Dodaj do ulubionych

nostalgia, powroty....

16.01.07, 15:31
...ale mi sie dzisiaj zebralo.... wracacie czasem do starych przyjazni, miejsc
z lat dziecinstwa, mlodosci? Jak Wam wychodza takie konfrontacje? Warto bylo?
Tak mnie jakos naszlo... kryzys wieku sredniego pewnikiem smile))
--
wink))"Zawsze patrz na te jasna strone zycia..." Monthy Python
Obserwuj wątek
    • omeri Re: nostalgia, powroty.... 16.01.07, 16:26
      Witaj chyba nowy nicku na tym forum.
      O tak! Lubie wracać do starych miejsc, z którymi mnie wiążą mile wspomnienia.
      Oczywiście wszystko wydaje mi się takie małe. Co do przyjażni, to te ze szkoly,
      nawet po dluzszej przerwie, są takie,ze nie czuję dystansu czasowego.
      • opty13 Re: nostalgia, powroty.... 16.01.07, 16:45
        Ano nowy, nowy smile.
        Rowniez lubie wracac do miejsc z przeszlosci, choc zmienione rozczarowuja.
        Wolalbym, zeby zostaly takimi, ajkie je zapamietalem. Co do ludzi.... mam
        mieszane uczucia. Zmieniamy sie, tak jak i miejsca...
        --
        wink))"Zawsze patrz na te jasna strone zycia..." Monthy Python
          • opty13 Re: nostalgia, powroty.... 16.01.07, 17:06
            temat smutny, bo przypomina o przemijaniu. Z drugiej strony we wspomnieniach
            zostaje zazwyczaj to co najlepsze - dlatego konfrontacja z rzeczywistoscia
            wychodzi czasem.... niezgodnie z oczekiwaniami.

            Prawde mowiac, wole moje powroty do przeszlosci, niz te... z pierwszych stron
            gazet. Moje mimo wszystko sa mniej bolesne.
            --
            wink))"Zawsze patrz na te jasna strone zycia..." Monthy Python
            • wedrowiec2 Re: nostalgia, powroty.... 16.01.07, 17:15
              Witaj opty13smile
              Konfrontacja na ogół wypada bardzo niekorzystnie. Wszystko jest mniejsze,
              pamiętamy inne proporcje, zapachy, inna atmosferę. Czas wygładza dawne
              wspomnienia...
              --
              Niebo gwiaździste nade mną i prawo moralne we mnie.
              Kant
              • opty13 Re: nostalgia, powroty.... 16.01.07, 17:55

                witaj wedrowcze2 i inni, ktorych nie powitalem

                ....to bylo o miejscach, a co powiecie o spotkaniach z ludzmi, przyjaciolmi,
                ktorych nie widzieliscie lata cale. Najpierw euforia "co sie z Toba dzialo,
                przez te 10-15 lat?", a pozniej? Czy znajdujecie wspolne tematy, tak jak za mlodu?
                --
                wink))"Zawsze patrz na te jasna strone zycia..." Monthy Python
                • wodnik33 Re: nostalgia, powroty.... 16.01.07, 18:21
                  To ja jednak napiszę jeszcze o miejscach. Dla mnie to było przeżycie, którego
                  w najgorszych snach nie przyśniłabym. Wróciłam po trzydziestu kilku latach do
                  miejsca swego dzieciństwa i wczesnej młodości.Wzruszenie to mało, jakiś atak
                  wewnętrznej histerii. Nie było domów znajomych, nie było cmentarza, gdzie groby
                  dziadków i brata.Przytłoczyły mnie ogromne drzewa, wąskie uliczki i rzeczka,
                  która niegdys była taka szeroka, głęboka. I ten żal że to tylko chwila i nie
                  wiadomo kiedy będę mogła jeszcze przyjechać. Teraz, kiedy bez problemów mogę
                  wsiąść w samochód, pociąg czy samolot, wiem że nie chcę i już nigdy tam się nie
                  pojadę.
                  Natomiast spotkania z przyjaciółmi, zwłaszcza tymi których nie widziałam lat
                  10 czy trochę więcej, są sympatyczne i kontakt prawie natychmiast powraca.
                  Czasami bywa też rozczarowaniem, kiedy okazuje się, że ta wspaniala pogodna
                  Kaśka jest zgorzkniałą kobietą ,bez konkretnej przyczyny, a jeszcze do tego o
                  zupełnie innych poglądach niż ja. Jak tak można?? wręcz czuję się osobiście
                  urażona , że ona kocha ojca dyrektora a ja ... I gdzie moja tolerancja?
                  wniosek - spotkania tak ,ale nie oczekujmy, że wszyscy będą tacy sami jakich
                  zostawiliśmy lub tacy /koniecznie/ jak MY smile)
                  • popaye Re: nostalgia, powroty.... 16.01.07, 19:45
                    Alfredko (Wodniku),-
                    mnie juz to nie irytuje.
                    Szybko pojalem iz wszystkie rzeki byly "kiedys" glebokie, domy - olbrzymie
                    a ulice w miastach naszych wspomnien mialy ... "nieodpowiednie nazwy".
                    Nieodzownym warunkiem powstania przyjazni czy sympatycznych, bliskich
                    znajomosci jest klasyczna spojnosc czasu, miejsca i okolicznoesci.
                    Gdy te kontakty sie tej podstawy pozbawi - iluzja jest domniemanie iz
                    wspolnota interesow czy zainteresowan oraz wzajemna sympatia pozostanie bez
                    zmian.

                    Z doswiadczenia juz wiem: nie sprawdzac, nie konfrontowac i... zachowac w
                    pamieci przynajmniej to co mile.
                    Nie bedzie rozczarowan.

                    Nie "znamy sie" coprawda jeszcze lat 10-ciu, ale przeciez dluzej niz kilka
                    tygodni czy miesiecy.
                    Caly czas sie zastanawiam dlaczego Ty nie podzielasz powszechnej, w tym mojej,
                    sympatii do "dyrektorow" w tym ojcow (wszelkiego rodzaju)?.
                    Fakt iz ostatnio w mniemaniu wiekszosci tzw. opinii publicznej "ojcem"
                    wszystkich kartofli jest p.premier (wraz z bratem) a burakow - jeden z v-ce
                    premierow - nie oznacza iz wiekszosc nie lubi ziemniakow i czerwonego
                    barszczu smile.
                    Praktyka wskazuje iz tam gdzie "ojciec" jest i... matka (najczesciej).
                    A przeciw "matkom" to juz nie odwazyl bym sie nic - powiedziec smile
                    pozdrawiam,-
                    pE
                    --
                    pilem w Spale, spalem w Pile, ...
                    • alfredka1 Re: nostalgia, powroty.... 16.01.07, 20:12
                      Napisałeś: "> Z doswiadczenia juz wiem: nie sprawdzac, nie konfrontowac i...
                      zachowac w
                      > pamieci przynajmniej to co mile.
                      > Nie bedzie rozczarowan"
                      stało się, pojechałam sad( i w dalszym ciągu wspominam, nie ten wyjazd, ale
                      miasteczko mojego dorastania leżące nad Wilejką, gdzie się strzelali przez
                      skórę niedżwiedziąsmile)) pamiętacie??? pamietamy!!
                      Temat warzyw to już inna sprawa. Rzeczywiscie dlaczego krzywdzimy te smaczne
                      niezbędne płody ziemi naszej. Przecież zamiast "burak" możemy mówić "żuk
                      gnojnik" a zamiast "kartofel" - "stonka". Nie, stonka chyba nie, ale nic
                      innego mi do głowy nie przychodzi teraz smile)
                      • popaye Re: Alfredko 16.01.07, 21:46
                        Tak na serio, Alfredko
                        napisalas: "... stało się, pojechałam" i .. rozumiem bo kazdy, jak Ty
                        kiedys "pojechal i ... sprawdzil.
                        Wiekszosc (przewazajaca) rozczarowala sie, my: Ty i ja - tez.
                        Tylko dlatego, sam u siebie, - hamuje takie zapedy i od tego czasu nie mam
                        rozczarowan.

                        Mialem dzieciecego rowiesnika-Przyjaciela - dawno temu bylo.
                        Wychowywalismy sie praktycznie razem, nasi rodzice byli sasiadami a On -
                        jedynak jak ja.
                        Razem chodzilismy do Szkoly, razem Liceum i nawet zaczelismy Studia - wspolnie
                        (ta sama Uczelnia).
                        Lepiej nikogo znac (wtedy) nie moglem, a ozenil sie tez z nasza szkolna
                        kolezanka, pozniej z rodzinnych powodow wyprowadzil sie (daleko!) z Warszawy,
                        - koleja rzeczy kontakty (i przyjazn), slabla.
                        Ja wyjechalem tez, i po latach, przypadkowe spotkanie u wspolnych Znajomych
                        w Warszawie.
                        Mial juz "inna" towarzyszke zycia, z Nia duze dzieci i ... obracal sie w kregu
                        spraw i interesow mnie zupelnie obcych.
                        Poszlismy razem na kolacje i ... zadowolony bylem jak sie to spotkanie
                        skonczylo.
                        Ile mozna "wspominac", a do tego historyjki, okolicznosci, ludzi i zdarzenia
                        o ktorych Jego nowa zona nie miala najmniejszcego pojecia?.
                        Przy rozstaniu : "zapraszali": zawsze wpadaj, maja duzy dom i... bla, bla, bla
                        - z wzajemnoscia (moja), wymienilismy telefony.
                        I.... ca. 10 lat "cisza", obustronna zreszta, bo mnie wystarczylo smile

                        Pare miesiecy temu - telefon i... nie od Niego tylko od p.Malzonki.
                        Przypadek, ze odebralem bo z "zasady" nie czynie tego nigdy a dodatkowo mam
                        nagrany tekst na autom. "sekretarce": "... to ja, wiesz z kim chciales
                        rozmawiac, wiec sie polaczyles. Jak masz mnie cos waznego do powiedzenia
                        - dzwon na Handy (komorka)!.
                        Jak nie znasz numeru to znaczy ze.. nie masz mnie nic waznego do powiedzenia -
                        Czesc."
                        Nr. mojej "komorki" (prywatnej) znaja 4-ry osoby (zona, matka i dzieci)
                        wiec raczej nikt przypadkowy nie zajmuje mnie wiele czasu "rozmowami" smile).

                        Tekst jest w jez."obcym" ktorego ta Pani nie zna, podejrzewam, ze dlatego
                        "dotrzymala" wysluchania go do konca smile.
                        Slyszac Jej glos (podobny do glosu Popay-owej), zdziwiony, podnioslem sluchawke
                        i z trudem skojarzylem z KIM rozmawiam: "bla, bla: czemu nie wpadasz oraz co
                        slychac (?) i.. do "rzeczy" : Jej syn handluje samochodami i... szuka kogos kto
                        by z Nim "wspolpracowal" tam gdzie mieszkam - yyyyyyy ????????.
                        Wyobrazasz sobie jak skonczylem ta rozmowe! smile)))

                        Mialem Przyjaciela.
                        W dziecinstwie i mlodosci - bylo!.
                        40-ci lat (prawie) - minelo jak ostatni raz mielismy wspolne sprawy
                        i tematy "przyjacielskie" - POJALEM, trzeba sie pogodzic i.... tyle
                        w temacie smile)))).


                        --
                        pilem w Spale, spalem w Pile, ....
                        • warum Re: Alfredko , 16.01.07, 22:10
                          No i padlo ciekawe slowo "pomoc".To takie uniwersalne slowo - nie powiedziane, a
                          wysluchanesmilea jak sie je powie wprost - to zaraz oburza, albo chociaz zdumiewa.
                          I wcale nie nawiazuje do wypowiedzi Popaye, bo ja tez staram sie przestrzegac
                          zasady " nie rob innym tego,co tobie nie mile"smile, ale kto i z czym sie do nas
                          zwraca wynika wlasnie z naszego zachowania i posiadanych / czasem
                          okazjonalnych/ znajomych.Tylko jak czlowiek byl mlody to naiwnie pomagal,
                          angazowal sie, poswiecal czas, prace dla kogos,a potem okazywalo sie,ze ta nasza
                          aktywnosc to "jeleniowatosc" wg niektorych, a wielu ludzi nie zna umiaru w
                          "oczekiwaniu" znajac mozliwosci innych. No i w miare uplywu czasu nastepuje
                          naturalna selekcja tych, ktorym jestesmy sklonni pomagac. Czy to dobrze, czy
                          swiadczy o naszym "zdrowym egoizmie"?/co za okropne slowo w moich lwich ustachsmile/
                          • mammaja Re: Alfredko , 16.01.07, 22:32
                            Lubie niektore miejsca, inne omijam szerokim lukiem, za bardzo sie zmienily.
                            Ale rzeczywiscie rozumiem to rozedrganie wewnetrzne o ktorym napisala Alfredka.
                            Boli.
                            Po ludziach, ktorych nie widzialam wiele lat nie oczekuje zbyt wiele. Wole te
                            stare kontakty, ktore sa jakos tam utrzymywane. Przynajmniej nie zaskakuja.
    • josarna Re: nostalgia, powroty.... 16.01.07, 20:00
      Właściwie nie bardzo lubię wracać do przeszłości, gdyż nie mam zbyt wielu
      dobrych wspomnień. Lubię spotkania z koleżankami i kolegami z liceum i ze
      studiów - na szczęście mamy podobne poglądy smile. Są jednak miejsca, które
      wywołują tajemnicze reakcje. Gdy przechodzę (rzadko) przez ciche, pełne
      pięknych drzew osiedla starej Nowej Huty zaczynam słyszeć odgłosy dziecięcych
      zabaw, nawoływania, hałas, którego nie ma. Dziś w tych domach mieszkają w
      większości... wdowy. Niektóre z nich to mamy moich koleżanek.
      • warum Re: nostalgia, powroty.... 16.01.07, 20:54
        Tu gdzie mieszkam charakterystyczne jest,ze w wigilie i Boze Narodzenie-
        wszystkie chodniki sa zastawione nowymi autamismile))w pozostale dni to przeglad
        marek, rocznikow i gabarytow - pelna skala/ od wiecznie remontowanego trabanta
        po nowego fokusa,od martwego zuka po zapalajacego 100/100 mercedesa/.Tylko 2x w
        roku w swieta dorosle dzieci ze swoimi pociechami wala w 100% do babc i
        dziadkow. I taki sam tlok na uliczkach widac w przededniu Dnia Zmarlych- to
        dzieci woza swoich rodzicow gdzies na cmentarze. To sa te lokalne "powroty". Nie
        znam uczucia nostaligii, za to znam uczucie "spotkania po latach", ktore mimo
        silnych poczatkowo emocji zawsze po chwili rozchodzi sie po kosciach, i biezace
        zycie, aktualna ocena "przydatnosci" okazuje sie decydujacym kryterium oceny
        spotkania. Dla obu stron. Spotkania dla zaspokojenia ciekawosci mnie nie
        interseuja, ale jak ktos mi lub ja komus mozemy pomoc w konkretnej sprawie - to
        uwazam,ze droga otwartasmilewlasnie przez sentyment do wczesniejszych czasow.
        • maryna04 Re: nostalgia, powroty.... 17.01.07, 23:39
          Jak zwykle spiesze z anegdotka. Kiedy niecale dwa miesiace temu wrocilam z
          Japonii po dwoch dniach dostaje telefon. Z pania maryna, to ja , a przepraszam
          kto mowi? A dzien dobry maryna, tu mowi Jacek Solski. Acha, na pewno ma dla
          mnie zdjecia z wycieczki ten Jacek i dzwoni. Pytam jak jet - lag. Mowi, ze juz
          po tylu latach to sie przeciez przyzwyczail. Pytam jak dolecieli do domu, jak
          rodzina i takie dup....e. Opowiada mi swoje dzieje w Ameryce, mysle na
          wycieczce nie bylo czasu, to mi teraz opowiada. Tak se gaworzymy, w koncu pada
          nazwisko mojej przyjaciolki i drugiej kolezanki z ogolniaka. I wtedy mnie
          zatkalo i pytam , a kto ty jestes. Ano ten i ten, i tu przypominam sobie, ze
          byl on przez cala szkole chlopakiem tej drugiej kolezanki. Wyjasnia mi, ze
          telefon dostal od mojej przyjaciolki z Polski, a ja mu wyjasniam, ze wzielam go
          za towarzysza podrozy z wycieczki do Japonii, ktorego nazwiska nie znalam. No
          to pogadalismy jeszcze sporo, nawiasem mowiac byla to moja pierwsza rozmowa z
          nim w zyciu. Jako kilkunastolatki nigdy nie zamienilismy ze soba slowa, byl w
          innej klasie pamietam tylko, ze ciagle byli z ta kolezanka i razem
          dojezdzali. Wymienilismy telefony, e-maile. Przyslal mi zyczenia swiateczne,
          mysle, ze na tym wyczerpal sie nasz kontakt.
          Podobnie jak Warum nie znam uczucia nostalgii, chociaz z przyjemnoscia
          ogladam dawne miejsca, ale bez sciskania w dolku.
          Juz strasznie dawno doznalam pierwszy raz uczucia, ze po latach wszystko jest
          inne, brzydsze i najwazniejsze - male. Zawiozlam moje kilkuletnie dzieci do
          Nowej Rudy, gdzie chodzilam od 2do4-tej klasy. W opowiadaniach bylo to
          przepiekne poniemieckie miasteczko polozone na skraju Sudetow. Poniemieckie
          domy z okiennicami pokryte winorosla, tu piekarnia..... oszczedze Wam ciagu
          dalszego. Rozczarowanie moich dzieci bylo ogromne. To byla po prostu dziura, a
          sami nie mieszkalismy w jakiejs stolicy. Poltora roku temu lepiej juz sie
          prezentowalo. Ale powiedzcie dlaczego zawsze wszystko z odleglosci czasu tak
          maleje?
          • popaye Re: nostalgia, powroty.... 18.01.07, 18:12
            bo nasze "horyzonty" Maryno, wraz z czasem i poznawaniem Swiata
            sie "zwiekszaja".
            Mamy odniesienie i mozemy "porownywac", czego jako dzieci czy mlodzi ludzie,
            a do tego w znanych nam z praktyki zyciowej - realiow, nie bylo mozliwosci.
            .......

            Po przeczytaniu Twojego wpisu uswiadomilem sobie, niezamierzony przez Ciebie,
            ale dla mnie czytelny "humor sytuacyjny".
            Wspomnialas Nowa Rude, a jako mlodzieniec zartowalem czesto z kolegami w
            przedmiocie "co lepsze" : Nowa "Ruda" czy .. Stara "Milosna" ( Stara Milosna to
            niewielka miejscowosc wtedy "podwarszawska" a dzis juz administracyjnie - czesc
            Warszawy).
            Zasze nam sie "wydawalo", ze NOWA (choc ruda) "lepsza" od tej
            hmmm.... "milosnej" smile)

            Twoje nie-najlepsze wrazenia z odwiedzin (po latach!) w Nowej Rudzie -
            przyjmuje do wiadomosci (sam nigdy tam nie bylem!) i chce Ci powiedziec iz moje
            (ostatnio i rowniez "po latach") kontakty ze Stara Milosna (ta podwarszawska!)
            - WOW!
            Z "dziury" kilkunastu starych domkow i socrealistycznych kilku "blokow"
            powstalo osiedle (miasto!) nowobogackich wilii i super-domow nalezacych do Osob
            ktorym na pewno sie w zyciu (raczej) "powiodlo"! smile)
            Konstancin to (jeszcze) nie jest, ale ... kto wie?
            Dojazd (z Centrum W-wy) - lepszy i szybszy wiec i ceny tam nieruchomosci "jak
            rakieta" smile)
            I kto by pomyslal - jeszcze pare lat temu! smile))

            --
            pilem w Spale, spalem w Pile, ....
              • jan.kran Re: nostalgia, powroty.... 07.02.07, 09:56
                Ja żyję czasem teraźniejszym , kontakty z bliskimi utrzymuję regularnie. Moje
                przyjaźnie mają po kilkadziesiąt lat i nawet jak się dłużej nie widzimy to
                poprzez net i telefon wiemy o sobie wszystkosmile))

                Do Polski przez wiele lat jeździłam raz do roku na kilka tygodni , zdarzało się
                kilka razy że byłam dwa razy do roku.
                Teraz mam dłuższą ponad dwuletnią przerwę... pierwszy raz od wyjazdu.
                Pojadę latem , po trzech latach nieobecności i trochę się obawiam zmian jakie
                następują we Wrocławiu...
                Sporo się buduje , remontuje... mam nadzieję ze moje ulubione kąty pozostaną
                jednak takie jak dawniej..
                Odra z pewnością nie zmieniła biegu i Rynek oraz Ostrów Tumski są na swoim
                miejscu smile więc mam nadzieję ze reszta mnie aż tak bardzo nie zaskoczysmile))
                Kran
                --
                Wielojęzyczność w rodzinie

                Forum rzadkich języków
                • alfredka1 Re: nostalgia, powroty.... 07.02.07, 11:00
                  Wrocław coraz piękniejszy - to zdanie mojej rodziny która mieszka w Nemczech.
                  Oni studiowali we Wrocławiu, pozostał sentyment i radośc, że miasto sie
                  rozwija, przyciąga coraz więcej ludzi z dalekiego świata.
                  • czubatek Re: nostalgia, powroty.... 07.02.07, 11:31
                    Mila Alfredko, Wroclaw pieknieje z dnia na dzien,z checia jezdzimy do tego
                    kwitnacym zyciem miasta.Uwazam , ze to miasto mozna nazwac miastem
                    mlodziezy,zycie tetni do rana.Ja tez mieszkam w Niemczech ale co roku wybieramy
                    sie do Wroclawia wieksza grupa .W tym roku planujemy spedzic Wielkanoc we
                    Wroclawiu.Kraniku, sadze , ze po dwoch latach wiele korzystnych zmian
                    zastaniesz,zycze milego pobytu w moim ulubionym miescie,serdecznie pozdrawiam
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka