Dobra marka

13.02.05, 11:40
Wiadomo, ze zwracamy na nia uwage np. przy kupnie samochodu, bo w tym wieku
raczej juz nie wyznajemy zasady "byle mu sie kolka krecily". Sprzet
gospodarstwa domowego? Tu musze przyznac, ze kupuje ten drozszy i lepszych
marek, wychodzac z zalozenia, ze za biedna jestem na tansza, ale potencjalnie
bardziej zawodna marke pralki, lodowki itp.
A ciuchy, kosmetyki, rozne gadżety, czy np. obrazy, ktorymi ozdabiamy sciany
w mieszkaniu. Model sprzed 10 lat, ale koniecznie Armani, czy inny Moschino,
czy tez ostatni "krzyk mody", ale zakupiony w supermarkecie, tanim
boutique'u, czy wrecz na bazarze? A moze ostatni krzyk, ale wylacznie
markowy? A to, czego marki "nie widac"? Szminka od Helutki Rubinstein, czy
dwie, trzy szminki tanszej marki? Majtki LaPerla, czy bawelniane, kupowane po
3 sztuki za cene jednej? A Panowie? Skarpetki Adidas, czy nabywane "w
peczkach" po 5-10 par niemal do jednorazowego uzytku? Jak jeansy to od
Levis'a w gore, czy wystarczy, ze wygodne i estetyczne? Na scianie wylacznie
oryginal, czy moze byc reprodukcja, ktora nas zauroczyla?
Zastanowmy sie, gdzie konczy sie rozsadek i klasa, a zaczyna snobizm.
A moze cos takiego, jak snobizm to tylko wymysl poprzedniej epoki, lansujacej
przasnosc i pseudo-abnegacje?
    • kanoka Re: Dobra marka 13.02.05, 12:30
      W młodości marka ciuszka, kosmetyku itp była bardzo ważna. W dobie powszechnej
      szarzyzny i biedy, butelki i pudełka po markowych alkoholach, "dekorowały"
      regały, a w łazience - markowe, kolorowe buteleczki i słoiczki kupione w
      Peweksie, lub przywiezione z zagranicy,świadczyły o "klasie" domuwink)
      Teraz marka ma dla mnie znaczenie tylko w sprawach zakupów związanych
      bezpośrednio lub pośrednio z bezpieczeństwem i zdrowiem. No i liczy się
      skuteczność (proszki do prania).W pozostałych sprawach, biorąc pod uwagę,że
      oboje z mężem jesteśmy emerytami, ma być tanio,wygodnie, estetycznie, a
      zaoszczedzoną w ten sposób kasę, wydajemy na zwiedzanie i inne przyjemnoścismile)
      Znowu - byt określa świadomość wink
      • no_no Re: Dobra marka 13.02.05, 12:49
        Instant, ja sie tak zastanawiam, gdzie ty żyjesz, że zadajesz takie pytania?
        We wiosce, czy w Warsiawie?smile) Bo gdybyś mieszkała w stolycy - wiedziałabyś,
        że tera wszystko, co trendi, jest NO LOGO smile), czyli bez szyldów
        i naszywek identyfikujących producenta.
        Wiedziałabyś również, że używanie słowa cool, to obciachsmile)
        Teraz to słowo zastępuje się będącymi bardziej na czasie: "si", "jazzy"smile)
        Instant, wyjdź z opłotków modzie na przeciw, bo sie chyba robisz staro świeckasmile)

        no_no niuansiarzsmile)
        • instant Re: Dobra marka 13.02.05, 13:07
          No w stolycy zyje, no! A czy szminka, ktora ozdabiasz swe ust korale (no, moze
          niekoniecznie akurat Tywink wypisujesz sobie rowniez na czole, ze to Heluta, czy
          inna Nina Ryczy? Czy ludzie zagladaja Ci w nogawke, zeby zobaczyc logo
          skarpetki, albo (pardon) w spodnie, zeby ujrzec marke ineksprymabli? To wlasnie
          jest to NO LOGO, a jednoczesnie swiadomosc posiadania dobrej marki i Twoj wybor
          przy zakupach. I o to zapytowywalam, sweetie smile)
          Lingwistycznie chyba rzeczywiscie robie sie staroswiecka, bo jeszcze nie tak
          niedawno pewien malolat instruowal mnie, ze owszem, mowi sie "cool", ale pisze
          sie juz tylko i wylacznie "ql" - inna pisownia swiadczy o lamerstwie smile)
          I chwala Ci za to, ze probujesz mnie wyciagnac z nieoswieconych oplotkow. A jak
          z "full wypasem"? Jeszcze trędi, czy juz tylko dla "lam"?
          No i chyba wypadaloby zmienic nicka na si-si, zeby bylo bardziej "jazzy", nie
          uwazasz?smile)
          Pozdruffka smile)
        • nokata Re: Dobra marka 13.02.05, 13:09
          Malo mnie interesuje, czy towar ma logo czy nie.
          Malo mnie interesuje czy jest z markowej firmy czy nie.
          On ma spelniac swoja funkcje, a czy jest "slyczny" to mi akurat
          zwlaszcza-bynajmiej.

          A z markami roznie bywa.
          Kupilem jeansy firmy XXX (marka, ze az w oczy koli).
          Pochodzilem pol roku, i mi spadly z tylka
          Kupilem od Vietcongu marki (dzungla na Malajach).
          Chodze juz prawie rok.
          Czy ladnie to znaczy modnie?
          Czy nie uwazacie, za baaardzo czesto "ladne" i idace z nim w parze "modne"
          nie ma zatartej granicy
          z kabotynizmem, konformizmem i oportunizmem?
          Fakt, niekiedy cos pochodzace z renomowanej firmy,
          o dlugoletnich tradycjach jest towarem solidnym i o dobrej jakosci.
          Ale tylko czasami.

          Pamietajmy, ze Arke budowali amatorzy, a Titanica - renomowane firmy.

          Przypomnijmy sobie poczatki epiki komputerow domowych.
          IBM sprzedawal komputery po (np) 1000$.
          Firma Compaq - po 800.
          Roznica pomiedzy kmputerami polegala oprocz ceny i na tym,
          ze komputery Compaq'a dawaly latwo rozbudowywac sie, a IBM'a nie.
          Przykladow mozna by mnozyc w setki i tysiace.

          Nie dajmy sie zwariowac.
          Nie wszystko zloto co sie swieci.
          Wielkie firmy tez sprzedaja, i to coraz czescie, "zloto glupcow":
          produkty jednosezonowego uzycia. Bo tak jest taniej, bo to wiekszy obrot.

          Ide na paczuszki.
          I to nie wielkosci jajka przepiorki, po 1.70 od Bliklego,
          A po 70 groszy, wielkosci cycka Kasi Figury sprzed operacji,
          Pachnace powidlami rozanymi.
          Paczki "od pana Zdzisia"

          Mniam smile
          • maryna04 Re: Dobra marka 13.02.05, 15:19
            Ja sie pytam, kiedy trendi bedzie no trendi, to nie jest to samo co no logo.
            Mozna by powiedziec, ze nie powinnam zabierac glosu ze wzgledu na to, ze moje
            nawyki uksztaltowala rzeczywistosc PRL, ale nie jest tak do konca. Juz pisalam,
            ze w bardzo ostatnich latach wykonczalam mieszkanie w Polsce i prawdopodobnie
            stac byloby mnie na dekory, fantazyjna wanne , podwyzszony podest pod loze a
            nawet inne bzdety ale nie wiem po co , nie brakuje mi tego. Nawet bedac w
            Polsce pod naciskiem rodziny uleglam czesciowo tym pomyslom. po powrocie do
            Stanow wysmiano mnie i wszystko odwolywalam. Oczywiscie, moj przyklad potrzeb
            materialnych odzwierciedla tylko moje potrzeby i dobrze, ze inni sa rozni, ale
            na litosc boska nie robmy z tego religii. Drugim razacym przykladem, ktory tez
            juz wspominalam jest polski bozek pod nazwa auto. Kiedy bedac ostatnio w Polsce
            weszlam do Sephory, azebu kupic jedyny tusz do rzes, ktory mnie nie uczula
            starej francuskiej firmy i "na zlecenie" olowki z tej firmy moja siostra
            szla trzy kroki za mna ze wstydu, no wiesz - oni tu takich rzeczy nie prowadza.
            Wiec zaczelam zdanie,ze prawdopodobnie nie prowadzicie...zeby sie nie
            osmieszyc, ale prowadzili. Zgadzam sie z Instant (Pp popraw moj
            niemiecki)"Feine Leute haben feine Sache" - tak zawsze mowila moja mama. Nie
            orientuje sie jak jest w Polsce, ale w Stanach wiele drozszych i tanszych
            sieci nalezy juz do jednej korporacji i rzecz szyta przez te same chinskie,
            tajwanskie, czy inne kobitki mozna kupic w roznej firmie za rozna cene. Zeby
            pochwalic Polske i sie wogole - moja corka dostala pod choinke od swojego
            meza....plaszcz zimowy (taki lekki), widocznie to co nosila (plaszcz jeszcze z
            Polski, ktory wzbudzal sensacje, ale w koncu przestal) wolalo o pomste do
            nieba. Plaszczyk sliczny, idealnie pasujacy (odwazny byl cos takiego kupic sam)
            od slynnego Saksa 5-ta ave . Gdzie wyprodukowany? W Polsce, z metki wynikalo,
            ze nie tylko "zszyty" , ale i zaprojektowany dla potrzeb tego domu handlowego.
            oczywiscie on nie zauwazyl tego wczesniej, wiec byla to dodatkowa przyjemnosc
            wigilijna dla wszystkich.
          • jamajka10 Re: Dobra marka 13.02.05, 15:24
            Myślę, że każdy ma swoją hierarchię. Na jedne rzeczy warto czekać i
            oszczędzać,na inne szkoda pieniędzy. Ktoś ma ambicje być modnie- drogo-
            gustownie-markowo- ubranym, ktoś przeliczy dokąd da się za to pojechac.Zawsze
            się dokonuje jakichś wyborów, wszystkiego mieć nie można. Generalnie rzeczy
            tanie, "okazje" są do niczego.
            Nigdy nie powiesiłabym w mieszkaniu reprodukcji z marketu. (Za całkiem nieduże
            pieniądze można kupić dobry obraz lub grafikę, tyle, że artysty bez głośnego
            nazwiska) Znajomi wydali potworną kasę na wesele córki w wynajętym pałacu-
            serce by mi wcześniej pękło- ale jeśli komuś to daje radosć?
    • popaye Re: Dobra marka 13.02.05, 15:45
      Dobra marka? - jest jeszcze cos takiego?
      Chyba raczej "wykreowana" przez marketingowe dzialania specow od reklamy -
      przynajmniej w zakresie interesujacym dla szerokiego i powszechnego
      rynku "konsumenckiego".
      Dotyczy to zarowno "ciuchow", sporej czesci zywnosci, popularnych kosmetykow,
      mebli, samochodow czy np. linii lotniczych.

      Na rynku "profesjonalnym" np: narzedzi, instrumentow muzycznych, wyczynowego
      sprzetu sportowego czy przeznaczonego do ekstremalnej turystyki -
      produkty "markowe" sa gwarantem pewnego standartu decydujacego czesto o
      powodzeniu przedsiewziecia a nawet zdrowia czy zycia zaleznego od ich jakosci.

      Przypadkiem zakupiony (5 min. przed zamknieciem sklepu i bez mierzenia
      tylko "na oko" i pasowal mnie kolor a na metce rozmiar) przeceniony i wiszacy
      wsrod innych na wieszaku "przed sklepem" sweter Armani-ego okazal sie "swetrem
      mojego zycia" smile.
      Nigdy pozniej nie moglem dostac nawet "podobnego", rowniez tego wytworcy i za
      cene kilka razy wyzsza.
      Skarpetki "adidas"? - chyba do sportowych butow?, ale ja takie nosze wylacznie
      na urlopie (buty) i tez specjalne bo "zeglarskie" a te kupuje markowe (Musto
      albo Dry Fashion) bo juz nie mam 20 lat i "przypadkowe" (i niechciane)
      zeslizgiwanie sie do wody z mokrego pokladu lodzi nie nalezy do moich
      preferowanych "atrakcji" smile

      Markowa konfekcja i bielizna to juz specjalnosc pan albo mlodziezy.
      Kosmetyki to raczej tez specjalnosc mocno "kobieca", jako chlop przyzwyczajam
      sie do zapachow "na wiecznosc". Uzywam od lat wody po goleniu Fahrenheit i...
      przypadek sprawil iz od niedawna swiadomie wiem iz to woda "markowa" (Christian
      Dior).
      Gdyby mnie jej zabraklo, w pierwszej-lepszej wiejskiej drogerii kupil bym
      starego "jak swiat" Old Spice (zapach mlodosci-mojej) i tez by mnie
      nie "skrecalo" a... marka to chyba "zadna" bo... (teraz) Procter & Gamble smile))).
      Wyjatek kosmetyczny - wysokiej jakosci i bez limitu cenowego maszynka do
      golenia - zarowno elektryczna (aku) czy "na mokro" bo skrobanie sobie geby "na
      krwisto" to tez przyjemnosc dla masochistow i to raczej maloletnich, takich co
      to sa cool czy si-si i mieszkaja w "centrum swiatowej mody" (Warszawie albo we
      Wroclawiu) smile
      Samochod - to juz wylacznie "model" a nie marka.
      Toyota robi zarowno jakies malenstwo ca.1000ccm pojemnosci jak i Lexus-a 4.0,
      nie mowiac o doskonalych autach terenowych.
      Mercedes wspolprodukuje SMART-a czy A-klase ktora z limuzynami tej marki tez
      nie ma wiele wspolnego.

      Czym czlowiek starszy tym bardziej "wygodny" i najczesciej, koleja rzeczy, juz
      pozbawiony "nieprzyjemnosci" ogladania kazdego grosza z kazdej strony - wiec
      i sklonnosc do nabywania rzeczy sprawdzonych, przyjemnych i praktycznych oraz
      niekoniecznie najtanszych - wieksza.
      "Marka" w znaczeniu "modna" czy top - ma tutaj juz drugorzedne znaczenie.
      Takie jest moje subiektywne zdanie w tym temacie.
      pozdrawiam,-
      pE
      • instant Re: Dobra marka 13.02.05, 17:39
        Nokata napisał:
        "On ma spelniac swoja funkcje, a czy jest "slyczny" to mi akurat
        zwlaszcza-bynajmiej."
        A tu sie nie zgodze z SzanPanem jenżynierem. Oczywista, ze komputer, czy obuw
        specjalistyczny "slyczny" byc nie musi, ale ciuch, czy substancja, ktora z
        zalozenia ma "usliczniac" nas, czy nasze domostwa? Gdyby tak bylo, zasuwalbys
        Pan do roboty w wypchanych dresach i rozdeptanych pepegach, rozsiewajac wokol
        siebie wonie mydla "Bialy jelen", a sciany zdobil co bardziej efektownymi
        ujeciami gazetowych fotografow, przylepiajac je tam plastrem bez opatrunka
        marki Poloplast, bo przeciez w koncu i on swa funkcje spelnia.
        Ja twierdze, ze dla takich towarow, jak wyzej wymienione to wlasnie
        ich "slycznosc" jest jedna z funkcji do spelnienia. Slycznosc - owszem, ale czy
        markowosc? Ano i tak i nie. Nie przywiazuje wagi do marek ciuchow, nosze to, co
        mi sie podoba, co pasuje do mojego stylu ubierania sie, nie mam oporow przed
        lataniem podczas wakacji, czy po domu w podkoszulku zakupionym za 5 zl od
        Wietnamczykow, ale juz raczej na oficjalne, czy sluzbowe spotkanie w takim
        ciuchu sie nie stawie.
        Nie stac mnie na oryginaly obrazow, ktore chetnie widzialabym u siebie na
        scianach, ale podobnie jak Jamajka tanich reprodukcji w Empiku raczej nie
        nabede, wole powiesic tam chociazby artystyczne fotografie znajomego amatora,
        kupiony w antykwariacie reprint starego sztychu, czy tez (moze troche
        magalomansko) wlasna "tfurczosc". Uwielbiam perfumy, ale wole nie pachniec
        niczym, niz kupic za pare groszy podrobe, ktora po kwadransie traci zapach,
        albo zmienia go na hmmm powiedzmy nienajladniejszy. Tu wybor dla mnie jest
        bezwzgledny: albo dobra marka, albo wcale. Szminka, lakier do paznokci, krem -
        tu marka juz mniej wazna, produkt musi przede wszystkim spelniac pewne moje
        calkiem subiektywne kryteria. Ale tez nie burak cwiklowy do kraszenia lica, ani
        smalec na buzie, chociaz jedno krasi, a drugie niewatpliwie natluszcza.
    • wedrowiec2 Re: Dobra marka 13.02.05, 17:56
      Cenię sobie wygodę i bezpieczeństwo. Elegancję teżwink Z dwoma wyjątkami nie
      zwracam uwagi na producenta różnistych wyrobów. To, co kupuje musi byc dobre i
      trwałe. Nieważna jaka jest metka na swetrze, jaka nalepka jest na drzwiczkach
      lodówki. Wazne jest by rzeczy słuzyły mi długo i bezawaryjnie, by lodówka
      utrzymywała zadaną temperaturę, a dziury w swetrze nie pojawiły się po
      pierwszym praniu. Mam dwa wyjątki od tego. Jeden nie jest widoczny dla ludzkich
      oczuwink Otóż kocham odzież włoskie firmy DeniCler. Ich produkty są o krok do
      tyłu za aktualnie panującą modą lub dominuje w nich styl klasyczny. Jeśli
      podejmę decyzję, o zakupie płaszcza czy garsonki, to pierwsze kroki kieruję do
      sklepów tej firmy. Wyroby ichnie są niestety niezniszczalne. Zimowy płaszcz, po
      dziesięciu latach wygladał jak nowy!
      Drugim wyjątkiem jest sprzęt turystyczny. Buty, plecaki, kijki trekingowe muszą
      być pewne, sprawdzone i niezawodne. Od tego zalezy bezpieczeństwo i komfort
      wedrówek. Staram się wybierać sprzęt Salevy. Metki i napisy sa widoczne, ale
      nie jest to przez wspólużytkowników gór traktowane jako chełpienie się, a jako
      profesjonalizm.
    • kanoka Re: Dobra marka 13.02.05, 21:31
      Dobra marka, tam gdzie ma to naprawdę sens smile)
      Ale nie dajmy się zwariować - nie bądźmy TREND-OWACI wink)
      polityka.onet.pl/162,1213985,1,0,2489-2005-05,artykul.html
      • josarna Re: Dobra marka 15.02.05, 16:45
        kanoka napisała:

        > Dobra marka, tam gdzie ma to naprawdę sens smile)
        > Ale nie dajmy się zwariować - nie bądźmy TREND-OWACI wink)

        Słusznie. Ja jestem odporna na takie rzeczy do tego stopnia, że... jeżdżę
        maluchem, a mąż znacznie lepszym autkiem. Tu, gdzie mieszkam w grę wchodzi
        tylko auto terenowe lub właśnie "maluch". Kto jeździł po górach bardzo dobrze
        wie, dlaczego. Szkoda, że przestali produkować takie "pchły" z tylnym napędem,
        albo nie wymyślili czegoś podobnego. Można np. zawrócić w lesie na wąskiej
        drodze, a naprawa kosztuje grosze.
Pełna wersja