i owczesnych odpowiedzialnych ranga pracownikow polskiego MSZ.
            Tenor tych "rozwazan" byl jednoznaczny: nikt z tych ludzi nie wyobrazal sobie
            (w owczesnych realiach politycznych) lepszego kandydata na Prezydenta Polski
            jak Lecha Walese.
            Nawet (mniejszosciowi) oponenci takiego rozwiazania przyznawali racje starej
            prawdzie iz "kazdy Narod ma takiego Prezydenta na jakiego zasluguje" a Lech
            Walesa, jak zaden z Jego ew. owczesnych rywali odpowiadal w 100% tej prawdzie.

            Subiektywnie wiec nie moge stwierdzic iz jezeli nie glosowali na L.Walese
            Pan no_no i Jego znajomi to oznacza iz poprzedniego Prezydenta wybrali
            wylacznie glupole, miernota i prymitywy nieswiadome konsekwencji takiego kroku.

    • wedrowiec2 Re: Prerzeczytane dzisiaj... 09.04.05, 16:44
      W dzisiejszej GW jest wywiad z biskupem T.Pieronkiem, świetnie charakteryzyjący
      sytuację w polski Kosciele Katolickim. Polecam lekturę, a tu fragmenty:

      Kościołowi w Polsce brakuje wizji duszpasterskiej, którą Jan Paweł II
      zarysował. Myślano: nawet jak my tego nie zrobimy, zrobi to za nas Papież. No i
      rzeczywiście on to za nas robił. O polskim Kościele na rozdrożu opowiada biskup
      Tadeusz Pieronek
      Zdaniem biskupa Pieronka, rozważania Jana Pawła II były w Kościele raczej
      omawiane niż analizowane. Dyskusje, jeśli były, to prowadzono je w instytucjach
      świeckich. Jak mówi Tadeusz Pieronek, nawet na konferencjach Episkopatu teksty
      papieża omawiano bardzo sumarycznie. "Nie pamiętam żadnych poważnej,
      pogłębionej dyskusji na ten temat. Episkopat miał jakiś wstręt do refleksji
      intelektualnej" - powiedział profesor papieskiej Akademii Teologicznej w
      Krakowie.

      Kościół w Polsce, kiedy już przestał się zajmować zadaniami, które mu
      przypadły w czasach komunistycznych, miał trudność w odnalezieniu właściwej
      linii duszpasterskiej. Tej trudności do końca nigdy nie przezwyciężono. W moim
      przekonaniu istniał już dawno odpowiedni wzorzec w postaci Synodu Plenarnego
      (którego koncepcję zarysował w Krakowie kardynał Wojtyła), ale jego realizacja
      wymagała poważnego i autentycznego zaangażowania. To było trudne i dlatego
      biskupi - poza wyjątkami - nie przykładali się do tej pracy.
      W duszpasterstwie u nas dominują ciągle przedsięwzięcia typu Nowenna do Matki
      Boskiej - z zabarwieniem dewocyjnym, z małym zaangażowaniem świeckich, z
      kiepskim ładunkiem intelektualnym. Krótko mówiąc, celebry.

      To pierwszy powód. Drugi jest taki, że w pierwszych latach po upadku komunizmu
      Kościół próbował odgrywać taką rolę, jak w czasach PRL-u, kreując się - tym
      razem już sam - na obrońcę prawdziwej demokracji, prawdziwej wolności, dobra,
      prawdy, piękna itd. A duszpasterstwo leżało nieco odłogiem.

      A powód trzeci to ciągle marginalna rola świeckich. Nieraz słyszałem z ust
      ludzi miarodajnych dla hierarchii, że samo pojęcie "podmiotowość wiernych" jest
      nieporozumieniem.

      serwisy.gazeta.pl/wyborcza/1,34591,2645765.html
      • maryna04 Re: Prerzeczytane dzisiaj... 09.04.05, 19:02
        Biskup Pieronek to jedna z swiatlejszych postaci w polskim KK (chociaz jego
        wypowiedzi w sprawach kobiet sa zawsze bardzo wsteczne - na moj gust, ale nie
        we wszystkim musi mi sie podobac), w wypowiedzi widac obawe o to dokad
        pozegluje polski KK - ten z konferencja biskupow i ten z Torunia i Gdanska. Nie
        lubiany przez polska hierarchie Tygodnik Powszechny byl najblizszy ideowo JPII.
        Czasami mozna bylo odniesz wrazenie, ze postawa Papieza jest niewygodna polskim
        wladzom koscielnym.
    • wedrowiec2 Odszedł Człowiek Gór. 10.04.05, 16:38
      Trochę inaczej niż w większości doniesień o smierci Papieża.
      Ostatni numer Tygodnika Podhalańskiego zamieszcza sporo normalnych, ciepłych,
      pisanych bez patosu wspomnień ludzi związanych z górami o Janie Pawle II. Warto
      przeczytać
      www.tygodnikpodhalanski.pl/
      www.tygodnikpodhalanski.pl/modules.php?name=News&file=article&sid=832
      www.tygodnikpodhalanski.pl/modules.php?name=News&file=article&sid=833
      Takiego Go chcę pamiętać.
        • kanoka Re: cena nieomylności 11.04.05, 12:56
          Agnieszka Kublik rozmawia z profesorem Jerzym Szackim nt powrotu do dnia
          codziennego i tego co po dniach niecodziennych zostanie.
          serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34308,2647155.html
          Profesor mówi:
          "Cudowne przeobrażenia społeczeństw się nie zdarzają. Rewolucje - moralne i
          niemoralne - polegają na tym, że się zakłada, iż dnia następnego będziemy mieli
          do czynienia z innymi ludźmi i innym światem. I to się nie sprawdza."
          Niestety, profesor ma rację - moze zmienia sie niektóry ludzie - to tez dobrze!,
          ale świat się nie zmieni.
        • kanoka Brawo, arcybiskup Życiński 13.04.05, 17:43
          Jw.
          "Nie wolno szacunku dla Ojca Świętego sprowadzać do najłatwiejszych rozwiązań:
          budowy pomników i nowych nazw ulic - mówi "Gazecie" abp Józef Życiński.
          "Piękniej uczcimy pamięć zmarłego Papieża, tworząc kuchnie dla ubogich,
          świetlice dla dzieci, hospicja" - napisał w dekrecie"

          serwisy.gazeta.pl/wyborcza/1,34513,2651356.html
          • maryna04 Re: Zmiana tematu - 20.04.05, 02:25
            Przeczytalam dzisiaj w gazecie nowojorskiej: mloda osoba - biologicznie plci
            meskiej, psychicznie czujaca sie stuprocentowa kobieta (nie ma jednak zamiaru
            poddawac sie roznym okaleczajacym operacjom i kuracjom hormonalnym) wniosla
            skarge, ze jest dyskryminowana - bo kobiety sa oburzone kiedy wchodzi do
            damskiej ubikacji, a ja z kolei odrzuca od meskiej. Podobnych wypadkow bylo juz
            kilka, skarge osoby poparla miejska komisja praw czlowieka.
            Na pierwszy rzut jest to smieszne, ale to okropne, kiedy natura tak z kogos
            zadrwi.
            • kanoka Re: Zmiana tematu - transseksualizm 22.04.05, 11:44
              Mówi się o nich - uwięzieni we własnym ciele...straszne sad
              Z każdego innego więzienia znacznie łatwiej jest się oswobodzić - z tego -
              nie....Dlatego pozostawieni bez pomocy i leczenia, tak często popełniają
              samobójstwa, autokastrację....Choroba duszy, czy ciała?
              Czy ta młoda osoba, o której piszesz, jest faktycznie transseksualistą,(czy
              skandalistąwink,trzeba by było zapytać specjalisty, bo z tego co wiem,
              transseksualiści zawsze dążą do zmiany cech płciowych i zapisów prawnych.
              www.transseksualizm.republika.pl/cotojest.html
              Temat często się przewija i w prasie polskiej, ze względu na jego
              'sensacyjność', ale jak widać z podanej wyżej strony - rzeczywiscie, jak piszesz
              - " to okropne, kiedy natura tak z kogos zadrwi."
              • maryna04 Re: Zmiana tematu - transseksualizm 22.04.05, 15:02
                Mysle, ze ta osoba jest nieszczesliwa, zdesperowana, skandalista ale i odwazna.
                Moja corka miala praktyke w agencji pomocy. Ktoregos dnia przyszla wysoka,
                ciemna kobieta, ubrana na bialo z wyszukana smieszna elegancja i manierami.
                Wszyscy ja znali - hi Alexis, swietnie wygladasz, co slychac. Jak sie
                domyslacie Alexis byla mezczyzna fizycznie, co calkowicie odrzucila przed laty.
                Wtedy odrzucila ja wlasna rodzina, uratowala ja wlasnie ta agencja,
                zaakceptowana teraz przez rodzine, przystapila do jednego z licznych kosciolow
                protestanckich, spiewa nawet w chorze. Jej sprawa wymagala wizyty w jej domu.
                Wyslano moja corke, jak opowiadala mieszkanie jak u najlepszej slaskiej
                gospodyni domowej. Firaneczki, serweteczki, kwiatuszki, Alexis wlasnie
                wybierala sie do sklepu, bo musi obiad ugotowac. Odnalazla swoje miejsce w
                zyciu, bez operacji i lekow, bo znalazla srodowisko, ktore ja zaakceptowalo.
            • ewelina10 Re: Zmiana tematu - 22.04.05, 15:56
              natura czasem rzeczywiście bywa okrutna, ale mimo jej przeciwności można ją
              zaakceptować i pogodzić się z nią. trudniej chyba jest przeżyć napiętnowanie
              przez otoczenie, które czasami bardziej boli niż błąd natury.
              • onkwe Re: Zmiana tematu - 22.04.05, 16:06
                ewelina10 napisała:

                > natura czasem rzeczywiście bywa okrutna, ale mimo jej przeciwności można ją
                > zaakceptować i pogodzić się z nią. trudniej chyba jest przeżyć napiętnowanie
                > przez otoczenie, które czasami bardziej boli niż błąd natury.

                "Irma i Roy są szczęśliwym małżeństwem. Od 25 lat mieszkają w małym miasteczku
                w stanie Illinois. Pewnego dnia Roy oświadcza, że urodził się w niewłaściwym
                ciele" - film "Normalny" ( Normal ) (2003) produkcja: USA gatunek: Dramat,
                Komedia

                  • ewelina10 Re: Zmiana tematu - 22.04.05, 17:08
                    bardzo bliska mi osoba jest transseksualistą, określona tzw. typem K/M.
                    zaburzenie identyfikacji płciowej pojawiły się w wieku dojrzewania 10-11 lat.
                    dziewczyna miała szczęście, że jej rodzice wykazali się sporym rozsądkiem, a
                    otoczenie w liceum i wychowawca klasy zaakceptowali tę sytuację. zmiana
                    fizyczna dokonywała się przez okres szkoły średniej, zaś prawna tuż przed
                    wystawieniem świadectwa dojrzałości. egzaminy wstępne na studia już z nowym
                    nazwiskiem, zmiana otoczenia czyli - uzyskanie nowego życia pozwoliło
                    mu „pogodzić się” ze sobą.

                    Jeśli ktoś jeszcze dzisiaj kojarzy taki przypadek z jakąś nienormalnością,
                    chorobą, zaburzeniami informuję, że chłopak ukończył studia ze średnią
                    powyżej "4" oraz podyplomowe, jest zupełnie normalną i sympatyczną osobą i
                    niczym nie różni się od swojego otoczenia. Boję się jednak myśleć - co mogłoby
                    się wydarzyć, gdyby środowisko, w którym dorastał i jego rodzina okazała się
                    mniej tolerancyjna.
                    • kanoka Re: Zmiana tematu - 22.04.05, 17:54
                      Ewelino, nie zawsze określenie "choroba" i leczenie, to określenia pejoratywne
                      - często tylko medyczne.
                      Transseksualizm się leczy, stosuje się określone procedury medyczne(problem
                      interdyscyplinarny), co nie oznacza, że leczy się "z" transseksualizmu.
                      www.agata-ts.prv.pl/knk
    • wedrowiec2 Re: Prerzeczytane dzisiaj... 27.04.05, 16:40
      Przejęli już Tygodnik Powszechnysad
      Przytaczam fragment, a całość jest tutaj
      polityka.onet.pl/162,1226409,1,0,artykul.html
      Należy tu też wspomnieć o zamieszaniu w „Tygodniku Powszechnym”, skąd najpierw
      zwolniono szefa działu politycznego Krzysztofa Burnetkę, a zaraz potem odeszli
      Krzysztof Kozłowski i Józefa Hennelowa. Pomijając już formalne tło wydarzeń
      (niesubordynacja pracownika), nie brak opinii, że dokonuje się tam jednak
      istotna zmiana, odchodzą ludzie związani ze środowiskiem liberalnym, bliskim
      Unii Wolności, a górę biorą młodzi prawicowcy, lepiej czujący nadchodzące czasy
      w polityce, ale i w Kościele.

      Już wcześniej tygodnik ostro skrytykował przewodniczący Episkopatu Polski abp
      Józef Michalik, a potem prymas Józef Glemp, odpowiadając na krytykę ks. Adama
      Bonieckiego, zarzucającego mu nieobecność w pierwszych dniach po śmierci Jana
      Pawła II. Nie można wykluczyć, że „Tygodnik Powszechny” szykuje się na cięższe
      czasy, zwłaszcza że wciąż powtarzają się informacje, co prawda dementowane, o
      planowanym mianowaniu przez Benedykta XVI abp. Stanisława Dziwisza na
      metropolitę krakowskiego. Dziwisz uchodzi za zwolennika Radia Maryja.
      • kanoka Re: Prerzeczytane dzisiaj... 27.04.05, 20:05
        Przeczytałam.
        Bez Pana Jerzego Turowicza, to i tak już nie ten Tygodnik.....a po kolejnych
        zmianach - pewnie przestanę go całkiem czytać(w necie).

        Coraz częściej natomiast podczytuję Przegląd.
        Niedłudo - wybory prezydenckie
        "Kaczyński – kandydat antykwaśniewski
        Brak kompetencji w codziennym zarządzaniu państwem będzie rekompensowany przez
        manifesty moralne....

        I to jest to, co mnie martwi naprawdę sad((
        Tu - całość artykułu
        www.przeglad-tygodnik.pl/index.php?site=wywiad&name=81
        • warum Re: Prerzeczytane dzisiaj... 27.04.05, 21:03
          Ja odkrylam na nowo TP dopiero w internecie - a moze trafilam na "odwilz" i
          bardzo mi sie spodobalo/ wczesniej unikalam- bo ani tematy ani styl mi nie
          odpowiadaly/. Ostatnie zmiany/ choc argumentacja je uzasadnajaca
          mnie "zdziwila"/ odebralam jako zapowiedz powrotu do kosciola. Czyzby ktos
          uznal,ze zbyt liberalny czy zbyt niezalezny stal sie Tygodnik?
          A co do kandydatury Kaczynskiego - bron mnie panie Boze! Strasznie mnie
          rozbawil jak postanowil zajac sie rozpusta w stolicy. Jeszcze troche to gotow
          byl bojowki na ulicach postawic/ pomijajac, ze idea mu sluszna przyswiecalasmile/
          Ale te metody jakimi szafuje na prawo i lewo zywcem przypominaja mi hasla szefa
          samoobrony. Choc porownanie obu panow - byloby zaszczytem dla posla Leppera, a
          ujma dla Kaczynskiego. Wiec szukam dalej, Relidze dobrze z oczu patrzy, ale
          brak mu taktyki, a w polityce to trzeba byc gietkim , bo liczenie na rozsadek
          obywateli to szczyt naiwnoscisad Odpada. Wiec szukam dalej- Tusk? Podoba mi
          sie , ale jest za malo przekonujacysad wiec moze Borowski? / juz go kiedys
          chwalilam za intelekt i poczucie humoru- wiec moglby zdobyc moje poparcie gdyby
          mial inne korzenie. No i co ? zostalam znow z Wodzem L? Calym jestestwem sie
          przed tym bronie, ale tak sprawnego manipulatora dawno nie widzialam na
          polskiej scenie politycznej. I bardzo mnie to przeraza.
          • maryna04 Re: Prerzeczytane dzisiaj... 29.04.05, 01:15
            www.dziennik.com/www/dziennik/wiad/lok.htm#1
            W tekscie gazetowym jest napisane, ze matka zastepcza sama ma dwoje dzieci,
            wszczepiono jej 5 jajeczek ( na wszelki wypadek) i okazalo sie, ze wszystkie
            zostaly prawidlowo zaplodnione. Szczerze mowiac,jestem pelna podziwu dla tej
            matki zastepczej a suma 15 tys. dolarow za taka Usluge (za ktora chciala
            oplacic studia pielegniarskie) jest wrecz smieszna, a jeszcze i tak z niej
            zrezygnowala, bo zdaje sobie sprawe z obecnych wydatkow tej rodziny. Nie
            watpie, ze na dzien dzisiejszy ma juz ta sume od innych ofiarodawcow.
    • kanoka Re: Prerzeczytane dzisiaj... 04.05.05, 14:20
      Temat smutny, jak dzisiejsza pogoda, ale w przeciwieństwie do niej, wywołujacy u
      mnie wściekłość.
      "Troska o płód kosztem życia matki
      25-letnia dziewczyna w ciąży zachorowała. Krzyczała z bólu. Lekarze nie zrobili
      badania, bo mogło spowodować poronienie. W efekcie zmarła i dziewczyna, i dziecko
      wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,2686049.html
      Powtarzam sobie, że powinnam w najbliższych wyborach głosować na
      partię(którą???) z sensownym programem gospodarczym,(słynne - "Po pierwsze,
      gospodarka, durniu!") a nie ze światopogladem laickim, który podzielam. Ale jak
      przeczytam taki artykuł, to nóż mi się w kieszeni otwiera, i.....chcę głosować
      na Antyklerykalną Partię Postępu RACJA.....
      www.app.org.pl/
    • wedrowiec2 Re: Prerzeczytane dzisiaj... 07.05.05, 15:32
      kobieta.gazeta.pl/wysokie-obcasy/1,53665,2690651.html
      Pamięci nieznanego aliena - felieton Kingi Dunin. Bardzo podniósł mnie na
      duchuwink
      "Gdzieś tam, na boku, obok cudownie połączonej duchowej wspólnoty, cały czas
      żyli i żyją sobie jacyś alieni. Mimo że zjednoczył się naród i społeczeństwo,
      wierzący i ateiści, władza z prawa i z lewa, media komercyjne i misyjne, żydzi
      i muzułmanie, kibole i harcerze, i w ogóle wszyscy - ktoś jeszcze pozostał na
      marginesie"
    • popaye Re: ale sie ... porobilo :( 10.05.05, 15:01
      wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,2698198.html
      Lubie Pania min.Srode.
      Ona jest (dla mnie) wzorem madrej, rozsadnej i rozwaznej (w przekonaniach oraz
      pogladach) przedstawicielki naszego (40+ ...+) pokolenia.

      Z drugiej strony hmm.... ja - chlop!, z przekonan i zasad: jajcarz, kpiarz
      i... "seksista" smile))
      Wiekszosc nas (przedstawicieli mojego pokolenia) jest takich i wierzcie mnie
      nie tylko naszych Rodakow (wiem z codziennej, wieloletniej praktyki!) smile.

      Ja Pani Minister nie zazdroszcze, choc wiem iz Ona MUSI tego rodzaju
      (polityczne) oswiadczenia wyglaszac - zobligowana Instytucja pelnionego Urzedu.
      Z prywatnego podworka, wiem rowniez iz (nawet) moja p.Malzonka majaca lata
      okazji do przyzwyczajenia sie do (moich) reakcji (w temacie) czy zartem
      wypowiadanych opinii o "rownouprawnieniu" (damsko-meskim) czy feminizmie ma
      spore problemy z przelknieciem i akceptacja mojego (okazyjnie) na ten temat
      wyrazanego (zartem - przeciez) "zdania" smile).

      Roznimy sie mocno w podejsciu do tych spraw (Panie i panowie).
      Co dla nas (seksistow) - zart i (od biedy) w granicach "do zakceptowania" -
      smaku - nasze Dziewczyny prowadzi "na barykady" smile)

      Moze, my (panowie) opacznie rozumiemy ta zabawe?.
      Z jednej strony: Panie robia "wszystko" by aby przez moment nie zapominac o Ich
      seksualnych i determinowanych plcia atrybutach: make-up, nieporownalna z
      panami swoboda ubioru i podkreslanych nim feministycznych "akcentow" czy
      zachowan ...
      Z drugiej: SAME, na zasadach wylacznosci insynuuja sobie PRAWO do wyznaczenia
      GRANIC tych swobod.
      Na Ich (pan) nieszczescie sa one tak "plynne" i naszym, chlopskim zdaniem
      bardziej zalezne od PMS (premenstrual syndrome) czy zwiazanym z nim momentalnym
      poczuciem humoru i tolerancji - dla nas (maskulin) przeciez nie do zrozumienia
      z prozaicznych, biologicznych przyczyn.
      Eeech Dziewczyny - Wy to macie "ciezko" smile)
      pozdrawiam,-
      pE

      • kanoka Re: ale sie ... porobilo :( 10.05.05, 18:40
        A czy takie reklamy, jak te o których mowa w przytoczonym przez Ciebie artykule,
        spełniają niemieckie standardy poprawności i są umieszczane na billboardach, w
        TV publicznej itp?
        Nie wiem, więc pytam.
        • popaye Re: ale sie ... porobilo :( 10.05.05, 21:47
          Kanoko - Przemila smile

          Nie ma czegos takiego w komercyjnej reklamie jak... "standard poprawnosci".
          Co Kraj - to obyczaj, z zalozeniem iz reklama "bulwersujaca" (szokujaca,
          agresywna i "niemoralna") osiaga szybciej cel!.
          Wykorzystuje sie tutaj zjawisko "zamieszania wokol sprawy" i wyrazane w sprawie
          stanowisko w publikatorach ktore NIC nie kosztuje a zwraca (posrednio) uwage
          odbiorcow na fakt istnienia takiej reklamy.
          Odwraca sie tutaj stosunki - nie reklama jakiegos produktu szuka klienta
          tylko... odbiorca - zaciekawiony sprawa, "szuka" tej... bulwersujacej opinie
          reklamysmile.
          Moze "strzelic do tylu" i wiecej zaszkodzic niz przyniesc pozytku ale...
          praktycznie czesto przynosi pozytywny cel komercyjny.
          Doskonalym przykladem sa tutaj przedsiewziecia reklamowe odziezowej
          f-my Benetton (United Colors of Benetton) od lat uzywajacej "szokujacej"
          reklamy choc (trzeba przyznac) na niezwykle wysokim poziomie artystycznym! smile.

          Wspomniane przez Ciebie i wymienione w artykule GW "przyklady" to raczej
          rodzynki zlego smaku i mizery kulturalnej.
          Tylko, hmmm.... badz prosze swiadoma iz w tzw. reklamie (rowniez w Polsce!)
          pracuja fachowcy jakich dlugo szukac w innych dziedzinach (znam troche to
          srodowisko)i doskonale zdajacych sobie sprawe iz powszechny (polski) Rynek
          Odbiorcow, swoim "poziomem": wrazliwosci obyczajowej, dobrego smaku i kultury
          OCZEKUJE takich a nie innych reklam!.
          Takie tez dostaje! smile)
          Amatorom piwka pitego "pod budka" gdzies w mordobijskim powiecie, reklama
          przedstawiajaca jednego z amatorow tego piwka - klepiacego rozneglizowana
          kelnerke "po pupie" BARDZO sie podoba! i zwieksza jego popyt! smile
          Protestuja w tej sprawie - Panie "moralistki" i czesc moherowych beretow
          ktore NIGDY nie pily (cieplego!) piwka z butelki nie mowiac o tym by "pod
          kioskiem" smile)).
          Eeeeh...

          pozdrawiam,-
          pE

          ps: nie byloby glupio gdyby w tej sprawie wypowiedzieli sie pp. Nokata i moze
          Onkwe.
          Nie twierdze iz wspomniana reklama jest w Ich "guscie" ale nie mam watpliwosci
          iz znaja rozkosz picia piwa z... butelki a moze nawet "pod budka"
          (w szczegolnych np: urlopowych okolicznosciach) smile)
          Dlaczego tylko ja mam ciagle "podpadac" ? smile))


          • onkwe Re: ale sie ... porobilo :( 10.05.05, 22:36

            Zaczne od konca...

            > ps: nie byloby glupio gdyby w tej sprawie wypowiedzieli sie pp. Nokata i moze
            > Onkwe.
            > Nie twierdze iz wspomniana reklama jest w Ich "guscie"

            Bardzo rzadko ogladywam telewizor, na tyle rzadko, aby pasjonujace dyskusje w
            miejscu pracy pt. "a pamietasz te reklame.." mnie nie dotyczyly. W zwiazku z
            tym i moj "gust" w rzeczonym temacie jest nieco bez znaczenia, tym bardziej iz
            wszelkie komercyjne wysilki marketingowe majace na celu sklonienie mnie do
            nabycia danego artykulu spozywczego lub codziennego uzytku ( np. najnowszy
            model Mustanga kabrioleta ) spotykaja sie z moim stanowczym "odporem" i
            calkowita ignorancja.


            ale nie mam watpliwosci
            > iz znaja rozkosz picia piwa z... butelki a moze nawet "pod budka"

            ehhh, byly czasy.... wink)


            > (w szczegolnych np: urlopowych okolicznosciach) smile)
            > Dlaczego tylko ja mam ciagle "podpadac" ? smile))

            Podpasc to dopiero podpadne jak nasza Maryna wroci... wink))

            ------------

            Co do reszty, od strony socjologicznej, zgadzam sie z panem PP w zasadzie w
            calej rozciaglosci.
            Nie mam czasu niestety na dluzsze dywagacje, pozole sobie jedynie zauwazyc iz
            po tej stronie kontynentu "standard poprawnosci" jest o wiele bardziej
            restrykcyjny niz w Europie. Ostatnio, w pewnym programie dokumentalnym,
            pokazywano reklamy ( nie w calosci ! ), ktore byly przygotowywane specjalnie na
            final rozgrywek futbolowych, a ktore, ze wzgledu na scisle okreslone pruderyjne
            kanony moralno-obyczajowe oraz polityczna poprawnosc nie dopuszczono do
            wyswietlania. Wersje, ktore ukazaly sie "w zamian" byly moim skromnym zdaniem o
            wiele ubozsze, mniej dowcipne i nudne ! Tak to jest, w szczycacych sie
            demokracja, wolnoscia slowa i nieograniczaniem praw obywatelskich, Stanach
            Zjednoczonych Ameryki... wink

            A w Kanadzie ? Coz, tu sie pije piwo, piwo... i jeszcze raz piwo, nie tyle pod
            budka z piwem... ile pod hokeja wink....Niekoniecznie z butelki ( np. Stella
            Artois podaje sie tylko i wylacznie w "szkle" wink. Saczenie z puchy jest jak
            najbardziej na miejscu .wink
            W zwiazku z tym, zgadnijcie jakie reklamy dominuja ? ..wink)))

            Oto jedna z nich, najslwaniejsza zreszta:

            home7.swipnet.se/~w-72891/CanadianClub/CCsales/ad.html
            • onkwe Re: ale sie ... porobilo :( 10.05.05, 23:15
              To jeszcze raz ja !

              Teraz dopiero zaskoczylo, coz lata nie te, a i komorki nienapedzane
              wspomaganiem piwnym wolniej pracuja wink

              Z artykulu polecanego wziete:

              "Niedawno w mediach pojawiła się reklama piwa, w której trzech młodych mężczyzn
              z upodobaniem podziwia z tarasu widokowego pupę młodej dziewczyny pracującej na
              budowie. W reklamie jednego z operatorów telefonii komórkowej niskie ceny
              połączeń wypisano na koszulce młodej dziewczyny - na prawie nieosłoniętych
              piersiach niższa stawka połączeń w obrębie tej samej sieci z hasłem "dla
              swojaków".

              - Nie mogę nie reagować, gdy kobiety sprowadza się do roli obiektów seksualnych
              albo wręcz pań świadczących usługi seksualne "

              Skojarzyla mi sie taka kanadolska reklama, z przed lat kilku ( widzicie jak na
              biezaco jestem? wink, chyba jakiegos super "odpotowego" dezodoranta, a moze
              super piwa....no zabijcie, nie pamietam wink)

              W wiezowcu, biurze klimatyzowanym, elegancko ubrana Pani ( panowie czytaja -
              "Laska" ), najwyrazniej "na stanowsku" wyglada w czasie "bardzowaznej"
              konferencji przez okno, a tam w dole budowa pelna para w pelnym sloncu...
              Za jej plecami jakis lysek z brzuszkiem nadaje o osiagach firmy w ostatnim
              polroczu, a ona tymczasem podziwia dyskretnie sie oblizujac lsniace potem ..i w
              sloncu, miedziane muskuly jednego z "budowlancow" w twarzowym kasku...Mlodzian
              prostuje zgiety grzbiet, przeciaga sie leniwie i tego..wink i wolnym ruchem
              sciaga przez glowe obcisla koszulke.... Zblizenie na twarz Pani ( Laski .
              Napis, ciecie...

              No i jak tu nie zareagowac, jesli mezczyzn sprowadza sie do roli obiektow
              seksulanych ??? ...wink))
              • kanoka Re: ale sie ... porobilo :( 11.05.05, 08:49
                Mili Panowiesmile
                Dyskusja nt feminizmu i feministek już na tym forum była i swojej opinii w tej
                sprawie nie zmieniłam od tamtej pory. jeśli kto ciekawy, to proszę bardzo
                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=25794&w=21405667&v=2&s=0
                Ale, oczywiście , można nadal dyskutować, aż do imentu smile
                Wracajac do "adremu".
                Nie mam nic przeciwko wykorzystywaniu seksu w reklamie - taka sama dziedzina
                życia jak każda inna. Ale *seksu*, nie *seksizmu*. Dzieli je cienka linia
                demarkacyjna - tak jak erotykę od pornografii - przebiegajaca na poziomie naszej
                wrazliwościi kultury - społecznej i seksualnej.
                I nie sądzę, żeby pani mninster M.Środa wygłaszała swój protest, dlatego tylko,
                że " Ona MUSI tego rodzaju (polityczne) oswiadczenia wyglaszac - zobligowana
                Instytucja pelnionego Urzedu" .Myślę nawet, że taka insynuacja o fałsz i
                koniunkturalizm jest dla Niej krzywdząca, a przynajmniej, mam taką nadzieję.....
                Pozdrawiam
                knk
                • onkwe Re: ale sie ... porobilo :( 11.05.05, 18:28
                  > I nie sądzę, żeby pani mninster M.Środa wygłaszała swój protest, dlatego
                  tylko,
                  > że " Ona MUSI tego rodzaju (polityczne) oswiadczenia wyglaszac - zobligowana
                  > Instytucja pelnionego Urzedu" .Myślę nawet, że taka insynuacja o fałsz i
                  > koniunkturalizm jest dla Niej krzywdząca, a przynajmniej, mam taką
                  nadzieję....

                  Nic nie insynuujac zastanawiam sie, jak mozna udowodnic szczerosc intencji Pani
                  Minister i miec pewnosc, ze nic i nikt za nim nie stoi? Sama nadzieja nie jest
                  zadna rekojmia ..wink)

                  > Ale *seksu*, nie *seksizmu*. Dzieli je cienka linia
                  > demarkacyjna - tak jak erotykę od pornografii - przebiegajaca na poziomie
                  nasze
                  > j
                  > wrazliwościi kultury - społecznej i seksualnej.

                  Zgadzam sie bez szemrania, ale dodam tu jeszcze: a takze przebiegajaca na
                  poziomie obowiazujacych w danym srodowisku zasad i norm moralnych oraz
                  polityczno-spolecznych uwarunkowan...
                  I tu jest wlasnie pies, tfu...seksizm pogrzebany.
                • popaye Re: ale sie ... porobilo :)))))))))))))))))))))) 12.05.05, 20:10
                  Kanoko - wow!

                  przeczytalem dzisiaj (dopiero) iz czolowa europejska Feministka Alice Schwarzer
                  zostala przez Prezydenta Francji mianowana Rycerzem Legii Honorowej!.
                  Wow! smile)))
                  Prez. Chirac "dorzucil" najwyzsze odznaczenie francuskie do posiadanego juz
                  przez Nia Krzyza Zaslugi (Bundesverdienstkreuz) - najwyzszego cywilnego
                  odznaczenia niemieckiego.
                  Trzeba przyznac Alice Schwarzer to osoba wzbudzajaca niesamowicie duzo
                  kontrowersji ale niezachwiana od poczatkow lat 70-tych w walce o interesy
                  i pozycje spoleczna kobiet!.
                  Jako "seksista" troche z przymrozeniem oka obserwowalem Jej inicjatywy walki z
                  z salonowoscia pornografii czy slynny Jej proces (przegrany!) z Redakcja
                  tygodnika Stern ktory bulwersowal Ja okladkami przedstawiajacymi kobiece cialo
                  jako "towar" (rozebrane do bikini dziewczyny w pozach hmm.... "dwuznacznych").

                  Jej powazniejsze przedsiewziecia, przede wszystkim periodyk EMMA - organ
                  niemieckiego i (wrecz) europejskiego zorganizowanego feminizmu oraz walka o
                  obecny ksztalt prawny tzw. §218 (przepisy regulujace prawo do aborcji w
                  Niemczech) - trzeba bezstronnie przyznac - niezaprzeczalne Jej sukcesy.
                  Medialnosc Jej postaci - rowniez!.
                  Nienajglupsza zreszta Dziewczyna - studia jezykoznawcze, Psychologia
                  i Socjologia na paryskiej Sorbonie, i od czasow studenckich praktyka dzialacza
                  interesow kobiet w Movement de libération des femmes.
                  Brzydka, bezdzietna, zawsze samotna (przynajmniej oficjalnie) ale trzeba
                  przyznac z klasa! smile)

                  Moze wreszcie i u nas (w Polsce) pora na tak zaangazowana w Wasze sprawy
                  dzialaczke-kobiete?.

                  pozdrawiam,-
                  pE
                  • kanoka Re: ale sie ... porobilo :)))))))))))))))))))))) 12.05.05, 21:35
                    Popaye, nigdy nie byłam diałaczką feministyczną i opócz powszechnie znanych
                    nazwisk - Nowicka, Jaruga - Nowacka, LabudaDunin, Szczuka,Domagalik,Graff,
                    niewiele na ten temat wiem. Wiem tylko, że kobieta=człowiek i ma (=powinna
                    mieć)takie same prawa i obowiązki,jak mężczyzna.Z uwzględnieniem istniejących
                    różnic biologicznych. Nie "nagradzania" za te różnice, ale i nie karania za nie.
                    I tyle.
                    Tu trochę o polskim feminiźmie
                    marieclaire.interia.pl/reportaz/news?inf=100036097
                    Zwróć uwagę na wypowiedź Szczuki:
                    "W większości krajów Zachodu powiedzenie: "Jestem feministką" to rodzaj
                    intelektualnego snobizmu. Właściwie wśród nowoczesnych, wyzwolonych,
                    samodzielnych kobiet na Zachodzie nie wypada dziś mówić inaczej... Ale u nas ten
                    model nie działa. - Przyznawanie się do feminizmu kobietom po prostu się nie
                    opłaca - mówi Kazia Szczuka, feministyczna krytyczka i historyczka literatury. -
                    Jeśli powiesz o sobie "feministka", narazisz się na głupie docinki. Ryzykujesz,
                    że zostaniesz wyizolowana z towarzyskiego grona, że mężczyźni zaczną na ciebie
                    patrzeć jak na dziwoląga."

                    Poczytałam o pani Alice Schwarzer - widać, że zrobiła wiele dobrego, zwłaszcza
                    dla kobiet muzułmańskich, ciekawy wywiad w Der Spiegel, 29 listopad 2004 - "Oczy
                    szeroko zamknięte" www.europaprzyszlosci.org/kobiety.html
                    ale nie tylko.
                    www.efka.org.pl/index.php?action=z_art&ID=46
                    Mądry, aktywny człowiek.
                    A cytat z Jej wypowiedzi
                    "Nadzwyczajna miłość wszystkiego, co inne, jest tylko drugą stroną potępiania
                    tego, co obce" - brzmi jak doskonały aforyzm smile)
                    • kanoka Re: ale sie ... porobilo :)))))))))))))))))))))) 12.05.05, 21:41
                      Przepraszam za literówki sad
                      I jeszcze jeden cytat z Pani Alice Schwarzer wink
                      "Mężczyźni zdają sobie świetnie sprawę z tego, że my, feministki, mamy rację -
                      tylko, że nie chcą, żeby myślały tak ich żony. Ale już dla swoich córek chcą,
                      żeby feminizm przyniósł im same korzyści."
                      • popaye Re: ale sie ... porobilo :)))))))))))))))))))))) 13.05.05, 09:12
                        Kanoko - "feministko" Mila,-

                        Ja sie zgadzam w 100% z trescia zacytowanej wypowiedzi p.A.Schwarzer!.
                        Ty - zapewne tez! smile
                        Ten brak ochoty na posiadanie domowej "feministki" bierze sie z prozaicznego
                        powodu - malzonkowie (stali zyciowi partnerzy) znaja sie z czasem b.dobrze,
                        czesto az do najdrobniejszych szczegolow intymnosci.
                        Mezczyzni nie wyobrazaja sobie wlasnego partnerstwa z zawsze-feministka bo na
                        wlasnej skorze mieli okazje doswiadczyc nie tylko madrosci, rozwagi,
                        obowiazkowosci czy pracowitosci Strazniczki Domowego Ogniska ale rowniez Jej
                        slabosci, zlych dni, labilnosci psychicznej (sklonnosci do reakcji placzem na
                        drobiazgi - z meskiego punktu widzenia!) i ... innych atrybutow "kobiecosci"
                        ktore sprawiaja iz zone (partnerke) sie kocha, jest sie z Nia i dzieli sie
                        dobre i zle chwile w malzenstwie czy partnerstwie.
                        Z corkami - tez racja (u Schwarzer).
                        Pokaz mnie rozsadnego ojca ktory chcialby by jego dziecku bylo w zyciu "zle"?.
                        Corka - zawsze szczegolny przypadek dla ojca smile.
                        To jest spory szok (dla ojcow!), gdy nadchodzi dzien w ktorym
                        dziecko "komunikuje" rodzicom iz Ona nie chce juz tylko z "mamusia i tatusiem"
                        ale... postanawia unieszczesliwic (swoim feministycznym zapedem) calkim obcego
                        (rodzicom) i najczesciej dalekiego od wyobrazen ojca o "idealnym dla niej
                        partnerze" - osobnika.
                        Dopiero z czasem (czesto gdy juz sa wnuki!) nadchodzi refleksj: "dobrze Jemu
                        TAK! - ma co "chcial"! smile)))
                        He, he

                        pozdrawiam,-
                        pE
                        (maz, ojciec corki, tesc i ... dziadek)
                        • kanoka Re: ale sie ... porobilo :)))))))))))))))))))))) 13.05.05, 11:39
                          Pozdrowienia "ponad podziałami" winkodwzajemniam
                          knk
                          (żona, matka syna i córki, wkrótce - podwójna teściowa)
                          PS Pamiętam, jak na pierwsze feministyczne marsze protestacyjne w sprawie ustawy
                          antyaborcyjnej, mało że sama chodziłam, to jeszcze i czasem męża ciągnęłam.
                          Dorastający syn się nie wypowiadał, a córka patrzyła na mnie z dezaprobatą.
                          Teraz córka bywa na manifach w towarzystwie swojego chłopaka, a ja chociaż
                          konwencja manif jest mi obca, rozumiem, że każde pokolenie kobiet w chwili
                          dorosłości na swój sposób zaczyna walczyć o swoje prawa.
                          smile))
    • popaye Re: Prerzeczytane dzisiaj... 12.05.05, 09:45
      wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,2701883.html
      he, he! - magiel swietojebliwia i "Narodowych interesow" ma sie swietnie!.
      Rozliczac, rozliczac i... szukac winnych!
      W miedzyczasie dziury w budzecie zalataja sie same, bezrobotni - (moze) znajda
      sobie robote (albo zdechna - z dobrobytu!) a chorzy - wyzdrowieja lub ich
      rodziny wespra (wysokim datkiem) uslugi ksiedza (katolickiego) na pogrzebie smile)

      Balcerowicz - won!
      smile)))))

      pE
        • popaye Re: Prerzeczytane dzisiaj... 12.05.05, 12:00
          mnie tez Kanoko Mila, a z bezradnosci smieje sie "przez lzy" sad

          Licze iz (jako kandydat) do listy Wyborow Prezydenckich zapisze sie
          Cimoszewicz - chyba najmniejsze "zlo" w poczcie politykierow skansenowego
          Zascianka.
          Nie skompromitowal sie jako (byly) Premier aferami, ma obycie na parkiecie
          miedzynarodowym (MSZ). "liznal" Swiata (stypendium i praktyka w USA w czasie
          studenckiej mlodosci) i zawsze (rowniez poczynaniami) odcinal sie od sitwy
          aferowo-kolesiowo-lobbystycznej post-PZPR "Lewicy" zawsze etatowych
          aparatczykow (Miller/Kwasniewski/Jaskiernia/Pastusiak itd).
          Populistycznych glupot i stanczykowskich gestow w Jego wykonaniu jeszcze nie
          slyszalem i nie widzialem a okazji po temu (przez lata) mial sporo! smile)

          Premierem powinien pozostac Belka - jedyny (realnie) obecnie polityk bez
          osobistych ambicji i zorganizowac Rzad technokratow/fachowcow - ponad
          podzialami partyjnych ideologii i partykularnych, lobbystycznych interesow.
          Reszta "warczacej swoloczy" niech pozostawi sobie pole do populistycznych
          atakow, obiecanek - wyrywania nog z d.... , wyzwisk i wywijania rozancami albo
          partyjna legitymacja z Matka Boska/Leninem/Pilsudzkim (do wyboru) na okladce smile.

          Ja wiem iz to (moje) nierealne marzenia, ale to Ty pisalas (w innym watku)
          o grozacej koniecznosci wyboru mniejszego zla! smile

          pozdrawiam,-
          pE
            • popaye Re: Prerzeczytane dzisiaj... 12.05.05, 12:41
              KAZDY(a) - byle rozsadny(a) i pragmatyk (czka).
              Kolor (partyjnej) legitymacji czy osobistych sympatii Kandydata jest mnie
              obojetny!
              Afer, szarpaniny i ideologicznych przepychanek - wystarczy juz!.
              Przez ostatnie 15 lat jakos nie zauwazylem by z "tego" cokolwiek przynioslo
              Polsce i Obywatelom korzysci poza frustracja, zaostrzeniem frontow i nic nie
              znaczacych realnie dla pomyslnosci wiekszosci Obywateli fajerwerkow
              populistycznych hasel i bicia piany!.
              To tylko sprzyjajace warunki dla kolejnych przekreteow, dzialania aferzystow
              i (najczejsciej) mafijnego lobby.

              pozdrawiam,-
              pE
              • kanoka Re: Prerzeczytane dzisiaj... 12.05.05, 14:46
                No właśnie. Nie wiadomo jeszcze do końca, kto będzie kandydował. Znamy tylko
                tych kandydatów, którzy juz sie zgłosili...
                polityka.onet.pl/162,1226947,1,0,2502-2005-18,artykul.html
                Zgadzam się, że
                "- byle rozsadny(a) i pragmatyk (czka).
                > Kolor (partyjnej) legitymacji czy osobistych sympatii Kandydata jest mnie
                > obojetny!
                > Afer, szarpaniny i ideologicznych przepychanek - wystarczy juz!."
                Może ktoś taki się wreszcie zgłosi i będzie na kogo głosować....
                Dzisiaj można tylko zaśpiewać "Moją litanię" Leszka Wójtowicza i....mieć
                nadzieję, że kiedyś.....będzie i u nas NORMALNIE

                "Jaki jeszcze numer mi wytniesz
                W którą ślepą skierujesz ulicę
                Ile razy palce sobie przytnę
                Nim się wreszcie klamki uchwycę
                By otworzyć drzwi do twego serca
                Które przeszło już tyle zawałów
                Czy nikogo więcej nie obudzą
                W twym imieniu oddane wystrzały

                Nie pragnę wcale byś była wielka
                Zbrojna po zęby od morza do morza
                I nie chcę także by cię uważano
                Za perłę świata i wybrankę Boga
                Chcę tylko domu w twoich granicach
                Bez lokatorów stukających w ściany
                Gdy ktoś chce trochę głośniej zaśpiewać
                O sprawach które wszyscy znamy

                Jakim ludziom jeszcze pozwolisz
                By twym mózgiem byli i sumieniem
                Kto z przyjaciół pokaże mi blachy
                Kładąc rękę na moim ramieniu
                Czy twój język nadal pozostanie
                Arcyszyfrem nie do rozwiązania
                Czy naprawdę zaczęłaś odpowiadać
                Na najprostsze zadane pytania

                Nie pragnę wcale byś była wielka
                Zbrojna po zęby od morza do morza
                I nie chcę także by cię uważano
                Za perłę świata i wybrankę Boga
                Chcę tylko domu w twoich granicach
                Bez lokatorów stukających w ściany
                Gdy ktoś chce trochę głośniej zaśpiewać
                O sprawach które wszyscy znamy

                Ile razy swoją twarz ukryjesz
                Za zasłoną flag i transparentów
                Ile lat będziesz mi przypominać
                Rozpędzony burzą wrak okrętu
                Tą litanią się do ciebie modlę
                Bardzo bliska jesteś i daleka
                Ale jest coś takiego w tobie
                Że pomimo wszystko wierzę czekam

                Nie pragnę wcale byś była wielka
                Zbrojna po zęby od morza do morza
                I nie chcę także by cię uważano
                Za perłę świata i wybrankę Boga
                Chcę tylko domu w twoich granicach
                Bez lokatorów stukających w ściany
                Gdy ktoś chce trochę głośniej zaśpiewać
                O sprawach które wszyscy znamy

                Jaki jeszcze numer mi wytniesz
                W którą ślepą skierujesz ulicę
                Ile razy palce sobie przytnę
                Nim się wreszcie klamki uchwycę
                Jaki jeszcze numer mi wytniesz... "
          • petar2 Re: Prerzeczytane dzisiaj... 12.05.05, 12:42
            popaye napisał:

            > Licze iz (jako kandydat) do listy Wyborow Prezydenckich zapisze sie
            > Cimoszewicz - chyba najmniejsze "zlo" w poczcie politykierow skansenowego
            > Zascianka.

            Taaa, jedyny nieskompromitowany z lewackojebliwego zaścianka.
            No jeszcze chodzą słuchy o syna Gierka.

            Co do bezrobocia i służby zdrowia, to odpowiada za to ekipa rządząca (w
            komfortowej sytuacji przez lata bo ma swojego prezia).
            To elementarz polityki.
            Jak i to, że ugrupowania posądzane w sąsiednim wątku o bojkot teatru
            moskiewskiego są prorosyjskie.
            Natomiast do elementarza propagandy można przypisać szukanie pobocznych tematów
            i sensacji gdy wszystko się pier...li, postkomunie i koninkturalistom w końcu
            prokuratura dobiera się do du..y i sondaże pikują w dół.

            Dobrze zapoznać się z elementarzem zanim się coś napisze.
            Chyba, że to nieuleczalny przypadek.


            • popaye Re: PRZEPRASZAM (najmocniej)! :( 12.05.05, 13:30
              juz wiem!
              Trzeba nam kandydatow (na najwyzsze stanowiska panstwowe!) jak ks. prof.
              Czesław S. Bartnik!
              Jeden z niewielu ktory rozumie zadania ktorym przyswiecac powinna szczegolna
              (jezeli nie jedyna!) uwaga i aktywnosc polityczna przyszlego Prezydenta i Rzadu!
              Do tego (napewno!) NIE komuch, mason, cyklista i inne "barachlo" smile
              Syn Gierka - tez NIE! smile

              Z przykroscia musze stwierdzic iz w momencie dokonywania wpisu skierowanego do
              Kanoki nie znalem jeszcze ponizszych tresci:
              "... Odkłamywać Polskę!
              Wielu ludzi uważa, że wszczynanie publicznej lustracji Kościoła jest perfidną
              odpowiedzią na postulowaną lustrację oficjeli państwowych. Boją się, że padnie
              układ okrągłostołowy i ożyje "Polska katolicka" - stwierdza ks. prof. Czesław
              S. Bartnik."
              (Nasz Dziennik, Czwartek, 12 maja 2005, Nr 110 (2215))

              Po przeczytaniu tych odkrywczych stwierdzen a jednoczesnie dobitnie wyrazonego
              programu wyborczego gwarantujacego powszechna pomyslnosc spoleczna z
              kierunku "kryszatlowych" (w intencjach!) intelektualistow....
              Przyznaje - mylilem sie! smile))

              pE
              (nieuleczalny: komuch, mason i ... cyklista)
              • petar2 Re: PRZEPRASZAM (najmocniej)! :( 12.05.05, 14:04
                popaye napisał:

                > "... Odkłamywać Polskę!
                > Wielu ludzi uważa, że wszczynanie publicznej lustracji Kościoła jest perfidną
                >odpowiedzią na postulowaną lustrację oficjeli państwowych. Boją się, że padnie
                > układ okrągłostołowy i ożyje "Polska katolicka" - stwierdza ks. prof. Czesław
                > S. Bartnik."
                > (Nasz Dziennik, Czwartek, 12 maja 2005, Nr 110 (2215))

                konia z rzędem temu, kto wyjaśni co w tej wypowiedzi niestosownego.

                > "kryszatlowych" (w intencjach!) intelektualistow....

                też nie wierzę tym nieudacznikom z PeDecji

                > pE
                > (nieuleczalny: komuch, mason i ... cyklista)

                wiemy, wiemy ...
                • popaye Re: :))) 13.05.05, 08:30
                  zapomnialem jeszcze Panie(i) swietojebliwy(a), ze jestem (napewno) - "zyd"!.

                  To wszystko, lacznie z Pana(ni) zdaniem na temat moich subiektywnych przekonan
                  i swiatopogladu mam podobnie w glebokim powazaniu jak i krag innych troskliwych
                  obroncow swietojebliwosci oraz kato-narodowego oszolomizmu i zaprzanstwa
                  wydajacych oswiadczenia w Panskim(Pani) "interesie" politycznym:
                  wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,2705611.html
                  • kanoka Re: :))) 13.05.05, 11:43
                    A jak to pogodzić z nauką Chrystusa - Bogu, co boskie, cesarzowi co cesarskie?
                    Zawsze się nad tym zastanawiam, kiedy KK zabiera się do polityki - obojętnie po
                    jakiej stronie i pod jakim sztandarem politycznym.....
                  • petar2 Re: :))) 13.05.05, 15:56
                    > zapomnialem jeszcze Panie(i) swietojebliwy(a)

                    I tu się mylisz.

                    > ze jestem (napewno) - "zyd"!.

                    Nie ma się co chwalić, tylko nie wiem po co to piszesz. A jeśli już to bez
                    cudzysłowia.

                    >To wszystko, lacznie z Pana(ni) zdaniem na temat moich subiektywnych przekonan
                    > i swiatopogladu mam podobnie w glebokim powazaniu

                    myślę, że dużo więcej rzeczy masz w głębokim poważaniu. Niemniej czuję się
                    rozczarowany tym, że nie omieszkałeś mnie o tym fakcie poinformować. Nerwy
                    puszczają?

                    Zabawne jest to Wasze bezsilne, monotematyczne pojękiwanie. Jakoś nieśmiali
                    oponenci odpadli więc wpadnę czasem pomieszać w bagienku.
                    Na rzeczową dyskusję straciłem nadzieję.
                    • popaye Re: :))) 13.05.05, 19:50
                      byc moze dla Pana zabawne, ale dla mnie panskie proby wychowywania mnie,
                      pouczania, klasyfikacji moich subiektywnych pogladow czy postepowania sa
                      UPIERDLIWE!
                      Probowalem juz Panu i podobnym kilkakrotnie wytlumaczyc - widac rozumu nie
                      starcza by to pojac?.

                      Krytyczna (w kazdym sensie) polemike adresowana personalnie, z zasady stosuje
                      w przypadkach osob PUBLICZNYCH (co mnie wolno) i ewent. (niezwykle rzadko
                      publicznie) do najblizszych (rodziny i Przyjaciol) i w tym przpadku na zasadach
                      absolutnej wzajemnosci.
                      Po panskich pierwszych probach personalnie (do mnie) skierowanej krytyki
                      prosilem Pana by Pan zmienil obiekt zainteresowan albo swoje chamstwo
                      prezentowal na innych, bardziej Panu poziomem swietojebliwia odpowiadajacych
                      towarzystwie i forach - prosbe ponawiam.

                      Panskie (czy Pani) prawo do posiadania wlasnych pogladow, swiatopogladu czy
                      sympatie polityczne - szanuje, ale to nie daje Panu(i) legitymacji do oceny
                      moich oraz personalnie do mnie skierowanych prob "wychowywania".
                      Gdzie "mam" takie proby i ich Autora wyraznie napisalem w poprzednim wpisie.

                      Ja mam juz dawno 40++ lat i proces "wychowania" mnie zakonczylem przed
                      ca. 35-ciu laty. Poswiadczono to tzw. Swiadectwem Dojrzalosci podpisanym
                      m.in przez (ostatniego w moim zyciu) "Wychowawce"
                      Byla to madra Kobieta (jak sobie przypominam) z olbrzymia praktyka pedagogiczna
                      nieporownywalna z petactwem ktore probuje Jej prace "poprawiac" po 35 latachsmile

                      Panska(i) specjalnosc cyt. "pomieszać w bagienku" - jest juz znana - tylko
                      przepraszam, moze dalej ode mnie?
                      Jak Pan(i) sie pojawia jakos zaczyna mnie "gownem smierdziec".
                      Dziekuje,- wiecej zapotrzebowania na dyskusje z Pania(em) - nie mam.
                      • petar2 Re: :))) 13.05.05, 22:05
                        Nie interesuje mnie kto i kiedy Cię wychowywał. Wystarczy, że efekty widzę.
                        Jak Ci "gównem śmierdzi" to rozejrzyj się dookoła a nie rzucaj go na forum.
                        Forum jest publiczne i nie podobają mi się wylgaryzmy rzucane w związku lub bez
                        związku w każdym poście w stronę części ugrupowań politycznych.
                        Dlatego wychowywać nie zamierzam a pouczać tak.
        • maryna04 Re: Prerzeczytane dzisiaj..- 18.05.05, 03:09
          W dziale Travel New York Timesa ukazal sie bardzo sympatyczny artykulik o
          polskich paniach z Koniakowa - koronczarkach. Zrzeszone w jakiejs spoldzielni,
          ze wzgledu na zmieniajace sie gusty od lat "przedly bardzo cienko" - brak
          zamowien, nabywcow. Trzy lata temu z wlasnej inicjatywy wyszly naprzeciw
          potrzebom rynkowym. Zaczely szydelkowac seksowna bielizne, czyli stringi, czyli
          tongi, tudziez gatki zwane bokserkami, biustonosze itd. Spoldzielnia skarzy
          ich, o nieposzanowanie tradycji koronczarek, a ksiadz odczytal liste
          zbereznych koronczarek na kazaniu. Ale one pra do przodu. W NYTimesie, przy
          okazji podano strone internetowa koronczarek. Zrobiona nadzwyczaj
          profesjonalnie, po polsku i angielsku. Wzory, rozmiary, jak zamowic, a jakie
          zdjecia d...k w tongach i innych elementach. Luksusowa amerykanska Victoria
          Secret niech sie schowa. Brawo, brawo polskie kobitki, jestem pewna, ze
          artykul, gdzie podano jak wejsc na ta strone (www.koniakow.com) spowoduje
          naplyw nowych zamowien. A jakie ceny w wersji amerykanskiej! I bardzo dobrze.
            • nokata Re: Prerzeczytane dzisiaj..- 20.05.05, 18:45
              no zez Karol... Zywcem w pale sie nie miesci!
              No to koniec swiata.
              Nastepne wejscie to: prezerwatywy o smaku wina "Marzenie Glempa"

              Ale maruda z tego plenipotenta wolontariusza (w)uja Podgrzybka...
              zeby kto nazwal stringi "koszmar Nokaty" to by stara kostyczna Nokata
              zesikala ze szczescia SIE
              (pod warunkiem ze na apetycznych i wiercacych pupach by byly,
              a nie na jakichs barchanowych grot-zaglom podobnych dewociarstwach zasuszonych)
    • kanoka Re: Prerzeczytane dzisiaj... 20.05.05, 09:11
      Czasem i Trybunę można przeczytać
      www.trybuna.com.pl/n_show.php?code=2005052009
      Nie wiedziałam, że Warszawa ma tak dużo pieniędzy, że nie ma ich na co wydać!!A
      to wszystko z naszych podatków!
      Niech żyje Kaczka - wspaniała prognoza, co to będzie jak zostanie prezydentem!
      Okaże się wkrótce, że cały kraj jest bogaty i stać go na tego typu inwestycje z
      pństwowej kasy - tylko na większą skalę - bo budżet większy, niz w jakiejs tam
      Warszawce!
      Qrczę, taki miałam dobry humor o poranku sad(
        • maryna04 Re: Prerzeczytane dzisiaj... 20.05.05, 19:17
          Notka z Angory (przeglad prasy): "Z punktu widzenia medycznego srodki
          antykoncepcyjne nie spelniaja funkcji lekow - zauwazylo w liscie do ministra
          zdrowia Forum Kobiet Polskich zrzeszajace 75 organizacji kobiecych. I dlatego
          nie powinny byc wpisane na liste lekow refundowanych, czego chce z uporem
          maniaka Marek Balicki." (Nie wiadomo czy sie smiac, czy plakac.)
        • kanoka Re: Prerzeczytane dzisiaj... 20.05.05, 22:43
          nokata napisała:

          > Kano0ka, a moze powiesz o co chodzi w tym klinku? stresc
          > z grubszego i cienszego... bo nie kazdemu chce sie czly link czytac
          >

          Oj, Nokato, nie każdemu chce się streszczać wink
          Czasami ograniczamy się tylko do wyrażenia emocji - szkoda, że tak się składa,
          że przeważnie negatywnych sad((.
          Może przestać czytać prasę i poprzestać na Harleqinach i innych takich?
          Póki co, idę czytać "Stukostrachy" Stephena Kinga - jest to lektura znacznie
          mniej przerażająca od prasy codziennej.....
          • mantra1 Re: Prerzeczytane dzisiaj... 21.05.05, 11:23
            21 maja 2005r. odbędzie się Ogólnopolski Zlot Dudków.

            Udział w Zlocie zapowiedzieli: bracia Jerzy Dudek – FC Liverpool, bramkarz
            reprezentacji Polski oraz Dariusz Dudek – grający w Legii Warszawa, Antoni Dudek
            z Instytutu Pamięci Narodowej oraz Ireneusz Dudek – znakomity bluesman.

            Gościnnie o dudku w języku polskim opowie prof. Jan Miodek, o dudku w polskiej
            przyrodzie – ornitolog Mirosław Rzępała, a wspomnienia o dudku w Kabarecie
            „Dudek” przedstawi Roman Dziewoński, syn twórcy słynnego Kabaretu.

            „W Polsce, według danych MSWiA, mieszka blisko 60 tysięcy osób z nazwiskiem
            Dudek. Postanowiliśmy zorganizować rodzinne spotkanie, by sprawdzić nasze
            korzenie i drzewo genealogiczne, wzajemnie się poznać i dowiedzieć się więcej o
            naszym pięknym rodowym ptaku. Mamy nadzieję, że strona www.zlotdudkow.pl stanie
            się platformą wymiany wszelkich informacji o dudkach i Dudkach w Polsce, w
            Europie i na świecie” – powiedział Paweł Dudek, jeden z organizatorów Zlotu.

            W czasie Zlotu będzie okazja do liczenia dutków - okolicznościowych monet, można
            będzie kupić specjalną wodę mineralną „Upupa epops”, posłuchać koncertu zespołu
            „Morawskie Dutki”. Przewidziana jest także licytacja budek lęgowych dla dudków
            oraz mnóstwo innych atrakcji związanych z dudkami”
            ****
            Moj papug, noszacy szlachetne imie Dudek tez sie wybieral, ale wlasnie sie
            wypierzyl, "futerko" ma przerzedzone, wiec stwierdzil, ze nie ma sie w co ubrac
            i nie leci smile)
                • maryna04 Re: Prerzeczytane dzisiaj... 22.05.05, 06:58
                  Przeczytalam dzisiaj w Polityce, (poprzednio czytalam o ilosci egzaminow
                  wstepnych jakie musza zdawac polskie dzieci) o polskiej tegorocznej maturze.
                  Przeciez to jest znecanie sie nad dziecmi, bo to dzieci - chociaz mlodziez.
                  Brak wyobrazni i empatii u decydentow i projektantow. Niech nikt mi nie mowi,
                  ze my tez przez to przeslismy. Mimo wszystko byly to ustalone schematy, a teraz
                  doswiadczenia na zywym organizmie? Ja wiem, ze czlowiek (rodzice) i mlodzi sa
                  odporni i kazdy wszystko zniesie, tylko po co? Jakie z tego beda widoczne
                  efekty w rozwoju kraju i dla tej mlodziezy, ktra i tak w krotkim okresie
                  czasu zapomni 80% tej koniecznej na maturze wiedzy?
                  • warum Re: Prerzeczytane dzisiaj... 22.05.05, 07:43
                    "Nowego" maturzyste mam pod bokiem w rodzinie / wiec mam porownanie ze
                    "starym"-tzn ubieglorocznym/. On jest zadowolony, choc stres ,szczegolnie przed
                    pierwszym egzaminem tj -"prezentacja" z polskiego mial ogromny. Kazdy nastepny
                    egzamin z wybranych przedmiotow okazywal sie latwiejszy. Poczekamy na ostateczne
                    wyniki/ bo punktacje juz znamy/- tzn czy dostanie sie na wybrane studia- bo poki
                    co- dalej nie wiadomo gdzie wystarcza punkty, a gdzie beda egzaminy w celu
                    dokonania selekcji z nadmiaru chetnych. A nauczyciele narzekaja - ze zapomnieli
                    o domu bo musza byc w szkole,no i ze dodatkowy trud narazie jest"bezplatny"sad.
                    Mysle,ze prawdziwa reforma szkolnictwa przeprowadzona na "zywym organizmie"
                    czyli uczniach i nauczycielach kiedys musi nastapic, bo "przywyczajenie" jest
                    wrogiem lepszegosmile.Z tym,ze szokiem dla co niektorych jest fakt,ze teraz mozna
                    pisac wypracowanko na temat np. Potopu- nie czytajac lektury wcale. Wystarczy
                    inteligencja,kojarzenie faktow, troche wiedzy i czytanie ze zrozumieniem tego co
                    podano" do wyboru". Moze to jednak dobra sciezka w szkole? blizsza zyciusmile
                    • warum Re: Prerzeczytane dzisiaj... 22.05.05, 08:06
                      Na deser przeczytalam "jak zarobic zeby sie nie narobic"smile szczegolnie przed
                      wyborami tematyka "przejrzystosci" dochodow wzbudza zainteresowanie. Trzeba
                      tylko zaczac/ tzn zalapac sie do jakichs "wladz"/, potem samo sie kreci.
                      fakty.interia.pl/news?inf=625624
                      O komsji sledczej juz wspominano na forum, mnie spotkalo szczescie trafiac ze 3x
                      na odcinki- gdzie niektorzy "sypia" i robi to na mnie tak ogomne wrazenie,ze
                      czasem rzucam robote tylko slucham ze zduminiem, jak nieroztropni bywaja
                      niektorzysmile Bo wielu innych mowi tak,zeby nic niepowiedziec/i nawet oplacaja
                      kursy jak wypasc najbardziej nudno/, ale mistrzem do nasladowania powinien
                      pozostac minister sprawiedliwosci. Hmm.....nawet nie umiem krotko okreslic tego
                      co czuje sluchajac tego czlowieka.I tym pesymistycznym akcentem koncze na dzis
                      aktywnosc forumowa. Pozdrawiam serdecznie wszystkich A40+ i zycze pieknej niedzieli.
                      • maryna04 Re: Prerzeczytane dzisiaj... 22.05.05, 20:27
                        Nic nie przeczytalam, ale dopisuje sie w sprawie matur i przyjec na studia.
                        Oczywiscie nie wiem, czy obecna matura lepsza,czy gorsza, ale mam duze
                        watpliwosci kto dostanie sie na oblegane studia. Przede wszystkim protegowani,
                        bo kryteria sa bardzo ogolnikowe. Zapewne dla nieprotegowanych zostanie troche
                        miejsc....ale...
                        • maryna04 Re: Prerzeczytane dzisiaj... 23.05.05, 07:54
                          Wysocy urzednicy komendy glownej policji wspolpracuja z gangami napadajacymi
                          na Tiry. Tez ciekawe. Co nastepne. W kraju, w ktorym wszyscy kieruja sie
                          naukami JPII. Wiem latwo mi by sarkastyczna zdaleka, ale uwierzcie mi - ta
                          obrzydliwa rzeczywistosc i mnie dotyczy.
                          • kanoka Re: Prerzeczytane dzisiaj... 23.05.05, 11:55
                            ????
                            www.trybuna.com.pl/index.php?sel=kraj
                            "Prezydent Warszawy i jeden z liderów PiS Lech Kaczyński sponsoruje od 2003 r.
                            Fundację Dr Clown założoną przez Aleksandra Żagla i Andrzeja Kunę w 1999 r.
                            Żagiel i Kuna to biznesmeni, których Zbigniew Wassermann, partyjny kolega
                            Kaczyńskiego z tzw. komisji orlenowskiej, od pół roku przedstawia jako czarne
                            charaktery polskiej polityki i gospodarki. Wassermann i inni prawicowi posłowie
                            śledczy zarzucają im udział w tzw. układzie wiedeńskim, grupie
                            biznesowo-przestępczej, która rzekomo chciała sprzedać Rosjanom Rafinerię
                            Gdańską, a nawet cały polski sektor energetyczny.

                            Kuna i Żagiel, których fundację z publicznych pieniędzy dotuje Kaczyński, mieli
                            być – zdaniem Wassermanna – kompanami m.in. najbogatszego Polaka Jana Kulczyka,
                            byłego oficera rosyjskiego wywiadu Władimira Ałganowa; nieżyjącego już
                            domniemanego szefa austriackiego ramienia gangu pruszkowskiego Jeremiasza
                            Barańskiego, „Baraniny”, oraz Edwarda Mazura, polonijnego biznesmena
                            podejrzanego o zlecenie zabójstwa byłego szefa policji Marka Papały.
                            Posłowie nie pokusili się o zbadanie kontaktów biznesowych darczyńców Fundacji
                            Dr Clown z jej założycielami. Fundacja ta ma siedzibę w willi przy ul.
                            Goszczyńskiego 9 na warszawskim Mokotowie. W tym samym miejscu swoją warszawską
                            siedzibę ma też firma Polmarck Kuny i Żagla. Szefową fundacji jest żona byłego
                            szefa wywiadu Wojciecha Czerniaka, zatrudnionego przez dwu biznesmenów z „układu
                            wiedeńskiego” w spółce Concordia. Concordia zaś to podmiot, który w imieniu
                            Żagla i Kuny prowadził rozmowy z Janem Szumem, byłym pracownikiem Petrochemii
                            Płock, który przeszedł z niej do cypryjskiej spółki J & S, a później został
                            przedstawicielem rosyjskiego koncernu Jukos na Polskę.
                            Fundacja Dr Clown co najmiej od 2003 r. jest finansowana przez Urząd m.st.
                            Warszawy. Zarządzeniem z 18 lipca 2003 r. prezydent stolicy Lech Kaczyński
                            przyznał jej dotację na „zadania z zakresu pomocy społecznej”, realizowane przez
                            podmioty niezaliczane do sektora finansów publicznych. Na stronie internetowej
                            fundacji urząd Kaczyńskiego, w towarzystwie m.in. Polmarcku, Prokomu, Orlenu i
                            wielu innych podmiotów, figuruje także jako sponsor w roku 2005. Kaczyńskiemu
                            nie przeszkadza również obejmować patronatem imprez, których współorganizatorami
                            jest Fundacja Dr Clown. Tak było podczas festynu „Ulica Integracyjna” w
                            Warszawie 22 maja 2004 r.
                            Włodarz Warszawy nie przywiązuje widocznie żadnego znaczenia do tego, że
                            beneficjentem dotacji z publicznych pieniędzy jest podmiot związany z
                            biznesmenami tak bardzo podejrzewanymi przez jego partyjnego kolegę. A i
                            Wassermann nie bardzo kwapi się, by ustalić, dlaczego publiczne pieniądze, za
                            sprawą kandydata jego partii na prezydenta państwa, trafiły do fundacji
                            mieszczącej się w tej samej willi co firma podejrzanych Żagla i Kuny.
                            Wniosek Andrzeja Różańskiego (SLD) o wezwanie Lecha Kaczyńskiego przed oblicze
                            śledczych jest skutecznie blokowany przez Wassermanna. Różański chciał wysłuchać
                            wyjaśnień prezydenta stolicy w sprawie śledztwa z 2001 r. prowadzonego przez
                            płocką prokuraturę w sprawie nieprawidłowości przy dostawach paliwa do Orlenu.
                            Śledztwo to, za sprawą Kaczyńskiego –ęówczesnego ministra sprawiedliwości, kiedy
                            pełniącym obowiązki prokuratora krajowego był Wassermann – zostało umorzone.
                            Ujawnione przez nas fakty stanowią następny powód, dla którego Lech Kaczyński
                            powinien stanąć przed komisją śledczą badającą sprawę Orlenu"

                            Śmiać się, czy płakać?
                            • popaye Re: acha! - znow "afera"? 23.05.05, 22:22
                              PLAKAC - Mila Kanoko sad

                              polska Klasa Polityczna (tfuj!) wykorzystuje to co NAJGORSZE z wahlarza
                              mozliwosci udostepnianych przez ustroj demokratycznysad
                              Zacytowany przez Ciebie wpis jest odpowiedzia Trybuny na "afere" ktora probuje
                              sie skompromitowac dzialania i osobe zony obecnego p.Prezydenta co jest
                              najlepszym przykladem mojego wstepnego stwierdzenia.

                              CO p.Kaczynski,jako kandydat na przyszlego Prezydenta soba "reprezentuje"
                              telewidzowie mogli obejrzec, a czytelnicy Przekroju (Nr 21/22 z 19.05.05) moga
                              przeczytac w artykule "Najsztub Pyta" (papierowe wydanie!).
                              Belkot politycznego PAJACA i populisty z "programem" wyborczym opartym na
                              chwytach pod publiczke co bardziej przyglupiastej czesci (chyba) bezrobotnych
                              marzycieli o "potedze" politycznej, wojskowej i gospodarczej Polski oderwanej
                              calkowicie od realiow rzeczywistosci Swiata i Europy.
                              Jedyne co "program" p.Kaczynskiego wyroznia to fakt iz dyrdymaly wyglaszane
                              przez Jego ew. przeciwnikow (Leppeer, Gietrych, Religa), - sa jeszcze GLUPSZE
                              albo ich wogole nie ma!.
                              Sa tylko populistyczne "deklaracje dobrej woli" czyli populistyczne BICIE
                              PIANY! sad

                              Mimo MIERNOTY Lecha Kaczynskiego (jako polityka), tylko kretyn skonczony moglby
                              podejrzewac iz brak Jemu WSZYSTKICH (chyba) klepek we lbie by "kolegowac sie"
                              (prywatnie czy sluzbowo) z metnymi postaciami typu pp. Kuna & Zagiel i to do
                              tego SWIADOMIE! -smile))
                              Podobnego "formatu" sa zarzuty stawiane przez srodowisko partyjne PIS-u
                              i samych B-ci Kaczynskich - Pani Kwasniewskiej.

                              Popierana przez Instytuje ktore firmuje p.Kaczynski fundacja Dr.Clown byla
                              dotowana nie dlatego iz to jest ("ewentualnie") pralnia brudnych pieniedzy dla
                              mafiozow i metow spolecznych ale z powodu jej (Fundacji) szczytnego programu
                              i rzeczywistych zaslug na polu publicznym.
                              Podobnie "firmowana" przez p.Kwasniewska Fundacja "Bez Barier" i polityczne
                              problemy ktore ma w zwiazku z dzialalnoscia "krytyczno-POPULISTYCZNA"
                              p.Kaczynskiego jej Zalozycielka sad.

                              Nie wzbudza we mnie "bezkrytycznej" sympatii p.Prezydent Kwasniewski.
                              Jest conajmniej 1000 powodow dla ktorych moge Go "nie lubiec" i nie podzielam
                              Jego "wszystkich" zapatrywan i metod dzialania.
                              Ja, tylko umiem ocenic i widze "roznice" miedzy Nim a Jego Poprzednikiem (na
                              stanowisku!) oraz zaslugami, zaangazowaniem w spoleczna dzialalniosc
                              charytatywna, poziomem intelektu i "formatem" osobowosci Pani Walesowej
                              w porownaniu z Kwasniewska.
                              Co do postaci Pan Lepperowej, Kaczynskiej (i innych!) mam spore obawy iz
                              bardziej beda przypominac p.Walesowa niz .... Kwasniewska sad.

                              Gdybysmy w Polsce ze srodkow budzetowych i do tego jeszcze zgromadzonych w/g
                              pomyslow takich TUZOW (he, he) ekonomii i Mistrzow Swiata w biciu
                              populistycznej piany jak KACZYNSKI (zobacz Jego "program" - Bog miej Panstwo w
                              opiece!), chcieli finansowac wszystko to co zrobiono dzieki FUNDACJOM i ich
                              srodkom to... NIE zrobiono by NIC! sad.
                              Kto tego w zaden sposob nie jest w stanie zrozumiec niech wybiera Kaczynskich,
                              Lepperow i Gietrychow (oraz wspierajace ich Partie i srodowiska) - na czolowe
                              staniowiska w Panstwie - wtedy ZROZUMIE i pojmie roznice.
                              I to BARDZO szybko! smile

                              pozdrawiam,-
                              pE
                              • alfredka1 czyżbym trafiła w 100 ? 24.05.05, 10:38
                                Wierzmy nie wierzmy, ale cos w tym jest smile)
                                Polacy wierzą w duchy i cywilizacje pozaziemskie. Tak wynika z najnowszego
                                badania Instytutu Badania Opinii RMF. Co ciekawe, wiara ta jest większa niż
                                wiara we wróżby i horoskopy.

                                Wiarę w duchy deklaruje ponad 58 procent ankietowanych, blisko 55 procent
                                wierzy w istnienie cywilizacji pozaziemskich.

                                Kobiety i mężczyźni różnią się w preferencjach. Kobiety częściej skłonne są
                                uwierzyć w ducha, mężczyźni raczej przyznają się do wiary w to, że nie jesteśmy
                                we wszechświecie sami.

                                Wróżby i horoskopy, z którymi w życiu spotykamy się znacznie częściej niż z
                                UFO, budzą tylko częściowe zaufanie. 30% wierzy, że "Cyganka prawdę ci powie",
                                co czwarty z nas ma zaufanie do gazetowych astrologów.

                                O zjawiskach nadprzyrodzonych dowiadujemy się znacznie częściej od znajomych i
                                rodziny, niż mamy okazję zobaczyć je na własne oczy. 38% deklaruje gotowość
                                uwierzenia osobie, która twierdzi, że widziała ducha...

                                • kanoka Re: czyżbym trafiła w 100 ? 25.05.05, 13:44
                                  Trafiony, zatopiony, Alfredkosmile)
                                  Warum, proszę, otwórz nową 100 !
                                  Póki co, piszę w starym wątku -"W co wierzy ateista" - pyta Przegląd
                                  kiosk.onet.pl/art.asp?DB=162&ITEM=1230271&KAT=240
                                  "Każdy z nas rodzi się ateistą i nie ma co podejrzewać noworodka o jakąś
                                  naturalną religijność. Dopiero życie wtłacza w nas określony sposób myślenia " -
                                  uważa Michał Kozłowski, młody redaktor naczelny pisma „Bez dogmatu” - i ja sie z
                                  nim zgadzam.
                                  Wg M. Środy, ateista interesuje się wiarą, jak ornitolog ptakami. Ornitolog też
                                  przecież nie fruwa.
                                  Coś w tym jest.Chyba rzeczywiscie interesuje nas zwykle to, co jest odmienne od
                                  naszego sposobu widzenia świata, odczuwania, emocji...Ktoś na tym forum
                                  powiedział, że są tu głównie ateiści, więc tyle mówią o Bogu smile
                                  Magdalena Środa powiedziała też - "Ktoś, kto nie wierzy, nie jest automatycznie
                                  nihilistą, a ktoś, kto wierzy – aniołem. "
                                  Są wypowiedzi socjologów, filozofów, muzyków.
                                  Barbara Stanosz wyjaśnia czym jest moralność społeczna u ateistow i jakie sa jej
                                  uwatunkowania: "Moralność uważa za swoistą niepisaną umowę, którą wspólnoty
                                  ludzkie zawierają po to, by uczynić znośnym nasze wzajemne współżycie. Warunki
                                  tej umowy są nam przyswajane we wczesnym dzieciństwie metodą kija i marchewki.
                                  Potem poddajemy je mniej lub bardziej krytycznej analizie. – Ateista nie jest
                                  skłonny stawiać ludziom zbyt wygórowanych wymagań – na przykład nie żąda, by
                                  człowiek „kochał bliźnich jak samego siebie”. Wystarczy, jeśli będzie ich
                                  traktował przyzwoicie, nie czyniąc innym tego, czego nie chciałby, by jemu
                                  czyniono, i pomagając innym w sytuacjach, w których sam chciałby, aby ktoś
                                  przyszedł mu z pomocą – mówi. – Nie widzę powodu, dla którego taką postawę
                                  miałoby się uważać za amoralną."
                                  Ciekawy artykuł - polecam zarówno wierzącym jak i ateistom.
                                  • warum Re: czyżbym trafiła w 100 ? 25.05.05, 17:40
                                    Poniewaz lubie forum A40+ za dowolna tematyke / czyli kazdy pisze o chce!albo co
                                    mu sie rzucilo w oczy podczas prasowki/ dorzuce od siebie calkiem wywrotowy/a
                                    moze zwyczajnie szczery/ wywiad z moim ulubiencem plk.Polko- "rangersem" / nie
                                    wnikam w szczegoly co to znaczy ,bo wojsko to temat rzeka, a raczej ostatni
                                    bastion starej epoki.
                                    www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_050525/publicystyka/publicystyka_a_3.html

                                    ze szczegolnym zwroceniem uwagi na ten cytat:
                                    "Nie zapomniał pan o sierżantach?
                                    Pamiętam, pamiętam, tym bardziej że korpus podoficerów jest w naszej armii
                                    niesłusznie marginalizowany. Podoficer nie jest współodpowiedzialnym partnerem
                                    oficera, a kolejne krokiewki na pagonach pozostają bez wpływu na jego pozycję w
                                    hierarchii służbowej.
                                    Tymczasem w armii USA podoficer, na każdym szczeblu dowodzenia, to prawa ręka i
                                    doradca dowódcy, zdolny w każdej chwili przejąć dowodzenie. Tam oficer-dowódca
                                    odpowiada za sprawy organizacyjne oddziału, za planowanie i działanie. A
                                    podoficer (NCO - oficer niedyplomowany) - za pojedynczego żołnierza, za
                                    egzekwowanie rozkazów dowódców, za broń i wyposażenie. Wśród żołnierzy
                                    amerykańskich w Kosowie większa panika wybuchła, gdy przyjechał główny sierżant
                                    armii, niż gdy przybył generał."

                                    I mimo,ze kazdy zna jakies niechlubne historie i opowiesci zwiazane z wojskiem /
                                    np fala /, uwazam,ze "trzesienie ziemi" powinno sie i tam zaczac , nie tylko
                                    kosmetyczna zmiana nazw,przez nowe plakietki itp pozory. Wymiana pokoleniowa
                                    jest koniecznoscia i nawet nie chodzi o wiek, co o mentalnosc generalicji.
                                    Slabe / a za takie uwazam nasze / panstwo musi byc dobrze zorganizowane. Bo na
                                    tle naszego wojska lepiej wypadaja juz strazacy / uczestniczacy w ratowaniu
                                    mienia przy kleskach zywiolowych czy jako ratunek w "nietypowych sytuacjach"/ A
                                    wojsko/ dzieki Bogu mamy czas pokoju/ nudzi sie, gnusnieje i zamiast
                                    wykorzystywac czas na nauke lub cwiczenia - brnie w struktury, papiery i ordery/
                                    no ponoc teraz w modzie beda placowki dyplomatycznesmile/ Pozdrawiam Ulubionych
                                    Czytaczysmile))
                                    • maryna04 Re: czyżbym trafiła w 100 ? 26.05.05, 00:46
                                      Z Polityki rubryka Listy. Rzecznik prasowy Sadu Okregowego we Wroclawiu
                                      napisal sprostowanie na notatke sprzed kilku miesiecy jaka ukazala sie w
                                      tygodniku. Zdaniem rzecznika cytat z uzasadnienia wyroku rozwodowego byl
                                      wyrwany z kontekstu i w tej postaci sugerowal, ze sad popiera przemoc domowa.
                                      W liscie rzecznik podaje "cytat z kontekstem:: "Pozwana ciagle domagala sie od
                                      meza wyzszych kwot na biezace utrzymanie rodziny, a gdy ich nie otrzymywala
                                      odmawiala wsplozycia intymnego. Dla powoda ta sfera pozycia malzenskiego byla
                                      bardzo wazana i czul sie upokorzony postepowaniem zony. W tym zakresie sad daje
                                      wiarre twierdzeniem powoda a nie pozwanej. Gdyby wspolzycie intymne malzonkow
                                      bylo tak dobre jak twierdzi pozwana, to powod nie musialby stosowac wobec niej
                                      przemocy, a inne sfery pozycia ukladalyby sie lepiej. Niewykonywanie przez
                                      jednego z malzonkow obowiazkow wzgledem drugiego nie uprawnia tego malzonka do
                                      uchylania sie od jego obowiazkow. Uzaleznienie wspolzycia od pieniedzy przez
                                      pozwana stanowi wiec zawiniona przez nia przyczyne rozkladu pozycia" Ladne?

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka